Strzał w kolano PiS. Terlecki przyznaje, że kontrowersyjna kampania billboardowa powstała na zlecenie rządu

Justyna Dobrosz-Oracz; zdjęcia: Wojciech Wojda, 14.09.2017

O tej konferencji politycy PiS pewnie woleliby zapomnieć… Szef klubu Ryszard Terlecki przyznał, że za kampanią ‚Sprawiedliwe sądy’ stoi rząd. Wcześniej partia rządąca stanowczo temu zaprzeczała. – Ani rząd, ani Prawo i Sprawiedliwość nie ma nic wspólnego z kampanią billboardową dotyczącą sądownictwa – mówił jeszcze w środę (13 września) w TVN24 wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Posłowie PiS zarzucali dziennikarzom rozpowszechnianie ‚fake newsów’ i sami się wyłożyli. Jak? Zobacz w materiale.

Wcześniej wielu polityków używało ostrych słów komentując przekazanie przez Polską Fundację Narodową środków na kampanię rządową. ‚Czy pani premier bierze udział w przestępstwie?’ – pytał Ryszard Petru. Wątpliwości miał nawet ‚zasiadający w klubie PiS Tadeusz Cymański .

wyborcza.pl

Jak marszałek Terlecki obnażył hipokryzję PiS- u

Jak marszałek Terlecki obnażył hipokryzję PiS- u

W ogóle to nie tak miało być, ale się stało. O czwartkowej konferencji prasowej w sprawie afery wokół kampanii „Sprawiedliwe sądy”, Beata Mazurek, Ryszard Terlecki i Paweł Szefernaker woleliby pewnie zapomnieć, ale niestety się nie da. Zamiast zgodnie z intencją uderzyć w opozycję, obnażyli hipokryzje PiS- u.

„Od paru dni rząd, jak i premier Szydło są bezpardonowo atakowani przez totalną opozycję. Dziś jest szczególny materiał totalnej opozycji bijący w szefową rządu. W wielu kwestiach ten materiał jest kłamliwy i mija się niestety z prawdą – oświadczył Paweł Szefernaker”, komentując spot, w którym PO twierdzi, że wymierzona w sędziów kampania przypomina mechanizm prania pieniędzy.


Nie to jednak stanowiło o sensie spotkania z mediami. Najważniejszą rolę   odegrali w nim zupełnie nieprzygotowani starsi koledzy Szefernakera. Pierwszy „bezkonkurencyjny” w swojej narracji był Ryszard Terlecki. Podczas gdy od wielu dni rządzący zapewniali, że z kampanią „Sprawiedliwe sądy” rząd właściwie nie ma nic wspólnego, a sama premier Szydło przypadkiem znalazła się na jej inauguracji, wicemarszałek Sejmu i szef klubu parlamentarnego PiS wypalił, iż „to jest kampania, którą prowadzi Polska Fundacja Narodowa oczywiście na zlecenie rządu”.

Na nic się zdały wysiłki Beaty Mazurek, próbującej ratować sytuację. Rzeczniczka zaatakowała nawet jedną z dziennikarek, której zarzuciła rozpowszechnianie „fake news” o tym, że kampania „Sprawiedliwe sądy” ma pochłonąć 19 mln zł. „Zadaję kłam temu, co pani mówiła, gdzie pani publicznie powiedziała, że kampania będzie kosztowała 19 mln zł. A wiceprezes fundacji powiedział, że będzie kosztowała około 10 mln” – oburzała się posłanka.

Dalej było już tylko gorzej i gorzej, bo zaatakowana dziennikarka okazała się być przygotowana do podobnej szermierki słownej. Przypomniała, że podczas oficjalnej inauguracji kampanii „Sprawiedliwe sądy” o kwocie 19 mln zł mówili sami szefowie Polskiej Fundacji Narodowej. Inni też nie dali za wygraną. Zwrócono uwagę, że sam wiceprezes PFN Maciej Świrski powiedział tylko tyle, że „w Polsce ta kampania będzie kosztować 10 mln niecałe”. A przecież ma być ona prowadzona także poza granicami kraju. „Być może jest tak, że 10 mln zł tu, 9 za granicą” – przyznała ostatecznie Mazurek.

Całe to zdarzenie jest tym bardziej kompromitujące, że jeszcze w przededniu briefingu wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, bez zmrużenia oka zapewniał w programie TVN24, że ani rząd, ani Prawo i Sprawiedliwość nie mają nic wspólnego z kampanią billboardową dotyczącą sądownictwa. Na dodatek posłowie PiS zarzucali dziennikarzom rozpowszechnianie „fake newsów”.

Wcześniej, wielu polityków używało ostrych słów komentując przekazanie przez Polską Fundację Narodową środków na kampanię rządową. Czy pani premier bierze udział w przestępstwie? – pytał Ryszard Petru. Wątpliwości miał nawet zasiadający w klubie PiS Tadeusz Cymański.

koduj24.pl

La Isla Bonita

Mamy rekordowe długi

PiS twardo nastaje na reparacje, za które już wkrótce zrealizuje ambitny program „Polska Samotną Wyspą”.

Jeśli ktoś ciągle wątpi w inspiracje partii aktualnie rządzącej epoką Edwarda Gierka, to niedawna wypowiedź pana prezesa powinna rozwiać ostatnie wątpliwości. Budujemy otóż – po raz kolejny, bo potem próbował jeszcze Lech Wałęsa – drugą Japonię. Chociaż jednak – zważywszy na sympatie polityczne ekipy z Nowogrodzkiej – może raczej drugą Wielką Brytanię. No, ale Boże broń nie z powodu curry, funta i meczetów w każdej dzielnicy, tylko ze względu na położenie geograficzne.

Polska bowiem też wkrótce będzie wyspą.

Gwoli ścisłości należałoby wprawdzie wziąć za wzór nie tyle całą Wielką Brytanię, ile od razu konkretnie Anglię. No bo taka Irlandia to owszem, też wyspa, ale „szmaragdowa”. No, a „zieloną wyspą” to już raz byliśmy, za premiera Tuska, i wystarczy. Zresztą już wkrótce, wraz z ostatnimi drzewami, znikną z kraju wszelkie ślady zieleni, a wraz z nimi skończą się tego typu niestosowne porównania…

Wprawdzie – jakże pechowo – to akurat angielski poeta John Donne jest autorem powtarzanej potem do znudzenia złotej myśli, że „nikt nie jest samotną wyspą”, ale czy nie jest, to się dopiero okaże. To po pierwsze. A po drugie i zasadnicze, Donne, tak na wszelki wypadek, zostanie pewnie (o ile już nie został) przezornie wykreślony z listy lektur zreformowanej podstawówki i to nawet tych nadobowiązkowych. I będzie po sprawie.

Tak, czy inaczej, plan jest taki, że Polska będzie wyspą.

Ba, ten projekt został już nawet skierowany do realizacji. Na początek, tak dla rozgrzewki, zostanie przekopana Mierzeja Wiślana, a potem poszerzy się Odrę i Bug, wyleje beton i w ten sposób oddzielimy się od stałego lądu, zaczynając nowy, tym razem wyspiarski etap dziejów narodowych. Pozostanie wprawdzie problem na południu, bo projekt przekształcenia Tatr w Balaton musi poczekać na obiecany przez ekipę Prezesa bilion dolarów z niemieckich reparacji. No, ale na początek – umówmy się – wystarczy nam status półwyspu. Na razie postawi się mur. Dał nam przykład Trump Prezydent, jak budować mamy. Ów śmiały projekt zasługuje zresztą na realizację nie tylko ze względów praktycznych, ale także w ramach nowej polityki historycznej. Wszak dotąd byliśmy wprawdzie Przedmurzem Chrześcijaństwa, ale – z oczywistego braku muru – wyłącznie z nazwy.

Problem w tym, czy ten niemiecki bilion dolarów wystarczy na realizację programu „Wyspa”. No bo to jeszcze trzeba odbudować setkę zamków kazimierzowskich i postawić ten łuk na środku Wisły, który obiecał narodowi minister Jaki do spółki z bardem Pietrzakiem. Tymczasem to wcale nie jest aż tak dużo kasy. Bilion dolarów to raptem trzy budżety Niemiec i tylko cztery razy więcej, niż nasz aktualny dług publiczny, który właśnie też przekroczył bilion. Tyle tylko, że tym razem w złotówkach.

Dość powiedzieć, że wartość amerykańskich nieruchomości stojących na szlaku huraganu „Irma”firmy ubezpieczeniowe wyceniły na… niemal dwa biliony dolarów! A w sumie chodziło tylko o parę hoteli w Miami i gromadę domków z dykty, jakimi zabudowana jest reszta Florydy, Georgii i obu Karolin.

Dla porównania – odbudowa zalanych dzielnic Nowego Orleanu, zniszczonych w trakcie innego huraganu – „Katriny” – pochłonęła 80 miliardów dolarów. A chodziło jedynie o odbudowę paru hektarów kanadyjek z paździerzy obitych plastikowym sidingiem, plus trochę infrastruktury i odszkodowań za utracone mienie. Dziesięć takich huraganów i już pęka bilion „zielonych”.

Tymczasem Niemcy skąpią nam tych nędznych paru groszy… Wstyd po prostu.

Tylko co będzie, jak z tego wstydu rzeczywiście nam ten bilion oddadzą? Bo na wypisaniu czeku się na pewno nie skończy. Przecież za materialne straty wojenne, pokonane Niemcy oddały Polsce nie tylko 600 mln marek w odszkodowaniach, ale także 1/5 swojego ówczesnego terytorium. W polskie ręce przeszły nie tylko wielkie miasta, na czele z „Kwiatem Europy” – Wrocławiem, ale też bogactwa naturalne, przemysł i infrastruktura. Skoro więc zdecydują się zapłacić za wojenne zniszczenia gotówką (z odsetkami, choć przez niemal stulecie korzystaliśmy z tych niemieckich „reparacji w naturze”), to zapewne zechcą z powrotem swój „zastaw”. Bo tak to już jest, w interesach, że jak się dostaje z powrotem wierzytelność plus odsetki i koszty, to trzeba – niestety – zwolnić hipotekę…

Więc wcale nie jest pewne, czy na tym interesie tak naprawdę zarobimy, czy może stracimy. Bo ile jest wart ( w dolarach albo euro) mój rodzinny Wrocław? Tyle, co Miami? Ale nawet gdyby wycenić go taniej, jak Nowy Orlean po przejściu „Katriny”, to pewnie Niemcy i tak zabiorą sobie – w ramach rozliczeń za reparacyjny bilion – całe „Ziemie Odzyskane” (i co wtedy z nami, wrocławianami?). I żebyśmy tylko nie musieli jeszcze do tego dopłacić. Bo będą to pieniądze za zniszczone mienie, które przecież miało swoich prywatnych właścicieli. A tak się składa, że duża grupa spadkobierców dawnych kamieniczników i fabrykantów żyje dzisiaj poza Polską (i to bynajmniej nie dlatego, że tuż po wojnie, a potem po 1968 roku, dobrowolnie wybrała emigrację).

Ba, ale może jednak warto, mimo wszystko? Bo wszak budowa samotnej wyspy w środku kontynentu swoje kosztuje, a chociaż gospodarka pod nowymi rządami kwitnie, to jednak dług publiczny właśnie przekroczył bilion (spokojnie, tylko złotówek). Poza tym na mniejszym terytorium (bo przecież Litwa, Ukraina i Białoruś niczego nam nie oddadzą) łatwiej się okopać? Tak więc, partia aktualnie rządząca twardo nastaje na reparacje, za które już wkrótce zrealizuje ambitny program „Polska Samotną Wyspą”. Biało-czerwona drużyna już za chwilę rozpocznie w tym celu wielkie dzieło budowy Kanału Narodowego. Będą – na ochotnika – pilnować koryta. I pogłębiać dno.

Bożena Chlabicz-Polak

koduj24.pl

Demokracja kleptomanów

Demokracja kleptomanów

Afera billboardowa musi powodować zażenowanie, jak zresztą styl rządzenia PiS, który w Polsce zdarzył się w takim wymiarze pierwszy raz po 1989 roku. Wyniki osiągnięte przez partię Kaczyńskiego też są niewspółmierne do poprzedników. Nikt tak nie obniżył rangi Polski na zewnątrz, jak dyplomata Witold Waszczykowski, specjalistka od moralnych zwycięstw 1:27 Beata Szydło i specjalista od wszystkiego, Napoleon taboretu Jarosław Kaczyński.

Na naszych szeroko rozwartych ze zdumienia oczach owo towarzystwo demoluje demokrację, niszczy urządzenia wolności obywatelskiej i nic sobie z tego nie robi, jak ów słynny szatniarz w „Misiu Barei”: „I co pan nam zrobi?”

Zastanawiałem się, jak nazwać ten ustrój „wyspy wolności i demokracji”, określony przez prezesa Kaczyńskiego na wyspie Krakowskiego Przedmieścia odgrodzonej metalowymi barierkami i tysiącami policjantów?

Mimowiedną odpowiedź dała kampania „promocji Polski” urządzona za kilkadziesiąt milionów złotych (ile? – jest drugorzędne, czy to 19 mln zł, czy 100) przez Polską Fundację Narodową. Publiczne pieniądze ściągnięte przez rząd PiS dla spółki zarządzanej przez pisowskich działaczy, aby pogrążyć niezależne sądy po to, by były zależne od polityków PiS.

Jak nazwać tę demokrację nie-demokrację? I oto konstruuje się termin sam przez się. Na jednym z banerów oskarżono jednego z przedstawicieli „nadzwyczajnej kasty sędziów”, który bezkarnie ukradł kiełbasę. Tej kiełbasy to nie wymyśliłby do spółki Bareja z Mrożkiem i starożytnym Arystofanesem, a Szekspir z hrabią Fredrą złamałby pióro wobec takiego bezmiaru talentu pisowszczyzny.

Okazało się, że sędzia, który ukradł kiełbasę za 6,90 zł, od dwóch lat nie żyje, a poza tym sam zrezygnował (jak żył) z bycia członkiem kasty. Możliwe, że chorował na kleptomanię, bo sędzia nie musi kraść, jak zdarza się to z głodu bezrobotnym czy bezdomnym.

Kilkadziesiąt milionów zł przeciw 6,90 zł kleptomana – jak to nazwać? Gigantyczną kleptomanią. I taki nam ustrój proponuje PiS – demokrację kleptomanów. Czego się nie dotkną – ukradną.

Kradną nam jednak demokrację na gigantyczną potęgę, a to ukradli sąd od konstytucji, Trybunał Konstytucyjny. Ukradli niezależność sądów powszechnych, jesteśmy przed złodziejstwem Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Przed złodziejstwem mediów prywatnych, przed złodziejstwem NGO’sów.

To jest kleptomania. A prezes zagarnięty skarb nazywa „wyspą wolności i demokracji”, czyli wolnością i demokracją kleptomanów. Jak na kleptomana nr 1 przystało prezes musi skryć się za najdroższą ochroną prywatną (przeszło milion zł rocznie kosztują bodygardzi), nie wspominając o kosztach za ochronę miesięcznic na Krakowskim Przedmieściu.

Najpierw więc kleptomania, potem swojski reżim, który spowoduje wykluczenie dużego państwa europejskiego ze wspólnoty Unii Europejskiej. A za tym stanie się tak, że demokracja kleptomanów stanie się łupem dużo większego kleptomana, na którego skazani jesteśmy geopolitycznie. Jak to drzewiej – dwa wieki z okładem – już się zdarzyło.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Rząd przyciśnięty do muru. Tak bezczelne kłamstwo w aferze billboardowej nie mogło ujść na sucho

Rząd przyciśnięty do muru. Tak bezczelne kłamstwo w aferze billboardowej nie mogło ujść na sucho

fot. flickr/KPRM

Nagłośnienie sprawy tzw. afery billboardowej przez prywatne i wciąż niezależne od rządu media sprawiło, że stała się ona przedmiotem szerokiego zainteresowania nie tylko opinii publicznej (co miało być celem jej pomysłodawców), ale i podmiotów kontrolnych (czego już Prawo i Sprawiedliwość z pewnością nie chciało). Ostatnie dni przyniosły zaskakujące fakty, dotyczące poziomu profesjonalizmu kampanii, kłamstw jakie ona zawiera czy problemów ze zgodnością z prawem strony internetowej, na której można kampanię odnaleźć.

Jeszcze dziś rano, wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski przekonywał, że nie ma mowy o tym, by ta kampania była partyjna. Poinformował też, że wcale nie jest tak kosztowna, jak mówił jeszcze kilka dni temu. W rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM podał kwotę 10 mln złotych, z czego większość została ponoć wydana na promocję w ogólnopolskich mediach, także tych prywatnych. Rozmowa nie przebiegła jednak po myśli wiceprezesa Świrskiego, którego celnymi pytaniami o partyjny charakter kampanii, sprzeczny ze statutem Polskiej Fundacji Narodowej, wyprowadził z równowagi prowadzący wywiad.Mazurek wprost wskazał, że treść kampanii nie ma nic wspólnego z promowaniem Polski,bowiem trudno jednostkowe przypadki np. kradzieży spodni, przedstawić jako promocję kraju. Prowadzący zwrócił też uwagę, że kampania ta w żaden sposób nie działa w imieniu obywateli, a w sposób bardzo bezpośredni promuje program rządu i Prawa i Sprawiedliwości. Tezy Świrskiego były nie do obrony, a partyjny charakter kampanii bezlitośnie obnażony.

W Prawie i Sprawiedliwości musiała zapanować nerwowość, tym bardziej, że partie opozycyjne uruchomiły wszystkie możliwe i dostępne instrumenty kontrolne, by wykazać bezprawny charakter kampanii. Hanna Gronkiewicz Waltz wykorzystała uprawnienia nadzorcze nad PFN, PO złożyła wniosek do CBA, partia Razem do NIK a Nowoczesna do Państwowej Komisji Wyborczej. Pojawiły się billboardy i spoty pokazujące pisowską hipokryzję oraz ujawniające kulisy tej afery.

Zdecydowany napór partii opozycyjnych przyniósł nieoczekiwany skutek w postaci nagłej zmiany narracji ze strony partii rządzącej. Mimo że jeszcze około południa wicepremier Piotr Gliński mówił w Sejmie, że „Nie jest to kampania rządowa, partyjna. Jest to kampania prowadzona zgodnie z polskim prawem i zapisami statutowymi PFN” to już nieco ponad godzinę później, na specjalnie zwołanym briefingu w Sejmie, wicemarszałek Sejmu i szef klubu parlamentarnego PiS potwierdził, że to rząd Beaty Szydło stoi za kampanią „Sprawiedliwe Sądy”.

W tej sprawie wokół tego rozpętano histerię, która miała zdezorientować część opinii publicznej, że my chcemy dokonać jakiegoś zamachu na niezawisłość sędziów, trójpodział władzy itd., co oczywiście jest nieprawdą. W takiej sytuacji jest również naturalne, że rząd RP musiał podjąć pewne działania, także o charakterze medialnym, aby tę histerię zrównoważyć i uspokoić. Adresujemy ją do tych wszystkich Polaków, którzy z jednej strony są przekonani o tym, że system prawny, wymiaru sprawiedliwości wymaga gruntowej reformy, czują się często w swoich drobnych sprawach poszkodowani przez ten system, chcemy ich przekonać, że rząd wie o tym i że reforma zostanie przeprowadzona.” – przyznał Ryszard Terlecki.

Fot. screen 300polityka.pl

Paweł Wroński z Gazety Wyborczej na swoim profilu na Twitterze zwrócił uwagę, że wypowiadający te słowa marszałek Terlecki potwierdził, że przez ostatnie trzy dni najważniejsi politycy PiS bezczelnie i prosto w oczy okłamywali opinię publiczną.

Skąd zatem taki nieoczekiwany zwrot narracji i wskazanie bezpośredniego zlecającego w postaci rządu? Działacze Nowoczesnej wskazują, że powodem może być złożony przez nich wniosek do Państwowej Komisji Wyborczej.

Gdyby bowiem Państwowa Komisja Wyborcza uznała, że partia prowadzona jest na zlecenie partii Prawo i Sprawiedliwość (przecież projekty zmian w SN i KRS były poselskie), to partii rządzącej groziłyby bardzo poważne kary z utratą subwencji na działanie partii politycznych włącznie. Udowodnienie korzystania w partyjnym celu z budżetu spółek Skarbu Państwa mogłoby przynieść także olbrzymie straty w sondażach oraz trwale spalić możliwość powtórzenia tego triku w kampaniach wyborczych.

Przyjęcie całej odpowiedzialności za kampanię przez rząd pozwoli chociaż częściowo uciec do przodu, oddalając niebezpieczeństwo od partii. Rządu nie obowiązują ograniczenia takie jak partie polityczne, dlatego też nawet jeśli jest to karygodne i zasługujące na potępienie, to rząd odpowiedzialności karnej za takie działanie nie poniesie. Problem jednak w tym, że PiS, niejako w odpowiedzi na zarzuty ze strony m.in. Platformy Obywatelskiej, uruchomiło już kampanię przypominającą choćby to wydarzenie:

Prawo i Sprawiedliwość obiecywało inne, rzekomo wyższe standardy i koniec z arogancją władzy. Przyznając się dziś do autorstwa kampanii „Sprawiedliwe Sądy” pokazują, że wszystko to co uważali za złe w wykonaniu dzisiejszej opozycji, sami powtarzają z jeszcze większą butą, potwierdzając tym samym olbrzymią hipokryzję.

crowdmedia.pl

Co dalej z reformą sądownictwa?

Co dalej z reformą sądownictwa?

Najpierw były weta, teraz konsultacje. Założenia do projektów ustaw o SN i KRS prezydent ma przedstawić 25 września. W środę spotkał się z delegacjami PiS, PO, Kukiz ’15, Nowoczesnej i PSL. – Usłyszeliśmy, że jeśli praca w Sejmie pójdzie w taką stronę, z jaką mieliśmy do czynienia przy ostatnich projektach, powtórnie jest w stanie je zawetować – mówił po spotkaniu lider PO. Ale według polityków Nowoczesnej, prezydenckie propozycje idą w złym kierunku i podobnie jak te PiS-owskie są niekonstytucyjne. A minister sprawiedliwości już zaczął działać.

PO: Najważniejszy jest trójpodział władzy i szerokie konsultacje

– Przyjęliśmy to zaproszenie (od prezydenta – red.). Uważamy, że najpierw dwa weta pokazały, że prezydent chce brać czynny udział, mieć wpływ na pisanie ważnych ustaw dotyczących sądów. Wierzymy w to, że w jego najlepszej intencji ta sprawa ma służyć podkreśleniu trójpodziału władzy i niezależności władzy sądowniczej – mówił po spotkaniu przewodniczący PO.

Grzegorz Schetyna deklaruje, że Platforma jest gotowa do rozmowy na temat proponowanych rozwiązań i do współpracy: – Przekonywaliśmy prezydenta, żeby te projekty były szeroko konsultowane, nie tylko z klubami parlamentarnymi, ale także ze środowiskiem sędziowskim. Ważne, żebyśmy wspólnie mogli zbudować przekonanie, że chcemy i pracujemy nad usprawnieniem systemu sądowniczego w Polsce.

Dla polityków Platformy ważne były też deklaracje prezydenta dotyczące prac nad projektami w parlamencie. Gdyby PiS zdecydował się zmienić propozycje prezydenta, możliwe są kolejne weta. – Usłyszeliśmy, że prezydent Duda gwarantuje jakość tego procesu i tych projektów. Jeżeli praca legislacyjna pójdzie w stronę, z jaką mieliśmy do czynienia przy ostatnich projektach, powtórnie jest w stanie je zawetować  – relacjonował Schetyna.

Politycy PO liczą, że „nie ulegnie zmianie tylko filozofia działania”. – Niestety, nie poznaliśmy żadnego dokumentu. Samo przesunięcie kompetencji z ministra sprawiedliwości na prezydenta w naszej ocenie też będzie niezgodne z konstytucją i na to też zwracaliśmy uwagę Andrzejowi Dudzie – to były minister sprawiedliwości Borys Budka.

Nowoczesna: Prezydent idzie w niewłaściwym kierunku

– Potwierdziły się nasze najgorsze obawy. Mianowicie propozycje prezydenta są takie, że polityczną rolę ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego zastąpi prezydent. Będziemy mieli do czynienia z ustawami dotyczącymi SN i KRS, które doprowadzą do upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości w Polsce, tylko w postaci prezydenta – mówił z kolei Ryszard Petru na briefingu przed Pałacem Prezydenckim.

Posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz mówi wprost, że chodzi tylko o „zastąpienie jednego polityka PiS-u innym politykiem PiS-u”. – Polacy nie potrzebują spotkań polityków w Pałacu Prezydenckim. Z tego, co zostało nam przedstawione widać, ze nadal będzie utrzymany mechanizm wyboru członków KRS przez Sejm. Przewidywana jest także formuła, która skróci kadencję SN, w tym I Prezes SN – oburza się Gasiuk-Pihowicz.

Opozycja powołała specjalny zespół do spraw reformy wymiaru sprawiedliwości. W jego skład wchodzą politycy PO, Nowoczesnej i PSL-u.

Kukiz ’15: Prezydent obiecał zmianę zasad wyboru członków KRS

Najbardziej entuzjastycznie nastawieni po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim byli posłowie Kukiz ’15. – Prezydent powiedział, że utrzymuje naszą poprawkę wyboru KRS przez 3/5 Sejmu, a nie zwykłą większością. Rozmawialiśmy o tym, jakie będą mechanizmy zabezpieczające. Niewykluczone, że będzie to wskazanie tych osób przez prezydenta, co jesteśmy w stanie poprzeć ze względu na silną legitymację demokratyczną prezydenta – zadeklarował po spotkaniu z Andrzejem Dudą poseł Stanisław Tyszka.

Politycy ugrupowania Pawła Kukiza twierdzą, że prezydent rozważa także „udział obywateli w tym procesie”. Chodzi o to, aby do KRS mogli kandydować także sędziowie, którzy są wskazani przez obywateli lub organizacje.

PiS bardzo powściągliwie

Najmniej do powiedzenia mieli politycy PiS-u. – Rozmowa pożyteczna, prezydent bardzo jasno powiedział, że rozumie też potrzebę dalszych prac w Sejmie nad projektami, które przedstawi. Koło 25 września poznamy ostateczny kształt ustawy. W tej chwili rozmawialiśmy o pewnych rozwiązaniach, które proponuje prezydent – tyle wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Kancelaria Prezydenta: konsultacje spełniły cel

Pytanie, jaki cel. Czy tylko polityczny i wizerunkowy?

Andrzej Duda po spotkaniach nie zabrał głosu. Kilka zdań w tej sprawie pojawiło się za to na Twitterze. Konsultacje podobno były dobre i merytoryczne.

Prezydent konsultuje, Ziobro działa

Minister Sprawiedliwości postanowił skorzystać dzisiaj z nowych uprawnień. Zbigniew Ziobro odwołał trzy wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie – największego sądu w Polsce. W związku z okolicznościami odwołania wiceprezesów rezygnację złożyła rzecznik prasowa sądu.

Przypomnijmy, możliwość odwołania prezesów i wiceprezesów sądów bez podawania przyczyn w ciągu najbliższego pół roku daje ministrowi sprawiedliwości ostatnia nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych. Ustawę podpisał prezydenta Andrzej Duda tego samego dnia, w którym zawetował ustawy o SN i KRS.

wiadomo.co

KRS wydaje stanowisko ws kampanii billboardowej o sądach

Fachowiec od mokrej roboty przeszedł od Błaszczaka do Macierewicza

Tak działa państwo Corleone Kaczyńskiego.

Dziennikarze Polsat News podają informację, że sprawca śmierci Igora Stachowiaka na posterunku policji we Wrocławiu otrzymał pracę w Żandarmerii Wojskowej.

W państwie PiS cenieni są fachowcy od mokrej roboty.

Przeszedł fachowiec od jednego podwładnego Corleone do drugiego. Od Błaszczaka do Macierewicza. W MON dostanie jakieś nowe zlecenie.

Oto film hollywoodzki, o którym tak marzy prezes PiS. Ten film dzieje się w rzeczywistości polskiej, a nie na taśmie filmowej.

Demokracja kleptomanów

Afera billboardowa musi powodować zażenowanie, jak zresztą styl rzadzenia PiS, który w Polsce zdarzył się w takim wymiarze pierwszy raz po 1989 roku. Wyniki osiagnięte przez partię Kaczyńskiego też są niewspółmierne do poprzedników. Nikt tak nie obniżył rangi Polski na zewnątrz, jak dyplomata Witold Waszczykowski, specjalistka od moralnych zwycięstw 1:27 Beata Szydło i specjalista od wszystkiego, Napoleon taboretu Jarosław Kaczyński.

Na naszych szeroko rozwartych ze zdumienia oczach owo towarzystwo demoluje demokrację, niszczy urządzenia wolności obywatelskiej i nic sobie z tego nie robi, jak ów słynny szantaniarz w „Misiu Barei”: „I co pan nam zrobi?”

Zastanawiałem się, jak nazwać ten ustrój „wyspy wolności i demokracji”, określony przez prezesa Kaczyńskiego na wyspie Krakowskiego Przedmieścia odgrodzonej metalowymi barierkami i tysiącami policjantów?

Mimowiedna odpowiedź dała kampania „promocji Polski” urządzona za kilkadziesiąt milionów zlotych (ile? – jest drugorzędne, czy to 19 mln zł, czy 100) przez Polską Fundację Narodową. Publiczne pieniądze ściągniete przez rząd PiS dla spółki zarządzanej przez pisowskich działaczy, aby pogrążyć niezależne sądy po to, by były zależne od polityków PiS.

Jak nazwać tę demokrację nie-demokrację? I oto konstruuje się termin sam przez się. Na jednym z banerów oskarżono jednego z przedstawicieli „nadzywczajnej kasty sędziów”, który bezkarnie ukradł kiełbasę. Tej kiełbasy to nie wymyśliłby do spółki Bareja z Mrożkiem i starożytnym Arystofanesem, a Szekspir z hrabią Fredrą złamałby pióro wobec takiego bezmiaru talentu pisowszczyzny.

Okazało się, że sędzia ukradł kiełbasę za 6,90 zł, od dwóch lat nie żyje, a poza tym sam zrezygnował (jak żył) z bycia członkiem kasty. Możliwe, ze chorował na kleptomanię, bo sędzia nie musi kraść, jak zdarza się to z głodu bezrobotnym, czy bezdomnym.

Kilkadziesiąt milionów zl przeciw 6,90 zl kleptomana – jak to nazwać? Gigantyczną kleptomanią. I taki nam ustrój proponuje PiS – demokrację kleptomanów. Czego się nie dotkną – ukradną. Nie będe odwoływał się do dwóch kleptomanów, którzy ukradli Księżyc, bo jeden jak ów sędzia od kiełbasy nie żyje.

Kradną nam jednak demokrację na gigantyczną potęgę, a to ukradli sąd od konstytucji, Trybunal Konstytucyjny. Ukradli niezalezność sądów powszechnych, jesteśmy przed złodziejstwem Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Przed zlodziejstwem mediów prywatnych, przed złodziejstwem NGO’sów.

To jest kleptomania. A prezes zagarniety ukradziony  skarb nazywa „wyspą wolności i demokracji”, czyli wolnością i demokracją kleptomanów. Jak na kleptomana nr 1 przystało prezes musi skryć się za najdroższą ochroną prywatną (przeszlo milion zl rocznie kosztują bodygardzi), nie wspominając o koszstach za ochronę miesięcznic na Krakowskim Przedmieściu.

Najpierw więc kleptomania, potem swojski rezim, który spowoduje wykluczenie dużego państwa europejskiego ze wspólnoty Unii Europejskiej. A za tym stanie się tak, że demokracja kleptomanów stanie się łupem dużo większego kleptomana, na którego skazani jesteśmy geopolitycznie. Jak to drzewiej – dwa wieki z okładem – już się zdarzyło.

Mazurek do dziennikarki: Zadaję kłam temu, co pani powiedziała, że kampania będzie kosztowała 19 mln zł

 

Mazurek do dziennikarki: Zadaję kłam temu, co pani powiedziała, że kampania będzie kosztowała 19 mln zł

– Państwo przed chwilą powielali kolejny fake-news o 19 mln zł – mówił Paweł Szefernaker na briefingu w Sejmie. Jak dodała Beata Mazurek:

„Prezes fundacji powiedział dzisiaj, że ta kampania będzie kosztować niż 10 mln zł. Natomiast gdybyście byli państwo dociekliwi, to sprawdzilibyście, w jaki sposób były realizowane kampanie przez rząd PO i PSL. Zdecydowanie więcej pieniędzy było wydawanych ana różne dziwne rzeczy. Chociażby z tego co pamiętam kampania dot. osób bezdomnych kosztowała około 50 mln zł, a wiadomo, że bezdomni nie mają dostępu do internetu”

– Zadaję kłam temu, co pani mówiła, gdzie pani publicznie powiedziała, że kampania będzie kosztowała 19 mln zł, a wiceprezes fundacji powiedział, że będzie kosztowała około 10 mln – dodała Mazurek.

Na stwierdzenie dziennikarzy, że w piątek na konferencji padła kwota 19 mln zł, Mazurek odpowiedziała: – Dzisiaj powiedział wiceprezes fundacji, że będzie kosztowała 10 mln zł. Być może jest tak, że 10 mln zł tu, 9 za granicą. Tego nie wiemy. Dobrze byłoby kierować pytania do prezesa czy wiceprezesa fundacji.

Rano Maciej Świrski w RMF mówił iż kampania w Polsce będzie kosztowała niecałe 10 milionów.

 

Terlecki: Kampanię prowadzi rząd PiS. To normalne działanie rządu

– To nie jest ta kwota, o której pani mówi [19 mln zł]. Opozycyjne media, a także oszukiwane przez nią media zagraniczne, niektóre oczywiście, rozsiewają nieprawdziwe informacje nt. naszych intencji dot. Reformy wymiaru sprawiedliwości i to trzeba wyjaśnić. To rząd PiS wyjaśnia w kampanii, którą prowadzi. Ona wcale nie jest bardziej kosztowna niż dziesiątki innych prowadzonych w różnych sprawach. To normalne działanie rządu – mówił Ryszard Terlecki na briefingu w Sejmie.

– To jest kampania, którą prowadzi fundacja narodowa. Oczywiście na zlecenie rządu – dodał.

 

Terlecki: Rozpoczęliśmy procedurę związaną z powołaniem komisji śledczej ws. nadużyć VAT-owskich

– Rozpoczęliśmy właśnie procedurę związaną z powołaniem komisji śledczej ws. nadużyć VAT-owskich. Myślę, że to będzie temat dla opinii publicznej w Polsce o wiele bardziej interesujący i absorbujący niż działania medialne dot. reformy wymiaru sprawiedliwości, która w najbliższym czasie zostanie przeprowadzona – mówił Ryszard Terlecki na briefingu w Sejmie.

 

Szefernaker: Rząd i premier są atakowani przez totalną opozycję. Dzisiejszy materiał jest kłamliwy

– Od paru dni rząd jak i premier Szydło są bezpardonowo atakowani przez totalną opozycję. Dziś szczególny materiał totalnej opozycji bijący w szefową rządu. W wielu kwestiach ten materiał jest kłamliwy i mija się niestety z prawdą. Jestem przekonany, że premier poprzez swoje stanowcze wystąpienia, jeżeli chodzi o reformę wymiaru sprawiedliwości, rząd PiS poprzez swoje stanowcze wystąpienia dot. potrzeby reformy wymiaru sprawiedliwości jest tak bezpardonowo atakowany dziś w mediach. Kłamliwie, ponieważ do wczoraj wiele kłamliwych informacji było powtarzanych, mimo żę nie było żadnego potwierdzenia w dokumentach opinii publicznej. Dziś opublikowany materiał w ramach kampanii przez PFN pokazuje dramat, z jakim na co dzień spotykają się Polacy. Dramat w kontakcie z wymiarem sprawiedliwości, jakich jest wiele, setki tysiące w Polsce i totalna opozycja próbuje przykryć – mówiąc kolokwialnie – takie materiały, wstrząsające materiały kłamstwami nt. premier, tego jak ta kampania jest prowadzona, a wiele kwestii zostało wczoraj także wyjaśnionych przez prezesa Świrskiego i w dzisiejszych wystąpieniach medialnych – mówił Paweł Szefernaker na briefingu w Sejmie.

 

Terlecki: Rozpętano histerię. Rząd musiał podjąć pewne działania, aby tę histerię zrównoważyć

– W tej sprawie wokół tego rozpętano histerię, która miała zdezorientować część opinii publicznej, że my chcemy dokonać jakiegoś zamachu na niezawisłość sędziów, trójpodział władzy itd., co oczywiście jest nieprawdą. W takiej sytuacji jest również naturalne, że rząd RP musiał podjąć pewne działania, także o charakterze medialnym, aby tę histerię zrównoważyć i uspokoić. Adresujemy ją do tych wszystkich Polaków, którzy z jednej strony są przekonani o tym, że system prawny, wymiaru sprawiedliwości wymaga gruntowej reformy, czują się często w swoich drobnych sprawach poszkodowani przez ten system, chcemy ich przekonać, że rząd wie o tym i że reforma zostanie przeprowadzona. Poza tym wszystko jest zgodne z prawem, fundacja narodowa jest od tego, aby jedną z najważniejszych spraw narodowych podjąć, bo to w tej chwili bardzo istotny element życia publicznego, reforma sądownictwa. Fundacja działa zgodnie z prawem, rząd działa zgodnie z prawem. Nie widzimy żadnego powodu do wszczynania w tej sprawie histerii medialnej – mówił Ryszard Terlecki na briefingu w Sejmie.

 

KRS protestuje przeciwko sposobowi prowadzenia kampanii medialnej ws. sądów

– Krajowa Rada Sądownictwa stanowczo protestuje przeciwko sposobowi prowadzenia kampanii medialnej, mającej uzasadniać zmiany w sądownictwie, którą organizuje Polska Fundacja Narodowa, finansowana ze środków spółek Skarbu Państwa – napisano w stanowisku KRS. Jak dodano:

„W ocenie Rady, kampania ta, dyskredytująca sądy w oczach obywateli, nie powinna być finansowana – choćby pośrednio – ze środków publicznych. Zestawienie nieprawdziwych lub tendencyjnie przedstawionych informacji nie służy budowaniu autorytetu państwa i wizerunku Polski”

– Rada apeluje, aby w najlepiej pojmowanym interesie Rzeczypospolitej w ramach polityki informacyjnej, debata o reformie wymiaru sprawiedliwości opierała się na rzetelnym przedstawieniu problemów, które dotyczą sądownictwa, nie zaś na zmanipulowanym bądź wprost kłamliwym przekazie – napisano.

 

PO ponownie apeluje do PAD o zwołanie RBN ws. Macierewicza

– Wczoraj na spotkaniu z prezydentem Dudą Grzegorz Schetyna zaproponował, poprosił o zwołanie RBN, żeby na tym zamkniętym spotkaniu najważniejszych osób w państwie omówić sytuację wokół ministra obrony. Sytuację opisywaną w książce Tomasza Piątka, ale także w innych artykułach w środkach masowego przekazu, medialnych przekazach o powiązaniach Antoniego Macierewicza, ludzi wokół Macierewicza z Rosją, rosyjskim wywiadem. Uważamy, że to sprawa niezmiernie ważna, godząca w polskie bezpieczeństwo, jeżeli nie będzie sprawa wyjaśniona prosto i klarowanie przez ministra Macierewicza. Prezydent wczoraj zadeklarował, że zastanowi się nad tym pomysłem, czy zwołać czy nie. Dzisiaj chcielibyśmy jeszcze raz ponowić apel, bo od wczoraj wiele głosów, które wspierają ten pomysł, projekt żeby rzeczywiście poważnie porozmawiać o Antonim Macierewiczu, o jego roli w dewastowaniu polskiej armii, a także o tym, jaka powinna być reakcja najważniejszych osób w państwie na te działania. Dzisiaj jeszcze raz zachęcamy prezydenta, otoczenie prezydenta a także premier i prezesa Kaczyńskiego, że warto usiąść w zamkniętym gronie i porozmawiać o tej sprawie, która naprawdę jest wyjątkowo niebezpieczna jeśli chodzi o zagrożenie integralności polskiej armii, jej mobilności, a także stosunków z naszymi partnerami za granicą, w UE i NATO – mówił Sławomir Neumann na briefingu w Sejmie.

 

Gliński: Opozycja zakłamuje reformę wymiaru sprawiedliwości za granicą

– Wszyscy wiemy, że system sądownictwa w Polsce jest niesprawny i nieefektywny. Niespełniana jest w związku z tym jedna z najważniejszych funkcji systemu demokratycznego, jedna z najważniejszych funkcji wspólnototwórczych, jaką jest społeczne poczucie sprawiedliwości. Dowodem na to są powszechne negatywne oceny funkcjonowania sądu i systemu sprawiedliwości – mówił Piotr Gliński w Sejmie.  Jak dodał:

„My chcemy reformy [wymiaru sprawiedliwości], a opozycja niestety zakłamuje tę reformę i jej istotę za granicą. Dlatego powinniśmy debatować w sposób pogłębiony z Polokami, a także komunikować o tej sytuacji i naszych wysiłkach w kierunku reformowania państwa, komunikować Europę i świat. Jak sądzę, taka jest istota kampanii PFN”

– Nie jest to kampania rządowa, partyjna. Jest to kampania prowadzona zgodnie z polskim prawem i zapisami statutowymi PFN – dodał. Gliński podkreślał, że w statucie fundacji zapisano dwa cele – ochronę wizerunku RP oraz promocję polskiej gospodarki.

Wicepremier mówił też, że nie ma zamiaru ingerować w funkcjonowanie PFN, a fundacja swoje sprawozdanie przedstawi dopiero w przyszłym roku.

 

Rząd we wtorek o split payment

Projektem ustawy zakładającym wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności – split payment – zajmie się rząd na wtorkowym posiedzeniu, które rozpocznie się o 12:00.

Jak tłumaczy resort, mechanizm ten uważany jest za jedno z rozwiązań do przeciwdziałania nadużyciom i oszustwom podatkowym.  Umożliwia bowiem organom podatkowym monitorowanie i blokowanie środków na rachunkach bankowych VAT, eliminując ryzyko znikania podatników wraz z zapłaconym im przez kontrahentów, a nieodprowadzonym podatkiem VAT.

Mechanizm ten z założenia utrudnia, lub wręcz uniemożliwia, powstawanie nadużyć już na etapie samej transakcji. Jednocześnie zapewni lepszą transparentność rozliczeń VAT-owskich i utrudni wyprowadzanie pieniędzy za granicę.

– Uszczelnianie systemu VAT oraz zapewnienie większej stabilności wpływów z tytułu podatku od towarów i usług, jak również zapobieganie unikania płacenia podatku to jeden z głównych celów prowadzonej polityki podatkowej – argumentuje rząd.

 

„To już należy nazwać układem zamkniętym”. PO uderza w PiS spotem o aferze billboardowej

– Ten film w krótki sposób, ale jakże dobitny zobrazował państwo PiS w soczewce, w pigułce, symbol władzy PiS-u. Pokazał pajęczynę, obłudę, kłamstwa i relacje, dziwne powiązania i połączenia. W dodatku żadna instytucja państwa nie chce zająć się aferą billboardowa – mówiła Monika Wielichowska na konferencji Platformy.

– Żądamy w imieniu obywateli, właścicieli społek Skarbu Państwa – bo przedsiębiorstwa państwowe to własność wszystkich Polaków – natychmiastowego zaprzestania transferów finansowych z tych spółek do fundacji, która używa pieniędzy na cele polityczne – mówił z kolei Mariusz Witczak.

– Wystąpimy do SSP o udostępnienie wszystkich umów, które pokażą na jakich zasadach prezesi spółek zgodzili się przekazać te pieniądze fundacji – dodał poseł PO.

– To już należy nazwać układem zamkniętym. Znajomi pani premier związani z PiS dostają pieniądze od fundacji, wcześniej fundacja dostaje pieniądze od SSP, służby nie reagują, premier wychodzi na konferencję, promuje to. Dokładnie układ zamknięty. Prokuratura śpi, CBA śpi, wielka afera – mówił Marcin Kierwiński, żądając w trybie pilnym zwołania sejmowej komisji skarbu.

 PiS przypomina mechanizm prania pieniędzy. Pisowska propaganda z kieszeni Polaków staje się symbolem .
RT🔁

300polityka.pl

STAN GRY: DGP: Spec prokuratorzy ds dziury w VAT za PO, Szułdrzyński: Gest KE wobec PiS, Karnowski: Petru zwycięzcą po stronie opozycji

300LIVE:
PSL złożyło wniosek o odwołanie Jurgiela
Świrski o kampanii ws. sądownictwa: Będzie kosztować 10 mln zł. To żadna propaganda partyjna
Łapiński: Kolejny raz dementuję: PAD nie żądał zwolnienia Macierewicza
Łapiński o prezentacji projektów: Planujemy, że to będzie najprawdopodobniej 25 września
Soloch: Jest pewna niedoróbka systemowa. Prezydent powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska ministra obrony
Petru: Nie dam się zastraszyć żadnemu Wąsikowi, bo jest przestępcą
Petru: Powiedziałem PAD, że kierunek zmian jest daleki od tego, jaki byśmy akceptowali
Szefernaker o reparacjach: Dziś za mało elementów na rozmowę dyplomatyczną
Petru: Z rozmowy z PAD wnioskuję, że to będą ustawy w dużym stopniu podobne do zaproponowanych przez PiS
http://300polityka.pl/live/2017/09/14/

— BEZ ŻADNEGO TRYBU – JEST NOWE UCHO PREZESA NA SHOWMAXIE- wraca Macierewicz, pojawia się detektyw Rutkowski:https://m.onet.pl/rozrywka/film/wiadomosci,0yzz6r

— PIS ZNOWU POCZUŁO MOC, WRÓCIŁY MARZENIA O WIĘKSZOŚCI KONSTYTUCYJNEJ – Fakt: “Politycy PiS są przekonani, że obrali dobry kurs, ostro występując przeciwko przyjmowaniu uchodźców – i to przyniosło im wzrost poparcia, a osłabiło opozycję. – Ludzie imigrantów się boją, a hasła o łamaniu demokracji na większości nie robią wrażenia – mówi nam ważny polityk PiS”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/pis-znowu-poczulo-moc-nie-zaszkodzily-nam-protesty/3fs6f9q

— TERAZ BUDAPESZT BĘDZIE W PRADZE – Jędrzej Bielecki w RZ: “Andrij Babis jest u progu przejęcia władzy. Będzie dla Unii takim samym problemem jak Orbán i Kaczyński”.

— SEJM CHRONIŁO WIĘCEJ FUNKCJONARIUSZY NIŻ PRACOWAŁO PRZY POWODZIACH – Bianka Mikołajewska: “Gdy Sejm pracował nad ustawą o SN, jego budynki zabezpieczało w szczytowych momentach: 2341 policjantów, 98 strażników Straży Marszałkowskiej, nieznana liczba borowców i 40 przyszłych strażaków. W dniu po nawałnicy na Pomorzu zawodowi strażacy wyjeżdżali w teren zaledwie 1632 razy. W tygodniu po burzach wspierało ich maks. 474 policjantów i 185 żołnierzy”. https://oko.press/lipcu-sejmie-mobilizacja-sluzb-mundurowych-stanie-nadzwyczajnym-a-sierpniu-nawalnicach-pomorzu-jakby-stalo-sie-nic-nadzwyczajnego/

— VAT POD WIELKĄ LUPĄ – jedynka DGP: “Specjalny zespół prokuratorów pokieruje śledztwem, które ma ustalić, czy urzędnicy rządu PO-PSL nie zaniedbali walki z wyłudzeniami VAT. I już nie tylko w handlu elektroniką, ale w ogóle”. http://gospodarka.dziennik.pl/podatki/artykuly/558191,vat-podatki-prokuratura-po-psl-wyludzenia-rzad-urzednicy-pis-sledztwo.html

— TUSK PRZEKONAŁ KOMISJĘ, ŻE JEST ZBĘDNY? – tytuł w Fakcie.

— GEST KOMISJI WOBEC PIS – Michał Szułdrzyński: “Szef KE używał zupełnie innego tonu niż jego zastępca Frans Timmermans, który lubi pohukiwać na nasz kraj. Środowe wystąpienie Junckera, które z pewnością było konsultowane z najważniejszymi przywódcami państw Unii, pokazuje, że Europa wcale nie pali się do wojny z rządem w Warszawie”. http://www.rp.pl/Komentarze/309139883-Gest-Komisji-Europejskiej-wobec-PiS.html?template=restricted

— AWANS DLA BISKUPA OTWARTEGO, GRZEGORZ RYŚ METROPOLITĄ ŁÓDZKIM – GW.

— EPISKOPAT ODZYSKAŁ MOWĘ – Marek Zając na stronach TP: “Episkopat Polski odzyskał mowę. Ostatnie tygodnie przyniosły serię mocnych wypowiedzi biskupów wspierających prezydenckie weta wobec zmian w sądownictwie i wzywających do poszanowania ładu konstytucyjnego”. https://www.tygodnikpowszechny.pl/kosciol-niemcy-reparacje-149693

— POCIĄG EUROPA ODJEŻDŻĄ. CO Z POLSKĄ? – jedynka GW.

— NIKT SIĘ NIE BĘDZIE OGLĄDAĆ NA WARSZAWĘ – Jarosław Kurski w GW: “Dziś na jego życzenie jesteśmy sami, a los Europy decyduje się bez Polski. Przyszłość Europy współtworzą Francja, Niemcy, Hiszpania i Włochy, obecne niedawno na konsultacjach z prezydentem Macronem w Wersalu. Współtworzą kraje zainteresowane jej wzmocnieniem. Czy zatem polexit?”
http://wyborcza.pl/7,75968,22368424,unia-nam-odjezdza-polska-wyspa-na-trojmorzu.html

— MACIEREWICZ ROZMAWIAŁ Z SZEFOWĄ FRANCUSKIEGO MON: “My bardziej odczuwamy zagrożenie ze wschodu, Francja bardziej odczuwa zagrożenie terrorystyczne – podkreślił Macierewicz. Szef MON został przyjęty przez Florence Parly w dawnym gabinecie prezydenta de Gaulle’a, co miało dla niego – jak powiedział – wartość symboliczną. – Umówiliśmy się z panią minister na kolejne spotkanie, by kontynuować nasze rozmowy – powiedział Macierewicz”. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/szef-mon-rozmawial-z-minister-ds-sil-zbrojnych-francji-florence-parly/ywk0er4

— JACEK KARNOWSKI: POLITYCZNYM ZWYCIĘZCĄ LATA PO STRONIE OPOZYCJI JEST PETRU, KTÓRY PRZEŻYŁ WŁASNĄ ŚMIERĆ: “Fakt, że Petru politycznie wciąż żyje, nie pozwala także Platformie na żadne manewry programowe czy taktyczne. Trwa wyścig na radykalizm, na ostre słowa, na wiece, na przesadnie dramatyczne diagnozy. A to z kolei spycha opozycję w węgierskie koleiny. Oklaski są gorące, ale pochodzą od ludzi podobnych politykom Platformy i Nowoczesnej – identycznie myślących, identycznie zarabiających, identycznie ubranych. Reszta społeczeństwa zaczyna postrzegać partie III RP jako coś dziwnego, nie z tego świata, zakręconego na swoich niezrozumiałych fiksacjach. Owszem, PiS w opozycji, z perspektywy Kowalskiego, też miał swoje fiksacje, ale jednak zawsze myślał, by formułować ofertę do zupełnie zwyczajnych ludzi”. https://wpolityce.pl/m/polityka/357592-politycznym-zwyciezca-lata-po-stronie-opozycji-jest-ryszard-petru-przezyl-wlasna-polityczna-smierc-a-to-juz-duzo

— PREZYDENCIE, SĄDY! – Dorota Kania w GPC: “Nadzieja w tym, że prezydent będzie miał na uwadze przede wszystkim dobro obywateli, a nie naciski korporacji sędziowskiej, która w panice przed utratą swoich dotychczasowych przywilejów będzie robiła wszystko, by nie dopuścić do jakichkolwiek zmian”.

— JEŚLI PIS WPISZE ZIOBRĘ DO MOICH USTAW TO BĘDZIE WETO – Agata Kondzińska w GW: “Jeśli PiS poprawkami w Sejmie odda ministrowi sprawiedliwości władzę nad KRS i Sądem Najwyższym, prezydent znów zawetuje ustawy. Według rozmówców „Wyborczej” Andrzej Duda zapowiedział to podczas spotkania z politykami opozycji”. http://wyborcza.pl/7,75398,22368713,jesli-pis-wpisze-ziobre-do-moich-ustaw-to-znow-bedzie-weto.html

— POLACY WCIĄŻ SĄ W UE TANIĄ SIŁĄ ROBOCZĄ – Piotr Wójcik w Tyg. Powszechnym – fragmenty: https://m.facebook.com/IndieMind/posts/1577336648956066

— GOWIN DA PIENIĄDZE DOKTORANTOM – GW: “Koniec z biedadoktoratami. Ministerstwo Nauki chce dać stypendia wszystkim doktorantom – co najmniej 2 tys. zł. Równocześnie studia doktoranckie będzie otworzyć znacznie trudniej niż obecnie”. http://wyborcza.pl/7,75398,22368780,gowin-da-pieniadze-wszystkim-doktorantom-na-poczatek-2-tys.html

— GENERAŁ Z MOSKWY U MACIEREWICZA – Fakt: “Prezydent Andrzej Duda (45l.) i jego ludzie mają dość Antoniego Macierewicza (69l.). Do listy zastrzeżeń wobec szefa MON dołączyła kolejna kwestia: jak się okazało, jednym z głównych przygotowujących Strategiczny Przegląd Obronny jest gen. Bogusław Samol – absolwent Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-ma-dosc-antoniego-macierewicza/8h1hneq

— FAKT O AFERZE TORTOWEJ W PE: “Afera tortowa z udziałem polskich europosłów w Strasburgu. Jarosław Wałęsa zarzucił europosłowi PiS Zbigniewowi Kuźmiukowi, że ten zabrał mu urodzinowe ciasto, które przygotowali dla niego właściciele jednego z tamtejszych hoteli. „Kolego Kuźmiuk, niezły z pana szuja…” – napisał europoseł PO. – To piramidalne nieporozumienie – odpiera zarzuty w rozmowie z Fakt24 Kuźmiuk i na poparcie swych słów pokazuje zdjęcie”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/zbigniew-kuzmiuk-zabral-tort-jaroslawowi-walesie-w-strasburgu/pmz76gm

300polityka.pl

Odpowiada za kampanię ws. sądów, był gościem RMF. Nie wytrzymał. Dziennikarz: Proszę mnie nie obrażać!

AB, 14.09.2017

Robert Mazurek

Robert Mazurek (Fot. Screen z YouTube.com via RMF FM)

Maciej Świrski jest wiceprezesem Polskiej Fundacji Narodowej, która odpowiada za kontrowersyjne billboardy o reformie sądownictwa. Dociekliwe pytania dziennikarza RMF FM, którego był gościem, wyprowadziły go z równowagi.

– Panie prezesie, mieliście promować Polskę za granicą, tymczasem promujecie reformę sądownictwa według PiS w kraju. Dlaczego? – dziennikarz stacji Robert Mazurek nie odpuszczał od pierwszych chwil programu.

– Pan promuje wizerunek Polski mówiąc o sędziach, którzy kradną spodnie, kradną kiełbasę i części do wiertarek. W ten sposób wizerunek Polski… – dodał w odpowiedzi na tłumaczenie Świrskiego, że celem statutowym fundacji jest promowanie wizerunku Polski nie tylko za granicą, ale także w kraju.

– Zaczynamy od Polski dlatego, że jej wizerunek na skutek nieodpowiedzialnych działań pewnych mediów został naderwany przede wszystkim w oczach obywateli. Stąd akcja, która teraz się toczy – mówił.

Dziennikarz nie odpuszczał; w kolejnych pytaniach dociskał wiceprezesa, dlaczego na propagandę partyjną są wydawane pieniądze spółek państwowych, czemu fundacja działa inaczej niż zapowiedziała premier Beata Szydło, a na trzech członków zarządu wszyscy trzej są kojarzeni z jedną partią – z Prawem i Sprawiedliwością.

W pewnym momencie Świrski nie wytrzymał. – Ale pan wybiera z kontekstu – jak zwykle zresztą – części komunikatów! Ustawia to w takim sosie, żeby było tak, jak pan uważa, że powinno być, a ja mówię co innego! – oburzył się.

– Proszę się nie denerwować i proszę mnie nie obrażać, bo ja się tak łatwo nie dam obrazić – spokojnie odpowiedział Mazurek. Dziennikarz nie rzucał słów na wiatr – w dalszej części rozmowy nie odpuścił wiceprezesowi.

Całość rozmowy można przeczytać tutaj >>>

Afera billboardowa

Premier Szydło zapowiadała w ubiegłym roku, że powołana w 2017 roku fundacja będzie pokazywać „Polskę piękną, przyjazną i ambitną, w której są możliwości, wspaniali ludzie i pomysły”. Pomysłodawcą powołania PFN był ówczesny minister skarbu Dawid Jackiewicz, a jej celem miała być budowa silnej polskiej marki, promocja naszej gospodarki, przy wykorzystaniu „siły i energii państwowych spółek”.

Na razie skończyło się tzw. aferą billboardową – zainaugurowana kilka dni temu akcja ma przekonać Polaków do sądowej rewolucji w wykonaniu PiS. A Polska Fundacja Narodowa, która za akcję odpowiada, jest finansowana z zysków spółek Skarbu Państwa. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Według posła Adama Szłapki (Nowoczesna), członkowie rady fundacji, zasiadający jednocześnie w organach zarządzających dziewięciu spółek Skarbu Państwa, mogli umyślnie działać na szkodę tych spółek, przekazując fundacji około 100 milionów złotych. Szłapka zwraca uwagę, że „kampania billboardowa finansowana przez Fundację w kwocie około 19 milionów złotych ma na celu wyłącznie przedstawienie stanowiska politycznego partii Prawo i Sprawiedliwość, dotyczącego kontrowersyjnych projektów zmian w wymiarze sprawiedliwości”.

Wniosek o zbadanie kampanii do CBA złożyła już Platforma Obywatelska.

Kim jest wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej?

Maciej Świrski, obecnie wiceprzewodniczący rady nadzorczej PAP, a w latach 2006-2009 wiceprezes agencji, jest szerzej znany jako założyciel Reduty Dobrego Imienia. Reduta wyszukuje nieprawdziwe informacje o Polsce w zagranicznych mediach (np. „polskie obozy”) i domaga się sprostowań.

Świrski interweniował także w sprawie oscarowej „Idy”, która jego zdaniem „mogła wywołać w widzach fałszywe przeświadczenie, że to Polacy wymordowali europejskich Żydów”. Chciał także pobawienia historyka Jana Tomasza Grossa Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP.

Jak przypomina „Gazeta Wyborcza”, Świrski pisał na Twitterze o telewizji ZDF  „Niemiaszki”, o „Deutche Welle” – „ośrodek dezinformacji”, o polskim „Fakcie”: „Niemiecka prasa w Polsce to jest jednak siedlisko zwykłego sk@#$%&!”.

Oto skutki afery z reparacjami. Będziemy jeździć z paszportem na Open’era? [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

gazeta.pl

Marsz Terlecki mówiąc, że kampanię sprawiedliwe sądy prowadzi rząd PiS przyznaje, że rząd PiS kłamał w tej sprawie przez trzy dni.

Mafijne państwo PiS. Musimy dać odpór, póki nie jest za późno

Państwo PiS posługuje się metodami mafijnymi. Zarówno w formie, jak i w treści.

Za 100 mln działa pisowska fundacja Polska Fundacja Narodowa (PFN), która dostaje zlecenie bez przetargu, aby promować działania rządu w kraju.

Jak ten szajs nazwać, jak nie mafijnym? A treść jest także mafijna, bo rozpowszechniająca kłamstwa.

Czyli: nie dziwi nic.

Ale dlaczego przyzwyczajamy się, godzimy sie na mifajne praktyki? Przecież to nas rżną, z naszych pieniędzy uprawiają te praktyki bezprawia.

Czyżby tylko mieli bronić nas Obywatele RP?

Właśnie odpowiedzieli pierwszym billboardem w Warszawie na akcję mafijnej przybudówki PFN.

Rodacy! Wspierajcie, bo PiS utopi nas w swoim szambie.

Elektorat PiS przejrzy kiedyś na oczy, ale może być za późno.

Do dzieła, rodacy!

Więcej >>>

Wspieraj

Jeżeli popierasz nasze działania i chcesz nas wesprzeć to możesz to zrobić przez poniżej wymienione sposoby. Jeżeli masz problem z wykonaniem którejkolwiek z operacji napisz do nas na kontakt@obywatelerp.org.

Za każdą darowiznę bardzo dziękujemy to właśnie dzięki nim i Waszemu wsparciu możemy się rozwijać i organizować nowe akcje.

Żeby zapewnić transparentność naszych działań i finansowania, to publikujemy co miesiąc raport finansowy, w którym pokazujemy ile darowizn otrzymaliśmy i na co je przeznaczyliśmy. Nasze raporty finansowe możesz znaleźć w Menu głównym w zakładce Fundacja –> Raporty Finansowe.

 

Zlecenie stałe

Możesz założyć na swojego konta bankowego stałe zlecenie na rzecz Fundacji Wolni Obywatele RP. Jest to dla nas najlepsze rozwiązanie. Dzięki regularnym darowiznom możemy planować nasze wydatki i działać systematycznie. Tylko dzięki regularnym darowiznom będzie nas stać na zatrudnianie pracowników, którzy przy obecnym rozmiarze organizacji są niezbędni.

Dotpay

Możesz nas wesprzeć przez Dotpay, aby to zrobić, kliknij w poniższą grafikę. Zostaniesz przekierowany/a do usługi Dotpay, następnie wpisz kwotę którą chcesz nas wesprzeć i tytuł darowizny. Następnie potwierdź, zostaniesz przekierowana/y na stronę na której musisz wybrać swój bank, a następnie postępowań tak jakbyś chciał/a wykonać zwykły przelew.

PayPal

Możesz nas również wesprzeć dzięki usłudze PayPal, jest to szczególnie wygodne dla osób która mieszkają zagranicą. Aby nas wesprzeć kliknij w poniższą grafikę. Zostaniesz przekierowany/a na stronę usługi PayPal. Wpisz kwotę którą chcesz nas wesprzeć, a następnie się zaloguj na swoje konto. Jeżeli konta nie posiadasz, to możesz wykonać przelew przy pomocy karty kredytowej/debetowej. Musisz kliknąć „kontynuuj” poniżej.

Wpłata na konto

Możesz również nas wesprzeć wykonując zwykły przelew na numer rachunku 08 1140 2004 0000 3302 7688 1043. Prosimy zatytułuj przelew „Darowizna na cele statutowe”. Dane adresowe do przelewu to Fundacja Wolni Obywatele RP, Dembińskiego 4B, 01-644 Warszawa.

Zrzutka.pl

Innym sposobem wsparcia nas jest przekazanie darowizny przez portal zrzutka.pl. Prowadzimy na nim zbiórkę, która jest utrzymywana cały czas. Jeżeli chcesz nas wesprzeć, to kliknij poniższą grafikę.

https://konstytucjarp.org/wspieraj/

Nie ma śmigłowców, dronów, łodzi podwodnych. Karabinów też nie będzie, ale jest bohaterski Antoni, który nas obroni.

 

Świrski o kampanii ws. sądownictwa: Będzie kosztować w sumie 19 mln zł. To żadna propaganda partyjna

14 września 2017

  • „To żadna propaganda partyjna! To informowanie obywateli o tym, jak wygląda sytuacja i dlaczego ją trzeba zmienić” – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Maciej Świrski odnosząc się do kampanii billboardowej informującej o reformie sądownictwa. Wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej w rozmowie z Robertem Mazurkiem dodał: „Wizerunek Polski, na skutek nieodpowiedzialnych działań pewnych mediów, został poderwany także w oczach obywateli. (…) Mówi się o Polsce jako o kraju niepraworządnym, w którym na przykład sędziowie mają być poddani władzy wykonawczej, co jest oczywistą nieprawdą. Trzeba się temu przeciwstawić”. Jak podkreślił Świrski, ta akcja, jest cześcią szerszego planu. „To jest jeden z elementów wielkiej, globalnej kampanii” – powiedział wiceprezes PFN. Dodał również, że kampania będzie kosztować niecałe 10 mln zł, a nie jak informowano w mediach 19 mln zł. „To prawie tyle samo, co kampania Andrzeja Dudy” – zauważył gospodarz rozmowy Robert Mazurek. „Bardzo dobrze. Polska jest równie ważna jak prezydent” – odpowiedział Świrski.

    Robert Mazurek, RMF FM: Panie prezesie, mieliście promować Polskę za granicą, tymczasem promujecie reformę sądownictwa według PiS w kraju. Dlaczego?

    Maciej Świrski, prezes Polskiej Fundacji Narodowej:Celem statutowym fundacji jest promowanie wizerunku Polski – nie tylko za granicą, ale także w kraju. Zaczynamy od Polski, dlatego, że wizerunek Polski na skutek nieodpowiedzialnych działań pewnych mediów przede wszystkim został poderwany także w oczach obywateli – stąd akcja, która teraz się toczy.

    Pan promuje wizerunek Polski mówiąc o sędziach, którzy kradną spodnie, kradną kiełbasę i części do wiertarek. W ten sposób wizerunek Polski…

    A nie wydarzyły się te zdarzenia?

    Ale ja nie twierdzę, że to jest nieprawda, chociaż akurat tam są drobne nieścisłości. Niemniej jednak… Na tym polega promocja, tak? Mówimy, że ten pan kradnie spodnie i Polska jest fajna – przyjeżdżajcie do kraju, w którym sędziowie kradną spodnie.

    Nie, proszę pana. To jest tak, że jeżeli metodycznie jest prowadzona kampania dezinformacyjna na temat Polski i mówi się o Polsce jako kraju niepraworządnym, w którym na przykład sędziowie mają być poddani władzy wykonawczej, co jest oczywistą nieprawdą… Równocześnie prowadzona jest kampania, która dezawuuje program zmian, program reform – trzeba się temu przeciwstawić, dlatego że ta kampania niszczy wizerunek Polski także w oczach obywateli.

    Ale pan się w czyim imieniu przepraszam przeciwstawia? W imieniu PiS-u, w imieniu rządu?

    Nic nie wiem na ten temat, żebym się przeciwstawiał w imieniu PiS-u czy w imieniu rządu – w imieniu obywateli.

    W imieniu obywateli – obywatele dali panu taki mandat?

    Wie pan, jestem obywatelem, poczuwam się do odpowiedzialności za Polskę. W związku z czym jako obywatel także działam.

    Gdyby pan wydawał własne pieniądze, ten sposób rozumowania byłby uzasadniony. Pan tymczasem wydaje własne pieniądze, które wyłożyły spółki Skarbu Państwa. Pieniądze na promocję i ochronę wizerunku RP, na promocję spółek z udziałem Skarbu Państwa i na parę innych celów, które są w statucie waszej fundacji.

    Kwestia sądów jest niezwykle istotna, dlatego że np. na skutek opieszałości sądów, przewlekłości postępowań jest polski obrót gospodarczy upośledzony.

    Ale nie rozmawiamy teraz o tym, że sądy w Polsce działają dobrze czy źle. Rozmawiamy o tym, że Polska Fundacja Narodowa wydaje pieniądze spółek państwowych…

    Należy obywatelom, panie redaktorze…

    …na propagandę partyjną.

    Żadna propaganda partyjna, panie redaktorze. To jest informowanie obywateli o tym, jak wygląda sytuacja, dlaczego ją trzeba zmienić. Żeby obywatele mogli od swoich parlamentarzystów wymagać prawdy. Koniec.

    Pamięta pan jeszcze lipiec 2016? Nie chodzi mi o pogodę czy wakacje, ale o zdanie premier Szydło, że „Fundacja pokaże Polskę piękną, przyjazną, ambitną, Polskę, w której są ogromne możliwości, wspaniali ludzie, wspaniałe pomysły”. Wspaniali ludzie to sędziowie jak rozumiem, a te wspaniałe pomysły to kradzież spodni czy jazda po pijanemu, tak? To pan promuje.

    Ja nie promuję tego, że sędziowie ukradli spodnie. Ja promuję np. taki jeden z naszych banerów mówiący o tym, że jest w tej chwili tak, że postępowania sądowe trwają za długo, a będzie tak, że będzie szybko. Na tym polega cała zabawa.

    Czy pan naprawdę chce powiedzieć naszym słuchaczom, że tak właśnie miała działać fundacja promująca Polskę za granicą?

    Ale pan wybiera z kontekstu – jak zwykle zresztą – części komunikatów, ustawia to w takim sosie, żeby było tak, jak pan uważa, że powinno być, a ja mówię co innego.

    Proszę się nie denerwować i proszę mnie nie obrażać, bo ja się tak łatwo nie dam obrazić.

    Ja mówię, że Fundacja… Ja pana nie obrażam – ja mówię, jak jest. Polska Fundacja Narodowa promuje wizerunek Polski także w oczach obywateli przez to, że informuje ich o prawdzie. Dzięki temu rozumieją, na czym polegają zmiany i nie będą myśleć o Polsce jako o dyktaturze.

    Rozumiem, że po to została powołana Polska Fundacja Narodowa?

    M.in. została powołana po to…

    Żeby spółki Skarbu Państwa wspierały działania PiS-owskiej ekipy.

    Jakiej PiS-owskiej?

    Już panu tłumaczę. Skład zarządu Polskiej Fundacji Narodowej jest trzyosobowy. Pan tam jest – pan był współpracownikiem premiera Glińskiego, działał pan jeszcze przed wyborami wokół PiS-u. Pańskim kolegą z zarządu jest Paweł Kozyra – były rzecznik ministra Jasińskiego. Prezesem zarządu jest Cezary Jurkiewicz – szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości – o dziwo – w Warszawie.

    Ale to jest przestępstwo, że jest członkiem PiS-u?

    Naturalnie nie. Tak się dziwnie po prostu złożyło, że na trzech członków zarządu wszyscy trzej są kojarzeni z jedną partią.

    A kto miałby być w zarządzie – niech pan powie?

    Ja nie wymyślałem składu zarządu, natomiast jeżeli pan mi mówi później, że to nieprawda, że jesteśmy związani z PiS-em to ja panu pokazuję czarno na białym…

    Ale ja nie powiedziałem, że…

    Na trzy osoby trzy są związane z PiS-em.

    A czy ja mogę coś powiedzieć, panie redaktorze?

    Naturalnie.

    Coś usiłuję powiedzieć – pan mi przerywa.

    To proszę mi np. odpowiedzieć na takie pytanie…

    Nie, ja chcę odpowiedzieć na pytanie pierwsze.

    Dlaczego wybraliście Solvere akurat – powiedzmy słuchaczom – spółkę założoną przez Annę Plakwicz i Piotra Marczuka – byłych współpracowników premier Szydło, a w zasadzie wcześniej jeszcze współpracowników PiS-u w kampanii wyborczej?

    To jest rozumiem także bardzo złe.

    Nie, to jest wasz wybór.

    To jest nasz wybór.

    Pytam, dlaczego akurat wybraliście Solvere? Bez żadnego przetargu, dodajmy. Bez żadnego konkursu.

    Nie jesteśmy Fundacją, którą obowiązuje ustawa o finansach publicznych. Mieliśmy prawo to zrobić. Wszystko jest zgodnie z prawem.

    Ja rozumiem, że…

    Artykuł piąty ustawy o finansach publicznych, możemy to robić. Teraz odpowiadam na pańskiej pytanie, dlaczego. Dlatego że poszukiwaliśmy partnera, który będzie w stanie w sprawny, odpowiedzialny, a co więcej – w sposób zaufany – działał. Zaufany – to znaczy, że nie będzie przepuszczał informacji do ośrodków, które chciałyby przeciwdziałać naszej akcji.

    Panie Macieju, to proszę mi wytłumaczyć, dlaczego w takim razie oburzaliście się wszyscy na CAM Media – przypominam, była taka spółka, która pracowała dla Platformy Obywatelskiej. Później, jak Platforma wygrała wybory, dostała zlecenie z ministerstwa spraw zagranicznych na promowanie Polski. Wypisz wymaluj ten przypadek – Solvere, młodzi działacze promujący PiS…

    Działacze?

    Tak, młodzi działacze promujący PiS po wyborach idą co CIR-u…

    W jakim wieku pan jest, panie redaktorze?

    W XXI. A pan?

    Ja też, ale w jakim wieku – ilość lat. Bo mówi pan o młodych działaczach – chciałem uściślić, co to znaczy młody.

    Anna Plakwicz jest młodą kobietą, Piotr Matczuk…

    Niewątpliwie – wszystkie kobiety są młode.

    Teraz proszę odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat ich? Czy pan naprawdę nie widzi tego, że postępuje dokładnie tak samo.

    Nie, nie postępujemy.

    CAM Media robiła kampanię Grasiowi, robiła kampanię Nowakowi, robiła kampanię Platformie, a później ministerstwo spraw zagranicznych opłaciło im sutym kontraktem.Wypisz wymaluj Solvere.

    Kontrakt suty… No tak, 240 tys. to jest bardzo suty kontrakt jak na standardy Platformy Obywatelskiej. Jeżeli mówimy o tym porównaniu… Nie ma mowy o żadnym sutym kontrakcie.

    Tak pan twierdzi, ze 240 tys. zł. Uwierzę, jak zobaczę dokumenty.

    Bardzo proszę. W odpowiednim momencie będą udostępnione i całe sprawozdanie finansowe będzie.

    Pan twierdzi, że pani Prakwicz i pan Matczuk zarobią 240 tysięcy, tak?

    Przychód tej firmy z tego, co się dzieje w tej chwili to jest 240 tysięcy w dwóch ratach. W tej chwili zapłaciliśmy 44 tysiące. 240 tys. jeszcze jest do zapłaty.

    A czy pan naprawdę nie ma poczucia, że to nie ta fundacja powinna to robić? Być może taką akcję powinien robić rząd?

    A kto powinien robić?

    Już tłumaczę. Być może przede wszystkim powinna to robić partia, czyli Prawo i Sprawiedliwość, jeżeli ma ochotę przekonywać Polaków do ich wersji. A dlaczego to robi fundacja?

    Już panu powiem. Dlaczego że ta akcja, która jest w tej chwili, jest częścią szerszego planu. To jest jeden z elementów wielkiej, globalnej kampanii. Przed programem mówiliśmy, że pozwoli mi pan powiedzieć dokładnie o tym, co chcemy robić. Natomiast czepia się pan szczegółów, które są z punktu widzenia całości nieistotne.

    Pan wybaczy, to nie są szczegóły. Kto to robi i za jakie pieniądze, to nie są szczegóły.

    Nie, to jest bardzo istotne, powiedziałem za jakie pieniądze.

    Być może dla pana 240 tys. zł to jest szczegół.

    Nie, to nie jest szczegół tylko mówię o prawdzie. Wszędzie krąży w tej chwili… Krążyła do wczoraj informacja, że kampania będzie kosztować jakieś… Ile?

    19, pan mówi, że 10 milionów złotych.

    Ja mówię, że 10. W Polsce ta kampania będzie kosztować 10 milionów niecałe.

    Prawie tyle samo,co kampania Andrzeja Dudy w takim razie – prezydencka.

    Bardzo dobrze. Tylko, że Polska jest równie ważna jak prezydent. Chronienie wizerunku Polski jest równie ważne, jak prezydent.

    To nie jest ochrona wizerunku Polski, to jest – jeśli już – niszczenie wizerunku sędziów.

    Powiem panu tak: To jest część większego planu. To jest 5-punktowy plan i motyw sprawiedliwości się przewija w tym planie.

    Świrski: „Sprawiedliwe sądy”? Fajna domena. Można też mówić o „sprawiedliwych sadach”

    Dlaczego agencja prowadząca kampanię promocyjną „Sprawiedliwe sądy” zarejestrowała domenę o tej nazwie dzień po prezydenckim wecie ustaw sądowych i na trzy tygodnie przed rozstrzygnięciem przetargu? „Podpisaliśmy kontrakt 18 sierpnia. Jakieśtam kontakty były w międzyczasie” – mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM wiceszef Polskiej Fundacji Narodowej Maciej Świrski. „To, że oni zarejestrowali domenę? Wpadli na pomysł. (…) Jak się ma jakiś pomysł na działanie czegoś, to trzeba jak najszybciej rejestrować domenę. Gdybym ja wpadł na ten pomysł, to bym zarejestrował. „Sprawiedliwe sądy” – bardzo fajna domena, trudna do zarejestrowania. Można też mówić o „sprawiedliwych sadach” – wszystkie jabłka są równe wobec spadania z drzewa, niektóre jabłka nie chcą spadać” – tłumaczył gość Roberta Mazurka. „Ludzie z podobnego środowiska myślą tymi samymi torami – my myśleliśmy o tym, a oni o tym. I tyle” – dodał Świrski. Robert Mazurek pytał też swojego gościa o to, czy nie widzi niczego niestosownego w akcji, która uderza w sędziów, zarzucając im popełnianie wykroczeń i przestępstw. ”Gdybym widział coś niestosownego, to bym nie brał w tym udziału, ale biorę, co znaczy, że wszystko jest w porządku” – zapewniał Świrski.

    RMF FM

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-swirski-o-kampanii-ws-sadownictwa-bedzie-kosztowac-10-mln-zl,nId,2440027

„Prezydent nie przedstawił szczegółów”

Rzeczpospolita, p.mal, 14.09.2017

Nasze poparcie dla prezydenckich projektów ustaw o SN i KRS uzależniamy od ich zgodności z konstytucją oraz przydatności tych rozwiązań dla obywateli – powiedział lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz po rozmowie z Andrzejem Dudą.

W spotkaniu z prezydentem na temat projektowanych przez jego kancelarię nowych ustaw dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego uczestniczyli – poza Kosiniakiem-Kamyszem – posłowie PSL: Marek Sawicki, Piotr Zgorzelski i Krzysztof Paszyk.

„Uważamy, że spotkanie z panem prezydentem to początek konsultacji społecznych. Zachęcamy pana prezydenta do wysłania tych ustaw po ich ogłoszeniu do konsultacji społecznych z organizacjami pozarządowymi, związkami zawodowymi, organizacjami pracodawców” – powiedział Kosiniak-Kamysz.

„Uważamy, że konsultacje powinny odbyć się też w ramach wysłuchania publicznego. Złożymy taki wniosek o wysłuchanie publiczne w ramach prac sejmowych i jeżeli on nie przejdzie, to przeprowadzimy wysłuchanie obywatelskie przez nasz klub” – dodał. Kosiniak-Kamysz poinformował, że prezydent „życzliwie” odniósł się do propozycji konsultacji i wysłuchania publicznego.

Lider PSL podkreślił, że przedstawiciele jego klubu mówili także o dostępności sądów rejonowych, niższych opłatach sądowych w sprawach gospodarczych, rozstrzygnięciach spraw prostszych w trybie pilnym i udziale ławników. „Nasze poparcie jest uzależnione od zgodności z konstytucją oraz przydatności tych rozwiązań dla obywateli” – zadeklarował Kosiniak-Kamysz.

„Musimy poznać szczegóły projektów. Pan prezydent nie przedstawił szczegółów projektów podczas spotkania” – dodał. Z kolei Paszyk podkreślił, że zaproponował minimalny wiek 40 lat dla sędziów SN i maksymalny wiek 70 lat.

Jak ocenił poseł PSL, większość ustaw PiS-u dotyczących wymiaru sprawiedliwości nie była konsultowana.

„To były projekty poselskie, bez żadnych konsultacji i jako takie one nigdy nie mogą być dobre” – dodał Paszyk. Spotkanie z przedstawicielami klubu PSL było piątym i ostatnim z zapowiedzianej na środę serii spotkań prezydenta na temat projektowanych ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Wcześniej Duda spotkał się z przedstawicielami PiS, PO i Kukiz’15 i Nowoczesnej.

24 lipca prezydent Andrzej Duda poinformował, że podjął decyzję o zawetowaniu ustaw: o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa; zapowiedział też przygotowanie swoich projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy.

Prezydent podpisał natomiast trzecią ustawę dotyczącą zmian w sądownictwie – o ustroju sądów powszechnych, która m.in. zmienia zasady powoływania i odwoływania prezesów sądów przez zwiększenie uprawnień ministra sprawiedliwości oraz wprowadza zasady losowego przydzielania spraw sędziom.

Reforma sądownictwa była też jednym z tematów ubiegłotygodniowego spotkania prezydenta z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

msn.pl

Aleksander Kwaśniewski: Ile PiS może oddać Dudzie?

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent
Aleksander Kwaśniewski, były prezydent

Foto: tv.rp.pl

– Andrzej Duda został sprowadzony do sytuacji, w której nie miał wyjścia. Gdyby nie zawetował ustaw, resztę kadencji mógłby spędzić w Juracie i Wiśle – ocenił były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Czy konsultacje Andrzeja Dudy w sprawie zmian w sądownictwie to szopka polityczna? – To zależy o czym mówiono, bo wiemy bardzo niewiele. Na pewno to jest element PR-u. Prezydent ze względu na swoją funkcję powinien konsultować się ze wszystkimi partiami, nie tylko w tej kwestii. Jeśli to stanie się tradycją prezydentury Andrzeja Dudy, to ja jestem za – powiedział Aleksander Kwaśniewski.

– W tym temacie nie powinno być żadnej tajemnicy. Powinniśmy wiedzieć w którą stronę idą pomysły prezydenta i jego doradców. Mam obawę, ale to moja intuicja, że tak naprawdę poważne konsultacje będą prowadzone pomiędzy PiS-em a ludźmi prezydenta. Obie strony z tego konfliktu muszą wyjść z twarzą. Pytanie do PiS-u, ile są w stanie oddać prezydentowi. Drugie pytanie, na ile prezydent jest w stanie zaakceptować projekt, który zawetował – dodał były prezydent.

Czy Andrzej Duda wybija się na niepodległość? – Na pewno podjął próbę. Zobaczymy co będzie dalej. Andrzej Duda został sprowadzony do sytuacji, w której nie miał wyjścia. Gdyby nie zawetował tych ustaw, resztę kadencji mógłby spędzić w Juracie i Wiśle. Latem na skuterze wodnym, a zimą na nartach. To była próba desperacka, ale ważna. Dobrze, że ją podjął – ocenił gość programu.

Aleksander Kwaśniewski komentując zaproponowane przez Andrzeja Dudę referendum konstytucyjne, ocenił, że z niepokojem przygląda mu się Prawo i Sprawiedliwość. – Jak pokazuje historia referendów ostatnich lat w Europie, dotyczyły one tego tak naprawdę, czy lubimy rząd czy nie. W Polsce to pokaże, czy popieramy obecny rząd – ocenił.

– Dla partii rządzącej referendum, które nie jest konieczne, jest zawsze ryzykowne. Nawet te prawie 40 proc. poparcia to nie jest 51 proc. – dodał były prezydent.

Kwaśniewski mówił również o konflikcie na linii prezydent – szef MON. – Podczas swojej prezydentury nie miałem problemu z szefami MON. Współpracowałem ze swoimi ministrami, ale też z innymi. To jest kwestia umiejętności dialogu i obsady stanowiska ministra obrony narodowej. Kluczem w tej sytuacji jest decyzja PiS-u, że szefem MON będzie człowiek egocentryczny. To jest osoba niemożliwa do współpracy i tutaj jest błąd – skomentował.

– Antoni Macierewicz nie uznaje reguł zdrowego rozsądku, wzajemnego szacunku i dobrej woli. On działa poza tymi wartościami – dodał.

Czy Robert Biedroń ma predyspozycje, by zostać prezydentem? – Już jest prezydentem Słupska. Myślę, że jest to początek drogi. Biedroń ma w sobie coś, co jest dla polityka niezwykłym darem – jest sympatycznym człowiekiem. Wzbudza sympatię i umiejętnie ją buduje. Jeżeli doda do tego udaną prezydenturę, kompetencje i znajomość Europy, to oczywiście ma kwalifikację, by być poważnym kandydatem – ocenił Kwaśniewski.

rp.pl

Soloch: prezydent powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska szefa MON

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Prezydent powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska szefa MON, jest bowiem zwierzchnikiem Sił Zbrojnych z największym mandatem społecznym, wybieranym w wyborach bezpośrednich – uważa szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch.

Soloch pytany był w czwartek w radiu Zet, czy prezydentowi Andrzejowi Dudzie sprawiłaby dużą przykrość dymisja szefa MON Antoniego Macierewicza. „Sensowniej jest mówić o współpracy między ośrodkiem prezydenckim, a MON-em, o współpracy między prezydentem, a rządem i między prezydentem, a ministrem obrony” – odpowiedział szef BBN.

„Współpraca jest, bo tego wymaga interes państwa i pewne rzeczy muszą się toczyć, i one się toczą. Natomiast rzeczywiście są pewne sprawy, czy to jeśli chodzi o różnice pewnych wizji, czy o konkretne sprawy do załatwienia, one wymagają wyjaśnienia i załatwienia” – podkreślił Soloch.

Dodał, że nie wie nic na temat tego, czy prezydent wyraził oczekiwanie zmiany na stanowisku szefa MON. Jak zaznaczył nie wie także, czy doszło do rozmowy na ten temat między prezydentem, a premier Beatą Szydło. Soloch przyznał, że przy obecnej obsadzie personalnej urzędy prezydenta i ministerstwa obrony narodowej mają problemy z porozumieniem się w wielu sprawach.

„Abstrahując od kwestii personalnych, relacji między konkretnymi osobami, jest pewna niedoróbka systemowa – tak bym powiedział. Rzeczywiście prezydent, jako zwierzchnik Sił Zbrojnych, powinien mieć wpływ na obsadę stanowiska ministra obrony. Tę kwestię zresztą prezydent podnosił przy okazji dyskusji na temat referendum konstytucyjnego” – powiedział Soloch.

Zaznaczył, że obecnie żaden prezydent nie ma wpływu na obsadę tego stanowiska, podobnie jak stanowiska ministra spraw zagranicznych. „A moim zdaniem powinien mieć wpływ, jeżeli ma być prezydentem, który jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, prezydentem, który ma największy mandat społeczny w postaci bezpośrednich wyborów” – zaznaczył.

Dodał, że to jest jego ocena, a sam Andrzej Duda w swoich wypowiedziach mówił, że „kompetencje prezydenta, jako zwierzchnika sił zbrojnych powinny być doprecyzowane w celu uniknięcia dualizmu”.

Soloch pytany o rozpoczynające się manewry wojsk rosyjskich i białoruskich „Zapad”, powiedział, że „to jest trening zdolności państwa rosyjskiego do prowadzenia pełnoskalowych działań wojny, również wojny ofensywnej”. Według niego powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego, że ćwiczą całe struktury państwa rosyjskiego – nie tylko żołnierze, ale urzędnicy i urzędy.

„Stopień mobilizacji jest rzeczywiście imponujący. Powinniśmy, nie tylko Polska, ale państwa NATO, wyciągać wnioski dla siebie i w takiej skali ćwiczenia powinniśmy również przeprowadzać. Nie tylko w wymiarze militarnym, ale zdolności mobilizacji całego państwa na wypadek totalnego konfliktu” – powiedział.

Dodał, że Rosjanie wysyłają takie komunikaty, które pozwalają te ćwiczenia interpretować w dowolny sposób. „O to zapewne im chodzi, aby nie było pewności, jaki jest ostateczny cel tych ćwiczeń (…). Chcą pokazać, że są państwem gotowym, zdolnym nie tylko przeciwstawić się państwom Zachodu, ale i podjąć działania ofensywne (…). Te ćwiczenia są nie tylko na terenie Białorusi, ale całej Rosji” – zaznaczył szef BBN.

rp.pl

Łapiński: prezydent nie żądał dymisji Macierewicza

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Prezydent Andrzej Duda nie żądał dymisji szefa MON Antoniego Macierewicza, mogę to zdementować po raz kolejny, choć pewnie znajdą się tacy, którzy w to nie uwierzą – powiedział w czwartek rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński.

Rzecznik prezydenta był pytany w czwartek w radiowych Sygnałach Dnia, czy nie powinny się odbyć konsultacje i rozmowy pomiędzy prezydentem Dudą a szefem MON Antonim Macierewiczem, ponieważ od dłuższego czasu widać, że Kancelaria Prezydenta, BBN oraz MON komunikują się głównie przy pomocy pism.

Łapiński powiedział, że żadna ze stron – ani BBN ani MON, „nie kryje, że w kilku kwestiach są pewne różnice zdań”. „Każda ze stron prezentuje swoje argumenty – dlaczego uważa, że jej wariant, czy jej wersja tego rozwiązania jest lepsza. To jest często dyskusja naprawdę bardzo ekspercka” – zaznaczył.

Rzecznik prezydenta zaapelował, aby „nie stwarzać wrażenia, że jeśli jest pomiędzy dwoma ośrodkami dyskusja o ważnych sprawach nt. obronności i padają argumenty eksperckie, to jest jakiś konflikt, czy coś złego”.

„Lepiej, żeby właśnie takie dyskusje się toczyły, bo właśnie z takich dyskusji być może wykuje się najlepszy projekt i najlepsze rozwiązania, dotyczące systemu kierowania i dowodzenia armią” – przekonywał Łapiński.

Łapiński zdementował informacje medialne, według których prezydent zażądał od premier Beaty Szydło dymisji Macierewicza. „Takiego żądania nie było, mogę to zdementować po raz kolejny, choć pewnie znajdą się tacy, którzy w to nie uwierzą” – wskazał.

Pod koniec sierpnia premier Beata Szydło zapowiedziała, że nie będzie teraz zmian kadrowych w rządzie. Oceniła, że Macierewicz jest skutecznym ministrem, który dba o rozwój armii i o jej reformowanie. Zaznaczyła, że szef MON „swoimi działaniami naraził się wielu wpływowym grupom interesów, więc ma wrogów”.

Macierewicz pytany w zeszłym tygodniu, o to, że niektórzy politycy i komentatorzy twierdzą, iż jest konflikt między MON a Pałacem Prezydenckim, odpowiedział: „Ja takiego konfliktu nie dostrzegam”.

rp.pl

Kolanko: Kaczyński bada nastroje w PiS

Foto: Fotorzepa, Adam Burakowski

W piątek zaczyna się seria spotkań lidera PiS z posłami. Jednym z celów jest analiza sytuacji przed kampanią samorządową. Ale to nie wszystko.

Zamknięte dla mediów spotkania „mobilizacyjno-strategiczne” PiS z udziałem Jarosława Kaczyńskiego nie są niczym nowym. Ale format rozmów, które zaczynają się w piątek – o których jako pierwsza napisała „Gazeta Wyborcza” – jest pewnym zaskoczeniem. I świadczy o tym, że potrzeba wewnątrzpartyjnego sondowania stała się bardzo paląca. Lider PiS ma spotkać się z posłami z poszczególnych województw (po 4 na spotkanie), a nie jak do tej pory ze wszystkim politykami PiS w parlamencie jednocześnie. W ten sposób ma mieć więcej czasu dla poszczególnych posłów i ich spraw. To pierwsze tego typu wydarzenie w tej kadencji.

Do tej pory PiS spotykało się np. na wyjazdowych posiedzeniach klubu w Jachrance. Ostatnio, na „lokalnym” wyjazdowym posiedzeniu na Podkarpaciu. Teraz dyscyplina jest dużo większa. Ale wydaje się, że polityków nie trzeba specjalnie zachęcać. – Będzie okazja dla każdego, by zaprezentować swój punkt widzenia – mówi nam jeden z parlamentarzystów PiS. Zwłaszcza że okazji do rozmowy tego typu nie było od wielu miesięcy. Prezes PiS nie zawsze pojawia się bowiem na spotkaniach klubu organizowanych regularnie przy okazji posiedzenia Sejmu. A jeśli już, to rozmowy mają zwykle charakter taktyczny, omawiane jest najbliższe posiedzenie czy ważne głosowania. Ostatnie wyjazdowe posiedzenie w Jachrance odbyło się rok temu. Spotkania w podgrupach mają oficjalnie na celu przygotowanie do wyborów samorządowych i np. wysłuchanie propozycji co do kandydatów. Po powrocie z wakacji prezes PiS rozpoczął analizę raportów z regionów, w których analizowano i diagnozowano sytuację wyborczą. Powstawanie raportów nadzorowali lokalni koordynatorzy, posłowie wybrani na pierwszą kadencję. Cele spotkań są jednak dużo szersze. – Na posiedzeniach klubu nie wszyscy mają odwagę, by otwarcie mówić, co się naprawdę dzieje. W gronie kilkunastu osób może to być łatwiejsze – przekonuje jeden z naszych rozmówców.

Nie dziwi więc, że Jarosław Kaczyński na starcie nowego sezonu postanowił sprawdzić, o czym teraz się mówi i jakie są największe problemy raportowane przez „teren”. Trudno nie odnieść wrażenia, że może to być przygotowanie i sprawdzanie nastrojów przed ewentualną rekonstukcją rządu, o której w PiS znowu mówi się coraz głośniej. Już w Przysusze na początku lipca Jarosław Kaczyński zapowiedział, że dwa lata po wyborach zostanie przeprowadzona ocena rządu.

Spotkania z posłami będą doskonałą okazją do sprawdzenia, co partia myśli o najbardziej kontrowersyjnych ministrach i o tym, jak wygląda ich komunikacja oraz posunięcia w regionach. Od tego, co usłyszy lider PiS, może zależeć scenariusz na najbliższe miesiące.

rp.pl

Pięć partii spotkało się z prezydentem Dudą. Kancelaria pokazała zdjęcia. „Znajdź różnicę”

lulu, IAR, 13.09.2017

Spotkanie z Andrzejem Dudą ws. sądów

Spotkanie z Andrzejem Dudą ws. sądów (Krzysztof Sitkowski/KPRP)

Pięć spotkań, pięć serii zdjęć. Kancelaria prezydenta opublikowała fotografie z dzisiejszych spotkań w sprawie reformy sądów. Od razu w oczy rzuca się pewien szczegół.

– Znajdź różnicę. I niech jeszcze raz usłyszę, że w Nowoczesnej kobiety są marginalizowane – napisała na Twitterze posłanka tej partii, Joanna Scheuring-Wielgus. Na dowód pokazała zdjęcia z dzisiejszych spotkań. Rzut oka wystarczy, że kobiety przeważały jedynie w reprezentacji Nowoczesnej.

Zobacz wszystkie zdjęcia ze spotkań >>>

Z Andrzejem Dudą o sądach

Delegacje największych ugrupowań spotkały się z prezydentem Andrzejem Dudą, by przedyskutować reformę sądownictwa. Przypomnijmy: mimo protestów opozycji i ulicznych demonstracji PiS przeforsował w parlamencie swoje ustawy zmieniające wymiar sprawiedliwości. Zawetował je prezydent Duda. Teraz – pod koniec września – ma przedstawić swoje projekty.

Nowoczesną reprezentowali na spotkaniu w pałacu Ryszard Petru, Barbara Dolniak, Katarzyna Lubnauer i Kamila Gasiuk-Pihowicz. Z ramienia PiS u Dudy pojawili się: Ryszard Terlecki, Andrzej Mularczyk, Beata Mazurek oraz Stanisław Piotrowicz.  Z PO przyszli Grzegorz Schetyna, Sławomir Neumann oraz Borys Budka. Kukiz’15 na konsultacje z prezydentem wysłał czterech posłów – Stanisława Tyszkę, Tomasza Rzymkowskiego, Jerzego Jachnika oraz Grzegorza Długiego.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22368388,piec-partii-spotkalo-sie-z-prezydentem-duda-kancelaria-pokazala.html

MACIEREWICZ, CO DO RUSKICH CHODZIŁ POD AMERYKAŃSKĄ FLAGĄ

Edmund Janniger i Antoni Macierewicz. Fot. Rutgers Council on Public and International Affairs.

Z faktu, że teorie spiskowe to bzdury, nie wynika bynajmniej, że na świecie nie ma spisków.

Macierewicz i jego tajemnice Tomasza Piątka: 120 tysięcy sprzedanego nakładu w trzy miesiące, tłumy na spotkaniach, okładki najważniejszych tygodników. Jeśli wszystko, co napisał Piątek, okaże się prawdą, to mamy polityczny skandal stulecia. Jeśli fałszem – proces cywilny i kompromitację autora. Jakie to proste, prawda?

Researcherzy i fact-checkerzy – do roboty! Falsyfikacja tez Piątka, opatrzonych przecież bardzo dokładnymi przypisami, nie powinna sprawić kłopotu. w czasach internetu i wolnego dostępu do archiwów. A jednak – Macierewicz pozostaje na swoim stanowisku szefa MON, partia rządząca ma blisko 40 procent w sondażach, procesu cywilnego o pomówienie, najbardziej naturalnego w tej sprawie, wciąż nie ma (jest inny, ale o tym za chwilę) – mimo że największe media piszą o niej regularnie.

Rewelacje Piątka – na wypadek, gdyby ktoś nie natknął się na jeden z dziesiątków artykułów, streszczeń, spotkań publicznych czy wywiadów prasowych z samym Autorem – dotyczą dziwnych, podejrzanych, momentami jawnie skandalicznych kontaktów biznesowych, towarzyskich i politycznych urzędującego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza.

http://krytykapolityczna.pl/kraj/lukasiewicz-myslenie-polityczne-wygrywa-z-wojskowym/embed/#?secret=pYtgp3hjQX

Po pierwsze, jednym z jego wieloletnich współpracowników przy prawicowym czasopiśmie i fundacji „Głos” był niejaki Robert Luśnia, przez sądy kolejnych instancji prawomocnie uznany za tajnego współpracownika SB, do tego prowadzony przez oficera powiązanego „z siatką sowieckiego wywiadu GRU w Polsce”. Piątek przekonuje, że Macierewiczowi fakt tej współpracy był wiadomy od dawna, co miało mu nie przeszkadzać w próbie zaangażowania Luśni do pozaprawnych „struktur równoległych” w podległym mu w 1992 roku UOP, a potem uzyskiwania wsparcia finansowego dla prowadzonej przez siebie gazety.

Po drugie, politykiem i lobbystą blisko powiązanym z Macierewiczem jest niejaki Alfonse D’Amato, który jeszcze w latach 80. współpracował z prawicowymi organizacjami polonijnymi. D’Amato został po objęciu władzy przez PiS wynajęty (a konkretnie jego firma) m.in. do obsługi medialnej szczytu NATO i Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Deklaracje szefa MON po zerwaniu kontraktu na francuskie Caracale zapowiadają współpracę z koncernem, na rzecz którego D’Amato lobbuje. Jednocześnie ten były senator republikański powiązany jest biznesowo i politycznie ze środowiskami przestępczymi sięgającymi mafii włoskiej oraz – kluczowej dla wywodu Piątka – tzw. mafii sołncewskiej, do tego obsługuje koncerny prowadzące interesy z Rosją w strategicznych dla obronności sektorach.

Wreszcie, po trzecie, minister Macierewicz blisko współpracuje z niejakim Jackiem Kotasem, związanym z grupą Radius, a jednocześnie szefem think tanku Narodowe Centrum Studiów Strategicznych – ludzie z tego środowiska odpowiadają za szczegóły flagowe projektu szefa MON, a więc tzw. obrony terytorialnej. Wielu z nich ma poglądy wyraźnie sceptyczne wobec NATO i radykalnie wrogie Ukrainie.

http://krytykapolityczna.pl/felietony/oleksij-radynski/co-macierewicz-robil-w-kijowie/embed/#?secret=Nirox7zdKy

Od grupy Radius nitki prowadzą do ludzi i instytucji związanych z rosyjskim światem przestępczym oraz tamtejszym wywiadem. Jeśli dodać do tego fakt, że podobne nitki prowadzą do… Sowy i Przyjaciół, gdzie nagrano – dziwnym trafem – wyłącznie polityków PO i których nagrania wyciekają do dziś, między innymi przez niepokorne media, wszystko to wygląda, delikatnie mówiąc, podejrzanie.

Czy naprawdę nie jest to powód do reakcji rządu? Do sążnistego dementi obalającego poszczególne tezy i hipotezy? A w razie jego braku – sondażowego wstrząsu? Zbiorowego szoku i przerażenia? Przypomnijmy sobie jednak, że PiS i nie-PiS (bo przecież Tomasz Piątek to niekoniecznie opcja platformerska…) mają swoje prawdy, swoje obiegi, swoje sfery publiczne. A człowiek w książce oskarżany ma jeszcze prokuraturę, niezupełnie swoją, ale zaprzyjaźnioną.

Elektorat, który po książkę wystawał w kolejkach, podrzucał znajomym i robił z jej cytatów memy, i tak wie swoje, podobnie jak elektorat przeciwny, nawet bez czytania. Są tacy, co mają jakieś wątpliwości, tez Piątka en bloc nie kupują, ale co niektóre fakty budzą ich niepokój – ale to grupa nawet w mojej bańce na FB mniejszościowa.

Ktoś powie, że są jeszcze sądy w Warszawie. Tyle że Macierewicz i jego tajemnice są wystarczająco wiarygodne jako manifest polityczny, ale nie wystarczają na akt oskarżenia. Niektóre wywody czy graficzne ilustracje „układów” nawet życzliwemu czytelnikowi wydają się naciągane, jeśli nie karykaturalne (czy 20-letni Edmund Janninger naprawdę zasługuje na większe kółko na grafie niż rosyjski mafioso Siemion Kislin?!).

Kłamstwo vel poświadczenie nieprawdy Tomaszowi Piątkowi wykazać byłoby jednak trudno. Zapewne dlatego Macierewicz nie zdecydował się na pozew cywilny. Zarzut o „stosowanie przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych” jest może i absurdalny, ale równie skutecznie „mrożący” ewentualnych naśladowców autora, którym zapewne nie uśmiecha się śledztwo prokuratora z Departamentu ds. Wojskowych (!).

Wracając do meritum: na wszystkie fakty z książki Piątka znajdziemy solidny, często archiwalny przypis, a spekulacje, których – przyznajmy – jest w Macierewiczu i jego tajemnicach od groma, są wyraźnie zaznaczone jako domysły i możliwe interpretacje, a nie opis rzeczywistości wie es eigentlich gewesen („tak, jak to właściwie było”). Chwilami można odnieść wrażenie, że większość wywodu pisana jest w trybie przypuszczającym. To jednak nie jest unik Autora wobec procesowych zarzutów, lecz wyraz jego iście protestanckiej rzetelności – na mój ogląd Piątek naprawdę nie ma pewności, czy Antoni Macierewicz jest rosyjskim szpiegiem. Co więcej, ma świadomość, że najliczniejszy nawet zestaw poszlak nie stanowi, zwłaszcza w symbolicznym procesie o zdradę, ostatecznego dowodu.

Skoro jednak Piątek ani nie zatrząsł sceną polityczną mocą swego wywodu, ani nawet nie zniósł wszystkich wątpliwości w kwestii roli, motywacji i celów swego bohatera – to czego naprawdę interesującego możemy się z tej książki dowiedzieć? Czy Macierewicz jest prawie na pewno agentem? Ośmielam się postawić tezę, że wcale nie musi nim być, że może być szczerym w swym mniemaniu patriotą i do tego autentycznym rusofobem, a wpływ Kremla na jego postępowanie może być w najlepszym razie bardzo zapośredniczony. I dodam tylko, że w niczym nie poprawia to naszego losu jako obywateli kraju bronionego przez resort Macierewicza.

Najbardziej kontrowersyjna ksiazka roku: „Macierewicz i jego tajemnice” i… Konstytucja.

Książka Piątka, powtórzmy, nie dowodzi agenturalnego charakteru działalności ministra, ale mówi nam bardzo wiele o jego myśleniu o państwie i jego sojusznikach, a także o jego środowisku i kontaktach.

Zjawisko „równoległych struktur” pojawia się w książce co najmniej dwa razy. Najpierw mowa jest o „konspiracji w konspiracji” w latach 80., a więc takich środowiskach opozycyjnych, o których nie zawsze wiedzieli najważniejsi opozycjoniści (choć mogła wiedzieć SB…) – to przez nie przewija się niesławny TW Luśnia. Potem mamy UOP Piotra Naimskiego i ministra Macierewicza, w którym mają się tworzyć „równoległe struktury” wywiadu gospodarczego, w domyśle, wolne od „uścisku tajnych służb” PRL.

Zostawiając hipotezę o inspirowanych przez Rosjan jaczejkach spójrzmy, co łączy te sytuacje? Oto mamy niewielkie, dość zamknięte środowisko osób ideowych o radykalnych poglądach. Obsesja agentury – nawet zrozumiała w tamtych warunkach – prowadzi do personalizacji stosunków. Nie można nie ufać wszystkim, bo to paraliżuje działanie i prowadzi do szaleństwa. Nie ufa się więc wszystkim innym, poza najbliższym kręgiem sprawdzonych przyjaciół. Tak samo wyklętych i niepokornych. Najlepiej jeszcze uwiedzionych charyzmą tego wyklętego najbardziej. Układ wszędzie na zewnątrz, my sami przeciw („Bóg z nami, ch… z nimi”) – takie podejście to prosta droga do nieprzejrzystości traktowanej jako wartość. Do niszczenia i naruszania procedur. Do przekonania, że cel uświęca i kolegów, i środki, a z pewnością – omijanie reguł, formalnych hierarchii osób, instytucji i praw. Głęboko zakonspirowana opozycja z lat 80. i kolejne epizody w służbach po roku 1989 – to źródło i matryca myślenia Macierewicza o państwie tak przegniłym, że trzeba w nim stworzyć lojalne państwo własne.

Oczywiście po to, by temu na sztandarach zapewnić dziejową wielkość. Pseudorealistyczna kalkulacja, wynikająca z głębokiej wiary w ideologiczno-moralny projekt USA i całkowitej niewiary w Europę (pamięć „dziwnej wojny”, a potem jałtańskiej zdrady, może się doskonale zbiegać ze współczesnym obrzydzeniem dla wegańskiej, pedalskiej i do tego jeżdżącej na rowerach cywilizacji śmierci), nakazuje wszelkie nadzieje pokładać w Amerykanach. Tych prawdziwych oczywiście, a nie tych, z którymi kolegują się Radek Sikorski z małżonką. Szczególnie, że taka prawica, jaką reprezentuje Macierewicz, w kontaktach z USA ma pole manewru jednak dosyć ograniczone.

W latach 70. i 80. kontakty z establishmentem lewicowo-liberalnym Zachodu zmonopolizowały bowiem środowiska, umownie rzecz biorąc, lewicy post-KOR-owskiej; wraz z jej ucentrowieniem i zajęciem miejsca w głównym nurcie opozycji, do grona jej przyjaciół doszły jeszcze elity waszyngtońskiego liberalizmu i neokonserwatyści. Tymczasem zorientowana narodowo-katolicko frakcja Macierewicza mogła liczyć co najwyżej na wsparcie Polonii z Jackowa, także tej o wiadomych resentymentach etnicznych. To właśnie tamte kontakty, potem zapośredniczane również przez Radio Maryja mogły, a właściwie musiały, zaprowadzić Macierewicza do kogoś takiego jak D’Amato, bo przecież nie do zgniłego liberała Rona Asmusa czy innego Brzezińskiego.

Biorąc pod uwagę ograniczony wybór dających się zaprzyjaźnić, wpływowych polityków w USA, podejrzane kontakty mogły raczej świadczyć na korzyść nowojorskiego senatora – jako człowieka, który zna wszystkich. Piątek stawia pod koniec książki hipotezę, że „Ruscy podeszli do Macierewicza pod amerykańską flagą”. Ja sądzę, że rosyjskie znajomości D’Amato mogły być obecnemu ministrowi znane i zostać uznane za cenny zasób. Oto „nasz człowiek w Ameryce” będzie bronił polskich interesów targując się z ludźmi, z którymi targuje się na co dzień. A to dlatego, że będzie miał w tym interes – nie po to nam Lockheed Martin sprzeda helikoptery, żeby nas potem Amerykanie Rosji sprzedali. Logiczne, prawda?

Trzy elementy układanki – Luśnia i dziwaczne „konspiry w konspirze” w latach 80., a potem w UOP-ie, senator-lobbysta D’Amato z jego rosyjskimi sponsorami, wreszcie anty-NATO-wscy spece od obrony terytorialnej z NCSS – wszystko to Tomaszowi Piątkowi układa się w niepokojącą całość. Ich wspólnym mianownikiem ma być w ostatecznym rozrachunku legendarne Sołncewo i nie mniej – za sprawą Akwarium Wiktora Suworowa – legendarny Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego, czyli GRU.

Sceptycy powiedzą, że w świecie wielkiej geopolityki, antykomunistycznej konspiry, starć wywiadów, handlu bronią i lobbingu, wśród elit mocarstw niemal każdy zna się z każdym lub ma jakieś „powiązanie” z kimś istotnym. I coś jest w tej tezie na rzeczy – bo co np. wynika z faktu, że autora tego tekstu od samego Lenina dzielą zaledwie trzy uściski dłoni, co prawda na przestrzeni jakichś 140 lat?

Osobiście nie wierzę w zaplanowaną przez Rosjan budowę tego rodzaju siatki do omotania szefa polskiego MON – zbyt wiele przypadku było w polityce polskiej po 1989 roku. Skoro sam Jarosław Kaczyński mówił o sobie jako o politycznym emerycie pod koniec lat 90., tym bardziej nikt nie mógł racjonalnie wykalkulować dzisiejszego sukcesu polityka wówczas marginalnego, a przez istotną część opinii publicznej uważanego nawet za niepoważnego oszołoma.

To wszystko może więc być zbieg okoliczności – co nie znaczy, że ten zbieg okoliczności nie tworzy łącznie niebezpiecznej dla Polski dynamiki.

Nawet jeśli:

– D’Amato z rosyjskimi powiązaniami był naturalnym sojusznikiem Macierewicza i Polonusów z ich lichymi kontaktami w bardziej stylowym establishmencie USA;
– ludzie w rodzaju Luśni kręcili się właśnie wokół „głęboko zakonspirowanej” prawicy opozycyjnej (a nie Kuronia z Michnikiem i Wujcem), a osobiste więzi ówczesnych „niepokornych” z podziemia kazały im się trzymać razem, czego by o nich „Wyborcza” nie napisała;
– polscy eksperci od obrony terytorialnej takie po prostu mają poglądy (że NATO i tak nie pomoże, a Ukraińcy to najgorsi faszyści),

to nie zmienia to faktu, że te wszystkie trzy bliskie Macierewiczowi nurty obiektywnie Polsce szkodzą, a służą interesom Rosji.

Teorie spiskowe, zakładające sprawczy wpływ niewielkich zorganizowanych grup na wielkie procesy dziejowe, porządkują świat i wprowadzają logikę tam, gdzie na pierwszy rzut oka panuje chaos. Zazwyczaj też niemiłosiernie upraszczają rzeczywistość – choć jak bodaj sam Tomasz Piątek kiedyś powiedział, z faktu, że teorie spiskowe to bzdury, nie wynika bynajmniej, że na świecie nie ma spisków.

W tym wypadku tragikomedia całej sytuacji polega na tym, że wszystkich tych kolegów naszego ministra wcale nie musiało podsyłać GRU. Sam ich sobie wybrał, bo innych nie bardzo mógł – w narodowo-katolickim podziemiu, w równoległych strukturach w UOP, w gazecie dla antysemitów, wokół polonijnych klubów i wreszcie na weekendowych poligonach dla podstarzałych chłopców w krótkich spodenkach. Bo z tą formacją narodowej polskiej prawicy jest trochę jak z Niemcami w piłkarskim bon mocie Linekera: na końcu i tak wygrywają Ruscy.

Macierewicz, co do Ruskich chodził pod amerykańską flagą

Co z orędzia Junckera wynika dla Polski? Dobre i złe wiadomości

Scenariusz dla Unii

Unia nabrała wiatru w żagle, ale stare podziały wcale nie zniknęły – wynika z corocznego orędzia przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej

European People’s Party/Flickr CC by 2.0

Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wygłosił orędzie o stanie Unii i przyszłości Wspólnoty po wyjściu z niej Brytyjczyków. Jednak o brexicie wcale dużo tam nie było. Więcej Juncker mówił o praworządności, jedności, budżecie i polityce imigracyjnej. I o tym, że Unia potrzebuje solidarności i współpracy, że jest dobrym projektem i najpewniej jeszcze się rozrośnie, ale na pewno nie w ciągu najbliższych 7 lat.

Mówiąc o praworządności, miał na myśli Polskę i Węgry, z którymi Unia od wielu miesięcy toczy o to boje. Juncker podkreślał, że praworządność nie może być w Unii jedną z opcji, tylko obowiązkiem. Przypominał też, że kraje przystępujące do Unii scedowały na Trybunał Sprawiedliwości kompetencje podejmowania decyzji jako na ostateczną instytucję, więc teraz powinny respektować wydawane przez Trybunał wyroki.

Jaka Unia według Junckera?

Było o jednym kapitanie, który miałby stanąć na czele europejskiego statku. Bo, jak stwierdził, zarządzanie wówczas byłoby bardziej skuteczne i przejrzyste. Urząd kapitana miałby powstać z połączenia stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa Komisji Europejskiej. Uprzedzając złośliwości, Juncker dodał, że ani on, ani Donald Tusk na to stanowisko nie zamierzają kandydować.

Było też o budżecie i o strefie euro, do której oczywiście Juncker zachęca, a dla tych, którzy się wahają, zapowiada uruchomienie specjalnego instrumentu przedakcesyjnego, który pomagałby finansowo krajom w pokonaniu okresu przejściowego i przygotowaniu do przyjęcia wspólnej waluty. Na szczęście dla Polski Juncker nie zapowiedział oddzielnego budżetu strefy euro, choć niestety przedstawił plan osobnej linii budżetowej, która w ramach istniejącego unijnego budżetu obowiązywałaby tylko kraje eurolandu.

Juncker zapowiedział też utworzenie unijnego urzędu nadzoru prawa pracy, który miałby się zajmować m.in. egzekwowaniem przepisów dotyczących pracowników delegowanych. Wspomniał też o unijnym ministrze gospodarki i finansów, który jednocześnie byłby przewodniczącym eurogrupy, oraz o przekształceniu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego w Europejski Fundusz Walutowy przy Unii.

Generalnie przesłanie było pozytywne. Unia falę populizmu ma już za sobą, teraz nabrała wiatru w żagle i ma płynąć dalej. Juncker starał się łagodzić, a nie podsycać podziały. Jednak dyskusja po jego wystąpieniu pokazuje, że podziały wewnątrz Unii nadal są bardzo ostre.

Posłowie Parlamentu Europejskiego, którzy wysłuchali przemówienia, podzielili się w jego ocenie. Były słowa podziękowania i wsparcia. Przypomnienie, że jeszcze dwa lata temu w Unii była atmosfera marazmu, a dziś panuje raczej klimat nadziei. Wystąpienia na temat tego, jak ważna jest demokracja, i refleksje, że w Unii jednak znacznie więcej nas łączy, niż dzieli.

Krytyczne głosy posłów po wystąpieniu Junckera

Jeden z europosłów przypominał, że z wieloma sprawami, takimi jak choćby wspomniane przez Junckera cyberbezpieczeństwo, nad którym Komisja będzie się mocniej teraz pochylać, pojedyncze państwa nie poradziłyby sobie same, a jako Wspólnota będą silniejsze. Dla wielu państw i w wielu sprawach Unia nadal jest kompasem, wobec którego te państwa się orientują. I warto o tym pamiętać.

Nie obyło się bez krytyki, i to bardzo ostrej. Nigel Farage twierdził, że Unia nie wyciągnęła z brexitu żadnej lekcji. Postępuje podobnie jak przed brytyjskim referendum. Było o niesłuchaniu obywateli i o unijnej arogancji. A poseł Zielonych przypominał, że złość, która gotuje się w wielu obywatelach Unii, wcale nie wyparowała.

Często słychać też było: „popieramy, ale czujemy niedosyt”, bo za mało pan zaproponował zmian, przedstawił pan tylko unijne bolączki, a nie usłyszeliśmy żadnych konkretnych rozwiązań, takich jak choćby zmuszenie wielkich korporacji do płacenia podatków.

Bliższa ciału koszula, więc wielu europosłów mówiło o sprawach, które dla nich teraz są najważniejsze. Hiszpan wypomniał przewodniczącemu Komisji Europejskiej, że ten nie wspomniał w przemówieniu o Katalonii, Czech, że Juncker zapomniał wymienić Czechy wśród państw, które w przyszłym roku będą obchodziły stulecie niepodległości, a Greczynka – że trzeba wyciągnąć sankcje wobec tych, którzy nie przestrzegają swoich zobowiązań i nie biorą udziału w relokacji imigrantów, co znacznie odciążyłoby Grecję i Włochy.

Najsmutniejsze jednak było to, że sala Parlamentu Europejskiego świeciła właściwie pustkami, a pod koniec debaty przewodniczący frakcji zaczęli się ze sobą sprzeczać, która z parlamentarnych frakcji pracuje, a która tylko mówi.

polityka.pl

PiS mocny w sondażach. Co może zaszkodzić potędze Kaczyńskiego?

PiS – 36 proc., PO – 16 proc. – takie wyniki przynosi najnowszy sondaż Kantar Public. Do Sejmu weszłyby jeszcze Kukiz’15 (9 proc.) i Nowoczesna (8 proc.).

Tłoczno jest w okolicach progu wyborczego, gdzie o parlamentarne życie walczyłyby SLD, PSL i Razem. Komentowanie sondaży staje się zajęciem coraz bardziej rutynowym. Kolejne badania pokazują, że PiS ma bezpieczną przewagę nad opozycją i na pozór nic nie jest w stanie mu zaszkodzić.

O przyczynach tego stanu rzeczy pisano i mówiono już wiele. Od wyborów minęły zaledwie dwa lata (i to niecałe), czyli tyle co nic. Rządzący nie zdążyli zrazić swoich wyborców, a opozycja – zmobilizować własnych. Jarosław Kaczyński ma skądinąd łatwiej niż Donald Tusk, który musiał obsługiwać kilka fortepianów, przygrywając to konserwatystom, to liberałom, to socjaldemokratom. Prezes PiS musi utrzymać przy sobie socjalnie nastawioną prawicę, i to mu się znakomicie udaje za sprawą programów socjalnych, antyelitarnej retoryki i sprzeciwie wobec uchodźców. Przyprawione to jest godnościowo-mocarstwową retoryką, wbijane do głów przez niezawodną TVP, utrwalane przez wierne tygodniki.

Po drugiej stronie jest opozycja, która, wedle najkorzystniejszej dla niej interpretacji, dobre pomysły ma, ale postanowiła się z nimi nie obnosić.

Czy PiS może tę przewagę roztrwonić?

Dużo ciekawsze od roztrząsania przyczyn wydaje się dziś pytanie o to, czy PiS może tę przewagę roztrwonić. Wydaje się, że trzy (niewykluczające się zresztą) drogi mogą prowadzić w stronę takiego rozwiązania.

Pierwsza z nich to oczywisty i niedający się obronić przykład niesprawności rządzenia. W edukacji, ochronie zdrowia, górnictwie, usuwaniu skutków katastrof żywiołowych. To nie musi nastąpić nagle, to się może, mówiąc potocznie, rządzącym nazbierać. Nawałnica na Pomorzu nie osłabiła PiS, ale jeśli standard zachowania wyznaczy pan wojewoda gdański z panem ministrem Błaszczakiem, to kolejne kataklizmy mogą już rządzących zaboleć.

Druga droga do osłabienia PiS prowadzi przez pychę. Przekonanie „nam wolno więcej” towarzyszyło każdej wielkiej formacji, aż stawały się małe lub znikały z Sejmu. Zrobienie partyjnej kampanii w sprawie sądów za 19 mln zł z państwowych spółek jest rodem z bananowej republiki. Nie osłabi pewnie PiS od razu – tak jak nie załatwił go pan Misiewicz – ale się doń przyklei. Będzie uwierało, będzie swędziało i śmierdziało coraz bardziej. Coś o tym mechanizmie może powiedzieć Platforma. Przypomnijmy – nagrania z afery podsłuchowej zostały ujawnione w czerwcu 2014 r., a jeszcze w marcu 2015 r. PO prowadziła z PiS aż 13 pkt. proc.

Trzecia droga to wstrząsy na prawicy. Kaczyński spotkał się ostatnio z Andrzejem Dudą nie dlatego, że się za prezydentem stęsknił, lecz by go wybadać. Duda dwoma wetami o mały włos nie doprowadził do otwartej wojny na górze. Szeroki elektorat mógł nie zauważyć antyprezydenckich wywiadów Zbigniewa Ziobry, obraźliwych dla głowy państwa tekstów w sprzyjającej Antoniemu Macierewiczowi „Gazecie Polskiej”, pomruków ze strony zakonu; dłuższej konfrontacji przecież już nie przeoczy. Jedność – i sondażowa za nią premia – nie jest dana raz na zawsze. A co jeśli Duda zostanie wypchnięty z obozu PiS? Albo sam zechce go opuścić? Przybywa rozmówców – także w rządzie – którzy snują takie, wydawałoby się fikcyjne, scenariusze.

polityka.pl

%d blogerów lubi to: