Biała Księga majątku Morawieckiego

Mateusz Morawiecki ma problemy ze sobą, zwykł mówić rzeczy, które nie przystoją osobie na jego stanowisku, bo takimi są stwierdzenia typu, iż w Polsce mamy ustrój demokracji narodowej, a nie państwa prawnego. Jakiekolwiek byśmy nie wertowali podręczniki politologii, natrafimy nabliższy tej definicji opis państwa autorytarnego. W mentalność rządzących polityków PiS tak wdrukowany został ustrój stworzony przez Jaroslawa Kaczyńskiego, iż mają przeświadczenie, że nie obowiązuje konstytucja, ale widzimisię prezesa.

Demokracja jest więc rozumiana jak pokraczność logiczna, w której rządzi większość niezwiązana prawem. Dlatego mamy fasadę Trybunału Konstytucyjnego, a nie Trybunał Konstytucyjny, a władza sądownicza jest zależna od politycznej i nie jest jednym z filarów trójpodziału władzy właściwym dla standardu demokracji.

Świat zachodni nam nie odpuści tej pokraczności, acz PiS może długo zwodzić felernymi intelektualnie Białymi Księgami, której najnowszy wytwór został przez Morawieckiego zawieziony do Brukseli.

Pokrętność Morawieckiego dotyczy także jego stanu posiadania. Rodzaj Białej Księgi majątku Morawieckiego próbują sporządzić dziennikarze w nowym numerze „Newsweeka”. Morawiecki ukrywa swój stan posiadania poprzez sztuczki zaksięgowania, przenosząc wlasność na małżonkę i nie ujmując milionowych wartości nieruchomości w oświadczeniach majątkowych.

Bank Zachodni WBK, w którym Morawiecki był prezesem zarządu udzielił w 2008 roku kredytu 2 mln franków szwajcarskich firmie jego żony, Iwonie Morawieckiej, firmie założonej ledwie dwa tygodnie wcześniej. Zabezpieczeniem była willa na warszawskim Mokotowie warta ok. 5 mln zł, która w 2015 roku została przepisana na Morawiecką, gdy Morawieccy podpisali dwa lata wcześniej częściową rozdzielność majątku.

Morawiecki tę willę w Warszawie, jak i inne nieruchomości we Wrocławiu nie ujmuje w oświadczeniu majątkowym. Powód jest iście polityczny, Morawiecki ukrywa przed opinią publiczną swój stan posiadania. Dziennikarze „Newsweeka” zadali pytania dotyczące tej kwestii premierowi i Bankowi Zachodniemu WBK. Nie dostali żadnej odpowiedzi.

Rządzeni powinni wiedzieć, czy wszystkie transakcje między malżonkami były przeprowadzone zgodnie z arkanami prawa i jakiemu podlegały opodatkowaniu. Najważniejsze, Morawiecki dwukrótnie żonglował przepisywaniem swojego majatku na żonę w momentach, gdy wchodził w politykę, raz gdy przemierzał się w 2013 roku do współpracy z rządem Donalda Tuska, został potraktowany z nieufnością. A po raz drugi w 2015 roku kombinował z majątkiem, gdy skumał się z Jarosławem Kaczyńskim i wszedł do pisowskiego rządu i został wreszcie jego premierem.

Ze wzgledu na pełnioną funkcję Morawieckiemu powinna zostać sporządzona pełna Biała Księga jego stanu posiadania, nie może być ona tak niewiarygodna, jak ta dotycząca demokracji w kraju, którą zawiózł do Brukseli.

Morawiecki swoje nieczyste intencje zechce przykryć zmniejszeniem rządu, które ma być ogłoszone w poniedziałek. Przykrywanie to stała praktyka żonglowania opinią publiczną. Taka jest anatomia krętactwa PiS.

 

Morawiecki: Dla nas nie ma Polski A, B czy C, dla nas jest Polska od A do Z – od akceptacji do zwycięstwa

Morawiecki: Dla nas nie ma Polski A, B czy C, dla nas jest Polska od A do Z – od akceptacji do zwycięstwa

– Dla nas nie ma Polski A czy Polski B i C, dla nas jest Polska od A do Z – od akceptacji do zwycięstwa, dla wszystkich gmin i wszystkich powiatów – stwierdził premier Mateusz Morawiecki w Przysusze, na obchodach Dnia Sołtysa. Jak dodał:

„Jest takie piękne powiedzenie, przysłowie ludowe, że dobry gospodarz to taki, co swoją ziemię obrobi i jeszcze sąsiadowi pomoże. I wy, sołtysi, tak właśnie działacie. I za to wam dziękuję, że troszczycie się o najbliższą ojcowiznę, że patrzycie na to, by we właściwy sposób był zagospodarowany każdy kawałek i cały potencjał polskiej wsi i że patrzycie za miedzę, staracie się łączyć siły, pomagać Ochotniczym Strażom Pożarnym i Kołom Gospodarstw Wiejskich”

– To jest wielka wartość społeczna i wielka wartość gospodarcza – mówił szef rządu.

300polityka.pl

Na ten moment wielka akcja odchudzania rządu przez PMM to 3 (!) zwolnionych wiceministrów. Każdy z nich zdążył przyjąć nagrodę po 40-50-60 tys. Na odprawy też się załapali. Panie Premierze. Jak się odchudzać to radykalnie. A nie takie tam udawanko!

 

„Newsweek” o tajemnicach majątku Morawieckiego. Dlaczego nie zawsze chce się chwalić tym, co ma

dafa, 
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,23108157,video.html?embed=0&autoplay=1
Co najmniej dwa razy, gdy Mateusz Morawiecki dostawał propozycję wejścia do polityki, część majątku przepisywał na żonę – ustalił tygodnik „Newsweek”.

W najnowszym numerze tygodnik przyjrzał się majątkowi premiera. Nie jest tajemnicą, że Mateusz Morawiecki jest zamożnym człowiekiem. Ale wątpliwości może budzić, czy zgodnie z tym, co nakazuje prawo ujawnił w oświadczeniach majątkowych wszystko, co ma.

Jak twierdzą dziennikarze „Newsweeka” premier „żongluje swoim majątkiem tak, aby pokazać opinii publicznej tylko to, co chce”. Przykłady? Przedwojenna kamienica przy ul. Oławskiej w centrum Wrocławia, w której Morawiecki kupił w 2004 roku trzy mieszkania za niemal 800 tys. złotych, a także wyceniona na pięć milionów złotych willa w Warszawie nie figurują w oświadczeniu majątkowym.

Nie figurują, bo nie muszą. Jak ustalili dziennikarze „Newsweeka” w grudniou 2013 r. Morawiecki podpisał z żoną umowę o częściowym podziale majątku. W ten sposób stała się jedyną właścicielką wspomnianych nieruchomości.

Szykował się wtedy do wejścia w politykę, dlatego nie chciał, żeby ludzie się dowiedzieli, ile milionów ma na koncie – mówi jeden z rozmówców tygodnika.

Podobnie było w 2015 roku, gdy Morawiecki rozmawia z Jarosławem Kaczyńskim o wejściu do rządu. Wtedy późniejszy wicepremier miał przepisać na żonę 300-metrowy dom w Marinie Mokotów w centrum Warszawy.

Na hipotece 300-metrowego domu zaciągnięty został kredyt, niemal 2 mln franków szwajcarskich. Wbrew niedawnym deklaracjom premiera, że za jego prezesury BZ WBK nie udzielał kredytów w obcych walutach, kredyt na dom Morawieckich przyznał właśnie BZ WBK. Jego prezesem był wtedy dzisiejszy premier – czytamy w Newsweeku.

ZOBACZ TEŻ: Ujawniono oświadczenia majątkowe rządu. Wśród najbardziej zadłużonych – minister finansów

gazeta.pl

Arłukowicz do Jakiego: Napisał pan ustawę, która zrujnowała nasze relacje z USA i Izraelem

Arłukowicz do Jakiego: Napisał pan ustawę, która zrujnowała nasze relacje z USA i Izraelem

– Skonstruował pan ustawę [nowelizację ustawy o IPN] i przeprowadził pod presją prezesa Kaczyńskiego przez Sejm i senat, wprowadził ją w życie, która zrujnowała nasze relacje z Ameryką, Izraelem. Będziecie się z tego rakiem wycofywać. Napisał pan ustawę, która zrujnowała nasze relacje z USA i Izraelem – mówił Bartosz Arłukowicz w „Kawie na ławę” TVN24.

