Triada policji: omerta, paralizator i nowenna

Ministrowie rządu PiS nagrodzeni zostali premiami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych – 21 konstytucyjnych ministrów (od 65 100 zł rocznie do 82 100 zł), 12 ministrów w KPRM (od 36 900 zł rocznie do 59 400 zł) oraz była premier Beata Szydło (65 100 zł).

Jeżeli zestawiamy system nagród PiS z brakiem podobnego premiowania w poprzednim rządzie koalicji PO-PSL, to nie należy być zdzwionym, że politycy Platformy oczekują uzasadnienia wypłaty „bulwersujacych” i „nielegalnych” nagród dla ministrów, zwłaszcza dla tych, którzy się nie sprawdzili i zostali dymisjonowani.

Można tylko mniemać, ile ciężarówek ośmiorniczek mogliby zakupić ministrowie Platformy, gdyby podobnym konfetti szmalu sami się obsypali. Jestem wyrozumiały tylko dla Beaty Szydło, która kilka dni temu sama siebie publicznie pochwaliła za rekonstrukcję rządu, bo sama siebie zrekonstruowała: „Dotrzymałam słowa, bo rekonstrukcja nastąpiła”.

System wysokich nagród tworzy najbardziej trwałe więzi wśród nagrodzonych. Trzymają się razem w chwilach kryzysu i nawzajem o sobie nie powiedzą złego słowa: ani mru-mru. W języku powszechnie znanej organizacji nazywa się to omerta.

Jak inaczej można interpretować nagrodzenie wysokimi odprawami – po kilkadziesiąt tys. zł. (od 45 do 70) – komendantów dolnośląskiej policji, którzy ukrywali okoliczności śmierci Igora Stachowiaka? Za kilkadziesiąt tysiecy złotych większość podobnych ludzi o letniej moralności będzie trzymało „mordę w kubeł”. Za omertę się płaci.

Platforma Obywatelska domaga się dymisji wiceministra Jarosława Zielinskiego, który w MSWiA odpowiada za policję. Wolne żarty, Zieliński to wyżarciuch, wie, jak nic nie potrafiąc, budować swoją pozycję w oczach prezesa Kaczyńskiego. Albowiem Zieliński wie, czym zastąpić miesięcznice smoleńskie, które niebawem się skończą, mianowicie policjanci będą ochodzić nowenny niepodleglościowe – każdego 11 dnia miesiąca- na klęczkach w kościołach.

Wiceministra niejako pochwalił minister spraw wewnętrznych. Joachim Brudziński w Gorzowie Wlkp. stwierdził, że za rządów PiS wzrosło zaufanie Polaków do policji. Na tweeterowym koncie PiS zacytowano nawet słowa Brudzińskiego: „Troska o zdrowie i bezpieczeństwo nie powinna mieć ceny”. Dodajmy: niskiej ceny.

Taka obowiazuje triada wartości w policji pod zarządem PiS: omerta, paralizator i nowenna.

 

Platforma chce dymisji Zielińskiego. Za odprawy dla komendantów kryjących śmierć Stachowiaka

Jacek Harłukowicz, 

O natychmiastową dymisję wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego zaapelował w poniedziałek przewodniczący PO Grzegorz Schetyna: – Policjanci zaangażowani w tworzenie zmowy milczenia wokół śmierci Igora Stachowiaka, w tuszowanie tej zbrodni, nie tylko nie ponieśli żadnych konsekwencji, ale zostali za to jeszcze nagrodzeni.

wyborcza.pl

Wysokie odprawy dla b. komendantów dolnośląskiej policji, których odwołano po sprawie Stachowiaka

„Po kilkadziesiąt tys. zł (od 45 do 70) na pożegnanie z mundurem dostali odwołani w ub. roku komendanci dolnośląskiej policji, którzy ukrywali okoliczności śmierci Igora Stachowiaka. Takie to ponieśli konsekwencje” – napisał w niedzielę na Twitterze dziennikarz „Gazety Wyborczej”, zapowiadając więcej informacji o sprawie w poniedziałkowym wydaniu gazety.

Po ujawnieniu faktu znęcania się przez policjantów nad Stachowiakiem i okoliczności jego śmierci w maju 2016 r. na komisariacie we Wrocławiu, stanowiska stracili komendant dolnośląskiej policji, jego zastępca ds. prewencji i komendant miejski we Wrocławiu. W policji nie pracuje już żaden z funkcjonariuszy związanych ze sprawą.
Zakuty w kajdanki, rażony paralizatorem
25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 r. na wrocławskim Rynku. Zakuty w kajdanki, rażony był paralizatorem i przyduszany w policyjnej toalecie. Zmarł w komisariacie.
Czterem b. już policjantom postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień oraz znęcania się nad osobą pozbawioną wolności, za co grozi do 5 lat więzienia. Żaden z nich nie przyznał się do winy.
Biuro prasowe Komendy Głównej Policji, pytane o losy zdymisjonowanych wówczas policjantów, twierdziło, że przeszli oni na emeryturę. Okazało się jednak, że cześć nadal pracowała, a część awansowała nawet do Komendy Głównej Policji.

We wrześniu ubiegłego roku Mariusz Błaszczak mówił w Radiu Zet, że „oni uciekli na zwolnienia lekarskie”. – Mają niestety takie prawo, zachowali się niehonorowo, to można powiedzieć wprost – podkreślił Błaszczak.

 

Gazeta Wyborcza, polsatnews.pl

 

Schetyna o nagrodach dla ministrów: Szokują i bulwersują

Schetyna o nagrodach dla ministrów: Szokują i bulwersują

To, co dzisiaj ważne i co bulwersuje, o wielu rzeczach mówimy. Mówimy o nagrodach, drugich pensjach, bo tak naprawdę to wszystko, co usłyszeliśmy, co wynikało z odpowiedzi na interpelację posła Krzysztofa Brejzy, szokuje i bulwersuje. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie, że za naszych rządów, przez 8 lat, nie było takich nagród. W ogóle nie było nagród. Już na początku, w pierwszym budżecie 2008 roku, zlikwidowaliśmy wszystkie nagrody. One były bardzo kierunkowe i pojedyncze. Cały budżet nagród został przeznaczony dla urzędników, nie dla ministrów czy wiceministrów. To utrudniało przyjmowanie ekspertów na poziomie sekretarzy czy podsekretarzy stanu, ale taka była decyzja. Te liczby [wysokości nagród] szokują w wypłacaniu tych pieniędzy tym, którzy zostali zdymisjonowani, zakończyli swoją misję, więc na jakiej podstawie zostali jeszcze za to nagrodzeni? Nagrody to nagradzanie za dodatkowe aktywności, osiągnięcia, więc jeśli tak, to pytanie, jakie one były. Żądamy wyjaśnień od premiera Morawieckiego. Nie zostawimy tej sprawy. Ona bulwersuje” – mówił na konferencji prasowej w Kielcach przewodniczący Grzegorz Schetyna.

 

Szefernaker: Jesteśmy w europejskiej czołówce jeśli chodzi o czas reakcji pod numerem alarmowym 112

300polityka.pl

Bogdan 607, czyli hejter w służbie TVP.info

Wojciech Czuchnowski, współpraca Łukasz Woźnicki, 

Telewizja publiczna szykuje się do ofensywy w internecie. Zatrudniła prawicowego trolla jako „specjalistę od mediów społecznościowych”. Nowy pracownik chwalił się wcześniej w sieci, że przyczynił się do „upadku Matesza Kijowskiego” czy „ujawnił, kto stoi” za protestem medyków i za demonstracjami w obronie demokracji.

W internecie Radosław Poszwiński, publikujący najczęściej pod pseudonimem „Bogdan 607”, przedstawia się jako „Polak, emigrant, wolny człowiek”. O zatrudnieniu go w TVP.info od kilku dni głośno jest w mediach społecznościowych. Użytkownicy Twittera ze zdumieniem obserwowali, jak z jego konta znikały wpisy, których w latach 2012-17 zamieścił ponad 200 tys. Teraz zredukował je do kilkuset. Oczyścił też swoje konto na Facebooku i „wygumkował” historię prowadzonego przez siebie bloga. Jednak treści, które wejdą do internetowego obiegu, tak łatwo nie znikają…

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TVP przeprasza za łączenie ustawy o IPN z reprywatyzacją…

wyborcza.pl

6 lutego 2018

Świat doceniał Polskę za uczciwą konfrontację z własną winą. Ale to przeszłość

Niemców szokuje widok sąsiedniego państwa, które w otwarty sposób sięgnęło po antysemityzm – mówi w wywiadzie z POLITYKĄ Jan Tomasz Gross.

Jan Tomasz Gross

Alik Keplicz/AP/Fotolink

Jan Tomasz Gross

Rafał Kalukin: – Czy nowelizacja ustawy o IPN jest wymierzona w pana?
Jan Tomasz Gross: – Nie przesadzajmy, stanowię tylko część większej całości.

Patryk Jaki, opowiadając o możliwych konsekwencjach ustawy, posługiwał się jednak przykładem pana osoby.
Minister Jaki jest kibolem. W sensie dosłownym, jeszcze nie tak dawno był w Opolu szefem grupy kibolskiej. Jeśli więc bierze się takiego faceta, aby pisał ustawodawstwo na temat zagłady Żydów, musi się to skończyć fatalnie. Specjalnie mnie więc nie zdziwiło, że mamy teraz awanturę na cały świat.

Politycy PiS twierdzą, że państwo ma prawo bronić własnej czci i nikomu nic do tego.
Ale gdzie tu obrona czci? Gdyby oni naprawdę chcieli wymóc na ludziach piszących teksty rozmaite, aby w tych tekstach nie używano frazy „polskie obozy zagłady”, mogli to przecież normalnie napisać w ustawie. Panowie Jaki i Ziobro – choć różne rzeczy można o nich mówić, ja ich zresztą specjalnie nie lubię – potrafią przecież pisać po polsku.

Co więc jest sednem tej ustawy?
Oparta jest na przekonaniu, że podczas wojny polskie społeczeństwo zachowało się wobec naszych starszych braci w wierze niczym zakon niezmiernie cnotliwych sióstr zytek. Tym samym zanegowany został toczący się od bez mała 20 lat trudny proces uczciwego pisania prawdy o własnej przeszłości, w który zaangażowało się bardzo wielu polskich historyków. Świat zauważył i docenił ten wysiłek. Nawet ci straszni Żydzi w Ameryce i paru innych krajach.

Jak Polska wypadała do tej pory na tle innych krajów z podobnym kompleksem?
Wyjątkowo. Na tak rzetelną dyskusję o przeszłości i tak uczciwą konfrontację z własną winą nie zdobył się żaden inny kraj z podobnymi problemami. Nie odbyła się podobna debata ani na Ukrainie, ani na Białorusi. Na Litwie dopiero niedawno ukazała się wspaniała książka „Nasi” Ruty Vanagaite o współudziale Litwinów w Zagładzie i – niezależnie od tego, że na autorkę wylano kubły pomyj – jakaś dyskusja zaczęła się wreszcie toczyć. Jednak tak dogłębnego wejrzenia w ciemne zakamarki biografii zbiorowej, jak w Polsce, nie było jak dotąd w żadnym innym kraju.

Cały ten dorobek właśnie został sprowadzony przez rządzących do „pedagogiki wstydu”. Skąd tak głęboki regres, skoro dopiero co było tak dobrze?
Wiedza o historii własnego kraju nigdy nie jest uniwersalnie dostępna i przejrzysta dla wszystkich. Mówimy raptem o 25–30 proc. obywateli, którzy czytają i potrafią spojrzeć na przeszłość krytycznym okiem. Reszta społeczeństwa niestety nie jest tym zainteresowana. W badaniach sondażowych większość badanych od wielu już lat odpowiada, że Polacy ucierpieli w czasie wojny bardziej od Żydów. To oznacza, że ta większość albo zwariowała, albo po prostu nie wie, że wojnę pod niemiecką okupacją przeżyło jakieś 2 proc. przedwojennej żydowskiej populacji. Mimo wszystko uważam, że to efekt ignorancji. Ludzie najwyraźniej jeszcze się nie dowiedzieli, że wielkich strat poniesionych przez polską ludność nie da się porównywać do programu całkowitej eksterminacji.

A może wiedzieli, tylko uciekli przed konsekwencjami tej wiedzy? Może to radykalne konkluzje, które pan często głosił, sprowokowały opór?
Nie. Falę, którą teraz oglądamy, świadomie wywołał PiS, odwołując się do drzemiącego w polskim społeczeństwie antysemityzmu. W jakimś sensie jest to replika Marca ’68.

Na internetowych forach ludzie bez śladu ironii piszą o „syjonistach”.
Ano właśnie. Już w 2015 r. retoryka antyuchodźcza wyniosła PiS do władzy. Posłużono się wtedy typem obrazowania zaczerpniętym wprost z dawnej antysemickiej tradycji. Podobnie teraz: wystarczyła sekwencja kilku zdarzeń – ostatni Marsz Niepodległości, reportaż TVN o neonazistach, kryzys dyplomatyczny z Izraelem – i nagle okazało się, że wolno już mówić o Żydach językiem do tej pory niepoprawnym nawet na prawicy. To im się pięknie wpisuje w ogólną koncepcję, że jesteśmy strasznie suwerenni i obcy nie będą nam dyktować, co mamy robić. A już zwłaszcza wstrętni Żydzi.

To jednak coś więcej. Z ostentacyjną pogardą wobec Żydów obnosił się dotąd margines marginesu. Przełamano najgłębsze tabu.
I dlatego mam wielką nadzieję, że PiS potknie się o własne nogi.

Ale czy „parchy” uwolnione przez publicystę Rafała Ziemkiewicza i inne językowe paskudztwa da się z powrotem zamknąć w butelce?
Bardzo łatwo jest uruchomić dynamikę, nad którą nie da się potem zapanować. Ludzka wyobraźnia lubi ulegać pochlebcom. Że jesteśmy wspaniali i nie ponosimy odpowiedzialności za nasze kłopoty, że to obcy zawsze kombinują, jak nam wbić nóż w plecy. A pisowcy to grupa absolutnie cynicznych ludzi, którzy zrobią wszystko, aby utrzymać się przy władzy. Nie obchodzi ich, że Polska staje się pariasem Europy i świata.

Czy popularność frazy „polskie obozy śmierci” nie jest jednak realnym problemem?
Na miłość boską, pan chyba oszalał! Od czasu do czasu gdzieś to pada, a polska dyplomacja od lat tropi wszystkie przypadki. Niemal każda interwencja kończy się zresztą tak samo: winny bije się w piersi, że miał na myśli lokalizację terytorialną i nawet do głowy mu nie przyszło, aby przenosić odpowiedzialność z Niemców na Polaków. Przecież ludzie świetnie wiedzą, kto te obozy stworzył i nimi zarządzał.

Premier Morawiecki ogłosił w orędziu, że „polskie obozy śmierci” to część kłamstwa oświęcimskiego.
Mam więc rozumieć, że prezydent Obama też oskarżał Polaków o mordowanie Żydów w komorach gazowych? „Polskie obozy zagłady” znalazły się przecież w jego wystąpieniu na uroczystości pośmiertnego przyznania medalu Janowi Karskiemu. O niewiedzę trudno go jednak podejrzewać, jest świetnie wykształcony i oczytany. I bez wątpienia dobrze życzył Polsce. Uznajmy więc w szczodrości naszej duszy, że nie było to żadne kłamstwo oświęcimskie, tylko zwykłe nieporozumienie. A jeśli nawet znajdzie się ktoś, kto naprawdę uważa, że to Polacy zorganizowali Holocaust na swoich współobywatelach, to moim skromnym zdaniem należałoby takiej osobie dać spokój. Po co zajmować się kretynami?

Jakie są reakcje w Berlinie, w którym pan obecnie przebywa?
Jest ogromne zainteresowanie tą awanturą. Przychodzą do mnie liczni dziennikarze, powstaje bardzo wiele tekstów. Pomimo tego, że Niemcom wyjątkowo trudno jest mówić o polskim antysemityzmie. Sami przypominają w niemal każdej rozmowie, że wymordowali bardzo wielu Polaków i jeszcze więcej Żydów. Ale nie ma w Niemczech pokusy wykorzystania okazji do zepchnięcia odpowiedzialności na innych. W tej sprawie panuje głęboki konsens. Lecz tym bardziej szokuje teraz Niemców widok sąsiedniego państwa, które w otwarty sposób sięgnęło po antysemityzm.

polityka.pl

Nowoczesna: Koalicja, a nie zjednoczenie z Platformą

Katarzyna Lubnauer podkreśla że koalicja z PO powinna być partnerska.

Współpraca, ale bez zjednoczenia – to najbardziej prawdopodobny scenariusz dla sejmowej opozycji na ten rok. Grzegorz Schetyna sugeruje jednak coraz wyraźniej, że ich elektoraty mogą życzyć sobie połączenia Nowoczesnej i Platformy.

– Wyborcy Nowoczesnej i PO to ludzie, którzy by oczekiwali, żeby nasza współpraca zakończyła się taką integracją środowisk – powiedział lider PO na antenie Radia ZET, dodając, że musi to być „naturalna decyzja”.

Ale liderzy Nowoczesnej wykluczają, że mogłoby dojść do zjednoczenia partii, przed lub po wyborach samorządowych. – Wyborcy Nowoczesnej to w dużym stopniu ludzie, którzy negatywnie oceniali szczególnie II kadencję PO–PSL. Dlatego myśląc o koalicji, rozumieją to jako porozumienie strategiczne na konkretne wybory – mówi „Rzeczpospolitej” przewodnicząca N. Katarzyna Lubnauer. Dodaje, że dla nich Platforma jest konkurentem i sojusznikiem, a PiS wrogiem, który niszczy fundamenty państwa. – Odpowiedzialność nakazuje nam współpracę i koalicję na wybory samorządowe. Tylko jeśli będzie to koalicja partnerska, nasze elektoraty zaakceptują ją, a wyniki będą się sumować – podkreśla.

PO i Nowoczesna toczą teraz rozmowy o kształcie list wyborczych i o minimum programowym, ale tylko na wybory samorządowe. Politykom Nowoczesnej zależy, by efekt tych rozmów odzwierciedlał to, że zachowana zostanie podmiotowość partnerów koalicyjnych. – Nie ma mowy o sytuacji, w której będziemy tylko liberalnym skrzydłem PO, jak Gowin jest centrowym skrzydłem PiS – mówi nam ważny polityk Nowoczesnej.

Jednak sondaże utrudniają Nowoczesnej prowadzenie takich rozmów, bo partia Katarzyny Lubnauer ma około 5 proc. w sondażach – tak jak w ostatnim badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”. I Platforma doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Politycy Nowoczesnej przekonują jednak, że słabsze wyniki to również pokłosie decyzji o koalicji, która jest mniej akceptowana przez elektorat Nowoczesnej niż PO. Rozmowy mają zakończyć się do końca lutego, jak wynika z naszych informacji, toczą się w dobrej, dość konstruktywnej atmosferze.

Politycy Nowoczesnej sugerują też, że po głosowaniu nad aborcją sytuacja wewnątrz ugrupowania się uspokoiła, co ułatwi dalszą pracę klubu i odbudowanie pozycji w sondażach. Trójka posłów, która zawiesiła się na miesiąc jako symbol sprzeciwu, powróciła do prac klubu szybciej, niż planowała. Nowoczesna zapowiedziała też w ubiegłym tygodniu liczne aktywności i spotkania w terenie związane z Rokiem Praw Kobiet i związane z tym nowe projekty legislacyjne. Finalizowane są też przygotowania do wyborów samorządowych. Można również spodziewać się serii spotkań otwartych w całej Polsce, zarówno przewodniczącej partii, jak i członków klubu. W tym tygodniu zarząd ustali też harmonogram samorządowych, wiosennych konwencji Nowoczesnej. W ramach współpracy opozycji będą też ogłaszani kolejni kandydaci w miastach i lokalne koalicje wyborcze.

Zarówno dla Platformy, jak i dla Nowoczesnej, wybory samorządowe będą ważnym sprawdzianem, pierwszym po wyborach w 2015 roku. Dlatego tak istotne są prowadzone teraz rozmowy. Kluczowe będzie też starcie o Warszawę, gdzie PO i Nowoczesna mają wystawić wspólne listy, nie tylko do Rady Miasta. Kampania w mieście ma nabrać rozpędu. W poniedziałek Rafał Trzaskowski ma zaprezentować pierwszy element swojego programu.

rp.pl

PO chce uzasadnienia nagród dla ministrów; KPRM: nagrody zgodne z przepisami

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/po-chce-uzasadnienia-nagrod-dla-ministrow-kprm-nagrody-zgodne-z-przepisami/6qqb9mf

CO W SOBIE MUSIMY ZMIENIĆ ?

Michał Boni

http://michalboni.natemat.pl/229777,co-w-sobie-musimy-zmienic

J.T. GROSS O POLSKIM UDZIALE W ZAGŁADZIE: POSTAWCIE POMNIKI WYWIEZIONYM Z MIASTECZEK ŻYDOM ZAMIAST KACZYŃSKIEMU

Rozmowa Sławomira Sierakowskiego.

http://krytykapolityczna.pl/kraj/jan-tomasz-gross-slawomir-sierakowski-wywiad-polska-antysemityzm-holokaust/

„PRZESTĘPCÓW NALEŻY WSADZAĆ DO WIĘZIENIA, A NIE DIALOGOWAĆ Z NIMI O KOMPROMISIE”

http://krytykapolityczna.pl/kraj/przestepcow-nalezy-wsadzac-do-wiezienia-a-nie-dialogowac-z-nimi-o-kompromisie/

Łaskawy dla III Rzeszy

24 kwietnia 2007

Czytaj więcej: http://www.nto.pl/wiadomosci/opole/art/4060261,laskawy-dla-iii-rzeszy,id,t.html

%d blogerów lubi to: