Zakaźna choroba Kaczyńskiego – konstytucjowstręt

Podczas rozprawy Jarosław Kaczyński versus Lech Wałęsa nieprzypadkowo została zdiagnozowana nie tylko polityczna choroba, ale i zwykła z ogromnymi powikłaniami, która należy do grupy chorób zakaźnych.

Otóż pierwszym objawem wścieklizny nie są wcale zajady, ani piana na ustach, ale wodowstręt „polegający na bolesnych skurczach krtani podczas picia wody, a nawet na jej widok”. Jest to skądinąd definicja encyklopedyczna.

Telewizje zanotowały charakterystyczny obrazek – reakcję prezesa PiS Kaczyńskiego na t-shirt, w który był ubrany legendarny przywódca klasycznej „Solidarności” Wałęsa.

Czyż to nie były „skurcze krtani”, a nawet więcej całego oblicza Kaczyńskiego? A nie był to objaw normalności. Można interpretować jeszcze inaczej, mianowicie reakcję na pomnik. Lech Wałęsa to żywy pomnik polskiej historii, wszak to postać rzędu Tadeusza Kościuszki i Józefa Piłsudskiego.

Na pomnik pieski i inne kundle hasające po ulicach reagują zwykle w jeden sposób – obsikując go. Podczas rozmowy pomnika historii z prezesem PiS padły słowa, która przejdą do historii utarczek politycznych. Wałęsa: „Po co ja pana ministrem zrobiłem”. Kaczyński: „A po co ja pana prezydentem?”

Bez złośliwości: Wałęsa zrobił kawał polskiej historii, a Kaczyński zarówno Wałęsę zrobił w bambuko i wyborców, do niektórych ta oczywista oczywistość jeszcze nie dotarła, ale gdy już dotrze, dla prezesa może być za późno.

Sprawę Kaczyńskiego przeciw Wałęsie prowadzi sędzia Weronika Klawonn. I to w reakcji na jej osobę publicyści prawicowi oraz ów drobiazg wyborców i internautów wskazano, jak groźna jest choroba, która dotknęła Kaczyńskiego, a z niego przeniosła się drogą zakaźną na elektorat PiS.

Mianowicie odkryli owi pisowcy, iż sędzia Klawonn na zdjęciach z okazji 100. lecia odzyskania niepodległości jest ubrana też w t-shirt „Konstytucja”. Zaś w internecie odbyła się fala hejtu na Klawonn, iż od razu należy nazwać ją wścieklizną na Konstytucję.

A że nie mamy w tym wypadku do czynienia z klasycznym wodowstrętem, więc tę wściekliznę należy nazwać Konstytucjowstrętem. Nowa odmiana zakaźnej choroby.

I niech mi nikt nie mówi, że Wałęsa nie jest geniuszem. Czego się dotknie, to strzał w „10”. Poprowadził „Solidarność” – upadła komuna. Jeszcze na sali rozpraw pod adresem prezesa Kaczyńskiego rzucił uwagę: „Poproszę lekarzy, żeby zmierzono, kto tu jest świrem”. Świr – kolokwialne nazwanie ścieklizny, w tym wypadku – podreślam to – konstytucjowstrętu. Nie ma na nią szczepionek, choć niektórzy twierdzą, że można uzyskać względne efekty resocjalizacji pacjenta poprzez długoletnią terapię.

 

 

Wścieklizna Kaczyńskiego na Konstytucję – konstrytucjowstręt

W czwartek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbyła się rozprawa w procesie o ochronę dóbr osobistych Jarosława Kaczyńskiego. Pozwanym w sprawie jest Lech Wałęsa, a prowadzi ją sędzia Weronika Klawonn. Prawicowe media podają w wątpliwość jej bezstronność.

W związku z czwartkową rozprawą prawicowe media zarzucają sędzi, że od początku sprzyjała stronie pozwanej – Lechowi Wałęsie. – Sędzia właściwie zamieniła powoda na pozwanego – powiedział podczas prowadzenia „Rozmowy Poranka” dziennikarz Stanisław Janecki. Chodzi m.in. o mało asertywną postawę sędzi i jej przyzwolenie, kiedy np. Lech Wałęsa stwierdził, że nie będzie odpowiadał na więcej pytań o katastrofę smoleńską i jego wpisy z nią związane. Całą sprawę w  Polskim Radiu 24 skomentował Jan Kanthak, rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości. – Tego typu procesy udowadniają tylko potrzebę przeprowadzanie głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości – podkreślił na antenie.

Zdjęcie w koszulce „Konstytucja” ma świadczyć o sprzyjaniu Wałęsie

Kolejnym argumentem, którego używają prawicowe media, jest znalezione w sieci zdjęcie, na którym prawdopodobnie widać pracowników Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe oraz Sądu Okręgowego w Gdańsku trzymających napis „Powodzenia Polsko”. Wśród sfotografowanych osób ma znajdować się również sędzia Weronika Klawonn w koszulce z napisem „Konstytucja”.

Jak poinformował Gazeta.pl rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku, sędzia Łukasz Zioła, zdjęcie to zostało zrobione z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości. Na zdjęciu są sędziowie z terenu apelacji gdańskiej. Podobne fotografie wykonali pracownicy wielu sądów w Polsce – m.in. w: Elblągu, Szczecinie, Łodzi, Warszawie czy Krakowie.

– Jeśli sędzia jest w tej samej koszulce, w której przyszedł pozwany, i później swoim zachowaniem pokazuje pewne faworyzowanie strony pozwanej, traktowania strony pozwanej jakby była powodem, czyli zupełnie odwrócenie o 180 stopni tego, jak to powinno wyglądać, to mamy pewne wątpliwości. Uważam, że strona powoda, czyli prezesa Jarosława Kaczyńskiego, czyli jego pełnomocnik, mógłby podnieść, jeśli chodzi o wyłączenie sędziego, ze względu na podejrzenie braku bezstronności – dodał Jan Kanthak w Polskim Radiu 24. Rzecznik MS odwołał się do zdjęcia, które krąży po sieci, przedstawiającego sędzię Klawonn w koszulce z napisem „Konstytucja”.

Sędzie Klawonn o brak bezstronności oskarżał Latkowski

Przy okazji, media wskazują na inne sytuacji, w których brała udział sędzia Weronika Klawonn, a które również mogą budzić wątpliwości. Jedną z nich jest sprawa dziennikarzy Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego, którzy zostali uznani za winnych zniesławienia trójmiejskiego biznesmena Mariusza Olecha (napisali oni w tygodniku „Wprost” o jego rzekomych kontaktach z prezesem Amber Gold Marcinem P.; Olech miał też ustalać plany uruchomienia linii lotniczych – przyp. red.). Dziennikarze złożyli apelację, i to właśnie sprawę apelacyjną prowadziła sędzia Klawonn. W maju 2018 roku Sylwester Latkowski złożył wniosek o wyłączenie jej ze sprawy z powodu braku bezstronności.

Sędzia Weronika Klawonn wydała postanowienie o zabezpieczeniu na majątku dziennikarza w wysokości 20 tys. złotych – podaje portal wpolityce.pl.

Wraca sprawa sprzed kilku lat

Próba podważenia wiarygodności sędzi sięga jeszcze dalej. Konsekwentnie portale prawicowe przypominają o sprawie ośmiorga mieszkańców Łężyc przeciwko spółce Eko Dolina, która prowadzi wysypisko śmieci. Powodzi oskarżali tam firmę o naruszenie godności osobistej z powodu odoru, który rozchodził się po okolicy. Sędzia Klawonn nie przyznała im wtedy racji. Portale prawicowe przypominają jej uzasadnienie: „zapach wydobywający się kompostowni stanowi dyskomfort i przykrość. Nie stanowi to jednak naruszenia sfery psychicznej i emocjonalnej powodów”. Jest to jednak jedynie część argumentacji.

Poniżej słowa sędzi Klawonn w wersji, która prezentuje pełniejszy kontekst:

Jak wynika z dokonanych przez Sąd ustaleń uciążliwości odorowe występujące na obszarze składowiska odpadów prowadzonego przez pozwaną (…) sp. z o.o. rozprzestrzeniają się poza teren zakładu sporadycznie. Częstotliwość oraz intensywność przykrych zapachów docierających do powodów uzależniona jest od wielu czynników: prowadzenia określonych prac modernizacyjnych, awarii systemów, warunków pogodowych, kierunku wiatru, czy wreszcie miejsca zamieszkania poszczególnych powodów.

Przebywanie w obszarze oddziaływania uciążliwości odorowych, które nie mają charakteru permanentnego i które nie przekraczają wysokiego progu odczuwalności w żadnym razie nie stanowi o naruszeniu ludzkiej godności. Nie pozbawia ono powodów istoty ich człowieczeństwa. Dla przykładu: nie można porównywać sytuacji powodów, zamieszkujących w zazwyczaj nowoczesnych domach, na posesję których okresowo docierają uciążliwe zapachy, z sytuacją osób koczujących w lepiankach, czy pseudonamiotach na obrzeżach wysypisk i utrzymujących się z tego, co na tych wysypiskach znajdą. Takie bowiem warunki naruszałby, w ocenie sądu, godność człowieka.

Niewątpliwie odory docierające z (…) D. stwarzają powodom dyskomfort, prowadzą do irytacji. Jednak nie każda dolegliwość, której doznaje osoba ludzka nawet wbrew swej woli, stanowi naruszenie jej godności.

Podkreślić należy, że rozwój cywilizacyjny niesie za sobą, oprócz rozwiązań ułatwiających życie także pewne koszty. Do takich należy hałas ulic, czy zakładów produkcyjnych, dym z kominów fabryk, czy wreszcie uciążliwości odorowe. Narażenie ludzi na oddziaływanie tych czynników normalnie występujących na określonym obszarze jest niewątpliwie pewną niedogodnością, lecz w żadnym razie nie stanowi o naruszeniu godności ludzkiej.

(…) Dostające się do domów powodów odory niewątpliwie stwarzają dyskomfort, ale nie stanowią o naruszeniu sfery psychicznej i emocjonalnej. Takie naruszenie należy także oceniać w aspekcie obiektywnym, niezależnym od indywidualnej wrażliwości poszczególnych osób.

Trzeba jednak zaznaczyć, że Eko Dolina przynajmniej trzykrotnie przegrała podobne sprawy. Sędziowie uzasadniali, że dostawanie się do domów nieprzyjemnych zapachów może powodować naruszenie godności osobistej. Zaznaczali jednak, że są to niedogodności, z którymi da się żyć.

Na sędzię Klawonn wylała się fala hejtu

Narrację prawicowych mediów szybko podchwycili użytkownicy mediów społecznościowych. W sieci znajduje się wiele komentarzy negatywnie oceniających prowadzenie rozprawy przez sędzię Klawonn.

„Sądy trzeba zaorać! Weronika Klawonn to lewacka sędzia! Grilluje Jarosława Kaczyńskiego (prawie 70-cio letniego). Sąd nie jest miejscem na zarabianie na nowe procesy! HAńba!” – (pisownia oryginalna) napisał jeden z nich.

„najlepiej pójść za sugestią wynikającą z jej nazwiska Weronika klaWONn” – napisał inny.

„Weronika klawonn to sędzina na Telefon, następna kodziara z koszulką konstytucji na piersi. Ta obłuda idzie w parze z jej sowiecką urodą i stalinowskimi formami sądownictwa. Wstyd i hańba, jak można się aż tak zeszmacić!” – brzmiał kolejny komentarz.

Na falę hejtu, jaka wylała się na sędzię Klawonn, zwrócił uwagę dziennikarz i publicysta Michał Szułdrzyński. „Coraz bardziej martwią mechanizmy hejtu w sieci. To co w ostatnich dniach spotyka radnego Kałużę i sędzię Klawonn to po prostu internetowy lincz. Igranie z hejtem to brzydka zabawa” – napisał.

Sąd Okręgowy w Gdańsku nie może komentować

O komentarz w sprawie medialnego zamieszania, które się rozpętało wokół sędzi Klawonn, poprosiliśmy jej przełożonych. Zostaliśmy poinformowani, że ponieważ sprawa Jarosława Kaczyńskiego przeciwko Lechowi Wałęsie nie została zakończona, „wszelkie komentarze dotyczące podejrzeń o brak bezstronności, reakcji mediów czy też sposobu prowadzenia czwartkowej rozprawy ze strony władz Sądu Okręgowego w Gdańsku nie mogą mieć miejsca”. Z tego samego powodu sędzia Klawonn również nie udziela wypowiedzi mediom.

Każdej ze stron postępowania cywilnego przysługuje zgodnie z art. 49 kodeksu postępowania cywilnego wniosek o wyłączenie sędziego, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego w danej sprawie. W przedmiotowej sprawie taki wniosek, według mojej wiedzy na chwilę obecną, nie wpłynął

– zaznaczył jednocześnie rzecznik prasowy.

Sędzia Weronika Klawonn została sędzią Sądu Okręgowego w Gdańsku 9 listopada 2010 roku – taka data widnieje na stronie www.prezydent.pl(większość mediów błędnie podaje tu 2014 rok). Wcześniej, od 1999 roku, była sędzią Sądu Rejonowego w Wejherowie w 1999 roku.