Po końcu świata Macierewicza

Idee fixe Antoniego Macierewicza „katastrofa smoleńska” będzie zaprzątać jego umysł do końca jego świata i o jeden dzień więcej. Spadła mu z nieba i dała miejsce w historii – niekoniecznie chwalebne. Publika przejmuje się wiceszefem PiS – co dalej z nim po degradacji, jeszcze niedawno chciał degradować pośmiertnie generałów z czasów PRL-u, a sam fajtnął, jak nie przymierzając jakiś Flip bądź Flap.

Dzień po swej dymisji Macierewicz stawił się karnie na miesięcznicy, spóźniony na mszę. Zaparkował limuzynę na kopercie dla niepełnosprawnych, wysiadł z nim ochroniarz, minęli innych ochroniarzy i zniknęli w czeluściach kościoła, który na ten moment został twierdzą bronioną przed wiernymi. Macierewicz pewnie chce usłyszeć od prezesa Kaczyńskiego, jak ten będzie dochodził prawdy bez swego arcykapłana religii smoleńskiej.

Właśnie dzień po końcu świata Macierewicza jako ministra podkomisja smoleńska ogłosiła nowe rewelacje w sprawie katastrofy smoleńskiej. Mianowicie było kilka źródeł eksplozji: „w skrzydle, slocie, a także w centropłacie, potwierdzone przez analizę mechanizmu uderzenia drzwi w ziemię”.

Naliczyć można 4 wybuchy. Mamy postęp w ilości eksplozji, ba! – każdy wybuch w innym miejscu i czasie. Internauci otrzaskani w temacie katastrofy doszli do wniosku, iż podkomisja jedyne, co badała z najnowszym ekspertem niejakim Frankiem Taylorem, to zdjęcia z katastrofy. Te rewelacje nie trzymają się kupy, oto pada takie stwierdzenie w raporcie: „Lewe skrzydło samolotu Tu-154M zostało zniszczone w wyniku eksplozji wewnętrznej”. Jak zatem eksperci poradzili sobie z obecnością zbiornika paliwa w skrzydle? Był wybuch wewnętrzny, ale zbiornika nie naruszył?

Ale to nie jedyny front walki po końcu świata Macierewicza. Naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz oświadczył, że nie zagłosuje na Andrzeja Dudę, bo ten przyczynił się do dymisji największego ministra w dziejach (Duda „wyszantażował tą dymisję” – pisownia oryginalna). A z Macierewiczem może się równać tylko Józef Piłsudski.

Na portalu petycji secure.avaaz.org trwa zbieranie podpisów pod apelem do Mateusza Morawieckiego i Dudy z żądaniem przywrócenia Macierewiczowi stołka ministra obrony narodowej, bo jeszcze Francuzi podrzuca nam Caracale, zresztą Macierewicz ma zaplanowane antyszambrowanie 17 stycznia w Białym Domu, a nuż spotka tam Donalda Trumpa.

Na Twitterze obrodziły jak grzyby po deszczu nowe anonimowe konta broniące Macierewicza, klops z nimi taki, że napisano na nich identyczne treści. Tak wygląda pierwszy dzień po końcu świata Macierewicza. Jak będą wyglądać następne? Może prezes wysmaży mu miejsce na patelni, wszak zwolniła się synekura wicemarszałka Sejmu, a Macierewicz nie jest z byle łapanki, to zasłużony Mefistofeles.

 

 

Obraźliwy list młodych sympatyków PiS wprost do Kaczyńskiego. „Otorbiło pana lewactwo”

„To wielki wstyd i hańba. Jesteśmy niemal pewni, że pana tak otorbiło lewactwo, że nie jest Pan w stanie odróżnić co jest normalnością, a co nienormalnością” – taki płomienny list w obronie zdymisjonowanego ministra środowiska Jana Szyszki napisali dziś do Jarosława Kaczyńskiego prawicowi ekolodzy.

wp.pl

 

Podkomisja smoleńska znów ogłasza wybuch na pokładzie. Ostatnia akcja Macierewicza w MON?

WB, 10.01.2018

PWizyta szefa MON Antoniego Macierewicza w 43 . Bazie Lotnictwa Morskiego w Gdyni

PWizyta szefa MON Antoniego Macierewicza w 43 . Bazie Lotnictwa Morskiego w Gdyni (Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta)

W 93. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej podkomisja smoleńska opublikowała nowe ustalenia w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Poinformowano, że analiza materiału dowodowego wskazuje na liczne wybuchy na pokładzie samolotu.

Lewe skrzydło samolotu TU 154 M zostało zniszczone w wyniku eksplozji wewnętrznej – poinformowała Podkomisji do Ponownego Zbadania Katastrofy Lotniczej w komunikacie. Frank Taylor, który został opisany jako międzynarodowy ekspert z dziedziny badania wypadków lotniczych, po zapoznaniu się z materiałem dowodowym podkomisji miał stwierdzić, że istniało kilka źródeł eksplozji – w skrzydle, slocie, a także w centropłacie.

Wybuchy miały zostać potwierdzone przez analizę mechanizmu uderzenia drzwi w ziemię. Stwierdzono również, że brzoza nie miała wpływu na pierwotne zniszczenie skrzydła. „Wnioski te zostały przyjęte przez członków Podkomisji i stanowią jedną z kluczowych konkluzji raportu technicznego” – czytamy.

Dziwna współpraca Taylora z podkomisją

Frank Taylor, brytyjski badacz katastrof lotniczych, miał być jednym z głównych ekspertów podkomisji smoleńskiej powołanej przez MON. We wrześniu ubiegłego roku Taylor poinformował reportera TVN24, że nie zaczął dotąd współpracy z podkomisją. Jak mówił, „nie będzie dalej komentował sprawy wypadku w Smoleńsku”. Na pytanie o zakończenie współpracy z podkomisją odpowiedział: „mam nadzieję, że jej nie skończyłem, ale tak naprawdę jej nie zacząłem”.

Ostatnia akcja Macierewicza?

Dzień przed publikacją raportu miała miejsce rekonstrukcja rządu Mateusza Morawieckiego. W jej wyniku stanowisko stracił Antoni Macierewicz, który był pomysłodawcą powołania osobnej podkomisji i największym zwolennikiem teorii o zamachu. Nowym ministrem obrony narodowej został Mariusz Błaszczak. Wcześniej był ministrem spraw wewnętrznych i administracji.

Wśród części prawicowych mediów odwołanie Antoniego Macierewicza wywołało spore oburzenie. „Duda stanął ‚tam, gdzie stało ZOMO”, „Na Dudę już nie zagłosuję” – ogłaszali publicyści związani z „Gazetą Polską”. Pojawiły się też deklaracje zwrotu odznaczeń przyznanych przez prezydenta. Za dymisję obwiniono Dudę, który od dłuższego czasu pozostawał w konflikcie z szefem MON, krytykował go i mówił m.in. o „ubeckich metodach”, które miał stosować Macierewicz.

Co ustaliła Komisja Jerzego Millera, która jako pierwsza badała katastrofę?

Komisja pod przewodnictwem ówczesnego ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy smoleńskiej było „zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg”. Komisja nie znalazła dowodów na to, by na pokładzie Tu-154M doszło do wybuchu, wbrew tezie, którą forsował ówczesny poseł PiS Antoni Macierewicz i zespół parlamentarny pod jego przewodnictwem.

Kto zajmował się badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej?

Przyczyny katastrofy od kwietnia 2010 r. do lipca 2011 r. badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod kierownictwem Jerzego Millera. Lotem do Smoleńska zajmował się również zespół parlamentarny, którego przewodniczącym był poseł PiS Antoni Macierewicz. Śledztwo prowadziła także Naczelna Prokuratura Wojskowa, a po jej likwidacji w 2016 r. przejęła je Prokuratura Krajowa.

„Proszę się kontaktować nie wiem z kim, ale nie ze mną”. Aura tajemnicy wokół podkomisji smoleńskiej >>>

W litym 2016 r. z inicjatywy ówczesnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza została powołana podkomisja MON ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego. Jej działalność wzbudzała od początku kontrowersje ze względu na brak doświadczenia wielu członków w kwestii badania katastrof lotniczych.

Doroczna konferencja Putina. Pada pytanie o Smoleńsk. „To polityczne śledztwo. Dorośnijcie”

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,22784853,video.html

gazeta.pl

Ten krótki filmik z miesięcznicy smoleńskiej pokazuje prawdziwą arogancję władzy. Nam wolno wszystko

Dziś 10. stycznia. W związku z tym, jak co miesiąc odbywają się obchody miesięcznicy smoleńskiej, czyli paskudnego i tandetnego tańcu na grobach ofiar tragicznej katastrofy lotniczej z 10. kwietnia 2010 r. Tajemnicą poliszynela jest, że naczelnym kapłanem religii smoleńskiej jest Antonii MacierewiczTen został jednak wczoraj odwołany ze stanowiska ministra obrony narodowej. Opinia publiczna zachodziła więc w głowę, czy były szef MON stawi się na dzisiejszych uroczystościach, czy też będzie nieobecny? Brak udziału Macierewicza wywołałby zapewne lawinę spekulacji co do planów i zamiarów jednego z najbardziej kontrowersyjnych polityków obozu rządzącego.

Okazuje się jednak, że nasze obawy były nieuzasadnione. Antonii Macierewicz na dzisiejsze obchody przybył jakby nigdy nic, ze znanym sobie animuszem i pełną werwą. Kamera stacji Polsat News uchwyciła rządową limuzynę podwożącą byłego ministra pod samą bramę kościoła, w którym odbywała się msza w intencji ofiar. Trudno jest nie zauważyć, że samochód z Macierewiczem na pokładzie zatrzymał się nie na jednym, ale na obydwóch miejscach do parkowania, przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych.

Jak widać arogancja władzy nie zna granic. Jest to niestety nie pierwszy ostentacyjny poczucia wyższości i bezkarności, przejawianych przez kluczowych polityków partii rządzącej. Działania na zasadzie – nam wolno wszystko. Całe zajście nie uszło uwadze internautów, którzy wyrazili swoje oburzenie, zarówno w komentarzach na Facebooku, jak i na Twitterze.

Coż, może prezes PiS i jego podwładni dojdą wreszcie do prawdy? Niestety póki co ich comiesięczne obchody skupiają się głównie na atakowaniu przeciwników politycznych, szczucia na siebie wzajemnie Polaków i na jednym wielki pokazie hipokryzji i arogancji. I nic nie wskazuje na to, żeby sytuacja miała w najbliższym czasie ulec zmianie…

 

crowdmedia.pl

Zły początek Morawieckiego w Brukseli

PiS nie potrafi przyznać, że przez dwa lata doprowadził stosunki z Brukselą do kryzysu na tle deformy wymiaru sprawiedliwości.

Brukselskie rozmowy premiera Morawieckiego z szefem Komisji Europejskiej

KPRM/Flickr CC by 2.0

Brukselskie rozmowy premiera Morawieckiego z szefem Komisji Europejskiej

A więc fiasko. Kiedy politycy we wspólnym komunikacie z rozmów zapewniają, że dyskusja była konstruktywna, to znaczy, że na razie sprawa stoi w miejscu. Ta sprawa to praworządność w Polsce pod rządami PiS i stosunek tego rządu do Unii Europejskiej.

Nie ma dobrych wiadomości dla Polski. Może nadejdą po kolejnym spotkaniu obu polityków w lutym. A może nigdy. Bo sedno sprawy polega na tym, czego PiS nie potrafi: na przyznaniu, że przez dwa lata pisowski rząd doprowadził stosunki z Brukselą do kryzysu właśnie na tle deformy wymiaru sprawiedliwości.

Pewną nadzieję na poprawę stosunków pisowskiej Warszawy z unijną Brukselą wzbudziło powołanie na ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza. Radek Sikorski wystawił mu w internecie notę patriotyczną, co oznacza na prawicy pocałunek śmierci. Nowy szef dyplomacji podkreślił, że Unia Europejska jest priorytetem. Brzmi banalnie, ale nie w ustach członka rządu Morawieckiego.

Czy Tusk ma rację?

Do tanga Morawieckiego z Junckerem trzeba by doprosić Tuska. Szef Rady Europejskiej, która ma zdecydować, czy i jak ukarać rząd pisowski za łamanie porządku konstytucyjnego w Polsce, nie owija w bawełnę w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”: kiedy Polska przestanie dostawać od Unii fundusze, PiS, jeśli będzie u władzy, rozpocznie kampanię propagandową za wyjściem z UE.

Jeśli Tusk ma rację, to wtorkowe i lutowe rozmowy Morawieckiego z Junckerem są w istocie grą na zwłokę. Na krótką metę mają udobruchać Brukselę i zagadać kwestię praworządności w stylu „czarne jest białe”. Jest to zadanie beznadziejne, bo przecież Juncker i jego ludzie nie są amatorami. Na dłuższą – mają pisowski rząd z jednej strony uwiarygodnić w oczach Europy na zasadzie „wszystko lepsze niż tandem Szydło – Waszczykowski”.

Kto rozumie Unię, wie przecież, że z definicji nie dąży ona do wszczynania konfliktów z państwami członkowskimi, tylko stara się je rozładować. PiS to pokojowe i przyjazne nastawienie Unii chce wykorzystać do swoich celów, które nie pokrywają się z interesami Polski. Morawiecki i jego otoczenie po rozmowach trwali przy narracji pisowskiej. To wyklucza zdrowy kompromis między pisowską Warszawą i Brukselą.

polityka.pl

Dobry wierny to posłuszny wierny

9.01.2018
wtorek

1. Gdyby ks. Roman Kneblewski nie istniał, to wrogowie Kościoła musieliby go sobie wymyślić. Tyle że kapłan istnieje. Ba, jest proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Jest duszpasterzem.

Ks. Roman nie trafia na pierwsze strony gazet, bo jest pobożnym księdzem. Bo twórczo głosi Dobrą Nowinę. Bo naśladuje radykalnie papieża Franciszka. Proboszcz trafia na czoło portali, gdyż głosi antyewangelię i zachowuje się tak, jakby wierni i jego parafianie byli jego własnością.

2. Pierwszy raz usłyszeliśmy o Ks. Romanie Kneblewskim, gdy bronił faszysty w sutannie, czyli byłego już księdza Jacka Międlara. Przekonywał też, że Pan Jezus, Żyd, „ukazuje się nam jako nacjonalista”. Co więcej, mówił, że każdy „katolik powinien być patriotą i nacjonalistą”. Oczywiście wszystko to w kontekście nacjonalistycznego wzmożenia i aprobaty dla rasizmu w Polsce, który sprawia, że ludzie w miejscach publicznych atakowani są ludzie mówiący w innym języku, bici, gdyż mają inny kolor skóry, lub znieważani, gdyż wierzą w innego Boga.

Już wtedy ks. Kneblewski powinien wylądować na dywaniku u swojego biskupa. Już wtedy powinien dostać zakaz wygłaszania tych nacjonalistycznych bzdur, a najlepiej zakaz publikowania w mediach społecznościowych i kontaktu z mediami. Nic takiego się nie stało. I proboszcz z Bydgoszczy znów dał o sobie znać.

3. Teraz pokazał się nie jako ksiądz, ale jako surowy wychowawca ze skłonnością do przemocy. Oto ks. Kneblewski zamieścił na Facebooku i Twitterze zdjęcie, jak chłopiec przyjmuje komunie i opatrzył je komentarzem: „Po katolicku: na kolanach i do ust, a na rękę co najwyżej trzciną”.

Pomijam fakt, że według kościelnych dokumentów komunie można przyjmować na rękę, jeśli tak życzy sobie wierny. Zmilczę język, jakim posługuje się kapłan. Ale o pomstę do nieba woła to, że duszpasterz nie rozpoznaje w wiernym osoby. I zdjęcie, i komentarz pokazują, że według ks. Kneblewskiego dobry wierny to wierny posłuszny. Okazujący poddaństwo księdzu. Mamy początek XXI wieku, a w polskim Kościele wciąż są księża, dla których człowiek wierzący, mający swoje zdanie i godność, stanowi poważny problem.

Mała Teresa z Lisieux zapytana kiedyś, jakiego wolałaby spowiednika: głupiego a pobożnego czy mniej pobożnego a mądrego bez wahania odpowiedziała, że tego drugiego. Nawet najostrzejszy krytyk tak Kościołowi nie zaszkodzi, jak pobożny, a niezbyt mądry ksiądz.

makowski.blog.polityka.pl

Rząd się chrystianizuje

9.01.2018
wtorek

Nie można stwierdzić, że „góra porodziła mysz”. Ciąża była wyjątkowo długa, ale donoszona.

