Duda przehandlował z Kaczyńskim niezależność sądownictwa

Duda przehandlował z Kaczyńskim niezależność sądownictwa

Trójpodział władzy znajdzie się w jednych rękach – prezesa PiS.

Znamy zatem ustalenia w sprawie ustaw sądowniczych, jakie niekonstytucyjnymi procedurami poczynili Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda. Cała władza przechodzi w ręce PiS, sądownictwo powszechne domyka dyktat PiS, trójpodział władzy znajduje się w jednych rękach – prezesa Kaczyńskiego.

Od początku przecież nie chodziło o reformę sądownictwa, tylko, w jaki sposób nad nim uzyskać władzę. Jedna ustawa – najważniejsza z punktu widzenia obsady władzy sądowniczej na terenie Polski – przeszła już w lipcu z podpisem Dudy.

Dwie inne zawetowane przez prezydenta w istocie były pretekstem do handlu politycznego między zapleczem Dudy i obozem Kaczyńskiego, a przy okazji protest obywatelski został uciszony i wyrolowany.

Patryk Michalski z RMF FM ustalił, jak ma wyglądać ustalona przez Kaczyńskiego i Dudę reforma. Jeden punkt w tych zapisach jest ważny, reszta to bicie piany, zmyłka, mgła. 15 członków Krajowej Rady Sądowniczej będzie wybieranych przez… prezydium Sejmu, w którym większość ma PiS.

Zapisy w ustawie są bardziej skomplikowane, powodujące, iż procedura sejmowa jest rytuałem. Czyli wiadomo, co ma zapaść, ale „panie i panowie, musimy się powygłupiać, bo sejm i sądownictwo to instytucje poważne dla publiki”.

Jest to zwykłe zaciemnienie proceduralne, wciskanie kitu. Każdy z klubów poselskich może zgłosić 9 kandydatów na członków KRS z gwarantowanym znalezieniem się jednego na ostatecznej liście. Kto ma się znaleźć na liście 15 kandydatów, decyduje wspomniane prezydium Sejmu, w którym PiS przepuszcza, co i kogo chce, bo ma w nim większość.

Lista 15 kandydatów na członków KRS jest głosowana przez Sejm, najpierw ma uzyskać 3/5 (rytuał, który nie przejdzie), a jak nie uzyska tej większości (bo nie uzyska) dochodzi do drugiego głosowania na listę – tym razem wystarczy kwalifikowana większość.

Ileż w tym rytuale picu, wciskania kitu ciemnemu ludowi, że to demokracja. Ustawa jest niekonstytucyjna, ustrój zostaje w ten sposób złamany. KRS jest więc we władzy polityków PiS, gdyż będą mieli w nim większość, co najmniej 9 członków. Wszystko więc na forum KRS są w stanie przegłosować.

Co Duda w tym handlu z prezesem uzyskał? Najprawdopodobniej sprawy zagraniczne przechodzą w ręce jego zaplecza, a także inne ważne dla niego trofeum – głowę Macierewicza. A na polityczną dekapitację ministra obrony narodowej wskazują jego brednie o nowym złotym cielcu spisku w Wojsku Polskim – „złotym funduszu”.

Sądownictwo zatem przestaje być niezależne. Co dalej? Władze Unii Europejskiej upomną się o demokrację w Polsce, nakładając na nasz kraj rezolucje, a potem różne bolesne sankcje. Społeczeństwo obywatelskie wyedukowane przez młodych prawników w czasie lipcowych protestów też nie popuści, aby dyktatura swobodnie wzięła naród za mordę.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Według Macierewicza, sprawcą wszelkiego zła w polskiej armii jest „złoty fundusz”

Według Macierewicza, sprawcą wszelkiego zła w polskiej armii jest „złoty fundusz”

Szef resortu obrony Antoni Macierewicz stoi na stanowisku, że obóz „dobrej zmiany” za słabo przeciwstawia się środowiskom „postkomunistycznym i liberalnym”, gdy chodzi o zmiany w armii. – „I to czasem na najwyższych szczeblach władzy w Polsce” – zaakcentował minister w rozmowie z „Gazetą Polską”. Zauważył, że „polska armia, podobnie jak cały nasz kraj, na skutek nieprzeprowadzenia niezbędnych zmian po 1989 roku przeszła proces, który można nazwać „ewolucją wsteczną”.

Według Macierewicza, w armii służą „ludzie ze „złotego funduszu”, czyli grupy wyselekcjonowanych w latach 80. wojskowych przygotowywanych do objęcia dowództwa”. – „Gdy zostałem ministrem obrony narodowej, zobaczyłem w armii ludzi ze „złotego funduszu” na kluczowych stanowiskach. To niewielka grupa, ale wciąż bardzo wpływowa – nawet jeśli znajduje się dzisiaj poza armią” – powiedział tygodnikowi Antoni Macierewicz.

Dowodził, że ich wpływy „można zaobserwować, gdy z wojska odeszło kilku generałów współodpowiedzialnych za osłabienie polskiej armii”. Podkreślił, że „nikt nie czuje się zażenowany tym, że chodzi o funkcjonariuszy wojskowej bezpieki, i tych, którzy bili czołem przed gen. Stanisławem Koziejem czy prezydentem Bronisławem Komorowskim”.

Macierewicz opowiadał, że „milczenie gen. Mieczysława Cieniucha, dowodzącego „grupą wsparcia” dla ekspertów pracujących w Smoleńsku, pomagało upowszechniać kłamstwo smoleńskie. (…) Wówczas nie mieli odwagi ani bronić swoich towarzyszy broni leżących w błocie smoleńskim, ani Polaków skazywanych na bezradność wobec Rosji! Tchórzliwe milczenie było wtedy nazywane odwagą, dziś odwagą nazywa się atakowanie wzmacniania armii” – mówił szef MON.

Innym typowym przykładem wpływów wojskowych ze „złotego funduszu” jest – jego zdaniem –„skoncentrowany atak na wojska obrony terytorialnej, podsycanie niechęci wobec NATO i USA i obrona skompromitowanych grup interesu” w armii. Minister przypomniał krytykę budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Jest zdania, że przeciwnicy tej inicjatywy wspierają swym stanowiskiem Kreml.

Macierewicz w wywiadzie oznajmił, że o „złotym funduszu” dowiedział się, kiedy objął resort, a dokładnie przy zapoznawaniu się z życiorysami wojskowych przedstawianych do awansu. Minister nie chciał zdradzić, kto zgłosił ich kandydatury.

Prowadząca wywiad zasugerowała, że to, co zostało zaprojektowane na początku lat 80., może się dziś odbić bardzo negatywnie na polskiej armii. Macierewicz potwierdził: – „I to bardzo agresywnie wśród tych, którzy tworzą gremia mające wspierać środowiska postkomunistyczne czy liberalne. Tych, którzy działają w myśl zasady „ulica i zagranica”. Dał przykład generała – zatrzymując dla siebie jego personalia – którego zaliczył do tego grona, bo twierdził, że „polska armia nigdy nie będzie zdolna przeciwstawić się Rosji”.

To wszystko pokazuje i wyjaśnia – zdaniem Macierewicza – jak „komuniści dobrze przygotowali się do III RP i transformacji ustrojowej. (…) Nikt z polityków okrągłostołowych z tym nie walczył, przeciwnie – te mechanizmy i tę mentalność przenoszono z wojska na całe społeczeństwo. Ludzie, którzy podejmowali decyzję o Okrągłym Stole, doskonale wiedzieli, że w ten sposób zakorzeniają postkomunistyczne układy” – mówił szef resortu obrony.

Na koniec Antoni Macierewicz zapewnił, że armia w pełni aprobuje wprowadzane zmiany, choć presja „złotego funduszu” jest bardzo duża, a Rosjanie są świadomi potencjału wojsk obrony terytorialnej. Stwierdził, że nasi sojusznicy bardzo dobrze oceniają jego politykę wobec polskiej armii.

 

koduj24.pl

„Prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”, czyli debata w Sejmie o sądach

„Prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”, czyli debata w Sejmie o sądach

W Sejmie debata poselska nad prezydenckimi projektami o SN i KRS, a przed budynkiem parlamentu protest Obywateli RP.

To kuriozalna debata, bo w Sejmie powinno najpierw odbyć się głosowanie nad wetami prezydenta, a dopiero potem posłowie mogliby dyskutować nad zgłoszonymi przez Dudę projektami. Na dodatek wciąż opinia publiczna nie zna poprawek, które zostały uzgodnione przez Kaczyńskiego i Dudę.

Jednak PiS chce jak najszybciej wprowadzić nowe ustawy o SN i KRS, więc – nie bacząc na nic – prace nad prezydenckimi projektami rozpoczęły się. Jako pierwszy głos w imieniu klubu PiS zabrał Stanisław Piotrowicz. – „Reforma proponowana przez pana prezydenta pozostaje w zgodzie z Konstytucją i w zgodzie z zasadami demokracji. Demokracja to system rządów i forma sprawowania władzy, w której źródło władzy stanowi wola większości obywateli. Z woli większości obywateli został wyłoniony ten parlament” – oświadczył poseł PiS.

Na galerii sejmowej zasiadły też 3 kobiety w koszulkach z napisem „Konstytucja”. W trakcie wystąpienia Piotrowicza strażnik sejmowy kazał im założyć swetry, by zakryły napis na koszulkach. Borys Budka z PO wystąpił z wnioskiem formalnym: – „Proszę o wyjaśnienie, czy takie wydarzenie miało miejsce”.

Robert Kropiwnicki z PO wszedł na mównicę po wystąpieniu Piotrowicza i powiedział: – „Przychodzi listopad, wychodzą wszystkie ciemne mary i prokurator z PRL zaczyna nas uczyć demokracji”. Poseł zauważył, że w Sejmie trwa debata nad projektem, który jest nieaktualny, bo poprawki dopiero zostaną do niego wprowadzone. – „Ani poseł Piotrowicz ani pani podsekretarz [z Kancelarii Prezydenta – przyp. red.] nie mówią, co uzgodniliście ciemną nocą. Jakież wielkie afery były dotyczące SN? Nie było żadnych afer, żadnych afer nie potraficie wskazać. Sąd Najwyższy jest wam potrzebny do ułaskawiania waszych kolegów, którzy mieli wyroki. Chcecie powstrzymywać wyroki panów Kamińskiego, Wąsika i innych” – mówił Kropiwnicki. Jak dodał – „to jest makabryczne”.

– „Kłócicie się we własnym obozie o to, kto ile weźmie stołków. Chcecie doprowadzić do tego, żeby żona prokuratora krajowego, zastępcy Zbigniewa Ziobry, która została prezesem sądu, została sędzią Sądu Najwyższego. Do tego potrzebujecie zmiany ustawy o Sądzie Najwyższym, właśnie po to tworzycie nową izbę, by wsadzić tam swoich kolegów, którzy będą orzekać po waszej linii” – mówił poseł Platformy.

– „Nie wiemy jak będzie wyglądał ostateczny projekt ustawy o SN, bo zamiast szerokich konsultacji mamy nieformalne, żeby nie powiedzieć – tajne negocjacje. Biorąc jednak pod uwagę prezentowane przez PiS i pana prezydenta stanowisko, to dalej jest to projekt sprzeczny z Konstytucją” – powiedziała Barbara Dolniak z Nowoczesnej. Dodała, że jej partia wnioskuje o odrzucenie projektu.

Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów stwierdził, że prezydenckie propozycje są częścią kolejnego rozdziału „zabierania Polakom demokracji”. – „Nie pozwolimy wam zmienić ustroju, bo ten ustrój, choć niedoskonały, był ustrojem, który zapewnił Polakom najlepsze 25 lat w ostatnich kilkuset latach historii; i tego koła historii nie pozwolimy wam odwrócić” – mówił, zwracając się do posłów PiS. – „Ci wszyscy, którzy łudzili się, że prezydent Rzeczypospolitej stanął na straży wartości demokratycznych i dlatego zawetował ustawy, nie mieli racji. Dzisiaj widzimy to bardzo wyraźnie, że nie był to spór o istotę, spór o wolność, spór o wymiar sprawiedliwości; była to po prostu personalna przepychanka”.

A tymczasem przed Sejmem gromadzą się przeciwnicy zmian w sądownictwie. „Nieocenione” TVP Info na pasku informuje – „Polacy przeciwko totalnej opozycji – przed Sejmem wspiera ja zaledwie garstka protestujących”. Zamieszczane w sieci zdjęcia zadają kłam temu stwierdzeniu. Widać na nich także dziesiątki policyjnych samochodów. „PiS boi się reakcji suwerena” – komentuje jeden z internautów.

koduj24.pl

PEK pytana czy Kaczyński zostanie premierem: Po co mu taki kłopot? Ma ludzi którzy na jego pstryknięcie wykonują każde polecenie

PEK pytana czy Kaczyński zostanie premierem: Po co mu taki kłopot? Ma ludzi którzy na jego pstryknięcie wykonują każde polecenie

– Po co jemu taki kłopot? On dzisiaj ma nieograniczoną władzę w Polsce, ma ludzi którzy na jego pstryknięcie wykonują każde jego polecenie, a on jest bezkarny. Po co mu taki kłopot żeby pastwiła się nad nim opozycja? – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Wydarzeń” Polsat News, pytana czy Jarosław Kaczyński zostanie premierem.

 

PEK: Tusk to prawdziwy patriota. To ostatnia osoba która by źle życzyła Polsce

– Jedno co chcę powiedzieć. Donald Tusk to prawdziwy patriota. To człowiek który tu przez 7 lat był premierem polskiego rządu, po drodze był wicemarszałkiem ale jest w polskiej polityce od lat i to ostatnia osoba która by źle życzyła Polsce – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Wydarzeń” Polsat News.

300polityka.pl

STAN GRY: Osiecki: Przez wniosek PO nowy rząd w styczniu? Fakt nie wierzy w premierostwo prezesa PiS, Bielecki: Potrzebny nowy układ PiS z UE

— List 17 organizacji pozarządowych​ (m.in. Centrum Cyfrowego, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Panoptykonu, ePaństwo)​ z apelem do rządu aby zajął zdecydowane stanowisko przeciw zaproponowanym przez Komisję Europejską rozwiązaniu – obowiązkowi monitorowania przez platformy internetowe wszystkich treści zamieszczanych przez użytkowników i filtrowania tych treści pod kątem naruszeń prawa autorskiego. https://centrumcyfrowe.pl/wp-content/uploads/2017/11/list-organizacji_art.-13_final-.pdf

— PRZEZ WNIOSEK PO DO ZMIAN MOŻE DOJŚĆ DOPIERO W STYCZNIU – Grzegorz Osiecki w DGP: “– Jest przekonanie, że najpierw trzeba odrzucić wniosek, a dopiero potem dokonać zmian – mówi polityk PiS. A ponieważ dotąd najbardziej prawdopodobnym terminem zmian w rządzie był czas około 6 grudnia, wniosek Platformy niemal na pewno spowoduje przesunięcie terminu rekonstrukcji. – Efekt może być taki, że zmiany będą dopiero w styczniu, a to nie byłoby dobre – twierdzi jedna z osób związanych z PiS. Choć część polityków partii widzi, że możliwy jest też inny scenariusz. – Możemy przełożyć głosowanie na połowę grudnia, dokonać zmian wcześniej i wtedy wniosek PO stanie się bezprzedmiotowy – przekonuje członek rządu. Rozwój wypadków zależy także od zakresu zmian oraz sposobu ich przeprowadzenia. Jeśli nie będzie zmiany szefa rządu, a tylko ministrów, to Beata Szydło przedstawi nowe nominacje prezydentowi”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/563051,po-gra-na-kompromitacje-pis-konstruktywne-wotum-nieufnosci.html

— DEMENTUJEMY PLOTKI DLACZEGO KACZYŃSKI NIE ZOSTANIE PREMIEREM – jedynka Faktu.

— KACZYŃSKI PREMIEREM? UJAWNIAMY DLACZEGO NIE – Fakt na dwie strony (Magdalena Rubaj, Mikołaj Wójcik): “Zadawaliśmy też drugie pytanie: czy na jakimkolwiek gremium partyjnym z udziałem prezesa – węższym czy szerszym – był dyskutowany wariant rekonstrukcji inny niż zaproponowany formalnie przez premier Beatę Szydło? Nigdy nie był. Jak więc można poważnie brać pod uwagę scenariusz, który za około dwa tygodnie ma stać się faktem, a nie był poruszony na żadnym gremium? Ba, według naszej wiedzy także na żadnym spotkaniu z prezydentem, Jarosław Kaczyński nie powiedział, że zamierza stanąć na czele rządu. Nie obiecywał dymisji Antoniego Macierewicza, a jedynie sondował pomysł na przejęcie przez Andrzeja Dudę spraw zagranicznych. Był to jednak scenariusz związany z powierzeniem teki szefa MSZ Krzysztofowi Szczerskiemu (45 l.), a objęciem przez Kaczyńskiego fotela premiera”.

— FAKT ZADAJE PYTANIE CZY PJK JEST ZADOWOLONY Z PBS: “Nie jest na tyle zadowolony, by uznać, że wszystko jest w porządku. Ale nie jest na tyle niezadowolony, by być zmuszonym do szukania następcy Beaty Szydło”.

— PREZES BUDUJE MAPĘ POWIĄZAŃ – dalej Fakt: “Po trzecie wreszcie, to idealny moment na zbadanie… kto i komu wynosi informacje. Tak prezes buduje sobie mapę powiązań i sympatii w swoim obozie. Czy to wszystko oznacza, że Kaczyński nie zostanie premierem? Gdyby autorzy powyższej analizy mieliby się z kimś o to zakładać, postawiliby dużo, że nie zostanie. Ale przecież tu wszystko zależy od decyzji jednego człowieka. A on milczy…” http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/jaroslaw-kaczynski-znow-zostanie-premierem-rekonstrukcja-rzadu/6kpxmwb

— LEKARZE SPRAWDZAJĄ ZDROWIE KACZYŃSKIEGO – SE: “Od wielu lat spekuluje się na temat zdrowia Jarosława Kaczyńskiego. W ostatnich tygodniach prezes przechodził badania w jednym z warszawskich szpitali, a także w jednym z ośrodków medycznych położonych 300 km na północ od stolicy. – Prezesowi dokucza kolano, ma problemy ortopedyczne, ma też swój wiek i związane z tym inne różne dolegliwości. – Rozumiem, że Jarosław Kaczyński się zastanawia, czy podoła też ciężkiej harówie, jaką jest praca premiera – mówi nam ważny polityk PiS”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/lekarze-sprawdzaja-czy-kaczynski-moze-byc-premierem_1028521.html

— OPOZYCJA JAK ZRZĘDZENIE GDERLIWEJ CIOTKI – Michał Szułdrzyński w RZ: “Jak może być wiarygodna dla wyborców opozycja, której niemal żadne prognozy ekonomiczne się nie spełniły? Realizacja obietnic PiS miała doprowadzić Polskę do ruiny, tymczasem przeciętny wyborca widzi kwitnącą gospodarkę, rosnące wpływy z podatków, deficyt budżetowy utrzymany w ryzach i same pozytywne sygnały ekonomiczne. Nowa narracja opozycji – że być może dziś nie jest tak źle, ale w przyszłości wszystko zakończy się katastrofą – przypomina zrzędzenie gderliwej ciotki, by zabrać ze sobą szalik, bo być może po południu będzie wiało, choć na niebie widać słońce i ani jednej chmurki. Owszem, gdyby gospodarka nagle się załamała, część wyborców odwróciłaby się od PiS i postawiła na opozycję. Pytanie tylko, czy opozycja uważa, że to scenariusz, którego należałoby Polsce życzyć. http://www.rp.pl/Komentarze/171129707-Michal-Szuldrzynski-Nie-wystarczy-byc-anty-PiS-em.html

— POLSKA POTRZEBUJE HISTORYCZNEGO POROZUMIENIA, ŻE ZACHÓD ZAAKCEPTUJE REFORMY PIS A POLSKA ZOBOWIĄŻE SIĘ DO PRZESTRZEGANIA ZASAD LIBERALNYCH DEMOKRACJI – Jędrzej Bielecki w RZ: “Dziś Polsce potrzeba równie historycznego porozumienia, w ramach którego zachodni przywódcy zaakceptują reformy przeprowadzone przez PiS, a nasz kraj zobowiąże się do przestrzegania fundamentalnych zasad działania liberalnych demokracji. Tylko prezydent RP o mocnych kompetencjach może do tego doprowadzić”.

