Tag Archives: Władysław Frasyniuk

Akt Odnowy Rzeczypospolitej

Zwykły wpis

Jednym z najczęściej powtarzanych sloganów, jakie pojawiają się z dużą regularnością w przekazach TVP i wieczornych wydaniach Wiadomości jest to, że sejmowa opozycja jest totalna, nie może się pogodzić w werdyktem wyborców z 2015 roku i w ogóle to poza byciem “antyPiS-em”, likwidacją 500+ oraz podniesieniem wieku emerytalnego nie ma żadnego programu. W materiałach reporterów wieczornego wydania flagowego serwisu informacyjnego “dobrej zmiany” nawet jeśli pojawiają się zapowiedzi wprowadzenia szeregu ustaw przez koalicję opozycji, to przedstawiane są one wyłącznie jako zapowiedzi “cofnięcia szeregu ustaw, przyjętych przez obóz Zjednoczonej Prawicy”. Widz zatem, karmiony na co dzień informacjami, że opozycja to, w przeciwieństwie do cudownego PiS-u, samo zło, ma oczywiście sam sobie dopowiedzieć, że skoro opozycja chce cofać reformy, to pewnie chodzi jej właśnie o programy rządowego rozdawnictwa pieniędzy. 

Tymczasem, to co Grzegorz Schetyna zapowiedział jako “Akt Odnowy Rzeczpospolitej” to pakiet ustaw, które pomogą przywrócić w Polsce praworządność, gdy jesienią uda się pokonać PiS w wyborach parlamentarnych. Szczegóły poznamy oczywiście w trakcie kampanii wyborczej, bo prace nad ustawami wciąż trwają. Projekt zawiera jednak siedem punktów, które wcale nie dotyczą polityki społecznej, ale wzmocnienia praw samorządów, odbudowy niezależnych mediów publicznych i służby cywilnej.

W projekcie jest też mowa o przywróceniu niezależności Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądowniczej. Nie wiadomo, jak na tę propozycję zareagują członkowie obecnego TK, jednak posłowie PO obiecują, że ich partia nie posunie się do pisowskich metod. Jak podkreśla Bartosz Arłukowicz „To nie może być tak jak w tej kadencji się to działo , że w nocy przyjmowane ustawy dewastują całkowicie system”.

Wbrew rządowej propagandzie, program “Rodzina 500+” z pewnością zniesiony nie zostanie, gdyż wpisał się on trwale w polski krajobraz polityczny. Według zamierzeń Platformy Obywatelskiej, program może zostać wręcz rozszerzony na pierwsze dziecko w rodzinie, zwłaszcza w przypadku samotnych matek, które przypomnijmy lada moment, wskutek podwyżki płacy minimalnej, mogą trwale stracić szansę na świadczenie. 

Choć posłowie z pozostałych klubów opozycyjnych, tj. Polskiego Stronnictwa Ludowego i Nowoczesnej mówią, że “Akt Odnowy Rzeczpospolitej” to póki co projekt Platformy Obywatelskiej, nie konsultowany z pozostałymi klubami, to zgadzają się z nieuchronną potrzebą przywrócenia fundamentów demokracji i sprawnego funkcjonowania państwa, przez co rozumieją apolityczną służbę cywilną, suwerenną władzę samorządów oraz niezależny i niezawisły wymiar sprawiedliwości.

Depresja plemnika

Dwie sceny mogą być symbolem trzeciego roku rządów „zjednoczonej prawicy”. Konkretne do bólu. Policzek wymierzony przez funkcjonariuszkę obecnej władzy kobiecie domagającej się od prezydenta Dudy respektowania naszej konstytucji. I wyprowadzenie przez policję Władysława Frasyniuka w kajdankach z jego własnego domu.

View original post 4 890 słów więcej

 

Morawiecki chciałby zrobić w bambuko Timmermansa

Zwykły wpis

„Bez rozwiązania wszystkich kwestii dotyczących praworządności w Polsce, m.in. sprawy Krajowej Rady Sądownictwa czy procedury dyscyplinarnej wobec sędziów, nie może być mowy o zakończeniu procedury z art. 7. Kwestia Sądu Najwyższego i wieku emerytalnego sędziów w SN jest tylko jednym problemem” – oświadczył wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Przypomniał, że w przyjętych 20 grudnia 2017 roku zaleceniach dla Polski w sprawie praworządności KE domaga się zmiany nie tylko ustawy o Sądzie Najwyższym, ale też o sądach powszechnych, KRS, a także przywrócenia niezależności Trybunału Konstytucyjnego.

Timmermans powiedział, że z właśnie z tych powodów KE nalega na kontynuowanie dialogu i wprowadzenie zmian. – „Życzeniem Komisji jest, by niezależność wymiaru sprawiedliwości w Polsce była zagwarantowana. Mamy sporą liczbę przykładów, że środki dyscyplinujące zostały wykorzystane, żeby wzywać sędziów, by wytłumaczyli się, dlaczego publicznie wypowiadali się o niezależności sądownictwa. To ma efekt mrożący na sędziów” – podkreślił wiceszef KE.

Zaznaczył, że KE dostrzega postęp, bo rząd rozpoczął dostosowywanie się do orzeczenia tymczasowego Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie przywrócenia w Sądzie Najwyższym stanu sprzed wprowadzonych przez PiS zmian. – „Wciąż czekamy, żeby to prawo weszło w życie. Musi być podpisane przez prezydenta i potem wdrożone. Mam nadzieję, że stanie się to szybko, bo minęły dwa miesiące, od kiedy Trybunał zdecydował, że to powinno być zrobione” – oświadczył Timmermans.

Depresja plemnika

Żeby uniknąć głosowania nad wotum nieufności, premier Morawiecki poprosił Sejm o głosowanie nad wotum zaufania. Opozycja, zgłaszając wniosek o wotum nieufności, nie miała oczywiście szans, by obalić premiera popieranego przez prezesa.

View original post 1 873 słowa więcej

PiS ponosi odpowiedzialność za pospolitą chuliganerię, kiboli, naziolstwo i ekstremistów

Zwykły wpis

„Ho, ho! Narracja, jak widzę już przygotowana i przekaz w świat puszczony, że jakby co, to nie my, to oni! Słabe to, bardzo! Legitymujecie marsz pospolitej chuliganerii, kiboli, naziolstwa i ekstremistów i to WY ponosicie za to PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! TYLKO WY!!!” – to reakcja jednego z internautów na wpis Beaty Mazurek na Twitterze.

Rzeczniczka PiS napisała: – „Apel i prośba, aby każdy z uczestników był jednocześnie STRAŻNIKIEM MARSZU. Wszelkie prowokacje natychmiast zgłaszać Policji, ŻW i SM. Nie pozwólmy totalnym zepsuć wielkiego Święta Naszej Ojczyzny. Zapraszamy na Marsz Polskich Patriotów. NIECH ŻYJE WIELKA NIEPODLEGŁA POLSKA”.

„Jeśli dla was naziole są przyjaciółmi, a wybrana w demokratycznych wyborach przez Suwerena opozycja jest wrogiem to komentarz zbędny”; – „Znowu pani dzieli i obraża Polaków! Z pani wypowiedzi wynika, że polscy patrioci to wy-nierząd, kibole i nacjonaliści. A reszta społeczeństwa? – morda w kubeł, bo policja się Wami zajmie.. HAŃBA że „prezydent” został twarzą marszu nacjonalistów. TOTALNA kompromitacja rządzących!!!”;

„Czyli to marsz wszystkich Polaków ale jakby coś się działo to narracja już jest: „prowokacja totalnej opozycji”; – „Już bardziej zepsuć się nie da. Wszystko co było do zepsucia to zrobiliście wy -pisowcy. Naprawdę największe zagrożenie widzicie w opozycji. Nie obawiacie się tych, którzy krzyczeli do PAD: zdejmij jarmułkę i podpisuj? Serio?” – komentowali wpis Mazurek oburzeni internauci.

PiS legitymuje marsz pospolitej chuliganerii, kiboli, naziolstwa i ekstremistów i to WY ponosicie za to PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!! TYLKO WY!!!”

Depresja plemnika

W piątek przed północą poinformowano o tym, że rząd i narodowcy doszli do porozumienia w sprawie organizacji wspólnego marszu w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Do działań obu stron w tej sprawie krytycznie odniósł się Władysław Frasyniuk.

To już pewne. W niedzielę 11 listopada we wspólnym marszu pójdą rządzący oraz narodowcy. Inicjatywa to efekt rozmów obu stron, która kończy kilkudniowe zamieszanie związane z organizacją obchodów. Zachowanie rządu i Stowarzyszenia Marsz Niepodległości skrytykował w rozmowie z TVN24 Władysław Frasyniuk, który stwierdził, że „profesjonalizmu w tych uroczystościach w ogóle nie ma”. – Ze zdumieniem dowiedziałem się, że narodowcy rozmawiali siedem razy z marszałkiem Senatu i ministrem Brudzińskim w sprawie wspólnej organizacji marszu – dodał.

„Znika nam z oczu to wielkie święto”

Były opozycjonista odniósł się także do udziału w marszu głowy państwa. – Wierzę w to, że Andrzej Duda zrobi sobie zarąbiste selfie z jakimś faszystą w kominiarce. Czekam bardzo na takie selfie –…

View original post 4 642 słowa więcej

Afera podsłuchowa wywołała istny popłoch w PiS. Ogłupienie totalne

Zwykły wpis

Mazurek o taśmie PMM: Walczymy o jak najlepszy wynik, więc trzeba uderzyć w najsilniejsze ogniwo

– Wielokrotnie się do tego odnosiliśmy [do taśm]. To odgrzewany kotlet, z którego nic tak naprawdę niekorzystnego dla premiera nie wynika – stwierdziła Beata Mazurek na konferencji w Sejmie. – Zasadnicza różnica jest taka, że ten kotlet jest odgrzewany w momencie, kiedy mamy wybory samorządowe, natomiast on był znany sprzed kilku lat – dodała.

„Rozumiem, że teraz jesteśmy w okresie szczególnym, bo walczymy o jak najlepszy wynik w wyborach samorządowych, więc trzeba uderzyć w najsilniejsze ogniwo, a naszym najsilniejszym ogniwem jest premier Morawiecki, który ma dobre notowania, prowadzi politykę zrównoważonego rozwoju, dzięki której Polakom żyje się lepiej i to pokazują badania opinii publicznej, więc należy uderzyć w to ogniwo, które jest najsilniejsze. Na to absolutnie się nie zgadzamy”

„SN wchodzi do gry w kampanii wyborczej” – ocenił szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin. „Bardzo wyraźnie to widać” – oświadczył w Jedynce Polskiego Radia. Tym samym podpisał się pod wcześniejszymi doniesieniami i sugestiami prawicowego tygodnika „Sieci”, z którego dowiadujemy się, iż SN „toczy otwartą wojnę z rządem” i że wystarczyły mu trzy tygodnie, na zapoznanie z ponad 40 tomami akt afery taśmowej oraz udzielenie zgody na wgląd do materiału dziennikarzom Onetu. Na dodatek, SN wydał też taką samą zgodę m.in. tygodnikowi „Polityka” – można przeczytać w tygodniku.

Z pełnym przekonaniem powiedział Sasin w Jedynce: „Nie mam wątpliwości, ponieważ bardzo wiele wypowiedzi – chociażby rzecznika SN – ma bardzo mocno polityczny charakter. Bardzo wielu również sędziów SN zabiera głos i bardzo politycznie się wypowiada” – podkreślił.

„To nie jest przypadek, to pokazuje, że mamy do czynienia z zorganizowaną prowokacją, która ma uderzyć w pana premiera Morawieckiego, uderzyć samym faktem, że został nagrany, bo jeśli ktoś chciałby się zagłębić w to, co jest na tych taśmach rzeczywiście mówione, to nie ma niczego, co by premiera kompromitowało” – oświadczył Sasin.

Jak już pisaliśmy w ubiegły poniedziałek portal Onet opublikował artykuł „Afera taśmowa. Kelnerzy obciążają Morawieckiego”, w którym dziennikarze powołują się na akta afery taśmowej, do których mieli dotrzeć. Dowiadujemy się z nich, że kelnerzy skazani w wyniku afery taśmowej obciążyli w swoich zeznaniach obecnego premiera, w latach 2007-2015 prezesa banku BZ WBK. Na jednej z taśm – według portalu – „Morawiecki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy”.

Dzień później Onet opublikował kolejną taśmę, z nagraniem rozmowy Morawieckiego z 2013 r. m.in. z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, prezesem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską. To w tej rozmowie pada kwestia kandydatury Morawieckiego na szefa resortu Skarbu Państwa w rządzie Donalda Tuska. Fragmenty stenogramu z tej rozmowy ujawniły w 2016 r. „Newsweek” i Radio Zet. Następnie w czwartek portal opublikował dalsze fragmenty rozmowy obecnego szefa rządu z Jagiełłą, Kilianem i Matuszewską, w której pojawia się kwestia zatrudnienia byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL Aleksandra Grada.

https://twitter.com/PanWaldemar/status/1049243544114880513

Oświadczenie w sprawie napisu na . Podpisał i .

>>>

>>>

Minęło już dobrych kilka dni, a burza wokół kompromitujących tym razem premiera Mateusza Morawieckiego taśm z restauracji „Sowa i przyjaciele” nie tylko nie cichnie, ale nabiera na sile. Atmosferę podgrzewa jakby przestraszony własnym dziełem i dlatego wspierający dziś PiS – Marek Falenta. Swoje trzy grosze dodaje szalona, lecz zawsze do usług Krystyna Pawłowicz.

Na zasadzie tonący brzytwy się chwyta plotkują na Twitterze o tym, że istnieją sekstaśmy z Karpacza, które mogą pogrążyć obecnych liderów Platformy.

Gdy zabrakło rzeczowych argumentów do Platformy dotarło proste ostrzeżenie… że może „oberwać” seks taśmami swoich liderów.

Na pretekst długo nie trzeba było czekać, bo kiedy eurodeputowana PO, Lena Kolarska Bobińska, zwróciła uwagę, że Falenta miał chwalić się świetnymi relacjami z PiS, ten odpowiedział na Twitterze:

„Schetyna i Trzaskowski najpierw niech się wytłumaczą ze swoich wizyt w Western City w Karpaczu… Lepiej niech nie kłamią bo może się okazać, że Onet też ma tę sex taśmę…” – dodał w piątek Falenta.

Równolegle do natarcia ruszyły z miejsca PiS–owskie media, przypominając, że w październiku 2013 roku liderzy PO spotkali się w Karpaczu, by wybrać szefa regionu w Dolnośląskiem. Na tej podstawie przypuszczają, że to z tamtego wieczoru może pochodzić rzekome nagranie, o którym nikt nigdy wcześniej nie wspominał. I w tym miejscu pole do popisu dla siebie dostrzegła Krystyna Pawłowicz:

„Jeśli to, co jest na porno-taśmie o G.Schetynie i R.Trzaskowskim jest prawdą, to chociaż tej taśmy nie ma,  to obaj natychmiast powinni odejść z polskiej polityki …Natychmiast, jeszcze dziś wieczór !” – zażądała  PiS–owska funkcjonariuszka.

I śmieszno, i straszno, bo wniosek z tego taki, że nawet brak jakiejkolwiek taśmy jest dla Pawłowicz dowodem na sugerowaną winę obu polityków. Co na to lider Platformy? Po męsku, krótko i zwięźle: „To jest tak samo prawdopodobne jak to, że byłem w Karpaczu na pokazach rodeo z prezesem Kaczyńskim” – zakpił Grzegorz Schetyna, a Rafał Trzaskowski zapewnił, że w Karpaczu w ogóle go wówczas nie było.

Swoją drogą trudno się oprzeć komentarzom i sugestiom, iż plotka Falenty służyć ma podlizaniu się PiS-owi, bo jak wiadomo grozi mu 2,5 roku więzienia. Wyrok wydał sąd, a Falenta nie poszedł siedzieć, ponoć ze względu na stan zdrowia.

>>>

Sasin ma pomysła. Taśmy na Morawieckiego podrzucił Sąd Najwyższy. Wsiowy głupek.

Holtei

>>>

Tym jednym zdaniem na Twitterze Donald Tusk skomentował wypowiedź Mateusza Morawieckiego na wiecu wyborczym w Dębicy. W słowotoku, jakim on i Jarosław Kaczyński, uraczyli swoich zwolenników pojawiły się także takie słowa: – „My się nie lenimy, nie haratamy w gałę, ciężko pracujemy” – powiedział Morawiecki.

„Haratanie w gałę” to oczywista aluzja do zamiłowania m.in. Donalda Tuska do grania w piłkę nożną. Wieczorem były premier napisał na Twitterze: – „Haratanie w gałę to zajęcie dla dżentelmenów”.

Wpis Donalda Tuska wywołał wiele komentarzy. – „Haratanie w gałę wymaga m.in. koordynacji ruchowej, jak i kondycji. Czyli tego czego nie ma większość pisowców. A JK nawet nie wie o czym mowa”; – „Proste, a jakie genialne, tylko proszę nie oczekiwać, że ci którzy myślą, że myślą, potrafią to zrozumieć”; – „Adresat nie zrozumie, za trudne :)”;

„Do haratania potrzeba: zespołu, zaufania, przestrzegania przepisów oraz, uwaga, niezależnego sędziego. Dlatego tamci mogą pograć w pokera…

View original post 4 139 słów więcej

Ziobro i Jaki kasę dla ofiar i poszkodowanych wzięli dla swoich partyjnych koleżków. Szmalcownictwo PiS

Zwykły wpis

Patryk Jaki zgubił 118 więźniów, którzy byli wysyłani na dodatkowe zajęcia. Jak widać pan wiceminister ma problemy ze sprawowaniem swojej funkcji w resorcie, więc jak dobrze może rządzić miastem, o które walczy w obecnej kampanii?

„Chciałbym zadać kilka pytań ministrowi Patrykowi Jakiemu, który nadzoruje służbę więzienną w naszym kraju. Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, czy służba więzienna w naszym kraju jest służbą nadzorowaną, czy też pozostawioną od kilku miesięcy sama sobie w czasie kiedy Patryk Jaki prowadzi kampanię wyborczą. To jest poważna sprawa. Tu nie chodzi o kampanię. Chodzi o wykonywanie konstytucyjnych obowiązków przez wiceministra sprawiedliwości, który – jak widać – na te obowiązki nie ma czasu” – powiedział Michał Szczerba z PO. Zaapelował do Jakiego, aby w ciągu 24 godzin przekazał opinii publicznej pełne dane osoby, która została wypuszczona przez służbę więzienną na przepustkę, wcześniej będąc karaną za zabójstwo.

Chodzi o zabójstwo kobiety i jej dziecka, do którego doszło w Warszawie. Podejrzany o to jest mężczyzna, który odbywał karę w więzieniu, a w sobotę przebywał na jednodniowej przepustce. Szczerba podkreślił, że podejrzany był już wcześniej skazany za zabójstwo. – „Ta kwestia bulwersuje. Jeżeli wypuszczani są więźniowie na jednorazowe przepustki bez właściwych badań to oznacza, że my, jako społeczeństwo, jesteśmy narażeni na różne ryzyka na niebezpieczeństwo. Czy wiceminister Jaki na czas prowadzenia kampanii wyborczej nie powinien zawiesić nie tylko funkcji w komisji weryfikacyjnej, ale również przekazać nadzór nad Służbą Więzienną innemu wiceministrowi?” – pytał poseł PO.

Szczerba został zapytany, czy podczas rządów PO-PSL zrobiono coś, aby osoby wychodzące na przepustki nie popełniały przestępstw. – „Był jeden przypadek samobójstwa więźnia. Wtedy minister sprawiedliwości podał się do dymisji” – powiedział Szczerba.

Jeżeli porównamy dorobek osób, które w Sądzie Najwyższym obecnie zasiadają – prof. Gersdorf, sędziego Zabłockiego i wielu innych – z osiągnięciami tych, którzy mają ich zastąpić, to jest to wymiana intelektualistów na osoby, które są żołnierzami armii bezprawia – mówi  w rozmowie z nami mecenas Jacek Dubois, adwokat, członek Trybunału Stanu. – Jestem z pokolenia, które miało jeszcze zaszczyt bronić w latach 80. Widziałem sędziów, którzy skazywali w sprawach politycznych i wydawali wyroki okrutne. Takie osoby znajduję w otoczeniu obecnej władzy, natomiast nie mogę sobie przypomnieć takich osób w obecnym SN – dodaje. – Sędzia Zabłocki, którego nowe prawo ma wyeliminować ze służby, dla mnie jest ideałem prawnika, którego pamiętam na ławach obrończych w sprawach politycznych w stanie wojennym. Z kolei pani prezes Gersdorf pracowała np. w komisjach przywracających do pracy ludzi poszkodowanych przez stan wojenny. To, co mówi prezydent, jest szkalowaniem godnych i zasłużonych osób – podkreśla nasz rozmówca.

JUSTYNA KOĆ: Prezydent ogłosił wakat na stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego. Co się stanie, kiedy do SN wejdzie dubler I Prezesa?

JACEK DUBOIS: Dojdzie do sytuacji, kiedy najwyższy organ państwa naruszy prawo, ponieważ zgodnie z konstytucją I Prezesem SN jest prof. Małgorzata Gersdorf. Jeżeli zostanie powołana nowa osoba na stanowisko zajmowane zgodnie z prawem przez prof. Gersdorf, nastąpi niemające precedensu naruszenie konstytucji.

Pełniąca funkcję prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska twierdzi, że ustawa jest ważniejsza i prof. Gersdorf powinna się podporządkować ustawie.
Prezesura pani Przyłębskiej jest wynikiem naruszenia prawa, ponieważ została ona powołana na to stanowisko niezgodnie z obowiązującymi zasadami prawnymi.

Wiarygodność osoby, która sprawuje urząd wbrew prawu, nie jest duża, zaś jej wypowiedzi przestają być opinią prawnika, a stają się opinią osoby zainteresowanej w sporze o przejęcie władzy.

Prof. Gersdorf zapowiada, że gdy wejdzie do SN dubler, ona nie będzie się „przykuwać do biurka”. W jakiej rzeczywistości wówczas się znajdziemy?
Pani prezes jest i będzie prezesem do 30 kwietnia 2020 roku. To jest oczywiste dla wszystkich prawników. Jeżeli wyjmiemy hipokryzję rządzących i ich interes własny, to ta sprawa nie budzi żadnych dyskusji. Pani prezes SN w wywiadzie stwierdziła, że nie będzie się „przykuwać”, bo wiadomo, że takie działanie nie przywróci ładu konstytucyjnego, a tylko będzie uwłaczało urzędowi i jej samej. Natomiast prof. Gersdorf musi trwać i korzystać ze wszystkich dróg prawnych, by utrzymać prawnie sprawowany urząd, bo tu przecież nie chodzi o jej interes, tylko o tych wszystkich ludzi, którzy szanują konstytucję i którzy chcą żyć w państwie demokratycznym. Jest to również deklaracja zachowania demokratycznej wiarygodności Polski w Unii Europejskiej.

Pani Prezes stała się symbolem. Znam ją jako wspaniałego człowieka i prawnika i jestem przekonany, że wyjdzie z tej sytuacji godnie. Jeżeli nawet dojdzie do tego, że zostanie jej uniemożliwione realne pełnienie funkcji, to dla osób wiernym zasadom konstytucji pozostanie ona I Prezesem SN.

Nowa, pisowska Krajowa Rada Sądownictwa wybrała w ekspresowym tempie kandydatów na sędziów SN. Skutkuje to wyborem takich osób jak prokuratorzy Jarosław Duś, który nie ma wymaganego stażu pracy, czy Małgorzata Ułaszonek-Kubacka, która miała sprawę dyscyplinarną. Jak to możliwe, że doszło d takiej sytuacji?
Tu mamy do czynienia ze zjawiskiem lawiny. Jeżeli się naruszyło prawo raz, to ta lawina leci. Proszę wziąć pod uwagę fakt, że przede wszystkim wybór tych osób nastąpił prawdopodobnie z niedopełnieniem obowiązków – przed członkami Rady zatajono fakt postępowania dyscyplinarnego. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy funkcjonariusz działa wbrew interesowi publicznemu, bo zatajono przed KRS informacje, które dyskryminują kandydata, naruszono interes społeczny, powagę urzędu i interes wszystkich obywateli, którzy mają prawo oczekiwać, że ważnymi instytucjami państwa będą kierować osoby, które spełniają wymagane standardy.

Niezależnie od tego, sama procedura wybierania kandydatów jest sprzeczna z prawem, ponieważ KRS, która opiniuje kandydatów, też jest ciałem powołanym niezgodnie z zasadami konstytucji, bowiem obecną KRS powołano wygaszając konstytucyjną kadencję poprzedniej. To jest właśnie ta lawina bezprawia obnażająca metody obecnej władzy, która uznaje, że cel uświęca środki. Cel jest jasny – wyeliminowanie niezależnych prawniczych autorytetów.

Przecież jeżeli porównamy dorobek osób, które w Sądzie Najwyższym obecnie zasiadają – prof. Gersdorf, sędziego Zabłockiego i wielu innych – z osiągnięciami tych, którzy mają ich zastąpić, to jest to wymiana intelektualistów na osoby, które są żołnierzami armii bezprawia.

Prokurator okręgowy SMS-em prosi o informacje o sędziach, którzy chętnie wsadzają do aresztu. Jak pan to skomentuje?
To sytuacja kuriozalna, kiedy organ państwa podważa wiarygodność sędziów, którzy mają orzekać w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Tworzy się system eliminowania od orzekania w sprawach o areszty osób, które dokonują samodzielnych ocen. Cel jest tu jasny – tak składać wnioski aresztowe, żeby mieć zagwarantowany efekt końcowy polegający na pozbawieniu wolności osób wytypowanych przez prokuraturę. To oburzające, bo wolność jest najwyższą ludzką wartością. To nieuczciwa i nieetyczna gra, gdy prokuratura szuka sposobu, jak pozbawiać ludzi wolności; nie przez ocenę merytoryczną i prawną ich zachowań, tylko wyznaczając „odpowiednich” sędziów.

Nie jest tajemnicą, że wśród sędziów, jak i w każdym zawodzie, są lepsi i gorsi. Wśród sędziów też jest grupa „mniej refleksyjnych”, którzy starają się działać zgodnie z intencją prokuratury, z różnych względów. To tworzenie nowej elity sędziowskiej, która będzie posłuszna władzy.

Doprowadzamy do tego, że podstawa wartości w demokratycznym społeczeństwie, jaką jest wolność człowieka, zostaje zagrożona. Pamiętajmy, że przed trzydziestu laty o tę wolność walczyli bohaterowie naszego kraju, bowiem w okresie komunizmu dzięki kontroli władzy wykonawczej nad sądami to rządzący często decydowali, jakie zapadną wyroki. W odrodzonej Polsce przez lata udało się stworzyć skuteczny system uniemożliwiający ingerowanie władzy w wymiar sprawiedliwości. Przywrócono również szacunek dla ludzkiej wolności, której sąd może pozbawiać tylko w sytuacjach, kiedy jest to jedyne wyjście. Na etapie postępowania przygotowawczego jest to środek wyjątkowy, który może być stosowany tylko wtedy, gdy inne środki zapobiegawcze będą nieskuteczne.

Teraz prokuratorzy chcą, by areszt stał się regułą w postępowaniu przygotowawczym, w ten sposób próbują wyeliminować kolejną wartość konstytucyjną.

Prezydent uważa, że ten system nie był wystarczająco dobry, skoro orzekali sędziowie, którzy „skazywali opozycjonistów w stanie wojennym”.
Z perspektywy czasu może powinniśmy wybrać na prezydenta osobę, która ma więcej wiedzy na temat spraw, w których zajmuje oficjalne stanowisko i bardziej opiera swoje wypowiedzi na materiałach źródłowych. Ja jestem z pokolenia, które miało jeszcze zaszczyt bronić w latach 80. Widziałem sędziów, którzy skazywali w sprawach politycznych i wydawali wyroki okrutne. Takie osoby znajduję w otoczeniu obecnej władzy, natomiast nie mogę sobie przypomnieć takich osób w obecnym SN. Jestem w trakcie lektury książki Jacka Taylora „Naprawdę trzeba było coś zrobić”; to wyśmienity adwokat czasu stanu wojennego. Czytając w niej o zachowaniach sędziów tamtego czasu,

z przerażeniem stwierdzam, że historia zatacza koło i obecna władza chce stworzyć ten sam system, który był wtedy. System sędziów posłusznych, sędziów na telefon, spełniających polecenia władzy. Polecam tę książkę panu prezydentowi dla opamiętania, dla zrozumienia, co to znaczy sędzia posłuszny władzy i jakie są konsekwencje takich zachowań. Jeżeli pan prezydent dąży do tego, żeby stworzyć nową kastę takich sędziów, to ja jestem przerażony.

Nie widziałem nigdy pana prezydenta wśród osób, które walczyły o wolność i niezależność sądów, czy chociażby na ławach dla publiczności wśród obserwujących, jak sądy funkcjonują, mam zatem wątpliwość co do wiarygodności wyrażanych opinii. Dobrze by było, gdyby głowa państwa powoływała się na źródła, mówiąc tak mocne słowa. Kolejną książkę, którą mogę polecić prezydentowi, jest książka prof. Adama Strzembosza „Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988”. Myślę, że gdyby przeczytał ją w sposób analityczny, to może doszedłby do innych wniosków niż te wypowiadane. Sędzia Zabłocki, którego nowe prawo ma wyeliminować ze służby, dla mnie jest ideałem prawnika, którego pamiętam na ławach obrończych w sprawach politycznych w stanie wojennym. Z kolei pani prezes Gersdorf pracowała np. w komisjach przywracających do pracy ludzi poszkodowanych przez stan wojenny. To, co mówi prezydent, jest szkalowaniem godnych i zasłużonych osób.

Środowiska sędziowskie i adwokackie chcą wyciągać konsekwencje wobec tych, którzy kandydują obecnie na stanowiska w SN. Podziela pan takie stanowisko?
Ja jestem adwokatem, zatem z natury bronię, a nie oskarżam. Jednak

z punktu widzenia ocen moralnych mam jednoznaczne stanowisko w stosunku do prawników, którzy swoim zachowaniem współdziałają w naruszaniu prawa. Dla mnie tracą oni wiarygodność i legitymację zawodową.

Proszę pamiętać, że adwokat działa na podstawie ustawy o adwokaturze, a zgodnie z nią, zadaniem adwokata jest obrona praw i wolności obywatelskich, które gwarantuje konstytucja. Jeżeli adwokat występuje przeciwko konstytucji i pozwala ją naruszać, to sprzeniewierza się regułom swojego zawodu. Trudno pozostawać adwokatem bądź sędzią naruszając zasady wykonywania tego zawodu, takie osoby przestają być wiarygodne.

Wiceminister Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta uważa, że takie zachowanie środowiska jest zastraszaniem.
Pan minister Dera wspólnie z innymi osobami jest współwykonawcą planu polegającego na wymianie elit prawniczych i zastąpieniu ich własnymi totumfackimi, przejęciu przez władzę wykonawczą kontroli nad sądami, a w konsekwencji zlikwidowaniu niezawisłości sądów. Swoje działania usprawiedliwia demagogiczną narracją; tu nie ma próby zastraszania. tylko próba wyegzekwowania przyzwoitości od ludzi, którzy wykonują zawód wymagający jej przestrzegania.

Władza coraz częściej posługuje się argumentacją, która nie wytrzymuje ani kryteriów prawdy, ani logiki. Dopóki będzie przyzwolenie społeczne na kłamstwo, fałszowanie historii czy oceny odbiegające od zasad logiki, będziemy żyli w świecie politycznej fikcji. Marzę, by słowa na nowo odzyskały swoją wartość, byśmy odrzucili dotychczasową hipokryzję i postawy ludzkie oceniali w sposób właściwy i odzyskali autorytety, które od kilku lat próbuje nam się obrzydzić. Gdy to się stanie, formacja, którą reprezentuje pan Dera, w świecie nauki prawniczej wróci na zasłużone miejsce, czyli do niebytu.

Ja wykonuję swój zawód od ponad trzydziestu lat i nie spotkałem się wcześniej z panem Derą jako osobą, która była autorytetem, a jego głos ważył w ocenach prawnych i moralnych. To wypowiedź politruka, a nie rzeczowa ocena. Nie przekonał mnie.

Rzecznik Praw Obywatelskich opublikował raport „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”, z którego wynika, że wolność zgromadzeń jest mocno naruszona działaniami władzy. Ma pan podobne odczucia?
Pan Rzecznik podchodzi do tematu systemowo. Ja podchodzę do tego z punktu widzenia mojej pracy zawodowej. Od lat 80., kiedy zaczynałem swoją prace, nie występowałem w tylu procesach politycznych związanych z udziałem w zgromadzeniach, co teraz. Jeżeli osoby, które bronią demokracji, stają się przed sądem karnym, to znaczy, że przestaje funkcjonować konstytucyjne prawo do zgromadzeń.

Prawo do przedstawienia poglądów zagwarantowane konstytucją spotyka się z represja karną.

Nie wygląda to wszystko dobrze…
Myślę, że to kara za zaniedbania. Przestaliśmy szanować zasady, autorytety, wartości. Wykorzystali to populiści, którzy brak zasad własnych skutecznie przykrywają społecznie chwytliwymi hasłami. Trudno mi uwierzyć, że ktoś się daje na to nabrać, ale tak się dzieje. Za mało w szkołach uczymy historii i nauk społecznych, to wszystko już działo się wcześniej i przynosiło fatalne skutki, które niwelowano przez lata. Teraz niestety musimy ponosić tego konsekwencje. Zwyciężył nurt antyintelektualny, uderzający w autorytety, w wartości i intelektualny dorobek.

Profesjonalistów wymienia się na ludzi posłusznych władzy. Historia uczy, że wszelkie takie eksperymenty kończyły się tragedią i klęską populistów, wtedy wraca szacunek do reguł demokratycznego państwa i szacunku do mądrości. Ta lekcja będzie trudna, ale ja wierzę w zwycięstwo rozumu.

Powiedział pan, że jest pan przeciwko karaniu, ale czy uważa pan, że po zmianie władzy tych, którzy łamią konstytucję, należy postawić przed Trybunałem Stanu?
Ja jestem członkiem Trybunałem Stanu, zatem nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. Mogę odpowiedzieć ogólnie. Prawo jest po to, żeby je stosować. Zwycięstwo wyborcze nie daje legitymacji do naruszania reguł. Jeżeli ktoś konkretnym czynem naruszył konstytucję lub przepisy ustawy karnej, winien odpowiadać za swoje działania.

Politycy Solidarnej Polski wydali pieniądze na pomoc ofiarom przestepstw na promocję siebie i swoich kolegów. A tyle było gadania o pomocy zwykłym Polakom.

Hairwald

>>>

>>>

„Represje się zaczynają, wywalają na zbity pysk wszystkich tych, którzy mają odwagę pielęgnować w sobie wolność i z tej wolności nie tylko korzystać, ale publicznie ją głosić” – to komentarz Władysława Frasyniuka o postępowaniu dyscyplinarnym wobec sędziów Bartłomieja Przymusińskiego i Igora Tuleyi za krytykę nowej KRS i „reform” obecnej władzy. – „To kolejny sygnał dla liderów partii. Przecież nikt z was, panie i panowie, będący w polityce, nie ma wątpliwości, że KRS nie jest KRS-em, tylko jest egzekutywą Ministerstwa Sprawiedliwości. Bój toczy się o to, żeby biuro polityczne Ministerstwa Sprawiedliwości osadzić w Sądzie Najwyższym” – dodał w TVN24.

Frasyniuk uważa, że bez państwa prawa nie ma wolności. Jego zdaniem, PiS prowadzi Polskę w stronę rozwiązań węgierskich. – „Parlamentarzyści powinni głośno krzyczeć, że Polska z lidera liberalnej demokracji staje się krajem totalitarnym” – apelował.

Były opozycjonista jako dobry ruch określił przystąpienie ugrupowania Barbary Nowackiej do Koalicji Obywatelskiej. – „Podjęła…

View original post 620 słów więcej

Kaczyńskiego ulubiona forma debaty – plucie

Zwykły wpis

Samorządy uważajcie! PiS idzie po Was!

Jarosław Kaczyński bardzo aktywnie uczestniczy w kampanii samorządowej. W niedzielę wziął udział w konwencji PiS w Opolu. Cel jego podróży po Polsce jest jeden. Przekonać ludzi do swojej partii, co da mu wygraną w wyborach samorządowych, potem parlamentarnych i wreszcie europarlamentarnych. Jednak, by tak się stało prezes musi sięgnąć do sprawdzonych już metod, czyli obrażania, zastraszania, budowania fałszywego obrazu rzeczywistości, w którym główną rolę odgrywają bliżej niesprecyzowani „ci”, pasożytujący na Polsce, a promowani przez inne partie (patrz – PO)

Stąd te słowa, wskazujące na podział obywateli na kliki i nadzwyczajne kasty. Prezes podkreśla, że wciąż są grupy uprzywilejowane „z własnego nadania na różnym poziomie i są ci ludzie zwykli, bez szans”.

PiS zmienia Polskę na lepszą, więc Jarosław Kaczyński ma świadomość, że on i jego partia będą coraz mocniej atakowani przez przeciwników politycznych.

Nie na rękę im „dobra zmiana”, bo „są mocno osadzeni w tych różnych układach i układzikach, a często bronią ich wprost. Często mówią, że właściwie powinny być elity, które są poza prawem”.

Odniósł się również do reformy sądownictwa, przekonując, że jest ona niezbędna właśnie w takiej formie, jak robi to PiS, gdyż sędziowie z układów, bronią i uniewinniają osoby, z tymże układem związane, mimo że są one złapane na gorącym uczynku.

Widać, że prezes Kaczyński jest w dobrej formie. Widać, że świetnie wie, z czym uderzyć do wyborców, czym przekonać ich do swojej partii. Populizm na najwyższym poziomie. Pomogło mu to już bardzo w wyborach parlamentarnych sprzed trzech lat, czy i tym razem się uda? Człowiek ma coś takiego w sobie, że lubi się bać, szukać wroga, czuć się niedocenionym. Jarosław Kaczyński tym właśnie rozgrywa i trzeba przyznać, nieźle mu idzie.

Nowy rzecznik Dudy pomówił i obraził wielu dziennikarzy. Dziś by czegoś takiego nie napisał, ale dziennikarzy i ich rodzin nie przeprosi i niczego nie żałuje. Nie ma to, jak na starcie samemu rzucać sobie kłody pod nogi.

Hairwald

Właściwe określenie Mateusza Morawieckiego – nijaki, brak osobowości, składający się z samych frazesów.

Polski Kościół – duchowni i wierni – zamiast powiedzieć wprost: „tak, dzieci doznawały i doznają krzywd ze strony księży”, a następnie wziąć się na poważnie za żmudne wyjaśnianie każdej sprawy, woli krzyczeć „to nie my, to homoseksualiści”. To podłość, już nie tylko względem ofiar, ale również niesprawiedliwie oskarżanych.

Wizyta papieża Franciszka w Irlandii przebiegała w cieniu skandali pedofilskich w Kościele Katolickim. Krótko przed nią światło dzienne ujrzał raport komisji, która badała przypadki molestowania w Pensylwanii, przypominano też Boston, czyli historię dziennikarskiego śledztwa, które ujawniło liczne przypadki molestowania i tuszowania pedofilii. A przecież sama Irlandia to najlepszy przykład tego, jak przez lata zamiatano pod dywan piekło, które swoim ofiarom zgotowali księża. To już nie było „tylko” molestowanie. W katolickich szkołach dzieci były niewolnikami – bite, gwałcone i głodzone. Raporty, które rządowe komisje publikowały w latach 2005-2011 nadal bardzo…

View original post 3 909 słów więcej

Rodzina Morawieckich na swoim. Szwagier Plus

Zwykły wpis

>>>

Choć brzmi to w zasadzie jak dowcip z gatunku tych o szwagrach, mamy do czynienia z faktami. Wieloletni partner siostry premiera Mateusza Morawieckiego właśnie dostał państwową posadę – został zastępcą redaktora naczelnego Radia Wrocław – informuje TOK FM. Będzie odpowiedzialny za program publicznej rozgłośni.

Ów wieloletni partner to Jarosław Broda. Jak informuje portal. przez ostatnie 16 lat był dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta Wrocławia i podwładnym prezydenta Rafała Dutkiewicza.

To, że nieformalny szwagier premiera Morawieckiego ma nową posadę, ostro skrytykowano na Twitterze. Padały argumenty, nawiązujące ironicznie do czołowych sloganów rządowych : „Rodzina na swoim”, „szwagier plus” czy „dojna zmniana”. Broda zapewnił swoich nowych podwładnych, że jego awans nie ma nic wspólnego z polityką.

Siostra premiera rządu PiS i partnerka Jarosława Brody, Anna Morawiecka, startuje w wyborach samorządowych. Będzie się ubiegać o funkcję burmistrza Obornik Śląskich.

>>>

Drastyczny wzrost kosztów życia:„co miesiąc statystyczne gospodarstwo domowe ma do zapłaty zobowiązania na kwotę 1572 zł, podczas gdy trzy lata temu było to 976 zł(…)kwoty comiesięcznych rachunków w porównaniu do badania z 2015 roku wzrosły zatem o 61%”

Hairwald

Najnowszy felieton posła Stefana Niesiołowskiego m.in. o abp. Głódziu.

Przemówienie Kaczyńskiego, wbrew zapowiedziom, zwłaszcza szefa sztabu PiS-u, było banalne, a przynajmniej rozczarowujące. Prezes zamiast mówić o wyborach samorządowych mówił o europejskich. Wykorzystał okazję, aby osłabić czy zaprzeczyć argumentom podnoszonym przez opozycję, że PiS szykuje nam Polexit. Skoro premier i prezes muszą dementować te informacje, to znaczy, że musiało im wyjść w sondażach wewnętrznych, że jest to poważny problem czy wręcz zagrożenie dla PiS-u – mówi w rozmowie z nami dr Marek Migalski, politolog. Pytamy też o strategię na kampanię w nadchodzącym maratonie wyborczym. – To prawda, że tu mamy do czynienia z tą samą sytuacją co w 2015 roku. Kaczyński, Macierewicz schodzą na dalszy plan, a na czoło wypuszcza się kogoś popularnego. Lokomotywą kampanii będzie premier Morawiecki.

JUSTYNA KOĆ: Za nami konwencja PiS-u, gdzie przemawiał od dawna niewidziany prezes, jednak widać było, że to Mateusz Morawiecki grał pierwsze skrzypce.

MAREK…

View original post 5 120 słów więcej