Kayah: Przestałam słuchać popu

Rafał Zieliński, 09.01.2014
KayahKayah (Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)
Śpiewa pop, rocka, grała rytmy bałkańskie z Goranem Bregoviciem, śpiewała mornę z Cesarią Evorą, a piosenki Kabaretu Starszych Panów z Renatą Przemyk. Teraz na płycie „Transoriental Orchestra” Kayah postawiła na melodie żydowskie
Projekt ma swój początek w roku 2012, gdy wokalistce zaproponowano występ na Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Ważną osobą w tym przedsięwzięciu jest bułgarski muzyk i kompozytor Atanas Valkov, z którym postanowiła współpracować. Zebrali międzynarodowy skład i wzięli na warsztat kilkanaście melodii żydowskich. W swych aranżacjach wyszli daleko poza ramy muzyki klezmerskiej. Na wydanym w listopadzie albumie „Transoriental Orchestra” są nuty bałkańskie, perskie, afrykańskie, słowiańskie, reggae, no i brazylijski karnawał. Jest też wiele języków, w tym polski.Rozmowa z Kayah

Rafał Zieliński: Dlaczego płyta etniczna, a nie na przykład rock?

Kayah: Po przygodzie z muzyką bałkańską, cygańską i z Wysp Zielonego Przylądka tęskno mi było do muzyki świata. Byłam w Brazylii i chciałam sięgnąć po tamte klimaty, bo je kocham. Myślałam o Afryce, bo też jest mi bliska. Byłam nakręcona na etno i projekt na festiwal Warszawa Singera spadł mi z nieba. Nie chciałam odegrać znanych pieśni, choćby ze „Skrzypka na dachu”, tylko zrobić coś dla siebie i dla ludzi, którzy przez setki lat byli naszymi sąsiadami, a których historia okrutnie potraktowała. I też coś dla Polski, bo jesteśmy obciążeni złym stereotypem w kwestii żydowskiej. A płyta może coś zmienić w oczach świata – album już trafił na prestiżową listę World Music Charts Europe redagowaną przez dziennikarzy z wielu państw zajmujących się muzyką świata. W miesiąc wspiął się z 28. na 12. miejsce, co oznacza obecność na antenach radiowych w całej Europie. Obecność polskiej płyty.

To krążek z misją?

– Niewątpliwie tak, ale chyba też dobrze się go słucha bez zgłębiania historii i ideologii. To, prócz refleksji, także płyta ze świetną i rzetelnie zagraną muzyką. I pewnego rodzaju zabawa, dlatego sięgnęłam po reggae czy brazylijskie rytmy. Ale jeśli coś ta płyta ma pokazać, to to, że muzyka nie zna granic, a nawet je łamie. Gra z nami Pers z Iranu i nie przeszkadza mu śpiewanie piosenek żydowskich. Muzyka pokazuje, że umiemy współistnieć, że różnice są, ale się uzupełniamy, a z tej sumy może powstać coś nowego, ważnego.

Kto dobierał utwory?

– Ja, bo wpadłam na pomysł pewnej muzycznej podróży. Zaczęłam na Półwyspie Iberyjskim, z którego w XV wieku wygnano Żydów. Grzebałam w pieśniach sefardyjskich nawet z XII wieku i stąd utwór w ladino, języku dziś istniejącym w szczątkowej formie, choć w średniowieczu był jednym z najpopularniejszych. Dalej podążam za wędrówką ludów przez Maroko i kraje arabskie aż do Palestyny i Izraela – stąd pieśni po arabsku i hebrajsku. Końcem podróży jest Europa Wschodnia i Warszawa – nasze losy są mocno złączone z narodem żydowskim. Polska była dla nich ważnym portem, a przez wojnę dla wielu niestety końcowym. Nie mogło zabraknąć piosenek po polsku.

Aramejski, perski… Mówisz w tych językach?

– Skądże. Jedynie przy jidysz i hebrajskim miałam pomoc. Aramejski jest na wymarciu, to język Jezusa, a przy farsi Jahiar, mój perski przyjaciel, nie potrzebował konsultacji. Nie miałam też możliwości sprawdzić wszystkich tekstów, choć oczywiście przy tych tradycyjnych próbowałam zrozumieć ich treść i tłumaczę to na okładce płyty. Mimowolnie zaufałam uszom i po wysłuchaniu wielu wersji danej piosenki coś wybierałam. Muzycy potrafią odtworzyć dość dobrze obcy język. Musiałam już śpiewać po chińsku na potrzeby filmu „Kochankowie Roku Tygrysa” i nauczycielka tak mnie wyćwiczyła, że Chińczycy twierdzili, że śpiewa ich rodaczka (śmiech). Za to lata temu, jak poznałam chłopaków z Zakopower, to nie za bardzo rozumiałam, co do mnie mówią gwarą.

Śpiewałaś te piosenki Żydom?

– Bardzo dobrze je przyjęli, a płyta jest często prezentowana w izraelskim radiu i mamy zaplanowane koncerty w tym kraju. Ale najpierw pogramy w Polsce, a wrocławski koncert będzie wyjątkowy. Uwielbiam to miasto od lat. Kiedyś w deszczu na warszawskiej starówce zbierałam środki na renowację budynków zniszczonych przez powódź z 1997 roku. I znam świetnie tę publiczność, jest wyedukowana, inteligentna, wrażliwa i gotowa na dialog. Czego więcej chcieć, grając taką muzykę?

Mocno weszłaś w etno.

– Przestałam słuchać popu, męczy mnie. Tam dźwięki są skalkulowane na zysk, nic nie niosą. Te same nuty zagrane przez muzyka ludowego nabierają znaczenia, duchowości. Etno wyzwala coś pierwotnego i nagle się okazuje, że każdego rusza. Nie przeszkadza, że nie rozumiemy tekstów, bo sami przypisujemy im nowe znaczenia. I mam na to dowody: na naszych koncertach publiczność wstaje z miejsc i śpiewa piosenki w językach, których nie zna.

 

Wyborcza.pl

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s