Tag Archives: Zdzisław Sokal

Bździna Kaczyńskiego – poseł Matuszewski

Zwykły wpis

W polityce, podobnie jak w meczu piłki nożnej, sytuacja potrafi odwrócić się jak w kalejdoskopie, co właśnie bardzo boleśnie odczuwa Prawo i Sprawiedliwość. Choć minęły zaledwie dwa tygodnie od przesłuchania przed komisją śledczą ds. afery Amber Gold byłego premiera Donalda Tuska, to dziś wydaje się to całą wiecznością. Nie tylko dlatego, że przewodniczący Rady Unii Europejskiej rozniósł w pył przesłuchujących z PiS, ale przede wszystkim z powodu narracji, jaką posługiwała się wówczas Małgorzata Wassermann i jej koledzy. Ta bowiem, po wybuchu afery KNF stawia PiS w fatalnym położeniu.

Dopiero co słyszeliśmy, że za funkcjonowanie i ewentualne zaniedbania Komisji Nadzoru Finansowego odpowiedzialny jest premier, a by wzmocnić swoją tezę, niedoszła prezydent Krakowa nawet dyktowała przepisy ustawy, które to potwierdzają. Dziś PiS zmuszone jest przekonywać, że nadzór premiera Morawieckiego nad KNF jest iluzoryczny, a on sam nie ponosi żadnej odpowiedzialności za funkcjonowanie komisji. Słyszeliśmy także dużo sugestii, że były premier “załatwił” swojemu synowi pracę w prywatnych liniach lotniczych związanych z Marcinem P., co miałoby być przejawem zepsucia i uwikłania premiera w aferę. Tymczasem media żyją dziś fuchą dla syna szefa służb specjalnych w Banku Światowym z polecenia prezesa NBP oraz przy okazji przypomnieniu, że takich fuch dla dzieci polityków PiS jest znacznie więcej.

Kierownictwo partii rządzącej zmuszone zostało do kuriozalnych tłumaczeń, że przecież dzieci gdzieś muszą pracować, a w ogóle nasze dzieci to są zdolne, wykształcone, znające języki, więc nic dziwnego, że pracują na wysokich stanowiskach. Bo przecież PiS to partia wysokich standardów, wróg nepotyzmu i kolesiostwa, nie to co ta “złodziejska opozycja”. Taki przekaz miał wizerunek partii uratować.

Jakaż musiała być wobec tego wściekłość kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, gdy wczoraj popołudniu dziennik Fakt opublikował szczegóły “układu zgierskiego”, którego mózgiem jest poseł PiS Marek Matuszewski. Nie bawił się w półśrodki i ustawienie jedynie swoich dzieci. Jak pisały media, poseł ustawił całą swoją rodzinę. Na państwowe posady i miejsca na listach PiS mogą liczyć: córka, syn, chrześniak, cioteczna siostra żony, jej mąż, syn i jego żona, dyrektor biura posła i jego brat oraz ich krewniacy. 

Rozmachu posła Matuszewskiego jednak w centrali na Nowogrodzkiej nie docenili. Jak poinformowała wczoraj na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek, decyzją samego prezesa Kaczyńskiego poseł został zawieszony w prawach członka PiS. Zdaniem prezesa działał on na szkodę Prawa i Sprawiedliwości.

Pozostaje teraz jednak zadać istotne pytanie. Z tłumaczeń polityków PiS, stających w obronie zatrudnienia syna Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym wynika, że zdolne i kompetentne dzieci dostają intratne posady, bo na nie zasługują. Można wręcz interpretować, że są dla tych instytucji wsparciem i wzmocnieniem. Dlaczego zatem obstawienie swoją rodziną spółek i lokalnych list wyborczych przez posła Matuszewskiego jest działaniem na szkodę partii? W partii muszą zadbać o spójność narracji kryzysowej. Na dziś wychodzi im to źle.

* * *

Poseł PiS Matuszewski to bździna Kaczyńskiego.

Depresja plemnika

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie pojechał do Brukseli, by bronić swojego rządu przed oskarżeniami o łamanie w Polsce praworządności i fundamentalnej w demokracji zasady niezależności sądownictwa. Na publicznym wysłuchaniu przed komisją Parlamentu Europejskiego rządu RP nie reprezentował w efekcie nikt.

Polska dalej gra z TSUE na zwłokę

Albo stchórzył, albo idzie w zaparte

Przyczyny nieobecności ministra mogą być dwie. Albo Zbigniew Ziobro nie ma argumentów na swą obronę (bo to przecież on forsuje plan osłabienia pozycji sądów i sędziów w Polsce) i w obawie przed kompromitacją zwyczajnie stchórzył. Albo minister sprawiedliwości rządu PiS ma Parlament Europejski, by tak rzec, gdzieś. I ekipa PiS próbuje w tej kwestii nadal iść w zaparte.

Nie bez powodu wypowiadający się eurodeputowani z PiS próbowali zwekslować przesłuchanie na kwestię… dopuszczalności aborcji (Marek Jurek) lub dumy narodowej i win poprzednich ekip rządzących w kwestiach emerytalnych (Jadwiga Wiśniewska).

Czy Trybunał Sprawiedliwości może oceniać polskie sądownictwo

Wykład Timmermansa

Znamienny – i symboliczny – był miniwykład, jakiego kolejny raz udzielił rządowi w Warszawie wiceszef Komisji Europejskiej…

View original post 1 347 słów więcej

Kamyczek bezprawia w ogródku Dudy

Zwykły wpis

Władza PiS nie tylko wywołuje perturbacje polityczne zarówno w kraju, jak i na świecie,  ale przede wszystkim konflikty na poziomie podstawowym: prawnym, logicznym i międzyludzkim.

Jednym z  „bohaterów” afery Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) jest Zdzisław Sokal, który w skład KNF został powołany przez prezydenta Andrzeja Dudę. To jest jedna z pierwszych nominacji Dudy, który ma prerogatywę powołania swojego przedstawiciela. Już 24 września 2015 roku wręczył Sokalowi nominację.

Sokal to ten koleś, od którego wzięła się nazwa przejmowania banków – „plan Sokala”, o którym jest mowa w słynnej zanotowanej na taśmie rozmowie między byłym już szefem KNF Markiem Chrzanowskim a właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim.

Chrzanowski straszy owym Sokalem, a konretnie jego planem i mówi do Chrzanowskiego o audycie Sokala, który „mówi, że musi to zrobić, bo inaczej to Sokal go zje”.

Otóż ten „ludojad” Sokal został powołany do KNF nieprawnie, gdyż nominacja Dudy winna otrzymać kontrasygnatę (drugi podpis) premiera rządu. Duda ma w Konstytucji – którą tak lubi łamać – zapis mówiący (art. 144, ust. 2 i ust. 3), na które to stanowiska może powoływać swoich ludzi i nie potrzebuje podpisu premiera. Nie ma wśród nich wymienionego przedstawiciele prezydenta w KNF.

Każdy konstytucjonalista – nawet tak nieprofesjonalna Julia Przyłębska – stwierdzi niekonstytucyjność nominacji Sokala.

Dlaczego zatem Duda nie udał się do premiera, a wówczas tę funkcję sprawowała Ewa Kopacz, aby uzyskać podpis? Za to prezydent nie pójdzie pod Trybunał Stanu, ale to kamyczek do jego skopanego ogródka pod TS.

I teraz mamy kłopot prawny. Czy decyzje i dokumenty podpisane przez Sokala są obowiązujące, czy należy je wycofać? W sferze bankowości może to pociągać za sobą nieobliczalne perturbacje. Polska w tym bardzo ważnym segmencie – ważnym dla inwestorów zagranicznych i lokalnych – jawi się jako państwo operetkowe.

Duda mógłby zaśpiewać strawestowaną arię Jontka (z opery jednak, z „Halki”):

„Szumią jodły na gór szczycie,

a umysł Dudy jest w niebycie”.

Inny kamyczek, jeżeli nie syzyfowy kamień dla wielu, wrzuca każdemu z nas – bo każdy jest konsumentem elektryczności – minister energii Krzysztof Tchórzewski. Prąd zdrożeje w przyszłym roku i to niebotycznie – 30-40 proc., a może nawet więcej.

Otóż bojąc się protestów, Tchórzewski zapewnia, że państwo zrekompensuje każdemu gospodarstwu 100 proc. podwyżki.

Gdzie tu haczyk? Jak zwykle u PiS w rozumie, tzn. w liczeniu na brak rozumu u ciemnego ludu. Jeżeli państwo jest takie opiekuńcze i chce zwracać podwyżki w całości, czy nie może tego dokonać jednym kliknięciem? Podmioty wystawiające rachunki wszak w jednej rubryce mogłyby ujmować podwyżki, które wędrowałyby internetem do centrali i się tam sumowały, a minister jednym kliknięciem dokonywałby przelewu z budżetu na rachunki elektrowni.

Proste? Oczywiście, ale znowu chcą nas orżnąć, bo nie potrafią rządzić, więc znajdą wyjście, aby nie pokrywać podwyżek.

Podwyżki w PRL powodowały w społeczeństwie ruchawki na ulicach m.in w grudniu 1970 roku, zmiotły jedną komuszą władzę zastepując drugą. I tego boi się PiS. Bo gdzie z Nowogrodzkiej ewakuowałby się dzisiejszy Gomułka? Na Żoliborz? Gniew ludu i tam by go dopadł.

>>>

Donald Tusk jest w stanie pokonać PiS

Zwykły wpis

Jak wynika z najnowszego sondażu IBRIS, co drugi Polak najbardziej ufa Donaldowi Tuskowi. Badania przeprowadzone 13 listopada, po obchodach setnej rocznicy odzyskania niepodległości, wykazały, że politykowi ufa o ponad 5 proc. więcej badanych niż na początku miesiąca. Obecnie byłemu premierowi ufa 47,7 proc. Polaków (nie ufa Tuskowi 43,8%).

Z pewnością na dobre wyszła mu postawa podczas przesłuchania przed Komisją ds. Amber Gold i „rocznicowe tournee” po Polsce.

Na drugim miejscu plasuje się obecny prezydent RP Andrzej Duda, który cieszy się zaufaniem 45,8 proc. badanych i jest to o 1,4 pkt. proc. mniej niż w badaniu z początku listopada. Prezydentowi nie ufa 45,3 proc. ankietowanych (to o 1,5 pkt. proc. więcej niż ostatnio).

42 proc. ankietowanych darzy zaufaniem szefa rządu Mateusza Morawieckiego.  Premierowi nie ufa 47,2 proc. spośród nich.

Czwartą pozycję w sondażu zajmuje Władysław Kosiniak-Kamysz. Lider PSL może pochwalić się najbardziej pozytywnym bilansem zaufania. Pozytywne zdanie na jego temat w tym kontekście wyraziło bowiem 41,6 proc. badanych, negatywne zaś 29,1 proc.  Piąty jest Robert Biedroń, były prezydent Słupska. Najgorzej w tym rankingu wypadł lider PO, Grzegorz Schetyna, któremu nie ufa 33,2 proc. więcej badanych niż mu ufa.

Jeszcze gorzej jest z zaufaniem dla Kaczyńskiego, któremu ufa ledwie 38,6 proc. ankietowanych, podczas gdy zaufaniem nie darzy go 57,9 proc. badanych.

Donald Tusk jest zagrożeniem dla PiS.

Depresja plemnika

„Gazeta Wyborcza” ujawniła nagranie z rozmowy szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Chrzanowskiego z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, w której padła – tak przynajmniej to na pierwszy rzut oka wygląda – propozycja złożenia okupu przez biznesmena w zamian za to, że Komisja nie będzie utrudniać procesu restrukturyzacji jego grupy bankowej: „Więc ja uważam, że jesteśmy w stanie ten bank wyprowadzić na prostą i pomóc po prostu zrealizować ten transfer panu” – mówi szef KNF.

View original post 2 805 słów więcej