Tag Archives: Jacek Kurski

Gowin odleciał śladami Gagarina

Zwykły wpis

„Stajemy się krajem, który dla tych największych kosmicznych potęg – USA, Chin – zaczyna być partnerem. Zaczyna być partnerem w obszarze badań naukowych, ale także (…) partnerem biznesowym” – perorował wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Jego słowa cytuje portal braci Karnowskich w materiale zatytułowanym: „Polska zaczyna być partnerem dla kosmicznych potęg!”.

Na tym nie koniec cytatów z Gowina. – „Mieliśmy w średniowieczu znakomite tradycje i osiągnięcia astronomiczne. Chcielibyśmy kontynuować ten dorobek Mikołaja Kopernika rękoma polskich astronomów, uczonych i rękoma polskich przedsiębiorców” – mówił wicepremier.

„Wy zacznijcie budować drogi, mieszkania+, promy. Dorobek Kopernika zostawcie w spokoju, bo czego się dotkniecie, to jest wielkie bum”; – „Co wy bierzecie pisząc/mówiąc takie propagandowe brednie?”;

„Proponuje zejść na ziemię i rozpocząć produkcję miliona aut elektrycznych. Też nierealne? To może posadzimy chociaż te obiecane przez premiera pół miliarda drzew? Też się nie da?” – „Ale prima aprilis dopiero za ponad miesiąc”; – „Kosmiczną lipę nam robią od lat” – komentowali internauci.

Pozostali kpili niemiłosiernie: – „Zdecydowanie i bezkompromisowo będziemy kontynuować dorobek Kopernika… Ale trzeba światu przypomnieć także o Panu Twardowskim… pierwszym lunonaucie…”; – „Kopernik, jak wszyscy wiemy, latał w kosmos razem z Morawieckim”; – „Gowin właśnie minął Księżyc, na Marsie ogłoszono alarm V stopnia”.

Kmicic z chesterfieldem

Rozpad PiS jest nieunikniony – wszelako pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, Polska pozostanie w strukturach zachodnich (UE, demokracja, NATO), a tak mimo wszystko będzie.

Polexit nam grozi, ale elektorat PiS kopnie w zadek Kaczyńskiego i jego ferajnę.

Po drugie, gdyby opozycja musi docierać do wyborców z terenów Polski B i uświadamiać, dlaczego są Polską B.

Po trzecie, młodzież jest świadoma, jak bardzo może odstawać o swoich rówieśników na Zachodzie, gdyby PiS zawłaszczył wszystkie sfery życia publicznego.

PiS w obecnym kształcie musi się rozpaść. Nie stać nas na cofnięcie się do Ciemnogrodu (słynna rechrystianizacja Mateusza Morawieckiego), a w konsekwencji utratę suwerenności, niepodległości.

Wszyscy – nie tylko opozycja polityczna – musimy PiS-owi pomagać w rozpadzie. Będą kraść (to, co dowiadujemy się, to tylko wierzchołek góry lodowej), pluć na nas i zbliżać się ideowo do autokracji typu kremlowskiego, tureckiego.

Wczoraj kilka minut po godzinie 15.00 Senat, po trzydniowej debacie, zagłosował nad tak zwaną…

View original post 662 słowa więcej

 

Choroba Macierewicza kosztuje w tym roku blisko 3 miliony zł

Zwykły wpis

Więcej o Macierewiczu >>>

Kmicic z chesterfieldem

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka…

View original post 558 słów więcej

 

Lew Rydzyk

Zwykły wpis

Jeśli nie wiesz jeszcze, na kogo zagłosować w kolejnej elekcji prezydenckiej, nie lękaj się. Jest ktoś, kto nakieruje cię na odpowiedni wybór. To nie kto inny jak ojciec Tadeusz Rydzyk. Nasz super-bohater i duchowny-radiowiec w jednym wpadł na pomysł, który pomoże oczyścić ci umysł, odrzucić wszelkie ziemskie troski, docenić to, co masz i na końcu tej drogi wybrać właściwego kandydata.

Prezydent-katolik

Jednego możemy być pewni. Już 10 maja w Polsce rozegra się ostateczna batalia pomiędzy dobrem a złem, przy której ostatnia część Star Warsów to przygody pluszowych misiów. Chodzi oczywiście o wybory prezydenckie.

Kampania już ruszyła. Kandydaci i kandydatka prężą muskuły, naparzają na siebie wzajemnie, obiecują swoim zwolennikom wszystko, co ślina na język przyniesie. Na niezdecydowanych czekać będzie zapewne “Latarnik Wyborczy President Edition”. Jest jednak jeszcze jeden sposób, bo doznać objawienia i rozmieć, na kogo należy oddać głos.. Dodajmy, że korzystny dla umysłu i ciała…

Wujek Dobra Rada

Na o. Rydzka zawsze można liczyć. Teraz na łamach “Naszego Dziennika” pojawiła się bowiem zachęta do wzięcia udziału w akcji sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. O co chodzi? O nowy challenge.

– Ważne jest, aby wybrać na prezydenta człowieka, który jest dobrym Polakiem i katolikiem, który będzie godnym reprezentantem katolickiej Polski – wprowadza nas w temat ojciec-dyrektor.

Jego rady, jak dobrze głosować? Po pierwsze, odsiewamy kandydatów-niekatolików. To jednak logiczne, bo ci mogą sprowadzić na nas Apokalipsę.

– Widzimy wśród kandydatów osoby, które występują przeciwko Kościołowi, przeciwko cywilizacji łacińskiej, a tym samym chcą prowadzić Ojczyznę do samozagłady. Dlatego potrzebna jest mądrość Polaków przy wyborze prezydenta, aby nasza Ojczyzna potrafiła obronić chrześcijańskie wartości, z których wyrasta, i przekazać je kolejnym pokoleniom – dodaje kwieciście Rydzyk.

RydzykChallenge

Warto jednak dodatkowo oczyścić umysł. I tu dochodzimy do sedna sprawy.

– W trosce o dobro naszej Ojczyzny, przed wyborami prezydenckimi zapraszamy do podjęcia jednego dnia postu o chlebie i wodzie, modlitwy i uczestnictwa w tym dniu w Eucharystii oraz ofiarowania Komunii św. w intencji Ojczyzny o mądrość i światło Ducha Świętego dla Polaków, aby roztropnie głosując, powierzyli losy naszej Ojczyzny osobie szanującej chrześcijańskie wartości – czytamy fragment  z komunikatu ojca dyrektora na naszdziennik.pl.

I żeby nie było. To poważna akcja. Każdy, kto już weźmie w niej udział, musi potem pochwalić się nie tylko systematycznością (proponujemy w ramach dodatkowej podniety i zwiększenia motywacji publikować posty social mediach z hasztagiem #RydzykElectionChallenge i fotką, jak to ze smakiem wcinamy razowego z wodną popitką), ale i wytrwałością w dążeniu do celu.

Po takiej diecie nasz umysł z pewnością w pełni się oczyści i dzięki temu oddamy głos na właściwego kandydata. Złośliwa opozycja ponoć już teraz głupio żartuje, że akcja ma głównie przygotować Polaków do przyszłych efektów rządów PiS-u. My wiemy jednak, że fani Rydzyka z pewnością nie dają wiary takim wichrzycielom… Tfu, obżerający się bigmacami platformersi!

Kmicic z chesterfieldem

Władza pisowska wprowadziła nowe „standardy”, których nie uświadczysz w zachodnich demokracjach.

Codziennie skandal, który zmiata ze sceny politycznej rządzących, ale nie PiS.

Najważniejsze osoby kłamią w każdym wystąpieniu. Mateusz Morawiecki jest pod tym względem mistrzem. U niego często występuje wyśrubowany rekord kilka kłamstw w jednym zdaniu.

Rządzi nami oszust pisany przez duże O – Oszust Morawiecki.

A Jarosław Kaczyński to tchórz nad tchórze (otoczony kordonem ochroniarzy, których sponsorami jesteśmy myy wszyscy). Trafne jest określenie Kaczyńskiego: Kaczyński Samo Zło.

>>>

– „Pozycja szefa Rady Europejskiej ograniczała mnie, kazała zachować neutralną poprawność, ale słyszałem, że jestem zbyt ekspresyjny i naruszam reguły. To było męczące, bo przecież zaciskałem zęby. Dlatego teraz wracam do nazywania rzeczy po imieniu. Debata musi polegać na wyraźnie ciosanych argumentach. W polityce nie należy się bać walki, kiedy chodzi o poważne sprawy, ale nie powinny temu towarzyszyć pogarda czy brak elementarnego szacunku dla oponenta” – powiedział w wywiadzie dla…

View original post 507 słów więcej

 

Jackowi Kurskiemu posada drży

Zwykły wpis

Posada Jacka Kurskiego musi być zagrożona, kiedy występuje w obronie „nadawcy publicznego” w związku z zabiciem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

TVP jest tylko nominalnie „nadawcą publicznym”, bo w istocie jest nadawcą partyjnym, uprawiającym nie informację, ale propagandę na rzecz partii Jarosława Kaczyńskiego, a przeciwko opozycji, która jest zohydzana, oczerniana, szkalowana.

To klasyka wszelkich autokracji, gdy własność publiczna zostaje zawłaszczona i staje się własnością partyjną. Tak było w PRL, gdy TVP mieniła się publiczną, Kurski niczego nie stworzył w tej sferze samodzielnie, odtworzył tylko wzór poprzedniego reżimu.

Powielony gest zwłaszcza w  mediach jest farsą i taka jest TVP – groteskowa, farsowa, absurdalna, ośmieszająca informację, którą podaje, bo informacje na jej antenie nie spełniają szkolnej wykładni, jak powinna konstruowana być taż informacja.

I tak np. TVP różni się od TV Republika tym, że ta ostatnia nie dostaje pieniędzy publicznych, czyli wszystkich Polaków, oraz nie korzysta z takiego dostępu do sponsoringu i reklam spółek publicznych. Pieniądze publiczne są w istocie zakupem takiej, a nie innej informacji, są kupowaniem konkretnych ludzi, którzy mienią się dziennikarzami, ale nie spełniają fachowości tego zawodu. Gros tzw. dziennikarzy w dzisiejszej TVP to amatorzy działający na rzecz PiS, bądź ideologii tej partii. Do tej pory pracowali w niszowych mediach, nikt ich nie znał – i tak pozostałoby przez ich całe życie, gdyby nie dar reżimu, który w Polsce zapanował.

Jacek Kurski zapowiedział wcześniej na Twitterze, że „autorzy oszczerstw”, tzn. ci, którzy wyrażali opinię o powiązaniach informacji oczerniajacych, szkalujących, zohydzająch prezydenta Pawła Adamowicza w TVP z jego zabiciem.

Ten przykład będzie łatwy do udowodnienia, bo o Pawle Adamowiczu w przeciągu tylko roku w Wiadomościach TVP mówiono o nim ohydnie przynajmniej 100 razy. Czy to ma związek z mordem na nim? Ależ tak! Takie jest działanie „mowy nienawiści”, wiele prac socjologicznych o tym traktuje.

Kurski zapowiedział, Telewizja Polska (podkreślam jej tylko nominalną nazwę, bo w istocie jest to telewizja PiS, partyjna) też zapowiada, że zostanie „skierowany pozew lub akt oskarżenia w trybie kk”  (przepisuję z komunikatu, bo nawet w tym fragmenciku są błędy nazewnictwa) „przeciwko osobom, które absurdalnie wskazywały na związek przyczynowy pomiędzy treściami publikowanymi na antenach Telewizji Polskiej a śmiercią pana Pawła Adamowicza”.

W oficjalnym komunikacie nominalna Telewizja Polska używa słowa „absurdalnie” to tak jak Latający Cyrk Monthy Pytona ofialnie komunikowałby, że Ministerstwo Śmiesznych Kroków nie istnieje, bo taka instutucja byłaby absurdalna.

I taka jest TVP z punktu konstruowania informacji – absurdalna. TVP wypełnia w przestrzeni publicznej coś na kształt formatu Monthy Pytona. Czy tak skonstruowana informacja może zabić? Ależ tak! Wcale nie musi dochodzić do komunikatu: „Stefanie W., zabij!”, bo taki komunikat podany 100 razy „zabiłby” tegoż Stafana W. z nudów. Do Stefanów W. konstruuje się zohydzające, szkalujące, manipulujące komunikaty o Pawle Adamowiczu, Grzegorzu Schetynie, Donaldzie Tusku i tysiącu polityków opozycyjnych.

I w ruletce nienawiści padło na Pawła Adamowiczu, który dostał śmiertelne ciosy nożem. Jacek Kurski na swoją zgubę zasłania się norminalnąTelewizją Polską, której imienia chce bronić. Otóż Kurski zniszczył TVP i tak naprawdę TVP należałoby bronić przed Kurskim.

