Monthly Archives: Czerwiec 2018

Po cichu zbliża się upadek Polski

Zwykły wpis

Rządowi PiS szybko poszła degradacja Polski. W Unii Europejskiej jesteśmy pariasem, a na świecie jest jeszcze gorzej, bo to parias podniesiony do potęgi globalnej. Koniunktura polityczna dobiega kresu, a gospodarcza jeszcze trwa, ale ciemne chmury zbierają się na horyzoncie i niewątpliwie z nich uderzą gromy w nasz kruchy kapitalizm.

Na kogo możemy liczyć w kontekście przewartościowań, które zachodzą w Europie i na świecie, gdy sytuacja dla nas przedstawia się ze wszech miar niekorzystnie? Donald Trump – ten naciągany sojusznik PiS – nie ukrywa swego niezadowolenia z NATO, które chciałby nawet rozwiązać, w najbliższym czasie po szczycie Paktu Transatlantyckiego dojdzie do jego spotkania w Władimirem Putinem, a ten wreszcie zechce skonsumować swoją pomoc w amerykańskich wyborach.

Niechętny Unii Europejskiej Trump może chcieć Polskę przytulić, gdy ta zaakceptuje wielkomocarstwowy dogmat, iż znajdzie się w strefie wpływów Rosji. A zatem nowa Jałta staje się coraz bardziej realna. Przeklęta geopolityka na jakiś czas odeszła do lamusa, a to dlatego, że Polska przystąpiła do dwóch zachodnich projektów NATO i Unii Europejskiej i na nowo zaczęła definiować swoje aspiracje poprzez otwarcie na na standardy zachodniej demokracji i kapitalizmu. W tych ostatnich wartościach PiS nas wycofuje na pozycje znane z PRL, demokracją jest coraz bardziej fasadowa, a kapitalizm akceptowany, gdy ma postać narodową. Mateusz Morawiecki zdaje się być pojętnym spadkobiercą znanego hasła „Socjalizm – tak, wypaczenia – nie.

Najbardziej przychylny nam kraj na Zachodzie – wręcz nasz adwokat aspiracji – Niemcy, mogą się odwrócić od nas. Tak jak Angela Merkel chciała nam uchylić nieba, może się już nie powtórzyć, a ona po kilkunastu latach kanclerzowania w każdej chwili może być zmieniona. Inni niemieccy politycy są bliżsi wzorcowi socjaldemokraty Gerharda Schrödera, który z równolegle rządzącym w Polsce Leszkiem Millerem, tego ostatniego sytuował w głębokim poważaniu.

Z kolei Francja Emmanuela Macrona Polskę wyklucza z myślenia o przyszłości Unii Europejskiej. Jesteśmy więc nie tylko zdegradowani, zmarginalizowani, ale pomijani. Nasz głos nie jest brany pod uwagę. Jedyny sojusz jaki PiS stworzył – a w zasadzie go podtrzymał – to z nieliczącymi się Węgrami, które jeżeli nie będą w Unii Europejskiej, z automatu znajdą się w ramionach Kremla.

Jeszcze kilka polskich fochów, Unia Europejska zniecierpliwi się i władzom PiS – oby się nie utrzymali przy korycie – pozostanie honorowe nawoływanie do Polexitu.

Wcale nie jest to takie nierealne, jakby się wydawalo, jakby wynikało z polskiego euroentuzjazmu. Zbyt słabo jest podkreślana przez opozycję nasza niezdolność miltarna. Jakoś tam budowalismy swoją obronność, plany na przyszłość z NATO wygladały nader optymistycznie. Ale to co z nich zostało po ministrach Macierewiczu i Błaszczak woła o pomstę. Z planów modernizacyjnych armii zrealizowano tylko zakup samolotów dla VIP-ów. Oprócz Rosji komuś na tym zależało.

Polska jest osłabiana na każdym możliwym kroku. Oceniając z szerszej perspektywy historycznej, jesteśmy tak samo osamotnieni jak pod koniec lat trzydziestych XX wieku i w XVIII, gdy nasz kraj chylił się ku upadkowi. PiS-owi szybko to idzie. Przyczyny upadku są ciche, skttyte, zakłamywane, ale on przyjdzie z hukiem. Gdy nadstawimy uszu, słychać trzeszczenie nieprzyjemnej przyszłości.

