Tag Archives: Rafał Trzaskowski

Miłość do Kaczyńskiego lasuje mózgi. Bynajmniej nie jest to news z Tworek, lecz z Senatu

Zwykły wpis

Cały tekst tutaj >>>

Dziś będzie bez nienawiści, a o miłości. Miłości bezgranicznej, tak wielkiej, że chce się nią obdarować cały świat. Otóż przed kilkoma dniami na Facebook’a trafił wpis senator Izabeli Kloc z wnukiem, prezentującej mu książkę Jarosława Kaczyńskiego pt. „Polska naszych marzeń”. 

Dzieło autorstwa największego z polskich polityków to cudowne zjawisko na scenie wydawniczej. Dziś pomaga zapełnić półki składów taniej książki, a przede wszystkim zdaniem „kanclerstwo [Merkel] nie było wynikiem czystego zbiegu o okoliczności” i opinią, że jej celem jest podporządkowanie Polski Niemcom przyczyniło się do porażki Prawa i Sprawiedliwości w wyborach z 2011 roku. Dzięki tej książce „dobra zmiana” może obdarzać nas swoją miłością dopiero od 3 lat!

Zachodzę w głowę, o kim myślał, pisząc: „Mamy do czynienia z niebywałym skundleniem polityczno-kulturowego establishmentu. To są ludzie, którzy wyszli z komunizmu z różnymi głęboko ukrytymi kompleksami własnych win (…) nasze nieszczęsne peryferyjne, naśladowcze, małpiarskie elity uważają, że nie uchodzi używać argumentów moralnych”.

O mowie nienawiści wspomniał w zdaniu: „Polski polityk musi wiedzieć, że ze względu na specyficzną sytuację Polski często trzeba się przeciwstawiać wszystkim i umieć to psychicznie i moralnie znieść. Jeśli się tego nie potrafi, lepiej się tym nie zajmować”.

Udowodniono, że dzieci wpatrują się w twarze ludzi atrakcyjnych i budzących sympatię. Właśnie taki był wizerunek wodza Prawa i Sprawiedliwości w 2011 roku, kwietniowa tragedia prezydenckiego samolotu skłoniła wszak partię do zmiany narracji.

Sympatyczny wpis skomentowali liczni internauci.

Senator Kloc zaprezentowała niesłychany przykład oddania sprawie i postaci kochającego wszystkich na niezrozumiały przez nas sposób prezesa Kaczyńskiego. Szkoda, że nie uszanowała prawa swojego wnuka do prywatności w internecie. Prezentowanie książki z szelmowsko uśmiechającym się sympatycznym starszym panem podciągnę pod oryginalne podejście do metod wychowawczych. Dobrze, że tego nie zapamięta. Mam nadzieję, że za dwadzieścia lat, dorosły już Wojtek nie będzie musiał wstydzić się opublikowanego zdjęcia i nikt nie przypomni mu kompromitującego nagrania.

Depresja plemnika

W piątek po południu, po ponad 2 godzinach, zakończyło się spotkanie premiera z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych dotyczące sytuacji po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. – Oponent polityczny to nie jest wróg. Trzeba umieć rozmawiać zarówno w świecie politycznym, jak i medialnym – mówił po spotkaniu premier Mateusz Morawiecki. Opozycja jest jednak bardziej sceptyczna. – Spotkanie nie zakończyło się przełomem, ani niczym istotnym – komentował szef klubu PO-KO Sławomir Neumann. W spotkaniu uczestniczyli także m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz i Katarzyna Lubnauer.

Morawiecki: Spotkanie w dobrej atmosferze

Spotkanie rozpoczęło się o godz. 15.30 i trwało ponad 2 godziny. – Bardzo dobrze, że to spotkanie się odbyło – podsumował Mateusz Morawiecki, dziękując wszystkim za udział.

– Chcę podkreślić dobrą atmosferę tego spotkania i moje zdanie w tej kwestii, które mam przekonanie, że podzielają uczestnicy tego spotkania, że przecież oponent polityczny to nie wróg. Że trzeba umieć rozmawiać, zarówno w tym świecie politycznym…

View original post 2 208 słów więcej

 

Morawiecki w ramach rechrystianizacji nie będzie kobiet palił na stosie

Zwykły wpis

Jak tylko projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie pojawił się na stronach Rządowego Centrum Legislacji natychmiast wzbudził duże kontrowersje.

„Ten rząd jest wrogiem kobiet” – komentował dokument firmowany nazwiskiem minister Elżbiety  Rafalskiej – Sebastian Figaj z Młodych Demokratów.

Szczególnie bulwersujący okazał się zapis – o tym, że jednorazowe pobicie nie będzie uznane za przemoc domową.

Sęk w tym, że jeśli ustawa weszłaby w życie w proponowanym kształcie, przemocą byłoby jedynie „powtarzające się pobicie” . „Niebieska Karta” z kolei nie byłaby zakładana „z urzędu”, a za zgodą ofiary. Doszło by do tego że część ofiar przemocy ze strachu przed oprawcami mogłaby wycofywać oskarżenia.

Ostatecznie sam szef rządu  poinformował, że projekt ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej wróci do wnioskodawców w celu „wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów”.

„Przeciwdziałanie przemocy domowej jest priorytetem rządu Prawa i Sprawiedliwości, a polskie prawo musi być klarowne i bez cienia wątpliwości w pełni chronić ofiary” – napisał na Twitterze Mateusz Morawiecki.

Depresja plemnika

Krajowa Rada Sądownictwa, w ramach swojej „pisowskiej” niezależności i niezawisłości, zakazała sędziom noszenia koszulek z napisem „konstytucja” oraz wszelkich innych emblematów, związanych z ustawą zasadniczą. KRS uznała, powołując się na art.10 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów („Sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby podważyć zaufanie do jego niezawisłości i bezstronności”), że „publiczne używanie infografik, symboli, które w sposób jednoznaczny są lub mogą być identyfikowane z partiami politycznymi, związkami zawodowymi, a także z ruchami społecznymi”, a to podważa wiarygodność sędziów i wiarę w ich niezawisłość.

Jak mówią sędziowie,  „Uchwała koszulkowa jest absurdalna i ociera się o groteskę. Treścią przypomina czasy słusznie minione, w których ówczesna władza zakazywała noszenia haseł czy symboli będących dla niej niewygodnymi” i nie zamierzają przejść obok niej obojętnie.

Ponieważ autorem tego zakazu ma być sędzia z Olsztyna, to właśnie jego koledzy z regionu poczuli się szczególnie uprawnieni do wyrażenia swego sprzeciwu w tej sprawie…

View original post 1 550 słów więcej

 

PiS nagradza terrorystów?

Zwykły wpis

Ludzie, którzy dokonali zamachu na zdrowie i życie rodziny Donalda Tuska, znaleźli robotę w państwowych spółkach skarbu państwa. Czyżby PiS inspirował?

Depresja plemnika

Jak rządzi PiS? Afera za aferą, pazurki i inne szumidła

W 2018 r. pozycja obozu PiS w oczach opinii publicznej dwa–trzy razy się zachwiała w wyniku afer. Zaczęło się w marcu, kiedy poseł PO Krzysztof Brejza dostał w końcu odpowiedź na pytanie o zarobki premier Beaty Szydło i jej ekipy w 2017 r. Okazało się, że ministrowie dostawali w premiach drugą pensję. W sumie bonusy kosztowały prawie 2 mln zł, rekordzista Mariusz Błaszczak zebrał ponad 80 tys. zł, sama premier 60 tys., a najniższe premie wynosiły po 50 tys. zł na osobę.

Wybuchła afera. Jarosław Kaczyński, jak sam przyznał, powiedział wtedy Szydło, żeby „pokazała pazurki” i – była już wówczas – premier poszła na całość. „Te nagrody nam się po prostu należą” – te słowa z sejmowej mównicy musiały nieźle wkurzyć wyborców, bo PiS zaczął tracić poparcie. Wyborcom nie podobała się pazerność władzy, która obiecywała przecież służyć skromnie Polakom. Kryzys musiał przeciąć sam Kaczyński, który ogłosił, że jak suweren chce taniego państwa…

View original post 2 388 słów więcej

 

Kolesie w sukienkach rozumieją siebie, jakoś seks trzeba uprawiać. Wszak to jak jedzenie, spanie

Zwykły wpis

W kłopotliwej dziś dla Kościoła sytuacji, prosta logika powinna podpowiadać  wycofanie się z hałaśliwej argumentacji, a w niektórych wypadkach wręcz zamilknięcie. Jego hierarchowie nie dostrzegają jednak takiej potrzeby…

Abp. Stanisław Gądecki  dał się namówić do udziału w  programie „Wydarzenia i Opinie” w Polsat News, gdzie zaryzykował swoje zdanie na kontrowersyjne tematy. Mówiąc o zarzutach wobec ks. Jankowskiego z Gdańska, z wyrozumiałością  wręcz ocenił, że jest to „splot dwóch rzeczywistości, które się na siebie nakładają i które też nie powinny być mieszane”. Stwierdził, że „jedną rzeczą jest jego rys solidarnościowy”, natomiast „druga rzeczywistość” dotyczy oskarżeń. Jakby sprawa nie była dość jasna dodał: „Nie wiem, czy to chodzi o pedofilię, czy efebofilię, bo to są też różne rzeczy”powiedział. I dodał: „Myślę, że to da się ustalić, bo jeśli znajdą się ofiary i przedstawią argumenty, to sprawa zapewne znajdzie swoje rozwiązanie” – podsumował duchowny jakby nieświadom okropności czynów Jankowskiego.

Zapowiedział też, że spotka się z ofiarami księży pedofilów – co jest zresztą reakcją na wezwanie Watykanu.

Dość kuriozalną w tej sytuacji opinię wygłosił też Gądecki na temat  sukcesu filmu „Kler”. I przyrównał go do sukcesu filmu „Żyd Süss” w okresie hitlerowskim. „Oni zostali przedstawieni w trzech osobach. Według tych najgorszych, jakoby rzekomo ich skłonności. To zostało tak zręcznie spreparowane, że ludzie byli wstrząśnięci i wielu odstręczyło to wtedy od Kościoła, ułatwiając postęp hitleryzmu” – stwierdził arcybiskup.

Depresja plemnika

Zjednoczona Prawica nie przeczuwała, że przejęcie sądów będzie tak trudne. Myślała, że jeśli obrzydzi sędziów społeczeństwu, jeśli pokaże jako „nadzwyczajną kastę”, zepsutą elitę, która wykorzystuje immunitet, by bezkarnie kraść w sklepach kiełbasę, to wówczas nikt nie stanie ani w ich obronie, ani w obronie sądów. A jeśli jeszcze przy tym spowoduje się zamęt w sądownictwie, postrąca prezesów, zrobi przeciąg w KRS i czystkę w SN, a więc puści się w ruch karuzelę atrakcyjnych stanowisk, to i sami sędziowie zaczną podstawiać sobie nogi, żeby tylko zająć miejsce na karuzeli. Plan wydawał się dobrze ułożony, tyle że się posypał. Ani ludzie nie dali się nakarmić propagandową papą i nie poparli tak zwanej reformy wymiaru sprawiedliwości. Ani sędziowie nie okazali się tak pazerni…

View original post 1 689 słów więcej

 

Agenci Watykanu chcą zapieprzyć prywatne media

Zwykły wpis

Niewątpliwą „bohaterką” posiedzenia czwartkowej Komisji Obrony Narodowej była PiS–owska funkcjonariuszka Anna Sobecka. Podczas obrad na temat obrony cyberprzestrzeni wystąpiła z nienową już koncepcją repolonizacji mediów w Polsce.

„Przed chwilą, podczas posiedzenia Komisji Obrony Narodowej posłanka Anna Sobecka z PiS, w temacie obrony cyberprzestrzeni powiedziała: „Musi być przeprowadzona repolonizacja mediów w Polsce, bo tylko to gwarantuje, że przekazywane będą właściwe informacje” – poinformował na Twitterze Poseł Paweł Suski.

Co miała na myśli Sobecka mówiąc o „właściwych” informacjach nie ma wątpliwości. Nie jej jednej i nie od dziś marzy się w partii rządzącej cenzura, bo jak widać to czego partia boi się najbardziej i co psuje jej szyki to „niewłaściwe” informacje. Sobeckiej chodzi o to, by do przestrzeni publicznej docierały wyłącznie treści zapewniające rządzącym panoszenie się i całkowitą bezkarność.

Internauci nie pozostawiają na Sobeckiej suchej nitki: „Oślepiający intelekt! – piszą. Doradzają: „Jacek Kurski na dyrektora internetu!” I złowieszczo zapowiadają: „Jak za komuny, następny krok zabieranie paszportów!”

Ale funkcjonariuszka Sobecka nie jest prekursorką idei zamknięcia ust mediom. Znacznie wcześniej jej partyjna koleżanka Pawłowicz zapowiadała już „repolonizację i ucywilizowanie” mediów.

Nie bawiąc się w konwenanse mówiła wprost o opcji zero na rynku RTV i wygaszaniu wszystkich wydanych koncesji RTV. Całkiem niedawno krzyczała o depczącym PiS – owi po piętach „szmatławcu” – dzienniku „Fakt”, co wywołało spory rezonans w sieci. „Są wolne etaty w Korei Północnej. Z pani portfolio i poglądami idealnie się tam Pani wpisuje. Może być tylko ciężko o sałatki”– skomentował internauta pomysły Pawłowicz.

Krystyna Pawłowicz: A teraz jednak CZAS NA MEDIA !
Moim zd. OPCJA ZERO na rynku RTV !
Odbudowa przez WYGASZENiE WSZYSTKICH wydanych KONCESJI rtv i budowa rynku na zasadach UE,takich,jak obowiązują np w Niemczech
Repolonizacja i ucywilizowanie !
Dość zewn partii TVN czy onet !

Depresja plemnika

„Wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawa, prawo do zgromadzeń jest chronione konstytucją” – powiedział w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Michał Jakubowski. Dodał, że decyzja o zakazie „jest możliwa po starannym zbadaniu sprawy i musi zawierać przekonujące uzasadnienie”. Jak podkreślił sędzia, Gronkiewicz-Waltz nie uprawdopodobniła, że w związku z marszem może dojść do zagrożenia życia, zdrowia i mienia w znacznych rozmiarach, a to była główna przesłanka wydanego zakazu. Stronom przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego w ciągu 24 godzin. Sąd apelacyjny rozpoznaje zażalenie w ciągu 24 godzin od złożenia pisma.

Marsz narodowców czy państwowy?

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o zakazie organizacji Marszu Niepodległości w środę. Demonstracja organizowana jest przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, współtworzone przez m.in. przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i Ruch Narodowy.

„Warszawa dość już wycierpiała przez agresywny nacjonalizm” – tłumaczyła prezydent Warszawy. Dodała, że w czerwcu skierowała pismo do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego w sprawie wspólnego zabezpieczenia uroczystości organizowanych w Warszawie 11 listopada. Pismo to zostało zignorowane.

Orzeczenie sądu o uchyleniu zakazu jeszcze bardziej komplikuje…

View original post 1 547 słów więcej

Marsz Dudy i Morawieckiego w oprawie stanu wojennego

Zwykły wpis

Komentatorzy polityczni nie radzą sobie z zakazem Marszu Niepodległości, jaki został wydany przez ustępującą prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz. Klapki partyjne – nie wierzę w ideowo – mają nie tylko prawicowi publicyści. Ta polska przywara znana jest od kiedy w Polsce mniej więcej zrozumiano, czym jest podział na lewicę i prawicę, czyli od zawsze.

Czytam, że Gronkiewicz-Waltz cynicznie chce postawić rząd w kłopotliwej sytuacji, a nawet, iż nacjonaliści zostali wprowadzeni do głównego nurtu w wyniku gry między PiS i PO. Raczej polityków tej ostatniej partii nie widziano nigdy na marszach nacjonalistów, a pisowców zawsze było pełno i bronili jeszcze niedawno Marszu Niepodległości.

Spójrzmy na gołe fakty i przypuszczenia, które mogą być nawet pewnikami. Niedawno prezydent Andrzej Duda powiedział, że kalendarz ma tak napięty, że nie znajduje czasu na marsz z nacjonalistami, Mateusz Morawiecki też się od niego odżegnał.

Prezydent Warszawy chciała uzyskać odpowiedź od komendanta policji, jak będzie wyglądało zabezpieczenie marszu. Nie uzyskała, bo nominat Joachima Brudzińskiego nie kwapił się do odpowiedzi. Więc co miała zrobić Gronkiewicz-Waltz?

Mogła machnąć ręką. Większość tak by postąpiła, ale po Gronkiewicz-Waltz przychodzi Rafał Trzaskowski – i zakaz marszu wygląda na jego decyzję. Zresztą jeszcze aktualna prezydent Warszawy w pierwszych słowach uzasadniających zakaz marszu mówiła o konsultacji w sprawie tej decyzji z Trzaskowskim.

A zatem – Trzaskowski niejako zapowiedział, jaki będzie jego stosunek do tego typu imprez nacjonal-neofaszystowskich. Do tego nie trzeba żadnej inteligencji większej od Forrest Gumpa (IQ 72), wystarczy w garderobie zdjąć klapki z oczu. Komunikat Trzaskowskiego brzmi: stop nacjonalistom zza pleców których wyrastają rodzimego chowu naziole.

Trzaskowski musiał zdawać sobie sprawę, że z tej akcji wyniknie reakcja. Jaka? Przede wszystkim organizatorzy zakazanego marszu mogą odwołać się do sądu, tak jak we Wrocławiu, gdzie decyzja zakazu podjęta przez Rafała Dutkiewicza została przez sąd uchylona.

Ba, było to wymuszenie na politykach PiS (Andrzeju Dudzie i Mateuszu Morawieckim), aby ciężar odpowiedzialności za obchody 100. rocznicy wzięli na swoje barki. I od razu prezydent spotkał się z premierem. 4 dni przed 100 rocznicą niepodległości ani Duda ani Morawiecki nie mieli pomysłu na wspólne obchody. Wymyślili to, co tylko PiS potrafi wymyślić – przejąć inicjatywę, zmieniając jej nazwę.

A więc nacjonaliści zostali pozbawieni Marszu Niepodległości, który teraz będzie nazywał się Biało-Czerwonym Marszem, Duda wraz z Morawieckim ponadto nabyli nowe kalendarze i jednak pomaszerują wytyczyną przez nacjonalistów trasą, a nawet jak to oni – wzywają do wspólnoty, czyli wszyscy mogą brać udział w tym naprędce zdefiniowanym kierdelu baranów.

Ale jest problem prawny, bo ustawa o zgromadzeniach w rozdziale 2,  art. 7 mówi o nowym zgromadzeniu, które musi być zgłoszone najpóźniej na 6 dni przed planowaną datą. Czyli z tego wynika, iż nie ma czasu na nowy marsz, może być przez prezydenta i premiera przejęty na siłę zakazany marsz.

Jeżeli sąd anuluje zakaz, to będziemy mieli do czynienia z Marszem Niepodległości nacjonalistów przemianowanym przez Dudę i Morawieckiego na Biało-Czerwony Marsz. I jeszcze jeden szczegół: za służby porządkowe odpowiadać ma Wojsko Polskie, bo to one zostało zgłoszone do warszawskiego Ratusza.

Pointując: 100 rocznicę niepodległości mamy w oprawie stanu wojennego, tj. wojskowego. I bodaj o to chodzi PiS, która to partia kroczy drogą znaną już w latach 80. ubiegłego stulecia wytyczoną przez WRON Wojciecha Jaruzelskiego.

>>>

Smutne 100-lecie odzyskania niepodległości. Przez pokraków PiS

Zwykły wpis

Nie wiem, czy wiecie, ale to 12 listopada to nie jest dzieło przypadku…

Przed nami, już za trzy tygodnie, obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Andrzej Duda wielokrotnie podkreśla, że dzień ten jest niezwykle ważny i należy podejść do niego godnie, pozostawiając za sobą wzajemne kłótnie, konflikty i niechęć. W artykule okolicznościowym pisze, że „Jestem głęboko przekonany, że stulecie odzyskania niepodległości to sprawa bliska sercom wszystkich Polaków. Ogromnie zależy mi na tym, aby jubileusz stał się świętem całej polskiej wspólnoty i by każdy z nas, obywateli Rzeczypospolitej, czuł się zaproszony nie tylko do udziału w uroczystościach i innych wydarzeniach rocznicowych, ale przede wszystkim do ich współtworzenia”.

Mamy więc z jednej strony wielkie słowa o jedności narodowej tego dnia, a z drugiej pewien zgrzyt, który stanowi zaprzeczenie tej dobrej woli prezydenta. To problem z zaproszeniami dla Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Bronisława Komorowskiego.  Jak twierdzą byli prezydenci, nie zostali do dzisiaj zaproszeni na uroczystości państwowe.

Szefowa biura Bronisława Komorowskiego Anna Kulikowska w rozmowie z Onetem mówi, że „Bronisław Komorowski do dziś nie otrzymał zaproszenia. Według naszych informacji Aleksander Kwaśniewski także nie został dotąd zaproszony”, a Marek Kaczmar z Instytutu Lecha Wałęsy również nie ukrywa, iż „nie otrzymaliśmy żadnych innych zaproszeń na państwowe uroczystości z okazji 100-lecia niepodległości (…)Na ten moment jedyne zaproszenie wpłynęło od kardynała Kazimierza Nycza. Metropolita warszawski zaprosił Lecha Wałęsę na uroczystą eucharystię w setną rocznicę odzyskania niepodległości”.

Żadne zaproszenie nie dotarło też do Donalda Tuska, co nie dziwi Pawła Grasia. Przypomina on, że w ubiegłym roku szefa Rady Europejskiej zaproszono w ostatniej chwili.

Rzecznik Dudy Błażej Spychalski wydaje się nieco zdziwiony problemem, bo przecież „wszyscy byli prezydenci i premierzy są na liście zaproszonych. To oczywiste”. Mało tego, jest przekonany, że zaproszenia już zostały wysłane.

Z kolei Jarosław Sellin, wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznaje, że jego resort nie wysłał jeszcze zaproszeń na koncert „100 NA 100” w Teatrze Wielkim w Warszawie, który odbędzie się 11 listopada.

Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Onetem wyjaśnia, że „w dyplomacji jest taka zasada, że jeśli komuś zaproszenie przysyłane jest dwa-trzy dni przed uroczystością, to znaczy, że nie jest mile widziany. Trudno mi czekać na zaproszenie do ostatniej chwili”.

Sprawa wydaje się więc jasna. Prezydent i rząd wyślą zaproszenia na ostatnią chwilę, by potem móc powiedzieć, że oni bardzo chcieli razem, że dla nich obchody tego święta powinny być ponad podziałami społecznymi i politycznymi, ale to byli prezydenci zignorowali zaproszenie. To oni nie chcieli wspólnie świętować. To oni źli.

11 listopada – Święto Niepodległości. Co z zaproszeniami dla Wałęsy, Komorowskiego i Kwaśniewskiego?

Holtei

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf odniosła się w TVN24 do słów Jarosława Kaczyńskiego, że rząd będzie się odwoływał od decyzji TSUE, zawieszającej pisowską ustawę o SN. – „Nie wiem, do kogo. Nie chcę tutaj kpić. Pan Kaczyński chyba nie bardzo zna prawo europejskie. Rząd nie może się odwołać do kogoś wyższego, bo już nie ma nikogo wyższego” – stwierdziła prof. Gersdorf.

Odniosła się też do złożonego przez Zbigniewa Ziobrę wniosku do TK w sprawie zbadania zgodności zapisów unijnego Traktatu z ustawą zasadniczą. Przypomniała, że cały Traktat został w 2006 r. uznany za zgodny z polską Konstytucją.

„To jest jakieś nieporozumienie dla mnie, żeby w ogóle Trybunał Konstytucyjny mógł o tym decydować. Ja to oceniam negatywnie jako chęć zastopowania działalności sądów, polegającej na stawianiu pytań prejudycjalnych co do zgodności z prawem unijnym rozwiązań przyjętych przez polski parlament” – powiedziała Pierwsza Prezes SN.

>>>

Na pytanie o konsekwencje ewentualnego wyroku TK…

View original post 1 182 słowa więcej

Kaczyński zjeżdża z górki na pazurki wprost do kuwety

Zwykły wpis

TVN 24 podało wyniki late pool. Różnią się one od tych opublikowanych tuż po zamknięciu lokali wyborczych.

Czytaj relację na żywo

Jak pokazują wstępne wyniki, frekwencja wyniosła 53,4 proc. Całościowe wyniki wyborów poznamy we wtorek lub środę.

W Warszawie w pierwszej turze – pokazują sondaże – zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski (54,1 proc.). Podobnie jak kandydaci Koalicji Obywatelskiej w innych miastach: Hanna Zdanowska w Łodzi (70,1 proc.) czy Jacek Jaśkowiak w Poznaniu (56,6 proc.).

Koalicja Obywatelska zwycięża w dużych miasta, często w I turze, z drugiej strony Zjednoczona Prawica wygrywa w sejmikach, choć opcja koalicyjna KO i PSL ma większe poparcie. – PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Być może zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów – komentuje dr Marek Migalski.

JUSTYNA KOĆ: Bardzo dobry wynik w Warszawie dla Rafała Trzaskowskiego. To dobry prognostyk dla Koalicji Obywatelskiej?

DR MAREK MIGALSKI: To pokazuje, że nawet bardzo dobra kampania Patryka Jakiego była bez znaczenia, bo dostał zaledwie 4 punkty procentowe więcej niż Sasin 4 lata temu. Strukturalnie jest tak, że nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć, bo to jest taki, a nie inny elektorat. Widać, że nastąpiła ogromna mobilizacja warszawiaków, bo to zwycięstwo Trzaskowskiego trzeba połączyć z wysoką frekwencją wyborczą w Warszawie. To pokazuje, że

na warszawiaków nie zadziałał ten szantaż, który całkiem otwarcie zastosował pan Guział odnośnie do funduszy dla samorządów. Warszawiacy pokazali, że w ten sposób z nimi postępować nie można i nie będą akceptować tego rodzaju polityki.

Sondaże dają wygraną KO w pierwszej turze w dużych miastach. Oprócz Warszawy to Łódź, Lublin, Poznań, prawdopodobnie Wrocław. 4 lata temu liberalni kandydaci nie mogli liczyć na takie poparcie. Co to oznacza?
To pokazuje, że PiS ma poważny problem strukturalny w dużych miastach, nie tylko w Warszawie. A to jest przyczynek do bardzo poważnych rozważań, czy my nie pękamy jako społeczeństwo. Z jednej strony są duże miasta, w których PiS nie ma szans, a z drugiej strony jest polski interior, polska prowincja, gdzie w wielu miejscach liberalni kandydacie nie mają szans z PiS-em. To pokazuje, że

nasze społeczeństwo, być może, zaczyna przypominać społeczeństwo amerykańskie, które jest całkowicie podzielone na Republikanów i Demokratów.

Ten przykład Warszawy to pokazuje. Duże miasta, aglomeracje są liberalne, a prowincja konserwatywna.

32,3 dla PiS, 24,7 dla Koalicji Obywatelskiej, 16,6 dla PSL (to bardzo dobry wynik ludowców). Prezes Kaczyński mówił: wygraliśmy po raz czwarty.
To było przewidywane i mówiłem o tym już wcześniej, że PiS dostanie 1/3 a KO 1/4 głosów. To oznacza, że obydwie partie będą mogły ogłosić sukces. Z jednej strony PiS wygrało te wybory, a z drugiej KO powstrzymała marsz PiS-u w samorządach, bo większość w większości sejmików będzie oparta o dotychczasową współpracę KO czy PO z PSL. Wysoki wynik PSL to zapewni. Tu obydwie strony będą mogły ogłosić swoje zwycięstwo.

PiS wygrało w liczbach bezwzględnych, a KO będzie mówiła, że obroniła Polskę przed marszem PiS, ponieważ w zdecydowanej większości z 16 województw przetrwa koalicja PO-PSL.

5,7 proc. dla SLD. To dobry wynik dla partii Czarzastego?
Bardzo słaby. Apetyty SLD były znacznie większe. O ile PSL dostało więcej głosów niż się spodziewało, to SLD dostało mniej niż wszyscy się spodziewali. SLD miało nadzieje na 7-8, być może nawet 10 proc. Jedyne, z czego mogą się cieszyć, że są ciągle hegemonem na lewicy, dlatego że ich konkurenci, czyli partia Razem, dostała od nich jeszcze mniej. W jakimś sensie wygrali więc walkę o dominację na lewicy. Niemniej

SLD na pewno jest rozczarowane, że ich radni nie zawsze będą potrzebni do stworzenia koalicji.

W sztabie PiS-u zaraz po prezesie Kaczyńskim przemawiał premier Mateusz Morawiecki, twarz tej kampanii. To oznacza, że wynik PiS-u jest zadowalający, a akcje premiera ciągle wysoko stoją?
Rzeczywiście w ostatniej części kampanii wyborczej widać było, że szukają winnego, pewnie wiedzieli, jaki wynik osiągną. Widać było, że Morawiecki zastawia pułapki na Zbigniewa Ziobrę, a minister sprawiedliwości na Morawieckiego. Zatem

od woli Jarosława Kaczyńskiego będzie zależało, kto poniesie konsekwencje za ten jednak słabszy wynik niż oczekiwano.

Przez ostatnie kilka dni w konflikcie wewnątrz PiS-u widać było, że prezes stoi za premierem Morawieckim. To, że pozwolił mu wystąpić na konwencji, oznacza, że w dalszym ciągu będzie go popierał.

Teraz Kaczyński zjedzie z górki na pazurki – wprost do kuwety. Miau, miau.

Holtei

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni –…

View original post 3 913 słów więcej

PiS-owi Unia przeszkadza, więc będą z niej wyprowadzać Polskę

Zwykły wpis

PiS w dłuższej perspektywie wyprowadzi nas z Unii Europejskiej? Jarosław Kaczyński gorąco zapewnia, że to nieprawda, ale jeśli pozbiera się wypowiedzi polityków obozu władzy o UE i dorzuci ostatnie działania ministra Ziobry, intencje rządzących wydają się oczywiste.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wysłał do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie, czy traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej jest zgodny z polską konstytucją. Chodzi o traktatowy przepis, dzięki któremu sądy krajowe mogą zadawać pytania prejudycjalne unijnemu Trybunału Sprawiedliwości.

Jeśli polski sąd konstytucyjny – działający pod dyktando PiS – uzna sprzeczność traktatu z ustawą zasadniczą, to mamy do wyboru trzy opcje:

  • zmienić konstytucję,
  • zmienić traktat,
  • rozpocząć procedurę wyjścia z Unii.

Dwa pierwsze wyjścia są w praktyce niemożliwe, zostaje więc trzecie rozwiązanie.

Można się pocieszać, bo PiS niby trochę się przestraszył, że akcja Ziobry może obniżyć wynik obozu władzy w wyborach samorządowych, ponieważ Polacy są wciąż do Unii przywiązani. Prezes Jarosław Kaczyński zaklina się, że absolutnie nikt w jego obozie nie myśli o wyprowadzeniu Polski z unijnych struktur.

Parafie rzymskokatolickie w Gdańsku wspierają kandydatów PiS, użyczając im sal na spotkania i miejsc na plakaty wyborcze. – Ja promuję wartości chrześcijańskie, to jest normalne działanie obywatelskie – mówi proboszcz Adam Kalina, u którego reklamuje się m.in. radna PiS Anna Kołakowska, walcząca z równouprawnieniem osób homoseksualnych i skazana za znieważenie posłanki PO.

Ksiądz Adam Kalina, proboszcz parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku-Chełmie, zezwolił na wywieszenie na terenie parafii reklam trojga polityków. Plakaty kandydata PiS na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego wiszą w dwóch gablotach z ogłoszeniami parafialnymi. To zaproszenia na spotkanie z Płażyńskim do salki parafialnej przy kościele ojca Pio w Gdańsku-Ujeścisku.

Na płocie parafialnym przy przedszkolu prowadzonym przez proboszcza Kalinę wiszą banery radnej z klubu PiS Anny Kołakowskiej (kandyduje teraz do sejmiku z listy Ruchu Narodowego) oraz Kazimierza Koralewskiego, szefa klubu radnych PiS w Gdańsku. Ich plakaty znalazły się również na tablicy reklamowej stojącej przed kościołem.

– Proboszcz jest gospodarzem tego miejsca, rozmawiałem z nim i zgodził się, bym zawiesił swoje materiały wyborcze – mówi Kazimierz Koralewski. – Nie było z tym problemu, często bywam w kościele Świętej Urszuli Ledóchowskiej, znam księdza proboszcza, czasami użyczał nam salki na spotkania.

>>>

Kościół nie ukrywa ścisłych związków z PiS.
Banery PiS w kościołach. Politycy PiS przemawiający na mszy od ołtarza. KK milczy w sprawie antychrześcijańskiego spotu PiS.

Holtei

Na kilkanaście godzin przed wyborami „Gazeta Wyborcza” ma odpalić polityczną bombę, która może zachwiać w posadach słynną spółką Srebrna oraz sceną polityczną. Chodzi o domniemany układ towarzysko-biznesowy, za którym ma stać Jarosław Kaczyński.

Jak ujawniono w czwartkowy wieczór, na dzień przed ciszą wyborczą „Gazeta Wyborcza” opublikuje artykuł pod jakże intrygującym tytułem „Deweloper Kaczyński”. Zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” (a prywatnie brat prezesa TVP) Jarosław Kurskizapowiada, że jego dziennik przedstawi bliżej spółkę Srebrna.

„Wieeeeelkie pieniądze, uwłaszczenie na publicznym majątku, osobiste zaangażowanie Jarosława Kaczyńskiego” – tak Kurski reklamuje okładkowy tekst na piątek. Dziennikarz twierdzi, że chodzi właśnie o takie związki polityki i biznesu, które prezes Prawa i Sprawiedliwości nazywał „patologicznym układem towarzysko-biznesowym”.

Wygląda więc na to, że zapowiadany tekst „Gazety Wyborczej” może być bombą, która tylko mocniej zaszkodzi i tak słabnącym ostatnio notowaniom PiS i może się odbić na wyniku wyborów samorządowych, które już w najbliższą niedzielę.

Podczas dokonywania zmian w…

View original post 4 514 słów więcej

Polacy za PO-PSL byli dumni z Polski, za PiS wstydzą się

Zwykły wpis

Więcej Polaków było dumnych z Polski za rządów PO-PSL (37%) niż jest teraz za rządów PiS (25%) i więcej uważa, że pozycja międzynarodowa Polski była wtedy lepsza (42%) niż obecnie (31%). Polacy czują się dużo bardziej podzieleni za obecnych rządów PiS (42%) niż za PO-PSL (11%), a Kościół według badanych jest teraz bardziej zaangażowany w politykę (53%) niż w przeszłości (10%) – tak wynika z badania przeprowadzonego dla serwisu ciekaweliczby.pl na panelu Ariadna.

Wyniki badania wskazują, że 37% badanych było bardziej dumnych z Polski w przeszłości za rządów PO-PSL, niż jest obecnie za rządów PiS.  Większą dumę z kraju za rządów PiS wskazało 25% Polaków, a 38% odczuwa taką samą dumę z Polski niezależnie od tego, kto rządzi.

Poczucie dumy narodowej jest silnie związane z sympatiami politycznymi. Zwolennicy Koalicji Obywatelskiej, czyli PO i Nowoczesnej lepiej postrzegają okres za rządów PO-PSL (72%), natomiast zwolennicy PiS okres obecnych rządów Zjednoczonej Prawicy (64%).

Analogiczna sytuacja występuje w odniesieniu do oceny międzynarodowej pozycji Polski. Przeważają opinie, że Polska miała lepszą pozycję międzynarodową za poprzednich rządów PO-PSL niż obecnych PiS (42% vs 31%). Według 27% Polaków pozycja międzynarodowa Polski była i jest taka sama zarówno za poprzednich, jak i obecnych rządów.

Sympatie polityczne ujawniają podział na dwa bieguny w ocenie tej sytuacji. Elektorat PiS w większości (66%) twierdzi, że to obecnie za rządów PiS Polska cieszy się lepszą pozycją międzynarodową, podczas gdy 80% sympatyków Koalicji Obywatelskiej uważa, że ta pozycja była lepsza za poprzednich rządów PO-PSL.

Paradoksalnie, na tle tych podziałów, Polacy są najbardziej zgodni co do tego, że teraz za rządów PiS są dużo bardziej podzieleni niż za rządów PO-PSL (42% vs 11%). Co dziesiąty badany uważa, że Polacy nie są i nie byli podzieleni, podczas gdy 37% sądzi, że podziały są i były niezależnie od tego, czy rządziło PO-PSL czy teraz PiS.

Badanie pokazuje, że wbrew temu, co w mediach sugeruje partia rządząca, to za rządów PO-PSL Polacy byli bardziej dumni z Polski niż są teraz za rządów PiS, znacznie lepiej oceniali pozycję międzynarodową Polski, a społeczeństwo w ich odczuciu było mniej podzielone” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl


Większość badanych (53%) uważa, że Kościół katolicki jest bardziej zaangażowany w politykę obecnie za rządów PiS, niż był w przeszłości za rządów PO-PSL (10%). 37% Polaków sądzi, że zaangażowanie Kościoła w politykę jest niezależne od tego, kto rządzi.

Ponad co trzeci sympatyk PiS (35%) również dostrzega, że Kościół jest obecnie bardziej zaangażowany w politykę niż był w przeszłości. Wśród elektoratu Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej taki pogląd podziela zdecydowana większość – 81%.

Polacy są bardziej dumni z Polski za rządów PO-PSL (37%) niż za PiS (25%) i więcej uważa, że pozycja międzynarodowa Polski była wtedy lepsza (42%) niż obecnie (31%). @pisorgpl @Platforma_org @nowePSL @Nowoczesna @KObywatelska

Holtei

Małgorzata Wassermann (kandydatka PiS na stanowisko prezydenta Krakowa) zorganizowała swoje spotkanie wyborcze w jednym z krakowskich kościołów.

Patryk Jaki i jego sztab chyba powinni cofnąć się do szkoły podstawowej i jeszcze raz zapoznać się z zasadami polskiej ortografii. Na plakatach bliskiego współpracownika Jakiego przeczytać bowiem można, że Sebastian Kaleta kandyduje z PiS do rady warszawskiej dzielnicy Praga- Połódnie!

„Ze sztabu kandydata Patryka Jakiego wyciekły tajne mapy Farszafy” – napisał Szymon Komorowski i dołączył do wpisu „nowe” prześmiewcze nazwy warszawskich dzielnic. – „Intelektualny szturm na Warszawę pisowskich elit kadrowych”; – „To przekaz skierowany do ciemnego lódó”; – „To jest ta nowa dzielnica Jakiego?” – komentowali internauci.

Kaleta tłumaczył się, że to nie on jest winien, tylko… grafik. Nie jest jednak dla nikogo tajemnicą, że przed wysłaniem czegokolwiek do druku, zlecający dostaje projekt do zaakceptowania. No, ale może te reguły nie obowiązują w świecie Sebastiana Kalety i Patryka Jakiego…  – „Nie potrafią…

View original post 1 966 słów więcej