Konstytucja w szkołach im przeszkadza, ale krzyż już nie

Konstytucja w szkołach im przeszkadza, ale krzyż już nieGruszki na wierzbie, czyli 500+ dla nauczycieli

Według radnych PiS z Lublina wieszanie tablic z preambułą Konstytucji w szkołach to demonstracja polityczna! Próbowali storpedować pomysł radnych PO: – „Nie demonizujmy roli preambuły i tego, że ona cokolwiek zmieni. Jest to demonstracja polityczna, a my na sesji powinniśmy się zająć bardziej konkretnymi sprawami”. Radny PiS Dariusz Jezior twierdził, że Konstytucję trzeba mieć w sercu i nie trzeba jej nigdzie wieszać.

Sesja lubelskiej Rady Miasta była burzliwa. Radni PiS prześcigali się w „argumentach”, żeby nie dopuścić do powieszenia w szkołach początkowych słów ustawy zasadniczej. – „Konstytucja powinna być przedmiotem refleksji podejmowanej na lekcjach, ale szkoła nie powinna być terenem agitacji politycznej. A wiemy o tym, że toczy się w Polsce dyskusja dotycząca interpretacji Konstytucji, pojawiają się głosy o jej może nowym uchwaleniu – dlatego wydaje mi się, że wnioskodawcom chodzi wyłącznie o dyskurs polityczny, a nie o edukację obywatelską” – stwierdził radny PiS Mieczysław Ryba.

Inny z radnych PiS dowodził, że wieszanie Konstytucji to wprowadzanie do szkół określonej ideologii. Mozna by zapytać w takim razie, co powiedziałby o wiszących w wielu szkołach krzyżach?

Preambuła w szkołach w Lublinie w końcu zawiśnie – wniosek przyjęto głosami radnych Wspólnego Lublina i PO.

koduj24.pl

Waszczykowski w Londynie w pełnej krasie dyplomatołectwa

Według Waszczykowskiego, Polska pomaga imigrantom

Szef MSZ chciał umniejszyć Tuska – tę małość w rodakach dawniej nazywano zaprzaństwem.

Witolda Waszczykowskiego wraz z Antonim Macierewiczem poniosło do Londynu. Ktoś może roztropnie zapytać: po co? Wcale nie jest to gołosłowne pytanie, bo Waszczykowski gdziekolwiek będąc, przynosi więcej szkody niż pożytku. Gdyby nic nie robił, nic by się nie stało, a jak przystępuje do pracy dyplomatycznej, mamy do czynienia ze skutkami opłakanymi, ze szkodami.

Władysław Bartoszewski ukuł określenie dyplomatołek na reprezentowanie za granicą naszych interesów przez ludzi takiego pokroju, jak Waszczykowski. Wtedy w 2007 roku chodziło o zapomnianą już Annę Fotygę. Waszczykowski wówczas był wiceszefem dyplomacji, ale już był czymś więcej niż wicedyplomatołkiem.

Ile gaf właściwych matołectwu popełnił Waszczykowski, nikt tego nie zliczy. Nie inaczej w Londynie. Cel wizyty to zagwarantowanie przyszłego polsko-brytyjskiego partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa po planowanym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, acz dużo się mówi, że do Brexitu może nie dojść. Istnieją prawne możliwości, wiele jak zwykle zależy od opinii publicznej, czyli elektoratu, któremu zaczyna się w tej kwestii odwracać.

Wiemy więc, co mieli załatwić polscy politycy, a co rzeczywiście załatwiono, możemy się tylko domyślać, gdyż politycy PiS informację traktują jako dezinformację. Zwłaszcza partner Waszczykowskiego w wyprawie londyńskiej – Macierewicz.

Ale to Waszczykowski znowu dał znać, że słusznie należy mu się tytuł dyplomatołka, bo ni z gruszki, ni z pietruszki, przypomniał sobie sławną szarżę po zwycięstwo moralne, które skutkowało historycznym już wynikiem 1:27. Waszczykowski był łaskaw w Londynie (ponoć PiS nie wynosi sporów na zewnątrz; ha, ha, ha) wyrazić się: – „Donald Tusk stał się liderem polskiej opozycji. Był jednym z być może organizatorów, ale na pewno uczestników nieudanego puczu, który kilka miesięcy temu chciano w Polsce przeprowadzić przeciw polskiemu parlamentowi”.

Jak na dyplomatołka przystało, Waszczykowski nie ma pojęcia, co pucz oznacza. Usprawiedliwieniem może być to, że nie miał ze sobą laptopa i nie mógł tego dowiedzieć się z Wikipedii. Jak jednak odczytywać następne słowa o szefie Rady Europejskiej: – „Tusk nie pomaga w realizacji żadnego polskiego interesu ani w Unii, ani poza Unią”?.

Nie chcę się znęcać nad Waszczykowskim, bo on sam nad sobą się znęca, acz znęca się nad polskim interesem. I tego nie można mu wybaczyć. Należałoby wzmocnić dzisiaj pojęcie dyplomatołectwa, politycy PiS przekraczają kolejne granice. Ośmieszają kraj na zewnątrz, Waszczykowski ma duży wpływ na odświeżenie pejoratywnego określenia: „Polaczek”.

Dlaczego Waszczykowski chciał umniejszyć Tuska w Londynie, który odpowiada za unijne rozmowy z Londynem w sprawie Brexitu? Tę małość w rodakach dawniej nazywano zaprzaństwem. Ale to nie uratuje Waszczykowskiego, obrazek z opluciem Tuska adresowany jest do prezesa Kaczyńskiego, który właśnie przeprowadza handel z Dudą, aby oddać resort spraw zagranicznych jego ludziom, a konkretnie Krzysztofowi Szczerskiemu.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Mocne zarzuty Kukiza wobec PiS. „Korumpują posłów!”

12.10.2017

Odsunięty ostatnio nieco na boczny tor polityki, Paweł Kukiz postanowił o sobie przypomnieć. I zrobił to w swoim stylu – zarzucając politykom PiS… korumpowanie jego posłów! Fakt24 próbował ustalić, kogo konkretnie miał na myśli. Zobacz, co odpowiedział nam polityk.

– Polityka polska tzw. idzie w tym kierunku, np. moi posłowie mają propozycje, ja uważam propozycje korupcyjne, nagabywani przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy obiecują im stanowiska w spółkach skarbu państwa, którzy chcą ich po prostu przekupić jakimiś obietnicami, synekurami – ujawnił Kukiz na antenie Radia Plus.

Zwróciliśmy się do niego z pytaniami o szczegóły tergo procederu i dowody potwierdzające tę tezę. Rockman stwierdził jednak, że na razie jest za wcześnie na ujawnianie szczegółów.

– Jak będę miał całą akcję przygotowaną, opisy sytuacji, jakie spotykały moich posłów – chętnie powiem – odparł w wiadomości przesłanej dziennikarzowi Fakt24 przewodniczący klubu Kukiz’15.

Kiedy więc można spodziewać się nowych rewelacji? Najprawdopodobniej w październiku, podczas następnego posiedzenia Sejmu.

– Ja powiedziałem, tych pieniędzy jest w bród, niech mi Pan wierzy, właśnie w powiatach, w gabinetach politycznych w synekurach itd. – mówił muzyk. Dodawał także, że wciąż chce „walczyć z politycznym systemem”. Przekonywał, że znowu wystartuje najprawdopodobniej w wyborach prezydenckich. (Radio Plus)

fakt.pl

Waszczykowski w Londynie w pełnej krasie dyplomatołectwa

Witolda Waszczykowskiego wraz z Antonim Macierewiczem poniosło do Londynu. Ktoś może roztropnie zapytać: po co? Wcale nie jest to gołosłowne pytanie, bo Waszczykowski gdziekolwiek będąc, przynosi więcej szkody niż pożytku. Gdyby nic nie robił, nic by się nie stało, a jak przystępuje do pracy dyplomatycznej, mamy do czynienia ze skutkami opłakanymi, ze szkodami.

Władysław Bartoszewski ukuł określenie dyplomatołek na reprezentowanie za granicą naszych interesów przez ludzi takiego pokroju, jak Waszczykowski. Wtedy w 2007 roku chodziło o zapomnianą już Annę Fotygę. Waszczykowski wówczas był wiceszefem dyplomacji, ale już był czymś więcej niż wicedyplomatołkiem.

Ile gaf właściwych matołectwu popełnił Waszczykowski, nikt tego nie zliczy. Nie inaczej w Londynie. Cel wizyty to zagwarantowanie przyszłego polsko-brytyjskiego partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa po planowanym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, acz dużo się mówi, że do brexitu może nie dojść. Istnieją prawne możliwości, wiele jak zwykle zależy od opinii publicznej, czyli elektoratu, któremu zaczyna się w tej kwestii odwracać.

Wiemy więc, co mieli załatwić polscy politycy, a co rzeczywiście załatwiono, możemy się tylko domyślać, gdyż politycy PiS informację traktują, jako dezinformację. Zwłaszcza partner Waszczykowskiego w wyprawie londyńskiej Macierewicz.

