Matka Boska ma państwowy koncert ku swej czci za 800 tys. zł. Skaranie boskie z tym PiS

Narodowe Centrum Kultury podległe Minsterstwu Kultury, a więc Piotrowi Glińskiemu lekka ręką dało 800 tys. zł na wielki koncert „Jasna Góra – polska Kana. Z dawna Polski Tyś Królową” z udziałem 200 wykonawców!

Tyle na dewocjonalia. Skaranie boskie. „Okazją” do wydania kolejnych tysięcy złotych są obchody 300-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej.

Czy już jesteśmy krajem teokratycznym?

Rydzyk na rękę dostaje miliony. Diabli wiedzą – ile? 40 mln, czy 60 mln zł? Ale to tylko szmal, o którym wiemy, a ile pod sutanną?

800 tys. zł z kieszeni podatników na koncert na cześć Matki Boskiej

800 tys. zł z kieszeni podatników na koncert na cześć Matki Boskiej

Powoli zaczynamy się przyzwyczajać, że szerokim strumieniem płyną państwowe (tzn. z naszych podatków) pieniądze dla pewnego przedsiębiorcy z Torunia, czyli Tadeusza Rydzyka. Nie powinno więc dziwić, że także inne przedsięwzięcia kościelne są wspierane przez pisowskie władze.

„Okazją” do wydania kolejnych tysięcy złotych są obchody 300-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Zwieńczeniem uroczystości 26 sierpnia będzie wielki koncert „Jasna Góra – polska Kana. Z dawna Polski Tyś Królową” z udziałem 200 wykonawców! Na dwugodzinną opowieść o historii Jasnej Góry, jej obrazu i o historii Polski złożą się muzyka, wizualizacje, filmy, występy grup rekonstrukcyjnych.

No to musi kosztować i kosztuje… Portal oko.press napisał, że Narodowe Centrum Kultury przeznaczy na ten koncert 799 500 złotych. Podlega ono Ministerstwu Kultury, czyli Piotrowi Glińskiemu, który z pewnością nie miał nic przeciwko wydaniu publicznych – czyli naszych – pieniędzy na taki cel.

koduj24.pl

Jaja kaczystowskie. Znowu kogoś BOR uszkodził

Świeżutki news. Onet za TVN24 donosi o nowym wypadku BOR. Ale pisowskie jaja.

Groźny wypadek kolumny BOR w Warszawie

W wypadku ucierpiały cztery osoby, w tym dwóch policjantów – informuje TVN24.

Uszkodzone zostały dwa samochody – policyjny radiowóz, który jechał na czele kolumny i samochód cywilny.

Do wypadku doszło na ul. Żwirki i Wigury. Ulica w kierunku centrum jest nieprzejezdna – informuje TVN24. Największy problem mają osoby usiłujące dostać się z lotniska do centrum.

Pół biedy, że pisowcy sami się uszkadzają, ale dlaczego mają być narażeni normalni ludzie, normalni Polacy?

PiS to ruina. Czego się nie dotkną – schrzanią.

Wypadek samochodu policyjnego z kolumny BOR. Eskortowała sekretarza NATO Jensa Stoltenberga, który przebywa dziś z wizytą w Warszawie.

Wstyd na cały świat.

Świat się śmieje.

Pisowskie zdurnienie Śniadka

Kuba Wątły bardzo ostro potraktował Janusza Śniadka, któremu zamarzyło się pisać na nowo historię wg majaków prezesa PiS.

Ostro. Ale jakim językiem do tych ludzkich insektów mówić?

A może Jarosław wygrał bitwę pod Grunwaldem, a Lech odsiecz wiedeńską. Nie badźmy ździwieni, że do podobnych absurdów niedługo dojdzie, acz już są, już są. Bo jak ten z Wałęsą traktować – zdurnienie.

Joanna Szczepkowska: To może być początek rozpadu PiS

Joanna Szczepkowska: To może być początek rozpadu PiS

 

Wszyscy, którzy są przeciw PiS są wrogami narodu, to jest dokładnie gomułkowsko–peerelowskie – mówi Joanna Szczepkowska w rozmowie z Magdą Jethon

Magda Jethon: Czy w 2015 r. dawała Pani szansę PiS-owi i wierzyła, że oni Polskę „naprawią”?

Joanna Szczepkowska: Nie, absolutnie nie. Nigdy nie uważałam, że Jarosław Kaczyński może coś zbudować. Od lat go obserwowałam i byłam pewna, że jego osobowość oznacza rozpad, a nie drogę do przodu.

– Nigdy Pani nie sympatyzowała z Prawem i Sprawiedliwością?

– Nigdy. Wiem, że tak mnie niektórzy widzieli albo chcieli widzieć, ale to nieprawda. Nigdy w życiu nie głosowałam na PiS ani nie sprzyjałam PiS-owi, choć nie należałam do bezkrytycznych entuzjastów poprzedniej rzeczywistości. Uważam zdecydowanie, że było wiele „wypaczeń” i propagandowych przerostów. Do dziś ciągnie się mój proces z TVN o takie właśnie chwyty. Mam też swoje wątpliwości dotyczące UE, ale nie co do tego, czy mamy w niej być, czy nie, bo to jest oczywiste, że musimy w Unii pozostać. Nie należę do ludzi, którzy uważają, że jesteśmy wyjątkowi, dumni i że nam się coś więcej od Unii należy.

– Rozumie Pani ludzi, którzy dziś popierają PiS?

– Jeżeli pani mnie pyta, czy ja rozumiem mentalnie, to oczywiście staram się, bo bez takiej próby zrozumienia, nie ma co myśleć o Polsce. Elektorat PiS-u to są ludzie, którzy w rozumieniu spraw istotnych utożsamiają się z Kościołem, ale z tym bardziej konserwatywnym. Dlatego trzeba starać się przede wszystkim ich zrozumieć. Nie jest bez znaczenia, że do dziś przy okazji różnych uroczystości w polskich oknach pojawia się portret Jana Pawła II. Postępowego Franciszka jakby nie było. Ludziom trudno zrozumieć, że ustrój i prawo w demokratycznym społeczeństwie musi też obejmować ludzi niewierzących lub ludzi innej wiary. Tak naprawdę z nauk Jana Pawła II też niewiele wzięto. Niedawno uczestniczyłam w takiej debacie i razem z kilkoma duchownymi doszliśmy do wniosku, że nauczanie naszego Papieża nie zapadło tak jak powinno. On starał się zbliżyć do „innego”, my pozostaliśmy na poziomie „swój i obcy”. Poza tym, żeby zrozumieć, trzeba pamiętać też o tym, że wiele osób w Polsce ma wyłącznie dostęp do mediów rządowych. Tam jest jednoznaczny obraz „dobrej zmiany”. Niedawno w podróży słuchałam Jedynki i tam spokojnie, sympatycznie, opowiada się o kraju poddawanym „wspaniałej dobrej zmianie”. Myślę, że wielu wyborców PiS chce uwierzyć w ten obraz. Jak za PRL-u. Opozycja myśli o konsekwencjach tych rządów, oni nie.

– Dziś już nawet Bronisław Wildstein i część dziennikarzy prawicowych nie są w stanie zdzierżyć propagandy w telewizji Jacka Kurskiego…

– Dlatego jestem optymistką, jeśli chodzi o przyszłość. Myślę, że tak prymitywnie narzuconej propagandy, jaką uprawia TVP nie da się znieść, nawet jeśli się nie akceptuje – nazwijmy to – lewicy liberalnej. Jestem przekonana, że prawica prędzej czy później się podzieli, a wtedy także podzielą się ludzie, którzy idą za autorytetami prawicy.

– Dlaczego Jarosław Kaczyński akceptuje taką propagandę, nie czuje, że to i dla niego może się źle skończyć? A może jemu się to podoba?

– No więc właśnie, jemu się to po prostu podoba. Tu nie chodzi o politykę, to jest kwestia psychologiczna czy łagodnie mówiąc charakterologiczna, jeśli nie zdrowotna, bo on ma po prostu satysfakcję z prymitywnie rozumianej zemsty. Nie wiem, jaki jest stopień jego IQ, natomiast jego uczucia, emocje określiłabym jako prymitywne. Myślę, że on ma ogromną satysfakcję z tworzenia toksycznej atmosfery.

– Nie dawno zaprotestowała Pani przeciw temu, co dzieje się w Polsce właśnie w TVP, podczas transmisji gali wręczenia nagród na 17. festiwalu „Dwa Teatry – Sopot 2017”. Odebrała Pani nagrodę dla najlepszej aktorki i powiedziała: „Żadne nagrody nie naprawią szkody, jakie nam funduje rząd, co państwo psuje”. I co? Wpuszczają Panią do mediów publicznych?

– Po pierwsze, ja tam nie chodzę, więc nie mam tego problemu. Kiedy PiS przejął władzę, wielokrotnie proponowano mi udział w jakiś medialnych debatach, ale odmawiałam. Pojawił się ten sam dylemat, co w PRL – czy lepiej być i powiedzieć, co się myśli, czy lepiej nie być. Uznałam jednak, że w dzisiejszej TVP ta propaganda jest tak nachalna, że nie ma sensu dyskutować na wizji. Natomiast chętnie przystałam na propozycję zrobienia Teatru Telewizji. Nie ma bojkotu Teatru Telewizji, grają w nim aktorzy nawet skrajnie lewicowi, więc nie było moralnego dylematu. Ja się od lat bezskutecznie starałam o możliwość zrobienia czegoś w tym medium. My rozmawiamy o polityce, ale ja jestem przede wszystkim aktorką i pisarką, więc nie ukrywam, że dla mnie ta marginalizacja za poprzedniej ekipy była dramatem. Bo oczywiste jest i tego nie ukrywajmy, że poprzednia ekipa też rozdawała karty i ustalała swoje hierarchie. Więc z radością zrobiłam mój monodram „Goła baba”. Miał ogromną oglądalność, choć zwłaszcza na początku, to trudna sztuka i można po prostu zmienić kanał. To był teatr telewizji na żywo, ja reżyserowałam i grałam – ogromne przeżycie. Natomiast, kiedy dostałam nagrodę na festiwalu Teatru Telewizji, to już wtedy uznałam, że mam okazję do wyrażenia sprzeciwu wobec tego, co się dzieje.

– Jak to się odbyło?

– Nagrodę wręczali mi wiceprezes TVP i sponsor nagrody. Mówili o tym, że powinnam zrobić więcej jeszcze teatrów telewizji. Sponsor, wręczając nagrodę, powiedział mniej więcej: – „Pani Joanno, tak się cieszymy, ale z tym komunizmem, którego koniec pani nam ogłosiła, to nie do końca się udało, ale pracujemy nad tym. Ale teraz, jak pani wie, przyszłość widzimy w jasnych kolorach”. Wtedy podeszłam do mikrofonu i powiedziałam: – „Wydaje mi się, że inaczej widzimy kolory”. Potem podziękowałam za nagrodę, a jako jedna z postaci mojej sztuki wyrecytowałam wcześniej przygotowany wierszyk. Pierwsze rzędy, w których siedzieli oficjele z PiS-u zamarły, w dalszych siedziała już prawdziwa publiczność, która zareagowała entuzjastycznie. Ja oczywiście wiem, że więcej propozycji z Teatru Telewizji już nie będzie, jako aktorka i dramaturg żałuję, ale wszystko ma swoją cenę.

– Jest Pani nie tylko aktorką, ale też i felietonistką. W pewnym momencie rozpoczęła Pani współpracę z tygodnikiem „Do Rzeczy”.

– Tak. Kiedy wyrzucono mnie z „Wysokich Obcasów” za poglądy, współpracę od razu zaproponował mi „Plus Minus” – dodatek do „Rzeczpospolitej”, to bardzo dobre, poważne pismo. Potem zgodziłam się na felietony w „Do Rzeczy”, ale ta współpraca trwała bardzo krótko.

– Odeszła Pani z powodu okładki z Tuskiem w stroju Indianina…

– Tak, redaktor naczelny Paweł Lisicki powiedział, że mogę tam pisać, co chcę, bez względu na to, jaki światopogląd będę reprezentowała. Zastanawiałam się nad tym jakiś czas, ale postanowiłam spróbować. Natomiast w momencie, kiedy się ukazała ta okładka z Donaldem Tuskiem, którego bardzo szanuję, to zobaczyłam, że bez względu na to, co ja tam napiszę, to stanę się zakładnikiem takiej okładki. Skoro tam piszę, to znaczy, że się z nią zgadzam, a to byłaby nieprawda, bo się nie zgadzam.

– Za to prawdą jest, że zawsze ciepło Pani wspomina Marię i Lecha Kaczyńskich. Powiedziała Pani nawet, że jest pewna, że żadne z nich nie chciałoby leżeć na Wawelu, bo to się kłóci z ich skromnością…

– Tak uważam. Znałam parę prezydencką, Lech Kaczyński był zupełnie innym człowiekiem niż Jarosław, choć był niestety pod wielkim wpływem brata. Zresztą, co może ciekawe, najczęściej spotykałam go w „Gazecie Wyborczej”, bo bywał zapraszany na różne uroczystości. Tam go też poznałam. Potem kiedyś razem z moim przyjacielem jedliśmy we trójkę kolację. Mogę powiedzieć, że miałam okazję trochę mu się przyjrzeć. A Marię Kaczyńską też poznałam na jakiejś uroczystości. Prezydentowa była przede wszystkim osobą prawdziwie działającą w wolontariacie, niezwykle zaangażowaną. Każdy, kto się zetknął z wolontariatem, tym najtrudniejszym – szpitalnym, z umierającymi ludźmi, wie, co to jest za robota. Taki ktoś nie kojarzy się z wawelską pychą. To była osoba odważna i konkretna, zresztą pamiętamy pretensje ojca Rydzyka do Marii Kaczyńskiej i jej liberalnego podejścia do aborcji. To wszystko świadczy o tym, wokół jakiego światopoglądu, tak naprawdę, obracała się ta para.