Dlaczego ciąża była taka długa? Celowo, żeby odwrócić uwagę od bezprawia, jakim są zmiany w wymiarze sprawiedliwości, czy też jest to skutek tarć w obozie władzy? Wszyscy moi rozmówcy, w  tym goście w Radiu TOK FM, są zdania, że to drugie – walka (nie będę pisał kogo) pod dywanem. Wynik jest dla koalicji rządzącej dodatni i stwarza nadzieje na pozostawanie u władzy nie dwa, a  nawet sześć lat, choć trudno jest być prorokiem we własnym kraju.

Usunięto kilku największych szkodników – Macierewicz, Szyszko, Waszczykowski, Radziwiłł –odchodzą. Inni, w tym Ziobro – pozostają, i to na kluczowych stanowiskach. Błaszczak, Brudziński, Kempa, Suski, Szydło, Kowalczyk, są ulokowani tak, żeby prezes Kaczyński nie tracił kontroli. Jednakże nie jest już ona, ani nie będzie, tak wszechobecna jak dotychczas, kiedy premier Szydło nie odchodziła ani o krok od linii partii. „Duet marzeń”, Morawiecki – Duda, nie będzie taki bezwolny. Dwaj stosunkowo młodzi i nie tacy prowincjonalni politycy, nie będą krzyczeć przed Belwederem, że na drzewach zamiast liści… Mogą tak myśleć, ale nie będą wrzeszczeć. Są bardziej „salonfahig”, choć Andrzej Duda traci czasami umiar.

Z punktu widzenia PR rekonstrukcja jest udana – najbardziej kontrowersyjni i skompromitowani zostali oddaleni, jest więcej pań, młodsze towarzystwo, niektóre twarze nowe, z drugiej linii, jak Teresa Czerwińska, w niczym nie przypominają Beaty Szydło. Pierwsze akcenty wskazują, że premier Morawiecki zdaje sobie sprawę z potrzeby lepszego wizerunku, mówi, że to będzie rząd „za”, a nie przeciw. Obaj, premier i nowy minister spraw zagranicznych Czaputowicz, uważali, by w pierwszych wypowiedziach nie zaczepiać Niemiec ani Unii, nie omieszkując dodać, że chodzi o „Europę ojczyzn”.

Przez najbliższych kilka miesięcy rząd będzie się starał wyjść z izolacji w Europie i przekonać pięć państw by zatrzymały procedurę wszczętą wobec Polski. Co dalej? Pierwszą próbą będą wybory samorządowe, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Joachim Brudziński, będzie czuwał nad ich prawidłowym rezultatem. Całkowicie nieprzygotowany do swojej roli, minister Obrony Błaszczak, będzie musiał sprzątać po Macierewiczu, co nie będzie łatwe, gdyż ten pozostawia po sobie szeregi awansowanych i oddanych sobie oficerów. Minister Kwieciński będzie pilnował ważnej dla PiS kampanii „mieszkanie plus”.

Nowy minister zdrowia, prof. Szumowski, ma opinię dobrego fachowca, a w dodatku podpisał deklarację wiary, co świadczy, że rząd się chrystianizuje, choć być może nie będzie nawracał Europy, tak jak to usiłuje robić Orbán. Publicysta Igor Janke (którego książkę Morawiecki podarował Orbánowi) w swojej biografii węgierskiego premiera wspomina, jak dorosły już Orbán pewnego dnia doszedł do wniosku, że aby wygrać musi zostać katolikiem – i został. Trochę to przypomina innego polityka, który po latach uznał, że ślub cywilny nie wystarczy.

Wygląda na to, że będzie to rząd konserwatywnych technokratów i pragmatyków, łatwiej strawny dla klasy średniej, inteligencji i mieszkańców dużych miast. Spektakularnych zmian nie należy się spodziewać. Szkody wyrządzone w ostatnich dwóch latach, zwłaszcza w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości, w mediach publicznych, w edukacji, w polityce historycznej, w wizerunku Polski zagranicą – nie zostaną odrobione. Nadal pozostaną w planach wielkie budowle socjalizmu na gruzach III RP. Jeżeli koniunktura w Europie w najbliższych latach się nie pogorszy ani nie wybuchnie wielka afera, to zjednoczona prawica pozostanie u władzy nawet 6 lat, a może i dłużej, gdyż społeczeństwo jest w dużej mierze konserwatywne, opozycja jest zdezorientowana, a większość konstytucyjna coraz bardziej realna. Usuwając Macierewicza, Szyszkę i Radziwiłła, władza przynajmniej na pewien czas wyciągnęła opozycji chodnik z pod nóg. Czas na gruntowną rekonstrukcję po jej stronie.

passent.blog.polityka.pl

Takich słów o Kaczyńskim Tusk nie użył już dawno. Niepokoi też to, co mówi o losach Polski w Unii

dafa, 10.01.2018

Donald Tusk

Donald Tusk (Olivier Matthys (AP Photo/Olivier Matthys))

Jarosław Kaczyński nigdy nie ukrywał fascynacji filozofią polityczną, w której władza jest ponad prawem, a nie prawo ponad władzą. Gdzie rządzą ludzie, albo jeden człowiek, a nie zasady i reguły – mówi Donald Tusk w najnowszym wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”.

Szef Rady Europejskiej odwiedził krakowską redakcję „Tygodnika Powszechnego”jeszcze przed świętami. W wywiadzie, który ukazał się w środę nie ma wprawdzie odniesień do gorących wydarzeń ostatnich dni w polskiej polityce, jest natomiast sporo na temat naszych złych relacji w Unią.

– Polska i to jest szokujące także dla Europy – stanęła okoniem wobec wszystkiego, co dla Unii ważne. I to z rozmysłem, bo uważam, że rządzący nie są entuzjastami, delikatnie mówiąc naszej obecności w Unii – stwierdził Tusk.

Według byłego premiera, „Jarosław Kaczyński nigdy nie ukrywał fascynacji filozofią polityczną, w której władza jest ponad prawem, a nie prawo ponad władzą. Gdzie rządzą ludzie, albo jeden człowiek, a nie zasady i reguły”.

Liderzy partii z jej prezesem na czele głęboko wierzą, że jak się ma władze to nie po to, by akceptować ograniczenia ze strony jakiejkolwiek regulacji czy instancji – mówi Tusk.

Na pytanie czy rzeczywiście Bruksela liczy się już z tym, że może nastąpić Polexit szef Rady Europejskiej odpowiedział:

W Brukseli jest ciągle gigantyczna nadwyżka nadziei – nie mówię o zaufaniu, ono już niestety zginęło – że Polska jednak zostanie w Unii.

Według Tuska wszystkie podejmowane wbrew unijnemu prawu decyzje ws. Puszczy Białowieskiej, Trybunału Konstytucyjnego czy sądów, są „jakby uszyte na miarę tego wymarzonego konfliktu z Unią, jako ograniczającą wszechwładzę rządzącej partii”. Przy okazji Tusk rozwinął, co miał na myśli pisząc na Twitterze o „planie Kremla”. Według niego wszystko, co w tej chwil dzieje się w Polsce odpowiada także „pewnej wizji jaką Moskwa nie od dziś prezentuje w odniesieniu do swojego sąsiedztwa”.

Prawie wszystko, co w kluczowych sprawach proponuje partia rządząca w Polsce odpowiada publicznie sformułowanym, opisanym interesom i oczekiwaniom Moskwy – dodał Tusk.

Na pytanie, czy zdaje sobie sprawę z tego, że wpis ten został odebrany przede wszystkim jako zapowiedź powrotu do polskiej polityki Tusk stwierdził, że Bruksela „to nie emigracja i nie Sulejówek”, a on działa na rzecz polskich interesów jak działał. Natomiast nie wie jeszcze, co będzie robił za dwa lata.

Nie wprost, ale też daje do zrozumienia, że nie wie, czy za dwa lata opozycja będzie w stanie przejąć rządy w Polsce. Według niego „to, co PiS zrobi i czego zrobić się nie odważy doprowadzi do sytuacji, że wyborcy prędzej czy później zaczną szukać alternatywy”.

Na razie Polacy chcą testować władzę, którą wybrali. Z doświadczenia wiem, że gotowi są sprawdzać długo i cierpliwie. Dlatego nawet przy tak drastycznych zdarzeniach jak te, które ostatnio obserwujemy w Polsce, sondaże nie wykazują na zmianę politycznych nastrojów – stwierdził Tusk.

Donald Tusk komentuje decyzję KE: Trzeba zakończyć dewastację reputacji Polski

http://www.gazeta.tv/plej/19,114927,22812608,video.html

gazeta.pl