Tag Archives: Ewa Kopacz

PiS nagradza terrorystów?

Zwykły wpis

Ludzie, którzy dokonali zamachu na zdrowie i życie rodziny Donalda Tuska, znaleźli robotę w państwowych spółkach skarbu państwa. Czyżby PiS inspirował?

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej

 

Dni PiSu są policzone

Zwykły wpis

. przygotowała program . ✅ Praca musi się opłacać! Państwo musi przestać dbać wyłącznie o PiSiewiczów, a innym stawiać szklane sufity. Te szklane sufity trzeba rozbić❗️

Depresja plemnika

W piątek wieczorem Sejm zajął się wnioskiem PO o konstruktywne wotum nieufności dla Rady Ministrów. Kandydatem na nowego premiera był lider Platformy Grzegorz Schetyna, który jako pierwszy zabrał głos. – Kłamcy boją się prawdy. Zmarnowaliście to, co wam zostawialiśmy, a efekt jest taki, że poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do najniższego poziomu od 20 lat – mówił. Przedstawił też plan, jaki PO ma po wygraniu wyborów. – Przygotujemy Akt Odnowy Rzeczypospolitej, który wycofa antydemokratyczne przepisy, które wprowadziliście – mówił. Zapowiedział też m.in. zatrzymanie pełzającego Polexitu, powrót do Europy, większe środki z funduszy unijnych, naprawę szkolnictwa, armii i polityki zagranicznej, podwyżki, nowy system podatkowy, a także rozszerzenie programu 500 Plus.

Kłamcy boją się prawdy

Mimo późnej pory w Sejmie nie brakowało emocji. – Kłamcy boją się prawdy – rozpoczął Grzegorz Schetyna, informując, że składa konstruktywne wotum nieufności.

Lider PO zaczął od wytknięcia błędów i kłamstw. – Kłamał pan na…

View original post 4 461 słów więcej

 

Bździna Kaczyńskiego – poseł Matuszewski

Zwykły wpis

W polityce, podobnie jak w meczu piłki nożnej, sytuacja potrafi odwrócić się jak w kalejdoskopie, co właśnie bardzo boleśnie odczuwa Prawo i Sprawiedliwość. Choć minęły zaledwie dwa tygodnie od przesłuchania przed komisją śledczą ds. afery Amber Gold byłego premiera Donalda Tuska, to dziś wydaje się to całą wiecznością. Nie tylko dlatego, że przewodniczący Rady Unii Europejskiej rozniósł w pył przesłuchujących z PiS, ale przede wszystkim z powodu narracji, jaką posługiwała się wówczas Małgorzata Wassermann i jej koledzy. Ta bowiem, po wybuchu afery KNF stawia PiS w fatalnym położeniu.

Dopiero co słyszeliśmy, że za funkcjonowanie i ewentualne zaniedbania Komisji Nadzoru Finansowego odpowiedzialny jest premier, a by wzmocnić swoją tezę, niedoszła prezydent Krakowa nawet dyktowała przepisy ustawy, które to potwierdzają. Dziś PiS zmuszone jest przekonywać, że nadzór premiera Morawieckiego nad KNF jest iluzoryczny, a on sam nie ponosi żadnej odpowiedzialności za funkcjonowanie komisji. Słyszeliśmy także dużo sugestii, że były premier “załatwił” swojemu synowi pracę w prywatnych liniach lotniczych związanych z Marcinem P., co miałoby być przejawem zepsucia i uwikłania premiera w aferę. Tymczasem media żyją dziś fuchą dla syna szefa służb specjalnych w Banku Światowym z polecenia prezesa NBP oraz przy okazji przypomnieniu, że takich fuch dla dzieci polityków PiS jest znacznie więcej.

Kierownictwo partii rządzącej zmuszone zostało do kuriozalnych tłumaczeń, że przecież dzieci gdzieś muszą pracować, a w ogóle nasze dzieci to są zdolne, wykształcone, znające języki, więc nic dziwnego, że pracują na wysokich stanowiskach. Bo przecież PiS to partia wysokich standardów, wróg nepotyzmu i kolesiostwa, nie to co ta “złodziejska opozycja”. Taki przekaz miał wizerunek partii uratować.

Jakaż musiała być wobec tego wściekłość kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, gdy wczoraj popołudniu dziennik Fakt opublikował szczegóły “układu zgierskiego”, którego mózgiem jest poseł PiS Marek Matuszewski. Nie bawił się w półśrodki i ustawienie jedynie swoich dzieci. Jak pisały media, poseł ustawił całą swoją rodzinę. Na państwowe posady i miejsca na listach PiS mogą liczyć: córka, syn, chrześniak, cioteczna siostra żony, jej mąż, syn i jego żona, dyrektor biura posła i jego brat oraz ich krewniacy. 

Rozmachu posła Matuszewskiego jednak w centrali na Nowogrodzkiej nie docenili. Jak poinformowała wczoraj na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek, decyzją samego prezesa Kaczyńskiego poseł został zawieszony w prawach członka PiS. Zdaniem prezesa działał on na szkodę Prawa i Sprawiedliwości.

Pozostaje teraz jednak zadać istotne pytanie. Z tłumaczeń polityków PiS, stających w obronie zatrudnienia syna Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym wynika, że zdolne i kompetentne dzieci dostają intratne posady, bo na nie zasługują. Można wręcz interpretować, że są dla tych instytucji wsparciem i wzmocnieniem. Dlaczego zatem obstawienie swoją rodziną spółek i lokalnych list wyborczych przez posła Matuszewskiego jest działaniem na szkodę partii? W partii muszą zadbać o spójność narracji kryzysowej. Na dziś wychodzi im to źle.

* * *

Poseł PiS Matuszewski to bździna Kaczyńskiego.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Kamyczek bezprawia w ogródku Dudy

Zwykły wpis

Władza PiS nie tylko wywołuje perturbacje polityczne zarówno w kraju, jak i na świecie,  ale przede wszystkim konflikty na poziomie podstawowym: prawnym, logicznym i międzyludzkim.

Jednym z  „bohaterów” afery Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) jest Zdzisław Sokal, który w skład KNF został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę. To jest jedna z pierwszych nominacji Dudy, który ma prerogatywę powołania swojego przedstawiciela. Już 24 września 2015 roku wręczył Sokalowi nominację.

Sokal to ten koleś, od którego wzięła się nazwa przejmowania banków – „plan Sokala”, o którym jest mowa w słynnej zanotowanej na taśmie rozmowie między byłym już szefem KNF Markiem Chrzanowskim a właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim.

Chrzanowski straszy owym Sokalem, a konretnie jego planem i mówi do Chrzanowskiego o audycie Sokala, który „mówi, że musi to zrobić, bo inaczej to Sokal go zje”.

Otóż ten „ludojad” Sokal został powołany do KNF nieprawnie, gdyż nominacja Dudy winna otrzymać kontrasygnatę (drugi podpis) premiera rządu. Duda ma w Konstytucji – którą tak lubi łamać – zapis mówiący (art. 144, ust. 2 i ust. 3), na które to stanowiska może powoływać swoich ludzi i nie potrzebuje podpisu premiera. Nie ma wśród nich wymienionego przedstawiciele prezydenta w KNF.

Każdy konstytucjonalista – nawet tak nieprofesjonalna Julia Przyłębska – stwierdzi niekonstytucyjność nominacji Sokala.

Dlaczego zatem Duda nie udał się do premiera, a wówczas tę funkcję sprawowała Ewa Kopacz, aby uzyskać podpis? Za to prezydent nie pójdzie pod Trybunał Stanu, ale to kamyczek do jego skopanego ogródka pod TS.

I teraz mamy kłopot prawny. Czy decyzje i dokumenty podpisane przez Sokala są obowiązujące, czy należy je wycofać? W sferze bankowości może to pociągać za sobą nieobliczalne perturbacje. Polska w tym bardzo ważnym segmencie – ważnym dla inwestorów zagranicznych i lokalnych – jawi się jako państwo operetkowe.

Duda mógłby zaśpiewać strawestowaną arię Jontka (z opery jednak, z „Halki”):

„Szumią jodły na gór szczycie,

a umysł Dudy jest w niebycie”.

Inny kamyczek, jeżeli nie syzyfowy kamień dla wielu, wrzuca każdemu z nas – bo każdy jest konsumentem elektryczności – minister energii Krzysztof Tchórzewski. Prąd zdrożeje w przyszłym roku i to niebotycznie – 30-40 proc., a może nawet więcej.

Otóż bojąc się protestów, Tchórzewski zapewnia, że państwo zrekompensuje każdemu gospodarstwu 100 proc. podwyżki.

Gdzie tu haczyk? Jak zwykle u PiS w rozumie, tzn. w liczeniu na brak rozumu u ciemnego ludu. Jeżeli państwo jest takie opiekuńcze i chce zwracać podwyżki w całości, czy nie może tego dokonać jednym kliknięciem? Podmioty wystawiające rachunki wszak w jednej rubryce mogłyby ujmować podwyżki, które wędrowałyby internetem do centrali i się tam sumowały, a minister jednym kliknięciem dokonywałby przelewu z budżetu na rachunki elektrowni.

Proste? Oczywiście, ale znowu chcą nas orżnąć, bo nie potrafią rządzić, więc znajdą wyjście, aby nie pokrywać podwyżek.

Podwyżki w PRL powodowały w społeczeństwie ruchawki na ulicach m.in w grudniu 1970 roku, zmiotły jedną komuszą władzę zastepując drugą. I tego boi się PiS. Bo gdzie z Nowogrodzkiej ewakuowałby się dzisiejszy Gomułka? Na Żoliborz? Gniew ludu i tam by go dopadł.

>>>

Macierewicz jest szpiegiem? A co z Piotrowiczem i Kaczyńskim, wszak działają na szkodę Polski?

Zwykły wpis

>>>

We wpisie na Twitterze Zbigniew Hołdys kpi z Małgorzaty Wassermann.

Przewodnicząca sejmowej komisji śledczej badającej aferę Amber Gold jest kandydatką Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa. Udaje bezkompromisową i konkretną, co pokazują jej braki w trakcie prac komisji. Nie wszystkim się to jednak podoba.

Hołdys kpi, że zwycięstwo Wassermann byłoby dla Krakowa karą. Za co? Za to, że miasto pozwoliło na „bestialskie zamordowanie Smoka Wawelskiego”.

Opozycja jest zadziwiona nowym planem, który w życie zdecydował się wcielić rząd Prawa i Sprawiedliwości. Sala Kolumnowa, będąca jednym z najważniejszych pomieszczeń w krajowym parlamencie, zostanie już wkrótce dodatkowo odseparowana od reszty budynku. Opozycja ostrzega, że PiS chce wykorzystywać Sejm do swoich celów.

Sala Kolumnowa kojarzy się wyborcom szczególnie z wydarzeniami z grudnia 2016 roku, kiedy to politycy opozycji zablokowali sejmową mównicę. PiS zdecydował się więc dodatkowo zadbać o pomieszczenie, zamieniając kotarę osłaniającą jego boczne wejście na normalne drzwi.

– Inwestycja jest związana przede wszystkim z prestiżem. Sala Kolumnowa jest jedną z najbardziej reprezentacyjnych w Sejmie: boczne wejście w aktualnej wersji nie współgra z powagą i znaczeniem tego miejsca. Odpowiednio wkomponowane i zaprojektowane drzwi będą przydatne także podczas różnego rodzaju wydarzeń, nie tylko o charakterze politycznym – wyjaśnił  Andrzej Grzegrzółka, reprezentujący Centrum Informacyjne Sejmu.

Co na to krajowa opozycja?

Co ciekawe, politycy opozycji mają jednak całkowicie inne zdanie na temat przesłanek, które kierują posłami PiS przy realizacji tego projektu. Dlaczego już wkrótce Salę Kolumnową oddzielą od reszty pomieszczeń dodatkowe drzwi?

– Sala Kolumnowa już raz została wykorzystana jako sala awaryjna, do której PiS uciekł, nielegalnie przyjmując budżet. Podejrzewam, że teraz ma zostać przystosowana tak, by stać się żelaznym odwodem dla PiS na wypadek czegoś nieoczekiwanego – stwierdził Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej.

Paranoicy realizują się w polityce, bo nie odpowiadają za siebie, tylko za innych.
Paranoik widzi chorobę u innych, a nie u siebie, wszak Kaczyński innych wyzywa od kanalii i mord zdradzieckich.
Czyżby nigdy nie patrzył w lustro? Miałby przed sobą kanalię.
Politykom winno kupować lustra, a gdy zaspokoją narcystyczne potrzeby, udzuelić im zaufania, czyli wymierzyć kopa w doopę.
W ten sposób Kaczyński dołączyłby do swego brata na Księżycu.

Hairwald

>>>

To autorytarny anarchizm. To właśnie anarchizm jest nastawiony na zniszczenie państwa i przeniesienie całej władzy do społeczeństwa. PiS do tego dodaje jeszcze autorytarną zmianę społeczeństwa. Zresztą oni ciągle mówią o przekształcaniu – mówi nam prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. Pytamy o I Prezes Sądu Najwyższego i możliwe scenariusze na najbliższe tygodnie. – Widać, że w samym PiS-ie są podziały, Morawicki musi dostrzegać, jak złą Polska ma opinię na arenie międzynarodowej i widzi bojkot Dudy za granicą, który na pewno jest nieprzyjemny. Sam Duda też musi widzieć, że nie jest szanowany, zaczyna to wszystko do nich docierać.

JUSTYNA KOĆ: PiS przyśpieszył w sprawie Sądu Najwyższego, jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu ma być głosowana zmiana, mimo że pierwsze czytanie było dziś. Czego PiS się boi?

JADWIGA STANISZKIS: PiS chce zrobić jak najwięcej niszczących państwo kroków przed wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeżeli TSUE źle oceni wcześniejsze działania i zablokuje zmiany, to będzie…

View original post 1 919 słów więcej

Nikczemny Kaczyński i wielka Ewa Kopacz

Zwykły wpis

Winien katastrofy smoleńskiej jest Lech Kaczyński. Martwi raczej nie stają przed sądem i nie odpowiadają za śmierć innych.

Lech K. na tamtym świecie ma na sumieniu 96 ludzi. Czort z nim, niech Lucyfer przysmaża jego tłuszcze czterech liter na swojej patelni.

Tupolew, który pierdyknął w ruską ziemię, zrobił z ludzi kartoflisko. Gdzie ręka, gdzie głowa, a gdzie tyłek – trudno odróżnić.

Badanie DNA można zastosować do najważniejszych części ciał. I tak zrobiono po 10 kwietnia 2010 roku. Aby zbadać wszystkie części z kartofliska potrzeba wielu miesięcy.

Tyle. I tak znaleziono w trumnach części ekshimowanych ofiar smoleńskich. Głowa tego, ale tyłek innego. Nie wiem, co znaleziono w trumnie Lecha Kaczyńskiego. Mogę się domyślać, że np. rozum Gosiewskiego. Jak ktoś pamięta, Gosiewski był głupek wymiarów nieuka Misiewicza.

Chcę przypomnieć, że po śmierci nie nabiera się mądrości, Głupek Gosiewski nie stał się z powodu „polegnięcia” mądrzejszy, bo nie przeczytał – jak za zycia – Szekspira, ani Dostojewskiego. Noga Gosiewskiego wraz z głową Lecha K. trafiła do piekła głupków.

I teraz żyjące głupki czepiają się Ewy Kopacz, dlaczego proch głupków nie rozdzieliła w trumnach.

Dwa cytaty z Ewy Kopacz:

1. Tych ciał, tego zapachu, którego nie mogę, mimo upływu czasu, wyrzucić z pamięci. To jest taki słodkawy zapach śmierci, pomieszany z ziemią i naftą. Ten zapach mi bardzo długo towarzyszył. Pamiętam ubrania po całym dniu w Zakładzie Medycyny Sądowej w Moskwie, które przesiąkały tym zapachem. To było nie do zniesienia.

2. Schodzę na dół do sali prosektoryjnej, tam, gdzie były ciała ofiar katastrofy, i widzę morze ciał – nie 96, tylko 300, 400 rozkawałkowanych szczątków. Korpus oddzielnie, głowa oddzielnie, ręce i nogi oddzielnie. Wszystko na rozkładanych stołach – wspomina.

Niekiedy nie było zawartości jamy brzusznej, nóg, rąk, połowy twarzy, zamiast głowy wisiał kawałek skóry z charakterystycznym fragmentem włosów, po którym można było rozpoznać osobę. To są obrazki, które widziały te rodziny! Dwieście kilo szczątków przywieźliśmy ostatniego dnia, to były kawałki ciał, których brakowało przy identyfikacji. Młoda dziewczyna, stojąc nad stołem podczas identyfikacji, zasłabła i została z ręką swojego ojca w dłoni. To były straszne obrazy

Polska polityka jest ufundowana na martwych umysłach Kaczyńskiego i jego marionetek. Fetor intelektu Kaczyńskiego zatruwa nas.

Zatem: kim jest Kaczyński?

Zombie. Człowiek, który nie ma kontaktu ze światem, a jego gabaryty intelektualno-duchowe są żadne, żałosne. Nikczemne – jak pisał H. Sienkiewicz.

Taki nikczemnik rządzi w tej chwili Polską. A wiemy, jak nikczemnicy kończą.

Adrian Duda jest nie do uratowania

Zwykły wpis

Za ułaskawienie Mariusza Kamińskiego Adrian Duda będzie w przyszłości płacił wysoką cenę. Nie można bezkarnie wprowadzać bezprawia.

A ludziom robić wodę z mózgu.

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Jerzy Stępień w Radiu Zet okręlił tę sytuację: „Mariusz Kamiński i jego koledzy są dziś nieprawomocnie skazani”.

Krótko pisząc: minister jest przestępcą. Za to odpowie Adrian.

Zaś sam Duda to po prostu koleś realizujący leninowską zasadę: kadry są najważniejsze.

Maciej Lasek przypomniał na Twitterze wywiad z 2010 roku, jaki przeprowadziła Janina Paradowska z ks. Henrykiem Błaszczykiem, duszpasterzem służb ratownictwa medycznego. Towarzyszył on w Moskwie bliskim ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.

Jest to drobiazgowy opis, jak wyglądała identyfilacja ciał, jak reagowały rodziny i zachowanie Rosjan. Nie dopuszczono się wówczas złamania żadnych procedur. Wszystko przebiegało na tyle prawidłowo, na ile wówczas było możliwe.

Dzisiaj władza PiS świadomie grzebie w zwłokach. Hieny PiS nie mogą dobrać się do Donalda Tuska, zastępczo dopadły Ewę Kopacz.

Małość Kaczyńskiego, Macierewicza et consortes jest przerażająca. To ledwie robaki – tak są zdemoralizowani.

Jako kraj płacimy ogromną cenę za niszczenie naszej ojczyzny przez PiS. Ogromną. W przyszłości czeka nas wielka praca, aby wszystko ponaprawiać, pogodzić rodaków, których zaszczuto i napuszcza sie na siebie nawzajem.

Tymczasem genialnej płycie Beatlesów „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” strzeliło 50 lat.