STAN GRY: GW: Morawiecki chce odejścia Kurskiego, Skwieciński: Nie można się cofnąć po art. 7, Flis: Większa zmiana polityczna niż się wydaje

— TYTUŁ W GPC: ​MiG-29 mocniejszy niż Tu-154M?
http://gpcodziennie.pl/77007-mig-29mocniejszyniztu-154m.html

— ZDANIEM AGNIESZKI KUBLIK, MORAWIECKI MA LOBBOWAĆ ZA DYMISJĄ KURSKIEGO: “Która opcja weźmie górę? – Premier ocenia, że Kurski ze swoją agresywną propagandą był dobry na pierwszym etapie, a teraz trzeba się wyciszyć. I Morawiecki przekona do tego Kaczyńskiego – mówi nasz rozmówca. Pytamy, czy Morawiecki jest zorientowany, jakiej jakości przekaz płynie z TVP. – O tak, to bardzo inteligentny człowiek, a i jego otoczenie bacznie się temu przygląda. I jest bardzo zniesmaczone poziomem programów informacyjnych i publicystycznych w telewizji publicznej – słyszymy. – Ba, nawet sprzyjający nam publicyści coraz częściej alarmują, że taka propaganda to przegięcie, że tak dalej się nie da, że skutek będzie odwrotny do oczekiwanego – przypomina poseł PiS”. http://wyborcza.pl/7,75398,22822565,koniec-ery-jacka-kurskiego-w-tvp-premier-mateusz-morawiecki.html

— JAROSŁAW FLIS PISZE, ŻE ZMIANA PREMIERA TO WIĘKSZA ZMIANA POLITYKI NIŻ SIĘ WYDAJE: “Choć bez konsekwencji, ale jednak podjął próbę ustawienia się jako „dobry glina” całego obozu. To podprowadza pod kolejny trop. O ile bowiem Kaczyński najwyraźniej nie jest w stanie dostosować się do takiej gry w duecie, to nie wiemy, jak to będzie w przypadku nowego premiera. Jest całkiem logiczne, by to on przejął rolę „złego gliny”, budując tym samym lojalność głównego nurtu partii, tylko że w pełnej i świadomej kooperacji z nurtem umiarkowanym, zdobywającym swoje rzecznika w prezydencie. W takim scenariuszu Morawiecki z Dudą tworzą teraz układ mający dość sił i umiejętności, by wysłać Kaczyńskiego na emeryturę. Tak, czy owak, zmiana rządu oznaczać może znacznie większą zmianę polityczną, niż to się dziś wydaje”. https://nowakonfederacja.pl/rekonstrukcja-pokaz-sily-niepewnosci-2/

— TERAZ NIE MOŻNA SIĘ COFNĄĆ, ALE SYTUACJI Z ART. 7 MOŻNA BYŁO UNIKNĄĆ – Piotr Skwieciński na wPolityce: “Sytuacja, która została wytworzona poprzez wszczęcie wobec Polski unijnego postępowania w związku ze słynnym artykułem 7, nie pozwala polskim władzom na wycofanie się. A tym, którym zależy na kontynuacji tego, co w realizowanym przez PiS projekcie IV RP uważają za dobre, nakazuje – mimo wszystkich zastrzeżeń i mimo przekonania, iż tego, co się dzieje, można było w dużej mierze uniknąć bez zarzucenia realnego przekształcania Polski – udzielić tym władzom poparcia w nieuniknionej konfrontacji. Nawet, jeśli za decyzje, które do tej sytuacji doprowadziły, i za stojącą za tymi decyzjami filozofię te władze się (tak jak ja) wcześniej krytykowało”. https://wpolityce.pl/m/polityka/373322-teraz-nie-mozna-sie-cofnac-ale-tej-sytuacji-z-art-7-mozna-bylo-uniknac

— JACEK ŻAKOWSKI O TYM, ŻE KE BRONI POLSKI – pisze na wp: “Decyzja Komisji Europejskiej dlatego jest tak dobrą wiadomością dla Polski, że pokazuje, iż bez względu na różne polskie szaleństwa, którymi PiS może Polsce naszkodzić, Zachód będzie pilnował swoich politycznych standardów, które wszystkim nam gwarantują pokój. A za europejski pokój Polsce opłaca się płacić nawet cenę najgroźniejszych unijnych sankcji”. https://opinie.wp.pl/jacek-zakowski-komisja-broni-polski-6201121288112257a

— KULTURA LIBERALNA: KE STRZELA Z ARMATY DO WRÓBLI – pisze Rafał Wonicki: “Procedura uruchomienia artykułu 7 wobec Polski skończy się zapewne na wielkim szumie. Rząd stwierdzi, że wyszedł z procedury „karnej” zwycięską ręką, ponieważ od początku miał rację, a Unia nadal pozostanie bezradna w kwestii tego jak skutecznie postępować wobec państw łamiących zasady praworządności”. https://kulturaliberalna.pl/2017/12/22/wonicki-artykul-7-polska-unia-europejska-2/

— ANNE APPLEBAUM O TYM, ŻE POLSKA POZA UE JEST CENĄ ZA JEDNOPARTYJNE PAŃSTWO – mówi GW: “Tak czy owak, widać, że Polska poza Unią jest ceną, jaką Kaczyński i PiS są gotowi zapłacić za stworzenie jednopartyjnego państwa. Bo jak inaczej wytłumaczyć ich postępowanie? Np. wobec wymiaru sprawiedliwości. Przecież twierdzenie, że chodzi o dekomunizację sędziów, to wierutna bzdura. Ponad 90 procent z 9 tys. sędziów zostało mianowanych po 1989 roku. A ich średnia wieku to 35-40 lat. To jest czysty cynizm. Tym bardziej że kampanię przeciw sędziom prowadzi człowiek, który istotnie w latach komunizmu był komunistycznym prokuratorem. Przecież to jasne, że chodzi o posłuszny wobec władzy wymiar sprawiedliwości”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22822516,anne-applebaum-polska-poza-unia-europejska-jest-cena-jaka.html

— JADWIGA EMILEWICZ o zaangażowaniu w politykę mówi Piotrowi Witwickiemu w RZ: “Dwa lata przed wyborami w fundacji Lepsza Polska wraz Klubem Jagiellońskim przygotowaliśmy z Piotrem Dardzińskim, dziś wiceministrem nauki, raport „Przedsiębiorczość, głupcze!” i tak powstała pierwsza lista ustaw, które powinny być napisane i zestaw regulacji, które powinny zostać zniesione, by nasza rzeczywistość gospodarcza stała się bardziej proinnowacyjna. Kiedy zajmujesz się teorią, to w pewnym momencie korci Cię, by powiedzieć samemu sobie: sprawdzam. Tak jak Jarosław Gowin. Pamiętam, kiedy jesienią 2003 r., pół roku po aferze Rywina, napisał tekst do „Plusa Minusa” „Katolicy i polityka” o konieczności wymiany elit w celu realizacji idei IV RP. Poszliśmy do niego wtedy z pytaniem, czy chce już przestać być filozofem i stać się politykiem. Wszystkim nam była bliska chęć zmiany postrywinowej rzeczywistości”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/312219936-Jadwiga-Emilewicz-Innowacje-nie-pojawia-sie-jak-za-dotknieciem-czarodziejskiej-rozdzki.html&cid=44&template=restricted

— PIOTR WOŹNY MA ZOSTAĆ MINISTREM DS SMOGUhttps://wpolityce.pl/polityka/373174-powstanie-nowe-stanowisko-w-kprm-rmf-premier-morawiecki-powola-wkrotce-nowego-ministra-do-walki-ze-smogiem

— PRZYBIEŻELI DO PREZESA – PREMIER Z OCHRONIARZAMI: “Nie z prezentami, a z kwiatami i ciastem. Dwa dni przed Wigilią do prezesa Jarosława Kaczyńskiego (68 l.) pofatygował się premier Mateusz Morawiecki (49 l.) z trzema funkcjonariuszami BOR”. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/mateusz-morawiecki-daje-prezenty-jaroslawowi-kaczynskiemu/wpchxkn

— ŻYCZENIA OD JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO W SE:http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/zyczenia-swiateczne-od-prezesa-pis-czego-zyczy-nam-jaroslaw-kaczynski_1033469.html

— DONALD TUSK POMAGA PRZED ŚWIĘTAMI:http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/nowe-szaty-krola-europy-tak-donald-tusk-pomaga-zonie-przed-swietami_1033453.html

— BEATA SZYDŁO SKŁADA ŻYCZENIA – VIDEO: https://twitter.com/beataszydlo/status/944485384251232257

— BEATA KEMPA ŚPIEWA KOLĘDĘ I ŻYCZY INTERNAUTOM WESOŁYCH ŚWIĄT: https://wiadomosci.wp.pl/beata-kempa-spiewa-kolede-i-tlumaczy-ze-nie-boi-sie-hejtu-6201236160145537v

— 12 LAT TEMU Lech Kaczyński został zaprzysiężony na urząd prezydenta RP.

— URODZINY: DZIŚ: Jan Parys, W NIEDZIELĘ: Marcin Korolec, Konrad Ciesiołkiewicz, PONIEDZIAŁEK: Andrzej Gelberg, Janusz Kaczmarek.

— PSY NAUCZĄ NAS WSPÓŁPRACY I KOMUNIKACJI – W GW ROZMOWA MAGDALENY ŚRODY Z BEHAWIORYSTKĄ SYLWIĄ NAJSZTUB: http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22815663,psy-naucza-nas-komunikacji-wspolpracy-owady-blonkoskrzydle.html

300polityka.pl

Przedświąteczne impresje o sepsie i perle

Dwie przedświąteczne impresje. Eurodeputowana PO Julia Pitera w internetowym programie #RZECZoPOLITYCE dopatrzyła się niespójności przekazu polityków PiS, nazywając narzucany przez nich „postępowy” ustrój „kroczącym autorytaryzmem”. Mianowicie kolesie Kaczyńskiego zmierzają na wschodnią stronę. Z Zachodu na Wschód.

Oczywiście, że polityka PiS musi tam wylądować, nie tylko z powodu geopolityki. Będziemy odrzuceni z organizmu UE po przeszczepie cywilizacyjnym w 2004 roku, gdy zostaliśmy jej członkami. Proces odrzucenia to uruchomienie po raz pierwszy w historii artykułu 7 Traktatu UE.

Infekcja objęła trzy filary demokracji, można nazwać to sepsą, która dotknęła całą Polske. Jeszcze stara się ratować kraj społeczeństwo obywatelskie, ale już jest zmęczone i nieskuteczne, jak lekarze rezydenci, którzy w 30. godzinie dyżuru musza dokonać skomplikowanej operacji.

Znajdujemy się w tym momencie historii. Julia Pitera przypomina wizytę marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego na Białorusi, który wrócił z niej zachwycony, nazywając tamtejszego satrapę „ciepłym człowiekiem”. A Łukaszenka swoją władzę przekaże synowi.

I w tej beczce dziegciu Pitera znajduje łyżkę miodu. Otóż Kaczyński nie ma dzieci, nie ma syna, więc nie ma komu przekazać władzy nad satrapią, którą zakłada. Jest w tym względzie jałowy, jak to nazywa jego posłanka Krystyna Pawłowicz.

Druga impresja dotyczy Klementyny Suchanow, autorki znakomitej dwutomowej biografii Gombrowicza. Suchanow opisuje na FB, jak naszli ją „byczkowi” z CBA, których zwierzchnicy (błaszczakopodobni) doznali jakichś asocjacji „intelektualnych”, powiązali jej akcję rzucania jajami („jajogate”) w limuzyny polityków PiS z podpaleniem biura poselskiego Beaty Kempy.

To trzeba mieć źle funkcjonujące neurony, aby powiązać jaja z piromanią. Zbucze asicjacje. Dla mnie szokujacym jest, iż ktoś taki jak Klementyna Suchanow może być powiązany z takim Kononowiczem w spódnicy, jakim jest Kempa. To zresztą pokazuje, jak Polska za obecnej władzy nisko upadła.

Spostrzeżenie prof. Małgorzaty Gersdorf jest nazwyczaj celne: PiS to okupant. Jak pisał Norwid, jak napisano w Ewangelii Mateusza o rzucenaniu pereł przed wieprze, jak ciągnął tę samą metaforę Andrzejewski w „Popiele i diamencie”, ciągle używamy najlepszych spośród nas przeciw zaprzańcom. Klementyna Suchanow jest perłą, jest na szczęście diamentem.

Zaś PiS to beczka dziegciu, sepsa, która paraliżuje Polskę. Aby kraj ratować, musi nam się więcej chcieć!

Pitera o sytuacji w Polsce: Kroczący autorytaryzm

rp.pl
– Byłoby lepiej dla wizualnej strony sprawy i lepiej dla Platformy, gdyby poseł zrzekł się immunitetu. W przypadku Hanny Gronkiewicz-Waltz jest inaczej, pani prezydent ma czyste ręce i nie powinna się stawić na komisji weryfikacyjnej Patryka Jakiego – powiedziała w programie #RZECZoPOLITYCE Julia Pitera, eurodeputowana PO.

Pitera wypowiedziała się na temat rozpoczęcia procedury z art. 7.1 traktatu unijnego wobec Polski. – Argumentacja PiS-u wskazuje, że czują niewygodę tej sytuacji. Ta sprawa jest spowodowana przez rząd Polski. Wdrożenie tego artykułu będzie stosowane pierwszy raz w historii. Jego realizacja składa się z trzech punktów, a to, co dokładnie grozi Polsce, okaże się w przyszłości. Podkreślam, PiS wie, że są bardzo ważne powiązania wypłat z budżetu europejskiego ze stanem praworządności w państwie – zaznaczyła.

Pitera przedstawiła swoje zdanie o obecnym ustroju państwa polskiego. – To, co się dzieje w Polsce, moim zdaniem przypomina kroczący autorytaryzm. Jest nowy „Biały Dom”, który przeniósł się na ulicę Nowogrodzką. Rząd wykonuje dyspozycje z siedziby partii PiS. Nie jestem przekonana czy Polakom podoba się to, jak reformowane są sądy. Społeczeństwo nie chce, żeby Polska wyszła ze struktur UE. Chciałabym przestrzec, że geopolityczne położenie Polski jest jednoznaczne, trzeba wybrać albo kierunek wschodni lub zachodni. Moim zdaniem polityka PiS-u zmierza na wschodnią stronę. Świadczą o tym słowa marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego po powrocie z Białorusi – oceniła.

Pytana czy sytuacja związana z art. 7 jest pewnego rodzaju teatrzykiem politycznym, powiedziała że ta sprawa udowadnia nam, jak potrzebne jest członkostwo Polski w UE. – Gdyby nie Unia, dużo wcześniej podpisano by i uchwalono wszystkie ustawy (reformujące sądownictwo). Sytuacja w krajach UE jest stale monitorowana. Moim zdaniem, gdyby nie nacisk ze strony UE, sądy w Polsce działałyby na zlecenie polityczne. Uważam, że warto być członkiem w tych strukturach. Na szczęście mamy sądy europejskie i obywatele mają możliwość zaskarżanie wyroków, na przykład w Strasburgu – podkreśliła.

– W Parlamencie Europejskim zmiana premiera w Polsce nie zaowocowała komentarzami i dyskusją – dodała.

Pytana czy poseł Stanisław Gawłowski powinien zrzec się immunitetu, odpowiedziała że ów immunitet zostanie uchylony. – Jestem zdziwiona tą sytuacją, trwa cztery lata – to przecież strasznie długi czas. Byłoby lepiej dla wizualnej strony sprawy i lepiej dla Platformy, gdyby poseł zrzekł się immunitetu. W przypadku Hanny Gronkiewicz-Waltz jest inaczej, pani prezydent ma czyste ręce i nie powinna stawić się na komisji weryfikacyjnej Patryka Jakiego – powiedziała.

Jacek Nizinkiewicz spytał europosłankę, kto jej zdaniem jest człowiekiem 2017 roku. – Według mnie takim mianem można określić Donalda Tuska, ponieważ jest cenionym politykiem przez premierów państw członkowskich i jedynym Polakiem, który moim zdaniem, dobrze reprezentuje sprawy naszego kraju na arenie międzynarodowej – oceniła Julia Pitera.

rp.pl

Gersdorf: Tak postępuje tylko okupant. Nikomu nie wolno niszczyć konstytucyjnych organów państwa

„Jestem zmuszona zabrać głos w chwili przełomowej dla naszej Ojczyzny. Dla burzycieli demokratycznego państwa prawnego nie ma żadnego usprawiedliwienia ani prawnego, ani moralnego” – napisała I prezes Sądu Najwyższego w liście otwartym

„Ostrzegam przed łamaniem umowy społecznej jaką jest Konstytucja. Jest to ścieżka nad przepaścią, w którą może spaść cały Naród” – pisze prof. Gersdorf w liście opublikowanym  22 grudnia 2017 roku na stronie Sądu Najwyższego.

Jeszcze w maju 2017 roku podczas kongresu prawników Polskich Prof. Gersdorf głośno krytykowała zamach na sądy: „Sądy nie mogą być zależne od ministra sprawiedliwości. Model ustrojowy musi korespondować z modelem społecznym. W Polsce tradycje demokratyczne są zbyt słabe, aby pozwolić na bliskie powiązanie sądów z władzą wykonawczą. Państwu musi wystarczyć, że w polskich procedurach sądowych – nie tylko karnej – zagwarantowana jest silna obecność prokuratora”. Wyliczyła wtedy w dziewięciu punktach, jak należy zmienić system sądownictwo.

We wrześniu 2017 roku szeroko komentowano i krytykowano obecność I Prezes na uroczystości ślubowania nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego w Pałacu Prezydenckim.

W listopadzie Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia” skrytykowało projekt reformy SN, który prof. Gersdorf niespodziewanie przedstawiła. Miało ono być kompromisowym rozwiązaniem wobec projektu reformy PiS.

Przeczytaj też:

Siedlecka: Sąd Najwyższy chce negocjować stopień niekonstytucyjności projektu prezydenta. To nie przystoi

EWA SIEDLECKA  17 LISTOPADA 2017

OKO.press publikuje list prof. Gersdorf w całości.


Szanowni Państwo,

I. Jestem zmuszona zabrać głos w chwili przełomowej dla naszej Ojczyzny. Przypominam, że w myśl art. 1 Konstytucji „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wszystkich obywateli”.

W państwie leżącym w sercu Europy, przy pomocy ustaw będących tylko pozorem prawa, usuwa się ze stanowiska I Prezesa SN, urzędującą głowę najwyższego organu sądowniczego, przed końcem konstytucyjnie wyznaczonej kadencji. Jest to zamach na strukturę jednego z najważniejszych organów państwa.

Dokonano tego nie przez użycie sił militarnych, czy paramilitarnych, ale przez uchwalenie niekonstytucyjnych rozwiązań, które według formuły słynnego filozofa Gustawa Radbrucha określa się po prostu jako „ustawowe bezprawie”. Nie stworzono nawet pozorów, jakie zastosowano przy przejmowaniu przez obecną władzę ustawodawczo-wykonawczą Trybunału Konstytucyjnego, gdzie doczekano końca kadencji jego Prezesa.

Teraz nie tylko odrzucono opinie polskiej i międzynarodowej doktryny prawa, dorobek całej judykatury, ale i stanowiska organizacji społecznych, znanych autorytetów krajowych i światowych oraz świadomych polskich obywateli. Stąd

dla burzycieli demokratycznego państwa prawnego, jakim jest w myśl art. 2 Konstytucji Rzeczpospolita Polska – nie ma żadnego usprawiedliwienia ani prawnego, ani moralnego.

Wszystko co godzi w niezależność sądów, w tym wypadku w niezależność Sądu Najwyższego, łamie podstawowe prawo konstytucyjne każdego obywatela: prawo do niezależnego sądu. Wynika to nie tylko z naszej europejskiej kultury, ale i z powszechnie przyjętych w zachodniej cywilizacji standardów prawnych, o czym mówi art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ.

Przeczytaj też:

Czas próby. Kto zostanie w Sądzie Najwyższym urządzonym przez PiS? I jak się zachowa? Rozterki widziane od środka

MARIUSZ JAŁOSZEWSKI  21 GRUDNIA 2017

II. Chciałabym być dobrze zrozumiana. Nie bronię swego stanowiska, przysłowiowego „stołka”, a pryncypiów związanych z demokratycznym państwem prawnym. Dlatego trwałam jako sędzia i Pierwsza Prezes SN pomimo stałych personalnych ataków, rozpowszechnianych o mnie kłamstw i mowy nienawiści. Powiedzieć, że było to zadanie niełatwe, to zbyt wiele przemilczeć!

Znosiłam jednak te brutalne szykany mające mnie zmusić do pokornego milczenia, czy nawet rezygnacji, tylko dzięki świadomości, że ja reprezentuję Naród zarówno jako niezawisły sędzia RP, jak i niezależna I Prezes SN.

Swój mandat otrzymałam od Prezydenta RP, który zgodnie z art.126 ust. 1 Konstytucji „jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej”. Jest to mandat co najmniej tak silny, jak ten, którym cieszą się posłowie, czy senatorowie RP. Przysięgałam, także przed Bogiem, nieugięcie strzec Konstytucji i wynikającej z niej zasady praworządności. Zgoda na ich łamanie byłaby zgodą na bezprawie i niesprawiedliwość; byłaby zgodą na demontaż demokratycznego państwa prawnego, jakim jest RP.

Przeczytaj też:

Duda samochwała: to ja ograniczam „sędziowską oligarchię” i „pogłębiam demokrację”. O Europie i Konstytucji ani słowa

PIOTR PACEWICZ  20 GRUDNIA 2017

III. Ostrzegam przed łamaniem umowy społecznej jaką jest Konstytucja. Jest to ścieżka nad przepaścią, w którą może spaść cały Naród.

Najbardziej trafnie wyłuszczono to w amerykańskiej Deklaracji Niepodległości z 1776 roku „Rzecz jasna roztropność będzie dyktować, że rządu trwałego nie należy zmieniać dla przyczyn błahych i przemijających (…). Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji zmierzających stale w tym samym kierunku zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego i przyszłego bezpieczeństwa”.

Proszę Obywatelki i Obywateli, aby czytali polską Konstytucję i wyciągali z niej wnioski. Niech we własnym interesie przemyślą drogę, którą podąża rządząca większość. Trzeba bowiem stale pamiętać, że nikt, kto wygrywa demokratyczne wybory, nie rządzi tylko w imieniu swoich wyborców, ale w imieniu wszystkich obywateli.

Nikomu też nie wolno niszczyć struktur konstytucyjnych organów państwa. Tak postępuje tylko okupant. Kardynalna idea dobra wspólnego stanowi zresztą nie tylko kamień węgielny, na którym zbudowano polską Konstytucję, ale znajduje najwyższe uznanie w katolickiej nauce społecznej tak bliskiej wszystkim ludziom wierzącym. Różne naruszenia idei dobra wspólnego są zatem nie tylko nielegalne, ale i głęboko niemoralne. Na to „my naród Polski” jak określamy się w preambule Konstytucji nie możemy nigdy wyrazić zgody.

Małgorzata Gersdorf
Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

Przeczytaj też:

Morawiecki nad grobem sądów. „Reforma ministra Ziobry jest dobra, zwiększa niezawisłość sędziów. Co wy opowiadacie, że zmniejsza?!”

PIOTR PACEWICZ  16 GRUDNIA 2017

OKO.press

PiS w imię poszerzania władzy niszczy Polskę

Renata Kim, 22.12.2017

Jarosław Kaczyński© pap.pl Jarosław Kaczyński

Nie mam pretensji do tzw. symetrystów o to, że tracą czas bezskutecznie szukając języka, jakim liberałowie mogliby przemówić do wyborców PiS. Mam ogromny żal, że brak im odwagi, by głośno mówić, że w imię poszerzania władzy ta partia niszczy Polskę. Niszczy to, czego wspólnie dokonaliśmy przez ostatnie 28 lat, ale też więzi między nami.

Redaktorka „Kultury Liberalnej” Karolina Wigura, która na co dzień potępia używanie w debacie publicznej mocnych słów, tym razem sama wpadła w histeryczny ton. Kilka godzin po tym, jak w studiu radia TOK FM rozmawiałyśmy o szukaniu języka, jakim liberałowie mogliby przemówić do wyborców PiS, by przeciągnąć ich na swoją stronę, Wigura oskarżyła mnie o atak. Więcej, o polowanie na nią i to nie byle jakie – z nagonką.

Rzeczywiście, zarzuciłam jej środowisku przymykanie oczu na łamanie prawa przez PiS, unikanie twardych ocen tego, co się w Polsce dzieje, uspokajanie opinii publicznej zamiast alarmowania. I zadałam pytanie, jak nazwałaby atak na Trybunał Konstytucyjny przeprowadzony już kilka miesięcy po wygranych przez PiS wyborach. Nie odpowiedziała. Zamiast tego przypomniała mnie i słuchaczom przypowiastkę o straszeniu wilkiem, który naprawdę pojawia się dopiero wtedy, gdy nikt się go już nie boi. A potem napisała tekst i nadała mu mocny tytuł „Symetryści na celowniku”

Symetryści rozmywają ocenę PiS

Przyznaję, słowa „symetryści” użyłam w odniesieniu do redaktorów „Kultury Liberalnej” i ich podobnie myślących kolegów celowo. Bo uważam, że zamiast – co wiecznie podkreślają – łagodzić ton debaty publicznej, rozmywają oni ocenę tego, co robi PiS. Przypominają zaniechania poprzedniej ekipy i wychwalają osiągnięcia obecnej, zapominając, że w świetle nieustannego łamania prawa, naruszania Konstytucji, ograniczania nam wolności – są drugorzędne.

Ale zaprzeczam: nie poluję, nie biorę nikogo na celownik, a już na pewno nie robię tego w imieniu „Newsweeka”, co także oświadczyła redaktorka Wigura. Pracuję w tym tygodniku, ale mówię zawsze swoim głosem. No i nie jestem na niczyim tropie, a już na pewno nie na tropie symetrystów, bo oni bardzo dbają, by być widoczni i słyszalni w dyskusji publicznej. By przekonywać jacy są rozsądni, jak ważą każde zdanie, jak szukają półcieni.

Karolina Wigura zarzuca mi również, że z jej środowiskiem walczę. „Zgodnie z rewolucyjną zasadą, że prowadzić walkę należy nie tyle z przeciwnikiem ideologicznym, co z osobami mniej zradykalizowanymi wewnątrz własnego obozu” – pisze.

I znowu zaprzeczam. Nigdy z symetrystami nie walczyłam. Na początku dziwiłam się, że nie widzą tego, co dla mnie było tak oczywiste: rozmontowania Trybunału Konstytucyjnego, czyli jedynego prawnego bezpiecznika, chroniącego nas przed złymi, godzącymi w nasze prawa ustawami. Potem zostało mi tylko zdumienie: że widząc błyskawiczne przejęcie publicznych mediów, lekceważenie opozycji i jej praw, a ostatnio zlikwidowanie trójpodziału władzy, nadal nie mówią głośno, iż to nic innego jak pełzający zamach stanu, zmiana ustroju państwa bez zmiany konstytucji. Że nie przyłączają się do nas, lekceważąco nazywają alarmistami, gdy chodzimy na demonstracje, by wykrzyczeć swój sprzeciw wobec takich rządów.

Wilk już przyszedł. I to nie jeden

Wilk, czego nie chce przyznać Karolina Wigura i jej koledzy, przyszedł już dawno. A teraz mamy już całe stada wilków. Kiedy symetryści zaczną krzyczeć? Kiedy dołączą do alarmistów? Czy potrzebne są czołgi na ulicach, by wreszcie przyznać, że PiS dokonał zamachu stanu, że nie ma już u nas demokracji? Czy do więzienia musi trafić pierwszy przedstawiciel opozycji lub ruchów obywatelskich (jak widać, pierwsze kilkugodzinne zatrzymania to jeszcze za mało), by symetryści zaczęli wołać, że Polska to państwo policyjne? I kiedy zaczną się bać?

Nie mam do nich pretensji o to, że tracą czas bezskutecznie szukając języka, jakim liberałowie mogliby przemówić do wyborców PiS. Mam ogromny żal, że brak im odwagi, by jasno mówić, że w imię poszerzania swojej władzy ta partia niszczy Polskę. Że psuje nas, Polaków.

Ale wciąż mam nadzieję, że Karolina Wigura i jej rozsądni, ważący każde słowo koledzy, dołączą do chóru alarmistów, krzycząc: brońmy się razem przed watahą wilków.

 

newsweek.pl

Skąd wysokie poparcie dla PiS? Jaki jest „suweren”? Zbadali eksperci

PiS to populizm? Znacznie gorzej!
Kupieni za 500+, leniwi, niezaradni – tak przeciwnicy PiS myślą o jego elektoracie. Socjologowie pod kierownictwem dr. hab. Macieja Gduli proponują inne spojrzenie.

Poparcie dla PiS silnie wiąże się z przekonaniem o skorumpowanym charakterze poprzednich elit politycznych.

Igor Morski/Polityka

Poparcie dla PiS silnie wiąże się z przekonaniem o skorumpowanym charakterze poprzednich elit politycznych.

Niezaradni i leniwi, kupieni za 500+, ciemni, zmanipulowani i dający się oszukiwać – tak znaczna część przeciwników PiS definiuje elektorat partii Jarosława Kaczyńskiego. I im bardziej ich zdaniem PiS się kompromituje, tym bardziej utwierdzają się oni w tej prostej wizji pisowskiego „suwerena”. Zupełnie inne spojrzenie proponuje zespół socjologów pod kierownictwem dr. hab. Macieja Gduli. Rewolucyjnie inne, ale oparte na arcyciekawych badaniach.

Przeprowadził je zespół Instytutu Studiów Zaawansowanych wiosną i latem tego roku, sprawdzając poglądy klasy ludowej i średniej w niewielkim mazowieckim mieście (nazwanym kryptonimem „Miastko”), gdzie przytłaczające zwycięstwo wyborcze odniosło Prawo i Sprawiedliwość. Technika, jakiej użył, to nie znane powszechnie i budzące stałe kontrowersje badania ilościowe, ankietowe. Badacze przeprowadzili bowiem i opracowali dwa razy po 30 wywiadów z tymi samymi osobami (biograficznych oraz pogłębionych – o stosunku do polityki poprzedniej i obecnej władzy oraz o źródłach wiedzy o nich), z przedstawicielami klasy ludowej i średniej (zgodnie z teorią francuskiego socjologa Pierre’a Bourdieu), a ich wypowiedzi – jak wyjaśniają – były interpretowane w kategoriach specyficznych dla tych klas dyspozycji. „W pogłębionych wywiadach szukano informacji na temat źródeł, z których badani czerpią wiedzę o polityce, a do opinii i postaw politycznych dochodzono, konfrontując badanych przede wszystkim z pytaniami o wydarzenia i tematy klucze, które żywo są dyskutowane w sferze publicznej”.

Podstawowym wnioskiem z badań było to, że „poparcie dla PiS silnie wiąże się z przekonaniem o skorumpowanym charakterze poprzednich elit politycznych i z akceptacją aktualnych programów społecznych, a także z wizją wspólnoty, jaką oferuje swoim wyborcom partia Kaczyńskiego. Natomiast wyborcy niepopierający PiS są zrażeni i zniechęceni do polityki”.

Suweren walczy z elitą

Taki wniosek mógłby jeszcze nie stanowić nadzwyczajnego odkrycia, gdyby nie to, że zdaniem badaczy podstawą do akceptacji PiS nie jest wcale klasyczny populizm, ale zjawisko nazwane przez nich neoautorytaryzmem, który „łączy przedstawicieli różnych klas, obiecując rozliczenie establishmentu, stworzenie dumnej wspólnoty narodowej i wzrost poczucia mocy zarówno wobec elit, jak i grup o słabszej pozycji, np. uchodźców. Dla tego typu sprawowania władzy bardzo ważne są relacje, w jakie publiczność wchodzi z liderem i organizowanym przez niego dramatem politycznym. W dramacie tym publiczność uczestniczy w różnych rolach – ofiary, dumnego członka wspólnoty narodowej czy człowieka twardych zasad moralnych. Jednocześnie neoautorytaryzm mieści się w ramach paradygmatu demokratycznego, kładąc nacisk na uczestnictwo wyborcze, dawanie głosu zwykłym ludziom i niezależność państwa narodowego”.

Definicja ta pozwala inaczej spojrzeć na wysokie poparcie dla PiS w 2015 roku. U jego podstaw – według analizy socjologów – „leżały nie napięcia o podłożu ekonomicznym, ale wzrost aspiracji związany z podnoszeniem się standardu życia. PiS odwoływał się do tych aspiracji o wiele lepiej niż Platforma Obywatelska, i obiecywał ludziom, że państwo będzie ważnym partnerem w ich zaspokajaniu”.

Dodają oni też, że „kwestie interesów nie tłumaczą jednak wszystkiego. PiS był w stanie dużo sprawniej poruszać się w nowej sferze publicznej, która znacząco różni się od tej, która funkcjonowała 20, 15 i jeszcze 10 lat temu. W przeszłości sfera publiczna zorganizowana była wokół prasy, radia i telewizji. Uczestnictwo polityczne w tej sferze polegało na rywalizacji o narzucenie narracji, która okaże się przekonująca dla szerokiej publiczności. W rywalizacji tej uczestniczyli politycy, publicyści i intelektualiści. Można powiedzieć, że był to świat »pośredników kulturowych«. (…) Dziś komunikacja uległa głębokiemu przekształceniu z powodu rozwoju internetu. Nie chodzi tylko o to, że internet zabrał część publiczności, a dawne media działają w starym stylu, choć w mniejszej skali niż kiedyś. Internet przebudował stare media na swoją modłę. Oznacza to większą segmentację przekazu i jednocześnie olbrzymią presję konkurencyjną, by zdobyć uwagę publiczności. Dotyczy to także polityki, która przestała być aktywnością nastawioną na tworzenie i narzucenie narracji i przekształciła się w organizowanie publiczności wokół lidera. Lider nie tylko staje się uosobieniem proponowanego kierunku polityki, ale reaguje na wydarzenia, a czasem wręcz je wywołuje”.

Kaczyński obsługuje różną publiczność

Generalnie z analizy tych pogłębionych rozmów w „Miastku” wynika, że „Kaczyński obsługuje różnorodną publiczność. Klasie ludowej, dla której nie ma miejsca w społeczeństwie klasy średniej, oferuje udział we wspólnocie narodowej. Umiejętnie podsyca podmiotowość ofiary i angażuje ludzi obietnicą rozliczenia sprawców. Aspirującym daje poczucie moralnej wyższości. Dla wszystkich rozgrywa konflikt z elitami i buduje poczucie godności przez wyznaczanie słabych grup, wobec których można poczuć się silnym”.

Precyzując, klasie ludowej „PiS daje dziś poczucie uczestnictwa we wspólnocie, której członkowie wyraźnie różnią się od elit, »patologii« i obcych. Są dzięki temu »normalnymi« ludźmi. Jest to na pewno rodzaj awansu. (…) Nacjonalizm, jaki rozgrywa PiS, ma niewiele pozytywnych treści i nie określa szczegółowo powinności i tożsamości »prawdziwego« Polaka. Gdyby to robił, mogłyby powstać niepotrzebne napięcia miedzy zwolennikami, którzy często nie byliby w stanie odnaleźć się w pozytywnych definicjach. Zamiast tego łączy ludzi w opozycji wobec tych, którym »nic się nie należy«. Właściwe klasie ludowej swojskość i troska zostają wciągnięte w projekt akceptujący bezwzględność, tak wobec politycznych rywali, jak i wobec znajdujących się w potrzebie, ale nienależących do wspólnoty”.

Z kolei w przypadku klasy średniej „zaangażowanie w rządy Kaczyńskiego ma znacznie mocniejszy charakter. Z jednej strony PiS cieszy się sympatią osób wchodzących w rolę ofiary wykorzystującej politykę jako pretekst do szukania sprawiedliwości, z drugiej – poparcie dla PiS wiąże się z realizowaniem aspiracji klasy średniej do kontroli i panowania, a tego partia Kaczyńskiego dostarcza i w wielkiej polityce, i na poziomie życia codziennego”.

„U aspirujących z klasy średniej następuje wyczuwalne przesunięcie tonu krytyki w stosunku do elit w porównaniu z tym, co się o nich mówi w klasie ludowej. Elity nie tyle okazały się wyalienowane, obce dla zwykłego człowieka, ale nie spełniły wysokich oczekiwań, jakie stawia się przywódcom. Ich słabość kontrastuje z poczuciem moralności wyborcy. Odnosi się wrażenie, jakby krytyka elit służyła poprawie poczucia własnej wartości krytykującego i potwierdzeniu jego prawa do definiowania dobra i zła”.

Suweren inaczej widzi demokrację

Można się spodziewać, że nie wszystkim ta analiza przypadnie do gustu. Opór bowiem przeciw praktykom Prawa i Sprawiedliwości zasadza się w dużym stopniu na wyższościowym przekonaniu, że „oni” – głosujący na PiS ≥ są po prostu przekupni, cyniczni bądź nieskończenie głupi, czyli na prostym, czarno-białym widzeniu świata, w którym po „naszej” stronie z kolei jest dobro, mądrość i imponderabilia. Próba zakwestionowania tej dychotomii może być więc skazana na porażkę. A szkoda by było.

Analiza z „Miastka” zdecydowanie bowiem lepiej wyjaśnia stałe wysokie poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego. I to mimo głębokiego przekonania, iż tak widoczny – i to nie tylko wśród polskich elit, ale i za granicą – poziom dewastowania państwa, rozmontowywania podstaw demokracji liberalnej i łamania konstytucji musi w końcu dotrzeć do zwolenników „dobrej zmiany”.

Tymczasem wydaje się, że „suweren” zupełnie inaczej postrzega demokrację. To dla niego system niepodzielnej i uzasadnionej bezwzględnej władzy większości. Jej przejawem zaś jest właśnie pisowskie państwo nie „teoretyczne”, ale silne i sprawcze. Ta siła jest wartością samą w sobie, nawet jeśli wydaje się bezczelna i bezwzględna. Bo część tej siły spływa niejako na zwolenników rządzących, dając im satysfakcję, jakiej nigdy wcześniej w III RP nie zaznali, tworząc z nich beneficjentów nowego. A zarazem wskazując „stare” elity jako odpowiedzialne za to poprzednie państwo „teoretyczne”. Są więc silni siłą nowego państwa, tak jak wcześniej byli słabi słabością starego.

Mądre sposoby naprawy Rzeczpospolitej

Nie ma co ukrywać, że taka odpowiedzialność elit z pewnością istnieje i że być może właśnie dlatego wolą one, czy też wręcz muszą, trzymać się swojej wyższościowej interpretacji powodzenia PiS. Bo uznanie, że geneza sukcesu „dobrej zmiany” tkwi w istotnym stopniu w ich słabościach i abdykacji z roli prawdziwych elit, jest trudne. Dlatego też niestety są one tak łatwo postrzegane przez drugą stronę jako bezkrytycznie albo wręcz głęboko interesownie, żyrujące całe rządy PO-PSL, a teraz protestują, bo je „oderwano od koryta”. Nie uniknie się jednak uczciwej odpowiedzi wobec takiego dylematu bez głębokiego i samokrytycznego przemyślenia, na ile były to przez minione nie tylko osiem, ale wręcz 28 lat elity zasług i realizowania powinności społecznych, a na ile elity kastowe lub wręcz miejscami pasożytnicze czy w najlepszym razie merytokratyczne, ale obrócone plecami do nienadążających za nimi „ciemnych mas”, tkwiących – jak się nierzadko uważało – jedną nogą w dawnym skompromitowanym systemie.

Sprawa jest poważna, ale nadal trudno mieć nadzieję na takie rachunki sumienia. Wzmożenie moralne polskich elit prawnych, z którym autentycznie mamy do czynienia, jest wszak bardzo świeżej daty. Wcześniej, przez lata, takie głosy jak prof. Ewy Łętowskiej, były wołaniem na puszczy. Nie inaczej w elitach medialnych, akademickich czy lekarskich, o politycznych już nie mówiąc. Dlatego neoautorytarne rządy PiS wydają się mieć całkiem trwałe i racjonalne podstawy.

Nie znaczy to jednak, że z raportem zespołu Gduli nie należy się dokładnie zapoznać. Wręcz przeciwnie. Jest on tyleż groźnym memento, ile doskonale, po reportersku wręcz napisanym sprawozdaniem ze stanu świadomości znaczącej części Polaków.

Chodzi jednak o to, żeby – nawet przy uznaniu jego trafności – nie stało się ono wyłącznie kolejnym dobrym powodem do załamywania rąk nad niewdzięcznością i bezmyślnością „suwerena”. Spełni swój cel, gdy stanie się początkiem analizy własnych, indywidualnych, grupowych i środowiskowych zaniedbań i – przede wszystkim – mądrych sposobów naprawy Rzeczpospolitej. Naprawy, dodam, nieograniczającej się do rozmów na Facebooku, ale inicjujących skuteczną komunikację społeczną, inną niż dotychczas: przez konkretne działania i programy w każdym polskim „Miastku”. Bo że pisowski neoautorytaryzm jest początkiem końca nowoczesnej Polski europejskiej, nie trzeba raczej przekonywać.

***

„Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”. Raport przygotowany przez dr. hab. Macieja Gdulę we współpracy z Katarzyną Dębską i Kamilem Trepką, Warszawa 2017. Raport powstał w ramach projektu badawczego „Prawicowy zwrot w polityce a doświadczenie biograficzne”, realizowanego przez Instytut Studiów Zaawansowanych, przy wsparciu finansowym Fundacji im. Friedricha Eberta.

polityka.pl

Kolejne stanowisko ważnej instytucji ws. działań rządu. Tym razem chodzi o media

As, 22.12.2017

Tomasz Piątek na spotkaniu autorskim

Tomasz Piątek na spotkaniu autorskim (Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta /)

Okręgowa Rada Adwokacka staje w obronie dziennikarzy, którzy podpadli rządzącym. W specjalnym stanowisku adwokaci przypominają, że „ustawowym prawem i obowiązkiem prasy” jest informowanie obywateli oraz „sprawowanie w ich imieniu kontroli władzy”.

 

„Nie powinno być podstaw do stawiania zarzutów naruszenia prawa dziennikarzowi, który jako pierwszy ujawnił opinii publicznej dostrzeżone przez siebie nieprawidłowości w funkcjonowaniu organów państwowych oraz nadużycia władzy” – pisze, w przyjętym jednogłośnie, stanowisku Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie.

Jak podkreślili warszawscy adwokaci, w ostatnich miesiącach  „jesteśmy świadkami represji kierowanych przez władzę publiczną wobec dziennikarzy śledczych”.  „Z powodu wydawanych przez tych dziennikarzy publikacji na tematy związane z badaniem przeszłości rządzących polityków i urzędników państwowych i ewentualnego wpływu ich koneksji na sposób sprawowania władzy, a także publikacji ujawniających nieprawidłowości, jakie zostały przez tych dziennikarzy wykryte w organach władzy publicznej” – czytamy w oświadczeniu.

Przeciwko represjom protestowali już sami dziennikarze. „Do ataków na krytyczne media i ich dziennikarzy wykorzystywany jest aparat państwa i jego narzędzia. Coraz częściej mamy do czynienia tzw. „legal harassment” – czyli nadużywaniem prawa w celu prześladowania wybranych osób. Władza wykorzystuje środki, którymi legalnie dysponuje, do tłumienia chronionej ustawowo krytyki prasowej” – pisali w liście do zagranicznych organizacji dziennikarskich członkowie Towarzystwa Dziennikarskiego.

Minister dał sygnał do ataku

Najgłośniejszą sprawą dotyczącą ścigania dziennikarza za ujawniane przez niego informacje jest przypadek Tomasza Piątka.

Departament do spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej zajął się oskarżeniami jakie postawił dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” i Radia TOK FM, Antoni Macierewicz. Po opublikowaniu przez Piątka książki „Macierewicz i jego tajemnice”, szef MON zarzucił dziennikarzowi, „stosowanie przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego”.

Od Macierewicza zamiast wyjaśnień – milczenie lub kłamstwa”

http://www.gazeta.tv/plej/19,115170,22092856,video.html

„Ustawowym prawem i obowiązkiem prasy jest urzeczywistnianie prawa obywateli do rzetelnej informacji i jawności życia publicznego, a także sprawowanie w ich imieniu kontroli władzy (ang. public watchdog) oraz wyrażanie krytyki społecznej. Rolą demokratycznej władzy jest natomiast stworzenie prasie warunków, by w nieskrępowany sposób mogła swoje funkcje i zadania w społeczeństwie wypełniać i cieszyć się swobodą wypowiedzi, wyrażania poglądów i osądów – również w przedmiocie działania organów państwowych” – pisze ORA w swoim stanowisku. I przypomina, że wolność słowa to konstytucyjna gwarancja.

Za krytykę trzeba zapłacić

Według krytyków rządzącej koalicji, elementem walki z wolnymi mediami jest też kara dla TVN. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zdecydowała przed tygodniem, że telewizja powinna zapłacić blisko 1,5 mln złotych.

Bo materiały stacji TVN24, z czasów grudniowego kryzysu sejmowego, „propagowały działania sprzeczne z prawem i sprzyjały zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu”. – Członkowie rady mówią jednym głosem z politykami PiS – ocenił były szef KRRiT Juliusz Braun.

TOK FM

Władza wysiaduje „jajogate”. ABW u Klementyny Suchanow. Grożą odpowiedzialnością za… zamach na biuro Kempy. TVP też szykuje materiały

OKO.press uprzedza: ABW nachodzi rzucającą jajkami 8 grudnia 2017 w rządowe limuzyny Klementynę Suchanow i grozi jej zarzutem „nawoływania do przestępstwa”, jakie popełnił podpalacz biura posłanki Kempy. Jednocześnie TVP próbuje zmontować materiał o dr Rafale Suszku – drugim skutym 8 grudnia kajdankami. Najwyraźniej pracują nad „jajogate”

„Z cyklu ‚Wizyty domowe’, odcinek pierwszy” – śmieje się Klementyna Suchanow, aktywistka związana m.in. z Obywatelami RP, a zawodowo wybitna badaczka twórczości Witolda Gombrowicza. OKO.press opisało niedawno jej udział w akcji 8 grudnia 2017 : po przyjęciu przez Sejm ustaw o KRS i SN, grupka demonstrantów obrzuciła jajkami limuzyny wyjeżdżające z Pałacu Prezydenckiego.

Przeczytaj też:

Władza boi się kobiet z jajami. Aż wyciąga kajdanki

PIOTR PACEWICZ  10 GRUDNIA 2017

Suchanow: „wizyta ostrzegawcza”

Piątek, 22 grudnia, około 11. Domofon. Spodziewałam się kuriera z paczką na święta, ale tak naprawdę czułam od kilku dni, że przyjdą. Zostawiłam nawet memu partnerowi i córce instrukcje, co robić, jakby przyszli. Na szczęście córka była w szkole.

Pytam więc, kto.

„Czy Klementyna Suchanow? Policja”. Chcą porozmawiać, z 10 minut. I czy mogłabym do nich zejść.

Mówię, że jestem w piżamie i w ogóle nie mam raczej czasu.

To możemy przyjść później?

Proszę bardzo.

Wystukuję numer prawnika, a tu pukanie do drzwi. Otwiera A., mój partner z Nowego Jorku. Jest ich dwóch. Jeden milszy, drugi mniej. Mój partner nie mówi po polsku, Milszy coś tam duka po angielsku.

Zakładam szlafrok. Podchodzę do drzwi. Pytają, czy mogą wejść.

Nie, nie ma mowy.

Grzecznie zostają na klatce schodowej, rozmawiamy przez próg, tyle, że zerkają do środka.

Pytam, dlaczego mówili przed chwilą, że są z policji.

Nie rozumieją lub udają, że nie rozumieją. „To jakaś pomyłka”.

Proszę, by się wylegitymowali, Milszy podaje legitymację, drugi nie bardzo chce, ale Milszy go przekonuje.

Zapisuję nazwiska. Obaj z ABW. Między 30 a 40 lat, byczkowaci, włosy krótko przycięte. Sportowe kurtki, dżinsy.

Pytam, czy mają jakiś nakaz i w ogóle, jaki jest powód.

Nie, chcą tylko pogadać, w związku z moim postem na FB [o rzucaniu jajkami w limuzyny 8 grudnia 2017], bo ten post mógł stać się inspiracją dla pana NN, który podpalił biuro posłanki Beaty Kempy.

Co takiego? Pytam, czy do wszystkich, którzy coś napiszą na FB chodzą z takimi wizytami.

„Nie, do wybranych” – mówi Milszy. I ostrzega, że w grę wchodzi artykuł 255 Kodeksu Karnego w związku z art. 165.

„To jest wizyta ostrzegawcza” – mówią.  I jeszcze życzą wesołych świąt.

Z tego co wiem, wezwanie dostał też Darek Woszczyński, który opublikował duży komentarz pod moim wpisem na FB.

Darek Woszczyński: „Proszę przyjść, mamy temat”

„Tak, potwierdzam, dostałem wezwanie na 5 stycznia godz. 10.30. Dzwonili przedwczoraj i znowu dzisiaj ‚prosze przyjść, mamy dla pana temat’. Powiem szczerze, nie mam pojęcia o co chodzi. Trochę pomagam Strajkowi Kobiet, KOD, Obywatelom, można powiedzieć, tam gdzie OSA [Obywatele Solidarnie w Akcji – red.], tam i ja jestem. Mój zawód wyuczony stolarz meblowy, urodzony w Chełmie, z rodziny robotniczo-inteligenckiej, nauczycielskiej, mam 44 lata. Można zajrzeć na moją stronę.

Nie wykluczam, że wezwanie ma związek z akcją z jajami, bo dziwne rzeczy zaczęły się dziać na Facebooku.

OKO.press: Ale Pan nie brał w tej akcji udziału?

„Powiem tak. Niestety nie.”

Ze strony na FB: „przeciwnik PiS, ONR. Szuka partnerki na resztę życia”. Filmik pokazuje, jak Woszczyński bierze udział w akcji paczki dla bezdomnych na święta. Jest też w komitecie budowy pomnika Irenie Sendlerowej („Trzeba to ruszyć z kopyta”).

Rafał Suszek: TVP przyszła na uczelnię

Do niedawna zaangażowany jako Obywatel RP. Brał udział w wielu ulicznych działaniach. Razem z Klementyną Suchanow uczestniczył w akcji 8 grudnia 2017 obrzucenia jajkami limuzyn i jako pierwszy został skuty kajdankami.

Po krytycznym oświadczeniu lidera Obywateli Pawła Kasprzaka, wycofał się z ruchu. Mówi, że nie wystawia się na pożarcie towarzyszy z pola walki, a po głosie Kasprzaka, na Suchanow wylały się hektolitry hejtu. „Krytyczna opinia Pawła podważająca brutalność policji, była przy tym całkowicie a priori, bez żadnej komunikacji z nami”.

Dr Suszek jest fizykiem matematycznym, pracuje na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego.

Suszek: „Gdy wybuchła ‚jajogate’ jakiś prawicowiec na twitterze zajął się mną, na zasadzie gruntownej obsługi klienta, podał moje dane, afiliacje naukowe, nawet numer telefonu szefa. Pytał, jak ktoś taki może pracować na uczelni i  że trzeba zwrócić uwagę władzom UW na moje haniebne zachowanie. Miało to dwa następstwa.

Pierwszym był spontaniczny obywatelski hejt, czyli nienawistne komentarze na moim FB. Drugim – poniedziałkowa wizyta ekip TVP (przedstawiali się  „od pani Gargas”) na Wydziale Fizyki. Akurat wcześniej skończyłem zajęcia, więc mnie już nie złapali, ale rozmawiali z moim szefem prof. Jackiem Jezierskim. Pokazali mu słynny policyjny klip, w którym protestujący to banda narwańców i oprychów, ja pojawiam się tam na marginesie. Pytali, czy taki ktoś powinien pracować na uczelni i wychowywać młodzież”.

oko.press

„W Wigilię pod Pałac”. Obywatele RP organizują protest pod Pałacem Prezydenckim

Chociaż prezydent Andrzej Duda zapowiedział podpisanie upolityczniających sądy ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, opozycja nie zamierza składać broni. Wręcz przeciwnie – w Wigilię, 24 grudnia, o godz. 15:30 organizują protest przed Pałacem Prezydenckim. Dlaczego akurat w Wigilię? Bo sytuacja jest niezwykle poważna – tłumaczą organizatorzy.

„Spotykamy się w niedzielę o 15:30 pod Pałacem Prezydenckim. By wspólnie, z wybitnymi prawnikami, powiedzieć rządzącym, że my honoru nie sprzedajemy, zasad nie łamiemy, umów dotrzymujemy, a ponad wszystko cenimy prawa i wolności obywatelskie, które w tym pięknym projekcie – jakim jest Konstytucja – zostały zapisane” – czytamy w odezwie organizatorów, Obywateli RP, ruchu Wolne Sądy i Ogólnopolskiego Straju Kobiet.

Z informacji „Newsweeka” wynika, że chęć udziału w proteście wyrazili na razie m.in. prof. Ewa Łętowska (była Rzeczniczka Praw Obywatelskich i sędzia Trybunału Konstytucyjnego), prof. Marek Chmaj, prof. Mirosław Wyrzykowski (były sędzia Trybunału Konstytucyjnego), a także liczni sędziowie, adwokaci oraz politycy opozycji.

Zaskakuje nie tyle fakt, że opozycja wychodzi na ulice zamanifestować swoje niezadowolenie po decyzji prezydenta Dudy o podpisaniu szeroko krytykowanych ustaw o KRS i SN, co godzina i data planowanego zgromadzenia. W końcu popołudnie 24 grudnia to moment, kiedy ruch na ulicach zamiera, a większość Polaków moment kończy przygotowania do wigilijnej kolacji. Moment na aktywność obywatelską dość szczególny. Jednak i na to organizatorzy mają odpowiedź. „Tym wszystkim, którzy zakrzykną, czemu w dzień Wigilii, czemu w porze, najważniejszej, najbardziej rodzinnej, polskiej wieczerzy, odpowiadam: właśnie dlatego!!!” – czytamy.

„Już nie czas oglądać się na innych, nie czas nasz sprzeciw ustawiać na końcu listy codziennych zadań” – zauważają inicjatorzy protestu. „Jeśli się dziś nie obudzimy, jeśli nadal będziemy uważali, że są kwestie ważniejsze niż obrona demokracji, kolejne Wigilie spędzimy, w państwie, co najmniej autorytarnym, być może na marginesie Unii” – przekonują.

Zapewniają też, że „pora się obudzić, zrozumieć, że nikt za Was wolności nie obroni, i że ta obrona wymaga nie tylko wysiłku, inteligencji ale i wielkiego, co raz większego poświęcenia”. „Jeśli dziś nie poświęcimy czasu z rodzinnego spotkania, jutro będziemy musieli poświęcić pracę, hobby, zdrowie, a w dalszej kolejności nie pozostanie nic innego jak oddać życie” – dodają.

OBYWATELE RP, WOLNE SĄDY, OGÓLNOPOLSKI STRAJK KOBIET„Jeśli się dziś nie obudzimy, jeśli nadal będziemy uważali, że są kwestie ważniejsze niż obrona demokracji, kolejne Wigilie spędzimy, w państwie, co najmniej autorytarnym, być może na marginesie Unii”
Pod koniec komunikatu pojawia się też uszczypliwy akapit do tych, których powyższe słowa nie przekonają. „Oczywiście macie wybór, pod butem dyktatora da się egzystować, czasem nawet wygodnie” – czytamy. „Wystarczy tyko wynieść z domu lustra, bo trudno patrzeć w twarz człowiekowi, który z lenistwa, strachu, głupoty oddał bez walki to co miał najcenniejszego: marzenia, wolność, przyszłość” – podsumowują organizatorzy.

http://www.newsweek.pl/polska/polityka/w-wigilie-protest-opozycji-przed-palacem-prezydenckim-,artykuly,420939,1.html?src=HP_Section_2