Ale to Waszczykowski znowu dał znać, że słusznie należy mu się tytuł dyplomatołka, bo ni z gruszki, ni z pietruszki, przypomniał sobie sławną szarżę po zwycięstwo moralne, które skutkowało historycznym już wynikiem 1:27. Waszczykowski był w Londynie (ponoć PiS nie wynosi sporów na zewnatrz; ha, ha, ha) wyrazić się: „Donald Tusk stał się liderem polskiej opozycji. Był jednym z być może organizatorów, ale na pewno uczestników nieudanego puczu, który kilka miesięcy temu chciano w Polsce przeprowadzić przeciw polskiemu parlamentowi”.

Jak na dyplomatołka przystało, Waszczykowski nie ma pojęcia, co pucz oznacza. Usprawiedliwieniem może być to, że nie miał ze sobą laptopa i nie mógł tego dowiedzieć się z wikipedii. Jak jednak odczytywać następne słowa o szefie Rady Europejskiej: „Tusk nie pomaga w realizacji żadnego polskiego interesu ani w Unii, ani poza Unią”?

Nie chcę się znęcać nad Waszczykowskim, bo on sam nad sobą się znęca, acz znęca się nad polskim interesem. I tego nie można mu wybaczyć. Należałoby wzmocnić dzisiaj pojęcie dyplomatełectwa, politycy PiS przekraczają kolejne granice. Ośmieszają kraj na zewnątrz, Waszczykowski ma duży wpływ na odświeżenie pejoratywnego określenia: „Polaczek”.

Dlaczego Waszczykowski chciał umniejszyć Tuska w Londynie, który odpowiada za unijne rozmowy z Londynem w sprawie brexitu? Tę małość w rodakach dawniej nazywano zaprzaństwem. Ale to nie uratuje Waszczykowskiego, obrazek z opluciem Tuska adresowany jest do prezesa Kaczyńskiego, który właśnie przeprowadza handel z Dudą, aby oddać resort spraw zagranicznych jego ludziom, a konkretnie Krzysztofowi Szczerskiemu.

Dyplomatołki — określenie użyte w dniu 29.09.2007 przez wroga narodu Władysława Bartoszewskiego na konwencji PO w Krakowie, w odniesieniu między innymi do korpusu dyplomatycznego pod dowództwem minister Anny Fotygi.

Profesor Bartoszewski — przypuszczając wściekły atak na Naszą Partię i cały Naród — powiedział wówczas, że:

oraz

Zgodnie z błyskotliwą interpretacją tego pojęcia, dokonaną przez Geniusza Mazowszajest ono równoważne z terminem „dyplobydło„.

Bartoszewski: wypraszam sobie rządy „dyplomatołków”

29-09-2007
Brawami uczestnicy konwencji wyborczej PO w Krakowie przyjęli wystąpienie Władysława Bartoszewskiego. Ja kategorycznie wypraszam sobie rządzenie Polską przez niekompetentnych ludzi, działaczy partyjnych, niekompetentnych „dyplomatołków” – mówił b. szef MSZ.

W opinii Władysława Bartoszewskiego, Polska potrzebuje rządu, a nie „nierządu”. Polska potrzebuje rządu, w którym będzie widziała ludzi godnych szacunku, szanujących innych ludzi, a nie ludzi napęczniałych nienawiścią – dodał. Aapelował, by „nie wierzyć frustratom i dewiantom politycznym”, którzy „swoje kompleksy odreagowują na narodzie”.

Ja chcę umrzeć w kraju wolnym i stabilnym – dodał Bartoszewski.

Zdaniem Bartoszewskiego, w demokracji jedynym sposobem na złe rządy jest ich przeczekanie. Myśmy przeczekali, ale nie możemy sobie dalej pozwolić na takie marnowanie szansy historycznej. W Unii Europejskiej nikt nam nie grozi – dodał b. minister.

Komorowski: nie chcemy państwa proletariuszy

Istotą mądrej prawicowości była własność prywatna. Nie chcemy państwa proletariuszy, chcemy państwa narodu, które się bogaci ciężką pracą, ale idzie ku własności indywidualnej – powiedział Bronisław Komorowski.

Podkreślił, że program PO jest „zaprzeczeniem idei socjalizmu, stawia na pogłębienie procesów integracji europejskiej”

Według niego, jednym z głównych celów Platformy jest pełne wykorzystanie dziejowej szansy dla Polski, jaką są pierwsze lata jej przynależności do UE. Walczymy o szanse rozwoju Polski, aby potrafiła ona wykorzystać swoją szansę, tak jak uczyniła to Irlandia. Dziś mamy prawo marzyć, modlić się i pracować na rzecz cudu gospodarczego, który uczyni Polskę częścią zamożnego i dobrze zorganizowanego świata – powiedział wiceszef PO.

Jego zdaniem, przeciwnikiem PO są wszelkiej maści socjaliści ubrani w różne barwy: narodowe czy postkomunistyczne, a sojusznikiem wszyscy, którzy chcą Polskę modernizować, a nie czynić ją „zaściankiem i kompletnym maruderem”. W opinii Komorowskiego, naturalnym sojusznikiem PO jest PSL poprzez swoją prorozwojowość i proeuropejskość.

Gowin: historia nie musi dzielić

Historia nie musi dzielić, może być źródłem dumy i jedności – mówił Jarosław Gowin, kandydat PO na posła startujący z numerem jeden z tego okręgu.

Przypomniał, że ostatnio „usiłowano historię zawłaszczyć i zmanipulować”. Próbowano podzielić polski naród, czyniono to niesprawiedliwie, w sposób niedopuszczalny krzywdząc Polaków – dodał.

Nas, ludzi PO, porównywano do ZOMO, porównywano z PRL-owskimi katami odpowiedzialnymi za stan wojenny. Ci, którzy do takich porównań się posunęli nie są warci ani chwili uwagi z naszej strony, niech kurtyna milczenia opadnie na ich hańbę – mówił Gowin.

Idziemy dobrą drogą, ale jesteśmy na jej początku – powiedział i wyraził przekonanie, że PO wygra w Krakowie.

Grad: polska wieś pomoże nam wygrać

Kandydujący z pierwszego miejsca w regionie tarnowskim poseł kończącej się kadencji Aleksander Grad przedstawił zarys programu PO dla polskiej wsi. Ma on formę umowy społecznej, zakładającej przede wszystkim prowadzenie skutecznej i korzystnej dla wsi polityki w Unii Europejskiej, szybką jej modernizację bądź przebudowę instytucji i agencji związanych z rolnictwem.

Jeśli zrealizujemy nasz program dla wsi, naszą umowę społeczną, to polska wieś pomoże nam wygrać już w tych wyborach – ocenił Grad.

Podczas spotkania sobotniego spotkania zaprezentowani zostali kandydaci PO do Sejmu i Senatu z okręgów 12, 13, 14 i 15 obejmujących Małopolskę Zachodnią, regiony krakowski, tarnowski, nowosądecki oraz Podhale. Krakowską listę PO do Sejmu otwiera senator kończącej się kadencji Jarosław Gowin, chrzanowską – poseł Paweł Graś, tarnowską – poseł Aleksander Grad, a nowosądecką – poseł Andrzej Czerwiński.

Do Senatu kandydują m.in. przewodniczący Rady Miasta Krakowa Paweł Klimowicz, były marszałek województwa małopolskiego Janusz Sepioł oraz wicemarszałek województwa Leszek Zegzda.

wp.pl

Dyplomatołki

10.03.2016

Dyplomatołki, to termin ukuty przez Władysława Bartoszewskiego. Słowo, które jak drzazga wbiło się pod wrażliwe paznokcie zwolenników Prawa i Sprawiedliwości, oznacza nieudolność w zarządzaniu sprawami zagranicznymi.

Chodziło wtedy o kilka istotnych dysfunkcji polskiej dyplomacji. Wtedy, to jest w okresie, gdy szefem dyplomacji była Anna Fotyga. Polska łatwo się wtedy obrażała. Strzelaliśmy focha nawet z powodu kpiarskich felietonów w trzecioligowej prasie, która niemieckim czytelnikom dostarczała niskiej uciechy na temat dwóch kartofli, czyli rodzeństwa, dzierżącego w Polsce ster państwa. Było tego więcej, nie warto rozpamiętywać. Określenie dyplomatołki, podobnie jak dożynanie watahy, stało się dla pisowców dowodem na istnienie w Polsce przemysłu pogardy. Pogardy dla PiS-u ze strony przeciwników PiS-u.

Zmieniła się władza, nastał Radosław Sikorski. Polska po raz pierwszy wstała z kolan. Wobec Ameryki. Tarcza rakietowa, bardzo dobrze, powiedział Radek, ale coś za coś. Ostatecznie okazało się, że nic za nic. Epoka Sikorskiego, to złoty czas dyplomacji twitterowej. Zarzuty pod adresem PiS-u były słuszne, gdy mowa o bezkrytycznym serwilizmie wobec Stanów Zjednoczonych. Natomiast Radek uprawiał serwilizm innego rodzaju. Na skutek jego strategii Niemcy trwają w uporczywym przeświadczeniu, że Polska jest ich najdalej na wschód wysuniętym landem.

Schetynę pomińmy, bo to krętacz działający tak, aby nie było widać, kto działał. Mroczny typ polskiej sceny politycznej.

Aż wreszcie nasze czasy i Witold Waszczykowski. Człowiek z kapitałem w dyplomacji. Pan Witold jednak cechuje się rozrzutnością. Pod wpływem impulsu szerokim gestem trwoni własny potencjał, ku rozpaczy współobywateli. Jakiś czas temu usprawiedliwiając się, stwierdził, że nie jest dyplomatą, a jedynie szefem dyplomacji. Szczerość godna szacunku, ale czy godna kontynuacji kontraktu? Witold Waszczykowski zalicza wpadkę za wpadką, a to dla ministra niedobrze. Niedobrze też dla Polski, która płaci mu za robotę.

Co charakteryzuje trzy wymienione osoby? Płynna angielszczyzna i jakiś rodzaj ogłady salonowej. To dużo. Każdy by chciał. Ale to nie wystarczy. W dyplomacji liczy się przede wszystkim dyplomacja. Do tego trzeba mieć dryg. Trzeba być dyplomatą, wyglądać jak dyplomata i myśleć po dyplomatycznemu. Mile widziane języki obce i umiejętność przetrwania przy stole pełnym dziwnych potraw i jeszcze dziwniejszych biesiadników.

Dni Witolda Waszczykowskiego na posadzie są policzone. Trafi zapewne do Kancelarii Prezydenta, gdzie dostanie jakieś bardzo ważne niewidoczne stanowisko. A zastąpi go, i to do końca ery rozkwitu, obecny zastępca, Konrad Szymański. To jest jedna z najjaśniejszych postaci w rządzie Beaty Szydło. Jego nominacja odeśle dyplomatołków do lamusa, z wielkim pożytkiem dla Polaków i dla pozycji Polski w świecie.

https://www.salon24.pl/u/mundurowi/700998,dyplomatolki

Waszczykowski i Macierewicz w Londynie

12.10.2017

Głównym celem wizyty ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego i ministra obrony Antoniego Macierewicza w Londynie było zagwarantowanie przyszłego polsko-brytyjskiego partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa. Mowa była także o przyszłych prawach Polaków w UK. Polscy ministrowie spotkali się ze swoimi brytyjskimi odpowiednikami, Borisem Johnsonem i Michaelem Fallonem.

Wizyta polskich ministrów odbyła się w ramach tzw. kwadrygi, czyli cyklicznych spotkań polsko-brytyjskich. Było to szóste spotkanie w ramach cyklu. Poprzednie rozmowy odbyły się w styczniu 2016 roku w Edynburgu.

„Długa historia kontaktów wojskowych”

Podczas spotkania rozmawiano m.in. o współpracy w zakresie europejskiego bezpieczeństwa po planowanym wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, przeciwdziałaniu rosnącym rosyjskim wpływom w Europie i współpracy w regionie Bałkanów Zachodnich.

Głównym celem było uzyskanie gwarancji co do obecnosci brytyjskich sił zbrojnych w Polsce w ramach wzmocnienia wschodniej flanki NATO. 150 brytyjskich żołnierzy z Light Dragoons w ramach wielonarodowej grupy bojowej z Catterick w północno-wschodniej Anglii jest obecnie w drodze do Polski.

W trakcie wizyty prowadzono również rozmowy na temat polsko-brytyjskiego traktatu o współpracy obronnej, który ma zostać podpisany 21 grudnia w Warszawie.

Jeszcze przed spotkaniem z Polakami brytyjski minister obrony Michael Fallon przypomniał, że oba kraje mają „długą, historyczną relację wojskową”, m.in. przez wspólną walkę w pierwszej i drugiej wojnie światowej.

Prawa Polaków „częścią rozmów”

Przed spotkaniem minister Waszczykowski zapewnił, że polsko-brytyjskie rozmowy będą również dotyczyć przyszłych praw Polaków w UK.

Na konferencji prasowej po spotkaniu brytyjski minister spraw zagranicznych Boris Johnson oświadczył m.in., że „prawa wszystkich obywateli UE będą chronione i zapisane w prawie brytyjskim” oraz, że „milion Polaków w UK odgrywa olbrzymią rolę w brytyjskim społeczeństwie. Możecie się tu zadomowić. Jesteście mile widziani”.

 

emito.net

 

Waszczykowski: Tusk nie pomaga w realizacji żadnego polskiego interesu ani w Unii, ani poza Unią

– Państwo dobrze wiecie, że Donald Tusk stał się liderem polskiej opozycji. Był jednym z być może organizatorów, ale na pewno uczestników nieudanego puczu, który kilka miesięcy temu chciano w Polsce przeprowadzić przeciw polskiemu parlamentowi – stwierdził Witold Waszczykowski w Londynie.

– Odpowiedź na to pytanie jest bardzo krótka: Donald Tusk nie pomaga w realizacji żadnego polskiego interesu ani w Unii, ani poza Unią – dodał szef MSZ.

Jak stwierdził szef MSZ, nie czuje żadnego wsparcia Tuska w kwestiach negocjacji między Europą a Wielką Brytanią na temat Brexitu.

300polityka.pl

STAN GRY: GW i Zandberg chwalą Jakiego, Rokita o wojnie Terleckiego z Gowinem, Fijołek: Będzie 100 okręgów sejmowych?

— 80 DNI DO KOŃCA ROKU.

— 300LIVE:
„5 godzin świetnej rozmowy o Polsce” – Kaczyński spotkał się z działaczami Polski Razem
Cymański: Nerwy Andrzeja Dudy są jak postronki. Mogą mu puszczać
Jaki: Projekt był konsultowany na Nowogrodzkiej. Pokazałem najwyższym czynnikom partyjnym
Radziwiłł: Rząd pracuje nad ustawą, która podniesie nakłady na ochronę zdrowia do 6% PKB
http://300polityka.pl/live/2017/10/12/

— BARBARA NOWACKA WSPOMINA JAK JAROSŁAW KACZYŃSKI WSPARŁ POMYSŁ JEJ MATKI A PÓŹNIEJ PIS UZNAŁ, ŻE NIE ZASŁUŻYŁA NA UPAMIĘTNIENIE W KPRM I RYSUJE SCENĘ POLITYCZNĄ NA FLIPCHARCIEhttps://wiadomosci.wp.pl/nowacka-o-rozancu-do-granic-panstwo-nie-powinno-dokladac-do-tego-ze-ktos-chce-manifestowac-6175933461342337a

— PAD PODPISAŁBY ZAKAZ ABORCJI EUGENICZNEJ – GOŚĆ NIEDZIELNY: ‘Duda odpowiada też na pytanie, jak zachowa się, jeśli na jego biurko trafi do podpisania obywatelski projekt ustawy zakazującej aborcję dzieci podejrzewanych o wrodzone wady i choroby. Zdaniem prezydenta „jest nie do przyjęcia, że dziś w Polsce można te dzieci zabijać”. Zapowiada też, że podpisze zakaz aborcji eugenicznej”.

— NIE ZGODZĘ SIĘ NA WYBÓR KRS PRZEZ JEDNĄ PARTIĘ – MÓWI PREZYDENT: “PiS ma teraz 64  senatorów, a więc więcej niż 3/5. Byłby to zatem wybór dokonany przez jedną partię, a na to się nie zgodzę”.
http://gosc.pl/doc/4242911.Andrzej-Duda-Podpisze-ustawe-zakazujaca-aborcji-eugenicznej

— PIOTR SKWIECIŃSKI O SEKCIARSTWIE PIS W TVP: “Oznacza to, oczywiście, odpychanie od obozu rządzącego wszystkich tych, którzy choć zgadzają się z nim w większości spraw, to nie zgadzają się z nim w pełni. Tacy „nasi, ale nie we właściwy sposób nasi” drażnią. Niech idą na śmietnik historii, albo do KODu. Trudno takie postawy określić inaczej niż mianem sekciarskich. A sekciarstwo najczęściej kończy się źle. Nie zawsze od razu, często dopiero po dłuższym czasie. Ale nie znam wyjątku od tej reguły”.
https://wpolityce.pl/media/361861-przypadek-warzechy-czyli-mile-zlego-poczatki

— UJAWNIĆ ANEKS – Dorota Kania w GPC: “Ostatni szef komisji weryfikacyjnej Jan Olszewski, były premier, mówi wprost: nie widzę przeszkód, by aneks został ujawniony. W podobnym tonie wypowiada się Kornel Morawiecki, apelując do prezydenta o jego odtajnienie. Dziś jedno jest pewne: im dłużej aneks będzie tajny, tym bardziej będą się mnożyły wątpliwości dotyczące motywów takiej decyzji. I skorzystają na niej byli żołnierze WSI oraz agenci tej służby, którzy nadal zajmują eksponowane stanowiska”.
http://gpcodziennie.pl/69937-ujawnicaneks.html

— JAN ROKITA O GRZE GOWINA – pisze na wp: “Ale w tych planowanych roszadach partyjnych stawką jest przede wszystkim to, czy wewnątrz obecnej izby sejmowej Gowin jest w stanie zbudować autonomiczną frakcję, bez głosów której PiS ryzykować by musiał porażki w kluczowych dla siebie głosowaniach. Ów niepokój PiS-u, że Gowin rozdrażniony zapowiedziami odrzucenia jego reformy może stać się znacznie mniej „obliczalny” niźli dotąd, jest jedyną polityczną polisą wicepremiera, która może ocalić jego samego i jego nową ustawę o uniwersytetach. Dlatego właśnie krakowski polityk próbuje, w miarę swoich niezbyt wielkich sił, grać z PiS-em trochę ostrzej niż dotychczas”.

— ROKITA O WOJNIE TERLECKIEGO Z GOWINEM: “Całkiem niedawno, gdy wicepremier ściągnął do swego rodzinnego Krakowa parę setek uczonych, aby na spektakularnym Kongresie Nauki ogłosić, że ustawa jest już gotowa, jego krakowski kolega z PiS, Ryszard Terlecki, postanowił zepsuć mu święto. I rankiem, jeszcze przed rozpoczęciem Kongresu, ogłosił przez radio, że partia tej ustawy nie uchwali. Co prawda ci dwaj krakowscy politycy nie znoszą się nawzajem nie od dziś z powodu rywalizacji lokalnej, a trzy lata temu Terlecki zrobił wiele, by ówczesny kandydat PiS na prezydenta Krakowa Marek Lasota nie wygrał tamtych wyborów, tylko dlatego, że ludzie Gowina zabrali się za jego kampanię”.
https://opinie.wp.pl/jan-maria-rokita-ostra-gra-wicepremiera-gowina-cala-nadzieja-w-kaczynskim-6175619721844353a

— WIELOWIEYSKA UPOMINA MŁODYCH LEKARZY: “Strajk głodowy jako forma protestu powinien być zarezerwowany dla obrony wartości fundamentalnych, a nie własnych pensji. „Znaj proporcją, mocium panie”. Młodzi lekarze tego nie rozumieją. (…) W wolnej Polsce mamy skłonność do nadużywania symboli czy radykalnych form protestów, które mają swoją tradycję i historię, a po które nie należy sięgać w sporach ideologicznych czy płacowych. Mam tu na myśli protest młodych lekarzy rezydentów, którzy głodowali, domagając się wyższych płac, lepszych warunków pracy i zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia. Głodówka to forma radykalna, na którą działacze opozycji demokratycznej decydowali się, walcząc z autorytarnym państwem. Z państwem, które represjonowało i wsadzało do więzień ludzi ze względu na ich poglądy polityczne”.

— WIELOWIEYSKA O SYMBOLU POLSKI WALCZĄCEJ: “Jednocześnie sądzę, że znaku Polski Walczącej nie można nadużywać. Nie można stawiać znaku równości między okupacją hitlerowską a sporem o kształt ustawy antyaborcyjnej. W czasie II wojny światowej miały miejsce masowa zagłada Żydów, rozstrzeliwanie ludzi na ulicach i niewyobrażalne tortury. Nie zapominajmy o tym. „Znaj proporcją, mocium panie” – jak pisał Aleksander Fredro”.
http://wyborcza.pl/7,75968,22500429,a-mnie-sie-nie-podoba-symbol-polki-walczacej.html

— ZANDBERG CHWALI JAKIEGO: “Moja opinia na temat Patryk Jaki nie jest tajemnicą. Nie raz krytykowałem szkodliwe bzdury, które pan minister wygadywał na temat szczepionek, uchodźców czy transportu publicznego. Dziś, jak rzadko, mogę go pochwalić”.
https://www.facebook.com/zandberg.razem/posts/909234002563520

— JAKI KOŃCZY Z BIERUTEM – tytuł w GW.

— KONIEC DZIKIEJ REPRYWATYZACJI – Fakt.

— KONIEC ODDAWANIA KAMIENIC Z LUDŹMI – GPC.

— AFERA REPRYWATYZACYJNA: PIS ZGARNIA PULĘ – Iwona Szpala i Michał Wojtczak w GW: “Z afery reprywatyzacyjnej płynie też lekcja polityczna, po której egzamin wzorowo zaliczył PiS, a Platforma oblała. Partia Kaczyńskiego nigdy nie była w szpicy ugrupowań walczących o ustawę reprywatyzacyjną. Zachowania PiS w opozycji pozostawiały wiele do życzenia – na przykład w poprzedniej kadencji Sejmu nie poparł małej ustawy reprywatyzacyjnej dla Warszawy (nie głosował za nią także sam Jaki). Służyła głównie jako doraźny ratunek dla odbijania zagrożonych roszczeniami szkół czy przedszkoli, a dla PO była sposobem na podbicie notowań przed wyborami, ale cel, czyli kompleksowe ograniczenie dzikiej reprywatyzacji, nadal był daleko”.

— RUNĄŁ ARGUMENT PO, ŻE JAKI BAWI SIĘ W SZERYFA – dalej autorzy GW: “Minister Jaki zapowiedział zresztą wczoraj, że kompetencje komisji zostaną rozbudowane. A ta rozlicza w kowbojskim, populistycznym stylu. Jaki, jej przewodniczący, bez skrupułów wykorzystuje ją do politycznych celów i podnoszenia osobistej popularności. Ale argument PO, że bawi się w szeryfa, ale nic nie robi, właśnie runął”. http://wyborcza.pl/7,75968,22500161,z-afery-reprywatyzacyjnej-plynie-lekcja-polityczna-egzamin.html

— TO NA PEWNO SUKCES JAKIEGO, DZIWI MILCZENIE SZYDŁO – Tomasz Pietryga w RZ: “Dobrze też, że ustawa wprowadza mechanizmy zabezpieczające przed włączeniem się w proces reprywatyzacji cwaniaków czy handlarzy dobrze znanych na warszawskim rynku nieruchomości, a dziś klientów prokuratury i pensjonariuszy aresztów śledczych. To na pewno sukces Patryka Jakiego, co wzmacnia jego szanse w walce o fotel prezydenta Warszawy. Coś jednak zgrzyta. Mimo jego deklaracji, że tę inicjatywę wspiera premier Beata Szydło, niepokoi styl, w jakim przedstawił projekt. I milczenie najwyższych władz PiS”.

— NAWET PREZES PIS ZACZYNA WĄTPIĆ W KOMISJĘ MACIEREWICZA – Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik w GW: “Podkomisja ds. katastrofy smoleńskiej działa w ukryciu. Co robi Wacław Berczyński? Jakie ekspertyzy pisze Frank Taylor? Nie wiadomo. Podkomisja odmawia odpowiedzi na pytania i ukrywa aktualną listę ekspertów. Już chyba nawet prezes PiS zaczyna wątpić, że jej prace zakończą się sukcesem”. http://wyborcza.pl/7,75398,22500138,komisja-smolenska-na-drodze-do-prawdy.html

— SZYDŁO BIERZE WSZYSTKO. CZY TO WOJNA Z MORAWIECKIM? – jedynka GW.

— SZYDŁO (TEORETYCZNIE) PRZEJMUJE KONFITURY – Witold Gadomski w GW: “Jarosław Kaczyński wierzy w centralizację, ale nie zakończy ona fatalnych praktyk, które mają miejsce w państwowych firmach. Politycy opozycji, krytykując PiS-owskie praktyki, muszą odważnie oświadczyć – gospodarka powinna zostać odpolityczniona, a jedynym na to sposobem jest prywatyzacja spółek, nad którymi państwo (czytaj: politycy) ma dziś kontrolę”. http://wyborcza.pl/7,75968,22501138,szydlo-przejmuje-spolki-panstwowe-ale-to-pic-na-wode.html

— SZYDŁO WALCZY O POZYCJĘ – Andrzej Kublik w GW: “Niewykluczone, że premier Szydło walczy też o utrzymanie pozycji w rządzie, bo niedługo przed ogłoszeniem planu nowych przepisów Jarosław Kaczyński nie wykluczył rekonstrukcji rządu. Zaraz potem rozeszły się pogłoski, że wicepremier Mateusz Morawiecki, który już jest ministrem rozwoju i finansów, może poszerzyć swoje imperium o resort infrastruktury, przejmując władzę niemal absolutną w gospodarce. W takiej sytuacji wpływy premier Beaty Szydło i jej kancelarii jeszcze bardziej by się skurczyły”.

