Soros czyli Buka z Muminków

Mistrz negocjacji.

Po uroczystym wycofaniu się z podwyżek dla rządu, rząd zaczął wypłacać sobie comiesięczne nagrody…
Tak sie dyma suwerena!
Źródło Fakt

Podwyżki dla rządu  zablokowane, ale można przecież wypłacać nagrody.  

 

 

PONIEDZIAŁEK, 31 LIPCA 2017

Hofman: Czeka nas bardzo ciekawy wrzesień

20:08

Hofman: Czeka nas bardzo ciekawy wrzesień

– To wyresetowało sporo. Np. w opozycji zmieniło trochę sytuację. Nowoczesna uciekła spod topora, tymi protestami, Grzegorz Schetyna wcale nie potwierdził swojego przywództwa i znowu zaczęło się rozważanie, ale także w obozie prawicy wiele zmieniły. To sporo zresetowało i czeka nas bardzo ciekawy wrzesień – mówił Adam Hofman w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

20:03

 

Hofman: Ziobro ryzykuje, więc gra o dużą stawkę

– [Zbigniew Ziobro] ryzykuje, więc gra o dużą stawkę. Jakie są cele, tego nie wiem. Trzeba by go o to pytać – mówił Adam Hofman w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

19:59

 

Hofman: W ostatnich tygodniach wrócił polityczny klimat z 2007 roku, w którym PiS oddawało władzę

– Przez ostatnie miesiące, a właściwie od początku od wyborów obóz władzy miał umiejętność, że jak robił coś twardego, kontrowersyjnego, to dawał nam drugą nogę, marchewkę, np. twarde zmiany w TK osłaniał program 500+. Ludziom się to opłacało. W ostatnich tygodniach coś poszło nie tak i w tej ustawie mamy sam kij, nie ma marchewki – mówił Adam Hofman w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

– Co więcej, przez ostatnie tygodnie udało się coś, co na dłuższą metę jest złe dla obozu władzy. Wrócił klimat z 2007 roku, polityczny w którym – jak pamiętamy – PiS oddawało władzę. Do tego jest oczywiście bardzo daleko, jest większość i prezydent, ale klimat się pojawił – dodał były rzecznik PiS.

19:54

 

Hofman: PAD nie miał innego wyjścia

– Mogę mówić z kompetencji komunikacyjnej. Powiem, że [prezydent Duda] nie miał innego wyjścia. Został pozostawiony z nieprzygotowanym projektem, od strony komunikacyjnej, bo nie jestem świetnym prawnikiem, żeby rozważać zapisy ustawy. To, co się działo przez ostatnie tygodnie przed wprowadzeniem ustawy pod glosowanie, było amatorskie. Nie wystarczy 3 razy we „Wiadomościach” pokazać, że sędzia ukradł batonik. Dzisiaj się tak nie robi w komunikacji. Prezydent słusznie stwierdził, że dla niego, ale całego obozu, bo gdyby podpisał i pójść tą metodą, którą zaproponował minister sprawiedliwości, to te protesty trwałyby do dzisiaj – mówił Adam Hofman w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24. Jak dodał, chyba lepiej, żeby zrobić reset i przeprowadzić reformę w sposób lepiej przygotowany.

300polityka.pl

PONIEDZIAŁEK, 31 LIPCA 2017

STAN GRY: SE: Ziobro gra na rozbicie, Ziobro w GPC: Uśmiechnięta Gersdorf u PAD, Żakowski: Pamiętajmy dlaczego PiS wygrał

— 300LIVE:
Kidawa-Błońska: Protesty wzięły się stąd, że Polacy powiedzieli „stop”
Sellin o dekoncentracji TV: Nie mam opinii na ten temat
Sellin o dekoncentracji: Dobrze by było, żeby polskie firmy, które są zainteresowane, były przygotowane
Sellin o dekoncentracji: Myślę, że gotowy projekt przedstawimy wczesną jesienią

Gowin: Nie ma i nie będzie czegoś takiego jak partia prezydencka
Gowin: Gdybyśmy zagłosowali przeciwko ustawie, dzisiaj rozmawialibyśmy o przedterminowych wyborach
Gowin: Najważniejsza jest jedność
Polityczny plan poniedziałku: rząd o Państwowej Służbie Ochrony, Platforma w Kołobrzegu
http://300polityka.pl/live/2017/07/31/

— CAŁA REPRYWATYZACJA POD ZNAKIEM ZAPYTANIA – jedynka DGP: “Wiele decyzji zwrotowych wydanych przez prezydent Warszawy może zostać unieważnionych. Urzędnicy ratusza nie sprawdzali, czy w chwili składania wniosku ktoś na danym terenie rzeczywiście mieszkał lub nim zarządzał. Postępowania, w ramach których zwrócono nieruchomości warte kilkanaście miliardów złotych, należy przeprowadzić od nowa – twierdzi organizacja Wolne Miasto Warszawa. (…) – Skala nieprawidłowości jest gigantyczna. A sprawa znacznie poważniejsza niż poprzednie, które bulwersowały opinię publiczną. Tym razem chodzi o błędy systemowe, w wyniku których wydawano błędne decyzje. Ich skutki można liczyć w miliardach złotych – wyjaśnia Jan Śpiewak, od lat walczący z dziką reprywatyzacją w stolicy.”.

— EWA ŁĘTOWSKA POTWIERDZA WĄTPLIWOŚCI ORGANIZACJI ŚPIEWAKA: “– Wydano majątek, bo stosowano tylko część dekretu Bieruta. On jest tak zbudowany, że jedną ręką coś się ludziom dawało, ale drugą często ich wywłaszczało, na innych podstawach. A od kilkunastu lat urzędnicy widzą niestety tylko te fragmenty, z których wynika, że się daje. A tych ograniczających to rozdawnictwo nie widzą – potwierdza prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. I dodaje, że w wielu przypadkach polegało to na oskubaniu majątku publicznego przez tych, którym żadne prawo w świetle dekretu Bieruta nie przysługiwało”.  http://nieruchomosci.dziennik.pl/news/artykuly/555189,reprywatyzacja-warszawa-stolica-nieruchomosci-hanna-gronkiewicz-waltz-prawo-wlasciciele-komisja-weryfikacyjna.html

— RZĄD MOŻE ZABRAĆ LASY NA MIESZKANIA – jedynka Głosu Bałtyckiego:

— OBÓZ DOBREJ ZMIANY POTRZEBUJE DZIŚ JEDNOŚCI – Paweł Szefernaker w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w RZ: “Obóz dobrej zmiany potrzebuje dziś jedności. Władze Prawa i Sprawiedliwości jednoznacznie oceniły decyzję pana prezydenta, bo reforma wymiaru sprawiedliwości, której dziś oczekują Polacy, była naszą obietnicą wyborczą. Pan prezydent zadeklarował, że reformy nie zarzuci i przedstawi swoje propozycje. Wierzę, że będą to zmiany, które wprowadzą realną reformę, i jestem przekonany, że nie będzie mowy o żadnym sporze. Wiele, w szczególności młodych osób, które nas wsparły, uwierzyło, że w końcu można w Polsce przywrócić normalność. Nie możemy ich zawieść. Ten cel zrealizujemy tylko wtedy gdy będziemy szli razem”.

— DUDA ODBUDOWUJE WIZERUNEK PREZYDENTURY PO FATALNEJ KADENCJI KOMOROWSKIEGO – dalej Szefernaker w rozmowie z Nizinkiewiczem w RZ:“Prezydent Andrzej Duda odbudowuje wizerunek prezydentury po fatalnej kadencji Bronisława Komorowskiego. Nie bywa na pogrzebach komunistycznych dygnitarzy jak jego poprzednik, za to pielęgnuje pamięć żołnierzy niezłomnych. Przewodzi inicjatywie Trójmorza, która jest historyczną szansą geopolityczną dla Polski. Dostrzegł ją i docenił także prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Dziś mamy szansę skierować Polskę na właściwe tory, byśmy byli silniejsi i mogli zawsze podejmować w pełni suwerenne decyzje, jak duże zamożne państwa. Nasi kandydaci w wyborach na wszystkich szczeblach powinni podzielać tę wizję. Jestem dumny, że dotychczasowy bilans tej prezydentury wpisuje się w ten program”. http://www.rp.pl/Rzad-PiS/307309945-Szefernaker-Chcemy-przywrocic-normalnosc.html

— ADAM LESZCZYŃSKI O DEKONCENTRACJI MEDIÓW O SYTUACJI WYBORCZEJ – pisze na wyborcza.pl: “Spółka Agora nie chce dopłacać do deficytowej i tracącej czytelników „Gazety Wyborczej”: redakcja dziennika ma za sobą blisko dekadę demoralizujących cięć budżetowych i zwolnień. Jej pozycja jest dziś nieskończenie słabsza niż 10 lat temu, kiedy przyczyniła się wydatnie do upadku poprzedniego rządu PiS. Wydający „Newsweeka” Niemcy z koncernu Axel Ringer Springer raczej się nie ugną i mogą stanowić najtwardszy orzech do zgryzienia”.

 LESZCZYŃSKI DO OPOZYCJI WS USTAW MEDIALNYCH: “Przygotujcie się tym razem! Nie bądźcie tacy beznadziejni jak ostatnim razem! PiS mówi wyraźnie, co chce zrobić. Trzeba mieć wymyśloną i zaprojektowaną kampanię w mediach społecznościowych w obronie wolnego słowa. Trzeba zatrudnić kilkoro strategów od komunikacji, którzy skutecznie wytłumaczą Polakom, że w ich interesie jest wystąpienie w obronie wolnych mediów. Wielu ludzi może nie lubić Adama Michnika czy Tomasza Lisa: trzeba im wytłumaczyć, że wolno ich nie lubić, ale są ważni dla polskiej wolności. Dziennikarzom często ludzie nie ufają: kojarzą się nierzadko z aroganckim zachowaniem, wysokimi zarobkami i dystansem wobec problemów „zwykłego człowieka”. Gdybym był strategiem PiS, który wymyśla im przekaz uderzający w media, wykorzystałbym właśnie takie stereotypy. Ale na to wszystko można się przygotować!”. http://wyborcza.pl/7,75968,22166109,opozycjo-przygotuj-sie-do-walki-o-media.html

— OPOZYCJA ZAJMOWAŁA SIĘ ŻEŃSKIMI KOŃCÓWKAMI – w GW relacja z konsultacji opozycji pod egidą Marty Lempart ze Strajku Kobiet: “Kolejny postulat dotyczy języka. Na spotkaniu przedstawiciele Nowoczesnej zadeklarowali, że złożą nowelizację ustawy o języku polskim, tak żeby praktyka stosowania języka wrażliwego na płeć (chodzi m.in. o żeńskie końcówki) została potwierdzona jako ustawowa norma”. http://wyborcza.pl/7,75398,22166888,demokratyczna-opozycja-jednoczy-sie-pod-patronatem-strajku-kobiet.html

— PAMIĘTAJMY O PRZYCZYNACH DOJŚCIA PIS DO WŁADZY – Jacek Żakowski w GW: “Żeby obronić demokrację i państwo prawa w Polsce, trzeba będzie jeszcze nieraz się mobilizować. Im więcej nas się zmobilizuje, tym lepiej. A będzie nas tym więcej, im lepiej będziemy rozumieli i pamiętali, dlaczego PiS doszedł do władzy oraz dlaczego wciąż ma poparcie ponad jednej trzeciej wyborców”. http://wyborcza.pl/7,75968,22168720,bez-wakacji-nie-ma-demokracji.html

— PREZYDENT SZUKA OPARCIA W SAMORZĄDACH – Tomasz Żółciak w DGP: “Lokalni włodarze na swój sposób interpretują przebieg rozmów z pałacem. Sama idea powołania zespołu i oferty wsparcia prezydenta przy reformie ustroju samorządów najwyraźniej były związane z nadzieją, że w zamian jednostki samorządowe włączą się w kampanię konstytucyjną Andrzeja Dudy. W dodatku da się wyczuć, że prezydent składa nam też ofertę bycia dla nas swoistym parasolem ochronnym przed dalszymi centralistycznymi działaniami PiS – twierdzi jedna z osób uczestniczących w spotkaniu”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/555198,prezydent-samorzady-andrzej-duda.html

 RYSZARD CZARNECKI – WETA BRUKSELA ODEBRAŁA JAKO WYRAZ SŁABOŚCI – pisze w GPC: “Naiwny był ten, kto sądził, że zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę dwóch z trzech ustaw regulujących polskie sądy może spowodować, że Bruksela doceni to i się od nas odczepi. Wręcz przeciwnie. Niczym w podręcznikach politologii, gdy jedna strona okazała słabość (według jednych) czy skłonność do kompromisu (według drugich), druga strona uznała to za objaw słabości, „poczuła krew” i jeszcze bardziej przykręciła śrubę”.

— BRUKSELA DO RZĄDU: ZOSTAWCIE WOLNE SĄDY – jedynka GW.  http://wyborcza.pl/7,75398,22168633,bruksela-broni-polskich-sadow-przed-rzadem-pis.html

— WARSZAWA ROZMAWIA Z BRUKSELĄ JĘZYKIEM MOSKWY – Wacław Radziwinowicz w GW: “Demokracja suwerenna”, daleka od „demokracji suwerena”, sprawdza się jako narzędzie trzymania ludu w ryzach – w Rosji, która do Zachodu nie należy, a dobrobyt jej obywateli nie zależy od pozycji kraju w Unii Europejskiej. Do naszej rzeczywistości pasuje jak wół do karety. Ale to ociężałe zwierzę pasuje do wleczenia karety na wschodnie manowce”. http://wyborcza.pl/7,75968,22169115,warszawa-rozmawia-z-bruksela-jezykiem-moskwy.html

— NASILA SIĘ WOJNA PREZYDENT-RZĄD – tytuł na jedynce RZ.

— ANDRZEJ DUDA NADZIEJĄ NORMALNEJ PRAWICY – Rafał Ziemkiewicz w SE: “Nie spodziewam się powstania sformalizowanej partii, uważam jednak, że prezydent skupia dziś wokół siebie nadzieje ludzi, którzy z jednej strony nie chcą, by było jak było, nie dadzą się przekonać Platformie i Nowoczesnej dopóty, dopóki te partie odmawiają jakiejkolwiek dyskusji o przeszłości, rozliczeniu patologii, chcą powrotu do stanu sprzed 2015 r. Jednocześnie ludzi tych zrażają do PiS teorie Antoniego Macierewicza czy rozmaite spiskowe i wojenne teorie, które każą świat dzielić na garstkę prawdziwych patriotów z PiS z jednej i na morze zdrajców, targowiczan i ubeków z drugiej strony. Pole do zagospodarowania jest ogromne i pan prezydent w sposób naturalny może wokół siebie tych ludzi skupić tak, by uważali go za swojego prezydenta. I w tym sensie mówiłem o „partii” prezydenckiej”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/rafal-a-ziemkiewicz-andrzej-duda-nadzieja-normalnej-prawicy_1011039.html

— W GPC KONTRA DO ZIEMKIEWICZA – jak pisze Piotr Lisiewicz: “Ziemkiewicz, który od lat chce się narodzić jako polityk, ale nie umie, bo mu talentów w tym kierunku Bozia poskąpiła. Stąd w każdym kluczowym dla Polski momencie pluje na Jarosława Kaczyńskiego, źródło własnych kompleksów. Żeby go obalić. Dobić. Bo sam chce zostać Kaczyńskim, choć ma się do niego jak konik polny do konia wyścigowego”. http://gpcodziennie.pl/66840-komplekskonikapolnego.html

— W GPC CYTATY WYWIADU ZBIGNIEWA ZIOBRO Z WYWIADU DLA ŚRODOWEGO TYGODNIKA GAZETA POLSKA: “„Jeśli prezydent dałby posłom sygnał, że chce wyeliminować z tego procesu ministra sprawiedliwości, to natychmiast posłowie by się zgodzili. Dotyczy to również wszystkich innych punktów projektu, w których w związku z organizacją Sądu Najwyższego pojawiał się minister sprawiedliwości. To dla klubu PiS-u była sprawa trzeciorzędna” – podkreśla w wywiadzie dla „GP” minister sprawiedliwości”.

— ZIOBRO O ZADOWOLONEJ GERSDORF: “Jeżeli prezydent chce reformować sądownictwo tak, żeby się podobało sędzi Gersdorf, która z rozmowy z prezydentem wyszła uśmiechnięta, czy też sędziemu Żurkowi, to mam wątpliwości, czy odnosimy się do tych samych wartości” – mówi Zbigniew Ziobro”. http://gpcodziennie.pl/66829-ziobroujawniakulisyreformysadownictwa.html

— JEŚLI GERSDORF I ŻUREK MAJĄ WSPÓŁTWORZYĆ USTAWĘ, TO TRUDNO BYĆ OPTYMISTĄ – Patryk Jaki w SE: “Czekam i wierzę w to, żywię też głęboki szacunek dla prezydenta. Jednak jeżeli ustawę mają współtworzyć np. Małgorzata Gersdorf czy rzecznik KRS Waldemar Żurek, trudno być optymistą, ponieważ ci państwo są solą starego systemu korporacyjnego sądownictwa, który się nie sprawdził i wygenerował dramaty wielu ludzi”.

— JAKI O SŁOWACH PREMIERA OLSZEWSKIEGO: “- Myślę, że pan premier padł ofiarą pewnej medialnej akcji dezinformacyjnej. W rzeczywistości w ustawie nie było żadnego błędu. Mała omyłka była nie w ustawie, a w poprawce, której nie można było procedować, bo opozycja siłą zablokowała prace komisji”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/patryk-jaki-palac-zna-projekt-to-nieprawda-ze-nie-byo-konsultacji_1011023.html

— ZIOBRO GRA NA ROZBICIE PIS – fragment tekstu w SE: “Jak się dowiadujemy, wypowiedzi ministra sprawiedliwości wywołały zaskoczenie w Pałacu Prezydenckim. – Prezes mówił o wyciszeniu konfliktu, a to wygląda, jakby Ziobro grał na rozbicie PiS – mówi nam nieoficjalnie jeden z wysokich urzędników Kancelarii Prezydenta”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/ziobro-o-dudzie-wielkosc-albo-groteska_1011025.html

 NA ILE PRAWICA POZOSTANIE ODDANA EUROPIE A NA ILE UZNA JĄ ZA WROGA – Marek Cichocki w RZ: “Powstaje pytanie, na ile jeszcze polska prawica pozostanie w przyszłości oddana sprawie Europy, a na ile uzna ją za wrogą, i czy niektórym politykom Zjednoczonej Prawicy nie chodzi dokładnie o to drugie. Reakcja opozycji w Polsce też nie daje wielkich nadziei, skoro miarą europejskości stało się dla niej głośne domaganie się nałożenia sankcji na swój własny kraj, co jest postawą krótkowzroczną i nie do zaakceptowania z punktu widzenia interesu państwa”. http://www.rp.pl/Felietony/307309951-Cichocki-Na-ile-oddani-Europie.html

— PREZYDENT JAK Z II RP – Piotr Zgorzelski w RZ: “Jeśli wzorem przedwojennych poprzedników Andrzej Duda powoła komisję ekspertów, którzy pomogą mu w dziele reformowania sądów, może na stałe zapisać się na kartach historii”. http://www.rp.pl/Publicystyka/307309977-Zgorzelski-Prezydent-jak-z-II-RP.html

— NIE SĄDZĘ, BY TAKIEGO OBROŃCĘ JAK OGÓREK CHCIAŁ MIEĆ PIS – Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego SE: “Jest takie porzekadło „Boże chroń mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”. Pasuje jak ulał do tej sytuacji. Bardzo wątpię, żeby wicepremier Gowin chciał mieć takiego obrońcę. Bardzo wątpię, że takiego obrońcę chce mieć też PiS, do którego pani Ogórek chwilowo przylgnęła, bo czego jak czego, ale antysemityzmu formacji rządzącej nikt o zdrowych zmysłach nie zarzuci”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/hubert-biskupski-budzenie-demonow-czyli-intelektualna-mizeria_1011029.html

 JAK PCK FINANSOWAŁ KAMPANIĘ PIS – Wojciech Czuchnowski w GW: “Kolejny świadek opowiada „Wyborczej”, że z pieniędzy wyprowadzanych z dolnośląskiego oddziału PCK mogły być finansowane kampanie polityków PiS. Śledztwo w tej sprawie trafiło właśnie szczebel wyżej – z prokuratury rejonowej do okręgowej”. http://wyborcza.pl/7,75398,22163588,jak-polski-czerwony-krzyz-finansowal-kampanie-pis-kolejne-relacje.html

— KRYJ SIĘ KTO MOŻE CZYLI PLATFORMA NAD MORZEM – tytuł tekstu Wojciecha Muchy w GPC. http://gpcodziennie.pl/66838-kryjsiektomozeczyliplatformanadmorzem.html

— SEKTOR PIWNY KONTRATAKUJE – fragment tekstu w GPC o pracach zespołu ds. uzależnień (tekst podpisany jako “jal”): “Parlamentarzyści coraz intensywniej dyskutują o alkoholu. Pojawiają się opinie, że alkohol w Polsce jest zbyt łatwo dostępny, zbyt tani i zbyt swobodnie reklamowany. Lekarstwem ma być rozszerzenie restrykcji na sprzedaż piwa. Cieszą się producenci wódki, licząc, że dzięki tym zmianom zwiększy się sprzedaż alkoholi wysokoprocentowych”. http://gpcodziennie.pl/66825-malawodkavsduzepiwo.html

— ROZGRYWKA ASSECO I COMARCHU O KONTRAKT Z ZUS NA JEDYNCE PB:

— DO 2019 WODA NIE ZDROŻEJE – GPC: “Opozycja i media straszą, że po wprowadzeniu nowego prawa wodnego Polaków czeka drastyczna podwyżka cen wody. Rząd jednak uspokaja i zapewnia, że powoła regulatora, który będzie zatwierdzał taryfy. To inicjatywa ministra Jana Szyszki, UOKiK-u oraz szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryka Kowalczyka”. http://gpcodziennie.pl/66815-do2019rwodaniezdrozeje.html

 JAROSŁAW KACZYŃSKI CHCE MUZEUM KRESÓW W LUBLINIE – jedynka Kuriera Lubelskiego:

— WYGWIZDALI MACIEREWICZA PRZED MECZEM: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/antoni-macierewicz-wygwizdany-przed-meczem-w-lodzi/19h5vr6

— RADWAŃSKA AMBASADORKĄ MARKI LOTOShttp://gpcodziennie.pl/66805-agnieszkaradwanskaambasadorkamarkilotos.html

300polityka.pl

Czyżby Dudzie w decyzjach pomógł Kościół?

Czyżby Dudzie w decyzjach pomógł Kościół?

Zapewne niejeden z obserwatorów sceny politycznej w ostatnich, pełnych napięcia dniach zapamiętał, że w przeddzień zawetowania dwóch ustaw dotyczących zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym wizytował Jasną Górę. Media nie rozpowszechniały tej informacji szczególnie intensywnie, ot zaledwie padły wzmianki. Jednak dziś – po ogłoszonych w poniedziałek 24 lipca decyzjach prezydenta o podwójnym wecie –  coraz częściej mówi się o tym, że nie były one tak niespodziewane, jak skłonni bylibyśmy wcześniej uważać. Paweł Kowal z Instytutu Studiów Politycznych PAN w radiu TOK FM podkreślił wyraźną zależność między tymi faktami.

Zdaniem Kowala, poważną rolę w tej sprawie odegrała doradczyni prezydenta Zofia Romaszewska. Prezydent mówił o tym w orędziu, wygłoszonym jeszcze tego samego dnia. O ewentualnych ustaleniach z hierarchami Kościoła jednak zmilczał. Tymczasem dowodem na istotną jego rolę w zakwestionowaniu poczynań PiS jest to, że Episkopat opublikował stanowisko Kościoła ws. reformy sądownictwa niedługo po deklaracji Dudy – zaznacza Paweł Kowal. – „Mieliśmy do czynienia z niespodziewanym dla niektórych powrotem regaliów Jana Pawła II. List Gądeckiego [abp. Stanisława Gądeckiego, Przewodniczącego KEP – dop. red.] był przygotowany wcześniej. Decyzja jest ogłoszona o godz. 10.30, a trzy godziny później ukazuje się długi list z pełnym wyjaśnieniem tego, jakie jest stanowisko Kościoła” – podkreślił politolog.

– „To dla analityka pewne, że spotkania były wcześniej. Abp Gądecki nie pisze listu na kolanie i nie wysyła go bez konsultacji. List był przygotowany wcześniej, ewentualnie dopisano jedno zdanie” – stwierdził Kowal. zapewne o tym, dlaczego KEP postanowił wesprzeć prezydenta, dowiemy się w odpowiednim czasie.

koduj24.pl

Dymek: Rząd Szydło uderza w organizacje pozarządowe. Wymyślili powód. Papugują język Putina

Jakub Dymek, 31.07.2017

Posiedzenie rządu Beaty Szydło

Posiedzenie rządu Beaty Szydło (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Krytycy organizacji pozarządowych w Polsce zaczęli już papugować język Putina i Łukaszenki. I może to być, niestety, rozpoznanie bojem przed podobnymi krokami, jak te podjęte w Rosji – pisze dla Gazeta.pl Jakub Dymek.

Rząd i sympatyzujący z PiS publicyści uderzyli w tarabany: na polskich ziemiach rozgościli się zagraniczni agenci, obce wpływy, wrogie elementy, współczesny totalitaryzm i inżynieria społeczna – cała ta soroszowska zaraza. Choć ta retoryka gęsta jest od nawiązań do komunizmu i praktyk zaborców, tym razem Polakom obcych ideologii nie wbijają do głów „kolby sowieckich karabinów”, a współczesnych dzieci z Wrześni żadne rózgi nie germanią.

Jest gorzej, to nasza własna, na polskiej krwi – choć zagranicznych dolarach i szeklach – wychowana piąta kolumna. Organizacje pozarządowe, obcobrzmiące NGO’sy, „antyrozwojowe grupy interesu”, jak nazywa je wicepremier GlińskiPortal „Solidarni2010” straszy za Pawłem Kukizem, że „amerykański bankier żydowskiego pochodzenia, ścigany wieloma listami gończymi […] intensyfikuje swoje działania w Polsce”. Co prawda, plotka jakoby Soros był ścigany przez Interpol, to dzieło trolli i dawno zniknęła już nawet z Wikipedii, ale kto by się tym przejmował.

Swoje dokłada doradca prezydenta na antenie TVP. Profesor Andrzej Zybertowicz ostrzega, że w Polsce za pośrednictwem organizacji pozarządowych miesza i Wschód, i Zachód. Dokładnie Zybertowicz mówił o „pewnego rodzaju powiązaniu jakby tych dwóch kierunków wpływów”. Trudno mi sobie co prawda wyobrazić „jakby powiązanie” organizacji jednocześnie realizującej rozkazy i z Moskwy, i Waszyngtonu, ale to „jakby” możliwe. Sprawa jednak, w gruncie rzeczy, śmieszna nie jest. Krytycy organizacji pozarządowych w Polsce zaczęli już papugować język Putina i Łukaszenki. I może to być, niestety, rozpoznanie bojem przed podobnymi krokami, jak te podjęte w Rosji.

Fundacja Batorego na celowniku

Debata o stanie trzeciego sektora – jak mówi się o organizacjach pozarządowych – trwa nie od wczoraj. Działacze i badacze zajmujący się NGO-sami w Polsce, jak Jakub Wygnański czy Maria Świetlik mówią o nich od lat. Nawet Piotr Gliński w swoim poprzednim wcieleniu – jako badacz, nie polityk – podnosił szereg merytorycznych kwestii i mówił o prawdziwych bolączkach organizacji pozarządowych. Ale nic z tymi merytorycznymi zarzutami nie ma wspólnego współczesny atak na „organizacje wspierane z zagranicy” – podobnie, jak nie ma też wiele wspólnego z faktami o polskim społeczeństwie obywatelskim.

Na pierwszy ogień poszła jedna z najstarszych i największych organizacji, Fundacja Batorego, powołana przez środowiska solidarnościowe w celu wspierania demokratycznych przemian w 1989 roku. W niedawnym wywiadzie z wicepremierem Glińskim, przeprowadzonym przez Marzenę Nykiel dla portalu wpolityce.pl, pada z jej strony zarzut, że „aż 150 milionów zostało rozdysponowanych przez Fundację Batorego pomiędzy organizacje liberalno-lewicowe, często ideologizujące”.

Warto dodać, że pieniądze, o których mowa, pochodzą z Funduszy Norweskich i to Norwegia wybiera – w otwartym konkursie – tak zwanego „operatora”, który część ze środków na przejrzystych zasadach ma przyznać organizacjom obywatelskim. Bez wpływu polityków, tak mówi umowa. Gliński pytaniu z tezą Nykiel nie zaprzecza, choć teza ta jest w oczywisty sposób fałszywa.

Fundusze Norweskie dla NGO-sów

Jakie „liberalno-lewicowe, często ideologizujące” organizacje otrzymały w ostatniej puli wsparcie ze środków norweskich? Caritas, Stowarzyszenie Brata Alberta, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynne, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych „Ognisko”, Katolicki Ruch Antynarkotyczny „Karan”, Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu im. Brata Krystyna… Minister podkreśla, że dotychczas nie wspierano małych i lokalnych stowarzyszeń. Na liście finansowanych przez Batorego projektów znajdziemy organizacje z Szczepankowa, Zakliczyna, Gorajca i Starych Juch. Pudło.

Być może problem z Fundacją Batorego jest tak naprawdę inny – chodzi w gruncie rzeczy o to, że Open Society Foundation, filantropijne dziecko miliardera George’a Sorosa, także wspiera działania obywatelskie w Polsce przez Fundację Batorego? Prof. Zybertowicz twierdzi, że wsparcie zza granicy wyklucza działanie w imię „społecznego interesu” w Polsce.

Przyjrzyjmy się zatem, komu Batory pomagał w ciągu ponad 25 lat swojej działalności. Ze wsparciem fundacji Batorego swoją książkę wydał Jarosław Gowin, dziś wicepremier w rządzie PiS, a fundacja publikowała też esej Zdzisława Krasnodębskiego, dziś europarlamentarzysty PiS. Inny profesor, a dziś europoseł PiS Ryszard Legutko, także współpracował z Batorym: Ośrodek Myśli Politycznej z Krakowa, którego był prezesem, wymienia Fundację Batorego na pierwszym miejscu wśród darczyńców w swoim raporcie z 2004 roku.

Komu pomagał Batory

Stypendystą Fundacji Batorego był Adam Glapiński, polityk Porozumienia Centrum, potem PiS, a dziś szef Narodowego Banku Polskiego. Gdy było to potrzebne, z pomocą Fundacji Batorego za granicę wyjeżdżał… Piotr Gliński. No i co najważniejsze, wykład dla Fundacji Batorego wygłosił – i tamże opublikował – sam Jarosław Kaczyński. Może dlatego jeszcze w 2013 roku Piotr Gliński i Jarosław Kaczyński dziękowali Fundacji Batorego za działania „prodemokratyczne” – jak przypomniał portal OKO.Press – a pierwszy z nich stwierdził, że to przecież dla niego „naturalne miejsce” występów.

A, zapomniałbym dodać, dwukrotnym laureatem konkursu dla dziennikarzy organizowanego przez Fundację Batorego był redaktor tygodnika „wSieci”, Michał Karnowski, a jednym ze stypendystów Wojciech Cejrowski.

Gdy Władimir Putin zaatakował w 2015 roku organizacje pozarządowe w Rosji – część z nich również była wspierana przez Open Society George’a Sorosa – portal braci Karnowskich „wPolityce” zatytułował swój artykuł „Paranoiczna Rosja”. Teraz pisze inaczej.

„Władca much i komarów, a więc wódz demonów, Belzebub rozpuścił swoje insekty  po świecie, po Europie i po Polsce bez większych przeszkód i naigrawa się ze swoich wyznawców […] . Demony się cieszą, zwłaszcza gdy na ulice polskich miast wychodzą ludzie demonstrujący  „w obronie wolności i demokracji” […] zdalnie sterowane przez potężnych władców finansów i biznesu, w osobie George’a Sorosa i pozostających na jego utrzymaniu tzw. fundacji, że wymienię Fundację Batorego. Pajęczyna tych fundacji oplata kulę ziemską, a ich celem jest likwidacja państw narodowych i sprowadzenie ich obywateli do roli bezwolnej masy podlegającej  politycznym  manipulacjom”

– zaczyna się tekst z początku tego roku. Dzieło Belzebuba, Fundację Batorego, już w 2016 roku chciała delegalizować Ewa Stankiewicz – a razem z nią Refugees Welcome Polska i HejtStop, choć nie są fundacjami, ani stowarzyszeniami, więc nie wiadomo, w jakim trybie i kto miałby je delegalizować.

NGO-sy w liczbach

Fundacja Batorego jest, z racji samej wielkości, demonizowana ponad miarę. Ale z kolejnych wypowiedzi polityków partii rządzącej i sympatyzujących z nimi publicystów wyłania się obraz czegoś więcej, całego układu „organizacji wspieranych z zagranicy”. Słuchając kolejnych skandalizujących materiałów w telewizyjnych „Wiadomościach” można odnieść wrażenie, że wrogi pozarządowiec czai się pod każdym kamieniem. Fakty przeczą i temu.

Według ngo.pl w Polsce zarejestrowanych jest ponad 100 000 stowarzyszeń i 20 000 fundacji. W raporcie Stowarzyszenia Klon/Jawor, które zbadało sytuację trzeciego sektora, możemy znaleźć informację o tym, że zaledwie 4 procent polskich NGO czerpie środki finansowe od innych organizacji pozarządowych zza granicy, również 4 procent  z zagranicznych źródeł spoza UE, a 18 procent pozyskuje fundusze Unii Europejskiej, o których jednak trudno powiedzieć, że są „wsparciem zza granicy”, bo Polska się do nich dokłada.

Jeszcze inną część unijnych środków przydzielają polskie ministerstwa (na przykład ojcu Rydzykowi). Te zaś organizacje, które wsparcie zza granicy otrzymują – cytuję dane z tego samego raportu – średnio nie dostają więcej niż jedną czwartą budżetu. Wystarczy zsumować kilka ułamków i odrobinę pogłówkować: „finansowane w większości zza granicy organizacje”, jakimi straszy na przykład prof. Zybertowicz, to w polskim trzecim sektorze skromna mniejszość.

Rządowe dotacje

Oczywiście, istnieją fundacje i stowarzyszenia finansowane w większości ze środków zagranicznych – wśród nich „Krytyka Polityczna”, do której należy i autor niniejszego tekstu. Tyle tylko, że – zgodnie ze wskazaniami zapisanymi jeszcze w 1996 roku w Karcie Zasad Działania Organizacji Pozarządowych – nie ma zamiaru tego ukrywać, ani zatajać, z czego krytycy robią transparentnym organizacjom pozarządowym zarzut.

Jednocześnie odmawiając lewicowym i liberalnym organizacjom dostępu do polskich środków publicznych: dotacje ministerstw od 2015 mają wyraźny, prawicowy przechył, a pieniądze idą do organizacji o profilu bliskim rządowi, nawet gdy te mają problem ze skompletowaniem potrzebnych dokumentów „z powodów wakacyjnych”. Swoją drogą, „Krytyka Polityczna” przy zagranicznym wsparciu – między innymi Instytutu Francuskiego i Open Society – wydała polecany przez Jarosława Kaczyńskiego „Kapitał w XXI w.”. Czy prezes wiedział, że bierze do ręki antypolskie narzędzie?

Wsparcie z zagranicy

Nie wszyscy jednak ochoczo mówią o zagranicznych źródłach finansowania. Dziennikarka „Gazety Wyborczej”, Ewa Siedlecka, dowiedziała się od antyaborcyjnego Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, że wszystkie jego środki pochodzą od prywatnych darczyńców, w tym od Polaków za granicą, ale nie ma zamiaru ujawniać ich danych ani upubliczniać sprawozdania finansowego na stronie internetowej.

„Ordo Iuris utrzymuje się – według złożonej mi deklaracji – wyłącznie z darowizn osób prywatnych i prawych. W 2014 r. było to 831 tys. zł. To dużo, organizacje pozarządowe w Polsce zbierają rocznie z darowizn średnio 9 tys. zł, a ich roczny budżet to przeciętnie 27 tys.” – pisała Siedlecka.

Bianka Mikołajewska, również w „Gazecie Wyborczej”, zastanawiała się, dlaczego portal braci Karnowskich, wPolityce.pl, broni polskich interesów… dzięki pieniądzom spółki-matki z Luksemburga.

‚Weźmy stojący ‚zawsze po stronie prawdy, zawsze po stronie Polski’ wPolityce.pl, wGospodarce.pl oraz ‚wSieci’ – ‚odważny tygodnik młodej Polski’. Wszystkie należą do spółki Fratria. Jej większościowym udziałowcem jest firma Apella. Ta zaś należy do SKOK Holding z siedzibą… w Luksemburgu. […] I już wszystko jasne – nie trzeba płacić w Polsce podatków, by być patriotą i spełniać ‚polskie obowiązki’. Wystarczy wspierać niepokorne, bezkompromisowe, niezależne media.’

– pisała Mikołajewska.

Gdy spojrzy się na tę sprawę, znając fakty, jasne jest, że zarzut do „organizacji wspieranych z zagranicy” jest tak naprawdę jeden: nie wspierają PiS. Bo gdy wspierają – Rydzyk z dotacjami od UE albo konserwatywne książki wydawane za pieniądze Sorosa – to można na nie przymknąć oko. Jak w tym przysłowiu o pałce, która – gdy trzeba – to się znajdzie.

Na razie z otwartym postulatem zakazu finansowania organizacji zza granicy pierwsi wyszli nacjonaliści. Po nich podłapały to media. Rząd ogranicza się, póki co, do narzekania na to, że nie może przejąć środków norweskich i całości unijnej puli idącej do trzeciego sektora. Na razie, na szczęście, do Rosji zbliża nas wyłącznie retoryka.

Może jednak warto przypominać o faktach, ażeby rząd miał świadomość, co chce zrobić i kogo naśladuje? Choć, z drugiej strony, jeśli ktoś uwierzył, że „Belzebub szaleje”, to nie wiem, czy przekonają go fakty.

Jakub Dymek – kulturoznawca, dziennikarz i publicysta. Członek „Krytyki Politycznej”, stały współpracownik Dwutygodnik.com i nowojorskiego magazynu „Dissent”. Za publikacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce nominowany do nagrody dziennikarskiej Grand Press. Pracuje nad książką o powstaniu rewolucyjnej prawicy w ostatniej dekadzie.

 

gazeta.pl

Kownacki plunął w kanapkę

Kownacki plunął w kanapkę

Amerykanie mają ogromny problem z nami. Wizyta Donalda Trumpa miała poprawić jego wizerunek u swoich rodaków i na Zachodzie, tak wymyśliło zaplecze Partii Konserwatywnej, które ma serdecznie dość „swego” prezydenta. Trump nie rządzi, ale partia.

Nie rozumieją tego obecnie rządzący w Polsce, bo niewiele rozumieją ze świata. W świecie sportu takich partnerów bądź rywali, nazywa się kelnerami.

Zdaje się, że jest gorzej niż tutaj przypuszczam. Oto wyszło kolejne szydło z worka, światło dziennie ujrzał list wiceministra obrony Bartosza Kownackiego do szefa Agencji Współpracy Obronnej DSCA (a także skierowany jest do wiceszefa obrony USA i dyrektorów w Pentagonie) w sprawie zakupu systemu wyrzutni Patriot, o który zabiegamy od wielu lat. Poprzednia ekipa rządowa z ministrem Tomaszem Siemoniakiem niemal zakończyła sukcesem negocjacje, ale przyszedł Antoni Macierewicz i jego zastępcy.

Najpierw zerwany został kontrakt na zakup śmigłowców bojowych Caracale i zdaje się, że podobnie rzecz przedstawia się z Patriotami.

Tak należy wnioskować z listu Kownackiego i jego umiejętności negocjacyjnych (braku umiejętności, typowy kelner). List ten nie ma klauzuli tajności, w tym znaczeniu jest szokiem, został wysłany 12 lipca. Kownacki – wszak za wiedzą Macierewicza – grozi Amerykanom zerwaniem negocjacji, jeżeli ci nie udostępnią technologii, które dopiero powstają, „częściowo wręcz nieistniejące obecnie komponenty” – jak pisze w „Polityce” Marek Świerczyński.

Mało tego Kownacki domaga się przeniesienia produkcji do Polski stacji radiolokacyjnej, które naprowadzają Patrioty. System Patriot to wierchuszka współczesnej technologii militarnej – a ta jest awangardą technologii sensu stricte – niczego nie ma nowocześniejszego.

List Kownackiego jest tak zaporowy, iż w ogóle nie znając się na metodologii negocjacji, laik dojdzie do wniosku, że Jankesom nie pozostanie nic innego niż zerwać negocjacje. Gwałtownie też zerwany został kontrakt z Airbusem na zakup Caracali.

A teraz zestawmy powyższe wnioski z artykułami w niemieckim dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (bodaj gazeta nr 1 na naszym kontynencie), w których piszą o związkach Kownackiego i Macierewicza – niezależnie od Tomasza Piątka – z Rosjanami, to odpowiedź, dlaczego tak się dzieje, sama się nasuwa.

Polska jest rozbrajana, z Wojska Polskiego odchodzą najlepsi generałowie, awansowani są w ekspresowym tempie oficerowie bez doświadczenia, nawet ostatnio okoniem postawił się Andrzej Duda.

Co się dzieje? Macierewicza i jego zastępcę można podejrzewać o najgorsze. Naj-gor-sze – piszę to skandując. A najgorsze w obronności jest tylko jedno. Gdy kończyłem ten felieton na Twitterze Tomasz Siemoniak tak odnosi się do artykułu w Polityce” o liście Kownackiego:

„Tyle zostało z „przełomowych decyzji” o Patriotach przy Trumpie. Macierewicz idzie drogą Kononowicza. Nic nie będzie.”

Czy Macierewicz jest Kononowiczem? Figura to dość łatwa. Ale jeżeli pisze to Siemoniak, polityk bardzo wyważony i daleki od takich degradujących porównań. Czyżby Macierewicz dążył do (i tutaj przypominam słynne powiedzenie Kononowicza): „żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego.

Czy o to chodzi Macierewiczowi? Przypomina mi się w tym miejscu scena kelnerska z filmu „Zaklęte rewiry”. Kelner grany przez Romana Wilhelmiego pluje do kanapki, aby podał ją zamawiającemu klientowi Marek Kondrat. Takie jest kelnerstwo Macierewicza i Kownackiego: plunąć w kanapkę.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Powstanie Warszawskie

Powstanie Warszawskie

Łańcuchem wspomnień opleciemy te 63 zakrwawione kartki, by chronić je przed politykami

1 sierpnia 2017 roku o godzinie 17.00 całym kraju zawyją syreny. O godzinie 17.00 zatrzymamy się w zadumie, powróci smutek, ból tych dni sprzed 73 laty. Godzina 17.00 to czas, gdy znowu zapłacze Warszawa. Zapłacze cała Polska…

– Za pięć minut….- spojrzał na niego po jakimś czasie Jerzy i skinął na ludzi. Wziął z katedry swego thompsona. Ruszyli w dziwnej ciszy, ktoś zaśmiał się jakimś gardłowym, nieswoim głosem (…) Szli po schodach instynktownie cicho, bez gadania. Gołąb przeciągał nad studnią podwórza. Był wiatr. (…) – Naprzód – Jerzy był już w bramie. Energiczny ruch ręką, jakby przyspieszony gest siewcy. Posypali się na drugą stronę ulicy, przygięci, jak pod ogniem (…) – Niech żyje Polska – zawołał Malutki – Babciu… – dorzucił po chwili.

1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie.

Dzień Pierwszy.
Na ulicach rozklejono pierwszą odezwę powstańczą: „Polacy! Od dawna oczekiwana godzina wybiła. Oddziały Armii Krajowej walczą z najeźdźcą niemieckim we wszystkich punktach Okręgu Stołecznego”. Siły powstańcze liczyły ok 45 tysięcy. Rozpoczęli walki mając do dyspozycji ok. 2,5 tys. pistoletów, 1475 karabinów, 420 pistoletów maszynowych, 94 ręczne karabiny maszynowe i 20 ciężkich karabinów maszynowych. Walki trwają na Żoliborzu, Woli i w Śródmieściu Północ. Udaje się zdobyć hotel Victoria, gmach Towarzystwa Ubezpieczeniowego Prudential, do niewoli trafia major Max Driske, najwyższy stopniem niemiecki oficer przetrzymywany przez powstańców.
Na wieść o wybuchu powstania Reichsfuehrer SS Heinrich Himmler powiedział: „Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.

Dzień Piętnasty (1.08 – 15.08)
Walki trwają. Niemcy dokonują egzekucji na ludności cywilnej, bombowce bombardują Warszawę. Ginie Krzysztof Kamil Baczyński. Komendant Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) Icchak Cukierman wydaje odezwę do bojowników żydowskiego ruchu oporu: „Od trzech dni lud Warszawy prowadzi walkę orężną z okupantem niemieckim. Bój ten jest i naszym bojem (…). Przez bój do zwycięstwa do Polski wolnej, niepodległej, silnej i sprawiedliwej”. Załogi polskich i angielskich samolotów dokonują zrzutów broni, amunicji, żywności, leków, które mają pomoc walczącym. W Pruszkowie Niemcy organizują obóz, przez który przejdzie 550 tysięcy cywilów. Niemcy przejmują Wolę, Ochotę, zajmują Stawki, otaczając szczelnie Stare Miasto. Dowództwo powstania przyznaje pierwsze odznaczenia Virtuti Militari za bohaterstwo w walkach.

Dzień Czterdziesty (16.08 – 10.09)
Walki trwają. Niemcy tworzą Grupę „Dirlenwanger”, której żołnierze zasłynęli ze szczególnego okrucieństwa wobec polskich cywilów w czasie tzw. rzezi Woli. Zajmują Zamek Królewski. Oddziały powstańcze z Kampinosu i Żoliborza usiłują się przebić do Starego Miasta. Bilans dwudniowych walk to 400 rannych i zabitych. Sztab Komendy Głównej ewakuuje się kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia. USA i Wielka Brytania podpisują deklarację, na mocy której powstańcom przyznano prawa kombatanckie. Niemcy mordują 300 rannych w szpitalu św. Jana Bożego. Kapitulacja sił powstańczych na Starym Mieście. Zmasowane bombardowania Warszawy. Rozwiązanie grupy powstańczej „Północ”. Pada Powiśle, rozmowy ze stroną niemiecką w sprawie ewakuacji ludności cywilnej.

Dzień Sześćdziesiąty Trzeci ( 11.09 – 3.10)
Walki trwają. Fiasko polsko niemieckich rozmów. Sowieckie zrzuty broni i żywności. Mimo rozpaczliwej sytuacji gen. Bór Komorowski wzywa do dalszego oporu zbrojnego. Stalin wydaje rozkaz włączenia się do walk, LWP walczy o przyczółki. Ostatnie zrzuty zaopatrzenia dla Warszawy. Ewakuacja wojsk powstańczych kanałami. Kapitulacja oddziałów powstańczych na Żoliborzu. W nocy z 2 na 3 października przedstawiciele Komendy Głównej AK płk Kazimierz Iranek-Osmecki „Jarecki” i ppłk Zygmunt Dobrowolski „Zyndram” podpisują „Układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie”. Generał Bór Komorowski mówi: „Walka nasza w stolicy, pod ciosami śmierci i zniszczenia, z takim uporem przez nas prowadzona, wysuwa się na czoło sławnych czynów bojowych żołnierza polskiego, podczas tej wojny dokonywanych… Dokumentujemy nią moc naszego ducha i naszego umiłowania wolności. Jakkolwiek nie udało się nam uzyskać militarnego nad wrogiem zwycięstwa, bo ogólny rozwój wypadków wojennych na naszych ziemiach nie ukształtował się w ciągu tych dwóch miesięcy walki dla nas pomyślnie, to jednak te dwa miesiące boju o każdą piędź ziemi, ulicy, muru Warszawy dokonały swego zadania politycznego i ideowego… Postanowiłem dalszą walkę przerwać. Wszystkim żołnierzom dziękuję”. Prezydent Raczkiewicz zarządza dwutygodniową żałobę w Polskich Siłach Zbrojnych.

Norman Davis, historyk, napisał: „decyzja rozpoczęcia powstania warszawskiego jest w oczach Polaków najtragiczniejszym błędem w polskiej historii najnowszej(…) Historyk ocenia wszystko przez pryzmat skutków, dlatego bilans powstania jest jednoznaczny – przez sześćdziesiąt trzy dni zginęło 225 tys. cywilów i 25 tys. żołnierzy AK. Liczby te są bardzo szacunkowe i różnią się między sobą, w zależności od danych lat i danych historyków (a co za tym idzie – źródeł). Wiele tych, którzy nie zostali zabici przewieziono do obozów, wielu z nich los w ogóle nie był znany. Podczas trwania powstania ginęły kobiety, dzieci i młodzi, którzy dość szybko się zorientowali, że powstanie nie ma najmniejszych szans, ale kontynuowali beznadziejną walkę.(…) Dwa miesiące trwała masakra – hitlerowcy z mieszkańców robili żywe tarcze, podpalano szpitale wraz z pacjentami i dokonywano masowych egzekucji”.

Nie chcę odnosić się dzisiaj do dyskusji nad sensem powstania. Nie chcę słuchać tych wszystkich „mądrych”, którzy będą analizować, zagłębiać, roztrząsać na wszystkie strony, kłócić się.
Teraz to czas na wsłuchanie się w siebie, by móc dotknąć tego chłopczyka, który zginął od zbłąkanej kuli, pochylić się nad sanitariuszką, której błękitne oczy, piękne, szeroko otwarte próbowały zrozumieć, dlaczego. Teraz to czas, by towarzyszyć powstańcom w ich ostatniej walce, z częścią z nich przejść kanałami, ze zgrozą obserwować egzekucje kobiet, dzieci, starców.

Nie chcę słów, które już rok temu poraziły mnie butą obecnej władzy: „Przywołuję wszystkich, którzy przez dziesiątki powojennych lat nie szczędzili wysiłku, by pamięć o powstańczym zrywie nie uległa zatarciu. Upokarzani i represjonowani przez siły zmierzające do wykorzenienia tradycji niepodległościowej nie wahali się utrwalać ją i przekazywać kolejnym pokoleniom. przywołuję prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK – współinicjatorów wielu akcji upamiętniających w kraju i na emigracji niepodległościowy wysiłek AK. Przywołuję prezydenta miasta stołecznego, później prezydenta RP, zwierzchnika sił zbrojnych, Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego – wiekopomny znak pamięci i edukacji o powstaniu. Wraz z żołnierzami powstania gen. Stanisławem Komornickim ps. „Nałęcz” oraz płk Zbigniewem Dębskim ps. „Prawdzic” zginęli na służbie Ojczyzny w katastrofie smoleńskiej, a ich dzieło na zawsze stanowić będzie hołd dla bohaterstwa powstańców Warszawskich”.

1 sierpnia Warszawa zapłacze. Zapłacze cała Polska. Łańcuchem wspomnień opleciemy te 63 zakrwawione kartki, by chronić je przed politykami, ich gierkami i spekulacjami.

MY pamiętamy w milczeniu, pochylając nisko głowy, obecna władza udaje, że czci, składa hołd, gdy tak naprawdę zaspokaja swoje nadmuchane ego.
My zapalimy świeczkę, władza odegra teatrzyk z ofiarami katastrofy smoleńskiej w roli głównej.

Ta władza kiedyś odejdzie, pozostaniemy MY i pozostanie prawda o bohaterach, tych prawdziwych, nie wykreowanych dla dobra pisowskiej polityki. O Powstańcach Warszawskich, dla których godność, honor, patriotyzm nie były zlepkiem sloganów.

koduj24.pl

Prezydent pilnie potrzebny

Prezydent pilnie potrzebny

Polska stanęła właśnie przed wyborem między demokracją a autorytaryzmem

Dwa weta, wydeptane przez przypadkowych spacerowiczów, zapoczątkowały narodową debatę w niepowtarzalnym, rdzennie polskim stylu. Ustawka prezydenta z Kaczyńskim? Ściema PiS, który za nic nie przyzna, że przegrał z gorszym sortem obywateli?  Odrodzenie moralne Andrzeja Dudy? Nagły paroksyzm jego szczątkowej godności? Presja Episkopatu, Unii Europejskiej, czy rodziny prezydenta? A może – pod nieobecność prezesa, ukrywającego się akurat przed suwerenem – Adrian ośmielił się wtargnąć do jego gabinetu, żeby wreszcie trzasnąć sobie drzwiami, walnąć ze dwa razy pięścią w biurko i kopnąć w kocią miskę?

Harmider coraz liczniejszej rzeszy domorosłych politologów, wykłócających się o przyczynę niespodziewanego zablokowania agresji na KRS i Sąd Najwyższy, zagłusza głosy rozsądku, opisujące realną rzeczywistość. Tą rzeczywistość, która coraz głośniej skrzeczy. Choćby o tym, że kibice fetując w euforii zwycięstwo dwa do jednego dla naszych, nie dosłyszeli komunikatu: ta rozgrywka odbywa się w systemie mecz i rewanż. A przecież Kaczyński zapowiedział wyraźnie, że niezależnie od projektu prezydenta, nie cofnie się przed gruntowną demolką władzy sądowniczej. Niestety – można mu wierzyć: przed zawłaszczeniem wymiaru sprawiedliwości nie powstrzyma go ani Konstytucja, ani prawo, ani Unia Europejska, ani najdłuższy nawet łańcuch światła. Musi to zrobić, bo bez opanowania sądów niemożliwe jest przecież, zapowiadane równie wyraźnie, spacyfikowanie niezależnych mediów i wprowadzenie cenzury Internetu, a także wzięcie pod but wrażych organizacji pozarządowych, sterowanych przez wiadome siły i wrogie ośrodki, rozdające Polakom gorszego sortu darmowe wkłady do zniczy.

Kaczyński powiedział kiedyś, że można usprawiedliwić naruszanie norm prawnych tam, gdzie toczy się walka o dobro narodu i o wolność. No i obecnie realizuje tę tezę. Najpierw zdefiniował kto jest Polakiem, a kto do polskiego narodu nie powinien przynależeć. Ponieważ nie jest możliwe, by prawdziwy Polak mógł kontestować odbudowę narodowej suwerenności – odebrał godność i inne dobra przeciwnikom Dobrej Zmiany, rozdając je rodakom przychylnie zweryfikowanym. I zaraz potem rozpoczął walkę o wolność. Walkę z Sądem Najwyższym. Bo dla zapewnienia wolności swoim wyznawcom, funkcjonariuszom i przybocznym, Kaczyński musi mieć ten sąd w garści. Tylko SN może stwierdzić prawomocność parlamentarnych wyborów korzystnych dla PiS lub nielegalność wyborów przegranych. Tylko utrzymanie władzy chroni Kaczyńskiego i jego świtę przed odpowiedzialnością karną za przestępcze łamanie konstytucji i nielegalne przejęcie autorytarnej władzy.

Kaczyński nie odpuści. Pójdzie na każde zderzenie z Unią Europejską, przeciw której już szczuje i jątrzy w nadziei, że elektorat poświęci kiedyś dotacje i inne korzyści wynikające z obecności w UE w imię obrony polskiej godności, niezależności i narodowej dumy, pielęgnowanej i chronionej jedynie przez PiS…  Planom Kaczyńskiego nie przeciwstawi się też nawet najściślej zjednoczona opozycja, której wspólny projekt ustawy o sądach z pewnością zostanie odrzucony w pierwszym nieprzeczytaniu. Kaczyńskiemu nie przeciwstawi się także zafrasowany Stańczyk z koalicyjnej partyjki, który owszem, posiada mózg, ale jakiś czas temu zgubił do niego instrukcję obsługi i teraz głosi, że trwanie w koalicji z autorytarną partią łamiącą prawo jest korzystniejsze dla Polski niż wybory, w których mogliby wygrać demokraci.

Zamiarom prezesa mógłby się przeciwstawić jedynie prezydent. Ale to tylko taka teoria. Ani prezes ani ja nie wierzymy, że artysta–prawnik Andrzej Duda znienacka zrezygnuje z własnej kolorowej wizji plastycznego prawa, służącego do zalepiania dziur w nielegalnych ustawach.  Nie wyobrażam sobie, że nagle dr Andrzej Duda przestanie firmować karkołomne opinie mgr Piotrowicza, mgr Ziobry, mgr Przyłębskiej oraz kilku innych Nikiforów legislacji, i przyłączy się do wspólnego głosu polskich i europejskich koryfeuszy prawa. Nie wierzę, że człowiek, który przez dwa lata łamał Konstytucję i własnymi rękami zdemolował Trybunał Konstytucyjny – ot tak, z niedzieli na poniedziałek, „bez żadnego trybu” stanie się nieugiętym obrońcą demokracji oraz sojusznikiem kanalii, ubeckich wdów zdradzieckich mord i bolszewickich upiorów.

W duszy każdego człowieka może zdarzyć się przełom. Każdy może się zmienić. Dlaczego więc widzę ciemność i otwarcie wątpię, czy Andrzej Duda przejdzie na jasną stronę mocy? Otóż 28 lutego 2015, kandydat na Prezydenta RP przedstawił umowę programową z Polakami, w formie 10 zobowiązań, opisujących jak będzie wypełniał obowiązki Prezydenta. Czytam je często i szukam dotrzymanych obietnic pytając punkt po punkcie:

Czy Andrzej Duda jest prezydentem, który słucha i służy obywatelom? Czy jest prezydentem dialogu, porozumienia i rozmowy? Czy przywrócił Polakom zaufanie do państwa i poczucie godności? Czy nadzorując szaleństwa Macierewicza troszczył się o bezpieczeństwo Polaków? Czy buduje państwo uczciwe i sprawiedliwe? Czy odnosił się z troską i zrozumieniem do każdego obywatela? Co zrobił, by być prezydentem silnego, sprawnego państwa w centrum zjednoczonej Europy? Czy jest prezydentem, który nigdy nie unikał trudnych sytuacji i nie uciekał, kiedy powinien być arbitrem? Czy jest prezydentem aktywnym, korzystającym z inicjatywy ustawodawczej?

Jedyne zobowiązanie, które Andrzej Duda próbuje realizować brzmi: „Będę prezydentem Polski dumnej ze swej historii, swoich przodków i korzeni, która pamięta i czci swoich bohaterów”. Wolałbym jednak być dumny z teraźniejszości Polski. I chciałbym być dumny z prezydenta, który garściami nie rzuca słów na wiatr historii.  Polska stanęła właśnie przed wyborem między demokracją a autorytaryzmem. Ważą się losy naszej obecności w silnej unii państw demokratycznych. Całkiem realnie zagraża nam samotność w Europie – samotność bezsilna wobec agresywnego sąsiada. W takiej chwili chciałbym mieć takiego prezydenta, który potrafi głośno i wyraźnie powiedzieć: NIE POZWALAM! a potem rzeczywiście nie pozwoli.

koduj24.pl

PAD dalej traktuje zawetowaną ustawę jako zamach na swoje uprawnienia, a nie na Konstytucję. Powrót do pktu wyjścia

 

Poniedziałek, 31 lipca 2017

Prezydent przekazał ustawę o SN do ponownego rozpatrzenia przez Sejm

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej – na podstawie art. 122 ust. 5 Konstytucji – odmówił podpisania ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. o Sądzie Najwyższym i przekazał ją Sejmowi do ponownego rozpatrzenia.

 

Polskie społeczeństwo w zdecydowanej większości źle lub bardzo źle ocenia funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju. Przekonanie o konieczności dokonania reformy władzy sądowniczej jest powszechne. Należy w pełni podzielić pogląd o potrzebie reformy polskiego sądownictwa.

 

Konieczne jest przybliżenie sądów obywatelom. Konieczna jest likwidacja nierzetelności, stronniczości, braku niezawisłości, korupcji i biurokratyzacji. Trzeba wyplenić lekceważące lub wręcz pogardliwe odnoszenie się sędziów do uczestników postępowań, co często podkreślają profesjonalni pełnomocnicy procesowi, i co jest szczególnie bolesne dla zwykłych obywateli, którzy przed sądami szukają pomocy w rozwiązywaniu swoich życiowych problemów. Pożądane jest stworzenie warunków dla odbudowy poczucia sprawiedliwości w społeczeństwie, a tylko poprzez likwidację patologii i eliminowanie poczucia krzywdy możliwe jest przywrócenie szacunku oraz wysokiej oceny wymiaru sprawiedliwości i tym samym powszechnego społecznego przekonania, że Polska jest państwem sprawiedliwym.

 

Ogólną ideę zmian zawartych w ustawie z dnia 20 lipca 2017 r. o Sądzie Najwyższym należy przyjąć z aprobatą. Nie ma bowiem wątpliwości, że ze względu na ustrojową pozycję, a także rolę tego Sądu, jak i jego autorytet w środowisku sędziowskim, reforma wymiaru sprawiedliwości powinna w pierwszej kolejności objąć właśnie Sąd Najwyższy.

 

Trzeba jednak zaznaczyć, że rozwiązania ustawowe w zakresie reformy tak ważnej dla państwa instytucji, jaką jest Sąd Najwyższy, powinny nie tylko celnie diagnozować i rozwiązywać istniejące problemy, służąc idei budowy sprawiedliwego państwa, ale muszą także być zrozumiałe społecznie, starannie przygotowane i pozostawać w zgodzie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Biorąc pod uwagę powyższe, podstawowe wątpliwości budzą przede wszystkim następujące kwestie.

 

Przepisy prawa powszechnie obowiązującego powinny zawierać jasną i zrozumiałą treść oraz  być wewnętrznie zgodne. Usunięcie sprzeczności pomiędzy art. 12 § 2 i art. 18 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. o Sądzie Najwyższym wymaga interwencji ustawodawcy. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego nie może przedstawić Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej pięciu kandydatów na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, skoro do kompetencji Zgromadzenia należy dokonanie wyboru jedynie trzech kandydatów. Dopuszczenie do wejścia w życie wadliwej regulacji spowoduje niemożność dokonania – zgodnego z prawem – wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

 

Ponadto pojawia się wątpliwość czy funkcjonowanie Sądu Najwyższego wyposażonego w tak rozległe i znaczące kompetencje, powinno być uzależnione od dyskrecjonalnych uprawnień organu administracji rządowej, jakim jest Minister Sprawiedliwości będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym.  Należy wskazać, że gdyby przepisy ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. o Sądzie Najwyższym weszły w życie, wpływ Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego na działalność Sądu Najwyższego byłby ogromny i uprawniona jest obawa przed zagrożeniem dla niezależności tego sądu i jego autorytetu w społeczeństwie. Trzeba bowiem pamiętać, że Minister Sprawiedliwości, będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym, jest stroną szeregu postępowań toczących się przed Sądem Najwyższym.

 

Ustawa nie odnosi się również do wpływu regulacji dotyczących sędziów Sądu Najwyższego na status sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Tymczasem, zgodnie z art. 49 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych, w sprawach nieuregulowanych w ustawie do Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz do sędziów, urzędników i pracowników tego Sądu, stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące Sądu Najwyższego. Istotnym problemem będzie wpływ kompetencji organu administracji rządowej, jakim jest Minister Sprawiedliwości, na funkcjonowanie sądów administracyjnych oceniających legalność poczynań organów administracji.

 

http://www.prezydent.pl/prawo/ustawy/zawetowane/art,5,prezydent-ustawy-o-krs-i-sn-do-ponownego-rozpatrzenia-przez-sejm.html

Kownacki – za Macierewiczem – plunął w kanapkę

Amerykanie mają ogromny problem z nami. Wizyta Donalda Trumpa miała  poprawić jego wizerunek u swoich rodaków i na Zachodzie, tak wymyśliło zaplecze Partii Konserwatywnej, które ma serdecznie dość „swego” prezydenta. Trump nie rządzi, ale partia.

Nie rozumieją tego obecnie rządzący w Polsce, bo niewiele rozumieją ze świata. W świecie sportu takich partnerów, badź rywali, nazywa się kelnerami.

Zdaje się, że jest gorzej niż tutaj przypuszczam. Oto wyszło kolejne szydło z worka, światło dziennie ujrzał list wiceministra obrony Bartosza Kownackiego do szefa Agencji Współpracy Obronnej DSCA (a także skierowany jest do wiceszefa obrony USA i dyrektorów w Pentagonie) w sprawie zakupu systemu wyrzutni Patriot, o który zabiegamy od wielu lat. Poprzednia ekipa rządowa z ministrem Tomaszem Siemoniakiem niemal zakończyła sukcesem negocjacje, ale przyszedł Antoni Macierewicz i jego wielce szemrani zastępcy.

Najpierw zerwany został kontrakt na zakup śmigłowców bojowych Caracale i zdaje się, że podobnie rzecz przedstawia się z Patriotami.

Tak należy wnioskować z listu Kownackiego i jego umiejętności negocjacyjnych (braku umiejętności, typowy kelner). List ten nie ma klauzuli tajności, w tym znaczeniu jest szokiem, został wysłany 12 lipca. Kownacki – wszak za wiedzą Macierewicza – grozi Amerykanom zerwaniem negocjacji, jeżeli ci nie udostępnią technologii, które dopiero powstają, „częściowo wręcz nieistniejące obecnie komponenty” – jak pisze w „Polityce” Marek Świerczyński.

Mało tego Kownacki domaga się przeniesienia produkcji do Polski stacji radiolokacyjnej, które naprowadzają Patrioty. System Patriot to wierchuszka współczesnej technologii militarnej – a ta jest awangardą technologi sensu stricte – niczego nie ma nowocześniejszego.

List Kownackiego jest tak zaporowy, iż w ogóle nie znając się na metodologii negocjacji, laik dojdzie do wniosku, że Jankesom nie pozostanie nic innego niż zerwać negocjacje. Gwałtownie też zerwany został kontrakt z Airbusem na zakup Caracali.

A teraz zestawmy powyższe wnioski z artykułami w niemieckim dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (bodaj gazeta nr 1 na naszym kontynencie), w których piszą o związkach Kownackiego i Macierewicza – niezależnie od Tomasza Piątka – z Rosjanami, to odpowiedź dlaczego tak się dzieje, sama się nasuwa.

Polska jest rozbrajana, z Wojska Polskiego odchodzą najlepsi generałowie, awansowani są w ekspresowym tempie oficerowie bez doświadczenia, nawet ostatnio okoniem postawił się Andrzej Duda.

Co sie dzieje? Macierewicza i jego zastepcę moża podejrzewać o najgorsze. Naj-gor-sze – piszę to skandując. A najgorsze w obronności jest tylko jedno. Gdy kończyłem ten felieton na Twitterze Tomasz Siemoniak tak odnosi się do artykułu w Polityce” o liście Kownackiego:

„Tyle zostało z „przełomowych decyzji” o Patriotach przy Trumpie. Macierewicz idzie drogą Kononowicza. Nic nie będzie.”

Czy Macierewicz jest Kononowiczem? Figura to dość łatwa. Ale jeżeli pisze to Siemoniak, polityk bardzo wyważony i daleki od takich degradujacych porównań. Czyżby Macierewicz dążył do (i tutaj przypominam slynne powiedzenie Kononowicza): „żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego”. A ja jako patriota mogę mniemać, że Macierewicz dąży do tego, żeby nie było niepodległości, żeby nie było Polski, wówczas nie będzie już niczego.

Czy o to chodzi Macierewiczowi? Przypomina mi sie w tym miejscu scena kelnerska z filmu „Zaklęte rewiry”. Kelner grany przez Romana Wilhelmiego pluje do kanapki, aby podał ją zamawiającemu klientowi Marek Kondrat. Takie jest kelnerstwo Macierewicza i Kownackiego: plunąć w kanapkę. Plunąć na Polskę.

Tomasz Siemoniak

Tyle zostało z „przełomowych decyzji” o Patriotach przy Trumpie. Macierewicz idzie drogą Kononowicza. Nic nie będzie.

Kaczyński podejrzewa Gowina o antyrządowy spisek

Kaczyński podejrzewa Gowina o antyrządowy spisek

Od chwili, gdy prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy w sprawie SN i KRS, w środowisku PiS-owskiej władzy panuje prawdziwy niepokój, a momentami wręcz popłoch.  Zatrwożył się nawet sam Kaczyński. Podobno tuż po głosowaniu w Sejmie, gdy Jarosław Gowin – co prawda był „za” ale ostentacyjnie nie powstał i nie bił braw – prezes wezwał go na Nowogrodzką. Wicepremier nie od dziś jest podejrzewany przez część polityków PiS, o konszachty z Pawłem Kukizem i Andrzejem Dudą. Lider Prawa i Sprawiedliwości miał więc uzasadniony powód do tego, by zadać Gowinowi konkretne pytania: „To prawda, że posłowie Kukiza i Polski Razem rozważają złożenie wniosku o konstruktywne wotum nieufności? Czy biorą udział w antyrządowym spisku?” Do prezesa dotarła bowiem krążąca od pewnego czasu wśród polityków PiS plotka, że na stołek premiera rządu mniejszościowego szykuje się sam Gowin, a patronem nowo powstałego obozu ma być sam  Andrzej Duda.

Stare powiedzenie mówi „nie ma dymu bez ognia”, a w tym wypadku potwierdza je fakt, że zaraz po wizycie na Nowogrodzkiej Gowin spotkał się z wicemarszałkiem Sejmu Stanisławem Tyszką z Kukiz’15 i wicemarszałkiem Senatu Adamem Bielanem oraz wiceministrem cyfryzacji Markiem Zagórskim, którym opowiedział o wizycie na Nowogrodzkiej i obawach Kaczyńskiego.

Podejrzenia prezesa PiS i niepokojąca plotka na razie nie ma szans na urzeczywistnienie, bo wiadomo, że wniosek o wotum nieufności może złożyć 46 posłów, a tylu osób nie liczą oba „spiskujące” ugrupowania.  Oznacza to że musieliby się pod nim podpisać nie tylko posłowie Kukiz’15 i PR, ale też politycy opozycji. Być może znaleźliby się nawet chętni po tej stronie sceny politycznej, ale wówczas trzeba by podzielić się łupami. Prezes ma rację, że się obawia, bo przy utrzymaniu dotychczasowego kursu, sprawa wygląda na rozwojową.

koduj24.pl

Kolejne rysy na pisowskim monolicie

Kolejne rysy na pisowskim monolicie

Coraz częściej widać i słychać, że na pisowskim monolicie pojawiają się rysy. O iskrzeniu na linii Duda-Macierewicz, Duda-Ziobro czy Duda-reszta PiS-u, wiemy wszyscy. Jednak teraz pojawia się minister Streżyńska kontra Błaszczak.

Błaszczak, wspierany przez Kamińskiego, wymyślił ustawę, która, jak żadna inna, miała poprawić bezpieczeństwo w kraju. Chodzi o wprowadzenie zasady rejestracji kart prepaid. Błaszczak przeforsował ten przepis przed Światowymi Dniami Młodzieży. Czas był ku temu idealny, bo te miliony pielgrzymów, te imprezy to ależ łakomy kąsek dla terrorystów.

Minister cyfryzacji przyglądała się z uwagą sprawie i doszła do wniosku, że więcej z niej szkody niż pożytku. Napisała więc list do marszałka Sejmu, Kuchcińskiego, w którym zawarła swoje uwagi i zastrzeżenia związane z ustawą. Marszałowi zwraca uwagę, że wysiłek organizacyjny oraz koszty, jakie ponoszą w związku z tym „kaprysem” Błaszczaka, operatorzy telekomunikacyjni są niewspółmiernie wysokie w porównaniu z zamierzonymi efektami. Wspomina o obiegu wtórnego używanych kart, co nie da się skontrolować, braku jakichkolwiek uregulowań związanych z ich przejęciem, ot choćby w formie dziedziczenia oraz problemów z kontrolowaniem abonentów w praktyce. Jednocześnie zwraca marszałkowi uwagę, że wiele państw zrezygnowało z tego typu kontroli, wiedząc, że w praktyce trudno jest wyegzekwować takie prawo.

Minister Streżyńska jest ciekawą osobą, bardzo kompetentną, wyważoną i jako jedyna w rządzie PiS, cieszy się sympatią nawet opozycji parlamentarnej. Zawsze mówi to, co myśli i nie ukrywa, że ścina się z Macierewiczem, a do rządu ma pretensje, bo powinien się on skupić przede wszystkim na zarabianiu pieniędzy, zasileniu budżetu państwa, a dopiero potem realizować obietnice wyborcze. Jaki będzie los niepokornej pani minister czy marszałek weźmie pod uwagę jej zastrzeżenia do ustawy Błaszczaka, wie tylko poseł K. W moim odczuciu jej dni są policzone, ale, obym się myliła, bo szkoda tak dobrego fachowca.

Tamara Olszewska

koduj24.pl

MSWiA odpowiada ws. ultimatum dla Obywateli RP: Fundacja nawołuje do naruszania prawa

Michał Wilgocki, 31 lipca 2017

14.07.2017 Protest Obywateli RP przeciw ustawie o KRS i Sądach

14.07.2017 Protest Obywateli RP przeciw ustawie o KRS i Sądach (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

W sobotę, kiedy Obywatele RP ujawnili, że MSWiA postawiło ultimatum wspierającej ich fundacji, „Wyborcza” zapytała resort, na jakiej podstawie działał. W odpowiedzi czytamy, że Obywatele RP wzywają do naruszania prawa i znieważają organy władzy.

W sobotę Obywatele RP zaalarmowali, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wysłało do nich pismo, w którym wzywa „do zaprzestania naruszania przez zarząd fundacji przepisów prawa”. Chodzi o fundację Wolni Obywatele RP, która została powołana do życia w kwietniu 2017 r. Jej zadaniem jest wspieranie ruchu obywatelskiego, prowadzenie zbiórek, a także zatrudnianie pracowników.

Obywatele RP piszą również, że MSWiA dało im 14 dni na usunięcie „uchybień w działalności zarządu”. W przeciwnym wypadku resort może wystąpić do sądu o zawieszenie zarządu fundacji. Może też wyznaczyć zarządcę przymusowego. „Wyborcza” zapytała ministerstwo, na jakiej podstawie zostało wydane pismo-ultimatum, a także jakie przykłady naruszania prawa resort ma na myśli.

„Wolność! Równość! Demokracja!” vs. „Zdradzieckie mordy”. Zobacz nasz film o ostatnich wydarzeniach

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22160674,video.html

MSWiA: Obywatele RP znieważają organy władzy

W odpowiedzi czytamy, że pismo MSWiA miało dwa cele: pierwszym z nich było przekazanie wytycznych dotyczących obowiązków, jakie fundacja ma względem właściwego sobie ministra. MSWiA jest organem nadzoru nad fundacją Wolni Obywatele RP.

„Fundacja, co potwierdza m.in. w Deklaracji Obywatelskiej, wzywa do aktów naruszania prawa, a w swej działalności i wykorzystywanych materiałach znieważa legalnie i demokratycznie działające organy władzy publicznej, w tym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej” – czytamy w odpowiedzi MSWiA.

I rzeczywiście – na stronie internetowej Obywateli RP czytamy w deklaracji, że każdy człowiek ma prawo do sprzeciwu sumienia: „Nie każdej władzy należy się podporządkować. Nie każdej władzy człowiekowi uczciwemu podporządkować się wolno. Ta zasada to pierwszy, najbardziej podstawowy z fundamentów demokracji. Obywatelowi z całą pewnością nie wolno godzić się na prawo bandyckie”.

Dalej resort wymienia inny zarzut wobec Obywateli RP – jest to „blokowanie i zakłócanie cyklicznego zgromadzenia publicznego odbywającego się w celu oddania hołdu Ofiarom katastrofy w Smoleńsku”.

Zdaniem MSWiA te działania „godzą w zagwarantowaną konstytucyjnie wolność zgromadzeń”.

wyborcza.pl

Ziobro, Duda i trzy ryby. Co powiedział minister sprawiedliwości w wywiadach dla prawicowych mediów

Wojciech Czuchnowski, 31 lipca 2017

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Tydzień po zawetowaniu przez Andrzeja Dudę dwóch ustaw dotyczących sądownictwa PiS wysyła prezydentowi poważny sygnał ostrzegawczy.

Podejrzewanym o nielojalność członkom popularnej włoskiej organizacji jako ostrzeżenie przesyłano martwą rybę. W poniedziałek prezydent Andrzej Duda otrzymał od PiS dwie ryby: pierwsza owinięta była w „Nasz Dziennik”, a druga w tygodnik „wSieci”. Rybę trzecią dostanie w środę. Opakowana będzie w tygodnik „Gazeta Polska”.

Posłańcem (dostawcą ryb) partii rządzącej jest Zbigniew Ziobro. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny udzielił aż trzech dużych wywiadów mediom wspierającym PiS. Mają podobne treści. Wyraźnie chodzi więc o to, by przesłanie skierowane do prezydenta poznali wszyscy zwolennicy partii Jarosława Kaczyńskiego.

Przesłanie ma charakter ultimatum. We wspomnianej włoskiej organizacji drugiego ostrzeżenia nie ma. Jak jest w PiS? Nie wiadomo.

Nie ma za to żadnych wątpliwości, że Ziobro mówi w imieniu całej partii. Główny cel to przestrzec prezydenta, co się stanie, jeśli nie zejdzie „ze złej drogi”. Na razie jest na rozstajach, ale grozi mu utrata poparcia partii. Czyli nicość. Jak mówi Ziobro: „Co najwyżej będzie mógł w przyszłości cieszyć się rolą młodego komentatora z własną ochroną”.

PiS próbuje wyciszyć konflikt z prezydentem. Ale kopanie po kostkach trwa…

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22151919,video.html

Pierwszy polegnie pan prezydent Duda

Ostrzeżenia rozrzucone są po całym – liczącym aż sześć kolumn – wywiadzie dla tygodnika braci Karnowskich (który ostatnio musiał zmienić tytuł z „wSieci” na „Sieci Prawdy”). Mówi więc Ziobro: „Jeżeli pan prezydent rozejdzie się z wartościami naszego środowiska, to nie może zakładać, że zyska kolejny kredyt zaufania”; „Andrzej Duda stanął na rozstaju dróg”; „Albo prezydent przejdzie do historii jako wielka postać, albo polegniemy. To jest w finale wybór między wielkością a groteską. Pierwszy polegnie pan prezydent”; „Ceną, jaka historycznie spadłaby na prezydenta Dudę, byłoby roztrwonienie gigantycznej szansy na realną zmianę, jaka stanęła przed Polską”; „Ufam, że pan prezydent poszuka mądrej rady, a przede wszystkim będzie wierny wartościom”; „Gdy rozrost własnego ‚ja’ przerasta wartości i strategiczne cele, to błędne wybory taktyczne prowadzą na mieliznę”; „To byłoby także podważeniem szans na reelekcję prezydenta”.

CZYTAJ TAKŻE: Kryzys między Andrzejem Dudą a PiS. Rafał Matyja: Partia prezydenta nie ma sensu

Ziobro nie tylko ostrzega. Przypomina też, komu Duda zawdzięcza prezydenturę: „To Jarosław Kaczyński, lider wielkiego ruchu politycznego, wskazał kandydata z dalszego rzędu, bliżej nieznanego, otwierając mu drogę do zawrotnej wręcz kariery”.

Ziobro napomina Dudę, by nie był „hamulcowym dobrej zmiany”. I wskazuje, że w następnych wyborach prezydenckich kandydatką PiS może być Beata Szydło. Snuje nawet wizję, że gdyby Kaczyński w 2015 r. postawił na Szydło, „to dziś być może mielibyśmy kobietę prezydenta”.

Szeroko Ziobro krytykuje zawetowanie dwóch z trzech ustaw uzależniających sądownictwo od polityków: „Decyzja prezydenta podjęta w pośpiechu utrudnia realizację tych zobowiązań, które łącznie z prezydentem złożyliśmy w czasie kampanii wyborczej”; „Trudno nam było przyjąć ten ruch prezydenta, zwłaszcza że nie byliśmy uprzedzeni”; „Prezydent sprawił, że pojawiło się uczucie triumfu wśród ludzi, którzy często stosowali niegodne metody, którzy nawoływali do przemocy”; „Musimy powiedzieć jasno: albo dokonujemy zmiany głębokiej, która musi wywołać protesty establishmentu, a nawet szerszej grupy ludzi, albo zadowolimy się zmianami pozornymi, czyli faktycznie brakiem zmian”; „Każdy dzień funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w obecnym kształcie szkodzi polskiemu społeczeństwu”.

Ziobro daje jeszcze Dudzie szansę. Czeka, jakie teraz projekty zaproponuje prezydent. Ale muszą to być projekty radykalne: „Zmiany kosmetyczne nie znajdą poparcia dobrej zmiany, bo nie mają sensu”.

Zbigniew Ziobro: Prezydent uległ niewielkim protestom

Zdaniem Ziobry prezydent uległ („skapitulował”) akcji protestacyjnej prowadzonej przez opozycję pod Sejmem i pod sądami w całym kraju. Niesłusznie, bo protesty (w szczytowym momencie objęły 264 miasta i ponad 100 tys. osób) były według Ziobry „nieliczne”: „Nie możemy stwarzać wrażenia, że ulegamy akcjom protestacyjnym, które rzeczywiście są dość nieliczne”; „Jeśli relatywnie niewielkie protesty będą skutkowały blokowaniem reform, to donikąd nie dojdziemy”; „Nie po to jest legitymacja wyborcza, żeby kapitulować pod wpływem dobrze zorganizowanych grup, które mają przewagę w mediach i potrafią zwołać kilkanaście tysięcy ludzi”.

Prezes Kaczyński się nie cofnie

Ziobro nie zostawia złudzeń, że podporządkowanie sądów politykom (które nazywa „demokratyzacją”) jest głównym celem jego partii: „Sprawa wymiaru sprawiedliwości jest szczególna. To nie jest kwestia taktyczna. To sól naszego obozu. Bez zmian w tej dziedzinie pod znakiem zapytania stają inne reformy. Nie będziemy mogli bronić naszej wspólnoty, narodu i bliskich Polakom wartości przed lewicową rewolucją i ideologią. To nie jest przypadek, że na tych wiecach tak ostentacyjnie obecne były tęczowe środowiska. To jest wielka bitwa, nie tylko o sądy. Musimy zwyciężyć”.

CZYTAJ TAKŻE: Duda kontra Ziobro w sprawie sądów. Przebudzenie czy strach?

Najważniejsze przesłanie znajduje się na końcu wywiadu w tygodniku braci Karnowskich. Tu już Ziobro mówi wprost w imieniu prezesa PiS.

Pytany, „czy ma wsparcie Jarosława Kaczyńskiego”, minister odpowiada: „Prezes Kaczyński nie cofnie się z drogi naprawy Rzeczypospolitej”.

wyborcza.pl

Takie premie dostają współpracownicy premier Szydło. Długa lista nagrodzonych

31.07.2017

https://www.wprost.pl/10067856

Streżyńska uderza w ustawę Błaszczaka i wymienia jej słabe punkty

31.07.2017

https://www.wprost.pl/10067851

Jarosław Kaczyński o agenturalnym radiu Maryja. Jeszcze wtedy nie przeszedł na rosyjską stronę.

Polska stawia ultimatum Amerykanom. Chodzi o Patrioty

Zaczęliśmy ostrą grę z Amerykanami. Może się ona skończyć fiaskiem największego programu zbrojeniowego.

Pentagon – siedziba Departamentu Obrony USA

Departament Obrony USA

Pentagon – siedziba Departamentu Obrony USA

Polska zagroziła rządowi USA zerwaniem negocjacji na zakup systemu obrony powietrznej Wisła opartego o wyrzutnie Patriot. Taką groźbę zawiera wysłany 12 lipca list, podpisany przez wiceministra obrony Bartosza Kownackiego. Adresatem pisma jest szef Agencji Współpracy Obronnej DSCA, zostało też skierowane do wiadomości zastępcy sekretarza obrony do spraw eksportu i współpracy obronnej Ann Cataldo i dyrektor biura bezpieczeństwa technologii obronnych Pentagonu Beth McCormick. Cała trójka zajmuje swe stanowiska od czterech lat, dobrze zna polski program Wisła i wielokrotnie spotykała się z przedstawicielami obecnego i poprzedniego rządu w Warszawie. Dla wszystkich treść listu była szokiem.

Wytłuszczony przez nadawcę akapit pisma mówi, że „transfer 12 technologii oznaczonych w offsecie jako niezbędne, zgodnie z polskimi przepisami, ma zasadniczy wpływ na podpisanie Letter of Offer and Acceptance (LOA) przez rząd Rzeczpospolitej Polskiej. Niespełnienie tych założeń spowoduje odrzucenie oferty offsetowej, co skutkować będzie zakończeniem postępowania na pozyskanie systemu WISŁA PATRIOT”. W dalszej części listu Bartosz Kownacki prosi o „ustosunkowanie się do jego postulatów w możliwie najbliższym terminie”.

Wizyta Trumpa nie pomogła

Owe postulaty, dotyczące offsetu i transferu technologii, obejmują kluczowe elementy składowe przyszłego systemu obrony powietrznej, jaki Polska planowała kupić od Amerykanów – i jednocześnie najbardziej nowoczesne, częściowo wręcz nieistniejące obecnie komponenty. Kownacki domaga się w pierwszym etapie umowy częściowego transferu technologii systemu dowodzenia IBCS od Northrop Grummana, rakiety przechwytującej PAC-3 MSE od Lockheed Martina, wyrzutni od Raytheona i Lockheed Martina oraz obszaru zarządzania programem od Raytheona.

W drugim etapie resort obrony chce reszty z 12 tzw. niezbędnych założeń krytycznych offsetu (niejawnych), w tym „dotyczących radaru dookólnego AESA GaN i rakiet SkyCeptor”, sugerując przeniesienie do Polski całej produkcji stacji radiolokacyjnej. Wcześniej przedstawiciele USA zastrzegali, że transfer technologii rakiet PAC-3 MSE jest wykluczony. Eksport oprogramowania nowatorskiego systemu IBCS na tak wczesnym etapie jest także bardzo wątpliwy. Teraz okazuje się, że bez nich umowy nie będzie.

Tyle że jeszcze na początku lipca MON i osobiście minister Antoni Macierewicz przekonywali, że uzyskali od Amerykanów zgodę na zakup „baterii rakiet Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji, takiej jakiej używają wojska USA”. Mało tego, minister zapewniał, że wraz z uzbrojeniem będą Polsce udostępnione najnowocześniejsze technologie i że Stany Zjednoczone do tego się zobowiązały. Tak Macierewicz tłumaczył treść ogłoszonej w dniu wizyty w Warszawie prezydenta Donalda Trumpa, niewiążącej prawnie „deklaracji intencji”.

Przez następne tygodnie powtarzał, jak wielki odniósł sukces – on sam i jego współpracownicy. Już wtedy w biurze ministra Kownackiego musiało powstawać pismo, wysłane formalnie tydzień po wylocie Trumpa. Jego treść potwierdza opinie wielu znawców procedur zakupów zbrojeniowych, że określana przez Macierewicza mianem przełomowej polityczna deklaracja nie ma żadnego formalnego przełożenia na zakup przez Polskę Patriotów. Tego żąda dopiero Bartosz Kownacki w swoim liście, domagając się gwarancji offsetu i transferu technologii.

Dopiero list Kownackiego mówi o „zniesieniu ograniczeń eksportowych dla technologii w systemie Patriot”. Ma to umożliwić „firmom amerykańskim otrzymanie zgód i przeniesienie lub udostępnienie maksymalnego zakresu technologii”, wymaganych przez Polskę w ramach offsetu. Wiceminister opiera swe żądania na wynikach „rozmowy ministra Macierewicza z prezydentem USA Donaldem Trumpem”, swojej własnej rozmowy z zastępcą sekretarza wojsk lądowych Ann Cataldo i ogłoszonej 6 lipca w Warszawie deklaracji intencji.

Trzeba tu zaznaczyć, że w oficjalnym programie wizyty Trumpa w Polsce nie było rozmowy w cztery oczy z Macierewiczem. Można też wyrazić podejrzenie, że w ogóle treść deklaracji – przygotowanej w pionie Macierewicza – była słabo konsultowana z pionem merytorycznym Kownackiego i w ogóle z administracją Pentagonu pchającą do przodu polski program Wisła.

Oczywiście trzeba mieć świadomość, że Amerykanie też grają swoją grę i pewnie chcieliby sprzedać nam swoje uzbrojenie jak najdrożej przy jak najniższym poziomie udostępniania technologii. Jednak ostatnie ponad dwa lata negocjacji międzyrządowych i z głównym wykonawcą – Raytheonem – przekonały USA, że Polska oczekuje więcej niż np. Rumunia czy Szwecja. Że chce – za spory wydatek liczony w miliardach dolarów – wziąć udział w technologicznym skoku.

Polska gra va banque

Były dowody na to, że USA są skłonne iść nam na rękę – zgodziły się np. na wyjątkowe udostępnienie elementów systemu dowodzenia IBCS równolegle z jego wprowadzaniem do uzbrojenia u siebie. Firma Raytheon z kolei przekonała swojego izraelskiego partnera, Rafaela, by podzielił się technologią produkcji rakiet SkyCeptor. Takie przynajmniej padały publicznie deklaracje. List Kownackiego wydaje się być dowodem, że Polska powątpiewa w szczerość tych zapowiedzi i dlatego domaga się gwarancji od rządu USA.

Ale to właśnie wywołuje u Amerykanów alergię. Rząd, sprzedający uzbrojenie w procedurze FMS (Foreign Military Sales), nie ma nic wspólnego z porozumieniami offsetowymi zawieranymi z dostawcami i nie może ich gwarantować. Również kwestia udostępnienia Polsce najnowocześniejszych technologii rakietowych, radarowych i zarządzania polem walki to sfera ochrony kluczowych interesów USA, bo na przewadze w zbrojeniach kraj ten buduje swoją pozycję w świecie. I nie chodzi o to, czy ufa czy nie ufa tak bliskiemu sojusznikowi jak Polska. Po prostu sprzedaje produkty zawierające wysokie technologie, a nie ich tajemnice.

Polska rozpoczęła grę va banque, która może się skończyć fiaskiem całego programu Wisła, trwającego już ponad dekadę. Byłaby to niewyobrażalna strata, nie tyle dla wizerunku MON, ile dla zdolności i przyszłości sił zbrojnych. Polska nie ma czym się bronić przed atakiem rakiet balistycznych, bardzo słabo wygląda obrona przed pociskami manewrującymi. System Wisła dać miał wojsku podstawowe zdolności obronne na współczesnym polu walki, miał też – owszem – dać przemysłowi technologie do budowy niższych pięter obrony powietrznej.

Pogodzenie wymogów zdolności wojskowych i modernizacji przemysłu jest zawsze dylematem. Część krajów – jak np. Rumunia – pogodziła się z tym, że aby szybko mieć zdolności, trzeba kupić system „z półki”, bez offsetu. Inne, jak Niemcy, inwestują w budowę nowatorskiego systemu z innym dostawcą. Polska chciała mieć i jedno, i drugie – stąd propozycja dwufazowej umowy na obecne baterie Patriotów miarę szybko, a potem „system naszych marzeń”. Obecne stanowisko MON wydaje się sugerować, że Polska gotowa jest nie mieć niczego.

List nie nosi klauzuli tajności i został napisany po polsku. Dopisek na dole strony mówi, że jego merytoryczna treść powstała w Biurze do spraw Umów Offsetowych MON.

polityka.pl

„Press” błędnie zarzucił wpadkę „Wiadomościom” TVP1: „Pierdy opowiadasz” to nie sprawka hakera, tylko cytat z „Rodzinki.pl”

31.07.2017

Serwis internetowy magazynu „Press” zasugerował, że wskutek pomyłki lub ataku hakerskiego w niedzielnych „Wiadomościach” pokazano napis „Pierdy opowiadasz”. Tymczasem jest to fragment dialogu z emitowanej jednocześnie w TVP2 „Rodzinki.pl”, który wyświetlił się jednemu z widzów zaraz po zmianie kanału na TVP1.

 

Na stronie „Pressa” opisano, że stwierdzenie „Pierdy opowiadasz” było widoczne w niedzielnych „Wiadomościach” TVP1 pod tradycyjną „belką” z zapowiedzią materiału „Dramatyczny weekend w Niemczech”. Pokazano zdjęcie telewizora, na którym pokazywane było to stwierdzenie.

„Press” zastanawiał się, czy emisja napisu mogła być efektem ataku hakerskiego na system informatyczny w redakcji „Wiadomości”. Jako mało prawdopodobne ocenili to prowadzący Krzysztof Ziemiec i anonimowy pracownik techniczny „Wiadomości”. – „Pierdy opowiadasz” napisał ktoś Ziemcowi pod belką w „Wiadomościach”. TVP nie wie kto i nie komentuje – zasugerowano w tytule tekstu.

Napisu „Pierdy opowiadasz” nie ma natomiast w pełnym nagraniu niedzielnych „Wiadomości” w serwisie internetowym programu ani w pirackich kopiach tego wydania (nagrywanych najprawdopodobniej wprost z telewizji), które pojawiły się na YouTubie. Nie żartowano z tego napisu na portalach społecznościowych.

Według danych Nielsen Audience Measurement w pierwszej połowie br. średnia oglądalność głównego wydania „Wiadomości” wynosiła 2,65 mln widzów.

Dlaczego zatem jednemu z widzów wyświetliło się to stwierdzenie? Prawdopodobnie miał włączoną opcję wyświetlania dialogów i przełączył na TVP1 z TVP2, gdzie był wtedy emitowany serial „Rodzinka.pl”. W jednym z dwóch odcinków pokazywanych w niedzielę od 18:55 do 20:05 bohaterka mówi właśnie: „Pierdy opowiadasz”.

W sierpniu ub.r. serwis magazynu „Press” poinformował, że zdjęcie uchodźców na wystawie najlepszych fotografii z konkursu Grand Press Photo zostało zniszczone przez wandali. Po kilku godzinach okazało się, że w nocy przewrócił je silny wiatr.

Czytaj więcej na: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/press-blednie-zarzucil-wpadke-wiadomosciom-tvp-to-nie-wlamanie-hakera-tylko-cytat-z-rodzinki-pl#

„Pierdy opowiadasz” napisał ktoś Ziemcowi pod belką w „Wiadomościach”. TVP nie wie kto i nie komentuje

Prowadzący niedzielne „Wiadomości” Krzysztof Ziemiec padł ofiarą hakera, który poniżej belki informacyjnej wpisał na ekranie: „Pierdy opowiadasz”. Zobaczyli to widzowie korzystający z nadajnika naziemnego w Śremie koło Poznania. Telewizja nie potrafi na razie wyjaśnić, jak do tego doszło.

Napis „Pierdy opowiadasz” widoczny był na ekranie podczas głównego wydania  „Wiadomości” TVP 1 w niedzielę 30 lipca – umiejscowiono go tuż pod belką informacyjną i wykonano inną niż ona czcionką. Pozostawał widoczny na ekranie także wtedy, gdy belki nie było. Zniknął dopiero po kilku materiałach, ok. godz. 19.47. Do tego czasu redaktor „Presserwisu” zdołał wykonać kilkanaście zdjęć ekranu „Wiadomości” ze złośliwym komentarzem.

Press

Napisz umiejscowiono na ekranie tuż pod tzw. belką.

Pracownik biura prasowego TVP, poproszony w niedzielę wieczorem o wytłumaczenie tego zdarzenia, stwierdził, że to na pewno fejk, bo nie ma możliwości, by taki napis wyświetlił ktoś spoza TVP. – Za to, co jest na belkach, odpowiada jeden zespół i tylko ktoś z tego zespołu mógłby mieć wpływ na napisy – powiedział, nie godząc się na zacytowanie go pod nazwiskiem. Dodał jednak, że TVP nie otrzymała żadnych innych sygnałów, jakoby doszło do takiego zdarzenia, więc nie może się do tego oficjalnie odnieść.

Także jeden z operatorów w TVP powiedział nam, że włamanie się z zewnątrz do systemu TVP jest mało prawdopodobne, choć nie można tego wykluczyć. Na zdjęciach ekranu widać jednak wyraźnie, że napis nie ma nic wspólnego z samą belką informacyjną.

