Posłowie pytają – MON… nie odpowiada

Posłowie pytają – MON… nie odpowiada

Resort Antoniego Macierewicza jest rekordzistą w nieodpowiadaniu na interpelacje i zapytania poselskie. Zgodnie z prawem, MON powinien odpowiedzieć w ciągu 21 dni. Najbardziej „przeterminowane” interpelacje dotyczą działalności podkomisji smoleńskiej. Jedno z zapytań poselskich czeka na odpowiedź od 415 dni!

– „To kompletne ignorowanie posłów opozycji i postawa: „a co nam zrobicie” – powiedział tvn24.pl były minister obrony w rządzie PO/PSL Tomasz Siemoniak. Podkreślił, że za jego urzędowania posłowie PiS wysyłali dużo pytań związanych z okolicznościami katastrofy w Smoleńsku. – „Na wszystkie odpowiadaliśmy” – stwierdził Siemoniak.

Obecną politykę MON w odpowiadaniu posłom Siemoniak nazywa „bardzo smutnym rankingiem”. – „To pokazuje stosunek ministerstwa do parlamentu i prawa. To zakłóca proces demokratyczny” – dodał poseł PO.

Zdaniem Tomasza Dmitruka, dziennikarza miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”, który często wysyła do MON prośby o informacje na różne tematy: – „To jest łamanie art. 115 ust. 1 Konstytucji RP. Tego nie można w żaden sposób usprawiedliwić”.

Ale kto by się w MON Macierewicza przejmował Konstytucją?! Większość zaległych odpowiedzi jest więc przeterminowanych średnio o 80-100 dni.

 

koduj24.pl

Morawiecki jest rodem z Mrożka

Morawiecki jest rodem z Mrożka

Mateusz Morawiecki rozpoczął ocieplanie wizerunku Polski rządzonej przez PiS od publikacji wstępniaka (tzw. op-ed) w amerykańskim konserwatywnym „The Washington Examiner”. Nowy premier tłumaczy, iż niedawny Marsz Niepodległości nie miał cech politycznych, był pokojowy, a jedynie margines, „mała grupa antysemickich i rasistowskich ekstremistów przyciągnęła uwagę mediów”.

Niejako usprawiedliwia ojca Kornela, który uczestniczył w marszu, ale nie w „małej grupce”.
Najważniejsze w tym artykule jest tłumaczenie dotyczące odebrania sądom niezależności, które wg Morawieckiego były siedliskiem „korupcji i nepotyzmu”. Niedawno promowano Polskę w akcji „Wolne Sądy” przez Polską Fundację Narodową, w której za kilkanaście milionów przedstawiono „korupcję i nepotyzm” sędziów poprzez przykład jakiegoś emerytowanego sędziego, który ukradł pęto kiełbasy za 5 zł.

Morawiecki tę „korupcję za 5 zł” kontynuuje w takiej oto wykładni: – „Przez cały rok zmagaliśmy się z szeroko zakrojonym niezrozumieniem naszych planów zreformowania źle działającego wymiaru sprawiedliwości. Czas, byśmy lepiej wytłumaczyli, co robimy, ponieważ działamy w dobrej sprawie”.
Niezależność sądów odebrana w imię kontroli społecznej, tj. partyjnej: – „Żaden demokratyczny naród nie może na dłuższą metę zaakceptować jednej z władz, która jest niezależna od systemu kontroli i równowagi, i od odpowiedzialności wobec społeczeństwa”.

Morawiecki oczywiście obraża inteligencję, bo co to znaczy „naród demokratyczny”, któremu odebrano niezależność sądów i cedowano ją w ręce partyjnych kolegów? No i owa „odpowiedzialność wobec społeczeństwa”, o której będzie rozstrzygał niezbyt lotny magister prawa Zbigniew Ziobro.

Morawiecki to bohater Mrożkowski, który do Barei ma się tak, iż jest z nieco wyższej półki paranoi. W jego artykule nic nie trzyma się politycznej kupy, tj. całości, acz trzyma się pisowskiego utrzymania stanu posiadania.

Po to został powołany Morawiecki na stanowisko premiera. Beata Szydło robiła jako koza, została wyprowadzona, niby ma być mniej smrodu. Czy świat i Europa to kupią? Na krótką metę – tak, ale nie na dłużej, bo zaczną wyłazić wszystkimi szwami autokratyczne pakuły i breja retoryczna, jaką zaprezentował Morawiecki w piśmie waszyngtońskim.

Sławomir Sierakowski uważa, iż Morawiecki ma za zadanie przyciągnąć do PiS wyborców centrum i tymczasem mamić Zachód. Można to robić przez kilka lat, aż nas wyplują, bo PiS jest z zupełnie innej gliny niż standardy zachodnie – jest z gliny wschodniej.

Co na to polskie społeczeństwo obywatelskie, opozycja polityczna? Czy zgadzamy się na wyższy poziom paranoi, który opisał niechcący Morawiecki w „The Washington Examiner”? Wystarczająco się naśmiałem z opisywanej przez Mrożka Polski w PRL-u, abym po 1989 roku powracał do lektury tego wybitnego pisarza.

Nie jest moją winą, że Morawiecki jest intelektualnie neptkiem, który zna języki obce i był prezesem dużego banku. Polacy mimo marnej klasy politycznej nie zasługują na degradujących ich polityków. Witam zatem rodaków na wyższym poziomie paranoi – przechodzimy z Barei na stopień inteligenckiego Mrożka. Obowiązuje śmiech subtelniejszy, ale to ciągle śmiejemy się z samych siebie, którzy daliśmy się nabrać takim neptkom, jak Morawiecki.

Waldemar Mystkowski

 

koduj24.pl

Mamy płacić, aby posłuchać, że emerytury należą się tylko wierzącym?

Mamy płacić, aby posłuchać, że emerytury należą się tylko wierzącym?

Takim drwiącym pytaniem kwitują pracownicy ZUS – u, propozycję udziału w szkoleniu, organizowanym specjalnie dla nich w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.  Firma, inicjatywą tą specjalnie się nie chwali, ale „Gazeta Wyborcza” dotarła do wewnętrznej korespondencji e-mailowej, z której wynika, że toruński ZUS rozesłał informacje w tej sprawie, do wszystkich 43 swoich oddziałów.

W e-mailu jest załącznik, w którym na karcie uczestnika widnieje numer konta szkoły o. Rydzyka, na które należy wpłacić 120 zł. Dalej proponuje się nocleg w hotelu akademickim szkoły. Ceny nie ma. Wiadomo, że za „jedynkę” trzeba zapłacić 80 zł, a za miejsce w pokoju trzyosobowym 69 zł. Wszystko to jest tym dziwniejsze, iż powszechnie wiadomo, że ZUS ma własne dobrze wyposażone ośrodki szkoleniowe, ale jak widać woli płacić toruńskiej szkole za konferencję – z mszą w pakiecie.

Toruńską konferencję, otworzyć ma sama prezes ZUS Gertruda Uścińska oraz rektor uczelni o. Zdzisław Klafka. Będzie nieobowiązkowa msza, a wykład pt. „Koncepcja społeczeństwa i państwa w katolickiej nauce społecznej jako kontekst problemu ubezpieczeń społecznych” wygłosi ksiądz prof. Paweł Bortkiewicz z toruńskiej szkoły. Z kolei o „potrzebie zabezpieczeń społecznych w życiu człowieka” – w kolejnym wykładzie, przekonywać będzie prof. Andrzej Mielczarek, z uczelni redemptorystów

W tym wszystkim jest tylko to jedno „ale” … Pracownicy ZUS zastanawiają się, w czym im ten wykład pomoże?  „To jakieś nieporozumienie – mówią. – Mamy płacić, aby posłuchać, że emerytury należą się tylko wierzącym? – drwią. Na konferencji będą też cztery wykłady ekspertów ZUS, w tym pani prezes – o prawach emerytalno-rentowych w UE.

 

koduj24.pl

Kilka pytań do pana premiera Mateusza Morawieckiego

Rząd wypowie konwencję antyprzemocową?

Trzeba bronić ofiar – nie wolno stawać po stronie katów.

Panie Premierze, czy to co mówił Pan w expose o kobietach, o ich obronie przed przemocą było poważne? Czy jest wiążące? Pytam, ponieważ 2 lata był Pan wicepremierem w rządzie, którego ministrowie odbierali kobietom ich prawa, a najsłabszym, tym krzywdzonym, oraz ich dzieciom zabrali dotacje przyznane ośrodkom, w których katowane matki z dziećmi mogły się schronić. Pana poprzedniczka, premier – kobieta, Beata Szydło nie stanęła w ich obronie! Przeciwnie, poparła te nieludzkie dyspozycje ministra Ziobry. Być może zajmował się Pan wówczas innymi sprawami i to do Pana nie dotarło.

Czy Pana, jako logicznie myślącego człowieka, przekonuje argument ministra o odebraniu dotacji, z tego powodu, że Fundacja dyskryminuje mężczyzn? Przypominam, że Fundacja powstała właśnie w celu niesienia pomocy kobietom, bo przemoc wobec mężczyzn w rodzinie to nikły procent w porównaniu z tą stosowaną wobec kobiet i dzieci.

Czy argument ministra, nomen omen sprawiedliwości, nie przypomina Panu argumentu człowieka, który zamordował rodziców, a w ostatnim słowie prosi sąd o łagodny wymiar kary – bo jest sierotą?

Czy Zbigniew Ziobro – jedynowładca i właściciel prawa w Polsce, które wykorzystuje do walki z lekarzem swojego ojca (mimo dwóch wyroków uniewinniających doktora), który niszczy polską kardiologię (od 11 lat lekarze poddawani są presji, komisje, przesłuchania itd.), tak jak kilka lat temu niszczył transplantologię, jest odpowiednią osobą na stanowisku ministra sprawiedliwości w pańskim rządzie? Czy Pan wie, że ten minister zabrał dotacje na telefon zaufania dla ofiar przemocy, który teraz funkcjonuje z datków społecznych?

Zdumiała mnie pańska wypowiedź, że w zmianach prawa poszedłby Pan jeszcze dalej! Dokąd to chciałby Pan dojść z ministrem Ziobro? Czy ten pluton egzekucyjny stojący naprzeciw sędziwego profesora Strzembosza i wielu innych wybitnych prawników, strzelający do nich z armat nienawiści, pomówień, obelg ma pogodzić Polaków, o czym Pan mówił w expose? Zaraz po Panu wystąpił wicemarszałek, nazywając protestujących przeciw bezprawiu „lumpami”. Tak partia traktuje Pana chęć pogodzenia narodowego. Mówi się o pańskim patriotycznym wychowaniu, o ojcu, który ma piękną kartę opozycyjną. Pan także doświadczył ubeckich metod, bicia, pozbawiania godności, ograniczania praw człowieka. Myślę, że wspominając niełatwą historię zrozumie Pan, że trzeba bronić ofiar, a nie wolno stawać po stronie katów.

Krystyna Kofta

koduj24.pl

Morawiecki to wyższy poziom niż Bareja, jest rodem z Mrożka

Mateusz Morawiecki rozpoczął ocieplanie wizerunku Polski rządzonej przez PiS od publikacji wstępniaka (tzw. op-ed) w amerykańskim konserwatywnym „The Washington Examiner”. Nowy premier tłumaczy, iż niedawny Marsz Niepodległości nie miał cech politycznych, był pokojowy, a jedynie margines, „mała grupa antysemickich i rasistowskich ekstremistów przyciągnęła uwagę mediów”.

Niejako usprawiedliwia ojca Kornela, który uczestniczył w marszu, ale nie w „małej grupce”. Najważniejsze w tym artykule jest tłumaczenie z odebrania sądom niezależności, które wg Morawieckiego były siedliskiem „korupcji i nepotyzmu”. Niedawno promowano Polskę w akcji „Wolne Sądy” przez Polską Fundację Narodową, w której za kilkanaście milionów przedstawiono „korupcję i nepotyzm” sędziów poprzez przykład jakiegoś emerytowanego sędziego, który ukradł pęto kiełbasy za 5 zł.

Morawiecki tę „korupcję za 5 zł” kontynuuje w takiej oto wykładni: „Przez cały rok zmagaliśmy się z szeroko zakrojonym niezrozumieniem naszych planów zreformowania źle działającego wymiaru sprawiedliwości. Czas, byśmy lepiej wytłumaczyli, co robimy, ponieważ działamy w dobrej sprawie”.

Niezależność sądów odebrana w imię kontroli społecznej, tj. partyjnej: „żaden demokratyczny naród nie może na dłuższą metę zaakceptować jednej z władz, która jest niezależna od systemu kontroli i równowagi, i od odpowiedzialności wobec społeczeństwa”.

Morawiecki oczywiście obraża inteligencję, bo co to znaczy „naród demokratyczny”, któremu odebrano niezależność sądów i cedowano ją w ręce partyjnych kolegów? No i owa „odpowiedzialność wobec społeczeństwa”, o której będzie rozstrzygał niezbyt lotny magister prawa Zbigniew Ziobro.

Morawiecki to bohater Mrożkowski, który do Barei ma się tak, iż jest z nieco wyższej półki paranoi. W tym artykule nic nie trzyma się politycznej kupy, tj. całości, acz trzyma się pisowskiemu utrzymaniu stanu posiadania.

Po to został powołany Morawiecki na stanowisko premiera. Beata Szydło robiła jako koza, została wyprowadzona, niby ma być mniej smrodu. Czy świat i Europa to kupią? Na krótka metę – tak, ale nie na dłużej, bo zaczną wyłazić wszystkimi szwami autokratyczne pakuły i breja retoryczna, jaką zaprezentował Morawiecki  w piśmie waszyngtońskim.

Sławomir Sierakowski uważa, iż Morawiecki ma za zadanie przyciągnąć do PiS wyborców centrum i tymczasem mamić Zachód. Można to robić przez kilka lat, aż nasz wyplują, bo PiS jest z zupełnie innej gliny niz standardy zachodnie – jest z gliny wschodniej.

Co na to polskie społeczeństwo obywatelskie, opozycja polityczna? Czy zgdzamy się na wyższy poziom paranoi, który opisał niechcący Morawiecki w „The Washington Examiner”? Wystarczająco sie naśmiałem z opisywanej przez Mrożka Polski w PRL-u, abym po 1989 roku powracał do lektury tego wybitnego pisarza.

Nie jest moją winą, że Morawiecki jest intelektualnie neptkiem, który zna języki obce i był prezesem dużego banku. Polacy mimo marnej klasy politycznej nie zasługują na degradujących ich polityków. Witam zatem rodaków na  wyższym poziomie paranoi – przechodzimy z Bareji na stopień inteligenckiego Mrożka. Obowiązuje śmiech subtelniejszy, ale to ciągle śmiejemy się z samych siebie, którzy daliśmy się nabrać takim neptkom, jak Morawiecki.

 

Morawiecki sprzedał polską rację stanu za interes partii? Kontrowersyjna gra z Brukselą

Morawiecki sprzedał polską rację stanu za interes partii? Kontrowersyjna gra z Brukselą

Fot. Flickr

W mediach sporo spekulowano, że Mateusz Morawiecki ma stanowić sygnał do nowego otwarcia relacji z Unią Europejską. Mija tydzień od roszady na szczytach władzy, a już powyższe plotki zbierają swoje pierwsze owoce. Zgodnie z doniesieniami RMF FM Mateusz Morawiecki ruszył ze swoją pierwszą dyplomatyczną ofensywą przyćmiewając z miejsca to, do czego zdolna była Beata Szydło. Premier zamiast iść na starcie, złożył Brukseli polityczną ofertę. Rząd polski zgodnie z propozycją wycofa swój sprzeciw i wyrazi poparcie w sprawie zmian w europejskiej polityce klimatycznej, w zamian za co Morawiecki oczekuje, że Unia przymknie oko na sprawę praworządności.

Ta zmiana taktyki ma jeden cel: zamiast kija, marchewka. Brukseli zależy na sprawie klimatu, a jednomyślność w tym obszarze byłaby bardzo mile widziana, a równocześnie w PiS wierzą, że odrzucenie wizerunku totalności stanowiska Warszawy zachwieje determinacją do dalszego krytykowania Polski. Morawiecki wychodzi jednak z dość wyrachowanego założenia. Poddanie sprawy klimatycznej jest przyzwoleniem na mocne uderzenie w krajową energetykę i przemysł. Z tego powodu uchodząca za ugodową ekipa PO-PSL na wszelkie sposoby zawsze starała się reformy w tym obszarze torpedować. Na początku rządów PiS przyjmował bezkompromisową taktykę w tej sprawie, jednak już od kilku miesięcy obserwujemy odwilż. Pojawiają się sygnały o odejściu od węgla, rezygnacji z budowania nowych elektrowni węglowych czy powstaniu ambitnego projektu atomowego i hydroenergetycznego.

Morawiecki doszedł najwyraźniej do wniosku, że dalszy opór to kolejne 27:1 i lepiej nie forsować stanowiska, które i tak przepadnie sromotnie w głosowaniu. Lepiej zgrywać pozycję siły i klęskę obrócić w sukces. Pójść na ustępstwo, za które Polska otrzyma konkretne korzyści. Tym bardziej, że oferta zostaje złożona już po wielkiej klęsce PiS w starciu o reformę unijnego systemu pozwoleń na emisję CO2, która została w listopadzie przyjęta, a która znacznie zwiększy koszty dla energetyki w Polsce. Wówczas PiS-owi nie udało się zbudować koalicji przeciw zmianom. W obliczu porażki i chęci uniknięcia dalszego antagonizowania obóz rządzący wstrzymał się od głosu. Reforma zakładała ograniczanie liczby dostępnych uprawnień, jak i ograniczyła naszemu krajowi dostęp do środków unijnych na modernizację energetyki.

Co jednak ciekawe deal Morawieckiego jest z perspektywy polskiej racji stanu kontrowersyjny. Z jednej strony mamy żywotny interes polskiego przemysłu i gospodarki, a z drugiej interes partii rządzącej. Rząd w prostych słowach planuje ugrać korzyść polityczną za miliardy publicznych pieniędzy, jakie trzeba będzie wygospodarować na uporanie się ze skutkami unijnych zmian. Może po listopadowej klęsce na obecnym etapie jest to gest symboliczny, ale wskazuje że dla zachowania świętego spokoju na politycznym podwórku władza jest gotowa zrezygnować z obrony niektórych krajowych interesów. Jest to praktyka wysoce niebezpieczna.

Źródło: RMF FM

crowdmedia.pl

Morawiecki w Brukseli o karze dla TVN: Wolne media największą wartością, chcemy ich jak najwięcej

past, og, 14.12.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22783807,video.html?embed=0&autoplay=1
Podczas konferencji podczas swojego pierwszego unijnego szczytu, Mateusz Morawiecki poruszył wiele istotnych dla Polski i Europy spraw. Mówił m.in o Brexicie, kwestii uchodźców, reformie wymiaru sprawiedliwości oraz karze dla TVN.

Premier Morawiecki na swoim pierwszym szczycie w Brukseli rozmawiał m.in. o kwestii uchodźców i mechanizmach relokacji.

– Nasze stanowisko spotkało się z bardzo dobrym odbiorem. Ciesze się też, że przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zaczyna mówić tak, jak Polska – powiedział Morawiecki na konferencji.

– Chcemy pomagać ludziom, których dotknęła wojna tam na miejscu. Tam ta pomoc jest dużo bardziej efektywna, tam możemy pomóc na nowo stworzyć warunki do godnego życia – stwierdził premier.

Na dowód tego, premier zapewniał, że w drugim półroczu migracje z północnej Afryki spadły o 70 procent do południowych Włoch. – To trend, o który nam chodziło – podkreślił Morawiecki.

Sprawy unijne

Kolejnym tematem rozmów był Brexit. – Kompromis, który prawdopodobnie osiągniemy, będzie dobry dla obu stron. Te postulatu, na których nam zależało – m.in. troska o naszych obywateli – są spełnione – mówił Morawiecki.

Poruszono też kwestię współpracy w polityce obronnej. – Jesteśmy zainteresowani budową współpracy wojskowej w ramach Europy – zapewniał premier. – Głównym gwarantem bezpieczeństwa jest NATO i przede wszystkim nasz sojusz z USA – tłumaczył.

Kara dla TVN

Podczas konferencji padło pytanie o karę dla TVN. – Na pewno nie jest to żaden zamach – odpowiedział Mateusz Morawiecki. – Sądzę, że ta kwestia będzie miała jakąś kontynuację. Ukarane medium na pewno odwoła się do sądu i wszystko zostanie wyjaśnione jak w normalnym, demokratycznym państwie – tłumaczył.

– Ze swojej strony mogę powiedzieć, że wolne media są ogromną wartością i my oczywiście chcemy, żeby było jak najwięcej wolnych mediów – skomentował premier. – – Nawet jeżeli one są stronnicze albo bardzo stronnicze, to jak najbardziej jesteśmy za tym, żeby wolne media mogły dalej funkcjonować – przekonywał.

 – Akurat w naszym kraju tych wolnych mediów jest tak wiele, że naprawdę nie mamy na co narzekać. Nie ma politycznej poprawności, która krępuje, jak w niektórych innych krajach – mówił Mateusz Morawiecki. – Zdecydowanie jestem za tym, aby media miały swobodę wyrażania swoich opinii, nawet jeśli są one skrajnie stronnicze – powiedział.

Kara za wycinkę

Jeden z dziennikarzy zapytał o wyrok dla Polski ws. wycinki w Białowieży. Premier Morawiecki zapewniał, że polski rząd będzie respektował ostateczny wyrok, jednak ma nadzieję, że „w trakcie fazy dyskusji różne głosy eksperckie mogą przekonać niektórych. –  Dla nas spójność prawa europejskiego i jego stosowanie według traktatu jest wartością bardzo istotną i będziemy przestrzegać wyroku – zapewnił.

 

gazeta.pl

Przeciwko ul. Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku

*
Politolog i socjolog, mieszka w Gdańsku. Członek zespołu redakcyjnego i autor licznych publikacji w „Liberté!”.

Owszem, Lech Kaczyński swoją biografią i postawą zasłużył na pozytywny bilans i ocenę. W normalnych warunkach powinien stać się patronem niejednej ulicy czy placu w polskich miastach. Szkopuł tkwi jednak przede wszystkim w tym, co z jego postacią i dorobkiem uczynili ci, którzy go przeżyli. Niestety postać Lecha Kaczyńskiego została sprowadzona do roli narzędzia w niezwykle brzydkiej i gwałtownej walce politycznej.

Wczoraj wojewoda pomorski Dariusz Drelich wydał postanowienia zastępcze ws. nazw kilku ulic w Gdańsku, które zarządzeniem IPN zostały przeznaczone do tzw. dekomunizacji, lecz zmiany nazw do 2 września nie dokonała Rada Miasta. Wśród przemianowanych ulic znalazła się ul. Dąbrowszczaków, czyli oddziałów przeważnie polskich, które w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 30-tych XX w. walczyły po stronie republiki i przeciwko faszystowskim siłom generała Franco, a które rzeczywiście składały się w pewnej części z sympatyków komunizmu. Ulica ta decyzją wojewody z PiS zyskała nazwę ul. Lecha Kaczyńskiego.

Jako mieszkaniec Gdańska sprzeciwiam się tej decyzji. Nie chodzi tylko o to, że nadana przez wojewodę, a więc przez rząd centralny, nazwa jest nazwą narzuconą mieszkańcom z zewnątrz. Co prawda to PiS stosuje wytrwale retorykę o „woli suwerena”, która winna być nadrzędna, a przecież reprezentantem gdańskiego suwerena jest Rada Miasta, której większość wolą tegoż suwerena stanowi PO. Tutaj jednak PiS działa wbrew tej samej „woli suwerena”, tak cenionej przez PiS, gdy mowa o uprawnieniach sejmowej większości. Prawdą jednak jest też, że wojewoda uzyskał możliwość decydowania ze względu na upłynięcie terminu przewidzianego prawem, w którym Rada Miasta zdecydowała się nie działać. Dlatego ten aspekt można pominąć – wojewoda miał prawo wydać swoje postanowienia.

Problemem jednak jest wybór nowego patrona ulicy. Owszem, Lech Kaczyński swoją biografią i postawą zasłużył na pozytywny bilans i ocenę. W normalnych warunkach powinien stać się patronem niejednej ulicy czy placu w polskich miastach. Jego prezydentura, co prawda, nie była udana, była bardzo stronnicza w sensie partyjnym (bardziej stronnicza aniżeli poprzednika i następcy, choć i oni nie byli w tym zakresie żadnymi ideałami), ale ogół zasług, na który złożyła się działalność publiczna na wielu różnych urzędach, zaangażowanie w pierwszą „Solidarność” i walkę o wolność Polski, plus wrażliwość na wyzwania ludzi socjalnie słabszych, czynią go bez wątpienia postacią godną bycia patronem ulic. Szkopuł tkwi jednak przede wszystkim w tym, co z jego postacią i dorobkiem uczynili ci, którzy go przeżyli. Wina spada tutaj niemal w 100% na jego własnego brata. Niestety, za jego sprawieniem, postać Lecha Kaczyńskiego została sprowadzona do roli narzędzia w niezwykle brzydkiej i gwałtownej walce politycznej. Stała się narzędziem stworzenia tak wielkiej wyrwy przebiegającej w poprzek wspólnoty narodowej, wspólnotę tę wręcz niweczącą, że śmiało jest ona porównywana do podziału na „nas” i „ich” w okresu głębokiego PRL-u. Jarosław Kaczyński uczynił z pamięci swojego brata przedmiot histerii i impuls do nienawiści polsko-polskiej. W efekcie, dziś postać Lecha Kaczyńskiego dzieli Polaków, zamiast łączyć. A nadanie jego imienia ulicy poprzez pisowską „obcą interwencję” w takim mieście jak Gdańsk, jawi się jako akt indoktrynacji, podkreślenia własnej dominacji, niemalże politycznej agresji. Zwłaszcza, że sejmowa większość PiS dodatkowo w trybie pilnym planuje uchwalić ustawę, odbierającą radom miast i gmin prawo do ponownego zmieniania nazw ulic, które ustalili wojewodowie w ramach „dekomunizacji”.

Nie mam moralnych oporów, aby publicznie wystąpić przeciwko uhonorowaniu Lecha Kaczyńskiego ulicą w Gdańsku już w 2017 r. Jak pokazałem wyżej, obecna sytuacja polityczna uniemożliwia godne, wyzbyte ze złych emocji i postanowione w zgodzie uhonorowanie tej postaci. Dodatkowo opory usuwa postawa radnych i polityków PiS, którzy w obrzydliwy sposób występowali niedawno przeciwko nadaniu jednej ze szkół w Gdańsku imienia Tadeusza Mazowieckiego, walczyli przeciwko nadaniu jednemu z placów imienia Władysława Bartoszewskiego, reagowali furią na ideę upamiętnienia Andrzeja Wajdy. Kto sieje burzę, zbiera wiatr. To jest ta sytuacja.

Oczekuję, że na poniedziałkowej sesji Rada Miasta Gdańska zmieni nazwę ulicy, którą wojewoda Drelich nazwał wczoraj ul. Lecha Kaczyńskiego. Dopóki sejmowa ustawa o zakazie ponownej zmiany nazw ulic przez rady nie weszła w życie, Rada Miasta jest władna to uczynić. Powinna wybrać dla dawnych Dąbrowszczaków politycznie całkowicie neutralną nazwę, tego rodzaju propozycje już były zgłaszane przez lokalnych mieszkańców. Równocześnie powinno się jasno rzec, że w przyszłości – gdy polityczne emocje opadną i minie nieco czasu – Lech Kaczyński będzie miał w Gdańsku swoją ulicę, nadaną mu w zgodzie, bez sporu i wzajemnej niechęci. Wolą mieszkańców. Być może w tej samej okolicy powstaną ulice Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka, Jacka Kuronia i innych bohaterów ostatniej polskiej walki o niepodległość.

liberte!

Mec. Jacek Dubois: Coraz bliżej włoskiego faszyzmu

Mec. Jacek Dubois: Coraz bliżej włoskiego faszyzmu

Ideologia, na którą powołuje się obecny premier i która pojawiała się w wypowiedziach prezesa Kaczyńskiego, to ideologia zbliżona do założeń włoskiego faszyzmu. Tam też mówiono, że wola ludu jest ponad prawem, że dobro państwa jest poza regułami. Wracamy do pewnych założeń i ideologii ruchów masowych, które powstały w latach 30. i zakładały nadrzędność kultu państwa nad interesem poszczególnych obywateli i ich prawami. To przerażające, bo idziemy w tej chwili najgorszymi drogami znanymi z historii – mówi w rozmowie z nami Jacek Dubois, adwokat, członek Trybunału Stanu

JUSTYNA KOĆ: Podczas prac w Senacie nad prezydenckimi projektami ustaw o SN i KRS marszałek Karczewski już zapowiedział, że Senat będzie pracował do skutku, nawet w weekend. To wszystko chyba świadczy, że partii rządzącej bardzo się spieszy z przyjęciem tych ustaw.

JACEK DUBOIS: To przede wszystkim świadczy o braku profesjonalizmu, dlatego że każda legislacja zgodnie z zasadami demokratycznego, cywilizowanego państwa powinna być poparta najpierw konsultacjami, a potem głębokim namysłem i głosowaniem rozumnym. Tutaj mamy do czynienia z pominięciem tych wszystkich rzeczy, czyli mamy do czynienia z brakiem konsultacji, zadumy i w konsekwencji brakiem myślenia. To oznacza, że szykuje się potworek legislacyjny naruszający konstytucję. Oczywiście wytłumaczenie, dlaczego narusza się prawo w pośpiechu, jest proste.

Legalnie wybrana władza bezprawnie zmienia konstytucyjny system. Chce to zrobić nim obywatele zorganizują się do skutecznego protestu.

Po przyjęciu tych ustaw nie będzie już trójpodziału władzy?

Uważam, że na pewno zostanie naruszona zasada konstytucyjna. Natomiast legislacja to nie wszystko. Okres komunizmu to czas, kiedy mieliśmy konstytucję, która dawała na papierze wiele praw obywatelskich, ale tak naprawdę te prawa nie istniały. Patrząc na to z drugiej strony, będziemy mieli prawo, które narusza trójpodział władzy, ale zostają sędziowie jako ludzie. Oni mają swoją broń w postaci konstytucji, która określa prawa i wolności obywateli i zasady ich funkcjonowania. Mogą ją stosować bezpośrednio. Dopóki ci ludzie nie ugną się przed władzą wykonawczą, która próbuje ich ubezwłasnowolnić, która chce spowodować, że art. 45 i 173 Konstytucji przestanie funkcjonować, czyli że sądy nie będą władzą osobną i niezależną.

Tak długo jak sędziowie będą orzekać zgodnie ze swoim sumieniem – to trójpodział władzy będzie. W tej chwili likwidowane są gwarancje prawne, ale pozostają ludzie, którzy swoją odwagą i stanowczością mogą jeszcze tę niezawisłość utrzymać.

Wierzy pan w to, że sędziowie mogą uratować w ten sposób trójpodział? Mimo apeli środowisk sędziowskich i prawniczych znajdują się sędziowie, którzy przyjmują posady od ministra Ziobry.

Ponieważ zniszczyliśmy autorytety, to ludzie, którzy są pod ogromną presją, ciągle nie mają drogowskazu. Nie mamy instrukcji, jak się zachować w przypadku zagrożenia instytucji państwowych. Można się różnie zachować np. uznać „ja swoją uczciwością to uratuję”, można odmawiać posad mówiąc, że „ja nie wezmę udziału w czymś, co jest psuciem demokracji”. By wiedzieć jak postępować wobec etycznych dylematów powinniśmy odbudować autorytety, które wskażą nam drogę. Mam na myśli autorytety prawdziwe, a nie te w stylu Pinokiów, których wielu w tej chwili jest w Sejmie i Senacie.

Nie wiadomo też jak się zachować wobec agresji prawnej rządzącej większości, która naruszając prawo de facto traci mandat do tego, żeby być uważana za władzę.

Ostatnie autorytety próbują jeszcze tłumaczyć zagrożenia, jak prof. Adam Strzembosz, który w specjalnym spocie namawia prezydenta, aby zapisał się w historii jako bohater i zawetował „swoje ustawy”. Myśli pan, że posłucha prof. Strzembosza?

To jest właśnie cel, jaki przyświecał przy zakładaniu inicjatywy „Wolne sądy”, która wyprodukowała ten spot. Od lipca na naszym portalu „Wolne sądy” zbieramy wypowiedzi ludzi, którzy są autorytetami. Oni opowiadają, czym grozi łamanie konstytucji, psucie prawa. Nieszczęściem jest to, że tak mało ludzi decyduje się zabierać w tej sprawie głos publicznie.

Złe czasy wymagają tego, żeby mówić głośno, żeby wyjść z bezpiecznych miejsc i podążyć państwu na pomoc.

Ludzie boją się zabierać głos w obronie sądów?

Na pewno się boją, bo władza od dłuższego czasu stosuje coś, co nazywamy efektem mrożącym. Jakakolwiek działanie przeciwko władzy staje się nieopłacalne, dolegliwe i wygodniej jest milczeć. Wygoda jest jednak lekarstwem na krótko, natomiast nie pomoże w ratowaniu kraju.

Podczas debaty w senacie Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar powiedział, że „te ustawy burzą dorobek historii III RP”. Zgadza się pan z tym?

Ja pamiętam, kiedy tworzyliśmy III RP jako społeczeństwo, kiedy najpierw był Okrągły Stół, potem prace nad Konstytucją, to zgodną wolą było to, że stwarzamy instytucje gwarancyjne dla demokracji. Jedną z takich gwarancji był właśnie trójpodział władzy, który zapewnia przede wszystkim bezpieczeństwo obywateli i instytucji przed zakusami państwa. Ta umowa jest łamana przez osoby, które były zresztą jej sygnatariuszami. Teraz

dla doraźnych korzyści własnych rezygnują z zasad prawa.

Mogę tylko to skomentować tak, że ta ideologia, na którą powołuje się obecny premier i która pojawiała się w wypowiedziach prezesa Kaczyńskiego, to ideologia zbliżona do założeń włoskiego faszyzmu. Tam też mówiono, że wola ludu jest ponad prawem, że dobro państwa jest poza regułami. Wracamy do pewnych założeń i ideologii ruchów masowych, które powstały w latach 30. i zakładały nadrzędność kultu państwa nad interesem poszczególnych obywateli i ich prawami. To przerażające, bo idziemy w tej chwili najgorszymi drogami znanymi z historii.

PiS tłumaczy, że suweren musi mieć większy wpływ na sądy, dlatego m.in. wprowadza Izbę Dyscyplinarną w SN. To ma być bat na niepokornych sędziów?

Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym jest totalnym bublem legislacyjnym, mającym dawać efekt mrożący. Celem jej utworzenia jest próba zamienienia niezawisłego sędziego na urzędnika mianowanego przez państwo, który jeżeli nie postąpi zgodnie z wolą władzy, poniesie odpowiedzialność. To jest odejście od idei niezawisłości sędziowskiej, w której sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu podlegają tylko konstytucji oraz ustawom.

Sędziowie dostają jasny sygnał: przewiduj to, co mówi władza, a będziesz bezpieczny, jeżeli nie posłuchasz jej sygnałów, może cię spotkać odpowiedzialność.

Pan jest adwokatem. Czy wobec tych zmian, które szykuje nam rząd, pana zawód ma w ogóle sens?

Oczywiście, bo sądy nadal będą miejscem prowadzenia sporu. Jego wynik nie będzie z góry przesądzony bo ponad złym prawem będzie Konstytucja. Ostateczna decyzja należy do sędziego, który jeśli będzie chciał będzie mógł wydać sprawiedliwe orzeczenie. Sąd pozostanie miejscem debaty nawet w sytuacji gdy w innych miejscach obywatele nie będą mieli możliwości mówienia tego, co myślą. Nie mówię tego gołosłownie, wielu na teren sejmu nie może już wchodzić.

Historia toczy koło.

W okresie socjalizmu ludzie byli pociągani do odpowiedzialności za swoje przekonania i to zagrożenie zaczyna powracać. Wtedy adwokaci walczyli o prawa człowieka i będą robić to teraz.

Najświetniejsza historia adwokatury to okresy kryzysu demokracji. Adwokatura nie jest doceniana w czasach dostatku i spokoju, ale pokazywała swoją wielkość, kiedy prawa obywatelskie były naruszane. W trakcie procesów politycznych stanu wojennego wielcy adwokaci potrafili godnie bronić zasad, swoimi wystąpieniami przechodząc do historii.

Wtedy sądy były ostatnimi bastionami, gdzie adwokaci bronili zasad demokracji. Historia może się powtórzyć. Wtedy gdy zatrzymywano obywateli za poglądy oficjalnie stawiano im zastępcze zarzuty na przykład zaśmiecania miasta gdy rozrzucali ulotki. Nawet jeśli do zaśmiecania dojdzie jako adwokaci będziemy stawiać pytanie, czy działanie w celu obrony zasad konstytucji przeciwko władzy która te zasady narusza ma w sobie element społecznego niebezpieczeństwa co jest niezbędne do skazania.

Sędziowie będą musieli rozstrzygnąć, czy za pokojowe działania w obronie konstytucji można skazać. Takie sprawy będą papierkiem lakmusowym, na ile zasada niezawisłości sędziowskiej funkcjonuje.

Pięknie to brzmi, ale ja już wyobrażam sobie sytuację, w której sędzia wydaje wyrok uniewinniający, a minister Ziobro następnego dnia przenosi go do sądu pod wschodnią granicę.

Tak, ale ten sędzia odejdzie wtedy godny i niezawisły, a za dwa lata wróci na panteon. Tylko wtedy jesteśmy w stanie obronić zasady, kiedy jesteśmy im wierni, nawet gdy to stanie się niewygodne. Proszę pamiętać, że stan wojenny, którego rocznicę wprowadzenia właśnie obchodziliśmy, to też piękna karta dla części sędziów. Przecież i sędzia Strzembosz, i jego drużyna, która tworzyła Sąd Najwyższy w wolnej Polsce, to ludzie, którzy wyszli godnie z okresu próby, z okresu, gdy próbowano niezawisłość sędziowską zniszczyć.

Słyszę, że jest pan optymistą, ale ciężko podzielić mi pana zdanie.

Może nie jestem optymistą doraźnym, ale jestem optymistą historycznym. Patrzę na życie poprzez naukę historii.

Każdy wiek to jest ileś przypadków, kiedy różnego rodzaju barbarzyńcy pod różnymi szyldami – autokratów, komunistów, faszystów – próbowali naruszyć prawo i za każdym razem prawo prędzej czy później się obroniło. Czasem trwało to kilka miesięcy, czasem kilka lat, a czasem kilkadziesiąt, ale za każdym razem prawo zwyciężało.

Człowiek zdaje sobie w końcu sprawę, że prawo jest jego najlepszym przyjacielem. Przez tysiące lat historii prawo zwyciężało i podejrzewam, że zwycięży też teraz. Pytanie tylko, jaką cenę za to zapłacimy.

Czy w tym kontekście możemy czytać decyzję PiS-u o wycofaniu się niektórych zapisów w nowym prawie o ordynacji wyborczej, czy raczej chodzi o starą taktykę PiS, że najpierw dajemy zaporowe warunki, a potem z części się wycofujemy, a wszyscy przyjmują to z ulgą?

Myślę, że to jest zasada negocjacyjna: zażądać rzeczy niewykonalnych, żeby finalnie dostać więcej niż by się mogło dostać w normalnych warunkach. Nie da się, nawet mając wszystkie atuty, wygrać przeciwko woli większości społeczeństwa. Wydaje mi się, że

w tej chwili mamy nieuczciwego gracza, który narusza zasady, żeby uzyskać lepszą pozycję.

Wydaje mi się, że najlepszą receptą na to jest pokazywanie i przekonywanie obywateli, że, mówiąc kolokwialnie, są „robieni w konia”. Proszę zwrócić uwagę, że siłą napędową działań PiS,  jest elektorat mający niższe wykształcenie,  nieznający procesów historycznych,  niezdający sobie sprawy z następstw określonych działań i patrzący na życie poprzez doraźne korzyści ekonomiczne. Im dużo trudniej wykryć niebezpieczeństwa niż, powiedzmy, historykowi czy politologowi, który szybciej dostrzeże i zdefiniuje pewne mechanizmy.

Jeżeli to, co działo się w 2015 roku, czyli zamach na Trybunał Konstytucyjny, oceniał prawnik, to wystarczyło mu wrócić do historii i zobaczyć, co działo się w 1933 roku z TK w Austrii, by przewidzieć dalsze działania władzy.

Oczywiście to nie jest ta skala i tutaj nie ma terroru, nie można porównywać metod, ale zasada jest ta sama.

Podobnie można przewidywać przyszłość z kary nałożonej na TVN przez KRRiT? Niby to nie jest kneblowanie ust, ale wszyscy wiedzą, że ma to wywołać i wywołuje efekt mrożący.

Przede wszystkim ta kara to przejaw skrajnej niesprawiedliwości, po drugie, to skrajna nierówność traktowania, a więc naruszenie zasad konstytucyjnych. Jeżeli porównać rzetelność TVN, do TVP Info to ta ostatnia powinno być obciążone miliardowymi karami. Zaburzona jest więc zasada równości. Efekt mrożący oczywiście tu też jest. Nawet jeśli ta sprawa przez TVN zostanie wygrana, to został dany sygnał dla mniejszych nadawców. Będziesz siedział cicho, nic ci nie grozi, będziesz odważny, to zostaniesz ukarany. Władza musi zrozumieć, że społeczeństwo nie jest od tego, żeby stosować na nim zasadę kija i marchewki. Nie może być tak, że dostaniemy marchewkę za to, że będziemy grzeczni. To społeczeństwo kreuje władzę, która jest dla niego, a nie na odwrót. Oczywiście jest jakaś część społeczeństwa, która lubi być podporządkowana i ma duszę niewolnika, ale cała reszta ma silną tradycję niepodległościową.

To jest tak samo, jak przy zaborach, tylko zaborcą nie jest obce państwo. Jesteśmy pod zaborem prawnym, bo zostaliśmy pozbawieni tego, co było ustalone w umowie społecznej w postaci konstytucji.

Konstytucja dała nam szereg wolności i każdego dnia te wolności po kolei są nam odbierane. To może się udać jeden, drugi, raz, ale za którymś razem się nie uda.

https://wiadomo.co/mec-jacek-dubois-coraz-blizej-wloskiego-faszyzmu/

 

https://mierzynskamarketing.wordpress.com/2017/12/14/grozby-i-agresja-przerazajaca-codziennosc-polskiego-twittera/

Komisja Europejska krytykuje Tuska

13 grudnia 2017

Postanowienie o relokacji do 120 tysięcy uchodźców zostało przyjęte we wrześniu 2015 roku przez Radę UE, w której uczestniczyli unijni ministrowie spraw wewnętrznych. W przypadku tej decyzji zastosowano głosowanie większością głosów. Przeciwko kwotowemu rozmieszczeniu uchodźców były Czechy, Słowacja, Rumunia oraz Węgry. Polska odmówiła, podobnie jak Węgry, przyjmowania w ramach tej decyzji uchodźców. Czechy przyjęły bardzo niewielką liczbę.

Morawiecki, czyli porozumienie z centrum [ANALIZA]

Wzrost poparcia do 50 proc., jak i cała tajemnica zamiany popularnej premier na Mateusza Morawieckiego nie tkwi wcale w próbie uwiedzenia środowisk biznesowych albo międzynarodowych. Nie należy oczekiwać także, że Morawiecki kiedyś zastąpi na pozycji lidera Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Osiągnął wzrost poparcia, dzięki znacznie prostszemu zabiegowi: zablokowaniu Morawieckim politycznego centrum.
Mateusz MorawieckiFoto: East News
Mateusz Morawiecki
  • Wbrew zapowiedziom Morawiecki nie wykazał się talentem gospodarczym, o czym najlepiej świadczy najgorszy od dwóch dekad poziom inwestycji
  • Po dwóch latach od ogłoszenia planu Morawieckiego Polska pozostaje jednym z pięciu państw UE bez strategii wspierania produkcji samochodów elektrycznych
  • Jeśli Prawo i Sprawiedliwość planowało nowe otwarcie w Europie, to szyki pokrzyżowała Morawieckiemu decyzja o drakońskiej karze dla TVN24
  • Nominacja Morawieckiego to początek osadzania się w centrum przed nowymi wyborami i blokowania zarówno opozycji, jak i ograniczania prezydenta Andrzeja Dudy

Istnieje kilka popularnych odpowiedzi na pytanie, dlaczego Jarosław Kaczyński wymienił Beatę Szydło na Mateusza Morawieckiego. Najpopularniejsza mówi o uśmiechu w stronę biznesu i Unii Europejskiej. Druga o naznaczeniu przywódcy przez odchodzącego powoli lidera. Trzecia o tym, że Jarosław Kaczyński zainwestował wielkie nadzieje w ekonomiczne talenty ministra. Wszystkie grzeszą naiwnością, a prawda jest znacznie prostsza i ciekawsza.

Morawiecki przemówił Kaczyńskim. Pisze Andrzej Stankiewicz

W sondażu Kantar dla „Polityki” opublikowanym 25 kwietnia 2017 roku zapytano przedsiębiorców o to, czego obawiają się bardziej: kontynuacji rządów Prawa i Sprawiedliwości czy powrotu Platformy Obywatelskiej. Na pierwszą możliwość wskazało 60 proc., a na drugą zero. Przedsiębiorcy inwestują nie swoje uczucia religijne, tylko pieniądze. Rzadko chodzą w miesięcznicach smoleńskich, umieją liczyć i wiedzą, kto kieruje najważniejszymi ministerstwami gospodarczymi już od dłuższego czasu. Nie wiadomo, co nagle zamiana stanowisk między Mateuszem Morawieckim i Beatą Szydło miałaby zmienić w ich decyzjach.

 

Fiasko planu Morawieckiego

Trudno też uwierzyć w to, że Kaczyński naprawdę wierzy w jakieś wielkie talenty gospodarcze nowego premiera. Wicepremier, który zapowiadał wielki skok inwestycyjny Polski i wyprowadzenie kraju z pułapki średniego wzrostu, na razie ma najniższe od dwóch dekad wyniki właśnie w obszarze inwestycji. Wzrost gospodarczy napędza nie Mateusz Morawiecki, ale minister polityki społecznej Elżbieta Rafalska, zapewniając rosnącą konsumpcję dzięki m.in. programowi 500 plus. Symbolem planu Morawieckiego i naszego skoku technologicznego miały być samochody elektryczne, tymczasem Polska do dziś pozostaje jednym z pięciu państw, które nie prowadzą żadnej polityki wsparcia sprzedaży elektryków. Pozostałe to malutkie: Malta, Litwa, Estonia i Chorwacja. W Polsce jeździ mniej niż dwa tysiące elektryków. Dla porównania w samym powiecie wągrowieckim jeździ jeszcze 7200 „maluchów” (pierwsze dane podaję za „Pulsem Biznesu”, drugie za portalem „Nasze Miasto”). Tak radził sobie wicepremier, premier odwróci te proporcje?

Jeśli nie biznes, to może da się uwieźć Europa? W takim razie towarzysze z KRRiT utrudnili mu trochę zadanie, na powitanie przywalając półtoramilionową karę informacyjnej telewizji TVN24, razem z idiotycznym uzasadnieniem. Jeśli monitorującym służbom nie spodobał się pasek („Interwencja policji przed Sejmem, użyto gazu łzawiącego”), to ile milionów należy się za na przykład takie z TVP Info: „Oskarżona o poświadczenie nieprawdy prezydent Łodzi rozpoczyna konwencję Platformy”, „Afera Amber Gold, reprywatyzacyjna, hazardowa, podsłuchowa – to tylko niektóre afery obciążające PO”, „Grzegorz Schetyna krytykuje spółki skarbu państwa, które osiągają rekordowe zyski” czy „Za rządów PO/PSL z budżetu państwa skradziono 250 mld zł”? Te paski nie wzbudziły wątpliwości w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, ale wzbudzają stale w Europie. Tam mają tłumaczy, wolną prasę i doskonale wiedzą, co tu się dzieje.

Morawiecki zastąpi Kaczyńskiego?

O tym, jak bardzo dyplomatyczny i przewidujący jest nowy premier, mogliśmy się przekonać, gdy poproszony w TVN24 przez Monikę Olejnik o wybór między Hillary Clinton a Donaldem Trumpem, odpowiedział, że to jak wybór między dżumą i cholerą. Z ciekawością obserwować będziemy spotkanie naszego premiera z prezydentem USA. Ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych nasz nowy premier nikogo raczej nie oczaruje tylko tym, że nie jest Beatą Szydło. Jego pomysł rechrystianizacji Europy ogłoszony w pierwszym wywiadzie dla słynącej ze szczerej miłości do Brukseli stacji telewizyjnej ojca Rydzyka, nie wzbudzi tam raczej entuzjazmu.

Nowy rząd Morawieckiego. Kaczyński dał zgodę na wymianę kilku ministrów

Druga prawda, czyli wiara w to, że Jarosław Kaczyński szuka następcy i chciałby nim uczynić Mateusza Morawieckiego, jest jeszcze naiwniejsza niż wiara w zamach smoleński. Kaczyńskiego od Morawieckiego różni wszystko, nawet konto bankowe. Morawiecki jest politykiem w PiS-ie nielubianym, pozbawionym jakiegokolwiek własnego zaplecza, jest premierem tej partii narzuconym. Ile ma realnej władzy, widać po tym, ile pozwolono mu zmienić we własnym rządzie. A przede wszystkim po tym, że zmuszono go do upokarzającego dla obojga nominowania Beaty Szydło na wicepremiera i ministra od przeszkadzania mu, gdzie tylko się da.

Morawiecki, czyli mamy prawicę; bierzemy centrum

To po co ten cały Morawiecki? Otóż po to po prostu, żeby po zalaniu betonem całej prawej sceny politycznej, na dwa lata przed wyborami zalewać teraz centrum. Morawiecki potrzebny jest do przyblokowania prezydenta, a przede wszystkim Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Nie uwiedzie żadnego Zachodu ani biznesu, ale pozwoli klasie średniej bardziej zidentyfikować się z rządem. Stąd te 50 proc. w ostatnim sondażu.

Tak więc, jak zawsze, Kaczyńskiemu chodzi tylko o władzę w Polsce. Europa Kaczyńskiego nigdy nie interesowała. Przez dwa lata pokazywał, że jest mu do niczego niepotrzebna. Przyjdzie niestety czas, kiedy Europa pokaże, że on jej też nie. Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla nas.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/mateusz-morawiecki-czyli-porozumienie-z-centrum-analiza/8fmzqsk

Kreml postawił warunek. W zamian za wrak Tu-154 oczekuje zamknięcia śledztwa smoleńskiego

Do końca kadencji Sejmu z wydarzeń międzynarodowych, które będą dobrze pracowały na wizerunek rządu i prezydenta, pozostaje planowana na początek roku wizyta Andrzeja Dudy w USA przy okazji obejmowania przez Polskę niestałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Poza tym naszą dyplomację czekają – zgodnie z diagnozą Jarosława Kaczyńskiego przedstawioną jako uzasadnienie dla rekonstrukcji rządu – rafy i rozbrajanie min.

Niezależnie od tego, kto będzie kierowałMDZ, na Wschodzie szybko nie dojdzie do – omawianego w kręgach publicystycznych – resetu z Rosją. Jak wynika z informacji DGP, Kreml postawił rządowi – a raczej Jarosławowi Kaczyńskiemu – warunek zaporowy. Umiejętnie wykorzystując logikę i psychologię wojny polsko-polskiej, Rosjanie – w zamian za wrak Tupolewa 154 M – mają oczekiwać zamknięcia śledztwa smoleńskiego. Takie postawienie sprawy temat resetu właściwie kończy. Trudno sobie wyobrazić, że PiS nagle rezygnuje z narracji balansującej na granicy tezy o zamachu, po czym – jakby nigdy nic – sprawę odkłada do szuflady. Jeśli dodać do tego kryzys w relacjach polsko-ukraińskich, zamrożone stosunki z Białorusią i wyczerpaną formułę Partnerstwa Wschodniego – trudno będzie znaleźć na Wschodzie strategiczne osiągnięcia. Pewne nadzieje pozostawia na tym polu wspomniana Rada Bezpieczeństwa ONZ i starania Polski o wejście do procesu pokojowego na Donbasie. Sukces na tym polu jest jednak obarczony wieloma znakami zapytania i na razie ma charakter jedynie potencjalny.

Na Zachodzie podobnie. Poza oczekiwanym uruchomieniem bazy tarczy antyrakietowej USA w  Redzikowie jest mało prawdopodobne, by Amerykanie zwiększyli swoją obecność wojskową w Polsce. Z kolei w relacjach z Europą następne dwa lata upłyną pod znakiem unijnego budżetu, który najpewniej będzie znacznie mniejszy niż ten wynegocjowany przez rząd Donalda Tuska. Z jednej strony odpadnie składka brytyjska. Z drugiej strefa euro ma w planach zwiększenie nakładów na samą unię walutową, ze szkodą dla finansowania Europy Środkowej. Skuteczność rządu będzie można ocenić na liczbach. Samą dyskusję o pieniądzach obserwować w atmosferze grillowania Polski w  ramach procedury przewidzianej w art. 7 traktatu o UE, a dotyczącej praworządności. Wykorzystanie tego artykułu jako formy nacisku na Warszawę będzie wygodne dla starych państw UE. Nie przyniesie za to europejskiej chwały prezydentowi Dudzie, jeśli – zgodnie z propozycjami prezesa Kaczyńskiego – zdecyduje się na udział w szczytach UE. Ani Mateuszowi Morawieckiemu odpowiedzialnemu za sam proces negocjacji budżetowych. Znakiem zapytania pozostają stosunki Polski z Niemcami, kwestia reparacji i tego, czy spór o nie zostanie przeniesiony z poziomu sejmowych analiz na rządowy.

W istocie sytuacja międzynarodowa jest – jak przekonuje prezes Kaczyński – skomplikowana. To, w jaki sposób będzie nią zarządzał nowy premier, może zdecydować zarówno o pozycji Polski na arenie międzynarodowej, jak i o wyniku PiS w przyszłych wyborach.

Ktoś w końcu może zapytać: ile, wstając z kolan, udało nam się wynegocjować na drogi, kolej czy internet na polskiej wsi? Ile zapłaciliśmy prokuratorowi Ocampo za próby odzyskania wraku tupolewa i jakie są rezultaty jego pracy? Jak skuteczne są próby uwrażliwiania Ukraińców na polską historię? W końcu, ile miliardów euro udało się ugrać na debacie reparacyjnej?

 

dziennik.pl

Jarosław Gowin dla DGP: Jedna trzecia ministrów do wymiany

Grzegorz Osiecki

W ramach uzgodnień koalicyjnych rozmawialiśmy o zmianie obejmującej mniej więcej jedną trzecią resortów. A dodając do tego także wymianę premiera, to zmiana dość głęboka – mówi w rozmowie z DGP wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

Grzegorz Osiecki: Jaka będzie swoboda premiera w obsadzie rządu?

Jarosław Gowin: I w przypadku premier Szydło, i w przypadku premiera Morawieckiego od początku było jasne, że ich głos będzie najważniejszy, co nie znaczy, że jedyny. Każdy premier musi się liczyć ze stanowiskiem swojego zaplecza parlamentarnego. W ramach określonych przez porozumienie koalicyjne, które gwarantuje obecność w rządzie przedstawicieli Porozumienia i Solidarnej Polski, decyzję podejmować będą wspólnie: Mateusz Morawiecki i Jaroslaw Kaczyński.

Co resortami, które opuści Mateusz Morawiecki?

Spodziewam się, że będzie chciał je obsadzić kimś ze swoich dotychczasowych współpracowników. Nowych ministrów trzeba więc pewnie szukać w gronie obecnych wiceministrów.

Jak głęboka będzie rekonstrukcja?

Nie czuję się upoważniony, by wypowiadać się w imieniu premiera Morawieckiego. Mogę powiedzieć, że w ramach uzgodnień koalicyjnych rozmawialiśmy o zmianie obejmującej mniej więcej jedną trzecią resprtów. A dodając do tego także wymianę premiera, to zmiana dość głęboka.

Resortów jest 18, czyli wypadałoby, że zmiana dotknie sześciu ministrów?

Proszę nie przywiązywać się do konkretnej liczby. Czy będzie to 4, 5, 6, czy 7 resortów, to decyzja pana premiera. Zaznaczam, że mówię o wstępnych ustaleniach. Premier Morawiecki może ostatecznie zmienić koncepcję. Ma ogromny kredyt zaufania, zwłaszcza po bardzo dobrze odebranym expose.

A jakie będą kryteria zmian?

Plan główny rządu premiera Morawieckiego to oczywiście Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju. Rozstrzygać będzie zapewne ocena premiera i prezesa Kaczyńskiego, w jaki sposób działania poszczególnych ministrów wpisują się w tę strategię.

Kto dziś jest najbardziej niedopasowany?

Byłoby nie tylko polityczną głupotą, ale po ludzku także świństwem, gdybym wdawał się w tego typu spekulacje.

CAŁA ROZMOWA Z WICEPREMIEREM JAROSŁAWEM GOWINEM W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DGP

 

dziennik.pl

Morawiecki w pierwszym dniu urzędowania pisze do amerykańskiej gazety. Broni zmian w sądach

Gazeta.pl, 14.12.2017

Mateusz Morawiecki podczas spotkania z przedsiębiorcami w Lublinie© Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta Mateusz Morawiecki podczas spotkania z przedsiębiorcami w Lublinie

 

Mateusz Morawiecki szybko zabrał się za zadanie poprawy wizerunku Polski. W amerykańskim „The Washington Examiner” broni reformy sądownictwa. „Czas, byśmy lepiej wytłumaczyli, co robimy, ponieważ działamy w dobrej sprawie” – pisze.

W pierwszym dniu urzędowania premier Mateusz Morawiecki m.in. został powitany w Kancelarii Premiera, założył konto na Twitterze , a także… opublikował artykuł w amerykańskiej gazecie.

Morawiecki napisał tzw. op-ed – to rodzaj artykułu wstępnego, w którym swoją opinię przedstawia osoba niezwiązana z tytułem. Premier opublikował tekst na łamach „The Washington Examiner”, konserwatywnego pisma zajmującego się polityką. Broni w nim PiS-owskich zmian w sądach.

Premier zaczyna jednak od kwestii niedawnego Marszu Niepodległości, który – jego zdaniem – podkreśla „potrzebę, by polskie władze mówiły do naszych sojuszników i przyjaciół jasno”. Morawiecki ocenia, że demonstracja „była w większości pokojowa i niepolityczna”, a jedynie „mała grupa antysemickich i rasistowskich ekstremistów przyciągnęła uwagę mediów”.

Premier pisze, że takie slogany nie są częścią polskiej tradycji, zostały potępione przez władze, i przestrzega przed „błędnym interpretowaniem” tych wydarzeń. I tu Morawiecki przechodzi do sedna – sprawy sądów. Stara się udowodnić, że – podobnie jak marsz – ma ona być błędnie interpretowana za granicą.

„System prowadzi do nepotyzmu i korupcji”

„Przez cały rok zmagaliśmy się z szeroko zakrojonym niezrozumieniem naszych planów zreformowania źle działającego wymiaru sprawiedliwości. Czas, byśmy lepiej wytłumaczyli, co robimy, ponieważ działamy w dobrej sprawie” – pisze premier.

Przekonuje, że „żaden demokratyczny naród nie może na dłuższą metę zaakceptować jednej z władz, która jest niezależna od systemu kontroli i równowagi, i od odpowiedzialności wobec społeczeństwa”. Tak ma wyglądać obecnie wymiar sprawiedliwości – uważa premier. Pisze, że po 1989 roku w sądach znaleźli się sędziowie nominowani przez komunistów.

„Po dziś dzień elitarna rada 25 sędziów (…) nominuje wszystkich sędziów, w tym swoich własnych następców. Nie biorą w tym udziału sędziowie biorący udział w rozprawach ani pochodzący z wyboru urzędnicy. Prezydent może zaakceptować lub odrzucić nominowanych. System prowadzi do nepotyzmu i korupcji” –  pisze premier i opisuje sytuacje, które mają być tego przykładem.

Dalej premier przedstawia wręcz dystopijny obraz polskiego sądownictwa:

 

  • „Sędziowie są przypisywani do spraw przez bliskich współpracowników bez kontroli społecznej. Przyjaciele robią sobie przysługi. Na przeciwników spada zemsta. Łapówki są wymagane w niektórych z najbardziej lukratywnych spraw. Postępowania bywają przeciągane. (…) Sędziowie zdarzali się być dostępni dla osób z politycznymi wpływami lub grubym portfelem”.

 

Dalej premier zachwala aspekty ustaw PiS-u, takie jak losowe przypisywanie spraw. Przekonuje, że reformy nie są radykalne i przypominają normalne praktyki zachodnich demokracji.

„Polska demokracja jest silna. Dzięki reformom, które zapewnią naszym obywatelom dostęp do niezależnego, działającego bez zwłoki, wydajnego i nieskorumpowanego wymiaru sprawiedliwości, stanie się jeszcze silniejsza” – kończy premier.

 

msn.pl

Czy PiS ma faktycznie aż 50 proc. poparcia?

Czołówki portali wziął szturmem sondaż Kantar Public dla „Faktu”, w którym PiS miał 50 proc., PO 17 proc., a do Sejmu weszłyby jeszcze Kukiz’15 (11 proc.), Nowoczesna (9 proc.) i SLD (5 proc.).
6 artykuł z 10 dostępnych

Mateusz Morawiecki i ministrowie

Kancelaria Prezesa RM

Mateusz Morawiecki i ministrowie

Kantar Public to firma renomowana, choć jej nazwa jest na polskim rynku świeża – to pracownia łącząca TNS OBOP i Millward Brown.

Sondaż dla „Faktu” był telefoniczny, czyli – w świetle ostatnich doświadczeń – lepiej oddający preferencje wyborców od badań twarzą w twarz z ankieterem, bo zapewniający większe poczucie anonimowości.

Czy rzeczywiście doszło więc do jakiegoś przełomu? Z taką diagnozą warto się wstrzymać. Nie tylko dlatego, że wcale nie było rekordowe – w październiku w CBOS PiS doskoczył do 53 proc.

Jak rozumieć rosnące poparcie dla PiS?

Po pierwsze, badanie zostało przeprowadzone 11 grudnia, już po dymisji Beaty Szydło i w dniu powołania Mateusza Morawieckiego na premiera. To specyficzny moment, gdy z radarów wyborców całkiem zniknęła opozycja. Większą niż zazwyczaj rolę odgrywały emocje, tym razem na korzyść partii rządzącej – odwrotnie niż wiosną tego roku, gdy po próbie odwołania Donalda Tuska przez rząd Szydło podobne emocje wywindowały na chwilę PO na czoło stawki.

Po drugie, „Fakt” podał wyniki, nie uwzględniając wyborców niezdecydowanych – rozdzielił ich proporcjonalnie między wszystkie partie, na czym PiS jako największe ugrupowanie zyskał najbardziej. Tych niezdecydowanych było aż 17 proc., istotnie więcej niż w większości sondaży partyjnych (zazwyczaj jest ich nieco mniej lub nieco więcej niż 10 proc.). Bez tej „premii” poparcie dla PiS zjechałoby do 41,5 proc.

Po trzecie, sondaż „Faktu” wyłamuje się z trendu – sondaże różnych pracowni w listopadzie i grudniu pokazały zniżkę formy partii Jarosława Kaczyńskiego, całkiem zresztą zrozumiałą, jeśli weźmiemy pod uwagę irytujący dla jej elektoratu proces odwoływania Szydło. Badanie „Faktu” jest, przynajmniej na razie, anomalią – dopóki nie potwierdzą go kolejne sondaże.

Nie znaczy to oczywiście, że sondaż jest bez znaczenia. Morale wśród posłów PiS wzrosło, a ich uczucie do Morawieckiego zyskało fundament. Ale wciąż nie jest to fundament bardzo solidny.

 

polityka.pl

Morawiecki: Spotkam się z prezydentem Macronem i premier May

3

Morawiecki: Spotkam się z prezydentem Macronem i premier May

– Na marginesie tego szczytu spotkam się z prezydentem Macronem, premier May. Jednym z głównych tematów tego szczytu jest Brexit i w zakresie Brexitu jesteśmy dzisiaj pozytywnie zbudowani tymi dotychczasowi rezultatami negocjacjami. Nasze dwa podstawowe postulaty dot. Obywateli Polski a także tematy finansowe zostały pozytywnie zaadresowane. To dobry kierunek działań – mówił premier Mateusz Morawiecki w Brukseli.

Jak podkreślił, pytany o Donalda Tuska: – Cieszę się ze wszystkich głosów które wspierają naszą narracją, podejście do problemu uchodźców.

 

Woś: Było spotkanie Ziobro-Morawiecki w cztery oczy. Panowie rozmawiali o współpracy. Obaj wyszli bardzo zadowoleni

– Było spotkanie Ziobro-Morawiecki, w cztery oczy, jeszcze przed zaprzysiężeniem. Panowie rozmawiali o współpracy i jej ramach. Obaj wyszli bardzo zadowoleni – stwierdził Michał Woś w rozmowie z Joanną Komolką w Radiu Zet.

 

Hofman: Możliwe, że Kaczyński będzie premierem jeszcze w tej kadencji

– Jest to możliwe jeszcze w tej kadencji [że Jarosław Kaczyński będzie premierem]. To kwestia czasu, jak długo nowy system władzy, który stworzył, zadziała – mówił Adam Hofman w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak podkreślił, do wyborów samorządowych nic się nie zmieni.

 

Hofman: Morawiecki powinien mądrze skonstruować rząd, żeby mieć zaplecze które odzwierciedla partię

– On powinien mądrze skonstruować ten rząd, żeby mieć zaplecze które odzwierciedla partię. Jak nie będzie ludzi z PC, o zapleczu politycznym w klubie parlamentarnym to ten rząd daleko nie ujedzie. On teraz musi pokazać zmysł polityczny i zrobić układankę autorską ale polityczną. Zadowolić każdą frakcję partyjną i środowiskową. Wtedy pojedzie – mówił Adam Hofman w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak przyznał, nie potrafi odpowiedzieć na pytanie czy Macierewicz zostanie w rządzie.

 

Hofman: Za bardzo bym Morawieckiego nie zmieniał

– Ja bym za bardzo nie zmieniał [Mateusza Morawieckiego]. Zrobienie z niego Tadeusza Cymańskiego to operacja skończy się totalną katastrofą wizerunkową. On musi być sobą i pokazywać: tak, jestem pragmatykiem, technokratą i dlatego właśnie osiągamy sukcesy. I daję wam, moja droga mieszczańska klasa średnio stabilizację, spokój, korzyści. Oczekujemy spokoju, dobrej gospodarki, bezpieczeństwa i prawdziwych wartości, których Morawiecki ma więcej niż się wielu wydawało – mówił Adam Hofman w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

 

Hofman: Ostatni sondaż pokazuje że ruch z Morawieckim jest popularny społecznie

– Nie jest tajemnicą że premier Szydło miała swoich większych zwolenników. Pewnie Tadeusz Cymański do nich należał, ale jak to w polityce przeważyły argumenty – moim zdaniem najbardziej merytoryczne – że na tym etapie potrzebny jest ktoś kto zasygnalizuje: mamy nowy etap bo mamy nowego premiera. Po drugie, rozwiąże problemy które mogły okazać się w dłużej perspektywie problemami zabójczymi dla rządu. Czyli relacje Polski z UE i szerzej relacje międzynarodowe – mówił Adam Hofman w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak dodał:

„Przedłużyć władzę, doprowadzić do dalszego rozwoju [tego chce Jarosław Kaczyński]. Jak zobaczymy ostatni sondaż, 50% dla PiS-u, to świadczy o tym że ten ruch z Morawieckim jest popularny także społecznie. Właśnie Mateusz Morawiecki jako premier zabiera też tlen Platformie, mówię o paliwie społecznym w znaczeniu mieszczańska klasa średnia. Jeśli on będzie w stanie nie ugrzęznąć w okowach formy, jeżeli on będzie sobą, wniesie siebie do rządu, to jest w stanie tę mieszczańską klasę średnią, o której prawicy powinno chodzić, przekonywać konkretami, językiem korzyści. Nie językiem symbolów, idei bo ten język prawica ma. Język korzyści. To coś co Morawiecki może trwale wnieść”

 

Gowin o rekonstrukcji: Decyzje będą podejmować Morawiecki i Kaczyński. Glos rozstrzygający musi mieć premier

– Pierwotne przymiarki, ale takie na szczeblu koalicyjnym, przewidywały zmiany rzędu 1/3, ale to wszystko trzeba zresetować od momentu kiedy premierem został Mateusz Morawiecki. To on będzie decydował. Każdy premier uzgadnia swoje decyzje z zapleczem parlamentarnym. W tym sensie w ramach pewnego porozumienia koalicyjnego, uwzględniającego obecność w rządzie przedstawicieli Porozumienia i Solidarnej Polski, myślę że decyzje będą podejmować wspólnie Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński. Glos decydujący i rozstrzygający w każdym przypadku musi mieć premier. Tak jak miała premier Szydło – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

 

Błaszczak: To nie są rządy autorskie, to rządy które powstały w ramach programu PiS

– Te decyzje będą podejmowane przez kierownictwo PiS. Zarówno rząd premier Szydło jak i premiera Morawieckiego to nie są gabinety które były kreowane wyłącznie przez szefów. To nie są rządy autorskie, to rządy które powstały w ramach programu PiS. To rządy PiS i Zjednoczonej Prawicy – mówił Mariusz Błaszczak w „Sygnałach dnia” PR1, pytany o rekonstrukcję rządu.

 

Błaszczak: Pierwsze posiedzenie rządu premiera Morawieckiego ma odbyć się we wtorek 19 grudnia

– 19 grudnia, przyszły wtorek. Posiedzenia rządu są we wtorki. Oczywiście jeżeli będzie taka potrzeba, premier zwoła posiedzenie w innym terminie, ale wedle kalendarza 19 grudnia – mówił Mariusz Błaszczak w „Sygnałach dnia” PR1, pytany o pierwsze posiedzenie rządu premiera Morawieckiego.

300polityka.pl

STAN GRY: Sakiewicz o podważaniu przywództwa JK, Karnowski: Zasadnicza gra toczy się w obozie władzy, matyja o PMM: Został nadwornym wizjonerem i gawędziarzem

— PREZES I PREMIER ZŁOŻYLI KWIATY NA GROBACH: KURONIA, ROMASZEWSKIEGO I KUKLIŃSKIEGO: “Premier Mateusz Morawiecki i prezes PiS Jarosław Kaczyński złożyli wieczorem kwiaty na grobie działaczy opozycji w czasie PRL Zbigniewa Romaszewskiego, Jacka Kuronia oraz płk Ryszarda Kuklińskiego. Politycy udali się tam po zakończeniu organizowanych przez PiS obchodów 36. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego”.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/premier-i-prezes-pis-zlozyli-kwiaty-na-grobie-romaszewskiego-kuronia-i-plk/kvfb0m5

— ORLEN PLANUJE KUPIĆ CZESKI KONCERN – GPC: “Analitycy podkreślają, że stało się to nie tylko dzięki lepszemu zarządzaniu, ale i eliminacji patologii z rynku paliwowego przez Krajową Administrację Skarbową”. http://gpcodziennie.pl/76122-orlenplanujekupicczeskikoncern.html

— BEATA MAZUREK: PREZES PRZESŁAŁ BUZIAKA KRYSTYNIE PAWŁOWICZ: https://twitter.com/beatamk/status/941241965018079232

— 300LIVE:
Morawiecki: Spotkam się z prezydentem Macronem i premier May
Woś: Było spotkanie Ziobro-Morawiecki w cztery oczy. Panowie rozmawiali o współpracy. Obaj wyszli bardzo zadowoleni
Hofman: Możliwe, że Kaczyński będzie premierem jeszcze w tej kadencji
Hofman: Ostatni sondaż pokazuje że ruch z Morawieckim jest popularny społecznie
Gowin: Z uznaniem przyjmujemy ewolucję stanowiska Tuska ws. migracji
Gowin: Scenariusz odwołania Rafalskiej nigdy nie był brany pod uwagę
Błaszczak: To nie są rządy autorskie, to rządy które powstały w ramach programu PiS
http://300polityka.pl/live/2017/12/14/

— ZAGRANICZNY DEBIUT W NOWEJ ROLI, UNIJNY TEST PANA PREMIERA – DGP.

— CO DRUGI POLAK POPIERA PIS – Fakt na jedynce o sondażu Kantar.

— PODZIAŁ MANDATÓW WG FAKTU: PiS 285, PO 88, KUKIZ 48, N 30, SLD 8

— CZY MAT BUDOWNICZY DA RADĘ? – Fakt.

— TOMASZ SAKIEWICZ O PODWAŻANIU PRZYWÓDZTWA KACZYŃSKIEGO: “O ile jeszcze można było zrozumieć obronę popularnej premier i nawet znaki zapytania, jeżeli chodzi o zmianę  na stanowisku szefa rządu, o tyle podważanie kompetencji przywódczych Jarosława Kaczyńskiego mogło zakończyć się rozpadem obozu rządzącego. Ambicje na zastąpienie obecnego szefa PiS ma wiele ośrodków. Problem w tym, że żaden nie przejawił dostatecznych kompetencji. Na co więc liczyli? Pewnie była to próba zatrzymania zmian, a następnie narzucenia własnych koncepcji politycznych. Bardzo często są one powiązane z doraźnymi interesami. W polityce i to jest dopuszczalne. Granicą jest jednak interes całej formacji i interes państwa. Ta granica została przekroczona, i to z bardzo niskich pobudek”. http://m.niezalezna.pl/211337-test-z-odpowiedzialnosci

— MICHAŁ KARNOWSKI O TŁUMACZENIU, ŻE POLACY NIE CHCĄ ŻYĆ W OPARACH POSTKOMUNIZMU: “Warto zatem nowemu szefowi rządu kibicować, warto go wspierać w planowanej próbie wytłumaczenia elitom brukselskim i medialnym, że jedyne, co stało się w naszym kraju, to decyzja Polaków, że nie chcą już żyć w oparach postkomunizmu i nie chcą mieć państwa teoretycznego, ale pragną prawa do życia w takich samych warunkach jakie są uznawane za normalne w świecie Zachodu. (…) Co oczywiście nie znaczy – jak już napisałem na początku – że pewien postęp nie jest możliwy. Nowe otwarcie zawsze daje nowe szanse i nadzieję. Trzymajmy kciuki!” https://wpolityce.pl/m/polityka/371754-mozemy-zrobic-duzo-wiecej-by-bronic-dobrego-imienia-polski-ale-na-cudowna-odmiane-liczyc-nie-nalezy

— JACEK KARNOWSKI PISZE, ŻE ZASADNICZA GRA TOCZY SIĘ W OBOZIE WŁADZY: “Opozycja nie ma dziś bowiem choćby minimalnego potencjału, który pozwalałby jej śnić o zmianie trendu. Nie ma programu, liderów, jest skompromitowana. Jest także groteskowa. Dziś zasadnicza gra toczy się w obozie władzy. To się rzecz jasna może zmienić, jednak trudno wskazać jakikolwiek trend, który zapowiadałby istotną zmianę”. https://wpolityce.pl/m/polityka/371738-antyczna-maska-teatralna-jana-rulewskiego-to-nie-symbol-protestu-to-znak-kapitulacji

— RAFAŁ MATYJA PISZE, ŻE MORAWIECKI SOBIE, PIS SOBIE: “To było najbardziej apolityczne exposé w historii III Rzeczypospolitej. A zarazem smutne świadectwo jej dekadencji. Dekadencji polegającej na tym, że słowa premiera mają się nijak do kluczowych działań rządzącej większości. Tworzą rzeczywistość równoległą, która abstrahuje od działań większości, od kontekstu politycznego, który tworzy oficjalna propaganda kształtowana za pośrednictwem mediów publicznych, powiązanych z obozem władzy mediów tożsamościowych, i coraz częściej – na sali parlamentu. Propaganda, która zmierza do tego, by z opozycji zrobić wroga publicznego numer jeden. By sprowadzić ją do roli czynnika zewnętrznego, reprezentanta obcych interesów, podczas gdy prawo do reprezentowania Polaków ma partia posiadająca większość w Sejmie obecnej kadencji. W tym duchu wypowiadała się w miniony czwartek premier Beata Szydło”.

— NOWY PREMIER UCIEKŁ W ŚWIAT WYOBRAŹNI – konkluzja Matyi: “Polityczne exposé pozostało niewygłoszone. Zostało przemilczane. Nowy premier zdystansował się od rzeczywistości i uciekł w świat wyobraźni. Zdjął ciasny i niewygodny kostium polityka, który lepiej lub gorzej nosili wszyscy jego poprzednicy. Został nadwornym wizjonerem i gawędziarzem”. https://nowakonfederacja.pl/morawiecki-sobie-pis-sobie/

— WRAŻLIWY TECHNOKRATA – Jakub Majmurek: “Na ile jednak te sprzeczności będzie w stanie wyłapać opinia publiczna? Morawiecki bez wątpienia dość sprawnie przedstawił się jej we wtorek jako wrażliwy, obdarzony wyobraźnią społeczną technokrata. Cytował lewicowego ekonomistę Thomasa Piketty’ego, wielokrotnie podkreślał znaczenie społecznej solidarności. Zapowiedział zwiększenie nakładów na służbę zdrowia i uszczelnienie systemu opieki zdrowotnej”. http://newsweek.pl/opinie/expose-mateusza-morawieckiego-komentarz-jakuba-majmurka,artykuly,420382,1.html?src=HP_Section_1

— RAFAŁ KALUKIN O PRZAŚNEJ POPRZEDNICZCE I O TYM, ŻE MORAWIECKI JEST BALCEROWICZEM IV RP: “Wysłuchałem exposé z zainteresowaniem, nawet doceniając nową jakość. Nie da się ukryć, że – porównując do przaśnej poprzedniczki – mamy teraz na czele rządu polityka znacznie większego formatu. Któremu bez wątpienia chodzi o coś więcej niż tylko o kurczowe trzymanie się linii partyjnej i trwanie na stanowisku. Który nie zamierza jedynie żerować na polskich lękach i wymieniać je na procenty poparcia w wyborach, lecz poszukuje źródeł społecznej energii, bez której żaden poważny projekt polityczny na dłuższą metę nie ma szans. Jest przy tym Morawiecki w pewnym sensie Balcerowiczem IV RP. Technokratą, który ekonomizuje wszystkie dziedziny życia i w gruncie rzeczy nie uznaje autonomicznych wartości. Nawet jeśli wiele o nich mówi, przede wszystkim chciałby je urynkowić, wykorzystać w akumulacji kapitału. Choć rzecz jasna jest to Balcerowicz na opak, skoro w konflikcie jednostki z państwem jednoznacznie staje po stronie tego ostatniego”. https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1731230,1,morawiecki-zaprasza-do-wielkiej-polskiej-rodziny-dziekuje-postoje.read

— JAK MAMY BYĆ WSPÓŁARCHITEKTEM UE – KONSTATNTY GEBERT: “Czy oczekujemy, że G20 nas przyjmie, bo Matejko uważa, że nasz Sejm jest starszy od Kortezów? Jak mamy zostać współarchitektem UE, nie przyjmując euro? Albo liderem Trójmorza bez poparcia krajów regionu? Co mamy do zaoferowania USA: stabilną demokrację? Silną pozycję w UE? Dobre stosunki z sąsiadami? Roztropnego ministra obrony?” https://oko.press/dziecieciopalczasty-morawiecki-rozwijajac-wizje-polski-g20-lidera-ue-filaru-nato-premier-nawet-wspomnial-o-rosji-niemczech/

— UDERZAJĄC W INTERESY USA, PIS PRZESZARŻOWAŁ – Michał Kokot w GW.

— BĘDĄ KARAĆ MEDIA JAK W ROSJI PUTINA? – Fakt o KRRiTV i TVN.

— NAGONKA NA AUTORKĘ EKSPERTYZY – GPC o KRRiTV.

— MEDIALNE SZCZUJNIE – Dorota Kania w GPC o TVN: “Mówienie o niezależności telewizji TVN jest bardzo, bardzo grubą przesadą”. http://gpcodziennie.pl/76139-medialneszczujnie.html

— WŁADZA PODKOPUJE WOLNOŚĆ MEDIÓW – Paweł Bravo: “Wygląda na to, że PiS, przy pomocy nacisku ekonomicznego, chce przydusić polskie media komercyjne. No chyba że mamy do czynienia z wpadką nadgorliwców, którzy chcą się przypodobać prezesowi”. https://www.tygodnikpowszechny.pl/wladza-podkopuje-wolnosc-mediow-151391

— PIOTR SKWIECIŃSKI O KRRITV: “Po przeczytaniu wywiadu, jakiego dr Hanna Karp, ekspert KRRiT, udzieliła portalowi wpolityce.pl, mój krytycyzm wobec decyzji Rady o ukaraniu TVN za sposób, w jaki relacjonowała grudniowe (2016) wystąpienia pod Sejmem, niestety wzrósł. Wzrosło też niestety  moje zaniepokojenie”. https://www.salon24.pl/u/p-skwiecinski/829392,czy-krrit-ukarala-tvn-za-to-ze-antyrzadowych-protestow-nie-potepila

— TAKTYCZNY ODWRÓT WŁADZY – GW o ordynacji: “– Napięcie jest już wystarczające z powodu zmian w sądach. Awantura o wybory nie współgrałaby też z wizerunkiem premiera Morawieckiego. Dlatego zwalniamy – mówi ważny polityk obozu władzy”. http://wyborcza.pl/7,75398,22779952,taktyczny-odwrot-pis-ws-ordynacji-dlaczego-zmienili-zdanie.html

— PIS COFNĘŁO SIĘ Z SAMORZĄDAMI – Fakt.

— TRZECIA DROGA MORAWIECKIEGO – Krzysztof Wołodźko w GPC: “Pozwolę sobie na osobisty wtręt: oglądałem inauguracyjne wystąpienie Mateusza Morawieckiego i raz po raz uśmiechałem się szeroko. Nie słyszałem jeszcze tak autentycznie prospołecznego inauguracyjnego wystąpienia premiera rządu w III Rzeczypospolitej. Tym bardziej cennego, że wygłosił je człowiek ze znacznym doświadczeniem w sektorze bankowym. To pokazuje, że nie tylko nadszedł kres lumpenliberalizmu w liczącej się polskiej polityce, ale także że nie potrzeba już Polkom i Polakom społecznego pseudozatroskania ze strony postkomunistycznej lewicy”. http://gpcodziennie.pl/76111-trzeciadrogapremieramorawieckiego.html

— RZĄD WYSTĄPI RAMIĘ W RAMIĘ Z TUSKIEM – Marcin Fijołek: “Ale wyjątkowość tego szczytu będzie polegać na jeszcze jednej sprawie: najbliższe tygodnie mogą okazać się dość niezwykłą szansą, by polski rząd wystąpił ramię w ramię z przewodniczącym Rady Europejskiej (Donaldem Tuskiem) – i to wbrew nastawieniu europejskich elit. (…) Pytanie kluczowe jest jednak inne: czy polska dyplomacja, w tym także nowy premier, będzie umiał wykorzystać wyjątkowość tej układanki? Wyjątkowość polegającą na dość zaskakującej i trudnej do przyjęcia relacji polegającej na możliwości wykorzystania dzisiejszej krytyki Tuska ze strony Brukseli czy Berlina, do tego, aby polskie postulaty zyskały szerszą akceptację. Tuskowi jest dziś potrzebne twarde stanowisko Polski w tym zakresie, a Polsce nie zaszkodziłby dziś lobbing Tuska w tej sprawie u innych przywódców unijnych, mniej przekonanych do polskich, czy szerzej – środkowoeuropejskich argumentów”. https://wpolityce.pl/polityka/371672-tusk-przyznaje-racje-kaczynskiemu-ws-relokacji-imigrantow-i-dostaje-za-to-ciegi-czy-premier-morawiecki-bedzie-umial-wykorzystac-te-ukladanke

— POLITYCZNA BURZA WOKÓŁ TUSKA – Tomasz Bielecki w GW.

— EWA SIEDLECKA O ROZMOWIE PREZESA NSA Z PREZESEM PIS: “torkowe „Fakty” TVN pokazały scenkę z przyjęcia, które PiS zorganizował w Sejmie z okazji wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego. Mogliśmy zobaczyć gawędzących przy kieliszku wina dwóch prezesów: Naczelnego Sadu Administracyjnego, Marka Zirk Sadowskiego, i partii rządzącej, Jarosława Kaczyńskiego. Niby nic. Tyle że to jednak nie uroczystość państwowa, na której obecność prezesów konstytucyjnych organów sądowych byłaby naturalna. To nawet nie spotkanie urzędowe. To impreza „partyjno-rządowa”, jak mówiło się za PRL. I w takiej imprezie uczestniczy prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego – sądu, który ROZPATRUJE SKARGI NA DECYZJE WŁADZ, W TYM WŁADZY CENTRALNEJ. W dodatku czyni to dokładnie w tym samym czasie, gdy Senat uchwala niekonstytucyjne prawo dotyczące sądów, a pod parlamentem protestują obywatele”. https://siedlecka.blog.polityka.pl/2017/12/14/niezaleznosc-sie-czuje-albo-nie/?nocheck=1

300polityka.pl

 

 

Bogusław Chrabota: Amerykanie tupnęli nogą na PiS

Fotorzepa, Jerzy Dudek
To gorzej niż głupota, to błąd, i to fundamentalny – można bez cienia przesady strawestować Talleyranda w kontekście decyzji o karze dla TVN 24.

O głupocie można by mówić, gdyby chodziło wyłącznie o decyzję o powierzeniu przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (KRRiT) ekspertyzy osobie tak głęboko zaangażowanej w spór ideologiczny jak dr Hanna Karp. Cała reszta to błąd, który zarazem kompromituje władzę, odsłania jej kulisy, daje finalne argumenty krytykom PiS, a na dodatek rozpętuje skandal na skalę międzynarodową.

Oczywiście wszystko to łatwo było przewidzieć. Stanowisko rzeczniczki Departamentu Stanu USA, że „decyzja wydaje się podważać wolność mediów w demokratycznej Polsce”, przyjść z Waszyngtonu do Warszawy po prostu musiało. Jak ważna dla Amerykanów jest wolność słowa i jej gwarancje, wie każdy student, który zetknął się na zajęciach z treścią 1. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki. W obronie tej wolności za oceanem od dwóch stuleci staje się przed sądami albo umiera. A ci, którzy ją łamią, idą do więzienia albo wypadają na kopniakach z polityki. Nakręcono na ten temat setki filmów. Przeciętnie wykształcony człowiek – nawet w Polsce – winien znać je na pamięć.

A jednak okazuje się, że nie. Nie wiedzą o tym w organie konstytucyjnym, jakim jest KRRiT, ani w szkole medialnej ojca Rydzyka, co już mniej dziwi. I wypływamy na ocean bezsensu i oportunizmu, niekompetencji, przypadkowości i partyjnego wazeliniarstwa. Politykę zagraniczną 40-milionowego kraju uprawiają na własny rachunek pani Karp i pan Kawecki, a liderzy Wielkiego Projektu, któremu na imię Polska, stoją z rozdziawionymi gębami i nie wiedzą, co powiedzieć „głównemu sojusznikowi” Warszawy.

Proszę mi darować wypowiadanie się na temat uzasadnienia kary. Zbyt długo robiłem telewizję na żywo, by traktować opinie pani Karp na poważnie. Zajmuje mnie co innego. Decyzja Krajowej Rady i awantura, którą wywołała, to najkrótsza recenzja PiS-owskiego państwa, gdzie najważniejszy jest mechanizm lojalności wobec głównego prezesa. Wątpię, by sam był inspiratorem lub choćby o sprawie wiedział. Zapewne w Krajowej Radzie ktoś, odgadując jego intencje, chciał zrobić mu po prostu przyjemność i dokopać TVN.

Szukano pretekstu i znaleziono w całodniowych relacjach sprzed roku. Jako że żaden przyzwoity ekspert nie chciał do tego przyłożyć ręki, wymyślono znaną z telewizji Trwam publicystkę „Egzorcysty” z literkami „dr” przed nazwiskiem. Ta jak stalinowski prokurator wygrzebała argumenty, a potem jeszcze pogroziła paluchem na jednym ze służalczych portali. Efekt musiał przerazić, ale jeszcze bardziej przeraża cała sytuacja, w której widać jak na dłoni bezdroża zarządzanego przez monopartię państwa. Bo kiedy cały jego mechanizm ma służyć liderowi, gdy każda motywacja, działanie albo – wręcz odwrotnie – niedziałanie opiera się na odgadywaniu woli jednego człowieka, prawdopodobieństwo porażki, wpadki lub błędu wzrasta do setnej potęgi. Rozum zasypia, budzą się demony.

Może to w końcu zrozumie i sam lider, któremu nieraz sojusznicy z USA powtarzali, że granicą współpracy są ich świętości, a między nimi jedna z najważniejszych – wolność słowa. Cóż, mleko się wylało. Amerykanie oficjalnie mówią, że są „zaniepokojeni” sytuacją, w której karę otrzymuje prywatna stacja telewizyjna za „domniemane stronnicze relacjonowanie demonstracji w parlamencie”. W języku dyplomacji to bardzo mocne słowa, za którymi z pewnością pójdą czyny. Jak się to ma do zapewnień nowego premiera o strategicznym sojuszu z USA? Jak do coraz bardziej wyglądającej na samobójczą misji Mateusza Morawieckiego? Tylko data, 13 grudnia, wpasowuje się w całą tę awanturę jakoś symbolicznie.

 

rp.pl

%d blogerów lubi to: