Sala BHP to kawałek podłogi w Sejmie

Inne czasy, inna Sala BHP. Ta słynna w Stoczni Gdańskiej przeszła instytucjonalną metamorfozę, dzisiaj służy do obrad ONR, tudzież wystąpień premiera Morawieckiego, który z niej się salwował.

Sala BHP w dzisiejszej Stoczni Gdańskiej (wówczas im. Lenina) zyskała swoją symboliczną wartość w czasach wyraźnych, gdy władza stała przeciw narodowi, reprezentując interesy Moskwy. W stosunku do tamtego czasów dzisiejsze są niewyraźnie, bo władza PiS w odróżnieniu od PZPR, jest emanację części społeczeństwa, ale ta władza stoi przeciw większej części narodu, która na nią nie głosowała. Władza PiS stoi też przeciw Konstytucji RP, standardom demokracji, przeciw trójpodziałowi władzy.

Niewyraźność tej władzy ma się więc z immanentnych cech demokracji. Można być przeciw demokracji, korzystając z demokracji. PZPR zaś nie był przeciw demokracji ludowej, ale przeciw demokratycznej opozycji. Sala BHP więc jest symbolem minionych czasów, gdy państwo i jego społeczeństwo walczyło o podmiotowść, dzisiaj jest w tym aspekcie martwa.

Dzisiaj Sala BHP to niewielka część podłogi w Sejmie, na której protestują i śpią niepełnosprawni i ich opiekunowie. Komuniści wszelkimi środkami propagandowymi walczyli z protestującymi stoczniowcami w Sali BHP, dzisiaj w zwalczaniu protestujących niepełnosprawnych na takich samych pozycjach jak komunisci stoją politycy PiS. Pomysły tych ostatnich są nawet bardziej nieludzkie, bo chcą odszczurzać, nasłać SANEPiD, odczłowieczyć niepełnosprawnych.

Bohater naszych czasów, czasów jednak minionych, Lech Wałęsa przyjechał do Sejmu. I co mógł ofiarować? Tylko solidarność i radę: skorzystania z siły protestu górników, przed którymi ulega każda władza, bo się ich po prostu boi. Jeden z dziennikarzy nawet sobie zamarzył: pod Sejmem zjawiają się górnicy, którzy palą opony żądając nie 15. pensji dla siebie, lecz 500 zł dla niepełnosprawnych.

Iwona Hartwich, matka niepełnosprawnego Kuby Hartwicha, jest nieformalną liderką protestu w Sejmie i kimś w rodzaju Wałęsy, przeniesionego w nasze niewyraźne czasy. Nie spodziewała się, że Lech Wałęsa rozwiąże problem protestujących, bo – jak bardzo przytomnie zauważyła – „to zadanie rządu”.

Dzisiaj Sala BHP to ten kawałek podłogi w Sejmie, na którym protestują niepełnosprawni, potrzebują naszego wsparcia, aby wytrwali, nie poddali się, aby osiągnęli swój cel, jak stoczniowcy w imieniu wszystkich Polaków w sierpniu 1980 roku.

 

 

Lech Wałęsa odwiedził protestujących w Sejmie. Hartwich: nikt się nie spodziewał, że rozwiąże nasz problem

MARTA GLANC,  21.05.2018
– Cieszymy się, że pan prezydent nas popiera. Nie oczekiwaliśmy, że rozwiąże nasz problem, bo to zadanie rządu – mówi w rozmowie z Onetem Iwona Hartwich, jedna z protestujących w Sejmie, mama niepełnosprawnego Jakuba. Dzisiaj były prezydent Lech Wałęsa odwiedził niepełnosprawnych oraz ich opiekunów, którzy już od ponad miesiąca domagają się w Sejmie spełnienia swoich postulatów. W sprawie jednego z nich wciąż nie udało się wypracować kompromisu.
Lech Wałęsa spotkał się dzisiaj z protestującymi w SejmieFoto: PAP
Lech Wałęsa spotkał się dzisiaj z protestującymi w Sejmie

Lech Wałęsa bez problemu wszedł do Sejmu i spotkał się z protestującymi. – Powinniśmy wiedzieć o waszych potrzebach i wykazywać się tu solidarnością i mądrością. Na razie to się nam nie udaje. Próbują was rozgrywać, wymanewrować. Musicie zrozumieć, że paru ludzi u władzy to są ludzie, którzy przede wszystkim starają się kłócić, starają się przez kłótnie, waśnie u tej władzy pozostać – mówił Wałęsa.

Protestujący zaproponowali Wałęsie dołączenie do protestu w Sejmie. – Chcemy prosić, żeby pan tu z nami został, mamy wolny materac – proponowała jedna z protestujących matek. – Ja chcę zwyciężać z wami, a nie siedzieć – odpowiedział były prezydent. Wałęsa zobowiązał się, że będzie w swoich wystąpieniach poruszał ich problemy. – Będę o was mówił, będę nawoływał do solidarności. Potrzebujemy solidarności, która pozwoli ten rząd wyrzucić albo nawrócić – przyznał.

 

Iwona Hartwich: czekamy na propozycję rządu

Wizytę Lecha Wałęsy w Sejmie pozytywnie ocenia Iwona Hartwich. – Cieszymy się, że pan prezydent nas popiera i będzie pomagał nam w ten sposób, że będzie nawoływał grupy społeczne, aby również nas wspierały. Dla mnie i dla nas tutaj wszystkich to wiele znaczy – mówi w rozmowie z Onetem. Jak ocenia odmowę Wałęsy ws. przyłączenia się do protestu? – My sobie zdawaliśmy sprawę, że ma zapełniony kalendarz i jako były prezydent ma wiele spotkań, na których musi być – komentuje.

Podkreśla, że nikt nie spodziewał się, że Lech Wałęsa rozwiąże problem protestujących. – To zadanie rządu – zaznacza Hartwich. Protestujący wciąż czekają na ruch rządu w sprawie ich postulatu o przyznanie comiesięcznego dodatku w wysokości 500 złotych dla osób niepełnosprawnych po 18. roku życia, niezdolnych do samodzielnej egzystencji. – Oczekujemy, że przyjdzie do nas ktoś z pierwszym kompromisem do naszego postulatu. Na razie nic się nie dzieje, a telefon milczy – mówi Onetowi Hartwich.

onet.pl

 

Protestujący proszą, żeby Wałęsa z nimi został. Były prezydent: Na 18:00 muszę być w Puławach, tam mam wielkie spotkanie

Protestujący w Sejmie zaproponowali Lechowi Wałęsie, by został z nimi w Sejmie – mają wolny materac. Były prezydent odpowiedział:

„Chcę z wami zwyciężać, a nie siedzieć. Oni by chcieli, żebym siedział. Ja za chwilę, na 18:00 muszę być w Puławach, tam mam wielkie spotkanie. Nie mogę odmówić, tak nie mogę do Puław odmówić”

 

Pijarowski pomysł z rekonstrukcją rządu kuśtyka na dwie nogi

Wydaje się, że PiS sięga po sprawdzone recepty pijarowskie – przykryć. Jarosław Kaczyński niedomaga, a Mateusz Morawiecki nie radzi sobie – ucieka z Sali BHP Stoczni Gdańskiej, przede wszystkim ucieka od protestujących niepełnosprawnych w Sejmie.

Bezradność tę trzeba przykryć czymś, co zajęłoby media, bo to poprzez nie narzuca się agendę. Sięgnięto więc „rekonstrukcję”, po telenowelę, która przyniosła poprzednio oczekiwane rezultaty. Zamiast zająć się rzeczywistymi problemami – bezprawiem PiS i upadkiem prestiżu kraju – dziennikarze trajkotali, kto kogo załatwi i komu zaliczenie gleby się należy. Poprzednio Morawiecki załatwił Szydło.

Teraz rekonstrukcja wg najnowszego pijaru, aż tak wysoko nie sięga, bo nie tyka Morawieckiego, ale jego ministrów. Rekonstrukcję podrzucono „Dziennikowi Gazecie Prawnej” poprzez uniwersalną formułę „kukułczego gniazda”, tj. poprzez polityka „zbliżonego do Nowogrodzkiej”.  Co świadczy, iż jest to polityk z tzw. zakonu Porozumienia Centrum.

Stare wygi PiS chciałyby namieszać Morawieckiemu. Jeżeli ten pomysł powstał teraz, to należołoby użyć aktualizacji miejsca pobytu prezesa – polityk „zbliżony do Szaserów”.

Dziennikarze „Dziennika” mają świadomość, na jakim grząskim gruncie przypuszczeń się poruszają, swój matariał o rekonstrukcji tytułują: „Rekonstrukcja. Sezon drugi”. Ten sezon drugi miał już pilota rekonstrukcyjnej telenoweli, mianowicie, kto uda się na saksy do Brukseli. Padło na Beatę Szydło i Marka Kuchcińskiego, choć tylko ta pierwsza wchodzi w skład rządu.

Szydło jest pewniakiem, że zostanie zrekonstruowana. Nie uczestniczy w podejmowaniu decyzji rządowych i nie jest dopuszczona do rozmów z protestującymi niepełnosprawnymi. Inne kandydujące nazwiska z gabinetu Morawieckiego do telenoweli rekonstrukcji to: minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk, a także minister edukacji Anna Zalewska oraz minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Nie ma się specjalnie czym ekscytować, to jak blok reklamowy – słyszysz te nazwiska podczas telenoweli: albo przełączasz na inny kanał, albo robisz sobie herbatę – no, oprócz minister Zalewskiej, której reforma edukacji polega z grubsza na tym, że młodzież ma być wychowana jako przyszły elektorat PiS.

Pijarowski pomysł rekonstrukcji rządu ma same wady i raczej nie powstał w głowie Kaczyńskiego. Po pierwsze, rząd nie może nieustannie się rekonstruować. Po drugie, wstrząsnąć mediami można tylko rekonstrukcją Morawieckiego. Kto jednak miałby go zastąpić? Przed erą „chorego kolana” prezesa należałoby oczekiwać, że to Kaczyński zastąpi Morawieckiego, ale dzisiaj… ten pijarowski pomysł rekonstrukcji kuśtyka na dwa chore kolana.

 

 

Uwzględniając wywiad wSklepiku i ze stycznia GW, wychodzi na to, że cała paleta gwiazd będzie wyeksportowana do Brukseli. Przypomnę Ciekawe co będzie z posłanką Mazurek.

Cztery nazwiska do „odstrzału”? Sensacyjne doniesienia o zmianach w rządzie, mogą nastąpić lada dzień

Kto może stracić stanowisko? Rozmówcy gazety mówią o ministrze rolnictwa Krzysztofie Jurgielu i szefie resortu infrastruktury Andrzeju Adamczyku. Padają też nazwiska minister edukacji Anny Zalewskiej i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

Nawet zaraz
Zmiany mogą nastąpić wyłącznie wtedy, jeśli zaakceptuje jej Jarosław Kaczyński. I logika nakazuje przypuszczenie, że powinno do nich dojść przed wakacjami. Potem będzie czas na kampanię samorządową, a to nie jest dobry czas na gwałtowne roszady. Podobnie jak okres tuż po wyborach. Bo gdyby Prawo i Sprawiedliwość je wygrało, to jak uzasadnić rekonstrukcję? – analizuje dla „DGP” anonimowo polityk partii rządzącej.

Kto może stracić stanowisko? Rozmówcy gazety mówią o ministrze rolnictwa Krzysztofie Jurgielu i szefie resortu infrastruktury Andrzeju Adamczyku. Padają też nazwiska minister edukacji Anny Zalewskiej i ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

Nawet zaraz
Zmiany mogą nastąpić wyłącznie wtedy, jeśli zaakceptuje jej Jarosław Kaczyński. I logika nakazuje przypuszczenie, że powinno do nich dojść przed wakacjami. Potem będzie czas na kampanię samorządową, a to nie jest dobry czas na gwałtowne roszady. Podobnie jak okres tuż po wyborach. Bo gdyby Prawo i Sprawiedliwość je wygrało, to jak uzasadnić rekonstrukcję? – analizuje dla „DGP” anonimowo polityk partii rządzącej.

Większość rozmówców gazety wskazuje na czerwiec jako najbardziej prawdopodobny termin zmian. Jednak pod koniec zeszłego tygodnia miały pojawić się doniesienia, według których roszady w rządzie mają nastąpić jeszcze w maju, a nawet… w poniedziałek 21 maja. „Papierów nie widziałem, ale to można zrobić w jeden dzień, jak jest potrzeba. Napisanie wniosku o odwołanie to nie problem” – przekonuje „DGP” bliski współpracownik premiera.

źródło: „Dziennik Gazeta Prawna</p.childnodes.length;d++){var>

naTemat.pl

Baca-Pogorzelska, Osiecki: Rekonstrukcja. Sezon drugi

autor: Karolina Baca-Pogorzelska, Grzegorz Osiecki, 21.05.2018, 07:22

Pracownicy korporacji wiedzą, że zmiany na stanowiskach kierowniczych dokonywane są w nich zwykle jesienią lub wiosną – zanim wejdzie w życie kolejny budżet roczny czy półroczny.

Ale polityka ma swój rytm, a raczej arytmię. Długofalowo podporządkowana jest wygraniu wyborów, ale krótkookresowo konieczne są doraźne zmiany. Polityczne roszady w gabinetach są więc wypadkową wizji szefa ugrupowania, interesów frakcji w partii i skuteczności ministrów.

Sygnały są często tak sprzeczne, jak sprzeczne są interesy różnych skrzydeł wewnątrz formacji i interesy tych, którzy mają odejść, oraz tych, którzy mają zostać. To powoduje, że dziennikarze polityczni są w sytuacji, że im więcej wiedzą, tym wiedzą mniej. I tak jest i teraz.

Wiele informacji dobiegających z obozu władzy wskazuje na to, że fala zmian wzbiera. Jak powiedział jeden z polityków zbliżonych do Nowogrodzkiej: „Zaczął się sezon II serialu rekonstrukcja, ale finału nie będzie szybko, trzeba budować napięcie”. – Premier nie wszystkich ocenia dobrze i chciałby dokonać zmian – mówi osoba zbliżona do kancelarii Morawieckiego. Ale te zmiany mogą być dokonane tylko wtedy, gdy zgodzi się na to Jarosław Kaczyński. On zaś ma własne kalkulacje spójności w PiS i wyborczej skuteczności ugrupowania.

Jeśli do roszad ma dojść, to powinno się to stać przed wakacjami. Wybory samorządowe zamykają „okienko możliwości”, bo korekt personalnych w rządzie dokonuje się nie w kampanii, ale przed nią. – Z kolei po kampanii to może być trudne, bo jeśli PiS wygra, to jak uzasadnić zmiany? Dlatego najlepiej dokonać ich teraz – mówi polityk PiS. Większość osób, z którymi rozmawialiśmy, wskazuje na czerwiec. Ale w końcówce zeszłego tygodnia pojawiały się informacje, że może to nastąpić w maju, a nawet… dziś. – Papierów nie widziałem, ale to można zrobić w jeden dzień, jak jest potrzeba. Napisanie wniosku o odwołanie to nie problem – przekonuje bliski współpracownik premiera.

Andrzej Duda wraca z USA dziś po południu, w ciągu tygodnia ma zaplanowane liczne zajęcia poza Warszawą. Ale nikt nie wyklucza, że znajdzie godzinę na wręczenie dymisji i nominacji. Okoliczność, która zmniejsza prawdopodobieństwo takiego wariantu, to pobyt prezesa PiS w szpitalu. Jarosław Kaczyński zostanie tam jeszcze co najmniej kilka dni.

Kto może stracić stanowisko? Większych niespodzianek nie ma. Dwa tygodnie temu napisał o tym tygodnik „Wprost”. Nasi rozmówcy także wskazują m.in. na ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela. Trwa rolniczy protest, w najbliższą środę rolnicy przyjadą pod Pałac Kultury i Nauki. Wymiana mogłaby pozwolić na nowe otwarcie na wsi, która z punktu widzenia jesiennych wyborów jest dla PiS kluczowym terenem.

Słychać też o Andrzeju Adamczyku. To „tradycyjny” kandydat do wymiany: kierownictwo PiS ma mu za złe kiepski start Mieszkania plus, które dopiero teraz wychodzi na prostą. W styczniu skończyło się na okrojeniu mu resortu, teraz może stracić funkcję.

„Na liście” jest także Anna Zalewska, bo reforma edukacji budzi kontrowersje.

Gorąco jest wreszcie wokół ministra energii. Jego resort to nie największe ministerstwo, ale najpoważniejsze, jeśli chodzi o skalę kontrolowanych spółek. Krzysztof Tchórzewski nadzoruje przedsiębiorstwa paliwowe, energetyczne i górnicze, czyli gros największych firm z udziałem Skarbu Państwa. Jego władza jest zbliżona do dawnej pozycji szefa resortu skarbu. Dlatego z jednej strony jest wielu chętnych do zastąpienia ministra, z drugiej – jeśli szef rządu chce zwiększyć zakres swojej władzy, to naturalnym kierunkiem jest uszczuplenie imperium szefa resortu energii lub jego wymiana.

Ewentualne powody? Jednym jest sytuacja w KGHM Polska Miedź, gdzie od 10 marca (odwołanie Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego) trwa kadrowa wolnoamerykanka, a nowego zarządu brak. Jak już pisaliśmy, faworytem w planowanym konkursie jest Marcin Chludziński, szef ARP, ale mówi się, że do gry mógłby wrócić mający wsparcie duchownych Miłosz Stanisławski (startował w unieważnionym w kwietniu konkursie, zasiadał niegdyś w radzie nadzorczej KGHM). – Nic mi nie wiadomo, by jakikolwiek nowy konkurs w KGHM był rozpisany. Gdy będzie ogłoszony, wrócimy do tematu – mówi nam Stanisławski.

Drugi powód ewentualnej dymisji Tchórzewskiego to atom, o którym minister mówi wszem wobec, tymczasem decyzji rządu nadal brak. Tchórzewski wskazywał Orlen jako spółkę, która może współuczestniczyć w finansowaniu projektu za około 75 mld zł. Tymczasem prezes płockiej spółki Daniel Obajtek pokazał mu figę z makiem. To dlatego szef Orlenu jest wskazywany jako jeden z możliwych następców Tchórzewskiego. W rządzie kilku przepytanych przez nas ministrów jest zgodnych – pozycja Tchórzewskiego jest słaba, co do jego ewentualnej dymisji jest jednak wiele opinii. Z kolei otoczenie ministra uważa, że nie ma tematu wymiany. A pogłoski o tym traktuje jako próbę zachwiania jego pozycją. Prezes Obajtek na pytanie o ewentualną zmianę nie odpowiedział, ale dyrektor komunikacji Orlenu Adam Burak twierdzi, że „prezes się nigdzie nie wybiera i trudno, by komentował medialne przypuszczenia”.

Czy podskórna dyskusja o zmianach to próba osłabienia ministrów, wzmocnienia premiera, poukładania na nowo wpływów różnych frakcji w PiS czy pozbycia się wizerunkowych kłopotów przed kampanią? Znane powiedzenie księcia Gorczakowa: „wierzę tylko w zdementowane informacje” niewiele tu pomaga. Bo dementowene są wszystkie.

dziennik.pl

STAN GRY: DGP o możliwej rekonstrukcji rządu, GW o dymisji Świrskiego, Zysk: Jaśkowiak jest przede wszystkim ideologiem

— 300LIVE – LECH WAŁĘSA DO PROTESTUJĄCYCH: PRZECIEŻ JA NIE WCHODZĘ W SZCZEGÓŁY: Protestujący proszą, żeby Wałęsa z nimi został. Były prezydent: Na 18:00 muszę być w Puławach, tam mam wielkie spotkanie” http://300polityka.pl/live/2018/05/21/

— DGP O MOŻLIWEJ REKONSTRUKCJI RZĄDU – jak piszą Grzegorz Osiecki i Karolina Baca-Pogorzelska: “Wiele informacji dobiegających z obozu władzy wskazuje na to, że fala zmian wzbiera. Jak powiedział jeden z polityków zbliżonych do Nowogrodzkiej: „Zaczął się sezon II serialu rekonstrukcja, ale finału nie będzie szybko, trzeba budować napięcie”. – Premier nie wszystkich ocenia dobrze i chciałby dokonać zmian – mówi osoba zbliżona do kancelarii Morawieckiego. Ale te zmiany mogą być dokonane tylko wtedy, gdy zgodzi się na to Jarosław Kaczyński. On zaś ma własne kalkulacje spójności w PiS i wyborczej skuteczności ugrupowania.

— PRZED WAKACJAMI – dalej DGP: “Jeśli do roszad ma dojść, to powinno się to stać przed wakacjami. Wybory samorządowe zamykają „okienko możliwości”, bo korekt personalnych w rządzie dokonuje się nie w kampanii, ale przed nią. – Z kolei po kampanii to może być trudne, bo jeśli PiS wygra, to jak uzasadnić zmiany? Dlatego najlepiej dokonać ich teraz – mówi polityk PiS. Większość osób, z którymi rozmawialiśmy, wskazuje na czerwiec. Ale w końcówce zeszłego tygodnia pojawiały się informacje, że może to nastąpić w maju, a nawet… dziś. – Papierów nie widziałem, ale to można zrobić w jeden dzień, jak jest potrzeba. Napisanie wniosku o odwołanie to nie problem – przekonuje bliski współpracownik premiera”.

— JURGIEL, ZALEWSKA, ADAMCZYK, TCHÓRZEWSKI– nazwiska ministrów wymienione w DGP. http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1125037,zmiany-na-stanowiskach-kierowniczych-w-spolkach-opinia.html

— JAŚKOWIAK JEST PRZEDE WSZYSTKIM IDEOLOGIEM – mówi Tadeusz Zysk w GPC: “Jaśkowiak jest przede wszystkim ideologiem, i to największy problem. To dość zadziwiające, że w mieście ludzi praktycznych, konkretnych, do władzy doszedł człowiek, który zajmuje się polityką, a nie zarządzaniem”. https://gpcodziennie.pl/89954-jaskowiaksklocilpoznaniakow.html

— MEDIA NIE MAJĄ JUŻ TAKIEJ SIŁY JAK KIEDYŚ – mówi Waldemar Paruch w rozmowie z Sieciami: “Wydarzenia ostatnich lat pokazały, że media nie mają już takiej siły jak kiedyś. Mamy silną polaryzację środowiska dziennikarskiego, nie ma już ludzi, którzy mogliby aspirować do roli figur ogólnonarodowych i zarazem pozapolitycznych. Obywatele to widzą i umieją dobrze odczytać. Rządowi pomogła też opozycja, która tak przerysowała sytuację, że skompromitowała wiele opowieści medialnych. Gdy tyle się mówi o dyktaturze i braku wolności, a tego zagrożenia realnie nie widać, to w końcu na demonstrację w tej sprawie przychodzi garstka osób, co przydarzyło się PO parę dni temu. Dużo groźniejsze są dla obozu rządzącego spory światopoglądowe, ponieważ z badań wynika, że większość Polaków nie chce zmian np. w sferze ochrony życia”.

— NAJBARDZIEJ SOCJALNY RZĄD MA BYĆ UZNANY ZA OBOJĘTNY I NAJMNIEJ OLIGARCHICZNY ZA DYGNITARSKI – Jacek Karnowski: “Także i w innych sferach cele są podobne. Najbardziej socjalny rząd III RP ma zostać uznany za obojętny na los najsłabszych. Najmniej oligarchiczna ekipa ma zostać uznana za „dygnitarzy”.

— KARNOWSKI O STRATEGII TYSIĄCA WIETNAMÓW PRZECIW PIS: “Wybory parlamentarne już na horyzoncie. Wydarzenia ostatnich tygodni są ważnym ostrzeżeniem: to będzie walka na noże. Dobra wola Dobrej Zmiany, która w roku 100-lecia Niepodległości dąży do złagodzenia napięcia, została uznana za oznakę słabości i jedynie nakręca agresję. Strategia „tysiąca Wietnamów” wchodzi w fazę operacjonalizacji/ konkretyzacji, tym razem z ostrą amunicją. Cztery lata są w stanie wytrzymać, ale dłużej już nie”. https://wpolityce.pl/polityka/395168-wydarzenia-ostatnich-tygodni-sa-waznym-ostrzezeniem-to-bedzie-walka-na-noze-strategia-tysiaca-wietnamow-wchodzi-w-faze-konkretyzacji

— MICHAŁ KARNOWSKI O UNIOWOLNOŚCIOWYCH KLIMATACH PRZYTŁACZAJĄCYCH PROTEST: “Kolejne gwiazdy III RP przybywające pod Sejm zwiększają tylko w oczach opinii publicznej wrażenie partyjnego dna w całej akcji. To zresztą dość częste zjawisko towarzyszące operacjom inspirowanym i realizowanym w okolicach Czerskiej. Gdy tylko poczują możliwość działania, włączają te swoje „uniowolnościowe” klimaty tak zdecydowanie, że przytłaczają każdy inny wydźwięk wydarzenia.

— GDZIE WAŁĘSA DAJE TWARZ, POLACY WYBIERAJĄ ODWROTNIE – DALEJ KARNOWSKI: “Z tej perspektywy wizyta Lecha Wałęsy wcale nie musi być triumfem ludzi marzących o wywróceniu rządu za pomocą protestu niepełnosprawnych w Sejmie. Uważam, że będzie to czynnik tak bardzo „przytulający” protest do oligarchii III RP, że realny oddźwięk społeczny zostanie zredukowany do zera. Resztki autentyzmu zostaną zaduszone. Zobaczycie. Tam, gdzie Lech Wałęsa daje twarz, tam zawsze Polacy wybierają odwrotnie. Mądry naród rozumie więcej niż się niektórym wydaje. Dlatego apeluję: po Wałęsie niech przyjedzie Michnik, a potem ktoś od Kulczyków. A i Staszkowi Gawłowskiemu dajcie przepustkę. Warto”. https://wpolityce.pl/m/polityka/395170-iii-rp-tak-bardzo-przytula-protest-niepelnosprawnych-ze-zaraz-go-zadusi-po-walesie-sprowadzcie-michnika

— O CZARNEJ LIŚCIE STRAŻY MARSZAŁKOWSKIEJ – Renata Grochal i Aleksandra Pawlicka w Newsweeku: “Politycy opozycji są przekonani, że straż marszałkowska ma czarną listę osób, które nie mogą wejść do Sejmu. Oprócz działaczek Strajku Kobiet są na niej Obywatele RP, którzy w grudniu protestowali przed parlamentem. Jednak biuro prasowe na pytanie o czarną listę nie odpowiada. Podobnie jak na kolejne: dlaczego wstrzymano wydawanie przepustek? Odpisuje tylko, że „zdecydowały względy organizacyjne”, a powodem był protest niepełnosprawnych i ich opiekunów”. http://m.newsweek.pl/polska/polityka/zakaz-wstepu-do-sejmu-pis-zmienia-sejm-w-twierdze,artykuly,427488,1.html

— ŚWIRSKI MOŻE ODEJŚĆ Z PFN – Agata Kondzińska i Iwona Szpala w GW: “Fundacji w PiS broni już tylko jej promotor, wicepremier i minister kultury Piotr Gliński. To jego człowiekiem jest Świrski. Znają się od lat. Gdy partia wystawiła Glińskiego na premiera technicznego, Świrski zaoferował pomoc. Był jeszcze wtedy blogerem z politycznymi ambicjami o pseudonimie Szczur Biurowy, potem został prezesem Reduty Dobrego Imienia zajmującej się „ściganiem zniesławień ojczyzny”. – Jego los wygląda na przesądzony, mimo że Gliński bronił go do końca – mówi nasz rozmówca z kancelarii premiera”. http://wyborcza.pl/7,75398,23427956,pis-ma-problem-z-polska-fundacja-narodowa.html

— JACEK ŻAKOWSKI O LIBERALNYM POPULIZMIE – pisze w GW: “Gdyby np. państwo nie wydawało z kieszeni każdego średnio 2 tys. 310 zł na zdrowie, to wielu z nas nie miałoby więcej ani mniej, boby już nie żyli. Ale pozostali też nie mieliby więcej, bo zmarli nie tworzą PKB i nie płacą podatków. A gdyby państwo nie zebrało od nas kolejnych 1700 złotych na renty z dodatkami, protestujący w Sejmie nie dostaliby nawet tych groszy, które teraz dostają. Jednak, zgodnie z zasadą metody populistycznej, „rachunek od państwa” o tych korzyściach milczy”. http://wyborcza.pl/7,75968,23427239,rachunek-od-populistow.html

— BISKUPI NIE MOGĄ MILCZEĆ – Tomasz Krzyżak w RZ: “Kościół jest dziś jedyną instytucją, która może pomóc zakończyć protest w Sejmie. Nie słuchając zarzutów o zaangażowanie polityczne, powinien odważnie wyjść z ofertą mediacji”. http://www.rp.pl/Analizy/305209953-Krzyzak-Niepelnosprawni-wolaja-o-godnosc-Biskupi-nie-moga-milczec.html&template=restricted

— 50% CHCE ŻEBY POSŁOWIE ZARABIALI 5 TYS ZŁ, PROF. DUDEK: “Wyobraźmy sobie sytuację, w której faktycznie parlamentarzystom nie płaci się za pracę. Wtedy, jak wiadomo, będą zostawać nimi głownie ludzie bardzo zamożni lub opłacani po cichu lobbyści. Opowiadanie o tym, że brak uposażenia rekompensowałby im prestiż wykonywanej funkcji to czysta demagogia z racji niskiego prestiżu, jakim, niestety, cieszą się parlamentarzyści”. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23419383,prof-dudek-nie-wykluczam-ze-po-obnizce-pensji-parlamentarzystow.html

— GETBACK UDERZY W PIS JAK BUMERANG – Wojciech Czuchnowski w GW: “A ABW? Tu sprawa jest prostsza. Z pisma szefa Agencji wynika, że służby specjalne nie zrobiły literalnie nic. Natomiast w sprawie Amber Gold już trzy lata przed krachem KNF wydała komunikat z ostrzeżeniem, a dwa lata później złożyła zawiadomienie o przestępstwie. Również ABW zajęła się aferą, zanim nastąpił upadek firmy. To prawda, działania te były nieudolne, chwilami przypominały celowe zaniechania. Jednak jakieś interwencje były”. http://wyborcza.pl/7,75398,23426761,getback-to-moze-byc-amber-gold-rzadow-pis-u.html

— MARCIN FIJOŁEK O BARTŁOMIEJU SIENKIEWICZU OPUSZCZAJĄCYM KLĄTWĘ W POWSZECHNYM Z OBURZENIEM I O MAŁYM MIANOWNIKU WSPÓLNOTY: “Niemniej jednak po scenie, w której aktorka imituje seks oralny z figurą Jana Pawła II, trzy rzędy wyżej usłyszałem jednego z widzów, który wyraźnie oburzony wyszedł z przedstawienia, trzaskając drzwiami i krzycząc do aktorów: „Tego nie da się obronić!”. Widzem tym był Bartłomiej Sienkiewicz. Żartowaliśmy w redakcji, że prawdopodobnie w były ministrze spraw wewnętrznych odezwały się geny. Do gestu Bartłomieja Sienkiewicza może będzie okazja kiedyś wrócić, ale jego oburzenie – na poziomie estetycznym – miało podobne fundamenty, co protesty niecierpiących go (z wzajemnością) narodowców, którzy protestowali swojego czasu przed Powszechnym. Może – nieco naiwnie konstatując – jest szansa, by ten wspólny mianownik wspólnoty znaleźć gdzieś w estetyce, w odruchowym, moralnym (?) sprzeciwie wobec rzeczy po prostu niegodnych. (…) Trudno spodziewać się, że rzeczywistość szybko się zmieni. Na razie mamy kierunek debaty, w której każda sprawa jest polityczna, czy wręcz partyjna. Ale może z czasem uda się wbić parę klinów i znaleźć choćby naprawdę mały wspólny mianownik naszej wspólnoty”.
https://wpolityce.pl/m/polityka/395008-bartlomiej-sienkiewicz-trzaska-drzwiami-na-klatwie-czyli-o-najnizszym-i-naiwnym-wspolnym-mianowniku-wspolnoty

— POSŁANKA KRYNICKA MÓWI, ŻE STRZELNICE TEŻ SĄ DLA NIEPEŁNOSPRAWNYCH:“- Te strzelnice, obrona terytorialna, te ławeczki, to wszystko też jest dla osób niepełnosprawnych. Ja nie widzę problemu, żeby osoby niepełnosprawne nie mogły korzystać ze strzelnic – twierdzi łomżyńska posłanka PiS Bernadeta Krynicka. I zbiera gromy od internautów”. http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,23429590,krynicka-niepelnosprawni-na-strzelnice-kuriozalne-pomysly.html

— LOKALNA GW O SKANDALU Z UDZIAŁEM RADNEGO WSPIERAJĄCEGO ADAMOWICZA: “Są powody do wygaszenia mandatu radnego Mirosława Zdanowicza (PO), bo przez osiem miesięcy prowadził działalność gospodarczą na majątku gminy, co jest zakazane ustawowo. Grunt kupiony bez przetargu został wcześniej pozyskany przez władze Gdańska, dla niego, od Uniwersytetu Gdańskiego”. http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,23406925,gdansk-kupil-grunt-dla-zdanowicza-aby-radny-mogl-go-przejac.html

300polityka.pl

Kantar Public: PiS bez zmian, PO lekko traci, Nowoczesna i PSL poza Sejmem

Kantar Public: PiS bez zmian, PO lekko traci, Nowoczesna i PSL poza Sejmem

Tak prezentują się wyniki najnowszego sondażu Kantar Public:

PiS – 36% (bz)
PO – 22% (-1)
SLD – 6% (-1)
Kukiz 15 – 5% (-1)
Nowoczesna – 4% (-1)
PSL – 4% (+1)
Wolność – 2% (-1)
Razem – 2% (+1)

300polityka.pl

Mieczysław Jagielski, komunistyczny aparatczyk, w sierpniu 1980 roku wicepremier. Przeszedł do historii, składając swój podpis pod Porozumieniami Sierpniowymi
Jagielskiego delegowano na rozmiowy z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym w Stoczni, bo koledzy z rządu uważali go za zręcznego negocjatora. Miesiąc wcześniej udało mu się ugasić robotnicze strajki w Lublinie. Przed Jagielskim negocjacje z MKS-em rozpoczął wicepremier Tadeusz Pyka. Próbował rozmawiać z załogami poszczególnych strajkujących zakładów, z pominięciem MKS-u. Nie dało to jednak rezultatu, 20 sierpnia rozmowy zostały zerwane, delegacje robotnicze powróciły do MKS, a Pyka do Warszawy. 

Jagielski początkowo kontynuował taktykę Pyki. Jeszcze 21 sierpnia w przemówieniu radiowym w Gdańsku zapraszał wszystkie skłonne do rozmów komitety strajkowe na indywidualne spotkania. Bez efektów. W tej sytuacji zmienił strategię i 22 sierpnia wieczorem przyjął przedstawicieli MKS, którzy oświadczyli, że są gotowi do rozmów na temat swoich 21 postulatów.Jagielski w Stoczni pojawił się 23 sierpnia. Lech Wałęsa w książce „Droga nadziei” tak opisuje moment przybycia delegacji rządowej: „Druga brama Stoczni oblężona z obu stron. Przed bramą wielotysięczny tłum mieszkańców, wszyscy wiedzą o spodziewanym przyjeździe komisji rządowej. – Jadą – idzie przez tłum. Ludzie rozstępują się niechętnie, nacierają na wolno posuwający się autokar. Nie może jechać. Na wprost niego zwarty front robotników w spłowiałych roboczych drelichach. Zacięte twarze, uniesione pięści. Padają okrzyki: – Wysiadać! Pieszo do robotników! Na kolana! Ludzie walą pięściami w szyby autokaru. Ktoś podskoczył do drzwi, otworzył i krzyknął ochrypłym głosem: – Wysiadać! (…) Z autokaru wysiada Jagielski. Blada, ściągnięta twarz, pod pachą ciemna aktówka, za nim Fiszbach i reszta. Podchodzę wyciągam rękę, witam w Stoczni. Jestem odprężony, uśmiechnięty. – Leszek! Leszek! – skanduje tłum jak jeden mąż. (…) Przechodzimy przez całą salę BHP, aż do podium, na którym czeka prezydium MKS i dziennikarze. Jagielski ma okazję wyróżnić się, zaistnieć choćby jednym własnym prywatnym gestem: na podium jest tramwajarka Henryka Krzywonos, wykorzystuje tę szansę, całuje podaną dłoń, żeby korzystnie zaprezentować się przed delegatami.”

%d blogerów lubi to: