Dudę postawić przed Trybunałem Stanu? Najpierw takie referendum

Andrzej Duda w Święto Konstytucji 3 Maja rzucił pomysł referendum w sprawie nowej konstytucji. „Czas rozpocząć tę debatę. Naród powinien wypowiedzieć się, jakich kierunków ustrojowych w przyszłości chce, które prawa i wolności powinny być mocniej zaakcentowane”.

Nie wchodząc w meritum sprawy, czy referendum ma dotyczyć projektu konstytucji, czy wypowiedzenia się w konkretnych sprawach ustrojowych, czy tylko „nowej” konstytucji (mniejsza: czy model prezydencki), to jest ucieczka do przodu w wykonaniu Dudy.

W czym obecnie obowiązująca konstytucja jest zła? W kohabitacji urzędów premiera i prezydenta? A może przeszkadza trójpodział władzy? Bo tak należy ocenić rządy PiS. A wolności są niezbyt silnie zagwaranbtowane, czego dowodem jest obecna władza plwająca na wolności obywatelskie.

Duda – póki co – odpowiada przed aktualnie obowiązującą konstytucją. Czyżby chciał być strażnikiem przyszłej konstytucji?

Powinienem to śmieszniej napisać (ale nie mam w tej chwili czasu), obśmiać tego nieudacznika retorycznego.

Duda będzie odpowiadał przed Trybunałem Stanu z powodu łamania obecnego konstytucji.

I jeszcze jedno: Jeżeli potrzebne będzie referendum, to będzie, lecz referendum dotyczące, czy Dudę postawić przed Trybunałem Stanu.

Jak napisał Donald Tusk: „3maj-my się Konstytucji!”. Tweet ten przyćmił splendor PiS, w blasku którego chcieli pławić się politycy tej formacji nie przestrzegający konstytucji.

Bodaj to najlepszy tweet w polskim internecie.

Dla Dudy nie ma ucieczki przed odpowiedzialnością konstytucyjną. Najpierw więc referendum, czy Dudę postawić przed Trybunałem Stanu, to może być forma impeachmentu, którego nie ma zapisanego w obecnej konstytucji.

Więcej >>> 

Prezydent: jeśli Macron wygra wybory we Francji, będzie musiał odzyskać zaufanie Polski

Prezydent Andrzej Duda
Prezydent Andrzej Duda

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Jeśli Emmanuel Macron wygra wybory prezydenckie we Francji, to będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i do Francji – powiedział prezydent Andrzej Duda w środowym wywiadzie w TVP Info.

Emmanuel Macron, zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji, powiedział w opublikowanym w zeszłym tygodniu wywiadzie dla dziennika „Voix du Nord”, że jeśli zostanie prezydentem opowie się za sankcjami UE wobec Polski, która „naruszyła wszystkie zasady Unii”.

„Jeżeli chodzi o kandydata na prezydenta Francji, pana Macrona, biorąc pod uwagę jego wypowiedzi, powiem tak: jeżeli wygra wybory prezydenckie, to będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i do Francji” – powiedział prezydent w programie „Gość Wiadomości”.

Pytany z czego – jego zdaniem – wynikają wypowiedzi niektórych polityków, nie tylko francuskich, nieprzychylne Polsce, Duda ocenił, że „przede wszystkim z obaw i z wojny ideologicznej, którą prowadzą”. „To są ludzie, którzy służą innej ideologii, są przekonani co do innej ideologii niż ta, w którą ja wierzę ? to jest inny system wartości” – uważa prezydent.

Na pytanie co ma myśli mówiąc o ideologii, Duda odparł: „ideologia liberalna, a służba takim wartościom jak postawa patriotyczna, jak jednak to, żeby budować silne państwo”. Jego zdaniem, wielu polityków na zachodzie Europy nie zgadza się z systemem wartości, który jest ważny w Polsce. „Ja uważam, że te wartości to przede wszystkim wartości chrześcijańskie, że to na wartościach chrześcijańskich została zbudowana Europa, a Polska jest państwem chrześcijańskim od 1051 lat. I to jest dla nas ważne, bo pozwoliło nam przetrwać wiele bardzo trudnych momentów w naszej historii” – podkreślił prezydent.

Jak mówił, wartości chrześcijańskie są „wtopione w naszą mentalność, naszą tradycję i kulturę”. „I to jest coś, co ma dla mnie ogromne znaczenie, i to jest coś, co chciałbym bardzo, bardzo pielęgnować. A wielu polityków, przede wszystkim na zachodzie Europy, z takim systemem wartości się nie zgadza” – dodał.

Zapytany dlaczego politycy zachodni mieliby obawiać się Polski, Duda uznał, iż obawiają zwycięstwa wartości, jakim hołdują obecnie rządzący w naszym kraju. „Obawiają się, że zwycięstwo wyborcze w Polsce takiego kandydata na prezydenta, jakim ja byłem wtedy, a dzisiaj jestem prezydentem – a więc w Polsce taki prezydent, który mówi wprost takie rzeczy, że zwycięstwo partii politycznej, która ma takie same poglądy, która takie same wartości w związku z tym głosi i takim samym wartościom służy, może wpłynąć negatywnie na ich wybory” – mówił Duda. „Ponieważ wyborcy w ich krajach mogą dojść do wniosku: +no tak, to są wartości słuszne+, że wartości budujące rodzinę, budujące państwo, dumę są wartościami słusznymi, no i że odsuną ich od władzy” – dodał.

Według Dudy, obecnie „wielu politykom w Europie nie podoba się to, że Polska ma swoje zdanie, że staje się coraz silniejsza, że się po prostu upodmiotawia, i to w sposób zdecydowany”. „Że mówi o swoich interesach, że mówi o tym bardzo twardo, że ustami polskich polityków mówi, co jej się podoba, a co jej się nie podoba i z czym się nie zgadza, i nie zgodzi się – są z tego niezadowoleni” – podkreślił prezydent.

W środowym wywiadzie padło też pytanie m.in. o szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który „błogosławi sankcje wobec Polski”. „Uważam, że zawsze trzeba pamiętać, z jakiego kraju się pochodzi. Jeżeli ktoś nie pamięta z jakiego kraju pochodzi i nie działa w interesie tego kraju, to wystawia sam sobie świadectwo, także przed naszymi partnerami poza granicami, bo tam jest to czymś, co absolutnie wyklucza polityka. Jeżeli nie realizuje interesów swojego kraju, swojego państwa – niezależnie od tego, kto w danym momencie w nim rządzi – to jest to dla niego absolutnie wykluczające – mówimy oczywiście o polityce” – powiedział Duda.

Druga tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się w niedzielę 7 maja. Kontrkandydatką Emmanuela Macrona jest była liderka Frontu Narodowego Marine Le Pen.

rp.pl

Duda w TVP: Obecnej konstytucji bronią ci, którym gwarantuje pozycję. Zdradza, o kogo chodzi

Patryk Strzałkowski, 03.05.2017

Andrzej Duda

Andrzej Duda (Krzysztof Sitkowski/KPRP)

– Wielu obywateli widzi mankamenty obecnej konstytucji – powiedział w rozmowie z TVP prezydent Andrzej Duda. Ocenił, że w jej obronie wypowiadają się ci, którzy konstytucję tworzyli i którym ta „gwarantuje przynależność do jakiejś elity”.

– Czas rozpocząć tę debatę – powiedział podczas obchodów święta Konstytucji 3 Maja Andrzej Duda. Chodzi mu o debatę nad zmianą obowiązującej konstytucji. Prezydent w wystąpieniu zapowiedział, że chciałby, aby w tej sprawie odbyło się referendum.

Do sprawy zmian w konstytucji prezydent odniósł się także w wyemitowanym po „Wiadomościach” TVP wywiadzie. Nie zdradził tam, jakie zmiany chciałby prowadzić, powiedział tylko, jakie widzi problemy z obecną ustawą zasadniczą.

– Obecnie obowiązującej konstytucji bronią z jednej strony ci, którzy ją stworzyli. Z drugiej strony bronią ci, którym ona – także w wyniku orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego – gwarantuje pewną pozycję społeczną, pewne pozycje, przynależność do jakiejś elity – mówił Duda pytany, kim są jego zdaniem ludzie, wypowiadający się w obronie zachowania obecnego kształtu konstytucji.

– Myślę tu na przykład o grupach prawniczych. Proszę pamiętać, że konstytucja była tworzona przez prawników, że w TK orzekali prawnicy – zwrócił uwagę.

– Dziś profesorowie wypowiadają się, że konstytucja jest bardzo dobra i nie należy jej ruszać. Tymczasem wielu obywateli widzi jej mankamenty, jeżeli chodzi np. o kwestie podziału władz, kompetencji – mówił Duda.

 „Zdrajcy mają dziś wpływ na życie publiczne”

Duda odniósł się do swoich słów z poprzedniego wywiadu. – Dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy tutaj walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach – powiedział w rozmowie z TVP Historia.

– Wydaje mi się, że większość ludzi po prostu chciała żyć w tych trudnych czasach, nie byli zdrajcami – podkreślił prezydent. – Byli też ci, którzy zachowywali się heroicznie i dziś trzeba ich czcić – dodał.

– Ale ci zdrajcy byli. Ktoś w końcu strzelał do Polaków w tamtym czasie. To byli ludzie, którzy utrwalali ustrój komunistyczny, którzy utrwalali rosyjską strefę wpływów nad Polską – stwierdził prezydent. – Bardzo często jest tak, że ci zdrajcy mają dziś wpływ na życie publiczne – dodał.

„Macron będzie musiał odzyskać zaufanie Polski”

Andrzej Duda odniósł się do wypowiedzi kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Na wyborczych wiecach stawiał on Jarosława Kaczyńskiego w jednym szeregu z Viktorem Orbanem czy Władimirem Putinem i krytykował stan polskiej demokracji.

– Jeżeli Macron wygra wybory prezydenckie, to będzie musiał pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i do Francji – powiedział prezydent.

Duda ocenił, że takie wypowiedzi jak np. Macrona wynikają z „obaw” i „wojny ideologicznej”, którą „ci ludzie prowadzą”. – To są ludzie, którzy służą innej ideologii i są przekonani do innej ideologii, niż ta, w którą ja wierzę – stwierdził Duda. Dodał, że chodzi mu o „ideologię liberalną”, podczas gdy on wierzy m.in. w „silne państwo i wartości chrześcijańskie”. – Wielu polityków na zachodzie się z tym systemem wartości nie zgadza – dodał.

– Wielu politykom w Europie nie podoba się, że Polska ma swoje zdanie, że Polska staje się coraz silniejsza i uprzedmiotawia się w sposób zdecydowany. Że twardo mówi o swoich interesach, że Polska mówi, co się jej podoba, a co się nie podoba – ocenił prezydent.

 

gazeta.pl

ŚRODA, 3 MAJA 2017

PAD: Wielu obywateli widzi, że Konstytucja ma jednak istotne mankamenty

20:2131 min temu

PAD: Wielu obywateli widzi, że Konstytucja ma jednak istotne mankamenty

Bronią ją z jednej strony ci, którzy ją stworzyli [obowiązującą Konstytucję], a także ci, którym ona – także wyniku orzecznictwa TK narastającego przez lata – gwarantuje pewne status quo, pozycję społeczną, również przynależność do jakiejś elity, jakąś nietykalność. Chociażby o grupach prawniczych. Proszę pamiętać o tym, że Konstytucja była tworzona przez prawników, w TK orzekali prawnicy, często w sprawach dot. prawników i dzisiaj to oni najczęściej wypowiadają się na temat Konstytucji. Profesowie, którzy mówią, że Konstytucja jest bardzo dobra i nie należy jej ruszać, a przecież wielu obywateli widzi, że ta Konstytucja ma jednak istotne mankamenty, chociażby jeżeli chodzi o kwestie podziału władz, kompetencji pomiędzy władzami i na pewno jest wiele punktów, w których Konstytucja mogłaby brzmieć znacznie lepiej i zupełnie inaczej – stwierdził prezydent Andrzej Duda w rozmowie z Michałem Adamczykiem w „Gościu Wiadomości” TVP Info. Jak dodał:

„Przede wszystkim wola zmiany Konstytucji to powinna być wola społeczeństwa. Jeżeli społeczeństwo będzie chciało, żeby Konstytucja została zmieniona, to będzie należało ją zmienić i to społeczeństwo powinno mieć absolutnie podstawowe zdanie w tej sprawie, jako najistotniejsze powinno się liczyć zdanie, jakie mają w Polsce ludzie. Konstytucja jest dla obywateli i to oni powinni zdecydować, jakiej Konstytucji chcą, w jakim kierunku te rozwiazanie konstytucyjne powinny iść, jaka powinna być relacja między władzami. Powinno się społeczeństwo w tej sprawie móc wypowiedzieć. Może się wypowiedzieć w formie referendum”

20:10

PAD o Macronie: Jeżeli wygra, to będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i Francji

Jeżeli chodzi o kandydata na prezydenta Francji Macrona, to biorąc pod uwagę jego wypowiedzi, powiem tak. Jeżeli wygra wybory prezydenckie, to będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i Francji – stwierdził prezydent Andrzej Duda w rozmowie z Michałem Adamczykiem w „Gościu Wiadomości” TVP Info.

20:03

PAD powtarza: Nie da się być prezydentem wszystkich Polaków

Trzeba się starać być prezydentem wszystkich Polaków w bardzo specyficznym tego słowa rozumieniu. Trzeba starać się szukać takich elementów, które łączą i w ten sposób starać się .odnajdować jako prezydent te elementy, które powodują, że wszyscy jesteśmy razem i w związku z tym szukać tych elementów, które budują wspólnotę. Chociaż – przynajmniej moim zdaniem – nie da się być prezydentem wszystkich Polaków, bo nigdy nie będzie tak, że wszyscy w Polsce na pana zagłosują i pana wybiorą i będą się z panem zgadzali, aprobowali, itd. Nie było takiego prezydenta w Polsce po 1989 roku i chyba nie będzie, bo to nierealne – stwierdził prezydent Andrzej Duda w rozmowie z Michałem Adamczykiem w „Gościu Wiadomości” TVP Info.

300polityka.pl

Stanisław Skarżyński OKO.press

To są kpiny. W 2018 r. PiS to referendum spektakularnie przerżnie, a przerżnąwszy – nie uszanuje jego wyniku

03 maja 2017

Swieto Narodowe 3 Maja

Swieto Narodowe 3 Maja (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Ogłoszenie przez prezydenta Andrzeja Dudę, że PiS chce rozpocząć poważną debatę konstytucyjną jest tym samym, co ogłoszenie przez przewodniczącego samorządu paserów, złodziei i oszustów, że pora poważnie zastanowić się nad kodeksem karnym

Pół biedy, że prezydent Andrzej Duda zwyczajnie, prosto w oczy nałgał obywatelom i obywatelkom Polski, mówiąc 3 maja na Placu Zamkowym o „dorobku dwudziestu lat obowiązywania konstytucji z 1997 r.”.

Prezydent najlepiej wie przecież, że konstytucja obowiązywała zaledwie przez lat osiemnaście i pół, gdyż w listopadzie i grudniu 2015 roku została brutalnie zdeptana przez niejakiego Andrzeja Dudę – prezydenta, który na polecenie partii nie wypełnił obowiązku odebrania ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a zamiast nich, bezprawnie skierował do pracy w sądzie konstytucyjnym kolegów i koleżanki Prawa i Sprawiedliwości.

Wbrew prawu i wyrokom Trybunału Konstytucyjnego, wbrew całemu cywilizowanemu światu, nie przejmując się podobieństwem do putinowskiej Rosji. Później nie było lepiej – od półtora roku konstytucja obowiązuje tylko na papierze, bo śladem prezydenta poszli inni politycy jego formacji, wbrew prawu cenzurując publikacje i nie wykonując wyroków Trybunału Konstytucyjnego, pisząc i uchwalając podsuwane Dudzie do podpisu, jaskrawo sprzeczne z konstytucją ustawy; przyklepując je w atrapie Trybunału Konstytucyjnego. Ręka rękę myje – to wiemy, to właśnie pół biedy.

Gorzej, że ogłoszenie przez prezydenta Andrzeja Dudę, że PiS chce rozpocząć poważną debatę konstytucyjną jest tym samym, co ogłoszenie przez przewodniczącego samorządu paserów, złodziei i oszustów, że pora poważnie zastanowić się nad kodeksem karnym.

To są kpiny z obywateli i obywatelek Rzeczypospolitej, żeby nagle tonem autorytetu o potrzebie zmian w ustroju Rzeczypospolitej zaczął wypowiadać się prezydent, który łamie najwyższe prawo Rzeczypospolitej, żeby takie słowa płynęły z ust głowy państwa, która od półtora roku wmawia obywatelom i światu, że skoro PiS nie ma mocy zmiany konstytucji, to od konstytucji ważniejsze są ustawy, które PiS ma możliwość sobie uchwalać i podpisywać po uważaniu.

To nawet nie ma żadnego sensu, bo po co ta nowa konstytucja? Skończyły się przepisy do łamania, a będąc politykiem PiS coś łamać trzeba? Nawet jeśli PiS sobie w referendum uchwali nową konstytucję, to i tak nie będzie jej szanować. A może żeby usankcjonować bezprawie i próbować schronić się przed konsekwencjami swoich wyczynów, PiS chce wykreślić z ustawy zasadniczej Trybunał Stanu? Niedoczekanie, to tak nie działa.

Poziom odklejenia prezydenta od rzeczywistości jest zatrważający; przecież kto wie co się dzieje w Polsce od półtora roku, słysząc jego przemówienie Dudy musiał pomyśleć, że prezydentowi przez pomyłkę wciśnięto do rąk kartkę z przemówieniem z 2015 roku – wtedy ta przemowa miałaby sens, wtedy byłaby prawdziwym wezwaniem, płynącym z szacunku dla ustawy zasadniczej. Teraz to są kpiny.

Doskonale wiadomo, co się stanie w 2018 roku. Prawo i Sprawiedliwość to referendum spektakularnie przerżnie, a przerżnąwszy – nie uszanuje jego wyniku. Właściwie to o każde pieniądze założyłbym się z prezydentem Andrzejem Dudą, że tak to właśnie będzie wyglądać – „bym”, bo jaki sens ma zakład z człowiekiem, który niespełna dwa lata temu przed Zgromadzeniem Narodowym mówił: „uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji”; „tak mi dopomóż Bóg”

wyborcza.pl

Powszechnie ignorowana, pogardzana, demonstracyjnie deptana – prof. Rzepliński w „Temacie dnia” o (nie)przestrzeganiu konstytucji

Andrzej Rzepliński, Dorota Wysocka-Schnepf, Montaż: Katarzyna Szczepańska, 03.05.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21760726,video.html?embed=0&autoplay=1

Dzisiaj postanowienia konstytucji o tym, że to Sejm jest organem kontroli rządu są powszechnie ignorowane – mówi w ‚Temacie dnia’ prof. Andrzej Rzepliński, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Bo to od woli jednego zwykłego posła zależy, jakie prawo zostanie przyjęte – dodaje rozmówca Doroty Wysockiej-Schnepf. Konstytucja jest deptana i to w sposób demonstracyjny; pogarda dla konstytucji jest niesłychana, jest nazywana ‚postkomunistyczną’ – gorzko zauważa prof. Rzepliński. Na tej zasadzie wszystkie ustawy, uchwalone po 1989 r., także ustawę 500+ można nazwać ‚postkomunistyczną’ – zauważa były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

wyborcza.pl

ŚRODA, 3 MAJA 2017

PAD wchodzi do gry i zapowiada na 2018 rok referendum konstytucyjne

Czas ma poważną debatę konstytucyjną, co jako prezydent RP chcę w święto Konstytucji 3 maja z całą mocą powiedzieć. Na debatę konstytucyjną przede wszystkim z udziałem polskiego narodu, dojrzałego polskiego społeczeństwa. Nie tylko z udziałem elit i polityków. Chcę to bardzo mocno zaakcentować. W moim przekonaniu jako prezydenta moi rodacy mają prawo się wypowiedzieć, czy obowiązująca Konstytucja funkcjonuje dobrze, czy są zadowoleni z tego modelu ustrojowego czy też wymaga on zmian, a Polska i Polacy zasługują na nową Konstytucję. Czas rozpocząć tę ważną debatę w 20-lecie Konstytucji, na rok przed setną rocznicę odzyskania niepodległości – stwierdził prezydent Andrzej Duda w trakcie obchodów Święta Narodowego 3 Maja. Jak dodał:

„Mamy już ustawę o Narodowych Obchodach Stulecia Odzyskania Niepodległości przez RP. Będziemy się przygotowywali do tej wielkiej i świętej rocznicy. Ale uważam, że w tym właśnie roku, roku stulecia, w 2018 roku naród polski powinien się wypowiedzieć co do przyszłości ustrojowej swojego państwa. Powinien się wypowiedzieć co do tego, jakich kierunków ustrojowych w przyszłości chce. Jakiej chce roli prezydenta, Senatu, Sejmu, jakie prawa obywatelskie muszą być mocniej akcentowane i jakie wolności. Że RP powinna być państwem, gdzie wszyscy są absolutnie wobec prawa równi. Gdzie nie ma żadnych bezpodstawnych uprzywilejowań, gdzie nie ma żadnych lepszych kast obywateli, gdzie wszyscy obywatele stanowią jedność”

Według informacji 300POLITYKI, może chodzić o walkę o model prezydencki. W maju ma mieć miejsce jeszcze kilka inicjatyw prezydenta Dudy pokazujących jego ambicje do odegrania większej roli.

„To zadanie, które w moim przekonaniu jako prezydenta musi być spełnione. Oczywiście jest wiele w Polsce podziałów politycznych, bo Polska jest krajem demokratycznym i jest w związku z tym wiele poglądów. I dobrze, że one są, bo gdyby ich nie było, to by znaczyło, że krajem demokratycznym nie jesteśmy. Ale wierzę w to, że to przedsięwzięcie, które jesteśmy w stanie jako naród przeprowadzić ponad podziałami. I jako prezydent chcę razem z moimi rodakami to przedsięwzięcie przeprowadzić. Chcę, żeby w tej sprawie, w sprawie Konstytucji odbyło się w naszym kraju w przyszłym roku referendum. Chcę, żebyśmy odbyli w tej sprawie debatę”

Wierzę w to, że taką Konstytucję, która będzie czerpała z dorobku 226 lat od Konstytucji majowej, z dorobku prawie 30 lat od 1989 roku i z dorobku 20 lat obowiązywania Konstytucji z 1997 roku jesteśmy w stanie jako społeczeństwo stworzyć i że będzie to Konstytucja na miarę 100-lecia niepodległości, Konstytucja na miarę wolnej RP, która staje się państwem coraz silniejszym i która – wierzę w to głęboko – będzie odgrywała na arenie międzynarodowej coraz większe znaczenie. Ta, jak zasługuje na to ze względu na swoją wielkość, swój potencjał, a przede wszystkim ze względu na potencjał nas, Polaków – dodał prezydent.

300polityka.pl

ŚRODA, 3 MAJA 2017

bPBK: Kto będzie chciał debatować z prezydentem, który ma opinię człowieka, który złamał Konstytucję?

19:36

bPBK: Kto będzie chciał debatować z prezydentem, który ma opinię człowieka, który złamał Konstytucję?

– Kto będzie chciał debatować z prezydentem, który ma opinię człowieka, który złamał Konstytucję? Myślę, że nie [Platforma nie będzie debatować]. Byłoby dla mnie bardzo dziwne, gdyby znaleźli się chętni po stronie opozycyjnej, którzy by chcieli żyrować tego rodzaju dyskusje wiedząc, że mają do czynienia z prezydentem, który złamał Konstytucję, a więc prawdopodobnie chce przykryć tylko to wydarzenie, bardzo przykre, nieprzyjemne i wstydliwe, jakim jest odejście od roli strażnika Konstytucji na rzecz roli człowieka, który Konstytucji nie szanuje, nie chroni i ją łamie – mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Anitą Werner w „Faktach po faktach” TVN24.

Ta inicjatywa jest trochę nie w porę, a chyba jest trochę słabo przygotowana. Ona ma prawdopodobnie się skończyć na przeprowadzeniu referendum. Nie widzę woli ze strony prezydenta do budowania szerszego frontu środowisk politycznych, które chciałaby przyjąć Konstytucję, uchwalić w nowym kształcie – dodał były prezydent.

19:30

bPBK: Domyślam się, że cały czas chodzi o stworzenie wrażenia, że prezydent troszczy się o Konstytucję

– Nie mam pozytywnej oceny tego wydarzenia. Domyślam się, że cały czas chodzi o stworzenie wrażenia, że prezydent troszczy się o Konstytucję, podczas gdy cała Polska widziała, że w momencie próby, jakim były kwestie TK, prezydent nie stał na straży Konstytucji, tylko ją łamał. Jest odpowiedzialny za dryf ustrojowy. To chęć zrobienia wrażenia na własnych wyborcach, pokazanie siebie samego jako człowieka zdecydowanego, który coś może, a chyba niewiele może – mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Anitą Werner w „Faktach po faktach” TVN24. Jak dodał, „referendum niczego nie rozwiązuje, ktoś musiałby przegłosować Konstytucję” i może być to pomysł na gonienie królika.

15:51

Sadurska o referendum: Pytania będą zaproponowane w pełnym konsensusie tak, żeby Polacy mogli się wypowiedzieć

Prezydent mnie nie zaskoczył tym bardziej, że jest konsekwentny w swoim poglądzie na rzeczywistość. Mówił to również w ubiegłym roku, również w czasie święta Konstytycji 3 maja, że ta Konstytucja powinna być dokładnie przeanalizowana i również zmieniona – stwierdziła Małgorzata Sadurska w TVP Info. Jak dodała:

„Minęło dużo czasu, Polska się przede wszystkim zmieniła i należy zadać pytanie, czy wszystkie zapisy Konstytucji przystają do rzeczywistości. Prezydent rok temu powoływał się m.in. na art. 69, który mówi o wsparciu osób niepełnosprawnych po to, by mogły egzystować. Pytanie czy w Polsce, w XXI wieku można w ogóle mówić o takim zjawisku jak egzystencja, czyli możliwość bardzo skromnego przeżycia. To również pytanie o równość wobec prawa”

Prezydent wyraźnie powiedział, że dzisiaj padła propozycja i ona powinna być zrealizowana (…) To będzie dyskusja społeczna, narodowa, jak ma wyglądać polska Konstytucja. Jakie mają być zapisy ustrojowe i myślę, że te pytania również będą w pełnym konsensusie zaproponowane tak, żeby Polacy mogli się wypowiedzieć – dodała szefowa KPRP.

14:57

Mazurek: To inicjatywa PAD. My ją szanujemy, ona wymaga namysłu i ustalenia, o jakie zmiany chodzi

To inicjatywa prezydenta Andrzeja Dudy, my ją szanujemy, ona wymaga namysłu i ustalenia, o jakie zmiany chodzistwierdziła w rozmowie z PAP Beata Mazurek, odnosząc się do słów prezydenta ws. referendum konstytucyjnego.

14:52

Grabiec: Dzisiaj nie ma warunków do żadnej rozmowy nt. zmiany Konstytucji

Niewątpliwie dzisiaj jesteśmy świadkami tego, jak osoby, które są odpowiedzialne za naruszenie wolności Polaków, za łamanie Konstytucji dzisiaj, w dniu święta narodowego nie wahają się mówić o tej Konstytucji, o zmianie Konstytucji. To kompletnie absurdalne i niedopuszczalne. Nie wolno rozmawiać z tymi, którzy łamią Konstytucję, gwałcą zasady konstytucyjne, naruszają wolności obywatelskie, rozmawiać o zmianie Konstytucji. To niepoważne. Najpierw należałoby przestrzegać Konstytucji. Oczekujemy, że zostanie przyjęte ślubowanie od legalnie wybranych sędziów TK, że premier opublikuje wyroki Trybunału, żę większość parlamentarna będzie słuchała opinii organów konstytucyjnych i gremiów prawnych, które mówią o łamaniu przepisów prawa przez ustawy uchwalane przez większość parlamentarną. Wtedy dopiero można po partnersku rozmawiać o ustroju polskiego państwa. Dzisiaj warunków do żadnej rozmowy nt. zmiany Konstytucji w Polsce nie ma – stwierdził Jan Grabiec na konferencji przed Sejmem.

13:42

Lubnauer: To nie jest moment, w którym powinniśmy rozmawiać o zmianach w Konstytucji

Można się obawiać, czy to kierunek Erdogana – pamiętajmy, że PiS kiedyś zachwycał się Erdoganem – czy kierunek, który ma uszczelnić dotychczasową Konstytucję, która tak powszechnie jest łamana prze PiS. Absolutnie uważam, że to nie jest ten moment, w którym powinniśmy rozmawiać o zmianach w Konstytucji. To nie jest moment, w którym moglibyśmy zaufać rządzącym, że zmiany, które zaproponują, spowodują, że Polska będzie w większym stopniu państwem prawa, demokratycznym – stwierdziła Katarzyna Lubnauer na briefingu w Łodzi.

12:40

PAD: Chcę, żeby w przyszłym roku w sprawie Konstytucji odbyło się referendum

Chcę, żeby w tej sprawie, w sprawie Konstytucji odbyło się w naszym kraju w przyszłym roku referendum. Chcę, żebyśmy odbyli w tej sprawie debatę – stwierdził prezydent Andrzej Duda w trakcie obchodów Święta Narodowego 3 Maja.

Jak mówił PAD, „czas ma poważną debatę konstytucyjną, co jako prezydent RP chcę w święto Konstytucji 3 maja z całą mocą powiedzieć”.

Według informacji 300POLITYKI, może chodzić o walkę o model prezydencki. W maju ma mieć miejsce jeszcze kilka inicjatyw prezydenta Dudy pokazujących jego ambicje do odegrania większej roli.

Więcej – tu

300polityka.pl

PO: nie ma rozmowy o zmianie konstytucji z tymi, którzy ją łamią

Foto: tv.rp.pl

Nie ma rozmowy o zmianie konstytucji w sytuacji, w której większość parlamentarna łamie ją na co dzień w polskim Sejmie, kiedy tę konstytucję łamie polska premier i prezydent; nie wolno rozmawiać z tymi, którzy gwałcą zasady konstytucyjne – mówią politycy PO.

 

W środę podczas uroczystości w 226. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że chce, aby w sprawie Konstytucji Rzeczypospolitej odbyło się w przyszłym roku referendum. Prezydent podkreślił, że wierzy, iż to przedsięwzięcie uda się przeprowadzić ponad podziałami.

„Nie ma żadnej przestrzeni na rozmowy o zmianie konstytucji w sytuacji, w której większość parlamentarna łamie na co dzień konstytucję w polskim Sejmie, kiedy tę konstytucję łamie polska premier i łamie prezydent RP. Nie ma możliwości rozmowy o zmianie konstytucji” – powiedział w środę podczas konferencji prasowej rzecznik PO Jan Grabiec.

W jego ocenie: „nie wolno rozmawiać z tymi, którzy łamią konstytucję, którzy gwałcą zasady konstytucyjne, naruszają wolności obywatelskie,(…) to jest po prostu niepoważne”.

 

„Najpierw oczekujemy, że zostanie przyjęte ślubowanie od legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, że pani premier opublikuje wyroki Trybunału Konstytucyjnego, że większość parlamentarna będzie słuchała opinii organów konstytucyjnych i gremiów prawnych, które mówią o łamaniu przepisów prawa przez ustawy uchwalane przez tą większość parlamentarną, wtedy dopiero można po partnersku rozmawiać o ustroju polskiego państwa. Dzisiaj warunków do żadnej rozmowy na temat zmiany konstytucji w Polsce nie ma” – podkreślił Grabiec.

 

„Dość łamania porządku prawnego” – zaznaczył Andrzej Halicki (PO). Jak powiedział: „nie może być żadnej grupy, która siebie stawia ponad prawem, wszyscy wobec prawa jesteśmy równi, a jako funkcjonariusze publiczni, zobowiązani do stosowania go w praktyce(…) wobec społeczeństwa – taka jest rola władzy, a nie władza rozumiana w PRL-owskim starym stylu, która siebie stawia ponad wszystkich”.

rp.pl

Stępień: Szanować prawo. które jest

03.05.2017

Jerzy Stępień© 

Najpierw należałoby zacząć szanować obowiązujące prawo, a dopiero później zastanawiać się czy można dokonywać jakichś koniecznych, niezbędnych zmian w ustawie zasadniczej – uważa były prezes TK Jerzy Stępień.

Stępień komentował słowa Andrzeja Dudy, który powiedział dziś, że chciałby, aby w przyszłym roku odbyło się referendum konstytucyjne.

Były prezes TK powiedział, że boleje nad tym, iż ci, którzy „doprowadzili do zniszczenia Trybunału”, w tej chwili chcą być „zbawicielami ojczyzny”. Uważa, że trzeba zacząć od przestrzegania już obowiązującego prawa.

– Najpierw należałoby zacząć szanować obowiązujące prawo, a dopiero później zastanawiać się czy można dokonywać jakichś koniecznych, niezbędnych zmian w ustawie zasadniczej – mówił prawnik.

Zdaniem Stępnia w wypowiedzi prezydenta pobrzmiewały akcenty populistyczne, zwłaszcza wtedy, gdy Duda stwierdził, że chciałby równości wszystkich obywateli wobec prawa.

– To jest jakaś herezja. Przecież mamy zagwarantowaną równość wobec prawa i tutaj nic nie należy poprawiać – stwierdził. Dodał, że

Jerzy Stępień wątpi również w to, czy Polacy chcą, aby konstytucja dawała prezydentowi silniejszą władzę, a taki jest, jego zdaniem, cel Dudy. Jego zdaniem Polacy chcą trójpodziału władzy, który jest tradycją demokracji europejskich, a którego zakłócenie może prowadzić do dyktatury. –  Tego sobie Polacy nigdy w swojej historii nie życzyli i nadal nie życzą – podkreślił.

Stępień zauważył również, że z wypowiedzi polityków wnioskuje, że chcieliby oni zajmować się relacjami między instytucjami władzy, funkcjonowaniem rządu czy relacjami prezydent – rząd, tymczasem w dużej części relacje te zależą nie od przepisów prawa, ale od kultury politycznej.

msn.pl

Jakub Majmurek

Nadciąga groza. Nie nosi zielonych opasek z falangą, tylko urzędnicze garnitury

03 maja 2017

Marsz ONR-u w Warszawie

Marsz ONR-u w Warszawie (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

W sobotę zobaczyliśmy zwykły popis grupy rekonstrukcyjnej zafascynowanej faszystowskim szykiem lat 30. Prawdziwi faszyści ujawnią się, kiedy przymknie się czujne oko Brukseli, a Polskę dopadnie kryzys.

Umundurowani młodzi ludzie obojga płci z zielonymi sztandarami maszerujący Krakowskim Przedmieściem na plac Zamkowy; równe kolumny jakby wyjęte z filmu Leni Riefenstahl; wreszcie policja brutalnie ściągająca z jezdni pokojowych demonstrantów, którzy poświęcili wolną sobotę, by zademonstrować brak zgody na obecność skrajnej, faszyzującej prawicy w przestrzeni publicznej.

Sobotni marsz ONR po warszawskich ulicach przyprawiał o ciarki na plecach.

Grupa rekonstrukcyjna

Na ile to, co widzieliśmy w sobotę, może się stać naprawdę groźne dla polskiej demokracji? Ile dywizji tak naprawdę ma ONR? Czy jest w stanie zmienić się w poważny, polityczny ruch?

Na razie – wydaje się – nie.

W marszu wzięło udział kilkaset osób. Zobaczyliśmy raczej popis licznej grupy rekonstrukcyjnej zafascynowanej faszystowskim szykiem lat 30. niż manifestację prężnego, walczącego o rząd na ulicach i w duszach antysystemowego ruchu politycznego.

Nic nowego. Marsze ONR od 12 lat gromadzą nie więcej niż kilkaset osób.

Wyjątkiem były Marsze Niepodległości, ale trudno uznać je za sukces samego ONR – współorganizowała je Młodzież Wszechpolska, popierali czołowi prawicowi celebryci i media głównego nurtu po prawej stronie.

Próba politycznego skapitalizowania marszów w postaci wyborczej koalicji Młodzieży Wszechpolskiej i ONR pod nazwą Ruch Narodowy skończyła się w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku żałośnie słabym wynikiem na poziomie 1,4 proc. głosów. Niewiele lepszy wynik RN osiągnął w wyborach do sejmików wojewódzkich w tym samym roku.

Kandydat Ruchu Narodowego Marian Kowalski nie zdobył nawet 80 tysięcy głosów w wyborach prezydenckich w 2015 roku.

Faszyzm legalny

Niestety, to wszystko nie znaczy, że nie ma co się przejmować sobotnim marszem. Można się spierać o tradycję narodową i jej miejsce we współczesnej polskiej polityce, ale przypadek ONR nie powinien zostawiać wątpliwości: to jest ta część tradycji narodowej, od której demokratyczna prawica powinna się z całą mocą odciąć.

Działacze ONR w latach 30. fizycznie atakowali żydowskich studentów na uczelniach, demolowali żydowskie sklepy, terroryzowali przedstawicieli demokratycznej lewicy.

Wprost definiowali się jako ruch „totalny”, którego zadaniem jest budowa hierarchicznego, „organicznego” narodowego porządku. Demokracja w ogóle nie wchodziła w grę.

Sanacja zdelegalizowała ONR po kilku miesiącach działania jako organizację faszystowską.

Współczesny ONR nigdy się od przedwojennych tradycji nie odciął. Antysemityzm ideowych antenatów nie wydaje się dla organizacji problemem. W deklaracji ideowej stowarzyszenia możemy przeczytać, iż odrzuca ono „liberalną demokrację”, a przyszłe narodowe państwo widzi zorganizowane wokół zasad „hierarchiczności i organicyzmu”. Zapowiada także politykę zmierzającą do zachowania „stanu homogeniczności etnicznej” Polski oraz edukację nowych elit „wolnych od wpływów zewnętrznych, szkodzących wspólnocie”.

Hierarchia, „organiczna”, homogeniczna, wolna od wpływów zewnętrznych wspólnota – to jest elementarz słownika wyobraźni politycznej faszyzmów

Różnym prominentnym postaciom głównego nurtu demokratycznej prawicy to nie przeszkadza.

Jan Pospieszalski, czołowa twarz prawicowego dziennikarstwa w TVP, w kwietniu 2016 roku poświęcił organizacji cały program: „Nawołują do wykluczenia czy sami są obiektem wykluczenia i nienawiści? Dlaczego legalnej organizacji narodowej odbiera się prawo funkcjonowania?” – pytał z troską w głosie w zwiastunie odcinka.

Wywiad z „kierownikiem głównym” ONR Aleksandrem Krejckantem przeprowadził portal Jagielloński 24 prowadzony przez jedno z najciekawszych intelektualnie środowisk młodej prawicy. Żadne kłopotliwe dla Krejckanta pytania nie padły.

Flagi ONR powiewały w trakcie pogrzebu „Inki” i „Zagończyka” – państwowej uroczystości, w trakcie której przemawiał m.in. prezydent Andrzej Duda.

Gdy bojówkarze ONR zaatakowali obecnych na pogrzebie działaczy KOD, policja uznała, że obecność KOD „prowokuje” narodowców, i wyprosiła aktywistów Komitetu z uroczystości. Po próbie zablokowania kolejnego przedstawienia „Klątwy” w warszawskim Teatrze Powszechnym przez ONR Ministerstwo Kultury wydało oświadczenie, w którym nie tylko nie potępiło sprawców przemocy, ale też za całe wydarzenie obwiniło teatr i władze Warszawy.

Prawica wkłada dużo wysiłku, by podlizać się marginalnym organizacjom nacjonalistycznym, a przynajmniej ich nie drażnić. W efekcie legitymizuje obecność ONR w sferze publicznej jako normalnej, prawicowej, patriotycznej siły.

Brunatna prawica

Mainstream nie tylko przyciąga do siebie ONR, ale też sam coraz bardziej się do niego upodabnia.

W trakcie sobotniej demonstracji mogliśmy słyszeć takie hasła jak: „Śmierć wrogom ojczyzny”, „Stolica Polaków, nie lewaków”, „My nie chcemy tu islamu, terrorystów, muzułmanów”.

Te hasła to dziś, niestety, w Polsce polityczny mainstream. Mogłyby spokojnie paść w trakcie miesięcznicy smoleńskiej czy innego spędu obecnie rządzącej formacji.

Bezmyślny kult podziemia antykomunistycznego (w tym jego zbrodniczych i antykomunistycznych nurtów), nacjonalistyczny język odrzucający obywatelskie rozumienie wspólnoty, niechęć do demokracji liberalnej i oświecenia, wrogość wobec obcych – wszystkie te postawy, funkcjonujące kiedyś na marginesie polskiej przestrzeni publicznej, dziś znajdują się w jej centrum.

Memów z obrazami nazistowskich obozów zagłady z napisem: „Witamy w Polsce uchodźców” nie produkuje ani ONR, ani jego sympatycy, ale zwyczajni, na co dzień raczej apolityczni obywatele.

To nie rzecznik ONR, ale minister Błaszczak mówił na początku roku w trakcie rozruchów w Ełku, że rozumie demolujących kebaby mieszkańców miasteczka „obawiających się islamskiego terroryzmu”.

To najbliższe PiS tygodniki opinii zachęcały czytelników do kupna okładkami szczującymi na islamskich uchodźców, dokonujących rzekomo terrorystycznej inwazji na Europę. I sprzedają kresowe fantazje o „polskim Lwowie”, na ich życzliwych łamach ksiądz Isakowicz-Zaleski gromi Ukraińców za „banderyzm”.

Marsz ONR odbył się w rocznicę akcji „Wisła” – w zasadzie zupełnie zignorowanej przez najwyższe władze.

Gdy zabraknie Kaczyńskiego

Tego brunatnienia mainstreamu trzeba się bać bardziej niż marszów ONR.

Nazizm w Niemczech nie zwyciężył za sprawą ulicznych przemarszów sfrustrowanych mężczyzn w śmiesznych mundurkach, ale dlatego, że elity przemysłowe, finansowe, wojskowe i polityczne, przerażone skalą kryzysu i perspektywą rewolucji socjalnej pod czerwonym sztandarem, postawiły w pewnym momencie na Hitlera – czego duża ich część prędzej czy później pożałowała.

Historia ta w bezpośredni sposób nie powtórzy się w Polsce, a prawie na pewno bezpośrednim beneficjentem nie będzie ONR.

Jednak scenariusz, w którym nad Wisłą dokonuje się prawicowy, nacjonalistyczny, antydemokratyczny zwrot, nie jest dziś czymś, co moglibyśmy z pewnością wykluczyć.

Rozważmy bowiem taki rozwój wydarzeń. PiS rządzi dwie kadencje. Buduje w tym czasie nowe elity w kluczowych dla funkcjonowania społeczeństwa sferach: armii i innych służbach mundurowych, edukacji, kulturze, gospodarce. Elity te formuje niechęć do III RP i jej wartości, łącznie z demokracją liberalną, zachodnią orientacją kulturową, modernizacyjnym paradygmatem. Jednocześnie na arenie międzynarodowej następuje proces dekompozycji Unii, niezdolnej poradzić sobie z naciskiem populizmu.

Co nowe, wychowane przez PiS elity zrobią w sytuacji, gdy nie będą miały nad sobą Brukseli? Gdy Polskę dotknie związany z rozpadem Europy kryzys gospodarczy? Gdy zabraknie Jarosława Kaczyńskiego i spoistość obozu prawicy zacznie się sypać?

Pokusa ucieczki w jakąś formę nacjonalistycznego autorytaryzmu będzie wtedy silna, grunt w języku już jest pod taki zwrot przygotowany. Jeszcze pięć lat temu sam bym wyśmiał taki scenariusz.

Dziś nie wydaje mi się on czymś bardzo prawdopodobnym, ale nie sądzę, by dałoby się go wykluczyć.

ONR nie będzie sprawcą takiego przewrotu. Może być jednak zwiastunem prawdziwej grozy, horroru, do którego przeciera drogę. W czym ochoczo pomaga mu ciągle uchodząca za cywilizowaną prawica.

 *Jakub Majmurek – ur. w 1982 r., politolog, publicysta, „Krytyka Polityczna”

wyborcza.pl

Hall: Zmiana konstytucji usankcjonowałaby autorytarną władzę w Polsce. Ujazdowski: Najpierw wygaszenie politycznych pożarów

Anna Popiołek, Aleksander Gurgul, 03 maja 2017

Aleksander Hall

Aleksander Hall (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

– Ci, którzy łamią konstytucję, nie mają prawa domagać się jej zmiany. Konstytucja, którą chcieliby wprowadzić, jest oparta, jak myślę, na projekcie autorstwa PiS. Mielibyśmy coś w rodzaju Turcji Erdogana w Polsce – mówi „Wyborczej” Aleksander Hall, działacz opozycji w PRL-u, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

– To są manewry w celu niszczenia polskiej demokracji i usankcjonowania autorytarnej władzy w Polsce. Żaden uczciwy obywatel nie powinien do tego przyłożyć ręki – mówi „Wyborczej” Aleksander Hall, komentując dzisiejsze słowa prezydenta Andrzeja Dudy.

Prezydent zapowiedział bowiem, że w przyszłym roku chciałby przeprowadzić referendum w sprawie zmiany konstytucji. – Czas rozpocząć tę debatę rok przed setną rocznicą odzyskania niepodległości. Naród polski powinien się wypowiedzieć co do przyszłości ustrojowej państwa, jakiej chce roli prezydenta, Senatu i Sejmu, jakie wolności powinny być przestrzegane – powiedział Duda.

Aleksander Hall: To zamach na demokrację w Polsce

Zdaniem Aleksandra Halla od strony formalnej przeprowadzenie referendum jest możliwe. Wystarczy inicjatywa prezydenta poparta przez Senat lub większość sejmową. Jak mówi, obie opcje są w zasięgu obecnej władzy.

– Nad zmianami można zastanawiać się dopiero wtedy, kiedy Polska przestanie zmierzać do państwa autorytarnego. Tę inicjatywę traktuję jako kolejny zamach na demokrację w Polsce. Po okresie systematycznego łamania konstytucji przez obóz władzy, w tym prezydenta, jest czymś bezczelnym proponowanie referendum w sprawie zmiany konstytucji.

I dodaje: – Dlatego jestem przekonany, że obowiązkiem wszystkich sił demokratycznych w Polsce i obywateli, którzy mają poczucie odpowiedzialności za państwo, jest obrona obecnej konstytucji.

Jego zdaniem projekt nowej ustawy zasadniczej byłby oparty na wcześniejszych pomysłach PiS. – Mielibyśmy coś w rodzaju Turcji Erdogana w Polsce – mówi „Wyborczej” Aleksander Hall.

Kazimierz Michał Ujazdowski: Najpierw wygaszenie politycznych pożarów

Zdaniem Kazimierza Michała Ujazdowskiego, ministra kultury w rządach Jerzego Buzka, Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, to, o czym mówił prezydent Andrzej Duda, ma dwa ujęcia: polityczne i prawne.

– W ujęciu prawnym chodzi o to, że konstytucja bardzo precyzyjnie określa, jak ma wyglądać referendum w sprawie zmiany ustawy zasadniczej. Jest tylko jedna forma: referendum zatwierdzające projekt przyjęty w specjalnej procedurze przez parlament. – mówi polityk Przymierza Prawicy. I wytyka: –  Prezydent Duda powtarza błąd prezydenta Bronisława Komorowskiego, który w 2015 roku wystąpił z wnioskiem o referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, tzw. JOW-ów, obchodząc konstytucję. Wtedy Andrzej Duda słusznie zarzucał tej inicjatywie niezgodność z konstytucją.

Zdaniem Ujazdowskiego można myśleć o inicjatywie obywatelskiej w sprawie konstytucji. – To wymagałoby zmiany przepisów konstytucji. Gdyby prezydent wystąpił z takim projektem, to byłaby wartość dodana, ale tego nie usłyszeliśmy – konstatuje.
A strona polityczna pomysłu Dudy? – Prezydent, zanim zainicjuje zmianę konstytucji, powinien zadbać o redukcję napięć politycznych i działać na rzecz przywrócenia Trybunału Konstytucyjnego.

wyborcza.pl

Duda chce referendum konstytucyjnego

Duda już nie chce być prezydentem wszystkich Polaków

Podczas obchodów 226. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja Andrzej Duda zapowiedział, że w przyszłym roku odbędzie się referendum w sprawie obecnie obowiązującej Konstytucji.

Zdaniem prezydenta: – „Polacy mają prawo się wypowiedzieć, czy Konstytucja obowiązująca od 20 lat powinna zostać zmieniona. W moim przekonaniu jako prezydenta, moi rodacy mają prawo się wypowiedzieć, czy Konstytucja obowiązująca w Polsce od 20 lat funkcjonuje dobrze, czy są zadowoleni z tego modelu ustrojowego, czy też wymaga on zmian, a Polska i Polacy zasługują na nową konstytucję”.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Duda realizuje plan Jarosława Kaczyńskiego, który już podczas kampanii wyborczej w 2015 roku nie ukrywał, że PiS będzie zmierzało do zmiany Konstytucji.

koduk24.pl

Prezydent Duda chce referendum w sprawie zmiany konstytucji. Podał też datę

tps, 03.05.2017

Prezydent Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

• Prezydent zapowiedział referendum ws. zmiany konstytucji
• Andrzej Duda chce, by głosowanie odbyło się w 2018 roku
• Polska będzie wtedy obchodzić 100-lecie niepodległości

Prezydent mówił o potrzebie zmian podczas centralnych uroczystości związanych ze świętem Konstytucji 3 Maja. – Czas rozpocząć tę debatę. Naród powinien wypowiedzieć się, jakich kierunków ustrojowych w przyszłości chce, które prawa i wolności powinny być mocniej zaakcentowane – powiedział Duda w trakcie obchodów przed Zamkiem Królewskim w Warszawie.

Dowiedz się więcej:

Czego mają dotyczyć zmiany?

Andrzej Duda nie zgłosił żadnych konkretnych postulatów. W trakcie przemówienia podkreślał jedynie, że to „polski naród powinien się wypowiedzieć” w tej sprawie. – Rzeczypospolita powinna być państwem, gdzie wszyscy są absolutnie wobec prawa równi. Gdzie nie ma żadnych lepszych kast obywateli – mówił prezydent.

Jaki jest powód aktywności Dudy?

Może chodzić o walkę o model prezydencki – dowiedział się polityczny portal 300polityka.pl. Na tym nie koniec, jeszcze w tym miesiącu Duda ma wystąpić jeszcze z kilkoma pomysłami, które pokażą jego ambicje polityczne.

Jakie były pierwsze komentarze po deklaracji prezydenta?

Wojciech Szacki z „Polityki” przypomniał, że według ostatnich badań Polacy nie są zainteresowani zmianą konstytucji. Dominika Wielowieyska z „Gazety Wyborczej” zauważyła z kolei, że w kolejce czeka dziś zupełnie inne referendum – dotyczące reformy oświaty.

Co politycy PiS sądzą o obowiązującej?

Już miesiąc temu prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że obecną ustawę zasadniczą „można śmiało nazwać postkomunistyczną”. Wtórował mu m.in. marszałek Senatu Stanisław Karczewski, który zapowiedział prace nad jej zmianą. Wszystko to działo się w 20. rocznicę uchwalenia obecnie obowiązującej konstytucji.

Kiedy uchwalono aktualną konstytucję?

Zgromadzenie Narodowe – czyli Sejm i Senat – przyjęło nową konstytucję po długiej debacie 2 kwietnia 1997 roku. 25 maja tego samego roku w referendum zagłosowało za nią prawie 53 proc. Polaków.

A teraz zobacz WIDEO: Andrzej Duda ogłasza, że Andrzej Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków

Andrzej Duda ogłasza, że Andrzej Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,21755754,video.html

 

gazeta.pl

3maj-my się Konstytucji, a nie ustroju „może”

3maj-my się Konstytucji, a nie ustroju „może”

Jarosław Kaczyński w radosnym nastroju w przeddzień Święta Konstytucji 3 Maja, gdy upstrzył kraj jeszcze jednym pomnikiem swego brata Lecha Kaczyńskiego (i Marii Kaczyńskiej) – Lech K. odpowie przed sądem historii jako sprawca katastrofy smoleńskiej – oznajmił, jaki to mamy aktualnie panujący ustrój polityczny w Polsce.

Nie jakiś tam reżim – jak twierdzi przyszły prezydent Francji Emmanuel Macron – ani brak praworządności – jak utrzymuje Komisja Europejska. W kraju wg słów prezesa mamy ustrój „może”. Tak! „W Polsce jest pełna demokracja, może najlepsza ze wszystkich w Europie”. Politolodzy! Wprowadzać do leksykonów ustrój „może” najlepszy ze wszystkich.

Zaniepokojenie ustrojem „może” wyrazili Prezesi Sądów Najwyższych państw Unii Europejskiej. Są „zaniepokojeni ingerencją polskich władz w sądownictwo”. Tak interpretują to „może” Kaczyńskiego: „Ingerencje te, takie jak podważanie konstytucyjności wyboru pierwszej prezes polskiego Sądu Najwyższego oraz planowane zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, jawią się jako zagrożenie dla niezależności Sądu Najwyższego, jak i całego polskiego sądownictwa”.

Powyższe stwierdzenia prezesów sądów pochodzą ze specjalnego oświadczenia. Prezesi twierdzą, iż działania rządu w Warszawie „nie tylko osłabią rządy prawa” w Polsce, ale także „zmniejszą zaufanie do całego wymiaru sprawiedliwości”.

Julia Przyłębska, która została wbrew procedurom wybrana na prezes Trybunału Konstytucyjnego, nazywana powszechnie pseudoprezesem, a trzymając się poetyki Kaczyńskiego prezes „może” Trybunału Konstytucyjnego (z powodu braku profesjonalizmu nie dostała posady ta „może” sędzia w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, mimo że był wakat) powiedziała dla TVP Info: „Czy wszystkie osoby, które podpisały się pod tym apelem, tak świetnie znają polską konstytucję i sytuację w Polsce? Wątpię w to”.

Konstytucja RP jest aktem cywilizowanym, który stoi na straży niezależności władzy sądzenia, taka jest specyfika demokracja: trójpodział władzy. Może – znowu to może – Przyłębska nie przyswoiła klasyka demokracji Monteskiusza.

W Święto Konstytucji 3 Maja nie zawiódł, jak zwykle zresztą, Donald Tusk, który napisał najwartościowszy tweet „3MAJ-MY SIĘ KONSTYTUCJI!”.

Konstytucji nie 3-ma się prezes Kaczyński ani jego pacynki: może-premier Szydło ani może-prezydent Duda. Taką nam fundnęli Polskę – od „moża” do „moża”.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

3MAJ-MY SIĘ KONSTYTUCJI, a nie od moża do moża

Jarosław Kaczyński w radosnym nastroju w przeddzień Święta Konstytucji 3 Maja, gdy upstrzył kraj jeszcze jednym pomnikiem swego brata Lech Kaczyńskiego (i Marii Kaczyńskiej) – Lech K. odpowie przed sądem historii jako sprawca katastrofy smoleńskiej -oznajmił, jaki to mamy aktualnie panujacy ustrój polityczny w Polsce.

Nie jakiś tam reżim – jak twierdzi przyszły prezydent Francji Emmanuel Macron – ani brak praworządnosci – jak utrzymuje Komisja Europejska – w kraju wg słów prezesa mamy ustrój „może”.

Tak! „W Polsce jest pełna demokracja, może najlepsza ze wszystkich w Europie”. Politolodzy! Wprowadzać do leksykonów ustrój „może” najlepszy ze wszystkich.

Zaniepokojenie ustrojem „może” wyrazili zrzeszeni w Sieci Prezesi Sądów Najwyższych państw Unii Europejskiej. Są „zaniepokojeni ingerencją polskich władz w sądownictwo”.

Tak interpretują to „może” Kaczyńskiego: „Ingerencje te, takie jak podważanie konstytucyjności wyboru pierwszej prezes polskiego Sądu Najwyższego oraz planowane zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, jawią się jako zagrożenie dla niezależności Sądu Najwyższego, jak i całego polskiego sądownictwa”.

Powyższe stwierdzenia prezesów sądów pochodzą ze specjalnego oświadczenia. Prezesi twierdzą, iż działania rządu w Warszawie „nie tylko osłabią rządy prawa” w Polsce, ale także „zmniejszą zaufanie do całego wymiaru sprawiedliwości”.

Julia Przyłębska, która została wbrew procedurom wybrana na prezes Trybunału Konstytucyjnego, nazywana powszechnie jako pseudoprezes, a trzymając się poetyki Kaczyńskiego prezes „może” Trybunału Konstytucyjnego (z powodu braku profesjonalizmu nie dostała posady ta „może” sędzia w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, mimo, że był wakat) powiedziała dla TVP Info: „Czy wszystkie osoby, które podpisały się pod tym apelem, tak świetnie znają polską konstytucję i sytuację w Polsce? Wątpię w to”.

Konstytucja RP jest aktem cywilizowanym, który stoi na straży niezależności władzy sądzenia, taka jest specyfika demokracji: trójpodział władzy. Może – znowu to może – Przyłębska nie przyswoiła klasyka demokracji Monteskiusza.

W Święto Konstytucji 3 Maja nie zawiódł, jak zwykle zresztą Donald Tusk, który napisał najwartościowszy tweet „3MAJ-MY SIĘ KONSTYTUCJI!”.

Konstytucji nie 3-ma się prezes Kaczyński, ani jego pacynki może-premier Szydło, ani może-prezydent Duda. Taką nam fundnęli Polskę – od moża do moża.

Prezesi sądów najwyższych UE biją na alarm. Przyłębska już powiedziała, co o nich myśli

Tomasz Setta, 03.05.2017

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Zmiany proponowane przez rząd osłabią rządy prawa w Polsce – ostrzega Sieć Prezesów Sądów Najwyższych państw UE. Prezes polskiego TK zdaje się jednak lekceważyć ich opinię.

W specjalnym oświadczeniu wydanym przez Sieć Prezesów Sądów Najwyższych państw Unii Europejskiej czytamy, że są oni „zaniepokojeni ingerencją polskich władz w sądownictwo”.

Ingerencje te, takie jak podważanie konstytucyjności wyboru pierwszej prezes polskiego Sądu Najwyższego oraz planowane zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, jawią się jako zagrożenie dla niezależności Sądu Najwyższego, jak i całego polskiego sądownictwa

– przekonują prezesi. W dalszej części listu obawiają się, że działania rządu w Warszawie”nie tylko osłabią rządy prawa” w Polsce, ale także „zmniejszą zaufanie do całego wymiaru sprawiedliwości”.

Wyrażamy naszą solidarność z polskimi sędziami

– czytamy na zakończenie listu. W środę rano o komentarz dotyczący tego oświadczenia została poproszona prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julia Przyłębska. W wywiadzie dla TVP Info bagatelizowała jednak treść pisma.

Czy wszystkie osoby, które podpisały się pod tym apelem, tak świetnie znają polską konstytucję i sytuację w Polsce? Wątpię w to

– powiedziała Przyłębska. Zapewniła przy tym, że Trybunał zbada konstytucyjność ustawy o KRS, jeśli tylko trafi ona do TK.

Rewolucja PiS w sądach dotyczy także ciebie. Zobacz, jak łatwo popaść w konflikt z państwem >>>

PiS chce zmian w sądach

Prawo i Sprawiedliwość od dawna zapowiadało rewolucję w polskim sądownictwie. Pierwszym etapem realizacji ich planów mają być bardzo poważne zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa. Ten konstytucyjny organ ma zostać wkrótce podzielony na dwie izby: polityczną i sędziowską. Żadna decyzja nie zapadnie bez zgody pierwszej izby, a kadencje członków drugiej z nich mają zostać skrócone, choć są opisane w konstytucji. Ich miejsce zajmą wówczas sędziowie wybrani przez Sejm – czyli przez rządzącą większość.

Kolejnym etapem ma być reforma sądów powszechnych. Zakłada ona m.in., że prezesów i wiceprezesów wszystkich takich sądów będzie samodzielnie mianował i odwoływał polityk – minister sprawiedliwości.

Nadchodzi koniec trójpodziału władz. Zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa podporządkują sądy politykom

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,21623815,video.html

gazeta.pl

Jarek Górski z na . O tym, że papiestwo wspierało Targowicę, a potem zwalczało usilnie dążenia niepodległościowe.

 

Tusk w święto Konstytucji 3 maja nie odmówił sobie komentarza. Jedno zdanie, a jak znaczące

lulu, IAR, 03.05.2017

Donald Tusk

Donald Tusk (Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta)

Donald Tusk jest znany z komentarzy zarówno krótkich, jak i pełnych nawiązań do polskiej sytuacji. Nie byłby sobą, gdyby przepuścił taką okazję jak święto Konstytucji 3 maja.

3MAJ-MY SIĘ KONSTYTUCJI!” – taki apel pojawił się rano na Twitterze szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Szybko zebrał dużo pozytywnych reakcji.

Tusk – jak zwykle – nie odniósł się bezpośrednio do sytuacji w Polsce, ale można się w nim dopatrzyć politycznych nawiązań. PiS jest oskarżany przez opozycję o łamanie konstytucji, chociażby w sporze o Trybunał Konstytucyjny. Nawet Polska Akademia Nauk – o czym niewiele osób już dziś pamięta – wydała uchwałę dotyczącą łamania konstytucji przez PiS. Z kolei prezydent Andrzej Duda jest krytykowany za to, że nie stoi na straży prawa i demokracji. Ostatnio protestowała w tej sprawie nawet Polonia w Meksyku. Zobacz nagranie >>>

Dla przypomnienia: wcześniej szerokim echem odbiły się inne znaczące wpisy Tuska: chociażby noworoczne życzeniapodziękowania za powitanie w Polsce czy komentarz po zwycięstwie Polaków w konkursie drużynowym w Lahti.

Święto zabronione w PRL-u

Święto Narodowe Trzeciego Maja jest obchodzone w rocznicę uchwalenia w 1791 roku Konstytucji 3 maja Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dokument był pierwszą konstytucją w nowożytnej Europie, a drugą po amerykańskiej na świecie.

Rocznica przyjęcia Konstytucji 3 maja jest świętem ustanowionym w 1919 roku. Przez okres PRL jego publiczne obchodzenie było zabronione, ponownie stało się państwowym świętem w 1990 roku.

Donald Tusk był ostatnio w Polsce. Został wezwany na świadka w śledztwie dotyczącym współpracy Służby Kontrwywiadu Wojskowego z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Czytaj więcej na ten temat >>>

A TERAZ ZOBACZ: Tłumy witają Donalda Tuska. Jedni krzyczą: „Sto lat!”, inni „Będziesz siedzieć!”

 

gazeta.pl

Jan Lityński: Mam nadzieję, że nie dojdzie do rozlewu krwi

MAJ 3, 2017, KAMILA TERPIAŁ

Jan Lityński: Mam nadzieję, że nie dojdzie do rozlewu krwi

Trzeba być umiarkowanym optymistą. Trzeba mieć nadzieję, że PiS przegra wybory. Trzeba mieć też nadzieję, że to doświadczenie PiS-u będzie istotnym doświadczeniem. Mam nadzieję, że wyciągniemy istotne wnioski i ludzie uznają, że warto się ze sobą porozumiewać i zabezpieczać przed takimi rządami – mówi Jan Lityński, działacz opozycji demokratycznej w latach PRL, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego

Kamila Terpiał: W 1980 roku sformułował pan prawo: „Wymyśl dowolne głupstwo, a rząd zrobi je następnego dnia”. W jednym z wywiadów stwierdził pan, że ono teraz już nie działa. Jakie zatem powinno być to nowe?

Jan Lityński: Nie można wymyślić głupstwa, które rząd zrobi. Tamto prawo sformułowałem rzeczywiście wtedy, kiedy był okres strajkowy i władza zachowywała się w sposób dziwny, ale jednak przewidywalny. A to, co się teraz dzieje, jest poza wszelkimi możliwościami przewidywania: otwieranie wszystkich frontów, irracjonalne pomysły i próba opanowania całego państwa. To jest niebezpieczne i kompletnie bezsensowne, naprawianie tego będzie trwało wiele lat.

A co jest w tej chwili najbardziej irracjonalne?

Samo narzuca się zachowanie Antoniego Macierewicza. Ale nie tylko. Wskazałbym też na rozbijanie szkolnictwa. Nawet jeżeli było się przeciwnikiem gimnazjów, to jednak warto zauważyć, że wyniki uczniów są coraz lepsze. Rozbijanie tego bez jakiejkolwiek analizy jest właśnie takim głupstwem, które trudno będzie przez lata odrobić. Wygląda na to, że obecnie szkoła będzie uczyła tylko posłuszeństwa i wykonywania poleceń władzy. To jest podporządkowanie nauczania polityce władzy i jest bardzo niebezpieczne.

To, co się teraz dzieje, jest poza wszelkimi możliwościami przewidywania: otwieranie wszystkich frontów, irracjonalne pomysły i próba opanowania całego państwa.

Czy ta reforma, dodatkowo wprowadzana szybko i chaotycznie, może zaszkodzić PiS-owi?

Polacy mogą się zdenerwować. Kiedy ludzie zaczną posyłać swoje dzieci do szkoły i zobaczą, że ona nie uczy, tylko dyscyplinuje i indoktrynuje, to niewątpliwie spowoduje bardzo krytyczne spojrzenie. Mam duże pretensje do szkoły, że nie uczyła współdziałania, tego, że wiedza jest ważna, ale tak samo ważna jest umiejętność współpracy. Dlatego młodzież głosowała na Janusza Korwin-Mikkego, bo była zafascynowani darwinizmem, a nie brała pod uwagę współdziałania społecznego. Szkoła powinna ulec zmianie, ale nie takiej.

Powstanie alternatywna szkolna rzeczywistość i alternatywna historia?

Ona już powstała. Wystarczy popatrzeć na działalność instytucji państwowych, na przykład IPN-u, który nagle ujawnia polskich agentów wywiadu; ministra kultury, który rozbija podobno jedno z najlepiej zorganizowanych muzeów, mówiąc wprost, że chodzi o politykę. To jest właśnie podporządkowanie nauki, także historii, myśleniu rządzącej partii.

Nawet jeżeli było się przeciwnikiem gimnazjów, to jednak warto zauważyć, że wyniki uczniów są coraz lepsze. Rozbijanie tego bez jakiejkolwiek analizy jest właśnie takim głupstwem, które trudno będzie przez lata odrobić.

Co możemy robić? Tajne komplety?

Ciągle żyjemy w wolności, nie ma potrzeby konspiracji, natomiast jest potrzeba organizowania społeczeństwa obywatelskiego. Ciągle jeszcze można mieć nadzieję, że wybory nie zostaną sfałszowane, czego nie jestem pewien. Myślę, że władza przygotowuje się do sfałszowania wyborów poprzez zmiany prawne i personalne, czyli opanowanie komisji wyborczych. Ale żeby nie zostały sfałszowane, potrzeba aktywności społecznej i umiejętności kontroli. Jest nadzieja, że najpierw wybory samorządowe, później parlamentarne i na końcu prezydenckie zmienią sytuację. Jarosław Kaczyński zrobi wszystko, żeby nie oddać władzy – już kilka razy spotkałam się z taką tezą głoszoną przez ludzi, którzy go znają. To wszystko to jest pewnego typu gra. Druga strona istnieje, może słabo zorganizowana, ale istnieje. To jest kwestia organizacji i oporu społecznego, żeby do tego nie dopuścić.

Jarosław Kaczyński zrobi wszystko, żeby nie oddać władzy – już kilka razy spotkałam się z taką tezą głoszoną przez ludzi, którzy go znają.

Czyli trzeba m.in. demonstrować?

Uważam, że demonstracje są ważne i potrzebne, dlatego że ludzie powinni się spotykać i umieć się liczyć. Poza tym na tego rodzaju protestach, demonstracjach czy manifestacjach panuje atmosfera życzliwości. A to jest przeciwstawienie tej atmosferze, którą próbuje wprowadzić władza, czyli atmosferze nieufności i podejrzliwości. To liczenie się i spotykanie służy do tego, aby w momentach ważnych móc zrobić to, co należy.

Co jeszcze oprócz demonstrowania można robić? Jak społeczeństwo obywatelskie powinno się budzić?

To, że społeczeństwo się budzi, pokazał trochę Komitet Obrony Demokracji, chociaż teraz przechodzi kryzys. Poza tym, z tego, co wiem, istnieją już różnego rodzaju zespoły, które próbują przygotowywać to, co będzie po PiS-ie, na przykład konieczne zmiany prawne. W 1989 roku szybkie zmiany można było przeprowadzić m.in. dlatego, że strona solidarnościowa była dobrze przygotowana do tych zmian. Można mieć oczywiście zastrzeżenia do tego, w jaki sposób te zmiany przeprowadzono, ale były to najbardziej skuteczne zmiany dekomunizacyjne we wszystkich krajach bloku wschodniego.

Przyznam, że odebranie emerytur ludziom, którzy byli w służbach PRL i pracowali w wolnej Polsce, jest niekonstytucyjne i bezprawne, jest przykładem bezmyślnego odwetu. PiS wokół tego organizuje atmosferę nienawiści.

PiS cały czas na sztandarach niesie hasło dekomunizacji. Chociaż w swoim otoczeniu ludzi, którzy należeli do partii, toleruje.

Przyznam, że odebranie emerytur ludziom, którzy byli w służbach PRL i pracowali w wolnej Polsce, jest niekonstytucyjne i bezprawne, jest przykładem bezmyślnego odwetu. PiS wokół tego organizuje atmosferę nienawiści. PiS chce dekomunizować służbę dyplomatyczną, media, a nawet II wojnę światową. To jest takie słowo wytrych, które służy temu, żeby była permanentna rewolucja.

To, co się dzieje, przypomina panu czasy „słusznie minione”?

Mentalność rządzących to jest mentalność bolszewicka, ale to nie jest specjalnie odkrywcze. To jest mentalność ludzi, którzy nie uznają demokratycznej gry i uważają, że zawsze mają większość i rację. Dlatego pani premier tak często powtarza, że wykonuje wolę suwerena. Tu nie ma miejsca na różne racje i wartości, jest jedna racja, a wszyscy inni są wrogami, albo są ogłupieni. To przypomina bardzo system totalitarny, chociaż w takim jeszcze nie żyjemy. Mamy wolność organizowania się i wolność słowa… Jeszcze.

To, co się teraz dzieje, to oczywiście nie jest dokładnie to, co było w PRL-u, ale mentalność obecnie rządzących jest taka sama, jak władców komunistycznych czy totalitarnych.

Możemy to stracić?

Zawsze istnienie takie niebezpieczeństwo, to pokazuje przykład Rosji. Na początku lat 90. tam jeszcze była wolność, a teraz jej nie ma. Wolność można stracić i trzeba być czujnym. Nie uważam, żeby teraz było takie bezpośrednie zagrożenie, ale ono istnieje. Istnieje zagrożenie zniszczenia tkanki państwa i to jest bardzo niebezpieczne. To, co się teraz dzieje, to oczywiście nie jest dokładnie to, co było w PRL-u, ale mentalność obecnie rządzących jest taka sama, jak władców komunistycznych czy totalitarnych.

Dlatego rządzący używają nawet podobnego słownictwa: jest wróg, propaganda sukcesu, siły zewnętrzne…

Ale różnica jest i to może nawet na „korzyść poprzedniego systemu”, mówię to oczywiście w cudzysłowie. W PRL-u kampanie mieliśmy od czasu do czasu, była kampania przeciwko AK, spekulantom, antyinteligencka i antysemicka, one trwały 2-3 miesiące i się kończyły. Wtedy wracaliśmy do „normalnej” rzeczywistości, prasa kłamała, ale w sposób przewidywalny. Teraz natomiast mamy taką kampanię bez przerwy, a to wynika z tego, że istnieje opozycja.

Zawsze jak partia rządząca zaczyna tracić prowadzenie w sondażach, to powoduje zaniepokojenie. Ale przyznam, że mnie te ostatnie sondaże niezbyt cieszą, bo uważam, że powinna powstać koalicja partii opozycyjnych.

PiS wziął sobie do serca ostatnie sondaże? W których, przypomnę, traci pozycję lidera i ma mniejsze poparcie od PO.

Na pewno się przestraszyli, dla nich to był pewnego rodzaju szok. Zawsze jak partia rządząca zaczyna tracić prowadzenie w sondażach, to powoduje zaniepokojenie. Ale przyznam, że mnie te ostatnie sondaże niezbyt cieszą, bo uważam, że powinna powstać koalicja partii opozycyjnych. A teraz widać, że pozostałe elementy poza PO przestają się liczyć. Zwycięstwo jednej partii jest mniej efektywnym rozwiązaniem.

Ale czyja to wina? Nowoczesna przecież popełnia błąd za błędem.

Oni idą drogą Janusza Palikota; jeżeli się nie opamiętają, to skończą tak jak jego formacja. Próbką tego, kto i na ile będzie się w stanie porozumieć, będą przyszłoroczne wybory samorządowe. Przy okazji zobaczymy też, jak daleko PiS będzie w stanie się posunąć przy zmianach w ordynacji wyborczej. Zmiany proponowane przez PiS, mam na myśli wprowadzenie dwukadencyjności, są niezgodne z konstytucją.

Konstytucja nie jest przestrzegana. Ale uważam, że dla opozycji dzwonkiem alarmowym, albo może wręcz przeciwnie – zachęcającym, powinno być to, jak PiS zdecyduje się ograniczyć wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do jednej rundy. Rozbita opozycja w takiej sytuacji wybory może w znacznej mierze przegrać.

Przepraszam, ale co z tego?

No właśnie nic. Konstytucja nie jest przestrzegana. Ale uważam, że dla opozycji dzwonkiem alarmowym, albo może wręcz przeciwnie – zachęcającym, powinno być to, jak PiS zdecyduje się ograniczyć wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do jednej rundy. Rozbita opozycja w takiej sytuacji wybory może w znacznej mierze przegrać. PiS chce wprowadzić także zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa, m.in. skracając kadencję jej członków, zapisaną w konstytucji.

Konstytucja jest tylko mało znaczącą książeczką?

Wiele osób zastanawia się nad tym, jakie przepisy wprowadzić, aby nie można było naruszać konstytucji. Ale przecież takich rozwiązań nie ma. Prawo jest pisane dla ludzi, którzy chcą je przestrzegać, i w prawie są zapisane sankcje za jego nieprzestrzeganie. Ale jeżeli władza nie chce go przestrzegać, to nie będzie, chyba że natrafi na taki opór społeczny, który ją obali na ulicy albo w wyborach. Ta druga ewentualność jest oczywiście lepsza.

Prawo jest pisane dla ludzi, którzy chcą je przestrzegać, i w prawie są zapisane sankcje za jego nieprzestrzeganie. Ale jeżeli władza nie chce go przestrzegać, to nie będzie, chyba że natrafi na taki opór społeczny, który ją obali na ulicy albo w wyborach.

Nie dojdzie do rozlewu krwi? Wielu ekspertów i obserwatorów życia politycznego, z którymi rozmawiałam, twierdzi, że niestety taki scenariusz jest prawdopodobny.

Mam nadzieję, że nie dojdzie do rozlewu krwi, ale może dojść do buntu społecznego. Mamy to szczęście, że jesteśmy w UE i NATO. Istnieją takie standardy, których nawet władza bolszewicka będzie się bała naruszać. Mamy przykład Viktora Orbána, który mając większość konstytucyjną jednak przed pewnymi rzeczami się cofa i w pewnych sprawach napotyka opór. Gdyby Węgry były poza UE, ten opór zostałby zapewne zdławiony.

Co w Polsce może doprowadzić do tego, że ludzie masowo wyjdą na ulice?

Tego nie wie nikt. Sierpień ’80 rozpoczął się strajkiem w Ursusie dlatego, że podwyższono ceny kotletów w stołówkach, chociaż oczywiście nie chodziło o kotlety. Co takiego władza może zrobić, że wywoła społeczny opór? Na to pytanie jest bardzo trudno odpowiedzieć.

Mentalność Jarosława Kaczyńskiego jest mentalnością rewolucyjną, on uważa, że można zniszczyć przeszłość i rozpocząć budowę nowego życia. To jest właśnie mentalność bolszewicka.

Co teraz budzi największe emocje?

Całokształt, otwarcie wielu frontów walki. PiS ma podwójną mentalność, z jednej strony jest partią porządku, która chce panować nad wszystkim, ale z drugiej strony jest partią rewolucyjną, uważa, że wszystko trzeba zmienić i zacząć od nowa. Oba sposoby myślenia są dla życia społecznego bardzo niebezpieczne. Zresztą PiS był partią rewolucyjną od zawsze. Jeszcze w latach 90., opisując „Tygodnik Solidarność”, którego redaktorem naczelnym był Jarosław Kaczyński, opisałem to tak: „Z iskry rozgorzały płomień, czyli jak zbudować partię rewolucyjną”. Mentalność Jarosława Kaczyńskiego jest mentalnością rewolucyjną, on uważa, że można zniszczyć przeszłość i rozpocząć budowę nowego życia. To jest właśnie mentalność bolszewicka.

Pan, jako były opozycjonista, jak patrzy na to, co się dzieje?

Przede wszystkim z niesmakiem. Takie poczucie wywołuje ilość kłamstw i oszczerstw wypowiadanych publicznie i wypowiadanych nie tylko przez przedstawicieli rządu. To, co robi także prorządowa prasa, jest obrzydliwe. Czasami następuje jakieś opamiętanie, ale na ogół to jest po prostu bezpardonowy atak na tych, którzy inaczej myślą.

Wybory prezydenckie zostały przegrane przez nieumiejętność prowadzenia kampanii. Ugrupowania, które uważają się za lewicowe, nie przewidziały, że mogą jako koalicja nie przekroczyć progu wyborczego i nie wejść do Sejmu.

Dlaczego tak łatwo doszło do przejęcia pełni władzy przez jednego człowieka? Co do tego doprowadziło?

To był splot różnych okoliczności. Błędów wtedy rządzących, także błędów technicznych. Wybory prezydenckie zostały przegrane przez nieumiejętność prowadzenia kampanii. Ugrupowania, które uważają się za lewicowe, nie przewidziały, że mogą jako koalicja nie przekroczyć progu wyborczego i nie wejść do Sejmu. PO zbagatelizowała aferę podsłuchową. Ale w sumie ta porażka nie była przypadkiem. Ona wynikała z poczucia, że nic się nie może zmienić, że wszystko będzie dobrze.

Polacy, nawet ci, którzy głosowali na PiS, zaczynają przecierać oczy?

Istotna liczba ludzi chyba tak. Sondaże pokazują, że PiS nie miał premii za wygraną, a tak było w przypadku innych ugrupowań, które wygrywały wybory. PiS ma bardzo twardy elektorat, który jest odporny na argumenty, ale w różnych miejscach może się jednak kruszyć. To pokazał atak na warszawski samorząd. To była ciekawa lekcja. PiS potraktował ludzi z podwarszawskich gmin jako swój elektorat i swoją własność, a okazało się, że w momencie, kiedy chce im odebrać samorządność, przestają być zwolennikami PiS-u. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości są w dużej części wyznawcami i, jak w każdej religii, w pewnym momencie coś może zacząć pękać.

Bardzo często w systemie autorytarnym do głosu dochodzą bardzo mierni ludzie, którzy nie mają żadnej wartości.

„Religia smoleńska” już zaczyna tracić wyznawców. Ostatni sondaż pokazuje, że tylko 18 proc. badanych wierzy w zamach. A to jest przecież bardzo ważny element dla PiS-u.

Tak, Smoleńsk to bardzo ważny element. PiS jeszcze przed wyborami w 2005 roku nadawał ton dyskursowi politycznemu, a Smoleńsk bardzo pomógł PiS-owi nadal go narzucać. Wokół katastrofy organizował ruchy społeczne, kluby, demonstracje. Teraz to zaczyna pękać. Myślę, że istotną rolę odegrał w tym żałosny pan Berczyński (dr Wacław Berczyński, były już szef podkomisji smoleńskiej – red.). Bardzo często w systemie autorytarnym do głosu dochodzą bardzo mierni ludzie, którzy nie mają żadnej wartości.

Czego to wszystko, co się dzieje, powinno nas nauczyć?

Zwolennikom PiS-u powinno pokazać, że nie ma cudownych rozwiązań, że wszystkie niosą za sobą ułomność. Nam wszystkim, że im więcej jest możliwości społecznego wpływania na różne rzeczy, tym większa jest szansa na osiągnięcie wyniku optymalnego. Poza tym trzeba budować społeczeństwo obywatelskie, ludzi, którzy sobie wzajemnie ufają. Wzajemne zaufanie Polaków jest najniższe w Europie. Tak jak stan wojenny zniszczył nadzieję na to, że Polacy będą potrafili się organizować i sobie ufać, tak samo ten okres niszczy budowanie tkanki społecznej, niszczy kapitał społeczny. To jest podstawowe zadanie, żeby odbudować zaufanie.

Tak jak stan wojenny zniszczył nadzieję na to, że Polacy będą potrafili się organizować i sobie ufać, tak samo ten okres niszczy budowanie tkanki społecznej, niszczy kapitał społeczny.

Donald Tusk powinien wrócić do polskiej polityki?

Myślę, że powinien. Tego wymaga odpowiedzialność. Stał się w tej chwili symbolem opozycji, zresztą częściowo wypromowanym przez PiS. Jeżeli jest odpowiedzialny, to powinien wrócić do Polski i polskiej polityki.

I kandydować na prezydenta?

Nie wiem, czy kandydować na prezydenta, ale jako znacząca postać wrócić do polityki. Zresztą jest w tej chwili jedynym liderem politycznym, o którym można powiedzieć, że jest liderem, że ma autentyczne zdolności przywódcze.

Andrzejowi Dudzie już nic nie można doradzić. Jedynie to, żeby zaczął samodzielnie myśleć, przestać chodzić z zadowoloną miną, gadać głupoty i nic nie robić. Urząd prezydenta cieszy się z natury rzeczy szacunkiem, ale ten prezydent nie zrobił nic znaczącego.

Pan był doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego. Co by pan doradził Andrzejowi Dudzie?

Andrzejowi Dudzie już nic nie można doradzić. Jedynie to, żeby zaczął samodzielnie myśleć, przestać chodzić z zadowoloną miną, gadać głupoty i nic nie robić. Urząd prezydenta cieszy się z natury rzeczy szacunkiem, ale ten prezydent nie zrobił nic znaczącego. Byłem krytyczny wobec prezydentury Lecha Kaczyńskiego, ale on był człowiekiem samodzielnym. Można było się z nim nie zgadzać, ale przynajmniej prowadził samodzielną politykę.

Nie ma pan szacunku do obecnego prezydenta?

Nie, absolutnie nie. Zrobił wszystko, żeby nie można go było darzyć szacunkiem.

Poproszę na koniec o coś optymistycznego.

Trzeba być umiarkowanym optymistą. Trzeba mieć nadzieję, że PiS przegra wybory. Trzeba mieć też nadzieję, że to doświadczenie PiS-u będzie istotnym doświadczeniem. Mam nadzieję, że wyciągniemy istotne wnioski i ludzie uznają, że warto się ze sobą porozumiewać i zabezpieczać przed takimi rządami.

wiadomo.co

„Na naszych oczach odbywa się spektakl samounicestwienia prezydenta Andrzeja Dudy”

lulu, 03.05.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,21755754,video.html?embed=0&autoplay=1
„Wstrząsające” i „nieprzystające osobie sprawującej najwyższą funkcję w państwie” – tak Robert Biedroń w TVN24 opisał słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który w wywiadzie dla TVP Historia stwierdził, że potomkowie zdrajców piastują w Polsce ważne funkcje.

 

– Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy tutaj walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach, w biznesie, mediach – mówił w wywiadzie dla TVP Historia Andrzej Duda.

Zdaniem prezydenta Słupska Roberta Biedronia prezydent bierze udział w „wojnie polsko-polskiej” i przykłada rękę do podziałów.

(To) prezydent nierozumiejący przeszłości naszego kraju, skomplikowanej. Ja sam wywodzę się z domu w którym ojciec nosił legitymację PZPR-u, matka działała w „Solidarności”, a oboje walczyli o wolną, niepodległą Polskę. Te scenariusze są bardzo różne. Myślę, że prezydent też zdaje sobie z tego sprawę, tylko z jakiegoś dziwnego powodu nie potrafi wyjść z narracji partyjnej, która niszczy polskie społeczeństwo

– stwierdził Biedroń, który był gościem Moniki Olejnik w „Kropce nad i”.

Zdaniem Biedronia prezydent Duda nie wykorzystuje swojej szansy na bycie prezydentem wszystkich Polaków (ostatnio tłumaczył, czemu nie jest takim prezydentem – CZYTAJ WIĘCEJ).

Na naszych oczach odbywa się spektakl samounicestwienia prezydenta Andrzeja Dudy

– dodał Biedroń. – Jeśli tak ma wyglądać prezydentura w Rzeczypospolitej Polskiej, to jesteśmy obserwatorami gorszącego spektaklu – ocenił polityk. Nie chciał jednak jasno określić, czy będzie kandydował w kolejnych wyborach prezydenckich.

gazeta.pl

 

WTOREK, 2 MAJA 2017

Kaczyński odpowiada Macronowi: W Polsce jest pełna demokracja, może najlepsza ze wszystkich w Europie

Kaczyński odpowiada Macronowi: W Polsce jest pełna demokracja, może najlepsza ze wszystkich w Europie 

W Polsce jest pełna demokracja, może najlepsza ze wszystkich w Europie – tak Jarosław Kaczyński w Białej Podlaskiej, w rozmowie z Polsat News skomentował wypowiedź kandydata Emmanuela Macrona dotyczącą Polski.

300polityka.pl

WTOREK, 2 MAJA 2017

Karczewski: Symbolem tego, że demokracja ma się dobrze, jest to, że KOD słabnie i właściwie nie ma nic do roboty

Karczewski: Symbolem tego, że demokracja ma się dobrze, jest to, że KOD słabnie i właściwie nie ma nic do roboty

– Prezes Kaczyński odpowiedział [Macronowi], że w Polsce jest najlepsza demokracja w Europie. [Demokracja] ma się dobrze. Właściwie symbolem tego, że ma się dobrze, jest to, że jednak KOD słabnie i właściwie nie ma nic do roboty – mówił Stanisław Karczewski w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

300polityka.pl

WTOREK, 2 MAJA 2017

Biedroń: Nie wybieram się na marsz Platformy 6 maja

Biedroń: Nie wybieram się na marsz Platformy 6 maja

Nie wybieram się na ten marsz, ponieważ mam problem szczególnie z PO. Pamiętam, że kiedy Platforma rządziła, to miała szanse doprowadzić do tego, że pewne sprawy związane z takimi ochraniaczami przed destrukcją demokracji zostaną wdrożone. Apelowaliśmy o to, obawiając się narastającej fali populizmu, żeby PO wdrażała pewne rzeczy bardziej odważnie. Nie stało się to. Co więcej, Platforma podnosząc hasło demokracji, ładu demokratycznej, robi swoje. Ostatnie głosowanie w PE, jeśli chodzi o równouprawnienie kobiet i mężczyzn czy mniejszości dowiodła, żę PO wcale nie jest taka demokratyczna – mówił Robert Biedroń w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad i” TVN24.

Jak pytał, „dlaczego miałby iść w marszu z tymi, dla których demokracja jest tylko fasadowa?”.

– Jeśli chcemy uciec od tego klinczu PO-PiS, to musimy znaleźć trzecią drogę i skończyć z tą wojną – mówił dalej Biedroń.

300polityka.pl

Kaczyński o słowach Macrona: w Polsce jest pełna demokracja

02.03.2017

Biała Podlaska, 02.05.2017. Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas odsłonięcia pomnika Marii i Lecha Kaczyńskich, 2 bm. w Białej Podlaskiej (Lubelskie). Pomnik, odlany z brązu, przedstawiający postacie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii, ma ponad dwa metry wysokości. Usytuowany jest na zrewitalizowanym ostatnio skwerze przy Placu Wojska Polskiego w Białej Podlaskiej. Inicjatorem powstania pomnika jest senator Grzegorz Bierecki. Monument powstał dzięki staraniom Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Lecha i Marii Kaczyńskich. Na budowę pomnika darczyńcy przekazali ponad 200 tys. zł. (mr) PAP/Wojciech Pacewicz

 

W Polsce jest pełna demokracja, możliwe, że najlepsza ze wszystkich w Europie – powiedział we wtorek w Białej Podlaskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Odniósł się w ten sposób do poniedziałkowej wypowiedzi kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

Dziennikarz TVN24 pytał prezesa PiS, jak skomentuje to, że Macron nazwał go „przyjacielem i sojusznikiem” liderki Frontu Narodowego Marine Le Pen, stawiając go w jednym szeregu z premierem Węgier Viktorem Orbanem i rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem; wskazywali, że to „bardzo mocne słowa prawdopodobnie przyszłego prezydenta Francji”.

„W Polsce jest pełna demokracja, możliwe, że najlepsza ze wszystkich w Europie” – odpowiedział Jarosław Kaczyński.

Kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron uznał w poniedziałek Jarosława Kaczyńskiego za „przyjaciela i sojusznika” swej rywalki, przywódczyni Frontu Narodowego Marine Le Pen, stawiając go w jednym szeregu z premierem Węgier Viktorem Orbanem i rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. „Znacie przyjaciół i sojuszników pani Le Pen. To reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina. To nie są ustroje otwartej i wolnej demokracji. Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady” – powiedział Macron na wiecu w Paryżu.

Wcześniej Macron, w opublikowanym w wywiadzie dla dziennika „Voix du Nord” powiedział, że jeśli zostanie prezydentem opowie się za sankcjami UE wobec Polski, która „naruszyła wszystkie zasady Unii”. Macron udzielił wywiadu po spotkaniu w Amiens ze strajkującymi pracownikami zakładów Whirlpool, które zostaną zamknięte ze względu na przeniesienie produkcji do Łodzi.

Według poniedziałkowego badania Instytutu OpinionWay na Macrona zagłosowałoby dziś 61 proc., a na Le Pen 39 proc. wyborców. W piątek sondaż tego instytutu dawał Macronowi 59 proc. głosów, a Le Pen 41 proc.

msn.pl

226. rocznica przyjęcia Konstytucji 3 maja

Foto: Wikimedia Commons

226 lat temu, 3 maja 1791 r. Sejm Czteroletni po burzliwej debacie przyjął przez aklamację ustawę rządową, która przeszła do historii jako Konstytucja 3 Maja. Była drugą na świecie i pierwszą w Europie ustawą regulującą organizację władz państwowych, prawa i obowiązki obywateli.

Według historyka prof. Henryka Samsonowicza, Konstytucja 3 Maja stanowi ważny element pamięci zbiorowej, bez której żadna wspólnota istnieć nie może. Jego zdaniem, Polska odzyskiwała niepodległość trzykrotnie: właśnie 3 maja 1791 r. oraz 11 listopada 1918 r. i 4 czerwca 1989 r Celem ustawy rządowej miało być ratowanie Rzeczypospolitej, której terytorium zostało uszczuplone w wyniku I rozbioru przeprowadzonego przez Prusy, Austrię i Rosję w 1772 r.

Konstytucja została uchwalona na Zamku Królewskim w Warszawie. „Przebieg sesji, rozpoczętej około południa, był wyreżyserowany. Na początku odczytano odpowiednio spreparowane depesze dyplomatyczne ukazujące zmieniającą się na niekorzyść Rzeczypospolitej koniunkturę relacji międzynarodowych. Sejmującym podsuwano niejako wniosek, że w tej sytuacji bezpieczeństwo państwu zapewnić może tylko jego wzmocnienie przez uchwalenie nowej formy rządu. Na polecenie króla odczytano jej projekt. Wzbudził on wiele głosów sprzeciwu” – pisze prof. Piotr Ugniewski w artykule „Jak uchwalono Konstytucję 3 Maja” opublikowanym na portalu dzieje.pl. Oponenci podnosili m.in. fakt, że projekt konstytucji mówi o dziedziczności tronu, co jest niezgodnie z zaprzysiężonymi przez Stanisława Augusta paktami conventami. Wskazywali także na niezgodny z regulaminem tryb obrad nad projektem konstytucji.

 

„Król przemawiał trzykrotnie, wskazując pilną konieczność naprawienia dawnego ustroju. W końcu, gdy podniósł rękę na znak chęci zabrania głosu po raz czwarty, odebrano ten gest przypadkiem jako wezwanie do przyjęcia projektu przez aklamację. Co rzeczywiście w następstwie tego nieporozumienia nastąpiło. Odezwały się wtedy okrzyki ‚Wiwat król! Wiwat Konstytucja!’. Stanisław August złożył od razu przysięgę na ‚Ustawę Rządową’ na ręce biskupa krakowskiego, Feliksa Turskiego” – pisze prof. Ugniewski.

W pierwszych zdaniach dokumentu podkreślano jedność państwa, czego wyrazem miał być jeden rząd, skarb i armia. Artykuł pierwszy konstytucji potwierdzał dominującą rolę religii katolickiej. W drugim zaakcentowano pozycję szlachty, gwarantując jej przyznane dawniej przywileje. „Szlachtę za najpierwszych obrońców wolności i niniejszej konstytucyi uznajemy; każdego szlachcica cnocie, obywatelstwu i honorowi, jej świętość do szanowania, jej trwałość strzeżenia poruczamy, jako jedyną twierdzę ojczyzny i swobód naszych” – podkreślono w ustawie. Artykuł trzeci dokumentu potwierdzał prawo mieszczan do samostanowienia w istotnych sprawach, posiadania ziemi oraz przyjmowania ich do stanu szlacheckiego. Artykuł czwarty utrzymywał poddaństwo chłopów wobec szlachty, przyjmując jednak włościan „pod opiekę prawa i rządu krajowego”, co gwarantowały umowy zawarte przez nich z właścicielami ziem. Przyznawano także wolność każdemu chłopu przybywającemu lub wracającemu po ucieczce, co miało zachęcać włościan z innych krajów do zamieszkania w Polsce.

Konstytucja ustanowiła trójpodział władzy. Władzę ustawodawczą miał stanowić dwuizbowy parlament, składający się z Sejmu – 204 posłów spośród szlachty i 24 plenipotentów miast – oraz Senatu (złożonego z biskupów, wojewodów, kasztelanów i ministrów pod przewodnictwem króla), o ograniczonej roli.

Funkcję wykonawczą miał sprawować król i odpowiedzialny przed Sejmem rząd, zwany Strażą Praw, który tworzył prymas oraz ministrowie policji, pieczęci (spraw wewnętrznych), skarbu, wojny i spraw zagranicznych. Król mógł powoływać ministrów, senatorów, biskupów, oficerów i urzędników, a podczas wojny był wodzem naczelnym armii. Rolę sądowniczą w państwie powierzano niezależnym trybunałom. Planowano reformę sądownictwa oraz utworzenie sądów ziemskich i miejskich, a także Trybunału Koronnego i sądów asesorskich.

Rozdział szósty dokumentu dotyczył organizacji Sejmu. Likwidował instrukcje poselskie nakładające na posłów obowiązek zajmowania stanowiska zgodnego z wolą wyborców i znosił liberum veto, wprowadzając głosowania większościowe. Kadencja miała trwać dwa lata, a posiedzenia zwoływane w zależności od potrzeb. Co 25 lat miał obradować Sejm nadzwyczajny, na którym posłowie mieli pracować nad poprawą konstytucji.

Konstytucją 3 maja wprowadzono tron dziedziczny, likwidując wolną elekcję. Następcą tronu po Stanisławie Auguście miał być elektor saski Fryderyk August, wnuk Augusta III Sasa i jego potomkowie. Na wypadek śmierci króla lub niemożności sprawowania przez niego funkcji regencję miała sprawować Straż Praw po przewodnictwem królowej lub prymasa. Ostatni artykuł dokumentu poświęcono „sile zbrojnej narodowej”, której celem miała być obrona suwerenności kraju.

Uchwalenie Konstytucji 3 Maja odbiło się szerokim echem w całej Europie. „Po 3 maja Stanisław August przeżywał okres swej największej popularności, autentycznego uwielbienia dla ‚ojca ojczyzny’, a także poklasku oświeconej Europy, gdzie jedynie w radykalnych kołach rewolucji francuskiej dezaprobowano +monarchizm+ Konstytucji 3 Maja” – pisze historyk prof. Jerzy Michalski, autor biografii Stanisława Augusta. („Stanisław August Poniatowski”)

W opinii znawczyni XVIII-wiecznych dziejów Polski prof. Zofii Zielińskiej, Konstytucja 3 Maja stanowiła zasadniczy zwrot w porównaniu z ustrojem wcześniejszym, zdecydowanie republikańskim. Silna jak na polskie tradycje centralna władza wykonawcza, silna w niej pozycja króla, wreszcie istotne prerogatywy, jakie zachowywał władca w Sejmie, przesądzają o tym, że ustrój stworzony przez ustawę rządową możemy uznać za monarchizm, którego granice wyznaczała konstytucja, a więc za monarchizm konstytucyjny.

Nie tylko tekst ustawy rządowej, ale także okoliczności jej wprowadzenia, były przedmiotem analiz. W książce „Czy Sejm Czteroletni uchwalił Konstytucję 3 Maja?” historyk epoki stanisławowskiej prof. Bartłomiej Szyndler dowodzi, że ustanowienie konstytucji odbyło się z pogwałceniem prawa i przy silnym sprzeciwie szlachty, która oprotestowała przede wszystkim pomysł zniesienia elekcji tronu poprzez zastąpienie go jego sukcesją (było to sprzeczne z umową pacta conventa, dołączoną do artykułów henrykowskich z 1573 r.). Jak pisze Szyndler, w trakcie obrad Sejmu przeciwnikom reform grożono śmiercią, a posła kaliskiego Jana Suchorzewskiego kopano. Między innymi zastraszeniu posłów opozycji – tłumaczy historyk – służyć miało wyprowadzenie rankiem 3 maja z koszar oddziałów gwardii pieszej koronnej i obstawienie nimi Zamku Królewskiego, gdzie odbywały się obrady nad konstytucją. „Co do tego, że konstytucję wprowadzono na drodze zamachu stanu, nie miał najmniejszej wątpliwości sam jej inicjator Stanisław August, który szczerze wyznał: ‚A na dniu trzecim maja pluralitas [większości] nie było, ponieważ nie było turnusu [głosowania], a unaminitas [jednomyślności] że nie było, same protestacje okazują'” – podaje Szyndler.

Próba wprowadzenia konstytucji w życie została zniweczona już w połowie 1792 r. Było to związane z konfederacją targowicką (zawiązaną przez przywódców obozu magnackiego w celu przywrócenia poprzedniego ustroju Rzeczypospolitej i pod hasłami obrony zagrożonej wolności przeciwko reformom Konstytucji 3 Maja) i wkroczeniem armii rosyjskiej w granice Polski.

„Ustawa Rządowa (…) była przedmiotem podziwu światłych środowisk europejskich jako druga ustawa tego rodzaju na świecie po konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, uchwalonej w roku 1787. Mimo jej unicestwienia pozostawiła ważne przesłanie dla Polaków na przyszłość, jak osiągać bez przemocy porozumienie w podstawowych dla dobra publicznego sprawach” – pisze prof. Piotr Ugniewski w artykule „Jak uchwalono Konstytucję 3 Maja”.

rp.pl

Minister Rafalska odebrała pieniądze organizacjom prawniczym. Przekazała je katolickim, promującym rodzinę i ojczyznę

Paweł Kośmiński, 03 maja 2017

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska podczas konferencji prasowej, 17 lutego 2017 r.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska podczas konferencji prasowej, 17 lutego 2017 r. (Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)

Krytyczne wobec poczynań PiS stowarzyszenie sędziowskie Iustitia oraz Instytut Prawa i Społeczeństwa INPRIS nie dostaną pieniędzy z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Podobnie jak promująca integrację europejską Fundacja im. Roberta Schumana. Uzyskały pozytywną opinię ekspertów, ale na ostatnim etapie konkursu interweniowała szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Elżbieta Rafalska.

Rozdzielane przez MRPiPS pieniądze z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (FIO) mają rozwijać aktywność obywatelską i rolę trzeciego sektora w realizacji zadań publicznych. Zgodnie z regulaminem konkursu po ocenie merytorycznej wniosków dokonywanej przez komisję i ekspertów minister pracy ma prawo – w ramach tzw. oceny strategicznej – zdecydować o dofinansowaniu projektów, które na wcześniejszym etapie takiego wsparcia nie otrzymały.

Minister Rafalska dofinansowała m.in. parafię i Caritas

Elżbieta Rafalska z tej możliwości skorzystała, a dofinansowanych w ten sposób zostało blisko 20 organizacji. Wśród nich choćby lubelska parafia rzymskokatolicka pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny czy Caritas diecezji rzeszowskiej. Wiele docenionych osobiście przez Rafalską projektów to projekty „na rzecz rodziny” i patriotyczne.

Za to po jej interwencji dofinansowania nie otrzymały organizacje ocenione przez ekspertów pozytywnie. – Na to regulamin nie pozwala. Minister ma prawo dofinansować projekty, które wcześniej nie uzyskały wystarczającej liczby punktów, ale nie powinien odebrać dotacji projektowi, któremu zgodnie z wcześniejszą oceną ona by się należała. Wydawało się, że regulamin obowiązuje obydwie strony – zarówno organizacje, jak i ministra – mówi „Wyborczej” Katarzyna Kiełbiowska z Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych, współautorka rezpozytorium dokumentującego przykłady naruszeń we współpracy ministerstw z NGO-sami.

Bez dotacji krytycy Ziobry i Fundacja Schumana

Rafalska odebrała dotację stowarzyszeniu sędziów Iustitia, Instytutowi Prawa i Społeczeństwa INPRIS oraz Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. Dwie pierwsze organizacje krytycznie wypowiadały się choćby na temat reformy sądownictwa przygotowanej przez Zbigniewa Ziobrę. Fundacja Schumana promuje z kolei integrację europejską.

Przygotowała ona projekt „Jak działa moja gmina?” mający zachęcać mieszkańców do kontrolowania prac samorządu terytorialnego, uczestnictwa w wyborach lokalnych, nawiązania współpracy na linii władza lokalna – obywatele. Iustitia chciała podnosić świadomość prawną obywateli, INPRIS – kompetencje pracowników NGO-sów w kształtowaniu prawa.

– To pokazuje, że strategią ministerstwa jest wyeliminowanie organizacji, które patrzą władzy na ręce w wymiarze sprawiedliwości i promują wartości europejskie – mówi „Wyborczej” Ewa Kulik-Bielińska, dyrektorka Fundacji im. Stefana Batorego, która nie ma wątpliwości, że regulamin został złamany, bo resort nie tylko odebrał dotacje, ale też swojej decyzji nie uzasadnił. – Po co w takim razie regulamin? – pyta.

Minister Rafalska: To nie kara, mamy prawo tak robić

– My nikogo nie karzemy, my oceniamy też wnioski i przyznajemy świadczenia. Przez wiele lat była taka sytuacja, że były organizacje, które ciągle otrzymywały to świadczenie – przekonywała Rafalska w Polskim Radiu, gdy o sprawie napisał portal OKO.press. Odpowiedziały jej organizacje – Fundacja Schumana, że po raz ostatni korzystała ze środków FIO w latach 2009-10, Iustitia – że nigdy wcześniej nie była beneficjentem dotacji przyznawanych przez ministerstwa.

„Nie jest dla nas zrozumiałe, dlaczego złożony wniosek został odrzucony w wyniku »oceny strategicznej ministra«. Proponowany projekt był adresowany do mieszkańców małych miejscowości i środowisk lokalnych, na czym zależy Ministerstwu” – podkreśliła Fundacja Schumana. Stowarzyszenie Iustitia: „Wniosek dotyczył podniesienia świadomości prawnej Polaków, i to oni, a nie nasza organizacja, mieli skorzystać na wdrożeniu projektu”. – Konsultowaliśmy to ze specjalistami, byli zaskoczeni, że uzyskaliśmy negatywną ocenę strategiczną – mówi „Wyborczej” rzecznik Iustitii sędzia Bartłomiej Przymusiński.

Na swojej stronie internetowej ministerstwo zamieściło komunikat, w którym stwierdza, że miało do tego prawo.

wyborcza.pl

Pisowska timokracja

KWIECIEŃ 29, 2017,

Pisowska timokracja

Jak zauważył Hegel, a za nim Marks, historia, jeśli się powtarza, to jako farsa, która zastępuje dramat względnie tragedię. W Polsce przeżywamy groteskową powtórkę z timokracji. Jest to jedna z historycznych form rządów, które były normą w wiekach dawnych. Definicję demokracji sformułował Czesław Miłosz, referując w książce „Zaraz po wojnie” fragment swojej korespondencji z Tadeuszem Krońskim.

„Jego przesuwanie się na lewo” – pisał o Krońskim Miłosz – brało się z tego, że „uważał, że »demon historii« nie sprzyja polskiej prawicy, skoro nawet jej rękami zniszczył Warszawę”. „Ustrój przez tę prawicę podtrzymywany Kroński określał jako platońską timokrację, w sensie władzy »honoru i soldateski«” – zauważył Miłosz. Przypis do tego zdania zawierał definicję timokracji: to

„platońska forma sprawowania władzy, która podporządkowana jest zasadzie umiłowania honoru i sławy”.

Czyż rządy PiS nie są powtórzeniem timokracji jako farsy, w formie groteskowej?

Kiedy 21 kwietnia 2017 roku obserwowałem z hallu Teatru Powszechnego w Warszawie zmagania policji z oenerowcami demonstrującymi przeciwko głośnemu spektaklowi „Klątwa” Olivera Frljicia na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego, pomyślałem, że owi demonstranci są ekstremą ideologii timokratycznej i ich marzeniem jest przejęcie władzy z rąk rządzących dziś timokratów pisowskich, w porównaniu z nimi jednak relatywnie umiarkowanych. Telewizja tzw. publiczna bardziej niż momenty szarpaniny z policją eksponowała obraz oenerowców stojących, już po pacyfikacji pod teatrem, w ordynku, pod łopoczącymi, zielonymi (sic!) sztandarkami, i był to wyraz podziwu dla tej formy timokratycznej ekspresji, na którą obecna władza nie bardzo sobie jednak może otwarcie pozwolić, choć i tak widać, że nieco skrycie, ale jednak popiera młodych faszystów.

Nie zmienia to jednak faktu, że i tak pojęcie timokracji jest tym, które najtrafniej określa obecne rządy, przynajmniej w ich zasadniczych rysach, zwłaszcza w warstwie rytualnej. Jeden z największych timokratów-zbrodniarzy w dziejach ludzkości, Adolf Hitler, głosił hasło: „Armaty zamiast masła”, co oznaczało wezwanie narodu niemieckiego do wyrzeczeń materialnych w imię chwały i zwycięstw. W odmiennych zgoła obecnych warunkach historycznych, w Unii Europejskiej, która jest strukturą daleką od rysów timokratycznych, PiS nie mógł w tym względzie naśladować wodza III Rzeszy. Musiał postąpić odwrotnie.

Tę porcję timokracji, którą sobie wywalczył, musiał opłacić masłem czy koncesjami socjalnymi, głównie w postaci świadczenia 500 Plus.

Timokracja PiS wyraża się wielopostaciowo. Jako się rzekło, trzy przywołane wcześniej rysy timokracji to pożądanie „honoru”, „sławy” i „soldateska”. Ująłem te trzy pojęcia w cudzysłów, ponieważ występują dziś one nad Wisłą w postaci imitatorsko-groteskowej. Jednym z pierwszych przejawów pisowskiej timokracji było zeszłoroczne, grudniowe starcie premier Szydło z przeciwnikami w Parlamencie Europejskim w Brukseli. „Samotny”, czy prawie samotny bój, jaki stoczyła z unijnymi krytykami, był właśnie ową realizacją motywu „sławy” i „honoru”, który powoduje timokratami.

W intencji timokratycznej PiS Szydło broniła Polski jak w 1939 roku polscy żołnierze bronili przed Niemcami Westerplatte. Powtórzyło się to, w jeszcze ostrzejszej postaci, w marcowym boju o Donalda Tuska, w którym PiS przegrał głosowanie w legendarnym już stosunku 1 do 27. Przegrana przewodnicząca rządowej delegacji Beata Szydło została jednak z okazji powrotu uroczyście powitana na lotnisku kwiatami i powinszowaniami przez Kaczyńskiego i jego kamarylę, jakby była Cezarem wracającym do Rzymu po jednej z wygranych bitew.

Cechą timokratów jest spychanie pragmatycznych celów polityki na dalszy plan, aby uczynić miejsce dla sfery emblematycznej, nietrafnie zwyczajowo nazywanej symboliczną.

Timokracja jest bowiem ideologią niedojrzałości, wyrazem infantylnej podwórkowej mentalności polegającej na popędzie bezustannego testowania, „kto silniejszy”,

dominującego nad pragmatycznym celem polityki, którym jest (czy być powinna) realizacja realnych (a nie wydumanych i emocjonalnych) interesów państwa i społeczeństwa.

Innym przejawem timokratycznej mentalności rządzącego PiS jest bezustanne „godnościowe” obrażanie się na krytykę wewnętrzną i z zagranicy, tak jakby zaspokojenie – jak się to niegdyś określało – miłości własnej było najważniejsze. Nie może być inaczej, skoro zgodnie z definicją timokracji zasadnicze znaczenie ma w niej potrzeba zaspokojenia pragnienia „honoru” i „sławy”.

Timokratyczny charakter władzy PiS w szczególnie radykalnej formie wyraża się w „religii smoleńskiej”. Jej główni kapłani, Kaczyński i Macierewicz, podtrzymują smoleński ogień poprzez czczenie każdej tzw. miesięcznicy katastrofy. Nadakcentacja i nadużywanie publicznych rytuałów była zawsze charakterystyczna dla systemów timokratycznych z ich najpotężniejszymi i najbardziej radykalnymi przykładami, jak stalinowski ZSRR czy hitlerowska III Rzesza na czele. Władzy PiS daleko do tamtej mocy i monumentalizmu, ale kierunek jest podobny.

Iistotnym rysem rządów timokratycznych jest akcent czynnika militarnego dochodzący do poziomu soldateski.

Bez wątpienia za rządów żadnego z ministrów obrony narodowej od 1989 roku czynnik wojskowy nie był aż tak bardzo akcentowany, jak za obecnej władzy Antoniego Macierewicza. Rządowa TVP nadaje bez umiaru transmisje czy relacje z rozmaitych spotkań ministra z wojskiem, promocji na stopnie wojskowe, capstrzyków okolicznościowych itp. Na ulicach miast bardzo często można się natknąć na młodych ludzi ubranych w quasi-wojskowe mundury typu moro, na ogół uczniów mnożących się klas wojskowych w szkołach czy ochotników formacji paramilitarnych. Macierewicz powołał też i systematycznie rozbudowuje swoje rezerwowe wojsko w postaci militarnych formacji „obrony terytorialnej”.

Rządy timokratyczne są rządami niedojrzałości, formą ekspresji „dorosłych chłopców w krótkich wojskowych spodenkach”. Niedojrzali chłopcy, jak to niedojrzali chłopcy, nie rozumieją i nie lubią zwykłego życia. Cenią nade wszystko doznania zapewniające im podniesienie poziomu adrenaliny.

Bo timokracja może trwać wyłącznie na paliwie adrenalinowym. Zwykłość egzystencji ją osłabia. Aby istnieć, musi nieustannie mobilizować siebie samą i swoich zwolenników.

Dlatego timokraci tak bardzo nienawidzą i pogardzają zasadą „ciepłej wody w kranie”, jako najważniejszą zasadą pragmatycznych rządów. Ich zasadą musi być natomiast nieustanna mobilizacja i „umundurowanie dusz”, jak mawiał jeden z protoplastów PiS, wódz przedwojennego ONR Bolesław Piasecki, poseł na Sejm i członek Rady Państwa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

wiadomo.co

WTOREK, 2 MAJA 2017

STAN GRY: GPC: Komu przeszkadza Binienda? Lisicki: Duda podpisuje jak Komorowski, Cimoszewicz: PO jałowa, GW: .N skręca w lewo

75 LAT KOŃCZYŁABY DZIŚ JANINA PARADOWSKA.

CBA PRZEŚWIETLA SENATORA – Dziennik Wschodni na jedynce o Czeleju.

PKO BP JEST SPONSOREM ŚPIEWNIKA PATRIOTYCZNEGO GAZETY POLSKIEJ CODZIENNIE.

KOMU PRZESZKADZA MEC. BINIENDA – komentator GPC Ryszard Kapuściński: “To działalność pro publico bono Marii Szonert-Biniendy tak przeszkadza tym, dla których niczym są takie wartości jak patriotyzm”. http://gpcodziennie.pl/63583-komuprzeszkadzamecbinienda.html

TRAKT KRÓLEWSKI NA TRZY LATA ZAREZERWOWANY NA MIESIĘCZNICE – GW: “800-metrowa trasa w ścisłym centrum stolicy została raz w miesiącu przez trzy lata zarezerwowana na miesięcznice smoleńskie”. http://wyborcza.pl/7,75398,21754368,zaklepane-trakt-krolewski-dla-miesiecznic-pis-do-2020-roku.html

ZWYCIĘSTWO LE PEN JEST MOŻLIWE – Politico Europe: http://www.politico.eu/article/how-marine-le-pen-could-win-french-elections-2017-emmanuel-macron/

CZY RODZI SIĘ NOWY WRÓG POLSKI? – O MACRONIE pisze Jerzy Haszczyński w RZ: “Zapowiada się, że niedługo Polska będzie miała w Unii Europejskiej trudnego rywala, w najgorszej wersji rozwoju wypadków – nawet wroga”. http://www.rp.pl/Komentarze/305019957-Haszczynski-Czy-rodzi-sie-wrog-Polski.html#ap-1

ZMIENIĆ KONSTYTUCJĘ – jedynka GPC: “Obowiązująca postkomunistyczna konstytucja ukończyła dziś 20 lat. O niedoskonałości ustawy zasadniczej tworzonej pod okiem Aleksandra Kwaśniewskiego mówi większość partii politycznych w Polsce, widząc w niej źródło problemów i kon iktów politycznych w kraju. Czas na nową ustawę zasadniczą”. http://gpcodziennie.pl/63578-zmienickonstytucje.html

GDYBY OCENIAĆ DZIAŁANIE DUDY, TO W PODPISYWANIU USTAW NIE MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻEBY SIĘ RÓŻNIŁ Z KOMOROWSKIM – Paweł Lisicki w SE: “Nie da się ukryć, że w ostatnim czasie były chyba trzy sondaże, które pokazywały, że w drugiej turze Donald Tusk wygrałby z prezydentem Dudą. Przypomnijmy, że jednym z głównych punktów krytyki prezydenta Komorowskiego w kampanii było to, że podpisywał wszystko, co podsunęła mu Platforma. Na razie, gdyby w ten sposób oceniać działanie prezydenta Dudy, to nie można powiedzieć, żeby działania obu w czymś się od siebie różniły”.

MOŻE W WIĘKSZYM STOPNIU POWINIEN SIĘ WZOROWAĆ NA LECHU KACZYŃSKIM – Lisicki w SE: “Trudno od prezydentów oczekiwać, żeby te zbyt wygórowane oczekiwania elektoratów w naszym systemie politycznym spełnili. Może prezydent Duda powinien jednak w większym stopniu wzorować się na Lechu Kaczyńskim, który potrafił swoją suwerenność zaznaczać w większym stopniu, choćby w polityce zagranicznej?” http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/brak-spojnosci-u-prezydenta_987902.html

LEWICA NIE DA RADY – Dominika Wielowieyska w GW: “Drodzy lewicowi koledzy, możecie się obrażać, ale Polacy nie są radykałami. Nie kręci ich obyczajowa i socjalna rewolucja. Wolą złoty środek między lewicowymi a prawicowymi poglądami”.

NIE WIEM CZY SCHETYNA UDŹWIGNIE CIĘŻAR PRZYWÓDZTWA – jeszcze Wielowieyska: “Nie wiem, czy udźwignie ciężar przywództwa, czy będzie dobrym liderem opozycji. Pamiętam rozgrywki na Dolnym Śląsku, w mateczniku Schetyny: wycinanie konkurentów, szukanie haków na kolegów, rozdawanie posad osobom, delikatnie rzecz ujmując, mało kompetentnym, za to wiernym określonej frakcji w partii. Nawet jeśli nie da rady, szanse na zbudowanie silnej, zdolnej do samodzielnych rządów lewicy są w Polsce nikłe”. http://wyborcza.pl/7,75968,21752820,lewica-nie-da-rady.html

PARTIA SCHETYNY NIE PREZENTUJE NICZEGO, POZA ZASADNĄ KRYTYKĄ PIS – Włodzimierz Cimoszewicz w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w RZ: “PiS nadal trzyma się dość mocno. Może ostatnio narastająca fala kompromitacji i skandali zaczyna otrzeźwiać część jego zwolenników, ale nie przechodzą oni do obozu Platformy. Poparcie dla PO rośnie wyłącznie z powodu kłopotów Nowoczesnej. Partia Schetyny nie prezentuje niczego poza zasadną krytyką rządów PiS. To niestety oznacza jałowienie polskiej polityki”.

SCHETYNA NIE JEST PORYWAJĄCY – Cimoszewicz: “Nie jest porywający i entuzjazmu nie wywoła. Populistyczne obietnice PO są błędem. Zwolenników PiS-u nie przekonają, niektórych zwolenników Platformy zniechęcą. Choć to prawda, że 500+jest politycznie nie do ruszenia. Można to poprawiać, racjonalizować itd., ale to kosztowne rozdawnictwo stało się trwałym elementem zobowiązań państwa. PO powinna trzymać się zasad poważnej, odpowiedzialnej polityki w każdym obszarze. To będzie stanowiło naturalny kontrast wobec rządów PiS”.

KOSZMAR RZĄDÓW PIS TO W BARDZO DUŻYM STOPNIU DZIEŁO TUSKA – mówi Cimoszewicz Nizinkiewiczowi w RZ: “Być może, jeśli Kaczyński będzie go tak przewrotnie faworyzował. Nie należy jednak zapominać, że obecny koszmar rządów PiS to w bardzo dużym stopniu dzieło Tuska. Jego zaniechania, oportunizm i wyjazd z kraju przed wyborczym rozliczeniem dały taki efekt”.

POLSKA JEST PAŃSTWEM BEZPRAWIA – Cimoszewicz w RZ: “To, co z niego zostało, to „zgromadzenie kolesiów”, żeby zacytować damę zasługującą na honorowe przewodnictwo MENSY. Ten niby Trybunał Konstytucyjny przyklepie wszystkie decyzje Kaczyńskiego. Polska już jest państwem bezprawia i nie oczekujmy cudów”. http://www.rp.pl/Polityka/305019923-Cimoszewicz-Polska-to-juz-jest-kraj-bezprawia.html

NOWOCZESNA SKRĘCI W LEWO – jak pisze Michał Wilgocki w GW: “Jakie to propozycje? Jak mówi poseł Marek Ruciński, partia skupi się teraz na czterech filarach: gospodarce, zdrowiu, ekologii i kulturze. – W czasie kryzysu to właśnie na kulturze najmocniej się oszczędza. Dlatego trzeba rozważyć, czy tak jak przeznaczamy 2 proc. budżetu na obronność, nie zapisać obowiązkowej kwoty na kulturę. Mogłoby to być między 1 a 2 proc. – wyjaśnia Jerzy Meysztowicz. A Lubnauer dodaje: – Postawimy też na tematy związane z wolnościami osobistymi, prawami kobiet, kwestię dostępu do in vitro i antykoncepcji. Pilnujemy rozdziału państwa i Kościoła. PiS i PO to ugrupowania konserwatywne i chadecko-ludowe”. http://wyborcza.pl/7,75398,21754543,nowoczesna-na-zakrecie-petru-oddaje-czesc-wladzy-i-szykuje.html

JAK MACIEREWICZ CHCE NA SKRÓTY STWORZYĆ NOWĄ ELITĘ OFICERSKĄ – pisze w GW Wojciech Czuchnowski: “W wojsku panuje przekonanie, że Macierewicz chce stworzyć na podstawie WOT własną kadrę oficerską – oficerowie po przyspieszonych kursach będą przenoszeni do wojsk operacyjnych. Przyspieszone kursy stosowano już za pierwszych rządów PiS. Oficerami w służbach specjalnych zostawali po kilkunastodniowych szkoleniach sympatycy partii i harcerze. W grudniu konflikt o sposób tworzenia wojsk obrony terytorialnej był jednym z powodów odejścia kadry z Dowództwa Generalnego Sił Zbrojnych z szefem gen. Mirosławem Różańskim na czele. Wcześniej Macierewicz znowelizował tzw. ustawę pragmatyczną, dzięki której szef MON może awansować praktycznie na dowolny stopień osoby bez kursów i znajomości języka – umiejętności niezbędnej w armii należącej do NATO”. http://wyborcza.pl/7,75398,21754558,fabryka-oficerow-macierewicza-wszystkie-sily-w-wojsku-na-obrone.html

KACZYŃSKI I DUBIENIECKI NA PIERWSZEJ KOMUNII WNUCZKI PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO – Fakt: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/komunia-corki-marty-kaczynskiej/ftlfc38

TYSIĄCE RODZIN MOŻE STRACIĆ 500+ – Fakt: “Miała być kosmetyka, a dla wielu rodzin to będzie prawdziwa rewolucja w programie Rodzina 500+! Cel numer jeden dla rządu to wyeliminować nadużycia. Np. sztuczne zaniżanie zarobków, by dostać pieniądze na pierwsze czy jedyne dziecko”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/rzad-chce-wyeliminowac-naduzycia-w-programie-500-rewolucja-w-500/bnpm4nw

NOWY WICEPREZYDENT BIAŁEGOSTOKU Z NOWOCZESNEJ – Kurier Poranny na jedynce: http://jedynki.press.pl/2017-05-02/poranny.jpg

KAZIMIERZ MICHAŁ UJAZDOWSKI ZA USTROJOWĄ REFORMĄ SENATU I PRZYZNANIEM MU WIĘKSZYCH UPRAWNIEŃ – jak pisze w RZ: “prócz udziału w pracy ustawodawczej miałby on prawo wyboru prezesa Narodowego Banku Polskiego (na wniosek prezydenta) i samodzielnego powoływania rzecznika praw obywatelskich, zachowując obecne kompetencje w zakresie wyboru członków innych organów państwa. Silniejsza byłaby natomiast pozycja Senatu w zakresie pracy nad ustawami o charakterze ustrojowym – dotyczących m.in. systemu wyborczego, funkcjonowania samorządu terytorialnego, regulujących ustrój władz publicznych oraz kodeksów. Stanowisko Senatu w tym zakresie mogłoby być odrzucone przez Sejm większością 3/5 głosów, a nie jak w przypadku pozostałych ustaw – bezwzględną ich większością”. http://www.rp.pl/Publicystyka/305019966-Senat-wiecej-niz-izba-refleksji.html#ap-4

PRZEŁĄCZAM POLITYKĘ NA NETFLIX – Witold Gadomski na wyborcza.pl: “To „coś za coś” nie zawsze jest właściwie skalkulowane, ostateczny efekt może być odwrotny od zamierzonego. Ale przynajmniej jest w tym jakiś logiczny lub pseudologiczny wywód. Jeżeli jednak politycy obiecują, że zwiększą wydatki, obniżą podatki i zrównoważą budżet, przyspieszą wzrost gospodarczy i zahamują konkurencję, dadzą obywatelom więcej wolności, odbierając wolność – to ja wyłączam telewizor, a w internecie przełączam się na Netflix”. http://wyborcza.pl/7,75968,21752148,mnie-polityka-nudzi.html

WKURZONY SUWEREN SIĘGA PO REFERENDA – Katarzyna Kolenda-Zaleska w GW: “Jednak po sukcesie referendum w Legionowie i po strachu, który dopadł władzę na wieść o kolejnych, obywatele dostali do ręki potężne narzędzie sprzeciwu wobec rządów PiS. Referenda. W każdej sprawie. Lokalnej i państwowej. Władza postawiona pod ścianą musiałaby za każdym razem się tłumaczyć, dlaczego nie słucha suwerena, który chce coś jej powiedzieć”. http://wyborcza.pl/7,75968,21753163,wladzo-uwazaj-wkurzony-suweren-chwyta-za-referendum.html

PONAD MILIARD NA INTERNET – RZ: “Centrum Projektów Polska Cyfrowa przyznało już 1,12 mld zł dotacji operatorom startującym w tzw. drugim konkursie na budowę sieci szybkiego internetu w programie operacyjnym „Polska cyfrowa”. Do ostatniego piątku kwietnia wyłoniono podmioty, które zbudują sieć na 34 z wyznaczonych przez rząd 79 obszarach. Wiadomo też już, że 16 z nich pozostanie niezagospodarowanych. Na 12 z nich nie było chętnych. W piątek CPPC podało, że nie wyłoniono zwycięzców na kolejnych czterech obszarach rozciągających się w trudnej inwestycyjnie Małopolsce, na Podkarpaciu i w Puławach. – Kolejne wyniki będziemy publikować już po majówce. Operatorzy mają czas na udzielenie wyjaśnień do 5 maja i wyjaśnienia te jeszcze spływają – mówi „Rz” Wanda Buk, dyrektor CPPC”. http://www.rp.pl/Telekomunikacja-i-IT/305019944-Ponad-miliard-na-internet.html

ACH CO TO BYŁ ZA ŚLUB – w GPC relacja ze ślubu Rachonia i Hejke. http://gpcodziennie.pl/63572-achcotobylzaslub.html

300polityka.pl

Haszczyński: Czy rodzi się wróg Polski?

Zapowiada się, że niedługo Polska będzie miała w Unii Europejskiej trudnego rywala, w najgorszej wersji rozwoju wypadków – nawet wroga.

 

Taki może być skutek drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji, jeżeli wygra je Emmanuel Macron. Pocieszeniem pozostaje to, że ten rywal czy może wróg będzie chyba jednak w UE, i to z grubsza przypominającej tę dzisiejszą. Bo zwycięstwo konkurentki Macrona, Marine Le Pen, oznacza Wspólnotę o nieprzewidywalnych kształtach i działaniach.

Dzięki Macronowi odrodził się postrach Francuzów – polski hydraulik. Przez kilkanaście lat od referendum, w którym przez niego odrzucili konstytucję europejską, przekwalifikował się na spawacza, budowlańca czy kierowcę tira. Ale nadal straszy jako Polak, który wykonuje pracę nie gorzej, ale zarabia znacznie mniej.

Macron chciałby przegonić tańszych polskich pracowników z francuskich budów i powstrzymać przenoszenie fabryk z Francji do Polski. Trochę boi się on jednak tak jawnie nawoływać do rozmontowywania unijnego wspólnego rynku, więc zapowiada, że stanie na czele szwadronu rozliczającego Polskę z walki z Trybunałem Konstytucyjnym. Wszystko to mu się ładnie połączyło, w jednym zdaniu: tani pracownik i praworządność. Aż dziw, że w naszym kraju zyskał poklask dla swoich pomysłów wśród przeciwników PiS. Wprowadzenie ograniczenia zasad przepływu osób i usług byłoby trwałe, a rządy PiS nie są na zawsze.

 

Jeżeli te pomysły nie umrą wraz z zakończeniem kampanii wyborczej, a Macron zostanie prezydentem, to pewnie umrą i marzenia o bliskiej współpracy polsko-francuskiej, zwłaszcza w zakresie bezpieczeństwa. Trudno oczekiwać, by Francuzi wygrali jakiś przetarg na sprzęt wojskowy. Można się za to spodziewać, że w polskiej kampanii wyborczej pojawi się pytanie, czy francuskie supermarkety nie niszczą rodzimego handlu. One tu są z tego samego powodu, który sprowadził do Francji taniego polskiego pracownika. Bo taka jest dzisiejsza UE.

rp.pl

%d blogerów lubi to: