Rymkiewicz

Ks. Boniecki: Kościół powinien być ponad partiami

Ks. Boniecki: Kościół powinien być ponad partiami

Ks. Adam Boniecki po sześciu latach zakazu (wydanego przez prowincjała jego zakonu) mógł udzielić pierwszego wywiadu. W rozmowie z Brygidą Grysiak w TVN 24 mówił, że w świadomości katolików kościół jest pisowski. Zacytował Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że gdyby nie Tadeusz Rydzyk, PiS nie wygrałby wyborów. – „A Radio Maryja dzieli, wyklucza ludzi i Kościół staje się źródłem podziałów. Kościół powinien być ponad partiami. Nie bądźmy agresywni w naszej wierze” – powiedział ks. Boniecki.

Duchowny uważa, że zabrakło głosu Kościoła w sprawie Trybunału Konstytucyjnego i przestrzegania Konstytucji. – „Niepokoi i przeraża mnie łatwość, z jaką przyjmowane są niebezpieczne zmiany. Przeraża aprobata społeczna do rozmontowywania dotychczasowego systemu demokratycznego. Kościół powinien być głosem, który mówi narodowi, że wchodzi na niebezpieczną drogę” – stwierdził Boniecki. Dodał, że niestety Kościół i jego hierarchowie też są podzieleni.

Grysiak zapytała, czy wycofuje się ze słów o obecności krzyża w Sejmie, które były powodem zakazu wypowiedzi medialnych. Ksiądz Boniecki stwierdził, że podtrzymuje swoją wypowiedź sprzed sześciu lat. – „Przestańmy sobie o to skakać do oczu. Nie ma to dla mnie większego znaczenia. To nie jest sytuacja, o którą należy „umierać”. Nie wierzę, że obwieszenie kraju krzyżami zapobiegnie laicyzacji. My chrześcijanie nie jesteśmy lepsi od innych”.

koduj24.pl

„Dziś Kościół jest pisowski. Przeraża łatwość przyjmowania demontażu instytucji państwowych.”

Kumoterstwo PiS – Radziwiłłowie

Super Express informuje o dużej kwocie pieniędzy, która trafiła do fundacji Medicover. Minister Radziwiłł kuzynowi Radziwiłłowi.

Ministerstwo Zdrowia kierowane przez Konstantego Radziwiłła (59 l.) podpisało umowę wartą 500 tys. zł z fundacją, której prezesem jest… kuzyn ministra Marcin Dominik Rdziwiłł – piszą w SE.

Miało nie być nepotyzmu, układów, powiązań. Miało być wszystko praworządnie i sprawiedliwie. Przepraszam, ale koń by się uśmiał z tych obietnic. Odnoszę wrażenie, że spirala wzajemnych powiązań w pisowskiej Polsce znacznie przybrała na sile i aż kłuje w oczy.

 

Gwałciciele Jaki i Ziobro. Zgwałceni gwałcą opinię publiczną. Tacy chorzy ludzie rzadzą dzisiaj w Polsce

O politykach PiS można tylko rzec, że mają zgwałcone umysły. Czesław Miłosz nazywał: zniewolone umysły.

Kto zgwałcił Patryka Jakiego? Kaczyński? Tak.

Agencja Informacyjna Polska Press powołując się na włoski dziennik La Repubblica, informuje o komentarzu zgwałconej 26-letniej Polki do słów ministra Patryka Jakiego.

Kobieta, która padła ofiarą gwałtu na włoskiej plaży powiedziała w rozmowie z dziennikiem La Repubblica, że nie pragnie zemsty a sprawiedliwości. Odnosząc się do słów polskiego wiceministra sprawiedliwościowi powiedziała, że politycy, którzy chcą dla sprawców napaści kary śmierci „traktują tę sprawę instrumentalnie” i wykorzystują ja „do własnych celów” – informuje AIP.

Zgwałcona okazała się normalna w stosunku do pisowców, bo to Jaki i Ziobro gwałcą rozum, gwałcą opinię publiczną.

To są rzeczywiści gwałciciele – politycy PiS.

Oto klasa, godność, odwaga i cywilizacja. Nie pozostaje nic innego, niż bardzo nisko tej dzielnej kobiecie ukłonić się.

 

„Każde złamanie konstytucji przez stróży Konstytucji jest łajdactwem” – BP Tadeusz Pieronek. Wreszcie ktoś nazywa ludzi po imieniu!!!

Myślałem, że to fejk, ale nie. Nacjonalista, który swoją książkę tytułuje tak jak Hitler swoją Mein Kampf to naprawdę coś.

ŚRODA, 30 SIERPNIA 2017

20 politycznych tematów września

Nowy polityczny sezon rozpocznie dyskusja wokół wchodzącej właśnie w życie reformy edukacji. ZNP zapowiada protesty, a rząd – podwyżki dla nauczycieli, które oficjalnie zostaną ogłoszone w pierwszych dniach września.

Także na początku września odbędzie się – jak co roku – Forum Ekonomiczne w Krynicy. W połowie września zbierze się Sejm po rekordowo długiej przerwie. Rząd ma przedstawić wtedy informację dot. nawałnic. Niewykluczone, że posłowie zajmą się także wnioskiem o odwołanie ministra rolnictwa – jeśli PSL ponownie złoży swój wniosek.

Polityczny wrzesień to również przedstawienie przez prezydenta Dudę własnej koncepcji zmian w sądownictwie, a przez rząd – tzw. projektu ustawy o dekoncentracji mediów. Prezydent będzie też prowadził konsultacje ws. referendum, a rząd przyjmie projekt budżetu na 2018 rok.

Inne tematy września to aktualizacja ratingu Polski przez Moody’s, kwestia legalności wyboru prezesa TK, posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold a także komisji weryfikacyjnej, wybór sędziego TK czy spotkanie premier Szydło z premierami państw bałtyckich.

*****

Reforma edukacji. Wchodząca w życie reforma, zakładająca m.in. stopniowe wygaszanie gimnazjów, będzie – przynajmniej we wrześniu – jednym z priorytetów rządu. Zarówno zmiany w edukacji, jak i sieć szpitali to bardzo “ludzkie” reformy, więc ewentualne niepowodzenie, skutkujące np. zwiększeniem kolejek w szpitalach czy chaosem w szkołach, wpłynęłoby na notowania PiS-u. ZNP zapowiada kolejny już protest na 4 września.

Podwyżki dla nauczycieli. 4 września rząd ma zaprezentować “niespodzianki” – jak zapowiedziała minister edukacji Anna Zaleska – czyli w praktyce podwyżki dla nauczycieli.

Spotkanie Szydło z premierami państw bałtyckich. 5 września w Warszawie odbędzie się spotkanie premier Beaty Szydło z premierami Litwy, Łotwy i Estonii. Harmonogram nie jest na razie znany.

Forum Ekonomiczne w Krynicy. Tegoroczne Forum Ekonomiczne w Krynicy odbędzie się 5-7 września. Swój udział potwierdzili już m.in. prezydenci Gruzji, Czarnogóry oraz Macedonii, a z polskich polityków – m.in. Jarosław Gowin, Piotr Gliński, Mateusz Morawiecki czy Marek Kuchciński. Niewykluczone, że na forum pojawią się prezydent Andrzej Duda oraz premier Beata Szydło.

PAD w Kazachstanie i na Malcie. 6-8 września Para Prezydencka złoży wizytę oficjalną w Republice Kazachstanu, a 14-15 września – weźmie udział w XIII Spotkaniu Prezydentów Państw Grupy Arraiolos w La Valetcie na Malcie.

Komisja weryfikacyjna. 6 września o 10:00 zostanie przeprowadzona publiczna rozprawa komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Przedmiotem rozprawy będzie decyzja reprywatyzacyjna dotycząca nieruchomości warszawskiej położonej przy ul. Marszałkowskiej 43.

Aktualizacja ratingu Polski. 8 września Moody’s – jedna z trzech największych agencji ratingowych – przedstawi zaktualizowaną ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Będzie to ostatnia w tym roku aktualizacja ratingu przez Moody’s.

Legalność wyboru Przyłębskiej. 11 września Trybunał Konstytucyjny zajmie się wnioskiem grupy posłów PiS, którzy chcą uznania za niekonstytucyjną możliwość badania przez sądy w trybie cywilnym prawidłowości powołania prezesa TK przez prezydenta. Rozprawa odbędzie się akurat na dzień przed zbadaniem przez Sąd Najwyższy “umocowania” Julii Przyłębskiej jako prezesa TK – 12 września. Jeżeli Trybunał przychyli się do zastrzeżeń PiS, będzie to dla władzy argument, iż SN nie ma prawa badać legalności wyboru Przyłębskiej.

Puszcza Białowieska. Posiedzenie Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej zaplanowano na 11 września – poinformował PAP rzecznik KE Ricardo Cardoso. Komisja uznaje sprawę za pilną i wcześniej zwróciła się do Trybunału, by był to priorytet.

Amber Gold. 11 września komisja śledcza ds. Amber Gold wznowi przesłuchania po wakacyjnej przerwie. Zeznania złożą świadkowie, których posłowie nie zdążyli przesłuchać przed wakacjami. Chodzi o byłego dyrektora marketingu Jet Air Ireneusza Dylczyka oraz gdańskiego biznesmena Mariusa Olecha. Komisja planuje przesłuchać także m.in. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza oraz byłego doradcę zarządu Amber Gold Emila Marata.

Rząd o nawałnicach. 12 września zbiera się Sejm na 4-dniowym posiedzeniu – pierwszy raz po wakacyjnej, rekordowo długiej przerwie wakacyjnej. Porządek obrad nie jest jeszcze znany. Wiadomo, że na wniosek premier Szydło rząd przedstawi szczegółową informację o prowadzeniu działań ratunkowych w czasie niedawnych nawałnic. O złożeniu takiego wniosku na ręce marszałka Sejmu poinformowała sama szefowa rządu.

Komisja śledcza ds. wyłudzeń VAT. Na najbliższym posiedzeniu Sejmu – czyli mniej więcej w połowie września – klub Kukiz ‘15 ma złożyć wniosek o powołanie komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT. O takiej decyzji poinformował w połowie sierpnia Tomasz Rzymkowski w Polsat News. Poparcie dla powstania takiej komisji wyrazili wcześniej Mateusz Morawiecki i Zbigniew Ziobro, ale nie wiadomo, czy PiS poprze projekt Kukiz ‘15 czy złoży własny.

Wybór sędziego TK. Klub PiS zgłosił kandydaturę Justyna Piskorskiego na sędziego TK – w miejsce śp. Lecha Morawskiego, tzw. sędziego-dublera. Do wyboru może dojść na wspomnianym pierwszym powakacyjnym posiedzeniu 12-15 września. Wcześniej kandydaturę będzie musiała zaopiniować sejmowa komisja sprawiedliwości.

Konsultacje ws. referendum. We wrześniu odbędą się pierwsze spotkania-konsultacje dot. zaproponowanego przez prezydenta Dudę referendum konsultacyjnego. 6 września na forum w Krynicy odbędzi się panel ekspercki, a następnie spotkania regionalne: w Rzeszowie – 18 września, Szczecinie – 22 września i Kielcach – 29 września.

Ustawa dekoncentracyjna. W połowie września rząd ma przedstawić tzw. projekt ustawy dekoncentracyjnej. Tę informację potwierdził na przełomie lipca i sierpnia Jarosław Sellin w rozmowie z TOK FM: – Myślę, że gotowy projekt przedstawimy wczesną jesienią. Wiadomo, że nowy sezon polityczny zaczyna się mniej więcej w połowie września, bo wtedy rozpoczyna prace ponownie Sejm i myślę, że jesienią będziemy nad tą ustawą debatować.

Sądowe ustawy PAD. We wrześniu prezydent Andrzej Duda ma przedstawić swoją wersję reformy sądownictwa – chodzi przede wszystkim o projekty ustaw o SN oraz KRS. – 2 miesiące to jest może nawet następny tydzień niż pierwsze posiedzenie Sejmu [po wakacjach]. Nie chciałbym podawać daty typu 11, 12 czy 13 września. 2 miesiące od momentu, kiedy prezydent powiedział, to należy tak traktować, że ten projekt się pojawi czy w Sejmie czy zostanie jakby wyłożony na stole – mówił Krzysztof Łapiński pod koniec lipca w “Sygnałach dnia” PR1.

Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym. 19 września w Krakowie podczas Narodowego Kongresu Nauki wicepremier i minister nauki jarosław Gowin ma przedstawić projekt nowej ustawy minister nauki i szkolnictwa wyższego. Zgodnie z zapowiedziami, resort chce, by nowa ustawa zaczęła obowiązywać od 1 października 2018 roku.

Rząd o budżecie na 2018 rok. We wrześniu rząd powinien przyjąć projekt budżetu państwa na 2018 rok. Zgodnie z Konstytucją, Rada Ministrów przedkłada Sejmowi najpóźniej na 3 miesiące przed rozpoczęciem roku budżetowego projekt ustawy budżetowej na następny rok. W wyjątkowych przypadkach możliwe jest późniejsze przedłożenie projektu. RM wstępnym projektem budżetu zajmowała się pod koniec sierpnia.

EFNI. Europejskie Forum Nowych Idei w Sopocie odbywa się 27-29 września – w tym roku pod hasłem “Globalizm, bilateralizm, patriotyzm gospodarczy? Wyzwania dla społeczeństw i biznesu”. W trakcie forum odbędzie się m.in. debata prezydentów i premierów o przyszłości Europy – swój udział zapowiedzieli Carl Bildt, Jerzy Buzek, Aleksander Kwaśniewski, Dacian Cioloş, Iveta Radičová, Atifete Jahjaga oraz Yves Leterme.

Aborcja. We wrześniu ma rozpocząć się zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy dot. aborcji – to obywatelska inicjatywa ustawodawcza “Stop aborcji” firmowana przez fundację “Życie i rodzina”. Projekt prowadzi do zaostrzenia prawa aborcyjnego – zabrania zabijania dzieci, u których występuje podejrzenie, że urodzą się niepełnosprawne i chore. Sejm realnie mógłby zająć się nim mniej więcej w pierwszej połowie przyszłego roku.

300polityka.pl

ŚRODA, 30 SIERPNIA 2017

STAN GRY: Mucha: Potrzebna partia młodych, Duda z najlepszymi ocenami, Budka: Myślałem, że to senatorowie PiSu, Stronnicy Halickiego mocno o Trzaskowskim

— MARIUSZ BŁASZCZAK Z WĄSAMI JAKO RZECZNIK URZĘDU MIASTA W LEGIONOWIE: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tak-zaczynal-mariusz-blaszczak-zobacz-jego-poczatki/7p3pygt

— JOANNA MUCHA O POTRZEBIE NOWEJ PARTII: “- Jest powszechne oczekiwanie, by powstała partia młodych ludzi, którzy inaczej patrzą na świat i inaczej stawiają priorytety. Czy aplikowałabym do niej? Trudno jeszcze dzisiaj o tym mówić – posłanka PO Joanna Mucha tłumaczy, dlaczego Polacy szukają nowego ugrupowania”.

— MUCHA O NOWEJ PARTII: “- Taka partia jeszcze nie istnieje, więc trudno o niej rozmawiać. Myślę jednak, że byłaby to partia dużo bardziej pragmatyczna i niezależna od łatek prawicowości, czy lewicowości, które do tej pory stosujemy. Byłaby to na pewno partia proeuropejska, promująca otwarte społeczeństwo, budowane na zaufaniu obywatela do państwa – wymienia posłanka lubelskiej Platformy Obywatelskiej”. http://lublin.wyborcza.pl/lublin/7,48724,22290568,joanna-mucha-o-potrzebie-nowej-partii-to-bedzie-test-dla-opozycji.html

— PETRU CHCE KANDYDOWAĆ PONOWNIE NA LIDERA .N, POD KONIEC LISTOPADA KONGRES NOWOCZESNEJ: https://twitter.com/ryszardpetru/status/902797070549037057

— DUDA ZYSKUJE 10 PUNKTÓW, JEGO PREZYDENTURA NIGDY NIE BYŁA TAK DOBRZE OCENIANA – GW: “Po zawetowaniu ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa prezydent Andrzej Duda w sondażu CBOS zaliczył spektakularny skok aż o 10 punktów procentowych. Jego prezydentura jeszcze nigdy nie była tak dobrze oceniana”.

— ELEKTORAT PIS ZA PREZYDENTEM- jeszcze CBOS: “A dziś? W sondażu CBOS aż 97 proc. tych, którzy poparli PiS w ostatnich wyborach parlamentarnych, jest z Dudy zadowolonych. Wysoko prezydenta ceni także elektorat Kukiz’15 – 71 proc. ocenia go dobrze, a 25 źle”. http://wyborcza.pl/7,75398,22293375,duda-zyskal-na-wetach-w-sondazu-cbos-ma-najlepsze-oceny-od.html

— DOBROBYT NA KREDYT – Marek Chądzyński o polityce Morawieckiego pisze w DGP: „W przyszłym roku resort finansów musi pozyskać ponad 180 mld zł. To znacznie więcej niż w tym roku, ale eksperci nie przewidują problemów z finansowaniem”. http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/557173,pozyczanie-pieniadze-ministerstwo-finansow-dlug-budzet-dziura.html

— PIS WPROWADZAŁ POLSKĘ DO UE – mówił w Sygnałach Dnia Konrad Szymański: “Czy wyobraża pan sobie Polskę poza Unią Europejską? – Wyobrazić sobie można wszystko, ale to nie miałoby żadnego sensu. Prawo i Sprawiedliwość jest partią, która wprowadzała Polskę do Unii Europejskiej, jest tą partią prawicy, która zalecała, rekomendowała, zabiegała o to, żeby Polacy wypowiedzieli się na tak w referendum akcesyjnym, i nadal uważamy, że członkostwo Polski w Unii Europejskiej jest dobre dla naszego dobrobytu i bezpieczeństwa. Natomiast to nie oznacza, że będziemy zamykali oczy na zmiany, które zachodzą w Unii Europejskiej, zmiany niekorzystne. I te zmiany dotyczą tak naszych interesów gospodarczych, jak i naszych interesów politycznych”. http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/1835728,Wiceszef-MSZ-podchodzimy-powaznie-do-stanowiska-KE-ws-praworzadnosci-w-Polsce

— LESZEK MILLER O WPROWADZANIU POLSKI DO UE PRZEZ PIS: „I nawet pan się nie zarumienił Panie ministrze, przecież ja jeszcze żyję”. https://twitter.com/LeszekMiller/status/902830594152960000

— TAJEMNICA WAKACJI W JURACIE – FAKT: “Brzmi to nieprawdopodobnie! By jednak rozwiać wątpliwości, wystarczy rzut oka na plan prezydenckiego ośrodka. Teren ten otacza 150-hektarowy las, na jego terenie znajdują się trzy budynki i wieża widokowa. Prezydent z rodziną wypoczywał w domu blisko wieży, a premier w domu bardziej od niej oddalonym. Budynki dzieli 200 metrów. Ale urlop, podczas którego prezydent zamienił z premier zaledwie kilka słów, stał się kanwą do spiskowych teorii o tajnym sojuszu, który miałby zostać zawarty pomiędzy politykami. – To też woda na młyn dla najbardziej zagorzałych przeciwników Beaty Szydło w PiS i zwolenników wojny z prezydentem po jego wetach oraz odwołaniu nominacji generalskich i wojnie z Antonim Macierewiczem – mówi nam ważny polityk z partii Jarosława Kaczyńskiego (68 l.)”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/nie-ma-sojuszu-pomiedzy-andrzejem-duda/w3fh8re


— AFERZYŚCIE MILIONY, A LUDZIE NA BRUK – jedynka Faktu: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/mecenas-n-zarobil-na-tym-miliony-poznanska-14-w-warszawie/7newkmd

— PRZED PLATFORMĄ NAJTRUDNIEJSZA KAMPANIA – Iwona Szpala i Agata Kondzińska w GW: “Dlatego w PO wiedzą, że kampania samorządowa jesienią 2018 r. będzie najtrudniejszą, jaka ich czeka. To będzie walka o samorządy – ostatni przyczółek władzy, którego PiS nie zdobył – oraz o utrzymanie wielkomiejskiego elektoratu, który zapewnia pozycję lidera opozycji przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r.”.

— TRZASKOWSKI ROBIŁ HGW KAMPANIĘ, JAK MIAŁBY SIĘ OD NIEJ ODCIĄĆ? – zwolennik Halickiego w GW: “W Platformie trwa cicha rywalizacja między nimi. Zwolennik Trzaskowskiego: „Halicki już chodzi i proponuje stanowiska w ratuszu. A może nie wejść nawet do II tury wyborów”. Zwolennik Halickiego: „Andrzej przynajmniej wszystkich tu zna. Pracuje ze strukturami. Rafał to bywalec europejskich salonów, żaden twardziel. Jego dobrze skrojone skórzane trzewiki nie pasują do warszawskiego błota. No i to on robił Gronkiewicz-Waltz kampanię w 2010 r. Teraz miałby się od niej odciąć?”.

— PIS LICZY NA WYGRANĄ W WARSZAWIE – konkluzja autorek GW: “W PiS wspominają wybory prezydenckie. – Kiedy w listopadzie 2014 r. prezes Jarosław Kaczyński ogłaszał, że naszym kandydatem będzie mało znany europoseł Andrzej Duda, pukano się w głowę. Siedem miesięcy później pokonał Bronisława Komorowskiego. Potrafimy robić kampanie – mówi polityk PiS. Liczy też, że Platformę osłabi rywalizacja z Nowoczesną o ten sam elektorat. Partia Ryszarda Petru już wskazała swojego kandydata – to Paweł Rabiej”. http://wyborcza.pl/7,75398,22295956,kto-powalczy-o-prezydenture-warszawy-przed-po-najtrudniejsza.html

— PO CO POLAKOM PODRÓBKA KSENOFOBII PIS Z PO – Marek Beylin w GW: “Nie dziwi mnie więc, że antyuchodźcza deklaracja Schetyny nie zwiększyła poparcia dla PO. Po cóż blada podróbka ksenofobii PiS, gdy obok jaśnieje oryginał? Co więcej, przykład Francji i Wlk. Brytanii pokazuje, że takie oportunizmy, krętactwa, ucieczki od problemu dodają siły skrajnościom, a w Polsce – PiS-owi. Bo upowszechniają przekonanie, że demokracja nie odróżnia się od tego, co ją zatruwa”. http://wyborcza.pl/7,75968,22294414,platforma-moze-byc-jedynie-blada-podrobka-ksenofobii-pis-mistrza.html

— BEATA SZYDŁO O OPŁACANYCH PROTESTACH – mówi w rozmowie z Gazetą Polską: “Trudno przyjąć, że ostatnia fala protestów była spontaniczna, tak samo jak słynny już pucz w Sejmie w grudniu ubiegłego roku. To była dobrze wyreżyserowana i dobrze opłacona akcja mająca uderzyć w polski rząd”.

— SZYDŁO O TAŚMACH: “Skandalem były wszystkie rozmowy i kolacyjki polityków Platformy Obywatelskiej. Dobrze się stało że społeczeństwo miało okazje poznać jak działało państwo pod rządami PO PSL. Tam jest obraz prawdziwy, nie ukrywany. Panowie w swobodnej rozmowie pokazali, w jaki sposób traktowali Polskę i Polaków. Pogarda, buta i przekonanie, że „wszystko wolno i właściwie państwo to jest nasz prywatny folwark”. W ostatnio ujawnionej rozmowie między Radosławem Sikorskim a Jackiem Krawcem zaskakuje przede wszystkim to, co oni mówili o młodzieży, której dziś tak bardzo chcą sie przypodobać”. http://niezalezna.pl/201872-co-beata-szydlo-sadzi-o-tasmach-sikorskiego-i-tvp-czytaj-w-quotgazecie-polskiejquot

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI O DEMOBILIZACJI WYBORCÓW OPOZYCJI – pisze w RZ: “Bo jeśli można osiągać sukcesy bez liderów PO, Nowoczesnej czy PSL, to na cóż te partie są przeciwnikom rządu potrzebne? Sondażowy wzrost poparcia dla PiS jest konsekwencją całkowitej demobilizacji wyborców partii opozycyjnych. I dopóki nie wymyślą one na nowo modelu swojej opozycyjności, dopóty nie mają co liczyć na zmianę politycznych sympatii, chyba że PiS strzeli sobie jakiegoś spektakularnego samobója”.

— DONOSICIELI NIKT NIE LUBI – dalej Szułdrzyński: “Część polityków opozycji nie ma pomysłu, jak zaszkodzić PiS, więc za jedyną szansę uznaje konflikt rządu z Brukselą. Ale to ryzykowna strategia. Od obrońcy praworządności, który przywołuje na pomoc Komisję Europejską, tylko krok do zwykłego donosicielstwa. A donosicieli nikt nie lubi”.

— CIMOSZEWICZ: PREZYDENT JEST NIEROZUMNY – jak mówi w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w RZ: “Jako kolejny dowód, że człowiek pełniący urząd prezydenta naszego kraju jest nierozumny i nieodpowiedzialny. Złożył przysięgę szanowania i obrony konstytucji, tymczasem wielokrotnie ją łamał, a od pewnego czasu powtarza publicznie kłamstwa na jej temat. Określanie obecnej konstytucji jako służącej elitom, a nie ludowi, jest nie tylko demagogią, jest łgarstwem. Nie znam żadnej konstytucji w żadnym kraju, która byłaby opracowana i przyjęta w bardziej demokratycznej, otwartej i inkluzywnej procedurze niż nasza. Trzy lata pracy komisji konstytucyjnej przy otwartej kurtynie, rozpatrzenie wszystkich zgłoszonych projektów, dopuszczenie do głosu wszystkich zainteresowanych, wreszcie aprobata społeczna wyrażona w referendum. Jako nieliczna w świecie, nasza konstytucja daje każdemu obywatelowi, a więc owemu „ludowi”, prawo do skargi konstytucyjnej. Podaję tylko jeden przykład, żeby pokazać, że katalog i gwarancje praw i wolności są w polskiej konstytucji wyjątkowo pełne”.

— OPOZYCJA JEST LENIWA – dalej Cimoszewicz: “Z opozycją jest bardzo źle. Od dawna bez inicjatywy, bez jakiejkolwiek poważnie traktowanej koncepcji działania. Leniwa, senna, wewnętrznie niespójna. Jeśli sondaże pokazują, że liderzy są mało przekonujący, to jest to już początek dramatu. Barierą wzrostu notowań opozycji nie są notowania PiS, ale własna niewiarygodność i nieumiejętność przekonania ludzi o swojej kompetencji i odpowiedzialności”.

— MERKEL LODOWATO, ORBAN Z PUTINEM – ROBI SIĘ NIEBEZPIECZNIE – Bartosz T. Wieliński w GW: “Teraz jednak wiatr się zmienia. Orbán wczoraj przyjął w Budapeszcie z pełnymi honorami prezydenta Rosji Władimira Putina. Dla węgierskiego premiera to, że Putin zaatakował sąsiedni kraj i dąży do rozbicia Unii Europejskiej, nie ma żadnego znaczenia. Podobnie jak to, że wiążąc się biznesami z Putinem, wchodzi w rosyjską strefę wpływów. Taka polityka, oględnie mówiąc, nie leży w polskim interesie. Sojusz z Orbánem oznacza wspieranie jego niebezpiecznej gry”. http://wyborcza.pl/7,75968,22295193,kanclerz-merkel-mowi-o-koncu-poblazliwosci-wobec-rzadu-pis.html

— EWENTUALNE SANKCJE OBCIĄŻĄ OPOZYCJĘ – Jacek Karnowski: “Ten wywiad nie byłby bowiem możliwy w takim kształcie – nawet założywszy błędy w tłumaczeniu – gdyby nie atmosfera szczególnej familiarności i bliskości, która zdaje się łączyć polską opozycję (szeroko pojętą) z państwem niemieckim i jego instytucjami. Schemat jest oczywisty: kolejne mocne słowa opisujące polską „grozę” są używane tak często, że tracą na znaczeniu. Ze strony niemieckiej pojawia się więc oczekiwanie na jeszcze dalej idące stwierdzenia. Nie zachowujący minimum dystansu politycy PO odpowiadają pozytywnie na zapotrzebowanie, w jakiejś mierze także z chęci podtrzymania tej specyficznej „przyjaźni” z niemiecką soft-power. I zaczynają tracić kontrolę nad przekazem, zapominając, że mówiąc do Niemców, mówią także do Polaków”. https://wpolityce.pl/polityka/355339-sytuacja-staje-sie-jasna-jakiekolwiek-sankcje-przeciwko-polsce-beda-obciazaly-w-mniejszym-stopniu-rzad-a-w-wiekszym-poganiajaca-bruksele-opozycje

— JANICKI& WŁADYKA O JEDNOCZENIU LEWICY: “Wytworzyła się zatem dziwna i niepokojąca dla przeciwników władzy PiS luka, którą próbuje się załatać litanią pretensji i żalów. Nasilają się ataki na istniejące partie opozycyjne, zwłaszcza Platformę i Nowoczesną, że nie spełniają pokładanych w nich nadziei, nie potrafią wchłonąć tej nowej energii. Przychodzą one zwłaszcza z lewicowej strony, a główne zarzuty dotyczą tego, że dzisiejsza opozycja jest zachowawcza, za mało progresywna, źle odczytuje znaki czasów, jest nieatrakcyjna dla młodych. Dlatego pojawiają się oczekiwania, żeby antypisowe partie przynajmniej wymieniły liderów, a najlepiej pokazały nowe programy. Oczywiście w duchu lewicowym, bo każde inne będą skrytykowane. Ten duch lewicowy jest rozmyty, niemniej dość łatwy do identyfikacji. Nie jest na pewno nacjonalistyczny i religijny, jest progresywny obyczajowo (choć w skalach zróżnicowanych)”. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1717338,1,czy-polska-lewica-sie-zjednoczy.read

— 50% PIS TO NIE JEST SCIENCE FICTION – Marcin Makowski: “Dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak źle?”. Myślę, że takie pytanie mogą sobie postawić przywódcy opozycji, obserwując wzrastające poparcie Prawa i Sprawiedliwości. Tu kryzys, tam nawałnica, tutaj Komisja Europejska domaga się wyjaśnień, a prezydent Francji wypowiada ideologiczną wojnę obecnemu rządowi. Wielu ministrów sprawuje swoje stanowisko przez zasiedzenie, na ulicach stan wojenny, szef MON to rosyjski agent, a słupki poparcia uparcie w górę. Raz 43 pp., innym razem 36. Zawsze więcej niż cała opozycja razem wzięta. A i 50 pp. poparcia nie jest science-fiction”. https://opinie.wp.pl/marcin-makowski-pis-celuje-w-50-procent-poparcia-ten-plan-moze-sie-udac-6160413712815745a

— CHCIAŁBYM, ŻEBY SENATOROWIE PO NIE POWTARZALI NIEPRAWDY Z NIEPRZYCHYLNYCH MEDIÓW – Borys Budka w SE: “Bardzo bym chciał, żeby tego typu sprawy były wyjaśniane tak, jak to się dzieje w dojrzałych organizacjach. Chciałbym, żeby senatorowie PO z tego samego regionu nie powielali nieprawdy z nieprzychylnych nam mediów. Chciałbym, żeby spotkali się ze mną i wyjaśnili wątpliwości. Gdy przeczytałem to oświadczenie, miałem wrażenie, że podpisali je senatorowie PiS, a nie Platformy!”

— BUDKA UDERZA W SENATORÓW: “- Po powrocie z urlopu na pewno się spotkamy i będę chciał poznać ich zastrzeżenia, ale w sposób dojrzały, a nie biegając po mediach. Być może niewiedza panów senatorów co do wagi zmian proponowanych w wymiarze sprawiedliwości przez PiS wzięła się z tego, że obaj nie uczestniczyli w Senacie, zarówno w debacie, jak i w głosowaniach na ten temat”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/borys-budka-wszyscy-mamy-podwojne-obywatelstwo-polskie-i-unijne_1015409.html

— POLITYK ZE ŚLĄSKA MÓWIĄCY W NIEMIECKIEJ GAZECIE TAKIE RZECZY… – sen. Andrzej Misiołek w SE: “- Mieliśmy sygnał, że powinniśmy zająć stanowisko w tej sprawie. Polityk ze Śląska mówiący takie rzeczy w niemieckiej gazecie to bardzo drażliwa kwestia i powinno się mieć tego świadomość. Jest presja wyborców, by nie dawać opozycji pretekstów do wykorzystywania takich sytuacji, to zupełnie niepotrzebne”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/andrzej-misiolek-nie-angazowac-zewnetrznych-si-do-wewnetrznej-walki_1015404.html

— WYPOWIEDŹ SENATORÓW POWINNA DAĆ PO DO MYŚLENIA – wicenaczelny SE Mirosław Skowron: “Odpowiedź wiceprzewodniczącego Platformy Borysa Budki na uwagi partyjnych kolegów przy pewnej dozie złej woli można odczytać trochę jako groźbę, nawet jeżeli delikatną, w stylu: „Zobaczymy się w szatni po lekcjach”. Szkoda, bo uważam, że stanowisko obu senatorów powinno dać władzom Platformy do myślenia. Ja odczytałem je jako zmęczenie czymś, co PO na swoją szkodę nazwała „opozycją totalną”. Wiem, że teraz politycy tej partii nieco zawstydzeni tłumaczą, że chodziło im o „totalną niezgodę” na zawłaszczanie państwa przez PiS. O co chodziło, o to chodziło, wszyscy widzą, jak wyszło”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/zdaniem-redaktora-totalni_1015402.html

— GDYBY POLSKA WSTAWAŁA Z KOLAN TO MACRON ZACZĄŁBY OD NIEJ WIZYTĘ – Jakub Majmurek: “Rząd Szydło i jego medialni sojusznicy lubią powtarzać, jak to Polska wstaje z kolan, odgrywa kluczową rolę w Europie i przewodzi regionowi. Gdyby faktycznie tak było, Macron zacząłby swoją wizytę od Warszawy. Polską stolicę ominął tymczasem szerokim łukiem, odwiedzając niemal każdy kraj w sąsiedztwie poza naszym oraz sojuszniczymi Węgrami”. https://opinie.wp.pl/jakub-majmurek-europa-peka-a-my-jestesmy-po-zlej-stronie-6160390083840129a

— PREZES OCALI BIEŁSAT – Fakt: “– Telewizja Biełsat jest bardzo ważnym projektem, który powstał za rządów PiS. Należy ją wspierać i zwiększyć jej finansowanie. Wszelkie inne posunięcia będą błędem – mówi nam Adam Lipiński (61 l.), minister w kancelarii premier Szydło i jeden z najważniejszych współpracowników prezesa Kaczyńskiego. Lipiński przez lata zajmował się polityką wschodnią. I nie ma wątpliwości: – Pani Agnieszka Romaszewska jest świetną szefową TV Biełsat! – mówi”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wojna-o-tv-bielsat-wkracza-prezes-pis-oraz-premier-beata-szydlo/0ghvscl

— KURSKI NIE BRONIŁ POBUDZINA NA POSIEDZENIU RMN – Agnieszka Kublik w GW:  “Jak relacjonują członkowie Rady, Jacek Kurski Pobudzina nie bronił. Prezes TVP poinformował, że formalnie Paczuska nadal jest szefową „Wiadomości” i będzie nią aż do końca urlopu, który kończy się na początku września. Prezes TVP zapewniał Radę, że ma dla Paczuskiej jakieś nowe wysokie stanowisko. Ale nie sprecyzował jakie. Powiedział tylko, że będzie miała do wybory dwa stanowiska dyrektorskie, na których – jak to określił – „będzie mogła wyżyć się twórczo”.

— PIS ROZCZAROWANY POBUDZINEM – dalej Kublik: “PiS-owska część Rady Mediów Narodowych była we wtorek bardzo Pobudzinem roczarowana. – To niewłaściwy człowiek na takie stanowisko – komentowali w kuluarach”. http://wyborcza.pl/7,75398,22295528,paczuska-formalnie-wciaz-szefowa-wiadomosci-a-poslowie-pis.html

— KOSINIAK KAMYSZ O ZSZYWANIU POLSKI: “My będziemy systematycznie robić wszystko, żeby przywracać Polsce braterstwo – to jest nasze zadanie i nasza wielka misja – powiedział Kosiniak-Kamysz. – Będziemy zszywać tę rozdartą Polskę precyzyjnie nicią chirurgiczną. Nie jest to zadanie łatwe, ale sprawy polskie będziemy rozstrzygać tutaj w Polsce”. http://www.rp.pl/Polskie-Stronnictwo-Ludowe/170828950-PSL-Sprawy-polskie-rozwiazujmy-w-Polsce.html#ap-1

— USTAWĘ O SĄDACH PRZYJĄŁ DEMOKRATYCZNY PARLAMENT A NIE JAROSŁAW KACZYŃSKI W SWOIM BIURZE – Tomasz Pietryga w RZ: “Gdyby ustawę sędziowską napisał i przyjął w swoim biurze Jarosław Kaczyński, sędziowie mieliby wręcz obowiązek ją podważać. Przyjął ją jednak demokratycznie wybrany parlament, a to już sędziów takiego prawa pozbawia. Mimo to we wtorek największe sędziowskie stowarzyszenie Iustitia wezwało do biernego oporu wobec skutków zmienionej ustawy sędziowskiej”. http://www.rp.pl/Opinie/308299904-Tomasz-Pietryga-o-apelu-Iustitii-do-sedziow.html

— OFIARY APTEKI DLA APTEKARZA – RZ: “Nowelizacja prawa farmaceutycznego, tzw. apteka dla aptekarza, weszła w życie 25 czerwca. Na negatywne skutki jej wprowadzenia nie trzeba było długo czekać. Pierwszą ofiarą została poznańska apteka Galenica, działająca na Starym Mieście od ponad pół wieku”.

— WICEMINISTER ZIELIŃSKI JEŹDZI NA CZERWONYM – SE: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/minister-od-policji-jezdzi-na-czerwonym_1015387.html

— RADZIWIŁŁ DAŁ PÓŁ MILIONA FUNDACJI KUZYNA – SE: “Nepotyzm czy zbieg okoliczności? Ministerstwo Zdrowia kierowane przez Konstantego Radziwiłła (59 l.) podpisało umowę wartą 500 tys. zł z fundacją, której prezesem jest… kuzyn ministra Marcin Dominik Radziwiłł (52 l.)! – To może budzić podejrzenia – uważa poseł Nowoczesnej Marek Ruciński (64 l.)”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/radziwi-da-po-miliona-fundacji-kuzyna_1015388.html

— 10 LAT TEMU – AFERA GRUNTOWA: Afera gruntowa: Janusz Kaczmarek, Konrad Kornatowski i Jaromir Netzel zostali zatrzymani przez ABW.

300polityka.pl

Podstępna gra Dudy. Czy prezydent przejmie partię Kaczyńskiego?

Andrzej Duda nie chce kłócić się z Kaczyńskim. Jego celem jest przejęcie partii

fot. Shutterstock/Drop of Light

Siedemdziesiąt jeden lat będzie miał Jarosław Kaczyński, gdy w 2020 roku odbędą się wybory prezydenckie. Nie jest żadną tajemnicą, że w Prawie i Sprawiedliwości zdają już sobie sprawę, że w najbliższych latach nastąpi sukcesja władania nad obecnie rządzącą partią i już dziś toczy się rywalizacja o schedę po Kaczyńskim. Wielu dziś zastanawia się, kto może przejąć władzę w PiS – jedni mówią o Joachimie Brudzińskim, inni o Antonim Macierewiczu czy Mateuszu Morawieckim, którego ponoć namaścić ma sam naczelnik. Pojawiają się też ostatnio sondaże, że to Beata Szydło byłaby najlepiej widziana na stanowisku prezesa Prawa i Sprawiedliwości po odejściu Jarosława Kaczyńskiego na emeryturę. W rozważaniach politologów i komentatorów życia politycznego nie pada jednak nazwisko prezydenta Dudy. Nie wiedzieć dlaczego, nikt nie traktuje go poważnie, włączając w to jego kolegów z macierzystej partii.

I właśnie w tym lekceważącym traktowaniu prezydentury Andrzeja Dudy szukałbym przyczyn nie tylko prezydenckich wet do ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości, ale i uruchomienia inicjatywy zmiany ustawy zasadniczej, którą prezydent objął patronatem. Andrzej Duda wcale nie chce skłócić się z Prawem i Sprawiedliwością, tylkochce na tyle wzmocnić siebie i swój urząd, by działacze partii Kaczyńskiego oraz ich sympatycy w chwili oddania władzy przez prezesa PiS to w nim widzieli najmocniejszego gracza po prawej stronie sceny politycznej. Wbrew pozorom ma do tego dziś wszelkie narzędzia.

Po pierwsze, demokratyczny mandat ponad 50% wyborców. Tego argumentu będzie używał wielokrotnie przez najbliższe lata, wbijając szpilkę właśnie Kaczyńskiemu, który nigdy tak dużego poparcia nie osiągnął. Już dziś politycy z najbliższego grona prezesa PiS powtarzają co prawda, że to taka specyfika wyborów, że to Kaczyński „wymyślił Dudę” i zrobił go prezydentem. W miarę jednak upływu czasu oraz powtarzanego argumentu, że to jednak było przekazanie mandatu do zmian Andrzejowi Dudzie, właśnie na jego korzyść będzie zyskiwał na sile. Tym bardziej w sytuacji, gdy dojdzie do starcia potencjalnych sukcesorów po Kaczyńskim – ani Brudziński, ani Morawiecki, ani tym bardziej Macierewicz takim mandatem społecznym pochwalić się nie mogą.

Po drugie, weta do ustaw, w których rośnie siła i uprawnienia członków gabinetu Beaty Szydło (czy innego premiera z PiS), a maleje władza prezydenta lub choćby samorządu, gdzie prezydent widzi potencjalnego koalicjanta. Przypomnijmy sobie uzasadnienie weta do ustawy o Sądzie Najwyższym czy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Istotą zarzutów Andrzeja Dudy była zbyt duża władza ministra Ziobry, w znaczący sposób naruszająca jego bezpośrednie prerogatywy. Nie bez powodu wielu komentatorów mówiło w okresie lipcowego kryzysu, że gdyby prezydent podpisał ustawy o SN i o KRS, to w gruncie rzeczy przestałby już być PiS-owi potrzebny. Wszelką władzę nad jego być albo nie być zyskałby gabinet premiera. Na to Andrzej Duda, dumny z tego, że zagłosowało na niego więcej Polaków niż na partię Kaczyńskiego, pozwolić nie mógł. To przecież on obiecywał, że będzie wprowadzał reformy, które poprawią los najsłabszych Polaków. W kampanii wyborczej krytycy podkreślali, że przecież Konstytucja nie przewiduje dla niego narzędzi do prowadzenia aktywnej polityki, więc jego obietnice składane są na wyrost. Dziś można zaryzykować stwierdzenie, że już wtedy w głowie kandydata Dudy pojawił się pomysł, że w Polsce powinien być system prezydencki.

Trafnie zdiagnozował tę kwestię ostatnio Roman Giertych w swoim felietonie dla serwisu NaTemat, że ta rozszerzająca wykładnia przepisów Konstytucji, w ramach której prezydent przyznał sobie prawo do rozstrzygania, czy wniosek organu dotyczący jakiejś czynności jest dla niego wiążący czy nie, to nic innego jak próba zmiany systemu parlamentarno – gabinetowego w prezydencki. Podobnie z kwestią prawa łaski, zastosowaną w formie abolicji indywidualnej, które tak dokonane stawia prezydencką prerogatywę ponad wszelkimi innymi władzami. Rozpoczęcie inicjatywy zmiany ustawy zasadniczej pod hasłami wzmocnienia władzy prezydenta, który ma jego zdaniem najsilniejszy mandat do rządzenia w kraju z tytułu wyboru w wyborach bezpośrednich, to nic innego jak realizacja planu sformalizowania władzy prezydenta jako nadrzędnej. Gdyby ta inicjatywa się powiodła, po odejściu z aktywnej polityki prezesa Kaczyńskiego to właśnie gospodarz Pałacu Prezydenckiego byłby naturalnym przywódcą całej zjednoczonej prawicy.

Takie motywy inicjatyw prezydenta Dudy i rozpoczętego procesu emancypacji od centrali partyjnej rozgryzł już prezes Kaczyński oraz dwór go otaczający. Dlatego w inicjatywie zmiany konstytucji, mimo że pokrywa się ona przecież z programem PiS, to sojuszników w PiS dziś nie znajdzie. Nikt nie jest zainteresowany, by wzmacniać potencjalnego rywala do schedy po Kaczyńskim. Nie taką dla niego rolę przygotowano. Dlatego też jesienią należy się spodziewać dalszego konfliktu obozu prezydenckiego z centralą partyjną. Zresztą zalążki już widać po dzisiejszych wypowiedziach Beaty Szydło, która podkreśla, że to rząd, nie prezydent mają rację w kwestii ustaw sądowych. Słyszymy to także z ust Zbigniewa Ziobro, który otwarcie mówi, że większość 3/5 przy wyborze członków do KRS to już temat nieaktualny i nie do przyjęcia. Walka o władzę trwa więc w najlepsze. Tym razem jednak PiS i prezydent nie stoją już po tej samej stronie.

crowdmedia.pl

Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Dno i muł.

Władze PiS na gzymsie straszą, że skoczą

Władze PiS na gzymsie straszą, że skoczą

A może o to chodzi Kaczyńskiemu, aby roztrzaskać Polskę w drobiazgi?

Witold Waszczykowski na odczepnego wysłał do Komisji Europejskiej odpowiedź MSZ dotyczącą sytuacji praworządności w Polsce, formułując w poniedziałek retoryczny załącznik: – „Tu nie ma o czym dialogować”. Szef dyplomacji niemal prychnął: „Liczę na, to że Komisja Europejska zaprzestanie przesyłać nam zalecenia, krytykować i wytykać”. Zaś pod adresem wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa wysłał groźbę niemal taką, jaką formułuje Mariusz Błaszczak do szefa Obywateli RP Pawła Kasprzaka: „Przestanie występować pan Timmermans na konferencjach prasowych, przestanie mówić, że monitoring Polski to jest jego misja personalna, przestanie przyjeżdżać do Polski na manifestacje polityczne”.

Następnego dnia, czyli dzisiaj Komisja Europejska odrzuciła stanowisko Polski, iż Bruksela nie ma prawa ingerować w polski system sądownictwa. Bruksela ma prawo przynajmniej się interesować, a jak prawo jest niezgodne z praworządnością, do której obowiązują traktaty unijne podpisane przez Polskę, Komisja Europejska ma prawo ingerować.

I taki mamy przypadek: praworządność w Polsce jest zagrożona. Procedury praworządności uruchomione przez Komisję Europejską ulegają wyczerpaniu, w Parlamencie Europejskim dojdzie do kolejnej debaty, a po niej mogą być podjęte działania z art. 7 Traktatu o UE ,nazywane „opcją nuklearną” – czyli krótko pisząc: zagrożenie Polski sankcjami. Takie działanie nie zostały jeszcze nigdy podjęte przez Komisję Europejską, a żaden kraj unijny nie dotarł do sytuacji, z jaką mamy w tej chwili do czynienia.

Głos w tej sprawie zajęła kanclerz Niemiec Angela Merkel i jej słowa wcale nie są dla władz PiS przyjemne: – „Jedność Unii za cenę rezygnacji z praworządności to nie byłaby już Unia Europejska”. Merkel więc dołączyła do Emmanuela Macrona, nie zgodzi się na taryfę ulgową, na „trochę”niepraworządności w Polsce. Merkel w środę będzie wyczerpująco rozmawiać na ten temat z szefem KE Jean-Claude’em Junckerem.

Waszczykowski jako dyplomata jest neptkiem, jest ustami prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W zastepstwie prezesa szef dyplomacji staje na gzymsie wieżowca unijnego i mówi, że nie chce „dialogować”. Musicie się zgodzić na niepraworządność w Polsce, bo jak nie – to skoczę.

„Opcja nuklearna” to będzie powiedzenie władz unijnych: „a skaczcie”, strażacy nie przyjadą z dmuchanym zabezpieczeniem na dole, a jedyną liną tego bungee jest elektorat PiS. Ta dramatyczna scenka charakteryzuje sytuację, do jakiej PiS doprowadził Polskę w Unii Europejskiej.

Czy Kaczyński pozwoli władzom PiS cofnąć się z gzymsu i powrócić do obowiazujących na Zachodzie standardów demokratycznych? A może o to chodzi Kaczyńskiemu, aby roztrzaskać Polskę w drobiazgi?

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Trzeci sezon serialu PiS

Trzeci sezon serialu PiS

Producenci – czyli elektorat – może nie zechcieć finansować tej produkcji.

Sezon ogórkowy szybko minął, została po nim mizeria polskiej polityki. Właśnie wkraczamy w 3. sezon serialu produkcji mediów narodowych „Wyprowadzanie Polski z UE”, a także równoległego: „Chwyt narodu za twarz”.

W pierwszym odcinku zobaczyliśmy odświeżoną premier Beatę Szydło, która podzieliła się radosną nowiną („Ewangelia PiS”) w „Gazecie Polskiej”: – „Ostatnie protesty to wyreżyserowana, opłacona akcja mająca uderzyć w rząd”.

Pani Szydło winna jak najszybciej przedstawić adres kasy, która wypłacała szmal protestującym, nazwisko reżysera tych protestów (acz tego ostatniego jestem w stanie natychmiast wymienić), a to dlatego, że właśnie wyciągnąłem rękę i domagam się opłaty za mój protest. Każdego dnia wychodziłem na protesty, a nie skapnął mi żaden grosz. Przeciwnie – musiałem opłacać dojazd i jakoś zorganizować światełko, bo byłem jednym z wielotysięcznych ogniw „Łańcucha światła” w Poznaniu.

Reżyserem protestów była partia PiS, której ustawy znoszące niezależność sądów wyprowadziły rodaków na ulice. I nie uderzaliśmy „w rząd”, ale w honor prezydenta, aby zawetował ustawy. Domagaliśmy się 3 razy weto, niestety, były tylko dwa.

Drugim wątkiem rozpoczętego 3. sezonu rządów PiS jest przepisywanie historii na nowo. Rozdział z podręczników „Polska w Unii Europejskiej” rozpoczyna się „Prawo i Sprawiedliwość jest partią, która wprowadzała Polskę do Unii Europejskiej”. Został napisany ustami Konrada Szymańskiego w Radiowej Jedynce.

Wszyscy się oburzyli. Jak to? Wszak widzieliśmy, że Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz podpisywali akcesję Polski do UE, a Miller przytomnie się upomniał, że hola-hola: – „przecież ja jeszcze żyję”.

Szymański wcale nie musiał się pomylić. Dostępna jest w internecie odpowiedź pani Szydło na pytanie: kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej? Znacie? Przypomnę: „W 1992, a może 1993”. Wówczas Szymański był wiceszefem Młodzieży Wszechpolskiej, która to organizacja jest antyunijna, ale Szymański mógł robić za kreta.

Szymański jest kretem? Przyglądnijcie mu się dobrze. Trzeci wątek odcinka premierowego 3. sezonu jest autorstwa europosła, którego nazywam „O w pół do pierwszą” (on tak mówi, ta fraza w jego wykonaniu też jest dostępna w internecie). Ryszard Czarnecki był łaskaw się podzielić najradośniejszą nowiną (Stary Testament PiS), iż Westerplatte w 1939 roku bronili volksdeutsche, którzy organizują obchody 1. września. Oto w pełnym brzmieniu wpis na Twitterze: „Związek VOLKSDEUTSCHOW w Polsce organizuje obchody 1. Września na Westerplatte. Adamowicz przyznał im do tego prawo, bo się pierwsi zgłosili” (pisownia oryginalna).

Czarnecki musiał się poróżnić z panią Szydło albo wie, czego my nie wiemy, bo to ona ma brać udział w obchodach. Byłaby jednak zrozumiała postawa Szydło w wielu kwestiach, jeżeli uwzględnimy sugestię Czarneckiego – peryfrazę – iż jest volksdeutschem. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz poleciał po honorze Czarneckiego: – „Jak Panu nie wstyd pisać takie rzeczy o Westerplatte, miejscu, w którym ginęli Polacy? Premier Szydło ma wziąć udział w tych uroczystościach”.

Czy Czarnecki ma zdolności honorowe? Ktoś, kto nakładał krawat czerwono-biały bywszy w Samoobronie, raczej nie ma honoru. Zauważmy, że w pierwszym odcinku we wszystkich trzech wątkach przewija się nazwisko Szydło, a nie ma w nim „ukrytej opcji” Jarosława Kaczyńskiego. Spokojnie, jutro, pojutrze się odezwie!

Ten 3. sezon może być rozstrzygający dla całego serialu PiS. Producenci – czyli elektorat – może nie zechcieć finansować tej produkcji, Unia Europejska ma już dość – ostro wypowiedzieli się Emmanuel Macron i Angela Merkel – więc przezornie w odwrotnym kierunku na Białoruś z poselską delegacją PiS udał się wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (wcześniej przyjacielską kwerendę odbył marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który wsławił się określeniem miejscowego satrapy Łukaszenki – „ciepły człowiek”). Czy Polacy zgodzą się na odwrócenie zadkiem do UE? Właśnie w tym sezonie będziemy o tym decydować.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Pytanie winno brzmieć: czy Unia straci? Polska zawsze traciła na zewnętrznych konfliktach. Zawsze. A przy miernych politykach PiS – na pewno

Tomasz Piątek: Znajomi prześcigają się w domysłach, jakiego rodzaju podsłuch mogę mieć

Angelika Swoboda

30.08.2017

Napisałem głośną książkę dotyczącą drażliwego tematu, więc przyciągam uwagę wielu osób. Niektóre z nich mogą być zaburzone, inne po prostu wrogie, ale wcale nie muszą ze sobą współpracować. Jednak miałem niedawno taką powieściową sytuację, o której nie wiem, co myśleć… – opowiada Tomasz Piątek, autor książki „Macierewicz i jego tajemnice”.

Książka „Macierewicz i jego tajemnice” sprzedała się już w ponad stu tysiącach egzemplarzy. Pisarz, po wielu miesiącach wertowania dokumentów i zapisów w KRS, wyrysował sieć powiązań, w których znalazł się także szef MON. Jak dowodzi Piątek, Antoni Macierewicz jest osobą co najmniej uwikłaną w relacje z ludźmi, którym Rosja i jej służby specjalne są bliskie.

Sprawę opisały zagraniczne media, a pisarz znalazł się na celowniku prokuratury. – Zawiadomienie Antoniego Macierewicza dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka, autora książki „Macierewicz i jego tajemnice” , zostało przesłane zgodnie z właściwością do Prokuratury Okręgowej w Warszawie – przekazała nam prokurator Ewa Bialik, rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej.

Decyzje w prokuraturze póki co nie zapadły, a Piątka broni Amnesty International. Pod listem ze wsparciem w jego sprawie podpisało się już około 10 tysięcy osób. Sam pisarz dostaje tymczasem dziwne wiadomości. Czy ma manię prześladowczą? Wreszcie – czy żałuje, że napisał tę książkę?

Masz jakieś nowe kłopoty po napisaniu książki „Macierewicz i jego tajemnice”?

– Zobacz, dostałem na przykład list od prawników Roberta Szustkowskiego. Szustkowski to biznesmen ze szwajcarskim paszportem, spędził w Rosji 20 lat. Według rosyjskiej gazety „Kommiersant” w 1995 roku  był polskim przedstawicielem rosyjskiego banku należącego do tzw. sołncewskiej mafii. W tej chwili Szustkowski jest głową rodziny kontrolującej tzw. grupę Radius, czyli konsorcjum firm agresywnie pozyskujące nieruchomości w polskich miastach.

Robert Szustkowski twierdzi, że nie ma nic wspólnego z Radiusem, jednak są na to liczne dowody zebrane nie tylko przeze mnie, także przez „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Prawnicy Szustkowskiego domagają się, żebyśmy wspólnie z wydawcą książki zapłacili cztery miliony złotych. Ale żądają tego nie w pozwie, tylko w listach, które do nas wysłali. Nie odważyli się nas pozwać.

O co Szustkowski ma pretensje?

– Napisałem w książce o jego związkach z mafią sołncewską i jego powiązaniach z GRU. On twierdzi jednak, że jego dobra osobiste zostały naruszone i żąda przeprosin w kilkunastu mediach.

Przeprosisz?

– Nie, bo napisałem prawdę.

25.08.2017 Warszawa , KPRM . Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podczas spotkania premier Beaty Szydlo z Sekretarzem Generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Prawicowe media twierdzą co innego.

– Rzeczywiście stałem się bohaterem takich pism jak „Gazeta Polska” czy „Do Rzeczy”. Są tam artykuły obrażające mnie, zawierające niczym niepoparte tezy. Według nich moja książka miałaby być „stekiem kłamstw”. Wysłałem im sprostowania, ale odpowiedzieli, że ich nie opublikują. „Gazeta Polska” odpisała mi, że odnoszę się do zbyt dużej liczby faktów naraz! Tymczasem nigdzie w prawie prasowym nie jest napisane, że w sprostowaniu tak nie można. Zamierzam więc ich pozwać.

Powodzenia.

– Popatrz na okładkę „Do Rzeczy”. Piszą: „Demaskujemy teorie spiskowe Tomasza Piątka”. A w następnym numerze: „Operacja Macierewicz”. W artykułach są liczne kłamstwa. Piszą np., że tekst książki odrzuciły wcześniej inne wydawnictwa. Tymczasem ja mojej książki żadnemu wydawnictwu nie wysyłałem – oprócz wydawnictwa „Arbitror”, które ją wydało. „Do Rzeczy” kłamie bezczelnie.

Masz poczucie, że pisząc książkę „Macierewicz i jego tajemnice”, wetknąłeś kij w mrowisko?

– Niedawno dostałem pocztą bardzo dziwny list. Pisany odręcznie czerwonym długopisem. Zawiera wizje, zaczepki i propozycje dotyczące perwersyjnego seksu pomieszane z rzekomymi zachwytami nad tym, co piszę o Macierewiczu. Widać, że ktoś starał się zmienić swój charakter pisma.

Kto?

– List jest podpisany imieniem Maria, ale wiele wskazuje na to, że autorem jest heteroseksualny mężczyzna. NP. opisuje nie tylko różne przyrządy seksualne, ale i podaje ich wymiary w sposób bardzo „techniczny”. Popatrz na kopertę. Jako odbiorcę podano na niej „Tomasza Piątka, dziennikarza TVN24”, którym ja nigdy nie byłem. Ktoś przekreślił słowo TVN i innym charakterem pisma dopisał adres „Gazety Wyborczej”. Może jakiś zwierzchnik autora listu?

28.07.2017 Warszawa , Wiejska , Sejm RP . Adam Szlapka ( Nowoczesna ) i dziennikarz Tomasz Piatek - autor ksiazki Macierewicz i jego tajemnice ' podczas konferencji prasowej na temat ministra obrony Antoniego Macierewicza . Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Tomasz Piątek (drugi z lewej) podczas konferencji prasowej (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

Nie mam pojęcia.

– Dostałem też pocztą wierszyk odnoszący się do mojej audycji w Radiu TOK FM, którą prowadzę razem z Piotrem Najsztubem. Zawiera podobne co list od „Marii” motywy seksualne.

Te motywy pojawiają się też w mailach do ciebie?

– W jednym z ostatnich maili ktoś nawiązuje do mojej przeszłości, czyniąc aluzje do heroiny. To dla takich osób jak ja jest szalenie niebezpieczne, może wywołać głód narkotykowy czy poczucie osaczenia. Mówiąc wprost – to nastawanie na moje życie i zdrowie.

Ktoś może powiedzieć, że jesteś bliski manii prześladowczej.

– W mojej sytuacji, w dużym stresie, bardzo łatwo jest myśleć, że to wszystko jest ukartowane. I owszem, takie myśli się w mojej głowie pojawiają, ale nie trwają dłużej niż sekundę. Napisałem głośną książkę dotyczącą drażliwego tematu, więc przyciągam uwagę wielu osób. Niektóre z nich mogą być zaburzone, inne po prostu wrogie, ale wcale nie muszą ze sobą współpracować. Jednak miałem niedawno taką powieściową sytuację, o której nie wiem, co myśleć… Jako pisarz bym jej w książce nie umieścił, bo uznałbym, że jest zbyt powieściowa.

Opowiedz proszę.

– Od 14 miesięcy w moim telefonie słychać podczas rozmowy jakieś brzęczenie. Znajomi prześcigają się w domysłach, jakiego rodzaju podsłuch mogę mieć – i dlaczego taki głośny? Bo przecież można podsłuchiwać kogoś cyfrowo, bez żadnych odgłosów.

Służby mają teraz prawo legalnie to robić, podczepiając się pod przekaźnik linii komórkowej, ale taka ingerencja zostawia ślady. Dużo mniejsze zostawia taki podsłuch analogowy, czyli mniej nowoczesny, niekiedy brzęczący, jak mówią eksperci.

Ale miałeś opowiedzieć o powieściowej sytuacji, jaka ci się przytrafiła.

– No właśnie to się ze sobą wiąże. Niedawno poczułem się źle i zadzwoniłem do przyjaciela, który jest w abstynencji dłużej niż ja. Porozmawialiśmy, powiedziałem też, że następnego dnia wieczorem pojadę na odpowiednie spotkanie terapeutyczne. Spotkania tego rodzaju odbywają się w Warszawie codziennie, za każdym razem w innym, dokładnie określonym miejscu. Więc jeśli mówię: „Jutro jadę na spotkanie takiej a takiej grupy”, to ktoś, kto by to słyszał, z łatwością mógłby ustalić, gdzie następnego dnia będę. Pojechałem na spotkanie i gdy z niego wyszedłem, zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy.

To znaczy?

– Na moich oczach dwaj mężczyźni napadli na przejeżdżającego w pobliżu rowerzystę. Kompletnie bez powodu. Bili go po twarzy, a gdy się przewrócił, zaczęli go kopać. Poprosiłem, żeby przestali. Jeden z napastników był prawie nagi, ale widać było, że jest bardzo wysportowany. Zachowywał się jak naćpany, ale mam wrażenie, że mógł udawać. Po chwili napastnicy uciekli, ktoś zadzwonił po policję. Czekałem na radiowóz z pobitym chłopakiem, który nagle powiedział mi, że skąpo ubrany mężczyzna miał pistolet. Zdziwiło mnie to. Gdzie by go schował, w majtkach?

Ranny poprosił mnie o kurtkę, więc mu dałem. Po kilku dniach pojechałem ją odebrać. Chłopak kurtkę oddał i wręczył mi napój izotoniczny, mówiąc, że muszę go wypić, bo dużo pracuję. Dał mi też czekoladę, a potem jeszcze wysłał SMS-a, pytając, czy zjadłem.

Zjadłeś?

– Wyrzuciłem.

20.07.2017 Poznan . Tomasz Piatek , autor ksiazki Macierewicz i jego tajemnice ' na spotkaniu z czytelnikami w Empiku . Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Tomasz Piątek na spotkaniu z czytelnikami w Empiku (fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta)

Ale przecież to wszystko może być przypadkowe.

– Oczywiście. Gdy się gromadzi tyle przypadków, to człowiek zaczyna się zastanawiać. Ale już w pierwszych miesiącach śledztwa w sprawie Antoniego Macierewicza nauczyłem się, że hipotezy od faktów trzeba bardzo starannie oddzielać.  Nie mam pojęcia, o co w tym zdarzeniu z rowerzystą mogło chodzić. I przede wszystkim nie chcę moimi podejrzeniami skrzywdzić kogoś, kto został pobity.

Powiedz – nie żałujesz teraz, że napisałeś tę książkę?

– Nie. Wiedziałem, że jak ją napiszę, to mogę żałować kilka lat. Ale gdybym jej nie napisał, żałowałbym całe życie.

Tomasz Piątek. Pisarz i dziennikarz związany z „Gazetą Wyborczą”. Debiutował powieścią „Heroina”, opartą po części na własnych doświadczeniach, nagrodzoną i wydaną w kilku krajach. Jego najnowsza książka nosi tytuł „Macierewicz i jego tajemnice”.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w „Gazecie Wyborczej”, pracowała też w „Super Expressie” i „Fakcie”. Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

weekend.gazeta.pl

Macierewicz kontra Tomasz Piątek

Macierewicz kontra Tomasz Piątek

Prokuratura przesłuchała ministra obrony narodowej, który złożył doniesienie na Tomasza Piątka, autora książki „Macierewicz i jego tajemnice”. Przesłuchanie trwało 1,5 godz.

– „Minister Macierewicz został przesłuchany jako osoba składająca zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa” – powiedział „Wyborczej” Dariusz Łapczyński, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej. – „Śledczy nie podjęli jeszcze decyzji procesowych”, czyli nie wiadomo na razie, czy rozpocznie się postępowanie przeciwko Piątkowi. Łapczyński podkreślił, że Macierewicz jest na razie jedynym świadkiem.

Tomasz Piątek opisuje w swojej książce wieloletnie związki Macierewicza z byłym agentem komunistycznej bezpieki oraz polskimi i zagranicznymi zwolennikami Putina. Wskazuje na ich powiązania z organizacjami mafijnymi mającymi korzenie w służbach specjalnych byłego ZSRR.

Macierewicz nie wytoczył Piątkowi procesu o zniesławienie, tylko złożył doniesienie do departamentu wojskowego Prokuratury Krajowej. Zarzucił dziennikarzowi „stosowanie przemocy i groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych”„publiczne znieważanie i poniżanie konstytucyjnego organu RP” i „bezprawny zamach na osobę funkcjonariusza publicznego z powodu wykonywanego przez niego zawodu lub zajmowanego stanowiska”. Przestępstwa te zagrożone są karami nawet do trzech lat więzienia. Prokuratura Krajowa – pewnie ku niezadowoleniu szefa MON – zleciła prowadzenie sprawy prokuraturze cywilnej.

W obronie Tomasza Piątka wystąpiły m.in. Międzynarodowy Instytut Prasowy, Amnesty International, Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Organizacje uważają, że działania Macierewicza przeciw Piątkowi to przejaw zastraszania wolnych mediów.

koduj24.pl

Pinokio był kłamliwym, drewnianym pajacem, który za dobre uczynki został przemieniony w człowieka. Ci transformują w odwrotnym kierunku.

Co przyciągnęło marsz.Terleckiego teraz na Białoruś? Rozgrzane silniki T-90?🤦‍♂️ Trzeba mieć niezłą wyobraźnię,by w takiej chwili tam jechać

„Krzysio Ziemiec jest jedną z moich największych porażek. Zagubił się w tym wszystkim”

opr nat, 30.08.2017

WOŚP w Wiadomościach TVP

WOŚP w Wiadomościach TVP (Print Screen Wiadomości TVP)

Robert Kozak, były szef „Wiadomości” przyznaje, że Krzysztof Ziemiec jest jedną z jego największych zawodowych porażek. W rozmowie z „Polityką” wspomina również wspólną pracę z Marzeną Paczuską. – Już od pierwszego dnia mojej pracy pisała na mnie donosy – przyznaje.

Co były szef „Wiadomości” i niegdyś dziennikarz BBC myśli o „Wiadomościach” w telewizji Jacka Kurskiego? – W najgorszych snach nie przypuszczałem, że w wolnej Polsce można w telewizji publicznej robić program, który jest tak propagandowy – mówi Robert Kozak w wywiadzie dla najnowszej „Polityki”.

Kilka lat temu powiedziałbym, że to absolutnie niemożliwe. A jednak w XXI w. w kraju członkowskim UE takie rzeczy się dzieją. Dzisiaj nie trzeba już tłumaczyć młodym, jak wyglądała propaganda w PRL, bo mogą to zobaczyć na własne oczy. Te same metody, ten sam sposób pokazywania.

– dodaje rozmówca Grzegorza Rzeczkowskiego.

O Ziemcu: „12 lat temu budowaliśmy program”

W trakcie rozmowy Kozak skomentował także swoją współpracę z Krzysztofem Ziemcem.

Wydaje mi, że on w tym wszystkim się zagubił. Jest jedną z moich największych porażek. 12 lat temu budowaliśmy program w oparciu o pewne wartości i zasady, a Krzysio był jego orędownikiem i dobrze się w nich odnajdywał.

Jednocześnie przyznaje, że dziennikarz nie do końca ulega PiS-owskiej propagandzie. Przykład? Tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Sądzę, że wykonuje mnóstwo działań, walczy o jakieś zdania, o to, żeby coś zostało z powiedziane, jak wzmianka o finale WOŚP, którą dał zupełnie od siebie. Wygrywając jakieś małe wojenki, sądzi, że robi nie najgorzej

– dodaje.

Zobacz także: „Być może komuś zależy, bym nie wróciła”. Paczuska o „dorobku” ”Wiadomości” i swoim urlopie

O Paczuskiej: „Nie było takiej innej osoby”

Zapytany natomiast o byłą szefową „Wiadomości” podkreślił: „Na pewno oddzieliłbym Krzysztofa Ziemca od Marzeny Paczuskiej. To są dwa różne światy”. Za jego kierownictwa Paczuska była jednym z wydawców. – Zawsze była wojowniczką PiS i taką pozostała – wspomina. I dodaje, że dziennikarka w czasie ich wspólnej pracy wielokrotnie próbowała przemycić tylnymi drzwiami stronnicze treści.

To było mało uczciwe, nie było innej osoby w redakcji, która by to robiła. Ona zresztą, do czego później przyznał mi się ówczesny dyrektor Jedynki Maciej Grzywaczewski, pisała na mnie donosy. I już od pierwszego dnia mojej pracy.

Całą rozmowę z Robertem Kozakiem można przeczytać na łamach „Polityki” >>>

 

TOK FM

„Jeśli pan prezes mnie słyszy, niech pan pojedzie do Strasburga, zobaczyć miejsce Polski w Europie”

awa, 29.08.2017

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

– Byłoby dobrze, gdyby współpracownicy pana prezesa zrobili mu taką wycieczkę incognito do Berlina i Paryża, żeby zobaczył, jak tam ludzie siedzą w knajpkach, posłuchał, o czym rozmawiają, niech zobaczy, że oni są tacy sami jak my – apelował w TOK FM dr Andrzej Byrt.

– A może Jarosław Kaczyński przestał wierzyć w projekt jakim jest UE? – pytał w TOK FM Mikołaj Lizut doktora Andrzeja Byrta, byłego ambasadora Polski we Francji i Niemczech, doradcę Międzynarodowych Targów Poznańskich, w kontekście ostatnich napięć między Warszawą i Brukselą oraz przekonania polskiej dyplomacji o trwałości polskiego sojuszu z Węgrami.

– Przykro mi to mówić, ale pan prezes Kaczyński, w przeciwieństwie do Orbana, nie zna współczesnego świata. Nie zna tego świata poza granicami Polski. Byłoby dobrze, gdyby najbliżsi współpracownicy prezesa zechcieliby mu zrobić taka wycieczkę incognito do Berlina i Paryża, nie na rozmowy, ale żeby zobaczył, jak tam ludzie siedzą w knajpkach, o czym rozmawiają, że oni są tacy sami, że mają takie same problemy jak my. Każdy z nas ma swoją narodowość, ale wszyscy przynależymy do Europy – apelował dr Byrt.

„I to jest miejsce Polski”

I ciągnął: „Jeśli pan prezes mnie słyszy i pewnie kojarzy moje nazwisko, niech pan prezes pojedzie do Strasburga, gdzie w małym kościółku Saint-Pierre-le-Jeune znajduje się fresk z XI wieku, pokazujący miejsce Polski w Europie. To jest 12 królów europejskich, którzy na koniach jadą do ówczesnego symbolu zjednoczonej Europy czyli krzyża.

Każdy król ma dzidę, na której powiewa flaga. Jako pierwszy jedzie król z flagą, na której jest napisane „Germania”, następny to „Galia” – czyli Francja, trzeci „Aragonia” – to dziś Hiszpania, potem „Italia” i tak dalej. Na samym końcu tego korowodu, ale jednak jest, jedzie król, na którego fladze jest napis „Polonia”. To znajdziemy w Strasburgu! Warto to zobaczyć, pochylić się nad tym i pomyśleć, że to jest właśnie miejsce Polski w Europie”

Zobacz także

TOK FM

Trzeci sezon serialu PiS

Sezon ogórkowy szybko minął, została po nim mizeria polskiej polityki. Właśnie wkraczamy w 3. sezon serialu produkcji mediów narodowych „Wyprowadzanie Polski z UE”, a także równoległego: „Chwyt narodu za twarz”.

W pierwszym odcinku zobaczylismy odświeżoną premier Beatę Szydło, która podzieliła sie radosną nowiną („Ewangelia PiS”) z „Gazetą Polską”: „Ostatnie protesty to wyreżyserowana, opłacona akcja mająca uderzyć w rząd”.

Pani Szydło winna jak najszybciej przedstawić adres kasy, która wypłacała szmal protestującym, nazwisko reżysera tych protestów (acz tego ostatniego jestem w stanie natychmiast wymienić), a to dlatego, że właśnie wyciągnąłem rękę i domagam się opłaty za mój protest.

Każdego dnia wychodziłem na protesty, a nie skapnęł mi żaden grosz, przeciwnie, musiałem opłacać dojazd i jakoś zorganizować światełko, bo byłem jednym z wielotysięcznych ogniw „Łańcucha światła” w Poznaniu.

Reżyserem protestów była partia PiS, której ustawy znoszące niezależność sądów, wyprowadziły rodaków na ulice. I nie uderzaliśmy „w rząd” ale w honor prezydenta, aby zawetował ustawy, niestety domagalismy się 3 razy weto, były tylko dwa.

Drugim wątkiem rozpoczętego 3. sezonu rządów PiS jest przepisywanie historii na nowo. Rozdział z podręczników „Polska w Unii Europejskiej” rozpoczyna się „Prawo i Sprawiedliwość jest partią, która wprowadzała Polskę do Unii Europejskiej”. Został napisany ustami Konrada Szymańskiego w Radiowej Jedynce.

Wszyscy się oburzyli. Jak to? Wszak widzieliśmy, że Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz podpisywali akcesję Polski do UE, a Miller przytomnie się upomniał, że hola-hola „przecież ja jeszcze żyję”.

Szymański wcale nie musiał sie pomylić. Dostępna jest w internecie odpowiedź pani Szydło na pytanie: kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej? Znacie? Przypomnę: „W 1992, a może 1993”. Wówczas Szymański był wiceszefem Młodzieży Wszechpolskiej, która to organizacja jest antyunijna, ale Szymański mógł robić za kreta.

Szymański jest kretem? Przyglądnijcie mu się dobrze.  Trzeci wątek odcinka premierowego 3. sezonu jest autorstwa europosła, którego nazywam „O w pół do pierwszą” (on tak mówi, ta fraza w jego wykonaniu też jest dostępna w internecie). Ryszard Czarnecki był się podzielić najradośniejszą nowiną (Stary Testament PiS), iż Westerplatte w 1939 roku bronili volksdeutsche, którzy organizuja obchody 1. września. Oto w pełnym brzmieniu wpis na Twitterze: „Związek VOLKSDEUTSCHOW w Polsce organizuje obchody 1. Września na Westerplatte. Adamowicz przyznal im do tego prawo, bo się pierwsi zgłosili” (pisownia oryginalna).

Czarnecki musiał się poróżnić z panią Szydło, albo wie, czego my nie wiemy, bo to ona ma brać udział w obchodach. Byłaby jednak zrozumiała postawa Szydło w wielu kwestiach, jeżeli uwzględnimy sugestię Czarneckiego – peryfrazę – iż jest volksdeutschem. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz poleciał po honorze Czarneckiego: „Jak Panu nie wstyd pisać takie rzeczy o Westerplatte, miejscu w którym ginęli Polacy? Premier Szydło ma wziąć udział w tych uroczystościach”.

Czy Czarnecki ma zdolności honorowe? Ktoś kto nakładał krawat czerwono-biały bywszy w Samoobronie, raczej nie ma honoru. Zauważmy, że w pierwszym odcinku we wszystkich trzech wątkach przewija się nazwisko Szydło, a nie ma w nim „ukrytej opcji” Jarosława Kaczyńskiego. Spokojnie, jutro, pojutrze się odezwie!

Ten 3. sezon może być rozstrzygający dla całego serialu PiS, producenci – czyli elektorat – może nie zechcieć finansować tej produkcji, Unia Europejska ma już dość – ostro wypowiedzieli się Emmanuel Macron i Angela Merkel – więc przezornie w odwrotnym kierunku na Białoruś z poselską delegacją PiS udał się wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (wcześniej przyjacielską kwerendę odbył marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który wsławił się określeniem miejscowego satrapy Łukaszenki -” ciepły człowiek”). Czy Polacy zgodzą się na odwrócenie zadkiem do UE? Właśnie w tym sezonie będziemy o tym decydować.

PiS wprowadzał Polskę do UE, czyli propaganda pisowska w rozkwicie

PiS wprowadzał Polskę do UE, czyli propaganda pisowska w rozkwicie

Propaganda pisowska przechodzi sama siebie. Od wielu miesięcy próbuje wtłoczyć Polakom do głowy, że przywódcą strajku w sierpniu 1980 r. był Lech Kaczyński. Teraz okazuje się, że nie kto inny, a właśnie PiS wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej!

To kuriozalne stwierdzenie padło dziś z ust wiceministra spraw zagranicznych Konrada Szymańskiego. – „Prawo i Sprawiedliwość jest partią, która wprowadzała Polskę do Unii Europejskiej, jest tą partią prawicy, która zalecała, rekomendowała, zabiegała o to, żeby Polacy wypowiedzieli się na tak w referendum akcesyjnym”.

Pierwszy nie wytrzymał Leszek Miller, który jako premier podpisywał dokumenty akcesyjne, a wcześniej jego rząd negocjował warunki wejścia Polski do UE. Miller na Twitterze napisał do Szymańskiego: – „I nawet się pan nie zarumienił panie ministrze. Przecież ja jeszcze żyję”.

Pierwszy nie wytrzymał Leszek Miller, który jako premier podpisywał dokumenty akcesyjne, a wcześniej jego rząd negocjował warunki wejścia Polski do UE. Miller na Twitterze napisał do Szymańskiego: – „I nawet się pan nie zarumienił panie ministrze. Przecież ja jeszcze żyję”.

Po raz kolejny sprawdza się stwierdzenie, że internet nie zapomina. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” cytuje wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego sprzed 15 lat. Na stronie internetowej PiS można przeczytać: – „Kaczyński uważa, że jednym z największych zagrożeń, jakie wiążą się z ewentualną akcesją Polski do Unii Europejskiej, jest postawa ludzi, którzy są obecnie u władzy”. Lider PiS podkreślał także znaczenie eurosceptyków, którzy nawet po akcesji „nie powinni składać broni”.

koduj24.pl

Szydło o lipcowych protestach: wyreżyserowane i opłacone

Szydło o lipcowych protestach: wyreżyserowane i opłacone

– „Ostatnie protesty to wyreżyserowana, opłacona akcja mająca uderzyć w rząd” – takie słowa padły w wywiadzie Beaty Szydło dla „Gazety Polskiej”. Dodała, że trudno zaakceptować tezę, że ostatnie protesty były spontaniczne.

Nie wiadomo na razie, kto – według niej – był reżyserem i kto opłacił wielkie lipcowe protesty społeczne przeciw pisowskim zmianom w sądownictwie. Całość tego wywiadu ukaże się jutro.

Szydło porównała masowy sprzeciw społeczny w lipcu do – jak się wyraziła –„puczu w Sejmie w grudniu ubiegłego roku”. Musiała jednak w końcu przyznać, ze na ulice wyszło mnóstwo ludzi. – „Nie zmienia to faktu, że sporo osób protestowało, bo ma inne zdanie niż my”.

Później już włączyła do swojej wypowiedzi typowy przekaz dnia PiS, mówiąc: – „Politycy opozycji zamiast toczyć spór i dyskusję w pokojowej atmosferze, eskalują agresję”. Bo przecież PiS to samo dobro i umiłowanie bliźniego…

koduj24.pl

Cimoszewicz dla „RZ”: Prezydent naszego kraju jest nierozumny i nieodpowiedzialny

opr nat, 30.08.2017

 

http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22294458,jesli-pan-prezes-mnie-slyszy-niech-pan-pojedzie-do-strasburga.html

Związek VOLKSDEUTSCHOW w Polsce organizuje obchody 1.Września na Westerplatte. Adamowicz przyznal im do tego prawo,bo się pierwsi zgłosili.

Jak Panu nie wstyd pisać takie rzeczy o Westerplatte, miejscu w którym ginęli Polacy? Premier Szydło ma wziąć udział w tych uroczystościach

Rysiu, dla mnie jesteś bezczelnym populistycznym łgarzem bez zdolności honorowej.

Widzę, że coś coraz bardziej nie tak z mózgiem, sytuacja z dnia na dzień coraz bardziej się pogarsza.

Były członek Samoobrony. Co tu wymagać. 😂😂😂

Brawo Rysiu misiu. Wciąż nikłe szanse na tytuł idioty września ale brawo. Rozumiem ciężka konkurencja, nie poddawaj się.

„Łże jak bura suka”. Ks. Lemański atakuje premier Szydło

DoRzeczy, 30.08.2017

Ks. Wojciech Lemański© PAP /

 

Tomasz Gzell Ks. Wojciech Lemański„Powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie, słowami byłego marszałka Dorna – ‚łże jak bura suka'” – tak na wywiad premier Beaty Szydło dla „Gazety Polskiej” zareagował ks. Wojciech Lemański.

W rozmowie z „GP” premier powiedziała m.in., że protesty związane z reformą sądownictwa były „dobrze wyreżyserowaną i dobrze opłaconą akcją, mająca na celu uderzyć w Polski rząd”.

Słowa Beaty Szydło rozwścieczyły ks. Wojciecha Lemańskiego, który zabrał głos na swoim Facebooku. „Do tej wypowiedzi traktowałem panią premier jako niezbyt zdolną, pozbawioną inwencji kobietę, którą prezes postawił na ważnym państwowym odcinku, który ją po wielokroć przerasta. Zdolna na swój sposób jest, to znaczy jest zdolna uzasadnić każde, najgłupsze nawet posunięcie swoich ministrów, którzy ostentacyjnie pokazują jej, że ta pani w tym rządzie nie ma nic do powiedzenia” – napisał.

Dalej duchowny stwierdził, że premier jest podporządkowana „naczelnikowi” – Jarosławowi Kaczyńskiemu. „Ta marionetka, która porażkę nazywa zwycięstwem, niedorajdę – geniuszem, tchórza spod Smoleńska – reformatorem polskiej armii, a niedouczonym prawnikom pozwala demontować polski system sądownictwa” – pisze o Beacie Szydło ks. Lemański.

„Skoro ta osoba zdecydowała się tysiącom ludzi, którzy wyszli na ulice i place polskich miast i miasteczek by stanąć w obronie niezależności sądów – zdecydowała się publicznie napluć w twarz i oskarżyć nas o to, że protestowaliśmy wtedy za pieniądze i pod czyjeś dyktando. To powiem o tej nieporadnej, zakompleksionej i mijającej się z prawdą na każdym kroku kobiecie, słowami byłego marszałka Dorna – ‚łże jak bura suka'” – kończy swój wpis suspendowany ksiądz.

W lipcu ks. Wojciech Lemański brał udział w akcji „Łańcuch światła”. Protestujący pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie domagali się wówczas od prezydenta Andrzeja Dudy zawetowania ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym autorstwa PiS.

msn.pl

!!!

Konrad Szymański w latach 90 był wice Młodzieży Wszechpolskiej, która sprzeciwiała się akcesji, organizując nawet marsze protestacyjne.

 

Ciekawe

Kolejna ciekawostka.

Polsko, daj odetchnąć, jestem już taka zmęczona.

Co się dzieje w Polskiej Grupie Zbrojeniowej? Przypadek Autosanu nie był jedyny [WYWIAD]

EDYTA ŻEMŁA, 30.08.2017
Oferta Autosanu dla wojska nie była jedyną osobliwie złożoną ofertą – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej w latach 2014–2015. Przypomina, że MON chciało kupić samochody ciężarowo-osobowe. Przetarg unieważniono, gdyż PGZ i Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne zaproponowały cenę 10-krotnie większą, niż MON chciał wydać. – Jak można tak przeszacować ofertę? Dla mnie jest to niepojęte.
 Firmy zbrojeniowe z grupy PGZ wpompowały w Autosan około 55 milionów złotychFoto: Leszek Szymański / PAP
Firmy zbrojeniowe z grupy PGZ wpompowały w Autosan około 55 milionów złotych
  • Firmy zbrojeniowe z grupy PGZ wpompowały w Autosan około 55 milionów złotych. Ale za tymi pieniędzmi nie poszły konieczne działania restrukturyzacyjne
  • Autosan po przejęciu przez PGZ nie produkuje dziś takich pojazdów, jakich potrzebuje wojsko
  • W PGZ-cie i jego spółkach zależnych brakuje fachowców, ponieważ przeprowadzono tam gigantyczne czystki kadrowe

Edyta Żemła, Onet: Nie milkną echa afery związanej z niezłożeniem na czas przez spółkę Autosan, podległą Polskiej Grupie Zbrojeniowej, oferty dla wojska. 20-minutowe spóźnienie wykluczyło ją z przetargu na 26 autobusów. Kontrakt opiewający na 30 mln zł. wygrał niemiecki MAN. PGZ analizował zasadność przejęcia Autosanu, jeszcze gdy był pan prezesem koncernu.

Rzeczywiście, poprzedni zarząd PGZ szacował możliwość zakupu Autosanu, który był wówczas zarządzany przez syndyka, a sama spółka znajdowała się w procesie upadłości likwidacyjnej. Nie miała też własnej hali produkcyjnej. Ta, z której korzystała była jedynie dzierżawiona. Natomiast zatrudnienie w Autosanie znacznie przekraczało potrzeby w odniesieniu do zamówień.

Jednak ocena strategiczna tego przedsięwzięcia w centrali PGZ była pozytywna, choć przyznam szczerza, że sam miałem spore wątpliwości.

Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że przed tym zakładem rysowała się perspektywa rozwoju. To urzeczywistniało się w kontraktowanych, podpisanych jeszcze przez syndyka na dostawę 23 autobusów. Pojawiły się też projekty unijne wspomagające rozwój transportu miejskiego oraz możliwości uruchomienia w Autosanie produkcji ekologicznych autobusów elektrycznych. W tym czasie Solaris koncentrował się na atrakcyjnych zamówieniach zagranicznych, a Solbus zaprzestawał produkcji. Otwierało to ogromne szanse przed Autosanem.

Nie zdecydowaliście się jednak na przejęcie Autosanu. Zrobił to, w 2016 roku obecny zarząd PGZ. Jak pan to ocenia?

Gdy odchodziłem z PGZ proces był w toku. PIT-Radwar i Huta Stalowa Wola wspólnie planowały akwizycję tej spółki. Przedstawiane przez te spółki plany były, w mojej opinii, zbyt optymistyczne, nie doszacowały nakładów ani czasu niezbędnego na przeprowadzenie gruntownej restrukturyzacji w Autosanie.

Zarządy PIT-Radwar i HSW w przeddzień mojego odwołania otrzymały wytyczne co do przeprowadzenia tego procesu. Wydaje się, że z nich nie skorzystano. Poza płatnością dla syndyka, spółki z branży zbrojeniowej wpompowały w Autosan około 55 milionów złotych. Tymczasem za tymi pieniędzmi nie poszły konieczne działania. Nie rozwinięto projektów poszukiwanych na rynku cywilnym ani nie dostosowano produkcji dla potrzeb wojska.

Autosan nie miał więc szans, by zdobyć lukratywne zamówienie dla armii, bo nie miał odpowiednich autobusów?

Wiele na to wskazuje. Dziś już wszyscy wiemy z doniesień medialnych, że we wstępnych założeniach dotyczących przedmiotu zamówienia wojsko chciało mieć autobusy z 47 miejscami, z bagażnikiem o pojemności 10 m3 i silniku o mocy co najmniej 300 kW. Biorąc pod uwagę tylko te parametry, można śmiało stwierdzić, że Autosan takich pojazdów nie produkuje.

Czyli słynne już 20-minutowe „spóźnienie” było próbą wyjścia z twarzą z kontraktu, którego i tak firma nie mogła zrealizować?

Drogę z centrali PGZ do Inspektoratu Uzbrojenia pokonuje się na piechotę w zaledwie 10 minut. Jednak niezależnie od rzeczywistej przyczyny tej skandalicznej sytuacji jest to kompromitacja dla spółki i całej grupy. Oznacza brak skutecznego nadzoru nad procesami handlowymi. Rodzi się też pytanie o sens i skuteczność zakupu Autosanu przez PGZ i o to, jak przebiegała ta inwestycja.

Z oficjalnych komunikatów Autosanu dowiadujemy się, że zrealizował on w 2016 roku zamówienia na 23 autobusy i 12 kontenerów. W tym roku pozyskał zamówienia na kolejne 47 pojazdów. To nijak jeszcze nie koresponduje z poziomem inwestycji. W branży autobusów przyjmuje się, że aby spółka była rentowna, musi produkować jeden autobus na jednego pracownika rocznie. Poziom zatrudnienia w momencie przejęcia wynosił około 300 osób. Obecnie jest to ponad 350. Zakładam, że część tego wzrostu to zatrudnienie kadry inżynierskiej.

Od momentu przejęcia spółki przez PGZ niewiele zrobiono, by produkcję dostosować do tego, czego potrzebuje klient. W tym przypadku wojsko. Choć od początku było jasne, że armia chce mieć autobusy o określonej charakterystyce.

Pieniądze przejedzone, kontraktu z wojskiem brak. Czy Autosan upadnie?

„Ostatnie wydarzenie niewątpliwie miało swój aspekt skandaliczny, a wręcz kryminalny i prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Błażej Wojnicz dokładnie zrelacjonował, że wobec osoby, która była winna zaniedbania w spółce Autosan wyciągnięto konsekwencje” – powiedział minister Antonii Macierewicz.

Jeśli sprawa ma podłoże kryminalne, oznacza to, że spółka nie wypracowała i nie wdrożyła odpowiednich procedur, które zabezpieczają ją przed takimi sytuacjami. Jednak to prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej odpowiada za nadzór nad podległymi spółkami i nad procesem ofertowania. Wygląda na to, że jest tak, jak w tym starym przysłowiu: „zawinił kowal, a cygana powiesili.” Odpowiedzialność za ten skandal prezesa Autosanu i prezesa PGZ jest oczywista. Stanowisko jednak stracił jedynie dyrektor handlu i marketingu spółki odpowiedzialny za przetarg.

Czy kiedykolwiek wcześniej PGZ spóźnił się ze złożeniem oferty przetargowej?

Terminowe składnie ofert to jest kanon profesjonalnego działania. Proszę sobie wyobrazić spóźnienie, gdy składa się oferty w postępowaniu zagranicznym, np. do Indii, czy Malezji. Jaka jest zdolność do funkcjonowania spółki na rynkach międzynarodowych, jeśli zacznie się spóźniać ze składaniem dokumentów? Do tego PGZ została przecież powołana.

Zakładam, że takie sytuacje, jak w przypadku Autosanu już się zdarzyły, ale nigdy nie były nagłaśniane. Teraz zrobiło się o tym głośno, częściowo również za sprawą sprzecznych komunikatów wysyłanych przez Autosan i PGZ. To jest strzelanie sobie w stopę. Spowoduje też prawdopodobnie obawy partnerów, co do zasadności współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową. W tej branży wizerunek jest bardzo ważny.

Jaka przyszłość rysuje się przed Autosanem? Wiceminister obrony Bartosz Kownacki twierdzi, że firma ma zabezpieczone dostawy i nie jest zagrożona upadłością.

Projekt uzyskał ogromne wsparcie na szczeblu rządowym i parlamentarnym. Jednak zarządy samej spółki i PGZ-u nie uzupełniły tego faktycznymi działaniami restrukturyzacyjnymi. Obawiam się, że zagrożenie upadłością producenta autobusów z Sanoka może być realne. Firma jest do uratowania, wymaga jednak ekstraordynaryjnych działań ze strony PGZ. Proces przejmowania Autosanu przypomina mi przejmowanie od syndyka Jelcza przez HSW. Sytuacja była bardzo podobna. HSW, wspierana przez zespół powołany przez premiera, skutecznie przeprowadziła sanację Jelcza. Włożono ogromny wysiłek w kreowanie produktów, zdobywanie nowych zamówień, i w pozyskiwanie jak najlepszych partnerów korporacyjnych. Uzyskano rynkowe finasowanie. W przypadku Autosanu tego wysiłku nie widać. To jest lekcja do odrobienia.

Czy sytuacja z Autosanem może się powtórzyć w przypadku innych spółek z Polskiej Grupy Zbrojeniowej?

Nie może się powtórzyć, ale czy się nie powtórzy – tego nie można niestety wykluczyć. Sytuacja w Polskiej Grupie Zbrojeniowej jest to temat na kolejną długą rozmowę. W skrócie można tylko powiedzieć, że brakuje fachowców, ponieważ przeprowadzono w centrali i w spółkach zależnych gigantyczne czystki kadrowe. Niestety to prowadzi do takich sytuacji jak w przypadku Autosanu. Zresztą wiem, że to nie była jedyna osobliwie złożona oferta. Dostaję sygnały, że takie sytuacje miały już miejsce.

Poda pan przykład?

W czerwcu Inspektorat Uzbrojenia unieważnił postępowanie na samochody ciężarowo-osobowe wysokiej mobilności o kryptonimie Mustang. Resort obrony planował zakup 886 sztuk tych pojazdów. W maju wpłynęła tylko jedna oferta złożona przez Polską Grupę Zbrojeniową i Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne z Poznania. Zaproponowano wojsku samochody marki Ford Ranger.

Ciekawostką jest zaś to, dlaczego oferta został odrzucona. Otóż PGZ i WZM zaproponowały wojsku samochody za ponad 2 mld zł, natomiast Inspektorat Uzbrojenia zamierzał przeznaczyć na ich zakup 232 mln zł. Jak można przeszacować ofertę dziesięciokrotnie? Dla mnie jest to niepojęte. Pytania, w tym przypadku pojawiają się podobne, jak przy przetargu na autobusy.

onet.pl

Po lewej Jarosław Kaczyński, Witold Waszczykowski po prawej 🙂

I nawet pan się nie zarumienił Panie ministrze, przecież ja jeszcze żyję.

W był blisko pół miliona obywateli RP: ok. 150 tys. Polaków i 300 tys. polskich Żydów. Prezes to hańba ❗️

Cimoszewicz: Prezydent nie może pozwolić sobie na wojnę z PiS

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Konstytucja jest dla Andrzeja Dudy zabawką w jego grze politycznej – mówi Włodzimierz Cimoszewicz, były premier.

Rzeczpospolita: Jak pan przyjął prezydencką inicjatywę rozpoczynającą konsultacje konstytucyjne z „Solidarnością” w Gdańsku?

Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, minister sprawiedliwości i szef MSZ: Jako kolejny dowód, że człowiek pełniący urząd prezydenta naszego kraju jest nierozumny i nieodpowiedzialny. Złożył przysięgę szanowania i obrony konstytucji, tymczasem wielokrotnie ją łamał, a od pewnego czasu powtarza publicznie kłamstwa na jej temat. Określanie obecnej konstytucji jako służącej elitom, a nie ludowi, jest nie tylko demagogią, jest łgarstwem. Nie znam żadnej konstytucji w żadnym kraju, która byłaby opracowana i przyjęta w bardziej demokratycznej, otwartej i inkluzywnej procedurze niż nasza. Trzy lata pracy komisji konstytucyjnej przy otwartej kurtynie, rozpatrzenie wszystkich zgłoszonych projektów, dopuszczenie do głosu wszystkich zainteresowanych, wreszcie aprobata społeczna wyrażona w referendum. Jako nieliczna w świecie, nasza konstytucja daje każdemu obywatelowi, a więc owemu „ludowi”, prawo do skargi konstytucyjnej. Podaję tylko jeden przykład, żeby pokazać, że katalog i gwarancje praw i wolności są w polskiej konstytucji wyjątkowo pełne.

Czyli nie czas na zmianę ustawy zasadniczej, którą prezydent określa mianem przejściowej?

Określanie jej mianem przejściowej prowokuje do pytania: między czym a czym? Czy czasem nie między zamordyzmem i zamordyzmem? Pan Duda nie przywiązuje żadnego znaczenia do jednej z naczelnych wartości państwowych, jaką jest stabilność państwa i pewność prawa. Najważniejsza ustawa jest dla niego zabawką w jego grze politycznej.

Czego pan się spodziewa po prezydenckiej debacie i samym referendum?

Pomysł z referendum przedkonstytucyjnym jest, wbrew pozorom, z piekła rodem. Niby to dobrze zapytać ludzi, ale co będzie, jeśli zagłosuje ponad połowa uprawnionych i wyniki staną się prawnie wiążące? Jaka będzie rola zgromadzenia narodowego? Jak to się będzie miało do zdefiniowanej przez konstytucję procedury jej zmiany? Kto będzie interpretował wyniki? Jeśli padnie np. pytanie w rodzaju: „czy chcesz wzmocnienia pozycji prezydenta?” i większość to poprze, co to będzie realnie oznaczało? Kto określi, w jakim zakresie, w jakim stopniu i w jaki sposób? To referendum to m.in. pomysł na uzyskanie pseudoupoważnienia do całkowicie dowolnej manipulacji konstytucją. I wreszcie debata właśnie zainicjowana. Po prostu kpina. Zebrali się, jak to oni sami określają, kolesie i pogadali. Obrazki dla TVPiS i możliwość przyszłego kłamania o szerokich konsultacjach.

Odpowiedzią powinien być bojkot?

Tylko bojkot. Nie wolno legitymizować tej awanturniczej destrukcji naszego państwa. Niech nikt się nie łudzi, że najbardziej oczywiste argumenty merytoryczne będą miały jakiekolwiek znaczenie. Być może w całym tym spektaklu będą potrzebni statyści i halabardnicy, ale na pewno nie pełnoprawni, szanowani i wysłuchiwani partnerzy.

Prezydent chce zagwarantować w konstytucji m.in. 500 plus. Dobry pomysł, żeby wpisywać do konstytucji tak doraźne zagadnienia?

To pomysł mający dwa cele. Podniesienie frekwencji w referendum i wyborach samorządowych oraz robienie pisowskiej propagandy. Jest to jednocześnie krańcowo nieodpowiedzialne, ponieważ nie można wpisywać zobowiązań sformułowanych tak, że w szczególnych sytuacjach ich wykonanie może być obiektywnie niemożliwe. Nie życzę Polsce kryzysu finansowego, ale takie rzeczy się zdarzają. W naszym kraju, przy rozrzutnej polityce PiS, ryzyko nawet rośnie. I co wtedy? Obecna konstytucja mówi o opiece państwa nad rodziną i jest to wystarczająca podstawa do uchwalania programów, na jakie państwo stać.

Andrzej Duda uważa, że obecna konstytucja jest tak ukształtowana, że głównymi działaniami głowy państwa mogą być tylko działania negatywne.

Nic nie ogranicza prezydenta w sprawowaniu swojego urzędu jako mądrego doradcy, przewodnika, inicjatora, jako tego, który dba o spokój, porozumienie i stabilność społeczeństwa i państwa. Dzisiejszy świat zmienia się tak dramatycznie szybko i głęboko, że wielu ludzi nie radzi sobie, tracą poczucie bezpieczeństwa, możliwość przewidywania przyszłości. Potrzebują pomocy. Mogłoby to być fantastycznie ważne zadanie prezydenta, oczywiście pod warunkiem, że sam nie jest głąbem kapuścianym.

Czy prezydent może uczynić z referendum konstytucyjnego plebiscyt poparcia dla PiS?

O to w dużej mierze chodzi. Porażką byłaby niska frekwencja, ale zabiegami takimi, jak wcześniej wspomniany pomysł z „pinćset”, można ją pobudzać. Opozycja będzie w dość trudnym położeniu, bo o pełnej porażce Dudy i PiS-u można byłoby mówić wtedy, gdy większość zagłosowałaby przeciw propozycjom, ale to wymagałoby udziału w głosowaniu. Jednocześnie może być trochę trudne namawianie ludzi do bojkotu referendum i jednocześnie do udziału w wyborach samorządowych. Tak więc w zasadzie punktem decydującego starcia musi się stać frekwencja.

Czego pan spodziewa się po prezydenckich ustawach o SN i KRS?

Moim zdaniem podwójne weto Dudy wynikało z chęci obrony własnych prerogatyw, a nie obrony niezależności wymiaru sprawiedliwości. W końcu podpisał ustawę o sądach powszechnych, która już teraz prowadzi do destrukcji funkcjonowania sądownictwa.

Projekty pozostaną w duchu PiS czy prezydent pójdzie na wojnę z partią, proponując projekty pozostawiające SN i KRS niezależnymi?

On nie może sobie pozwolić na wojnę z PiS, jeśli myśli o reelekcji. A na pewno myśli.

Istnieje ryzyko wcześniejszych wyborów?

Minimalne. To prawda, że sondaże są świetne dla PiS, ale paromiesięczny bałagan będący konsekwencją rozwiązania Sejmu mógłby wprowadzić duże korekty. Wątpię, żeby decydowali się na takie ryzyko.

Wybijaniem się na niepodległość prezydent zaprzepaścił swoje szanse na reelekcję z poparciem PiS?

Niezależnie od tego, co robi, jego los jest wyłącznie w rękach Kaczyńskiego. Tak jak trzy lata temu wyciągnął go jak królika z kapelusza, tak może go zepchnąć w niebyt. Duda będzie posłuszny, a czy to wystarczy na nagrodę od jego szefa, to zobaczymy.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, pisząc, że ci, którzy napadli na polską parę we Włoszech, zasługują na karę śmierci i tortury, mówi głosem przeciętnego Kowalskiego?

Być może niejednego przeciętnego Kowalskiego, ale na pewno nie głosem jakiegokolwiek Wojtyły. To była wypowiedź godna intelektualnego, moralnego i politycznego barbarzyńcy. W żadnej poważnej europejskiej demokracji nikt taki nie przetrwałby na stanowisku. W pisowskiej Polsce najwyraźniej nic mu nie grozi.

Polska ma prawo do reparacji wojennych?

Z punktu widzenia prawa międzynarodowego nie ma. Nasze uprawnienia w tym zakresie określone w Poczdamie w 1945 roku były wtórne i pochodne w stosunku do uprawnień ZSRR. Gdy ten kraj zrezygnował z dalszych reparacji w 1953 roku, było to równoznaczne z końcem odszkodowań dla nas, bo miały wynosić 15 proc. radzieckich. Potwierdziło to jedynie oświadczenie polskich władz. Ględzenie o ich niesuwerenności jest nic niewarte, bo PRL była w tym czasie uznawana przez większość państw na świecie i działania polskich władz traktowano jako uprawnione działania reprezentanta podmiotu prawa międzynarodowego. Fakt, że w trakcie konferencji 2+4 o reparacjach nawet nie wspomniano, jest pośrednim potwierdzeniem uznania tej sprawy za całkowicie zamkniętą.

Jak skończy się sprawa odszkodowań?

Działania PiS to awanturnictwo. Szczucie Polaków na Niemców i Niemcy jest dowodem skrajnej głupoty z najprzeróżniejszymi konsekwencjami zarówno w stosunkach bilateralnych, jak i europejskich. Nie tylko, że nam niczego nie zapłacą, ale to my zapłacimy wysoka cenę za awanturnicza politykę w Unii, gdy dojdzie do reform i przyszłych decyzji finansowych.

A jak pan, jako były szef MSZ, ocenia relacje Polska – UE?

Od samego początku tego rządu widać było jego antyeuropejskie nastawienie. Pierwsze wystąpienie Witolda Waszczykowskiego w Sejmie, liczne wypowiedzi innych polityków PiS nie pozostawiały i nie pozostawiają żadnych wątpliwości. To postawa sprzeczna z fundamentalnymi interesami Polski. I nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Także o bezpieczeństwo i wpływ na przyszłość Europy. Nie analizuję teraz przyczyn, choć mam często wrażenie, że chodzi o ignorancję, kompleksy i złudzenia. Polska już doprowadziła się do marginalizacji w Unii. Symbolicznym dowodem był wynik głosowania na Tuska.

Prezydent Macron nie pozwala sobie na zbyt wiele, krytykując polski rząd?

Emmanuel Macron nie odkrywa Ameryki, mówi to, co w Europie jest oczywiste. Pamiętajmy też o szerszym kontekście. W ostatnich latach w Europie działo się źle i dominowały pesymistyczne nastroje. Kilka ostatnich wydarzeń, w tym francuskie wybory prezydenckie, zapoczątkowało pozytywną zmianę. Wyraźnie zaczyna przeważać pogląd, że lekiem na kłopoty musi być silniejsza i głębsza integracja oraz poważne traktowanie zasad unijnych. Macron wygrał jako najbardziej proeuropejski kandydat i chce odegrać rolę inicjatora naprawy Europy. Powinniśmy trzymać za niego kciuki. Tymczasem pisowscy „mężowie stanu” zrobili wszystko, żeby obrazić i zrazić do Polski Francję i Francuzów. To dowód wyjątkowej głupoty.

Komisja Europejska odrzuca wyjaśnienia Polski ws. praworządności. Nie przesadza z atakami na Polskę?

Ona nie atakuje Polski, tylko robi swoje. Jest traktatowo odpowiedzialna za monitorowanie sytuacji w krajach członkowskich. Antykonstytucyjne wybryki PiS podważyły praworządny charakter naszego kraju, a rządy prawa są jednym z tzw. kryteriów kopenhaskich członkostwa. KE musi na to reagować i robi to w naszym interesie. To, że PiS pyskuje, to inna sprawa, ale to nie ma nic wspólnego z racją stanu Polski. Obawiam się, że będzie coraz gorzej. Ostatnie aroganckie wystąpienia pisowców, w tym odpowiedź na postulaty Komisji, to zapowiedź zaostrzania konfliktu. To nie może się skończyć dobrze dla Polski. Nie wiem, czy dojdzie do nałożenia na nas sankcji politycznych, choć za kompromitującą nas obronę ze strony Orbana nie dałbym grosza, jestem jednak pewien, że Polska nie będzie miała realnie nic do powiedzenia w Unii. Jesteśmy dzisiaj bardziej osamotnieni niż w 1939 roku. Na szczęście czasy się trochę zmieniły.

W jakiej sytuacji jest dzisiaj opozycja?

Z opozycją jest bardzo źle. Od dawna bez inicjatywy, bez jakiejkolwiek poważnie traktowanej koncepcji działania. Leniwa, senna, wewnętrznie niespójna. Jeśli sondaże pokazują, że liderzy są mało przekonujący, to jest to już początek dramatu. Barierą wzrostu notowań opozycji nie są notowania PiS, ale własna niewiarygodność i nieumiejętność przekonania ludzi o swojej kompetencji i odpowiedzialności.

Tylko zjednoczona opozycja i wspólne listy są szansą na zdetronizowanie rządzących, czy PiS nie ma dzisiaj z kim przegrać?

Oczywiście bliska współpraca i koordynacja działań partii opozycyjnych jest bardzo potrzebna. W wyborach parlamentarnych konieczna będzie wspólna lista, ale jeśli nie będzie ona konsekwencją autentycznego współdziałania, a jedynie zabiegiem taktycznym ostatniej chwili, to może nie odegrać większej roli. PiS, na szczęście, ma z kim przegrać. Po pierwsze, sam ze sobą, i robi w tym zakresie dużo, po drugie, ze społeczeństwem. Niezwykle ważne jest, aby ludzie widzący całe dokonujące się zło nie tracili ducha.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

rp.pl

Tak PiS wprowadzał Polskę do Unii.

Szydło poucza Merkel, czyli wojenka z Niemcami

29.08.2017
wtorek

Gdy premier Szydło wytyka Angeli Merkel, że media niemieckie piszą o „polskich obozach śmierci” i wywołuje do tablicy prezydenta Macrona, a polski rząd odrzuca zalecenia Brukseli w sprawie praworządności, niezależni od obecnej władzy analitycy ostrzegają, że pisowska polityka zagraniczna prowadzi do fatalnych skutków dla nas wszystkich.

„Nigdy wcześniej po 1989 r. Warszawa nie była tak izolowana i politycznie osłabiona, także w regionie, niż obecnie” – napisał w „Rzeczpospolitej” Eugeniusz Smolar. Jego zdaniem nawet w Waszyngtonie, a co dopiero w głównych stolicach UE, umacnia się przekonanie, że „polityka PiS stanowi przeszkodę w umacnianiu transatlantyckiego bloku polityczno-gospodarczo-wojskowego”. A zatem PiS nie może się chwalić, że NATO nie ma uwag do polityki Macierewicza i Waszczykowskiego.

Smolar przypomina, że niedawno specjalny wysłannik amerykański do spraw Ukrainy, Kurt Volker, pominął Warszawę podczas wizyty na wschodniej flance Sojuszu. Zatrzymał się za to w Wilnie. Amerykanie uznali widać, że bardziej wiarygodnym partnerem w sprawie rozwiązania kryzysu ukraińskiego będzie Litwa.

Wymowa tej nieobecności jest taka, że już nawet w Kijowie nie widzą w Polsce pod rządami PiS państwa, które się liczy w polityce europejskiej i zachodniej. Dlaczego? Bo Polska postrzegana jest teraz jako problem, a nie sprzymierzeniec w rozwiązywaniu problemów. Odmawia współpracy w wyszukiwaniu kompromisów. Odwołuje się do antagonistycznej retoryki „suwerenizmu” i anachronicznie rozumianych interesów narodowych.

Angela Merkel wkrótce może po raz kolejny zostać szefową rządu niemieckiego. Zaczepki premier Szydło na temat obozów niemieckich czy reparacji wojennych u progu wyborów w Niemczech i pouczanie prezydenta Macrona dowodzą, że obecny rząd polski nie rozumie lub ignoruje nową dynamikę europejską i europejsko-amerykańską. Wymaga ona zupełnie innego podejścia, by nie zabrakło nas przy najważniejszych stołach negocjacji.

Tymczasem obecny rząd zachowuje się tak, jakby w istocie nie zależało mu na Unii ani na NATO, tylko na rozpylaniu „ideologicznej mgły” (określenie Smolara) i konsolidacji monopolu władzy przy użyciu pseudopolityki zagranicznej. PiS jest wsobny, żyje obsesjami swego prezesa, nieznającego języków ani świata. Dla młodego pokolenia Polaków z ambicjami to niewesoła perspektywa.

szostkiewicz.blog.polityka.pl

Polexit już się zaczął

29.08.2017
wtorek

Ostatnie wypowiedzi Macrona i Merkel nie pozostawiają złudzeń co do tego, że Unia Europejska i jej przywódcy nie zamierzają się dłużej cackać z Polską. Skończyło się czekanie, aż Kaczyński się opamięta albo Polacy coś z tym zrobią.

Kaczyński ewidentnie gra na skłócenie Polski z Europą, co ma doprowadzić do izolacji politycznej naszego kraju, a jemu bądź jego następcy zapewnić więcej władzy. Brukselczyk zrobił swoje, to znaczy dał pieniądze – Brukselczyk może odejść. Politycy rządzący Europą doskonale zdają sobie sprawę z zamiarów reżimu w Warszawie i nie mają zamiaru przeszkadzać Polakom w wypisywaniu się z Unii. Rekonstrukcja Unii jest już przesądzona, tak jak to, że w nowej UE znajdą się wyłącznie kraje należące do strefy euro oraz te, które gotowe będą przyjąć nową walutę w najbliższych latach.

Polska bardzo szybko przestanie kogokolwiek za granicą interesować. Stanie się strefą buforową pomiędzy Rosją a Zachodem, dogodną jako rynek zbytu, aczkolwiek mentalnie i kulturowo zdecydowanie wykluczoną ze wspólnoty zachodnioeuropejskiej. Jako anachroniczne, autorytarne państwo w znanym typie wschodnioeuropejskiej dyktatury z czasem orbitować będzie wokół Rosji, razem z Ukrainą i Białorusią.

Taki los gotuje nam PiS i taki scenariusz staje się dla przywódców Europy coraz realniejszy. Nikt nie będzie umierał ani nawet tłukł się po łbach dla ratowania polskiej demokracji. Trudo wyobrazić sobie, aby przywódcy Zachodu mieli nam szczególnie jakoś współczuć albo pomagać. Zawiedliśmy, nie udało się – trudno, Polska jest wolnym krajem, Polacy wybrali, jak wybrali. Tak myślą, bo nie mogą myśleć inaczej politycy Zachodu, nie mówiąc już o opinii publicznej. Gratyfikowanie nas za Solidarność dawno już się skończyło, tym bardziej że sami naszą wolnościową legendę utopiliśmy w plwocinie.

Nikt nie ma już powodu nas lubić i ­– horribile dictu – nikt nas nie lubi. Nikt! Ani Węgrzy, ani… sam już nie wiem, kogo jeszcze moglibyśmy podejrzewać o coś tak dziwnego jak sympatia dla rządu w Warszawie i społeczeństwa, które sobie taki rząd sprokurowało.

Nie wiem, czy mrzonki PiS o jakimś „liderowaniu” w środkowej Europie, jakimś „międzymorzu” itp. to prawdziwe szaleństwo czy tylko udawanie głupiego na użytek własnej klienteli. Nie zawadzi na wszelki wypadek przypominać tę oczywistość, że Czech, Słowak, Węgier czy Słoweniec ani przez sekundę nie będzie się zastanawiał, czy ryzykować jakikolwiek uszczerbek na swoich więzach z Niemcami czy Francją dla zadowolenia jakichś aspiracji Warszawy do zarządzania międzynarodowym projektem politycznym. Kaczyński i Duda oraz ich prawdziwe czy udawane mrzonki obchodzą państwa byłych demoludów albo republik bałtyckie akurat tyle co sensacje z polskich pisemek plotkarskich. Ani przez chwilę nie będą się na nas oglądać. Każde głosowanie będzie już 27:1.

Czy można zatrzymać ten proces? Z pewnością nie, jeśli nadal ma rządzić PiS. Dla Polski Kaczyńskiego miejsca w Europie nie ma i nie będzie. To nie jest negocjowalne, tym bardziej że Kaczyński niczego tak nie pragnie, jak skłócić Polaków z Niemcami i Unią. I skłócił.

Jednakże czy upadek PiS da nam szansę powrotu do Unii? Być może, ale będzie to proces wieloletni. Unia od początku będzie obserwować postępy modernizacji i demokratyzacji Polski, nie dając się już po raz drugi uwieść. Czas idealistów się skończył. Raz zdradzona, Europa będzie już zawsze ostrożna i nieufna. Zostaniemy w jakiejś zamrażarce, wyrychtowanej dla tych nielicznych, którzy nie mają ochoty się dalej integrować, i będziemy tam tkwić przez wiele lat, aż któryś rząd na serio zacznie starać się o wejście do strefy euro. Jeśli nas tam wpuszczą, może za dziesięć lat, to po kolejnych kilku może jakoś dokleimy się raz jeszcze do Zachodu. Ale rysa po tej „doklejce” pozostanie widoczna jeszcze przez lata.

Nasze położenie jest doprawdy godne pożałowania, a właściwie po prostu żenujące. Całe dekady pracy nad pozycją polityczną kraju zostały zmarnowane. Nikt już nie będzie pamiętał Geremka czy Skubiszewskiego, bo czasy są inne, a kadry nowe. Nikt nie będzie nas szanował za bigos, a polski faszyzm, zapewne mający przed sobą piękną przyszłość, skutecznie obrzydzać będzie Polskę wszystkim sąsiadom. Skończyła się idylla. Teraz będzie jak zawsze.

Było, minęło. Kto ma siłę i możliwości, pewnie wyjedzie z kraju – jeśli jeszcze tego nie zrobił. A ci, co zostaną, będą mogli do woli ciąć, betonować, ryczeć i pielgrzymować na Jasną Górę „w intencji zdradzonej Ojczyzny”. To się dzieje naprawdę…

hartman.blog.polityka.pl

W Berlinie uznano, że wszelkie czerwone linie zostały przekroczone – w 3×3 ekspertka o słowach Angeli Merkel o Polsce

Agnieszka Łada, Roman Imielski; Zdjęcia: Paweł Głogowski; Montaż: Łukasz Carbone, 30.08.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22296312,video.html?embed=0&autoplay=1

Niemiecka chęć zrozumienia Polski ma swoje granice – tak w 3×3 dr Agnieszka Łada, analityk Instytutu Spraw Publicznych tłumaczy słowa Angeli Merkel, która powiedziała, że w sprawach polskich nie zamierza trzymać języka za zębami. Zdaniem rozmówczyni Romana Imielskiego, niemiecka cierpliwość się kończy, bo Polska stała się nieprzewidywalnym partnerem w Europie, a Niemcom zależy na stabilnym, rzetelnym i racjonalnym partnerze. Według nich, ta racjonalność zginęła – dodaje Agnieszka Łada.

wyborcza.pl

Polacy nie chcą pominika Lecha Kaczyńskiego. SONDAŻ

29.08.2017

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego dla se.pl i telewizji NOWA TV, aż 67 proc. pytanych stwierdziło, że nie chce pomnika zmarłego tragicznie prezydenta na Krakowskim Przedmieściu.

Z kolei tylko 15 proc. wyraża zgodę na taką formę upamiętnienia byłego prezydenta, który zginął 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej.

Wynik nie jest zaskakujący. Moim zdaniem PiS popełnia błąd, bo powinien najpierw umacniać ten mit czy legendę Lecha Kaczyńskiego, a dopiero później dążyć do jego upamiętniania. Robią natomiast odwrotnie – ocenia w „SE” politolog, prof. Rafał Chwedoruk.

W taki wynik sondażu nie wierzy jednak posłanka PiS Krystyna Pawłowicz– Prawo i Sprawiedliwość ma zbyt duże poparcie, które jest wyrażane także dla samego prezesa Kaczyńskiego, więc w ślad za tym szłoby również poparcie dla pomnika – ocenia posłanka.

dziennik.pl

DELEGACJA POLSKIEGO PARLAMENTU ROZPOCZĘŁA WIZYTĘ NA BIAŁORUSI

Polska delegacja parlamentarna kierowana przez wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego rozpoczęła we wtorek trzydniową wizytę na Białorusi od spotkania z kierownictwem Izby Reprezentantów białoruskiego dwuizbowego parlamentu, Zgromadzenia Narodowego.

„Mniej więcej rok temu byłem z wizytą na Białorusi. Mówiliśmy wtedy, że zmarnowaliśmy trochę czasu, ponieważ nasza współpraca nie rozwijała się tak, jak powinna (…) Dzisiaj mogę z radością powiedzieć, że minionego roku nie zmarnowaliśmy. Miały miejsce liczne kontakty i wizyty na różnych szczeblach, wydaje mi się, że wszystkie były pożyteczne i przyniosły konkretne efekty” – mówił Ryszard Terlecki.

„Białoruś i Polska powinny szukać wspólnych tematów dla bardziej efektywnej współpracy” – mówił podczas spotkania z polską delegacją parlamentarną wiceprzewodniczący Izby Reprezentantów Balesłau Pirsztuk.

Obaj politycy podkreślali, że rośnie intensywność dwustronnych kontaktów gospodarczych i że obie strony są zainteresowane rozwijaniem współpracy parlamentarnej.

„Polska polityka jest obecnie nastawiona bardzo pozytywnie na międzynarodową współpracę parlamentarną, żeby parlamenty miały więcej do powiedzenia w stosunkach międzynarodowych i myślę, że współpraca z Białorusią będzie temu służyć” – mówił Ryszard Terlecki.

Tematem rozmów były również, jak wskazał Pirsztuk, „konstruktywna współpraca” na forum organizacji międzynarodowych i współpraca transgraniczna.

Ryszard Terlecki podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że w czasie spotkania poruszono także kwestie dotyczące polskiej mniejszości na Białorusi, takie jak fakt, że dotąd sześcioro dzieci nie zostało przyjętych do pierwszych klas szkoły polskiej w Grodnie.

„Nalegamy, żeby ta sprawa została rozwiązana. To jest grupa sześciorga dzieci, które znalazły się na liście rezerwowej. Dobrze by było, żeby zostały do tej szkoły przyjęte” – mówił wicemarszałek.

Kolejną sprawą jest, jak powiedział, poszukiwanie rozwiązania w sprawie polsko-białoruskiej komisji oświatowej, „w której ma się znaleźć reprezentacja polskiej mniejszości na Białorusi”.

Terlecki mówił również o tym, że „nie powinno tak być, że opinia publiczna w Polsce jest poruszana problemami, które potem okazują się w sumie rozwiązane”.

Po spotkaniu z udziałem wiceszefów parlamentów odbyło się posiedzenie dwustronnej parlamentarnej grupy roboczej, której ze strony polskiej przewodniczy poseł Kukiz’15 Adam Andruszkiewicz, a ze strony białoruskiej – Andrej Naumowicz.

Na przełomie stycznia i lutego odbyła się wizyta kierowanej przez Pirsztuka delegacji parlamentu Białorusi w Polsce.

Wśród członków polskiej delegacji, która będzie przebywać na Białorusi do czwartku, są m.in. Piotr Naimski, pełnomocnik polskiego rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, wiceminister rozwoju Witold Słowik, posłanka PiS i rzeczniczka tej partii Beata Mazurek, poseł Włodzimierz Bernacki.

Na środę zaplanowano spotkania delegacji z kierownictwem wyższej izby Zgromadzenia Narodowego Białorusi, Rady Republiki, przedstawicielami rządu i ministerstwa spraw zagranicznych.

Wicemarszałek Terlecki spotka się również z białoruskimi środowiskami niezależnymi oraz złoży kwiaty pod krzyżem upamiętniającym ofiary represji stalinowskich w Parku Czeluskińców w Mińsku.

W czwartek delegacja uda się do Lidy, a następnie do Grodna, gdzie głównym punktem jej programu będzie spotkanie z przedstawicielami polskiej mniejszości na Białorusi.

PAP/RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/delegacja-polskiego-parlamentu-rozpoczela-wizyte-bialorusi/

Dużo religii w nowym programie szkolnym

Alleluja i do szkoły!
W trzęsieniu ziemi, jakim jest dla szkoły reforma edukacji, najmniej ucierpi katecheza.

Ci, którzy są podporządkowani władzy, powinni uważać swoich przełożonych za przedstawicieli Boga, który ich ustanowił sługami swoich darów. »Bądźcie poddani każdej ludzkiej zwierzchności ze względu na Pana. Jak ludzie wolni postępujcie, nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga«” – takie kwiatki są w nowym podręczniku do religii dla siódmoklasistów – alarmuje na Facebooku zaniepokojona matka. Tylko że te kwiatki nie urosły wczoraj. Po pierwsze, to cytat z Katechizmu Kościoła Katolickiego i Biblii. A po drugie, to nie jest nowy podręcznik. To stary podręcznik do I klasy gimnazjum ze zmienioną okładką. Kościół nie przygotował nowej podstawy programowej dla zreformowanej szkoły. Podobno nad nią pracuje. Ale nie musi się spieszyć. Rzeczywistość polityczna i koncepcje edukacyjne nowej władzy zbliżają się do programu katechezy w takim tempie, że zmiany mogą być niepotrzebne.

Podstawom programowym religii od dawna zarzucano, że są odklejone od współczesności, posługują się archaicznym, „ubogacającym” językiem, nie przygotowują do życia w nowoczesnym społeczeństwie, zamykają na inność i różnorodność. Już kilka lat temu, po analizie podręczników do religii, Instytut Spraw Publicznych zarzucił katechezie cztery grzechy główne. Dziś zbieramy ich owoce w sferze publicznej.

Piramida wartości

Pierwszy grzech to stawianie znaku równości między polskością i katolicyzmem. „Historia przedstawiana jest tak, jakby Kościół był jedyną instytucją wspierającą tendencje wyzwoleńcze i inspirującą powstania narodowe” – czytamy w raporcie ISP.

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1717502,1,duzo-religii-w-nowym-programie-szkolnym.read

 

Skoro Hitler był lewakiem, to jest nim również prezes Kaczyński

Kaczyński, który kreuje się na rasowego antykomunistę, w prywatnych rozmowach nie ukrywa swoich fascynacji ruchem bolszewickim.

Jeśli chodzi o gospodarkę, Polska pod Kaczyńskim jest państwem typowo lewicowym.

Bartosz Krupa/EAST NEWS

Jeśli chodzi o gospodarkę, Polska pod Kaczyńskim jest państwem typowo lewicowym.

Kaczyński nie ukrywa, że marzy mu się nowa Polska na gruzach starej. I że trzeba dokonać gruntownej zmiany hierarchii społecznej. Uprzywilejowanych zdegradować, tych z dołu – wynieść ku górze. Metody rewolucyjne mile widziane, choć rzecz jasna bez fizycznego eliminowania całych grup. W końcu to już nie te czasy. Utopia Kaczyńskiego przyszłej Polski na kilometry zalatuje jednakowoż lewackim konstruktywizmem.

Jeśli chodzi o gospodarkę, Polska pod Kaczyńskim jest państwem typowo lewicowym. PiS – na ile to możliwe w naszej epoce – ogranicza wolny rynek i zastępuje go interwencjonizmem państwowym. Państwo zaczyna inwestować w przedsięwzięcia przemysłowe (reindustrializacja), przejmuje sektor finansowy, wkrótce zapewne media prywatne. Stworzono wielki (choć niezbyt precyzyjny) plan gospodarczy. Wprowadzono hojny program socjalny.

Kaczyński, który kreuje się na rasowego antykomunistę, w prywatnych rozmowach nie ukrywa swoich fascynacji ruchem bolszewickim. Zwłaszcza gdy chodzi o stosunki panujące w sowieckich elitach władzy za czasów Stalina; świadectw tej fascynacji uzbierało się przez lata sporo. Wiele pomysłów zaczerpnął od komunistów, choć raczej krajowego już chowu. Od argumentów propagandowych po rozwiązania instytucjonalne (reforma edukacji).

Jest też – tak przynajmniej głoszą osoby bliżej prezesa znające – zdeklarowanym obrońcą praw zwierząt. Co prawda, tolerując leśne harce ministra Szyszki, raczej bezobjawowym, ale zawsze coś.

Wymieniać tak można jeszcze długo… – że podsumuję wywód frazą Piotra Zychowicza z jego sławnego już tekstu „Hitler był lewakiem”, wydrukowanego we wczorajszym „Do Rzeczy”. I jak się pewnie Państwo już domyślacie, powyższe argumenty o lewactwie Kaczyńskiego – dodać można jeszcze jeden, że przecież nigdy nie założył rodziny – pozwoliłem sobie skopiować wprost z tamtych enuncjacji. Troszkę tylko je rewitalizując, aby pasowały do kontekstu naszych czasów.

Jak z Kaczyńskiego (a nawet Hitlera!) zrobić zapalonego lewaka

Nie będę przy tym ściemniał, iż z obszernego tekstu dokonałem wyboru wybiórczego. Owszem, wyłuskałem, co mi pasowało, pomijając to i owo. I cóż w tym złego, skoro Zychowicz Hitlera również traktuje wybiórczo?

Odnajdziemy w jego tekście tak ważkie argumenty, iż führer cenił sobie ascetyczne mundury toczka w toczkę jak pierwsi bolszewicy (a Kopernik była kobietą, bo miała długie włosy…). Albo że flaga III Rzeszy też była czerwona z partyjnym symbolem w środku.

Nie przeczytamy za to o takich drobiazgach jak ustawy norymberskie. Holocaust, jeśli już się pojawia – choć „zagłada” nie przechodzi Zychowiczowi przez gardło – to jedynie w kontekście technicznym. Sowieci mordowali w łagrach, a hitlerowcy ich lewackie metody po prostu sobie pożyczyli i rozwinęli. Wedle jakich zasad selekcjonowano ofiary, to już kwestia wtórna i niewarta zauważenia.

Choć może autor a priori po prostu założył, iż cała koncepcja wykluczania grup obcych rasowo – było nie było: kolektywistyczna – też jest lewacka? To by otwierało przecież sporo nader interesujących możliwości. Bo i pionierów nowoczesnego antysemityzmu z drugiej połowy XIX wieku (choćby niemieckiego pastora Adolfa Stöckera, burmistrza katolickiego Wiednia Karla Lügera, francuskiego monarchisty Charlesa Maurassa) też można by zaliczyć do lewactwa. Skoro lewak Hitler politycznie dojrzewał w klimacie umysłowym, który wyżej wymienieni mu zafundowali, to konstatacja wydaje się w sumie oczywista.

Odpada też wreszcie problem z naszymi kolporterami antysemickich teorii. Dotąd współczesna prawica raczej tłumaczyła kontekstem bądź relatywizowała działania takiego ONR i innych odłamów polskiego ruchu narodowego, które w latach 30. ciepło patrzyły w stronę Berlina. Teraz widać, jak bezsensowny był to wysiłek. Wystarczy przecież powiedzieć, że byli okropnymi kolektywistami, czyli lewakami. Jedyny problem taki, że do lewactwa wypadałoby wtedy zaliczyć w ogóle wszystkich, którzy definiowali wspólnotę według kryteriów narodowych. Lewakiem stanie się wówczas nie tylko zdeklarowany antysemita Dmowski, ale i poczciwy prymas Wyszyński.

Zabawa z historią autorstwa Piotra Zychowicza

Jak widać, postmodernistyczne zabawy z historią mogą płatać rozmaite figle. Lecz przecież to głównie nam, lewakom współczesnym, daje Zychowicz swoją metodologią klasycznego mata. Bo jeśli nasza lewacka szafa ze szkieletami ma się teraz powiększyć o Hitlera, to w pakiecie zabieramy przecież także jego bliższych i dalszych ideowych pobratymców w rodzaju Mussoliniego (kolektywista, jak się patrzy) i generała Franco (ktoś tę Falangę przecież wspierał).

A skoro tak, to i spadkobiercy z południowoamerykańskich junt wojskowych też się załapią. No i wreszcie hajlujący tu i teraz w imię konstruktywistycznych przecież rasowych utopii młodzieńcy z ruchów radykalno… Cóż, wychodzi na to, że jednak lewicowych. A co z Ku-Klux-Klanem i kumplami Trumpa z amerykańskiej alt-right, którzy ironicznie rzecz jasna czasem lubią zadać szyku swastyczką? W sumie lewak Kaczyński to pikuś w takim towarzystwie, choć z wielu względów to jego najtrudniej będzie nam przyjąć do międzynarodówki.

Zychowicza pralnia brudnych tradycji możliwości więc daje ogromne. Kończąc – zaraz redakcyjne zebranie, na którym mamy dyskutować, jak wcisnąć prawakom Kim Ir Sena – pozwolę sobie tylko zasugerować autorowi „Do Rzeczy”, aby póki co trzymał się z dala od ponadprzeciętnie wzmożonych patriotycznych imprez. Niektórym bywalcom epitet lewaka może się jednak nie spodobać.

polityka.pl

Polska delegacja z wizytą na Białorusi. Tematem rozmów „konstruktywna współpraca”

29.08.2017

PAP

onet.pl

Pani Premier pewnie ma pani na to dowody faktury lub przelewy bankowe albo jakieś foty z przekazywania kwoty? Kiedy publikacja?

– Ostatnia fala protestów to była dobrze wyreżyserowana i dobrze opłacona akcja mająca uderzyć w polski rząd. Trudno przyjąć, że była spontaniczna – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” premier Beata Szydło.

To do Pana . Nie zdobywa się poparcia żerując na ludzkich dramatach. Robiąc to jest Pan jak ci gwałciciele z .

Wakacje w Łodzi, czyli gwałt w Rimini

Gwałt w Rimini

O takich rzeczach pisać trudno. Mimo, że przez lata okrzepłem, wyrobiłem w sobie pewien rodzaj zawodowej znieczulicy na ludzkie tragedie, to gwałt w Rimini chodzi za mną od kilku dni. Nie mogę wyrzucić go z głowy. Tym bardziej, że zgwałconą kobietę i jej męża wykorzystuje się drugi raz. Tu, nad Wisłą.

Pracuję w mediach – to nie jest już tajemnica – i codziennie przerabiam kilkanaście śmierci i innych ludzkich tragedii. W tym zawodzie jest tak, że musisz wytworzyć sobie pewien filtr i grubą skórę, bo inaczej zwariujesz. Inaczej, gdzie nie spojrzysz, będziesz widzieć śmierć, korupcję, trupy, chciwość i nieszczęście. Znam takich, którzy zmienili pracę, by nie musieć codziennie czytać historii maltretowanych i gwałconych dzieci, oglądać oderwanych w wypadkach i zamachach rąk i nóg i zastanawiać się kiedy to wszystko, cały ten świat, pierdolnie ostatecznie.

Są jednak historie, które uderzają szczególnie mocno i których z głowy wyrzucić się nie da. Czasem jest to skrzywdzone dziecko. Czasem – wyjątkowo okrutne morderstwo.

Czasem jest to gwałt w Rimini. Polskie małżeństwo, w ostatnią noc włoskiego urlopu, poszło na spacer po plaży. Tamtych było czterech. Jego pobili, ją zgwałcili. On bezsilny, ona bezsilna, oni uciekli, zadowoleni.

Czasem jest to gwałt w Łodzi. Ona naiwnie przyjęła zaproszenie na domówkę od nowo poznanego faceta. Zamiast domówki czekało na nią jeszcze dwóch. Przez dziesięć dni bili ją i gwałcili w zwykłym mieszkaniu w bloku, na zwykłej wersalce, ze zwykłymi sąsiadami za ścianą. Zrobili jej tak potworne rzeczy, że w wyniku obrażeń wewnętrznych dziewczyna zmarła po trzech tygodniach.

Czasem jest to gwałt w Kaliningradzie. Ona – tłumaczka z Elbląga i oni – dwaj ratownicy medyczni z tego samego miasta. Szkolenie pogotowia ratunkowego. Impreza firmowa połączona z gwałtem. Po kolacji po prostu chciało się im seksu, więc zgwałcili panią Aleksandrę. Ona jest chora na padaczkę. Miała atak, kiedy jeden z nich właśnie to robił. Nie przeszkadzało mu. Dokończył.

No dobra. I teraz to, co mnie naprawdę wkurwia.

Gwałt w Rimini różni od innych gwałtów to, że skurwysyny, które to zrobiły pochodzą najpewniej z Afryki Północnej. Skurwysyny od gwałtu w Łodzi i skurwysyny od gwałtu w Kaliningradzie pochodzą z Polski. To nasze, narodowe skurwysyny i im wolno więcej.

Dlaczego więcej?

O skurwysynach z Łodzi wiceminister Patryk Jaki nie mówi, że zasługują na karę śmierci i tortury (choć pewnie zasługują).

Po skurwysynów z Elbląga nie leci następnym samolotem zespół prokuratorów, by wytropić i ukarać.

O nie.

Jeden ze skurwysynów z Łodzi zostaje przez prokuratora przesłuchany i puszczony wolno, ma odpowiadać z wolnej stopy. Dopiero gdy dziewczyna umrze, szef Patryka Jakiego, Zbigniew Ziobro, organizuje konferencję prasową, na której jest pokazowo oburzony i daje wyraz swojemu niezadowoleniu.

Skurwysyny z Elbląga dostają karę w zawieszeniu, a zgwałcona tłumaczka musi czwarty rok walczyć o sprawiedliwość. Zbigniew Ziobro nie jest oburzony i nie daje wyrazu swojemu niezadowoleniu, gdy po puszczeniu skurwysynów wolno sąd w imieniu Rzeczpospolitej – uwaga, bo to dobre – nakłada grzywnę na ofiarę gwałtu za to, że nie ma siły po raz kolejny spojrzeć w twarz gwałcicielowi.

No dobra. Ale co o tym wszystkim myśli ludność?

Gdy czytam opinie ludności w internecie, to ludność jest zgodna. Ta głupia baba z Łodzi sama tego chciała, bo kto idzie na domówkę z facetem, którego dobrze nie zna? Ta baba z Elbląga na pewno sama z nimi poszła, bo chciała poszaleć w delegacji, a teraz oskarża…

Ludność jest dużo bardziej dosadna i dużo bardziej prymitywna, ale wystarczająco rzygać mi się chce od tych historii, by przytaczać dosłownie ten potok pełnego analfabetyzmu gówna. Bo tak, prawdziwego Polaka poznasz dziś po tym, że nie umie poprawnie używać języka ojczystego. Ale to inny temat.

Temat, ten temat, ten potwornie wkurwiający temat jest taki, że Polkę można gwałcić, dopóki narzędzie gwałtu jest pompowane przez polską, narodową krew.

Gwałt w Rimini to nie jest przykład na to, że Patryk Jaki dba o ofiary przestępstw.

Gwałt w Rimini to nie jest przykład na to, że wobec ludzkiego nieszczęścia Zbigniew Ziobro wyraża oburzenie i słuszną troskę.

Gwałt w Rimini to nie jest przykład na to, że w obliczu tak wielkiej tragedii współpolacy empatycznie łączą się z ofiarą.

Nie.

Gwałt w Rimini to przykład na to, jak okrutnie wykorzystaną kobietę można wykorzystać po raz drugi. Do podsycania nienawiści, strachu i budowania swojej władzy nad motłochem. Do hodowania ksenofobii, która – mówię wam – skończy się tutaj, nie w Rimini, rozlewem krwi.

Na koniec taki mój mały apel: jeśli chcesz mi teraz napisać komentarz o tym, jak „bronię islamu”, a polityka multikulti gwałci polskie kobiety to uprzejmie cię proszę – wypierdalaj. Bo albo nie zrozumiałeś tekstu, albo gówno cię obchodzi ta kobieta, jej mąż i ich ostatni spacer w Rimini.

Gdyby minister Jaki napisał o torturach i karze śmierci dla gwałcicieli z Rimini jako prywatna osoba, zrozumiałbym. Bo to jest po prostu ludzkie. Mnie samemu nóż się w kieszeni otwiera i ja sam nie miałbym nic przeciwko przeczołganiu tych bydlaków pod celą i przymknąłbym w tym przypadku oko na wielokrotne użycie środków przymusu bezpośredniego i złamanie kilku kończyn podczas próby ucieczki.

Serio, serio.

Gdyby Patryk Jaki w ten sam sposób chciał potraktować gwałcicieli z Łodzi – nie ma problemu! Sam chętnie – i tak dalej, patrz wyżej.

Ale śmiem sądzić, że minister Jaki był łaskaw wypowiedzieć się w ten sposób tylko ze względu na kolor skóry skurwysynów. I mam brzydkie podejrzenie, że nie chodziło tu o empatię wobec ofiar, tylko konsekwentne i nieetyczne budowanie wizerunku aparatu państwowego na strachu przed obcymi.

A dlaczego śmiem tak twierdzić? Bo jestem nienormalny i czytam prawie wszystkie komentarze pod interesującymi mnie informacjami. W tym tej o Patryku Jakim.

Dodatkowo wiem, że w tym samym czasie co gwałt w Rimini, w basenie w tej samej miejscowości utonął pijany Polak. Obsługa hotelowa prosiła go, by nie pływał w nocy po półlitrze, ale on się uparł. Niby bez powiązania, a jednak.

Więc (zdania nie zaczyna się od więc) wczoraj dowiedziałem się, że:

– Z powodu ostrej polityki antyislamskiej (tak właśnie) Beaty Szydło, terroryści nie mogą wjechać do Polski (chyba nie słyszeli o Schengen)

– Wszyscy muzułmanie są w spisku i wszyscy wykonują polecenia jakichś „onych” (nie wiadomo jak, nie wiadomo po co, ale tak jest)

– Muzułmanie tropią Polaków za granicą, gwałcą i mordują ich z zemsty za to, że nie chcemy u siebie „nachodźców”

– Polskie małżeństwo zostało wybrane na tej plaży specjalnie, na podstawie słowiańskiego genotypu

– Tego faceta w basenie zamordowali uchodźcy, albo obsługa hotelowa. Bo Włosi przecież nie są biali, tylko tacy śniadzi, więc to terroryści

– Dzięki Bogu i Beacie Szydło, która własną piersią osłania nas przed muzułmańską ordą, jesteśmy bezpieczni w granicach kraju. Ale jak nie daj Bóg PiS przestanie rządzić to nas tu wszystkich wymordują. I w Raciborzu wymordują i w Białce Tatrzańskiej.

– Jak wakacje to tylko w Polsce, a najlepiej w Kołobrzegu. Za granicę nie ma co wyjeżdżać.

Od siebie dodałbym, że lepiej nie jechać też do Łodzi i do Elbląga.

 

A już zupełnie na koniec, żeby trochę zejść ze złych emocji, opowiem wam dowcip.

Przychodzi Ziobro do apteki i mówi do sprzedawcy:
– Poproszę czopek
– Jaki?
– Może być.

http://www.nienawisc.pl/wakacje-w-lodzi-czyli-gwalt-w-rimini/

. Flagi UE się odnalazły, ale to nic nie zmienia – przez waszą fuszerkę jesteście . Polacy nie pozwolą na !

%d blogerów lubi to: