Monthly Archives: Listopad 2018

Ulubieniec Kaczyńskiego i Glapińskiego wcześniej już dymał

Zwykły wpis

Wychodzi, że to chyba lepszy cwaniak, niż sądziliśmy.

…Na rządowym kontrakcie miał zarobić ponad 2 mln zł”- pisze piątkowy „Fakt” i powołuje się na konkurs organizowany w 2011 roku przez resort sprawiedliwości, w ramach unijnego programu „Modernizacja sposobu świadczenia usług przez wymiar sprawiedliwości”.

„Za kontraktem tym stał prof. Tomasz S. (46 l.), z którym Marek Ch. znał się z uczelni. Ten sam Tomasz S., który przed rokiem trafił w ręce CBA za korupcję. Grozi mu nawet 10 lat więzienia” – podaje „Fakt”.

„Gdy 15 kwietnia 2011 r. resort sprawiedliwości kierowany wówczas przez obecnego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego ogłaszał konkurs na wykonanie >Analizy struktury organizacyjnej sądownictwa powszechnego<, Marek Ch. prowadził jednoosobową działalność gospodarczą. Gdy konkurs został rozstrzygnięty – 26 października 2011 r. – od dwóch tygodni miał już spółkę MCC, w której wspólnikiem z czasem została też jego żona Joanna (32 l.)” – pisze dziennik.

MS potwierdziło „Faktowi”, że „po podpisaniu protokołu odbioru wykonania usługi, środki w łącznej wysokości 2.214.000 zł zostały wypłacone na podstawie trzech faktur w kwietniu i lipcu 2012 roku”.

Zdaniem informatorów gazety, sprawa może mieć „drugie dno”. „Marek Ch. wziął do realizacji tego projektu studentów z SGH, na której wykładał. Oni za darmo zrobili badania, a Ch. zainkasował pieniądze” – pisze „Fakt” powołując się na rozmówcę znającego kulisy sprawy. Rozmówca ów zaznacza, że kwota wypłacona przez resort sprawiedliwości „mogła znacznie przewyższać rynkową wartość zamówienia”.

„W takim układzie tylko część pieniędzy trafiała do firmy Marka Ch., bo ten musiał podzielić się zyskiem z tym, któremu zawdzięczał zlecenia” – twierdzi źródło „Faktu”.

Dziennik podkreśla, że Tomasz S. pracował w resorcie sprawiedliwości, kiedy przyznawany był kontrakt. Podaje, że S. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne jesienią 2017 roku „pod zarzutem przyjęcia 120 tys. zł łapówki w związku z zajmowaną w resorcie sprawiedliwości funkcją zastępcy dyrektora, pod pozorem wynagrodzenia za… rzekomo zrealizowane opracowania i fikcyjne szkolenia”.

* * *

Kaczyńskiemu i Glapińskiemu Marek Chrzanowski tak się podobał i na niego postawili, bo już wcześniej wzorcowo dymał.

Depresja plemnika

Nie wyklucza tego nowy wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej. – „Wiem, że wielu radnych jest wzburzonych sposobem, w jaki ten pomnik i pomnik Lecha Kaczyńskiego na placu Piłsudskiego powstał. Prawo do takiego referendum ma Rada Miasta Warszawy – nie należy wykluczać, że znajdą się radni, którzy z taką inicjatywą wyjdą. Mogą wyjść także mieszkańcy. Będziemy przyglądali się emocjom ludzi wokół tego tematu” – powiedział Rabiej w RMF FM.

Odsłonięcie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2018 r. na pl. Piłsudskiego budziło i budzi kontrowersje. Z sondażu zleconego przez warszawski ratusz, zanim oba pomniki (pytano też o monument upamiętniający Lecha Kaczyńskiego) stanęły, wynikało, że 71 proc. warszawiaków było temu przeciwnych.

Władze miasta zarzucały też pisowskiemu wojewodzie, że z naruszeniem prawa przejął tereny wokół Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie stanął pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.

Rabiej odniósł się także do zapowiedzianej przez Andrzeja Dudę odbudowy Pałacu Saskiego. – „Na razie mamy do czynienia z pomysłem odbudowy…

View original post 1 461 słów więcej

Zapowiada się globalny blamaż PiS

Zwykły wpis

Kolejny spektakularny blamaż szykuje pisowska władza na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach. Już zdążyliśmy się przyzwyczaić, iż staliśmy się pośmiewiskiem w Europie, teraz klownada zostanie przeniesiona na najwyższy diapazon – globalny.

Tak ma ta władza, wpisany w swój genom – katastrofę. Obraz Polski jest katastrofalny, pozycja taka sama. Można nawet przeprowadzać seminaria studyjne: „Kiedy Polska osiągnie stadium kraju upadłego?” Czy PiS robi to z rozmysłem? Raczej nie, w tej partii kumulują się takie katastrofalne przypadki ludzkie i ich stany umysłu. Czego się nie dotkną, sknocą. Główna przyczyna leży ponadto w tym, że sięgają tylko do własnych zasobów, do swoich, którzy są mało profesjonalni, albo wcale. W Polsce przedwojennej ten stan ksenofobii był określany: „Swój do swego po swoje”.

W takim wypadku musi dojść do katastrofy. W poniedziałek zaczyna się w Katowicach dwutygodniowy szczyt klimatyczny COP24, zjedzie na niego 195 delegacji. Zajmie się najważniejszym tematem dla świata – wzrostem temperatury Ziemi oraz konsekwencji z tym związanych. Ocieplenie golbalne trzeba wszelkimi sposobami powstrzymać, to „być, albo nie być dla ludzkości”.

Odpowiedzialnośći w tej kwestii nie można zrzucić na innego. Ba, nie można wycofać się z pomyłki, bo drugiego razu już może nie być. A Polska (należy dodawać pisowska) jakby robiła światu na przekór. A co? Grozi wszystkim katastrofa, to ją przyspieszymy – zdaje się mówić obecna władza, która jako strategicznych partnerów szczytu w Katowicach wystawia największych w Polsce eminentów dwutlenku węgla, metanu, tlenków siarki, azotu i rakotwórczego benzenu – Jastrzębską Spółkę Węglową, Tauron, Polską Grupę Energetyczną oraz PGNiG.

To tak jakby Mateusz Morawiecki na sympozjum bankowców świata delegował jako polskiego reprezentanta Marka Ch., który obecnie jest zatrzymany w areszcie, w ten to sposób PiS zamierza ukręcić łeb swojej korupcyjnej hydrze -aferze KNF.

Zanieczyszczenie powietrza w Polsce jest rekordowe, jesteśmy mistrzami świata, choć obecna władza deklaruje walkę ze smogiem. Otóż wg klasyfikacji trzech tysięcy miast na świecie opublikowanej przez Światową Organizację Zdrowia, w których dokonano pomiarów zanieczyszczeń, czterdzieści pięć polskich miast jest w pierwszej setce najbardziej zanieczyszczonych.

Jesteśmy mistrzami brudu i smogu, mamy problem cywilizacyjny, zaś PiS nic z tym nie robi, a nawet zajmuje stanowisko, że świat nie ma racji, dlatego tacy, a nie inni zostali wystawieni jako strategiczni partnerzy szczytu. No i pójdzie w świat kolejna zła fama o Polsce. W Katowicach mają być obecne takie tuzy świata politycznego, jak Emmanuel Macron i Angela Merkel, będą też gwiazdy świata kultury największego formatu, jak Leonardo di Caprio i Bono.

Szczyt w Katowicach to nie będzie jakaś kolejna wtopa PiS, to będzie potwierdzenie, że Polska wypisuje się ze świata, że jest niewarta zainteresowania. Coraz bardziej wpadamy w model, jaki kiedyś w historii nam się już zdarzył, kraj wsobny, zapyziały, ksenofobiczny, sarmacki, który skończył swój byt utratą suwerenności.

>>>

PiS urządza następne pośmiewisko z Polski podczas szczytu klimatycznego w Katowicach

Zwykły wpis

Już w najbliższy poniedziałek rozpocznie się w Katowicach wielki szczyt klimatyczny, który potrwa niemal dwa tygodnie, bo do 14 grudnia.  Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu odbywa się co roku i podejmuje najważniejsze kwestie związane ze wzrostem temperatury Ziemi oraz konsekwencji z tym związanych. Lista specjalnych gości COP24 jest trzymana w ścisłej tajemnicy. Jednak na kilka dni przed rozpoczęciem szczytu pojawiły się pierwsze informacje o VIP-ach, którzy spodziewani są w grudniu w stolicy Górnego Śląska.

Wśród nich będą najważniejsze postacie światowej polityki z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem na czele, będą też znani ekolodzy i naukowcy zajmujący się badaniami nad zagrożeniami, jakie niesie gwałtowne ocieplanie ziemskiego klimatu. Pojawić mają się także celebryci, tacy jak Leonardo di Caprio czy Bono, zaangażowani w działalność charytatywną oraz w walkę ze zmianami klimatu. To wielkie święto organizacji ekologicznych postanowili najwyraźniej w perfidny sposób zepsuć polscy organizatorzy, posuwając się wręcz do ordynarnej prowokacji.

Jak informuje bowiem “Gazeta Wyborcza”, rząd PiS postanowił wybrać na strategicznych partnerów szczytu jednych z głównych w Polsce emitentów dwutlenku węgla, metanu, tlenków siarki, azotu i rakotwórczego benzenu. To Jastrzębska Spółka Węglowa, Tauron, Polska Grupa Energetyczna oraz PGNiG. Biorąc pod uwagę, że celem szczytu jest wypracowanie nowych rozwiązań walki właśnie z nadmierną emisją takich gazów, taki wybór doprowadził wielu zaproszonych gości do wściekłości.

„Uzależniona w 80 proc. od energii opartej na węglu polska gospodarka powoduje, że kraj ten jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych w Unii Europejskiej” – wytyka w depeszy francuska agencja AFP. Głos zabrał też Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace na Europę Środkową i Wschodnią:

– Wybór partnerów biznesowych pokazuje intencje polskiego rządu. Sponsorzy napędzają dyskusję, której celem jest zaprzeczenie temu, że zmiany klimatu spowodowane są działalnością człowieka. W dużej mierze są to spółki, które same odpowiadają za te zmiany. Jeśli kraj przewodniczący szczytowi budzi takie wątpliwości, stawia sukces szczytu pod znakiem zapytania – powiedział dziennikowi.

Mimo takiego kroku polskiego rządu, może się okazać, że szczyt zakończy się wielkim sukcesem, którym będzie przyjęcie propozycji Komisji Europejskiej, która szykuje prawdziwą bombę. Unijni komisarze chcą przekonać świat, że do końca tego półwiecza europejska gospodarka może być neutralna dla klimatu bez narażania jej na szwank. – Proponujemy, aby Europa stała się pierwszą dużą gospodarką świata, która do 2050 r. będzie neutralna dla klimatu – ogłosił w środę w południe Miguel Arias Canete, komisarz do spraw polityki klimatycznej i energetycznej. Neutralna, czyli taka, która pochłania tyle samo gazów cieplarnianych, ile emituje. Kluczowe jest ograniczanie emisji z energetyki, przemysłu czy rolnictwa.

Przyjęcie takiej strategii byłoby dla Polski wielkim ciosem, bo rządzący naszym krajem pod żadnym pozorem nie chcą zrezygnować z węgla, jako nadrzędnego źródła energii, jednocześnie prowadząc niezrozumiałą i niespotykaną nigdzie w krajach rozwiniętych krucjatę wobec źródeł odnawialnych.

* * *

Kolejne pośnmiewisko z Polski urządzi PiS podczas szczytu klimatycznego w Katowicach.

Depresja plemnika

Prawica dostała szału: ambasador Mosbacher broni TVN! A przecież to stacja „antypolska” i „antydemokratyczna”, jak przypomniała Amerykance poseł Krystyna Pawłowicz. W rzeczywistości antypolskie i antydemokratyczne jest rozpętywanie przez prawicę kampanii nienawiści przeciwko pani Mosbacher. Akurat w tej sprawie to ona reprezentuje prawo i sprawiedliwość. Prawica to wie, więc tym bardziej hejtuje. Co tam wieczna przyjaźń z Jankesami! Ważniejsze to zniszczyć wolne media w Polsce.

View original post 3 976 słów więcej

PiS potyka się o własne sznurowadła

Zwykły wpis

To nie ambasador USA Georgette Mosbacher upokorzyła PiS, to partia Jarosława Kaczyńskiego padła przed nią na twarz. Ale jak ktoś nie zna najważniejszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, która ma obszerną literaturę przedmiotu i niejedno hasło w Wikipedii jako „1. poprawka do Konstytucyji Stanów Zjednoczonych”, to musi tak dołować ze swoją facjatą.

Ambasador Mosbacher sprawadziła PiS do właściwej tej partii  pozycji – bicia przed nią czołem. Rzecznik Joanna Kopcińska opublikowała w imieniu rządu Mateusza Morawieckiego oświadczenie, które jest mentalnym dla tej formacji świadectwem upadku, bo nie dość, że zaznali upokorzenia, to znowu pojawiła się mantra nieodpowiedzialności: „nasi poprzednicy”.

Otóż „wasi poprzednicy”, czyli koalicja PO-PSL i wcześniej, nie mieli żadnych zatargów z sojusznikiem zza Oceanu, a nawet służyli przykładem jako kraj wolności, aspiracji, jako prymus demokracji, któremu się udało. A jednak przyszedł PiS do władzy i diabli nadali wcześniejsze osiągnięcia.

Mosbacher po upokorzeniu PiS znowu sie odezwała i docisnęła jednym tweetem po polsku: „Relacje PL-USA są bardzo dobre, a moim priorytetem jest pogłębianie tej przyjaźni. Wśród podstawowych wartości niesamowicie ważnych dla USA i dla mnie jest wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu”. W języku dyplomacji to użycie buta w stosunku do sojusznika, któremu obce są „wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu”.

Wolne media w Polsce dostały wsparcie od USA. Tego Jankesom nie zapomnimy. Jeszcze większe wsparcie dostajemy od Unii Europesjkiej, a konkretnie od Komisji Europejskiej. Śmiem twierdzić, iż gdybyśmy nie należeli do Unii, dzisiaj Kaczyński byłby wszechwładnym autokratą, znajdowalibyśmy się „w powtórce z rozrywki” z lat 1937-38-39 z możliwością zaznania wojny hybrydowej z Rosją.

Na szczęście, przyjaciele z Brukseli nie nabierają się na pisowskie wycofywanie się z demolki niezależności sądów. Markowana ustawa o Sądzie Najwyższym została uznana jako „krok w dobrą stronę”. Ale tylko krok, po którym powinno dojść do następnych, ma to być odwrót z ustaw sądowniczych. Wiemy, że PiS jednak z dążenia do autokracji nie ustąpi, bo nie po to demolował trzecią władzę.

Komisja Europejska nie wycofuje pozwu do Trybunału Sprawiedliwośći UE, artukuł 7 Traktatu Unii Eurpejskiej, czyli z procedowania ochrony reguł praworządności, które zostały złamane przez PiS.

PiS znalazło się więc w imadle dwóch potęg, z prawej strony dociskają USA, z lewej Bruksela, a w kraju ciągle na agendzie jest afera Komisji Nadzoru Finansowego, choć jej były prezes zmienił się z Marka Chrzanowskiego na Marka Ch. Użyto cepa wspomnianej retorycznej mantry, mianowicie PiS składa wniosek do prokuratury i skarży ustawę dotyczącą VAT z roku 2008. Absurd – by nie powiedzieć paranoja – polega na tym, że została ona przegłosowana z rozwiązaniami, o które sam PiS wnioskował.

PiS potyka się więc o własne sznurowadła, ale to może dlatego, że Kaczyński dąży do prawdy w obstawie ochroniarzy, policjantów, odizolowany barierkami. Każdy by się w tej sytuacji przewrócił, zarówno przewrócił przed ambasador USA, przed Komisją Europejską i wykopyrtnął o supeł VAT, które sam zawiązał.

>>>

PiS nie orżnął Komisji Europejskiej

Zwykły wpis

Z pewnością nie na taki rozwój sytuacji liczyli politycy Prawa i Sprawiedliwości, gdy w błyskawicznym tempie przepychali przez parlament nowelizację w sprawie Sądu Najwyższego, która przywraca do tej instytucji odsuniętych siłowo sędziów po osiągnięciu przez nich 65. roku życia. O tym, że głównym celem i oczekiwanym zyskiem z tej kapitulacji będzie zaniechanie dalszego sporu z Komisją Europejską oraz umorzenie sprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, politycy PiS mówią w zasadzie od pierwszego dnia po uchwaleniu nowelizacji. Z ich wypowiedzi dało się wywnioskować, że są gotowi znieść to upokorzenie i przywrócenie prof. Gersdorf na stanowisko I Prezes Sądu Najwyższego, jeśli tylko w ramach kompromisu uda się utrzymać pozostałe zmiany w ustroju polskiego wymiaru sprawiedliwości tj. dwie nowe izby Sądu Najwyższego i przede wszystkim przejęcie przez polityków Krajowej Rady Sądownictwa. Tyle tylko, że to wydaje się coraz mniej prawdopodobne.

Przede wszystkim, wczoraj po południu pojawił się pierwszy głos członkini Komisji Europejskiej komentujący wpływ uchwalonych zmian w Sądzie Najwyższym na dalszy los skargi na Polskę do TSUE. Wiera Jourova, w rozmowie z dziennikarzem czeskiego radia publicznego Filipem Harzerem, pozytywnie oceniła działania polskich władz, które w ubiegłym tygodniu znowelizowały ustawę o Sądzie Najwyższym.

– Uszanowali, czy też przyjęli środek zabezpieczający unijnego trybunału, który mówił: niczego nie zmieniajcie, nie wysyłajcie tych sędziów na emeryturę – mówiła Wiera Jourova.

W tej samej wypowiedzi rozwiała jednak nadzieje polskiego rządu, że ten krok wystarczy, by skarga KE została wycofana.

Ten ruch ws. SN przyjmujemy pozytywnie, ale to nie jest coś, co mogłoby wstrzymać procedurę wynikającą z artykułu 7. Więc debata rady będzie kontynuowana – stwierdziła.

Na domiar złego, sporo dzieje się też na krajowym podwórku. Wczoraj na Twitterze pojawił się zastępca rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa, Jarosław Dudzicz, który potwierdził, że KRS wystąpiła właśnie do Trybunału Konstytucyjnego o potwierdzenie zgodności z konstytucją jej umocowania do funkcjonowania.

Rodzi to jednak poważne konsekwencje, które zresztą zauważyli nie tylko publicyści, ale i m.in. sędzia Dariusz Zawistowski, Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Jeśli bowiem KRS ma wątpliwości co do swojego statusu, powinna sama podjąć decyzję o zawieszeniu swojego funkcjonowania do czasu rozstrzygnięcia TK. Taki krok potwierdza jednocześnie słuszność działań prezesów izb Sądu Najwyższego, którzy nie dopuszczają nowych sędziów (tych wybranych przez nową KRS) do orzekania z obawy o negatywne dla polskiego orzecznictwa skutki rozstrzygnięć wydanych z ich udziałem.

Na dodatek należy pamiętać, że z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE dotyczącymi Krajowej Rady Sądownictwa i jej uzależnienia od władzy wykonawczej zwrócił się ostatnio Naczelny Sąd Administracyjny, otwierając nowy front walki o polski wymiar sprawiedliwości na arenie międzynarodowej. Niekorzystne dla obozu rządzącego orzeczenie w tej kwestii może wywrócić do góry nogami cały proces przejmowania tego obszaru działania państwa przez PiS i całkowicie wyrzucić jego efekty do kosza. Jeśli bowiem ustrój KRS zostanie skutecznie zakwestionowany przez TSUE, a decyzje podejmowane przez sędziów, wybranych w jej skład przez polityków pozbawione zostaną mocy sprawczej, to działać nie będzie mogła ani sama KRS, ani żadna z nowych izb Sądu Najwyższego.

Wówczas partii rządzącej pozostanie albo znów podkulić ogon i wycofać się z kolejnych zmian zaliczonych już do “sukcesów”, albo pójść na totalna wojnę z Komisją Europejską w samym centrum odbywającej się wtedy kampanii wyborczej. Każde z wyjść z pewnością mocno odbije się na notowaniach Prawa i Sprawiedliwości, bowiem zadowolić jednocześnie i wyborców centrowych oczekujących wypracowania kompromisu, i twardego elektoratu niedopuszczającego możliwości wykonania ani kroku w tył po prostu się nie da. No, ale to już jest problem kierownictwa PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

* * *

Pisowska ustawa ws. SN przyjmujęta pozytywnie w KE, ale to nie jest coś, co mogłoby wstrzymać procedurę wynikającą z artykułu 7.

Depresja plemnika

„Zmienił on formację na Koalicję Obywatelską wrogą Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi i pokazał to na bilbordach, gdzie kandydował w wyborach. Radny już nie jest katolikiem i nie może być radnym, bo będzie nam mieszał w naszej wierze. Przez to sam się wyłączył z Boga” – mówił w kościele podczas mszy ksiądz Józef Wędzikowski, proboszcz parafii w Stróżewie koło Poznania. Chodzi o Adriana Urbańskiego, który był kandydatem Koalicji Obywatelskiej na radnego powiatu chodzieskiego.

Ks. Wędzikowski na tym nie poprzestał. Stwierdził, że ci, którzy głosowali na Koalicję Obywatelską też mogą być „wyłączeni z wiary”. Dla wielu słowa proboszcza były nie do zaakceptowania – część wiernych opuściła kościół.

„Skandalem jest dzielić mieszkańców względem opcji politycznych. Jest mi ogromnie przykro, że mieszkańcy naszej parafii, którzy poparli mnie w wyborach samorządowych, tak jak i ja, zostali uznani przez naszego proboszcza za ludzi, którzy wyparli się swej religii” – napisał na Facebooku Adrian Urbański. Do…

View original post 2 778 słów więcej

Krystyna Pawłowicz rzuca bumerangiem, dostaje cepem. Konstrukcja podobna

Zwykły wpis

Z doświadczenia już wiemy, że Twitter zniesie wszystko, dlatego wyłącznie z politowaniem trzeba skwitować kolejne harce PIS-owskiej „bojowniczki” Pawłowicz, która jako jedyna zareagowała na list, wystosowany do premiera RP przez ambasadorkę USA w Polsce – Georgette Mosbacher.

Pani Mosbacher nawiązała w swoim piśmie do materiału TVN o środowiskach neonazistowskich w Polsce i śledztwa, które toczy się w tej sprawie. Z informacji tygodnika „DoRzeczy” wynika, że stwierdziła ona, iż Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o środowisku nazistowskim w Polsce.

Uznała też ponoć za niedopuszczalny fakt, iż osoby publiczne podważają wiarygodność stacji TVN. W jej ocenie są to ataki na „niezależnych dziennikarzy”.

„Żądam od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokratycznie wybranych władz”– odpisała jej na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. „Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo, które wiąże wszystkich, także antypolską, antydemokratyczną stację TVN” – zwróciła Pawłowicz uwagę amerykance.

dąc dalej, wnioskowała: „Czyli ambasada USA w Polsce wspiera antypolską działalność TVN i popiera ich: działania w celu obalenia legalnych władz RP, promowanie faszyzmu jako prowokacji politycznej przeciwko Polsce, ośmieszanie prezydenta USA D.Trumpa, podważanie sojuszu wojsk PL-USA, antypolonizm i łamanie prawa medialnego”. Dość ostro odpowiedzieli na to internauci.

„Proszę, aby posłanka Pawłowicz nie wypowiadała się w moim imieniu, bo ja osobiście przyznaję rację pani Mosbacher. Szacunku do narodu to ja oczekuję od posłanki RP, która obraża swoimi wypowiedziami wielu szlachetnych obywateli – napisała pod artykułem w Wirtualnej Polsce – Helena Trojańska

Krystyna Pawłowicz rządzi, bo pokraka Matołusz Morawiecki zapomina języka w gębie. Na jedno wychodzi – warci siebie.

Depresja plemnika

Zniesienie kadencyjności sprawowania funkcji kierowniczych powoduje, że ich utrzymanie wymaga posłuszeństwa i uległości wobec przełożonych. To jeden z wniosków płynących z raportu „Prokuratura pod specjalnym nadzorem” pokazującego szczegółowo mechanizmy i skutki całkowitego podporządkowania prokuratury partyjnemu dyktatowi na przestrzeni trzech ostatnich lat, od listopada 2015 r. do października 2018 r.

Magdalena Kołodziej – wzorowa prokurator PiS

Kto został wymieniony

To pierwsza publikacja startującego dziś serwisu internetowego panstwo-pis.pl poświęconego monitorowaniu działań prokuratury. Redaktorem serwisu jest Krzysztof Król, reprezentujący Stowarzyszenie „Paragraf Państwo”, wydawcy serwisu http://www.panstwo-pis.pl. Szefem rady programowej stowarzyszenia został prof. Leszek Balcerowicz, poza nim w Radzie są m.in. prof. Monika Płatek i prof. Marcin Matczak.

Raport, jak precyzują autorzy, powstał na podstawie publikacji medialnych, powszechnie dostępnych raportów, oficjalnych danych oraz informacji własnych. Większość faktów jest znana, ale zestawione razem w postaci skondensowanej piguły informacyjnej robią piorunujące wrażenie.

Choćby zmiany kadrowe. I tak od samej góry: wymiana sześciu na siedmiu zastępców prokuratora generalnego, niemal wszystkich prokuratorów kierujących biurami lub departamentami, a także…

View original post 4 048 słów więcej

Pokłosie afery KNF

Zwykły wpis

PiS jest skazane na kryzysy. I to one pogrążą partię Jarosława Kaczyńskiego. Jest jeden zasadniczy powód tego stanu destrukcji, rozkładu, dekonstrukcji – politycy tej partii żyją w rzeczywistości alternatywnej, a w takiej pociągające są problemy alternatywne, alternatywny program, w narracji nazywa się to uniwersum. Jakąś namiastką stanu rzeczy jest stary serial Barei „Alternatywy 4”.

To, że prezes Kaczyński żyje w swoim kokonie, wie w kraju nawet małe dziecko. Jarosław Kaczyński boi się rzeczywistości, ona go przeraża, musi być otoczony kordonem ochroniarzy, policjantów, a jak ich mało, dochodzą barierki, wtedy prezes oddycha – jest bezpieczny. Wtórnym jest, iż jego życie może być zagrożone, wszak więksi od niego albo nie używają ochrony, albo jest ona tak dyskretna, że nikt nie dostrzega.

Prezesowi pasuje Mateusza Morawiecki, to facet z jego świata. Morawiecki wszak obalał komunizm, negocjował akcesję Polski do Unii Europejskiej, a ostatnio – jak się dowiedzieliśmy – wynegocjował warunki brexitu. To nie jest zwykły polityk, to Transformens.

Dlatego Morawiecki został złapany z głupią miną na twarzy – gombrowiczowską gębą – gdy ambasador USA Georgette Mosbacher napisała do niego w sprawie wolnych mediów. Alternatywna rzeczywistość nie dopuszcza normalności do siebie. Jej bohaterowie innych postrzegają poprzez okular własnego skrzywienia, nienormalności. A po prostu chodzi o wolne media – i to tak profesjonalne, jak TVN, który niestety w kraju jest poza konkurencją.

Rozsadzającym od wewnątrz PiS może być afera KNF, która ukazała, z jaką patologiczną alternatywą mamy do czynienia. Adam Glapiński et consortes zamyślili sobie sprezentować bank za złotówkę – ten trop narracyjny wychodzi wszystkimi szwami – więc kroili układ i prawo pod swoją przyszłą oligarchiczność. Ale napotkali konkurencję, która wpadła na podobnie „genialny” plan.

PiS prowadzi Polske na Wschód, niektórzy politycy tej partii chcą przyspieszenia Bizancjum, udało się Putinowi, dlaczego nie miałoby się udać mniejszym lokalnym putinkom.

Afera KNF to pokłosie tego myślenia i bezpardonowej walki na szczycie PiS. Aresztowanie byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego po dwóch tygodniach od ujawnienia mega-przekrętu ma parafę Zbigniewa Ziobry, jest ewidentną samoobroną tego Transformensa, bo inny Transformens Morawiecki i jego Kreator Kaczyński chcą sie pozbyć ministra sprawiedliwości.

Politycy PiS nie wahają się, aby użyć wszystkich instrumentów państwa do obrony siebie. Więc nie bądźmy zdziwieni, gdy służby są używane i będą wykorzystywane do walki z pozostałymi Polakami, z opozycją, ze społeczeństwem obywatelskim. PiS upartyjnił państwo i są w drodze z jego sprywatyzowaniem. To ujawnia afera KNF i to jest jej pokłosie, które na długo zaciąży na obrazie Polski.

>>>