 

„Gdzie Morawiecki ukrył swoje miliony” – Newsweek zapowiada temat okładkowy

– Premier przez lata robił wszystko, żeby ludzie nie dowiedzieli się, ile ma mieszkań, domów i jakie oszczędności – pisze „Newsweek” na okładce.

300polityka.pl

STAN GRY: Mucha o kupowaniu przychylności PiS, Gowin: Nie możemy przymykać oczu na ekscesy antysemickie, Szostkiewicz: Tym razem prezydent Duda dał radę

— WOJCIECH MUCHA O TYM JAK LOBBY FIRM ZABIJAJĄCYCH NA FUTRA ZAŁATWIA SOBIE PRZYCHYLNOŚĆ PIS – pisze w GPC: “Może się więc okazać, że miliony zwierząt zabijanych na futra czy traktowanych jak przedmioty przegrają z rozwrzeszczanym lobby futrzarskim. Lobby się cieszy, bo by załatwić swoje, już nie musi płacić dziesiątków tysięcy złotych na Platformę Obywatelską i pokazywać się na konwencjach wyborczych w towarzystwie Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny (a tak bywało). Dziś wystarczy uśmiechnąć się do bliskich władzy mediów, skrzyknąć radykałów i pomachać flagą, piejąc wniebogłosy o patriotyzmie. To wystarczy, by w PiS-ie, cytując Gałczyńskiego, „zatrzęsły się portki”. Taki szantaż moralny wychodzi i taniej, i skuteczniej. I będzie powtarzany przy dowolnej okazji. Bo działa”. http://gpcodziennie.pl/83830-szantazysciwfutrachpiejaopatriotyzmie.html

— NIE MOŻEMY PRZYMYKAĆ OCZU NA EKSCESY ANTYSEMICKIE – MÓWI JAROSŁAW GOWIN w rozmowie z Gościem Niedzielnym: “Nieugięcie broniąc dobrego imienia Polski, nie możemy jednak przymykać oczu na ekscesy antysemickie, które przy okazji tego sporu doszły do głosu. Z równą determinacją powinniśmy przeciwstawiać się antypolonizmowi, który występuje w różnych krajach Europy i świata, także w środowiskach żydowskich, jak wypleniać wszelkie zarazki antysemityzmu u siebie”. https://wpolityce.pl/polityka/385301-wicepremier-gowin-broniac-dobrego-imienia-polski-nie-mozemy-przymykac-oczu-na-ekscesy-antysemickie-ktore-przy-okazji-tego-sporu-doszly-do-glosu

— NAPRAWDĘ CHCEMY DEKRETOWAĆ, ŻE MOCZAR I GOMUŁKA WYRAŻALI WOLĘ NARODU? – PIOTR ZAREMBA W DGP: “Nawet jeśli przyjąć, że znaczne grupy Polaków popierały marcową propagandę, to co najmniej równie duże grupy przystały na logikę prawa pięści w wykonaniu Jaruzelskiego. Czy to oznacza, że polskie władze powinny przeprosić za stan wojenny w imieniu Polaków? I kogo? Tychże Polaków? Notabene w uchwale Senatu RP znalazły się słowa przeprosin za komunistów, skoro byli Polakami. Ale to „Wyborczej” nie wystarczy. Żąda uznania Gomułkowskiej PRL za normalne polskie państwo działające zgodnie z wolą obywateli. Ale to by oznaczało, że to Gomułka z Moczarem wyrażali domniemaną wolę narodu, nie marcowi demonstranci. Naprawdę chcemy to dekretować?”

— SŁYSZĄ, ŻE SĄ SPADKOBIERCAMI MOCZARA -DALEJ ZAREMBA W DGP: “To zrozumiałe, że czołowi politycy obozu rządzącego nie palą się do wspólnych obchodów, skoro od liderów marcowego ruchu mogą usłyszeć jedno: że są spadkobiercami Moczara. Michnik i Lityński zdążyli to oznajmić już pierwszego dnia sesji w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Wpisując Marzec we współczesną rozgrywkę z Izraelem i w wojnę z PiS, wydano na tę tradycję wyrok. Nie ma ona już szans, by stać się tradycją ogólnonarodową. Dziwne, że znane kiedyś z pragmatyzmu środowisko Michnika tego nie dostrzega”.

— ZAREMBA CHWALI MOWĘ DUDY: ”W ten odwet za lata dominacji marcowego mitu angażują się otwarcie narodowcy. PiS-owcy milczą, trudno, aby w czarną legendę marcowego ruchu wierzył Jarosław Kaczyński, który w pierwszą rocznicę wiecu na UW, 8 marca 1969 r., wyszedł z bratem na dziedziniec przed BUW-em wyczekiwać, czy coś się znowu nie zacznie. Ale urażony użyciem Marca w bieżącej rozgrywce przeciw niemu, niezainteresowany pójściem wbrew radykalnym zwolennikom, nie powie, jak dziś widzi tę tradycję. Piękną mowę wygłosił natomiast prezydent Duda, niestety zakrzykiwaną przez wyznawców opozycji”. http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/570367,co-dalej-z-marcowa-tradycja.html

— ADAM SZOSTKIEWICZ CHWALI WYSTĄPIENIE PREZYDENTA: “Tym razem prezydent Duda dał radę. Powiedział niezłe przemówienie z okazji obchodów 50-lecia Marca ’68. Ktoś powie, że za Marzec prezydent przeprosił, a za łamanie konstytucji i podpisanie nowelizacji ustawy o IPN – nie. To przykra prawda, lecz gest warto zauważyć. Wylała się przecież fala antysemickiego hejtu, a znaczenie Marca próbuje się pomniejszyć kłamliwymi teoriami spiskowymi o genezie tego wolnościowego protestu sprzed pół wieku”. https://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2018/03/09/prezydent-prosi-o-wybaczenie-ofiary-marca68/

— GPC: PREZYDENT BARDZIEJ EMPATYCZNY NIŻ PIS: “Słowa prezydenta Andrzeja Dudy w rocznicę Marca ’68 wywołały spore poruszenie za granicą i w kraju. Większość mediów zagranicznych chwaliła postawę głowy państwa. Bardziej podzielona jest opinia publiczna w kraju. Zacierają ręce postkomuniści, którzy słowa prezydenta zrozumieli jako oskarżenie narodu”. http://gpcodziennie.pl/83821-prezydentbardziejempatycznynizpis.html

— DUDA Z KAMPANIĄ SAMORZĄDOWĄ – Bartłomiej Kuraś w GW
: ”Prezydent Andrzej Duda objeżdża Polskę. Oficjalnie – by uczcić 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Ale na wiecach atakowani są przeciwnicy PiS w zbliżających się wyborach samorządowych”. http://wyborcza.pl/7,75398,23123794,prezydent-andrzej-duda-ruszyl-w-polske-z-kampania-samorzadowa.html

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI O NIEZROZUMIAŁEJ WOJNIE Z ZACHODEM I RYZYKOWNYCH SPORACH – PRZY OKAZJI ROZWAŻAŃ O CORAZ NIEBEZPIECZNIEJSZEJ ROSJI – pisze w RZ: “Pytanie, czy to jest dobry moment na rozpoczynanie przez Polskę niezrozumiałej wojny z Zachodem i Izraelem o przeszłość. I nie chodzi o to, czy w walce przeciw sformułowaniu „polskie obozy” mamy rację, czy też nie, bo oczywiście ją mamy. Sęk w tym, że jak dotąd nie udało nam się nikomu wytłumaczyć swoich racji, zaś przy okazji narażamy na szwank naszą pozycję geopolityczną. Natomiast w coraz trudniejszym położeniu stawiamy naszych najważniejszych sojuszników. W obecnej sytuacji międzynarodowej głównym gwarantem naszego bezpieczeństwa są Stany Zjednoczone. Kolejnym – Unia Europejska. Kłopot w tym, że wikłamy się w dość ryzykowne spory z nimi”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/303089956-Szuldrzynski-Nowa-zimna-wojna-miedzy-Brytania-a-Rosja.html&template=restricted

— JACEK KARNOWSKI O KULISACH NEGOCJACJI Z BRUKSELĄ: “Ale, powtarzam: po raz pierwszy od wielu miesięcy porozumienie wydaje się realne. Negocjacje pomiędzy Warszawą a Brukselą dotyczą, według mojej wiedzy, spraw bardzo szczegółowych, konkretów. Chwilami przypominają wręcz negocjacje polityczne, w których niektóre kwestie odpuszcza się w zamian za inne. A to z kolei oznacza, że powoli wychodzimy z fazy konfliktu ideologicznego. A to bardzo dobry prognostyk na przyszłość”. https://wpolityce.pl/polityka/385264-porozumienie-warszawy-z-bruksela-w-sprawie-reformy-sadownictwa-jest-chyba-blizej-niz-sadzimy-rozmowy-dotycza-konkretow

— PRZYSZŁY ZWYCIĘZCA WYBORÓW DOSTANIE DUŻO WIĘCEJ NIŻ POPRZEDNI – RAFAŁ MATYJA w rozmowie z Onetem: “Gdy na to nałożymy procesy, które działy się w ostatnich trzech latach, czyli ogromną nieufność wobec samorządu, wobec korpusu urzędników – to konsekwencje będą dłuższe niż rządy obecnej większości. Wystarczy zapytać, co zrobi partia, która przejmie władze po PiS? Znów wymieni wszystkich urzędników? PiS bardzo mocno podniósł stawkę dla zwycięzcy. Przyszły zwycięzca wyborów dostanie dużo więcej, niż poprzedni”. https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/rafal-matyja-gra-emocjami-przeciw-faktom-to-wpychanie-kraju-w-klincz-wywiad/r2fppg7

—  WSTAWANIE Z KOLAN NIE JEST ŻADNĄ STRATEGIĄ – Nowa Konfederacja publikuje fragment książki Rafała Matyi: “Podobnie w polityce tożsamości nie chodzi o realną siłę państwa i rzeczywisty prestiż danego narodu, lecz poczucie siły i bycie ważnym. Dlatego argumenty, że „wstawanie z kolan” nie jest żadną strategią polityki międzynarodowej, przypominają rzucanie grochem o ścianę. Tu nie chodzi o realną pozycję czy polskie soft power, ale o nowy sposób legitymizacji władzy. To, że jest to niemądra przesłanka dyplomacji, rozumieją – tak sądzę – również autorzy tego hasła, choć nie bez cynizmu chętnie aplikują ją opinii publicznej właśnie jako silniejszą niż ta dotychczasowa tożsamość”.

— MATYJA O DEKADZIE REFORM PO KTÓREJ NASTĄPIŁA MAŁA STABILIZACJA TUSKA I SCEPTYCZNIE O TYM, CZY SAMA ZMIANA POKOLENIOWA PRZYNIOSŁABY POPRAWĘ POLITYKI: “Skoro nie ma powrotu do dekady reform, jaką były lata dziewięćdziesiąte, ani do małej stabilizacji, jakiej Polacy zażyczyli sobie za rządów Tuska, to dokąd zmierzamy? Czy pokolenie – którego naturą jest zamiłowanie do gestu i jałowego sporu, wyniesiony z czasów oporu pryncypializm i lekko histeryczny ton ostrzeżeń przed tym, do czego zdolni są ich koledzy z okresu opozycji – może jeszcze wskazać jakieś ciekawe rozwiązanie? Wątpię. I to nie tylko dlatego, że zapewne okaże się za mało pomysłowe, zbyt słabe intelektualnie. Sądzę raczej, że ze względu na burzliwą historię zostało dotknięte zbiorowym syndromem wypalenia. Zbyt często idzie na łatwiznę. Zbyt łatwo uprawia politykę pod dyktando emocji i załatwiania własnych interesów. Następcy nie muszą być lepsi. Od ludzi o kilka lub kilkanaście lat ode mnie starszych często słyszę przestrogi przed nadmiernym optymizmem w kwestii zmiany pokoleniowej. Słyszę o „złym materiale”, z jakiego „zrobione” jest młode pokolenie”. https://nowakonfederacja.pl/polityka-tozsamosci/

— MACIEREWICZ ZROBIŁ KOMEDIĘ Z KOMISJI SMOLEŃSKIEJ – tytuł w Fakcie.

— PIOTR SKWIECIŃSKI ARGUMENTUJE PRZECIW ROZWIĄZANIOM ZAKŁADAJĄCYM KARANIE ZA FAKE NEWSY: “Bo każda (nawet słuszna) władza demoralizuje. A wszyscy rządzący (nawet ci, którzy naszym zdaniem prowadzą słuszną politykę) mają psychologiczną tendencję do jej zwiększania. I moim, pesymistycznym zdaniem, nie czując zagrożenie hipotetyczną utratą władzy, mieliby nie mniejszą, tylko właśnie większą skłonność do jej nadużywania”. https://wpolityce.pl/m/polityka/385160-karanie-za-fakenewsy-pomysl-niebezpieczny-w-samej-swej-istocie

— PIOTR SKWIECIŃSKI O ZASTĘPCY SEKRETARZA STANU USA Z KTÓRYM SIĘ ODBYWAŁY ROZMOWY POLSKICH URZĘDNIKÓW: “I tu wyłania się pytanie – na ile ci, którzy decydują o polskiej polityce zagranicznej, i ci którzy decydowali o przyjęciu nowelizacji ustawy o IPN w jej obecnym kształcie, zdawali sobie sprawę i z religijno-ideologicznych uwarunkowań najważniejszego zajmującego się Polską amerykańskiego urzędnika, i szerzej: z siły tak osobliwie interpretującego chrześcijaństwo proizraelskiego odłamu amerykańskiej, protestanckiej, konserwatywnej elity?” https://wpolityce.pl/m/polityka/385069-dla-takich-izrael-lezy-w-sacrum-czyli-kto-podejmuje-dotyczace-polski-decyzje

— TEN ZAKAZ NIE PRZETRWA – Piotr Miączyński w GW: “Ten zakaz nie przetrwa, bo po prostu nie ten klimat. Wizja, w której w niedziele zaludniają się centra miast, a rodziny spędzają czas w parkach i restauracjach, jest piękna, ale nierealna, bo z jakichś przyczyn wolimy centra handlowe, gdzie na głowy nie pada i nie ma minus 15 stopni Celsjusza, a też jest ciepło, jasno i gwarno”. http://wyborcza.pl/7,155290,23124601,msza-swieta-spacer-rodzinny-obiad-i-zakupy-dlaczego-zakaz.html

— PIOTR DUDA RADZI POLITYKOM PO, ŻEBY ZASTĄPILI KASJERKI W MARKETACH – rozmowa dla wPolityce: ”Zamiast organizować konferencje, niech politycy PO siadają w niedzielę na kasy w marketach jako wolontariusze. Jeżeli politycy Platformy zdecydują się usiąść na kasy, pokażą, że im zależy na społeczeństwie i na obywatelach. Na pewno ich przyjmą. Niech zastąpią kasjerki i pracowników w marketach. Hasłem dla PO powinno być: cała Platforma, cały komitet polityczny PO na kasy w niedzielę”. https://wpolityce.pl/polityka/385303-nasz-wywiad-piotr-duda-zamiast-organizowac-konferencje-niech-politycy-po-siadaja-w-niedziele-na-kasy-w-marketach-jako-wolontariusze

— JAROSŁAW KURSKI O KNEBLOWANIU DZIENNIKARZY – pisze w GW: “Dajcie sobie spokój. Nie zakneblujecie wolnych mediów. „Gazeta Wyborcza” solidaryzuje się z portalem Onet.pl i z jego dziennikarzami. Robimy to w imię przekonania, że obrona konstytucyjnego prawa obywateli do informacji wolnej od cenzury jest nadrzędną wartością wszystkich niezależnych mediów w Polsce”. http://wyborcza.pl/7,75968,23123954,dajcie-sobie-spokoj-nie-zakneblujecie-wolnych-mediow-wyborcza.html

— TARCZYŃSKI TO PRZYKŁAD NA BRAK PRACY WYCHOWAWCZEJ W KLUBIE PIS – NAPISAŁ PIOTR SEMKA: “Tarczyński to klasyczny przykład efektów braku jakiejkolwiek pracy wychowawczej w klubie PiS.Ktoś powinien na czas zauważyć, że rzutki i znający dość dobrze jęz. angielski poseł ma coraz bardziej aroganckie wypowiedzi i na czas przytrzeć mu różki. Teraz DT to wybawienie dla Onetu” https://wpolityce.pl/polityka/385309-semka-punktuje-tarczynskiego-to-przyklad-braku-pracy-wychowawczej-w-pis-posel-odpowiada-tak-to-prawda-nie-jestem-idealny

— MATEUSZ KIJOWSKI OPOWIADA AGNIESZCE KUBLIK NA CZYM POLEGAŁA JEGO PRACA DLA KOD: “Wszystko, co było trzeba. Zakładałem konta, bazy danych, instalowałem systemy, walczyłem z trollami, zabezpieczałem, porządkowałem, instruowałem itp., itd. Odbierałem telefony 24 godziny na dobę. Lech Wałęsa napisał w styczniu 2017 r. na FB, że on dokładnie wie, jak to wygląda na początku – chaos, bałagan, improwizacja. Mówił, że gdy zaczęli działać już normalnie, powiedział do swoich ludzi: a teraz proszę mi to wszystko uporządkować i wyprostować”.

— KIJOWSKI OSKARŻA SŁUŻBY O INWIGILACJĘ KOD: ”Tylko za jedną rzecz – za to, że nie zapewniłem wystarczającego poziomu bezpieczeństwa organizacji i ruchowi, które tworzyłem. Nie zapewniłem bezpieczeństwa przed wpływami służb specjalnych i ludźmi, którzy byli celowo nasłani. Nie mam żadnych wątpliwości, że tacy byli. Już w połowie 2016 r. miałem sygnały z kilku źródeł – od ludzi, którzy albo sami pracowali w służbach, albo byli w okolicach służb – że służby specjalne Mariusza Kamińskiego są mocno skoncentrowane na inwigilacji KOD. Teraz nie mam co do tego żadnych wątpliwości. I pewnie gdybyśmy od początku inaczej działali, próbowali się bronić, byłoby mniej problemów. Ale na pewno mniej byśmy zrobili”.

— KIJOWSKI OSKARŻA SŁUŻBY O PODSŁUCHIWANIE KOD: “A służby na pewno pomogły. W biurze KOD był jeden człowiek, który miał dwa telefony – i regularnie, gdy ktoś się spotykał, to on wychodził z pokoju, ale zostawiał telefon. A gdy ktoś wyszedł za nim, by zanieść mu ten telefon, on po chwili wracał, zostawiał go znowu niby przypadkiem na biurku i ponownie wychodził. Wtedy nam się to wydawało dziwaczne, ale nie podejrzewaliśmy, że on po prostu nas nagrywa”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23123499,mateusz-kijowski-nie-zamierzam-sie-ukrywac-dzialalem.html

— ANALIZA NA STRONIE NEWSWEEKA – SKĄD TEN NAGŁY PRZYPŁYW SYMPATII LITWY DO POLSKI: “Skąd ten nagły przypływ sympatii Litwy pod adresem Polski? Te działania można rozpatrywać wielorako. Zarówno prezydent Grybauskaitė, jak i rządząca partia Zielonych i Rolników (a także część opozycyjnych konserwatystów), choć daleko im do eurosceptycyzmu, nie podziela koncepcji pogłębiania federalizacji Unii Europejskiej. Wydaje się, że bliższy jest im model, w której państwa członkowskie zachowują pełną suwerenność choćby w takich sprawach, jak kształtowanie ich systemu sądowniczego. W takiej optyce, zastosowanie sankcji jest po prostu zamachem unijnych biurokratów na suwerenność państwa członkowskiego”. http://newsweek.pl/opinie/litwa-zablokuje-unijne-sankcje-na-polske-,artykuly,424471,1.html

— KURSKI ZOSTAJE BO NIE MA CHĘTNYCH – FAKT: “Zostanie wybrany na kolejną kadencję, którą przerwać mogłaby jedynie utrata władzy przez PiS. Dlaczego? – Nie było chętnych – przyznaje nasz rozmówca z PiS. Inny twierdzi, że propozycję kierowania TVP dostał nawet szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański, największy przeciwnik Kurskiego w partii. Ale i on nie był zainteresowany tą posadą. Jak to możliwe? Przecież to tak intratne zajęcie! – Kurski przetrwał tak długo, bo lubi go i popiera prezes Kaczyński. Każdy inny dawno by poleciał – przyznaje nasz rozmówca z PiS. Kurski nie odpowiedział na nasze pytanie, czy zamierza się ubiegać o funkcję prezesa TVP na kolejną kadencję”. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/jacek-kurski-niezagrozony-na-stanowisku-szefa-tvp/47n6w27

— STANISŁAW KOZIEJ ZA POMNIKIEM NA KP – mówi w rozmowie z Elizą Olczyk w RZ:”Moim zdaniem ten pomnik powinien był tam stanąć. Głównie dlatego, że Polacy w tym miejscu spontanicznie się gromadzili po katastrofie. Ale ta atmosfera personalnych oskarżeń, presja nienawiści, sprawiła, że decyzji w tej sprawie nie podjęto. Tak to sobie tłumaczę. Gdyby nie było comiesięcznych marszów PiS z podgrzewaniem emocji, wykrzykiwaniem publicznym coraz to nowych zmyślonych zarzutów, to łatwiej byłoby zdecydować o postawieniu pomnika. Myślę, że jeżeli teraz PiS, w oszukańczy sposób przejmując plac Piłsudskiego, postawi tam pomnik ofiarom katastrofy, to stanie się on symbolem różnic narodowych, a nie wspólnej pamięci. Niestety”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/303089940-Koziej-Poradzilem-sobie-z-szogunem.html&cid=44&template=restricted

— RYSZARD BUGAJ O REPRYWATYZACJI – pisze w GW: “Dziś jednak reprywatyzacji zaniechać już nie można. Musi się ona toczyć albo według nowego uregulowania ustawowego, albo… w dotychczasowej patologicznej formule. Jest problem (trudny do rozwiązania także w hipotetycznej nowej ustawie) równości obywateli wobec prawa (wszak niektórzy satysfakcję już uzyskali) i problem zagwarantowania stabilności własności. Jeżeli PiS nie zdecyduje się na uchwalenie nowej regulacji, to naruszy fundamentalne interesy gospodarki i obywateli”. http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,23124029,reprywatyzacja-kolejne-rzady-zostawialy-rozwiazanie.html

— PREMIER NIE ODZYSKAŁ WPŁYWÓW W PZU – Anna Popiołek w GW: “Po dzisiejszym WZA okazało się jednak, że ich nadzieje były płonne, a zmiany we władzach kosmetyczne. Skład rady nadzorczej na wniosek skarbu państwa rozszerzono o jedną osobę. I na to miejsce wybrano Roberta Jastrzębskiego”. http://wyborcza.pl/7,155287,23122696,nowy-czlowiek-pis-w-radzie-nadzorczej-pzu-morawiecki-nie-odzyskal.html

— PIOTR ZAREMBA O JEDNOSTRONNOŚCI W TEATRZE – pisze w RZ: “Tyle że ta nieustająca opowieść o naszych ułomnościach nie natyka się na żadną kontrofertę, na drugie płuco. To się powtarza, czy tematem zajmie się Maja Kleczewska, Tadeusz Słobodzianek, Michał Zadara, czy Monika Strzępka i Paweł Demirski. Ci ostatni mają jeszcze czasem do powiedzenia o naszej zbiorowości coś więcej. Reszta głównie hejtuje, czasem nawet z talentem. A wszelkie polemiki, choćby wytknięcia jednostronności traktuje jako nacjonalizm i zapowiedź cenzury”.

— ZAREMBA O STOSUNKU TEATRU DO NIELUBIANEGO OBOZU POLITYCZNEGO: “Tu zjada go zresztą kolejna plaga czasów: potrzeba prostej aluzji, grepsu. No ale skoro nawet wielki Krystian Lupa zniża się do antypisowskich skeczy w „Procesie” Kafki… Tyszkiewicz zmienia zakończenie „Transatlantyku”. Zamiast kpiarskiej wieloznaczności – taniec postaci w mundurach ONR i pisowskiego, przepraszam – sanacyjnego kacyka w takt ludowych przyśpiewek. Notabene ten manifest przeciw „swojskości” staje się aktem wyzwania nie tylko dla nielubianego obozu politycznego, ale dla „nie swojej” połowy Polski. Niestety, jego wizja polskości alternatywnej pozostaje nieznana. Gombrowicz nie musiał jej szukać. Ale czy współczesne elity są z niej zwolnione? I proszę mnie nie czynić wrogiem obrachunków, rozdrapywania ran, robili to Słowacki, Wyspiański, Różewicz i Mrożek. Tyle że pod paznokciami zostało już bardzo niewiele ciała”. http://www.rp.pl/Plus-Minus/303089943-Zaremba-Polski-teatr-ma-problem-z-polskoscia.html

300polityka.pl

Kaczyński: Jesteśmy już blisko prawdy

– To przedostatni marsz, ale nie przedostatnia miesięcznica. Te miesięcznice, uroczystości kościelne, msze tutaj, w Kościele seminaryjnym z rana, a wieczorem w katedrze św. Jana, katedrze warszawskiej będą odbywały się nadal. Natomiast to, co nas łączyło przez lata, przez tyle lat, prawie już osiem, co było prezentowane co miesiąc na Krakowskim Przedmieściu i co łączyło się z pewnym oczekiwaniem, pewną nadzieją – to się kończy. Ale kończy się dlatego, że to oczekiwanie, ta nadzieja została spełniona, że tam, na placu Piłsudskiego budowany już jest pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, że przygotowywane jest już miejsce pod pomnik śp. Lecha Kaczyńskiego, że będziemy też niedługo wiedzieli o tym, co udało się ustalić i o tym, czego na razie, przed eksperymentami, które będą przeprowadzane w jednej z uczelni USA w ciągu najbliższych miesięcy, ustalić się jeszcze nie udało. Ale jesteśmy już blisko prawdy i wiemy na pewno że to, co zostało ustalone przez komisję Anodiny, powinienem powiedzieć tzw. komisję i komisję Millera, to nie jest prawda. To będziemy wiedzieli z całą pewnością. Krótko mówiąc, cel naszych marszów zostanie wypełniony. Za miesiąc – mam nadzieję – stanę w tym miejscu i będę mógł podziękować i tym, którzy uczestniczyli w marszach i tym, którzy przygotowywali je, ochraniali, którzy czynili bardzo wiele różnych przedsięwzięć po to, by mogły one trwać. Dziś chcę tylko powiedzieć, że wszyscy, którzy wzięli udział choćby w jednym takim marszu, przyczynili się do czegoś bardzo ważnego – do zwycięstwa prawdy, do obrony godności RP, do tego że jesteśmy godnym narodem. Chciano nam tę godność odebrać, doprowadzić do tego, byśmy zapomnieli. Ten, który kiedyś, już na szczęście, tak mogę powiedzieć, kiedyś mieszkał w tym Pałacu, mówił: emocje opadną. Nie opadły. Walczyliśmy o prawdę i prawda zwyciężyła – mówił Jarosław Kaczyński w trakcie miesięcznicy smoleńskiej.

300polityka.pl

Polityczny plan tygodnia: odchudzenie rządu, komisja o IPN, spotkanie Brudziński-Hermeliński, posiedzenie Senatu

W poniedziałek premier Morawiecki – jak zapowiedział – ma ogłosić zmniejszenie rządu. W sumie posady ma stracić mniej więcej 1/5 wiceministrów. Także w poniedziałek odbędzie się Zgromadzenie Ogólne sędziów NSA.

We wtorek Joachim Brudziński spotka się z Wojciechem Hermelińskim, a w czwartek zbierze się sejmowa komisja ws. wniosku prezydenta Dudy do TK dot. nowelizacji ustawy o IPN.

Prezydent Duda złoży wizytę w Kamiennej Górze, a komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha kolejnych świadków. W środę zbierze się Senat, a Rafał Trzaskowski będzie kontynuować spotkania z mieszkańcami. Z kolei w niedzielę odbędzie się Rada Krajowa Nowoczesnej.

*****

Odchudzenie rządu. – Rzeczywiście oprócz tych trzech dymisji, które już przyjąłem, będą jeszcze w poniedziałek zdecydowanie więcej niż trzy kolejne dymisje – mówił premier Mateusz Morawiecki na konferencji w Brukseli. Jak dodał, jest zdecydowany żeby odchudzić rząd. – W poniedziałek ogłosimy kolejne zmniejszenie naszego rządu – podkreślił. Według Marka Suskiego, mniej więcej 1/5 wiceministrów straci posady, a cięcia najbardziej dotkną KPRM.

Zgromadzenie Ogólne sędziów NSA. W poniedziałek o 11:00 odbędzie się doroczne Zgromadzenie Ogólne sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego w celu rozpatrzenia informacji o działalności sądów administracyjnych w 2017 roku. W uroczystym Zgromadzeniu poza sędziami Naczelnego Sądu Administracyjnego wezmą udział reprezentanci najwyższych władz państwowych.

PAD na Dolnym Śląsku. W poniedziałek prezydent Andrzej Duda złoży wizytę w Kamiennej Górze, gdzie o 17:00 spotka się z mieszkańcami. Dzień później, we wtorek o 15:00 w Pałacu Prezydenckim PAD weźmie udział w konferencji “Wspólnie o Konstytucji, wspólnie o polityce społecznej”.

Debata z udziałem Lubnauer. W poniedziałek o 10:00 odbędzie się debata European Liberal Forum i ALDE. Konkluzje z debaty posłużą ALDE do stworzenia programu na wybory do PE w 2019 r. Tematem warszawskiego “Expert Forum” będzie bezpieczeństwo i obronność, Wspólna Polityka Bezpieczeństwa i Obrony, PESCO. Debatę otworzy Katarzyna Lubnauer, weźmie w niej udział także Anders Fogh Rasmussen. Z kolei w niedzielę odbędzie się Rada Krajowa Nowoczesnej.

Spotkanie Brudziński-Hermeliński. Jak podaliśmy na 300POLITYCE, minister Joachim Brudziński zaprosił na spotkanie w najbliższy wtorek na 15:00 przewodniczącego PKW Wojciecha Hermelińskiego. To odpowiedź na prośbę szefa PKW o spotkanie. Komisja potwierdziła że tego dnia dojdzie do rozmowy.

Amber Gold. We wtorek o 10:00 komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha Jarosława Dąbrowskiego, byłego zastępcy dyrektora Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Gdańsku oraz Adama Gruszkę, byłego dyrektora Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Gdańsku. Dzień później, w środę o 10:00 posłowie przesłuchają Annę Gurską, prokurator Prokuratury Regionalnej w Gdańsku oraz Ryszarda Paszkiewicza, byłego zastępcę Prokuratora Okręgowego w Gdańsku. Dodatkowo 30 minut wcześniej odbędzie się zamknięte posiedzenie komisji.

Platforma na Warmii i Mazurach. We wtorek politycy Platformy udadzą się do województwa warmińsko-mazurskiego, by rozmawiać o programie. W social media spotkania – które rozpoczną się o 17:00 – będą promowane pod hashtagiem #PolskaSamorządna. Spotkanie z udziałem Grzegorza Schetyny odbędzie się w Olsztynie.

Spotkania Trzaskowskiego. We wtorek o 17:30 Rafał Trzaskowski spotka się z Pragi Północ. Dzień później, w środę o 17:30 kandydat PO na prezydenta Warszawy spotka się z mieszkańcami Bemowa.

Senat. W środę o 11:00 rozpocznie się trzydniowe posiedzenie Senatu. W porządku obrad m.in. nowelizacja Prawa łowieckiego, ustawa o komornikach sądowych, a także zmiany w regulaminie izby – mówiąc w skrócie, chodzi o wybór ławników przez Senat, co przewiduje nowa ustawa o SN.

Komisja o wniosku PAD ws. IPN. W czwartek o 11:00 sejmowa komisja ustawodawcza zajmie się wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy do TK ws. nowelizacji ustawy o IPN – zaopiniuje sprawę zawisłą przed Trybunałem o sygnaturze akt K 1/18.

300polityka.pl

W Newsweeku: Jak Mateusz Morawiecki ukrywa majątek?

Renata Grochal, 11.03.2018

© Dostarczane przez Newsweek Polska

 

Premier żongluje swoim majątkiem tak, żeby pokazać z niego tylko to, co chce. Odnaleźliśmy kilka nieruchomości ukrytych przed opinią publiczną – co najmniej dwa razy gdy Mateusz Morawiecki dostawał propozycję wejścia do polityki, część majątku przepisywał na żonę.

Przedwojenna kamienica przy ul. Oławskiej, eleganckim deptaku w centrum Wrocławia, tuż przy zabytkowym rynku. Trzy lokale w 2004 r. kupił w niej od miasta Mateusz Morawiecki, ówczesny członek zarządu banku BZ WBK. Zapłacił niemal 800 tys. zł. Dziś lokale są warte kilka razy więcej.

Premier Mateusz Morawiecki nie wykazuje mieszkań w oświadczeniach majątkowych. Willi na warszawskim Mokotowie za co najmniej 5 mln zł, w której zamieszkał z rodziną po przeprowadzce do stolicy, też nie.

Odkryliśmy dlaczego. Wiemy, w jaki sposób i kiedy Morawiecki żongluje swoim majątkiem tak, aby pokazać opinii publicznej tylko to, co chce.

Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że w grudniu 2013 r. Morawiecki podpisuje z żoną umowę o częściowym podziale majątku. Od tego momentu właścicielką nieruchomości przy ul. Oławskiej jest już tylko Iwona Morawiecka. – Morawiecki szykował się wtedy do wejścia w politykę, dlatego nie chciał, żeby ludzie się dowiedzieli, ile milionów ma na koncie – mówi jeden z naszych rozmówców.

Po raz drugi umowę o częściowym podziale majątku Morawieccy podpisują na wiosnę 2015 r. Prezes BZ WBK rozmawia wtedy z Jarosławem Kaczyńskim i Beatą Szydło o wejściu do rządu PiS. Wie, że może zostać ministrem. Tymczasem od 2008 r. ma z żoną olbrzymi, 300-metrowy dom na strzeżonym osiedlu w centrum Warszawy. W kwietniu 2015 r. i tę nieruchomość przepisuje na żonę Iwonę.

Iwona Morawiecka prowadzi działalność gospodarczą. Jej firma zajmuje się „wynajmem i zarządzaniem nieruchomościami własnymi lub dzierżawionymi”. Żona premiera założyła ją w połowie maja 2008 r. To ważne, bo na hipotece 300-metrowego domu w Marinie Mokotów zaciągnięty został kredyt, niemal 2 mln franków szwajcarskich. Wbrew niedawnym deklaracjom premiera, że za jego prezesury BZ WBK nie udzielał kredytów w obcych walutach, kredyt na dom Morawiecich przyznał właśnie w BZ WBK. Jego prezesem był wtedy dzisiejszy premier. Kredyt przyznano 2 czerwca 2008 r. – dwa tygodnie po tym, jak Iwona Morawiecka założyła działalność gospodarczą.

Komu BZ WBK przyznał kredyt – Morawieckiemu, jego żonie czy małżeństwu Morawieckich? Kto podpisał się pod decyzją kredytową? Kto sprawdzał wiarygodność kredytową Iwony Morawieckiej, która — jak twierdzą nasi informatorzy z BZ WBK — pierwszą aktywność zawodową podjęła dwa tygodnie przed przyznaniem kredytu?

Spytaliśmy o to i premiera, i bank BZ WBK. Nie dostaliśmy odpowiedzi.

newsweek.pl

WE WŁADZY SZCZUROŁAPA [ROZMOWA Z JOANNĄ TOKARSKĄ-BAKIR]

KRYTYKA POLITYCZNA

http://krytykapolityczna.pl/kraj/we-wladzy-szczurolapa-rozmowa-z-joanna-tokarska-bakir/

Stłamszeni przez „brukowy romantyzm”, przez wieki pod butem jezuitów, zakochani w wolności szlacheckiej, sarmatyzmie i powstaniach. Dlaczego Polacy mentalnie są na wojnie z całym światem? [WYWIAD]

http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/tozsamosc-zbiorowa-polakow-dlaczego-mysla-tak-jak-mysla-,artykuly,424291,1.html

Seks seniorów: „Nie mamy daty przydatności na odczuwanie przyjemności seksualnej”

WYWIAD
Maria Hawranek, 

Że co, że zamiast seksu będę robić inne rzeczy: szydełkować, rozwiązywać krzyżówki, zajmować się wnukami? Nie. Możemy być istotami aktywnymi seksualnie przez całe życie

Że co, że zamiast seksu będę robić inne rzeczy: szydełkować, rozwiązywać krzyżówki, zajmować się wnukami? Nie. Możemy być istotami aktywnymi seksualnie przez całe życie (Fot. Getty Images)

 

Starsi ludzie muszą więcej czasu poświęcić na grę miłosną – ale to przecież nie jest problem, raczej przepiękny prezent. Możemy zwolnić, czerpać przyjemność z dotykania, narastającego podniecenia. Rozmowa z Joan Price, propagatorką seksu seniorów i edukatorką seksualną

Joan Price (ur. 1943) – amerykańska edukatorka seksualna. Autorka książek: „Better Than I Ever Expected: Straight Talk About Sex After Sixty”, „Naked at Our Age: Talking Out Loud About Senior Sex”, „The Ultimate Guide to Sex After Fifty”. Prowadzi bloga Naked at Our Age

Namawiasz staruszków do seksu. Niektórzy są zdania, że dziadkom nie wypada. A nawet więcej – skrycie uważają, że to okropne!

Myślenie: o rany, pomarszczeni ludzie uprawiają seks, ach, jakie to obrzydliwe, nazywam „czynnikiem fuj”. I mam prywatną misję, by ten czynnik zwalczyć. Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Stanach jesteśmy zanurzeni w kulcie młodości – media, reklamy, filmy pokazują tylko jędrne ciała uprawiające seks, więc myślimy: skoro nie mamy takich ciał, to nasz czas się skończył. Sama myśl o tym, że moglibyśmy się kochać, wydaje nam się absurdalna, śmieszna, zawstydzająca. To zupełnie błędne przeświadczenie. Nie mamy daty przydatności do odczuwania seksualnej przyjemności. Ile masz lat?

W tym roku skończę 30.

A ja 74. I jeśli powiedziałabyś mi: „Ależ Joan, no coś ty, seks w twoim wieku?”, odpowiedziałabym ci: „A ty w jakim wieku zamierzasz posłać swoje genitalia na emeryturę? Ile będziesz miała lat, jak włożysz je do pudełka, odstawisz na półkę, mówiąc: skończyłam z tym?”. Zakładam, że nie podałabyś żadnego wieku. Pewnie powiedziałabyś: „Chcę być seksualna całe życie”. Tego chcemy i my!

PRZECZYTAJ TAKŻE: Związek z młodszym mężczyzną. „Obudziła się we mnie kobieta wolna i dzika”

Jasne. Ale chyba nie wszyscy mają jeszcze ochotę?

Wiele osób z mojego pokolenia dało się nabrać na „czynnik fuj”. Nie widzą siebie ani swoich partnerów jako seksownych. I niestety, mówią: „Skończyłem z seksem”. Mają do tego prawo. Ale nie przesądzajmy, że całe nasze pokolenie powinno sobie seks odpuścić! Sytuacja, w której ktoś nie ma ochoty na seks, nie jest nie do przepracowania. Bo dzieje się tak, że hormony już nas do niego nie popychają, nie krzyczą: uprawiaj seks, by zaludnić świat potomkami! I oczywiście możemy to interpretować tak, że już nam się seksu nie chce, ale tak naprawdę po prostu zniknęły hormony, i tyle. Więc teraz, zamiast czekać, aż najdzie nas ochota, po prostu zacznijmy się kochać – wtedy odkryjemy, że pożądanie podąża za fizycznym podnieceniem.

Czyli na seks się umawiamy?

Właśnie! Spontaniczność w seksie jest w ogóle dość przereklamowana, a w naszym wieku – szczególnie. Jeśli będziemy czekać, aż nas najdzie, możemy się nie dotykać z partnerem przez siedem miesięcy. Ale jeśli się umówimy, że w każdą środę po południu i niedzielę wieczorem jesteśmy razem, to gwarantuję, że zadziała. Seksualna randka sprawia, że gra wstępna lub gra miłosna, jak wolę ją nazywać, zaczyna się już w głowie. W ogóle z seksem seniorów jest tak, że trzeba zaakceptować to, iż pewne rzeczy się zmieniły, i się do nich dopasować, a nie z góry ten seks skreślać. Trzeba poszerzyć też swoją definicję seksu i przeznaczyć na niego więcej czasu.

Jak powinna brzmieć ta definicja?

Dla mnie seks to jakakolwiek aktywność, solo lub z partnerem, która daje nam seksualną przyjemność, podniecenie, orgazm, a może, choć nie zawsze, wszystkie trzy. Natomiast wiele osób myśli inaczej. Napisał do mnie kiedyś podwójny wdowiec po siedemdziesiątce, który znalazł nową partnerkę i przerobili razem jeden z moich webinarów: „Myślałem, że seks polega na włożeniu penisa w pochwę i pozostawieniu go tam aż do ejakulacji. Ależ się myliłem!”. Odkrył m.in. istnienie łechtaczki, czyli jedynej części ludzkiego ciała zaprojektowanej tylko dla przyjemności. I nie on jeden. Musimy wiedzieć, że istnieje cały bufet seksualnych smakowitości i nie zawsze musimy dążyć do stosunku. Jeśli poszerzymy nasze pojmowanie seksu i tego, jak może wyglądać, zamiast stawiać sobie granice, będziemy z tego czerpać. Starość to dobry czas, by żyć pełnią życia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Seniorzy są w seksie coraz mniej pruderyjni

A czas? Ile go trzeba? Napisałaś kiedyś, że Robert, twój ukochany, zażartował: „Nieważne, czy nam to zajmie trzy tygodnie, jeśli tylko mogę robić przerwy na zmianę pozycji i coś do jedzenia”.

Och tak, dużo śmialiśmy się w łóżku i poza nim. Miał 64 lata, a ja 57, gdy zaczęliśmy się spotykać. I chociaż kiedy spoglądałam w jego niebieskie oczy, emocjonalnie już byłam podniecona, to ciało po menopauzie nie nadążało, i Robertowi wcale to nie przeszkadzało. Starsi ludzie muszą więcej czasu poświęcić na grę miłosną – ale to przecież nie jest problem, raczej przepiękny prezent. Możemy zwolnić, czerpać przyjemność z dotykania, narastającego podniecenia i dotrzeć do genitaliów o wiele później, niż zwykliśmy to robić. Seks jest jak podróż – celem nie musi być penetracja, tylko cokolwiek, co daje nam zmysłową przyjemność.

Robert to była twoja pierwsza miłość?

Nie pierwsza – byłam mężatką i miałam kilka relacji. Ale Robert był moją największą miłością, czekałam na niego całe życie. Przeżyliśmy razem pięknych siedem lat.

To z nim doznałaś seksualnego przebudzenia?

Zawsze byłam seksualną buntowniczką. Ponieważ nikt nie uczył mnie o namiętności, więc kiedy przeżyłam pierwszy orgazm na drugim roku studiów, miałam wrażenie, że go odkryłam! Ale z Robertem doświadczyłam czegoś zupełnie nowego. Byliśmy napaleni jak nastolatki z emocjonalną dojrzałością odpowiednią do naszego doświadczenia. Wiedzieliśmy, czego chcemy od życia i od siebie. Nasz seks był zupełnie inny niż młodzieńczy, a jednak niesamowity i wart celebracji. Natrafialiśmy na przeszkody i je pokonywaliśmy. Chciałam poczytać o podobnych doświadczeniach, ale nie mogłam znaleźć książki na ten temat. Robert powiedział: „To napisz ją sama!”. I tak zrobiłam, w wieku 61 lat napisałam „Better Than I Ever Expected: Straight Talk About Sex After Sixty”.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Czas na seks

Wcześniej byłaś przez ponad 20 lat nauczycielką angielskiego, instruktorką fitnessu. Jak na twój nowy zawód zareagowali przyjaciele i rodzina?

Nie mam dzieci, ale Robert miał i wiem, że żadne z nich tej książki nie przeczytało. Jedna z jego córek powiedziała mi: „Są pewne rzeczy, których nie muszę wiedzieć o ojcu”. Mój brat też nie przeczytał. W porządku, rozumiem to. Ale wiele innych osób na świecie ten temat zainteresował. Poza tym dzieci też się kiedyś zestarzeją i będą tych książek potrzebować.

Znasz serial „Grace and Frankie”? O dwóch kobietach po siedemdziesiątce, których mężowie po 40 latach małżeństwa oświadczają, że są gejami, biorą ślub, a one zamieszkują razem. W pewnym momencie wpadają na pomysł stworzenia wibratorów dla starszych pań. Córka Grace mówi: „Zainwestuję, bo też będę ich kiedyś potrzebować”.

Tak, ten serial ma dobre momenty, choć czasem też popada w stereotypy. Dobrze, że mówi o seksualności starszych ludzi, ale nie ma potrzeby od zera wymyślać wibratorów dla starszych pań – już takie są! Nie mają co prawda etykiet z takim wskazaniem, ale odpowiadają kryteriom, jakie musi spełniać sekszabawka w mojej grupie wiekowej.

To jakie kryteria powinien spełniać wibrator dla starszej pani?

Każda z nas jest inna, trzeba poeksperymentować. Ja w wieku 74 lat potrzebuję porządnej stymulacji, więc moim zdaniem powinien zapewniać intensywne wrażenia. Wibratory przeznaczone dla seniorów muszą też długo działać, bo doprowadzenie do podniecenia trwa o wiele dłużej, więc urządzenie nie może się nam przegrzać lub rozładować w trakcie, a także muszą być dostosowane do nadgarstków z reumatyzmem – to powszechne w naszym wieku schorzenie – i być zbudowane z bezpiecznych dla ciała materiałów.

Niedawno dostałaś taki list: „Mam 66 lat, jestem po ciężkim rozstaniu i potrzebuję chwili przerwy. Dawniej lubiłam masturbację i łatwo osiągałam orgazmy za pomocą moich magicznych palców. Ale teraz, przez reumatyzm w nadgarstkach i powolne podniecanie, szybciej zaczyna mi drżeć ręka niż łechtaczka”.

Od kiedy 13 lat temu napisałam pierwszą książkę i zaczęłam jeździć z wykładami po USA, nieustannie napływają do mnie listy z pytaniami. Wiele kobiet z naszego pokolenia nigdy nie używało wibratorów, bo wyrośliśmy w świecie, w którym sekszabawek się nie akceptowało, a sex-shopy kojarzyły się z obleśnymi klitkami z lepką podłogą. Całe szczęście dziś są – takie jasno oświetlone, przyjazne dla osób różnej orientacji i seniorów. Podobnie jak same zabawki wrzucam na bloga ich recenzje. Na przykład Rumble jest świetny przy obolałych nadgarstkach, bo jest bardzo lekki, Womenizer lekko uderza łechtaczkę porcjami powietrza, dzięki czemu wywołuje orgazmy szybko i łatwo, a Magic I jest tak potężny, że niektórych przeraża i proszą o doradzenie czegoś subtelniejszego. Jak już odkryjesz, co wibratory mogą dla ciebie zrobić, prawdopodobnie będziesz chciała mieć kilka – na różne nastroje i okazje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: To obrzydliwe słowo na M, czyli co dała nam menopauza Angeliny Jolie

A dlaczego każdej twojej recenzji towarzyszy zdjęcie wibratora przy czarno-białej owieczce?

Jest kilka powodów. Pozwól, że ją przyniosę (chichocze, po chwili wraca z maskotką w dłoni). Kiedy zaczęłam jeździć na konferencje, mój Robert dał mi tę małą owieczkę, żeby dbała o mnie w podróżach. A później, już po jego śmierci, kiedy odkryłam, że recenzje sekszabawek są dobrym pomysłem, postowałam je z owieczką, by dać pojęcie o rozmiarze wibratora, ale także trochę zażartować – że teraz owieczka towarzyszy mi w moich podróżach do orgazmu.

Kiedy odkryłaś wibrator?

Jakoś po trzydziestce.

Twoja pierwsza wizyta w sex-shopie?

Miałam 18 lat i weszłam przez przypadek – myślałam, że to księgarnia. Powinnam o nich wiedzieć, ale nikt mi nie wytłumaczył. Teraz robię wszystko, co mogę, by rozmawiać o seksie. Uwielbiam prowadzić prelekcje na ten temat, ludzie doceniają, że mówię bezpośrednio, jak o codziennej sprawie. Bo seks to jest codzienna rzecz! Potrzebujemy głośno rozmawiać na temat seksu, zdemistyfikować go i sprawić, by ludzie mogli się na ten temat porozumieć.

Wychowałaś się w czasach, w których o takich rzeczach się nie mówiło. Mimo że twój tato był ginekologiem.

Urodziłam się w 1943 roku. W szkole były lekcje higieny, na których o przyjemności nie usłyszeliśmy ani słowa. Kiedy dorastałam, mama nie powiedziała mi o seksie nic oprócz menstruacji. A tato w ramach edukacji wręczył mi pamflet o tym, jak kobiety zachodzą w ciążę. I tyle. Często przyjmował dziewczyny „w kłopocie” – z niechcianymi ciążami – więc jego stanowisko było zdecydowanie ostrzegawcze: nie rób tego! A babcia wtórowała: „Nie daj się chłopakowi, bo nigdy cię nie poślubi. Po co kupować krowę, jeśli dostajesz mleko za darmo?”. Miałam wtedy 17 lat i uprawiałam już seks z pierwszym chłopakiem. Kiedy rodzice się o tym dowiedzieli, zakazali nam się widywać sam na sam – mogliśmy tylko w obecności rodziców jako przyzwoitek. I tak nauczyłam się oszukiwać rodziców.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dojrzała smakuje

Jak znaleźć partnera w podeszłym wieku?

Mam trzygodzinny warsztat, webinar pt. „Jak do cholery mam randkować w tym wieku?”. Najlepiej – online. Nie można po prostu wejść do kawiarni, usiąść i oczekiwać, że oto poznamy singla w naszym wieku, bo można by tak siedzieć kilka miesięcy. Lepiej zalogować się na portalu randkowym i poznać ludzi z własnego miasta, którzy też cię szukają i nie wiedzą, gdzie znaleźć. Albo po prostu wyjdź z domu i rób to, co lubisz, a poznasz innych, którzy lubią to, co ty. Często gdy się starzejemy, mamy tendencję do ukrywania się – zostaliśmy sami, bez partnera, przyjaciela, nie czujemy się wystarczająco silni, by wyjść i po prostu działać. Spróbujmy inaczej: mam ochotę potańczyć, to idę tańczyć! Nie obchodzi mnie, że żadna z pięciu moich przyjaciółek nie pójdzie. Jeśli będziemy robić rzeczy, które sprawiają nam frajdę, może poznamy kogoś, komu frajdę sprawia to samo, a jeśli nie, to przynajmniej dobrze spędzimy czas. I wtedy, jeśli już kogoś poznamy, będziemy mieć tę aurę osoby, która cieszy się życiem – a to bardzo pociągająca aura.

Jakie są te nowe związki na starość? Seksprzyjaciele czy nowe małżeństwa?

Nie ma jednego wzoru. Jedni randkują z kilkoma osobami, inni z jedną, a jeszcze inni wcale. Jedni szukają nowych mężów czy żon, inni absolutnie nie chcą w to wchodzić jeszcze raz i będą zadowoleni z tzw. friends with benefits. Namawiam do tego, by eksplorować i sprawdzać, co jest dla nas dobre – zanurzyć się w tym randkowym basenie i obserwować, co się stanie.

No dobrze, jest partner, to teraz pojawia się problem: jak się przed nim rozebrać? W scenie przed pierwszym seksem z nowym chłopakiem Grace, którą gra oszałamiająca Jane Fonda, ubiera się w piękną halkę, zapala romantyczne światła. Po czym staje przed lustrem, klepie się po obwisłej skórze na ramieniu, zdegustowana wszystko gasi i pakuje się pod prześcieradło.

Widziałaś moją sesję zdjęciową w bieliźnie? Tak ja sobie to przepracowuję. Nie wiemy, jak wyglądamy. Patrzymy na naszą najbrzydszą część ciała i jesteśmy przekonani, że właśnie to widzą inni ludzie. Kobiety mówią mi: „Och, jak on spojrzy na moją pomarszczoną szyję, to na pewno nie będzie chciał się ze mną kochać”. Czy naprawdę na nią spojrzy? Nie sądzę. Albo: „Mam taką grubą pupę, dołeczki w udach, skóra jest za luźna, dołek między piersiami się rozjeżdża”. Jesteśmy swoimi najgorszymi krytykami. Dajmy sobie z tym spokój – powiedzmy sobie: OK, nasze ciała są stare, i co z tego? Jesteśmy tak młodzi, jak jeszcze tylko możemy być! Cieszmy się tym, co nasze ciała mogą dać nam i naszym partnerom. Może akurat podniecają go stymulacje wzrokowe i wślizgując się pod prześcieradło po ciemku, pozbawiamy go tego bodźca? Poddajmy się temu, jak cudownie jest być dotykanym, pieszczonym, zamiast myśleć o tym, jak wyglądamy. A jeśli ktoś na nas spojrzy i powie: „O, myślałem, że lepiej wyglądasz nago”, to pokaż mu drzwi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Stary dobry seks i dla starych jest dobry

Jakie jeszcze psychiczne i fizyczne bariery trzeba w sobie pokonać?

Musimy się oduczyć tego, co nam wmówiono – że seks nie jest dla starszych ludzi. Oduczyliśmy się wielu rzeczy: że kobiety nie mogą robić kariery zawodowej, a mężczyźni – zajmować się dziećmi. Oduczmy się i tego! Jest nowa droga. Fizyczne bariery mogą wynikać z naturalnego procesu starzenia się, ale też być objawem choroby. Na przykład to normalne, że kobieta nie staje się wilgotna, ale łatwo temu zaradzić – wystarczy użyć lubrykantu. Jeśli jednak odczuwa ból w trakcie penetracji, należy zdiagnozować jego przyczynę.

A co z brakiem erekcji u mężczyzn?

Samo to, że mężczyzna się starzeje, nie oznacza, że musi się pożegnać z erekcjami. Rzeczywiście będą rzadsze, bardziej krótkotrwałe i nie aż takie twarde, to normalny efekt starzenia się, ale to nie musi przeszkadzać seksualnej ekspresji. Można się wspomóc np. wspaniałą nakładką na członek Pulse Duo – sprawia, że można się kochać nawet przy niezbyt twardym członku, a kobieta może osiągnąć orgazm. Jednakże całkowity brak erekcji trzeba już zdiagnozować – bo czasem to wczesny objaw choroby serca, cukrzycy lub innych przypadłości, które trzeba leczyć. Musimy też edukować naszych lekarzy, że muszą nas brać na poważnie jako istoty seksualne.

W lipcu tego roku Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację 72-letniej Portugalce Marii de Sousa Morais, która ubiegała się o ponad 80 tys. euro odszkodowania z tytułu źle przeprowadzonej operacji – w jej wyniku nie mogła uprawiać seksu, miała też uszkodzony nerw. W dniu zabiegu miała 50 lat, więc sąd najwyższy Portugalii orzekł, że „była w wieku, w którym seks nie jest już tak istotny jak w młodości”. To skandaliczne i patriarchalne – uznanie, że kobieca seksualność jest podporządkowana prokreacji. Całe szczęście, że Trybunał rozstrzygnął na jej korzyść.

Musimy walczyć o swoją seksualność również w medycynie – mam świadomość, że to nie jest łatwe, ale jaką mamy alternatywę? Że w porządku, zamiast seksu będę robić inne rzeczy: szydełkować, rozwiązywać krzyżówki, układać puzzle, zajmować się wnukami? Nie! Możemy być istotami seksualnymi przez całe życie.

Ale bolą biodra i kolana. W jakiej pozycji będzie wygodnie starszym ludziom?

Nie ma magicznej pozycji dla wszystkich. Może misjonarz będzie najwygodniejszy, może ona na górze, może łyżeczki, to zależy, co się dzieje w parze, co komu dolega. Jedna osoba ma problem z kręgosłupem, druga – z szyją. Znów – trzeba eksperymentować i sprawdzać, co jest przyjemne.

Wiesz, jaki jest najczęstszy kłopot, z którym zgłaszają się do mnie pary?

PRZECZYTAJ TAKŻE: Problemy z seksem są normalną częścią życia. Jak ziewanie, ból zębów, zaparcia, katar, siwienie [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Brak erekcji? Niskie libido? Opryszczka?

To się pojawia. Ale szacuję, że 70 proc. kłopotów wynika z braku komunikacji. Nikt nas nie nauczył rozmawiania o seksie. Dopóki kierują nami hormony, po prostu to robimy, ale kiedy trzeba omówić jakiś kłopot, powiedzieć: „Wiesz, na mnie to już nie działa, ale to nie jest twoja wina ani moja. Może spróbujemy czegoś innego?” – trzeba otworzyć głowę i usta.

Ale jak tu nagle rozmawiać o seksie, jeśli nie robiło się tego przez 60 lat?

Łatwiej nie będzie, możemy tylko się z tym zmierzyć – postanowić nauczyć się rozmawiać o seksie, tak jak postanowiliśmy opanować obsługę komputera. Tego też nie robiliśmy za młodu.

To powiedz jeszcze, po co się tak męczyć. Co tracimy, a co zyskujemy w dojrzałym seksie?

Tracimy hormonalny napęd, który sprawia, że tak łatwo się podniecić, pożądać kogoś, osiągnąć orgazm. Ale zyskujemy bardzo wiele: znamy siebie, wiemy, co mamy do zaoferowania, czego chcemy od życia, i to nie tylko w seksie. Mamy za sobą błędy w związkach i mamy szansę ich nie powtarzać. Nie mamy nierealistycznych oczekiwań, że ta druga osoba musi nas dopełniać. Jako starzy ludzie zdajemy też sobie sprawę, że żyjemy w czasie pożyczonym – straciliśmy już wiele osób, zaraz umrą następne. Staramy się więc pozbyć tego, co nam przeszkadza, i skupić na tym, co nadaje życiu sens.

wysokieobcasy.pl

%d blogerów lubi to: