Macierewicz wypadł z szafy, nie daje się w niej upchać

Nie dają się upchać pisowskie „trupy” w szafie. Krystyna Pawłowicz tylko kilka dni wytrzymała i musiała zakomunikować swoje „a kuku” o przerwaniu kuracji. Na co zapadła posłanka PiS? Raczej nie na mądrość. Takie postaci nie kontrolujące swoich emocji odsyła się do oczywistego typu leczenia.

Pawłowicz to jednak tylko pryszcz, bo inny prominentny osobnik wypada z szafy, wiceprezes PiS Antoni Macierewicz i to w dwóch sprawach, których jest inicjatorem. Nie wiadomo, która jest ważniejsza, bo obydwie są najcięższego kalibru. Ich finały – kiedyś do takich dojdzie – mogą być szokujące dla publiczności.

Macierewicz to osobnik, który się nosi, a jak mu noszenie zostaje zabronione, to i tak się nosi – nosi jak minister. Prezes Kaczyński nakazał, aby Macierewicz przestał być ministrem obrony, ale ten nie wyniósł się z gabinetu ministra i wozi się rządową limuzyną.

Gdy jeszcze był ministrem, Tomasz Piątek opublikował książkę „Macierewicz i jego tajemnice”; najlepiej sprzedająca się pozycja w kraju w ubiegłym roku. Istny bestseller. Opisane są w nim podejrzane – i tak jest to eufemizm – związki Macierewicza z Rosją, m.in. z bossami mafijnymi, którzy mają przełożenie na Kreml. Piątek to bardzo solidny dziennikarz, obszernie udokumentował swoje podejrzenia.

Macierewicz w swoim stylu noszenia się wybrnął z tego w ten sposób, że doniósł do prokuratury wojskowej na Piątka, iż podejrzewa go o terroryzm i (art. 224 kk) i znieważenie organu konstytucyjnego (art. 226 kk). Ponadto Macierewicz swoją emfatyczną retoryką oskarżył dziennikarza o skompromitowanie Polski i psucie relacji z Donaldem Trumpem.

Prokuratura ślimaczyła śledztwo, aż Macierewicz przestał być ministrem i umorzyła, radząc wiceprezesowi PiS, aby wystąpił przeciw Piątkowi z powództwa cywilnego. Piątkowi postanowienie prokuratury nie spodobało się, on z kolei złożył doniesienie, iż Macierewicz go zastraszał, używając swojego stanowiska. Ale prokuratura odmówiła wszczęcia postepowania, bo… Macierewicz działał w dobrej wierze.

I oto wypada trup z pisowskiej szafy, bo Sąd Rejonowy w Warszawie nakazuje prokuraturze zbadanie, czy Macierewicz nie nadużył swojego stanowiska i nie złożył fałszywego zawiadomienia na Piątka. Niezależnie od śledztwa prokuratury, sąd podejmie postanowienie w tej sprawie i wówczas pojawią się inne wątki prawne.

Macierewicz dostał się w ręce Temidy, która będzie ważyła jego uczynki. Druga sprawa jest może nawet ciekawsza, ale subtelna jak diabli i nadaje się do typu narracji literatury pięknej, gdyż rola Macierewicza jest iście diaboliczna, dotyczy katastrofy smoleńskiej. Macierewicz złożył doniesienie na Donalda Tuska, iż ten dopuścił się zdrady dyplomatycznej w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Tusk składał już zeznania w tej sprawie, w styczniu 2019 roku ma być przesłuchiwana tłumaczka Magda Fitas-Dukaczewska, która uczestniczyła w rozmowach byłego premiera rządu RP z Władimirem Putinem. Narracja smoleńska PiS dopala się, Kaczyński osiągnął swój cel – władzę i pomnik brata Lecha wyższy niż Piłsudskiego. Ale Kaczyński chce dopaść Tuska.

Macierewicz choćby milczał, miał usta zaklejone taśma samoprzylepną, to i tak nie uniknie odpowiedzialności przed historią, przemawiać będą za niego fakty, a ich charakter jest dla niego druzgocący, kompromitujący.

 

 

„Zdrada dyplomatyczna” Tuska ws. katastrofy smoleńskiej? Tłumaczka byłego premiera wezwana do prokuratury

19.12.2018
Magda Fitas-Dukaczewska, tłumaczka polskich prezydentów i premierów, ma 3 stycznia złożyć w prokuraturze zeznania w związku ze śledztwem dotyczącym „zdrady dyplomatycznej” byłego premiera Donalda Tuska – informuje „Gazeta Wyborcza”.
Donald TuskFoto: AA/ABACA / PAP
Donald Tusk

Śledztwo w tej sprawie wszczęto w marcu 2017 r. z zawiadomienia ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza. Zarzucił on Tuskowi „działanie na szkodę państwa i narażenie na szwank interesu obywateli, w tym rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej”. Osobie, która „w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej” może grozić do 10 lat więzienia. Tusk swoje zeznania złożył w zeszłym roku.

W zawiadomieniu Macierewicza, które wpłynęło do departamentu wojskowego Prokuratury Krajowej, były już szef MON napisał, że Tusk „nie dopełnił ciążących na nim obowiązków”. Według Macierewicza chodzi m.in. zgodę na zastosowanie do badania katastrofy smoleńskiej załącznika nr 13 konwencji chicagowskiej, co uniemożliwiło pełny udział polskiej strony w badaniu przyczyn katastrofy.

Ponadto Tusk – napisał Macierewicz – „zaniechał poczynienia w umowie uzgodnień ze stroną rosyjską co do zagwarantowania udziału przedstawicieli RP we wszystkich czynnościach badawczych prowadzonych na miejscu badania, w konsekwencji czego prowadzenie tych czynności strona rosyjska rozpoczęła bez udziału przedstawicieli RP, a następnie prowadziła je, ograniczając bądź uniemożliwiając udział w nich przedstawicieli RP”.

Magda Fitas-Dukaczewska jest żoną gen. Marka Dukaczewskiego. Jak sama mówi, po 1989 roku „była obecna przy spotkaniach na najwyższym szczeblu wszystkich polskich premierów i prezydentów, łącznie z Lechem Kaczyńskim”. 10 kwietnia 2010 roku poleciała z Donaldem Tuskiem do Smoleńska, kiedy to Tusk rozmawiał z Władimirem Putinem. Tłumaczka nigdy nie ujawniła czego dotyczyła ta rozmowa. – Etyka zawodu tłumacza nie pozwala mi opowiadać, co się dzieje podczas rozmów, które tłumaczę – powiedziała „Gazecie Wyborczej”.

Fitas-Dukaczewska stwierdziła, że przed przesłuchaniem musi zażądać, by premier Morawiecki zwolnił ją z tajemnicy, ma jednak „ogromne wątpliwości, czy powinna zeznawać”. Dodaje, że „nie było precedensu, by przesłuchiwano tłumacza rozmów na tym szczeblu”. Nie wyklucza też, że „nawet zwolniona z tajemnicy będzie musiała odmówić”. – Lepiej ponieść konsekwencje, niż złamać etykę naszego zawodu – podkreśliła.

Fitas-Dukaczewska poprosiła Rzecznika Praw Obywatelskich o objęcie nadzorem tej sprawy, a także zwróciła się do polskiego i międzynarodowego zrzeszenia tłumaczy konferencyjnych. Jej pełnomocnikiem jest były poseł SLD mec. Ryszard Kalisz.

onet.pl

 

Prokuratura musi wszcząć postępowanie ws. Macierewicza. Chodzi o jego doniesienie na Tomasza Piątka

Anna Dryjańska, tokfm.pl, 

Czy wiceprezes PiS Antoni Macierewicz nadużył swojego stanowiska w celu osiągnięcia korzyści służbowej i złożył fałszywe doniesienie? Sąd Rejonowy w Warszawie postanowił, że prokuratura musi zbadać sprawę doniesienia byłego ministra na Tomasza Piątka, autora książki „Macierewicz i jego tajemnice”.

– Cieszę się, że polscy sędziowie nie poddają się sytuacji, w której politycy usiłują zastraszać ich i dziennikarzy – powiedział Tomasz Piątek  w rozmowie z tokfm.pl.

Sąd wydał postanowienie w środę, ale w czwartek przesłał uzasadnienie do pełnomocnika Tomasza Piątka, dziennikarza „Gazety Wyborczej”. W czerwcu 2017 roku ukazała się jego książka „Macierewicz i jego tajemnice”. Publikacja o ministrze obrony narodowej szybko stała się bestsellerem. Piątek wskazywał w niej na powiązania wiceprezesa PiS i jego środowiska z Rosją.

Minister zarzucił dziennikarzowi terroryzm

Niedługo potem ówczesny wiceminister obrony narodowej Michał Dworczyk zapowiedział, że Antoni Macierewicz złoży doniesienie do prokuratury na Tomasza Piątka. W lipcu okazało się, że wiceprezes PiS doniósł prokuraturze wojskowej, że podejrzewa dziennikarza o terroryzm (art. 224 kk) i znieważenie organu konstytucyjnego (art. 226 kk). W doniesieniu minister Macierewicz zarzucił Piątkowi, że chce skompromitować Polskę i zepsuć jej dobre relacje z USA oraz prezydentem Donaldem Trumpem.

W marcu 2018 r., dwa miesiące po dymisji Antoniego Macierewicza ze stanowiska ministra obrony narodowej, prokuratura umorzyła postępowanie i doradziła politykowi złożenie pozwu przeciwko dziennikarzowi do sądu cywilnego. Wiceprezes PiS nie skorzystał z tej możliwości.

Swoje własne doniesienie do prokuratury złożył za to w kwietniu Tomasz Piątek. Jego zdaniem minister rządu PiS, który zarzucił mu terroryzm i znieważenie konstytucyjnego organu państwa, nadużył swojego stanowiska w celu osiągnięcia korzyści służbowej (art. 231 par. 2 kk) i złożył fałszywe doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa (art. 234 kk).

W sierpniu prokuratura wojskowa odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie wiceprezesa PiS. – Mówiąc krótko założyli, że Macierewicz składając swoje zawiadomienie o terroryzmie i znieważeniu działał w dobrej wierze – powiedział dziennikarz. Tomasz Piątek złożył zażalenie na decyzję prokuratury do sądu.

Tomasz Piątek o decyzji sądu

W środę sąd podjął decyzję, że prokuratura musi jednak zbadać, czy wiceprezes PiS nie nadużył swojego stanowiska i nie złożył fałszywego zawiadomienia na Piątka.

(…) Zdaniem Sądu już samo złożenie przez urzędującego Ministra zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko interesowi publicznemu (działalności instytucji państwowych) przez dziennikarza grozi wywołaniem „efektu mrożącego” i zniechęceniem od uczestnictwa w debacie publicznej na temat działalności tego Ministra (…)

– Cieszę się z tego, ale w pełni będę się cieszyć wtedy, gdy sprawa powiązań Macierewicza i jego otoczenia z Rosją będzie wyjaśniona. Cieszę się, że polscy sędziowie nie poddają się sytuacji, w której politycy usiłują zastraszać ich i dziennikarzy – powiedział autor książki.

– Analiza przeprowadzona przez sąd jest kolejnym dowodem na to, że Antoni Macierewicz [składając doniesienie – red.] mógł działać w złej wierze. Zamiast wyczerpująco odpowiedzieć na pytania o swoje powiązania z ludźmi Kremla, wiceprezes PiS wolał zarzucić mi terroryzm. W mojej ocenie tak nie postępuje człowiek niewinny. Oczywiście postanowienie sądu nie rozstrzyga o winie wiceprezesa PiS. Potwierdza jednak, że były minister zachowuje się tak, jakby bał się prawdy – podkreślił Tomasz Piątek w rozmowie z tokfm.pl.

Niedawno dziennikarz wydał kolejną książkę poświęconą wiceprezesowi PiS pt. „Macierewicz. Jak to się stało?”.

tokfm.pl