– Trudno mi sobie wyobrazić prezesa PiS na uroczystości w „Gazecie Wyborczej”. Jarosław Kaczyński i jego otoczenie mają w pogardzie elity, bardzo często próbują dezawuować wybitne postacie. Dlaczego?

– Dlatego, że ta władza po peerelowsku stawia granice. Z jednej strony my, a z drugiej ci, którzy się z nami nie zgadzają, czyli wichrzyciele. Wszyscy, którzy są przeciw PiS są wrogami narodu, to jest dokładnie gomułkowsko–peerelowskie. Opozycja to nie są ludzie o odmiennych poglądach, którzy mają inny światopogląd czy inne myślenie o tym, jak rządzić krajem, tylko to jest wróg. Wróg narodu. Więc jeśli to jest wróg narodu, to należy go tępić. Taka jest wykładnia Kaczyńskiego. Uważam, że jego osoba jest tutaj kluczowa i Macierewicza naturalnie też. To są dwaj panowie, których skuteczność jest nie do pojęcia; mają siłę, której nikt nie jest w stanie się przeciwstawić. W bajkach by się powiedziało, że mają ciemną moc i różdżkę.

– Kaczyński dobiera ludzi posłusznie poddanych. W internecie można obejrzeć filmik z fragmentem przemówienia Jarosława Kaczyńskiego w kopalni „Wujek”. Prezes stoi na tle swoich ministrów i mówi, że węgiel i węglowodany to mniej więcej to samo. Wszyscy słyszą i nikomu nawet nie drgnie powieka. Gdyby powiedział, że ziemia jest płaska, też nikt by nie zareagował…

– A jak się zachowywał Macierewicz podczas przemówienia Dudy? Potakiwał, chociaż to było przecież przeciwko niemu. To sytuacja z Mrożka.

– Widać, że wyborcom PiS-u to się podoba, tak jak podoba się Krystyna Pawłowicz, która mówi „wziąść”, bo według niej „wziąć” wymyślili komuniści i złodzieje.

– Ona jest przez to bardziej swoja, bo pewnie przeciętny wyborca PiS mówi „wziąść”.

– Z tego wniosek, że wyborca PiS nigdy nie przejrzy na oczy? Czyli to już tak zostanie na bardzo długo?

– Zależy co oznacza „bardzo długo”. Ja myślę, że nie bardzo. Ostatnie decyzje prezydenta Dudy, nawet jeśli to tylko gra, a nie prawdziwy bunt, będą miały fundamentalne znaczenie. Prezydent Duda był akceptowany, a nawet uwielbiany przez wielu PiS–owców, teraz oni muszą dokonać wyboru między nim a Kaczyńskim. Kto jest „dobry”, a kto „zły”. To może być początek rozpadu.

– Myśli Pani, że prezydent nie złamie się i nie wróci do postaci Adriana z „Ucha Prezesa”?

– Oczywiście, sytuacja się zmienia z dnia na dzień i to, co myślę dziś, może już być nieaktualne, ale dziś myślę, że nie wróci do Adriana. Bardzo istotną rolę może odegrać rodzina prezydenta. To naprawdę nie jest bez znaczenia. Żona jest córką człowieka związanego z zupełnie innym światopoglądem, jest siostrą człowieka, związanego z zupełnie innym widzeniem świata. Podejrzewam, że ich córka przeżywa dramaty. To na pewno nie jest proste. On sam musi być rozdarty jako człowiek, jako mąż, jako ojciec. Podejrzewam, że musi mieć naciski ze strony ludzi bardzo bliskich. A to, co mu zafundowaliśmy pod oknami, i w Warszawie, i w Juracie, ta wielość i wielkość protestów, też nie jest bez znaczenia. Nie wiem, co by się musiało stać, żeby wrócił do Adriana.

– Nie można zapominać, że ma również naciski polityczne ze strony swojego ugrupowania…

– Ale co ma do stracenia?

– Nie zyska zwolenników w opozycji, bo zniszczył Trybunał, podpisał ustawę o sądach powszechnych itd., nie wygra kolejnych wyborów…

– To prawda, w przypadku jeżeli zakładamy, że chce kandydować na kolejną kadencję, a ja tego nie zakładam. Wszyscy myślą, że on marzy o reelekcji, a ja uważam, że to jest człowiek tak udręczony tym wszystkim, że być może chciałby już odejść.

– A przed odejściem poprawić wizerunek?

– Tak. Przecież w tej opcji już wyżej nie pójdzie. Swoją drogą każdy prezydent Polski narzeka na samotność. Ten ma do wyboru – albo miękkie spadanie, albo szacunek ludzi myślących. Gdzieś przecież po tej prezydenturze będzie się musiał odnaleźć…

– Wielkie nadzieje pokłada Pani w prezydencie…

– Tak, tylko, żeby nie wyszło, że chodzę z transparentem „Hura Andrzej Duda”… Ja tylko mam nadzieję, że to wszystko zacznie pękać.

– Kiedy to się może stać?

– Pyta mnie pani tak, jak moja mała wnuczka, która na demonstracji, przytupując nogami, spytała, ile to jeszcze będzie trwało. Jakaś pani jej odpowiedziała, że dwa lata… A poważnie? Wszystko zależy od tego, czy ten wspaniały zbiorowy opór się utrzyma. On musi być teraz w nasze życie wpisany choćby po to, żeby pokazać, że nie ulegniemy zastraszeniu. Nie wiem, czy jestem dobrym jasnowidzem, ale myślę, że jeśli wytrzymamy do następnych wyborów, to przegrają.

– Wtedy będzie mogła Pani wreszcie ogłosić: „Proszę państwa, dzisiaj skończyła się władza Jarosława Kaczyńskiego…”.

– …To właśnie obiecałam tłumowi ludzi przed Sądem Najwyższym na placu Krasińskich. Ja dotrzymuję przyrzeczeń.

koduj24.pl

Ile w Dudzie jest pisowca, a ile Polaka demokraty?

W co gra Andrzej Duda w kwestii dwóch zawetowanych ustaw sądowniczych, a które mają być na nowo pisane w Kancelarii Prezydenckiej, przedstawione na jesienii opinii publicznej i poddane obróbce parlamentarnej. Jeszcze w tej chwili trudno coś twardego powiedzieć, ale mamy do czynienia z dwoma faktami, ktore nie można przemilczeć.

Stowarzyszenia Sedziów Polskich Iustitia przedstawiło prezydentowi swoje propozycje obu ustaw: o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądowniczej.

Drugim faktem, ale nie potwierdzonym wprost przez zaplecze prezydenta, jest powierzenie przez Dudę pracy nad ustawami prof. Michałowi Królikowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości w rządzie PO-PSL i bliskiemu współpracownikowi Jarosława Gowina.

Uważa się, że Królikowski ma swoje poglądy konserwatywne i republikańskie, ale nie zaprzeda je politycznemu zamówieniu PiS. A więc należy mniemać, iż niezależnośc sądów nie zostanie złożona przez niego na ołtarzu PiS.

Tyle wiemy o działaniu strony Dudy, a PiS czeka, zdaje się, że nie próżnuje, lecz naciska i to poprzez fakty medialne. Tak odczytuję wypowiedź marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który był w  radiowej Jedynce powiedzieć „Sam osobiście spotykam się od czasu do czasu z panem prezydentem. Rozmawiamy o tych sprawach, również o tej ustawie”.

Te słowa to zaklinanie rzeczywistości, bo należy je odczytywac, iż Duda konsultuje (słucha, a może nawet zgadza się) ze stanowiskiem PiS, swojej macierzystej partii. Karczyński do tego dobitnie dodał: „Wywodzimy się z tego samego obozu politycznego”.

To jest dopychanie kolanem Dudy, aby pisana u niego ustawa zgadzała się z życzeniem PiS, czytaj: Kaczyńskiego. Jak każdy słaby retor (a więc kiepściutki intelektualnie) Karczewski nie potrafi szerzej przedstawić potrzeby ustaw sądowniczych, a także wpleść je w narrację o współczesnej Polsce. Za dużo wymagam od Karczewskiego? Na boga, a od kogo mam wymagać podstawowych standardów intelektualnych, jak nie od postaci ze świecznika, z elit politycznych (acz to są elity PiS i niekoniecznie semantycznie tożsame z jako takimi).

Uważam, że za mało mówi się o pisanych w kancelarii Dudy ustawach sądowniczych, przecież o nie toczył się protest w lipcu, bo mogą pogrzebać demokrację w Polsce, są nadzieją środowisk demokratyczno-republikańskich.

W moich słowach można odczytać wielką nadzieję, że PiS nie zniszczy tego, co mamy ustrojowo najcenniejsze: demokrację liberalną.

Ale Polacy nie mają większych złudzeń, co do wet Dudy. W sondażu dla OKO.press tylko 17 proc. badanych uważa, że spór sądowniczy Dudy z PiS toczy sie o pryncypia demokratyczne, jest na serio. Dwukrotnie więcej, bo 35 proc. uważa, iż to chwilowe nieporozumienie – jakby potwierdzając Karczewskiego supozycję w stosunku do Dudy – „Wywodzimy się z PiS” – a 28 proc. uważa, że to ustawka. Duda zawetował, bo PiS bał się protestów.

Polacy zatem są sceptyczni, ale także nie przykładający uwagi do znaczenia niezależności sądów. Błąd. Łudzę się, że wielu młodych – bo lipiec należał do młodego pokolenia – wiele się w tym czasie nauczyło, przeszło propedeutykę do nauk o demokracji, co niestety zostało zaniedbane przez szkołę.

Najlepszy byłby okragły stół prawników, o którym nawet Duda wyraził się pozytywnie, ale to było w momencie największych protestów. Oby nie skończyło się tradycyjnie, iż otoczenie Dudy twierdzi, że on myśli, zastanawia się i pokazują nam obrazki z drapaniem się inkryminowanego po głowie i przychodzi taki oto kulminacyjny moment, iż Duda podpisuje hurtem wszystko, co sobie PiS, tj. prezes życzy.

Nie życzę Dudzie niczego złego, ale zdecydowanie bardziej nie życzę nam, aby PiS w procedurach demokratycznych pozbawiało nas demokracji i wolności obywatelskich. Więc zadaję najważniejsze w tym kontekście pytanie: Ile w Dudzie jest pisowca, a ile Polaka demokraty?

 

24 SIERPNIA 2017

Karczewski pacyfikuje Dudę: ustawę o sądach napiszemy razem. Ludzie też nie wierzą, że ten spór jest na serio. Sondaż OKO.press

Marszałek Karczewski przedstawia się jako wysłannik PiS, który łagodzi spór z Dudą i zapowiada wspólne pisanie ustaw o KRS i SN. To by nie zaskoczyło opinii publicznej, bo jak wynika z sondażu OKO.press, w poważny spór prezydenta z PiS wierzy tylko 17 proc., a 35 proc. uważa go za „chwilowe nieporozumienie”. 28 proc. podejrzewa nawet „polityczną ustawkę”

„Te rozmowy są prowadzone. Sam osobiście spotykam się od czasu do czasu z panem prezydentem. Rozmawiamy również o tej ustawie” – powiedział 24 sierpnia 2017 marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Publiczne radio zapytało go o dalszy los ustaw o Sądzie Najwyższym i  Krajowej Radzie Sądownictwa, które Andrzej Duda zawetował 24 lipca i zapowiedział własne projekty. Karczewski dał do zrozumienia, że projekty prezydenta są wręcz uzgadniane z PiS.


Wywodzimy się z tego samego obozu politycznego. Chcemy razem z panem prezydentem wprowadzić zmiany. Sam osobiście spotykam się od czasu do czasu z panem prezydentem. Rozmawiamy o tych sprawach, również o tej ustawie

Stanisław KarczewskiSygnały dnia, radiowa Jedynka – 24/08/2017


MARSZAŁEK CIĄGNIE PREZYDENTA W STRONĘ PIS, MOŻE GO ZACIĄGNIE


Trudno przesądzić, czy słowa Karczewskiego to myślenie życzeniowe PiS, czy wynik negocjacji, do których Karczewski został wyznaczony.

Nadzieje na Okrągły Stół

Weto prezydenta do dwóch ustaw sądowniczych obudziło nadzieje liberalnej części opinii publicznej, że prezydent pod wpływem lipcowych protestów wystąpi w obronie niezależności sądów i spełni wreszcie swoją konstytucyjną  powinność : „Prezydent czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji” (art. 126). Temperatura sporu prezydenta z partią wydawała się wysoka, co znalazło wyraz w wojnie na orędzia Szydło – Duda.

Przeczytaj też:

Orędzia w liczbach. Szydło 5 razy wali w Dudę i 11 razy zaklina, że PiS reformę zrobi. Ale Duda chce sam

PIOTR PACEWICZ  25 LIPCA 2017

Sam prezydent obok odwołań do Konstytucji skupiał się jednak na nadmiernej roli, jaką ustawy o SN i KRS w wersji PiS dają ministrowi Ziobrze: “Nie ma u nas tradycji, żeby prokurator generalny w jakikolwiek sposób mógł ingerować w pracę, w funkcjonowanie Sądu Najwyższego jako instytucji. Nie wspomnę już o sędziach”.

OKO.press zwracało uwagę, że argumentacja prezydenta wskazywałaby na konieczność zawetowania także trzeciej ustawy pakietu PiS, czyli ustawy o sądach powszechnych. A tę prezydent podpisał.

Przeczytaj też:

Uzasadniając dwa weta prezydent Duda precyzyjnie dowiódł, dlaczego nie powinien podpisać trzeciej ustawy o sądach

MONIKA PROŃCZUK  25 LIPCA 2017

Nadzieje obrońców państwa prawa wzbudziła ujawniona przez OKO.press informacja, że prezydent powierzył pracę nad ustawami prof. Michałowi Królikowskiemu, wiceministrowi sprawiedliwości w rządzie PO-PSL i bliskiemu współpracownikowi Jarosława Gowina. Jak anonimowo tłumaczy OKO.press warszawski adwokat, Królikowski jest ambitnym prawnikiem, który nie poświęci własnej reputacji, realizując zamówienie polityczne.

Przeczytaj też:

NEWS OKO.press. Ustawy o sądach pisze dla prezydenta Dudy współpracownik Gowina, były wiceminister w rządzie PO-PSL

PATRYK SZCZEPANIAK  17 SIERPNIA 2017

Prof. Markiewicz prezes Stowarzyszenia Sedziów Polskich Iustitia poparł w OKO.press pomysł „okrągłego stołu prawników”, o którym wspomniał prezydent po spotkaniu z szefem KRS 24 lipca 2017. Skończyło się jednak na deklaracji. 16 sierpnia Iustitia złożyła prezydentowi swoje propozycje obu ustaw.

Przeczytaj też:

Prezes Iustitii prof. Markiewicz: popieram prezydencki pomysł okrągłego stołu dla reformy sądownictwa

ANNA WÓJCIK  24 LIPCA 2017

W co gra prezydent?

Polityczny wymiar sprawy sprowadza się do pytania, czy weto prezydenta to początek niezależnej polityki Andrzeja Dudy czy też chwilowe nieporozumienie, czy nawet tylko spór personalny Duda – Ziobro, który zostanie zażegnany przy pomocy emisariuszy takich jak marszałek Karczewski.

Profesorowie prawa spierali sie o to w OKO.press. Prof. Tomasz T. Koncewicz ostrzegał, by spór Duda – Kaczyński nie uśpił opinii publicznej. Jego zdaniem PiS może „pójść na kilka ustępstw, wygasi emocje i pójdzie dalej, a gdy społeczny gniew przycichnie, przeprowadzi kluczowe zmiany. Tak działa Wiktor Orbán na Węgrzech. Ważne, żeby ani nas, ani Unii Europejskiej nie satysfakcjonował dzisiejszy krok [weta Dudy – red.] i obietnice prezydenta”.

Przeczytaj też:

Prof. Koncewicz o wecie Dudy: PiS nie zejdzie z obranego kursu. To może być próba usypiania społecznej kontroli i czujności UE

ANNA WÓJCIK  24 LIPCA 2017

Tymczasem prof. Maciej Kisilowski uznał, że „to Prezydent Duda jest obecnie, czy tego chcemy czy nie, ostatnim ratunkiem dla polskiej demokracji”. Prezydenckie weta zablokowały groźny scenariusz PiS: „Przejęcie Sądu Najwyższego i czystka w sądach powszechnych byłaby najpewniej wstępem do całkowitej rozprawy z opozycją i doprowadzeniem do wyborów w 2019 w atmosferze strachu i wielkiego społecznego niepokoju”.

Przeczytaj też:

Prof. Kisilowski: Prezydent Duda jest obecnie, czy tego chcemy czy nie, ostatnim ratunkiem dla demokracji. Sąd Najwyższy wykazał ogromną mądrość

ANNA WÓJCIK  2 SIERPNIA 2017

Co na to Polki i Polacy? Sondaż OKO.press

OKO.press sprawdziło, jak zwykli ludzie widzą relację prezydent – PiS i jej dalsze losy.

Jak widać, tylko 17 proc. badanych uważa, że spór jest na tyle serio, że stanowi początek trwałego rozłamu w obozie władzy. Dwa razy więcej osób (35 proc.) widzi go jako „chwilowe nieporozumienie”, a niewiele mniej (28 proc.) sądzi, że spór został „wspólnie zaplanowany”, czyli jest „ustawką”, w której obie strony odgrywają z góry ustalone role.

Czym było weto prezydenta wobec ustaw większości sejmowej o KRS i SN?


Zwolennicy PiS – rozdarci między lojalnością wobec popularnego prezydenta i partią, której zaufali – aż w 50 proc. twierdzą, że to „chwilowe nieporozumienie”, a „trwałego rozłamu” nie dostrzega prawie nikt. Blisko jedna czwarta po prostu nie wie, co tu powiedzieć.

Wśród pozostałych badanych dominuje podejrzenie ustawki (31 proc.), a w trwały rozłam wierzy jedna  czwarta (25 proc.)

Przypomnijmy, że w tym samym sondażu IPSOS dla OKO.press badani ogromną większością głosów (72 proc. do 12 proc.) przyznali w sporze o weta rację Dudzie. Nawet w elektoracie PiS po stronie Kaczyńskiego stanęło tylko 24 proc., Dudę poparło dwa razy więcej.

Kto miał rację w sporze o prezydenckie weta?


Sondaż IPSOS dla OKO.press 2-4 sierpnia 2017, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 osób

 

OKO.press

 

W. WASZCZYKOWSKI: FRANCUZI NIE SĄ W TEJ CHWILI W STANIE KONKUROWAĆ Z POLSKĄ GOSPODARKĄ

Zabiegi prezydenta Francji nie zmienią zdania Grupy Wyszehradzkiej ws. pracowników delegowanych  powiedział minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

W rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja minister odniósł się do wizyt prezydenta Francji w krajach Europy Środkowej. Od wczoraj do piątku ma on odwiedzić Austrię, Rumunię i Bułgarię.

Paryż nie przewidział jednak spotkania z najbardziej krytycznymi w kwestii delegowania pracowników władzami w Warszawie. Fakt ten krytykuje opozycja. Mówi o marginalizacji Polski na arenie międzynarodowej.

Szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski podkreśla, że Francja ma za sobą liczne kontakty z Polską. Obecnie, jak dodał, prezydent Macron chce zrównoważyć te kontakty spotkaniami z innymi państwami naszego regionu. Poza tym, działania prezydenta Francji są wynikiem braku konkurencyjności gospodarki francuskiej  – stwierdził szef MSZ, Witold Waszczykowski.

– Francuska gospodarka nie jest w tej chwili w stanie konkurować z prężnymi gospodarkami wielu krajów europejskich, w tym również z Polską. Wynika to z tego, że pracownicy francuscy mają olbrzymie benefity socjalne. Tydzień pracy dla wielu pracowników francuskich wynosi cztery, góra pięć dni pracy. W związku z tym zamiast zmusić francuską gospodarkę do konkurencyjności z gospodarkami innych krajów, prezydent Macron wymyślił sposób, aby ograniczyć nasze możliwości działania na wspólnym rynku europejskim. Jest to działanie wbrew wspólnemu rynkowi, wbrew swobodom traktatowym zawartym w traktatach europejskich. Oczywiście będziemy się temu przeciwstawiać, ponieważ zasadą funkcjonowania Unii Europejskiej jest konkurencyjny wspólny rynek i możliwość liberalnego konkurowania na tym rynku – akcentuje Witold Waszczykowski.

W ubiegłym roku Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie w UE zasady równiej płacy za tę sama pracę, w tym samym miejscu. To oznaczałoby, że pracownik delegowany zarabiałby tyle, co pracownik lokalny w danym kraju UE.

W opinii rządu przepisy pogorszyłyby pozycje m.in.: polskich firm transportowych, zmniejszając ich konkurencyjność wobec zachodnich przewoźników.

RIRM

RadioMaryja.pl

Manipulacje TVP od kuchni. Szokujące kulisy pracy w Telewizji Polskiej

Znany prezenter telewizyjny masakruje Wiadomości TVP. Mocne słowa o manipulacjach ekipy Kurskiego

fot. wiadomosci.tvp.pl

„Chłopcy z placu propagandy” – to tytuł okładkowego artykułu w Newsweeku z ostatniego poniedziałku. Autor opisuje kulisy wielkiego przewrotu w TVP, którego ofiarą została Marzena Paczuska, szefowa „Wiadomości”. To pod jej kierownictwem flagowy program telewizji publicznej, prawie od dwóch lat urządza publiczne lincze na opozycji i osobach, które nie zgadzają się z linią propagandową Prawa i Sprawiedliwości. Te trzydziestominutówki nienawiści startujące o 19:30 każdego dnia są zagłębiem kłamstwa, fake newsów i manipulacji, której nie powstydziłyby się rosyjskie czy północnokoreańskie telewizje. Po internecie krąży nawet dowcip o tym, jak dziennikarze z wymienionych krajów chcą się dostać na praktyki do TVP.

Nie chciałbym się skupiać za bardzo na kulisach wojny, jaka ma miejsce pod dywanem między gangiem Tomasza Sakiewicza z Gazety Polskiej, a mafią związaną z braćmi Karnowskimi z tygodnika „Sieci” wcześniej „wSieci”. Tygodnik opisuje ciekawy wątek dotyczący Antoniego Macierewicza. Kto by pomyślał, że szef MON zajęty tworzeniem leśnego wojska urzędującego w weekendy, tak bardzo interesuje się sytuacją w publicznych mediach. Gazeta informuje o spotkaniu z Klaudiuszem Pobudzinem – szefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, wychowankiem księdza Rydzyka – i dodaje, że to na palcu Macierewicza wisi frakcja ludzi związanych z Gazetą Polską. „To układ rodzinny, bo Macierewicz jest ojcem chrzestnym dziecka Tomasza Sakiewicza, naczelnego gazety. I biznesowy – oni pompują go w twardym elektoracie, on zapewnia im wpływy i ochronę za strony PiS” – tłumaczy telewizyjną hierarchię jeden z dziennikarzy. „Plan jest prosty: jeśli Kaczyński umrze albo zacznie wyrzucać Macierewicza z PiS, będą mieli gotową motorówkę, na której odpłyną z Titanica. To frakcja twardogłowych”. Myślenie takimi kategoriami przez dziennikarza potwierdza tylko domysły prasowe, że w Prawie i Sprawiedliwości już na dobre jest prowadzona rozgrywka o schedę po Kaczyńskim. Jeżeli szeregowy dziennikarz ma tak zaszczepione myślenie, to co muszą myśleć buldogi partyjne, które z przyjemnością zasiadłyby w fotelu na Nowogrodzkiej?

Najlepszy jednak jest fragment o narkotykach, które są jednym z podstawowych elementów pracy dziennikarzy z zaciągu „dobrej zmiany”. Gazeta cytuje dziennikarza TVP –  „Byliśmy parę razy z nowymi na piwie. Jeden z nich, z długim stażem w TVP Info, w nocy jarał z nami jointy, rano biegł nawilżać PiS-owi. Wkrótce jointy zaczęli palić już tylko między sobą, na korytarzu w firmie. Była o to awantura.” Już mniejsza o gigantyczne straty finansowe TVP. Już mniejsza o to, że cena reklamy po „Wiadomościach” spadła do nieco ponad 6 tys złotych, dla porównania reklama po wieczornym wydaniu „Faktów” TVN kosztuje minimum 22 tys. złotych. Już mniejsza o rządowy kredyt na kwotę 800 mln ratujący finanse telewizji publicznej. Jak bardzo ta instytucja państwowa upadła – za przeproszeniem – na pysk, pokazuje fragment o ćpaniu na korytarzach. Ja nie jestem przeciwnikiem marihuany, tylko w głowie mi się nie mieści jak pracodawca może coś takiego tolerować. Na potwierdzenie mamy napisanego – zapewne przez przypadek – tweeta z konta TVP Info na Twitterze. Oczywiście został on zaraz skasowany. Może z osobami w TVP trzeba zacząć rozmawiać z pozycji umieszczenia na odwyku?

marihuanaTVP

To nie koniec sagi o TVP w tym tygodniu. „Fakt” ujawnił sprawę gigantycznych premii jakie dostała kochanka Jacka Kurskiego, prezesa TVP. Joanna Klimek otrzymała od Jacka Kurskiego rekordowe nagrody, które w miarę nabierającego rumieńców związku tylko rosły. Zaczęło się od 13 tys. zł i 10 tys. zł, ale pod koniec lipca 2016 roku otrzymała premię w wysokości już 18,2 tys. zł. Trzy tygodnie później na jej koncie zaksięgowano kolejną wpłatę z tytułu nagrody na prawie 20 tys zł. Tak się bawią w TVP, a potem trzeba ratować firmę kredytami. W odwecie za ujawnienie prawdy o szmalu, jaki jest przez palce przepuszczany, Jacek Kurski zapowiedział pozwy. Cofnięto też akredytację dziennikarzowi „Faktu” na konferencję ramówkową.

Czy tylko ja mam wrażenie, że w TVP zabawa za publiczne pieniądze idzie na całego? Czy tylko ja mam wrażenie, że seks, pieniądze i narkotyki to chleb powszedni dla „dobrej zmiany”? Ciekawostką jest to, że po zwolnieniu Marzeny Paczuskiej pewne sprawy zaczynają wypływać na światło dzienne. Do tej pory obowiązywała zmowa milczenia i ciężko było przeczytać o tym, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami Wiadomości i TVP Info. Teraz z tych wszystkich wątków można nakręcić niezły kryminał o zabarwieniu erotycznym z grupą regularnych narkomanów w tle. I to wszystko ma miejsce w telewizji państwowej. Przecież to byłby hit.

crowdmedia.pl

To są nielegalne działania prokuratury, szokujący, niekonstytucyjny atak na sędziów – w „3×3” b. prezes TK o śledztwie ws. szczecińskich sędziów

Jerzy Stępień, Dorota Wysocka-Schnepf; zdjęcia: Jakub Bach; montaż: Katarzyna Dworak, 24.08.201

Działania prokuratury są nielegalne, nie można sędziom stawiać zarzutów, że wydają takie a nie inne wyroki – w 3×3 były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień komentuje śledztwo w sprawie szczecińskich sędziów, którzy nie zgodzili się na aresztowanie byłych prezesów zakładów ‚Police’. Przez takie działania, prokuratura przyznaje wprost, że łamie niezawisłość sędziów, łamie konstytucję – mówi Jerzy Stępień. Jego zdaniem, chodzi o wywołanie w środowisku sędziowskim ‚efektu mrożącego’ – że znajdzie się taka grupa sędziów o słabych charakterach, którzy nie będą się ‚wychylać’.

wyborcza.pl

Paweł Wroński

Ziobryzm-jakizm w rozkwicie. Sędziowie mają wydawać wyroki zgodne ze „zrozumieniem” ministra sprawiedliwości

23 sierpnia 2017

11 maja 2017, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki i szef resortu Zbigniew Ziobro podczas bloku głosowań w sprawach sądownictwa

11 maja 2017, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki i szef resortu Zbigniew Ziobro podczas bloku głosowań w sprawach sądownictwa(Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Zapewne istotą zmian w wymiarze sprawiedliwości jest takie przekształcenie systemu, aby służył nie sprawiedliwości jako takiej, ale utrzymaniu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość

Prokuratorzy ze Szczecina chcieli aresztowania członków zarządu Zakładów Chemicznych Police SA, bo mieli się dopuścić „przestępstw menedżerskich”. Ale aresztu odmówili sędziowie ze Szczecina. Teraz prokuratorzy – też ze Szczecina…

http://wyborcza.pl/7,75968,22269347,ziobryzm-jakizm-w-rozkwicie-sedziowie-maja-wydawac-wyroki-zgodne.html

Ziobro zastrasza sędziów. Ale może być pobity własną bronią

23.08.2017
środa

Za PRL były dyscyplinarki dla nieposłusznych sędziów. Ale wszczynanie spraw karnych za wyznaczanie składów sądzących to poziom, na który nawet komuniści się nie wdrapali.

Prokuratura Zbigniewa Ziobry wszczęła postępowanie wymierzone w kierownictwo szczecińskich sądów. Zarzut: „Przekroczenia uprawnień przez sędziów odpowiedzialnych za wyznaczenie składów sędziowskich – w celu rozpoznania wniosków i zażaleń składanych przez prokuraturę”. Prokuratura chce ścigać prezesów sądów i przewodniczących wydziałów za to, że wyznaczone przez nich składy sędziowskie odrzuciły wnioski prokuratury o areszt tymczasowy.

Do tej pory PiS groził dyscyplinarkami za „niewłaściwe” orzekanie. Na przykład dla sędzi, która uznała, że wiceministra Patryka Jakiego nie chroni immunitet w sprawie o naruszenie dóbr osobistych z sejmowej trybuny. Ale nadzorcze zapędy ministra-prokuratora Zbigniewa Ziobry osiągnęły nowe szczyty wyrafinowania.

O sprawie napisała „Gazeta Wyborcza”. Chodzi o podejrzenia wobec byłych menedżerów z zakładu chemicznego „Police”. Obecne, ustanowione przez PiS, kierownictwo tego zakładu oskarża ich o „nieprawidłowości”. W czerwcu CBA menedżerów zatrzymało, a prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Szczecinie o ich areszytowanie. Każdy z czterech wniosków aresztowych rozpatrywał inny sędzia. Wszyscy uznali, że nie ma mocnych dowodów na popełnienie przez podejrzanych przestępstwa, i odmówili zastosowania aresztu. Odwołania prokuratury od tych postanowień odrzucił Sąd Okręgowy.

Postanowienia sędziów skrytykował publicznie minister-prokurator Ziobro. Stwierdził, że sędziowie „nie zrozumieli istoty przestępstwa”, a ich decyzja szkodzi śledztwu.

Teraz „Gazeta Wyborcza” uzyskała z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie potwierdzenie, że prowadzone jest śledztwo w kierunku przekroczenia uprawnień przez osoby, które wyznaczały sędziów do rozpatrzenia wniosków prokuratury. Przekroczenie uprawnień miałoby polegać na wyznaczeniu niewłaściwych (nie wiadomo, z jakiego punktu widzenia?) sędziów, co spowodowało szkody dla śledztwa.

Rzecz jest, z prawnego punktu widzenia, kuriozalna. Wiadomo, że wnioski aresztowe rozpatrują sędziowie, którzy mają akurat dyżur aresztowy, bo cała sprawa musi się zakończyć do 72 godzin od zatrzymania podejrzanych. A więc przynajmniej w pierwszej instancji „wyznaczania” nie było. W sądzie odwoławczym jest raczej mało podobne, by pominięto wyznaczaną alfabetycznie kolejkę. A jeśli nawet z jakichś powodów – np. choroba, urlop – sądzili inni sędziowie, to jak udowodnić, że przewodniczący wydziału celowo powierzył sprawę sędziemu, który miał za zadanie odrzucić zażalenie prokuratury? Podsłuch? Prowokacja? Zeznania „skruszonego” sędziego? Zapewne pokaże nam to Prokuratura Regionalna w Szczecinie.

Sprawa jest dodatkowo kuriozalna, bo minister-prokurator Ziobro niszczy w ten sposób broń, którą właśnie sobie na sędziów wyrychtował. Dziesięć dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych, która pozwala wymienić w ciągu sześciu miesięcy ministrowi-prokuratorowi wszystkich prezesów i wiceprezesów sadów. Oni zaś wymienią przewodniczących wydziałów. Cała ta operacja jest po to, by PiS miał kontrolę – poprzez swoich prezesów i przewodniczących wydziałów – nad tym, komu powierzane są do sądzenia te sprawy, które PiS interesują. Jeśli więc prokuratura sformułuje i uzasadni zarzuty nadużycia władzy przez niewłaściwe wyznaczanie składów – to daje do ręki broń tym, którzy będą monitorować wyznaczanie składów przez nowe kierownictwa sądów, na polecenie PiS.

Aby takie sprawy były zgłaszane, dopilnują tego stowarzyszenia sędziowskie i Forum Współpracy Sędziów. Forum kilka dni temu wydało apel do sędziów, by nie przyjmowali nominacji na miejsce prezesów, wiceprezesów i przewodniczących wydziałów, którym PiS, łamiąc konstytucję, przerywa kadencję. W drugiej części apelu Forum apeluje o przekazywanie informacji, „w jaki sposób realizowane są zmiany na stanowiskach funkcyjnych w sądach na podstawie nowelizacji p.u.s.p. oraz o wszelkich próbach nacisku ze strony władz politycznych, czy nowo powołanych prezesów sądów lub przewodniczących wydziałów, które mogłyby godzić w sędziowską niezawisłość przy rozpoznawaniu poszczególnych spraw”.

A więc można przypuszczać, że sędziowie będą zgłaszać takie przypadki. A wtedy Forum Sędziów może zawiadamiać prokuraturę o nadużyciu władzy przez pisowskie kierownictwo sądów, korzystając z drogi przetartej przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie. A właściwie przez ministra-prokuratora Ziobrę, bo z informacji „Wyborczej” wynika, że polecenie wszczęcia tej sprawy szczecińskiej przyszło z Prokuratury Krajowej.

Do tego, aby postawić sędziów kierujących szczecińskimi sądami w stan oskarżenia, potrzeba będzie zgody sądu dyscyplinarnego. Ale o to zadba już prokurator-minister Ziobro. Wprawdzie prezydent zawetował zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym, które przewidywały powołanie obsadzonej przez Zbigniewa Ziobrę Izby Dyscyplinarnej w SN, ale prezydent akurat do tego pomysłu zastrzeżeń nie zgłosił. Więc zapewne, jeśli znowu dostanie ustawę przewidującą taki pomysł, to ją podpisze.

No i znowu mamy – zgodnie z metodą PiS na rządzenie – układ zamknięty.

A póki co, „toczy się” śledztwo. A sędziowie mają się bać. I o to chodzi.

siedlecka.blog.polityka.pl

„Lech Wałęsa wpisał się w obóz zdrady narodowej i to powinno znaleźć się w podręcznikach”

24.08.2017

„Lech Wałęsa wpisał się w obóz zdrady narodowej i to powinno znaleźć się w podręcznikach” – mówi w rozmowie w „Rzeczpospolitej” Janusz Śniadek, były przewodniczący Solidarności, poseł PiS.

Ubolewa przy tym, że na świecie „S” wciąż kojarzona jest z Lechem Wałęsą.

Na tym jednak nie poprzestaje – dopytywany, czy byłemu prezydentowi na starość rozum odebrało, odpowiada: – To jest mało powiedziane!

– To, co dzisiaj robi i mówi, to wypieranie się współpracy i przyjmowania pieniędzy od SB w obliczu niezbitych dowodów powoduje, że coraz bardziej traci szacunek u ludzi – uzasadnia. – Prawda o TW „Bolku”, jest wielkim nieszczęściem Wałęsy, Solidarności i Polski, bo niesłychanie deprecjonuje nie tylko Wałęsę, ale i Solidarność, zwłaszcza w oczach młodych ludzi uczących się historii w szkole.

 

Dlatego też – jego zdaniem – uczniowie w szkołach powinni uczyć się w książkach do historii, że Wałęsa był „Bolkiem”, a po 1989 roku zaczął wzywać do zwijania sztandaru „S”, bo sam chciał zostać jedynym sztandarem. – Wałęsa chciał wmówić światu, że sam obalił komunizm, a to taka prawda jak to, że „Czterej pancerni” wygrali II wojnę światową – podkreśla.

W innym miejscu Janusz Śniadek powie też, że „Wałęsa wpisał się w obóz zdrady narodowej i to też powinno być w podręcznikach szkolnych”. – Lech Wałęsa zdradził ideały „S„, a Lech Kaczyński był im wierny do końca – kwituje w rozmowie z „Rz„.

dziennik.pl

CZWARTEK, 24 SIERPNIA 2017

Ziobro: Mam nadzieję, że ustawa o izbie dyscyplinarnej będzie wprowadzona

10:27

Ziobro: Mam nadzieję, że ustawa o izbie dyscyplinarnej będzie wprowadzona

– W wyniku tych informacji, które w odpowiedzi na zleconą kontrolę do mnie dotarły, podjąłem decyzje personalne. W pierwszej kolejności poleciłem odwołać zastępcę prokuratora prokuratury rejonowej [w Łodzi], w której prokuraturze prowadzona jest ta sprawa. Dlatego, że właśnie zastępca prokuratora rejonowego nadzorował w tym okresie to postępowanie. Poleciłem rownież wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec prokuratora – referenta tej sprawy – poinformował Zbigniew Ziobro na konferencji ws. zgwałconej 26-latki z Łodzi.

Sprawa – jak poinformował Ziobro – ma trafić do prokuratury wyższego szczebla. – Nie można się godzić na to, aby prokuratura postępowała w sposób bezduszny wobec ofiar tak strasznych i okrutnych przestępstw – podkreślił. Prokurator generalny stwierdził też, że jest przygotowany projekt zaostrzenia kar dla gwałcicieli i po jego urlopie zostanie skierowany do konsultacji międzyresortowych.

Jak dodał, izba dyscyplinarna jest niezbędna, jeżeli chcemy podnieść standardy etyczne w prokuraturze i sądownictwie. – Mam nadzieję, że ustawa o izbie dyscyplinarnej, o nowych zasadach postępowania dyscyplinarnego dla sędziów i prokuratorów będzie wprowadzona, bo za tym przemawia interes publiczny oraz interes ofiar i pokrzywdzonych – mówił Ziobro.

CZWARTEK, 24 SIERPNIA 2017

Streżyńska dla 300: Chcemy wprowadzić rozwiązania, które wprowadzono w Niemczech

09:5729 min temu

Streżyńska dla 300: Chcemy wprowadzić rozwiązania, które wprowadzono w Niemczech

W rozmowie z 300POLITYKĄ minister cyfryzacji Anna Streżyńska odniosła się do publikacji z jedynki GW:

„Na przykład, by w polskim prawodawstwie wprowadzić procedurę notice and take down (zgłoś i usuń) w przypadku treści naruszających prawo. Na mocy tej procedury administrator po otrzymaniu od usługobiorcy wiarygodnej wiadomości, że dana treść narusza prawo, aby zwolnić się z odpowiedzialności za rozpowszechniane informacje, byłby zobowiązany ją usunąć. Chodzi tu między innymi o treści stanowiące tzw. mowę nienawiści czy nawołującą do przemocy, które z zasady nie stanowią realizacji wolności słowa, a wręcz zakłócają realizację tej wolności. Podobne rozwiązania w tym obszarze wprowadzono w Niemczech. Celem jest umożliwienie odbiorcom treści realizacji wolności słowa w dobie nowych mediów i nowych zagrożeń. Dyskutowany był też m.in. pomysł dot. wprowadzenia procedury blokowania bezprawnych, pirackich treści przechowywanych na serwerach. Wszystkie zaproponowane przez nas pomysły zostały bardzo pozytywnie przyjęte. Pojawiła się też propozycja ze strony Facebooka, by wprowadzić techniczne rozwiązanie, dzięki któremu użytkownicy na terenie Polski mogliby interweniować w sytuacjach, gdy ich zdaniem treść została błędnie zakwalifikowana i usunięta z serwisu. O to rozwiązanie prosiło wielu użytkowników popularnego serwisu, wskazując na bardzo długie procedury odwoławcze, więc dyskutowaliśmy też o szybkiej elektronicznej sądowej procedurze”

Całość rozmowy 300POLITYKI z minister cyfryzacji – tutaj.

08:20

 

Karczewski o wyborach prezydenckich w Warszawie: Jestem brany pod uwagę

– Warszawa jest mi niezwykle bliska. Myślimy o kandydaturze na prezydenta Warszawy. Jestem brany pod uwagę. Zobaczymy. Nie mówię tak, nie mówię nie. Jest jeszcze bardzo dużo czasu do ostatecznej decyzji. Tę decyzję podejmiemy pewnie na przełomie roku. Podejmie partia, komitet polityczny, Jarosław Kaczyński – mówił Stanisław Karczewski w „Kwadransie politycznym” TVP1.

07:48

 

Karczewski o kandydowaniu na prezydenta Warszawy: Miasto potrzebuje zmian. Nie mówię tak ani nie

– Jestem związany z Warszawą, tu się urodziłem, wychowałem, szkoła podstawowa, średnia, wyższe studia. W tej chwili właściwie też mieszkam, od wielu lat, w Warszawie, kocham to miasto. Na pewno to miasto potrzebuje zmian. Tocząca się w tej chwili sprawa związana z reprywatyzacją pokazuje, że zarządzanie Warszawą było złe, niedobre, że warszawiacy chcą i czekają na zmianę i ta zmiana powinna nastąpić. Nie mówię tak ani nie. Zobaczymy, jest jeszcze sporo czasu do ustalenia naszego kandydata na prezydenta. Będzie decydowała partia. Zobaczymy, jakie będą ustalenia. Na pewno Warszawa potrzebuje nowego powiewu, tlenu i dosłownie, bo ten smog, który nas trapi też jest do rozwiązania. Nie słyszałem żadnych propozycji, ale zmian Warszawa potrzebuje bardzo wiele, w zakresie funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej – mówił Stanisław Karczewski w „Sygnałach dnia” PR1, pytany o start w wyborach na prezydenta Warszawy.

Na początku sierpnia pisaliśmy na 300POLITYCE, że marszałek Karczewski jest możliwym kandydatem PiS na prezydenta Warszawy.

07:42

 

Karczewski: Musimy wspólnie politycznie ustalić, czy termin proponowany przez prezydenta jest na pewno dobry

– Musimy wspólnie politycznie również ustalić, czy termin proponowany przez prezydenta [na referendum konstytucyjne] jest na pewno dobry. Jeżeli to referendum ma nas łączyć, łączyć debata wokół konstytucji, to czy zorganizowanie tego referendum w trakcie wyborów spowoduje, że nie będzie takiego ostrego sporu politycznego i znowu nawoływania przez niektóre środowiska polityczne do bojkotu – nie chciałbym. Chciałbym, żeby jak najwięcej Polaków wzięło udział w referendum – mówił Stanisław Karczewski w „Sygnałach dnia” PR1. Jak dodał, należy wziąć pod uwagę, czy nie zorganizować dwudniowego referendum.

07:38

 

Karczewski o referendum: Wyliczałem sobie, że wniosek prezydenta powinien wpłynąć w okolicach maja

– Tak wyliczałem sobie, że taki wniosek prezydenta powinien wpłynąć gdzieś w okolicach maja, tak że mamy trochę czasu. Debata powinna być ogólnonarodowa i ogólnospołeczna. Czekamy na tę debatę – mówił Stanisław Karczewski w „Sygnałach dnia” PR1, pytany o prezydencki pomysł przeprowadzenia referendum konstytucyjnego.

07:30

 

Karczewski: Nie sądzę, żeby Sejm zajął się projektami PAD na pierwszym posiedzeniu po wakacjach

– Myślę, że na pierwszym nie. Czekamy na projekt prezydenta. Zobaczymy, jaki on będzie. Na pewno rozpoczniemy od razu prace nad tym projektem. Być może, jeśli odpowiednio wcześnie wpłynie ten projekt do laski marszałkowskiej, Sejm zajmie się, chociaż nie sądzę, żeby na pierwszym posiedzeniu, ale zobaczymy, poczekamy – mówił Stanisław Karczewski w „Sygnałach dnia” PR1, pytany czy Sejm zajmie się prezydenckimi projektami dot. sądownictwa na pierwszym posiedzeniu po wakacjach. Jego zdaniem projekty PAD nie będą mocno różniły się od tych autorstwa PiS.

300polityka.pl

CZWARTEK, 24 SIERPNIA 2017

Streżyńska dla 300: Nie ograniczymy niczyjej wolności w internecie. Chcemy zrównoważyć prawa serwisów i użytkowników

300owołOLITYKA rozmawia z minister cyfryzacji Anną Streżyńską.

Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” podała, że w Ministerstwie Cyfryzacji powstał projekt ustawy regulującej kwestie nieprawdziwych informacji w sieci, a przy okazji ograniczającej niezależność serwisów społecznościowych.

– Po pierwsze nie jest to oficjalny projekt ustawy, choć nie jest tajemnicą, że w Ministerstwie Cyfryzacji pracujemy nad projektem, który zrównoważy prawa serwisów i ich użytkowników. Od czasu mojego spotkania z przedstawicielami Facebooka zapowiadałam prawne uregulowanie spraw, z którymi zgłaszają się do nas obywatele, przedsiębiorcy, organizacje pozarządowe, m.in. kwestii związanych z celowo rozpowszechnianymi nieprawdziwymi informacjami, czy blokowaniem kont ze względu na przekonania lub określone wypowiedzi. Po to, by wypracować optymalne regulacje spotykamy się w MC ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, wspólnie przedstawiamy oczekiwania i konfrontujemy pomysły. Dokument, na który powołuje się „Gazeta Wyborcza” to właśnie efekt jednego z takich spotkań. Są to propozycje podnoszone przez uczestników podczas dyskusji, a następnie spisane i przekazane do zaopiniowania. Zapewniam, że nie mamy zamiaru ograniczać niczyjej wolności w internecie – wręcz przeciwnie, chcemy zagwarantować internautom i wydawcom swobodę wypowiedzi przy jednoczesnym poszanowaniem ich praw w sieci.

Jakie pomysły pojawiły się w trakcie konsultacji?

– Na przykład, by w polskim prawodawstwie wprowadzić procedurę notice and take down (zgłoś i usuń) w przypadku treści naruszających prawo. Na mocy tej procedury administrator po otrzymaniu od usługobiorcy wiarygodnej wiadomości, że dana treść narusza prawo, aby zwolnić się z odpowiedzialności za rozpowszechniane informacje, byłby zobowiązany ją usunąć. Chodzi tu między innymi o treści stanowiące tzw. mowę nienawiści czy nawołującą do przemocy, które z zasady nie stanowią realizacji wolności słowa, a wręcz zakłócają realizację tej wolności. Podobne rozwiązania w tym obszarze wprowadzono w Niemczech. Celem jest umożliwienie odbiorcom treści realizacji wolności słowa w dobie nowych mediów i nowych zagrożeń. Dyskutowany był też m.in. pomysł dot. wprowadzenia procedury blokowania bezprawnych, pirackich treści przechowywanych na serwerach. Wszystkie zaproponowane przez nas pomysły zostały bardzo pozytywnie przyjęte. Pojawiła się też propozycja ze strony Facebooka, by wprowadzić techniczne rozwiązanie, dzięki któremu użytkownicy na terenie Polski mogliby interweniować w sytuacjach, gdy ich zdaniem treść została błędnie zakwalifikowana i usunięta z serwisu. O to rozwiązanie prosiło wielu użytkowników popularnego serwisu, wskazując na bardzo długie procedury odwoławcze, więc dyskutowaliśmy też o szybkiej elektronicznej sądowej procedurze.

„Gazeta Wyborcza” powołuje się na konkretne projektowane przepisy, a pani mówi, że projektu ustawy nie ma?

– Nie ma projektu ustawy, jest nowelizacja istniejących przepisów. Są tylko materiały robocze, oczywiście że muszą mieć wewnętrzny porządek, i to na nie powołują się dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Cały czas pracujemy, bo chcemy, żeby był to projekt w jak największym stopniu zaspokajający oczekiwania i postulaty wszystkich stron – administratorów, obywateli i państwa. Dokładnie przyglądamy się też rozwiązaniom wprowadzonym w Niemczech w kwietniu tego roku oraz analizujemy wszystkie zarzuty podnoszone przy tej okazji przez różne środowiska.

Kiedy gotowa ustawa mogłaby być przedmiotem prac rządu?

– Tak jak mówię, na razie wykuwamy pomysły. Gdy będziemy mieć gotowy projekt, który uzyska poparcie rządu, rozpoczniemy pełną procedurę legislacyjną, wraz z niezbędnymi konsultacjami społecznymi. Wszystkie projekty opracowane w Ministerstwie Cyfryzacji są procedowane z zachowaniem całkowitej transparentności. Efekty takich działań widać w Sejmie – zazwyczaj przyjmowane są jednogłośnie przez wszystkie siły parlamentarne.

300polityka.pl

ŚRODA, 23 SIERPNIA 2017

STAN GRY: DGP: 500+ dla emerytów realne, Górski: Seweryn zagra Gowina, Rekord poparcia dla PAD, Zaremba: Nie będzie rozwodnionego konserwatyzmu

— 300POLITYKA: JUTRO RZĄD O BUDŻECIE: http://300polityka.pl/news/2017/08/23/rzad-jutro-o-wstepnym-projekcie-budzetu-na-2018-rok/

— PRZEPROŚ I ODEJDŹ – Fakt o wojewodzie pomorskim.

— MAŁPA W PARKU NARODOWYM – Adam Wajrak w GW: “Najpierw był odstrzał sanitarny we wschodniej Polsce. Efekt? Rekordowa liczba zakażonych dzików w tym roku, bo polowania powodują większe przemieszczanie się tych zwierząt, a na wolne tereny wchodzą zwierzęta z Białorusi i Ukrainy. Potem – pomysł z budową płotu na granicy, który musiałby kosztować horrendalne pieniądze, żeby był skuteczny. Bardziej by się opłacało wybić wszystkie świnie i kupić rolnikom nowe. Teraz mamy przymusowy odstrzał we wszystkich parkach narodowych. Nawet jeżeli ktoś się zgodzi, że odstrzał może zatrzymać zjadliwego wirusa, co raczej jest bzdurą, to jaki sens ma odstrzał dzików w parkach oddalonych o setki kilometrów od zakażonej strefy, takich jak np. Park Narodowy „Ujście Warty”, albo w Tatrach?” http://wyborcza.pl/7,75968,22264193,malpa-w-parku-narodowym.html

— PIOTR ZAREMBA O ROZWODNIONYM KONSERWATYZMIE: “Dlatego właśnie jestem pełen pesymizmu. Można wiązać nadzieję ze zmianami pokoleniowymi, moim jednak zdaniem ludzie młodzi raczej powielają emocje i błędy swoich rodziców i dziadków. A jak ktoś ma nadzieję na jakiś nowy, oświecony konserwatyzm, to jeśli ma on sprowadzić się do poglądów rozwodnionych, rodem ze świata, w którym chadecy głosują za eutanazją, bo nie znajdują słów sprzeciwu, to ja takiej społecznej zgody nie kupuję. Wolę już totalną, niszczącą w dłuższej perspektywie wojnę”.

— ZAREMBA ODPOWIADA NA TEZY JANICKIEGO I WŁADYKI: “W Polsce nie ma opinii publicznej w tradycyjnym dla demokracji znaczeniu. Są dwa ideowo-informacyjne obiegi. Dwa systemy wartości. W tym sensie nie istnieje społeczeństwo jako całość. Politycznie korzysta z tego wyłącznie PiS” – piszą dziś arcysłusznie Mariusz Janicki i Wiesław Władyka na łamach „Polityki”. Rzecz w tym, że obaj panowie są wybitnymi współsprawcami takiego stanu rzeczy. Sami zaczęli kopać przepaści między tymi obiegami jeszcze podczas pierwszych, dość łagodnych z dzisiejszej perspektywy rządów PiS-u”.

— ZAREMBA O BEZPRZYMIOTNIKOWYM ŻAKOWSKIM W DAWNEJ DEBACIE: “Świat „wspólnego społeczeństwa” Władyki i Janickiego to świat, w którym ja byłem „prawicowym dziennikarzem”, a Jacek Żakowski, choć dużo bardziej wyrazisty w różnych sądach ode mnie (Gowina nazywał „ciemnogrodem” w telewizyjnych dyskusjach), był dziennikarzem bezprzymiotnikowym”. http://kulturaliberalna.pl/2017/08/22/zaremba-wigura-liberalizm-konserwatyzm-wartosci-polemika/

— REKORD POPARCIA DLA DUDY: „W tym miesiącu opinie Polaków na temat instytucji władzy nie zmieniły się znacząco w porównaniu z wynikami uzyskanymi w lipcu. Nadal niemal tak samo liczna jest grupa zwolenników i przeciwników. Wyjątek stanowi prezydent, którego pracę pozytywnie oceniła ponad połowa badanych i jest to wynik najlepszy od początku jego kadencji. Widać, że społeczeństwo doceniło ostatnie posunięcia głowy państwa – zawetowanie ustawy o sądownictwie, nagradzając wzrostem poparcia” – podkreśla Kantar Public”. https://wpolityce.pl/polityka/354292-nowy-sondaz-kantar-public-54-proc-badanych-dobrze-ocenia-prace-prezydenta-46-proc-chwali-dzialania-premier

— PREZYDENT NIE ULEGNIE PIS – Magdalena Rubaj w Fakcie: “Jednak otoczenie prezesa PiS nie chce uwierzyć, że Duda nie zmięknie. A wściekłość w PiS budzą sygnały płynące z Pałacu Prezydenckiego, by się porozumieć, uznać prezydenta za kluczowego gracza i przestać go lekceważyć. Im więcej takich sygnałów, tym bardziej w PiS rośnie grono zwolenników zaostrzenia jesiennej oferty ustaw”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-nie-zmienia-postawy-ludzie-pis-sa-wsciekli/b01h8xj

— NIE WIADOMO CZY PREZYDENT NIE POWRÓCI NA KORYTARZ – Robert Górski w rozmowie z Jackiem Cieślakiem w RZ: “Nie chcę tego zdradzać. Powiem tylko, że jest inne rozwiązanie niż wejście do gabinetu i wyjście z programu. Prezydent na pewno nie będzie teraz siedział na korytarzu, czekając na audiencję. Ale poczekajmy też, jak się potoczy historia Andrzeja Dudy, ponieważ weta były raptem dwa, a trzeciego zabrakło. I nie wiadomo, czy prezydent nie wróci na korytarz. Trzeba będzie trzymać rękę na pulsie”.

— GÓRSKI O GARNITURZE PREZESA: “Tego jeszcze nie pokazałem. Najwięcej dowiedziałem się o prezesie, gdy przymierzałem garnitur do serialu w sklepie na Targowej na warszawskiej Pradze, gdzie nic się nie zmieniło od lat 70. Koleżanka opowiadała mi, na czym polega specyfika ubioru prezesa. Mianowicie na tym, że ma marynarki szyte na miarę, ale koszule już nie, dlatego mankiety wyślizgują się spod rękawa, a poszczególne elementy ze sobą nie współpracują. Ważny na pewno był moment, kiedy zaczynaliśmy i nałożono mi na za duży garnitur kocią sierść. Wtedy poczułem się jak w skórze prezesa”.

— ANDRZEJ SEWERYN ZAGRA GOWINA – przyznaje Górski: “Mamy wiele zgłoszeń od aktorów – wprost i bardziej zakamuflowanych. Jednak tak wybitnych aktorów jak Andrzej Seweryn na razie nie będzie na planie. Zazwyczaj unikamy zresztą rozpoznawalnych twarzy, by nie odciągały uwagi od specyfiki granej postaci”. http://www.rp.pl/Telewizja/308229929-Robert-Gorski-Sekretne-wyjscie-Adriana.html

— RÓŻNICE SĄ NATURALNE, NIEPOKOI MNIE NIEROZUMIENIE TEGO FAKTU – Jacek Skwieciński na wpolityce w kontrze do Jacka Karnowskiego: “Zaszkodzić, bo w warunkach braku bezpośredniego zagrożenia, realizacji dużej części celów programowych i coraz bardziej uświadamianej sobie przez ludzi obozu trwałości pozycji prawicy w społeczeństwie „żołnierski rdzeń” formacji nieuchronnie musi się kurczyć, a jego część zainteresowana mniej więcej normalnym funkcjonowaniem politycznym – rosnąć. Próba sztucznego zatrzymania tego procesu nie oznaczałaby zapewne obecnie dramatycznych rozłamów, ale zagrożenie iż coraz większa część obozu będzie czuć się coraz bardziej niekomfortowo. I to nie od razu, ale w końcu musi przełożyć się – negatywnie – na jego dynamikę i zdolność do politycznych zwycięstw”. https://wpolityce.pl/polityka/354338-roznice-sa-naturalne-niepokoi-mnie-niezrozumienie-tego-faktu?strona=1

— POLEMIKA WARZECHY Z KARNOWSKIM – WBIJA OBÓZ RZĄDZĄCY W PYCHĘ: “Czytałem tekst Jacka Karnowskiego z ogromną przykrością. Nie tylko dlatego, że jest to zwykła agitka, mobilizująca przeciwko wszystkim tym, którzy widzą wady obecnej władzy, ale także dlatego, że wzmacnia najgorszą, najbardziej szkodliwą tendencję do postrzegania każdego, kto odchyli się na milimetr od obowiązującej linii, jako oportunisty i szkodnika, na którego słowa nie należy baczyć. Wbija też obóz rządzący w pychę: jesteśmy jedynym możliwym rozwiązaniem, nikt nie ma prawa nas krytykować, nie ma dla nas alternatywy, więc nie musimy się starać. Nie musimy tworzyć rozwiązań uniwersalnych, dobrych dla państwa w każdych okolicznościach. Nikt nas z tego nie będzie rozliczał. Możemy liczyć na wierne pióra, które uzasadnią wszystko, co zrobimy”.

— WARZECHA: PRAWICOWOŚĆ PIS JEST UMOWNA: “Można tych krytyków podzielić na dwie grupy. Pierwsza to ci, którzy uważają, że PiS jest „ich” partią, ale dostrzegają, że popełnia błędy, w związku z czym pojawia się obawa, że straci władzę stosunkowo szybko. Druga to ci, którzy nie uznają PiS za partię swojego pierwszego, a może nawet nie drugiego wyboru, co nie zmienia faktu, że mieszczą się w obozie prawicy. Często prawicy znacznie bardziej autentycznej niż socjalistyczny PiS. Tak, drogi Jacku, można być prawicą i nie być zwolennikiem PiS. Zresztą w przypadku partii rządzącej pojęcie prawicowości jest czysto umowne”. https://dorzeczy.pl/kraj/39252/Krytyka-to-nie-kopanie-Polemika-z-Jackiem-Karnowskim.html

— KACZYŃSKI, W PRZECIWIEŃSTWIE DO PERONA CZY ERDOGANA, NIE JEST W STANIE POPROWADZIĆ ZA SOBĄ MASY – EDWIN BENDYK: “W Polsce jednak populizm jest zakładnikiem tego samego deficytu co demokracja. Jest populizmem bez populi. Owszem, populistyczny program PiS pozyskał wystarczająco wiele głosów, by zapewnić władzę, a sondaże opinii publicznej pokazują nieustannie wysokie (choć nie większościowe w wymiarze absolutnym) poparcie dla rządu. Jarosław Kaczyński jednak, w przeciwieństwie do Juana Perona lub tureckiego Erdoğana, nie jest w stanie poprowadzić za sobą masy. Wielokrotnie zapowiadane „przykrywanie” wrogów ludu czapkami i marsze milionów skończyły się zapowiedzią zakończenia w przyszłym roku miesięcznic smoleńskich, bo nawet kluczowy rytuał ruchu bardziej mobilizuje opozycję niż ów Lud”. http://krytykapolityczna.pl/kraj/fantazja-o-ludzie-czyli-populizm-bez-populi/

— 500PLUS DLA EMERYTÓW – piszą w DGP Grzegorz Osiecki i Bartek Godusławski: “500 plus dla emerytów. Startuje trzyletni maraton wyborczy, a głosy seniorów są dla PiS bezcenne. (…) Z naszych informacji wynika, że przy ul. Świętokrzyskiej analizowane jest właśnie, czy uda się wysupłać w przyszłym roku ok. 2,5 mld zł na program 500 plus dla emerytów. Zadanie jest niełatwe. Ministerstwo Finansów finalizuje prace na projektem przyszłorocznego budżetu państwa – w przyszłym tygodniu dokument powinien zostać zaakceptowany przez rząd. Pewne jest, że o wielkim wydawaniu w 2018 r. nie ma mowy. Przeciwnie, reguła wydatkowa zmusza urzędników fiskusa do szukania oszczędności i przycinania wydatków. Z naszych informacji wynika, że realne cięcia u budżetowych dysponentów sięgną blisko 3 mld zł. To sporo niższa kwota niż 7–9 mld zł, które trzeba było znaleźć, gdy na przełomie czerwca i lipca startowały prace nad projektem rządowych dochodów i wydatków. To zasługa m.in. tego, że fiskus spodziewa się lepszych efektów uszczelnienia VAT”. http://gospodarka.dziennik.pl/emerytury-i-ofe/artykuly/556751,500-plus-senior-emeryci-budzet-2018-finanse-elzbieta-rafalska.html

— MUCHA NIE ZAPRZECZA, ŻE NAD USTAWAMI DUDY PRACUJE KRÓLIKOWSKI I MÓWIO OSOBISTYM ZWIERZCHNICTWIE PREZYDENTA NAD PRACAMI: “Te prace będą służyły naprawie wymiaru sprawiedliwości i proszę tutaj ze spokojem czekać na komunikaty i czekać na projekty aktów prawnych, które pan prezydent zapowiadał (…) natomiast ja nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, nie jestem umocowany, żeby wypowiadać się, co do tego, jakie osoby są zaangażowane w przygotowanie czy opiniowanie”. http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1827547,Ruszaja-konsultacje-ws-referendum-konstytucyjnego-Na-poczatek-debata-w-stoczni

— CHCEMY ODDAĆ PREZYDENTOWI, CO PREZYDENCKIE – Tomasz Szatkowski, wiceszef MON w RZ mówi Markowi Kozubalowi: “Tu zastrzegam – wbrew funkcjonującym bezpodstawnym medialnym sądom, że tworząc koncepcję systemu dowodzenia, chcemy „oddać prezydentowi, to co prezydenckie” w granicach konstytucji, która stwierdza, że prezydent mianuje szefa Sztabu i dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych. Proponujemy przywrócenie uprawnień prezydenta przez mianowanie nie trzech, ale sześciu wysokich stanowisk (szef Sztabu Generalnego i pięciu dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych – red.). O tym, czy uprawnienia prezydenta w tym zakresie można rozszerzać, poza tę określoną w konstytucji listę, powinni się wypowiedzieć konstytucjonaliści. Dla nas najważniejsze są jednak merytoryczne zastrzeżenia wobec budowy struktury pośredniej w postaci „dowództwa połączonego”.

— MAMY UZGODNIENIA Z AMERYKANAMI JAK ZWIĘKSZYĆ BEZPIECZEŃSTWO PODCZAS ROSYJSKICH MANEWRÓW ZAPAD – Szatkowski: “Rozmowy ze stroną amerykańską trwają cały czas, na różnych poziomach. Dotyczą różnych wariantów wzmacniania obrony Polski i całej wschodniej flanki NATO w zależności od sytuacji geopolitycznej, i nie chciałbym ich ujawniać. Jeżeli chodzi o ćwiczenia „Zapad” na Białorusi mamy pewne uzgodnienia z Amerykanami jak zwiększyć polskie bezpieczeństwo na czas ich trwania. Mogę powiedzieć tak : z kwartału na kwartał obecność amerykańska w Polsce jest coraz poważniejsza. Nie chodzi tylko o stałe zwiększenie liczby żołnierzy, ale także relacje dowódcze czy planistyczne”. http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/170829716-Wiceszef-MON-Tomasz-Szatkowski-Oddac-prezydentowi-to-co-prezydenckie.html#ap-1

— DORN O SOJUSZU PAD – SZYDŁO: “Jeśli dwie osoby dotąd dość szorstko traktowane przez Jarosława Kaczyńskiego spędzają wspólnie urlop i zaowocuje to sojuszem, to prezes PiS straci całkowity wpływ na władzę wykonawczą”. http://faktypofaktach.tvn24.pl/dorn-to-moze-zaowocowac-sojuszem,766455.html

— KACZYŃSKIEGO ZNÓW NIE BYŁO NA WAWELU – Krzysztof Burnetko: “W przypadku wakatu Kaczyńskiego nasuwają się przynajmniej dwie możliwe przyczyny. Mógł oto dojść do wniosku, że warto zmienić repertuar tematów, służących mu do pobudzania korzystnych dla PiS społecznych emocji. Klawisz pamięci o tragedii smoleńskiej został przez ostatnie lata mocno wyklepany. Ba, za sprawą koncepcji Antoniego Macierewicza nieco zdezawuowany nawet wśród zwolenników teorii spiskowych. Na dodatek nie udaje się spacyfikować obywatelskich protestów przeciwko hucpie i politycznej manipulacji podczas tzw. miesięcznic – czy to samej katastrofy, czy właśnie pogrzebu pary prezydenckiej”. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1716716,1,kaczynskiego-znowu-nie-bylo-na-wawelu-w-miesiecznice-pogrzebu-brata-poswiecil-go-dla-wakacji.read

— GPC: PAKT RIBBENTROP-MOŁOTOW NADAL OBOWIĄZUJE:
 “Choć Berlin i Moskwa ciążą ku sobie, nie zawierają takich jednoznacznych traktatów, jak to miało miejsce w I połowie XX w. Dziękujmy tu Ukraińcom – to oni, biorąc na siebie agresję rosyjską, płacąc za bitwę o wolność na kijowskim Majdanie, zdarli z Putina szatę hipokryzji. Gdyby nie to rażące naruszenie zasad międzynarodowych przez Moskwę, do dziś Polska byłaby postrzegana jako histeryczny rusofob”. http://gpcodziennie.pl/67679-paktribbentrop-molotownadalobowiazuje.html

— PIOTR SEMKA O ŹRÓDŁACH NIEAKCEPTOWANIA PIS PRZEZ NIEMCÓW: “Na to nałożył się drugi proces: zdecydowanego nieakceptowania PiS u władzy. Tak było w latach 2005-07 i powtórzyło się po roku 2015. Proszę pamiętać, że te stosunki polsko-niemieckie toczą się w trójkącie: Niemcy, mające wsparcie w tej części opinii publicznej, która sprzyja opozycji, a naprzeciwko tym dwóm partnerom jest PiS. Najnowsza narracja zakłada, że wszelkie stawianie się Niemcom to działanie na rzecz wyjścia z UE i faktycznie bycie wspólnikiem Putina. Dziś jest to absurd, bo właśnie Niemcy stawiają gazociąg bałtycki razem z Putinem, część polityków niemieckich wzywa do uznania aneksji Krymu, a w sprawie sankcji przeciwko Rosji Niemcy niedługo – wszystko na to wskazuje – wejdą w ostry konflikt z Ameryką. Ale jest tu ten sam czynnik co w przypadku Trumpa. Hasło, że jest się V kolumną Putina służy jako pałka do uderzenia tej prawicy, której nie lubimy, co nie zmienia faktu, że krytykując czy to Kaczyńskiego czy Trumpa, że jest marionetką Putina, samemu, tak jak w wypadku Rządu Federalnego, czy Christiana Lindnera, lidera FDP, akceptuje się rozmaite ukłony wobec Rosji. Powoduje to z kolei przekonanie części Polaków, że Niemcy wcześniej czy później dogadają się z Rosją za plecami Polski, na przykład w sytuacji, gdy uznają, że trwale nie są w stanie mieć dominującego wpływu na Polskę”. http://www.teologiapolityczna.pl/piotr-semka-niemcy-uwierzyly-w-to-ze-sa-wzorem-rozmowa-/

— WICEMINISTER PRACY O 500+ DLA RODZIN PATCHWORKOWYCH: “- Konstrukcja programu 500 plus jest dlatego tak dobra, że wszystkich traktuje dokładnie tak samo. Mówi więc tak: obojętne, czy jesteś samotny, czy jesteś w związku partnerskim, czy małżeństwie, czy tworzysz rodzinę patchworkową, zasady są równe – jeśli dochód w gospodarstwie nie przekracza 800 zł netto na osobę lub 1200 zł w przypadku rodzin z dzieckiem z niepełnosprawnością, pieniądze z programu 500 plus należą się także na pierwsze dziecko. Trudno wyobrazić sobie taką sytuację, aby podnosić kryteria dochodowe wyłącznie dla samotnych rodziców, bo byłaby to dyskryminacja małżeństw. Poza tym zapisy programu nie dają bodźców do sztucznego dopasowywania się do kryteriów, upoważniających do otrzymywania go”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/bartosz-marczuk-nie-szukamy-oszczednosci-i-nikogo-nie-wykluczamy_1014297.html

— POLSKA PRZEGRAŁA WYŚCIG O DAIMLERA: “Centrum logistyczne za 500 mln zł powstanie pod Pragą, a nie w Polsce. Producent mercedesów chciał grantu”. https://www.pb.pl/polska-przegrala-wyscig-o-daimlera-869352

— MACRON OMIJA POLSKĘ – na jedynce RZ: “Od środy Emmanuel Macron będzie o tym rozmawiał z przywódcami Austrii, Czech, Słowacji, Bułgarii i Rumunii. Świadomie pominął Polskę i Węgry. Chce wykorzystać pęknięcia w Grupie Wyszehradzkiej”. http://www.rp.pl/Unia-Europejska/308229922-Francja-szuka-sojusznikow-poza-Polska.html

— BEZKRÓLEWIE PSUJE REPUTACJĘ POLSKIEJ GIEŁDY – tytuł w RZ. http://www.rp.pl/Finanse/308229901-Bezkrolewie-psuje-reputacje-polskiej-gieldy.html

— GPC O TRANSAKCJI AGORY: CZY MOŻNA HANDLOWAĆ KONCESJAMI?: “Agora sprzedała swój naziemny kanał tele- wizyjny Metro. Przejęła go stacja Discovery Networks. Powstaje pytanie, czy można handlować koncesjami przydzielanymi przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji”. http://gpcodziennie.pl/67699-agorasprzedajekanaltelewizyjny.html

— CZESI KONKURENCJĄ DLA PKP: “Za 19 zł pociągiem z Krakowa i Katowic do Pragi w 6,5 godziny? Czeska spółka Leo Express, która chce uruchomić połączenie na tej trasie, twierdzi, że czas podróży może być jeszcze krótszy, jeśli tylko skończą się w Polsce remonty torów. Leo Express prowadzi już u nas przewozy autokarowe. Jeśli uda mu się ruszyć z przewozami kolejowymi, będzie kolejnym zagranicznym konkurentem dla PKP”. http://gpcodziennie.pl/67680-rosniekonkurencjapkp.html

— POWSTANIEC WARSZAWSKI ZAGROŻONY USTAWĄ DEZUBEKIZACYJNĄ BO PRACOWAŁ W SZPITALU: „Za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją” – pisze 95-latek do rzecznika praw obywatelskich. Grozi mu obcięcie emerytury, bo w PRL pracował w szpitalu podległym MSW”. http://wyborcza.pl/7,75398,22262894,ustawa-dezubekizacyjna-powstaniec-warszawski-zagrozony-obcieciem.html

— W GDAŃSKU 700 NAUCZYCIELI BEZ PRACY PO REFORMIE: http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,22263105,ofiary-reformy-edukacji-w-gdansku-700-nauczycieli-bez-pracy.html

— MIAŁA BYĆ JEDNA A BĘDĄ DWIE, BOR PO WYPADKU SZYDŁO KUPUJE LIMUZYNY: http://auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/556759,beata-szydlo-samochod-opancerzony-bor-premier-przetarg-cena-audi-mercedes-bmw-maybach.html

— LIMUZYNY TVP WOZIŁY DZIECI KURSKIEGO:http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/limuzyny-tvp-jak-taksowki-wozily-dzieci-kurskiego-i-kochanki/cvh4g40

— BYŁY PREZYDENCKI FOTOGRAF SZEFEM PAP FOTOhttp://www.se.pl/wiadomosci/polityka/byly-prezydencki-fotograf-ma-juz-nowa-prace_1014320.html

300polityka.pl

Zapad 2017. Tyle rosyjskich wojsk nie jechało na zachód od lat. Putin pobrzękuje szabelką, czy szykuje atak na NATO lub Ukrainę?

Newsweek Polska, Michał Kacewicz, 24.08.2017

© photo: PAP/ITAR-TASS / source: PAP

 

Zapad 2017. W połowie września na Białorusi ruszają największe białorusko-rosyjskie manewry wojskowe. Gigantyczne. Według oficjalnych danych ma wziąć w nich udział kilkanaście tysięcy żołnierzy, oraz kilkaset sztuk sprzętu. Ale ćwiczenie żołnierzy nie jest ich jedynym celem. Ani nawet najważniejszym.

Zapad 2017 to nie tylko wielka gra wojenna z udziałem tysięcy żołnierzy. To także, jeśli nie przede wszystkim, próba nerwów i wojna psychologiczna. Jej celem jest przestraszenie Zachodu, a także nas, Polaków. Manewry będą się przecież odbywały tuż za naszą wschodnią granicą.

Innym celem jest zasianie niepewności, dezorientacji. Dlatego rosyjskie manewry tak naprawdę już się zaczęły. Toczą się na wielką skalę w mediach, opiniach ekspertów. I jak to na manewrach – prowadzone są różnymi siłami i środkami, a Moskwa uderza na wielu frontach.

Najważniejsze uderzenie to narastająca histeria. Powiązany z łukaszenkowskim ministerstwem obrony białoruski portal Belarus Security Blog pisał niedawno, że istnieje poważne ryzyko, że rosyjskie wojska, które będą uczestniczyć w Zapadzie 2017 już na Białorusi pozostaną. Ba, pojawiają się opinie, że Zapad 2017 to wręcz wstęp do aneksji Białorusi przez Rosję. Albo, że jest przygotowaniem do uderzenia na Ukrainę, kraje nadbałtyckie, czy Polskę.

© Dostarczane przez Newsweek Polska

Manewry rzeczywiście będą pokaźne. Wezmą w nich udział przede wszystkim pododdziały pierwszej armii pancernej z rejonu Moskwy. To elitarne i niedawno utworzone zgrupowanie zachodniego okręgu wojskowego. Jego trzon stanowi uznawana za wizytówkę rosyjskich sił lądowych czwarta, Kantemirowska dywizja pancerna i druga, zmotoryzowana, Tamańska dywizja. Są uzbrojone w sprzęt z lat 80. M.in. czołgi T-80, armatohaubice S19 Msta, czy BTR-80, BMP-3. Ale również w nowsze nabytki rosyjskiej armii: czołgi T-90, czy właśnie wprowadzaną na uzbrojenie modyfikację T-72B3. W Zapadzie 2017 wezmą również udział wojska powietrzno-desantowe (prawdopodobnie dywizje z Iwanowa lub Tuły, choć nie wykluczone, że również elitarna jednostka z Pskowa) i siły specjalne, np. specnaz z podmoskiewskiej Kubinki.

Jaki dokładnie będzie scenariusz manewrów nie wiadomo. W latach poprzednich Białorusini i Rosjanie ćwiczyli odpieranie hipotetycznej agresji tzw.„bojowników”. Było to oczywiste ostrzeżenie wobec Ukrainy i demonstracja możliwości działania „zielonych ludzików”, bo „odpieranie” agresji było tak naprawdę rodzajem działań zaczepnych. Również w tym roku ćwiczenie działań obronnych będzie w rzeczywistości demonstracją możliwości ofensywnych rosyjskiej i białoruskiej armii. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że Zachód 2017 będzie wielką symulacją pełnowymiarowej wojny przeciw blokowi państw (czyli NATO). Wskazuje na to planowane zaangażowanie dużych sił pancernych, obrony przeciwlotniczej i lotnictwa.

Scenariusz będzie najprawdopodobniej uwzględniał przerzut na Białoruś znacznych sił desantu w celu zabezpieczenia pozycji wyjściowych dla wojsk pancernych i zmotoryzowanych. Być może będzie przeprowadzone symulowane, taktyczne uderzenie jądrowe. Oczywiście nie naprawdę, ale jedynie w grze sztabowej. Ale w rosyjskiej doktrynie wojennej planuje się takie uderzenia w przypadku wojny na pełną skalę. Naprawdę mogą być natomiast użyte konwencjonalne pociski manewrujące typu SS-N-27 Kalibr odpalane z okrętów na Bałtyku, bądź Morzu Kaspijskim, czy zestawy rakietowe Iskander. Nie jest wykluczone, że w akcji weźmie udział lotnictwo strategiczne, czyli bombowce Tu-22M3, Tu-95 i Tu-160. Na pewno Rosjanie pokażą swoje najnowsze myśliwce Su-30 i Su-35 oraz bombowiec taktyczny Su-34. Ten sprzęt jest już dwóch lat testowany w warunkach bojowych w Syrii.

© Dostarczane przez Newsweek Polska

Dla NATO takie manewry to duże wyzwanie. Po pierwsze są obawy, że w trakcie samych ćwiczeń dojdzie do jakiś prowokacji. Np. rosyjskie samoloty wlecą w przestrzeń powietrzną Polski, czy krajów nadbałtyckich. Po drugie nie wiadomo, czy pod osłoną manewrów nie dojdzie do jakiejś eskalacji walk na Donbasie. Ale ważniejsze będzie to, w jaki sposób demonstracja możliwości rosyjskiej armii wpłynie na przyszłą politykę Paktu Północnoatlantyckiego i np. przyspieszenie wzmacniania flanki wschodniej. Jeśli Rosjanie naprawdę pokażą, że są zdolni do wyprowadzenia z terytorium Białorusi dużego uderzenia lądowego, takiego jak w czasach zimnej wojny, to NATO musi zareagować dalszymi zmianami swojej strategii.

Jednak przekaz jaki popłynie z rosyjskich manewrów nie będzie skierowany tylko do wojskowych i polityków. Celem jest dotarcie przede wszystkim do nas, europejskich społeczeństw. Moskwa będzie grać na wielu fortepianach. Z jednej strony będzie przekonywać nas o swojej potędze i ogromnych możliwościach ofensywnych. Z drugiej strony prorosyjskie trolle na forach internetowych i usłużni eksperci w telewizji RT (dawniej Russia Today) i innych stacjach, będą tłumaczyć, że Rosja ma święte prawo ćwiczyć swoje wojska, tak jak robi to NATO. Jeszcze inni będą podkreślać, że manewry są całkowicie transparentne i nie ma czego się bać. Temu zapewne służą białoruskie działania osłonowe i zaproszenie obserwatorów zachodnich do Mińska.

© Dostarczane przez Newsweek Polska

Białoruś zresztą rozgrywa swoją partię i przy okazji manewrów Łukaszenka straszy, że jest potencjalną ofiarą rosyjskiej agresji. A jednocześnie białoruska armia bierze przecież udział w Zachodzie 2017 i jest całkowicie lojalna wobec Moskwy. Łukaszenkowskie hamletyzowanie ma jedynie potęgować chaos informacyjny i nie należy się na nie nabierać. Oczywiście Mińsk rozgrywa swoje interesy wobec Moskwy, ale w kluczowych sprawach jest całkowicie jej podporządkowany. I to czy na Białorusi pozostaną po manewrach jakieś elementy rosyjskiej infrastruktury wojskowej, czy nie, niczego nie zmienia.

Gotowość bojowa rosyjskiej armii i jej zdolności do przerzucania znacznych sił szybko i na duże odległości również nie są niczym nowym. Z narastającą intensywnością Rosjanie ćwiczą takie manewry od czasów wojny w Gruzji w 2008 r. Od tego czasu równolegle robią wiele, by przekonywać świat, że armia Władimira Putina jest niepokonana i może robić co chce. Nie ma ograniczeń. Apogeum tej propagandy to aneksja Krymu i rosyjskie zaangażowanie w Syrii. To tam stare, radzieckie bombowce i ich odświeżane, współczesne wersje zyskały drugą młodość i za sprawą telewizji stały się panami nieba nad Bliskim Wschodem. Rosyjskie stacje pokazują sukcesy oręża z czerwoną gwiazdą, tak jak w 1991 r. CNN demonstrowała amerykański blitzkrieg w Iraku. Także Zapad 2017 r. będzie pokazany właśnie w ten sposób. Dodatkowo obudowywany jest gąszczem niepewności pt. „zaatakują, czy nie zaatakują?”. Na ten przekaz bylibyśmy odporniejsi, gdyby nie fakt, że również dla naszej władzy strach tuż zza miedzy jest bardzo pożytecznym narzędziem.

msn.pl

Pentagon martwi się o Polskę

Rzeczpospolita, Jędrzej Bielecki, 24.08.2017

Rosji zależy na tym, aby Polska była skłócona z Europą© Hb19821970/wikipedia Rosji zależy na tym, aby Polska była skłócona z Europą

 

Jeżeli wasz kraj nie będzie przestrzegać demokracji i zasad państwa prawa, przestanie być częścią tej samej cywilizacji co Zachód. W razie zagrożenia ze strony Rosji USA mogą nie przyjść Polsce z pomocą – mówi Jędrzejowi Bieleckiemu znana amerykańska publicystka.

Rzeczpospolita: Angela Merkel uważa, że Europa musi wziąć swój los we własne ręce, nie może dłużej liczyć na Amerykę. Ma rację?

Anne Applebaum: Absolutnie. Tak się jednak dzieje nie tylko z powodu wyboru Trumpa, jego osobowości albo jego braku zainteresowania sojusznikami i tradycyjnymi zobowiązaniami Ameryki. W Stanach Zjednoczonych powszechne jest zmęczenie rolą światowego policjanta i Europejczycy powinni to wziąć poważnie pod uwagę. To nie znaczy, że z dnia na dzień Waszyngton porzuci jakiś kraj, ale będzie się coraz mniej interesował Europą, jej problemami.

Wybór Donalda Trumpa nie był więc wypadkiem, tylko wynikiem długofalowej ewolucji Ameryki?

W jakimś stopniu ten wybór jest wypadkiem, bo to człowiek zupełnie wyjątkowy, nie mieliśmy tak nieprzygotowanego, niezrównoważonego prezydenta. Ale wiele poglądów, które reprezentuje, ma w Ameryce głębokie zakorzenienie. Na sukces Trumpa złożył się szereg czynników. Hillary Clinton jest postacią, którą odrzuca wyjątkowo wielu Amerykanów. Poza tym te wybory pokazały głęboką słabość Partii Republikańskiej. Mówię to jako ktoś, kto wielokrotnie głosował na republikanów: retoryka partii od dawna była nieuczciwa. Weźmy system ubezpieczeń zdrowotnych: roztaczano wizję, że Obamacare nie działa, że można łatwo było to zrobić i lepiej, i taniej. To było kłamstwo, a dziś republikanie nie są w stanie nic lepszego wprowadzić. Kłamali bardzo długo obiecując wyborcom rzeczy niewykonalne. Z tego także zrodził się sukces Trumpa, bo on to jeszcze nakręcił, jego obietnice stały się zupełnie absurdalne. Ludzie spodziewali się cudu, który nie może się dokonać.

A polaryzacja dochodów?

Z tym trzeba być ostrożnym, bo najbiedniejsi Amerykanie głosowali na Clinton. Bardzo wielu wyborców Trumpa należało do klasy średniej. W każdym stanie było zresztą różnie: tam, gdzie tradycyjny przemysł umiera, sukces Trumpa był większy. Wszędzie kluczowe były natomiast czynniki kulturowe.

Jakie?

Trump grał na nostalgii do Ameryki z przeszłości, która już nie wróci i w pewnym sensie nigdy nie istniała. Do Ameryki całkowicie białej lub przynajmniej przez białych zdominowanej. Ale też bardziej męskiej, bez kobiet, które robią karierę w polityce. Powrót do gospodarki jak z lat 50. Ludzie sprzeciwiali się zmianom technologicznym, szukali kozłów ofiarnych – jak Chiny czy imigranci – dla procesu, którego nie da się powstrzymać: automatyzacji produkcji. I rzecz jasna Trump tych oczekiwań nie spełni. Jest to też wynik kryzysu finansowego z lat 2008–2009, który podważył zaufanie Amerykanów do Wall Street. I wreszcie czynnik niezwykle ważny: głęboka polaryzacja partyjna, którą można na świecie porównać chyba tylko z tym, co się dzieje w Polsce. Powstały dwa zupełnie odrębne systemy rezonansowe, ludzie mają nie tylko różne opinie, bazują na innych faktach. Siłę sporu zwielokrotnia internet, bo dla większości Amerykanów głównym źródłem informacji staje się Facebook. A tam znajdują tylko to, co chcą znaleźć, co im polecają tak samo myślący znajomi.

Stając po stronie obrońców pomnika generała Lee w Charlottesville Trump poparł tych, którzy tęsknią za białą Ameryką?

Ojciec Trumpa należał do Ku Klux Klanu. To świat, który dla większości Amerykanów jest zupełnie obcy, nawet nie wiedziałam, że wciąż istnieje.

Jako Amerykanka pochodzenia żydowskiego czuje się pani tym zaniepokojona?

Nie trzeba mieć żydowskiego pochodzenia, aby być zaniepokojonym. Zaniepokojonych, i to bardzo, jest wielu republikańskich senatorów.

To doprowadzi do rozpadu Partii Republikańskiej?

Nasz system polityczny, ordynacja wyborcza powodują, że trudno to sobie wyobrazić. Wielu ludzi próbowało stworzyć trzecią partię, ale ponieśli porażkę. Dlatego teraz wszyscy starają się stworzyć raczej frakcje w ramach istniejących już partii. I Trump właśnie taki ruch w Partii Republikańskiej konsoliduje. Ale reszta partii kontratakuje: w ostatnich tygodniach było kilka prawyborów przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu, w których kandydaci z otoczenia Trumpa przegrali.

Kontratakują chyba także struktury amerykańskiego państwa: Trump musiał ustąpić w sprawie imigracji, reformy Obamacare…

Trump jest nie tylko bardzo asertywny, ale także niekompetentny. Nie rozumie, jak działa amerykański system polityczny. Weźmy Obamacare: gdyby miał jakąś szczególną wizję reformy, może by ją przeforsował. Ale on nie rozumie, że to jest niezwykle skomplikowany system, którego się nie zmieni bez udziału środowisk lekarzy, towarzystw ubezpieczeniowych. To samo z imigracją: są sposoby, aby ją ograniczyć, poprzedni prezydenci to przeprowadzili. Ale Trump chciał to zrobić w sposób bardzo prosty, bez udział Kongresu, poprzez dekrety. No i Sąd Najwyższy uznał to za sprzeczne z konstytucją. Ten sam brak kompetencji odnajdujemy w Departamencie Stanu: Rex Tillerson nie wie, jak wykorzystać dyplomatów, sojuszników. Nigdy tego wcześniej nie robił i okazuje się, że nie chce się uczyć.

Generał Kelly miał doprowadzić Biały Dom do porządku.

Na razie mamy totalny chaos, wymianę ludzi z najwyższych stanowisk jak na karuzeli. W Waszyngtonie nikt też nie pamięta tylu przecieków z Białego Domu. Niektórzy to robią, bo prowadzą wojny plemienne i przeciwko wrogim grupom wykorzystują prasę. Inni obawiają się tego, co robi Trump i poprzez przecieki starą się go powstrzymać.

To może doprowadzi do impeachmentu?

Jeszcze kilka tygodni temu w to nie wierzyłam, ale teraz biorę to pod uwagę. Wszystko jest w rękach republikanów w Izbie Reprezentantów, którzy mają większość. Na początku taką możliwość odrzucali, byli przekonani, że wykorzystają Trumpa dla własnych celów. Ale z każdym tygodniem prezydent tworzy i dla nich coraz to nowe problemy. Odwrócą się od niego, gdy dojdą do wniosku, że ich własne mandaty są zagrożone.

Wrażenie braku spójności mamy też w Polsce. Na placu Krasińskich Trump wynosi Polskę pod niebiosa, a potem Departament Stanu publikuje ostrą notę o zagrożeniu dla demokracji i sojuszu z USA. Który przekaz oddaje stanowisko Ameryki?

To trudne pytanie, bo amerykańskie władze różnie mówią w różnym czasie. Deklaracja Departamentu Stanu z pewnością oddawała stanowisko amerykańskiej dyplomacji. Wiem także, i jest to rzecz kluczowa dla Polski, że ta deklaracja oddaje także stanowisko Pentagonu i Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Jeśli zagrożone będzie państwo prawa, zagrożony będzie sojusz z USA?

W tej chwili nikt nie chce tego jasno powiedzieć. Ale amerykańskie zaangażowanie wobec Polski ma charakter moralny. W amerykańskiej strategii bezpieczeństwa Polska nie jest niezbędna.

Nie odgrywa kluczowej roli w powstrzymywaniu Rosji?

Nie prowadzimy wojny z Rosją. Polska może natomiast znaleźć się w takim konflikcie. I wówczas USA mogą przyjść Polsce z pomocą albo nie. Taka decyzja w stosunku do odległego państwa będzie miała wymiar moralny, bo wejście Rosjan do Europy nie zagrażałoby bezpośrednio USA, Amerykanom żyjącym w Ameryce.

Nawet jeśli Rosjanie przekroczą granice Niemiec?

W ostatecznym rachunku niezależność krajów Europy Środkowej może zależeć od tego, czy pozostaną częścią tej samej cywilizacji co Ameryka. Nie zapominajmy, że przez większość swojej historii USA były izolacjonistyczne. Sam Trump wiele lat temu w jednej ze swoich książek zastanawiał się, po co Ameryka marnuje pieniądze i wojsko w Europie? Dlaczego Europa jest dla niej ważna? Owszem, Trump dziś jest, jutro go nie będzie. Ale bardzo wielu Amerykanów i tak zastanawiałoby się, po co mieliby bronić kraju, który odchodzi od demokracji.

Jak to? Przecież USA ma wielu autorytarnych sojuszników – Arabię Saudyjską, Turcję…

To sojusze o innym charakterze. Arabii Saudyjskiej potrzebujemy, bo jest największym producentem ropy na świecie. Turcja zaś daje nam strategiczny dostęp do Bliskiego Wschodu, co jest potrzebne, póki prowadzimy wojnę w Iraku i Syrii. Ale zmiany polityczne w Turcji też nie pozostają bez wpływu na sojusz z USA.

Bez pomocy Rosji Trump nie wygrałby kampanii wyborczej?

Trudno dokładnie ocenić wpływ rosyjskich działań. Tym bardziej że Trump nie uzyskał większości głosów. Ale wiadomo, jaki był mechanizm – został on przez Rosjan przetestowany w Polsce. Tu Kreml od dawna prowadził politykę wspierania skrajnej prawicy, czasem po prostu dając pieniądze, a czasem poprzez media społecznościowe. Część polskiego internetu pozostaje pod bardzo mocnym wpływem Rosjan i lansowanych przez nich sloganów oraz tematów.

Po co to Rosjanom?

Bo Rosja chce, aby Polska była szalonym, skrajnie prawicowym krajem ze słabymi więzami z Europą, w konflikcie z Niemcami. Polska jako silny gracz w Europie Środkowej staje się wielkim problem Rosji. To przecież kraj, który potrafił wciągnąć całą UE, aby doprowadzić do układu stowarzyszeniowego z Ukrainą. To była polska inicjatywa i polski sukces. Rosjanie was za to znienawidzili. Polsce się to udało, bo od 2008–2009 roku stała się godnym zaufania krajem, bliskim Niemcom, Francji. Polska zna Ukrainę i Rosję lepiej niż jakikolwiek inny kraj w Europie. Kreml nie chce więc, aby miała wpływ na Berlin, Paryż, Londyn. Dlatego próbuje wyeliminować tych polskich polityków – muszę tu mówić ostrożnie, bo Radek (Sikorski, były szef MSZ – red.) był jednym z nich – którzy są zbyt wpływowi na Zachodzie.

Za nagraniami z restauracji Sowa & Przyjaciele stoi Kreml?

Taśmy są dziś w dyspozycji partii rządzącej, a pan Falenta i tygodnik „Wprost” mają podejrzane związki z Rosją. Zrobił ten, kto skorzystał. To niejedyna sprawa, w której interesy PiS i Rosji współgrają.

Rosjanie chcieli ten sukces powtórzyć w USA?

Obserwacja procesów politycznych w Polsce nauczyła ich, że każda prywatna informacja może wywołać skandal, nawet jeśli jest to banał. To dlatego, że inaczej komunikujemy się publicznie, a inaczej prywatnie. Bo nawet jeśli nikt nie złamał prawa, a całość rozmów jest wręcz budująca, to zawsze można wyrwać jakieś zdania z kontekstu i nadać im taką interpretację, że powstaje tak zwana afera. Tak się stało w Polsce z taśmami. I bardzo podobnie było w USA, bo w poczcie Johna Podesty, szefa kampanii Hillary Clinton, też nie było niczego nadzwyczajnego: trochę krytyki pod adresem tego, co mówiła Hillary, jakieś nieprzychylne komentarze o współpracownikach. Ale Rosjanie to wykorzystali znakomicie z udziałem troli własnych oraz tych z alt-right (antyimigranckie, skrajnie prawicowe ruchy w USA – red.) .

Nie do końca: Kongres przyjął ostre sankcje wobec Rosji, aby powstrzymać Trumpa. Operacja skończyła się dla Rosjan klapą.

Podobnie zresztą było na Ukrainie: kampania Władimira Putina zakończyła się katastrofą. Bo przecież to Moskwa doprowadziła do zjednoczenia Ukrainy w stopniu, w jakim nigdy w historii zjednoczona nie była. Nigdy też nie była tak antyrosyjska. Putin tak naprawdę dokończył budowanie ukraińskiej tożsamości. Jest bowiem bardzo dobry w taktyce, ale strategiem już jest słabym.

Anne Applebaum – znana amerykańska dziennikarka, laureatka Nagrody Pulitzera za książkę o Gułagu. Prowadzi na London School of Economics (LSE) program Arena o rosyjskiej propagandzie w internecie. Żona Radosława Sikorskiego

msn.pl

Europa w szoku. Prezes TK wycofuje Polskę z międzynarodowego porozumienia

Takiego wydarzenia w historii polskiej polityki jeszcze nie było. Zdaniem zwolenników opozycji to kolejny zamach na demokrację w naszym kraju.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego poinformowała o wycofaniu się z porozumienia o upowszechnianiu w Polsce orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jego wyroki nie będą tłumaczone już na język polski.

– Szanowny Panie Ministrze, uprzejmie informuję, że Trybunał Konstytucyjny podjął decyzję o zakończeniu realizacji postanowień Porozumienia w sprawie tłumaczenia i udostępniania orzeczeń ETPC – napisała w piśmie do Witolda Waszczykowskiego, Julia Przyłębska.

W swoim oświadczeniu prezes Trybunału Konstytucyjnego nie podała żadnego konkretnego powodu takiej decyzji. Przeciwnicy władzy zauważają, że orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nierzadko dotyczą państw, które uważa się za niedemokratyczne.

Według nich celem takiego działania może być chęć ograniczenia Polakom dostępu do informacji. Wielu ekspertów twierdzi, że ta decyzja odsunie nas od europejskiego systemu sprawiedliwości.

Swojego zdziwienia decyzją polskiego Trybunału Konstytucyjnego nie kryją również europejscy politycy. Ich zdaniem jest to wyjątkowo niebezpieczny precedens, który przesuwa nasz kraj w kierunku państwa niedemokratycznego.

pikio.pl

Cięta riposta Sikorskiego na fake-news TVP Info

TVP Info przykrywa kolejne wpadki PiS takimi fake-newsami.

Radosław Sikorski ripostuje.

Takich mediów „publicznych” nigdy w historii nie mieliśmy. Nawet za komuny.

Wybitny Janusz Głowacki zawsze miał odpowiedzi na takie małe enuncjacje.

Solidarność upadła przez takie osóbki, jak Śniadek

Amoralny, a może nawet chory człowieczek chrzani od rzeczy. Niejaki Śniadek. A może przede wszystkim sprzedajny. Takie osóbki plują na Polskę i na nas wszystkich. Komuszek.

Deptanie naszej wspólnejpamięci.

Będą przepisywać podręczniki?

Żałosny ludzik – Śniadek. Ciura.

%d blogerów lubi to: