Polowanie z nagonką na sędziego Tuleyę

Sędzia Igor Tuleya to jeden z bardziej rozpoznawalnych sędziów, bardzo nie pasuje władzy PiS, gdyż zachowuje swoją niezależność. Zaliczany jest do niewielkiego grona 284 „sędziów wolności”, którego listę publikuje Archiwum Osiatyńskiego w dziale „Alfabet buntu”.

Służby podległe Zbigniewowi Ziobrze urządziły na sędziego Tuleyę dosłownie polowanie z nagonką. Tuleyi trafiła się w Sądzie Okręgowym w Warszawie sprawa wg przydziału normalnego obiegu, tj. alfabetycznego. Ale za to sprawa spektakularna, która wejdzie do podręczników politologii.

W grudniu 2016 roku doszło w Sejmie do wykluczenia posła PO Michała Szczerby, po czym marszałek Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej, do której nie wpuszczono posłów opozycji, a głosowano wówczas nad jedną z najważniejszych uchwał – budżetową. Istniało domniemanie, iż nie było kworum podczas głosowań, czyli budżet został najprawdopodobniej uchwalony niezgodnie z prawem.

Odbywał się wówczas protest obywateli pod Sejmem, a Jarosław Kaczyński wyjeżdżał z Sejmie z charakterystycznym uśmieszkiem na swej twarzy, który narracyjnie należy odczytać: „ale zrobiłem z was wałów”. Później sekwencję tych zdarzeń przyciężkie umysły pisowskie nazwały „puczem”.

Opozycja złożyła zawiadomienie do prokuratury, ta jednak podległa Ziobrze nie dopatrzyła się żadnych uchybień i sprawą umorzyła. Trafiła sprawa do sądu i trafiła na sędziego Tuleyę, który uchylił decyzję prokuratury i nakazał wznowienie śledztwa.

No i sie zaczęło. Od kilku miesięcy specjalny wydział w Prokuraturze Krajowej sprawdza decyzję Tuleyi. Przesłuchiwani są pracownicy sądu i sędziowie oraz prezes Sądu Okręgowego w Warszawie. Ten wydział wewnętrzny  został utworzony przez PiS do specjalnego ścigania sędziów i prokuratorów.

W tym aspekcie jest to przykład ewidentnego państwa policyjnego. Niczego na Tuleye nie znaleziono, bo ten zachował szczególną staranność proceduralną. Nawet nominant Ziobry zastępca prezesa sądu Dariusz Drajewicz wzywał Tuleye na dywanik i co charakterystyczne dla tej władzy, zrobił to gdy prezes sądu był na urlopie.

To jest polowanie na Tuleyę z najwyższej półki prokuratorskiej (ambony), bo Prokuratury Krajowej. Nagonke zaś prowadzi rzecznik dyscyplinarny sądów powszechnych. W tej chwili przeciw Tuleyi odbywa się 7 postępowań, w których jest wymieniony z nazwiska.

Postępowania mogą zakończyć się dyscyplinarkami. I chyba tak się stanie. Tuleya jeszcze się trzyma, nie daje zaszczuć, ale każdy ma swoją wytrzymałość. W tym aspekcie w ogóle nie znanym publiczności polskie sądownictwo zostało rozłożone, gnije, toczy je nowotwór bezprawia i służalczości. Togi sędziowskie zamienione zostały na liberie. Na czele ministerstwa sprawiedliwości i prokuratury stoi osobnik Ziobro, niezbyt kumaty magister prawa.

 

 

Główny ekonomista PO: Będziemy dopłacać 500 zł do pensji. OKO.press: Skąd na to pieniądze?

https://oko.press/glowny-ekonomista-po-bedziemy-doplacac-500-zl-do-pensji-oko-press-skad-na-to-pieniadze/

 

Sędzia Tuleya na celowniku śledczych. Za orzeczenie ws. głosowania PiS nad budżetem

pecjalny wydział Prokuratury Krajowej sprawdza decyzje sędziego Igora Tuleyi – ustaliło OKO.press. Chodzi o orzeczenie z 18 grudnia 2017, w którym nakazał on ponowne śledztwo ws. głosowania PiS nad budżetem w Sali Kolumnowej Sejmu. Śledczy przesłuchują pracowników sądu i sędziów, w tym prezes Sądu Okręgowego w Warszawie

Z ustaleń OKO.press wynika, że postępowanie dotyczące sędziego Igora Tuleyi toczy się w Prokuraturze Krajowej od kilku miesięcy. Prowadzi je wydział wewnętrzny, stworzony przez PiS do ścigania sędziów i prokuratorów.

Według naszych informacji, śledczych interesuje sprawa orzeczenia, które Tuleya wydał 18 grudnia 2017 roku. Sędzia uchylił wtedy decyzję prokuratury o umorzeniu sprawy dotyczącej głosowania posłów ws. budżetu państwa w grudniu 2016 roku.

Przypomnijmy: marszałek Sejmu przeniósł wtedy obrady do Sali Kolumnowej, bo w Sali Plenarnej trwał protest opozycji przeciwko wykluczeniu z obrad posła Michała Szczerby i planowanemu ograniczeniu praw dziennikarzy w Sejmie. Pod parlamentem trwał wówczas protest obywateli.

Po głosowaniu w Sali Kolumnowej, posłowie opozycji złożyli zawiadomienie do prokuratury. Pisali w nim, że ograniczono im możliwość wzięcia udziału w obradach i że podczas głosowań mogło nie być kworum. Budżet mógł więc zostać uchwalony niezgodnie z prawem. Śledczy nie dopatrzyli się jednak żadnych uchybień i sprawę umorzyli.

Sędzia Tuleya uchylił jednak decyzję prokuratury i nakazał ponowne śledztwo.

O sprawie było głośno, bo Tuleya pozwolił nagrywać swoje orzeczenie mediom. W uzasadnieniu orzeczenia cytował zeznania złożone w prokuraturze przez posłów PiS. Wynikało z nich m.in., że w Sali Kolumnowej blokowano posłów opozycji, że przerabiano protokoły z głosowania, i że na sali mogło nie być kworum, bo posłowie ciągle wychodzili na korytarz.

Poza tym – w związku z rozbieżnościami w zeznaniach posłów PiS – sędzia nakazał prokuraturze zbadanie, czy nie składali oni fałszywych zeznań.

Przeczytaj też:

Prokuratura ma wznowić śledztwo w sprawie wydarzeń w Sejmie w grudniu 2016. Sąd nie zgadza się, by je umorzyć

MARIUSZ JAŁOSZEWSKI  18 GRUDNIA 2017

Śledczy tropią, czy sędzia naruszył tajemnicę śledztwa

Z informacji OKO.press wynika, że specjalny wydział Prokuratury Krajowej interesuje się teraz kilkoma wątkami związanymi z orzeczeniem Igora Tuleyi.

Śledczy sprawdzają, dlaczego to sędzia Tuleya dostał do rozpoznania tę sprawę. A także – czy mógł wpuścić dziennikarzy na ogłoszenie orzeczenia. Badają też, czy – cytując w uzasadnieniu zeznania złożone przez polityków PiS – sędzia naruszył tajemnicę postępowania przygotowawczego.

Przesłuchali już jako świadków pracowników sekretariatu VIII wydziału Sądu Okręgowego w Warszawie, w którym pracuje sędzia Tuleya, w tym protokolanta, który był na sali podczas wygłaszania orzeczenia. Przesłuchano również prezes Sądu Okręgowego Joannę Bitner oraz byłego przewodniczącego VIII wydziału karnego sędziego Wojciecha Małka.

O postępowanie ws. Tulei zapytaliśmy Prokuraturę Krajową dwa tygodnie temu, ale do dziś nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

Nie odpowiedziało też Ministerstwo Sprawiedliwości. Pytaliśmy je o to, czy w trybie nadzoru administracyjnego sprawdzało jak przydzielono sprawę Tuleyi.

Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z Sądu Okręgowego w Warszawie wynika, że decyzję o przydzieleniu sprawy głosowania w Sejmie sędziemu Tulei podjął ówczesny przewodniczący wydziału VIII karnego, Wojciech Małek.

Biuro prasowe sądu pisze, że „Przydział sprawy nastąpił według alfabetycznej listy sędziów oraz odnotowywanych, w zależności od rodzaju sprawy, przez biuro podawcze albo przez kierownika sekretariatu wydziału, daty i godziny wpływu spraw danego dnia do wydziału – uwzględniając § 1 pkt 3 Zarządzenia nr 20/17 Prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 31 stycznia 2017 r. w sprawie równomiernego wyznaczania sędziów do orzekania w poszczególnych sprawach w wydziałach pierwszoinstancyjnych Sądu Okręgowego w Warszawie”.

Czyli Tuleya dostał sprawę zgodnie z obowiązującą wówczas zasadą kolejności wpływu.

Przeczytaj też:

Sędzia Tuleya ma się tłumaczyć z decyzji nakazującej wznowienie śledztwa w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej 16 grudnia 2016

MARIUSZ JAŁOSZEWSKI  29 GRUDNIA 2017

Wezwanie na dywanik

W związku z tym samym orzeczeniem, pod koniec 2017 roku sędzia Tuleya został wezwany przez wiceprezesa Sądu Okręgowego Dariusza Drajewicza (nominat ministra Ziobry), który zażądał wyjaśnień. Pisaliśmy o tym w 2017 roku.

„Wiceprezes ds. karnych przeprowadził pod nieobecność prezesa sądu (urlop) i bez jego wiedzy dwie rozmowy z sędzią Igorem Tuleyą, co należy, jak się wydaje, uznać za swoiste czynności nadzorcze wiceprezesa. Żadnych innych postępowań, w tym postępowań wyjaśniających, w sądzie w przedmiocie procedowania tej sprawy nie przeprowadzano i prezes sądu nie widzi podstaw do ich podejmowania” – przyznaje teraz w odpowiedzi na pytania OKO.press biuro prasowe sądu.

W związku z tą sprawą w sądzie odbyły się też szkolenia dla sędziów:

  • „o metodyce pracy w sprawach medialnych” i
  • o czynnościach sądowych w postępowaniu przygotowawczym – „Jawność i niejawność czynności sądowych w postępowaniu przygotowawczym”.

Co zrobi teraz prokuratura? Czy wystąpi o uchylenie immunitetu sędziemu, by postawić mu zarzuty, czy też umorzy sprawę?

Rok temu, gdy wiceprezes Drajewicz wezwał Tuleyę na rozmowę, pisaliśmy już w OKO.press, że sędzia mógł wpuścić dziennikarzy na ogłoszenie orzeczenia. Co do zasady posiedzenia, podczas których sąd rozpoznaje zażalenia na decyzje prokuratury są niejawne, ale sędzia sam może podjąć decyzję o jawności posiedzenia. Zwłaszcza jeśli to dotyczy sprawy ważnej dla opinii publicznej. I jeśli – jak było w tym przypadku – prokuratura nie sprzeciwia się obecności dziennikarzy na sali.

Tuleya mógł również, zgodnie z prawem, ujawnić materiały ze śledztwa. Bo gdy sprawa trafia do sądu, to sąd decyduje o zakresie ujawnienia materiałów z akt. Sędzia nie zdradził też tajemnicy śledztwa, bo sprawa w prokuraturze była już umorzona.

Przeczytaj też:

Sędzia Tuleya bez prawa do obrony. Tak przesłuchuje rzecznik dyscyplinarny Ziobry

DOMINIKA SITNICKA  10 PAŹDZIERNIKA 2018

Postępowania rzecznika dyscyplinarnego

Ale to nie koniec problemów sędziego Igora Tuleyi. Ściga go też rzecznik dyscyplinarny sądów powszechnych. Prowadzi już siedem postępowań, w których pada nazwisko Tuleyi.

Te postępowania mogą być umorzone, ale mogą też zakończyć się dyscyplinarkami dla sędziego, co jest bardzo prawdopodobne. Rzecznik sprawdza m.in.:

  • czy Tuleya ujawnił materiały ze śledztwa ws. głosowania w Sali Kolumnowej,
  • czy przekroczył granice wypowiedzi o innych sędziach w wywiadzie dla TVN24, w którym krytykował m.in. nową KRS,
  • udział sędziego w festiwalu Jerzego Owsiaka oraz w publicznych debatach o wymiarze sprawiedliwości w Gdańsku i w Lublinie
  • oraz dlaczego sędzia zadał pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Stołeczni prawnicy uważają, że na sędziego szuka się haków za jego orzeczenia. Igor Tuleya jest jednym z sędziów najbardziej znienawidzonych przez prawicę. Przede wszystkim za orzeczenie dotyczące doktora G., w którym ostro skrytykował metody pracy służb za poprzednich rządów PiS, gdy na czele CBA stał Mariusz Kamiński.

Według prawników, sprawa Tuleyi ma też wywołać tzw. efekt mrożący nie tylko u niego samego, ale przede wszystkim u pozostałych sędziów. By zobaczyli co może ich czekać, jeśli będą zbyt niezależni.

Igor Tuleja jest jednym z najbardziej znanych i podziwianych 284 „sędziów wolności” na liście Ewy Siedleckiej, którą publikuje Archiwum Osiatyńskiego w dziale „Alfabet buntu”.

oko.press