Andrzej Duda ma spotkać się z „bardzo stabilnym geniuszem”

Dwudniowy szczyt NATO w Brukseli zakończył się, choć będzie miał „dogrywkę” w Helsinkach, gdzie za cztery dni prezydent USA Donald Trump spotka się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Jakie są wyniki tego szczytu? Właściwą oceną wydaje się być stwierdzenie, iż kraje Unii Europejskiej nie poniosły porażki, na którą zapowiadało się przed szczytem. Trump to specyficzny polityk, który uprawia politykę twitterową, coś tam opublikuje na portalu społecznościowym, wszyscy zastanawiają się, co też miał na myśli, a myśli chodza mu po karkołomnych ścieżkach, aby po pewnym czasie usunąć je wraz z tweetem.

Przekonałem się o tym, gdy Trumpa sobie zretweeetowałem, chciałem do wpisu powrócić, ale prezydent USA go usunął, a najpewniej aministracja waszyngtońska. Właśnie ze wzgledu na osobowość Trumpa musimy brać poprawkę, iż jest on przedstawicielem konserwatywnego Waszyngtonu i w istocie nie on rządzi, ale ta formacja. Coraz bardziej można się przekonać, iż Trump jest ubezwłasnowolniony. I dobrze, bo to typ osobowości groźny nie tylko dla USA, ale i dla świata.

Po szczycie Trump powiedział o sobie, że jest „bardzo stabilnym geniuszem”, nie wiadomo na co zwrócić uwagę, czy na „bardzo stabilnego”, czy „bardzo geniusza”, acz stosując proste narzędzie psychoanalitreyczne należy stwierdzić, że Trump czuje, iż z jego stabilnością jest coś na bakier.

Inny wątek wypowiedzi Trumpa świadczy, że wcale nie przyjechał do Brukseli ze zbożnymi zamiarami w stosunku do UE. Odpowiadał na pytanie, czy groził państwom NATO opuszczeniem sojuszu. Odpowiedział, że jest „bardzo niezadowolony” z tego, że nie wywiązują się ze zobowiązań dotyczących wydatków na obronność, ale… szczyt zakończył się sukcesem, „udało się osiągnąć niezwykły postęp”. Stabilność wahadłowa – bim-bam.

Trump prowadzi swoją grę medialną w roli „stabilnego geniusza”. A jak wypadł nasz gracz Andrzej Duda? Otóż przeniósł się z przaśnej poczekalni na Nowogrodzkiej na korytarze siedziby NATO w Brukseli.

Na Nowogrodzkiej dopada czasami poły Jarosława Kaczyńskiego i odbywa z nim „bardzo ważne rozmowy”. Do takich bardzo, ale do bardzo ważnych dwóch spotkań doszło z Trumpem, w tym jedno odbył na korytarzu tylko po to, aby dać się sfotografować, bo „bardzo ważnie rozmawiał”, tj. uśmiechał się.

Prezydenci Polski przed Dudą spotykali sie z głowami innych państw w konkretnych celach i podpisywali umowy. Duda ze swoimi służbami medialnymi poluje na spotkania, aby ktoś zechciał z nim porozmawiać i zrobił zdjęcie. To jest gros działalności politycznej naszego Adriana – antyszambować, czyli wyczekiwać w przedpokojach, poczekalniach, korytarzach usiłując dotrzeć do wpływowych osób.

Wreszcie, uff… udało się, podobno dopinane jest spotkanie Dudy w Waszyngtonie z „bardzo stabilnym geniuszem”, zaś na miejscu w Warszawie „stabilny geniusz” ma chore kolano i nie wiadomo, czy zechce spotkać się z Adrianem, chyba że ten dotrze na Nowogrodzką, Żoliborz, bądź na Szaserów.

 

 

Ojoj, jeśli Andrzej Duda jest prezydentem od 6 sierpnia 2015, to od ilu miesięcy nie ma zaproszenie do Białego Domu? Ani od Obamy, ani od Trumpa. Lech Wałęsa został zaproszony po 4 miesiącach prezydentury, A. Kwaśniewski po 8, L. Kaczyński po 8, B. Komorowski po 6. W końcu się uda 😉

Trump: Kraje NATO wydadzą więcej na obronność

USA są bardzo zaangażowane w działalność NATO i będą nadal bardzo zaangażowane – zapowiedział prezydent Donald Trump na konferencji prasowej po szczycie Sojuszu.

Trump podkreślił, że wszystkie kraje NATO zgodziły się podnieść wydatki na obronność. Wydatki te mają się zwiększyć o 33 miliardy dolarów (nie wliczając w to wydatków USA na obronność”. Według Trumpa na szczycie „udało się osiągnąć niezwykły postęp.

Czytaj także: Trump groził wyjściem USA z WTO?

Prezydent USA mówił też, że ma nadzieję iż NATO „będzie w stanie dorównywać kroku Rosji”.

Na pytanie czy Trump groził państwom NATO opuszczeniem Sojuszu Trump odpowiedział, że poinformował sojuszników, że jest „bardzo niezadowolony” z tego, że nie wywiązują się ze zobowiązań dotyczących wydatków na obronność.

– Teraz NATO jest silniejsze – podkreślił.

Jednocześnie prezydent USA stwierdził, że – w jego opinii – mógłby wyprowadzić USA z NATO bez zgody Kongresu. Dodał jednak, że nie będzie takiej konieczności, ponieważ wszystkie kraje zgodziły się osiągnąć poziom wydatków na obronność w wysokości postulowanych przez Sojusz 2 proc. PKB „znacznie szybciej”. Dodał jednak, że wciąż uważa, iż członkowie NATO powinni wydawać na obronność 4 proc. PKB.

Prezydent USA zadeklarował jednocześnie, że USA pomogą niektórym krajom kupić więcej sprzętu wojskowego, udzielając im wsparcia finansowego. Zaznaczył przy tym, że „USA produkują najlepszy sprzęt wojskowy na świecie” – Wszyscy chcą go kupować, bo jest on dobry – dodał.

Trump przekonywał, że obecnie NATO jest „dobrze naoliwioną maszyną”. – Kraje płacą tyle, ile nigdy nie płaciły – podkreślił.

Na pytanie o to, co sądzi o osobach, które twierdzą, że doprowadzając do napięć w NATO pomaga Władimirowi Putinowi, Trump odparł, że zmuszanie krajów NATO na płacenie dużych sum na obronność nie służy Rosji. – USA zbyt długo brały na siebie zbyt duży ciężar – podkreślił Trump.

Trump był też pytany, czy jest możliwe iż USA uznają aneksję Krymu. Prezydent USA podkreślił, że to „Barack Obama pozwolił na aneksję Krymu”, a Rosjanie potem połączyli półwysep mostem z Rosją i zbudowali port dla okrętów podwodnych. – Ja bym na to nie pozwolił – stwierdził dodając jednak, że „nie wie co stanie się dalej”. Zastrzegł, że „nie jest szczęśliwy” z powodu aneksji Krymu.

Pytany o swoje spotkanie z Putinem, do którego ma dojść 16 lipca w Helsinkach, Trump stwierdził, że „to będzie tylko luźne spotkanie”. – Może potrwać krótko. Może dokądś zaprowadzić lub nie – ocenił.

Z kolei pytany czy uważa, że Rosja zagraża bezpieczeństwu USA Trump odparł, że „nie chce, aby tak było”. – Dlatego USA wydają tyle na obronność – dodał.

rp.pl

„Jestem bardzo stabilnym geniuszem”. Trump chwali swój sukces i samego siebie na szczycie NATO

past, IAR 12.07.2018

Donald Trump ogłosił sukces na szczycie NATO i powiedział, że kraje członkowie zwiększą wydatki na obronność, czego żądał. Mówił, że jest zadowolony i nie zmienia stanowiska ws. poparcia dla członkostwa w NATO. – Jestem bardzo stabilnym geniuszem – mówił.

– Mieliśmy wspaniałe dwa dni w Brukseli i osiągnęliśmy naprawdę wiele – tak Donald Trump zaczął swoje podsumowanie szczytu NATO. – Każdy zobowiązał się do znaczącego zwiększenia środków wydawanych na obronność do poziomów, o których wcześniej nawet nie myślano – zapewnił.

Wcześniej Trump wywołał poruszenie na szczycie, gdy zaczął od ostrej krytyki Niemiec i całego sojuszu. Wg plotek miał nawet sugerować, że USA mogłyby opuścić NATO, jeśli kraje nie zgodzą się spełnić zobowiązania przeznaczenia 2 proc. PKB na obronność. Trump ocenił, że jego sukcesem jest deklaracja podniesienia wydatków przez inne państwa sojuszu.

Prezydent stwierdził, że mowa jest „dodatkowych 33 mld dolarów”, które państwa NATO mają przeznaczyć na obronność. Chwalił się sukcesem na szczycie. Jednak jeszcze wczoraj mówił, że zwiększenie wydatków o 40 mld dolarów to „mały krok”.- Osiągamy takie liczby, jakich jeszcze nigdy nie było – zapewnił. Stwierdził, że chce, by kraje nie tylko osiągnęły próg 2 proc. wydatków na obronność, ale nawet go przekraczały. Mówił o nawet 4 proc. wydatków.

Trump wczoraj: NATO zwiększyło wydatki o 40 mld dol, ale to bardzo mały krok. Trump dzisiaj: NATO zwiększyło wydatki jak nigdy dotąd, o 33 mld dol.

– USA ma bardzo silne zobowiązania i przywiązanie do NATO, ale bardzo ważne jest nastawienie i wydatki każdego państwa. To wspaniałe obserwować atmosferę w tym pomieszczeniu – mówił. – Powiedziałem ludziom, że byłbym bardzo niezadowolony, gdyby nie zwiększyli swoich wydatków na obronność. USA nie były traktowane w porządku – wspominał Trump. – Mamy dziś do czynienia z dużo mocniejszym NATO, niż dwa dni temu. NATO jest doskonale zestrojoną maszyną – podkreślił.

Trump stwierdził, że „mógłby wycofać USA z NATO bez decyzji parlamentu”, ale „nie jest to konieczne”. Zapewnił, że nie zmieni stanowiska po powrocie do kraju. – Jestem bardzo spójny, bardzo stabilnym geniuszem – zapewnił.

„Może wszyscy będziemy mieli bardzo dobre relacje z Rosją”

– Mam nadzieję, że będziemy w stanie porozumieć się z Rosją i że inne osoby (liderzy państwa NATO – red.) tak myślą – mówił Trump. Nawiązał do sprawy Nord Stream 2, którą poruszył już na początku szczytu. – Musimy ustalić, co dzieje się w temacie rurociągu z Rosji – stwierdził. – Podniosłem ten temat, wcześniej nikt tego nie zrobił, teraz wszyscy o tym rozmawiają. Świat rozmawia o tym bardziej, niż o czymkolwiek innym  – chwalił się prezydent USA.

Trump mówił, że na planowanym spotkaniu z Władimirem Putinem będzie rozmawiał m.in. o Syrii i Ukrainie. Nie odpowiedział na pytanie, czy będzie rozmawiał też o Gruzji oraz o rosyjskich manewrach na Bałtyku. Zapytany o to, czy uznaje Krym za okupowany przez Rosję Trump podkreślił, że to „Barack Obama na to pozwolił”. – Ja bym na to nie pozwolił. Co się stanie z Krymem? Nie wiem. Ale to stało się za rządów Obamy – powtórzył.

– Może wszyscy będziemy mieli bardzo dobre relacje z Rosją. Wtedy mielibyśmy mniej kłopotów z rurociągiem. Niemcy zgodziły się poprawić swoje działania, mam bardzo dobre relacje z Angelą Merkel. Po tym wszystkich latach znam panią Merkel – mówił.

– Sojusznicy podziękowali mi, że spotkam się z prezydentem Putinem. Nie mogę się tego doczekać. Mówili mi, że robię fantastyczną rzecz. Myślę, że spotykanie z ludźmi wspaniałe – mówił prezydent. – Teraz NATO, za chwilę Wielka Brytania, później Putin. Może Putin będzie najłatwiejszym z tych wszystkich spotkać – dodał.- Czy Putin jest moim wrogiem? Nie. Czy jest przyjacielem? Nie wiem. Na kilku wcześniejszych spotkaniach bardzo dobrze się dogadywaliśmy – wspominał Trump.

Trump wspomniał o swoim sekretarzu stanu, który był na szczycie. – Mike Pompeo właśnie wrócił ze swojej trzeciej podróży do Korei Północnej. Jest już ekspertem w tej sprawie. Wie, jak tam się dostać, jak się stamtąd wydostać – mówił prezydent.

Specjalna zamknięta sesja po słowach Trumpa

Wcześniej zakończyła się dodatkowa sesja za zamkniętymi drzwiami na szczycie NATO. Została ona zorganizowana ze względu na krytykę Donalda Trumpa wobec sojuszników z Paktu. Dwa niezależne źródła dyplomatyczne potwierdziły Polskiemu Radiu, że prezydent Stanów Zjednoczonych domagał się szybszego podniesienia poziomu wydatków na obronność. Te same źródła zdementowały też wcześniejsze informacje, jakoby Donald Trump miał grozić wyjściem z NATO.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że amerykański prezydent powtórzył swoje pretensje do sojuszników podczas spotkania z państwami współpracującymi z NATO. Wówczas poproszono prezydentów Gruzji i Ukrainy o opuszczenie sali i zorganizowano dodatkową, zamkniętą sesję. Jej rezultaty nie są na razie znane.

Donald Trump miał zażądać podniesienia poziomu wydatków na obronność wśród wszystkich sojuszników do 2 procent PKB jeszcze w tym roku. Na wcześniejszych szczytach ustalano, że wymagany poziom wydatków zostanie osiągnięty do 2024 roku. Obecnie próg 2 procent PKB przekracza jedynie pięciu spośród 29 sojuszników. Są to Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Grecja, Estonia i Łotwa. Polska płaci obecnie 1,98 procent PKB i ma przekroczyć próg 2 proc.

Merkel: Zwiększymy wydatki na obronność

Angela Merkel zapewniła sojuszników, że Niemcy dobrze wiedzą, iż muszą więcej zrobić dla obronności. – Zmiany już wprowadziliśmy, robimy to dla naszych żołnierzy, dla sojuszu, ale także ze względu na zmiany globalnego bezpieczeństwa – powiedziała kanclerz zapewniając, że natowskie kraje europejskie zdają sobie sprawę z występujących zagrożeń i będą wzmacniać swoją zdolność bojową. Podkreśliła znaczenie artykułu piątego paktu.

– To jest podstawa sojuszu, pomagamy sobie wzajemnie i razem jesteśmy silniejsi. Chcemy, żeby tak też było w przyszłości. Sojusz nie jest drogą jednokierunkową, ale jest paktem krajów, które mogą na siebie liczyć i sobie pomagać – dodała Angela Merkel.

gazeta.pl

PAD: Byłoby szokiem, gdyby się okazało, że Trump w jakikolwiek sposób odstąpi od dotychczasowej strategii wzmacniania bezpieczeństwa w tej części świata i w jakimkolwiek stopniu ulegnie Putinowi

Biorąc pod uwagę to, co wczoraj i dzisiaj mówił do mnie na forum szefów rządów i głów państw pan prezydent Donald Trump, to naprawdę byłoby szokiem, gdyby się okazało, że w jakikolwiek sposób odstąpi od dotychczasowej strategii wzmacniania bezpieczeństwa w tej części świata i w jakimkolwiek stopniu ulegał Władimirowi Putinowi, zwłaszcza wobec działań jak na Ukrainie, gdzie Rosja jest okupantem i agresorem, gdzie Rosja okupuje Krym, a więc siłą zmienia granice Europy, uznane przez społeczność międzynarodową” – mówił w Brukseli prezydent Andrzej Duda.

PAD: W tej chwili ostatnie ustalenia w sprawie mojej wizyty w Waszyngtonie

Odbyłem wczoraj dwie rozmowy z panem prezydentem Donaldem Trumpem. Rozmawialiśmy przede wszystkim o tych kwestiach, które nas w tych relacjach bezpieczeństwa najbardziej dotyczą. Rozmawialiśmy o współpracy militarnej, o zwiększeniu obecności armii USA na terenie Polski, także o kwestii kolejnych zakupów uzbrojenia. W tym kierunku szły nasze rozmowy. W tej chwili ostatnie ustalenia są w sprawie wizyty w Stanach Zjednoczonych mojej w Waszyngtonie” – mówił w Brukseli prezydent Andrzej Duda.

Do spotkania miałoby dojść we wrześniu.

PAD: NATO pokazało, że adaptuje się do zmieniającej się sytuacji geopolitycznej i sytuacji bezpieczeństwa w naszej części Europy

NATO pokazało, że adaptuje się do zmieniającej się sytuacji geopolitycznej i sytuacji bezpieczeństwa w naszej części Europy i tak to powinno funkcjonować. Im te wydatki będą proporcjonalnie większe, im nowocześniejszy będzie sprzęt, im większe będą możliwości, tym większe będą możliwości delegowania żołnierzy w ramach misji sojuszniczych, i w związku z tym bezpieczeństwo tam, gdzie ono jest zagrożone, będzie mogło być w sposób sprawniejszy zabezpieczane. Myślę, że taka była, jest i wierzę w to głęboko będzie rola sojuszu. My, Polacy, cieszymy się, że dyskusja w sojuszu jest tak ożywiona” – mówił w Brukseli prezydent Andrzej Duda.

300polityka.pl

Gen. Stanisław Koziej: Na szczycie NATO Trump powiedział niewygodną rzecz dla Polski

oprac. DZak, 

Szczyt NATO miał polski akcent. Donald Trump powiedział, że Polska nie chce być na pasku Rosji. Gen. Stanisław Koziej w TOK FM ocenił, że słowa prezydenta USA mogą wprowadzić rozdźwięk wśród sojuszników.

Dzisiaj (12 lipca) drugi dzień szczytu przywódców państw NATO w Brukseli. Już na początku spotkania Donald Trump skrytykował sojuszników za zbyt małe zaangażowanie finansowe w pakt. Minimum to 2 proc. PKB. Polska prawie je spełnia, natomiast Niemcom sporo brakuje. Prezydent USA stwierdził, że Niemcy to bogaty kraj i stać je nawet na wydawanie 4 proc.

Kanclerz Angeli Merkel dostało się również za Nord Stream 2. Prezydent USA wytknął bowiem Niemcom, że zlikwidowali własne kopalnie i elektrownie, przez co uzależnili się od dostaw energii z Rosji.

– To jest otoczka tego, co się stało na szczycie NATO w sprawach strategiczno-wojskowych. Stały się też dobre rzeczy – stwierdził gen. Stanisław Koziej.

Sojusz zdecydował bowiem o zwiększeniu gotowości sił NATO. Ma to zapewnić reguła 4 x 30 wprowadzająca do działań m.in. 30 batalionów oraz 30 okrętów. Będą to siły szybkiego reagowania.

– Szczyt został zdominowany przez otoczkę polityczno-medialną, trochę eksponowaną przez Trumpa pod kątem jego nadchodzącego spotkania z Putinem – stwierdził gen. Koziej. Jego zdaniem Donald Trump chce przesłać prezydentowi Rosji jasny sygnał. – „Słuchaj Władimir, ty nie podskakuj za bardzo, bo zobacz, jeżeli NATO będzie dawało na obronność 4 proc., to Rosja tego nie wytrzyma. Uważaj, bo oni już się zgadzają, że będą dawać 2 proc.” – powiedział gen.Koziej oraz dodał – Odbywa się tu teatr, rodzaj gry, w której lubuje się prezydent Trump, a z NATO nic złego się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. NATO się moim zdaniem umacnia – podkreślił były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

– Trump wykorzystuje też szczyt do wojny handlowej, którą wywołuje nie tylko między Chinami i USA, ale i USA i Europą. To, co powiedział Trump o Nord Stream 2, to jest gra o interesy amerykańskie. „Nie gaz rosyjski kupujcie, ale amerykański” – zaznaczył generał.

Były szef BBN zwrócił również uwagę, że prezydent Trump powiedział także rzecz niewygodną dla Polski.

– Prezydent USA stwierdził, że Niemcy są na pasku Rosji, a Polska na pewno by tego nie chciała, bo nie chce być zakładnikiem Rosji. To prawda, ale jednocześnie mamy już dosyć swoich kłopotów z sojusznikami europejskimi, żeby jeszcze Trump nas tutaj tak dodatkowo pokazywał, jako przeciwieństwo krajów Europy Zachodniej – stwierdził gen. Koziej.

Stan polskiej armii

– Polskie zaangażowanie w sojusz to około 1,98 proc. PKB. Cały czas czekamy jednak na rakiety typu patriot, nie mamy helikopterów – mówił Mikołaj Lizut.

– Jeśli chodzi o rozwój potencjału polskiej armii, najlepszym słowem byłoby „stagnacja”. Każda armia musi się rozwijać. Niestety obecna władza przyjęła niebezpieczną doktrynę zerwania ciągłości strategicznej. Zrywają z tym, co zrobili poprzednicy i zaczynają od zera. Tak się nie da – stwierdził gen. Koziej.

Były szef BBN podkreślił, że NATO jest świadome tego, jak Polska wydatkuje pieniądze na armię i że nie zawsze środki te przeznaczane są na obronność.

– Nam sojusznicy zwracają uwagę, że nie wydajemy pełnych 2 proc. PKB. U nas kierownictwo polityczne resortu obrony finansuje też różne inne rzeczy, np. ławeczki. Dużo jest wydatków nie bezpośrednio związanych z wojskiem. NATO nie daje się na to nabrać – zaznaczył generał.

Czytaj też: Szczyt NATO. Duda chwali się spotkaniem z Trumpem. Komentarz b. ambasadora może popsuć humor prezydentowi?

Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem

W najbliższy poniedziałek (16 lipca) odbędzie się spotkanie przywódców USA i Rosji. Gen. Stanisław Koziej nie spodziewa się jednak po nim żadnych poważnych deklaracji, ani rozwiązań.

Były szef BBN stwierdził, że Trump raczej próbuje zdezorientować Władimira Putina z jaki jest powód jego przyjazdu.

– Może to będzie jak spotkanie z Kimem, w którego cieple Trump się grzał przez długi czas, a teraz jest coraz ciężej. Myślę, że tak samo będzie ze spotkaniem z Putinem.

Specjalista zaznaczył jednak, że być może Stany będą chciały uzyskać od Rosji jakieś deklaracje w sprawie Korei Północnej, Iranu lub Syrii.

TOK FM

Gen. Gocuł, były szef Sztabu Generalnego: System bezpieczeństwa państwa jest w rozsypce

Były szef Sztabu Generalnego udzielił obszernego wywiadu tygodnikowi „Polityka”. Wyłania się z niego dramatyczny obraz polskiej armii.

General Mieczysław Gocuł w latach 2013 – 2017 był najważniejszym polskim żołnierzem, szefem Sztabu Generalnego. W listopadzie 2017 już jako wojskowy emeryt napisał list do prezydenta Andrzeja Dudy. Wyliczał w nim m.in. brak strategicznych dokumentów, niedotrzymywane zobowiązań w NATO oraz marnotrawstwo pieniędzy. Jak tłumaczy w rozmowie z tygodnikiem „Polityka”, chodziło mu o to, że być może „ktoś się otrząśnie”.

Nigdy wcześniej nie widziałem tak zwaśnionych osób odpowiadających bezpośrednio za bezpieczeństwo państwa – mówi generał opisując relacje Antoniego Macierewicza z prezydentem Dudą.

Jednak zmiana ministra obrony to za mało, żeby naprawić wszystko to, co uległo erozji i dewastacji w systemie bezpieczeństwa narodowego przez ostatnie lata – dodaje.

Jego zdaniem „system bezpieczeństwa państwa jest w rozsypce”.

Udowodnię to metodą zero-jedynkową. Bo albo coś jest, albo czegoś nie ma. Nie ma systemu bezpieczeństwa, gdyż nie ma systemu kierowania bezpieczeństwem narodowym. W 2015 r. wydano uchwałę RM o zniesieniu centrum kierowania obroną państwa. Dziś jedynym łącznikiem między urzędami prezydenta i premiera pozostał szef Sztabu Generalnego, mający swoje miejsce w konstytucji. Tyle że szef Sztabu nie ma narzędzi i kompetencji, by zajmować się policją, strażą i innymi instytucjami niemilitarnymi. W związku z tym nie ma żadnego centrum koordynacyjnego. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa też nim nie jest, jest co najwyżej krajowym systemem ratowniczo-gaśniczym (…) Nie ma centrum kierowania obroną państwa, nie odbywają się ćwiczenia obronne – mówi gen. Gocuł.

Zgodnie z ustawą MON powinno przyjąć strategię rozwoju systemu bezpieczeństwa narodowego na kolejne 10 lat. Gdzie ona jest? Nie ma jej. Jeśli nie ma strategii, to w oparciu o co toczy się cały proces planowania, programowania rozwoju sił zbrojnych, szukania celów, szkolenia? – pyta generał.

Były szef Sztabu Generalnego odniósł się m.in. do szczytu NATO w Warszawie, który został przedstawiony, jako wielki sukces.

Cała narracja dotycząca szczytu jest jedną wielką mistyfikacją. Trzeba mieć świadomość, że to szczyt NATO w Newport rozpoczął transformację i adaptację sojuszu. To, co się stało w Warszawie, jest dopełnieniem elementów, na które w Newport nie było pomysłów i czasu – ocenił rozmówca „Polityki”.

Były szef Sztabu Generalnego mówi także m.in. o tym, że wstydził się za swoich przełożonych za granicą, którzy „niweczyli wysiłek długich lat”. Co było „największym z tych wstydów”?

Fakt, że wyrzucono nas z przedszczytowego spotkania z amerykańskim sekretarzem obrony w Brukseli. Po uścisku dłoni na korytarzu, na tle flag polskiej i amerykańskiej (…) sekretarz obrony Ashton Carter wszedł do pomieszczenia amerykańskiego, za nim szedł minister i ja – i nam nie pozwolono wejść. Na korytarzu jakiś asystent ministra powiedział: nie m spotkania, proszę wyjść. Ludzi tam było dość dużo, może setka, cały korytarz. Poczułem się jak zbity pies.

dziennik.pl

%d blogerów lubi to: