Naftowy niedźwiedź, gospodarcza myszka

Witold Gadomski, 08.03.2014
Rok 2010, prezydent Dmitrij Miedwiediew podczas ceremonii otwarcia gazociągu Sobolewo-Pietropawłowsk Kamczacki Rok 2010, prezydent Dmitrij Miedwiediew podczas ceremonii otwarcia gazociągu Sobolewo-Pietropawłowsk Kamczacki (fot. serwis prasowy prezydenta Rosji/Wikipedia na licencji Creative Commons)

Nie ma takich złóż ropy i gazu, które mogłyby uratować Rosję Putina przed katastrofą
Rosja wciąż jest mocarstwem atomowym, z którego siłą muszą się liczyć Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia i Unia Europejska. Jest mocarstwem energetycznym dostarczającym Europie jednej trzeciej importowanej ropy naftowej i gazu. Ma złoto, diamenty i znaczne rezerwy walutowe. Po Moskwie i Petersburgu jeżdżą drogie samochody w liczbie niespotykanej w miastach Zachodu. Wielu Rosjan uważa, że rządy Władimira Putina, trwające de facto od 14 lat, przyniosły im względny dobrobyt. Mało kto zwrócił na to uwagę, gdy przed paru tygodniami oznajmił, że dotychczasowy model rozwoju wyczerpuje swe możliwości i konieczne są głębokie zmiany. Putin nie powiedział jednak, dlaczego tych zmian dotychczas nie przeprowadził.

Panika na giełdzie

Ukraiński kryzys mocno wstrząsnął rosyjską gospodarką. W poniedziałek 3 marca indeksy moskiewskiej giełdy spadły aż o 11 proc. Wygląda na to, że w Moskwie przestraszono się słów rosyjskiego przywódcy bardziej niż w Londynie czy Nowym Jorku. Od początku roku akcje staniały o blisko 20 proc. Spadają giganty energetyczne: Gazprom, Rosnieft, Łukoil.

Na początku roku za dolara trzeba było płacić 32 ruble, dziś już 36. By ratować sytuację, Bank Rosji wydał 12 mld dol. i podniósł stopy z 5,5 do 7 proc. Spadek rubla oznacza, że drożeją towary z importu, przede wszystkim kupowane przez bogatszych Rosjan. Wyższe stopy procentowe będą hamowały gospodarkę i tak bliską recesji.

Wahania na rynkach finansowych odzwierciedlają często emocje i niekoniecznie pokazują siłę lub słabość gospodarki. Ale spadki oznaczają, że chudną portfele rosyjskich oligarchów. Agencja Bloomberg podała, że długoletni sojusznik Putina  Giennadij Timczenko i jego partner Leonid Michelson stracili w tych dniach 3,2 mld dol., gdy akcje kontrolowanej przez nich spółki Novatek spadły o 18 proc.

Ryzykowna gra Putina postawiła pod znakiem zapytania starania kilku rosyjskich firm o uzyskanie kredytów zagranicznych na sumę 8 mld dol. Chodzi między innymi o spółkę VimpelCom Ltd. należącą do Michaiła Fridmana. Zapowiedź amerykańskiego sekretarza stanu Johna Kerry’ego, że dalsza eskalacja konfliktu na Krymie może spowodować zamrożenie rosyjskich aktywów w zagranicznych bankach, sprawiła, że rozmowy o kredytach zostały zawieszone, bo na razie banki nie umieją ocenić ich ryzyka.

Według analityków BNP Paribas po wojnie w Gruzji w 2008 roku w ciągu sześciu miesięcy wypłynęło z Rosji za granicę 290 mld dol. Wartość majątku 25 najbogatszych Rosjan zmniejszyła się wówczas łącznie o 230 mld dol. A chodziło przecież o maleńki kraj za Kaukazem.

”Rosja będzie wielkim przegranym ukraińskiego kryzysu” – twierdzi Timothy Ash, główny ekonomista rynków wschodzących w Standard Bank Group Ltd. w Londynie. ”Bardzo ucierpi jej wiarygodność, co oznaczać będzie większy odpływ kapitału, droższe kredyty dla rosyjskich firm i mniej inwestycji zagranicznych w Rosji”.

Jeśli Putin poważnie myśli o zmianie modelu gospodarczego, to awantura krymska była fatalnym początkiem.

Poza enklawami Moskwy i Petersburga – jak żyje przeciętny Rosjanin: ”Żyjemy jak na wojnie. Kowalscy Wołgogradu”
Jak Moskwa chce, by ją widziano: dyskusja Russia Today ”Eying Russia’s Economy”

Prosperity Putina

W sierpniu 1998 roku Rosja przeżyła wielki kryzys finansowy i faktycznie zbankrutowała. Bogaty w surowce kraj nie był w stanie finansować swych skromnych wydatków i spłacać zagranicznych długów. Kryzys był wstrząsem dla elit i zwykłych ludzi. Rubel stracił 80 proc. wartości, inflacja zjadła oszczędności słabiutkiej klasy średniej. Zbankrutowało wiele firm, które inwestowały w rządowe obligacje, i doszło do niesłychanego zubożenia tych, którzy żyli z państwowych pensji i emerytur, ale w gospodarce nastąpił przełom.

Podobnie działo się w kilku innych krajach – kryzys wyczyścił dawne długi, dewaluacja walut sprawiła, że staniała siła robocza i gospodarki stały się bardziej konkurencyjne. Zaczął się szybki wzrost.

W samym środku kryzysu finansowego, 8 sierpnia 1999 roku, były pułkownik KGB Władimir Putin został premierem, a w noc sylwestrową z 1999 na 2000 rok ustępujący prezydent Jelcyn wskazał go na swego następcę.

W 2000 roku gospodarka urosła aż o 10 proc. W 2007 roku osiągnęła poziom sprzed upadku komunizmu. Z 22. miejsca pod względem wielkości PKB, które Rosja zajmowała w roku 1998, w roku 2008 awansowała na 11.

W czasie pierwszych dwóch kadencji Putina produkcja przemysłowa wzrosła o 75 proc., inwestycje o 125 proc., realne dochody ludności podwoiły się, a średnia płaca wzrosła z 80 dol. do 640 dol. Rosjanie, przynajmniej ci z dużych ośrodków miejskich, zaczęli żyć jak Polacy, Czesi czy Węgrzy. W latach 2000–07 wartość kredytów konsumpcyjnych wzrosła 45 razy, a według rosyjskich socjologów do klasy średniej można zaliczyć ok. 50 mln ze 140-milionowej ludności. Oczywiście wszystko zależy od definicji klasy średniej. Przyjmijmy bardzo ogólną – to ci, którzy mają własne mieszkanie, samochód, nowoczesny telewizor i wyjeżdżają na urlopy, czasami zagraniczne. Dwukrotnie spadła też liczba ludzi żyjących poniżej granicy ubóstwa. Nawet długość życia mężczyzn, która w roku 1994 obniżyła się do poziomu biednych krajów afrykańskich (mężczyzna miał szanse dożyć średnio 55,6 roku), w 2011 skoczyła do 63,2 roku.

Nie udało się stłumić inflacji, ale w żadnym razie nie była to hiperinflacja.

Trudno się dziwić, że popularność władcy Kremla, który osiągnął takie wyniki w gospodarce, jest wysoka. Jak zdołał to osiągnąć, dla większości Rosjan nie ma znaczenia.

Naftowy boom

W połowie lat 80. ceny ropy na światowych rynkach zaczęły szybko spadać. Spiskowa teoria, w której jest nieco prawdy, mówi, że była to świadoma polityka USA, które zachęciły swych sojuszników na Bliskim Wschodzie do zwiększenia wydobycia, by w ten sposób pognębić Związek Radziecki.

Jest też teoria naukowa. Profesor Jan Winiecki uważa, że ceny surowców zmieniają się w długich cyklach. Inwestycje w ich wydobycie są kosztowne i wymagają wielu lat, by przyniosły efekt. W grudniu 1998 roku baryłka ropy kosztowała zaledwie 15,8 dol. Putin miał szczęście zaczynać rządy, gdy ropa odbijała się od dna. Od 2002 roku jej cena nieustannie się pięła, osiągając w czerwcu 2008 roku 138,73 dol. za baryłkę.

Wpływy Rosji z eksportu ropy wzrosły z 25,2 mld dol. w roku 2000 do 180,9 mld dol. w 2012 (blisko ośmiokrotnie). Eksport gazu skoczył z 16,6 mld do 62,3 mld w 2012 roku.

Co zamiast ropy: ”W Rosji kułak wraca do łask. Ziemia czeka”
”Russia cursed by oil & gas, not blessed” – Russia Today rozmawia z zaufanym Putina Siergiejem Iwanowem o roli Rosji w europejskiej gospodarce

To była manna z nieba, Putin niewiele musiał robić. To prawda, że produkcja ropy w Rosji wzrosła z 323 mln ton w roku 2000 do 526,2 mln ton w 2012, ale główną przyczyną wzrostu dochodów były rosnące ceny. Wzrost wydobycia to w dużej mierze zasługa prywatnych korporacji naftowych budowanych przez oligarchów. Zorganizowali kapitał, sprowadzili zagraniczną technologię i specjalistów.

Według rosyjskich ekonomistów wzrost ceny ropy o 10 proc. przekłada się na wzrost PKB Rosji o 0,9 proc. Wahnięcie ceny o 2 dolary za baryłkę pociąga za sobą zwiększenie (lub obniżenie) dochodów budżetu państwa o 3 mld dol.

Moskwa spłaciła przed terminem długi zagraniczne i zrezygnowała z międzynarodowej pomocy finansowej. Część dochodów naftowych gromadzi na specjalnych funduszach: Rosyjskim Narodowym Funduszu Majątkowym i Funduszu Rezerwowym, który inwestuje w zagraniczne obligacje i jest wykorzystywany do finansowania potrzeb budżetu, na wypadek spadku cen ropy. Narodowy Fundusz Majątkowy inwestuje w bardziej ryzykowne przedsięwzięcia. Miał kupić za 15 mld dol. ukraińskie obligacje. Ma też wspierać rosyjski system emerytalny. W Funduszu Rezerwowym jest, według dostępnych danych, 137 mld dol., w Majątkowym – 88 mld dol.

Na początku pierwszej kadencji Putin rozpoczął reformy, wprowadził liniowy podatek dochodowy z niską stopą i ułatwienia dla małych i średnich przedsiębiorców. Naftowa i gazowa manna z nieba sprawiła, że Kreml zrezygnował z wprowadzania zmian strukturalnych.

Władze, by utrzymać popularność, zwiększały wydatki socjalne i wojskowe – z 11 mld dol. w roku 2000 do blisko 100 mld dol. w 2012.

W efekcie budżet państwa zaczął notować deficyt. Wyjściowym parametrem przy układaniu budżetu rosyjskiego są ceny ropy. Na rok bieżący przyjęto cenę 93 dol. za baryłkę ropy Ural, na rok przyszły – 95 dol. Gdyby jednak ceny wróciły do poziomu sprzed dziesięciu lat, Rosję czekałaby katastrofa. Według Bloomberga finanse publiczne Rosji mogą się zrównoważyć dopiero przy cenie 118 dol. za baryłkę.

Sytuacja będzie się pogarszać, bo rośnie koszt wydobycia. Rosyjskie koncerny (część została za czasów Putina znacjonalizowana) muszą szukać surowców i eksploatować je w coraz trudniejszych warunkach – na przykład za kołem podbiegunowym. Bardzo kosztowny będzie także transport surowców, więc zyski z ropy i gazu się zmniejszą.

W roku 2012 wartość rosyjskiego eksportu poza obszar dawnego ZSRR wyniosła 444,9 mld dol., z czego ponad 300 mld dol. pochodziło z ropy i gazu. Pozostałe 140 mld dol. to znacznie mniej niż eksport Polski, który w 2012 roku wyniósł 184,7 mld dol.

Kruszejąca cegła

Gdy w 2009 roku, podczas światowego kryzysu finansowego, ceny ropy spadły z ponad 120 do 40 dol. za baryłkę, gospodarka rosyjska skurczyła się o blisko 8 proc. Teraz rośnie, ale znacznie wolniej, w ubiegłym roku ledwie o 1,5 proc.

Przed 12 laty Jim O’Neill, bankier inwestycyjny z Goldman Sachs, doszedł do wniosku, że zachodnią gospodarkę czeka powolny schyłek, a duch dziejów przeniósł się do krajów rozwijających się, takich jak Chiny, Indie, Brazylia i Rosja. O’Neill zaczął doradzać klientom, by inwestowali w nowych graczy. Wziął pierwsze litery z każdego kraju i nazwał czwórkę BRIC, co kojarzyło się z cegłą (”brick”) i brzmiało jak fundament solidnej inwestycji. Do krajów BRIC (lub BRICS, bo do grupy zaliczane jest też RPA) płynął kapitał, ale z Rosji także wypływał, bo oligarchowie wolą trzymać pieniądze w Londynie i Zurychu.

Ale od połowy ubiegłego roku – gdy Rezerwa Federalna USA zaczęła wspominać o zmianie polityki niskich stóp – inwestycje w BRICS stały się gorącym kartoflem, a niektórzy eksperci przewidują kolejny kryzys finansowy.

Po co Putinowi rosyjska wersja Unii Europejskiej: ”Konfederacja dyktatorów Putina”
To niejedyna zła wiadomość dla Rosji. Dzięki rewolucji łupkowej w ubiegłym roku zanotowano największy w historii USA przyrost produkcji ropy,. Jeśli Stany wrócą na pozycję lidera światowego wydobycia, ceny ropy spadną.

Jeszcze większy skutek miałoby zniesienie embarga na eksport amerykańskiego gazu łupkowego. Jeśli tani gaz z USA wejdzie na rynki światowe (w postaci gazu skroplonego), ceny otrzymywane przez Gazprom pójdą w dół.

Tymczasem zasoby surowców w Rosji powoli się wyczerpują. Ministerstwo Energetyki we współpracy z wieloma ośrodkami naukowo-badawczymi prognozuje dwa scenariusze. Według pierwszego przy utrzymaniu obecnych warunków produkcja ropy będzie w szybkim tempie spadać – z poziomu 454 mln ton w 2015 roku do 228 mln w 2030 roku. Zgodnie z drugim scenariuszem przy znaczącym zwiększeniu inwestycji i liberalizacji opodatkowania sektora naftowego wydobycie osiągnie maksymalny poziom w 2017 roku (571 mln ton), ale w 2030 roku spadnie do 346 mln ton (informację podaję za opracowaniem Wojciecha Konończuka z Ośrodka Studiów Wschodnich ”Kondycja i Perspektywy Rosyjskiego Sektora Naftowego”).

Pierwszy scenariusz oznacza katastrofę, drugi katastrofę odroczoną, możliwą do uniknięcia, jeśli w ciągu dekady zmieni się model rozwoju Rosji. Najlepsze lata dla reform zostały zmarnowane, a rządzący krajem nie pokazują, jak chcą naftowego kolosa przekształcić w nowoczesną gospodarkę.

Patent Miedwiediewa – Rosja 2.0: ”Dmitry Medvedev’s Innograd will be Russia’s Silicon Valley”
Robert Wiedemer, autor głośnej książki ”Aftershock” opowiada o wpływie kryzysu krymskiego na rosyjską gospodarkę

W Magazynie Świątecznym: 

Putin wciąż broni ZSRR 
Można mnie uznać za udany produkt patriotycznego wychowania człowieka radzieckiego – mówił Władimir Putin 25 lat temu
Popatrzcie na Finlandię 
Jeśli Ukraina ma przetrwać, powinna się stać nie pierwszym bastionem którejś ze stron, lecz łączącym je pomostem
Putin budzi Europę 
Rosyjskie pieniądze nas korumpują. Czas z tym skończyć
Krym? To już było 
To, co dzieje się na Krymie, przypomina sytuację znaną każdemu z podręcznika historii. Był rok 1938…
Ukraina. Mapa kryzysu 
Polityka, wojsko, gospodarka
Dlaczego Szwed przymyka oczy 
Inwazja mechanizmów rynkowych w sferę, która powinna się rządzić wartościami, zaczyna się od korupcji języka. O uczniach mówimy ”klienci”, o klinikach – ”placówki gospodarcze”, o leczeniu – ”proces”
Dlaczego jestem taki jaki jestem 
Nieznana rozmowa z Jackiem Kuroniem
Bóg, honor, hip-hop 
Polski hip-hop staje się coraz bardziej ksenofobiczny i narodowy. To zwierciadło polskich podwórek
Idzie Kaczyński przez wieś
PiS woła do rolników: nie głosujecie na ludowców, oni niszczą polską wieś, jedynym obrońcą chłopskich spraw jest Prawo i Sprawiedliwość
Samochodoza polonika 
Przyczyną tragedii na polskich drogach nie jest alkohol, lecz są nią nawyki wyniesione z dawnych wieków. Jeździmy tak, jak jeździli panowie szlachta
Czy polski Kościół będzie Kościołem Franciszka? 
To przykład przewodniczącego Episkopatu sprawi, że ten, któremu się nie powiodło, będzie się czuł odrzucony lub nie
”Walka rąk”
Nieznane opowiadanie Kafki
Kafka udaje kota
Myszy bał się panicznie, porównywał je do wychodzących z podłogi świń w miniaturze. Janusz Rudnicki o Kafce nieznanym
Nadchodzi rewolucja gender! 
Wszystko o genderze w dodatku specjalnym ”Gazety Wyborczej”

Wyborcza.pl

 

 

 

Rosyjski Krym?

MOSKWA – W powieści Wyspa Krym z 1979 roku Wasilij Aksionow przedstawił wyimaginowany obraz kwitnącego półwyspu uniezależnionego od Związku Sowieckiego. Rosyjski dysydent, który wkrótce po opublikowaniu swej książki w samizdacie wyemigrował do Ameryki, wychwalany jest teraz jako prorok. Tyle że jego proroctwo wyszło na opak: dzisiejszy Krym nie chce niezależności od Ukrainy; chce nadal być zależny od Rosji.

 

Krym, przepyszna perła w cesarskiej koronie, ulubione miejsce carów i sowieckich komisarzy, a co ważniejsze, baza rosyjskiej czarnomorskiej floty wojennej, wszedł w skład Ukrainy za czasów Nikity Chruszczowa, w roku 1954. Po upadku Związku Sowieckiego w 1991 roku rosyjski prezydent Borys Jelcyn najwyraźniej zapomniał się o niego upomnieć i tak Ukraina zatrzymała terytorium o dwumilionowej ludności, z której blisko 60 procent uważa się za Rosjan.

Na obronę Chruszczowa (mojego pradziadka) trzeba powiedzieć, że to, czy Krym stanowił część Rosji, czy Ukrainy, nie miało wielkiego znaczenia, bo jedna i druga były w sowieckim imperium. Jednak przez ostatnie 20 lat Rosja dąży do przejęcia półwyspu. Mówi się, że Kreml przyspiesza tryb przyznawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom Krymu.

Władimir Putin, zajęty olimpiadą w Soczi i zapobieganiem międzynarodowej klapie, zachował niemal całkowite milczenie, gdy ukraiński kryzys osiągał krwawe apogeum. Zresztą manipulacje rosyjskiego prezydenta, który w listopadzie zmusił Janukowycza, by wycofał się z planu podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską, a miesiąc później wymógł na nim uchwalenie surowego prawa zakazującego protestów, skończyły się dla Kremla kompromitacją: w Kijowie zdecydowanie zwyciężyła opcja prozachodnia.

Jednak tak zwana spontaniczna decyzja części krymskich Rosjan o przyłączeniu do Matuszki Rossiji pozwala Putinowi odrobinę odzyskać twarz. W końcu płynące z Krymu prośby o bratnią rosyjską pomoc mogą usprawiedliwić poparcie prezydenta dla niezdecydowanego, skorumpowanego, a teraz powszechnie pogardzanego Janukowycza. Czy Putin zrobi użytek z postawy Rosjan na Krymie tak jak to zrobił z gruzińską Abchazją i Osetią Południową po wojnie w 2008 roku?

Jeśli tak, długofalowe koszty strategiczne będą ogromne. Północny Kaukaz i jego sąsiedztwo to już dziś beczka z prochem; zajmowanie kolejnego obszaru zamieszkanego przez niezadowolonych muzułmanów bez wątpienia przyniosłoby nowe zagrożenia.

Należący niegdyś do imperium otomańskiego Krym od dawna był przecież ojczyzną Tatarów, którzy od czasu gdy Stalin wysiedlił ich przymusowo na stepy Azji Środkowej, żywią do Kremla ogromną urazę. Dziś stanowią od 12 do 20 procent ludności półwyspu (w zależności od tego, kto liczy), ale w obliczu zagrożenia represyjną polityką prowadzoną przez Putina wobec innych muzułmanów mogą z powodzeniem wezwać wszystkich swoich rodaków do powrotu. Jeśli na Krymie rzeczywiście osiedli się więcej Tatarów, neoimperialny projekt Rosji, już i tak stojącej w obliczu islamistycznych powstań w Czeczenii i Dagestanie, będzie zupełnie niewykonalny.

To powinno być jasne dla każdego, może nawet dla Władimira Putina, którego obsesja na punkcie doraźnych zwycięstw taktycznych – zazwyczaj sprowadzających się do obrażania Stanów Zjednoczonych – widoczna jest także w Syrii. Syryjskie sukcesy prezydenta – uzgodnienie rozbrojenia chemicznego do czerwca tego roku czy zaaranżowanie genewskich rozmów na temat zakończenia wojny domowej – Rosji pożytków nie przynoszą.

Niedawna konferencja genewska skończyła się patem między rządem prezydenta Baszara al-Asada i jego przeciwnikami. Reżim syryjski domagał się opóźnienia likwidacji arsenałów broni chemicznej, co po raz kolejny spowodowało różnicę zdań: Rosja, Chiny i Iran zaapelowały o elastyczny terminarz, natomiast USA i Unia Europejska nadal obstają przy terminie czerwcowym jako ostatecznym. Tymczasem na całym Bliskim Wschodzie, łącznie z ważną strategicznie Turcją, Rosja budzi coraz większą nienawiść za wspieranie zbrodniczego Asada.

Inwestowanie w nieudolnych lub brutalnych partnerów jest specjalnością dyplomacji Putina. Choć może i on zaczyna rozumieć, że popieranie tego rodzaju ludzi nieuchronnie musi skończyć się klęską. Niewykluczone, że do jakiegoś przełomu doszło pod koniec lutego, kiedy po zawetowaniu trzech wcześniejszych rezolucji Rosja w końcu zaakceptowała popierane przez Zachód i stronę arabską apele do rządu Syrii i do sił opozycji o zapewnienie natychmiastowego dostępu do pomocy humanitarnej. A może to szansa odzyskania pełnej kontroli nad Krymem skłania Putina do kolejnych rozważań na temat znaczenia syryjskiego śródziemnomorskiego portu w Tartus dla rosyjskiej floty wojennej.

Jednak największe strategiczne szaleństwo rosyjskiego prezydenta wiąże się z Chinami. Samo głosowanie razem z Rosją przeciw Zachodowi za utrzymaniem Asada u władzy nie czyni najludniejszego państwa świata godnym zaufania partnerem. Jeżeli Chiny dojdą do wniosku, że w imię ich geopolitycznych interesów, zwłaszcza w kontaktach z USA, najlepiej będzie odciąć się od Putina, zrobią to bez chwili wahania.

Ponadto Pekin wciąż uważa, że wielkie obszary rosyjskiej Syberii to ich terytoria ukradzione przez Rosję. Jeśli istnieje jakiś cel jednoczący chiński establishment polityczny, to jest nim odzyskanie utraconych ziem, niezależnie od tego, jak długo miałoby to trwać. Prezydent Xi Jinping może z uśmiechem na ustach opowiadać Putinowi, że są do siebie podobni, ale chętnie zabierze się do konsekwentnego, rok za rokiem podporządkowywania sobie Rosji.

Rosja potrzebuje Europy i Ameryki, jeśli ma się uporać się z licznymi wyzwaniami, zwłaszcza ze strony Chin. Tymczasem Putin uporczywie stara się zrazić do siebie Zachód i czerpie z tego perwersyjną dumę. Jego były ukraiński agent Janukowycz jest dowodem na katastrofalną głupotę takiej polityki.

Nina L. Chruszczowa – wykłada na nowojorskiej uczelni New School w ramach Programu Magisterskiego Spraw Międzynarodowych. Jest członkiem seniorem World Policy Institute, gdzie zarządza Projektem Rosja. Była wykładowcą Szkoły Spraw Międzynarodowych i Publicznych Uniwersytetu Columbia. Autorka książki Imagining Nabokov: Russia Between Art and Politics.

naTemat.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s