Partanina PiS w sprawie nieuniknionego wyroku TSUE

Niczego nowego nie proponuje PiS w sprawie Sądu Najwyższego. Kwestia oparła się o najwyższy czynnik prawny w Unii Europejskiej, o Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

A więc premier i podlegli mu ministrowie rozgrywają, jak potrafią – czyli kłamiąc i matacząc, patentowany kłamca (otrzymał ten patent już dwukrotnie w czasie tej kampanii samorządowej) Mateusz Morawiecki swego czasu pochwalił się, że negocjacje z instytucjami unijnymi ma opanowane w małym paluszku.

Najpierw gruchnęła wieść, iż szef dyplomacji Jacek Czaputowicz – mało kto wie, że ktoś taki nim jest – przesłał do Trybunału Konstytucyjnego elaborat kwestionujący zasadność zapytania Zbigniewa Ziobry, czy Sąd Najwyższy może zwracać się z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE, bo TK nie ma takich kompetencji, aby badać prawo unijne, które Polska przyjęła „jako dorobek wspólnotowy” wchodząc do UE.

Po ujawnieniu interwencji Czaputowicza w atrapie Trybunału Konstytucyjnego pojawiły się spekulacje, czy to Ziobro został kozłem ofiarnym 32-procentowego poparacia PiS w ostatnich wyborach. Tak, tak, tak! – komentatorzy przyklasnęli tej wykładni, bo PiS już od trzech lat podobnymi im wodzi za nos, czyli prowadzi na rzeź rozumu

A wraz z tą spekulacją o Ziobrze podsunięta została informacja, iż w rządzie – uwaga! uwaga! – pracuje się aż nad trzema ustawami o Sądzie Najwyższym, które mają wdrożyć postanowienie TSUE o zawieszeniu ustawy o SN dotyczącej wieku emerytalnego sędziów. Nad trzema! – a dlaczego nie nad jedną? Tak oni mają! – wspinają się na szczyty absurdów. Ba! – nad ustawą ma ponoć pracować minister nauki i szkonictwa wyższego. Dlaczego nie minister środowska? – był zapytać konstytucjonalista prof. Marcin Matczak.

No i wyszło szydło z worka – poprawiam się: wyszło szydło z pisowskiego chachmętu – gdy gruchnęła kolejna wieść, iż Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu nadzwyczajnie przyspiesza rozpatrywanie skargi Komisji Europejskiej na Polskę za ustawę o Sądzie Najwyższym.

To jest clou partaniny PiS w kwestii SN. I jak to w PiS jest,  przystępują do dalszego mataczenia. Bo oto Ministerstwo Spraw Zagranicznych (a konkretnie biuro rzecznika prasowego) – dystansuje się od swego szefa, przyznając iż Ziobro mógł zlożyć wniosek o Trybunału Konstytucyjnego Przyłębskiej.

Jeszcze inaczej krecić poczęli zastępcy Ziobry, w tym wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, który stwierdził, iż odwołają się od postanowienia szefa TSUE Koena Lenaertsa, który podjął decyzję jednoosobowo.

Tak wyrażają się ponoć prawnicy z wykształcenia. Wygląda na to, że nie znają prawa – ani unijnego, ani uniwersalnego w Europie obowiązującego – prawa rzymskiego, ani prawa polskiego, bo od postanowienia sędziego o zawieszeniu decyzji, bądź aresztowania – nie ma odwołania.

Partanina PiS w tej westii, jak w innych jest uniwersalna. Spartaczyli nam święto 100. lecia odzyskania niepodległości, spartaczą naszą obecność w Unii Eureopejskiej, bo to kolejny krok partaczy na drodze do Polexitu.

Społeczeństwo musi się obudzić, choć już może być za późno, w tej chwili na naszym unijnym zegarze jest za kwadrans dwunasta, po wyroku TSUE i nałożeniu sankcji będzie za pięć dwunasta. Wskazówka Polexitu  zmierza do nieuchronego hejnału: żegnaj bratku, czeka cię prezes PiS na ostatku.

 

 

Wiceminister Warchoł: Możemy się odwołać od postanowienia TSUE w sprawie Sądu Najwyższego

Rozmawiała Ewa Ivanova 

– Prawo stwarza możliwość wystąpienia do pełnego składu Trybunału Sprawiedliwości o rozpoznanie kwestii zabezpieczenia, bo obecne postanowienie ma charakter prowizoryczny. Jest wydane jednoosobowo – przez wiceprezesa Trybunału. I do tego wszystko odbyło się bez wysłuchania racji strony polskiej – mówi Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

wyborcza.pl

Prezydent Duda znów przegrał z własną słabością i wielkim ego. Skandaliczna decyzja głowy państwa

19 października Trybunał Sprawiedliwości UE przychylił się do wniosku Komisji Europejskiej i podjął decyzję o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczących przechodzenia w stan spoczynku sędziów SN, którzy ukończyli 65. rok życia. TSUE chce m.in. przywrócenia wysłanych na emeryturę sędziów oraz wstrzymania mianowana nowych sędziów na ich miejsca, przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur zapowiedział zaś, że Rada na najbliższym posiedzeniu powinna przyjąć postanowienie TSUE do wiadomości. 

Wobec tego postanowienia Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego jest nadal Małgorzata Gersdorf. I choć KRS chce przychylić się do postanowień europejskiego Trybunału, prezydent Andrzej Duda idzie w zaparte. Ciągle sądzi, że Gersdorf jest sędzią w stanie spoczynku, a wyraża to w podły sposób, nie zapraszając prezes na wspólne obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Kancelaria Prezydenta zaproszenie wysłała za to do zastępującego ją prezesa Dariusza Zawistowskiego.

Patryk Michalski

📍I prezes SN M. Gersdorf nie została zaproszona przez @prezydentpl na obchody stulecia odzyskania niepodległości. Zaproszenie trafiło do sędziego Zawistowskiego. „Jeśli nie została zaproszona to tak jakby Sąd Najwyższy nie został zaproszony” – mówi mi sędzia Rączka. @RMF24pl

Sprawę skomentował sędzia SN Krzysztof Rączka: „Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego jest pani prof. Małgorzata Gersdorf. Jeżeli ona nie została zaproszona to tak, jakby Sąd Najwyższy nie został zaproszony”. Dodał, że nieuznawanie faktycznej prezesury Małgorzaty Gersdorf „to problem prezydenta, nie Sądu Najwyższego”.

ObserwatorXY

Najpierw A. Duda prawi o tym, jak to wszyscy razem powinniśmy obchodzić 11 listopada razem i ponad podziałami.
Potem okazuje się, że zaproszenia nie dostaje I Prezes SN Małgorzata Gersdorf.
Jakie to słabe. Słowa PAD są puste jak wydmuszki.

Prezydent Andrzej Duda dużo ostatnio prawił na temat wspólnego świętowania. Uparte trwanie w błędzie nie tylko nie czyni go silniejszym, ale obnaża też jego małostkowość. Nieobecność zaś sędzi Małgorzaty Gersdorf, uosabiającej swoim stanowiskiem jedno z ogniw polskiej niepodległości, czyli niezawisły sąd nie nada pisowskiemu świętowania powagi. A miało być tak pięknie… Właśnie pękł pompowany od dawna balonik. 

crowdmedia.pl

 

Znany prawnik miażdży PiS w sprawie zamachu na sądy. Dyletanci napiszą nową ustawę o SN?

W obozie władzy robi się bardzo nerwowo nad projektem nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, mającą być realizacją postanowienia o zastosowaniu środków zapobiegawczych Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W zasadzie trudno na podstawie doniesień medialnych pozyskać informację, co w ogóle dzieje się w tej sprawie.

Z jednej strony szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin przekonuje, że żadne prace ani analizy w rządzie się nie toczą. Z drugiej strony prezydent Duda przekonuje, że wręcz przeciwnie, jest przekonany, że praca w tej materii wre, a eksperci pracują nad jak najlepszym rozwiązaniem. Dziś natomiast dziennik “Rzeczpospolita” donosi, że opracowywany może być nie jeden, a trzy konkurencyjne projekty – co potwierdzałoby, że w rządzie Mateusza Morawieckiego nie dzieje się zbyt dobrze, a walka pomiędzy premierem a Zbigniewem Ziobrą toczy się już nawet w kwestii prac legislacyjnych.

Według informacji dziennika, prace toczą się w Ministerstwie Sprawiedliwości (co naturalne, bo przecież to tam urodziły się pomysły na przejęcie Sądu Najwyższego), w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (czyli pod egidą samego premiera) oraz … w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, gdzie rządzi wicepremier Jarosław Gowin. Dlaczego akurat w tym resorcie nikt jednak nie wie, bo przecież wicepremier nie jest specjalnie znany ze swoich zdolności legislacyjnych. Prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego skomentował tę kwestię w charakterystyczną dla siebie ironią, pytając, czy nie bardziej pasowałoby, gdyby sprawą zajął się resort środowiska, odpowiedzialny za wycinkę lasów (w końcu chodzi o wycinkę sędziów), albo przykładowo resort zdrowia.

Marcin Matczak

TVP Info donosi, że jeden z trzech projektów zmiany ustawy o SN, która ma „wdrożyć” postanowienie TSUE przygotowuje Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dlaczego nie Minister Środowiska, skoro chodzi o wycinkę sędziów, albo chociażby Minister Zdrowia? https://www.tvp.info/39727531/powstaje-projekt-ustawy-o-sadzie-najwyzszym-a-nawet-trzy 

W kwestii tego, która z wersji nowelizacji zostanie ostatecznie przyjęta ostateczną instancją ma być oczywiście prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, jednak swoje trzy grosze do sprawy chce wtrącić także prezydent Andrzej Duda. Z otoczenia głowy państwa płyną głosy, że optymalne byłoby takie rozwiązanie, które ominęłoby pełną procedurę przed Krajową Radą Sądownictwa i zmuszał prezydenta do stania się narzędziem “przywrócenia” sędziów. To o tyle żądanie nie po myśli rządzących, bo Ci z pewnością chcieliby wykorzystać postanowienie TSUE do “zalegalizowania” przejętej przez partię KRS.

crowdmedia.pl