Tag Archives: Jan Szyszko

Matka Boska i antysemityzm. Obskurantyzm pisowski degraduje do Ciemnogrodu

Zwykły wpis

>>>

>>>

Depresja plemnika

„Kult ministra Brudzińskiego szerzy się po komendach:) Szkoda, że jeszcze kwiatków nie położyli! Jakie trzeba mieć kompleksy, żeby pozwalać podwładnym na takie infantylne lizusostwo? Obciach!”– skomentował na Twitterze były szef MON w rządzie PO-PSL poseł PO Tomasz Siemoniak.

Chodzi o filmik, który też na Twitterze udostępnił inny polityk PO Stanisław Gawłowski. Na nagraniu widać wyświetlane na ekranie telewizora obrazki z szefem MSWiA Joachimem Brudzińskim w roli głównej. – „Witacz” w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie” – napisał Gawłowski.

„W tym PiS chyba wszyscy są niedowartościowani: * Zieliński – konfetti * Jojo – witacze w komendach * Misiewicz – honory od żołnierzy * Kaczyński – armia ochroniarzy * Karczewski – portret własny * Kuchciński – twierdza Sejm…

View original post 1 194 słowa więcej

 

Kościół podporządkował sobie państwo. ONR chwalony przez senatora PiS

Zwykły wpis

Senator PiS Jan Żaryn był gościem Polskiego Radia gdzie wypowiedział się m.in. na temat ONR.

ONR ma prawo istnienia tak długo jak jest organizacją legalną. (…) Inwektywy pod adresem ONR nie od dzisiaj towarzyszą tej organizacji. (…) Sens dzisiejszego ONR, czyli wspaniała polska prawica i inteligencja, która wypracowała bardzo ciekawy przed wojną i w czasie wojny program patriotyczny – mówił Żaryn.

Trzaskowski składa do Prokuratora Generalnego wniosek o delegalizację ONR-u: Warszawa musi być wolna od faszyzmu

Święte daty dla Polaków, dla warszawiaków, są bezczeszczone przez ONR-owców. To miało miejsce 11 listopada, potem 1 sierpnia i teraz 15 sierpnia. Miarka się przebrała. Trzeba jasno mówić: to, co jest czarne, jest czarne, to, co jest brunatne, jest brunatne. Warszawa musi być wolna od faszyzmu, wolna od tego typu ludzi, którzy wykrzykują takie hasła. Polska powinna być od tego wolna, bo taką mamy tradycję” – mówił na konferencji prasowej Rafał Trzaskowski. 

Składam wniosek do Prokuratora Generalnego o delegalizację ONR-u, rozwiązanie stowarzyszenia. Ta organizacja po raz kolejny, uporczywie, łamie Kodeks karny. Albo jasno powiemy, że nie ma miejsca na tego typu zachowania, nie ma miejsca w Warszawie i Polsce, albo będziemy, jak niektórzy członkowie rządu PiS, starali się tego typu zachowania usprawiedliwić” – dodawał.

Trzaskowski: Nasze sondaże pokazują znacznie większą przewagę

Nasze sondaże pokazują znacznie większą przewagę. To jest w tym momencie nieważne. Od samego początku było jasne, że ta kampania jak się zacznie, będzie trwała do samego końca, że nic nie jest przesądzone, że walka będzie bardzo brutalna i że trzeba przez cały czas mocno pracować. Mądrze i mocno. Dopiero teraz zaczyna się kampania” – mówił w Poranku Radia TOK FM Rafał Trzaskowski.

Tak miało być. Najpierw rozmowa, przygotowanie programu, kilkunastu pakietów programowych, dokładne rozpoznanie problemów Warszawy, a potem kampania klasyczna” – dodawał.

Paweł Wroński usiłuje udowodnić, że „zasada skrupulatnego rozdzielenia państwa od Kościoła służy Kościołowi i państwu”. Niestety, Kościół już dawno zauważył, że jeszcze lepiej służy mu zasada podporządkowania państwa Kościołowi.

Duda przyspiesza >>>

Rok temu, przed posiedzeniem Rady Ministrów, miała miejsce dość dziwna sytuacja. Minister Szyszko przekazał ministrowi Błaszczakowi tajemniczą kopertę od pewnej tajemniczej córki leśniczego. Po ujawnieniu nagrania tego wydarzenia przez Polsat, Błaszczak odesłał kopertę, a wszyscy zaczęli zastanawiać się, co w niej było.

Szyszko, pytany o jej zawartość, podziękował Polsatowi za czujność, odwołał się do zamordowanej przez komunistów Danuty Siedzikówny „Inki”, która była córką leśnika i dodał, że jest dumny, iż „zwrócono uwagę na zawód leśnika„. Tak pokrętne wyjaśnienie jeszcze bardziej podkręciło ciekawość i zainteresowanie zawartością listu.

Również ówczesna pani premier odniosła się do sprawy, mówiąc, że „to jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć. Nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty. Na pewno to będzie wyjaśnione”.

Koniec PiS widać na horyzoncie. Albo oni, albo Polska. Spaprali nam ojczyznę

Zwykły wpis

Władza posuwa się już do bardzo drastycznych środków. Nie liczy się Konstytucja, obywatel i Polska. Dla parszywego i wrogo nastawionego rządu, to tylko kwestia czasu. Ten kto, nie widział psów na granicy, nie prosił o paszport, nie wie nic…źródło Fb. Oby Polacy byli zdecydowani!

My Polacy, nie jacyś tam jackowie/wolacy mili władzy… przypominamy, że pamiętamy i rozliczymy .

>>>

Marek Kuchciński na co dzień jeździ służbową limuzyną z ochroną, a i tak pobiera publiczne pieniądze na taksówki i benzynę – podaje „Super Express”.

Kuchciński na co dzień jeździ limuzyną z ochroną, którą zapewniają funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Mimo to, jak informuje „Super Express”, marszałek Sejmu pobiera publiczne pieniądze na paliwo i taksówki.

Marek Kuchciński jeździ limuzyną i bierze pieniądze na taksówki

Jak informuje „SE”, w 2017 roku Kuchciński wziął 4680,48 zł na benzynę oraz 2170,84 zł na taksówki. Rok wcześniej marszałek Sejmu wziął 7719,40 zł na paliwo.

Biuro prasowe Sejmu w rozmowie z „Super Expressem” zaznaczyło, że marszałkowi Sejmu, który również jest posłem, przysługują te same prawa co innym parlamentarzystom.

– Marszałek Sejmu wykonuje również zwykłe obowiązki poselskie: spotyka się z wyborcami, pracuje w terenie, zajmuje się także sprawami regionalnymi. Z tego tytułu przysługują mu te same uprawnienia co pozostałym parlamentarzystom – wyjaśniło biuro prasowe Sejmu. Dodano, że Marek Kuchciński, podobnie jak inne osoby chronione, może czasowo zrezygnować z ochrony SOP.

Sprawą Puszczy Białowieskiej zajmie się komisja śledcza? Zwolennicy wycinki i eksperci związani z Janem Szyszką wskazują, że w Białowieży zniszczono trzy tysiące hektarów siedlisk, utracono drewno o wartości 1 mld zł, drugie tyle wyniosły koszty emisji dwutlenku węgla. W związku z tym chcą powołania komisji śledczej w sprawie wydarzeń w puszczy – informuje portal WP.pl.

– To jest nasz obowiązek jako państwa członkowskiego w Unii Europejskiej. Musimy naprawić te szkody, ale jak już je zaczniemy naprawiać to trzeba pokazać na cały świat, że ktoś tu jednak zawinił. To jest potworny skandal i szkalowanie Polski na bazie tego, że Polska broniła prawa UE i programu „Natura 2000” – oświadczył na antenie Radia Maryja prof. Jan Szyszko.

Poseł PiS Dariusz Bąk, wiceszef sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, w rozmowie z portalem wyznał, że „to ważny projekt”. – Tylko tyle powiem – wypalił tajemniczo w rozmowie z dziennikarzem. Więcej na temat planów i szans na powstanie komisji śledczej nie chciał się wypowiadać.

Z nieoficjalnych informacji WP.pl wynika, że badane jest poparcie reszty polityków PiS dla pomysłu. A z tym jest krucho. Szyszko po swoich kontrowersyjnych pomysłach toczących ratowania puszczy przez wycinkę miał utracić autorytet i wpływy w PiS. Stał się przy tym najbardziej krytykowanym ministrem w rządzie, za co zapłacił dymisją. Kogo na pierwszy ogień wzięłaby komisja śledcza? Zwolennicy komisji na temat milczą. Prawdopodobnie byłby to Marcin Korolec, minister ochrony środowiska w rządzie Donalda Tuska. Rok temu, po doniesieniu ministra Szyszki był już ciągany do prokuratury.

PiS powtarza drogę sanacji w latach 30.tych ubiegłego wieku. Osamotnienie Polski i „nikt nie chce umierać za Gdańsk”.
Tylko czekać, jak nas wypieprzą z Unii Europejskiej.

Hairwald

Publicysta Waldemar Kuczyński i internauci o słowach bp. Antoniego Dydycza na temat ataku PiS na niezależność sądów.

W natłoku wydarzeń przemknęła informacja o przyznaniu przez wicepremiera, ministra kultury Piotra Glińskiego nagród „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Są one przyznawane wybitnym przedstawicielom polskiej kultury, wyróżniających się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej oraz ochronie kultury i dziedzictwa narodowego. Brązowy medal „w dziedzinie sztuki estradowej” odebrał z rąk Glińskiego Ryszard Makowski.

„Zasłużony Kulturze Gloria Artis W czwartek Brązowy Medal, odebrał m.in. Ryszard Makowski… „Jest to wyraz podziękowania Polski dla państwa twórczości i dla państwa zaangażowania, dla waszego talentu – ale talentu zawsze popartego pracą, wytrwałością, odwagą twórczą”. Świat na to patrzy, Panie Ministrze – świat czyta Pana słowa i świat pamięta..” – napisał na Twitterze Igor Lendorf. Przypomniał, że Makowski w 2016 r. w telewizji publicznej wykonał utwór, w którym obraził społeczność żydowską w Polsce, przedstawiając Żydów jako lichwiarzy i spekulantów. O wątpliwych…

View original post 1 972 słowa więcej

PiS jest krezusem na naszych pieniądzach. Swoich sowiecie wynagradza

Zwykły wpis

Poseł Krzysztof Brejza z Platformy Obywatelskiej postanowił dowiedzieć się, ile wyniosły nagrody dla najwyższych urzędników państwowych. Wysłał więc tuż przed końcem 2017 r. zapytanie do wszystkich ministerstw. Odpowiedzi, które do niego spłynęły, mówią sporo o tym, ile kosztuje podatnika władza PiS. Wyszły przy tym na jaw ciekawe różnice w postępowaniu ministrów, jak informuje portal NaTemat.

Z przesłanych informacji wynika, że dwóch ministrów miało gest prawdziwie szeroki. Szef resortu rolnictwa wydał na premie… blisko 6 milionów złotych. Wiadomo, że sekretarze stanu Zbigniew Babalski i Jacek Bogucki dostali po 51, 4 tys. zł, tyle samo otrzymało również trzech podsekretarzy.

Jeszcze bardziej szczodry był minister Mariusz Błaszczak. W zeszłym roku nagrody i premie w MSWiA kosztowały podatników prawie 8 mln złotych. Zważywszy na gęstniejącą atmosferę wokół resortu, aż chciałoby się zapytać, za co te nagrody?

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska odpisała posłowi PO, że na wypłatę nagród uznaniowych dla sekretarzy stanu przeznaczono kwotę 58,5 tys. zł. brutto, dla podsekretarzy stanu natomiast 115,8 tys. zł. brutto. Nazwisk nagradzanych pracowników minister nie podała.

Nieco bardziej szczodre okazało się Ministerstwo Środowiska. Jego pracownicy w minionym roku otrzymali od ministra Jana Szyszki nagrody w wysokości 308,4 tys. zł brutto, w równo dzielonych wypłatach po nieco ponad 51 tys. zł dla każdego członka kierownictwa tego resortu. Także w tym wypadku nazwiska pozostały tajemnicą. Wiadomo tylko – z pisma adresowanego do posła Brejzy – że nagrody otrzymali dwaj sekretarze stanu i czterech podsekretarzy.

Obserwatorzy sceny politycznej i poczynań obozu rządzącego nie mają wątpliwości, że partia Jarosława Kaczyńskiego do nadchodzących wyborów dobrze się przygotuje. Na swoim blogu na portalu NaTemat Roman Giertych snuje w tym kontekście ciekawe przypuszczenia, dotyczące planów PiS względem opozycji. Jak pisze, „działania podjęte w ciągu ostatnich dwóch lat wykluczają bowiem […], aby PiS na poważnie rozważał start w wyborach bez odpowiedniego „przygotowania gruntu”. Czego należy oczekiwać jego zdaniem?

Giertych jest przekonany, że „PiS nie planuje zmiany ordynacji wyborczej w ten sposób, aby sfałszować wynik wyborczy”. Ma inny sposób. Jaki? Najprawdopodobniej zechce „wyeliminować z kandydowania osoby, które mogą poprowadzić opozycję”. Należy więc w najbliższym czasie oczekiwać, że PiS podejmie próbę „postawienia jak największej liczby zarzutów karnych politykom opozycji. Widzimy to w ostatnich tygodniach i proces ten będzie się rozszerzał. Po co PiS to robi, skoro i tak większość tych spraw skończy się spektakularnymi uniewinnieniami?” – pyta Giertych. I daje prostą, co nie znaczy banalną, odpowiedź. Jego zdaniem, końcowym procesem przejmowania Trybunału Konstytucyjnego będzie zmiana ordynacji wyborczej, która zakaże (pod szczytnym hasłem walki z przestępczością) kandydowania osobom, które mają postawione zarzuty.

Nie pomoże w tej sytuacji zarzut niekonstytucyjności tego pomysłu, gdyż – pisze Giertych – „Trybunał Konstytucyjny jest zawłaszczony przez osoby, które nie cofną się przed uznaniem za konstytucyjne czegoś wprost sprzecznego z Konstytucją. Taka metoda działania będzie też trudna do skrytykowania przez zagranicę, gdyż zawsze można użyć argumentu, że interwencja zmierza do obrony przestępców”. Efekt? PiS poprzez uległych prokuratorów (jak zapewnia autor bloga, wcale nie musi być ich wielu) wyeliminuje najważniejszych przeciwników z kandydowania.

Co zatem powinna uczynić opozycja? Giertych zachęca polityków PO do „zrewidowania swojego stanowiska w sprawie immunitetów. Instytucja immunitetu parlamentarnego została stworzona właśnie na takie czasy jak teraz” – pisze. Radzi zatem, aby za wyjątkiem spraw zupełnie skrajnych i oczywistych, PO broniła immunitetu każdego parlamentarzysty opozycji. Jak należy to rozumieć? Bynajmniej nie jako zgodę na bezkarność, ale jako „wyrażenie votum nieufności wobec obecnego upartyjnionego wymiaru sprawiedliwości”. Namawia też opozycję do działań radykalnych, w przypadku gdyby PiS próbował wprowadzić do ordynacji odmowę rejestracji kandydatów w oparciu o wspomnianą niekonstytucyjną zasadę. Mecenas zaleca wówczas postawienie sprawy na ostrzu noża. Jego zdaniem, trzeba w takim wypadku „zapowiedzieć […] wycofanie się z wyborów całej opozycji i uznanie, że PiS terrorem przejęło rządy ze wszystkimi konsekwencjami takiego stanowiska. Wówczas odpowiedzią na farsę wyborczą musiałaby być mobilizacja społeczeństwa, włącznie ze strajkiem generalnym” – pisze Giertych.

Roman Giertych przestrzega też przed fałszywym przekonaniem, że polityk, który niczego nie zrobił, nie ma się czego bać. Przytacza słynną maksymę, jakże adekwatną w czasach politycznej niepewności i ataków na demokrację: „Da mihi factum, dabo tibi ius, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: dasz mi stan faktyczny, a przepis się znajdzie. Otóż wobec każdego człowieka (a szczególnie polityka, który miał kontakt z pieniędzmi publicznymi) da się sformułować zarzut” – przestrzega Giertych. I podaje znamienny przykład: zarzut wobec prezesa NIK, że poradził kandydatowi na dyrektora NIK, aby przeczytał artykuł ze strony NIK. Otóż prokuratura uznała, że jest to… nielegalne wpływanie na procedurę konkursową, czyli złamanie art. 231 kk. I nieważne, czy w jakimkolwiek sądzie dojdzie do skazania takiej osoby, bo rzecz tkwi w czym innym. „Jeżeli jednak sam zarzut prokuratorski wystarczy do wyeliminowania z życia publicznego, to cel zostanie osiągnięty” – puentuje swój użyteczny dla opozycji wywód.

W najbliższą środę, czyli 10 stycznia, posłowie zajmą się obywatelskimi projektami zmieniającymi prawo dotyczące aborcji. Jeden z nich zaostrza, a drugi liberalizuje obowiązujące przepisy.

Najpierw odbędzie się dyskusja nad projektem liberalizującym prawo aborcyjne, przygotowanym przez komitet „Ratujmy Kobiety 2017”. Jego założenia przedstawi w Sejmie pełnomocniczka komitetu Barbara Nowacka. Projekt zakłada m.in. prawo do przerywania ciąży do końca 12. tygodnia, wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, darmową i łatwo dostępną antykoncepcję oraz przywrócenie dostępności pigułki „dzień po” bez recepty. Reguluje również stosowanie klauzuli sumienia przez ginekologów.

Później odbędzie się pierwsze czytanie projektu zaostrzającego prawo aborcyjne, przygotowanego przez komitet #ZatrzymajAborcję. Założenia projektu zaprezentuje pełnomocniczka Komitetu Kaja Godek. Autorzy proponowanych zmian chcą wykreślenia z obowiązującej ustawy przesłanki zezwalającej na legalne przerwanie ciąży ze względu na ciężkie wady płodu. Przypomnijmy, że poparcie dla tej zmiany już wyrazili niektórzy politycy PiS, m.in. Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, Stanisław Karczewski. Andrzej Duda w jednym z wywiadów zapowiedział, że jeśli taka ustawa trafi na jego biurko, to ją podpisze.

O losie obu projektów Sejm może zdecydować jeszcze tego samego dnia, w bloku głosowań zaplanowanym na godz. 22.00. Jeśli tak miałoby się stać, to uczestnicy kolejnej miesięcznicy smoleńskiej będą musieli pospieszyć się, żeby zdążyć na głosowania.

Jarosław Szarek – prezes Instytutu Pamięci Narodowej – to kolejna już osoba, która domaga się zburzenia Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Nie interesują go koszty, które w związku z tym trzeba by było ponieść. – „Nie trafiają do mnie argumenty, że ten budynek – pomnik Stalina – wrósł w tkankę miasta albo że nie dałoby się go wyburzyć, bo to kosztuje. Niepodległość ma swą cenę” – powiedział w wywiadzie dla tygodnika „Sieci”.

Prezes IPN w swoich zapędach idzie jeszcze dalej. Chciałby, żeby centrum Warszawy wyglądało tak, jak w 1939 r. – „Przecież obok poniemieckich ruin zniszczono potężny obszar miasta, by wybudować ten symbol sowieckiego panowania nad Polską, a obok ziejący pustką pl. Defilad w miejsce tętniącego życiem fragmentu Warszawy” – stwierdził Szarek.

Ale ma też pomysł, w jaki sposób można by pokryć koszty wyburzenia Pałacu. – „Myślę, że akurat z tym, w dobie takiego postępu technologicznego, na pewno byśmy sobie poradzili, a gdybyśmy zdołali uzyskać od Niemiec reparacje, to można je wykorzystać na sfinansowanie odbudowy budynków ulic Chmielnej, Złotej, Siennej”. Prawda, że pomysłowe?

Szarkowi marzy się – niczym prezydentowi Starzyńskiemu – Wielka Warszawa. – „Warszawa, zwana kiedyś Paryżem Północy, mogłaby odzyskać kawałek swojej duszy” – podsumował prezes IPN.

Szarek nie jest w pomyśle wyburzenia Pałacu Kultury odosobniony. Premier Mateusz Morawiecki przyznał, że marzy o tym od 40 lat, czyli zaczął, jak miał niecałe 9 lat… Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński uważa, że to byłby dobry pomysł na uczczenie 100-lecia niepodległości Polski. Orędownikiem zburzenia Palacu od wielu, wielu lat jest także Radosław Sikorski.

W grudniu ubiegłego roku powstał nawet Społeczny Komitet Usunięcia Pałacu Stalina. Jego prezesem jest szef publicystyki TVP Info Tadeusz M. Płużański. – „W miejsce symbolu sowieckiej dominacji nad Polską i Warszawą chcemy stworzyć Polskie Centrum Kultury” – powiedział „Gazecie Wyborczej”. W Komitecie działają także m.in. Jan Pietrzak, Jan Pospieszalski i artysta plastyk Wojciech Korkuć, który zasłynął niedawno plakatami nawołującymi Niemców do wypłacenia reparacji wojennych.

To oznacza, że prokuratura będzie musiała po raz kolejny wszcząć śledztwo w sprawie przeniesienia przez PiS obrad Sejmu do Sali Kolumnowej 16 grudnia 2016 r. Sędzia Igor Tuleya uchylił umorzenie postępowania w tej sprawie. Nakazał prokuraturze m.in. zabezpieczyć wszystkie materiały z przebiegu obrad na Sali Kolumnowej, ponowne przesłuchanie niektórych świadków, dokonanie bliższych ustaleń dotyczących podziału Sali Kolumnowej na sektory i wyjaśnienie okoliczności dotyczących formularzy do obliczania głosów w sektorach oraz wyników głosowania.

Igor Tuleya napisał w uzasadnieniu, że „nie wyjaśniono w sposób przekonujący z jakiego powodu, kiedy faktycznie i kto rzeczywiście podjął decyzję o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej. Wątpliwości sądu potęgują dyskusyjne okoliczności wykluczenia posła Szczerby z obrad Sejmu – która to decyzja stała się impulsem do reakcji posłów opozycji, zresztą łatwej do przewidzenia”.

Powołał się na zeznania posłanki PiS Krystyny Pawłowicz. Według Tuleyi są one kluczowe w tej „zupełnie pominiętej” przez prokuraturę kwestii. – „Pani świadek Pawłowicz zeznaje: „O tym, że tam mogą odbyć się obrady mówiono już od rana tego dnia; wiem, że ta sala była też od rana przygotowywana pod ewentualne obrady Sejmu. O tym, że obrady mogą być w Sali Kolumnowej wiedziałam na pewno już koło południa tego dnia. Była to w mojej ocenie wiedza powszechna dla posłów, którzy byli w Sejmie”. Zapewne dla posłów partii rządzącej” – stwierdził sędzia. Więcej o rozbieżnościach w tej sprawie pisano szerzej w artykule pt. „Plączą się w zeznaniach. Politycy PiS w opałach”.

Sędzia Tuleya przytoczył też zeznania jednej z pracownic Sejmu, z których wynika, że po godzinie 16, w trakcie przerwy zarządzonej przez marszałka Sejmu, otrzymała polecenie pilnego przygotowania kart do głosowania ręcznego. – „Wtedy nie było jeszcze decyzji o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej, jedynie informacja, że taka sytuacja może zaistnieć” – podkreślił Tuleya.

Razem z uzasadnieniem do prokuratury wpłynęły akta sprawy. Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński stwierdził, że prokurator obecnie analizuje zebrany materiał dowodowy pod kątem czynności zakreślonych przez sąd.

Pisowski szkodnik Szyszko o mentalności kornika zniszczył Puszczę Białowieską

Zwykły wpis

Adam Wajrak jest załamany stanem Puszczy Białowieskiej. Szkodnik Szyszko zniszczył ten jedyny polski obiekt wpisany na listę światowego dziedzictwa przyrodniczego UNESCO.

Ministrem środowiska jest antyekolog, który demoluje poską przyrodę.

Ktoś na wskroś zły o mentalności kornika.

„Szedłem po leśnej dróżce, która przestała być dróżką, a zamieniła się w poorany głębokimi koleinami błotnisty tor przeszkód. Szedłem przez las, który doskonale znałem i którego już nie było. Został ścięty, zmielony i wbity w ziemię.” – pisze Wajrak.

Porażki PiS. Codzienna dawka pisizmów przybliża sromotny koniec

Zwykły wpis

Siła rażenie Donald Tuska jest ogromna. Jedenym tweetem zburzył pisowską sielankę, a media pisowskie trafiła apopleksja.

Hieny smoleńska oczywiście w sprawie Tuska mają wiele do powiedzenia, jak niejaka Gosiewska.

Kwik miliona świn – syndrom PiS.

A to ten słynny na cały świat tweet Tuska, który wzburzył PiS. Kaczyński nie może spać po nocach.

PiS przegrał dwie prestiżowe rywalizacje o relokację z Londynu po Brexicie siedzib  Europejskiej Agencji Ds. Leków (EMA),

oraz przegrał walkę o siedzibę Europejskiego Urzedu Nadzoru Bankowego (EBA),

no i przegrał w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości w sprawie Puszczy Białowieskiej.

No i ten Tusk…

PiSowi nie będzie tak łatwo wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej, bo euroentuzjastów przybywa. Z 81 proc. podskoczyło do 88.

Ta porażka PiS powinna cieszyć wszystkich Polaków.

Trybunał wydał decyzję o ! Żal, że to instytucje unijne muszą bronić naszego skarbu, ale cieszę się – może przyjdzie opamiętanie? Decyzja bezlitosna dla min. Szyszko i Lasów Państwowych. 100000 euro dziennie za łamanie zakazu. Cała Puszcza parkiem narodowym!

Oszust Waszczykowski ma ujawnić ekspertyzy, którymi chciał dowalić Tuskowi.

To jest chore.

Antoni Macierewicz kupi tysiąc dronów. Dostawy jeszcze w tym roku.

Te drony to zabawki dla chłopców za 100 mln zł – tak będzie się zabawiał Macierewicz ze swoimi Misiewiczami.

PiS to jedna wielka porażka.

Abnegat od Rydzyka Szyszko winien natychmiast zaprzestać wycinki Puszczy Białowieskiej

Zwykły wpis

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, iż Polska musi natychmiast zaprzestać wycinki w Puszczy Białowieskiej .

Za złamanie tego zakazu grozi 100 tys. euro kary dziennie.

Czy minister od Rydzyka Jan Szyszko zaprzestanie wycinki?

Szyszko to abnegat ekologiczny. Polska jest najbardziej zasmogowanym krajem w Europie.

Szyszko kiedyś zapłaciłby z własnej kieszeni i poszedł siedzieć.

Ależ tałatajstwo dorwało się do władzy.