Zdumiony był również Krzysztof Ziemiec, który nie wiedział, że jego pojawieniu się na ekranie „Wiadomości” u pewnej części widowni towarzyszył w niedzielę komentarz „Pierdy opowiadasz”. – Nie miałem takich sygnałów – powiedział „Presserwisowi” Ziemiec.

http://www.press.pl/tresc/49391,zlosliwy-komentarz-na-ekranie-podczas-niedzielnych-_wiadomosci_?utm_content=bufferd09e3&utm_medium=social&utm_source=twitter.com&utm_campaign=buffer

Obłęd! Setlak twierdzi, że życzenie prezesowi PiS śmierci było „wyrażaniem emocji szarego człowieka”. Swoje obelgi dorzuca Waldemar Kuczyński

30.07.2017

Michał Setlak próbuje się usprawiedliwiać po swoich słowach, w których życzył Jarosławowi Kaczyńskiemu „jak najszybszej śmierci”. Teraz publikuje zdjęcie osób niosących transparent „Śmierć wrogom ojczyzny” i twierdzi, że to to samo…

CZYTAJ TAKŻE: Skandal! Setlak życzy śmierci prezesowi Kaczyńskiemu. Minister Wójcik: „Za takie słowa powinien być zastosowany absolutny ostracyzm”

To jakiś fenomen. Szary człowiek wyraża swe emocje do niszczyciela Polski i robi się z tego news dnia. Inni mogą?

— napisał Setlak na Twitterze, mając się najwyraźniej za „szarego człowieka” działającego w emocjach. Nie jest już „niezależnym ekspertem” Platformy Obywatelskiej ds. katastrof lotniczych?

Tweet Setlaka przytoczył Waldemar Kuczyński, znany również jako „Pan Waldemar”, kolejny autorytet PO:

Tylko skończona faszystowska menda, lub niezrównoważony psychicznie może w stanąć za tym hasłem

— napisał.

Ciekawe, jak można zmienić interpretację niektórych słów tak, że życzenie komuś śmiercią staje się „wyrażaniem emocji do niszczyciela Polski”, za to hasło narodowościowe okazuje się słowami popieranymi przez „faszystowskie mendy” i „niezrównoważonych psychicznie”.

Warto zauważyć, że Setlak, mówiąc o śmierci, wskazywał i wyzywał konkretną osobę – Jarosława Kaczyńskiego. Narodowcy niosący zaś transparent mówią – ogólnie – o wrogach Ojczyzny. Bez pokazywania palcem. Kto pokazuje palcem? Waldemar Kuczyński, pisząc o wszystkich osobach widocznych na zdjęciu z afiszem jako o „niezrównoważonych psychicznie”.

Różnicę w zabarwieniu słów zauważyli też internauci:

 

autor: Kronika kłamliwej histerii

Kronika kłamliwej histerii wymierzonej w demokratycznie wybrane władze RP. Kronika kłamliwej propagandy

wpolityce.pl

Ziobro w ostrym wywiadzie atakuje prezydenta: „Skapitulował pod wpływem tupania”. Pałac odpowiada

tps, 31.07.2017

Zbigniew Ziobro w Senacie

Zbigniew Ziobro w Senacie (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Albo przejdzie do historii jako wielka postać, albo polegniemy. To jest wybór między wielkością a groteską – tak w najnowszym tygodniku „Sieci” Zbigniew Ziobro mówi o Andrzeju Dudzie. Jest już odpowiedź z Pałacu Prezydenckiego.

Na wstępie wywiadu w „Sieci” minister sprawiedliwości przekonuje, że niedawne masowe protesty w obronie sądów w całej Polsce były w istocie „niewielkie”, a prezydent Andrzej Duda -wetując ustawy o SN i KRS – sprawił, „że poczucie triumfu pojawiło się wśród ludzi, którzy często stosowali niegodne metody”.

Nie po to jest legitymacja wyborcza, żeby kapitulować pod wpływem tupania dobrze zorganizowanych grup

– mówi Ziobro. Jego zdaniem prezydent stoi dziś na rozstaju dróg: albo „przedłoży projekty zgodne ze swoim zobowiązaniem wyborczym”, albo wybierze drogę, „którą przeszło już kilku polityków, tacy jak Marcinkiewicz czy Giertych”.

Ufam, że prezydent, choć nie ma wielkiego doświadczenia politycznego, poszuka mądrej rady, a przede wszystkim powtarzam, że będzie wierny wartościom. (…) Gdy rozrost własnego „ja” przerasta wartości i strategiczne cele, to błędne wybory taktyczne prowadzą na mieliznę

– ocenił minister. Przypomniał też, że to Jarosław Kaczyński „wskazał kandydata z dalszego rzędu, otwierając Dudzie drogę do zawrotnej wręcz kariery”. – Jednak jeżeli prezydent rozjedzie się z wartościami naszego środowiska, to nie może zakładać, że zyska kolejny kredyt zaufania – przestrzega Ziobro, w kontekście kolejnych wyborów prezydenckich.

„Chcą przeorać naszą ojczyznę!”

Jednocześnie żali się też, że Andrzej Duda w ciągu dwóch lat tylko raz zaprosił go na spotkanie. – Prof. Lech Kaczyński zapraszał mnie wielokrotnie – wspomina.

To jest w finale wybór między wielkością a groteską. Ja wierzę, że mądrość, odwaga i męstwo zwyciężą. Andrzej Duda mimo wielkiej presji da radę

– zapewnia Ziobro. W trakcie wywiadu zdradza też prawdziwe powody stojące za przeprowadzeniem sądowej rewolucji. Ma ona służyć – jak twierdzi – „ochronie Polaków przed lewicową ideologią”.

To nie jest przypadek, że na tych wiecach tak ostentacyjnie obecne były tęczowe środowiska. Oni chcą przeorać naszą ojczyznę. To jest bitwa, w której chodzi nie tylko o sądy

– przekonuje minister sprawiedliwości. Jego słowa zdążył już skomentować prezydencki minister Wojciech Kolarski. – Ten wywiad wprawia w zażenowanie. Minister, który w taki sposób wypowiada się o głowie państwa, prezydencie Rzeczypospolitej, raczej nie może być uznany za polityka dojrzałego – podsumowuje Kolarski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Jego zdaniem słowa Ziobry mogą dotyczyć „walki o władzę i schedę” w obozie Zjednoczonej Prawicy, a minister sprawiedliwości – krytykując prezydenta – dołączył do chóru totalnej opozycji i mediów niechętnych dobrej zmianie.

Seria wywiadów

To nie jedyne prawicowe medium, w którym Ziobro wprost krytykuje Andrzeja Dudę. Podobnie stało się na łamach tygodnika „Gazeta Polska” oraz „Naszego Dziennika”.

– Jeżeli prezydent chce reformować sądownictwo tak, żeby się podobało sędzi Gersdorf [I prezes SN – red.], która z rozmowy z prezydentem wyszła uśmiechnięta, to mam wątpliwości, czy się odnosimy do tych samych wartości – to fragment rozmowy, która ukaże się w środowym „GP”.

Zbigniew Ziobro: Nie ulegniemy jakiejkolwiek presji, naciskom czy groźbom

http://www.gazeta.tv/plej/19,114927,22154617,video.html

gazeta.pl

73 lata temu Komendant Główny AK wydał rozkaz o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego.

Ziobro jak zrobi szpagat, to może już nie wrócić do pozycji wyjściowej.

Ależ klasa żony Władysława Frasyniuka. Świetne 👌

Wygwizdali Macierewicza przed meczem!

30.07.2017

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz został wygwizdany przez kibiców koszykówki w łódzkiej Atlas Arenie przed Wielkim Meczem „Gortat Team vs Wojsko Polskie”!

Wielki mecz koszykówki Gortat Team – Wojsko Polskie to zwieńczenie 10. edycji treningów, jakie organizowała Fundacja zawodnika NBA, gracza Washington Wizards, Marcina Gortata. W weekend są też obchodzone 594 urodziny Łodzi. Pochodzący z tego miasta Marcin Gortat – jak informuje lokalna „Gazeta Wyborcza” – otrzymał przed meczem honorowe obywatelstwo Łodzi i klucze do miasta.

Imprezę w Atlas Arenie otworzył szef MON Antoni Macierewicz, który wspierał drużynę Wojska Polskiego. Ale kibice nie byli zadowoleni z faktu, iż kontrowersyjny minister pojawił się na meczu… Wygwizdali go! Minister obrony musiał wręcz krzyczeć, żeby nie dać się zagłuszyć przez gwizdy. Sytuację można zobaczyć na filmie poniżej.

– Witam wszystkich, także zespół Gortat Team, czyli najwspanialszą drużynę na świecie – mówił Macierewicz w tle głośnych gwizdów w Atlas Arenie. – Ale nawet najlepszy zespół na świecie nie jest w stanie pokonać Wojska Polskiego. Bo to jest właśnie siła. Oni nie tylko walczą, ale pokażą też dziś najlepszemu zespołowi na świecie, zespołowi Gortata, jak walczy Wojsko Polskie. Witam też Łódź! Bez względu na to, kto wygra dzisiejszy mecz, na pewno wygra Łódź! – cytuje ministra „Wyborcza”.

fakt.pl

Wreszcie będą mogli pojechać nad morze.

2500plus dla władzy… brawo! tak trzymać.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”: Macierewicz współpracował ze zwolennikiem Putina

Bartosz T. Wieliński, 31 lipca 2017

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz opuszcza siedzibę PiS

Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz opuszcza siedzibę PiS (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

– Macierewicz czasami dzwonił do mnie nawet o piątej rano – opowiada warszawskiemu korespondentowi „FAZ” Konrad Rękas, wiceszef prorosyjskiej partii Zmiana, i przedstawia świadków. MON temu zaprzecza

– Z jednej strony ten minister przesadza z zarzutami wobec Rosji dotyczącymi morderstwa [prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku] i twierdzi, że wzmacnia pozycję Polski w NATO. Z drugiej strony należy do rządu, którzy świadomie lub nie wspiera interesy Moskwy, dzieląc Unię Europejską lub szkodząc europejskiej współpracy wojskowej, do czego doszło po niespodziewanej rezygnacji przez Polskę z zakupu helikopterów Airbusa – tak Macierewicza charakteryzuje Konrad Schüller, korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w Warszawie.

W tekście „Druga strona nienawidzącego Moskwy” nie ogranicza się do ogólnych stwierdzeń, tylko opisuje powiązania szefa MON w rządzie PiS z ludźmi Kremla w Polsce.

Szef MON odpowie na pytania o związki z Rosją? Nowoczesna składa interpelacje ws. książki „Antoni Macierewicz i jego tajemnice”

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22162625,video.html

Macierewicz bliski Zmianie

Na tapetę bierze kontakty Macierewicza z Konradem Rękasem, politykiem, który karierę zaczynał w Stronnictwie Narodowym, następnie był w Samoobronie (i z jej ramienia był przewodniczącym Sejmiku Województwa Lubelskiego), by w końcu związać się ze Zmianą. Zmiana to prokremlowska partia, która uważa, że Polska jest pod okupacją NATO, a Rosja miała prawo wkroczyć na Ukrainę, którą w partii określa się mianem „banderowskiego mutanta”.

Szef partii Mateusz Piskorski od maja 2016 r. siedzi w areszcie podejrzewany o szpiegostwo. ABW twierdzi, że Zmianę założył rosyjski wywiad. Rękas zaś to zastępca Piskorskiego.

Schüllerowi opowiadał, że już w latach 90. napisał artykuł do kierowanego przez Macierewicza narodowego tygodnika „Głos”. W 2005 r. współtworzył jego partię Ruch Patriotyczny, a do 2011 r. pracował przy kampaniach wyborczych. Był wówczas częstym gościem w Sejmie i biurze poselskim Macierewicza. Przyszły minister obrony często do niego dzwonił, czasem nawet o piątej rano.

Rękas przedstawił Schüllerowi świadków, którzy potwierdzili jego kontakty z Macierewiczem: Joannę Szadurę i Stanisława Duszaka. Twierdzi też, że może to potwierdzić Beata Mazurek, rzeczniczka prasowa PiS – ona jednak zignorowała pytania Schüllera.

Kancelaria Sejmu odmówiła dziennikarzowi wglądu w księgi wejść, by mógł sprawdzić, czy Rękas faktycznie wchodził do Sejmu jako współpracownik Macierewicza. Sam minister wcześniej twierdził, że jedyny Rękas, z jakim współpracował, to jego trener w skokach do wody.

Biuro prasowe MON zdementowało informacje wiceszefa Zmiany.

Coraz gęstsza sieć powiązań MON z Rosjanami

To już drugi tekst Schüllera o związkach kierownictwa MON z tą prorosyjską partią. Dwa tygodnie temu „FAZ” napisał, ze Bartosz Kownacki, zastępca i prawa ręka Macierewicza, w 2012 r. był obserwatorem wyborów prezydenckich w Rosji. Pojechał tam na zaproszenie Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych proputinowskiej organizacji, którą przed powstaniem Zmiany założył Piskorski (notabene Piskorski towarzyszył mu w podróży). Cytowany przez „FAZ” Rękas twierdził, że Rosjanom zależało, by nawiązać kontakty z politykami polskiej prawicy, bo spodziewali się, że będzie ona rosła w siłę.

Kownacki zarzutom zaprzeczył i oświadczył, że artykuł jest odwetem Niemców za decyzję Polski, by kupić amerykańskie rakiety przeciwlotnicze Patriot. Zagroził też „FAZ” podjęciem kroków prawnych.

Schüller opisuje także rosyjskie powiązania Narodowego Centrum Studiów Strategicznych, think tanku będącego kuźnią kadr Macierewicza. Korespondent pisze, że szef think tanku Jacek Kotas, wiceminister obrony w pierwszym rządzie PiS, pracował w spółce Radius, której jeden z właścicieli, Robert Szustkowski, ma być powiązany z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Szustkowski i Kotas odrzucają te oskarżenia.

O tych powiązaniach ministra obrony pisał również Tomasz Piątek w niedawno wydanej książce „Macierewicz i jego tajemnice”, w której zawarł efekt 18-miesięcznego śledztwa w tej sprawie. MON zarzucił mu „stosowanie przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego” i „publiczne znieważanie lub poniżanie konstytucyjnego organu RP”. Sprawę bada departament do spraw wojskowych Prokuratury Krajowej. Piątkowi grożą trzy lata więzienia.

wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: