Tag Archives: KOD

Szczucie PiS na sędziów przynosi efekty

Zwykły wpis

– „Dziś sędzia Sylwia Rehlis z Sądu Rejonowego w Rybniku została napadnięta przez podsądnego na posiedzeniu. Podsądny przeskoczył przez stół sędziowski uderzył ją w pięścią w okolice obojczyka, a następnie skopał. Protokolant obezwładnił napastnika” – poinformowało na swoim profilu na Facebooku Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia”.

Jak nieoficjalnie dowiedział się Onet, przy napastniku znaleziono nóż. Informacje w wp.pl potwierdził rzecznik „Iustitii” sędzia Bartłomiej Przymusiński: – „Tak, to prawda. Podczas przeszukania, zanim wszedł na sale sądową, znaleziono u niego nóż”. 39-letni mężczyzna trafił do aresztu.

– „Ujawniają się skutki kampanii nienawiści wobec sędziów. Nie ma sensu oznaczania pośrednio winnych podobnych zdarzeń. Wiadomo kto za nią odpowiada”; – „PiSowska „mowa miłości” i kościelne „miłosierdzie” przynosi efekty”;

– „Pierwsze efekty szczucia na sędziów”; – „Nie sposób nie dostrzegać związku tego typu zachowań ze zmasowanym atakiem na sędziów przeprowadzonym przez TVP i władze państwowe” – komentowali sprawę internauci.

– „J.Turczynowicz-Kieryłło ma teraz rzadką okazję potępić hejt, agresję i przemoc wobec – jak mówił A. Duda: sędziów, którym „wydaje się, że są bogami”, wobec „nadzwyczajnej kasty”, która „30 lat temu przefarbowała się jako elita nowego państwa” – podsumował na Twitterze wicenaczelny „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski.

Kmicic z chesterfieldem

Tacy ludzie rządzą w bandyckim państwie PiS.

Premier Rzeczypospolitej Polskiej otwarcie mówi, że nie uzna wyroku sądu. Jak jakiś watażka w republice bananowej.

„Po raz pierwszy sędziowie będą walczyli o praworządność na ulicy. W togach. Najważniejsze jest to, żeby byli z nami obywatele” – mówi OKO.press sędzia Igor Tuleya przed sobotnim Marszem Tysiąca Tóg. 

15-17 stycznia Senat zajmie się projektem tzw. ustawy dyscyplinującej, zwanej też kagańcową.

Jak pisaliśmy w OKO.press projekt przegłosowany przez PiS w Sejmie 20 grudnia, po 29 godzinach chaotycznego „poprawiania” zakłada m.in. drastycznie poszerzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów. 

Przeciwko takim planom ostro protestują znamienici prawnicy – polscy i zagraniczni – oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Bo tak sformułowane przepisy są poważnym zagrożeniem dla niezależności sędziów i stawiają pod znakiem zapytania członkostwo Polski w europejskim porządku prawnym. Protestowała Komisja Europejska i kolejne organy Rady Europy: Zgromadzenie Parlamentarne i Komisarz Praw Człowieka.

Więcej o Igorze Tuleyi…

View original post 616 słów więcej

 

W gadzinówce TVP głupawka

Zwykły wpis

Osłupieli wszyscy. Zarówno widzowie, jak i prowadzący na żywo sobotni program TVP Info  „Studio Polska”. Podczas emisji, niespodziewanie pojawił się mężczyzna z kartką „Dość cenzury w TVP”.

W tej formie oprotestowywał zakaz wstępu do studia dla Adama Słomki i Zygmunta Miernika. Byli opozycjoniści z czasów PRL otrzymali go w związku z awanturą do jakiej doszło w tym samym programie w październiku ub. r. Mężczyzna, który na kolanach trzymał portret Słomki kopnął wtedy jednego z uczestników w plecy.

„To nieprawda! Ten program jest sterowany! Zobaczcie, jak działa cenzura! Ogórek okłamała! Nie wpuszczają ludzi” –  wołał, twierdząc, że w programie uczestniczą opłacani statyści, a zapraszani goście są stronniczy.

Prowadzący program Jacek Łęski próbował uspokoić sytuację. Doszło do szarpaniny. „Dlaczego mnie szarpiecie?! Ja was nie szarpię!” – krzyczał protestujący. Ostatecznie został wyprowadzony ze studia przez ochronę.

„Pytali państwo kiedyś, dlaczego grupa pana Słomki nie jest wpuszczana do studia. Właśnie z powodu takich sytuacji. Te emocje wykraczają poza standardowy poziom”  – podsumowała stojąca przez jakiś czas jak wryta Magdalena Ogórek.

Nagranie tej sytuacji lotem błyskawicy obiegło Internet.

„Ktoś nie wytrzymał promowania lewactwa w ‚Studio Polska’! Czy jeśli uczestnik ‚otwartego studio’ dokona protestu używając danych @Slomka_KPN to jestem temu winny… czy cenzura prewencyjna w TVP?” – zapytał retorycznie sam Adam Słomka.

Depresja plemnika

W plebiscycie na słowo roku 2018 wygrała „Konstytucja”. Ja stawiałam na „serce”. A na drugim miejscu na „żarówkę”. Tym bardziej, że za sprawą przedstawicieli partii aktualnie rządzącej, serce z żarówką nieoczekiwanie wpisały się nam w kontekst europejski.

Bo tak: pan premier Morawiecki, w ramach kampanii przed wyborami do PE, dokonał analizy europejskiej anatomii pod kątem etnicznym i wyszło mu, że Polska to Serce Unii. I to by się zgadzało. Bo Zachód od stuleci utożsamiany jest z Rozumem.

Serce jest też symbolem miłości, która owładnęła partią aktualnie rządzącą. To niespodziewane uczucie spadło na formację władzy akurat tuż przed wyborami. No, ale z miłością tak właśnie bywa, że kto się czubi, ten się lubi.

Gwałtowność uczucia ku Unii może też, po trosze, wynikać ze specyfiki naszego Serca, bo funkcjonuje ono nieco na przekór oficjalnej wiedzy medycznej. Mamy je – otóż – po prawej stronie, bowiem trudno, żeby cokolwiek pod rządami aktualnej władzy…

View original post 2 382 słowa więcej

 

Kolesie w sukienkach rozumieją siebie, jakoś seks trzeba uprawiać. Wszak to jak jedzenie, spanie

Zwykły wpis

W kłopotliwej dziś dla Kościoła sytuacji, prosta logika powinna podpowiadać  wycofanie się z hałaśliwej argumentacji, a w niektórych wypadkach wręcz zamilknięcie. Jego hierarchowie nie dostrzegają jednak takiej potrzeby…

Abp. Stanisław Gądecki  dał się namówić do udziału w  programie „Wydarzenia i Opinie” w Polsat News, gdzie zaryzykował swoje zdanie na kontrowersyjne tematy. Mówiąc o zarzutach wobec ks. Jankowskiego z Gdańska, z wyrozumiałością  wręcz ocenił, że jest to „splot dwóch rzeczywistości, które się na siebie nakładają i które też nie powinny być mieszane”. Stwierdził, że „jedną rzeczą jest jego rys solidarnościowy”, natomiast „druga rzeczywistość” dotyczy oskarżeń. Jakby sprawa nie była dość jasna dodał: „Nie wiem, czy to chodzi o pedofilię, czy efebofilię, bo to są też różne rzeczy”powiedział. I dodał: „Myślę, że to da się ustalić, bo jeśli znajdą się ofiary i przedstawią argumenty, to sprawa zapewne znajdzie swoje rozwiązanie” – podsumował duchowny jakby nieświadom okropności czynów Jankowskiego.

Zapowiedział też, że spotka się z ofiarami księży pedofilów – co jest zresztą reakcją na wezwanie Watykanu.

Dość kuriozalną w tej sytuacji opinię wygłosił też Gądecki na temat  sukcesu filmu „Kler”. I przyrównał go do sukcesu filmu „Żyd Süss” w okresie hitlerowskim. „Oni zostali przedstawieni w trzech osobach. Według tych najgorszych, jakoby rzekomo ich skłonności. To zostało tak zręcznie spreparowane, że ludzie byli wstrząśnięci i wielu odstręczyło to wtedy od Kościoła, ułatwiając postęp hitleryzmu” – stwierdził arcybiskup.

Depresja plemnika

Zjednoczona Prawica nie przeczuwała, że przejęcie sądów będzie tak trudne. Myślała, że jeśli obrzydzi sędziów społeczeństwu, jeśli pokaże jako „nadzwyczajną kastę”, zepsutą elitę, która wykorzystuje immunitet, by bezkarnie kraść w sklepach kiełbasę, to wówczas nikt nie stanie ani w ich obronie, ani w obronie sądów. A jeśli jeszcze przy tym spowoduje się zamęt w sądownictwie, postrąca prezesów, zrobi przeciąg w KRS i czystkę w SN, a więc puści się w ruch karuzelę atrakcyjnych stanowisk, to i sami sędziowie zaczną podstawiać sobie nogi, żeby tylko zająć miejsce na karuzeli. Plan wydawał się dobrze ułożony, tyle że się posypał. Ani ludzie nie dali się nakarmić propagandową papą i nie poparli tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Ani sędziowie nie okazali się tak pazerni…

View original post 1 689 słów więcej

 

Jasna Góra – siedlisko złych duchów

Zwykły wpis

Jasnogórskie sanktuarium w Częstochowie wyglądało w sobotę niezwykle. Zamiast często widzianych  tu PiSowców, kiboli, narodowców, „prawdziwych patriotów” z  celtyckimi krzyżami oraz rasistowskimi hasłami, zjawili się działacze środowisk demokratycznych. Mieli ze sobą narodowe i unijne flagi, w rękach trzymali konstytucję.

Przybywszy z pielgrzymką, chcieli wziąć udział w mszy świętej za Ojczyznę, zwłaszcza, że jedną z jej intencji  miała być „Polska wolna od faszyzmu, nacjonalizmu i nietolerancji”.  Taka ofiara została w zakrystii przyjęta, a mszę zamówiła osoba, pragnąca pozostać anonimową.

…Poza nami, na mszy będą osoby postronne. Nasza obecność na tej mszy ma być przykładem/symbolem polskości. Wartości, o które walczymy. 
Jesteś katolikiem? Innowiercą? Ateistą? Agnostykiem? To Twój wybór. Ale Polska wolna od faszyzmu, nacjonalizmu, nietoleracji to nasz wspólny wybór. Przyjdź!

Przed rozpoczęciem mszy, intencje odczytywano przez kilkanaście minut, ale… pominięto tę za Polskę wolną od faszyzmu, nacjonalizmu i nietolerancji. Po mszy działacze demokratyczni chcieli się dowiedzieć w zakrystii dlaczego. Usłyszeli, że „to była prowokacja i próba upolitycznienia mszy”. „Było zresztą ogłoszone, że modlimy się za wyczytane i niewyczytane intencje, więc wszystko jest w porządku” – dodał obłudnie zagadnięty o to zakonnik.

Dzieje się tak nie pierwszy raz. Rok temu próbowała zamówić mszę za Polskę wolną od faszyzmu Jolanta Urbańska, częstochowska radna PO i założycielka stowarzyszenia Demokratyczna RP. Jak podaje Gazeta Wyborcza, Paulini odmówili jej odprawienia, twierdząc, że w Polsce nie ma faszyzmu, więc nie ma potrzeby modlenia się w takiej intencji.

Gdy w kwietniu tego roku działacze polityczni i społeczni oraz autorytety życia publicznego zaprotestowali przeciwko V Pielgrzymce Środowisk Narodowych  i ich wizycie w częstochowskim sanktuarium, usłyszeli od przeora klasztoru o. Mariana Waligóry: „Jasna Góra jest otwarta dla wszystkich”.

Pielgrzymka narodowców się odbyła. Od swojego kapelana ks. Romana Kneblewskiego przybyli usłyszeli na Jasnej Górze m.in., że „polski katolik musi być nacjonalistą” (choć polscy biskupi twierdzą, że nie da się pogodzić nacjonalizmu z nauczaniem Kościoła). Nikt też nie oponował, gdy nacjonaliści szli z pochodniami przez teren klasztoru, skandując: „Młodość, wiara, nacjonalizm”

Tym większe rozczarowanie i żal działaczy środowisk demokratycznych. „Na Jasnej Górze dano nam odczuć, że to nie nasze miejsce. Nie powiedziano do nas ani słowa, nie dano nam wsparcia” – komentowali oni swoją wizytę w Częstochowie.

Jeden z nich – ubrany w koszulkę „Konstytucja” – usłyszał wprost od Paulina,  że „chyba pomylił miejsce”. Szkoda, że żaden z jasnogórskich zakonników nie wpada na taką myśl,  gdy to święte miejsce dla katolików – bezczeszcząc je swoim zachowaniem – odwiedzają „kibole” i „narodowcy”.

Depresja plemnika

„Czas już pomyśleć o życiu poza polityką” – napisała niespodziewanie Krystyna Pawłowicz na Twitterze. Posłanka w toku dyskusji przyznała, że odchodzi z polityki.

Krystyna Pawłowicz złożyła życzenia świąteczne użytkownikom Twittera. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dyskusja, która miała miejsce w komentarzach pod jej wpisem. Sama Pawłowicz niespodziewanie zadeklarowała: „Mój czas w polityce w te Święta dobiegł końca, teraz młodzi”.

Dalsze komentarze Pawłowicz były w podobnym tonie. Posłanka stwierdziła że „czas już pomyśleć o życiu poza polityką, zobaczyć jeszcze miejsca rodzinne, pokurować zdrowie, posprzątać po sobie”.

„Mam już prawie 70 lat i trzeba wszystkie swoje sprawy pozałatwiać” – pisała również.

Do końca nie było jasne, czy Pawłowicz nie ma na myśli wyłącznie zakończenia aktywności w mediach społecznościowych. Zapytana jednak wprost, czy odchodzi z polityki, odparła, że tak.

„Chcę swą polityczną aktywność zakończyć,mam dużo spraw do załatwienia,życiowego zakończenia i uporządkowania. Może jesienią tu wrócę. Wpisywać się będzie można. Może wstawię…

View original post 3 276 słów więcej

 

Korupcja wg PiS, nowotwór zawłaszczania państwa dotarł wszędzie

Zwykły wpis

Marek Szewczyk, były naczelny „Konia Polskiego” ujawnił na swoim blogu Hipologika.pl. skandaliczne praktyki odkryte w cieszących się do niedawna dobrą sławą polskich stadninach koni. Dowodzi, że unikatowe konie czystej krwi wywieziono z Polski za granicę na podstawie zeskanowanych podpisów. Chodzi głównie o urodzonego w marcu 2017 r. Ermitage jednego z najbardziej obiecujących ogierków w polskiej hodowli konia arabskiego syna multiczempionki Emandoriii. Dodaje, że w wątpliwy sposób dzierżawiono też inne cenne konie z Michałowa: klacze Emandorię, Pustynię Kahila i Galeridę oraz ogiera Equatora.

„Samo dzierżawienie nie jest niczym nietypowym.  Jednak pierwszy raz spotykam się z dzierżawą przeprowadzoną w taki niechlujny sposób” – pisze Szewczyk. „Niestety, sposób dzierżawy niektórych klaczy można uznać za okradanie stadnin. Pytanie tylko w czyim interesie” – mówi. „Przykładem może być Emandoria, która jest multiczempionką, a wydzierżawiono ją bez opłaty dzierżawnej, a zyskiem dla stadniny jest tylko ewentualne 50 proc. wygranych pieniężnych na pokazach” – mówi.

Co na to Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, któremu podlegają stadniny. Jak informuje „Rzeczpospolita” z dokumentów ośrodka, wynika, że bez umowy za granicą przebywał ogierek Ermitage. (…) „Pozostałe konie przebywały lub przebywają za granicą zgodnie z zawartymi umowami”– odpowiedział rzecznik KOWR Mariusz Rytel.

Milczeniem pominął fakt skanowanych podpisów, ale akurat tę informację potwierdziło Ministerstwo Rolnictwa w odpowiedzi na interpelację posła Jarosława Sachajki z Kukiz’15. „Skan umowy dostarczony 4.09.2018, podpis dzierżawcy również zeskanowany, podpis prezesa SK Michałów jest oryginalny” – taką adnotację ministerstwo zamieściło przy Pustyni Kahila i Galeridzie.

Ujawnia jednak fakt, że w umowie dotyczącej tej drugiej klaczy nie wszystko się zgadza. „Sprzeczne informacje – klacz zostaje przekazana nieźrebna, w dalszej części akapitu widnieje zapis, że klacz jest jednak źrebna” – pisze resort w odpowiedzi na interpelację.

Wiele wskazuje na to, że problemy z dzierżawą mogły mieć miejsce również w innej stadninie koni arabskich: w Janowie Podlaskim. Posłanka PO Joanna Mucha złożyła przed kilkoma dniami zawiadomienie do CBA w sprawie stadnin, a jednym z powodów jest sprawa dzierżawy słynnej janowskiej klaczy Pingi.

Pinga wygrała w tym czasie jeden z pokazów na Bliskim Wschodzie, stadnina zapewnia, że przelała nagrodę w wysokości 75 tys. euro, jednak zdaniem ministerstwa środki nie trafiły na konto stadniny. „Zachodzą podejrzenia o przywłaszczenie wyżej wymienionej kwoty przez członka zarządu stadniny”– pisze Mucha.

Sytuację w stadninach śledzi również Posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska i przypomina, że „w 2016 r. prezesów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie, czyli Marka Trelę i Jerzego Białoboka, odwołano m.in. z powodów rzekomych nieprawidłowości w dzierżawie klaczy. Przeprowadzono audyty w stadninach, których wyników nigdy nie poznaliśmy. Nieoficjalnie wiadomo, że zarzuty się nie potwierdziły. Za to porządny audyt przydałby się teraz – podpowiada Rostkowska.

Pisowska korupcja dotyka każdej dziedziny życia. Nawet w stadninach koni, z których wywieziono unikalne konie na podstawie podrobionych dokumentów.

Depresja plemnika

W miarę jak kolejne media ujawniają bulwersujące kulisy afery korupcyjnej w Komisji Nadzoru Finansowego, odsłaniając elementy przeprowadzanego z całą bezwzględnością procesu doprowadzania prywatnych banków na skraj upadku, by następnie je “uratować” poprzez przejęcie przez państwo, rośnie napięcie wewnątrz obozu władzy, a oczom obserwatorów ukazuje się bezwzględna walka frakcji walczących o wpływy. Oderwanie obozu władzy od rzeczywistości jest totalne – moment ujawnienia skandalicznego procederu i idącej w dziesiątki milionów rocznie łapówki wykorzystują nie do zdiagnozowania problemu i jego zwalczenia, a do zabezpieczenia własnych interesów, najlepiej kosztem politycznych rywali wewnątrz obozu Zjednoczonej Prawicy.

Dobro państwa już dawno nie jest najważniejsze – liczy się władza i jej utrzymanie za wszelką cenę. Nie ma nawet cienia szansy na powołanie komisji śledczej czy rzetelne śledztwo, na które naciska opozycja oraz pewnie już wkrótce opinia publiczna. Do tej pory PiS był teflonowy i ujawnianie mniejsze lub większe afery (w sieci krąży już nawet lista 100 takich…

View original post 3 631 słów więcej

Marek Kuchciński – pokraka prima sort

Zwykły wpis

Kancelaria Sejmu z okazji 550-lecia parlamentaryzmu w Polsce wydała okazjonalny kalendarz. Nikt niczemu się nie dziwił, nikt nie komentował do czasu nadejścia miesiąca listopada, kiedy to szczęśliwi posiadacze kalendarza odkryli, że najbardziej jesienny miesiąc ma o jeden dzień więcej, czyli 31, a korki od szampana według kalendarza powinny wystrzelić 30 grudnia.

O błędzie napisała na Twitterze posłanka PO Maria Janyska, publikując przy okazji zdjęcia trefnego kalendarza. To natychmiast wywołało falę prześmiewczych komentarzy wśród internautów.

Był kalendarz grecki, juliański, gregoriański a teraz wprowadzili jeszcze kalendarz pisowski” – pisze jeden z internautów, a kolejny ironizuje: „Z ostatniej chwili: Rzecznik Prez. (pisownia org. – przyp. autora) oznajmił, że Prezydent podpisze ustawę o zamianie 31grudnia na 31 listopada jak tylko Sejm i Senat uchwalą takową. Zamiana ta jest istotnym krokiem w kierunku oczekiwań społecznych i ma istotny wymiar ekonomiczny – skomentował Marszałek Sejmu.”

Trudno się dziwić internautom, że drwią, choć to trochę przerażające, że nawet przygotowanie zwykłego, okolicznościowego kalendarza jest dowodem braku profesjonalizmu i nieuwagi ze strony PiS.

Pokraki pisowskie – ten termin koniecznie należy wprowadzić do leksykonów, słowników.

Depresja plemnika

11 listopada zapowiada się na wielką kompromitację Polski pisowskiej.

„Proponuję wyłączyć Święto Niepodległości spod ustawy o zgromadzeniach. Przywróćmy Polsce jej święto zanim ekstremiści i prawica nie zniszczą do reszty, i święta, i Polski” – pisze b. minister Bartłomiej Sienkiewicz.

Obywatele RP, KOD i Strajk Kobiet będą tego dnia blokować narodowców z Konstytucją w ręku.

Jak obchodzić 11 listopada?

„To jest święto państwa i państwo powinno wziąć za nie odpowiedzialność” – pisze Bartłomiej Sienkiewicz w apelu, który 2 listopada 2018 opublikował na Facebooku. „Żadnych innych pochodów i manifestacji – wolności manifestowania w jednym zgromadzeniu nie gwarantuje Ruch Narodowy – on ją nam, obywatelom, odbiera. Jeden pochód w każdym…

View original post 3 663 słowa więcej

Lech Kaczyński zniknie z pomników

Zwykły wpis

Znikną…

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!

Piotr Szczęsny – bez wolności nie umiał i nie chciał żyć

Ten szczególny listopadowy czas chcemy poświęcić na wspomnienie jednej osoby. Siebie samego określił mianem Szary Człowiek. Bez wolności nie chciał i nie umiał żyć. 19 października 2017 r. na pl. Defilad podpalił się w akcie protestu przeciw zabieraniu jemu i nam wszystkim tego, co uznawał za najcenniejsze. Być może ostatnimi dźwiękami, które Piotr Szczęsny słyszał, były słowa odtwarzanego przez niego utworu „Wolność kocham i rozumiem”. Kilka dni potem zmarł nie odzyskawszy przytomności…

Piotr Szczęsny zostawił nam manifest. – „A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi” – napisał. Czy po ponad roku obudziliśmy się?

Niepokojąco aktualne po ponad roku są słowa Piotra Szczęsnego zarówno z manifestu, jak i z jego listu skierowanego do mediów. W tym ostatnim pisał, że wstydzi się, że „mam prezydenta, który jest prezydentem tylko swojej partii i jej zwolenników, i który łamie Konstytucję”. Andrzej Duda przez ostatni rok przysporzył jeszcze wiele powodów do wstydu.

Piotr Szczęsny wstydził się za premiera, którym wtedy była Beata Szydło. – „Wstydzę się, że mam premier, która realizuje wydawane jej „po linii partyjnej” polecenia” – pisał. Jednak jego słowa równie dobrze można odnieść do obecnego prezesa Rady Ministrów, czyli Mateusza Morawieckiego. Chyba jednak Szaremu Człowiekowi nie przyszłoby to głowy, że premier polskiego rządu może posunąć się do kłamstw, za które – na mocy wyroku sądowego – musiał przepraszać.

Pisał też, że wstyd mu, kiedy „znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd”. Nie do zniesienia dla niego byłoby pewnie to, że z powodu pisowskich działań Komisja Europejska i unijny Trybunał Sprawiedliwości muszą zajmować się ratowaniem naszej praworządności i niezależności polskich sędziów.

Szary Człowiek nie mógł też znieść, że „opluwani są ludzie, którym należy się szacunek za to, co zrobili dla wolnej Polski”. Miał na myśli Lecha Wałęsę i sędziów ówczesnego Trybunału Konstytucyjnego. Po roku to grono – niestety – znacznie się powiększyło. Bezpardonowe ataki pisowskich funkcjonariuszy na sędziów Sądu Najwyższego i sądów powszechnych (łącznie z grożącymi im dyscyplinarkami) jeszcze rok temu nikomu nie przychodziły do głowy.

Przede wszystkim jednak nie straciło na aktualności jego wezwanie: Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”. Chciałoby się wierzyć, że m.in. dlatego tak gremialnie poszliśmy głosować w ostatnich wyborach? Pamiętajmy o ofierze Szarego Człowieka, kiedy w 2020 r. w maju wybierać będziemy europosłów, a jesienią odbędą się wybory do Sejmu.

Poświęćmy jeszcze chwilę na przeczytanie całego manifestu Piotra Szczęsnego – niech to będzie symboliczne zapalenie znicza na jego grobie.

  1. Protestuję przeciwko ograniczaniu przez władze wolności obywatelskich.
    2. Protestuję przeciwko łamaniu przez rządzących zasad demokracji w szczególności przeciwko zniszczeniu (w praktyce) Trybunału Konstytucyjnego i niszczeniu systemu niezależnych sądów.
  2. Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP. Protestuję przeciwko temu, aby ci, którzy są za to odpowiedzialni (m.in. Prezydent) podejmowali jakikolwiek działania w kierunku zmian w obecnej konstytucji – najpierw niech przestrzegają tej, która obecnie obowiązuje.
    4. Protestuję przeciwko takiemu sprawowaniu władzy, że osoby na najwyższych stanowiskach w państwie realizują polecenia wydawane przez bliżej nieokreślone centrum decyzyjne związane z prezesem PiS, nieponoszące za swoje decyzje odpowiedzialności. Protestuję przeciwko takiej pracy w Sejmie, kiedy ustawy tworzone są w pośpiechu, bez dyskusji i odpowiednich konsultacji, często po nocach, a potem muszą być prawie od razu poprawiane.
    5. Protestuję przeciwko marginalizowaniu roli Polski na arenie międzynarodowej i ośmieszaniu naszego kraju.
  3. Protestuję przeciwko niszczeniu przyrody, szczególnie przez tych, którzy mają ją bronić (wycinka Puszczy Białowieskiej i innych obszarów cennych przyrodniczo, forowanie lobby łowieckiego, promowanie energetyki opartej na węglu).
  4. Protestuję przeciwko dzieleniu umacnianiu i pogłębianiu tych podziałów. W szczególności protestuję przeciwko budowaniu „religii smoleńskiej” i na tym tle dzieleniu ludzi. Protestuję przeciwko seansom nienawiści, jakimi stały się „miesięcznice smoleńskie”, przeciwko językowi ksenofobii i nienawiści wprowadzanemu przez władze do debaty publicznej.
  5. Protestuję przeciwko obsadzaniu wszystkich możliwych do obsadzenia stanowisk swoimi ludźmi, którzy w większości nie mają odpowiednich kwalifikacji.
    9. Protestuję przeciwko pomniejszaniu dokonań, obrzucaniu błotem i niszczeniu autorytetów, takich jak Lech Wałęsa, czy byli prezesi TK.
  6. Protestuję przeciwko nadmiernej centralizacji państwa i zmianom prawa dotyczącego samorządów i organizacji pozarządowych zgodnie z doraźnymi potrzebami politycznymi rządzącej partii.
  7. Protestuję przeciwko wrogiemu stosunkowi władzy do imigrantów oraz przeciw dyskryminacji różnych grup mniejszościowych: kobiet, osób homoseksualnych i innych LGBT, muzułmanów i innych.
  8. Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i robieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości.
  9. Protestuję przeciwko wykorzystywaniu służb specjalnych, policji i prokuratury do realizacji swoich własnych (partyjnych bądź prywatnych) celów.
    14. Protestuję przeciwko nieprzemyślanej, niekonsultowanej i nieprzygotowanej reformie oświaty.
  10. Protestuję przeciwko ignorowaniu ogromnych protestów służby zdrowia.

Protestów pod adresem obecnych władz mógłbym sformułować dużo więcej, ale skoncentrowałem się na tych, które są najbardziej istotne, godzące w istnienie i funkcjonowanie całego państwa i społeczeństwa.

Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych władz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te władze do różnych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. Ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie.

Natomiast chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach.

Wezwanie swoje kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych, którzy decydują o tym, kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję.

I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego, co już raz zdobyli.

Wprawdzie to już dość wyświechtane powiedzenie, ale bardzo tutaj pasuje: Jeśli nie my, to kto? Kto jak nie my, obywatele ma zrobić porządek w naszym kraju? Jeśli nie teraz, to kiedy?

Każda chwila zwłoki powoduje, że sytuacja w kraju staje się coraz trudniejsza i coraz trudniej będzie wszystko naprawić.

Przede wszystkim wzywam, aby przebudzili się ci, którzy popierają PiS – nawet jeśli podobają się wam postulaty PiS-u, to weźcie pod uwagę. że nie każdy sposób ich realizacji jest dopuszczalny. Realizujcie swoje pomysły w ramach demokratycznego państwa prawa, a nie w taki sposób jak obecnie.

Tych, którzy nie popierają PiS, bo polityka jest im obojętna albo mają inne preferencje, wzywam do działania – nie wystarczy czekać na to co czas przyniesie, nie wystarczy wyrażać niezadowolenia w gronie znajomych, trzeba działać. A form możliwości jest naprawdę dużo.

Ja, zwykły, szary człowiek, taki jak wy, wzywam was wszystkich – nie czekajcie dłużej. Trzeba zmienić tę władzę jak najszybciej, zanim doszczętnie zniszczy nasz kraj; zanim całkowicie pozbawi nas wolności.

A ja wolność kocham ponad wszystko. Dlatego postanowiłem dokonać samospalenia i mam nadzieję, że moja śmierć wstrząśnie sumieniami wielu osób, że społeczeństwo się obudzi i że nie będziecie czekać, aż wszystko zrobią za was politycy – bo nic nie zrobią! Obudźcie się! Jeszcze nie jest za późno!”.

Przypominam, w 4 roku naszych rządów oddanych już było 1800 Orlików!

Słownie: TYSIĄC OSIEMSET ORLIKÓW.

W 4 roku rządów tych partaczy oddana została 1 (słownie: JEDNA) strzelnica!

Holtei

Dzień doberek.

Proboszcz parafii w Brzeźnie Lęborskim zaprosił do odprawiania rekolekcji księdza Wincentego Pawłowicza, skazanego za molestowanie ministrantów. Zawiadamiamy o tym prokuraturę. I apelujemy do Episkopatu: nie pozwólcie, by to się powtórzyło!

Jak wykazało śledztwo OKO.press, ksiądz Wincenty Pawłowicz, skazany w 2003 r. za molestowanie chłopców we wsi pod Łowiczem, po wyjściu z więzienia, w 2006 r. został proboszczem w Krasosiłce pod Odessą na Ukrainie. Odprawiał tam msze w kilku parafiach, miał ministrantów, a z jednym z nich wyjechał nawet na wycieczkę do Włoch.

Według informacji, które uzyskaliśmy od mieszkańców Krasnosiłki, ks. Pawłowicz w 2017 r. wrócił do Polski. Nie wiemy, gdzie teraz przebywa. Zapytaliśmy o to kurię łowicką i odesko-symferopolską, ale od ponad tygodnia nie udzieliły nam żadnej odpowiedzi.

Wiemy jednak, że ks. Pawłowicz od 7 do 10 grudnia 2017 r. prowadził rekolekcje adwentowe w parafii Świętych Apostołów Piotra…

View original post 5 411 słów więcej

PiS-owi Unia przeszkadza, więc będą z niej wyprowadzać Polskę

Zwykły wpis

PiS w dłuższej perspektywie wyprowadzi nas z Unii Europejskiej? Jarosław Kaczyński gorąco zapewnia, że to nieprawda, ale jeśli pozbiera się wypowiedzi polityków obozu władzy o UE i dorzuci ostatnie działania ministra Ziobry, intencje rządzących wydają się oczywiste.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie, czy traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej jest zgodny z polską konstytucją. Chodzi o traktatowy przepis, dzięki któremu sądy krajowe mogą zadawać pytania prejudycjalne unijnemu Trybunału Sprawiedliwości.

Jeśli polski sąd konstytucyjny – działający pod dyktando PiS – uzna sprzeczność traktatu z ustawą zasadniczą, to mamy do wyboru trzy opcje:

  • zmienić konstytucję,
  • zmienić traktat,
  • rozpocząć procedurę wyjścia z Unii.

Dwa pierwsze wyjścia są w praktyce niemożliwe, zostaje więc trzecie rozwiązanie.

Można się pocieszać, bo PiS niby trochę się przestraszył, że akcja Ziobry może obniżyć wynik obozu władzy w wyborach samorządowych, ponieważ Polacy są wciąż do Unii przywiązani. Prezes Jarosław Kaczyński zaklina się, że absolutnie nikt w jego obozie nie myśli o wyprowadzeniu Polski z unijnych struktur.

Parafie rzymskokatolickie w Gdańsku wspierają kandydatów PiS, użyczając im sal na spotkania i miejsc na plakaty wyborcze. – Ja promuję wartości chrześcijańskie, to jest normalne działanie obywatelskie – mówi proboszcz Adam Kalina, u którego reklamuje się m.in. radna PiS Anna Kołakowska, walcząca z równouprawnieniem osób homoseksualnych i skazana za znieważenie posłanki PO.

Ksiądz Adam Kalina, proboszcz parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie, zezwolił na wywieszenie na terenie parafii reklam trojga polityków. Plakaty kandydata PiS na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego wiszą w dwóch gablotach z ogłoszeniami parafialnymi. To zaproszenia na spotkanie z Płażyńskim do salki parafialnej przy kościele ojca Pio w Gdańsku-Ujeścisku.

Na płocie parafialnym przy przedszkolu prowadzonym przez proboszcza Kalinę wiszą banery radnej z klubu PiS Anny Kołakowskiej (kandyduje teraz do sejmiku z listy Ruchu Narodowego) oraz Kazimierza Koralewskiego, szefa klubu radnych PiS w Gdańsku. Ich plakaty znalazły się również na tablicy reklamowej stojącej przed kościołem.

– Proboszcz jest gospodarzem tego miejsca, rozmawiałem z nim i zgodził się, bym zawiesił swoje materiały wyborcze – mówi Kazimierz Koralewski. – Nie było z tym problemu, często bywam w kościele Świętej Urszuli Ledóchowskiej, znam księdza proboszcza, czasami użyczał nam salki na spotkania.

>>>

Kościół nie ukrywa ścisłych związków z PiS.
Banery PiS w kościołach. Politycy PiS przemawiający na mszy od ołtarza. KK milczy w sprawie antychrześcijańskiego spotu PiS.

Holtei

Na kilkanaście godzin przed wyborami „Gazeta Wyborcza” ma odpalić polityczną bombę, która może zachwiać w posadach słynną spółką Srebrna oraz sceną polityczną. Chodzi o domniemany układ towarzysko-biznesowy, za którym ma stać Jarosław Kaczyński.

Jak ujawniono w czwartkowy wieczór, na dzień przed ciszą wyborczą „Gazeta Wyborcza” opublikuje artykuł pod jakże intrygującym tytułem „Deweloper Kaczyński”. Zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” (a prywatnie brat prezesa TVP) Jarosław Kurskizapowiada, że jego dziennik przedstawi bliżej spółkę Srebrna.

„Wieeeeelkie pieniądze, uwłaszczenie na publicznym majątku, osobiste zaangażowanie Jarosława Kaczyńskiego” – tak Kurski reklamuje okładkowy tekst na piątek. Dziennikarz twierdzi, że chodzi właśnie o takie związki polityki i biznesu, które prezes Prawa i Sprawiedliwości nazywał „patologicznym układem towarzysko-biznesowym”.

Wygląda więc na to, że zapowiadany tekst „Gazety Wyborczej” może być bombą, która tylko mocniej zaszkodzi i tak słabnącym ostatnio notowaniom PiS i może się odbić na wyniku wyborów samorządowych, które już w najbliższą niedzielę.

Podczas dokonywania zmian w…

View original post 4 514 słów więcej

Macierewicz już się nie podniesie

Zwykły wpis

Komentatorzy są zdania, że tym razem polityk się już nie podniesie.  Autor książki „Macierewicz i jego tajemnice”, po kilkumiesięcznym śledztwie w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej zakończył pracę nad następną książką zatytułowaną „Macierewicz. Jak to się stało”.

>>>

„Z dokumentów tych wynika – a jeden z nich stwierdza to wprost! – że Antoni Macierewicz znajdował się pod swoistą ochroną Biura Studiów SB. Była to jednostka, która specjalizowała się w perfidnej dywersji wobec ruchów opozycyjnych. Tworzyła coś na kształt pseudoopozycji, która miała przyciągać przeciwników władzy i zwodzić ich na manowce, pchać w ugodowe lub przesadnie radykalne kierunki, niebędące w stanie zagrozić władzy” – powiedział Piątek w rozmowie z wp.pl

Antoni Macierewicz karierę polityczną rozpoczął jeszcze w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdzie był działaczem opozycji demokratycznej. Jest jedną z najgłośniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej sceny politycznej.

„Już widzę oznaki ogromnego zainteresowania nową książką. Znaczy to, że Antoni Macierewicz nadal jest przedmiotem ciekawości Polaków, a także ich obaw. Pamiętajmy, że choć teraz Macierewicz jest w odstawce, to może wrócić. Miał robić audyt w MON, później mówiło się o posadzie w Najwyższej Izbie Kontroli, ale wywołało to przerażenie w PiS. Koledzy partyjni bali się, że Antoni Macierewicz dostanie do ręki nowe dokumenty, za pomocą których będzie mógł wywierać presję na politycznych przeciwników” – komentuje Piątek.

>>>

„Z dokumentów tych wynika -a jeden z nich stwierdza to wprost! – że Antoni Macierewicz znajdował się pod swoistą ochroną Biura Studiów SB (jednostka). Tworzyła coś na kształt pseudoopozycji, która miała przyciągać przeciwników władzy i zwodzić ich na manowce”.

Holtei

Dzisiaj powinna być miesięcznica na Krakowskim Przedmieściu, ale Kaczyński w drodze do prawdy padł. Taki job twaju mat’ z niego Mojżesz.

Sellin o ustawie dekoncentracyjnej: Mamy koncepcję, którą w każdej chwili możemy zamienić w ustawę i położyć na stole. To wymaga decyzji politycznej, która może nastąpić w każdym momencie

Ustawa ewentualnie zmierzająca do tego, żeby naprawić sytuację, która jest zepsuta w polskiej przestrzeni medialnej, czyli sytuacja, w której pozwoliliśmy w ostatnich latach, żeby bardzo duży segment mediów był w rękach kapitału zagranicznego, jest w ministerstwie opracowywana. Mamy kilka wariantów, koncepcji, wzorowanych na prawodawstwie różnych krajów Europy Zachodniej” – mówił w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Mamy koncepcję, którą w każdej chwili możemy zamienić w ustawę i położyć na stole. Tylko to wymaga decyzji politycznej, czy już ten temat poruszamy, czy go wnosimy do debaty publicznej. Ta decyzja należy do kierownictwa mojego…

View original post 1 568 słów więcej

Morawiecki szantażowany. Przez kogo? Czy tylko przez Marka Falentę?

Zwykły wpis

Stało się. Projekt odstąpienia od obowiązkowych szczepień ochronnych został skierowany do prac w komisji sejmowej. W ten sposób antyszczepionkowcy – przedstawiciele ruchu na rzecz prawa wyboru w tej kwestii – wreszcie dopięli swego. Nie będą już dłużej musieli dotować chciwych koncernów farmaceutycznych, ryzykując – jak wierzą – zdrowiem swoich dzieci, masowo zapadających na autyzm i nie wiadomo, co jeszcze.

Protestują lekarze, nauczyciele, większość rodziców i część polityków. Pojawiają się nawet komentarze o „ciemnogrodzie” i powrocie do średniowiecza. A przecież skierowanie projektu obywatelskiego do dalszych prac w Sejmie to triumf podmiotowości i wolności! I kolejny dowód na to, że prawdą jest, co głosi partia aktualnie rządząca, gdy twierdzi, że „demokracja nigdy nie miała się w Polsce tak dobrze, jak właśnie teraz”! Przychylność wobec antyszczepionkowców to bowiem dowód, że władza uważne wsłuchuje się w głosy wszelkich „mniejszości”, które mają przecież prawo do szacunku dla swoich poglądów i wyznawanych zasad. Nie chcą szczepić – niechaj więc nie szczepią!

Wstyd przyznać, ale antyszczepionkowcy byli dotąd jedyną grupą dyskryminowaną u nas ze względu na stosunek do ochrony zdrowia. Bo weźmy zwolenników tak zwanej medycyny naturalnej. Według statystyk, samozwańczych uzdrowicieli jest u nas nawet więcej niż dyplomowanych lekarzy, a i tak mają ręce pełne roboty. Jedni biorą cytostatyki, inni piją ziółka i nikomu nic do tego. Ich zdrowie. Ich życie. Ich sprawa! Można preferować „odczynianie uroków” i nikomu nic do tego. Więc czemu – ktoś zapyta – opinia publiczna uwzięła się akurat na tych nieszczęsnych antyszczepionkowców?

Odbieranie sobie życia nie jest w Polsce karalne. Przynajmniej na razie. Więc jak ktoś bardzo chce, może odejść z tego świata za sprawą – dajmy na to – tyfusu. Dobrowolnie i świadomie szkodzą przecież swojemu zdrowiu palacze, ludzie uzależnieni od alkoholu i innych używek, osoby niekontrolujące swojej diety, ci, którzy zaniedbują kondycję fizyczną, a nawet sportowcy uprawiający sporty ekstremalne i kierowcy niezapinający pasów bezpieczeństwa.

Wolno im? Wolno! I za korzystanie z tej wolności żadna ich kara nie spotyka. Nagrodę nawet można za to dostać, symboliczną, ale zawsze. To Nagroda Darwina, przyznawana za pozytywny wkład w genetyczne dziedzictwo ludzkości, poprzez dobrowolną eliminację ze światowych zasobów DNA osób o skłonnościach do uzależnień oraz zachowań destrukcyjnych i nieracjonalnych.

Problem w tym, że o ile klienci znachorów szkodzą wyłącznie sobie oraz budżetowi państwa (bo niektórym trzeba potem życie ratować w państwowych szpitalach), to jednak unikanie szczepienia dzieci może skutkować epidemią. I co wtedy?

Kto będzie winien ewentualnych ofiar, w tym także śmiertelnych, także w populacji zaszczepionych, bo przecież szczepionka nie daje gwarancji, że się nie zachoruje, a tylko obietnicę lżejszego przebiegu choroby oraz braku ewentualnych powikłań, co rozumie każdy, kto kiedykolwiek szczepił się na grypę.

To jednak mogą rozwiązać obowiązkowe polisy OC od skutków zarażenia kogoś, obejmujące koszty leczenia i ewentualne odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu i straty moralne. A też renty i inne świadczenia, gdy w wyniku takiej infekcji ktoś o słabszym systemie immunologicznym straci życie, z powodu banalnej szkarlatyny, osierocając – dajmy na to – małe dzieci.

Ale jest jeszcze inny kłopot. Dawno niewidziane choroby, przywrócone do życia „dzięki” antyszczepionkowcom, mogą zmutować do postaci, kiedy stracimy nad nimi wszelką kontrolę i wtedy czeka nas biologiczna katastrofa. Kto za to odpowie moralnie i materialnie? I dlaczego – w takim razie – partia aktualnie rządząca popiera postulaty antyszczepionkowców?

Być może, choć formacja u władzy ma – zdaje się – poważne wątpliwości co do teorii ewolucji – chodzi trochę o darwinizm. Konkretnie o darwinizm społeczny, który mógłby rozwiązać rządzącym kilka problemów, takich na przykład, jak rosnąca w zastraszającym tempie liczba emerytów i osób niepełnosprawnych. Bo to wydatki są, a kasa pustawa. Takie osoby zazwyczaj są słabsze od reszty społeczeństwa, także pod względem obniżonej wiekiem i chorobami odporności. Jakaś nieduża epidemia mogłaby więc zdecydowanie zmniejszyć poziom wydatków „na zdrowie i opiekę” ze skąpego budżetu. I to jeszcze na moralny koszt antyszczepionkowców. A wszystko w szczytne imię wolności i szacunek dla mniejszości. A że potem słabsi wymrą na – dajmy na to – cholerę, to proszę mieć pretensje do demokracji. Tego właśnie pragnie – zdaje się – także elektorat. Bo jak dowodzi badanie opinii publicznej opublikowane w „Gazecie Wyborczej”, aż 41 procent Polaków uważa, że szczepienia powinny być dobrowolne! A co z resztą? Cóż – resztę załatwią „prawa naturalne”.

Kilka tygodni musiało zająć prokuraturze w Białej Podlaskiej ustalenie, że zawieszenie koszulki z napisem „Konstytucja” na pomniku Lecha Kaczyńskiego pod kuriozalnym zarzutem znieważenia pomnika nie jest przestępstwem. Na początku sierpnia umieścili ją tam działacze KOD Ryszard Filipiuk i Stanisław Dembowski.

Śledztwo zostało umorzone z powodu „braku znamion czynu zabronionego”. Nie oznacza to jednak zakończenia sprawy. Teraz prokuratura będzie badać, czy mogło dojść do wykroczenia.

Działaczy KOD tuż po zawieszeniu koszulki spotkały niewspółmierne do ich czynu działania policji i prokuratury. Stanisław Dembowski został zatrzymany na 48 godzin. W mieszkaniu Ryszarda Filipiuka po 6.00 rano pojawiła się policja. O finale tej sprawy w artykule „Rewizja w domu działacza KOD po zawieszeniu koszulki z napisem „Konstytucja” była nieuzasadniona”.

Marek #Falenta ma nagranie kompromitujące premiera #Morawieckiego. To jego „polisa ubezpieczeniowa”!

Holtei

Prezes przekonał mnie, że autor poniższych cytatów, to nie jest ten , który jest teraz premierem. Naprawdę. Ten, który to mówił, to był Morawiecki Tuska. A ten dzisiejszy, to Morawiecki Jarka. Zupełnie inny. Podobny, to fakt. Ale inny.

Na archiwalnym nagraniu sprzed 17 lat, opublikowanym przez posłankę Joannę Scheuring-Wielgus słyszymy, jak obecny polityk PiS-u tłumaczy, że siadanie dzieci na kolanach księdza, całowanie i głaskanie ich przed duchownego ‚nie miały podtekstu seksualnego’. ‚Oglądając tę wypowiedź, mam wrażenie, jakbym nie wyszedł z filmu Kler’ – komentuje Jarosław Kurski i dodaje: ‚Piotrowicz zrobił u boku Kaczyńskiego polityczną karierę. I słusznie. Dowiódł bowiem, że można mu powierzyć każdą brudną robotę’.

Po co nam przekop Mierzei Wiślanej? Kontenerowce nie przypłyną, bo się nie opłaci. Okręty wojenne nie przypłyną, bo za płytko. Rybacy nie przypłyną, bo już nie będzie ryb. Co przypłynie? Głosy dla PiS.

– Jestem przekonany, że pierwsza łopata pod…

View original post 2 738 słów więcej