Stefan W. to powielenie Eligiusza Niewiadomskiego, w Polsce powtórzony został mord na prezydencie, tym razem na prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu. Wszystkie cechy narracyjne są porównywalne i podobne. A Jacek Kurski – cóż – też nadaje się do prozy jako postać o wybitnie czarnym charakterze i zaznaczam nieciekawa intelektualnie, bo jak napisała Hanna Arendt – zło tak naprawdę jest banalne.

Banalny w czynieniu zła Jacek Kurski – w imieniu Telewizji Polskiej – zapowiada pozew lub akt oskarżenie w trybie kk przeciw m.in. Krzysztofowi Skibie, Wojciechowi Czuchnowskiemu, Adamowi Bodnarowi i Wojciechowi Sadurskiemu.

>>>

Krystyna Pawłowicz znalazła sobie kumoszkę od antysemityzmu

Zwykły wpis

„Proszę nas nie pozbawiać swych świetnych i bardzo dowcipnych recenzji naszej rzeczywistości. Czekamy na kontynuację Pani felietonów o Polsce” – napisała Krystyna Pawłowicz do Barbary Pieli, autorki animacji, atakującej WOŚP i Jerzego Owsiaka. W kolejnym wpisie posłanka PiS dodała: – „Nie ma sytuacji bez wyjścia, problemy są do rozwiązywania, a i tak na końcu będzie tak, jak ma być dla nas najlepiej. Najserdeczniej Panią pozdrawiam. Taki talent nie może się zmarnować”.

To nie pierwsza „produkcja” Barbary Pieli. Od pewnego czasu w tej telewizji emitowane są jej „plastusiowie” animacje, których bohaterami są prawie wyłącznie działacze i politycy opozycji. Widzowie mogli więc zobaczyć scenki z udziałem Donalda Tuska, Lecha Wałęsy czy Władysława Frasyniuka.

Piela nie posłuchała wezwań Pawłowicz i pozbawiła – przynajmniej widzów telewizji publicznej – swoich „świetnych recenzji”. Ogłosiła bowiem na Twitterze, że odchodzi z TVP. Krystyna Pawłowicz z pewnością jest niepocieszona…

Depresja plemnika

 „To się nie dzieje naprawdę. Marek Suski jako jeden z argumentów za reformą sądownictwa, powiedział, że „niektórzy sędziowie mają w ogródkach zakopane sztabki złota, nie wiadomo skąd” – napisał na Twitterze Patryk Michalski z RMF FM. Reporter powołuje się na oficjalne sprawozdanie Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i  Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

Jej przedstawiciele byli w Polsce we wrześniu ubiegłego roku w sprawie pisowskiej „reformy” wymiaru sprawiedliwości. Spotkali się z przedstawicielami rządu, opozycji, sędziami i organizacjami pozarządowymi.

Marek Suski, który – przypomnijmy jest szefem gabinetu politycznego premiera Morawieckiego – podczas spotkania z komisją z PE twierdził, że dlatego PiS reformuje sądownictwo, bo niektórzy sędziowie poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa są bardzo bogaci, nie wiadomo skąd mają te pieniądze oraz, że… zakopywali złoto w ich ogrodach.

Na jednak nie poprzestał. Jak wynika ze sprawozdania, Suski porównywał  reakcję instytucji unijnych na pisowską reformę do historycznych działań Moskwy. Te „rewelacje” padły na spotkaniu, w którym uczestniczyli także…

View original post 2 366 słów więcej

 

Krystyna Pawłowicz nie jest Filipem z konopi. Jest esencją zbuków prezesa

Zwykły wpis

Na to, co się stało w Sandomierzu, nie wskazywały żadne sondaże. Wręcz przeciwnie – nawet wykluczały taki scenariusz. Do drugiej tury nie przeszedł ani dotychczasowy burmistrz, który pisał do Jarosława Kaczyńskiego, ani kandydat PiS. Ciekawe, tym bardziej, że właśnie od Sandomierza premier Morawiecki w sierpniu rozpoczął kampanię przed wyborami samorządowymi 2018. Wykorzystał go również w swoim spocie wyborczym, w którym mówił do wiwatującego tłumu mieszkańców o tym, że „potrzebujemy dobrych gospodarzy dla dobra demokracji” – przypomina portal naTemat.

Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że na sandomierskim Rynku mieszkańców miasta to akurat było najmniej, jeśli wcale. Za to było na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS. – „To nie była konwencja sandomierzan. Tam nie było mieszkańców miasta, to byli ludzie przywiezieni z całej Polski. Sam naliczyłem 17 autokarów, które miały rejestracje z różnych stron kraju – powiedział portalowi Jacek Krupa, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Forum Obywatelskie Sandomierza FOSa.

Tymczasem w wyborach samorządowych kandydat PiS na burmistrza Sandomierza przegrał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej i nawet nie wszedł do II tury. Krzysztof Szatan otrzymał niewiele ponad 19 procent głosów i zajął trzecie miejsce. Morawiecki może być zawiedziony, bo okazało się, że obietnice PiS zdecydowanie nie zadziały. – „Wydawało się, że kandydat PiS był w dobrej sytuacji, bo mógł się podeprzeć tą konwencją. Dawał też do zrozumienia, że może liczyć na wsparcie rządu – przyznaje Jacek Krupa. Żartuje, że jeśli chodzi o środowiska obywatelskie, „plan minimum” został w tym momencie wykonany: – Żeby kandydat PiS nie został burmistrzem.

Krzysztof Szatan obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń, prezentował przy tym szczególną atencję dla rządowych programów. Obiecywał zatem „Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych. „Współpraca między rządem i samorządem jest najlepszą gwarancją realizacji programu” – powiedział w jednym z wywiadów, przy okazji ujawniając swoja filozofię w kwestii samorządności. Do mediów najbardziej jednak przebił się … stary, zamknięty most na Wiśle. Ten sam, który od lat czeka na remont. Dodajmy, że w sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. Mieszkańcy miasta zebrali nawet 9 tysięcy podpisów pod petycją do premiera, które Bronkowski zawiózł do Warszawy – pisze portal naTemat.

Most, choć stary i zamknięty, odegrał swoja rolę w kampanii przedwyborczej. – „Tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie” – opowiedział portalowi naTemat Jacek Krupa.

Cóż, tylko że ludzie nie uwierzyli. Nie zadziałało to, że burmistrz związany z rządem, może więcej móc niż inni. „Ten most już obiecywał poseł Kwitek [sandomierski poseł PiS – przyp. red.] 3 lata temu i co?” – przypominali na FB niektórzy mieszkańcy, podkreślając, że o most „zaczął walczyć pan Bronkowski! A nie pan i pana partia!”

Nie ironizujmy,że Pawłowicz potrzebuje pomocy psychiatry. Koniec żartów.Ta pani jest zaufanym żołnierzem Kaczyńskiego,na pierwszej linii frontu jego chorej wojenki przeciwko Polsce. Bo kiedyś zaspał. Bo nie przeskoczył przez bramę. Brak budzika i jaj wystarczą,żeby zgubić Polskę?

Holtei

Krzysztof Daukszewicz

Podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Niemczech gospodarze byli uprzejmi. Gospodarz, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, zaznaczył, że „więcej nas łączy, niż dzieli”, ale trudne tematy we wzajemnych relacjach nie zostały przemilczane w rozmowach. Te trudne tematy to spór o sądownictwo, stosunek pisowskiej Warszawy do Unii Europejskiej, odbierany w Berlinie jako chłodny, oraz reparacje za zniszczenia wojenne.

Słabnie polsko-niemieckie zaufanie

Żaden z nich nie psuł stosunków polsko-niemieckich przed dojściem do władzy pisowskiej prawicy. Teraz psują, co berlińska gazeta „Tagesspiegel” podsumowała tak: „Duża część Niemców i Polaków stała się sobie w minionych latach obca. Nie rozumieją sposobu myślenia panującego w sąsiednim kraju i mają mu to za złe”. Innymi słowy, stosunki psują się nie tylko na górze, ale i na dole. A to już prawdziwy problem dla obu naszych krajów, bo oznacza, że słabnie po obu stronach wzajemne zaufanie.

Niektóre wypowiedzi i „bon moty” prezydenta Dudy na towarzyszącym jego wizycie Forum Polsko-Niemieckim potwierdzają to wrażenie. Prezydent nie zdobył się na…

View original post 3 299 słów więcej

Mateusz Morawiecki przyłapany na mówieniu prawdy. PiS domaga się sprostowania w trybie wyborczym

Zwykły wpis

>>>

– Mateusz Morawiecki wykonuje wolę Jarosława Kaczyńskiego, a on nie cofnie się o krok – mówi polityk PO Borys Budka.

(fragmenty)

Rzeczpospolita: W październiku nie będzie trzeciego wysłuchania Polski w ramach procedury z art. 7 traktatu unijnego. Czy to może oznaczać, że Komisja Europejska docenia próbę dialogu podjętą przez premiera Mateusza Morawieckiego z prof. Małgorzatą Gersdorf?

Borys Budka, wiceszef PO, b. minister sprawiedliwości:Jestem przekonany, że już nikt w Europie nie wierzy rządowi PiS. Wielokrotnie oszukiwano naszych unijnych partnerów, że w Polsce prowadzony jest dialog, gdy tak naprawdę przystępowano do kolejnych etapów demontażu niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Komisja wybrała prostszą – z punktu widzenia politycznego – procedurę przekazania rozstrzygnięcia spraw przez unijny Trybunał Sprawiedliwości. Wybije tym samym z rąk eurosceptyków, że KE działa w sposób polityczny. Zaczeka na rozstrzygnięcie TSUE.

Premier spotkał się z I prezes SN i sondował jej gotowość do kompromisu. Rozważany wariant to pozostawienie prof. Gersdorf oraz danie najstarszym sędziom SN wyboru, czy chcą dalej sądzić, czy też przejść w stan spoczynku na atrakcyjnych finansowo warunkach. Taki kompromis Morawiecki zaproponował też nieoficjalnie Komisji Europejskiej. PiS jest gotowe do ustępstw ws. zmian w Sądzie Najwyższym?

Powiem brutalnie: nie wierzę w ani jedno słowo Morawieckiego. Nie ma chyba dnia, by nie posłużył się kłamstwem bądź manipulacją. Jego spotkanie z prezes Gersdorf to była klasyczna „ustawka”, próba mydlenia oczu opinii publicznej.

Wydaje się, że KE pozytywnie przyjęła chęć porozumienia.

Premier po raz kolejny próbował grać na czas, by metodą faktów dokonanych przeforsować upolitycznienie Sądu Najwyższego. Ale nie mam też złudzeń, to nie premier podejmuje strategiczne decyzje. On tylko wykonuje wolę Jarosława Kaczyńskiego. A ten nie cofnie się o krok.

(…)

PiS reformą sądów wyprowadza Polskę z UE?

Nie ma i nie było żadnej reformy sądownictwa. To, co się dzieje od blisko trzech lat, to budowa systemu jednolitej władzy państwowej, takiego PRL-bis, w którym nie ma niezależnego wymiaru sprawiedliwości, a wszelka władza skupiona jest w rękach polityków opcji rządzącej. Doprowadzono do stanu niepewności prawnej, rozchwiania systemu sądowniczego, obniżono diametralnie poziom zaufania do sądów. Brak jest kontroli konstytucyjnej, a postępowania sądowe uległy wydłużeniu.

Jakie są podstawy do twierdzenia, że PiS dąży do polexitu?

Zmiany dokonywane przez PiS w sądownictwie są sprzeczne z europejskimi standardami i jeśli nie zostaną powstrzymane, prędzej czy później Polska opuści Unię Europejską. I nie pomogą żadne pohukiwania polityków PiS. Polska oceniana jest nie przez pryzmat rządowej propagandy sączącej się z tzw. mediów publicznych, a realne działania podejmowane przez ten rząd.

Jak się skończy sprawa zmian w polskim sądownictwie przed TSUE?

Mam nadzieję, że jak najszybciej i z pozytywnym skutkiem dla Polski. Czyli przegraną rządu. Bo to również należy podkreślać.

Sąd Apelacyjny zdecydował, że Mateusz Morawiecki musi przeprosić za wypowiedź o tym, że za rządów PO nie budowano dróg i mostów.

Dla mnie ten wyrok to „oczywista oczywistość”. Nie może być przyzwolenia na tak ordynarne kłamstwa ze strony premiera i twarzy PiS-owskiej kampanii wyborczej. Liczę, że będzie stanowił zimny prysznic dla Morawieckiego, że jednak podlega on niezależnej kontroli i drugi raz PiS nie wygra wyborów na kłamliwej narracji i manipulacji. Ale ta sprawa jest dowodem na to, jak ważne są niezależne od władzy wykonawczej sądy.

(…)

Co dla PO oznaczałaby przegrana w stolicy?

Wymiar symboliczny ma oczywiście walka o Warszawę. Tu PiS-owski kandydat nie ma żadnych zahamowań. Obietnice bez pokrycia, manipulacja oraz próba kreowania się na polityka umiarkowanego, to tylko pokazuje, że stosuje on zasadę „wszystkie chwyty dozwolone”. Do tego absolutnie niedopuszczalne i w mojej ocenie sprzeczne z prawem zaangażowanie mediów publicznych w tę kampanię jest dowodem determinacji obozu władzy, który jak ognia boi się porażki. Oczywiście tak ustawiana narracja to celowy zabieg rządzących. PiS próbuje przykrywać bardzo niewygodne dla siebie tematy.

(…)

Powtórzę, czy to nie są tematy na wybory parlamentarne, a nie samorządowe?

Ale po raz pierwszy wybory samorządowe nie będą miały tylko charakteru lokalnego. Wierzę, że będą stanowiły przełom. Dzięki dobremu wynikowi Koalicji Obywatelskiej i innych ugrupowań prodemokratycznych i proeuropejskich pokażemy Polakom, że ten wyborczy maraton wygramy i już za rok rządy „złej zmiany” przejdą do historii.

Nie sposób nie odnieść wrażenia, że podczas procesu policjantów oskarżonych o znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem prokuratura nie jest zainteresowana ujawnieniem mechanizmów, które sprawiły, że możliwe było torturowanie na policji oraz doprowadzenie do śmierci zatrzymanego. A dla prowadzących sprawę wszystko zostało wyjaśnione w trakcie śledztwa.

Ponad 30 tomów liczą akta w procesie policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i fizyczne oraz psychiczne znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem, który zmarł kilka godzin po tym, jak z wrocławskiego Rynku przewieziono go na Komisariat Policji Wrocław Stare Miasto przy ul. Trzemeskiej we Wrocławiu.

Podczas śledztwa ustalono, że policjanci leżącego na ziemi w toalecie i skutego kajdankami 25-latka razili paralizatorem, wyzywali i szarpali. Mimo że materiał dowodowy jest obszerny, wciąż nasuwa się wiele pytań. Czy policjanci słusznie odpowiadają tylko za przekroczenie uprawnień i znęcanie się? Co stało się z monitoringiem z komisariatu przy Trzemeskiej? Jak z użycia paralizatora szkoleni są funkcjonariusze? Dlaczego zastępca komendanta, który był na komisariacie, nie zareagował na to, co działo się piętro niżej? Nie słyszał krzyków męczonego Igora? Niestety, tych pytań nie zadają przedstawicielki prowadzącej sprawę poznańskiej prokuratury.

PILNE: Mateusz Morawiecki przyłapany na mówieniu prawdy. PiS domaga się sprostowania w trybie wyborczym #ASZdziennik

Hairwald

„Dowiedziałam się ze sprostowania przeczytanego przez sympatyczną panią przed „Faktami”, że mamy premiera kobietę. Czy Mateusz Morawiecki zmienił płeć, czy ktoś znowu próbuje nas zrobić w konia?” – zapytała na Twitterze Renata Grochal z Newsweeka. To jedna z wielu opinii o formie, w której ukazały się przeprosiny premiera za jego kłamstwa na wiecu wyborczym w Świebodzinie. Odczytała je bardzo szybko sepleniąca kobieta.

Polityków PO takie sprostowanie nie satysfakcjonuje. – „Powiem wprost, to urągało powadze urzędu Premiera RP, jaki Mateusz Morawiecki sprawuje.  Ktoś, kto pełni taką funkcję powinien mieć szacunek tak dla urzędu, jak dla samego siebie. I z tego szacunku dla siebie powinien zadbać o właściwą formę tego sprostowania, przecież on się pod tym podpisał” – stwierdził w onet.pl rzecznik PO Jan Grabiec. Zapytany, czy w związku z tym PO rozważa kolejny pozew, odpowiedział: – „Poddamy analizie prawnej możliwość żądania powtórzenia tego sprostowania. Zbadamy też kwestie finansowania, czyli, kto za…

View original post 1 202 słowa więcej