— JĘDRZEJ BIELECKI PORÓWNUJE DROGĘ DUDY DO DROGI DE GAULLE’A: “Nie ma dziś w Polsce polityka klasy Charles’a de Gaulle’a. Jednak kompromis, do jakiego Andrzej Duda chce przekonać Jarosława Kaczyńskiego przed rekonstrukcją rządu, pozwoli na wprowadzenie na polski grunt przynajmniej niektórych pomysłów generała na skuteczną politykę obronną i zagraniczną. Negocjacje między prezydentem i prezesem PiS przedłużają się, bo chodzi o znacznie więcej niż personalia. To rozgrywka o wizję państwa, przyszły kierunek jego rozwoju na lata, może dziesięciolecia”. http://www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/311219928-Jedrzej-Bielecki-Francuska-droga-prezydenta-Dudy.html

— PIS OTRZYMAŁBY 16 MANDATÓW WIĘCEJ, ALE NIGDZIE NIE ZMIENIA TO STOSUNKU SIŁ – DR FLIS W NOWEJ KONFEDERACJI: “W przypadku sejmików wojewódzkich – przy ich stosunkowo niewielkiej liczebności i braku akumulacji w skali kraju – efekt nagradzający zwycięzcę jest nieprzewidywalny. W symulacyjnym podziale, jaki przeprowadziłem, faktycznie PiS po zmianach otrzymałby 16 mandatów więcej, co jest pewną korzyścią, jednak w żadnym województwie nie zmienia to układu sił. Z pewnością natomiast lewica (czwarta w kolejności wg liczby głosów) wedle tej symulacji traci ponad połowę stanu posiadania”. https://nowakonfederacja.pl/ordynacja-wyborcza-pozorna-korzysc-dla-pis/

— KWAŚNIEWSKI CHWALI DUDĘ ZA REAKCJĘ – jak mówi Michałowi Gostkiewiczowi w gazeta.pl: “Ryzyko, że ta fala szeroko się rozleje, a PiS będzie za to ponosił odpowiedzialność. Co więcej, choć prezydent Duda zreflektował się i po Marszu nacjonalizm sensownie potępił, PiS może okazać się wobec wzbierającej nacjonalistycznej fali bezradne. Ponieważ może ona okazać się większa, niż niektórzy sądzą. PiS zakłada, że na tej fali da się popłynąć. A na końcu może się okazać, że ona ich zmiecie. To jest zjawisko, które pokazuje wielokrotnie historia cywilizacji. Ludobójstwo w Rwandzie – żeby daleko nie szukać. Wszędzie mechanizmy są takie same. Jeśli nie postawimy tamy takim zjawiskom, koniec zawsze jest tragiczny”.

— KWAŚNIEWSKI: PATRIOTYZM TO NIE MARZENIE O KOLEJNYM POWSTANIU: “Patriotyzmem powinna być praca, osiągnięcia kulturalne i sportowe, innowacyjność, jak najlepsza edukacja jak najszerszych mas społecznych. To powinny być czyste lasy, dobre drogi, wysoka higiena osobista, znajomość języków obcych. Taki powinien być wymiar współczesnego patriotyzmu, a nie marzenie o kolejnym powstaniu, w którym nie wiadomo kto z kim będzie musiał walczyć, ale my, Polacy, będziemy musieli ginąć! Oczywiście mówię to wszystko, mocno upraszczając”.

– KWAŚNIEWSKI O LEWICY: “W Polsce są z grubsza trzy środowiska lewicowe – nostalgiczne SLD, młoda lewica z Razem i kilkoro ciekawych ludzi – Robert Biedroń, Basia Nowacka – bez wsparcia partyjnego. I co jest najgorsze? Że te trzy środowiska, które razem mogłyby liczyć na 10-12 proc. głosów, nie mają zdolności koalicyjnej. Choć, jeśli Razem dostanie powyżej 5 proc. w wyborach, to będę zadowolony. Oni mnie nie lubią, ale ja się będę cieszył. http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22676277,aleksander-kwasniewski-polska-sie-zamyka.html#MT

— KUKIZ: LEPSZY PATRYK JAKI NIŻ KTOŚ Z PO: “– Gdybym miał wybór między Patrykiem Jakim a Rafałem Trzaskowskim, to swój głos oddałbym na Jakiego – stwierdził Paweł Kukiz podczas konferencji prasowej z udziałem lokalnych działaczy ugrupowania. – Choć to wybór między dżumą a cholerą – zaznaczył”. http://opole.wyborcza.pl/opole/7,35086,22672633,pawel-kukiz-lepszy-patryk-jaki-niz-ktos-z-po-choc-to-wybor.html

— MICHAŁ DANIELEWSKI O DWÓCH BLOKACH OPOZYCJI: “W takim układzie optymalny dla opozycji wydaje się układ dwóch bloków: Centrowego (PO+N) i Ludowego (PSL+Razem+IP+SLD). Układ oczywiście karkołomny, ale zachowujący minimalną spójność programową i dający szansę ogrania PiS jego własną bronią i wzięcia dwóch opozycyjnych mandatów na trzy nawet w okregu, gdzie najwięcej głosów dostał PiS (wystarczy np. układ 32/25/17). Just saying”.
https://m.facebook.com/permalink.php?story_fbid=756250064582503&id=100005925496819

— POLSKA W RĘKACH KASPERSKY’EGO – JEDYNKA RZ: “Amerykanie twierdzą, że rosyjski antywirus szpieguje na rzecz Kremla i go zakazali. U nas nadal kupują go urzędy”. http://www.rp.pl/Telekomunikacja-i-IT/311219919-Polska-w-sieci-Kasperskyego.html&template=restricted

— JACEK SASIN WSPOMINA ZACHOWANIE BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO PO SMOLEŃSKU: “Sasin przypominał o pierwszym spotkaniu po katastrofie z Bronisławem Komorowskim, mówiąc: – To mną wstrząsnęło. Rozmawiał (Bronisław Komorowski) o katastrofie smoleńskiej jak o zwykłym zdarzeniu. Pierwsze pytanie i słyszę z uśmiechem: „No co tam słychać?” (…) To wzbudziło mój niesmak. Taka rubaszność… Jak bardzo mocno oceniał Sasin: – Odniosłem wrażenie źle skrywanej radości i zadowolenia. Poseł dodał przy tym, że jego zdaniem od samego początku taki był plan na narrację, że to piloci zdecydowali się „szaleńczo lądować” co miało zdyskredytować pasażerów samolotu (zwłaszcza Lecha Kaczyńskiego)”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/wstrzasajace-wspomnienia-sasina-po-katastrofie-smolenskiej_1028653.html

— SĄDY POD BUT – jedynka GW: “PiS chce sprawę sądów zamknąć przed planowaną na grudzień rekonstrukcją rządu. Bo premierem ma zostać Jarosław Kaczyński i partia uważa, że powinien mieć czystą kartę na początku swojej misji”. http://wyborcza.pl/7,75398,22678035,sady-pod-but.html

— KOBIETY OGRAJĄ RYSIA? – Fakt: “Dodaje, że choć formalnie kandydatką na szefa partii jest Lubnauer, o podziale stanowisk decyduje Gasiuk-Pihowicz. Ta ma również zabiegać o miejsce w zarządzie dla posła Adama Cyrańskiego z Kielc. Z drugiej strony słychać głosy, że zbytnia uległość Lubnauer wobec koleżanki może jej zaszkodzić. – Katarzyna wcześniej zapewniała, że zgadza się na zaproponowany przez Petru skład zarządu. A teraz, pod wpływem Kamili, stawia wszystko na głowie – słyszymy od rozmówcy zbliżonego do władz partii”. https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kandydaci-w-wyborach-na-przewodniczacego-nowoczesnej/hc91bw9

— TOMASZ LEŚNIAK MOCNO O MAJCHROWSKIM I KRAKOWSKIEJ REPRYWATYZACJI: “Nasze zaangażowanie zaczęło przeszkadzać prezydentowi Majchrowskiemu, gdy zajęliśmy się reprywatyzacją. Wynika to pewnie z tego, że dla polityków temat reprywatyzacji jest niewygodny. W końcu za brak ustawy regulującej ten problem odpowiadają wszystkie opcje polityczne, które rządziły po 1989 roku – mówi Tomasz Leśniak ze stowarzyszenia Miasto Wspólne”. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22678183,tomasz-lesniak-skutecznie-uderzyc-w-reprywatyzacyjna-mafie.html

— RZ O MOŻLIWEJ NOWEJ AMBASADOR USA W WARSZAWIE: “Mosbacher była zaproszona już na 40. urodziny Trumpa. Od tego czasu stale utrzymywali kontakt. Szczególny znak zaufania: miliarder pozwala jej zabrać na pokład swojego samolotu dwa psiaki, choć ma podobno obsesję na punkcie nieskazitelnej czystości. Mosbacher jest zresztą tak przyzwyczajona do swoich zwierzaków, że zamierza je sklonować. Wielką fortunę zbudowała najpierw dzięki karierze w amerykańskim przemyśle kosmetycznym, a potem trzem intratnym małżeństwom (i rozwodom), w tym z Robertem Mosbacherem, przedsiębiorcą naftowym z Teksasu i sekretarzem handlu u George’a H.W. Busha”. http://www.rp.pl/Prezydent–USA/171129701-Przyjaciolka-Trumpa-zostanie-ambasadorem-w-Polsce.html

— MONIKA OLEJNIK Z BAŁWANEM BLISKO SEJMU:https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1620850934641339&id=155449451181502

— 300LIVE:
Sejm uzupełnił harmonogram obrad o prezydenckie projekty ustaw o sądach
Kuchciński: Nadużywanie wniosków formalnych pokazuje, że zmiany w regulaminie są potrzebne
Suski: Do dziś nie ma wyników wyborów do sejmików
Kukiz apeluje do Kaczyńskiego o wycofanie ordynacji
Gasiuk chce ujawnienia poprawek do ustaw Dudy
Petru chce debaty ws nowych faktów ws śmierci Stachowiaka
Budka chce odroczenia debaty o projektach prezydenckich do czasu rozpatrzenia wet
Nitras chce debaty o Bojanowskim: Ten człowiek jest sygnalistą! Błaszczak mocno odpowiada
Zmiany w harmonogramie Sejmu. Debata o sądach wcześniej, wieczorem handel w niedziele
Gasiuk-Pihowicz: Wniosek PO o wotum nieufności może przykryć to, co ważne. Czas jego złożenia nie jest najlepszy
Petru w liście do struktur: Jestem otwarty na rozmowy z wami o przyszłości Nowoczesnej i o przyszłości Polski
Gasiuk-Pihowicz zapowiada na piątek demonstrację przed Pałacem Prezydenckim
Gasiuk-Pihowicz: Nowoczesna potrzebuje zmiany
Karczewski o sądach: Senat zajmie się projektami na jednym z najbliższych posiedzeń
Karczewski: Prezes Kaczyński jest w świetnej formie
http://300polityka.pl/live/2017/11/22/#post-346773

300polityka.pl

Duda przehandlował z Kaczyńskim niezależność sądownictwa

Znamy zatem ustalenia w sprawie ustaw sądowniczych, jakie niekonstytucyjnymi procedurami poczynili Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda. Cała władza przechodzi w ręce PiS, sądownictwo powszechne domyka dyktat PiS, trójpodział władzy znajduje się w jednych rękach, prezesa Kaczyńskiego.

Od początku przecież nie chodziło o reformę sądownictwa, tylko w jaki sposób nad nim uzyskać władzę. Jedna ustawa – najważniejsza z punktu widzenia obsady władzy sądowniczej na terenie Polski – przeszła już w lipcu z podpisem Dudy.

Dwie inne zawetowane przez prezydenta w istocie były pretekstem do handlu politycznego między zapleczem Dudy i obozem Kaczyńskiego, a przy okazji protest obywatelski został uciszony i wyrolowany.

Patryk Michalski z RMF FM ustalił, jak ma wyglądać ustalona przez Kaczyńskiego i Dudę reforma. Jeden punkt w tych zapisach jest ważny, reszta to bicie piana, zmyłka, mgła. 15 członków Krajowej Rady Sądowniczej będzie wybieranych przez… prezydium Sejmu, w którym większość ma PiS.

Zapisy w ustawie są bardziej skompolikowane, powodujące, iż procedura sejmowa jest rytuałem. Czyli wiadomo, co ma zapaść, ale „panie i panowie, musimy się powygłupiać, bo sejm i sądownictwo to instytucje poważne dla publiki”.

Jest to zwykłe zaciemnienie proceduralne, wciskanie kitu. Każdy z klubów poselskich może zgłosić 9 kandydatów na członków KRS z gwarantownym znalezieniem się jednego na ostatecznej liście. Kto ma się znaleźć na liście 15 kandydatów decyduje wspomniane prezydium Sejmu, w którym PiS przepuszcza co i kogo chce, bo ma w nim większość.

Lista 15 kandydatów na członków KRS jest głosowana przez Sejm, najpierw ma uzyskać 3/5 (rytuał, który nie przejdzie), a jak nie uzyska tej większości (bo nie uzyska) dochodzi do drugiego głosowania na listę – tym razem wystarczy kwalifikowana większość.

Ileż w tym rytuale picu, wciskanie kitu ciemnemu ludowi, że to demokracja. Ustawa jest niekonstytucyjna, ustrój zostaje w ten sposób złamany. KRS  jest więc we władzy polityków PiS, gdyż będą mieli w nim większość, co najmniej 9 członków. Wszystko więc na forum KRS są w stanie przegłosować.

Co Duda w tym handlu z prezesem uzyskał? Najprawdopodobniej sprawy zagraniczne przechodzą w ręce jego zapelecza, a także inne ważne dla niego trofeum – głowę Macierewicza. a na jego polityczna dekapitację wskazują jego brednie o nowym złotym cielcu spisku w Wojsku Polskim, złotym funduszu.

Sądownictwo zatem przestaje być niezależne. Co dalej? Władze Unii Europejskiej upomną się o demokrację w Polsce, nakładając na nasz kraj rezolucje, a potem różne bolesne sankcje. Społeczeństwo obywatelskie wyedukowane przez młodych prawników w czasie lipcowych protestów też nie popuści, aby dyktatura swobodnie wzięła naród za mordę.

Według Macierewicza, sprawcą wszelkiego zła w polskiej armii jest „złoty fundusz”

Według Macierewicza, sprawcą wszelkiego zła w polskiej armii jest „złoty fundusz”

Szef resortu obrony Antoni Macierewicz stoi na stanowisku, że obóz „dobrej zmiany” za słabo przeciwstawia się środowiskom „postkomunistycznym i liberalnym”, gdy chodzi o zmiany w armii. – „I to czasem na najwyższych szczeblach władzy w Polsce” – zaakcentował minister w rozmowie z „Gazetą Polską”. Zauważył, że „polska armia, podobnie jak cały nasz kraj, na skutek nieprzeprowadzenia niezbędnych zmian po 1989 roku przeszła proces, który można nazwać „ewolucją wsteczną”.

Według Macierewicza, w armii służą „ludzie ze „złotego funduszu”, czyli grupy wyselekcjonowanych w latach 80. wojskowych przygotowywanych do objęcia dowództwa”. – „Gdy zostałem ministrem obrony narodowej, zobaczyłem w armii ludzi ze „złotego funduszu” na kluczowych stanowiskach. To niewielka grupa, ale wciąż bardzo wpływowa – nawet jeśli znajduje się dzisiaj poza armią” – powiedział tygodnikowi Antoni Macierewicz.

Dowodził, że ich wpływy „można zaobserwować, gdy z wojska odeszło kilku generałów współodpowiedzialnych za osłabienie polskiej armii”. Podkreślił, że „nikt nie czuje się zażenowany tym, że chodzi o funkcjonariuszy wojskowej bezpieki, i tych, którzy bili czołem przed gen. Stanisławem Koziejem czy prezydentem Bronisławem Komorowskim”.

Macierewicz opowiadał, że „milczenie gen. Mieczysława Cieniucha, dowodzącego „grupą wsparcia” dla ekspertów pracujących w Smoleńsku, pomagało upowszechniać kłamstwo smoleńskie. (…) Wówczas nie mieli odwagi ani bronić swoich towarzyszy broni leżących w błocie smoleńskim, ani Polaków skazywanych na bezradność wobec Rosji! Tchórzliwe milczenie było wtedy nazywane odwagą, dziś odwagą nazywa się atakowanie wzmacniania armii” – mówił szef MON.

Innym typowym przykładem wpływów wojskowych ze „złotego funduszu” jest – jego zdaniem –„skoncentrowany atak na wojska obrony terytorialnej, podsycanie niechęci wobec NATO i USA i obrona skompromitowanych grup interesu” w armii. Minister przypomniał krytykę budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Jest zdania, że przeciwnicy tej inicjatywy wspierają swym stanowiskiem Kreml.

Macierewicz w wywiadzie oznajmił, że o „złotym funduszu” dowiedział się, kiedy objął resort, a dokładnie przy zapoznawaniu się z życiorysami wojskowych przedstawianych do awansu. Minister nie chciał zdradzić, kto zgłosił ich kandydatury.

Prowadząca wywiad zasugerowała, że to, co zostało zaprojektowane na początku lat 80., może się dziś odbić bardzo negatywnie na polskiej armii. Macierewicz potwierdził: – „I to bardzo agresywnie wśród tych, którzy tworzą gremia mające wspierać środowiska postkomunistyczne czy liberalne. Tych, którzy działają w myśl zasady „ulica i zagranica”. Dał przykład generała – zatrzymując dla siebie jego personalia – którego zaliczył do tego grona, bo twierdził, że „polska armia nigdy nie będzie zdolna przeciwstawić się Rosji”.

To wszystko pokazuje i wyjaśnia – zdaniem Macierewicza – jak „komuniści dobrze przygotowali się do III RP i transformacji ustrojowej. (…) Nikt z polityków okrągłostołowych z tym nie walczył, przeciwnie – te mechanizmy i tę mentalność przenoszono z wojska na całe społeczeństwo. Ludzie, którzy podejmowali decyzję o Okrągłym Stole, doskonale wiedzieli, że w ten sposób zakorzeniają postkomunistyczne układy” – mówił szef resortu obrony.

Na koniec Antoni Macierewicz zapewnił, że armia w pełni aprobuje wprowadzane zmiany, choć presja „złotego funduszu” jest bardzo duża, a Rosjanie są świadomi potencjału wojsk obrony terytorialnej. Stwierdził, że nasi sojusznicy bardzo dobrze oceniają jego politykę wobec polskiej armii.

koduj24.pl

RMF: Znamy szczegóły poprawek do ustaw sądowych

Posłowie będą głosowali na listę piętnastu kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, przygotowaną wcześniej przez prezydium Sejmu, a nie na poszczególnych kandydatów. To jedna z poprawek uzgodnionych pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Prawem i Sprawiedliwością, do których dotarł reporter RMF FM Patryk Michalski. RMF FM ujawnia kulisy porozumienia przed pierwszym czytaniem sądowych ustaw.

 

Według informatorów radia, podczas negocjacji pomiędzy Pałacem Prezydenckim a PiS, prezydent podkreślał, że nowe zasady wyboru członków KRS muszą gwarantować możliwość udziału opozycji. Dlatego w poprawce określono, że każdy klub parlamentarny będzie mógł przedstawić maksymalnie 9 swoich kandydatów i co najmniej jeden z nich musi zostać uwzględniony.

To oznacza, że najpierw kluby przedstawią swoje propozycje. Ale ostateczna lista zostanie wyłoniona za zamkniętymi drzwiami – pomiędzy marszałkiem i wicemarszałkami Sejmu. Według poprawki w wyłanianym składzie KRS będzie musiało być co najmniej dwóch przedstawicieli sądów rejonowych.

Na sali plenarnej posłowie będą mogli więc zaakceptować całą listę albo ją odrzucić. W pierwszym kroku głosowanie będzie wymagało większości 3/5 głosów. W przypadku niepowodzenia, za drugim razem wystarczy większość bezwzględna. Jeżeli i to się nie uda – wybór członków KRS rozpocznie się na nowo.

Jeżeli poprawka wejdzie w życie, a opozycja zgłosi swoich kandydatów, to PiS będzie mógł obsadzić w KRS 9 miejsc, sześć pozostanie dla opozycji.

Groźba weta ws. SN

Prawo i Sprawiedliwość chce także skrócić okres, w którym będzie można wnieść skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna z poprawek uzgodnionych pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Prawem i Sprawiedliwością, do których jako pierwszy dotarł reporter Patryk Michalski. Z informacji dziennikarza RMF FM wynika, że skarga nadzwyczajna to jeden z najgorętszych punktów spornych.

Rozmówcy Patryka Michalskiego twierdzą, że Andrzej Duda w negocjacjach z PiS jasno podkreślał, że jeżeli skarga nadzwyczajna zostanie usunięta albo znacząco okrojona przez PiS, to bez wahania znów sięgnie po weto.

Patryk Michalski 

RMF FM

RMF

 

fakty.interia.pl

Wyszły na jaw ukrywane dotychczas poprawki do ustawy o KRS. PiS posunęło się za daleko!

Jesteśmy właśnie świadkami ostatniego etapu przejmowania przez Prawo i Sprawiedliwość całkowitej władzy w Polsce, z podporządkowaniem sądownictwa powszechnego włącznie. Dziś rozpoczęły się sejmowe prace nad prezydencką nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz uzgodnionymi w pozakonstytucyjnym trybie poprawkami autorstwa Prawa i Sprawiedliwości.Skutkiem uchwalenia tej ustawy będzie totalna likwidacja niezależności samorządu sędziowskiego i jej podporządkowanie woli sejmowej większości. Jawnie sprzeczne z Konstytucją złamanie zasady trójpodziału władzy skutkujące stworzeniem nowej, skrajnie upolitycznionej KRS, z większością członków desygnowanych przez Prawo i Sprawiedliwość.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że cała heca toczy się nad nowelizacją ustawy, która zmienia jedynie jeden artykuł w obowiązującej ustawie o KRS, co wprost pokazuje intencje jej autorów. Nie chodzi o żadne usprawnienie sądownictwa a o czystkę kadrową, do której nowelizacja ma doprowadzić. To nie jest żadna reforma i należy głośno o tym mówić. Tym bardziej po tym, jak reporterzy RMF FM dotarlido treści poprawek PiS, na które prezydent Duda, fałszywie postrzegany jako obrońca upolitycznienia sądownictwa przystał, najprawdopodobniej w zamian za uzyskanie władzy w obszarze spraw zagranicznych i pozbycia się Antoniego Macierewicza z rządu. Co bowiem jest w tych poprawkach? Nic innego jak przekazanie całości władzy nad kandydatami do KRS w ręce Prezydium Sejmu, w którym przypomnijmy, PiS ma większość.

Z ustaleń Cezarego Michalskiego wynika, że nawet propozycja wyboru większością 3/5 sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, zwanej tzw. „poprawką Rzymkowskiego” – posła Kukiz’15, który ponoć był jej pomysłodawcą będzie całkowitą fikcją. Abstrahując już od samej kwestii powoływania sędziów do KRS przez Sejm, co jest jawnym złamaniem Konstytucji (ta przewiduje TYLKO DWÓCH członków KRS wybieranych przez Sejm), to wybór 15 członków wcale nie odbędzie się większością kwalifikowaną. Kluczowe bowiem znaczenie będzie miało stworzenie listy 15 kandydatów do KRS, spośród sędziów zgłoszonych przez kluby parlamentarne. Ograniczeniem ma być możliwość zgłoszenia maksymalnie 9 członków przez jeden klub i zagwarantowanie co najmniej jednemu znalezienia się na ostatecznej liście. Tyle, że ostateczny kształt listy 15 kandydatów na członków KRS będzie należał do Prezydium Sejmu.

Ten organ sejmowy liczy obecnie 6 osób, czyli marszałka Sejmu wraz z wicemarszałkami. W tym ciele znajduje się 3 polityków PiS i po jednym z Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Kukiz’15.Ważne jest jednak to, że decyzje w tym ciele zapadają większością głosów jednak przy decydującym głosie marszałka Sejmu. Oznacza to, że to Marek Kuchciński, Joachim Brudziński i Ryszard Terlecki realnie zdecydują, jakich kandydatów zatwierdzić, a jakich odrzucić. Nawet jeśli PO i .N wezmą udział w tej niekonstytucyjnej hucpie politycznej, to i tak będą zdani na łaskę polityków partii rządzącej. To, czy zatwierdzona przez PiS lista 15 kandydatów zostanie potwierdzona przez Sejm większością 3/5 czy większością bezwzględną ma zupełnie drugorzędne znaczenie.

Nie wolno bezczynnie patrzeć na to, co PiS robi z polską Konstytucją i polskim ustrojem. Dlatego też zachęcamy do udziału w protestach, jakie już w najbliższy piątek odbędą się w całej Polsce. W Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, w innych miastach pod lokalnymi sądami. To nie czas na spory i zarzuty o zawiedzione nadzieje. Dziś stawką jest polska demokracja.

Źródło: RMF FM

 

crowdmedia.pl

Reporter pyta Piotrowicza o sądy. Ten nie wytrzymuje. „Rozumiem, niemiecki właściciel” [WIDEO]

mk, 22.11.2017

Konferencja posła Stanisława Piotrowicza w Sejmie

Konferencja posła Stanisława Piotrowicza w Sejmie (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Podczas rozmowy z dziennikarzami poseł PiS Stanisław Piotrowicz wdał się w ostrą wymianę zdań z jednym z reporterów. – Ja się panu nie dziwię. W końcu tak się pracuje, jak pracodawca tego wymaga – komentował poseł.

Dziennikarze rozmawiali z posłem PiS Stanisławem Piotrowiczem o zmianach w sądownictwie. W środę po południu posłowie mają zająć się w Sejmie prezydenckimi poprawkami do ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Polityk przekonywał, że planowane przez Prawo i Sprawiedliwość zmiany są w Europie na porządku dziennym.

– Proszę mi wskazać model w państwach europejskich, w którym sędziowie decydowaliby o tym, kto będzie sędzią. Z wnioskiem o nominację sędziowską w Niemczech występuje federalny minister sprawiedliwości, podobnie jest w Austrii. Pan w kółko powtarza… – mówił Piotrowicz do reportera Onetu Kamila Dziubki, który zwracał uwagę, że jest inaczej.

– Kto wysuwa kandydatów? To pan w kółko powtarza tę nieprawdę – odpowiedział Dziubka.

– A w Polsce kto wysuwa kandydatów? Krajowa Rada Sądownictwa. Jako jedyny organ. W Polsce mamy niespotykaną w innych krajach unijnych sytuację, żeby środowisko sędziowskie decydowało o tym, jakiego kandydata przedstawi panu prezydentowi. (…) Natomiast pana proszę, żeby nie wprowadzał pan opinii publicznej w błąd – zwrócił się Piotrowicz do Dziubki.

– Ja również pana proszę o to – odparł dziennikarz.

– Nie wiedziałem, że jest ktoś tak niedouczony i potrafi w żywe oczy zapewniać… – kontynuował poseł.

– Dziękuję za komplement. Przekonamy się, panie pośle.

– Cóż się przekonamy? Dysponuję zestawieniem, we wszystkich krajach europejskich…

– Zestawienie było zmanipulowane, przecież pan dobrze o tym wie.

– (śmiech) Zmanipulowane. Jaką stację pan prezentuje? A właśnie, rozumiem, niemiecki właściciel. Niech pan się dowie, jak to w Niemczech wygląda.

– I co z tego? Jestem polskim dziennikarzem – oburzył się Dziubka.

– Pan jest pracownikiem, pracownikiem…

– Pan teraz wysuwa argumenty ad personam, czyli ucieka pan od tematu, bo nie ma pan argumentów.

– A pan nie używał argumentów ad personam? –

– Jakich? Wobec pana?

– Owszem.

– Poproszę o przykład.

– Mniejsza o to. Ja się panu nie dziwię, nie dziwię się panu. W końcu tak się pracuje, jak pracodawca tego wymaga. Dla mnie zupełnie zrozumiałe – skomentował Piotrowicz.

„Powiedzcie staremu, żeby przestał strzelać z balkonu do jeleni”. Sprawdzamy, czemu zwierzęta w Polsce nie mają lekko [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 10]

http://www.gazeta.tv/plej/19,160472,22670700,video.html

gazeta.pl

Chamski atak na Donalda Tuska

Chamski atak na Donalda Tuska

Głośny tweet szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, w którym przyrównał on politykę PiS do działań Kremla, nie przestaje ekscytować prawej strony sceny politycznej.

Ostatnio do głosu dorwał się – na antenie Telewizji Republika – niekonwencjonalny w swoich opiniach polityk PiS Stanisław Pięta, nazywając szefa Rady Europejskiej „żenującym pajacem”. –„Człowiek, który prowadził najbardziej prorosyjską politykę, dziś pomawia rząd o współpracę z Kremlem? Żenujący pajac po prostu” – stwierdził poseł PiS.

– „To kompromitacja pana Tuska, który zamiast skupić się na polityce europejskiej, ingeruje w sprawy Polski. Być może chce zwrócić na siebie uwagę w Polsce i zrobić podwaliny pod powrót. Jeśli tak będzie, to Polacy będą mogli podjąć decyzję, czy go chcą” – uzasadniał swoje stanowisko.

Jak wiemy, pan poseł potrafi wywołać konsternację swoimi komentarzami. Miesiąc temu wypowiadał się w podobnym stylu na temat protestu lekarzy rezydentów. Pięta powiedział sławetne: – „Jeżeli uczciwie głodują, to schudną”. Spotkało się to z krytyką, ale Pięta nic sobie z tego nie robi i dalej wygłasza nieparlamentarne komentarze.

Wcześniej krytycznie do słów Donalda Tuska ustosunkowała się szefowa rządu PiS Beata Szydło, nazywając je „atakiem na Polskę”. W podobnym tonie komentowały tweet Tuska prawicowe media, a flagowy program TVP -„Wiadomości” wypomniał byłemu premierowi jego spacer z Władimirem Putinem po sopockim molo. Szefa RE nazwano „człowiekiem Rosjan w Warszawie”. Jego wpis „antypolską szarżą”.

koduj24.pl

„Polska The Times”: Duda postawił Kaczyńskiemu ultimatum – nowy rząd, ale bez Macierewicza

WBG, 21.11.2017

Od lewej: Antoni Macierewicz, Marta Kaczyńska, Jarosław Kaczyński, Andrzej Gwiazda, prezydent Andrzej Duda podczas gali wręczenia nagrody im prezydenta Lecha Kaczyńskiego© fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta Od lewej: Antoni Macierewicz, Marta Kaczyńska, Jarosław Kaczyński, Andrzej Gwiazda, prezydent Andrzej Duda podczas gali wręczenia nagrody im prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Według dziennikarzy „Polski The Times”, Andrzej Duda zatwierdzi rząd Jarosława Kaczyńskiego, ale bez Antoniego Macierewicza na stanowisku szefa MON.

Zdaniem dziennikarzy „Polski The Times”, prezydent miał postawić takie ultimatum prezesowi PiS pod koniec października podczas jednego ze spotkań w sprawie ustaw dotyczących reformy sądownictwa.

„Jego pozycja nigdy nie była tak słaba”

Dziennikarze „Polski The Times” powołują się na kilka źródeł. Jeden z informatorów z kręgów rządowych miał stwierdzić, że wpływy  Antoniego Macierewicza maleją. „W przypadku Kaczyńskiego niczego nie można być pewnym, ale nie ma wątpliwości, że pozycja Macierewicza jeszcze nigdy nie była tak słaba. Raczej już przegrał” – czytamy w artykule.

Zdaniem gazety, wstępną rekonstrukcję rządu, która „wykracza daleko poza proste zmiany personalne”,  zaplanowano na 4 grudnia. Zaznaczono, że data może się zmienić „w związku z problemami zdrowotnymi prezesa”, który ponoć ma poważne problemy z nogą i obecnie przechodzi „szczegółowe badania lekarskie”.

„Ubeckie metody”

Spór na linii Andrzej Duda – Antoni Macierewicz trwa od kilku miesięcy. Chodzi o sprawę gen. Jarosława Kraszewskiego, któremu szef MON odebrał dostęp do informacji niejawnych. W zamian prezydent 15 sierpnia i 11 listopada wstrzymał nominacje generalskie, o które wnioskował MON. Ostatnio Andrzej Duda musiał tłumaczyć się ze słów, które wypowiedział na ulicy. Zapytany przez przechodnia o Antoniego Macierewicza, powiedział: „Jak będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko”.

„Ubeckie metody” Macierewicza. Andrzej Duda naprawdę to powiedział. Nagrał przypadkowy turysta

gazeta.pl

Internauci bezlitośni dla Szydło – otworzyła siedzibę agencji, która jest w Warszawie od lat (film)

– „Dla Polski, dla polskiego rządu, dzisiaj jest bardzo ważny dzień, ponieważ w Warszawie oficjalnie inaugurujemy pracę jednej z największych agencji unijnych” – mówiła premier @BeataSzydło podczas otwarcia stałej siedziby agencji #Frontex” – tak brzmiał tweet Kancelarii Premiera.

Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej” zareagował na Twitterze: – „W czerwcu Premier otwierała zbiornik wodny Świnna Poręba, który 2 lata wcześniej był otwarty przez PO. Dziś PBS inauguruje w stolicy otwarcie siedziby Frontexu, która jest w W-wie od lat. Czekam na otwarcie A2, Muzeum Powstania Warszawskiego, lotniska Chopina i wprowadzenie do UE”.

koduj24.pl

Kazimierz Marcinkiewicz: Nikt się z Polską nie liczy i nikt na Polskę nie liczy

Kazimierz Marcinkiewicz: Nikt się z Polską nie liczy i nikt na Polskę nie liczy

11 lat temu nie było powodu, żeby mnie odwoływać z funkcji premiera, chodziło tylko o prestiż. Lech Kaczyński namawiał swojego brata, żeby ten został premierem, bo – jak wielokrotnie mi powtarzał – chciał, żeby osiągnął taki prestiż. To był jedyny powód zmiany na stanowisku premiera w 2006 roku. Jak widać, takie prestiżowe sprawy są dla Jarosława Kaczyńskiego bardzo ważne – mówi w rozmowie z wiadomo.co były premier Kazimierz Marcinkiewicz, przewidując, że Kaczyński zastąpi Beatę Szydło. I dodaje: – Opozycja musi przyjąć założenie, że idziemy razem walczyć o wolność i demokrację, a jak wygramy, to będziemy się kłócić o programy. Nie może być odwrotnie. Poza tym myślę, że powinna powstać alternatywa dla konserwatystów, bo teraz takiej nie ma. Może Roman Giertych powinien zbudować nową partię tylko po to, aby ludzie, którzy mają takie poglądy, byli po stronie opozycji, a nie po stronie PiS-u. Jeżeli powstanie taka koalicja, od lewa do prawa, to zmiecie PiS

KAMILA TERPIAŁ: W polskiej polityce dużo się dzieje. Jakie pytanie pan sam sobie najczęściej zadaje.  

KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ: Dręczą mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, słabość opozycji, która powinna się jak najszybciej zjednoczyć. Polska potrzebuje opozycji silnej, współpracującej, szerokiej i antypisowskiej. Żeby bronić wolności i demokracji, opozycja musi się przebudować. Po drugie, nie pojmuję, dlaczego Jarosław Kaczyński trzyma w rządzie Antoniego Macierewicza. To jest wielki szkodnik, jakiego nie było przez dziesiątki lat. On popsuł wszystko, co mógł popsuć, i psuje także wizerunek samego PiS-u. To jest dla mnie niezrozumiałe. Prezes robi wiele głupot, ale ta jest w żaden sposób niewytłumaczalna.

A gdyby pan jednak spróbował to wytłumaczyć?

Musi być między nimi coś takiego, co powoduje, że

Antoni Macierewicz jest silniejszy od Jarosława Kaczyńskiego. Tylko zagadką jest cały czas, co to jest…

Może jego dobre układy z ojcem dyrektorem i wpływ na twardy elektorat PiS-u?

Ale to nie tłumaczy, dlaczego tak szkodzi Polsce. A to, jak bardzo szkodzi, dostrzega nawet Andrzej Duda…

Który ostatnio mówił o „ubeckich metodach” Macierewicza. Ten spór się chyba zaostrza?

Tak, to wyraźnie widać. Prezydent nie zamierza ustępować. Poczuł trochę swojej siły i to, że może sobie pozwolić na jej wykorzystanie. Lepiej późno niż wcale.

Ma na tyle siły, żeby zmusić Jarosława Kaczyńskiego do odwołania ministra obrony narodowej?

Oby. Ale ciągle nie widzę w Jarosławie Kaczyńskim takiej chęci i przede wszystkim siły.

Pytając o pytanie, jakie pan sobie zadaje, stawiałam na to: czy Jarosław Kaczyński zostanie premierem?

Nie zadaję sobie już tego pytania, bo wiem, że premierem zostanie. Fakt, zadawałem sobie dość długo to pytanie, ale niedawno dowiedziałem się, że

ktoś przekonał Jarosława Kaczyńskiego, że to najlepszy moment – w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości premier przechodzi do historii.

W „Uchu Prezesa” takich argumentów używał Mariusz Błaszczak. To on w rzeczywistości przekonał prezesa?

Nie wydaje mi się. Nie wiem, kto, ale wiem, że przekonał. To mogło być kilka osób z tzw. zakonu, które chciały, żeby Jarosław Kaczyński stanął na czele rządu, i znalazły w końcu taki haczyk.

A Jarosław Kaczyński się na ten haczyk tak po prostu złapał? To trochę dziwnie brzmi.

Według mnie, wcale nie brzmi dziwnie. 11 lat temu nie było powodu, żeby mnie odwoływać z funkcji premiera, chodziło tylko o prestiż. Lech Kaczyński namawiał swojego brata, żeby ten został premierem, bo – jak wielokrotnie mi powtarzał – chciał, żeby osiągnął taki prestiż. To był jedyny powód zmiany na stanowisku premiera w 2006 roku. Jak widać, takie prestiżowe sprawy są dla Jarosława Kaczyńskiego bardzo ważne.

Wiadomo, jak tamten prestiż się skończył.

Wiadomo. I mam nadzieję, że ten skończy się tak samo.

Czyli nie chodzi o „sukcesy” tego rządu i o to, że chce być ich ojcem?

On i tak już jest. Podczas świętowania dwulecia rządu więcej o sukcesach tego rządu mówił Jarosław Kaczyński niż Beata Szydło.

Prezes pokazuje od półtora roku, że to on rządzi w Polsce. To wiedzą wszyscy, także na świecie. On się z tym w ogóle nie kryje, a wręcz przeciwnie.

Z jakich powodów odwołałby pan teraz Beatę Szydło?

Jej odwołanie dla PiS-u będzie niekorzystne. Ona jednak rozmywa odpowiedzialność, zmiękcza elektorat, ma wysokie notowania, wyższe od Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego jej odwołanie nie ma sensu. Więcej sensu miałoby powołanie kogoś tak „miękkiego”, jak ona, czyli na przykład Mateusza Morawieckiego. Ale

zastąpienie Beaty Szydło Jarosławem Kaczyńskim będzie dobre dla nas, bo na prezesa zawsze można liczyć. On w którymś momencie zrobi coś takiego, co przekona Polaków, że rządzi źle. Jeżeli dojdzie do zmiany, to nie wytrzyma, tak jak 10 lat temu.

Teraz sytuacja jednak jest inna, będzie rządził sam, bez „przystawek”. Politycznie to sytuacja dużo bardziej komfortowa.

Ale ważne jest to, że błędna polityka rządu zaczyna się odbijać na obywatelach. PiS może się chwalić różnymi dokonaniami i dla sporej części Polaków to są rzeczy ważne i pozytywne. Ale właśnie zaczynają wychodzić niedostatki tego rządzenia. Ceny żywności radykalnie rosną i za chwilę każdy to odczuje.

Nie da się nadrobić 2 lat zastoju w inwestycjach, a to też będzie miało wpływ na wzrost cen, na przykład pewnych surowców do budowy dróg. Dostaniemy po kieszeni.

Jak szeroka będzie zapowiadana rekonstrukcja rządu? Ilu ministrów odejdzie?

Myślę, że odejdzie minister infrastruktury Andrzej Adamczyk i jego kompetencje zostaną przekazane Mateuszowi Morawieckiemu. Odejdzie też minister cyfryzacji Anna Streżyńska i jej resort trafi do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Odejdzie też Witold Waszczykowski. I to będzie cała rekonstrukcja rządu. Ale to i tak nie ma większego znaczenia, bo tak naprawdę rządzi Jarosław Kaczyński, to on wyznacza kierunki. Donald Tusk w swoim ostatnim tweecie idealnie punktuje politykę tego rządu.

Czyli podziela pan opinię byłego premiera i szefa Rady Europejskiej? Czas w taki właśnie sposób bić na alarm?

To, co napisał Donald Tusk, jest w 100 proc. prawdziwe.

Od dłuższego czasu mówię, że polska polityka zagraniczna zaczyna być polityką Moskwy. Nie chodzi tylko o kierunek, ale także o język.

Na przykład język polskiej polityki wobec Ukrainy jest językiem Kremla. Ukraina jest tymi samymi słowami atakowana z Rosji i z Polski, a chodzi przede wszystkim o ukraiński nacjonalizm. To jest wręcz nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe. Nigdy bym nie pomyślał, że Jarosław Kaczyński może się zgodzić na tak głupią politykę wobec naszych sąsiadów.

To strategia PiS czy plan Kremla? – pyta Donald Tusk. Czyli pan też zadaje sobie to pytanie?

Tak, a po rewelacjach dotyczących otoczenia Antoniego Macierewicza nie mam pewności, czy to jest tylko strategia PiS, czy strategia PiS nadana przez agentów wpływu z Moskwy.

Tylko ktoś nierozsądny nie dostrzega, że skłócenie Polski z Niemcami, Francją, a ostatnio także z Ukrainą i zamknięcie na UE, to jest polityka Moskwy wykonana przez rząd PiS.

Dlaczego Donald Tusk właśnie teraz alarmuje?

Jeżeli pisze takiego tweeta, to znaczy, że po unijnym szczycie w Göteborgu uzyskał pewność, że przekaz Polski nie spotyka się z żadnym pozytywnym odzewem, a wręcz przeciwnie, z odrzuceniem. Zapewne to usłyszał w kuluarach. On tego nie napisał tylko jako Polak i były premier, który być może chciałby wrócić do polskiej polityki, to jest ważny alarm szefa Rady Europejskiej.

PiS twierdzi, że to efekt frustracji i chęci zaszkodzenia Polsce.

To, co napisał Donald Tusk, jest prawdą, tylko rząd udaje, że tego nie widzi. Na to samo uwagę zwraca Parlament Europejski i Komisja Europejska, prezydent Francji i kanclerz Niemiec, na swój sposób oczywiście. W Polsce to samo powtarzają prawnicy i eksperci. A PiS uważa, że wszyscy się mylą, tylko oni ma rację.

Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, w jaką stronę prowadzi Polskę?

Jedynym celem Jarosława Kaczyńskiego jest utrzymanie władzy. A żeby ją utrzymać, stosuje różne metody przyciągania i utrzymywania elektoratu. Jedną z metod jest rozdawnictwo dla biednej części społeczeństwa. Dlatego właściwie cała prowincja jest za PiS-em.

Poza tym stworzył państwo dla popierających PiS, tylko oni dostają ważne posady. Polityka zagraniczna też jest prowadzona wyłącznie na użytek wewnętrzny. Przecież oni uważają, że wstali z kolan, pokazują siłę i to wmawiają swoim zwolennikom.

Jak będzie postępować z nami UE? Zdecyduje się na nałożenie sankcji?

Nie wierzę w sankcje, to będzie polityka izolacji. Zresztą to już jest polityka izolacji,

nikt się z Polską nie liczy i nikt na Polskę nie liczy.

Dlaczego Antonii Macierewicz mówi na forum międzynarodowym o „początku gorącej wojny z Rosją”?

Też się nad tym zastanawiam. Takie wypowiedzi prowadzą do izolacji ministra obrony narodowej. Przecież nikt nie traktuje poważnie tego, co mówi. On nic nie udowadnia, niczego nie załatwia, tylko gada głupoty…

Ale coś chyba chce osiągnąć takim gadaniem. Co?

No właśnie, co? Osiąga to, że ludzie przestają się z nim liczyć. A ta ostatnia wypowiedź może być też kamuflażem – z jednej strony prowadzimy politykę rosyjską, z drugiej werbalnie atakujemy Rosję, to nikt nam nie zarzuci, że jesteśmy prorosyjscy.

Co uświadomić powinien nam Marsz Niepodległości w takiej – nacjonalistycznej, ksenofobicznej i rasistowskiej – wersji?

W tej sprawie mam czyste sumienie, bo mówię o tym od dłuższego czasu –

PiS hoduje w Polsce nacjonalistów i robi to z premedytacją. Na Węgrzech partia nacjonalistyczna odbiera głosy Victorowi Orbánowi i PiS nie chce być w takiej sytuacji.

Dlatego popiera nacjonalistów i hoduje faszyzm. To jest przerażające. Jak w Polsce w ogóle można głosić takie hasła?! Przecież to właśnie nasz kraj powinien być najbardziej antyfaszystowski. To, co się dzieje, odbije się czkawką. Marsz Niepodległości to był skandal.

PiS nie ma świadomości, jak bardzo to może być niebezpieczne?

Jeżeli dąży się tylko do władzy i chce się ją utrzymać, to patrzy się przez inny pryzmat. Poza tym nacjonaliści czują, że mają przyzwolenie, dlatego czują się ośmieleni. W tym roku takich haseł było więcej.

Nic się w podejściu PiS-u nie zmieni?

Nie. To widać nawet po ich wypowiedziach. Teraz już widzą hasła, ale twierdzą, że to była rosyjska prowokacja. Jeżeli to prowokacja, to tym bardziej rosyjskich prowokatorów wsadźmy do więzień…

Beata Szydło byłaby dobrym kandydatem na prezydenta Warszawy? Nieoficjalnie mówi się, że taki jest właśnie plan.

Być może jest taki plan, bo przecież trzeba jej znaleźć jakieś miejsce.

Jarosław Kaczyński musi jakoś panią premier wynagrodzić po tych 2 latach. Ale myślę, że jednak nie będzie startowała w stolicy, bo nie ma tu dużych szans.

Pamiętajmy, że ona nie jest z Warszawy. To nawet ja byłem bardziej z Warszawy niż ona, bo przez wiele lat tu mieszkałem. A dla warszawiaków ważne jest, kto skąd przychodzi i dlaczego.

Reprywatyzacja będzie poważnym problemem dla PO i jej kandydata, czyli Rafała Trzaskowskiego?

PO jest grillowana w Warszawie i to potrwa jeszcze rok. PiS buduje narrację rządów złodziejskiej mafii w Warszawie tylko po to, żeby zrobić miejsce dla szeryfa, który zaprowadzi porządek. To jest plan na przejęcie Warszawy. Rafał Trzaskowski jest bardzo dobrym politykiem, ale nie mam pewności, czy wygra. Na pewno będzie mu bardzo trudno.

Nie będzie się liczyło na przykład to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz przywróciła Wisłę Warszawie. PiS powoli przebije się ze swoją narracją.

Ale do nieprawidłowości dochodziło nie tylko za rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Tak, dochodziło. Jak byłem w rządzie, najpierw Jerzego Buzka, potem swoim, pracowałem nad ustawą reprywatyzacyjną i chciałem ją wprowadzić w życie.

Dlaczego się nie udało?

Za pierwszym razem był duży sprzeciw „Solidarności” wobec tego projektu. Ja byłem premierem tylko 9 miesięcy i po prostu nie zdążyłem tego zrobić. A Jarosław Kaczyński już się tym nie zajął. Ten problem można zakończyć tylko ustawą.

Co PiS jest w stanie zrobić, żeby wygrać wybory?

Przed wyborami samorządowymi będzie manipulował przy ordynacji i okręgach wyborczych.

Jarosław Kaczyński będzie chciał przejąć większą część sejmików wojewódzkich, bo dzisiaj rządzi tylko w jednym i to jest pokaz słabości.

Przed wyborami parlamentarnymi też będą manipulować ordynacją, ale będą chcieli znowu sypnąć groszem dla dużych grup społecznych, żeby je kupić.

Czy to w takim razie będą wolne wybory?

Jeżeli ktoś łamie z premedytacją konstytucję, to znaczy, że może też „załamać” każde wybory, czyli je sfałszować. Jeżeli ktoś robi zamach na konstytucję, to może także zrobić zamach na wybory. Dlatego

tylko zjednoczona i aktywna opozycja może się czemuś takiemu przeciwstawić.

Opozycja przymierza się do wspólnych list wyborczych. Powstaną?

W wyborach samorządowych mogą się tworzyć różne lokalne koalicje. Szansa na wspólne listy wyborcze jest dopiero po tych wyborach. Tego, że do wyborów parlamentarnych pójdzie duża koalicja, jestem właściwie pewien, nie wiem tylko, jak duża. Może lewicy uda się też dołączyć. Politycy tej części strony politycznej chyba wyciągnęli wnioski i wiedzą, że muszą naprawić popełnione błędy. Opozycja musi przyjąć założenie, że idziemy razem walczyć o wolność i demokrację, a jak wygramy, to będziemy się kłócić o programy. Nie może być odwrotnie. Poza tym myślę, że powinna powstać alternatywa dla konserwatystów, bo teraz takiej nie ma. Może Roman Giertych powinien zbudować nową partię tylko po to, aby ludzie, którzy mają takie poglądy, byli po stronie opozycji, a nie po stronie PiS-u. Jeżeli powstanie taka koalicja, od lewa do prawa, to zmiecie PiS.

„Nie ma  złudzeń. Przestępczy walec zgniecie skutecznie do końca polską demokrację” – napisał pan na Facebooku. Ktoś kiedyś poniesie za to odpowiedzialność?

Tak.

Poniosą za to odpowiedzialność prędzej czy później. Dzisiaj, niestety, byłbym skłonny powiedzieć, że później.

Po dwóch kadencjach?

Myślę, że raczej po półtorej. PiS w którymś momencie się rozpadnie. Już dzisiaj trwają tam walki wewnętrzne, ale razem trzyma ich jeszcze władza. Jak zachłysną się drugą kadencją, to się udławią. Tak bywa w skłóconych środowiskach. A myślę, że oni są tak skłóceni, jak było SLD za Leszka Millera. W PiS-ie jest silna frakcja Ziobry, jest frakcja Macierewicza, swoją siłę próbuje budować Mateusz Morawiecki, jest zakon PC.

A prezydent? Nie wierzy pan w przemianę Andrzeja Dudy?

Nie wierzę. On zrozumiał po prostu, że prezydent ma pewną władzę i stwierdził, że nie zamierza być dłużej lekceważony i poniżany przez wielu polityków PiS.

Postawił się, ale nie zamierza grać innej roli niż bycie prezydentem PiS-u.

Będzie trzeba jeszcze walczyć o wolne sądy?

Oczywiście. I to jeszcze zimą. Niestety, przegramy tę walkę. Ale być może znowu pokaz niepartyjnej siły opozycji i młodych ludzi będzie jeszcze większy niż dotychczas. Mam taką nadzieję.

Jest szansa na coś optymistycznego na koniec naszej rozmowy?

Pamiętajmy, że polityka ma wpływ na gospodarkę i nasze życie mniej więcej w 30-40 proc., ale poza tym jest jeszcze normalne życie.

Róbmy swoje i nie dajmy się zastraszyć. Bądźmy wolni i kochajmy demokrację, a wygramy.

Myśli pan o tym, żeby wrócić do polityki?

Czasami o tym myślę… Może nastąpić taki moment, w którym trzeba będzie położyć wszystkie ręce na pokład. Wtedy też, niestety, będę musiał ze swojego życia zrezygnować.

Dlaczego niestety?

Biznes jest dużo fajniejszy niż polityka. W biznesie nie ma tylu stresów, widać od razu efekty pracy. Dzisiaj nie mam gdzie iść.

wiadomo.co

Tusk ryknął z Europy – Kaczyńskiemu biada

21.11.2017
wtorek

Słynny alarmistyczny wpis Tuska („Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie”) to coś więcej niż ryk przebudzonego lwa polskiej polityki. Tak ryknęła na nas Europa.

Donald Tusk ma wszelkie powody, by powrócić do Polski. Powody osobiste – ma rachunki do wyrównania ze swoim odwiecznym wrogiem, Jarosławem Kaczyńskim. Powody, by tak rzec, historiozoficzne – jeśli ma wejść na stałe do polskiej historii, musi stoczyć ostatni bój i go wygrać. A powody polityczne – nie wygląda na to, aby Schetyna z Petru poradzili sobie sami.

Tusk wie więcej niż my. Jeśli zdecydował się na ten dramatyczny, jak na obyczaje dyplomacji, krok, to zapewne dlatego, aby ostrzec Polaków, że cierpliwość Europy naprawdę się skończyła. Ostatnia rezolucja Parlamentu Europejskiego, otwierająca drogę do zastosowania wobec Polski politycznych sankcji, a także ostatni wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nakazujący bezwzględne i natychmiastowe zaprzestanie wycinki Puszczy Białowieskiej pod groźbą wysokich kar, świadczą o tym, że polityka ignorowania Polski bądź pobłażania jej, połączonego ze stopniową marginalizacją i izolowaniem „chorego człowieka Europy”, właśnie się kończy. Najwyraźniej górę wzięło bardziej zdecydowane stanowisko prezydenta Macrona, a kanclerz Merkel traci argumenty na rzecz dalszej wyrozumiałości dla reżimu Kaczyńskiego. Prawdopodobnie kroplą, która przelała czarę, był niedawny faszystowski marsz ulicami Warszawy, którego rasistowskie hasła cytowała prasa w całej Europie. Osłanianie faszyzmu przez polski rząd nie będzie tolerowane, o czym zapewne Kaczyński już zdołał się przekonać.

Za wpisem Tuska kryje się jednak jeszcze coś więcej. Alarmistyczny ton i zwrócenie uwagi na zgodność postępowania Polski z politycznym planem Kremla, który obliczony jest na rozbudzenie nacjonalizmów i populizmu w krajach Unii, aby w ten sposób osłabić jej spójność, może oznaczać, że władze Unii, które Tusk reprezentuje, są w posiadaniu konkretniejszych informacji wywiadowczych na ten temat. W kontekście powiązań Macierewicza z agenturą rosyjską, która – jak wynika z niezliczonych poszlak, zebranych przez Tomasza Piątka – oplotła go swymi mackami, może to być bardzo niebezpieczne. Przyjaźń Europy z Putinem skończyła się, odkąd zaczęła się przyjaźń tego ostatniego z Trumpem. Słaba, rozhisteryzowana i osuwająca się w nacjonalistyczny populizm Polska jest łatwym łupem antyeuropejskiej polityki reżimu Putina – przywódcy Unii nie mogą pozwolić, aby nasz kraj stał się przyczółkiem rosyjskiej polityki „renacjonalizacji” Europy.

Tusk najprawdopodobniej podjął już decyzję o powrocie do polskiej polityki. Już dziś wychodzi z roli prezydenta Europy, przybierając emocjonalny ton, od którego zapewne powstrzymałby się przewodniczący Rady Europejskiej innej niż polska narodowości. Żeby wrócić i wystartować w wyborach prezydenckich, musi jednak stworzyć dla siebie zaplecze organizacyjne. A to oznacza albo zawrzeć układ z nielubianym przez siebie Schetyną, albo doprowadzić do zmiany przewodniczącego PO. Być może do roli tej szykuje się Rafał Trzaskowski, jakkolwiek musiałby najpierw wygrać wybory prezydenckie w Warszawie. Scenariuszy jest wiele, lecz, mam nadzieję, decyzja Donalda Tuska – nieodwołalna. Bez Tuska Kaczyński nie ma z kim przegrać. Z Tuskiem zaś nie wygra, bo jest zmęczony, chory i nazbyt wystraszony. Będzie się zachowywał nerwowo i nieracjonalnie, jak to zwykle bywało. Jeśli zaś do czasu decydującej rozgrywki Kaczyński straci władzę na rzecz swoich oligarchów, to triumf Tuska jest tym bardziej prawdopodobny. Przecież nie wygra z nim Brudziński ani Duda. Nie ten format.

Jeśli jednak Tusk-zbawiciel zawiedzie, to marny czeka nas los. W tej chwili Tusk jest jedyną kotwicą Polski w Unii Europejskiej. Bez jego ochrony moglibyśmy się już uważać za „naród wolny i suwerenny”, nikogo nieobchodzący i zdany na siebie. Jeśli po zakończeniu kadencji Tuska nadal Polską rządzić będzie arogancji i antyeuropejski reżim, nasza przygoda z Zachodem po prostu się skończy i wrócimy do swojego dawnego wschodnioeuropejskiego losu.

hartman.blog.polityka.pl

%d blogerów lubi to: