Monthly Archives: Listopad 2013

Pospieszalskiego kółko graniaste zdjęte z anteny

Zwykły wpis

Jan Pospieszalski fachowcem jest, jakim jest. Takim – jak mówi i pisze. Ukształtowanym przez siebie na kwadratowo. Jakąś prace intelektualną nad sobą wykonał i każdy bok kwadratu wyszedł mu prawicowo. Czy ktoś taki może być fachowym dziennikarzem, który rzetelnie zrelacjonuje cokolwiek? W tym pytaniu jest odpowiedź. Te boki kwadratu umysłu Pospieszalskiego świetnie opisują nazwiska: Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „wSieci”, Rafał Ziemkiewicz z „Do Rzeczy”, Tomasz Sakiewicz z „Gazety Polskiej” i Marian Kowalski z Ruchu Narodowego.

Gdybym nie komentował zdjęcia z TVP Info programu Pospieszalskiego „Bliżej”, też opisując jego sylwetkę przywołałbym intelektualny kwadrat i te same nazwiska oprócz ostatniego, bo Kowalskiego nie znam – i nie spieszy mi się do tej znajomości.

Jestem zdziwiony, iż tak mało fachowy dziennikarz zarabia w telewizji publicznej. Nawet jeżeli uwzględni się, że on inaczej nie może – tylko prawicowo. To zdaje się cecha immanentna polskiej prawicy. „Nie potrafić, nie umieć” – być kwadratowym.

Wcale nie muszę oglądać tego „Bliżej” z podanymi wyżej nazwiskami kwadratu i ich graniastymi talentami. Mogę napisać scenariusz (jak ktoś mi zapłaci) widowiska na ten temat – pochodu Marszu Niepodległości – i inny, byle zamykałby się w temacie „Patriotyzm”. Takie widowisko z didaskaliami mógłbym napisać z przypisami zarówno z literatury politycznej, pięknej i socjologicznej. W Polsce to przerabialiśmy i przerabiamy. To taka nasza tradycja, którą graniaści tradycjonaliści nie znają, co słychać w ich mowie i widać w pisaniu.

Tacy po prostu są – tradycyjni. Dlatego w programie Pospieszalskiego, który nie został wyemitowany na żywo, nie usłyszeliśmy o rzeczywistych stratach – dyplomatycznych, społecznych, finansowych. Dlaczego nie usłyszeliśmy?

Dlatego, że na każdym kroku sprawdza się heglowska zasada: Tak musiało być. A dlaczego? Bo było. Program Pospieszalskiego, który został zdjęty, został oglądnięty nie tylko przeze mnie, ale w miarę świadomą publiczność. Nie muszą oglądać następnych programów Pospieszalskiego, a jednak będę miał poczucie, że je oglądałem. To jest zwycięstwo Pospieszalskiego nade mną. Nie przepadam za graniastymi poglądami, graniastym intelektem, graniastą estetyką i za tym graniastym kółkiem patriotycznym.

Ale są. Przewidywalni są. Tego nie mogę wybaczyć Bartłomiejowi Sienkiewiczowi – nie zachował się jak Jędrek Kmicic – nie przewidział i tego kółka graniastego w pochodzie Marszu Niepodległości nie płazował.

Co napisawszy powyżej – wracam do Variów Gombrowicza, które mi dziwnie umknęły, ale to temat na rzeczywiste pisanie, a nie zajmowanie się kółkami graniastej adoracji.

Link – o zdjętym programie Pospieszalskiego.

Ks. dr Ireneusz Bochyński mówi, jak pedofil

Zwykły wpis

Wsparcie otrzymał „lapsus językowy” abp. Józefa Michalika. Ks. dr Ireneusz Bochyński w wywiadzie udzielonym portalowi ePiotrkow.pl zajął się pedofilią. Ów rektor kościoła akademickiego Panien Dominikanek w Piotrkowie Trybunalskim stwierdza, iż przypadki nadużycia (a nie przestępstwa, zwracam uwagę) występują przede wszystkim w domu. Bo w nim najczęściej przebywają. A niektóre (jak nimfomanki) potrafią szukać „zaspokojenia” poza domem.

Pewnie dlatego trafiają do kościoła, gdzie „niezaspokojone” dzieci zaspakaja kapłan. Dalej brnie Bochyński w „teologię pedofilii”: „Ale mamy i dzieci 10-letnie, trochę starsze i znam przypadki, gdzie ich życie intymne potrzebowało wcześniejszego zaspokojenia. Same dzieci “wchodziły” do łóżek dorosłych, chcąc być spełnionym. I to był wybór dziecka”.

Horrendum. Ten wywiad cały jest horrendum. Oto ksiądz na pytanie, czy „dorosły może na taki wybór pozwolić”, odpowiada, że w niektórych przypadkach świadomość dziecka może być „bardzo dojrzała”.

Pedofilia z dojrzałym dzieckiem nie jest pedofilią, tylko seksem. Lepszy ten Bochyński od Michalika. Arcybiskup ma u kogo pobierać nauki. Domorosłą teologię Bochyński przeciwstawia współczesnemu światu: „Postawienie takiej tezy, że czasami dzieci prowokują do czegoś, nie jest też tak do końca bezpodstawne. To, co w tej chwili mamy w Internecie, w telewizji, w naszej cywilizacji, obudziło brak tabu, gdy chodzi o sprawy intymne. W tej chwili trochę na fali jest bycie zbrukanym, i to wcześnie, czasami na wyścigi. Natomiast z drugiej strony (to też trzeba zauważyć) działanie Kościoła jest zupełnie inne. Kościół więcej mówi o wierności, o czystości przedmałżeńskiej, pokazując to jako pewne antidotum na to, co proponuje świat. Kto wygra w tej walce? W Apokalipsie napisane jest, że dobro zwycięży”.

A o własnym domu tak mówi peryfrastycznie, w którym ojciec zwolennik surowego karania i kar fizycznych, mówił: „tyłek nie szklanka i się nie potłucze”. I dalej: „Mogę powiedzieć, że byłem karcony i jedyne, co chciałbym powiedzieć, to dziękuję moim rodzicom za taki sposób karcenia. Bo to było mądre karcenie. Nie zawsze fizyczne, ale także system zakazów, nakazów, nagród itd. To także było częścią tego, co mnie uformowało, kim jestem, jaki jestem”.

Na taką wypowiedź kapłana zareagował nawet portal Fronda.pl, stwierdzeniem: „To jest język i argumentacja pedofila, choć pada z ust kapłana”.

Macierewicz – pisowska mać

Zwykły wpis

No, wiecie – Antoś Macierewicz wzorował się na Che Guevarze, bliscy mu byli rewolucjoniści z Chile. Istny lewicowy talib. „Krytyka Polityczna” byłaby dla niego zbyt liberalna, a nawet prawicowa.

Co mu rzuciło się na łeb? Kto go tak zakapturzył?

O innym Macierewiczu opowiadał Adam Michnik w programie „Tomasz Lis na żywo”. Czyli wniosek z tego, iż Antek policmajster wierzy, w to, co robi. To nie cynizm ze Smoleńskiem, to rewolucyjna wiara, że zamach był. Poleciałby z kosą na sztorc, aby dźgnąć Tuska i Putina, ale trochę nie wypada. Demokracja.

Poszturchałby Antek pod żebra tych, co nie lubi za te bomby, które odpalili. Te bomby rozpirzyły tupolewa w drobiazgi i ukochanego prezydenta, który rozleciał się w kawałki.

Ot, talib – jego pisowska mać. Nabroi jeszcze, Antek nabroi, a przy okazji popuszczą na brunatno patrioci. Ba, jego wysokość prezes PiS ma dla niego ważna funkcję w rządzie IV RP. Pewnie po godzinach w Sejmie i smoleńskich andronach Antek w chawirze swej osełką zasuwa po ostrzach kos, tudzież innych narzędziach do wbijania w brzuch, serce, w narządy życiowe.

Tuska dorwie, jak nie w Warszawie, to w Sopocie. A co z Putinem. Poleci na kosie, jak kosiarz – lotem koszącym – hajda na Kreml i jak Jakub Szela rabatę poczyni. Zrobi z Putina szaszłyk?

Ot, jego pisowska mać. Antek kosiarz, prawicowy Che Guevara – „ważna postać” w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. PiS ich mać.

Link – Michnik o Macierewiczu.