Znamienny dzień dla PiS z programem Knot+

Poniedziałek, 23 kwietnia 2018 roku, może uchodzić za dzień znamienny dla władzy PiS. Ekstrakt, esencja kaczyzmu. Mateusz Morawiecki, aby wyprzedzić wypadki, prezentuje napisany na kolanie tzw. projekt ustawy Dostępność+, który miał pierwotnie dotyczyć grupy seniorów, został naprędce poszerzony o niepełnosprawnych. W piątek premier sam się ośmieszył w rozmowach z protestującymi opiekunami niepełnosprawnych i niepełnosprawnymi w Sejmie, a teraz odkuwa się – i jeszcze gorzej ośmiesza.

Morawiecki robi to w swoim niefortunnym stylu – pokraczności. Podczas prezentacji kolejnego Bubla+ jako widzów wziął sobie niepełnosprawnych, ale nie tych protestujących w Sejmie. Podkreślam: tego Bareja i Mrożek by nie wymyślili, a Szekspir w „Komediii omyłek” to cienki Bolek.

PiS niejako powiela PRL, stosuje zasadę zagłaszania. PRL zagłuszał Radio Wolna Europa, PiS zagłusza protesty i nagrody przyznawane sobie niezgodnie z Kodeksem Pracy, a następnie zwracane tam, gdzie nie powinny – Caritasowi. Przecież kiedyś ministrowie PiS będą musieli zwrócić nagrody do budżetu, bo z niego zostały im przelane na konta, a nie z Caritasu.

Jakby tego było mało w kwestii strajku niepełnosprawnych. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński, którego nie wiem jak określać ze względu na jego cechy osobowe – mamrot? niedołęga? – nie wpuszcza do Sejmu fizykoterapeutów i masażystów, którzy nieodpłatnie chcieli pomóc protestujacym niepełnosprawnym.

Kuchciński nie wyraził zgody i to on w istocie uruchomił projekt dla niepełnosprawnych Chamstwo+, Brak Empatii+. A trzymając się mniemanych wyznawanych wartości przez polityków PiS – program Antychrześcijanstwo+.

Przynajmniej w tych dniach Beata Szydło nie robi z siebie głupka. Jako wicepremier ds. społecznych uciekła z Sejmu, gdzie pieprz rośnie i wylądowała wśród flisaków na Dunajcu, bo słońce grzeje, otworzyła tamm sezon tego zapomnianego zawodu. Zdaje się jednak, że jednak przełomu Dunajca nie będzie, bo to wszystko pic na wodę fotomontaż.

Równolegle odbywał się inny spektakl o dalekosiężnym znaczeniu. Mianowicie Donald Tusk zeznawał na procesie Tomasza Arabskiego, oskarżonego o niedopełnienie obowiązków przy organizowaniu lotu Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska.

Tusk ośmieszył sam akt oskarżenia, jak i pełnompocników oskarżycieli kilku rodzin ofiar smoleńskich, które są mściwym narzędziem Jarosława Kaczyńskiego. Tusk ten funeralny absurd wywrócił na nice. Chodzi jednak o coś zupełnie innego. Mianowicie posłuszni prokuratorzy zechcą na podstawie tego materiału skonstruować akt oskarżycielski, aby Tuska ewentualnie wyeliminować z polskiej polityki, gdy skończy mu się kadencja szefa Rady Europejskiej.

Jeszcze przed nami wiele emocji, wcale nie jest łatwo wygrać z pokraczną władzą, gdy ta ma w posiadaniu wszystkie narzędzia polityczne. Choć ta pokraczna autokracja skazana jest na wywrócenie, na zaliczenie gleby, to jednak rekordowo wiele zepsuła w kraju i na naszym obliczu – nie poddaje się. I dalej knoci, jak dzisiaj Morawiecki i Kuchciński. Dzisiaj można nazwać, iż PiS realizował swój program Knot+.

Donald Tusk nie miał litości, gdy zeznawał. Chcieli go przyszpilić, a skończyło się blamażem

Jacek Gądek 23.04.2018

Donald Tusk po pierwsze bronił przyjaciela – Tomasza Arabskiego, który jest oskarżony o niedopełnienie obowiązków przy organizowaniu lotu Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska. Przesłuchanie dowiodło jednak czegoś innego – blamażu pełnomocników, którzy chcieli przyszpilić Tuska.

Szef Rady Europejskiej szydził niemiłosiernie z adwokatów, którzy reprezentują oskarżycieli, czyli kilka rodzin smoleńskich. Ośmieszał też teorie spiskowe. Podkreślał, że „rozdzielenie wizyty” swojej i prezydenta to termin publicystyczny, bo – wedle jego wiedzy – Lech Kaczyński wspólnego odwiedzenia Katynia nie planował. Wątek tego, czy śp. prezydent chciał czy nie wspólnej wizyt, będzie budził spór, ale w procesie nie ma większego znaczenia.

Tusk przede wszystkim pokazał, że jest politykiem najcięższej kategorii także na krajowym ringu. Tyle wynika z przesłuchania Donalda Tuska przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

„Donald tylko na tym przesłuchaniu zyskuje”

W szeregach PO panuje zadowolenie. – Donald tylko na tym przesłuchaniu zyskuje. Pokazuje, że jest człowiekiem z zupełnie innej ligi niż ci, którzy go oskarżają – mówi jeden z czołowych polityków PO.

– Trudno mu się dziwić, że drwił z przesłuchujących go adwokatów. Wszystkie teorie zamachowe już się wcześniej posypały, a oni starali się je podtrzymywać i to jeszcze w sądzie – dodaje.

Donald Tusk tymczasem – co sam podkreślał – jak każdy obywatel przyszedł do sądu, by złożyć zeznania. Już sama jego obecność wystarczyła, aby zmobilizowały się najbardziej radykalne środowiska jak Stowarzyszenie Solidarni 2010 i ludzi, którzy podejrzewają go o zorganizowanie zamachu. I to w momencie, gdy obóz PiS wygasza i Antoniego Macierewicza wraz z jego feerią zamachowych teorii.

Na korzyść Donalda Tuska działa także to, że przesłuchanie było jawne, a utajniono je na samym końcu. Tajność oznaczałaby jedynie falę przecieków i ocen zwłaszcza ze strony oskarżającej, a więc niechętnych Tuskowi.

Poległ zaufany adwokat Macierewicza

Jawność tymczasem obnażyła bezsensowność tego przesłuchania. Największa w tym „zasługa” pełnomocników ofiar katastrofy smoleńskiej. Mec. Andrzej Lew-Mirski poległ jako pierwszy. A to nie byle kto.

Mec. Lew-Mirski jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi Antoniego Macierewicza – jego druh w polityce od lat. Adwokat reprezentował go w procesach z osobami wymienionymi w raporcie z likwidacji WSI. A z upoważnienia Macierewicza – jeszcze w roli szefa MON – dostał pracę: reprezentować MON ws. „szkód osobowych” po katastrofie smoleńskiej. Czyli negocjował z rodzinami ofiar kwoty odszkodowań za śmierć bliskich albo za późniejsze ekshumacje. Dziś na sali sądowej reprezentował część rodzin smoleńskich i miał przyszpilić Tuska, ale miał kłopoty z formułowaniem – i tak niewielu – pytań.

Mec. Hambura z serią pytań o remont tupolewa

Najbardziej kuriozalna była jednak próba mec. Stefana Hambury. A już cała seria pytań o remont Tu-154M w Samarze sugerowała, że to właśnie podczas remontu w 2009 r. Rosjanie podłożyli ładunki wybuchowe.

Oczywiście mec. Hambura o żadnych bombach nie mówił, jednak od lat Macierewicz i jego akolici suflują teorię o ich podłożeniu właśnie w Samarze. Dopiero reprymenda od sędziego poskromiła pełnomocnika. Tusk za to w najlepsze drwił z teorii zamachowych, mówiąc, że nie zdoła usatysfakcjonować osób oczekujących potwierdzenia, że na molo rzekomi spiskowcy (czyli Tusk i Putin – red.) ustalili tajny plan na rozdzielenie wizyt albo i nawet zamach.

Mec. Hambura nie jest wyłącznie adwokatem. Mam zdradzał aspiracje polityczne – w 2014 r. startował do Parlamentu Europejskiego z listy Polski Razem Jarosława Gowina.

Rodziny w samym środku politycznej wojny

Najbardziej bolesna jest w tym przesłuchaniu rola rodzin ofiar 10 kwietnia. Ewa Kochanowska – wdowa po RPO prof. Januszu Kochanowskim – nazwała świadka „Donaldem Donaldowiczem Tuskiem”. To sugeruje, że Tusk jest zdrajcą, który wysługuje się Rosjanom. Radzę jednak Wdowie takie rzeczy trzeba wybaczać – podobnie innym rodzinom, które straciły bliskich i z bólu rzucają oskarżenia.

Radzę jednak nie rzucać gromami w zrozpaczoną wdowę. Tu kilka zdań wyjaśnienia. Relacje Ewy Kochanowskiej z Tuskiem są bardzo burzliwe i nacechowane niechęcią zwłaszcza od grudnia 2010 r., kiedy to w kancelarii premiera na zamkniętym spotkaniu doszło między nimi do kłótni. Wówczas to Kochanowska zapytała, czy „zadawanie pytań (dot. Smoleńska – red.) jest zagrażające życiu?”. Na co Tusk podniesionym głosem odparł, że to „obraźliwe insynuacje”. – Mam dosyć wysłuchiwania uwag na temat domniemanego zabójstwa (…), bo (ktoś) boi się tego rządu – dodawał ówczesny premier. I wdowa, i były premier muszą mieć tę scysję w pamięci.

Inaczej sprawa się ma z Piotrem Walentynowiczem – wnukiem Anny Walentynowicz. On nie potrafił nawet zadać pytania. Jego udział w gonieniu Tuska jest podyktowany nie tylko bliskimi relacjami z Macierewiczem, ale także własnymi aspiracjami politycznymi.

Niewdzięczna rola prokuratury

Podobnie prokuratura, która przyłączyła się do procesu w roli „rzecznik praworządności”, nie zadała pytań, na które odpowiedzi miałyby istotną wagę dla procesu. Dla śledczych rola jest zresztą kłopotliwa. Prokuraturze trudno być obojętnym wobec procesu, ale gdy Hambura nawiązuje do spiskowych teorii, to cierpi też powaga prokuratury. Zresztą śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej, które prowadzi Prokuratura Krajowa, w żadnym razie nie potwierdza teorii o wybuchach.

Cała ta nieporadność przy przesłuchiwaniu Tuska i aktywność radykałów z Solidarnych 2010 działa na niekorzyść PiS. Nie ma przypadku w tym, że to PO podgrzewała atmosferę wokół wizyty szefa Rady Europejskiej w sądzie. Na miejscu – przed Sądem Okręgowym w Warszawie – zjawiła się asysta partyjna, w tym wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, ale też Jacek Protasiewicz (dziś poza Platformą, ale prywatnie to dobry znajomy Tuska).

Czym kończy się marne ostrzeliwanie Tuska, pokazał marzec 2017 r. – wtedy to po beznadziejnej misji zablokowania reelekcji Tuska na szefa Rady Europejskiej PiS pikowało w sondażach. Krótkotrwale, ale wyraźnie. Reaktywowanie Donalda Tuska na gruncie krajowej polityki jest nie na rękę PiS-owi. Zwłaszcza teraz, gdy obóz władzy stara się wygasić konflikt wokół Smoleńska i odsuwa w cień teorie wybuchowe.

„Oprócz samego Tuska, to nikt nic nie wie o jego planach”

Tusk z takich okazji umiejętnie korzysta. Jego zachowanie przy okazji przesłuchania to komunikat: mam parę, by walczyć w krajowej polityce i stanąć do bitwy o prezydenturę. Nic tu jednak nie jest jeszcze postanowione. Za wcześnie, by decydować się na start w wyborach prezydenckich planowanych na maj 2020 r. Ale i tak powrót Tuska to dyżurny temat od dnia, w którym wyjechał – sam Tusk te dywagacje podsyca. Zresztą, co by Tusk nie postanowił, to i tak Platforma będzie go wspierać. O jego kandydaturze wprost mówi szef PO Grzegorz Schetyna – mimo że w obozie Platformy są wrogami od prawie 10 lat.

Polityk z władz PO: – Tusk ma największe szanse na pokonanie Andrzeja Dudy. Kiedy więc Schetyna mówi o nim jako potencjalnym prezydencie, to sam zyskuje jako poważny przywódca, który mimo wszystko jest w stanie stawiać na najlepszych kandydatów. Pokazuje, że razem z Tuskiem ma zdolność do budowania scenariusza politycznego.

Nasz rozmówca podkreśla, że prawda jest taka: – Oprócz samego Tuska, to nikt nic nie wie o jego planach. Jedni suflują, że już na 100 proc. jest decyzja Donalda o starcie na prezydenta. A inni przekonują, że w żadnym razie nie wróci – w zależności kto ma w tym interes.

***

Proces Tomasza Arabskiego i czterech innych urzędników rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w marcu 2016 r. Oskarżeni to, poza byłym szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z lat 2007-2013, dwoje urzędników kancelarii premiera – Monika B. i Miłosław K. oraz dwoje pracowników ambasady RP w Moskwie – Justyna G. i Grzegorz C. Grozi im do 3 lat więzienia.

Podstawą złożonego w grudniu 2014 r. prywatnego aktu oskarżenia jest art. 231 Kodeksu karnego, który przewiduje do 3 lat więzienia za niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego.

gazeta.pl

Nękanie Tuska ma się zakończyć postawieniem zarzutów prokuratorskich

Wyraźnie widać, że PiS chce posadzić Donalda Tuska. Do tego służy nękanie sprawą katastrofy smoleńskiej.

To jest szukanie jakiś prawnych możliwości.

Donald Tusk zeznawał jako świadek w procesie ówczesnego szefa kancelarii premiera, Tomasza Arabskiego, który razem z czterema innymi urzędnikami jest sądzony za niedopełnienie obowiązków przy organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 roku.

Donald Tusk podczas przesłuchania w warszawskim Sądzie Okręgowym mówił m.in. o spotkaniu z Władimirem Putinem na molo w Sopocie. Prawicowe media często wykorzystują je przeciwko Tuskowi twierdząc, że podczas niego na pewno doszło do tajnych rozmów dotyczących rzekomego zamachu.

Trwało kilka minut. Rozmawialiśmy o sprawach kurtuazyjnych. Rozmowa była krótka, dlatego dokładnie ją pamiętam. Pokazywałem, gdzie jest plaża po której biegam, a także gdzie jest mój dom. Putin opowiadał, że ma dużo ochrony i że przez to cierpi. Ina tym koniec. Wiem, że to nie jest satysfakcjonująca odpowiedź dla tych, którzy snują teorie spiskowe

– powiedział Tusk. I dodał, jaki był rzeczywisty cel spaceru po sopockim molo.

Gest, by na molo zamienić kilka słów, w obecności kamer i dziennikarzy, gdy nikt nie sprawdzał, czy ktoś nas słyszy, był po to, by fotografowie mogli zrobić ładne zdjęcia. Oto cała historia rozmowy na molo

– powiedział były premier.

Donald Tusk zeznawał w procesie dot. Smoleńska

Podczas jawnej części przesłuchania Donald Tusk wielokrotnie tłumaczył, że zadaniem premiera nie jest organizowanie wizyt, gdyż wiele pytań dotyczyło technicznych aspektów wizyty. Podkreślał, że politycznie nie odpowiadał za wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Nie leży w gestii premiera logistyczne organizowanie wizyt. Moja, 7 kwietnia, był efektem efektem bezpośredniego zaproszenia mnie przez ówczesnego premiera Rosji, Władimira Putina

– powiedział Tusk. Szef RE dodał, że rozmowa odbyła się w ojczystych językach obydwu rozmówców, za pomocą specjalnego telefonu z tłumaczami.

Podczas przesłuchania szef RE odniósł się też do działalności politycznej Lecha Kaczyńskiego. Stwierdził, że była na granicy konstytucji.

Politycznie rzecz biorąc prezydent forsował bardzo samodzielną, na granicy uprawnień konstytucyjnych, aktywność zagraniczną. Często samodzielnie i bez konsultacji z rządem. W mojej ocenie było to niezgodne z duchem konstytucji

– powiedział Donald Tusk.

Z kolei na pytanie o rozmowy z Tomaszem Arabskim już po katastrofie smoleńskiej były premier odniósł się do doniesień medialnych, które pojawiły się krótko po tragedii.

Niektóre media trzy-cztery dni po katastrofie zasugerowały, że razem z Putinem zorganizowaliśmy zamach. Więc proszę mi wierzyć, byłem przejęty tą agresywną kampanią i tymi oskarżeniami. Jeżeli zostały mi w głowie jakieś rozmowy, to te dotyczące właśnie tych doświadczeń i tego, jak niebezpieczna dla Polski jest narastająca kampania kłamstw smoleńskich. Te rozmowy z ministrem Arabskim pamiętam

– powiedział Tusk. Podkreślił, że tuż po katastrofie był skupiony na zapewnieniu bezpieczeństwa Polsce, a nie na tym, co działo się KPRM.

Nie było czasu na dywagacje „a co by było, gdyby”

– powiedział Tusk. Były premier podkreślił, że „najwyżej” ocenia pracę ówczesnego szefa KPRM, Tomasza Arabskiego.

Przed godz. 13 sąd zdecydował, że przesłuchanie będzie kontynuowane w trybie niejawnym i ogłosił 40-minutową przerwę. Przesłuchanie zakończyło się ok. godz. 15. Po wyjściu z sali sądowej Tusk nie rozmawiał z dziennikarzami.

Relacja z przesłuchanie Donalda Tuska >>>

jeśli była taka potrzeba, z innych resortów. Nie jest rolą premierem zajmować się w żadnym wypadku detalami organizacyjnymi. Do premiera należy podjęcie decyzji, czy  dlaczego decyduje się na wizytę, jaki jest jej cel polityczny, co chce osiągnąć dla państwa. Kwestie organizacyjno-logistyczne nie leżą w zakresie zainteresowania premiera. W sensie politycznym moja wizyta 7 kwietnia organizowana przez moich urzędników była efektem w sposób bezpośredni zaproszonego skierowanego przez ówczesnego premiera FR premiera Putina, a pośrednio efektem polityki, jaką mój rząd przyjął w relacjach z FR, znacznie wcześniej, zanim do tej wizyty doszło. Mówię o tym, ponieważ to określa kontekst polityczny 7 kwietnia. Sytuacja Polski, globalna i w kontekście europejskim, wymagała pewnej normalizacji relacji między RP a FR na polskich warunkach szczególnie, w kontekście nazwijmy to polityki historycznej i relacji polsko-rosyjskich w kontekście naszych wspólnych doświadczeń historycznych. Służyły temu różne inicjatywy i wydarzenia, m.in. wizyta szefów państw i rządów 1 września w Gdańsku, Sopocie i na Westerplatte, a także wspólne spotkanie z władzami rosyjskimi w Katyniu 7 kwietnia. Chodziło o to, aby interpretacje kluczowych wydarzeń dla naszej historii, żeby ta narracja, do której polska strona przywiązywała istotną wagę, żeby stawała się coraz bardziej wspólną narracją. To, że udało się przekonać tak licznych najważniejszych partnerów europejskich i światowych do uczczenia wybuchu wojny, było przyjęciem polskiego punktu widzenia i obecność Putina była swego rodzaju potwierdzeniem, że Rosja jest w stanie przyjąć polski punkt widzenia – mówił Donald Tusk w sądzie, zeznając jako świadek w procesie m.in. byłego szefa KPRM Tomasza Arabskiego.

– Na początku lutego okazało się, że polskie sugestie zostały zaakceptowane i możliwe będzie wspólne spotkanie w Katyniu i ponowne złożenie hołdu polskim ofiarom przez rosyjskiego przywódcę – mówił dalej były premier.

– Nie planowałem wspólnej wizyty [z Lechem Kaczyńskim] i według mojej wiedzy prezydent Kaczyński także nie planował takiej wizyty – podkreślił były premier. Jak stwierdził, nie miał wiedzy o możliwym ryzyku lądowania na lotnisku w Smoleńsku.

Mucha: Nie ma ze strony Kancelarii Prezydenta woli wycofywania się z inicjatywy referendalnej

Mucha: Nie ma ze strony Kancelarii Prezydenta woli wycofywania się z inicjatywy referendalnej

– Decyzję będzie podejmował prezydent wspólnie z Senatem. Myślę, że to referendum się odbędzie – powiedział Paweł Mucha w rozmowie z PAP.

– Niewątpliwie prezydent będzie wyrażał swój pogląd w [środowej] rozmowie z marszałkiem Karczewskim. Nie ma ze strony Kancelarii Prezydenta woli wycofywania się z inicjatywy referendalnej. Nie ma też takiego oczekiwania ze strony Polaków – dodał.

 

PMM inauguruje Dostępność+: To nasze zobowiązanie, żeby nasi rodacy mogli z nami pracować, żyć, normalnie funkcjonować w społeczeństwie 

Żeby Polska rzeczywiście była dla wszystkich, my ten program Dostępność+ dla różnych osób niepełnosprawnych z całą determinacją będziemy prowadzić. Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, gdzie nie ma standardów planowania przestrzeni publicznej w taki sposób, żeby windy, podjazdy, wejścia do autobusów, tramwajów, pociągów, perony, żeby wszystkie te elementy architektury publicznej, żeby one służyły całemu społeczeństwu. To jest nasze zobowiązanie, żeby nasi rodacy byli nie tylko zauważeni, ale w normalny sposób docenieni i żeby mogli z nami pracować, żyć, odpoczywać, żeby mogli normalnie funkcjonować w ramach polskiego społeczeństwa” – mówił podczas inauguracji programu Dostępność+ premier Mateusz Morawiecki.

300polityka.pl

Premier mami obywateli nowymi obietnicami, fakty świadczą jednak o gigantycznej hipokryzji władzy. Haniebne wydarzenia w Sejmie

Nie będzie żadnym odkryciem stwierdzenie, że władza absolutna deprawuje absolutnie, jednak to czego jesteśmy świadkami w ostatnich dniach w wykonaniu rządzących z Prawa i Sprawiedliwości przekracza wszelkie granice dobrego smaku.

Formalnie i oficjalnie ten rząd uwielbia podkreślać swoje przywiązanie do wartości, proklamując jednocześnie gotowość spełniania realnych potrzeb społecznych,  mając przy tym niezwykle rozbudowane struktury rzadowe, mające w założeniu prowadzić aktywną politykę społeczną. Dowodem przywiązania do tej kwestii jest przecież teka wicepremiera ds. społecznych dla Beaty Szydło. Ta jednak zamiast być w Sejmie podczas protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych, wybrała pokazowy spływ Dunajcem. Widać gołym okiem, jakie są dziś władzy priorytety.

Premier z kolei z wielką pompą ogłasza dziś uruchomienie programu “Dostępność plus”, który jeszcze w minioną sobotę miał być programem dla seniorów, dziś nagle ma objąć także niepełnosprawnych – ot klasyczne puste hasło, w które można wcisnąć praktycznie wszystko.

Żeby Polska rzeczywiście była dla wszystkich, my ten program Dostępność+ dla różnych osób niepełnosprawnych z całą determinacją będziemy prowadzić. Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, gdzie nie ma standardów planowania przestrzeni publicznej w taki sposób, żeby windy, podjazdy, wejścia do autobusów, tramwajów, pociągów, perony, żeby wszystkie te elementy architektury publicznej, żeby one służyły całemu społeczeństwu. To jest nasze zobowiązanie, żeby nasi rodacy byli nie tylko zauważeni, ale w normalny sposób docenieni i żeby mogli z nami pracować, żyć, odpoczywać, żeby mogli normalnie funkcjonować w ramach polskiego społeczeństwa” – mówił podczas inauguracji programu Dostępność+ premier.

O tym jak puste są rządowe deklaracje troski o najsłabszych, niech świadczą dzisiejsze haniebne wydarzenia z Sejmu, przywołujące na myśl metody stosowane przez czyścicieli kamienic, których tak bardzo w sferze słów i gestów zwalcza prawdopodobny kandydat na prezydenta stolicy, Patryk Jaki. Okazało się, że na zaproszenie posłanki Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus do Sejmu mieli wejść fizykoterapeuci i masażyści, by nieodpłatnie pomóc protestującym niepełnosprawnym. Niestety biuro przepustek nie wyraziło na to zgody!

J. Scheuring-Wielgus@JoankaSW

Brak zgody na wpuszczenie fizjoterapeutów do Sejmu‼️Nie możemy mówić o sercu z kamienia czy sercu z lodu. To jest brak serca. Chorych ludzi władze Sejmu chcą wziąć tzw. głodem czyli trudnymi warunkami.
To podłe, niehumanitarne i nieludzkie.

Marek Tatała z Forum Obywatelskiego Rozwoju, komentujac decyzję szefowej Kancelarii Sejmu, nie ma wątpliwości, że to nie koniec działań rządzących, by pozbyć się kłopotliwych gości z sejmowych korytarzy.

Marek Tatała@MarekTatala

Tutaj pismo @KancelariaSejmu zakazujące wejścia na teren Sejmu masażystów i fizjoterapeutów, którzy chcieli pomóc osobom niepełnosprawnym tam protestującym. Jakie będą kolejne kroki @MarekKuchcinski z PiS i jego ekipy? Zamkną łazienki? Odetną prąd? Wyniosą? @AndrGrzegrzolka https://twitter.com/MarekSzolc/status/988373366536134656 

Trzeba przyznać, że tak aroganckiej i bezdusznej władzy chyba jeszcze Polska nie miała. Zdaniem Przemysława Szubartowicza PiS właśnie w ten sposób gwarantuje sobie wyborczą klęskę.

Przem.Szubartowicz

@PSzubartowicz

Tak PiS przegrywa wybory. https://twitter.com/pbalinowski/status/988366999024750592 

Nie sposób się z nim nie zgodzić…

crowdmedia.pl

Kancelaria Kuchcińskiego nie wpuściła masażystów i fizjoterapeutów do protestujących

Kancelaria Kuchcińskiego nie wpuściła masażystów i fizjoterapeutów do protestujących

– „Brak zgody na wpuszczenie fizjoterapeutów do Sejmu. Nie możemy mówić o sercu z kamienia czy sercu z lodu. To jest brak serca. Chorych ludzi władze Sejmu chcą wziąć tzw. głodem czyli trudnymi warunkami. To podłe, niehumanitarne i nieludzkie”– napisała na Twitterze Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej. Dołączyła skan dokumentu z Kancelarii Sejmu, na którym widnieje sucha adnotacja: „brak zgody”.

J. Scheuring-Wielgus@JoankaSW

Brak zgody na wpuszczenie fizjoterapeutów do Sejmu‼️Nie możemy mówić o sercu z kamienia czy sercu z lodu. To jest brak serca. Chorych ludzi władze Sejmu chcą wziąć tzw. głodem czyli trudnymi warunkami.
To podłe, niehumanitarne i nieludzkie.

O wpuszczenie czterech fizjoterapeutów i masażystów do Sejmu poprosili posłowie Nowoczesnej. W budynku parlamentu szósty dzień trwa protest opiekunów i osób niepełnosprawnych. – „Szok, brak słów. Tu przecież chodziło tylko o pomoc naszym dzieciom”, – „Muszę się powstrzymywać, bo musiałabym chyba użyć niecenzuralnych słów. Nie rozumiem, jakie zagrożenie by te osoby stanowiły dla Sejmu” – mówili protestujący rodzice w rozmowie z reporterem RMF FM.

W piśmie, które zawiera tylko odmowę, nie ma nawet słowa uzasadnienia. Zostało podpisane przez komendanta Straży Marszałkowskiej i zastępcę szefa Kancelarii Sejmu, podległe Markowi Kuchcińskiemu.

koduj24.pl

STAN GRY: Fijołek o Biedroniu szukającym szansy, Stankiewicz o starcie Celińskiego, Semka: Kaczyński zrozumiał, że język PiS stał się zbyt obły, Prasa o szybkiej reakcji ABW

— RELACJA Z ZEZNAŃ DONALDA TUSKA PRZED SĄDEMhttp://300polityka.pl/live/2018/04/23/

— ANDRZEJ STANKIEWICZ PISZE, ŻE MONIKA JARUZELSKA ODMÓWIŁA I ANDRZEJ CELIŃSKI BĘDZIE KANDYDATEM SLD W WARSZAWIE: “Kandydatura Celińskiego ma zostać oficjalnie zaprezentowana na początku maja W grze były jeszcze była posłanka Małgorzata Szmajdzińska oraz była wiceszefowa MSWiA Katarzyna Piekarska. Kandydować nie chciała Monika Jaruzelska. Stołeczni politycy SLD i PO są zgodni, że Celiński odbierze głosy kandydatowi Platformy Rafałowi Trzaskowskiemu. To zwiększa szanse PiS”. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/byly-minister-kandydatem-sld-w-warszawie/ggt4rq7

— MARCIN FIJOŁEK PISZE, ŻE BIEDROŃ CZUJE SŁABOŚĆ TEKTURTOWYCH PRZYWÓDCÓW I UMIEJĘTNIE WYKORZYSTUJE OCZEKIWANIE OPOZYCYJNEGO ELEKTORATU: “Najgłośniej słychać o ruchach i działaniach przygotowywanych z lewej strony sceny politycznej. Po stronie opozycyjnej w zasadzie już tylko czeka się na informacje terminie ogłoszenia przez Roberta Biedronia nowego ruchu politycznego. Prezydent Słupska z godną odnotowania konsekwencją buduje swoją pozycję, realizując kampanię medialną. Kampanię, która polega na permanentnym kwestionowaniu przywództwa opozycji. Grzegorz Schetyna raz po raz jest obśmiewany, Katarzyna Lubnauer czuje, skąd wieje wiatr i na wszelki wypadek zgłasza projekt ustawy o związkach partnerskich, do tego nieobecne i niemrawe Razem, wreszcie nieco napompowany Sojusz Lewicy Demokratycznej. Nie ma się co dziwić, że Biedroń rzuca bezczelnie, że jest dziś prawdziwym liderem opozycji. Czuje słabość tekturowych przywódców, widzi, że łatwo zainteresować media swoją działalnością, umiejętnie wykorzystuje oczekiwanie dużej części opozycyjnego elektoratu”.

— TYTUŁ TEKSTU FIJOŁKA: Coś stuka z prawej strony, coś łomoce z lewej. Wybory w roku 2019 i 2020 mogą być początkiem małego resetu sceny politycznej.

— FIJOŁEK O WYZWANIU DLA RZĄDZĄCYCH Z PRAWEJ STRONY: “Na ile to realne zagrożenie dla dzisiejszych rządzących, a na ile zwyczajne i niemożliwe od uniknięcia ruchy, których paliwo wyczerpuje się po dwóch-trzech tygodniach? Trudno to dziś jednoznacznie określić, jeszcze trudniej wskazać ewentualnych beneficjentów takich zmian (Narodowcy? Kukiz‘15? Wolność? Nowe partie?), ale – jak powiedział ostatnio Adam Hofman – rzeczywiście czuć, że idzie nowe”. https://wpolityce.pl/m/polityka/391243-cos-stuka-z-prawej-strony-cos-lomoce-z-lewej-wybory-w-roku-2019-i-2020-moga-byc-poczatkiem-malego-resetu-sceny-politycznej

— KRZYSZTOF WOŁODŹKO O ELEKTORACIE PO UCIEKAJĄCYM DO SLD – pisze w GPC: “Z rozbawieniem patrzę, jak w sondażach elektorat Platformy Obywatelskiej ucieka w stronę Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przypomina to nieco szamotanie się w politycznej klatce i potwierdza mocne nieraz diagnozy doty- czące tzw. PO-lszewizmu. Już nie Komitet Obrony Plutokracji, nie Grzegorz Schetyna ani Ryszard Petru dają im nadzieję. To Włodzimierz Czarzasty korzysta na kłopotach opozycji. Jest w tym coś symptomatycznego. A tymczasem CBA, instytucja znienawidzona przez transformacyjne elity, kosi równo przy ziemi. To wszystko łączy się w logiczną całość”. https://gpcodziennie.pl/87795-szamotaninapo-lszewizmu.html

— NIE ZDEGRADOWAŁ JARUZELA, ZDEGRADOWAŁ SIEBIE – Piotr Lisiewicz w GPC o prezydencie: “Duda natomiast blokuje zmiany, gdy postkomunizm możemy zmieść na zawsze. I zamiast stanąć na czele przemian i zostać naturalnym przywódcą obozu niepodległościowego na dziesięciolecia, degraduje się do roli jednej z marionetek postkolonialnej III RP. Nie degradując Jaruzela, zdegradował siebie”. https://gpcodziennie.pl/87798-degradacjadudy.html

— JACEK KARNOWSKI PISZE, ŻE PRAWICA POKAZUJE, ŻE UMIE JESZCZE GRYŹĆ POLITYCZNĄ TRAWĘ:
“1. Radykalne przecięcie przez Jarosława Kaczyńskiego tematu nagród i wyprowadzenie politycznej ofensywy.

2. Bardzo dobre, wiarygodne wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego na konwencji zjednoczonej prawicy i ciekawy projekt gospodarczo-społeczny w postaci „Piątki”.

3. Bardzo słabe na tym tle, niewiarygodne i sprzeczne wewnętrznie, propozycje opozycji. Symbolem jest tutaj Grzegorz Schetyna, nie potrafiący odpowiedzieć na proste pytanie o kilka sukcesów rządów PO-PSL. Choć ten akt szczerości warto też docenić.

4. Umiejętne radzenie sobie z kryzysami w rodzaju protestu rodziców dzieci niepełnosprawnych w Sejmie (dziwnie ta sprawa wygląda, jak politycznie motywowana kopia protestu sprzed 4 lat, ale to na inny komentarz).

5. Zdecydowane postawienie całej formacji na bezpośrednią komunikację z Polakami”.
https://wpolityce.pl/m/polityka/391282-prawica-pokazuje-ze-umie-jeszcze-gryzc-polityczna-trawe-mozna-juz-chyba-mowic-o-odwroceniu-trendu

— PIOTR SEMKA W SWOJEJ ANALIZIE W DO RZECZY CYTUJE 300POLITYKĘ: „Właśnie kończy spór z Brukselą i dąży – jak się zdaje z pomocą USA – do załagodzenia konfliktu z Izraelem. Zauważają to nawet co bystrzejsi analitycy. Łukasz Mężyk na portalu 300polityka pisze: „Czy to wzbudzi zachwyt mocniej wysuniętej prawicy, czy nie, ale prezes PiS pokazał, że bardziej wierzy w polityczne znaczenie i pragmatyzm unijnej misji i planu gospodarczego Morawieckiego niż w drogę największych radykałów swojego obozu. Dość znamienne były też słowa prezesa po prezydenckim wecie, kiedy zaskakująco zdawkowo i bez żadnych emocji stwierdził: »Uznaliśmy tę sprawę w tym momencie za zamkniętą«. Wszystko wskazuje na to, że Kaczyński uznał pielęgnowanie sukcesu gospodarczego i społecznego pokoju (wygaszanie dyskusji wokół postulatów bardziej zdecydowanej ochrony życia, pauza dla ustawy degradacyjnej) za polityczny fundament strategii wyborczej opartej na większym umiarkowaniu”.

— ZDANIEM SEMKI, KACZYŃSKI ZROPZUMIAŁ, ŻE JĘZYK PIS STAŁ SIĘ ZBYT OBŁY: “Niewykluczone, że w dojściu do wniosku, iż język PiS stał się zbyt obły pomogła Kaczyńskiemu obserwacja kampanii na Węgrzech. Orbán umie łagodzić spory z Brukselą, ale nigdy nie waha się krzyżować szpad z Sorosem”.

— JAN ROKITA O OCHŁODZENIU POLITYCZNEGO KLIMATU – pisze wSieci:“Tymczasem w Polsce społeczna sytuacja PiS jest dziś dokładnie odwrotna. Emocjonalne konflikty dwóch poprzednich lat właśnie dogasają, na większości dotychczasowych frontów rysują się jakieś kompromisy, a najbardziej zajadli bojownicy (casus Macierewicza) są właśnie – jak złośliwie, choć nie bez racji, mówi opozycja – „wygaszani”. Skończona jest batalia o sądy i trybunały, Timmermans czule obejmuje się z Morawieckim, telewizja Kurskiego ma być bardziej roztropna i umiarkowana, i nawet walka o prawdę smoleńską jakoś utknęła we mgle oraz w niejasnościach. (…) Oczywiście trudne do przecenienia znaczenie ma to, że pewne ochłodzenie politycznego klimatu i uspokojenie nastrojów zbiorowych może dobrze posłużyć poprawie jakości polityki państwowej. Ale mało prawdopodobne, by mogło ponieść jesienią PiS do jakiegoś większego wyborczego triumfu”. https://wpolityce.pl/polityka/391253-z-sejmu-do-aresztu-nowy-numer-sieci-ujawnia-kulisy-afery-ze-stanislawem-gawlowskim-sprawdz-szczegoly

— ROBIĄ TO, ŻEBY ODWRÓCIĆ UWAGĘ OD SWOICH PROBLEMÓW – JANUSZ PALIKOT w rozmowie z Renatą Grochal w Newsweeku: “Teraz już wszyscy wiedzą, że oni to robią po to, żeby odwrócić uwagę od swoich problemów, a nie żeby rozwiązywać problemy ludzi. Gdy na tle PO i Komorowskiego mówili: damy wam 500+, to ludzie im uwierzyli, bo chcieli zmiany. I PiS pokazał sprawczość – obiecali, zrobili, działa. Trzeba było wytrzymać w tej roli. A oni, jak zobaczyli, że sondaże jeszcze urosły od wyborów, to, dawaj, roszczenia od Niemców, konflikty z Brukselą, ataki w różnych kierunkach. To wywołuje u ludzi narastające poczucie destabilizacji. Ludzie chcą zmian, ale nie chcą się poczuć zakłopotani, że wszystko wokół się rozregulowuje”.

— PIS MÓGŁBY RZĄDZIĆ 20 LAT – MÓWI PALIKOT: “Przecież Kaczyński dzięki połączeniu socjalnego państwa z umiarkowanym konserwatyzmem mógłby rządzić w Polsce 20 lat. A on przegina z premiami, zamyka Gawłowskiego, nadużywa władzy. I przez tę pychę, regulowanie, kiedy kobieta może być w ciąży, a kiedy nie, z kim ma sypiać i jak, on tę władzę straci”.

— PALIKOT RADZI NOWACKIEJ I BIEDRONIOWI WEJŚCIE DO PO: “Najbardziej frustrujące jest to, że robisz partię na 10 proc. i nic nie możesz. Szlag cię trafia i wszystkich w partii. Dlatego radzę Biedroniowi i Nowackiej: wchodźcie do PO”. http://www.newsweek.pl/polska/polityka/palikot-do-polityki-nie-wracam-wywiad-z-renata-grochal-,artykuly,426312,1.html?src=HP_Section_2


— ABW I POLICJA ŁOWIĄ NAZISTÓW – Jacek Harłukowicz na jedynce GW: “ABW i policja rozbiły w sobotę imprezę neonazistów w Dzierżoniowie. Dwóm liderom tego środowiska – Krzysztofowi S. i Piotrowi G. – zostaną w poniedziałek przedstawione zarzuty krzewienia faszyzmu i nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym i rasowym”. http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,23305685,jak-slowik-i-dziki-po-cichu-zorganizowali-neonazistowski.html

— RZĄD SZACUJE OCZEKIWANIA PROTESTUJĄCYCH NA OK 6 MLD ZŁ – Bartek Godusławski, Grzegorz Osiecki w DGP: “Resort finansów zastanawia się, w jakim zakresie można spełnić postulaty opiekunów osób niepełnosprawnych. Trwają prace nad nowelizacją prawa dotyczącego rent socjalnych. Jak ocenia rząd, spełnienie najważniejszych postulatów protestujących kosztowałoby ponad 6 mld zł. O takim wysiłku budżetu nie ma mowy”.

— A MIAŁO NIE BYĆ NOWYCH PODATKÓW – tytuł w Fakcie.

— NAGLE OBCHODZĄ WAS NIEPEŁNOSPRAWNI? – Fakt.

— MARSZAŁKU, ZWOŁAJ POSIEDZENIE – Fakt.

— GDY WŁADZA ZALICZA WIZERUNKOWE WPADKI, UCIEKA DO PRZODU, ROZDAJĄC PREZENTY – Dominika Wielowieyska w GW: “PiS, gdy zalicza wizerunkowe wpadki, ucieka do przodu, rozdając prezenty socjalne. Nie można partii rządzącej odmówić sprytu. W czasie ostatniej konwencji w ramach odwracania uwagi od nagród premier Morawiecki rzucił kilka haseł, które ładnie brzmią, ale dotyczą stosunkowo niewielkich grup obywateli i w związku z tym nie są tak dramatycznie kosztowne. Jednak im więcej będzie afer i błędów, tym więcej takich prezentów trzeba będzie oferować. W dodatku w tym roku są wybory samorządowe, w przyszłym europejskie, a potem parlamentarne. I przed każdymi też trzeba ludziom zaproponować coś atrakcyjnego. Ile pieniędzy trzeba będzie wydać na zakup kiełbasy wyborczej? I o ile trzeba będzie podnieść podatki?”

— GDYBY RZĄD NIE SPONSOROWAŁ HOJNĄ RĘKĄ PROPAGANDY TVP ALBO SOLVERE – DALEJ WIELOWIEYSKA: “A może środki dla niepełnosprawnych znalazłyby się, gdyby rząd przestał pompować pieniądze w szkodliwe albo bezużyteczne społecznie przedsięwzięcia? Gdyby nie sponsorował hojną ręką propagandy telewizji rządowej, podkomisji smoleńskiej, spółki Solvere czy Polskiej Fundacji Narodowej, że nie wspomnę o rozbuchanych wydatkach i nagrodach dla czołowych polityków partii rządzącej. Ponadto wiele wydatków socjalnych ląduje także w kieszeni osób zamożnych”. http://wyborcza.pl/7,75968,23304913,pis-gra-w-pokera-podatnicy-placa-ta-nieznosna-polityka.html

— AGNIESZKA KUBLIK O TYM, ŻE RUNĄŁ WIZERUNEK PIS – pisze na wyborcza.pl: “I tak runął właśnie wizerunek PiS – partii, która nie jest ani gospodarna, ani solidarna i empatyczna, ani pracowita (chyba że chodzi o swoich). Po 1989 r. żaden rząd nie przygotował systemu pomocy takim rodzinom, ale tylko ten obecny twierdził, że jest lepszy od innych, bo kieruje się prawem i sprawiedliwością. Fałszywy wizerunek zawsze na wierzch wypływa”. http://wyborcza.pl/7,75968,23301537,prawo-i-sprawiedliwosc-falszywy-wizerunek-na-wierzch-wyplywa.html

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI O POPULIZMIE, KTÓRY MA KRÓTKIE NOGI – pisze w RZ: “Ale w działaniu PiS tkwi jeszcze jedno duże ryzyko. Strategia polegająca na sięganiu przez rządzących po populistyczne chwyty ma krótkie nogi. Tydzień temu PiS na konwencji obiecywał Polakom nowy zastrzyk gotówki do kieszeni. Skoro 500+ dało wysokie poparcie, to rząd postanowił odpowiedzieć na sondażowe problemy rozdawaniem pieniędzy. Rodziny niepełnosprawnych słyszą, że budżet ma się świetnie, gospodarka rośnie, rząd rozdaje pieniądze, a ich sytuacja – mimo protestu sprzed trzech lat – jest wciąż bardzo trudna. Nic dziwnego, że mówią „sprawdzam” i również wyciągają rękę po swoje. Prawo i Sprawiedliwość wpadło we własne sidła, a w kolejce czekają kolejne grupy społeczne, które domagać się będą wsparcia lub podwyżek”. http://www.rp.pl/Komentarze/180429837-Szuldrzynski-Rzad-wpadl-we-wlasne-sidla.html&template=restricted

— JACEK ŻAKOWSKI O PODATKU SOLIDARNOŚCIOWYM – pisze w GW: “Najbardziej solidarnościowy, prodemokratyczny i nieszkodliwy dla rynku – jak pokazuje Piketty – jest podatek majątkowy (od firm, domów, jachtów etc), czyli od pewnego poziomu bogactwa. Zachęca do efektywności i hamuje nierówności, ale jest trudny politycznie, bo uderza w potężnych (w III RP zwłaszcza wzbogaconych dzięki transformacji, czyli w Kościół i wpływowych cwaniaków, tj. premier). Pomysł z podatkiem solidarnościowym jest dla PiS trudną próbą. Dla protestujących rodziców wystarczy, że PiS będzie mniej korumpował swój aktyw i Kościół. Ale żeby stworzyć solidarny ład, władza musi zabrać potężnym. To się raczej nie stanie. Padnie na PIT, czyli pracujący zrzucą się na biedniejszych, bogaci zostaną nietknięci, a solidarność pozostanie tylko w nazwie”. http://wyborcza.pl/7,75968,23304770,kto-zaplaci-za-solidarnosc-w-demokracji-trzeba-sie-dzielic.html

— GET BACK ZAINTERESOWAŁ PREMIERA I SŁUŻBY – jedynka DGP.

— DGP JAK OTOCZENIE MORAWIECKIEGO REAGUJE NA SPRAWĘ GET BACK: “Get Backiem zainteresował się również premier Mateusz Morawiecki. Ustaliliśmy, że w piątek w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów doszło do spotkania szefa rządu m.in. z prezesem GPW Markiem Dietlem oraz wspomnianym szefem KNF. Państwo nie poradziło sobie z piramidą finansowa, jaką był Amber Gold. Nie chcemy, aby tym razem ktoś znów zarzucił nam bierność czy nieudolność – mówi informator DGP z kregów rzadowych. Nie udało nam się uzyskać w tej sprawie komentarza od rzecznika rządu. ABW także nie odpowiedziała na przesłane przez nas pytania”. http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/573131,getback-zainteresowal-premiera.html

— GET BACK TRAFIŁ POD LUPĘ – jedynka RZ: “Z licznych listów naszych czytelników wynika, że często dochodziło do reklamowania przez pośredników obligacji GetBacku jako produktu bardzo bezpiecznego. W bezpodstawny sposób porównywano je wręcz z lokatami i oferowano ludziom, którzy nie powinni inwestować dużych kwot w tego typu papiery”.

— GDZIE WS GET BACK PODZIAŁO SIĘ PAŃSTWO – Tomasz Pietryga w RZ: “Gdzie jednak podziewa się nasze państwo? Co robi Komisja Nadzoru Finansowego, utrzymywana m.in. po to, aby reagować w tego rodzaju sytuacjach? Czy pracują w niej chłopcy w krótkich spodenkach czy ludzie odpowiedzialni za państwo i jego rynek finansowy?” http://www.rp.pl/Opinie/304229959-Tomasz-Pietryga-GetBack-czyli-chwila-proby.html

— 24 LATA TEMU z połączenia Unii Demokratycznej i Kongresu Liberalno- Demokratycznego powstała Unia Wolności.

300polityka.pl