Duda, prezydent z tombaku

Plany odwiedzin prezydenta Andrzeja Dudy w Australii ulegały zasadniczym korektom ze względu na to, iż od początku cel tej wizyty był iluzoryczny, a gdy prawdopodobnie odpadła decyzja zakupu fregat Adelaide (250 mln dolarów za sztukę), które nadają się tylko do demobilu, pozostała w istocie droga wyprawa wakacyjna na antypody.

Kancelaria Dudy zrzuca winę na Morawieckiego, komentując,  że „to kontrakt rządowy, więc to rząd odpowiada za ewentualne fiasko”.

Delegacja ostatecznie wynosi 30 osób, nie skorzystano z żadnego z nowo zakupionych samolotów dla VIP-ów, lecz z drogiej linii Emirates w klasie biznes, w której bilet do Australii kosztuje 22 tysiące złotych. Po kiego diabła więc wybierają się tak daleko?

Pozostawmy na boku propagandową ważność wizyty, podczas której jakoby zostaną „podpisane liczne umowy bilateralne”. Jeden z oficjalnych filarów tej wizyty to „wymiar polonijny”.

Kto mebluje głowy Dudzie i jego otoczeniu takim grafomańskim językiem poetyckim, nie wiem. Ale to świadczy, jakiej jakości to są ludzie. Jeżeli wcześniej mówiliśmy o walczących o demokrację Polakach, iż są ludźmi z marmuru, ze stali, to zarówno Duda, jak i inni kolesie z PiS są ludźmi z tombaku.

Za ich marnymi słowami idą marne czyny. Wspomniany „wymiar polonijny” Duda nie zaprosił do ambasady, czy też konsulatu w Sydney, lecz – uwaga! – do oddalonego od tego olimpijskiego miasta o ok. 35 kilometrów sanktuarium  Matki Bożej Częstochowskiej w Marayong.

No, bo Duda musi walnąć się na kolana przed klerem, może uda mu się złapać jakąś hostię, prezydent Polski poleciał więc pokazać Polonii i władzom australijskim z jakiego to przybył buszu średniowiecza.

Także nabór dla gawiedzi w sanktuarium podlegał pisowskiej godnej IPN weryfikacji. Aby tam się dostać, trzeba było uzyskać wejściówkę po wypełnieniu specjalnego formularza. I podać dane: imię, nazwisko, PESEL, numer dokumentu tożsamości, numer telefonu.

Dlaczego? Bo Duda boi się, że także i tam usłyszy, że się nie udał, albo zobaczy koszulki z napisem Konstytucja. Bojaźń jest powszechna wśród polityków PiS i niestety należy to napisać: cuchną tchórzem.

Świadoma część Polonii wystosowała list do do premiera Malcolma Turnbulla i szefowej australijskiego MSZ, Julie Bishop, pisząc w nim o tym, że Duda nie broni demokracji w Polsce, nie wetuje niekonstytucyjnego prawa, dąży do zmiany konstytucji, by zagwarantować sobie większą władzę, nadać większe prawa wybranym grupom, przy jednoczesnej dyskryminacji mniejszości religijnych i innych mniejszości w Polsce, pozostaje w konflikcie z władzami unijnymi i standardami zachodnimi.

PiS zatem także na antypodach zaprezentuje sie jako formacja polityczna z tombaku, z prezydentem z tombaku. Ci „prawdziwi” Polacy są wszyscy z tombaku, bo kto siebie wywyższa na piedestał prawdziwości jest zwykle podrabiany.

 

Naukowcy apelują: wyłączmy teologię z klasyfikacji dziedzin naukowych!

https://oko.press/naukowcy-apeluja-wylaczmy-teologie-z-klasyfikacji-dziedzin-naukowych/

Duda w Australii zaprasza Polaków do kościoła. Polonia protestuje

https://oko.press/duda-w-australii-zaprasza-polakow-do-kosciola-polonia-protestuje/

Andrzej Duda w Australii. Polonia pisze do premiera kraju. Proszą go o interwencję

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/andrzej-duda-w-australii-polonia-pisze-do-premiera-kraju-prosz%C4%85-go-o-interwencj%C4%99/ar-BBM5O47?li=BBr5MK7