— MORAWIECKI ZAORAŁ OPOZYCJĘ – GPC: “Nie przepadam za mocnymi określeniami typu „zmasakrować” czy „zmiażdżyć” w stosunku do przegranych uczestników politycznych sporów. Muszę jednak przyznać, że swoim sejmowym wystąpieniem podczas uchwalania budżetu Mateusz Morawiecki dosłownie zaorał totalną opozycję”. http://gpcodziennie.pl/69934-morawieckizaoralopozycje.html

— PROKURATURA WS VAT SPRAWDZI TEŻ TUSKA – Izabela Kacprzak i Grażyna Zawadka w RZ: “Na celowniku są politycy i wysocy urzędnicy – od ministrów, przez sędziów, prokuratorów, po szefów rządu PO– PSL. Wszyscy, którzy w ubiegłych latach podejmowali decyzje mające wpływ na strategię i skutki walki z przestępczością VAT-owską. Pod lupą jest premier Donald Tusk, który podpisał zmiany w statucie ABW, co pozwoliło zlikwidować Departament Ochrony Interesów Ekonomicznych Państwa”.

— BARCIKOWSKI CHWALI PIS WS VAT – fragment tekstu RZ: “Z analizy obecnej Prokuratury Krajowej wynika, że wytyczne mogły wpłynąć na śledztwa i sprawy w sądach w całym kraju. Minister Ziobro chce, by powstała komisja ds. wyłudzeń VAT i odpowiedzialności organów państwa w latach 2008– 2015. Rząd PiS próbuje nadgonić stracony czas, a efekty chwalą nawet poprzednicy. – Z uznaniem patrzę, jak konsekwentnie radą sobie z tym obecnie prokuratura i Ministerstwo Finansów. Jestem wielkim kibicem tych zmian – komentuje Andrzej Barcikowski”. http://www.rp.pl/Polityka/310119880-Prokuratura-sprawdza-czy-politycy-pomagali-oszustom.html??template=restricted

— TO OPOZYCJA ZADŁUŻYŁA POLSKĘ – GPC: “To koalicja PO-PSL była mistrzem w zadłużaniu kraju, podczas jej rządów dług wzrósł z 500 mld zł w 2007 r. do prawie biliona – tak europoseł Zbigniew Kuźmiuk skomentował dla „GPC” wypowiedzi opozycji, która podczas debaty nad budżetem na 2018 r. zarzuciła PiS-owi, że dług Polski rośnie, bo rząd rozdaje pieniądze w programach społecznych, zamiast obniżać zadłużenie”. http://gpcodziennie.pl/69920-toopozycjazadluzylapolske.html

— PIS NIE POWINIEN BYĆ ZASKAKIWANY PRZEZ PREZYDENTA – mówi Jarosław Sellin w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w RZ: “PiS nie powinien być zaskakiwany takimi pomysłami prezydenta. O pomyśle referendum nie wiedzieliśmy wcześniej. Choć jesteśmy środowiskiem, które od lat uznaje, że Polska potrzebuje nowej konstytucji. Zmianę ustawy zasadniczej powinniśmy przygotować wspólnie, w dialogu. Rozmowa władz PiS z prezydentem na temat zmiany konstytucji jest bardzo potrzebna”.

— SELLIN O USTAWIE MEDIALNEJ: “Jeśli zdecydujemy się na jeden projekt, to pan prezydent jako pierwszy się z nim zapozna”. http://www.rp.pl/Wywiady-i-rozmowy/310119875-Sellin-Prezydent-nie-moze-zaskakiwac-PiS.html?template=restricted

— JEŚLI PAD PÓJDZIE NA KOMPROMIS Z PIS TO BĘDZIE KONIEC JEGO PREZYDENTURY – ROMAN GIERTYCH W RZ (Nizinkiewicz): “Jeśli prezydent Duda pójdzie na kompromis z Jarosławem Kaczyńskim, to będzie koniec jego prezydentury. (…) Po pierwsze, ludzie nie wybiorą człowieka, który mówi, że jest niezłomny, a okazuje się bardzo łatwy do złamania. Po drugie, Jarosław Kaczyński nie ma najmniejszych powodów, żeby wystawić Andrzeja Dudę na następną kadencję. Gdyby wygrał, będzie to jego ostatnia kadencja, więc możliwość nacisku na niego zaniknie. Po trzecie, Kaczyński już nie ufa Dudzie, a Duda Kaczyńskiemu, co pokazał, prosząc o pisemne poprawki do swoich ustaw”.
http://www.rp.pl/Rozmowy-czwartkowe/310119888-Kompromis-z-prezesem-grozny-dla-prezydenta.html

— MARCIN FIJOŁEK O 100 OKRĘGACH SEJMOWYCH W ORDYNACJI: “Więcej czasu jest za to, jeśli chodzi o zmiany w ordynacji przed wyborami parlamentarnymi w roku 2019. Jaki jest cel? W idealnym dla PiS scenariuszu dobrze skrojona ordynacja dałaby partii Jarosława Kaczyńskiego – przy poparciu ok. 40-43 procent, na które liczą na Nowogrodzkiej – ok. 276 mandatów, a więc magiczną granicę 3/5, która pozwoliłaby nie oglądać się na prezydenckie weta. O to będzie jednak bardzo trudno. Nie tylko dlatego, że pułap ponad 40 procent poparcia jest bardzo wysoko zawieszoną poprzeczką (niezależnie od świetnych notowań sondażowych), ale również dlatego, że w PiS pamiętają o dość powszechnej regule: dłubanie w ordynacji kończy się źle dla partii, która to robi. Zmiany, które w teorii miały wzmocnić mandat wyborczy często wracają jak bumerang i uderzają w ich autorów. Jakie zmiany są rozważane? W kierownictwie PiS myśli się o tym, by wybory parlamentarne 2019 odbyły się na nowych zasadach. Polska zostałaby wówczas podzielona na 100 okręgów wyborczych, w każdym z nich byłoby do zgarnięcia 3-4-5 mandatów (średnio 4,6)”. https://wpolityce.pl/polityka/361856-tylko-u-nas-zmiany-w-ordynacji-przy-wyborach-2018-i-2019-wiemy-jakie-pomysly-analizowane-sa-w-pis-sprawdz-co-moze-sie-zmienic

— SPRAWA REZYDENTÓW NABRZMIEWAŁY OD DAWNA – Krzysztof Wołodźko w GPC: “Nie jest prawdą, jak trąbi opozycja, że protesty lekarzy rezydentów zaczęły się teraz. Nabrzmiewały od dawna. Ale ponieważ od dłuższego czasu przyzwyczailiśmy się, że lekarze mają się świetnie, wybuchające raz po raz punktowo protesty rezydentów były zbywane wzruszeniem ramion. Niesłusznie”.

— POSEŁ KTÓRY MÓWIŁ ZA DUŻO – GW o Rzepeckim.

— CICHACZEM WYRZUCONY Z KLUBU PIS – Fakt o Rzepeckim.
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/lukasz-rzepecki-wyrzucony-z-klubu-parlamentarnego-pis/spml2rf

— MAREK JAKUBIAK CHĘTNIE WYCHOWA RZEPECKIEGO – jak mówi w SE: “ Poseł Rzepecki jest młodym człowiekiem. Mnie trochę zirytowało, że on tak bezpretensjonalnie wypowiedział się na temat człowieka, który wprowadził go do polityki, czyli Jarosława Kaczyńskiego. Powiedział tak, jakby nie miał szacunku do starszych. (…) Czym innym jest brutalna polityka, czym innym młody człowiek, który mówi, że Kaczyńskiego trzeba zwolnić. To mnie trochę zirytowało. Natomiast trzeba dać szansę młodemu. I jeśli będzie chciał przyjść do Kukiz’15, to ja się chętnie wezmę za jego wychowanie”.
http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/jakubiak-jestesmy-dziedzicami-mysli-i-woli-kukiza_1022280.html

— ROBERT BIEDROŃ O PRZEBIEGU S-6 – pisze w RZ: “Czy o budowie drogi o strategicznym znaczeniu dla części Polski może decydować widzimisię polityczne? Przykład drogi S6 pokazuje, że tak”.
http://www.rp.pl/Publicystyka/310119887-Biedron-Slupsk-padl-ofiara-politycznych-antypatii.html?template=restricted

— PAŃSTWO ROSNĄCYCH TRANSFERÓW SOCJALNYCH – RZ: “Rząd PiS wyda na cele społeczne cztery razy więcej niż PO–PSL – zapowiada wicepremier Morawiecki. Ale jeśli przyjdzie spowolnienie gospodarcze, możemy za to zapłacić wyższymi podatkami”. http://www.rp.pl/Budzet-i-Podatki/310119853-Panstwo-rosnacych-transferow-socjalnych.html?template=restricted

— MON ZWERBUJE HAKERÓW – jedynka GW.

— SYN POSŁANKI MRZYGŁODZKIEJ ARESZTOWANY ZA NARKOTYKI – SE: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/nacpany-syn-poslanki-szalal-samochodem_1022305.html

300polityka.pl

Posłanka PiS radzi protestującym lekarzom, by… wyemigrowali

Posłanka PiS radzi protestującym lekarzom, by… wyemigrowali

Sejmowa debata poświęconą ochronie zdrowia, zdominowała ignorancka i bezczelna wypowiedź posłanki PiS Józefiny Hrynkiewicz, która głodującym lekarzom rezydentom, „poradziła”, żeby wyemigrowali z kraju.

„Niech jadą” – rzuciła Hrynkiewicz, podczas przemówienia posłanki PO Lidii Gądek, która podkreślała, że „młodzi lekarze chcą pracować dla Polski, nie chcą wyjeżdżać”.

„Zamiast wam podziękować, pochylić czoła za to, co robicie dla całej ochrony zdrowia w Polsce, słyszymy: „Niech jadą” – powiedziała Gądek do rezydentów, którzy przysłuchiwali się debacie w loży dla gości.

Frontalny atak na obecnego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła przypuścił w czwartek jego poprzednik Bartosz Arłukowicz. Wyrzucał ministrowi, że przyszedł do rezydentów dopiero dzień po rozpoczęciu protestu „i potem przez  siedem dni nic”. Przypomniał, że jako szef Naczelnej Rady Lekarskiej Radziwiłł wspierał strajk lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego, a także składał skargi konstytucyjne na pakiet onkologiczny i wzywał lekarzy do strajku. „Pan szkodzi systemowi ochrony zdrowia w zależności od tego, czy jest pan prezesem NRL czy ministrem zdrowia. Pan jest największym szkodnikiem systemu ochrony zdrowia” – powiedział Arłukowicz. Pytał Radziwiłła m.in., dlaczego zmniejszył rezydentury ze stomatologii, dlaczego zmniejszył finansowanie kardiologii, a także dlaczego zmniejszył rezydentury z ginekologii i położnictwa oraz psychiatrii.

Z kolei Ryszard Petru z Nowoczesnej zarzucał rządowi wysyłanie młodych lekarzy na emigrację. „Dwa dni temu pan wicepremier Morawiecki mówił, że z budżetem jest świetnie; to pytanie jest takie: jak jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Dlaczego nie ma pieniędzy na podwyżki dla ludzi, których wysyłacie na emigrację?” – pytał Petru. Katarzyna Lubnauer zaapelowała do ministra zdrowia, by podał się do dymisji. „Kiedy pan, panie ministrze poda się do dymisji bo już naprawdę najwyższy czas? Mamy zapaść w kadrach lekarskich, mamy sytuację, która coraz bardziej przypomina białe miasteczko z roku 2007 r.” – mówiła posłanka Nowoczesnej.

Po środowym spotkaniu z Beatą Szydło młodzi lekarze wznowili zawieszoną głodówkę. Premier zarzuca protestującym „brak doświadczenia, wygórowane oczekiwania i niecierpliwość”.

A rezydenci podkreślają, że ich najważniejszym postulatem jest wzrost nakładów na służbę zdrowia. „Prawda jest taka, że rezydenci nie żądają 40 proc. podwyżek. Rezydenci nie chcą w tej chwili, w tym proteście zarabiać 9 tys. zł, jak podają to różne media. Rezydenci nie walczą tylko o swoje pieniądze, rezydenci walczą o wzrost nakładów na ochronę zdrowia – powiedział po debacie sejmowej Jarosław Biliński z Porozumienia Rezydentów OZZL. „W związku z pojawiającymi się rożnymi informacjami na nasz temat i na temat naszych postulatów zwracamy się do strony rządowej z prośbą o debatę. Rząd otwarty na dialog, rząd otwarty na spotkanie na pewno przyjmie nasze zaproszenie na debatę telewizyjną z ekspertami, z udziałem naszych przedstawicieli, dotyczącą kształtu systemu ochrony zdrowia, planowanych zmian. Mamy nadzieje, że odpowiedź dostaniemy od rządu twierdzącą” – dodał Biliński.

 

Wszystkie fronty prezydenta

Polska konstytucja nawet Andrzeja Dudę uczyniła mężem stanu. I problemem dla Macierewicza, Ziobry, Kaczyńskiego. Prezydent coraz skuteczniej przeszkadza przy tym w rządzeniu prezesowi PiS.

Instytucje są ważniejsze od charakteru ludzi, którzy tych instytucji używają. Polska konstytucja daje prezydentowi za mało władzy, żeby realnie rządził, ale wystarczającą dużo władzy, żeby mógł przeszkadzać w rządzeniu premierowi lub człowiekowi, który jako lider większości parlamentarnej premiera powołał.

Polska konstytucja nie tylko Lechowi Wałęsie pozwalała destabilizować każdy rząd istniejący w czasie czterech lat jego prezydentury, nie tylko Aleksandra Kwaśniewskiego popchnęła do konfliktu z Leszkiem Millerem, ale jak się okazuje dzisiaj, ona nawet z Adriana (patrz, „Ucho Prezesa”) potrafi zrobić męża stanu, który coraz skuteczniej przeszkadza w rządzeniu Jarosławowi Kaczyńskiemu i jego ministrom (bo przecież nie tylko rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński, ale w ogóle nikt przytomny w Polsce nie powie, że ministrowie w rządzie Beaty Szydło są jej ministrami, a nie ministrami Prezesa PiS).

Andrzej Duda ma dziś otwarte dwa fronty konfliktu z dwoma ministrami Prezesa – Zbigniewem Ziobrą i Antonim Macierewiczem. W przypadku Ziobry prezydent musiał się posłużyć wetami, co wystawiło go na łatwiejszą krytykę większości prawicowego obozu. W przypadku Antoniego Macierewicza prezydent ma uprawnienia konstytucyjne pozwalające przynajmniej opóźnić, o ile nie zablokować prowadzoną przez szefa MON politykę personalną w armii. Andrzej Duda już wielokrotnie posłużył się swoimi uprawnieniami, żeby zablokować awanse generalskie ludzi, którzy dali się Macierewiczowi kupić. Próbuje też ratować kilku oficerów starających się przed Macierewiczem uciec zatrudniając ich w prezydenckim Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Ale etatów i funkcji w BBN-ie nie starczy, aby prowadzić prezydencką politykę personalną w armii alternatywną dla polityki personalnej Macierewicza. Tak samo jak etatów i funkcji w Kancelarii Prezydenta nie starczy, żeby konkurować z Jarosławem Kaczyńskim, który do rozdania dla wiernych ma całe państwo i znaczną część gospodarki.

Wojna o armię

Wróćmy jednak prezydenckiego konfliktu z Macierewiczem. Obecny szef MON twórczo nawiązuje do wyrazistej tradycji stalinowskich czystek w Armii Czerwonej przed wybuchem II wojny światowej. Likwiduje polską generalicję, pułkowników, oficerów z kontaktami w NATO i z doświadczeniem zdobytym na misjach zagranicznych. Zastępuje ich największymi oportunistami spośród żołnierzy najmłodszych stopniem, których kupuje za awanse pozwalając im w ciągu dwóch lat przeskoczyć więcej stopni, niż ich bardziej utalentowani koledzy mogli przejść w ciągu dziesięciu czy dwudziestu lat ciężkiej służby. Kupuje ich też za podwyżki uposażeń, na które w czasach Macierewicza idzie więcej pieniędzy, iż na jakieś zupełnie nieprzydatne w wewnętrznej walce o władzę w prawicowym obozie rakiety czy samoloty.

„W przypadku Antoniego Macierewicza prezydent ma uprawnienia konstytucyjne pozwalające przynajmniej opóźnić, o ile nie zablokować prowadzoną przez szefa MON politykę personalną w armii”

Z pozoru Antoni Macierewicz wydaje się posłusznie, a nawet z pewną nadwyżką realizować słynną doktrynę Jarosława Kaczyńskiego o „likwidowaniu złogów” – czyli usuwaniu ze struktur polskiego państwa, z gospodarki, z mediów, z instytucji kultury… wszystkich ludzi, którzy nie są ślepo oddani Prezesowi PiS albo przynajmniej tego ślepego oddania sprawnie nie udają. Z drugiej jednak strony Macierewicz buduje te nowe kadry dla siebie, a nie dla Kaczyńskiego. I nawet tego specjalnie nie ukrywa. Poza tym w jego otoczeniu jest proporcjonalnie więcej wariatów i fanatyków, więcej ludzi totalnie niekompetentnych lub uwikłanych w prorosyjskie kontakty i sentymenty, niż w otoczeniu jakiegokolwiek innego ministra rządu Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest więc przypadkiem, że kiedy zaufanie społeczne do Andrzeja Dudy szybuje, zaufanie społeczne do Antoniego Macierewicza prawie nie istnieje.

Najnowszym instrumentem Macierewicza w wojnie z prezydentem ma być ustawa pozwalająca odbierać stopnie wojskowe żołnierzom służącym w czasach PRL. Da ona szefowi MON narzędzie do poszerzenia czystki wśród oficerów wyższych stopniem, także wśród tych, którzy znaleźli się pod ochroną prezydenta. Prezydent może oczywiście zawetować ustawę Macierewicza, ale wówczas prawicowe środowiska i media sprzyjające szefowi MON oświadczą, że Duda broni Jaruzelskiego i Kiszczaka, których ta ustawa ma upokorzyć pośmiertnie.

Duda i Macierewicz nie tylko blokują się za pomocą formalnych inicjatyw ustawodawczych lub wykorzystując formalne uprawnienia konstytucyjne. Najnowsze przecieki dotyczące przeszłości oficerów (związki z tajnymi służbami PRL), których do walki o wpływy w armii wykorzystuje Andrzej Duda idą od Macierewicza lub pracujących dla niego lustratorów. Podczas gdy przecieki na temat oficerów używanych przez Macierewicza (związki z tajnymi służbami PRL, skandal pedofilski) idą z kancelarii prezydenckiej. Oczywiście realne biografie czy realna historia są w tej walce wyłącznie cynicznym narzędziem. Macierewicz ma swoich ludzi z esbecką czy „tajną” przeszłością, a demaskuje wyłącznie ludzi z podobną przeszłością u prezydenta. Podczas gdy Andrzej Duda ma swoich „ludzi z przeszłością”, a demaskuje przeszłość ludzi Macierewicza.

Co na to Wódz?

Jarosław Kaczyński swoimi zgrabnymi formułkami o tym, że „nie chce się zajmować sporami pokoleniowymi pomiędzy czterdziestolatkami” wciąż próbuje zachować wizerunek Komendanta, Wodza, nieformalnego lidera całego obozu prawicowej władzy, który jest ponad tym wszystkim. O ile jednak Duda i Ziobro faktycznie są czterdziestolatkami, to Macierewicz już nie. A wojna między „młodymi” ukrywa coraz wyraźniejszą akcję wszystkich „młodych” (Duda osobno, Ziobro osobno), a nawet i „starych” (Macierewicz osobno, Brudziński osobno, Gowin osobno) testujących, czy warto już rozpocząć wojnę sukcesyjną o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. Czy krążące po Warszawie plotki o złym stanie zdrowia Kaczyńskiego, a także widoczne gołym okiem zmęczenie i emocjonalne rozchwianie Kaczyńskiego faktycznie otwierają horyzont, w którym już dziś warto wymieniać pierwsze salwy w tej wojnie.

Jeśli się pretendenci – młodzi i starzy – z tą wojną sukcesyjną nadmiernie pospieszyli, Jarosław Kaczyński zdąży jeszcze ich wszystkich wykończyć, także szczując ich wzajemnie na siebie, także wykorzystując w tym celu nadchodzącą rekonstrukcję rządu. Jeśli jednak pretendenci trafnie wyczuli, że Wódz już słabnie, wówczas wojna wszystkich ze wszystkimi na prawicy będzie w ciągu najbliższych miesięcy przybierała na sile, a próby zaklinania rzeczywistości przez Kaczyńskiego na nic się nie zdadzą.

„Z pozoru Antoni Macierewicz wydaje się posłusznie, a nawet z pewną nadwyżką realizować słynną doktrynę Jarosława Kaczyńskiego o „likwidowaniu złogów”, z drugiej jednak strony buduje te nowe kadry dla siebie”

Liberalną Polskę przestrzegam jednak przez nadmiernym liczeniem na jedną, drugą czy trzecią stronę tej wojny. Andrzej Duda wspierany przez Rafała Ziemkiewicza i najbardziej zdziczałych Kukizowców ani nie pomoże polskim kobietom zachować godności i praw, ani nie zahamuje procesu faktycznego oddalania się Polski od Unii Europejskiej, ani nie przerwie procesu niszczenia lub przejmowania przez antyliberalną prawicę sądów, samorządów, organizacji pozarządowych, instytucji kultury. Tak samo jak nie zrobi tego frakcja Macierewicza, ani frakcja Gowina, ani frakcja Brudzińskiego… długo by wymieniać. Jednocześnie jednak wojna sukcesyjna osłabia spójność prawicowego obozu. To daje szansę liberalnej opozycji – partyjnej, społecznej – do obrony najbardziej zagrożonych instytucji, wolności obywatelskich, praw jednostek, kobiet, mniejszości czy przedsiębiorców.

Tyle że trzeba jeszcze tę szansę wykorzystać. Zgłaszając nowe programowe pomysły, mobilizując Polaków do oporu i do wyborów. Inaczej wojna sukcesyjna na prawicy w niczym liberalnej Polsce nie pomoże. Zmieni konfigurację wewnątrz prawicowej hegemonii, ale dla polskich kobiet, dla polskiej polityki w Europie, dla polskich przedsiębiorców dociskanych przez skarbówkę, PIP, ZUS, Sanepid i dziesiątki innych instytucji kontrolnych – nie będzie miało żadnego znaczenia, czy Duda wygra z Gowinem, Ziobro z Macierewiczem, czy Rydzyk będzie miał trochę więcej, czy trochę mniej zaprzyjaźnionych ministrów w kolejnych prawicowych rządach, a wreszcie czy język dominującej prawicowej propagandy będzie ustawiać raczej Rafał Ziemkiewicz, czy raczej Wojciech Cejrowski, czy raczej Marcin Wolski, czy raczej Piotr Skwieciński. Wszyscy uczestnicy tych wewnętrznych porachunków prawicy są antyliberałami, eurosceptykami, wszyscy używają religii w funkcji ideologii władzy, nawet jeśli jedni robią to z autentycznego fanatyzmu, a inni tylko cynicznie. I każdy z nich próbuje zaorać polską transformację, liberalne społeczeństwo w Polsce i Trzecią RP, tyle że na swój własny sposób.

Czytaj także: Jarosław Kaczyński zastawił pułapkę na Andrzeja Dudę. Pokój za dyplomację

newsweek.pl

Prokuratorzy CBA i funkcjonariusze ABW na łowach. Na celowniku m.in. Donald Tusk

Sędziowie, ministrowie, a nawet były premier są na celowniku prokuratury badającej, kto ułatwiał życie przestępcom – pisze czwartkowa „Rzeczpospolita”. Według jej informacji, śledztwo ma najwyższy priorytet, prowadzi go zespół trzech prokuratorów oraz funkcjonariuszy CBA i ABW.

Badają, czy rząd PO–PSL przyzwalał na działanie oszustów VAT, którzy w kilka lat wyłudzili z budżetu 232 mld zł.

Śledztwo dotyczy działania na szkodę interesu publicznego, w tym interesu finansowego państwa. Toczy się „w sprawie”, nikt nie ma zarzutów – powiedział gazecie Paweł Sawoń, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku.

Na celowniku są politycy i wysocy urzędnicy – od ministrów, przez sędziów, prokuratorów, po szefów rządu PO–PSL. Wszyscy, którzy w ubiegłych latach podejmowali decyzje mające wpływ na strategię i skutki walki z przestępczością VAT-owską.

Pod lupą jest premier Donald Tusk, który podpisał zmiany w statucie ABW, co pozwoliło zlikwidować Departament Ochrony Interesów Ekonomicznych Państwa –twierdzi „Rz”.

O tym, że sprawie przyjrzy się prokuratura, mówił niedawno w rozmowie z „Gazetą Polską” prokurator krajowy Bogdan Święczkowski– Szef rządu, który obserwuje gwałtowny odpływ pieniędzy z podatku VAT, przez co nie może domknąć budżetu, doprowadza (…) do likwidacji najistotniejszej w tym zakresie komórki największej służby specjalnej w Polsce. Pytanie, z jakiego powodu to zrobił? – pytał.

„Rz” przypomina, że departament „ekonomiczny” przestał w ABW istnieć w 2012 r., a był to dla Agencji rok ważny. Prowadziła m.in. sprawę Brunona K., mającego szykować zamach na parlament, aferę Amber Gold, zajmowała się też ochroną antyterrorystyczną i kontrwywiadowczą przed Euro 2012. W jej zainteresowaniu były też wyłudzenia VAT, handel paliwami i stalą. – Wtedy właśnie szef ABW Krzysztof Bondaryk scalił w jeden departament trzy inne: kontrwywiadu, zwalczania terroryzmu i bezpieczeństwa ekonomicznego państwa. Powstał jeden departament II – kontrwywiadu. Miało to usprawnić działania operacyjne i śledcze. Zarządzenie nr 110 w sprawie zmiany statutu ABW podpisał 19 grudnia 2012 r. premier Donald Tusk – czytamy w gazecie.

Teraz prokuratura analizuje, jak po decyzji premiera Tuska ABW działała w sprawach VAT – czy wytraciła impet w ściganiu oszustów drenujących budżet.

Na celownik śledczy biorą też trzech sędziów Sądu Najwyższego, którzy 12 sierpnia 2008 r. wydali wyrok dotyczący przedsiębiorcy z Opola, który wyłudził VAT na podstawie fikcyjnych transakcji (on tego nie kwestionował) i został skazany na dwa lata więzienia.

Marek P. wniósł kasację i sąd przyznał mu rację, uznając, że popełnił przestępstwo skarbowe, a nie karne. Przewodniczącym był Henryk Gradzik, dziś sędzia wydziału ds. dyscyplinarnych sędziów oraz skarg na przewlekłość postępowania SN.

Gazeta cytuje słowa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który powiedział, że ten wyrok SN „otworzył szeroko drzwi dla poczucia bezkarności dla wszelkich mafii VAT-owskich”, dał „wielki bonus dla gangów i świata przestępczego”, co skutkowało gwałtownym wzrostem wyłudzeń VAT. Dopiero w styczniu 2013 r.

Wyrok SN jednak przez lata był wskazówką dla sądów, jak traktować sprawców wyłudzeń VAT. Posiłkowali się nim też prokuratorzy, zwłaszcza po tym, gdy w lutym 2009 r. Krzysztof Parchimowicz (wtedy dyrektor Biura ds. PZ Prokuratury Krajowej) wydał wytyczne, jak śledczy mają kwalifikować nadużycia VAT. Wytyczne mówiły, by stawiać zarzuty skarbowe (zagrożone niższą karą), a nie z kodeksu karnego – pisze „Rz”.

Jak podaje, z analizy Prokuratury Krajowej wynika, że wytyczne mogły wpłynąć na śledztwa i sprawy w sądach w całym kraju.

Wyłudzenia VAT za rządów PO to największa finansowa patologia III RP. Żadna inna sprawa nie zbliża się nawet do poziomu tych nieprawidłowości – mówił ostatnio w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Paweł Gruza, wiceminister finansów.

dziennik.pl

Komu, komu, bo idę do domu?

11.10.2017
środa

Nie spotkałem nikogo, kto by wątpił, że prezydent z prezesem dogadają się w sprawie reformy (?) wymiaru sprawiedliwości, i to na warunkach PiS.

Wszak obaj należą do tego samego obozu i obaj są przekonani, że tę stajnię Temidy należy przewietrzyć, posprzątać, oczyścić, zdekomunizować, zdezynfekować, chodzi tylko o dobór miotły. Dogadają się, jak im zagra orkiestra PiS. Prezes się nie krępuje. Prezydenckie weto nazywa poważnym błędem, ale i „incydentem”, konflikt prezydenta z ministrem nazywa sporem „czterdziestolatków”, na dodatek wysyła ostrzeżenia i pogróżki.

W bliskim Kaczyńskiemu portalu wPolityce.pl Marcin Fijołek zdołał ustalić, że „nad poprawkami osobiście pracował prezes Jarosław Kaczyński”, a uczestniczyli także prawnicy z Ministerstwa Sprawiedliwości. Niech sobie prezydent nie myśli! „Z kierownictwa PiS popłynął wyraźny sygnał – to ostatnia propozycja Nowogrodzkiej w kontekście kompromisu”. Tu następuje lekka groźba: „Jeśli głowa państwa zdecyduje się na odrzucenie tych sugestii, reforma wymiaru sprawiedliwości po prostu nie zostanie zrealizowana”.

Politycy PiS, którzy znają szczegóły propozycji poprawek, przekonują, że „kierownictwo partii posunęło się naprawdę daleko w ustępstwach wobec Andrzeja Dudy i jego sugestii”.

Chociaż kierownictwo partii jest takie szlachetne, to (anonimowy) polityk większości parlamentarnej widzi 85 procent szans na porozumienie. Dlaczego nie 100? Skąd ten margines 15 procent? „Chodzi o prawników (ale i polityków), którzy doradzają dziś prezydentowi” – czytamy. Czyżby głowa państwa była OK, tylko kręci nią szyja? Być może z prezydenckimi prawnikami i politykami należy postąpić tak, jak postępuje minister Macierewicz z wojskowymi – odstrzeliwuje jednego po drugim.

Politycy z Nowogrodzkiej dość bezceremonialnie wypowiadają się o głowie państwa. „Prezydent jest zresztą dość niestabilny, jeśli chodzi o konkretne ustalenia. To utrudnia negocjacje, bo do końca nie możemy być pewni, czy udało się dogadać” – słyszymy w PiS. Los reformy i dalszych zmian jest dziś na biurku prezydenta – podsumowuje redaktor Fijołek, a internauci mogą się domyśleć, że chodzi o niestabilnego czterdziestolatka.

passent.blog.polityka.pl

Sport czy teatr: O co chodzi w konflikcie prezydenta Dudy z prezesem PIS?

Zarówno przedstawiciele prezydenta, jak i PiS mówią o „niewielkich różnicach” i „bliskim kompromisie”. Konflikt będzie się jednak tlił. Dlaczego?

Mecz piłkarski i przedstawienie teatralne łączy bardzo wiele. Oba są wydarzeniami przeznaczonymi dla widzów – na stadionie czy w teatrze. Oba mają swoją dramaturgię, ładunek emocjonalny czy estetyczny. Ale jest jedna zasadnicza różnica. Spektakl jest najczęściej inscenizacją konkretnej sztuki. Może jest w nim i miejsce dla pewnej improwizacji, ale generalnie wiadomo, jaki będzie miał przebieg, a przede wszystkim jak się skończy. Mecz z kolei to jedna wielka niepewność, a piłka nożna jest sportem, w którym drużyna teoretycznie słabsza może wygrać z faworytem.

Obserwując spór Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim, zadajemy sobie to pytanie: czy mamy do czynienia z przedstawieniem czy meczem? Czy to widowisko ma z góry upatrzony scenariusz czy jego rezultat jest niepewny?

Odpowiedź brzmi: trochę jedno, trochę drugie.

O co chodzi w sporze między Dudą a Kaczyńskim?

Na pewno nie jest tak, jak chcą niektórzy, że konflikt jest prymitywną ustawką – strony się umówiły i wszystko z góry wiadomo. Między prezydentem a PiS doszło do realnego sporu, choć raczej nie o kształt sądownictwa, a o pozycję prezydenta w obozie władzy. W połowie kadencji Andrzej Duda postanowił się bardziej usamodzielnić, a Jarosławowi Kaczyńskiemu to się nie podoba, bo nie przywykł do tego, że w swoim obozie może mieć partnerów zamiast podwładnych.

Do pewnego stopnia ten konflikt jest zresztą korzystny dla obu stron. Poparcie PiS w sondażach jest silniejsze niż dwa lata temu, gdy partia wygrywała wybory. Zaufanie do Dudy sięga 70 proc. i jest najwyższe, od kiedy został prezydentem. Politycy opozycji sami mówią, że istnieje dla nich realne zagrożenie, iż Andrzej Duda przejmie część jej elektoratu. W ten sposób obóz władzy w pewnym stopniu stanie się jednocześnie opozycją wobec samego siebie.

Na razie spór zmierza w kierunku uspokojenia, jak się to dziś mówi, „deeskalacji”. Zarówno przedstawiciele prezydenta, jak i PiS mówią o „niewielkich różnicach” i „bliskim kompromisie”. Konflikt będzie się jednak tlił, bo nawet porozumienie w sprawie sądów nie zakończy sporów wokół obronności z Antonim Macierewiczem czy Zbigniewem Ziobrą o kolejne zmiany w wymiarze sprawiedliwości.
Obie strony mają swoją broń atomową. W wypadku prezydenta to weta kolejnych ustaw – nie może po nie sięgać zbyt często, żeby nie wyjść na awanturnika, ale wciąż ma możliwość punktowych uderzeń w konkretne propozycje rządu. W wypadku PiS ta broń jest jeszcze silniejsza – na końcu drogi, jeśli konflikt znów rozgorzeje pełnym ogniem, jest wycofanie poparcia i symboliczne wykluczenie prezydenta z obozu „dobrej zmiany”.

Ryzyka dla obu stron różnie się rozkładają w czasie. Do wyborów parlamentarnych jesienią 2019 r. to PiS bardziej potrzebuje prezydenta – bo ponowne zwycięstwo, najchętniej gwarantujące większość konstytucyjną, to priorytet Jarosława Kaczyńskiego. Po wyborach do Sejmu, w razie zwycięstwa PiS, to Andrzej Duda będzie potrzebował partii. Istnieje też ryzyko dla PiS, że w międzyczasie przyjdzie jakiś kryzys i sytuacja wymknie się spod kontroli, co jeszcze pogłębi spory w obozie władzy.

A co z odpowiedzią na pytanie z początku tekstu? Jeśli nie czysty teatr ani czysty sport, to co? Do pewnego stopnia wiemy, co się zdarzy, ale nie wiemy, czym się to skończy. Można uznać, że to, co oglądamy, to spektakl, ale ze sporym miejscem na improwizację. Lub mecz, ale lekko ustawiony. Wybór należy do Państwa.

 

polityka.pl

%d blogerów lubi to: