Tag Archives: Donald Trump

Krystyna Pawłowicz rzuca bumerangiem, dostaje cepem. Konstrukcja podobna

Zwykły wpis

Z doświadczenia już wiemy, że Twitter zniesie wszystko, dlatego wyłącznie z politowaniem trzeba skwitować kolejne harce PIS-owskiej „bojowniczki” Pawłowicz, która jako jedyna zareagowała na list, wystosowany do premiera RP przez ambasadorkę USA w Polsce – Georgette Mosbacher.

Pani Mosbacher nawiązała w swoim piśmie do materiału TVN o środowiskach neonazistowskich w Polsce i śledztwa, które toczy się w tej sprawie. Z informacji tygodnika „DoRzeczy” wynika, że stwierdziła ona, iż Stany Zjednoczone nie będą tolerować – wypowiadanych publicznie przez polskich polityków – krytycznych słów pod adresem dziennikarzy stacji TVN, którzy zrealizowali materiał o środowisku nazistowskim w Polsce.

Uznała też ponoć za niedopuszczalny fakt, iż osoby publiczne podważają wiarygodność stacji TVN. W jej ocenie są to ataki na „niezależnych dziennikarzy”.

„Żądam od Pani szacunku dla Narodu i Państwa Polskiego i jego demokratycznie wybranych władz”– odpisała jej na Twitterze posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. „Proszę szanować nasze zwyczaje i polskie prawo, które wiąże wszystkich, także antypolską, antydemokratyczną stację TVN” – zwróciła Pawłowicz uwagę amerykance.

dąc dalej, wnioskowała: „Czyli ambasada USA w Polsce wspiera antypolską działalność TVN i popiera ich: działania w celu obalenia legalnych władz RP, promowanie faszyzmu jako prowokacji politycznej przeciwko Polsce, ośmieszanie prezydenta USA D.Trumpa, podważanie sojuszu wojsk PL-USA, antypolonizm i łamanie prawa medialnego”. Dość ostro odpowiedzieli na to internauci.

„Proszę, aby posłanka Pawłowicz nie wypowiadała się w moim imieniu, bo ja osobiście przyznaję rację pani Mosbacher. Szacunku do narodu to ja oczekuję od posłanki RP, która obraża swoimi wypowiedziami wielu szlachetnych obywateli – napisała pod artykułem w Wirtualnej Polsce – Helena Trojańska

Krystyna Pawłowicz rządzi, bo pokraka Matołusz Morawiecki zapomina języka w gębie. Na jedno wychodzi – warci siebie.

Depresja plemnika

Zniesienie kadencyjności sprawowania funkcji kierowniczych powoduje, że ich utrzymanie wymaga posłuszeństwa i uległości wobec przełożonych. To jeden z wniosków płynących z raportu „Prokuratura pod specjalnym nadzorem” pokazującego szczegółowo mechanizmy i skutki całkowitego podporządkowania prokuratury partyjnemu dyktatowi na przestrzeni trzech ostatnich lat, od listopada 2015 r. do października 2018 r.

Magdalena Kołodziej – wzorowa prokurator PiS

Kto został wymieniony

To pierwsza publikacja startującego dziś serwisu internetowego panstwo-pis.pl poświęconego monitorowaniu działań prokuratury. Redaktorem serwisu jest Krzysztof Król, reprezentujący Stowarzyszenie „Paragraf Państwo”, wydawcy serwisu http://www.panstwo-pis.pl. Szefem rady programowej stowarzyszenia został prof. Leszek Balcerowicz, poza nim w Radzie są m.in. prof. Monika Płatek i prof. Marcin Matczak.

Raport, jak precyzują autorzy, powstał na podstawie publikacji medialnych, powszechnie dostępnych raportów, oficjalnych danych oraz informacji własnych. Większość faktów jest znana, ale zestawione razem w postaci skondensowanej piguły informacyjnej robią piorunujące wrażenie.

Choćby zmiany kadrowe. I tak od samej góry: wymiana sześciu na siedmiu zastępców prokuratora generalnego, niemal wszystkich prokuratorów kierujących biurami lub departamentami, a także…

View original post 4 048 słów więcej

Tusk powoduje, że Kaczyński robi w galoty. Tak było, jest i będzie

Zwykły wpis

Nie jest tajemnicą, że rozwiązania obecnych problemów w Polsce opozycja i jej zwolennicy upatrują w powrocie do kraju Donalda Tuska. Przewodniczący Rady Europejskiej też specjalnego wyboru nie ma, bo fakt, że w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość, zamyka mu drogę do objęcia jakiegoś wysokiego stanowiska w strukturach Unii Europejskiej, NATO czy ONZ. Nie będzie miał –  potrzebnego w takich razach – poparcia macierzystego kraju. Emerytura? W żadnym wypadku.

„Wedle naszych rozmówców Donald Tusk miał sondować w Brukseli, czy nie byłoby problemem, gdyby jego kadencja szefa Rady Europejskiej skończyła się o trzy miesiące wcześniej, a więc jeszcze przed wyborami parlamentarnymi 2019 r. w Polsce” – pisze porta gazeta.pl.

„Jeśli swoją kadencję w roli szefa RE zakończy terminowo, to potem ma pół roku na kampanię prezydencką, gdyby chciał wystartować w tych wyborach. Kandydowanie do Pałacu Prezydenckiego to jest jedna z opcji” – mówi polityk opozycji znający się osobiście z przewodniczącym Rady Europejskiej.

>>>

Gdyby jednak zakończył kadencję przed terminem, otworzyłoby to furtkę do silnego patronatu Tuska nad blokiem opozycyjnym, w kolejnych wyborach do Sejmu między 12 października a 12 listopada 2019 r.

Ponadto szybsze zakończenie kadencji szefa RE uwolniłoby go od konieczności hamowania się w konfrontacji z PiS-em w finale przyszłorocznej kampanii do Sejmu.

„Nie chce dać się wdeptać w ziemię narracją PiS-u o najgorszym premierze III RP i nieudolnych rządach, o „Polsce w ruinie”, którą dopiero obecna władza podnosi z upadku. Jeśli Tusk tylko ma okazję, żeby skonfrontować PiS ze swoimi osiągnięciami, to to robi. Tusk uważa, że należy się z PiS-em bić na każdym polu” – mówi osoba znająca się z byłym premierem.

Teraz w szeregach Platformy Obywatelskiej politycy nie mogą się nachwalić, jak to były premier swoją obecnością na oficjalnych uroczystościach 100. rocznicy odzyskania niepodległości zogniskuje uwagę mediów. Tym, że w ogóle będzie – tym bardziej, że najprawdopodobniej będzie najwyższym rangą VIP-em na zagranicznym czy też międzynarodowym stanowisku.

„Tusk uważa, że nie wolno odpuszczać PiS-owi i nie można dać im zawłaszczyć tego święta” – podkreśla jeden z naszych rozmówców portalu. Nawet jeśli zostanie wybuczany podczas składania kwiatów pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego i Grobem Nieznanego Żołnierza, co zresztą jeszcze mocniej może przyciągnąć uwagę mediów i opinii publicznej.

Oceniając wynik niedawnych wyborów samorządowych uznał go podczas ostatniego pobytu w Warszawie za „jeden wielki znak ostrzegawczy dla PiS” i „znak nadziei dla opozycji”.

„Chyba po raz pierwszy tak wielu wyborców w Polsce – tych, którzy chcieliby zmiany – uwierzyło, że taka zmiana jest możliwa” – podkreślał Tusk.

Jak informuje portal, Tusk poza kamerami miał mówić, że Koalicja Obywatelska i duże miasta to zdecydowanie za mało, żeby myśleć o wygranej z PiS-em, a nadzieją opozycji może być budowanie jeszcze szerszego bloku.

Nie sposób dziś przesądzać, co ostatecznie zdecyduje. Tusk podejmuje decyzje, gdy przychodzi na to czas, najwcześniej dopiero za pół roku – powiedział portalowi polityk opozycji znający się osobiście z Tuskiem.

Sam Tusk mówi na razie – „Jestem szefem Rady Europejskiej i wiecie, jak długa trwa moja kadencja…”.

„Tusk uważa, że należy się z PiSem bić na każdym polu” – podoba mi się ta koncepcja.

Depresja plemnika

Komisja Europejska nadal rozpatruje skargę, którą kilkanaście miesięcy temu złożył niedoszły student Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu. Twierdzi, że uczelnia nie powinna była domagać się od niego zaświadczenia od proboszcza.

Działacz SLD i radny miejski w Chełmży Marek Jopp dwa lata temu dostał się na podyplomowe studia na kierunku „Polityka ochrony środowiska” na Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu, został jednak skreślony z listy z powodu niedostarczenia opinii od proboszcza.

Odwołania i sprawy sądowe nie przyniosły rezultatu. Kilka miesięcy temu Jopp zadeklarował, że będzie szukał pomocy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Gdy uczelnia zarządzana przez o. Tadeusza Rydzyka domagała się w ubiegłym roku podobnego dokumentu przy rekrutacji na inny kierunek dofinansowywany przez unijny Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój (POWER), Jopp wysłał skargę do Komisji Europejskiej. – Nie może być tak, że przyjęcie na dotowane z publicznych pieniędzy studia uzależnia się od wiary – podkreślał w rozmowie…

View original post 1 546 słów więcej

Mateusz Morawiecki przyłapany na mówieniu prawdy. PiS domaga się sprostowania w trybie wyborczym

Zwykły wpis

>>>

– Mateusz Morawiecki wykonuje wolę Jarosława Kaczyńskiego, a on nie cofnie się o krok – mówi polityk PO Borys Budka.

(fragmenty)

Rzeczpospolita: W październiku nie będzie trzeciego wysłuchania Polski w ramach procedury z art. 7 traktatu unijnego. Czy to może oznaczać, że Komisja Europejska docenia próbę dialogu podjętą przez premiera Mateusza Morawieckiego z prof. Małgorzatą Gersdorf?

Borys Budka, wiceszef PO, b. minister sprawiedliwości:Jestem przekonany, że już nikt w Europie nie wierzy rządowi PiS. Wielokrotnie oszukiwano naszych unijnych partnerów, że w Polsce prowadzony jest dialog, gdy tak naprawdę przystępowano do kolejnych etapów demontażu niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Komisja wybrała prostszą – z punktu widzenia politycznego – procedurę przekazania rozstrzygnięcia spraw przez unijny Trybunał Sprawiedliwości. Wybije tym samym z rąk eurosceptyków, że KE działa w sposób polityczny. Zaczeka na rozstrzygnięcie TSUE.

Premier spotkał się z I prezes SN i sondował jej gotowość do kompromisu. Rozważany wariant to pozostawienie prof. Gersdorf oraz danie najstarszym sędziom SN wyboru, czy chcą dalej sądzić, czy też przejść w stan spoczynku na atrakcyjnych finansowo warunkach. Taki kompromis Morawiecki zaproponował też nieoficjalnie Komisji Europejskiej. PiS jest gotowe do ustępstw ws. zmian w Sądzie Najwyższym?

Powiem brutalnie: nie wierzę w ani jedno słowo Morawieckiego. Nie ma chyba dnia, by nie posłużył się kłamstwem bądź manipulacją. Jego spotkanie z prezes Gersdorf to była klasyczna „ustawka”, próba mydlenia oczu opinii publicznej.

Wydaje się, że KE pozytywnie przyjęła chęć porozumienia.

Premier po raz kolejny próbował grać na czas, by metodą faktów dokonanych przeforsować upolitycznienie Sądu Najwyższego. Ale nie mam też złudzeń, to nie premier podejmuje strategiczne decyzje. On tylko wykonuje wolę Jarosława Kaczyńskiego. A ten nie cofnie się o krok.

(…)

PiS reformą sądów wyprowadza Polskę z UE?

Nie ma i nie było żadnej reformy sądownictwa. To, co się dzieje od blisko trzech lat, to budowa systemu jednolitej władzy państwowej, takiego PRL-bis, w którym nie ma niezależnego wymiaru sprawiedliwości, a wszelka władza skupiona jest w rękach polityków opcji rządzącej. Doprowadzono do stanu niepewności prawnej, rozchwiania systemu sądowniczego, obniżono diametralnie poziom zaufania do sądów. Brak jest kontroli konstytucyjnej, a postępowania sądowe uległy wydłużeniu.

Jakie są podstawy do twierdzenia, że PiS dąży do polexitu?

Zmiany dokonywane przez PiS w sądownictwie są sprzeczne z europejskimi standardami i jeśli nie zostaną powstrzymane, prędzej czy później Polska opuści Unię Europejską. I nie pomogą żadne pohukiwania polityków PiS. Polska oceniana jest nie przez pryzmat rządowej propagandy sączącej się z tzw. mediów publicznych, a realne działania podejmowane przez ten rząd.

Jak się skończy sprawa zmian w polskim sądownictwie przed TSUE?

Mam nadzieję, że jak najszybciej i z pozytywnym skutkiem dla Polski. Czyli przegraną rządu. Bo to również należy podkreślać.

Sąd Apelacyjny zdecydował, że Mateusz Morawiecki musi przeprosić za wypowiedź o tym, że za rządów PO nie budowano dróg i mostów.

Dla mnie ten wyrok to „oczywista oczywistość”. Nie może być przyzwolenia na tak ordynarne kłamstwa ze strony premiera i twarzy PiS-owskiej kampanii wyborczej. Liczę, że będzie stanowił zimny prysznic dla Morawieckiego, że jednak podlega on niezależnej kontroli i drugi raz PiS nie wygra wyborów na kłamliwej narracji i manipulacji. Ale ta sprawa jest dowodem na to, jak ważne są niezależne od władzy wykonawczej sądy.

(…)

Co dla PO oznaczałaby przegrana w stolicy?

Wymiar symboliczny ma oczywiście walka o Warszawę. Tu PiS-owski kandydat nie ma żadnych zahamowań. Obietnice bez pokrycia, manipulacja oraz próba kreowania się na polityka umiarkowanego, to tylko pokazuje, że stosuje on zasadę „wszystkie chwyty dozwolone”. Do tego absolutnie niedopuszczalne i w mojej ocenie sprzeczne z prawem zaangażowanie mediów publicznych w tę kampanię jest dowodem determinacji obozu władzy, który jak ognia boi się porażki. Oczywiście tak ustawiana narracja to celowy zabieg rządzących. PiS próbuje przykrywać bardzo niewygodne dla siebie tematy.

(…)

Powtórzę, czy to nie są tematy na wybory parlamentarne, a nie samorządowe?

Ale po raz pierwszy wybory samorządowe nie będą miały tylko charakteru lokalnego. Wierzę, że będą stanowiły przełom. Dzięki dobremu wynikowi Koalicji Obywatelskiej i innych ugrupowań prodemokratycznych i proeuropejskich pokażemy Polakom, że ten wyborczy maraton wygramy i już za rok rządy „złej zmiany” przejdą do historii.

Nie sposób nie odnieść wrażenia, że podczas procesu policjantów oskarżonych o znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem prokuratura nie jest zainteresowana ujawnieniem mechanizmów, które sprawiły, że możliwe było torturowanie na policji oraz doprowadzenie do śmierci zatrzymanego. A dla prowadzących sprawę wszystko zostało wyjaśnione w trakcie śledztwa.

Ponad 30 tomów liczą akta w procesie policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i fizyczne oraz psychiczne znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem, który zmarł kilka godzin po tym, jak z wrocławskiego Rynku przewieziono go na Komisariat Policji Wrocław Stare Miasto przy ul. Trzemeskiej we Wrocławiu.

Podczas śledztwa ustalono, że policjanci leżącego na ziemi w toalecie i skutego kajdankami 25-latka razili paralizatorem, wyzywali i szarpali. Mimo że materiał dowodowy jest obszerny, wciąż nasuwa się wiele pytań. Czy policjanci słusznie odpowiadają tylko za przekroczenie uprawnień i znęcanie się? Co stało się z monitoringiem z komisariatu przy Trzemeskiej? Jak z użycia paralizatora szkoleni są funkcjonariusze? Dlaczego zastępca komendanta, który był na komisariacie, nie zareagował na to, co działo się piętro niżej? Nie słyszał krzyków męczonego Igora? Niestety, tych pytań nie zadają przedstawicielki prowadzącej sprawę poznańskiej prokuratury.

PILNE: Mateusz Morawiecki przyłapany na mówieniu prawdy. PiS domaga się sprostowania w trybie wyborczym #ASZdziennik

Hairwald

„Dowiedziałam się ze sprostowania przeczytanego przez sympatyczną panią przed „Faktami”, że mamy premiera kobietę. Czy Mateusz Morawiecki zmienił płeć, czy ktoś znowu próbuje nas zrobić w konia?” – zapytała na Twitterze Renata Grochal z Newsweeka. To jedna z wielu opinii o formie, w której ukazały się przeprosiny premiera za jego kłamstwa na wiecu wyborczym w Świebodzinie. Odczytała je bardzo szybko sepleniąca kobieta.

Polityków PO takie sprostowanie nie satysfakcjonuje. – „Powiem wprost, to urągało powadze urzędu Premiera RP, jaki Mateusz Morawiecki sprawuje.  Ktoś, kto pełni taką funkcję powinien mieć szacunek tak dla urzędu, jak dla samego siebie. I z tego szacunku dla siebie powinien zadbać o właściwą formę tego sprostowania, przecież on się pod tym podpisał” – stwierdził w onet.pl rzecznik PO Jan Grabiec. Zapytany, czy w związku z tym PO rozważa kolejny pozew, odpowiedział: – „Poddamy analizie prawnej możliwość żądania powtórzenia tego sprostowania. Zbadamy też kwestie finansowania, czyli, kto za…

View original post 1 202 słowa więcej

Joachim Brudziński jako menda Główna

Zwykły wpis

„Oj, tam, oj tam. Jeżeli po ośmiu «gorących» miesiącach mojej obecności w MSWiA największą wpadką jest to, że zasłoniłem sobą na zdjęciu dwie litery i dałem powód do prześmiewczych komentarzy i memów na Twitterze, to… daj Boże takie wpadki” – tak beztroskim wpisem zareagował Joachim Brudziński na wpadkę, która wywołała w Internecie falę ataków na ministra i jego sposób zarządzania resortem.

Otóż w sieci furorę robi zdjęcie Brudzińskiego, który w nieprzemyślany sposób pozował na tle napisu „Policja Komenda Główna” i własną posturą zasłonił „Ko” słowa Komenda. Co z tego wyszło – w lot podchwycili internauci.

„Dobry rzecznik/doradca PR uchroniłby Joachima Brudzińskiego od takich wpadek. No, ale żeby mieć kogoś takiego, trzeba stawiać na profesjonalistów, a nie tych, którzy głośniej krzyczą, że im się podobają «Nowe szaty króla». PiS tak funkcjonuje – liczy się gibki kręgosłup i dobra wazelina…” – skomentował fotografię na Twitterze Jakub Urbański.

Inni komentujący fotkę przekonywali ministra, że jeśli wydaje mu się, iż to największa wpadka Brudzińskiego, to jest w poważnym błędzie. Poradzili mu, by wziął się za wpadkę, jaką stała się cała obecna polska policja.

„Wpadek jest więcej… gromadzonych latami! Zadbajcie w końcu o policjantów, bo za chwilę ta formacja upadnie! Dajcie im godnie zarabiać, Panie Ministrze!” – pisze internauta. „Takie dobre miesiące, tylko czemu policjanci strajkują?” – pyta użytkownik Twittera.

Inny z kolei wspomina o skandalach z udziałem policji oraz sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Wpadek było mnóstwo: pijaństwo policjantów, przestępcy w policji, ekscesy Jarosława Zielińskiego. Zawsze lepiej wszystko obrócić w żart” – napisał internauta.

Jest konstytucja? Jest. A czytam, że Morawiecki przyszedł do prof. Gersdorf, by pohandlować praworządnością, bo PiS chce uniknąć ostrych działań ze strony KE. Musieliby wycofać się ze wszystkich niekonstytucyjnych zmian w TK, KRS i SN, a chcą być trochę w ciąży. Gorzej niż źle.

Hairwald

Przepychankami zakończył się więc wyborczy PiS w Lublinie z udziałem Beaty Szydło. Wicepremier promowała kandydata swojej partii na prezydenta miasta.

Na pl. Litewskim czekały na nią transparenty z napisami „Witamy gwiazdę dojnej zmiany” i „Tu jest Lublin, tu się nie kłamie”. Przeciwnicy PiS skandowali m.in. „Oddaj kasę!”, „Konstytucja”.

Zostali zaatakowani przez zwolenników PiS. Działacze KOD twierdzą, że zostali opluci. Jedna z kobiet miała też zostać kopnięta. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości w odpowiedzi na hasło „Konstytucja”, odpowiadali „prostytucja”.

Jak informuje TOK FM, kilku osobom podarto papierowe plakaty z napisem „Konstytucja”.

„Przepychali nas mimo, że my spokojnie staliśmy. Ktoś rzucił w nas pieniędzmi. I porwali mój plakat. Wychodzi na to, że Konstytucja im przeszkadza”– powiedziała stacji jedna z uczestniczek…

View original post 1 683 słowa więcej

Kaczyńskiego uwznioślają językiem biblijnym. Dzisiaj bożek, po śmierci bóg

Zwykły wpis

W środę miała miejsce uroczysta gala z okazji 8 urodzin portalu wPolityce. W czasie jubileuszowej uroczystości wręczono Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrodę – statuetkę Biało-Czerwonych Róż wPolityce.pl. Wyróżnienie to po raz pierwszy zostało przyznane w 2017 r. Pierwszą statuetkę odebrał publicysta Bronisław Wildstein, drugą –  Piotr Woźniak, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Teraz przyszła kolej na Prezesa.

Portal szczegółowo relacjonował przebieg uroczystości, którą zorganizowano w warszawskim Forcie Sokolnickiego. 8. urodziny portalu @wPolityce_pl w warszawskim Forcie Sokolnickiego, w miejscu, gdzie Broniskaw Komorowski dowiedział się, że nie będzie już prezydentem 🙂 – cieszył się na Twitterze Marcin Wikło.

Galę prowadzili Agnieszka Ponikiewska i Przemysław Babiarz. Spośród gości obecny był marszałek Sejmu Marek Kuchciński, wicemarszałkowie Beata Mazurek i Ryszard Terlecki, wicepremier Piotr Gliński i prezes TK Julia Przyłębska oraz – oczywiście – prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie zabrakło szeregowych polityków i sympatyków portalu wPolityce.pl.

„Urodziny portalu to doskonała okazja do wspomnień i podziękowania tym, dzięki którym niewielki portal stał się opiniotwórczym medium, zmieniającym też rolę dziennikarstwa internetowego – stawiającym na profesjonalizm, wysokiej jakości publicystykę i sprawdzone wiadomości” – zrecenzował sam siebie cytowany portal. Redaktor naczelna portalu wPolityce.pl Marzena Nykiel stwierdziła, portal „powstał z głodu wobec prawdy i buntu wobec kłamstwa”.

