Tag Archives: Zbigniew Hołdys

PiS rozdaje nagrody, które się nie należą. Taka ich lewizna

Zwykły wpis

‚Władza wzięła na przetrzymanie. Nie było żadnej afery KNF. Była prowokacja upadającego bankiera. Woda w usta, ‚wina Tuska’ , ‚Polacy nic się nie stało’ – komentuje aferę KNF Jarosław Kurski.

Jak w tym wszystkim znaleźć sens, gdy Markowi Chrzanowskiemu, złapanemu na gorącym uczynku i tak wszystko ujdzie na sucho. Powie się, że to patriota, że to profesor godny zaufania. A na koniec, szef NBP Adam Glapiński wystawi mu świadectwo najwyższej moralności. ‚Jak mawiał narodowy wieszcz: Sitwo, Ojczyzno moja! Chciałeś Jarku zostać emerytowanym zbawcą narodu, zostałeś ojcem chrzestnym, capo di tutti capi’ – kończy Jarosław Kurski.

Na usta ciśnie się pytanie – za co te nagrody? Wszyscy przecież pamiętamy serię kompromitujących Służbę Ochrony Państwa kolizji z udziałem najważniejszych osób w państwie.

A tymczasem w uzasadnieniu napisano, że premie przyznano za „realizacje zadań o szczególnej złożoności i zagrożeniu oraz osiągnięcia bardzo dobrych wyników w zawodach sportowych. Łączna kwota nagród uznaniowych przyznanych dotąd w SOP wyniosła 5 383 419 zł. Średnia nagroda uznaniowa wyniosła 2 860 zł” – podało biuro prasowe SOP, na które powołuje się se.pl.

Najwyższą nagrodę – w wysokości 14 tys. zł – otrzymał komendant SOP Tomasz Miłkowski. O nim w artykułach „Kuriozalne słowa szefa SOP o kolizji z udziałem Szydło: „Ruch drogowy czasami tak wygląda” i „Szef SOP nieszczególnie się „przemęcza” – pracuje od wtorku do czwartku?”. Jego zastępcy otrzymali 12 i 10 tys. zł premii.

O przyznaniu nagród zadecydował minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński. – „Najbardziej uderzające są nagrody dla kierownictwa, które ponosi odpowiedzialność za wypadki. Jest to formacja skompromitowana i w porównaniu z problemami z wynagrodzeniami w policji, to jest niemoralne” – podsumował w rozmowie z se.pl poseł PO Krzysztof Brejza.

* **

Absolutnie nie mogę się zgodzić. Vito Corleone był przy wszystkich gangsterskich motywacjach człowiekiem wielkiej klasy.

Depresja plemnika

O co sądziłes się w Gdańsku?

Przecież wysłałeś brata na śmierć.

Dzięki niepotrzebnej śmierci niewinnych ludzi i powstaniu religii smoleńskiej uzyskałeś władzę.

Jak Kain.

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu premiera Mateusza Morawieckiego. – Premier Morawiecki nie ma absolutnie moralnego prawa kierować rządem, nie tylko za to, że kłamstwo stało się symbolem tego rządu, ale dlatego, że korupcja stała się symbolem tego rządu – tłumaczył szef klubu PO Sławomir Neumann. – To konstruktywne wotum jest kontynuacją pozytywnego dla opozycji trendu – ocenia dr Marek Migalski, politolog. – Okazało się, że to wobec własnego obozu Jarosław Kaczyński mógłby dziś krzyczeć „komuniści i złodzieje” – dodaje.

Kłamstwo na kłamstwie

PO zapowiadała wniosek jeszcze w czasie kampanii wyborczej. – Wydawało nam się, że cała kampania wyborcza, ta polityka kłamstwa, dezinformacji, populizmu, wyborczych obietnic, że to wyczerpuje uzasadnienie takiego wniosku – mówił Grzegorz Schetyna, lider PO, na konferencji poprzedzającej…

View original post 3 313 słów więcej

Dutki dla Rydzyka

Zwykły wpis

W poczuciu spełniania epokowej wręcz misji i z najwyższym uniesieniem Anna Sobecka, odczytała list od Jarosława Kaczyńskiego, podczas inauguracji roku akademickiego w Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej i Medialnej w Toruniu.

„Aż nie chce się wierzyć, że już tyle lat minęło od tego pamiętnego roku, w którym uczelnia otworzyła swoje podwoje. Było to możliwe, a w zasadzie należy powiedzieć, że stało się możliwe, to, co było niemożliwe za sprawą skromnego redemptorysty. To wysiłki Jego Magnificencji rektora założyciela, ojca Tadeusza Rydzyka, jego niespożyta energia, żelazna wola oraz wizjonerska myśl, a także wspaniała umiejętność jednoczenia innych wokół wspólnej wielkiej sprawy sprowadziły do powstania WSKSiM” – napisał prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że trzeba było ogromnego poświęcenia, „by śmiałą myśl przekuć w czyn, oraz by osiągnąć tyle sukcesów na niwie organizacyjnej, naukowej oraz w pracy dydaktyczno-formacyjnej”.

Kaczyński wyraził podziw i dziękował absolwentom za zaangażowania w życie publiczne oraz społeczne naszej ojczyzny. „Bardzo się cieszę, że tylu z nich z powodzeniem działa na rzecz dobrej zmiany, że wspólnie wykuwamy lepszą przyszłość naszej ojczyzny” – czytała Sobecka.

Podsumowując, prezes życzył wszystkim zebranym „satysfakcji ze służenia Polsce oraz obrotu spraw w naszej ojczyźnie”. „Przesyłam czcigodnym ojcom-rektorom oraz całej społeczności WSKSiM z głębi serca płynące szczęść boże, łączę wyrazy szacunku” – zakończył.

Wykładowcy i studenci toruńskiej uczelni dyr. Rydzyka otrzymali jeszcze dwa inne, utrzymane w dużo chłodniejszym tonie listy: od premiera i prezydenta. Mateusza Morawiecki, podkreślił wartość „imponującego dzieła”, jakim jest jego zdaniem uczelnia Rydzyka i jej „wymiar narodowy”. Andrzej Duda, ograniczył się do wyrazów uznania i gratulował dotychczasowego dorobku.

Uroczystość uświetnili swą obecnością rządowi funkcjonariusze m.in. w osobach minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro marszałek Senatu Stanisław Karczewski. minister zdrowia Łukasz Szumowski.

>>>

Krzyż na drogę Rydzykowi i jego wielbicielom: Kaczyńskiemu, Morawieckiemu, Dudzie. Dudki dają dutki.

Holtei

Przypominam:

Chcą nacjonalizmu, protekcjonizmu i podziałów. Żyliśmy już w Europie i wszyscy musimy być razem, aby temu zapobiec. Spraw, aby twój głos został usłyszany przeciwko nim!

Czechy uchodzą w Polsce za kraj, gdzie kościół katolicki nic już nie znaczy, a msze odprawia się najwyżej raz w tygodniu, jak niedawno stwierdził Wojciech Smarzowski. Nieliczni wierzący ponoć kryją się po kątach, a ostatni księża są tak postępowi, że nawet pozują do zdjęć w damskich pantoflach, jak popularny w czeskich mediach ksiądz Zbigniew Czendlik. O co więc chodziło młodej kobiecie i czemu nazajutrz o jej proteście napisały na pierwszych stronach wszystkie gazety?

Nasi południowi sąsiedzi rzeczywiście są jednym z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw Europy. Ale to wcale nie oznacza, że tamtejszy kościół nie ma wpływu na ich życie i nie miesza się do polityki. Katolicy są najliczniejszą grupą wyznaniową, według różnych badań stanowią od 10 do 20 proc. społeczeństwa. Tylko część z…

View original post 4 623 słowa więcej

Edukacja pod rządami PiS i Zalewskiej, która szczerząc zęby, pokazuje próchnicę mózgu, sprowadza się do poziomu szkółek przykościelnych

Zwykły wpis

„Mówiliście w kampanii wyborczej o wychowaniu. I co dzisiaj mamy? Jak dzisiaj wychowujecie nasze dzieci? Uczycie dzieci, że dla utrzymania władzy można kłamać, manipulować i oszukiwać” – mówiła Krystyna Szumilas z PO podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla Anny Zalewskiej. Dodała, że premier polskiego rządu w kampanii wyborczej „posługuje się kłamstwem, aby wygrać z opozycją”. – „Daje przykład młodym ludziom, że dla zdobycia władzy wszystkie chwyty są dozwolone” – podkreśliła.

Wniosek o odwołanie minister edukacji złożyła Platforma Obywatelska. Napisano w nim, że Zalewska wprowadziła do szkół chaos, skróciła o rok edukację ogólną, obciążyła uczniów klasy VII i VIII nadmiernym i niemożliwym do zrealizowania materiałem, w efekcie czego są zestresowani i przemęczeni oraz doprowadziła do przepełnienia szkół podstawowych. Według PO, nauczyciele masowo uciekają ze szkół, bo m.in. nie chcą pracować w kilku placówkach, by uzbierać godziny do pełnego pensum.

– „Od początku roku szkolnego rodzice alarmują, że dzieci są przeciążone nauką, uczą się w tłoku i w ścisku na dwie lub trzy zmiany. A co słyszą od pani minister? To wina dyrektorów szkół i samorządów. To pytam pani minister, kto podpisał rozporządzenia, kto podpisał ustawy zmuszające dyrektorów szkół do zmieszczenia w budynku dodatkowych dwóch roczników?” – pytała Szumilas. Posłanka PO mówiła także o problemie ciężkich tornistrów. – „Minister edukacji chce przekonać społeczeństwo, że tornistry są lekkie jak piórko. I co robi? Waży tornistry, w których nie ma podręczników” – powiedziała

„Szkole potrzeba spokoju, a nie szalonych pomysłów” – stwierdziła inna posłanka PO Urszula Augustyn. – „Kilka dni temu była pani w szkole lub przedszkolu i maluchy zadały pani pytanie, bardzo zresztą sympatyczne: o czym pani marzyła, kiedy była pani dzieckiem, kim pani chciała zostać i pani im szczerze odpowiedziała, że chciała zostać baletnicą, i powiem równie szczerze: trzeba było trzeba iść w tym kierunku” – powiedziała Augustyn.

Posłanka PO odniosła się do wypowiedzi Zalewskiej, że w wyniku „reformy” o 18 tys. zwiększyła się liczba etatów dla nauczycieli. – „Mówi pani o dodatkowych miejscach pracy, powstały one w przedszkolach, ale co to obchodzi fizyka” – zaznaczyła. A te nowe miejsca to oferta po kilka godzin w różnych szkołach. W efekcie nauczyciele muszą jeździć między kilkoma placówkami, by wypełnić pensum lub porzucają pracę w szkole i podejmują ją poza dotychczasowym zawodem. Mówiła też o podwyżkach dla nauczycieli. – „Zapomniała pani powiedzieć, że te podwyżki to 100 zł rocznie. Nawet związkowcy z Solidarności przyszli przed MEN z czerwoną kartką” – powiedziała Augustyn, zwracając się do Zalewskiej.

„Kuratorzy na niespotykaną w wolnej Polsce skalę ingerują w życie szkół, upolityczniając je, wywierając naciski na nauczycieli. Liczne przypadki nasyłanych na szkołę kontroli po wyrażaniu przez nauczycieli własnych poglądów lub demonstrowaniu solidarności z protestującymi przeciwko zmianom. Zastraszanie nauczycieli to niedopuszczalna sytuacja, to jest ograniczanie praw człowieka w demokratycznym kraju. Mówicie tak pięknie o patriotyzmie, ale wam się myli patriotyzm z nacjonalizmem i indoktrynacją” – podkreśliła Augustyn.

Jak się okazało, nie tylko to im się myli. Mateusz Morawiecki na Twitterze postanowił podziękować minister edukacji. – „Takie będą Rzeczypospolite jakiej młodzieży chowanie”. Dziękuję pani Annie Zalewskiej za budowanie lepszego wykształcenia, ku pożytkom Rzeczypospolitej, ku pożytkom naszej gospodarki. Dziękuję za jej reformy, bo to dobra zmiana dla polskiego systemu edukacji” – napisał na profilu Kancelarii Premiera. A my proponujemy premierowi, żeby sam się doszkolił. „Zawsze takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie”– tak brzmi właściwy cytat (źródło: encyklopedia.pwn.pl, hasło: Jan Zamoyski).

>>>

>>>

Premier Morawiecki zapewne nie spodziewał się, że przyjdzie dla niego tak trudny czas. Właśnie Onet ujawnił nagrania z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, których to on jest głównym bohaterem. O „nieznanych taśmach Morawieckiego” napisał Newsweek już w 2016 roku, gdy został on wicepremierem w rządzie PiS. Jakoś wtedy sprawa umarła śmiercią naturalną, ale teraz wróciła, i to z wielkim hukiem.

Według dziennikarzy Onetu „obaj kelnerzy, którzy dokonywali podsłuchów, obciążają ówczesnego prezesa Banku BZ WBK Mateusza Morawieckiego. W ich zeznaniach pojawia się wątek kupowania nieruchomości na podstawione osoby (tak twierdzi Łukasz N.) oraz brania na takie osoby kredytów (tak uważa Konrad Lasota)”.

Ujawnione nagranie to prawie trzygodzinny zapis rozmowy premia z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, szefem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską. W rozmowie Morawiecki chwali się świetnymi relacjami m.in. z Tomaszem Arabskim, szefem kancelarii Donalda Tuska czy Janem Krzysztofem Bieleckim. Jest też mowa o stanowisku ministra skarbu w rządzie PO/PSL dla Morawieckiego i o SKOK-ach, których sytuacja jest fatalna i są one finansowane przez „niepokorne” media.

Morawiecki w ostrych słowach wypowiada się o finansjerze z Niemiec i Szwajcarii. Jak mówi „K.., siedzą ci bogaci Amerykanie, Żydzi, Niemcy, Angole, Szwajcarzy, nie? Siedzą w swoich głębokich, wiesz, fotelach. Mają nakumulowane tego oczywiście kapitału tyle, że możesz ich tam w dupę pocałować. Jeszcze się prosisz oczywiście o ten kapitał, nie? Oni oczywiście w tej swojej chciwości… Ja cały czas tak patrzę na ten świat z punktu widzenia geo i historycznego trochę. I mi się wydaje, że popełniają błąd (…) Jakby nie dokonując pewnej redystrybucji tego”.

 Bardzo pozytywnie mówi za to o Angeli Merkel, która „działa na najważniejszych rzeczach społeczeństwa, czyli oczekiwaniach. My nie wiemy, ale być może zakończy się to dobrze, jeżeli my, ludzie, we the people, prawda, a już zwłaszcza we the people w Niemczech czy w Hiszpanii, we Francji, musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapier… i rowy, ku… kopać, a drudzy będą zakopywać, będziemy zadowoleni. Wtedy my jako ludzie mniejsze będziemy mieć emerytury”.

Dodaje też, że właśnie Merkel oraz Sarkozy, Hollande i inni muszą odkręcić przekonanie ludzie, że „w takim świecie, jak dzisiaj są, gdzie przez pięćdziesiąt lat ludziom się wydawało, że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo k… i edukacja za darmo”. 

Gdy Matuszewska mówi, że „przyzwyczaić się do lepszej sytuacji jest daleko łatwiej niż do gorszej”, Morawiecki odpowiada: „Najlepszym sposobem zawsze była wojna. Wojna zmienia perspektywę w pięć minut”.

Morawiecki nie ukrywa też, co myśli o imigrantach z Afryki. „No k… Wiesz, kiedyś przypłyną, kiedyś coś zrobią. (…) Te iPhone’ye pokażą im: tu żyje się tak a tu tak. I co my zrobimy jak flotylla tratw k…, nawet tam z północy Afryki będzie na południe? (…) Będziemy strzelać, będziemy odpychać ich, wiesz”.

Wszystko wskazuje na to, że istnieje kilka taśm z nagraniem Morawieckiego i jego gości w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Pytanie tyko, w czyich są one rękach. Jeden z byłych funkcjonariuszy CBA w połowie sierpnia powiedział „Gazecie Wyborczej”, że Biuro ma „nagranie kompromitujące Morawieckiego” i jest ono „jest gwarancją bezpieczeństwa” dla Mariusza Kamińskiego i jego ludzi. Kolejny rozmówca nie ukrywa, że Morawiecki chciał odsunąć Kamińskiego, ale musiał się wycofać, właśnie ze względu na tę taśmę.

Dziennikarze wysłali 22 sierpnia zapytanie do rzeczniczki rządu, Joanny Kopcińskiej, „Ile razy w latach 2013-14 Mateusz Morawiecki odbywał spotkania towarzysko-biznesowe w restauracjach Sowa i Przyjaciele lub Amber Room?, Czy szef rządu był szantażowany ujawnieniem treści nagrań? Jeśli tak, to czy powiadomił o tym prokuraturę lub inne służby? Czy prawdą jest, że premier chciał zdymisjonować Mariusza Kamińskiego?”.

Rzeczniczka odpowiedziała krótko – „W śledztwie podsłuchowym p. Morawiecki ma status osoby pokrzywdzonej. Jednocześnie pragnę zapewnić, że Pan Premier nigdy nie był szantażowany ujawnieniem treści jakichkolwiek nagrań.” I dodała: „Premier nie zamierzał i nie zamierza dymisjonować Ministra Koordynatora Służb Specjalnych. Powtarzanie tego typu spekulacji nie ma żadnych podstaw faktycznych. Współpraca Premiera z Ministrem Mariuszem Kamińskim jest bardzo profesjonalna i układa się bardzo dobrze”.

CBA zapytane, czy jest w posiadaniu taśm, które nie zostały przekazane prokuraturze, zdecydowanie temu zaprzecza.

Sporo mógłby tutaj powiedzieć Marek Falenta. Jak mówi jeden z jego byłych pracowników, to właśnie „taśma Morawieckiego” chroni go przed pójściem do więzienia.

Trzeba przyznać, że ujawnienie tych rozmów przez Onet wywołało jednak sporą nerwowość w szeregach PiS. Beata Mazurek, rzeczniczka tej partii, napisała na Twitterze, że „Niemiecki Onet kolejny raz insynuuje. To atak na Polski Rząd taśmami i zeznaniami, które są dostępne od 4 lat. Mafie VAT, mafie paliwowe, mafie tytoniowe, mafie alkoholowe pozbawione miliardów dochodów szukają sojuszników”.  Znowu więc mamy do czynienia z klasycznym odwróceniem kota ogonem.

Ciekawe, co będzie dalej. „Afera podsłuchowa” była jedną z przyczyn przegranej PO w wyborach parlamentarnych 2016 roku. Lud oburzony tematem rozmów i retoryką, opartą na ostrych wulgaryzmach, żądał natychmiastowej dymisji uczestników tych spotkań. Czy teraz będzie podobnie? A może daruje Morawieckiemu tego typu wtopę, bo przecież „swoim” wolno wszystko?

Pojawia się też pytanie, kto miał interes w tym, by taśmy z Morawieckim w roli głównej, wyszły na światło dzienne?  Według mnie odpowiedź wydaje się prosta. To ktoś, kto chce wyeliminować premiera z szeregów PiS, kto czuje się zagrożony, kto jest uczestnikiem w walce o schedę po prezesie Kaczyńskim. Pamiętajmy, że to właśnie o Morawieckim mówi się jak o ewentualnym następcy szefa PiS, a to się kilku aktywistom tej partii musi bardzo nie podobać.

Jak nie idzie, to nie idzie…

Niby PiS zapewni nam rzekomą mądrość i cnotę. Pytam się: jaką cnotą i mądrością jest ohydne łamanie Konstytucji, niszczenie trójpodziału władzy, wstrętna propaganda, brudna antysemicka i szowinistyczna retoryka? To są wasze mądrości i cnoty. Dziękuję nie skorzystam …

Holtei

Prof. Wojciech Sadurski opowiada się za delegalizacją PiS po przegranych wyborach przez obecnie rządzących.

Platforma Obywatelska złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z agitacją wyborczą Mariusza Błaszczaka podczas koncertu w Legionowie. – „Podczas imprezy finansowanej ze środków unijnych z programu operacyjnego dotyczącego rybołówstwa, podczas imprezy firmowanej przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Wojsko Polskie, imprezy, która była również współorganizowana przez Żandarmerię Wojskową, doszło do ewidentnej manipulacji, doszło do prowadzenia kampanii wyborczej przez ministra Mariusza Błaszczaka. Mamy do czynienia ze zwykłem wiecem wyborczym partii PiS i prezentacją kandydata PiS-u na prezydenta miasta. To jest niebywały skandal” – powiedział rzecznik PO Jan Grabiec.

Jako dowód zaprezentowano fragment wypowiedzi Błaszczaka z koncertu. – „Chciałbym podkreślić, że już niedługo, bo już za niecały miesiąc będą wybory samorządowe, więc zapraszam państwa do tego, żeby wziąć udział w wyborach, żeby głosować. Chciałem też zarekomendować państwu świetnego kandydata na urząd prezydenta miasta Legionowa…

View original post 1 456 słów więcej

PiS i Ziobro zastraszają sędziów, a jak się nie uda, wsadzą ich. Idziemy pomóc sędziom

Zwykły wpis

Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i Akcja Demokracja organizują dwie manifestacje poparcia dla sędziów Bartłomieja Przymusińskiego, Igora Tulei i Krystiana Markiewicza. Odbędą się one w czwartek 20 września o 10.30 i piątek 21 września o 11.30 przed siedzibą KRS przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.

Te dni zostały wyznaczone sędziom na przesłuchanie w sprawie ich wypowiedzi medialnych. O tym w artykule „Tuleya i Przymusiński zostaną ukarani dyscyplinarką za krytykę nowej KRS?”.

Cele dobroczynne · 3080 osób

Wezwania i groźba dyscyplinarek to knebel, który ma uciszyć sędziów krytycznych wobec „reform” Ministra Sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. Wszczęcie postępowania wobec sędziów znanych z obrony niezależności sądów trzeba traktować poważnie. Niebawem zacznie działać Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, która jest obsadzona w większości przez osoby bliskie obecnemu ministrowi sprawiedliwości. Minister nie ukrywa, że Izba ma pomóc w usuwaniu z zawodu sędziów, których działania im się nie podobają” – czytamy na Facebooku „Iustitii”.

https://www.facebook.com/sedziowie/videos/715743112112016/

Organizatorzy informują, że „ze względu na szybki rozwój wydarzeń zgromadzenie będzie miało charakter spontaniczny”. Proszą o wydrukowanie i przyniesienie na demonstracje plakatu „Konstytucja”.

Gwałciciela konstytucji mógł przyjąć tylko patologiczny kłamca, jakim jest Trump. Policzono, że od kampanii prezydenckiej skłamał 5000 razy. Podejrzewam, że z żaden z poprzednich prezydentów USA nie zdecydowałby się przyjąć Dudy. Konstytucja jest zbyt ważną wartością w USA.

Hairwald

Podczas spotkania Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem padło wiele słów, a niewiele konkretów. Z pewnością jedno ze sformułowań prezydenta Polski zwróciło uwagę. To miał być podobno żart – otóż Duda poruszył temat utworzenia w naszym kraju stałej bazy wojsk USA. Miałaby ona nazywać się „Fort Trump”.

„Kluczowy moment: „Uśmiechnąłem się do prezydenta o Fort Trump w Polsce” – prez. Duda… Przez lata w świecie zazdroszczono nam, że boksujemy powyżej swej wagi. Dziś boksujemy trzy wagi poniżej. Bez planu, bez strategii, bez umiejętności prowadzenia wielkiej polityki” – skomentował na Twitterze były ambasador Polski w Kanadzie Marcin Bosacki.

„Wstyd na cały świat! Nawet prezydenci bananowych republik bardziej od prezydenta Dudy szanowali siebie i własne państwa” – dodał Tomasz Siemoniak z PO. Najostrzej zareagował Zbigniew Hołdys: – „Propozycja nazwania siedziby wojsk USA w Polsce „Fortem Trumpa” była wślizgiem poniżej jakiegokolwiek standardu”.

Wielu internautów krytykowało lub wyśmiewało pomysł Dudy. – „Jak już zapłacimy…

View original post 1 419 słów więcej

Kler lubi dzieci, czy tylko w nich gustuje?

Zwykły wpis

Krzysztof Luft i inni skomentowali rozpoczęcia roku szkolnego w szkole w Pcimiu, na ktorym był abp Jędraszewski, który najwudoiczniej jak inni w Kościele katolickim gustuje w dzieciach..

Abp. Jędraszewski na rozpoczęciu roku szkolnego w Pcimiu. Klecha po prostu lubi dzieci.

Hairwald

Były prezydent Lech Wałęsa podczas konferencji „Wolne Wybory – Obywatelskie zaangażowanie” ostrzegał przed wyborczymi oszustwami i namawiał do obywatelskiego monitoringu nadchodzących wyborów samorządowych. – „Ta władza będzie perfidnie oszukiwać. Poznałem się na nich, znam ich od dawna. Oni robili zamach stanu za moich czasów, a teraz im się udało przeprowadzić go demokratycznie. I dlatego zrobią wszystko, by obronić te wszystkie swoje punkty. A my musimy nie pozwolić na to, bo to szkodzi Polsce” – stwierdził Wałęsa.

Komitet Obywatelski, któremu patronuje były prezydent, chce, aby w każdej komisji wyborczej znalazła się osoba czuwająca nad rzetelnością i uczciwością głosowania, a potem nad liczeniem głosów.

Wałęsa apelował do uczestników konferencji: – „Musicie obronić polski rozwój i polską demokrację. Trwanie obecnej władzy to nieszczęście dla kraju; cały świat, który kiedyś nas podziwiał, śmieje się z…

View original post 1 527 słów więcej

Ziobro, Macierewicz, Brudziński. Przez takich gnije Polska

Zwykły wpis

„Doszło do skandalicznego zjawiska. Nasze organizacje były inwigilowane przez funkcjonariuszy policji, którzy mogli zamiast tego inwigilować organizacje przestępcze, do czego zostali powołani” – powiedział Piotr Kołomycki ze stowarzyszenia Młodzi Demokraci. Portal oko.press opisał dziś policyjną akcję obserwacji spotkania młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem.

Odbyło się ono rok temu podczas protestów przeciw przeprowadzanym przez PiS zmianom w sądownictwie. – „Komenda stołeczna kazała policjantom po cywilnemu obserwować spotkanie działaczy młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem. Tajniacy cztery godziny stali pod klubokawiarnią Państwomiasto” – czytamy w oko.press.pl.

Artur Jaskulski z Federacji Młodych Socjaldemokratów działania służb uznaje za niedopuszczalne. „One nie powinny były mieć miejsca w państwie demokratycznym. Uważamy to za próbę zastraszenia młodych obywateli, którzy walczą o demokrację, troszczą się o kraj” – powiedział. Były lider młodzieżówki Nowoczesnej Adam Kądziela dodał, że czynnościom operacyjno-rozpoznawczym mogą być poddane jedynie osoby, wobec których istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa. – „Idąc tokiem rozumowania obecnej władzy: wobec osób, które dyskutują o stanie demokracji w Polsce, istnieje domniemanie, że mogą popełnić przestępstwo. Jeśli faktem jest to, co zawierają komunikaty policji i to, o czym donosi portal oko.press, to mamy do czynienia z nieprzyjemną sytuacją, ale też ze strachem władzy. Ten strach wcześniej dotykał polityków opozycji, rok temu dotknął nas, a afektem końcowym może być to, że dotknie każdego obywatela. Należy zadać pytanie, czy w czasach, kiedy doszło do rozkładu trójpodziału władzy, a rząd PiS przejął polityczną pieczę i władztwo nad polskim wymiarem sprawiedliwości, takie zjawiska jak inwigilowanie obywateli będą na porządku dziennym” – stwierdził Kądziela.

„Całe życie to samo. Przygnębiające. Zawsze te same osoby są inwigilowane. Czy mają 17, czy 67 lat” – skomentował na Twitterze Zbigniew Hołdys. Kilka godzin później dodał z ironią: – „Informuję, że jestem w dużym sklepie Auchan, rozmawiam z młodymi ludźmi, gratulują mi, filmujemy to kamerką, nie widzę dronów nad głową, niewykluczone, że pozostali klienci, których kręci się tu sporo, mają nas na oku. Albo ci młodzi, cholera wie. W kafelkach widzę podwęch”.

Znowu na pierwsze strony gazet wraca temat katastrofy smoleńskiej. Po wielu zabiegach, Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zgodził się na przyjazd prokuratorów i ekspertów, by mogli dokonać oględzin tupolewa.

Antoni Macierewicz ma swoje zdanie w tej sprawie i zgodę Rosji nazywa jawną kpiną. Stwierdził w Radiu Maryja, że według niego „mamy do czynienia z bezczelną i tradycyjną grą rosyjską, którą znamy w Polsce od wieków”. Podkomisja smoleńska chce bowiem dokładnie zbadać samolot i dokonać jego rekonstrukcji, a Rosjanie „z jednej strony mówią proszę bardzo, możemy zgodzić się na oględziny, ale nie badanie. A równocześnie w skierowanym do mnie piśmie odpowiadają, że rekonstrukcji w żadnym wypadku nie będzie, na rekonstrukcję się nie zgodzimy”.

Przypomina też, że zgodnie z raportem Rady Europy dotyczącym katastrofy smoleńskiej, „obowiązkiem Rosji jest oddanie wraku”. Samolot powinien więc być zwrócony, a sama zgoda tylko na obejrzenie to absurd.

Nieco inaczej na sprawę patrzy Katarzyna Lubnauer. Napisała na Twitterze, że „Od zawsze mówiłam, że Putinowi opłaca się zwrócić wrak, jeśli przechyli to szale zwycięstwa na stronę PiS w wyborach 2019 r. Bo PIS dobrze służy polityce Putina – rozwala UE”. Czas pokaże czy pani Lubnauer ma rację i Tupolew wróci do Polski.

Również Tomasz Lis nie ukrywa swojego zdania w tej sprawie. Według niego „Coraz głośniej się mówi, że Putin za chwilę zrobi jakiś gest wobec reżimu w Warszawie za neutralną wobec Rosji i wrogą wobec UE i Ukrainy politykę PIS. Wrak wraca?

No tak. Nie wiem, czy to rzeczywiście ukłon Rosji w stronę PiS, ale zbliżają się wybory, więc i wraca temat katastrofy, który jak żaden inny, utrzymuje elektorat PiS w posłuszeństwie i oddaniu. Zapewne pojawią się nowe koncepcje i pan Macierewicz popłynie na fali własnej fantazji. Chwilowo jednak trzeba wysłać przekaz do narodu, że Rosja wciąż się opiera, pozwoli tylko popatrzeć na Tupolewa ekspertom z Polski i to nic nie da.  No chyba że ci eksperci są tak profesjonalni, że wystarczy im spojrzeć a już będą wiedzieć, co i jak.

„Cejrowski NIE wystąpi w Belfaście w Strand Arts Centre. Udało mi się. Ci, którzy nazwali mnie kapusiem albo wymyślali inne idiotyzmy, mówię Wam – zawsze, ale to zawsze będę walczyć z homofobią, islamofobią i antysemityzmem. (…) Jeśli event zostanie przeniesiony gdzieś indziej, rozpętam kolejną burzę” – napisała na Facebooku Aleksandra Łojek. Ta mieszkająca od 10 lat w stolicy Irlandii Północnej polska pisarka doprowadziła do odwołania wrześniowego występu Wojciecha Cejrowskiego.

Łojek nie zgadza się, by Cejrowski dzielił się swoimi seksistowskimi i homofobicznymi opiniami. – „Polacy absolutnie nie mogą być kojarzeni z czymś takim, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, w której słowa skierowane przeciwko ludziom z powodu ich orientacji seksualnej, koloru skóry, pochodzenia, traktowane są bardzo poważnie” – stwierdził w rozmowie z wp.pl Łojek.

Pisarka napisała do zarządców miejsca, w którym miał wystąpić Cejrowski. – „Przesłałam im linki do niektórych homofobicznych wypowiedzi Cejrowskiego” – powiedziała. Poza tym skontaktowała się z BBC. – „Ta podchwyciła temat i po kilku rozmowach wpuszczono mnie na antenę w bardzo popularnym tutaj Nolan Show” – dodała Łojek.

O bulwersujących wypowiedziach Cejrowski w artykule „Prostackie słowa Cejrowskiego o Biedroniu, Tusku i kobietach”. Łojek stwierdziła, że szokują ją jego regularne występy w TVP. – „Myślę, że decydenci mylą definicje wolności: jest wolność od i do. Oczywiście, że wolność słowa jest święta, dopóki kogoś niewinnego nie rani, nie krzywdzi, nie nawołuje do przemocy. Cejrowski prezentuje pogardę w stosunku do tych, którzy nie wyznają jego wartości, są inni. Jest to klasyczna mowa nienawiści, tym bardziej szokująca, że Cejrowski twierdzi, że jest katolikiem. Nie można kogoś obrażać, bo jest innego pochodzenia, orientacji seksualnej, wyznaje inną religię. To bardzo szkodliwe społecznie” – powiedziała Łojek.

Waldemar Mystkowski pisze o sytuacji Ziobry.

W PiS działa instytucja „transferu”: będziesz popierał, dostaniesz ciepłe posady dla siebie i rodziny.

Zbigniew Ziobro ma w Sejmie tylko osiem szabel, nie jest to powalająca siła i nie musi chronić go przed odsunięciem od władzy przez prezesa Kaczyńskiego i jego nominatów. Ziobro buduje swoją moc na frontach prokuratorskim i sądowniczym.

Minister sprawiedliwości miał już iść do rekonstrukcji przy zmianie premiera – z Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego, uciekł spod topora, ale co ma wisieć, nie utonie. Czy ta reguła rewolucyjna znajdzie zastosowanie jeszcze podczas rządów PiS, czy dopiero po zmianie władzy?

W każdym razie Ziobro zasłużył na coś więcej niż tylko Trybunał Stanu. W PiS jest postrzegany jako „regularny psychopata” – o czym pisze w „Newsweeku” Cezary Michalski. Psychopata zbiera materiały nie tylko na opozycję, ale i na swoich. Te mogą się przydać, gdy Ziobro znajdzie się pod polityczną pętlą i grunt będzie usuwał mu się spod stóp. Wygląda na to, że Ziobro nie skończy jak normalny człowiek: albo swoi go posadzą, albo opozycja, która dla dobra Polski będzie musiała ukarać przykładnie takich niszczycieli.

Morawiecki to ciągle królik wyciągnięty z kapelusza przez prezesa. Bez wsparcia aparatu partyjnego nic nie może. Zdaje się, że pozyskał dla swoich celów najpotężniejszą postać w PiS po bogu Kaczyńskim, Joachima Brudzińskiego, a ten w żelaznej garści trzyma aparat PiS w terenie.

Kluczem Mateusza Morawieckiego do usunięcia Ziobry może być wsparcie tatusia Kornela, który kilku posłów wyciągnął z Kukiz ’15. Mogliby zastąpić owe 8 szabel Ziobro. Oczywiście jeszcze istnieje instytucja „transferu”, która w PiS działa na zasadzie korupcji: będziesz popierał, dostaniesz ciepłe posady dla siebie i rodziny.

Ziobro zawiódł w dziele niszczenia opozycji, źle wybrał cel ataku na „totalną opozycję”. Były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski to bardzo kiepski pomysł, od razu Ziobro powinien się w tym zorientować. Gawłowski najpierw sam zrzekł się immunitetu, w areszcie wydobywczym nie załamał się, po kilku miesiącach wyszedł i opowiedział, jak CBA chciała go korumpować, gdy siedział. Ziobrze nawet nie pomoże prezes Kaczyński, który zapowiedział rozszerzenie zarzutów prokuratorskich w stosunku do Gawłowskiego.

W ogóle mitem okazała się pisowska formuła publicystyczna „przez 8 lat rządów PO-PSL…”. Właśnie za upadek tego mitu Ziobro może beknąć. PiS nie znajduje żadnych haków na poprzedników, elektorat własny może się zniecierpliwić, bo miał dostać igrzyska, a otrzymuje tylko suchary.

W takich strukturach sekciarsko-mafijnych jak PiS winny musi się znaleźć. Ziobrę szykują na kozła ofiarnego. Miał sadzać wrogów politycznych, a ci wychodzą na wolność z aresztów wydobywczych i jego oskarżają. Czuć w PiS bojaźń i drżenie, bo po wyborach nie tylko zawiśnie pętla nad Ziobrą, ale przede wszystkim nad Beatą Szydło, poszczególnymi ministrami i nad prezydentem Dudą.

Polska polityka musi się rozprawić ze swoją ciemną stroną, jaką reprezentuje PiS. Partii Kaczyńskiego nie można rozgrzeszać, iż jest przedstawicielką polskiej bylejakości. Łajdactwo ma być nazwane i osądzone, aby nie ciążyło nad państwowością. W naszych dziejach takie zamiatanie pod dywan skutkowało tym, że traciliśmy niepodległość.

Państwo policyjne. Czy to już?

Zwykły wpis

>>>

LIST DO WSZYSTKICH, KTÓRZY CHCĄ WYGRAĆ Z PIS

Wielce Szanowni i mniej szanowni niektórzy politycy, publicyści, historycy, działacze, politolodzy, prawnicy, a także autorzy dziwnych symetrycznych artykułów w prasie.

Trudno wygrać z PiS, kiedy każde zdanie zaczyna się od: „byliśmy głupi”, „popełniliśmy mnóstwo błędów”, „nie dostrzegaliśmy”, „zaniedbaliśmy”. Trudno zyskać wiarygodność i zaufanie wyborców  niezbędne do zwycięstwa, kiedy ciągle się za coś przeprasza i informuje, w czym było się gorszym. Przestańcie to robić. Bo ludzie, którzy nie chcą totalitarnego zamordyzmu, a wbrew rządowej propagandzie jest ich w Polsce sporo, nie potrzebują płaczków, tylko liderów.

Czyli silnych, wyrazistych kobiet i mężczyzn, którzy wypowiedzą na głos ich emocje, uczucia i potrzeby, dzięki którym poczują się ważni i słyszani.

Liderów zaś (pozwólcie, że napomknę o tym skoro jest okazja, kierując te słowa do partyjnych szefów) nie namaszcza się z góry i nie wskazuje palcem. Warto też pamiętać, że lider nie jest guru i nauczycielem swoich rodaków, tylko jednym z nich, a więc nie łaje, nie wychowuje, tylko reprezentuje.

Tak, uważam, że zbyt wielu z was narzeka na swoich czytelników, widzów, wyborców itp., kiedy tylko zdarza się okazja.

Wielce Szanowni i mniej szanowni niektórzy politycy, publicyści, historycy, działacze, politolodzy, prawnicy, a także autorzy dziwnych symetrycznych artykułów w prasie

Trudno jest też wygrać z PiS, jeśli ludzie z nim walczący:

1)  udają i grają (to się czuje!)

2) kombinują cwaniacko, jak coś dla siebie zyskać (to widać!)

3) nie wierzą w to co mówią, a ich działania nie wypływają z serca

4) oprócz wzniosłych uczuć i umiłowania demokracji nie mają (uwaga!) PLANUTak, tak,  niestety nie tylko taktyka, ale i strategia są absolutnie niezbędne.

5) … i – last but not east – są: napędzani tylko z zewnątrz: pragnieniem sławy czy PR-owego sukcesu; niewolnikami sondaży lub klikalności.

Dobra wiadomość jest taka, że wbrew obowiązującej w mediach, nawet centrowych i opozycyjnych, bezmyślnie powtarzanej narracji, że opozycji brak liderów  – liderzy są! I mają moc. A wszystko co trzeba zrobić, to pozwolić im zaistnieć i działać, zamiast torpedować w imię partyjnej lub środowiskowej zawiści (nie mogę przecież pozwolić, żeby błysnął/błysnęła bardziej ode mnie, niech Polska ginie, jeśli to nie ja mam być gwiazdą), która to postawa wśród polityków, publicystów, a nawet, o zgrozo, prawników i społecznych działaczy jest aż nadto częsta.

Wielce Szanowni i mniej szanowni niektórzy politycy, publicyści, historycy, działacze, politolodzy, prawnicy, a także autorzy dziwnych symetrycznych artykułów w prasie

PiS reprezentuje mentalność więzienną, w której nie istnieją pojęcia „kultury” i „braku kultury”, ale wyłącznie słabości i siły. Dlatego nie można tłumaczyć się i przepraszać, być pokornym i uniżonym, strachliwym, rozglądać się po każdej decyzji na boki w poszukiwaniu pozytywnych recenzji i zastanawiać „co ludzie powiedzą”. Przemilczać pewne sprawy ze strachu, żeby nie zostać źle zrozumianym, lub żeby wasze słowa nie zostały celowo przekręcone. Nie można też (uwaga, będzie kontrowersyjnie!) bać się o własną reputację, bo strach przed jej utratą często paraliżuje działanie.

Na to wszystko trzeba machnąć ręką i konsekwentnie robić swoje.

Przyjąć postawę: psy szczekają, karawana jedzie dalej.

I najtrudniejsze – trzeba ignorować PiS, nie odnosić się do jego wypowiedzi, retoryki, nie dyskutować i nie tracić czasu na jałowe spory (z wyjątkiem prostowania kłamstw i mówienia o własnych sukcesach).

A w obliczu przekupywania przez PiS kolejnych grup społecznych (za pożyczone zresztą na ich konto pieniądze), trzeba przeciągać na swoją stronę kolejne grupy społeczne i zawodowe.

Widzę Borysa Budkę na spotkaniu z protestującymi przeciw upolitycznianiu policji związkami zawodowymi policji, wspierającego w imieniu całej zjednoczonej opozycji policjantów opierających się władzy i udzielających im niezbędnych gwarancji  na przyszłość i konkretnej pomocy, Tomasza Siemoniaka, regularnie spotykającego się z wojskowymi i generałami służb specjalnych, omawiającego z nimi reformę i finansowanie polskiej armii po PiS-ie i sposób odbudowania wiarygodności Polski w świecie, Joannę Scheuring – Wielgus dyskutującą, zabiegającą o poparcie środowisk ludzi niepełnosprawnych, Kamilę Gasiuk – Pihowicz, prof. Marcina Matczaka oraz mecenasa Piotra Schramma – zabiegających o stworzenie zawodowej grupy wsparcia i szkoleń dla sędziów, poddawanych w tym nowym, stworzonym przez PiS ustroju wyjątkowo trudnej do zniesienia presji psychicznej życiowej, a nierzadko ordynarnemu szantażowi. Krzysztofa Brejzę prowadzącego parlamentarny lub pozaparlamentarny zespół śledczy do zbadania finansowania PiS, Andrzeja Rozenka i generała Marka Dukaczewskiego – wspierających i dbających o morale niegodziwie potraktowanych przez PiS ludzi służących Polsce zdrowiem i życiem: byłych funkcjonariuszy służb mundurowych (to akurat już robią, ale można by wyraźniej zaakcentować poparcie dla nich), Bartosza Arłukowicza – rozmawiającego z lekarzami i pielęgniarkami o tym, jakie nowoczesne standardy trzeba  (i jak i za co) wprowadzić w służbie zdrowia po wyborach.

Widzę mocny gabinet cieni zjednoczonej opozycji, z prof. Matczakiem jako ministrem sprawiedliwości i jakimś szanowanym przez NATO generałem jako szefem MON, mocną obsadą resortów zdrowia, dyplomacji i edukacji.

Nie można też, jak mam wrażenie w dużym stopniu dzieje się to dziś, pozostawiać w samotności indoktrynowanych przez PiS i bez przerwy poddawanych praniu mózgu ogromnych grup Polek i Polaków.

Trzeba robić okrągłe stoły!

Z lekarzami, policjantami, wojskowymi, dyplomatami, dziennikarzami, górnikami, nauczycielami, niepełnosprawnymi, kobietami, starszymi ludźmi, normalnymi rozsądnymi księżmi – z każdym, kto nie jest fanatykiem i faszystą i z każdym, z kim da się rozmawiać.

Umówmy się, w najszerszym gronie społecznym jak to tylko możliwe, na Polskę po PiS: zasobną, zamożną, nowoczesną, laicką, ale i społeczną, pamiętającą o biednych, słabszych i o prawach człowieka i prawach reprodukcyjnych dla kobiet. Na Polskę z sercem, luzem i poczuciem humoru.

>>>

>>>

Wszystko zaczęło się przed tygodniem, gdy Elżbieta Podleśna, psychoterapeutka z Warszawy, na oknach biura poselskiego Krzysztofa Czabańskiego w Golubiu – Dobrzyniu i Wąbrzeźnie napisała „PZPR”, a na chodniku „Czas na sąd ostateczny”. Policjanci z aż trzech komend ostro wzięli się do pracy i już następnego dnia zatrzymali ją i postawili zarzut propagowania ustroju totalitarnego. Panowie nie patyczkowali się i poddali oskarżoną poniżającym procedurom. Kazali jej np. rozebrać się do naga. Na kamerach dostrzegli też, że w Golubiu – Dobrzyniu jechała pod prąd, ale nie ukarali jej mandatem. Sprawę skierowali do sądu.

W niedzielę grupa Obywateli RP, w ramach solidarności z panią Podleśną, podjechała pod biura Czabańskiego w Toruniu, Chełmnie, Osięcinach i Wąbrzeźnie, oblepili je kartkami z napisem „PZPR” i pojechali na policję, by złożyć doniesienie na samych siebie. Jak mówi Krystyna Malinowska, bydgoszczanka, która przeprowadziła tę akcję w Chełmnie, „Prawdopodobnie popełniłam czyn zabroniony w postaci propagowania ustroju totalitarnego. Moje podejrzenie wobec samej siebie wywodzę z faktu, że taki właśnie zarzut prokurator rejonowy w Wąbrzeźnie Janusz Biewald postawił Elżbiecie Podleśnej, która napisała ‚PZPR’ na biurach poselskich posła Czabańskiego w Wąbrzeźnie i Golubiu-Dobrzyniu”. Policjanci, do których zgłosiła się pani Malinowska wydawali się mocno skonsternowani, „Jeden dopytywał mnie, czy na pewno chcę złożyć na siebie donos. A drugi, czy naprawdę przyjechałam z Bydgoszczy do Chełmna, by nakleić dwie kartki. Potwierdziłam”.

W oklejaniu okien biura posła Czabańskiego wzięli też udział Piotr Pytlakowski, reporter „Polityki” i Wojciech Fusek, były zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Jerzy Sawka, były szef wrocławskiego oddziału „Wyborczej”, przekazał informację na Facebooku, że „Panowie wraz z trójką innych osób pojechali do Radziejowa i na biurze poselskim Krzysztofa Czabańskiego nakleili napis ‚PZPR’. Potem cała piątka udała się na posterunek”.

Co ciekawe, akurat tutaj policjant nie chciał przyjąć zgłoszenia, „tłumacząc, że nie zna żadnego Czabańskiego. Przekonali go jednak argumentami, że za to oni go bardzo dobrze znają, bo Pytlakowski grał z nim w piłkę nożną a Fusek był jego szefem

W godzinach popołudniowych cała grupa wracała już do Warszawy. Czy postawione zostaną im zarzuty, identyczne jak pani Podleśnej, nie wiadomo.  Redakcja „Gazety Wyborczej” usiłowała skontaktować się w tej sprawie z oficerem prasowym komendy w Radziejowie asp. szt. Grzegorzem Dąbrowskim, ale nie odbierał on telefonu.

>>>

Andrzej Karmiński pisze list do szarego policjanta.

zwracam się do Pana w przekonaniu, że nie jest Pan bezmózgim „kulsonem”, który wstąpił w szeregi policji, bo fascynuje go władza, podnieca przemoc i zachwyca okazja narzucenia innym swojej woli za pomocą pały, pięści, buta i służbowego gazu. Zwracam się do Pana, ponieważ mam wrażenie, że niewygodnie Panu w tyralierze ustawionej przeciwko ludziom, którzy legalnie i pokojowo domagają się od rządzących zatrzymania demolki państwa. Wiem, że to nie Pan wyciągał z tłumu wytypowanych demonstrantów, by przylać im w krzakach. Widziałem też, że salutował Pan, gdy protestujący śpiewali hymn narodowy.  Zwracam się zatem właśnie do Pana z prośbą o chwilę refleksji.

Nie wiem, co Panu powiedzieli wysyłając na demonstrację i stawiając naprzeciw tłumu przeciwników obecnej władzy. Myślę, że to samo, co od dawna opowiadają swoim wyborcom i co usiłują wmówić zdumionym Europejczykom. Pewnie kazali Panu bronić Polski przed oszalałymi z nienawiści pogrobowcami reżimu Tuska, którzy do niedawna kradli na potęgę, a po wyborach nie pogodzili się z odsunięciem od koryta i z utratą stołków. Mam nadzieję, że podczas ulicznej służby udało się Panu skonfrontować tę narrację z rzeczywistością. Widział Pan przecież ludzi, przeciw którym Pana wezwano. Już Pan wie, że demonstrantów nie przywożą autobusami. Domyślił się Pan, że nikt ich nie kupił, ani nie wezwał w trybie partyjnego polecenia. Zobaczył Pan, że nie są to ani zorganizowane bojówki, jak twierdzi posłanka Pawłowicz z PiS, ani oszalałe świry, jak uważa marszałek Karczewski z Senatu, ani prowokatorzy, którzy tylko marzą, by oberwać pałą przed kamerą – jak chciałby poseł Jakubiak z Kukiz15.

Widział Pan zgromadzonych ludzi i z pewnością zauważył, że to żadna kasta, żadna elita w futrach i brylantach, tylko najnormalniejsze szerokie spektrum społeczeństwa o rozmaitych poglądach. Na pewno wie Pan, co to jest spektrum, więc tylko przypomnę: chodzi o ludzi rozmaitych zawodów, wszelkich barw politycznych i apolitycznych, różnorodnych, w każdym wieku, niepełnosprawnych i sprawnych, biednych i bogatszych, również takich jak Pana rodzina i znajomi. To po prostu jakiś w miarę reprezentatywny przekrój obywateli, a jeśli coś ich wyróżnia, to nieobojętność na zło, podłość i głupotę. I jeszcze wyróżniają się tym, że lubią swój kraj do tego stopnia, że nie pozwolą go rozpieprzyć.  Widział Pan plansze i transparenty świadczące, że ci ludzie nie zbierają się po to, żeby Polsce zaszkodzić. Słyszał Pan, czego oczekują od władzy. Wie Pan już, że nie chodzi o profity i zaszczyty, tylko o demokrację, o praworządność i o gwarancję nietykalności dla Konstytucji deptanej przez chorych na władzę funkcjonariuszy jednej partii. Pytam więc: – Czy Panu przypadkiem nie chodzi o to samo? Czy nie o to chodzi każdemu przyzwoitemu Polakowi?

Pamięta Pan rotę swojej przysięgi? „Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny…”  Jeśli Pan pamięta, to proszę zadać sobie kilka prostych pytań. Na przykład – czy chronić należy ten porządek prawny, który wspierają wszystkie liczące się polskie i zagraniczne gremia prawnicze, czy też powinien Pan stanąć w obronie zdemolowanego prawa, wywróconego na lewą stronę i podporządkowanego jednopartyjnemu monopolowi władzy – prawa popieranego tylko przez rządzących i nieliczną grupę lizusów, którym władza oferuje dziś zaszczyty, stanowiska i podwyższone pensje? Którego porządku prawnego przysięgał Pan bronić? Czy reguł wyznaczonych Konstytucją uchwaloną i potwierdzoną w ogólnonarodowym referendum, której treść nie budziła dotąd niczyich wątpliwości – także prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Czy może powinien Pan stanąć po stronie tej pokracznej wersji demokracji, gdzie Konstytucję można podeptać, kiedy staje się niewygodna, bo przeszkadza w przejęciu pełni władzy? Czy będzie Pan bronił tej Konstytucji, którą Pan zna i którą my znamy, czy tej pogryzmolonej wersji z wyrwanymi kartkami i z dopiskami Kaczyńskiego? I warto również zastanowić się, kto jest tym Narodem, któremu ma Pan wiernie służyć. Czy na pewno suwerenami są Pana szefowie i szefowie ich szefów, a także ich krewni, znajomi i liczni misiewicze na państwowych posadach? Czy bardziej kojarzą się Panu z Narodem zwykli ludzie, których zapewne każą Panu spacyfikować, bo domagają się demokratycznych praw – czy raczej faszyzujący narodowcy, chorzy z nienawiści do myślących i wyglądających inaczej, których przełożeni każą wam hołubić i chronić jako modelowej reprezentacji Polaków?

Wiem, że jest Pan w trudnej sytuacji. W każdej chwili może Pan otrzymać rozkaz ruszenia na demonstrantów. Jeśli kordon policji zaatakowany zostanie kamieniem, jeżeli na czyimś mundurze rozpryśnie się pojemnik z czerwoną farbą, rzucony przez jakiegoś chorobliwie wzmożonego demonstranta (albo prowokatora z glejtem od ministra), może wtedy dojść do wielkiej zadymy o nieobliczalnych skutkach. Czy weźmie Pan w niej udział? Powiadają w waszej formacji, że z rozkazem się nie dyskutuje, ale to nieprawda. Ustawa o policji w art. 58 ust. 2 umożliwia Panu niewykonanie rozkazu. Ba, jest Pan wręcz zobowiązany odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa.  Pozostaje więc tylko wyjaśnić sobie: czy podeptanie Konstytucji, rozmontowanie instytucji demokratycznych, notoryczne łamanie ludzkich praw, zawłaszczanie państwa przez jedną grupę trzymającą władzę, bezprawnie rozdzielanie budżetowej kasy między rządzących i ich akolitów, niszczenie więzi z Unią Europejską, łamanie umów międzynarodowych, narażanie bezpieczeństwa kraju,  kpina z polskiej racji stanu i wreszcie wydanie rozkazu  użycia przemocy wobec ludzi, którzy ten nierząd potępiają – czy są to przestępstwa, czy tylko naturalne formy sprawowania władzy przez legalnie wybrany rząd?

Nie oczekuję od Pana jakiejś nadzwyczajnej ofiarności, chociaż ślubował Pan chronić konstytucyjnego porządku prawnego „nawet z narażeniem życia”.  Wystarczyłoby z naddatkiem, gdyby nie zapominał Pan o tym fragmencie przysięgi, gdzie ślubował Pan „strzec honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej”. Bardzo na to liczę. A przy okazji – pamięta Pan, że kiedy zgodnie z procedurą podpisywał formularz aktu ślubowania, szef podał Panu rękę i powiedział „Witam w szeregach policji”? Otóż chcę Panu powiedzieć, że kimkolwiek był człowiek, który przyjął Pana do służby, pewne jest, że to nie był właściciel polskiej policji. Bo policja nie należy ani do faceta, który kompromitował podwładnych przypinając im anielskie skrzydła, ani do komendanta, który zatrudnił policjantów do produkowania konfetti, sypanych z helikoptera na głowę jego szefa, zachwyconego tą lizusowską adoracją. Właścicielem policji nie jest polityk wygrażający kodeksem karnym każdemu, kto jego zdaniem nawołuje, by policja odmawiała wykonania rozkazów. Policja nie jest własnością cymbała, który za nazwanie komucha komuchem grozi dzielnej kobiecie oskarżeniem o propagowanie ustroju komunistycznego. Nie należy również do bałwana, który ubranie postaci Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z mądrym i dowcipnym wezwaniem: „Konstytucja, Jędrek!” nazwał „znieważeniem pomnika”. Policja nie jest też własnością peerelowskiego prokuratora, który do dzisiaj nie przeprosił oskarżanych opozycjonistów i nadal kłamie opowiadając, jak to się wtedy narażał.

W szczególności właścicielem Policji nie jest ten facet, który próbuje brać nas obu na krzyk, odłączyć nas od rozumu i zastraszyć.  Nie zazdroszczę Panu ministra, którego starsi koledzy z pomorskiej policji notowali niegdyś za napady i rozboje, a dziś używa Pana do uciszania niezadowolonych obywateli niemal tak, jak używa się pasty do butów.  Z jednej strony straszy Pana karami za odmowę wykonania także tych rozkazów, których wykonać Panu nie wolno, a z drugiej strony mruga do Pana, że jakby co, to jest Pan kryty. To prawda, że obecne władze policyjne i polityczne mają niejaką wprawę w osłanianiu policjantów nadużywających siły i uprawnień. Tyle tylko, że kiedy ktoś uwierzy w swoją bezkarność i złamie prawo, to mają go w garści. Wtedy policjant staje się ich własnością.

Nie pozwólcie na zawłaszczenie siebie ani waszej formacji przez kogokolwiek. Bo tak naprawdę POLICJA JEST NASZA! Pan też jest nasz. I pana koledzy również – tak długo, póki nie sprzedadzą swojego honoru za awans i podwyżkę. A jeśli to zrobią, to po klęsce PiS staną się ofiarami państwa bezprawia. Nie ominie ich lustracja, taka jak podczas poprzedniego powrotu do demokracji. Nie pozostanie bez kary nikt, kto sam łamał prawo lub był wspólnikiem bezprawia. Nie pozostaną w zawodzie tchórze i koniunkturaliści, którzy mogli odmówić wykonywania bezprawnych rozkazów, ale im się nie opłacało, albo się bali. Mam nadzieję, że Pana to nie dotyczy.

Licząc na odważne i rozważne decyzje –

>>>

Waldemar Mystkowski pisze o państwie policyjnym.

Ujawnione przez OKO.press operacyjne działania policji i tajniaków wobec protestów w obronie niezależności sądów w lipcu ubiegłego roku powinny przerażać. Ale nie przerażają.

Dlaczego? Bo tego się spodziewaliśmy. Do inwigilowania protestujących rzuconych zostało tylko w Warszawie przeszło 2 tys. zwykłych policjantów i „niezwykłych” z wydziałów kryminalnych, do walki z przestępczością narkotykową, gospodarczą, itd.

Dotyczy to tylko Warszawy, podobnie z pewnością było w innych miastach, np. w Poznaniu protesty miały większe rozmiary, zresztą jak i w roku bieżącym. Dowiadujemy się o tym po roku i dowiadujemy się szczegółów, w jaki sposób inwigilowani byli liderzy opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. Nie dziwią też groteskowe raporty, policja przypomina milicję z czasów PRL.

Obecna władza jest żywcem przeniesiona z PRL, mam na myśli choćby ministrów spraw wewnętrznych – z ubiegłego roku Mariusza Błaszczaka i ministra z rządu Mateusza Morawieckiego, Joachima Brudzińskiego. Obydwaj aparatczycy rodem z „Ucha prezesa”, albo z archiwalnych skeczów kabaretu Tey.

Ujawnione dane są wierzchołkiem góry lodowej inwigilacji ubiegłorocznych protestów. To w istocie wierzchołek państwa policyjnego, które ze swej natury jest państwem bezprawia łamiącym Konstytucję.

Jak po upadku PRL utworzony został Instytut Pamięci Narodowej (IPN), tak po upadku PiS powinien powstać Instytut Badania Bezprawia Władzy PiS (IBBWPiS), bo muszą „spisane być czyny i rozmowy”.

Tymczasem musimy sobie radzić. Musimy uczyć się nowych form oporu pokojowego, aby nie doszło do sytuacji, jak mówi jeden z liderów społeczeństwa obywatelskiego Paweł Kasprzak, gdy „wystarczy, żeby ktoś podstawiony pierdyknął workiem z czerwona farbą w twarz policjanta i zacznie się jatka”.

Musimy wyzbyć się podejrzliwości wobec siebie, bo po takich enuncjacjach o tajniakach umieszczonych pośród nas łatwo o chorą nieufność, a ta może szybko przerodzić się w agresję. Protesty więc winny być podstawą wspólnot, w których ze sobą się rozmawia i bliżej poznaje.

Ogromne znaczenie mają osobowości liderów opozycji. W dalszym ciągu wśród protestujących widzę dużo nadziei, żaru i siły. Po przeszło dwóch latach protestów wobec rządów PiS są to twarze uśmiechnięte, nie naznaczone resentymentem, albowiem tylko wtedy bezprawie i zamordyzm upadną, gdyż boją się otwartości i ludzi gotowych do dialogu.

Będą na nas słać swoich agentów, ale nie lękajmy się ich, zło jest zawsze słabe, bo zło jest tchórzliwe, otacza się kordonami i zamyka w twierdzach, w których jedyną przyszłością jest odejście, śmierć.

>>>