Sąd Najwyższy redutą niezależności

Zwykły wpis

W tej chwili w Polsce dzieją się rzeczy historyczne, które przejdą do naszych dziejów. Ważą się losy, czy pozostaniemy krajem demokratycznym i czy w jakiejś perspektywie – względnie niewielkiej – zostaniemy wydaleni, zmarginalizowani, czy też pozostaniemy w Unii Europejskiej, tym najbardziej nowoczesnym projekcie Zachodu.

W kraju sukcesywnie rozmotowywana jest demokracja, a obecnie rządzący wykluczają nas z UE. Niezależność sądownictwa upada, a jego ostatnią jego redutą – kolejne słowo zachwaszczone przez ludzi PiS – jest Sąd Najwyższy.

Istotna uwaga: to my, Polacy, jesteśmy odpowiedzialni za to, co się dzieje w kraju. Nikt nam nie załatwi niepodległości i demokracji, to my musimy tego pilnować, a gdy są one zawłaszczane – wydrzeć. Moi przodkowie walczyli o niepodległość i ginęli, a gdy stawali się emisariuszami na Zachodzie, otrzymywali owszem dobre słowo, ale tylko to.

Dzisiaj sytuacja jest o wiele lepsza, ale tak zawsze nie będzie. Pomogą nam – lecz w pierwszym rzędzie sami sobie musimy pomóc. Oto Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyzszego podjęło uchwałę w obronie Konstytucji, iż Małgorzata Gersdorf pozostanie pierwszym prezesem Sądu Najwyższego do 30 kwietnia 2020 roku.

Uchwała głosi: „My sędziowie Sądu Najwyższego uczestniczący w Zgromadzeniu Ogólnym SN w dniu 28 czerwca 2018 r., pamiętając o złożonym ślubowaniu sędziowskim i wierni Konstytucji RP, która jest najwyższym prawem RP, stwierdzamy, że sędzia SN prof. Małgorzata Gersdorf zgodnie z bezpośrednio stosowanym art. 183 ust 3 konstytucji pozostaje do dnia 30 kwietnia 2020 r. pierwszym prezesem SN, kierującym instytucją, w której pełnimy naszą służbę społeczeństwu”.

Jakim Ordonem okaże się Małgorzata Gersdorf, to wyjdzie w praniu. W sukurs niezależności polskiego sądownictwa idzie Komisja Europejska, która nawet dała przyjacielowi Polski wiceprzewodniczącemu Fransowi Timmermansowi wolną rękę w decyzjach dotyczących Polski o naruszenie unijnego prawa.

Jakie podejmie decyzje Timmermans? Czy zwróci się z pozwem do Trybunału Sprawiedliwości UE o wstrzymanie działanie niekonstytucyjnej uchwały Sejmu o Sądzie Najwyższym?

A jeżeli do tego doszłoby i Trybunał by podjął decyzję zgodną z polską konstytucją, czy PiS podporządkuje się wyrokowi? Jasnym jest dla świadomych Polaków, iż Jarosław Kaczyński i jego najnowszy namiestnik Mateusz Morawiecki stojąc przed dylematem, czy ważniejsza jest obecność Polski w UE, czy władza w Polsce, wybiorą to ostatnie.

Tej władzy nie wierzy nikt na świecie, o czym można było przekonać się przy ustawie o IPN. Izrael i USA zmusiły PiS bez żadnych negocjacji do zmiany ustawy o IPN. Odbyło się to w najszybszej na świecie procedurze – 10 godzin: 3 czytania w Sejmie, brak debaty, głosowanie, procedura w Senacie i podpis Andrzeja Dudy (rekord do Księgi Guinnessa), zaś premier Izraela Netanjahu dopilnował osobiście Morawieckiego i pochwalił, jak Stalin Bieruta, a Breżniew Jaruzelskiego.

Tak! Władze PiS moga się nie podporządkować wyrokowi Trybunału Sprawiedliwości UE, który tej władzy nie wierzy. Wystarczy spojrzeć na świeży wyrok tego Trybunału, rozpatrywał wątpliwość sądu w Dublinie, a dotyczyła tego, czy deportować do Polski Artura C., podejrzanego o produkcję, handel i przemyt narkotyków. Trybunał Sprawiedliwości uznał, że o tym ma decydować sąd dubliński, adwokat podejrzanego obawia się o  lamanie praworządności w Polsce.

Ten casus pokazuje, jak postzegana jest Polska i działajace u nas prawo. I to my musimy obronić niezależność sądownictwa, wspomóc Małgorzatę Gersdorf w tej obronie. PiS roluje nam sprawiedliwość, roluje demokrację, a w dłuższej perspektywie niepodległość. Nie wiem, jak Kaczyński skończy ze swoim chorym kolanem, ale w razie czego nie chciałbym, aby nasze imponderabilia spożywał jak dropsy.

Morawiecki beknie za GetBack, jak amen w pacierzu

Zwykły wpis

PMM: Dochodziło do prób prowokacji, do uwikłania rządu PiS w sprawę GetBack przez osoby, które w ewidentny sposób są związane z Platformą Obywatelską

Sprawa GetBack wymaga bardzo dokładnego wyjaśnienia i to mogę absolutnie obiecać, że zrobię wszystko, żeby doprowadzić do wyjaśnienia genezy i późniejszych wydarzeń związanych z GetBackiem, ponieważ bardzo wiele faktów wskazuje na to, bardzo wiele wydarzeń, bardzo dziwnych, że już w ostatnich czasach dochodziło do prób prowokacji, do uwikłania rządu PiS przez osoby, które w ewidentny sposób są związane z Platformą Obywatelską. Chociażby aresztowania, które sąd potwierdził, potwierdzają to, kto i kogo znały główne osoby, główni aktorzy tego wydarzenia, tej bardzo niedobrej sprawy, która miała miejsce” – mówił na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.

Rzeczywiście, w roku 2017 wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że nastąpiła próba uwikłania części osób z obozu Prawa i Sprawiedliwości, które oczywiście z tą sprawą nie mają nic wspólnego. Jak tylko powziąłem podejrzenie, że może być jakakolwiek nieprawidłowość, to natychmiast zgłosiłem się do odpowiednich służb” – dodawał.

We wtorek agenci CBA zatrzymali dwie kolejne osoby w związku z aferą GetBacku. To dyrektor jednego z departamentów spółki oraz prezes zarządu Polskiego Domu Maklerskiego.

Zatrzymani to Katarzyna M., dyrektorka departamentu wsparcia w GetBacku (tak CBA nazywa stanowisko, na którym kobieta pracuje) i Szczepan D-M., prezes zarządu spółki Polski Dom Maklerski.

Nieprawidłowości przy sprzedaży obligacji GetBacku

Prokuratura Regionalna w Warszawie na razie informuje tylko o zatrzymaniu nie podając szczegółów. „Wyborcza” nieoficjalnie dowiedziała się, że chodzi najpewniej o nieprawidłowości przy sprzedaży papierów wartościowy emitowanych przez spółkę. A konkretnie – obligacji.

„Infrastruktura Marynarki Wojennej wymaga odbudowy; jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych obiecuję ludziom polskiego morza, że będę działał w tej sprawie” – powiedział w niedzielę w Gdyni prezydent Andrzej Duda, odsłaniając Pomnik Polski Morskiej… Były uroczysta zmiana wart, defilada i salut z pokładu ORP Błyskawica.  Duda z okazji stulecia powołania Marynarki Wojennej oddał hołd wszystkim należącym do formacji.

Głowie państwa towarzyszył minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Monument, który od początku budził wiele kontrowersji miał pochłonąć 3 mln zł.

Wydarzenie to jak wiele innych tego typu serwowanych przez obecną władzę. Sęk jednak w tym, że pomnik odsłonięto i zaraz potem zasłonięto… Kpiarze uważają, że w tym przypadku deklaracje głowy państwa należy wziąć dosłownie… Pomnik też poszedł do remontu.

„Wczoraj odsłonięty przez Prezydenta RP Pomnik Polski Morskiej w @MiastoGdynia został ponownie ogrodzony jako… plac budowy” – poinformował na portalu społecznościowym gdynianin Wojtek Budziłło.  „Jak za komuny, zaraz po uroczystym otwarciu zamykało się by dokończyć” – skomentował inny internauta.

Rzecznik Miasta Gdyni pytany o przyczynę ponownego ogrodzenia pomnika w rozmowie z Fakt24, oświadczył bez większego skrępowania: „Sam monument jest gotowy, ale jego otoczenie jeszcze nie. Będzie przygotowane nowe oświetlenie, odwodnienie, ścieżki dla pieszych, zieleń itd”.

Do uroczystego odsłonięcie doszło „ze względu na Święto Marynarki Wojennej i że gdzieś te kwiaty trzeba było położyć”. W bryłę pomnika są już wkomponowane urny marynarzy, więc zdaniem rzecznika w tym wypadku spełniał on swoją rolę. Prace są daleko w polu, bo mają potrwać do października.

Tym razem pełna zgoda Panie Władku!

>>>

Ustawa o IPN to Waterloo PiS

Zwykły wpis

Bez żadnego trybu została przyjęta przez Sejm nowela do ustawy o IPN, z którą PiS przez pół roku obnosił się, że „nie odda ani guzika”.

Beata Szydło po przyjęciu ustawy w styczniu mówiła: „”Nie widzę powodów,żeby zmieniać ustawę o IPN.” To samo utrzymywał Andrzej Duda, który niektóre przepisy odesłał do Trybunału Konstytucyjnego. Ba, ten który przyjął na klatę odpowiedzialność za autorstwo ustawy Patryk Jaki, uzasadniał prawnicze walory: „Polska zrobiła kopiuj-wklej tego,który od lat w PL funkcjonuje ws. „kłamstwa oświęci.”(podaję za tweetem).

Tak ten rząd pracuje, stosuje bezrefleksyjne kopiuj-wklej. Tryb przyjęcia noweli do ustawy jest znamienny. 15 minut przed nadzwyczajnym posiedzeniem Sejmu wprowadzono punkt obrad – nowelizację ustawy o IPN, aby ja przyjąć też w trybie zgoła mało parlamentarnym, bez odesłania do komisji sejmowej, z trzema czytaniami ciurkiem, bez debaty – na tę okoliczność nacjonalista Robert Winnicki zrobił pięciominutowego Reytana na trybunie sejmowej – aby marszałek Kuchciński mógł ją przegłosować

Senat zbiera się w trybie nadzwyczajnym i Duda tego samego dnia podpisze ustawę w trybie nagłym. Dlaczego tak się dzieje? Wiele wyjaśnia wspólna telekonferencja prasowa Mateusza Morawieckiego i premiera Izraela Benjamina Netanyahu.

Nacisk władz Izraela odniósł skurtek, a do tego Międzynarodowe Stowarzyszenie Adwokatów i Prawników Żydowskich (IAJLJ) złożyło w Trybunale Konstytucyjnym opinię, w której wykazuje niekonstytucyjność ustawy o IPN. Zmierzyć się z prawnikami żydowskimi, nikomu nie radzę.

Na pewno miały wpływ naciski amerykańskie, w tym negocjacje w sprawie stałego stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce, które groziły fiaskiem, a także spotkanie Dudy z Trumpem, o te tak silnie zabiegają politycy PiS i muszą ciągle całować klamkę.

Ustawa o IPN to Waterloo tej władzy. Po niej musi przyjść Elba, a następnie Wyspa Św. Heleny. Łatwo został skruszony pisowski dogmat, że nie cofną się, nie oddadzą ani guzika.

Dzień wcześniej doszło do innej ich klęski w Luksemburgu, przesłuchania Polski w ramach Rada ds. Ogólnych w związku z uruchomieniem art. 7 Traktatu o UE.

Władze PiS się cofają pod wpływem siły, a nie argumentów. Choć społeczeństwo obywatelskie nie ma takiej siły rażenia, jak USA i Izrael, ale konsekwentna i nieortodoksyjna presja jest swoje osiągnąć. Lekcja ustawy o IPN nie może iść w las, ale w naszą polityczną mądrość.

Ustawa o IPN ma przecież zapisy dotyczące Ukrainy, ale one nie zostały znowelizowane, bo dzisiaj Ukraina w polityce PiS się nie liczy. Znamienne, iż nasz wschodni sąsiad został olany przez tę władzę, która tym samym składa kolejny prezent Kremlowi.

Długie nosy Pinokiów

Zwykły wpis

Czyżby długie nosy Pinokiów ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich poczuły wiatr historii i jego zapaszki, że zmieniają orientację i informują, co czują: „Wzywamy władze mediów publicznych do zagwarantowania niezależności i godności uprawiania dziennikarstwa”.

Czy Jacek Kurski posłucha? Pytanie żartobliwe, bo chodzi o coś innego. Reorientacja SDP jest to pokłosiem walk w PiS, a ta wojna jest post-kolanowa, bo kres Jarosława Kaczyńskiego zbliża się wielkimi krokami. Bezpardonowo okładają się, kto z nich będzie prowadził Polskę ku zatracie.

Widać trzy linie frontu. Jedna wytyczona przez Mateusza Morawieckiego, druga jest dziełem Zbigniewa Ziobry, a trzecia zakonu PC.

Ziobro zbiera haki na Mateusza Morawieckiego, bardzo poważnym hakiem jest sprawa GetBacku, minister sprawiedliwości zaczął hurtowo aresztować kierownictwo tej firmy windykacyjnej, stosować swój słynny areszt wydobywczy. Co ten górnik prawdy wycisnął z windykatorów? – niedługo się okaże.

Morawiecki, jak na największego Pinokio przystało, stosuje firmowy chwyt: to nie my, to Platforma. „Dochodziło do prób prowokacji, do uwikłania rządu PiS w sprawę GetBack przez osoby, które w ewidentny sposób są związane z Platformą Obywatelską”.

W tej wypowiedzi Morawieckiemu nos urósł mu kilka centymetrów i jego koniec widać dopiero za zakrętem, bo to znaczy, że PO uwikłało go, gdy on był doradcą PO, ale też może znaczyć, że tatuś Kornel uwikłał – zwolennik głosowań na dwie ręce – gdy do Kancelarii Premiera dostarczył listy od prezesa GetBacku – Konrada K.

Związki GetBacku z PiS są rozliczne. Firma sponsorowała środowiska patriotyczne PiS, gdy te robiły gale ku czci Człowieków Roku. Ponadto miała związki ze SKOK-ami, wszak pisowską kasą, minister rządu PiS Dawid Jackiewicz był doradcą GetBacku, itd.

Zdanie Mateusza Morawieckiego o związku GetBack z PO byłoby prawdziwe, gdyby on i tatuś Kornel wstąpili do partii zarządzanej przez Grzegorza Schetynę, a tak trafia kulą w płot.

Nos Morawieckiego może czuje swoje pisowskie zapaszki, ale widzi mi się, że nie tam kieruje swoje przerośniete nozdrza, gdzie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

Polska przez Pinokiów jest upokarzana na każdym kroku. Dzisiaj Polak to brzmi podejrzanie. W Luksemburgu po raz pierwszy w historii Rada ds. Ogólnych wysłuchuje Polski w związku z procedurą z artykułem 7 Traktatu o UE.

Do tej pory PiS liczył na weto Węgier w sprawie ewentualnych sankcji, ale Komisja Europejska jest ciut cwańsza, bo uruchamia artykuł 7 w stosunku do Viktora Orbana, więc podejrzani nie będą mogli blokować decyzji KE wetami.

Węgry wydają się być stracone dla UE, dostaną się w łapy Putina i jego kamaryli kremlowskiej, ale my musimy Polskę odzyskać i przyciąć nosy Pinokiów, posadzić Morawieckiego na ławie oskarżonych. Jeżeli GetBack jest związany z PO, to dlaczego premier boi się komisji śledczej? Hę?

Ka Pawłowicz jak Jarek Ka – genialni

Zwykły wpis

PiS-owska posłanka Krystyna Pawłowicz znalazła receptę na ratowanie honoru polskiej reprezentacji piłkarskiej na Mundialu. Po prostu trzeba zwijać manatki i wracać do domu. „Nie ma sensu zostawać dłużej„- napisała dosadnie na Twitterze.

Niedzielne spotkanie z Kolumbią – niczym walka o ostatnią szklankę wody na pustyni – jak barwnie określił to komentator TVP, zakończyła się jak wiemy kompromitacją polskiej piłki nożnej.

Swoje powiedzieli już na ten temat prezydent, politycy, dziennikarze, a nawet szef związku piłki nożnej. Niektórzy przyznali, że przeciwnicy byli po prostu silniejsi, inni nie zostawili na polskich piłkarzach suchej nitki. Krystyna Pawłowicz dała się poznać jako komentatorka o szczególnie niekonwencjonalnych poglądach i to nie stroniąca od aluzji politycznych.

Wcześniej, bo w sobotę ostro skomentowała niedopatrzeniach sędziów podczas spotkania Niemcy – Szwecja. „To sędziowanie w piłce nożnej też nie zawsze jest uczciwe. Przecież cały świat widział co Niemiec zrobił… Cały świat… Czy sędzia w tym czasie patrzył ‚na bok’? Mógł wobec protestów sprawdzić na filmie, ale nie chciał wiedzieć jak było… Skąd to znamy?” – napisała na Twitterze

W poniedziałek rano skomentowała z kolei mecz Polska – Kolumbia zadając piłkarzom pytanie: czy jest sens grać z Japonią i czy tak właśnie wygląda „walka o honor”? Zgodnie z jej przekonaniem honor „to byłby szybki powrót, jakieś wspólne przepraszam i zwrot kosztów”. Posłanka szybko usłyszała co o jej pomyśle myślą internauci…

Przypomnę Kaczyńskiego wypowiedź z 2012 roku.

Fugenorgler Morawiecki

Zwykły wpis

Mateusz Morawiecki to dziwaczna postać, pełna sprzeczności charakterologicznych, ale i intelektualnych. Mógł zaistnieć tylko w PiS, w partii, która cierpi na brak indywidualności i fachowców. Znamiennym jest, iż będąc prezesem – paprotką dla właściciela – Banku Zachodniego WBK, zabiegał o polityczną protekcję w rządzie Donalda Tuska, gdzie dostał nic nie znaczące stanowisko członka Rady Gospodarczej.

Także jego wykształcenie kończy się wraz z ukończeniem szkoły. W jego wypowiedziach daje znać o sobie konsumcja dyplomu. Widać, iż nie ma głębszej wiedzy o historii, a obca jest mu znajomość kultury polskiej i uniwersalnej, ze szczególnym uwzględnieniem literatury („Winnetou” i Trylogia kończą jego kontakt z literaturą piękną). W języku – retoryce – nie potrafi przetwarzać pojęć z podstawowej wiedzy biznesowej i politycznej, kilka dni temu nazwał transakcją wstąpienie Polski do Unii Europejskiej.

Ale ten rak na bezrybiu PiS uchodzi za szczupaka. W partii Jarosława Kaczyńskiego nietrudno zrobić karierę. Niemniej Morawiecki jest bodaj jedynym politykiem tej partii, który może przejąć stery po odchodzącym do świata cieni Jarosławie Kaczyńskim.

Dlatego dziwacznej postaci Morawieckiego musimy się przyglądać, bo przecież może zdarzyć się, że PiS dalej będzie dzierżył władzę, zapewniając sobie zwycięstwo metodami putinowsko-orbanowsko-erdoganowskimi.

Staram się wykrzesać z Morawieckiego jakąś postać literacką. Czy mi starczy ochoty? – zobaczymy. Widzę go w perspektywie narracji allenowsko-coenowskiej. W naszej literaturze świetnie opisani zostali sprzedajni endecy przez Gombrowicza w genialnym „Transatlantyku”.

Wybitny prozaik Eustachy Rylski literackiego protagonistę Morawieckiego charakteryszuje w postaci Dona w powieści „Błysk”: „Wyobcowana z doczesności twarz, można by rzec, skryta w półmroku, gdyby nie trupia bladość, która wręcz lśni. Napięty jak cięciwa, nic go nie zwalnia, nawet ta samotność. Wyprowadzony z wszelkiej rzeczywistości, nawet tej, którą kontroluje”.

Pasuje do Kaczyńskiego, nieprawdaż (jak mawiał Sokrates)? Morawieckiemu należałoby zajrzeć do trzewi, na dno jestestwa, zanurkować do jego mułu, który pozostawia na tym dnie Don. Do tego, co wyniosł z domu, co wziął od ojca Kornela, który w „Solidarności” był kimś na kształt Andrzeja Leppera.

Tak! Morawiecki – Mateusz, syn Kornela – to jeden z największych beneficjentów III RP, syn lepperowski III RP. Wyślizgał sobie kilkadziesiąt milionów zł na kontach bankowych.

Nie chcę zanudzać czytelników, bo piszę felieton, a internet nie znosi materiałów powyżej znormalizowanej strony. Część biografii Morawieckiego została napisana przez samego Sartre’a w opowiadaniu alegorii „Dzieciństwo wodza” w tomie „Mur”.

Morawiecki jest cząstką nas, cząstką zła, które stworzyliśmy. Ten osobnik przylepi się wszędzie, największy beneficjent – wygrany – III RP, który dorobił się milionów jako paprotka, a teraz znalazł sposób na dalsze eksploatowanie Polski.

Zaprzecza III RP, bo to się teraz mu opłaca, szmal już odpowiednio ulokował. Więc staje przeciw III RP, aby dalej się ślizgać! Chce tym razem wyzyskać dyplom władzy. Morawiecki jest pokrętny wewnętrznie, skręcony, w moralności zwie się to zakłamaniem.

Niemcy w czasach symbolizmu, naszej Młodej Polski, Stanisława Przybyszewskiego, który u nich zrobił oszałamiającą karierę, nazwali terminem psychiatrycznym Fugenorgler. Kimś takim – karierowiczem III RP jest Morawiecki, poskręcany wewnętrznie, ślizgajacy się dla własnej kariery, a naszemu pohańbieniu, taki człowiek bez właściwości, bez wnętrza, może nas nieodpowiedzialnie wyzyskiwać – Fugenorgler.