W trakcie gali odczytano listy od oficjeli państwowych. „Jesteście jednym z najbardziej opiniotwórczych portali, tworzonym z pasją — zaznaczył premier Mateusz Morawiecki w liście. Z kolei marszałek Senatu Stanisław Karczewski napisał: „Polskie media przeszły drogę od pism zdominowanych przez komunistyczny reżim do pism w wolnej Polsce. Stało się to dopiero wtedy, gdy w przestrzeni pojawił się silne media prawicowe, do których niewątpliwie zalicza się portal wPolityce.pl. Portal wPolityce.pl jest dla mnie wiodącym źródłem wiarygodnych informacji” — podkreślił marszałek Karczewski w liście.

Gwożdziem programu było uhonorowanie Jarosława Kaczyńskiego. Laudację na cześć laureata wygłosił Michał Karnowski. „6 kwietnia 2010 r. wyszedłem z gabinetu prezesa Kurtyki. Wspomniałem mu, że po głowie chodzi nam pomysł stworzenia portalu. Z entuzjazmem zachęcił mnie do działania i umówiliśmy się na spotkanie. (…) Czarna smoleńska chmura zasnuła nasze niebo — opowiadał o początkach portalu wPolityce.pl Karnowski. – „[Jarosław Kaczyński] Umiał dać impuls wielu środowiskom tworzenia wysp, które później złożył się na archipelag wolności i wywalczyły zmianę” — wygłaszał Michał Karnowski. – „Obóz prawicy (…) miał to szczęście – przywództwo pozwoliło przejść ten trudny czas i przejść do ofensywy. Wysiłek nie został zmarnowany, a wręcz pomnożony — dodał. „Uparte trwanie przy wymogu patriotyzmu” — to zdaniem Michała Karnowskiego klucz do wygranej obozu Jarosława Kaczyńskiego. – „Uważamy, że ten wymóg patriotyzmu trzeba przekładać na media. (…) Uprawianie polityki zawsze będzie różnić się od dziennikarstwa, ale na tym samym gruncie polskości” — usłyszeli zebrani na gali goście.

Wręczenia nagrody laureatowi „dokonali” (jak pisze z emfazą cytowany portal)  redaktor naczelna Marzena Nykiel i Romuald Orzeł, prezes Grupy Medialnej Fratria. – „Nie byłem demiurgiem wszystkiego, co się w Polsce działo. Po tragedii smoleńskiej doszło do aktywizacji wielu grup społecznych, wielu ludzi przedtem biernych, podjęło aktywność. Wielu ludzi zaczęło być bardziej aktywnych. Były wspaniałe pomysły, jak ten pomysł z portalem. Tylko dzięki temu można było zmienić bieg historii w Polsce, który rzeczywiście wydawał się zdeterminowany przez ogromną przewagę zasobów naszych przeciwników. Ale udało się, a ja byłem tylko skromnym pracownikiem winnicy pańskiej” — oznajmił Jarosław Kaczyński po odebraniu nagrody.

Na koniec uroczystości zagrał zespół „Lombard”. Przedtem zaprezentowano materiał przygotowany przez IPN, przypominający najnowszą historię Polski – przede wszystkim wielki zryw „Solidarności”. Przy okazji mówiono o nowej inicjatywy „Facts from Poland” – anglojęzycznej wersji portalu.

Krystynie Pawłowicz z wypowiedzi Prezesa najbardziej przypadła do gustu fraza o „skromnym pracowniku winnicy pańskiej”. Internauci pod wpisem – poza chwaleniem Kaczyńskiego – wyrażali sceptycyzm. Jeden z nich pytał z niepokojem: Czy Pan Jarosław to nowa głowa kościoła w Polsce ?”. „Szef przyjął laurkę od podwładnych. Ludzki Pan.” – skwitował inny z czytelników wpisu Krystyny Pawłowicz.

Ale dziecinada! Mają sukces! Zaszczytem było postać przy biurku (min. Czaputowicz) i teraz ten marker. Nie dali jeszcze świecidełek?

Hairwald

Trwa krucjata medialna ks. Isakowicza-Zaleskiego, który w „Klerze” Wojciecha Smarzowskiego widzi nieobiektywną i spaloną próbę podjęcia tematu pedofilii w polskim Kościele. W wywiadzie dla „Do Rzeczy” stwierdził, że film ma „na celu pokazanie tylko czarnego obrazu Kościoła, jako instytucji, która powinna zostać wyrugowania z przestrzeni publicznej”. Isakowicz uważa, że Smarzowski, stosując symbolikę przewrotnie nawiązującą do ostatniej wieczerzy, nie przybliży Kościoła do rozwiązania problemu, a obrazi wielu wiernych.

„Kler” nadciąga. Obywatelu, idź na ten film!

Zdjęcia powstawały w Czechach

Jednak ks. Isakiewicz-Zaleski tego filmu nie mógł jeszcze zobaczyć, bo – jak wyjaśnił Smarzowski na festiwalu w Gdyni – nie było żadnych specjalnych pokazów dla polskich duchownych. A reżyser konsultował się na etapie pisania scenariusza, realizacji zdjęć i montażu z innymi księżmi, w tym z byłymi, a także z osobami świeckimi znającymi polski Kościół od środka. Film powstawał zupełnie niezależnie od tej instytucji, bez porozumienia z przedstawianą w nim kurią krakowską, bez zgody na filmowanie w polskich kościołach. Zespół, choć rozważał adaptację zdesakralizowanych obiektów, zdecydował się na mniej kosztowne…

View original post 1 545 słów więcej

PiS i Ziobro zastraszają sędziów, a jak się nie uda, wsadzą ich. Idziemy pomóc sędziom

Zwykły wpis

Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i Akcja Demokracja organizują dwie manifestacje poparcia dla sędziów Bartłomieja Przymusińskiego, Igora Tulei i Krystiana Markiewicza. Odbędą się one w czwartek 20 września o 10.30 i piątek 21 września o 11.30 przed siedzibą KRS przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Te dni zostały wyznaczone sędziom na przesłuchanie w sprawie ich wypowiedzi medialnych. O tym w artykule „Tuleya i Przymusiński zostaną ukarani dyscyplinarką za krytykę nowej KRS?”.

Cele dobroczynne · 3080 osób

Wezwania i groźba dyscyplinarek to knebel, który ma uciszyć sędziów krytycznych wobec „reform” Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. Wszczęcie postępowania wobec sędziów znanych z obrony niezależności sądów trzeba traktować poważnie. Niebawem zacznie działać Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, która jest obsadzona w większości przez osoby bliskie obecnemu ministrowi sprawiedliwości. Minister nie ukrywa, że Izba ma pomóc w usuwaniu z zawodu sędziów, których działania im się nie podobają” – czytamy na Facebooku „Iustitii”.

https://www.facebook.com/sedziowie/videos/715743112112016/

Organizatorzy informują, że „ze względu na szybki rozwój wydarzeń zgromadzenie będzie miało charakter spontaniczny”. Proszą o wydrukowanie i przyniesienie na demonstracje plakatu „Konstytucja”.

Gwałciciela konstytucji mógł przyjąć tylko patologiczny kłamca, jakim jest Trump. Policzono, że od kampanii prezydenckiej skłamał 5000 razy. Podejrzewam, że z żaden z poprzednich prezydentów USA nie zdecydowałby się przyjąć Dudy. Konstytucja jest zbyt ważną wartością w USA.

Hairwald

Podczas spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem padło wiele słów, a niewiele konkretów. Z pewnością jedno ze sformułowań prezydenta Polski zwróciło uwagę. To miał być podobno żart – otóż Duda poruszył temat utworzenia w naszym kraju stałej bazy wojsk USA. Miałaby ona nazywać się „Fort Trump”.

„Kluczowy moment: „Uśmiechnąłem się do prezydenta o Fort Trump w Polsce” – prez. Duda… Przez lata w świecie zazdroszczono nam, że boksujemy powyżej swej wagi. Dziś boksujemy trzy wagi poniżej. Bez planu, bez strategii, bez umiejętności prowadzenia wielkiej polityki” – skomentował na Twitterze były ambasador Polski w Kanadzie Marcin Bosacki.

„Wstyd na cały świat! Nawet prezydenci bananowych republik bardziej od prezydenta Dudy szanowali siebie i własne państwa” – dodał Tomasz Siemoniak z PO. Najostrzej zareagował Zbigniew Hołdys: – „Propozycja nazwania siedziby wojsk USA w Polsce „Fortem Trumpa” była wślizgiem poniżej jakiegokolwiek standardu”.

Wielu internautów krytykowało lub wyśmiewało pomysł Dudy. – „Jak już zapłacimy…

View original post 1 419 słów więcej

Jak kler dyma państwo i gwałci dzieci. Duda jako pożyteczny idiota

Zwykły wpis

„Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła zamiatanego pod dywan i zła, które się bezkarnie panoszy”

Biskup Piotr Libera podczas poniedziałkowej konferencji prasowej oznajmił, że diecezja płocka walczy ze wszystkimi przejawami pedofilii w Kościele. Zaznaczył, iż do zwołania konferencji, której tematem była „Ochrona małoletnich w praktyce diecezji płockiej” skłonił go m.in. niedawny List do Ludu Bożego papieża Franciszka, a także minione 10 lat od objęcia biskupstwa płockiego. Przypomnijmy: W ogłoszonym w sierpniu Liście do Ludu Bożego papież Franciszek przywołał m.in. słowa św. Pawła: „Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki”. Pisze w nim o czynach popełnionych przez „znaczną liczbę księży i osób konsekrowanych”. Skala nadużyć zdaniem papieża „wymaga przyjęcia odpowiedzialności w sposób globalny i wspólnotowy”, a uświadomienie sobie tego, co się stało, nie wystarcza.

W odpowiedzi na List do Ludu Bożego papieża Franciszka we wszystkich dekanatach diecezji odbyły się nabożeństwa pokutne w intencji ofiar nadużyć w Kościele. – „Od samego początku pobytu w Płocku, czyli od czerwca 2007 r., wydałem wojnę przestępcom. Nie uchylamy się od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa. Egzekwowanie zasady „zero tolerancji” wobec zachowań pedofilnych wśród duchownych było i jest nadal moim priorytetem” – oświadczył bp Libera. – „Skala krzywd, jakie te dzieci, osoby małoletnie, doznały jest wielka. To nie jest złamanie kości czy siniaki. To rany osobowości, z którymi będą musiały żyć latami” – czytamy w portalu Onet.

Od 31 maja 2007 r. do 17 września 2018 r., czyli w okresie 11 lat posługi bp Libery 9 duchownych oskarżonych zostało o nadużycia seksualne względem nieletnich, w tym dwóch z osobami poniżej 15 roku życia. Zaden z nich nie pracuje już z dziećmi lub młodzieżą, a cześć usunięto ze stanu duchownego. Niezależnie od tego, czy sprawa była w sądzie cywilnym umarzana, to sądy kościelne procedowały i wydawały wyroki. We wszystkich sprawach badanych we wspomnianym okresie poszkodowanych zostało 16 osób, w tym trzy poniżej 15 roku życia.

„Odczuwamy zażenowanie i wstyd, ale konsekwentnie idziemy drogą oczyszczenia i drogą prawdy – mówił biskup pomocniczy płocki Mirosław Milewski, przedstawiając na konferencji powyższe dane. – „Nie chodzi nam o jakieś proste zamknięcie przeszłości, ale o trzymanie się z determinacją drogi, na której jest potępienie dla sprawców i pomoc dla ofiar. Chodzi nam o budowanie Kościoła, w którym nie ma zła zamiatanego pod dywan i zła, które się bezkarnie panoszy”. Kuria diecezjalna nie ma natomiast „jasnych informacji i danych”, co działo się przed objęciem rządów w diecezji płockiej przez bp Liberę.

Każdy zgłaszany przypadek duchownego oskarżonego o przestępstwa seksualne wobec najmłodszych jest badany przez specjalny zespół, a ofiarom oraz ich bliskim oferowana jest bezpłatna pomoc prawna i psychologiczna. Jak zauważył ks. prałat dr Marek Jarosz, rektor płockiego Wyższego Seminarium Duchownego i zarazem delegat biskupa płockiego ds. ochrony dzieci i młodzieży w diecezji, w myśl dokumentów Kościoła, przestępstwo seksualne wobec osoby poniżej 18 roku życia jest traktowane z taką samą surowością, jak podobny czyn w prawie karnym względem osoby małoletniej, czyli poniżej 15 lat. Podejmowane są równiez szkolenia prewencyjne; w ciągu ostatnich 5 lat wzięło w nich udział udział ok. 470 świeckich katechetów, ponad 30 sióstr zakonnych – katechetek oraz 380 księży – katechetów.

Tymczasem niedawno zapadł wyrok, który może okazać się przełomem w zwalczaniu pedofilii wśród księży. Dotyczy księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, który po wywiezieniu od rodziców 13-letniej Kasi (ofiarę poznał na lekcji religii i zapraszał ją na plebanię), więził ją i gwałcił przez kilkanaście miesięcy. Mimo skazania go za ten czyn na cztery lata więzienia, nadal jest księdzem. Poszkodowana postanowiła wytoczyć proces całemu zgromadzeniu. Wyrok ogłoszono już w styczniu, ale dopiero teraz przestał być tajemnicą dla opinii publicznej. Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził przyznał w nim poszkodowanej milion złotych zadośćuczynienia oraz 800 zł dożywotniej, comiesięcznej renty. Kluczowe w wyroku jest to, że zapłacić musi nie ksiądz, ale Kościół. Sędzia wydająca wyrok podkreślała, że „nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności cywilnej Kościoła, a ksiądz pedofil wykorzystał do przestępstwa swoją funkcję i pozycję”. Plebanię w wyroku uznała za „miejsce służbowe”, a gdyby Roman B. nie uczył religii, ofiary nigdy by nie spotkał. Proces apelacyjny w tej sprawie rozpoczyna się 20 września.

Wyrok sądu niebywale oburzył Janusza Korwin-Mikkego, lidera partii Wolność (sic!), który zamieścił na swoim profilu na Twitterze potępieńczy (i żenujący) wpis.

Jezus-Maria! Kościół ma zapłacić milion + dożywotnią rentę(!!) kobiecie, którą w wieku 14 lat całował i obmacywał ksiądz. Teraz nastolatki (czytają internet, czytają…) będą się masowo podstępem lub siłą pchaly księżom do łóżek. Sąd zastosował bardzo silny bodziec ekonomiczny…

Trump wykorzysta tę wizytę propagandowo: oto jest w Europie kraj, w którym politycy są zapatrzeni cielęcym wzrokiem w jego obraz. Wiadomo, jaki stosunek do Trumpa mają zachodni politycy, więc pewnie Trump uznał, że warto stracić czas z Dudą – mówi nam prof. Roman Kuźniar, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dyplomata, b. doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Trump posłuży się każdym pożytecznym idiotą, który może przysłużyć się w destrukcji Unii – dodaje.

JUSTYNA KOĆ: Spotkanie z prezydentem Trumpem w Białym Domu to sukces polskiej dyplomacji czy wybłagana wizyta?

ROMAN KUŹNIAR: Na pewno Kancelaria Prezydenta bardzo się starała, aby prezydent został przyjęty przez Donalda Trumpa. Z pewnością nie doszłoby do niej, gdyby nie była też na rękę Trumpowi, który ma potężne kłopoty w kraju i szuka wizerunkowych sprzyjających mu sytuacji. Oczywiście dla niego to jest drobiazg, ale na pewno Trump wykorzysta tę wizytę propagandowo: że oto jest w Europie kraj, w którym politycy są zapatrzeni cielęcym wzrokiem w obraz Trumpa. Wiadomo, jaki stosunek do Trumpa mają zachodni politycy, więc pewnie Trump uznał, że warto stracić czas z Dudą. Niewątpliwie w grę wchodzą też różne interesy, które przy okazji będą omawiane. Wiadomo, że Trump posłuży się każdym pożytecznym idiotą, który może przysłużyć się w destrukcji Unii.

Trump z Putinem nienawidzą Unii i wykorzystają każdego, żeby się przyczynić do rozbicia jedności Europy.

Czy ta wizyta może przynieść Polsce realne korzyści? Minister Krzysztof Szczerski powiedział, że prezydenci Duda i Trump podpiszą jakiś „bardzo ważny dokument”.
Minister Szczerski opowiada różne rzeczy. Jestem pod wrażeniem, jakie od czasu do czasu potrafi wyprodukować fajerwerki dla swojego szefa. Pomijając te zdolności ministra Szczerskiego, to pewnie podczas wizyty będą omawiane jakieś konkrety, bo niezależnie od powodów spotkania i ich hierarchii, to dokument, o którym mówił minister Szczerski, powstanie. Pewnie będzie definiować i określać jakieś zasady współpracy polsko-amerykańskiej; energetycznej, inwestycyjnej, militarnej, zbrojeniowej. Wiadomo, że Trumpowi chodzi w dużej mierze o to, aby wydawać pieniądze w Stanach i kupować od Amerykanów ich zabawki, Trump jest doskonałym lobbystą tego sektora. Polska zachowuje się tu w sposób skrajnie nielojalny wobec europejskiego konsorcjum produkcji broni, ponieważ wszystkie pieniądze wkłada w producentów amerykańskich. Pewnie więc dojdzie do jakichś potwierdzeń zakupów w tej sferze. Co do energii, to oczywiście będzie chodziło o gaz łupkowy, żeby go importować, bo w tej sferze Trumpowi nie idzie tak dobrze, jak to miało wyglądać. Zresztą my też mieliśmy swoją przygodę z łupkami, z mizernym skutkiem.

Jeżeli chodzi o sferę inwestycyjną, to prezydent w tej sprawie nie ma najmniejszego wpływu, bo biznes jest w rękach prywatnych i kieruje się własnymi kalkulacjami. Nawet jeśli w tej sferze jakieś deklaracje zostaną zapisane, to nie będą one miały żadnego wpływu na dalsze zachowania biznesu.

Czy ta wizyta oznacza, że Ameryka akceptuje niszczenie praworządności w Polsce? Pamiętamy, że przy ustawie o IPN i sporze z Izraelem dyplomacja waszyngtońska jasno deklarowała, że nie ma mowy o wizytach i spotkaniach z prezydentem dopóki ten spór nie zostanie zażegnany.
Dla Trumpa to jest bez znaczenia. On lubi spotykać się z Dudą, bo on idealnie się wpisuje w ten panoptikom przywódców; chociaż trudno mówić o prezydencie Dudzie jako o przywódcy, to jest wyimaginowany prezydent i w Ameryce z całą pewnością zdają sobie z tego sprawę. Natomiast Duda jest potrzebny Trumpowi jako swoisty bibelot, w tej roli zresztą Duda się świetnie sprawdzi. Dla amerykańskiego prezydenta to, o czym pani mówi, jest bez znaczenia. Trzeba tu odróżnić Biały Dom od Departamentu Stanu, gdzie wyraźnie widać rozdźwięk. Szef Departamentu Stanu też jest z tego samego paradygmatu co Trump, ale zawodowi urzędnicy, co prawda mocno przetrzebieni przez prezydenta, widzą co się dzieje w Polsce i od nich płyną sygnały, że to ma znaczenie.

Duda będąc w Białym Domu dołączy do takich watażków, z którymi spotyka się Trump, jak Kim Dzong Un czy Rodrigo Duterte, rządzący autorytarnie swoimi krajami.

To jest też powód, dla którego PiS tak wrogo odnosił się do Obamy, bo dla niego takie wartości jak praworządność były ważne. Zresztą taka zawsze była tradycja amerykańskiej polityki zagranicznej. Skoro USA nie przywiązują od pewnego czasu do tego wagi, szczególnie prezydent Trump, to te sprawy nie będą stawać podczas rozmowy. Oczywiście powinny, bo jesteśmy sojusznikami i jest Artykuł 2 Traktatu Waszyngtońskiego, który mówi o wolnych instytucjach, a u nas właśnie przestają być wolne. Gdyby był „normalny” prezydent Stanów Zjednoczonych, to ta sprawa musiałaby stanąć. Tu

będziemy mieć do czynienia z takim spotkaniem dziwnych osobliwości. Z jednej strony wiemy, kim jest Trump, z drugiej strony będziemy mieć wyimaginowanego prezydenta, który z pogardą odnosi się do instytucji demokratycznych i do własnej konstytucji. Tu warto podkreślić, że to ich zdecydowanie różni. Trump szanuje swoją konstytucję i dobrze o niej mówi, podczas gdy Duda systematycznie nią pogardza i po niej depcze.

Natomiast, jak mówiłem wcześniej, dla amerykańskiego prezydenta przywódcy krajów demokratycznych nie są miłym towarzystwem. Natomiast on świetnie się czuje w otoczeniu przywódców takich krajów jak Korea Północna, Filipiny czy niektórych krajów arabskich. Duda z PiS-em świetnie się wpisują w ten paradygmat światopoglądowy Trumpa.

Ta wizyta urośnie do spektakularnego zwycięstwa w kraju, który będzie wykorzystany przez PR w 100 proc.?
Nie ma żadnych wątpliwości, że zarówno wspomniany wcześniej minister Szczerski, jak i cała machina propagandowa, wcześniej zwana mediami publicznymi, ogłosi wielki sukces.

>>>

Rozmowa Piaseckego:

Pytanie: „Pamięta Pan co obiecywaliście w 2015 roku jeśli chodzi o drogi. Był Pan Szefem Sztabu PiS”,
Marszałek Karczewski „Coś tam pamietam ale nie dokładnie. Na pewno coś tam mówiliśmy”.

🤣 Najlepsze podsumowanie obietnic PiS.

Hairwald

Kolejny świetny projekt plakatu autorstwa Andrzeja Pągowskiego.

– Jestem tylko reżyserem. Ale chciałbym, żeby system finansowania Kościoła był jawny, księża pedofile trafiali do więzienia i żeby polski Kościół wziął wreszcie odpowiedzialność za ofiary – mówi Wojciech Smarzowski. We wtorek 18 września na festiwalu w Gdyni premiera „Kleru”, najgłośniejszego polskiego filmu tej jesieni.

Tadeusz Sobolewski: „Kler” będzie polskim „Spotlight”? Oscarowy film z 2015 r. opowiadał o pedofilskim skandalu w amerykańskim Kościele.

Wojciech Smarzowski: To inna sytuacja. Trzeba pamiętać o tym, że w żadnym kraju Kościół sam z siebie nie oczyścił się z win. Musiała być pomoc państwa, instytucji świeckich. Zresztą „Kler” nie jest filmem tylko o pedofilii. Ważne było dla mnie, aby zrobić film o ludziach, których wyróżnia tylko to, że noszą sutanny. Są trzy wektory napędzające tę historię: żądza pieniędzy – chciwość, żądza władzy, no i żądza seksualna.

A skoro od tego zaczęliśmy, zajmijmy się tym grzechem. Badania w Niemczech…

View original post 3 463 słowa więcej