Wieża ze szkła Kaczyńskiego

Prezes PiS jest – jak wiadomo – człowiekiem wielu talentów. Odkrywamy właśnie kolejny – kontrolowana przez jego partię spółka chce inwestować w nieruchomości. W centrum Warszawy ma powstać 140-metrowy biurowiec.

Możemy być jednak spokojni o los przedsięwzięcia, bo zajmują się nim „fachowe” kadry. Jak pisze „Newsweek”, inwestycję wartą miliony złotych pilotuje sekretarka prezesa, Barbara Skrzypek, jego kierowca oraz Janina Goss – przyjaciółka domu Kaczyńskich, nazywana „specjalistką od weków”. Nie będzie miała dla nich znaczenia drobnostka – o działkę, na której miałby stanąć biurowiec upomina się rodzina dawnego właściciela.

140-metrowa wieża ze szkła ma zostać zbudowana w Warszawie przy zbiegu ulic Towarowej i Srebrnej. To ścisłe centrum stolicy, ze stacją metra, torami tramwajowymi i szybką koleją na lotnisko. Zakładana inwestycja to ogromny biurowiec, z częścią usługowo-handlową i czterokondygnacyjnym garażem podziemnym. Na dole znaleźć się mają lokale usługowe i handlowe. Sama działka jest warta 120-130 mln zł.

Wybudowanie takiego kolosa nie jest łatwe. Kontrolowana przez PiS spółka Srebrna stara się o to od trzech lat, a na działce stoi budynek. Najpierw więc wystąpiła do miasta o wykreślenie go z gminnej ewidencji zabytków. Udało się to latem 2015 r., kiedy działka została wykreślona z ewidencji za pośrednictwem Piotra Brabandera, ówczesnego stołecznego konserwatora zabytków. Do tego trzeba dodać ekspertyzę zamówioną przez spółkę. Chociaż obiekt pochodzi z przełomu XIX i XX w. jego wartość historyczna ma być „zerowa”. Kto napisał opracowanie? Według „Newsweka” zrobił to prof. Jakub Lewicki, który po przejęciu władzy przez PiS zyskał posadę mazowieckiego konserwatora zabytków.

Teraz pozostaje oddalić roszczenia byłych właścicieli, na co pewnie też PiS znajdzie sposób. Droga do zbudowania „Kaczyński Tower” stanie otworem, a rzeka pieniędzy spłynie do fundacji imienia Lecha Kaczyńskiego, która patronuje przedsięwzięciu.

koduj24.pl

TVP pozywa dziennikarzy za teksty o opolskim festiwalu

Agnieszka Kublik, 22 maja 2017

Jacek Kurski

Jacek Kurski (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Telewizja Polska oświadczyła w poniedziałek, że skierowała pozwy przeciwko Agorze (wydawca „Wyborczej”), Grupie Wirtualna Polska, Ringier Axel Springer Polska i Newsweek Polska. Według TVP ostatnie publikacje w mediach na temat festiwalu „dodatkowo zaogniły sytuację wokół 54. KFPP w Opolu ze szkodą dla wydarzenia, artystów i widzów”.

TVP od kilku dni milczy w sprawie opolskiego festiwalu. Nadal nie wiadomo, czy 9 czerwca zacznie się święto polskiej piosenki. Prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski chciałby koncert ratować, przesuwając go na jesień. W poniedziałek wstrzymał przejęcie amfiteatru przez TVP i budowę sceny. – Nie zgodzę się na festiwal kiczu. Jeśli będzie taka potrzeba, to zorganizujemy sami imprezę w innym terminie – deklaruje Wiśniewski. Na Woronicza miał się dziś zebrać sztab kryzysowy i radzić, czy i jak ratować festiwal w sytuacji, gdy większość artystów w Opolu śpiewać nie chce. Pierwsza wycofała się Kayah – bo TVP nieoficjalnie ją poinformowała, że nie życzy sobie, by śpiewała w Opolu. Potem Katarzyna Nosowska. Maryla Rodowicz – po śmierci matki. Wreszcie Andrzej Piaseczny, Michał Szpak, Kasia Cerekwicka, Grzegorz Hyży, Papa D., Urszula, Pectus, AudioFeels, Kombii, Kasia Popowska, Lanberry, Arek Kłusowski, Tatiana Okupnik i Kasia Kowalska.

Po drodze sama TVP wyrzuciła z koncertu premier zespół Dr Misio Arkadiusza Jakubika (wcześniej się na jego występ zgodziła). Tłumaczyła się „nieemisyjnym charakterem” teledysku do piosenki „Pismo”.

CZYTAJ TAKŻE: Z udziału w festiwalu w Opolu zrezygnowało już ponad 20 artystów. Prezydent miasta chce przejąć organizację od TVP

Zobacz:

Materna do Rodowicz: Brawo! To trudna decyzja, ale przepraszam Cię Marylko, decyzja męska

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21838301,video.html

TVP: Media zaogniły sytuację

Co na to TVP? Spółka w poniedziałek przesłała nam oświadczenie. „W związku z pojawiającymi się w prasie i uporczywie powtarzanymi w mediach informacjami, jakoby w TVP funkcjonowała cenzura artystów występujących w Festiwalu Opole 2017, TVP oświadcza, że takie twierdzenia są nieprawdziwe i naruszają dobre imię Spółki – czytamy w nim. – Nie godząc się z tymi zarzutami, które wciąż są bezkrytycznie powielane, Telewizja Polska skierowała pozwy o ochronę dóbr osobistych przeciwko wydawnictwu Agora, Grupie Wirtualna Polska, Ringier Axel Springer Polska i Newsweek Polska”.

TVP podkreśla, że „wiele z tych publikacji miało miejsce pomimo stanowiska TVP, a także nawet po wypowiedzi Pani Maryli Rodowicz, z których wynikało wprost, że TVP nie cenzuruje zaproszonych przez Nią artystów, w tym m.in. KAYAH”. „Publikacje, które nie tylko ignorowały stanowisko TVP, ale również wypowiedź Pani Maryli Rodowicz, dodatkowo zaogniły sytuację wokół 54. KFPP w Opolu ze szkodą dla wydarzenia, artystów i widzów” – kończy się oświadczenie.

wyborcza.pl

Polska mistrzem Polski

1/62

>

Tomasz Leśniak, Rafał Skarżycki, 2017.05.22

Zdjęcie numer 0 w galerii - Polska mistrzem Polski

Rys. Tomasz Leśniak, Rafał Skarżycki

Komiks z cyklu ”Polska mistrzem Polski”
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 4 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 5 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 6 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 7 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 8 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 9 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 10 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 11 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 12 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 13 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 14 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 15 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 16 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 17 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 18 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 19 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 20 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 21 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 22 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 23 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 24 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 25 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 26 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 27 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 28 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 29 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 30 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 31 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 32 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 33 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 34 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 35 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 36 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 37 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 38 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 39 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 40 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 41 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 42 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 43 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 44 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 45 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 46 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 47 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 48 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 49 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 50 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 51 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 52 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 53 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 54 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 55 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 56 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 57 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 58 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 59 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 60 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 61 w galerii Polska mistrzem Polski
  • Zdjęcie numer 62 w galerii Polska mistrzem Polski

Jeden z najpopularniejszych polskich piosenkarzy, skrzypek, trębacz i kompozytor Zbigniew Wodecki zmarł w poniedziałek w Warszawie – poinformowano na oficjalnej stronie internetowej artysty.

Zbigniew Wodecki miał 67 lat. 5 maja Zbigniew Wodecki przeszedł operację bypass-ów, trzy dni później doznał rozległego udaru mózgu. – „Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych obrażeń. Odszedł od nas w dniu 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim. Zostanie pochowany w ukochanym Krakowie” – napisano na stronie artysty.

Wodecki był jedną z najważniejszych postaci polskiego świata muzycznego. Wodecki był wszechstronnym muzykiem – wirtuozem skrzypiec, trąbki i fortepianu, jednocześnie wybitnym wokalistą o wyjątkowych warunkach głosowych, laureatem wielu konkursów i festiwali.

 

Lecą głowy w policji po śmierci Igora Stachowiaka. Pracę tracą m.in. komendanci

mako, dafa, 22.05.2017

Skuty kajdankami Igor był rażony na komendzie paralizatorem

Skuty kajdankami Igor był rażony na komendzie paralizatorem (Fot. ‚Superwizjer’ TVN via YouTube.com)

Jak poinformował rzecznik policji w wyniku kontroli, które na polecenie ministra Błaszczaka prowadzi specjalnie powołany zespół odwołany został komendant wojewódzki policji we Wrocławiu i jego zastępca. Śledczy mają sprawdzić, jak doszło do brutalnego przesłuchania Igora Stachowiaka.

Rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka zdradził na konferencji prasowej, że w związku z przesłuchaniem, podczas którego w ubiegłym roku Igor Stachowiak został wielokrotnie porażony prądem, już dwie osoby zostały odwołane. Pracę stracili Komendant Wojewódzki we Wrocławiu, jego zastępca oraz Komendant Miejski.

Pytany o okoliczności śmierci Igora Stachowiaka i fakt, że był przesłuchiwany w toalecie rzecznik powiedział: – Chcę przeprosić w imieniu policjantów za te sceny, które zostały nagrane. Na coś takiego nie ma przyzwolenia.

Jak podały „Fakty” TVN w czasie konferencji policji w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej odbywało się spotkanie szefa MSWiA z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

Brutalne przesłuchanie Igora Stachowiaka

W niedzielę rozpoczęła się też procedura zwolnienia policjanta, który brutalnie przesłuchał Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu. Decyzję w tej sprawie miał podjąć minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak.

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany przez policję 15 maja 2016 roku na wrocławskim rynku, ponieważ wyglądem przypominał innego podejrzanego. Obezwładniło go wówczas i skuło w kajdanki kilku policjantów. Użyto również wobec niego paralizatora. Mężczyzna trafił na jeden z komisariatów, gdzie po kilku godzinach zmarł. Na wniosek szefa MSWiA sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

„Naturalny ten zgon?”

TVN24 ujawniła w weekend nagranie z paralizatora, którym rażony był 25-latek. Wiadomo, że policjanci użyli paralizatora co najmniej kilka razy. W pewnym momencie, podczas próby przekucia Igora, zauważyli jednak, że ten przestał oddychać. Sprawa od razu budziła ogromne emocje nawet wśród funkcjonariuszy. „Naturalny ten zgon? – No właśnie chyba nie” – to wymiana zdać policjantów, którą ujawnił TVN.

gazeta.pl

Bartłomiej Misiewicz otwiera własną firmę. Zajmie się reklamą i marketingiem

Tomasz Nyczka, 22 maja 2017

Bartłomiej Misiewicz

Bartłomiej Misiewicz (&Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Były rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz otwiera własną agencję marketingową. – Moje plany obejmują reklamę, doradztwo marketingowe i PR – mówi branżowemu miesięcznikowi „Press”.

Własną firmę pod nazwą BBM Bartłomiej Misiewicz założył w połowie maja. Jak informował „Super Express”, firma ma się zajmować tworzeniem kampanii reklamowych, doradztwem i marketingiem. Jej siedziba ma się mieścić na warszawskim Mokotowie. Ale wśród wpisanych do rejestru działalności gospodarczej PKD (Polska Klasyfikacja Działalności) kodów znalazły się też dwa dotyczące pośrednictwa pieniężnego i finansowej działalności usługowej. O co chodzi? Zgodnie z tymi zapisami Misiewicz mógłby się też zajmować działalnością związaną z udzielaniem kredytów i przyjmowaniem depozytów.

W rozmowie z branżowym miesięcznikiem „Press” Misiewicz zaprzeczył jednak, że jego nowa firma zajmie się działalnością finansową.

– Moje plany obejmują reklamę, doradztwo marketingowe i PR, a także usługi z obszaru bezpieczeństwa – wyjaśnia.

Błyskawiczna kariera protegowanego Macierewicza

Bartłomiej Misiewicz to symbol nepotyzmu rządów PiS. W przeszłości pracował w aptece w Łomiankach. Do Antoniego Macierewicza zgłosił się, gdy miał 17 lat. Nie dostał się do Sejmu, ale – w zamian za lojalność wobec wiceprezesa PiS – został rzecznikiem MON i szefem jego gabinetu politycznego.

CZYTAJ TAKŻE: Kariera zawieszonego przez prezesa PiS Bartłomieja Misiewicza: Od aptekarza do speca od dezinformacji

We wrześniu zeszłego roku „Rzeczpospolita” podała, że Misiewicz – mimo że nie ukończył kursu dla członków rad nadzorczych i wyższych studiów – został członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Misiewicz odszedł wtedy z rad nadzorczych spółek PGZ i Energa. Również we wrześniu „Newsweek” napisał, że Misiewicz proponował radnym PO w Bełchatowie koalicję z PiS w zamian za zatrudnienie w państwowej spółce. Misiewicz został wtedy zawieszony przez Macierewicza we wszystkich funkcjach w MON, ale wkrótce wrócił do resortu.

W lutym tego roku media obiegła informacja o imprezie Misiewicza w Białymstoku, na którą miał podjechać rządową limuzyną. W dyskotece miał „oferować stanowiska w obronie terytorialnej”. Prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał wtedy Misiewicza „problemem wizerunkowym”. Z kolei w połowie marca stwierdził, że Misiewicz „musi zniknąć z życia publicznego”.

CZYTAJ TAKŻE: Po pytaniu posłów PO MON ujawnił, ile zarabiał Bartłomiej Misiewicz

W kwietniu „Rzeczpospolita” ujawniła, że Misiewicz dostał pracę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Miał tam być pełnomocnikiem zarządu ds. komunikacji. To wtedy prezes PiS powołał specjalną komisję do sprawy Misiewicza, która zawiesiła byłego rzecznika MON w prawach członka PiS. Misiewicz – tłumacząc tę decyzję „niesamowitą nagonką” na PiS – zrezygnował wtedy z członkostwa w partii.

Bartłomiej Misiewicz zmuszony do rezygnacji. Jak się pożegnał?

Bartłomiej Misiewicz zmuszony do rezygnacji. Jak się pożegnał?

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21634817,video.html

Od tego czasu nie było wiadomo, co dzieje się z byłym rzecznikiem MON. Zamilkł również na swoim Twitterze. W ostatnim wpisie z połowy kwietnia Misiewicz dziękował „za wyrazy sympatii” i przekonywał: „Wiem, że jeszcze dużo zrobimy dla Polski”.

wyborcza.pl

 

Tym razem poważniej, ale z wyjątkami

Mamy w Polsce bezprzykładny w historii demokracji atak na sądy, najwyraźniej przedsięwzięty dla przemycenia wizji ustroju powstałej w Komitecie Politycznym PiS.

Andrzej Duda

Wedle stanu rzeczy sprzed ok. trzech tygodni p. Jaki, wiceminister sprawiedliwości, jako nie byle jaki specjalista od wymiaru sprawiedliwości (zgodnie ze swoimi studiami, zakończonymi uzyskaniem stopnia magistra politologii) był w pełnej i stałej gotowości bojowej na odcinku krytyki sądów. Z drugiej strony: szczerze wyznał, że zawodowo zajmuje się głównie sprawami penitencjarnymi, a „reszta – w tym sądy – to tylko moje obowiązki polityczne i medialne” (za „Wprost” z 7 maja 2017, s. 22).

Niedawno udzielił wywiadu, którego niestety nie udało mi się odszukać w internecie. Pamiętam jednak, że p. (nie byle) Jaki stwierdził, że sądownictwo zostało sprywatyzowane przez samych sędziów. Może chodziło mu o to, że „jest wielu dobrych sędziów tłamszonych przez koterie i od nas dostaną pierwszą szansę w życiu na awans, który blokowała do tej pory »spółdzielnia«” („Wprost”, jw.).

Przypuszczam jednak, że p. (nie byle) Jaki zbyt dosłownie uogólnił swoje własne doświadczenia związane z powiększeniem Opola o kilka gmin wbrew protestom ich mieszkańców (p. Jaki, poseł ziemi opolskiej, wielokrotnie zapewniał, że słucha głosu ludu w sposób nadzwyczajny, a więc nie byle jaki), a także utworzeniem tzw. drużyny Jakiego, tj. zespołu (spółdzielni?) osób znaczących w Opolu, a przede wszystkim robiących tam karierę pod efektywnym protektoratem p. (nie byle) Jakiego.

Nagonka na sędziów i prawników

Pan (nie byle) Jaki wyraził swoją determinację w realizacji ważnych kwestii. Oświadczył był: „Jak mówił Jan Paweł II: każdy z młodych ludzi powinien mieć swoje Westerplatte, czyli zestaw wartości, których będzie bezwzględnie i do końca bronił (…). Zatrzymanie islamizacji to moje Westerplatte. Nigdy się w tej sprawie nie cofnę – choćbym miał wylecieć na zawsze z polityki”.

Rychło okazało się jednak, że wylot p. (nie byłe) Jakiego z polityki jest rzeczą mało prawdopodobną. Rzeczony został przesunięty, zapewne w związku ze swym doświadczeniem w materii prywatyzacji sądów i zapowiedzią bezkompromisowego (jak Rejtan) zatrzymania islamizacji (być może w całym kosmosie), na odcinek reprywatyzacyjny. Został mianowicie przewodniczącym stosownej komisji zajmującej się reprywatyzacją w Warszawie (na razie w dotychczasowych granicach).

Pan (nie byle) Jaki dał świadectwo swej niezwykłej (nie byle jakiej) myśli prawniczej. Zapytany, czy osoby, które nie stawią się na przesłuchanie, zostaną doprowadzone siłą, odrzekł, że to ostateczność, ale nie ma on kompetencji do zarządzenia takich kroków. E tam, chciałoby się powiedzieć, zmieni się kodeks postępowania karnego i będzie po sprawie. Inaczej mówiąc, myśl polityczno-prawna p. (nie byle) Jakiego zaświeci pełnym blaskiem.

Wracając do kwestii prywatyzacji sądów w rozumieniu p. (nie byle) Jakiego: niewykluczone, że p. Duda (prezydent) nieco objaśnił problem. Powiedział mianowicie, że „obecnie obowiązującej konstytucji bronią z jednej strony ci, którzy ją stworzyli. Z drugiej strony bronią ci, którym ona – także w wyniku orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego – gwarantuje pewną pozycję społeczną, pewne pozycje, przynależność do jakiejś elity. Myślę tu na przykład o grupach prawniczych. Proszę pamiętać, że konstytucja była tworzona przez prawników, że w TK orzekali prawnicy”.

To są bardzo nowatorskie stwierdzenia, zwłaszcza to drugie, ponieważ trudno byłoby się spodziewać, że sędziami konstytucyjnymi są prawnicy. Jeśli połączyć wypowiedzi p. Dudy i p. (nie byle) Jakiego, wychodzi na to, że sędziowie TK sprywatyzowali tę instytucję oraz pisanie ustawy zasadniczej. Być może referendum konstytucyjne ma być po to, aby zadowolić niektóre segmenty suwerena, domagające się, aby np. sędziami konstytucyjnymi byli nieprawnicy, a ustawę zasadniczą pisali absolwenci przesławnej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

Władza sądownicza w rękach PiS

Jak jednak zakwalifikować mgr Przyłębską w prywatyzacyjnej perspektywie? Na pewno nie broni obowiązującej konstytucji. A jak jest z orzekaniem w TK? Dochodzą słuchy, że mgr Przyłębska eliminuje z orzekania tzw. starych sędziów. Faktycznie, spojrzenie na stronę internetową potwierdza tę tendencję, która, jak powiadają niektórzy obserwatorzy, wypływa z troski, aby nie pojawiały się zdania odrębne, zwłaszcza w takich sprawach jak np. legalność wyboru p. Gersdorf na I Prezesa Sądu Najwyższego.

Ta sprawa ma być rozstrzygana w na posiedzeniu TK 22 czerwca. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w składzie orzekającym znalazł się p. Morawski. Już nie tyle chodzi o to, co rzeczony naopowiadał w Oksfordzie, ale o fakt, że jest nowa opinia biegłych w sprawie wypadku drogowego, w którym p. Morawski uczestniczył. Ta druga ekspertyza potwierdza pierwszą i orzeka, że oksfordzki bohater był sprawcą wypadku.

Ciekawe, co postanowi mgr Przyłębska? Na razie stwierdziła, że dyskusja w sprawie wypowiedzi p. Morawskiego w Oksfordzie winna być zakończona, skoro on sam przeprosił tych, którzy poczuli się nią urażeni. Pewnie p. Morawski przeprosi poszkodowanego w kolizji, a mgr Przyłębska uzna to za zakończenie sprawy. Wszystko staje się spójne przy założeniu, że TK dawniej nie orzekał, a prawdziwe wyrokowanie zaczęło się wtedy, gdy mgr Przyłębska objęła swoją funkcję i spolegliwie ją realizuje przy walnej pomocy p. Muszyńskiego.

Gdy nowa pani prezes obejmowała swe stanowisko, p. Duda wyraził nadzieję, że sprawy w TK zostaną uporządkowane. I stało się, co znakomicie ilustruje kazus p. Morawskiego. Porządek musi być. Porzucając ironię: wygląda jednak na to, że obecna sytuacja w sądzie konstytucyjnym zwiastuje to, co stanie się w całym sądownictwie (por. też ten tekst), łącznie z tym, że liczba spraw rozstrzygniętych w TK maleje. Towarzyszy temu bezprzykładny w historii demokracji atak na sądy, najwyraźniej przedsięwzięty dla przemycenia wizji ustroju powstałej w Komitecie Politycznym PiS, opartej na koncepcie podporządkowania trzeciej władzy tym, którzy są dysponentami władzy wykonawczej.

Kretynizm prawniczy

Pan Duda niedawno wspomniał o synach i wnukach zdrajców, którzy jeszcze mają wpływ na życie polityczne w Polsce: „Miejmy tego świadomość, że dzisiaj dzieci i wnuki zdrajców Rzeczypospolitej, którzy tutaj walczyli o utrzymanie sowieckiej dominacji nad Polską, zajmują wiele eksponowanych stanowisk w różnych miejscach, w biznesie, mediach. Oni nigdy nie będą chcieli się zgodzić na to, żeby prawda o wyczynach ich ojców, dziadków i pradziadków zdominowała polską narrację historyczną, będą zawsze przeciwko temu walczyli”.

Niektórzy komentatorzy zarzucili p, Dudzie, że posłużył się elementami rasizmu à la 1968 r. Nic podobnego: w zacytowanej wypowiedzi nie znajdują się jakiekolwiek nawiązania do kwestii rasowych. Łatwo jednak dostrzec inną paralelę, np. ze znanym przesłaniem Saint-Justa: „Nie ma wolności dla wrogów wolności”. I jego rozmaitymi wariantami, np. z października 1917 r. czy początków 1982 r.

W samej rzeczy wypowiedzi p. Dudy i p. (nie byle) Jakiego o sądach wręcz sugerują, że większość dotychczas owych sędziów reprezentuje tzw. kretynizm prawniczy (termin Lenina), zwłaszcza w orzekaniu. Z tym dobrze zestraja się teza, że prawo nie jest najważniejsze (pp. Morawieccy, senior i junior), że w miarę postępów dobrej zmiany nasila się opór przeciw niej (pewien nadzwyczajny poseł), co jest wariantem znanej tezy o zaostrzającej się walce klasowej w miarę postępów budowy socjalizmu. Wszelako nic nam nie grozi, bo w Polsce jest demokracja, może najlepsza w Europie. Kwalifikacja „może” zniknie, gdy polskiej demokracji będzie strzegło 50 tys. żołnierzy obrony terytorialnej pod bezpośrednią komendą p. Macierewicza.

Potomkowie niegdysiejszych Polan

Jedna ze szkół użyczyła księdzu sale dla odbycia spowiedzi wielkanocnej. Pan Kopeć, wiceminister oświaty, wyjaśnił, że wszystko jest OK, ponieważ szkoła nie jest zdefiniowana jako instytucja świecka, ma pomagać rodzicom w wychowaniu ich pociech, a ponadto takie wykorzystanie pomieszczeń szkolnych może być potraktowane jako gwarancja wolności sumienia i wyznania w sensie konstytucyjnym.

Pan Kopeć nie zauważył jednak, że wedle konstytucji Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo, a szkoła publiczna jest instytucją państwową. Jak podaje prasa, jeden z proboszczów podziękował Bogu za likwidację gimnazjów. Wygląda więc na to, że p. Zalewska została nie tyle boginią, ile wręcz Bożycą. I słusznie, bo tak układa reformę edukacyjną, aby wychować nowego człowieka stworzonego po to, aby aprobować pomysły dobrej zmiany, np. w sprawie kwalifikacji na sędziego, kierowania się sprawiedliwością, nie prawem, stosunku do dzieci i wnucząt zdrajców itd.

Tak wyedukowany(a) obywatel(ka) natychmiast zrozumie, dlaczego p. Duda w kampanii wyborczej aspirował do roli prezydenta wszystkich Polaków, a półtora roku później szczerze powiada, że przecież wybrała go tylko połowa (z niewielkim naddatkiem), a więc tylko część obywateli polskich. Zaraz zresztą okazuje się, że p. Duda jest prezydentem wszystkich Polaków, ale kwantyfikator „wszystkich” stosuje się tylko do zbioru lepszych potomków niegdysiejszych Polan. I to jest szerszy kontekst nienawistnego języka obficie stosowanego przez dysponentów dobrej zmiany.

Rządzący a świat

Pan Waszczykowski ostro zareagował na krytykę angielszczyzny tekstu stanowiska polskiego MSZ wobec krytyki, jaką p. Macron skierował wobec Polski. Angliści znaleźli sporo błędów, które, zdaniem jednego z nich, skompromitowałyby maturzystę z Pucka. Pan Waszczykowski zdecydowanie stwierdził, że „nie ma błędów, to inny żargon”. W samej rzeczy: napisanie „we are following with interest”, a nie „we are carefully following”, jest tylko kwestią innego żargonu, pewnie rodem z San Escobar.

Skoro jesteśmy już przy francuskich wyborach, to bardzo wyróżnił się p. Pereira, jeden z asów prawicowego dziennikarstwa w Polsce. Oglądał on debatę p. Macrona i p. Le Pen. W pewnym momencie podał on, że poparcie dla pierwszego wynosi 38 proc., a dla drugiej 46 proc. Zwrócono mu uwagę, że wziął licznik upływu czasu za wskaźniki poparcia. Nie uwierzył. Po jakimś czasie, gdy oboje kandydaci mieli po 51 jednostek, ktoś zauważył, że suma przekroczyła 100 proc. „To tak jak w sondażach dla TVP Info” – skomentował inny obserwator.

Nie próżnował też p. Czarnecki (Richard). Bawił w Turkmenistanie. I tak relacjonował („Wprost”, 7 maja, s. 106): „W siedzibie ichniego rzecznika praw obywatelskich słyszymy (…), że gdy chodzi o prawa człowieka, jest znakomicie. Gdy Estończyk Urmas Paet, z którym tu jestem, przez dekadę minister spraw zagranicznych tego kraju, ma wątpliwości, słyszy, że społeczeństwo turkmeńskie jest tradycyjne, kieruje się religijnymi wartościami islamu i kierować będzie. Przynajmniej jasne postawienie sprawy. Mój kolega Bałt milknie”.

Wygląda jednak na to, że „ichni” ombudsman wcześniej zapytał p. Czarneckiego, co ma odpowiedzieć natrętnemu poszukiwaczowi nieprawidłowości w realizacji praw człowieka w Turkmenistanie. Pan Richard pewnie mu poradził mniej więcej tak: „Nie ma sprawy. Podyktuję ci coś na kształt naszej odpowiedzi dla Komisji Weneckiej, gdy ta bezprawnie mieszała się w wewnętrzne sprawy Polski. Zmień »poszanowanie konstytucji« na »prawa człowieka«, »społeczeństwo polskie« na »społeczeństwo turkmeńskie« oraz »katolicyzmu« na »islamu«, i będziesz miał, jak znalazł”. Analogia okazała się w pełni trafiona.

 

polityka.pl

PONIEDZIAŁEK, 22 MAJA 2017

PO jutro złoży wniosek o powołanie komisji śledczej ws. Igora Stachowiaka

10:37

PO jutro złoży wniosek o powołanie komisji śledczej ws. Igora Stachowiaka

Policja i prokuratura skompromitowały się w ciągu tego roku i ten rok pokazał, że nadzór MSWiA nad policją jest fikcją – stwierdził Jan Grabiec na konferencji w Sejmie, zapowiadając wniosek PO o powołanie komisji śledczej. Jak mówił Krzysztof Brejza:

„Wniosek zostanie jutro złożony. Musimy wyjaśnić, jak to się stało, że wobec człowieka skutego kajdankami zastosowano tortury w postaci wielokrotnego rażenia paralizatorem, jak to się stało, że tak bestialskie tortury miały miejsce w ciemnej łazience, jak to się stało, że nie było monitoringu w  tym pomieszczeniu, że w ogóle nie było monitoringu. Zniknął monitoring z komendy, mimo że policjanci mówią, ze taki monitoring jest. Musimy wyjaśnić tez sprawę łapanki osób, które rejestrowały czynności policyjne, łapanki osób, które były zatrzymywane, dowożone potem też na komendę, traktowane w sposób skandaliczny. Sprawa nadzoru – co zrobiła przez rok prokuratura i minister Błaszczak oraz Zieliński w tej sprawie, co zrobiło BSW, KGP?”

Komisja śledcza ma służyć rzetelnemu wyjaśnieniu opinii publicznej, dlaczego doszło do zakatowania tego człowieka, dlaczego minister Błaszczak podejmuje decyzje personalne w policji na skutek ujawnienia sprawy przez dziennikarzy? Dlaczego przez rok nie zrobił w tej sprawie nic, dlaczego śledztwo toczy się w sposób tak ślamazarny? – pytał poseł PO.

10:02

Karczewski: Musimy jak najszybciej wyjaśnić sprawę Igora Stachowiaka

Oglądałem ten reportaż, nawet kilkukrotnie. Muszę powiedzieć, że to wstrząsający widok, jak doszło tam do sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Bardzo dobrze, że to zostało pokazane, że to zobaczyliśmy. Musimy to napiętnować i jak najszybciej wyjaśnić tę sprawę. Dlatego minister Błaszczak powołał natychmiast specjalny zespół – stwierdził Stanisław Karczewski w „Sygnałach dnia” PR1.

Zgadzam się z RPO. Te działania miały znamiona tortur, sadystycznego znęcania się nad człowiekiem. To powinno być jak najszybciej wyjaśnione – dodał marszałek Senatu.

08:56

Petru zapowiada konferencję, na którym ogłosi powstanie zespołu dot. 500+ i zaprosi inne partie do uczestnictwa

Dzisiaj o 11 ogłoszę w parlamencie powołanie zespołu i zaproszę inne partie do uczestnictwa. Chodzi o diagnozę sytuacji, zbadanie wszystkich słabości tego programu [500+], defektów i zaproponowanie rozwiązania, które miałoby szansę na największe porozumienie w tym parlamencie. Zapraszam przedstawicieli PiS-u do tego zespołu po to, żeby na poziomie merytorycznym o tym podyskutować – mówił Ryszard Petru w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

Wczoraj lider Nowoczesnej zapowiedział powołanie zespołu, który ma przekształcić program Rodzina 500+ w “dobry program prorodzinny”.

Konferencja z udziałem Ryszarda Petru i Pauliny Hennig-Kloski odbędzie się o 11:30 w Sejmie przy stolikach dziennikarskich.

08:49

Petru: Na razie odległość Nowoczesnej od PO jest bardzo duża

– Nie jestem koniunkturalny. Uważam, że fair jest powiedzenie, jakie się ma zastrzeżenia w sposób nie rzucając obelg. Na razie wydaje mi się, żę to minimum programowe jest bardzo trudno uzyskiwalne. Tam się jeszcze pojawia kwestia uchodźców. Na razie ta odległość [między PO a Nowoczesną] jest bardzo duża. Są rzeczy, które łączą partie ponad podziałami, obrona TK, niezależności sądownictwa i miejsce Polski w UE. W tych kwestiach będziemy współpracować pomimo fundamentalnych różnic programowych – stwierdził Ryszard Petru w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

Każda partia musi brać pod uwagę przede wszystkim samodzielny marsz [do wyborów] – to scenariusz bazowy, co nie znaczy, że nie bierzemy pod uwagę wariantu, który będzie pragmatycznie zachęcał do koalicji – dodał lider Nowoczesnej.

08:44

Petru: Póki będą propozycje, które sprowadzają nas do Grecji, to nie usiądziemy z PO do stołu

– Nie wyobrażam sobie żadnych dodatkowych wydatków typu 13. czy 14. emerytura. Póki będą propozycje, które łamią zasadę bezpiecznych finansów publicznych, które tak naprawdę sprowadzają nas do Grecji, to nie [usiądziemy z PO do stołu], bo powstaliśmy jako partia, która chce być odpowiedzialna. Tak samo jeżeli chodzi o kwestię wieku emerytalnego. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy byli za niskim wiekiem emerytalnym, bo wyższy jest po to, żeby były wysokie emerytury – stwierdził Ryszard Petru w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

08:36

Petru: 500+ ma całą masę wad, zachęca do kombinowania i dezaktywizuje

– 500+ ma całą masę wad. Pierwszą jest to, że osoby, które mają jedno dziecko, nie dostają. Zachęca do kombinowania – mamy wiele przypadków w Polsce, że jest kombinacja jeżeli chodzi o poziom zarobków i po trzecie, nie promuje aktywności tylko dezaktywizuje – mówił Ryszard Petru w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

To nie jest fair, żeby Polska dawała 500 złotych osobom zamożnym – dodał lider Nowoczesnej.

08:30

Petru: Joanna powiedziała całą prawdę i koniec. Teraz trzeba iść do przodu

– Każdy musi myśleć o sukcesji, ale to nie jest ten moment w historii – stwierdził Ryszard Petru w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet. Jak dodał:

„Konsekwencja jest tam, gdzie zawsze była. W wywiadzie mówię, że Joanna Schmidt powiedziała wszystko, całą prawdę. Potem powiedziałem: kropka, idziemy dalej jako Nowoczesna. Joanna powiedziała całą prawdę. Kropka, idziemy dalej jeżeli chodzi o kwestie związane z Nowoczesną. Nigdy nie komentowałem swojego życia prywatnego i konsekwentnie będę się trzymał tej zasady. Joanna powiedziała całą prawdę i koniec. Teraz trzeba iść do przodu”

08:00

Warchoł: Nie wiem, w którym momencie uczestnicy Kongresu Prawników mieli się czuć obrażeni

– Nie wiem, w którym momencie mieli się czuć obrażeni [uczestnicy Kongresu Prawników]. Czy słowa o komunistycznych sędziach i tak uraziły? Na sali byli 30-40 latkowie, owszem. Kilka tygodni temu prof. Piotr Kruszyński złożył wniosek do sądu o nagrywanie rozprawy. Z czym się spotkał? Z odmową z uzasadnieniem, że to narusza godność sędziego, niezawisłość i niezależność. Co łączy te dwie sprawy? Sposób myślenia jest dokładnie ten sam. Za nierozliczeniem się stały korporacyjne interesy, ochrona środowiska sędziowskiego. Tak samo korporacyjny sposób myślenia przemawia za tym, że nawet tak znaną i słynną osoby sąd traktuje z buta, mówiąc, że to narusza niezawisłość – stwierdził Marcin Warchoł w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

Jak dodał, nie żałuje tego, co powiedział. – Dialog cały czas trwa. Wyszliśmy bardzo daleko – to środowisko będzie zgłaszać kandydatów i tylko środowisko. Politycy nie będą – mówił wiceminister sprawiedliwości.

07:50

Warchoł: Prokuratura ma czyste ręce ws. Igora Stachowiaka. Nie ma absolutnie mowy o żadnym zaniechaniu

– Prokuratura ma czyste ręce. Prowadzi sprawnie postępowanie, analizuje wszystkie wnioski i na te wnioski przystaje. Tutaj absolutnie nie ma mowy o żadnym zaniechaniu – stwierdził Marcin Warchoł w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24, komentując sprawę śmierci Igora Stachowiaka.

To skandal, to absolutnie zasługuje na jak najwyższe potępienie – mówił o rażeniu skutego mężczyzny paralizatorem. – Trudno mówić, że to byli policjanci. To byli bandyci w mundurach i to bez dwóch zdań – ocenił Warchoł.

Opozycja zrobiła z tego pewien happening polityczny, domagając się odpowiedzialności ministra Błaszczaka. Chciałbym wskazać na jeden zasadniczy problem. Źle pojmowana solidarność korporacyjna, zawodowa, tak samo jak w sądach, tak samo w policji, kładzie się cieniem na tej sprawie – dodał wiceminister sprawiedliwości.

300polityka.pl

PONIEDZIAŁEK, 22 MAJA 2017

STAN GRY: GW: Nowoczesna wykorzystuje konserwatyzm PO, Szczerski: PiS dał kilka dowodów, że potrafi się wycofać

300LIVE: Petru o 500+, Petru: Joanna powiedziała całą prawdę i koniec. Teraz trzeba iść do przodu, Warchoł o prokuraturze ws komisariatu i Kongresie prawników http://300polityka.pl/live/2017/05/22/

Z ŻADNYM KRAJEM NIE MAMY TAK INTENSYWNYCH RELACJI JAK Z NIEMCAMI – Konrad Szymański w rozmowie z RZ: “Od powołania rządu Beaty Szydło z żadnym partnerem w Europie nie mamy tak intensywnych stosunków jak z Niemcami. Powody są oczywiste: to nasz kluczowy partner gospodarczy, ale także kluczowy partner dla reformy Unii, najpierw pod kątem politycznym, a być może później także instytucjonalnym. Wynik wyborów we Francji niczego tu nie zmienia”.

TUSK NIE STAŁ SIĘ REALNĄ TWARZĄ UE – Krzysztof Szczerski w rozmowie ze Zbigniewem Parafianowiczem i Michałem Potockim w DGP: “Czy Rada ma stałego przewodniczącego czy sekretariat w zasadzie nie ma większego znaczenia. Przewodniczący – poza kwestiami protokolarnymi – nie stał się realną twarzą UE. Wszyscy raczej i tak czekają na wynik wyborów w Niemczech”.

PIS DAŁ KILKA DOWODÓW, ŻE POTRAFI SIĘ WYCOFAĆ – mówi Szczerski w DGP: “W ostatnim czasie partia rządząca dała kilka dowodów, że potrafi się wycofać. Chciałbym, żeby Frans Timmermans posłuchał konferencji prasowej prezesa Jarosława Kaczyńskiego o dwukadencyjności i zrozumiał, że polityk odpowiedzialny czasami po prostu staje w świetle kamer i przyznaje, że wycofuje się z jakiegoś pomysłu. Komisarz Timmermans w tym momencie, w mojej ocenie, nie daje przykładu takiej odpowiedzialności”.

AMBASADY ZAWIODŁY INFORMACYJNIE – Szczerski w  DGP: “Po naszej stronie i po stronie naszej dyplomacji niekiedy można dostrzec niewystarczający lub niezbyt skuteczny wysiłek informacyjny i perswazyjny. Gdy jestem na spotkaniach w zagranicznych ośrodkach analitycznych czy na uniwersytetach po wyjaśnieniu tego co dzieje się w Polsce często słyszę: „dlaczego dowiadujemy się o tym pierwszy raz”. W tym sensie nasze ambasady, zwłaszcza na początku funkcjonowania rządu premier Szydło, zawiodły informacyjnie. To się teraz punktowo poprawia”. http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/550331,szczerski-wywiad-timmermans-opinia.html

ADAM MICHNIK O KOLEJNEJ KADENCJI PIS – BĘDZIE BIAŁORUŚ – mówił w Pile: “Wiem, że jeśli pozwolimy im rządzić przez drugą kadencji, to znaczy że wolimy Polskę, która przypominać będzie Białoruś niż prężny kraj zachodnioeuropejski. Dziś Polacy dali rządzić najgorszemu rządowi, jaki się może Polsce trafić”. http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,21808752,adam-michnik-w-pile-pis-po-raz-drugi-wyborow-nie-wygra.html

NACZELNY SE SZYDZI Z SĘDZIÓW – jak pisze Sławomir Jastrzębowski: “Skończył się Kongres Prawników Polskich, dawno nie byłem tak zażenowany tym, co zobaczyłem i usłyszałem. Do annałów sądownictwa polskiego przejdą słowa wypowiedziane przez pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf. Powiedziała między innymi: „Powinno się wychodzić do ludzi i przekonywać, że my jesteśmy ludźmi, jak każdy inny, a nie jakąś mafią”. No skąd jej przyszło do głowy, że zwykli ludzie mogą uważać sędziów za jakąś mafię? No skąd? A może coś jest na rzeczy? Skoro przez lata nie udało się skazać na dzień więzienia czerwonego zbrodniarza Kiszczaka, a udało się wsadzić do więzienia na miesiące desperata Miernika, który protestując w sprawie bezkarności Kiszczaka, rzucił w sędzię tortem, to przecież oznacza, że nasz system sędziowski jest prędki i sprawiedliwy. Prawda? Trzeba wiedzieć, kogo skazywać, a kogo nie”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/sedziowie-jestesmy-wami-geboko-zawiedzeni_995068.html

PRAWO PONAD PYCHĄ WŁADZY – GW.

PRAWNICY POKAZALI SIŁĘ – jedynka RZ.

ZAMIAST ZGODY GROŹNE SŁOWA – JEDYNKA DGP O KONGRESIE SĘDZIÓW.

DEMOKRATYCZNA POLSKA BYŁA NA TEJ SALI – Wojciech Czuchnowski w GW: “W carskiej Rosji na kogoś takiego jak Warchoł mówiło się „stupajka”. Pasuje jak ulał do prostackich wywodów tego urzędnika czy raczej czynownika władzy. W sobotę sędziowie, adwokaci i radcy prawni dali wyraz odwagi, solidarności i godności, której oczekują od nich wolni Polacy. Demokratyczna i praworządna Rzeczpospolita była na tej sali”. http://wyborcza.pl/7,75968,21840268,tam-byla-polska.html

NOWOCZESNA MA PLAN – GW.

NOWOCZESNA WYKORZYSTAŁA KONSERWATYZM PO – GW: “Nowoczesna postawiła też – jak wcześniej zapowiadała – na sprawy światopoglądowe, wykorzystując niezdecydowanie i konserwatyzm Platformy Obywatelskiej”. http://wyborcza.pl/7,75398,21843733,nowe-otwarcie-nowoczesnej.html

NOWOCZESNA JAKO JEDYNA MA ODWAGĘ – pisze w GW Witold Gadomski: “Niedzielna konwencja partii Petru była początkiem ofensywy. Nowoczesna pokazała program liberalny, który nie zyska masowego poparcia, ale może zapewnić tej partii mocną pozycję na scenie politycznej. Zaletą programu jest spójność i brak wewnętrznych sprzeczności. PO atakuje rząd za to, że zadłuża Polskę, a jednocześnie opowiada się za utrzymaniem i rozszerzeniem programu 500+. Nowoczesna jako jedyna partia ma odwagę zapowiedzieć wycofanie się z tego programu. Jego beneficjenci oczywiście na Petru nie zagłosują, ale ci, którzy finansują program – przedsiębiorcy, osoby wyżej zarabiające, rodziny z jednym dzieckiem, których w Polsce jest coraz więcej – zapowiedź Nowoczesnej mogą przyjąć pozytywnie”. http://wyborcza.pl/7,75968,21844257,nowoczesna-atakuje.html

W RYTMIE LIBERALIZMU – RZ o .N.

RZĄD MA 505 LIMUZYN I JESZCZE MU MAŁO – Fakt. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/rzad-ma-505-limuzyn-i-kupuje-kolejne/bpw2h9p

CZY NICZEGO NIE NAUCZYLIŚMY SIĘ PO AWANTURZE O SZEFA RE – Marek Cichocki w RZ: “Jest nowy pomysł, żeby rozpisać w Polsce referendum dotyczące migrantów, gdyby Komisja Europejska chciała nas zmusić karami do przyjęcia mechanizmu ich relokacji. To fatalny pomysł, będący receptą na kolejną katastrofę w polskiej polityce europejskiej. Czy naprawdę niczego się nie nauczyliśmy po marcowej awanturze o wybór przewodniczącego Rady?” http://www.rp.pl/Felietony/170529870-Marek-A-Cichocki-Nieodpowiedzialna-odpowiedz-na-nieodpowiedzialna-propozycje.html

LOKALNE REFERENDA BEZ PROGU FREKWENCJI – GW o postulatach ruchów miejskich: “Kongres Ruchów Miejskich ma też bardziej lobować za zmianami w ustawach i otworzyć się na małe i średnie miasta, w których żyje dwa razy więcej ludzi niż w dużych. Jednym z bardziej kontrowersyjnych pomysłów jest domaganie się wprowadzenia lokalnych referendów z zerowym progiem frekwencji”. http://wyborcza.pl/7,75398,21844856,ruchy-miejskie-ida-do-wyborow.html

BEZ ZORGANIZOWANYCH OBYWATELI NIE UDA SIĘ ZBUDOWAĆ STABILNEJ DEMOKRACJI – Jacek Żakowski w GW: “To Polsce i wszystkim nam bardzo kiepsko wróży. Bo nawet jeżeli dzięki kolejnym wyborom uda się odsunąć PiS od władzy, to bez „komitetów” – czyli samoorganizujących się obywateli – i tak nie uda się zbudować stabilnej demokracji. Te „komitety” trzeba tworzyć teraz”. http://wyborcza.pl/7,75968,21844368,czas-komitetow.html

FESTIWAL PIOSENKI POLITYCZNEJ – jedynka GW: “Czy święto polskiej piosenki w ogóle się odbędzie? Dziś pewne jest tylko to, że na scenę Opola 2017 mają wyjść Jan Pietrzak i discopolowy Zenek Martyniuk”. http://wyborcza.pl/7,75398,21844862,z-udzialu-w-festiwalu-w-opolu-zrezygnowalo-juz-ponad-dwudziestu.html

SPEKTAKLULARNA WPADKA DOBREJ ZMIANY – DGP o Opolu i Kurskim: http://muzyka.dziennik.pl/news/artykuly/550302,opole-2017-czyli-spektakularna-wpadka-wizerunkowa-opinia.html

KURSKI TO NAJZDOLNIEJSZY CZŁOWIEK W POLSCE – komentarz GW: “sprowokował pierwszy od czasów stanu wojennego tak masowy bojkot państwowego medium ze strony artystów”. http://wyborcza.pl/7,75410,21844860,festiwal-w-opolu-jacek-kurski-to-najzdolniejszy-czlowiek-w.html

ANTONI MACIEREWICZ O WOT w rozmowie z Markiem Kozubalem w RZ: “Zawsze znajdowali się w historii Polski, także w ostatnich czasach, ludzie, którzy wojskiem pogardzali, wojsko atakowali. Przykro, że dzieje się to wtedy, gdy Polska jest zagrożona. Być może wielu błędów w ostatnich latach byśmy uniknęli, gdyby nie słuchano głosów ludzi, którzy mówią, że nie ma żadnego zagrożenia, a wojsko jest niepotrzebne. Nazywanie żołnierzy WOT „mięsem armatnim” to są niegodne i haniebne słowa”. http://www.rp.pl/Rzad-PiS/170529887-Antoni-Macierewicz-Obrona-terytorialna-jest-potrzebna.html

ETAP ODBUDOWYWANIA WIZERUNKU DUDY – pisze w GW Rafał Zakrzewski: “Decyzja zapadła. Wchodzimy w etap odbudowywania wizerunku prezydenta. Dlatego Andrzej Duda dostał wolną rękę (być może był wręcz zachęcany), by dyscyplinować ministra Macierewicza, który do tej pory ostentacyjnie lekceważył zwierzchnika sił zbrojnych. Dlatego ostatnio sam Kaczyński obwieścił na konferencji prasowej, że PiS wycofuje się z – ostro forsowanego przez niego – pomysłu wprowadzenia w najbliższych wyborach dwukadencyjności w samorządach”. http://wyborcza.pl/7,75968,21844449,operacja-prezydent-czy-duda-bryknal.html

POSEŁ LIROY MARZEC KONTRA UBER – RZ: “– Rozważamy podjęcie kroków prawnych wobec posła Liroya-Marca, ale jeszcze nie zapadła decyzja w tej sprawie – mówi „Rzeczpospolitej” Magda Szulc z biura prasowego Ubera. I wskazuje na relacje posła z branżą. Jeszcze do początku grudnia Anna Krystowska, wiceprezes stowarzyszenia Skuteczni, które założył Liroy, była prokurentem jednej z korporacji taksówkowych. Wcześniej pełniła funkcję przewodniczącej rady nadzorczej tejże spółki”. http://www.rp.pl/Kukiz15/170529892-Posel-Piotr-Liroy-Marzec-kontra-Uber.html#ap-1

WYŚCIG Z APTEKĄ DLA APTEKARZA – RZ: “Firmy chcą zdążyć przed zmianą prawa i na zapas składają wnioski o zgodę na uruchomienie apteki. Do wojewódzkich inspektoratów farmaceutycznych trafiły ostatnio setki podań o zgodę na otwarcie apteki. – Zalew wniosków jest bezprecedensowy, nigdy nie było ich tak dużo – mówi Paweł Trzciński, rzecznik Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego”. http://www.rp.pl/Farmacja/305219945-Tlumy-chetnych-do-otwierania-nowych-aptek.html

MISIEWICZ NIE MA PRETENSJI DO KACZYŃSKIEGO – SE: “ Przed państwem nic się nie ukryje. Moja firma będzie realizowała się w segmencie doradztwa, bezpieczeństwa czy mediów. Jestem szczęśliwy, że mam własną firmę i będę teraz jej poświęcać czas – mówi nam Misiewicz. Pytany przez nas o kulisy jego odejścia z PiS, sprawę uważa za zamkniętą. – Jestem teraz wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Nie mam do nikogo żalu ani pretensji. Ani do prezesa PiS, ani do innych polityków tej partii – dodaje. Misiewicz odszedł z MON oraz z PiS w ubiegłym miesiącu. Stało się tak po interwencji prezesa Jarosława Kaczyńskiego”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/bartlomiej-misiewicz-szczerze-nie-mam-zalu-ze-kaczynski-mnie-wyrzuci_994798.html

KOTY OPANOWAŁY OGRODY PAŁACU PREZYDENCKIEGO – Fakt: “– Horda kotów opanowała cały teren. Są wszędzie, biegają po ogrodach, niczego się nie boją – opowiada nam polityk bliski prezydentowi Andrzejowi Dudzie”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/palac-prezydencki-opanowany-przez-koty/84zz27w

SYN SZYDŁO SZYKUJE SIĘ DO ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH – SE: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/syn-szydo-szykuje-sie-do-slubow-kapanskich_994830.html

MICHAŁ KAMIŃSKI PISZE KSIĄŻKĘ – ZDJĘCIA W SE: “- To będzie mocna książka, osadzona w polskich realiach. Opowiada o szpiegowskiej i politycznej intrydze związanej z kampanią wyborczą. Wszelkie podobieństwa do osób i zdarzeń są czysto przypadkowe. Będzie to rozrywkowa lektura. Jestem już na ostatnim etapie pisania – mówi Kamiński”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/michal-kaminski-spisuje-wspomnienia-zdjecia_994787.html

CZY LABOUR MOŻE WYGRAĆ? – na blogu 300POLITYKI o wyborach w UK: http://300polityka.pl/wyboryuk/2017/05/21/czy-labour-moze-wygrac/

300polityka.pl

Rafał Zakrzewski Gazeta Wyborcza

Operacja prezydent. Czy Duda bryknął?

21 maja 2017

Prezydent RP Andrzej Duda podczas Święta Narodowego Trzeciego Maja

Prezydent RP Andrzej Duda podczas Święta Narodowego Trzeciego Maja (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Mocno ostatnio aktywny prezydent Duda wie, że jeśli chce myśleć o drugiej kadencji, może sobie trochę pohasać, ale tylko zgodnie z partyjnym scenariuszem

Coraz częściej słychać głosy, że prezydent Duda zamienił aktywność na stoku narciarskim (złośliwsi dodadzą, że śnieg się skończył) na polityczną. Zamierza udowodnić swoją niezależność i pokazać – jak mówił, gdy obejmował urząd – że jest niezłomny. Nie chce już być Adrianem z „Ucha Prezesa” (gdzie tak się nazywa, bo nikt nie potrafi zapamiętać jego prawdziwego imienia). Nie chce być czekającym w przedpokoju do gabinetu Prezesa, bez nadziei na wejście.

Te akty wybijania się prezydenta na niepodległość to: otwarty konflikt z ministrem wojny Macierewiczem; zmiany personalne w Kancelarii Prezydenta (podobno nieuzgadniane z posłem Jarosławem Kaczyńskim); niewyraźne pomruki w sprawie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa czy kadencyjności samorządowców. No i wielki plan na 11 listopada 2018 r. (też podobno samodzielny) – referendum poprzedzające pisanie nowej konstytucji. „Na 100-lecie odzyskania niepodległości DUMNI [wyróżnienie R.Z.] Polacy mają się wypowiedzieć, jakiej chcą przyszłości” – powiedział Duda w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” (15-21 maja).

No i ci dumni Polacy – w tym niektórzy dumni komentatorzy – natychmiast dali się nabrać na to, że są świadkami wykluwania się z poczwarki pięknego motyla. Słowem, że dumny prezydent zmężniał, wchodzi do gry jako poważny jej uczestnik. No i może się stanie tym, kto będzie chronił suwerena przed zapędami posła Kaczyńskiego i jego rządu. Jakby zupełnie zapomnieli o tym, co Duda robił przez prawie dwa lata, a co ostatnio trafnie przypomniała Dominika Wielowieyska:

„Szybko [po objęciu urzędu] okazało się, że prezydent – wbrew swoim zapowiedziom – nie zamierza budować wspólnoty i nie chce zasypywać rowów. Firmuje politykę Kaczyńskiego, który prowadzi wojny na każdym niemal froncie: z sądami, z Trybunałem Konstytucyjnym, z Unią Europejską, nauczycielami, kobietami. Duda jest nie arbitrem, tylko wykonawcą partyjnych rozkazów” („Prezydent w peruce”, „Magazyn Świąteczny” z 13-14 maja).

Prezes PiS „utopi” referendum?

Prezes PiS „utopi” referendum?

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21770496,video.html

Nie może ciągle być Adrianem

No i tego się, proszę państwa, trzymajmy! Nie liczmy na to, że prezydent ocali naród, choć mówi coraz głośniej – ostatnio rzec można, że nawet grzmi. Ważne jest to, co ma do powiedzenia – nie jak gestykuluje rękami – i to, jak jego aktywność wpisuje się w długofalową wyborczą strategię Kaczyńskiego.

W sprawie pierwszej jest raczej słabo. Oto próbki z owego wywiadu dla „wSieci”: „Jestem zadowolony z tych zmian, które są wprowadzane, w ogromnej części to realizacja moich zobowiązań z kampanii wyborczej”; „Polityka to troska o dobro wspólne, całego narodu”, „Biorę na siebie za ten plan [referendum] odpowiedzialność, bo robię to dla obywateli, dla przyszłości RP”; „To ma być przede wszystkim referendum dla obywateli”.

Biją z tego samozadowolenie, nadmuchana odwaga, ale króluje polityczny banał. Zostawmy to.

Zdecydowanie ważniejsze jest to, jaką rolę w paroletnim korytarzu wyborczym wyznaczy prezydentowi główny rozgrywający. Tu sprawa wydaje się jasna, narzuca ją sekwencja wydarzeń: wybory samorządowe, europejskie, parlamentarne i wreszcie prezydenckie. Duda przez te lata musi być dodatkowym wsparciem dla partii, wręcz bezpiecznikiem w sytuacjach, gdy coś w pisowskiej maszynce do wygrywania się zatnie. I w ostateczności, gdyby PiS przegrał wybory parlamentarne, wówczas znaczenie pisowskiego prezydenta blokującego niepisowski rząd jest nie do przecenienia. Ale żeby mógł tę rolę odgrywać, nie może być nadal upokarzany, marginalizowany, lekceważony przez posła Kaczyńskiego i wiernych mu polityków.

Nie może wciąż być Adrianem. I to nie jest kwestia jego dobrego samopoczucia, to narzuca interes partii. Kaczyński to wie i dlatego nie może już traktować go jak powietrze, nie podawać ręki, nie wymieniać nazwiska na liście zasłużonych dla RP polityków. Ten etap raczej się skończył. Prezes pokazał prezydentowi, gdzie jest jego miejsce w szeregu, i starczy. Teraz Duda ma w jego teatrze inną rolę do odegrania.

Kupimy ich zmiękczaniem

Decyzja zapadła. Wchodzimy w etap odbudowywania wizerunku prezydenta. Dlatego Andrzej Duda dostał wolną rękę (być może był wręcz zachęcany), by dyscyplinować ministra Macierewicza, który do tej pory ostentacyjnie lekceważył zwierzchnika sił zbrojnych. Dlatego ostatnio sam Kaczyński obwieścił na konferencji prasowej, że PiS wycofuje się z – ostro forsowanego przez niego – pomysłu wprowadzenia w najbliższych wyborach dwukadencyjności w samorządach.

Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób to uczynił: „Doszliśmy do wniosku, że wobec stanowiska głowy państwa, do którego odnosimy się oczywiście z wielkim szacunkiem, i wobec przynajmniej niepewności co do stanowiska Trybunału Konstytucyjnego nie należy w tej chwili tej sprawy stawiać w ten sposób, żeby tworzyć wrażenie, że chcemy uczynić coś, co być może niektórzy by traktowali jako złamanie pewnych reguł prawa”.

Oczywiście nie o obce PiS-owi delikatne obchodzenie się z prawem tu chodzi. A tym bardziej nie o niepewność zachowania – całkowicie karnego wobec Kaczyńskiego – Trybunału. Ważna jest tylko deklaracja o „wielkim szacunku wobec stanowiska głowy państwa”. Tego samego dnia tej samej frazy użyła premier Szydło. Przypadek?

Odbudowanie prestiżu urzędu prezydenta na pewno może się PiS-owi przydać, bo gdy Duda odzyska odrobinę wiarygodności, może się stać tym lepszym obliczem obozu władzy, będzie zmiękczał jej wizerunek. A to w kampaniach wyborczych jest dla PiS-u ważne, bo poszerza elektorat. Prezydent Duda może oczywiście próbować wykorzystać dla siebie tę sytuację, ale wie, ile mu wolno. Wie, że jest za słaby, żeby bryknąć. Może sobie trochę pohasać, ale tylko w ramach partyjnego scenariusza, jeśli chce myśleć o drugiej kadencji.

Puenta z ostatniej chwili. Prezydent napisał do Kongresu Prawników Polskich: „Sędzia nie powinien recenzować działalności innych organów władzy publicznej oraz występować jako strona debaty religijnej, etycznej, światopoglądowej czy politycznej”. Oj, chyba nie pisał tego sam. Skądś znamy tę melodię.

wyborcza.pl

Beata Szydło przed prokuratorem? Doniesienie w sprawie mowy nienawiści premier

Łukasz Grzesiczak, 21 maja 2017

Fragment zawiadomienia z 18. 05. 2017 o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premier Beatę Szydło

Fragment zawiadomienia z 18. 05. 2017 o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premier Beatę Szydło (archiwum)

Do Prokuratury Rejonowej Kraków-Podgórze zostało wysłane zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez premier Beatę Szydło. Złożyła je 26-letnia krakowianka Izabela Suder.

 – Beata Szydło popełniła przestępstwo publicznego znieważenia grupy ludzkości z powodu jej przynależności wyznaniowej lub etnicznej – twierdzi Izabela Suder, która w czwartek wysłała do krakowskiej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez polską premier. W dokumencie czytamy, że wypowiedzi Beaty Szydło „bazują na krzywdzących stereotypach”, „mają na celu wzbudzenie strachu oraz niechęci obywateli RP wobec imigrantów – wyznawców religii muzułmańskiej”. Autorka zawiadomienia zwraca także uwagę na „przyzwalanie przez premier Szydło na używanie publiczne rasistowskich określeń oraz mowy nienawiści przez członków rządu, czyli podwładnych polskiej premier”.

Nienawistne wypowiedzi premier Szydło i członków jej gabinetu

W uzasadnieniu dołączonym do zawiadomienia jego autorka powołuje się na wypowiedzi premier Beaty Szydło w programie „Jeden na jeden” z 28 marca 2017 r. (w rzeczywistości premier była gościem tego programu 23 marca, dzień po zamachu terrorystycznym w Londynie). Krakowianka zwraca uwagę, że premier Szydło podczas rozmowy z dziennikarzem „powiedziała, że niemożliwe jest oddzielenie uchodźców/imigrantów muzułmańskich od terrorystów”. Miała stwierdzić także, że „na uchodźcę-muzułmanina należy patrzeć jak na potencjalnego terrorystę”.

Izabela Suder w piśmie przesłanym do prokuratury zauważa, że premier jest osobą, której wypowiedzi mają wpływ na opinię społeczeństwa i przyczyniają się do rozpowszechnienia zachowań rasistowskich i ksenofobicznych. Zwraca uwagę, na nienawistne wypowiedzi członków rządu, z których Beata Szydło nie wyciąga żadnych konsekwencji wobec podwładnych. Jej zdaniem Patryk Jaki (wiceminister sprawiedliwości) często używa języka nienawiści, wznosząc m.in. hasło „Stop islamizacji Europy”, Mariusz Błaszczak (szef MSWiA) straszy, że uchodźcy zabiorą Polakom mieszkania, a Jarosław Kaczyński (prezes PiS) przekonywał, że „uchodźcy roznoszą zarazki”. Nie można też wykluczyć, że zwiększona liczna przestępstw na tle rasistowskim podczas kadencji obecnego rządu ma związek z wypowiedziami wspomnianych polityków oraz premier – uważa autorka zawiadomienia.

Nie wszyscy myślą jak politycy PiS

– Ta sprawa bardzo mnie uderzyła. Uznałam, że trzeba zareagować, bo widzę coraz więcej pogardy wobec ludzi, którzy przecież uciekają przed wojną. Tę pogardę czy wręcz nienawiść dodatkowo podsycają wypowiedzi premier Beata Szydło – mówi „Wyborczej” Izabela Suder. I dodaje: – Chcę zwrócić uwagę opinii publicznej, że nie wszyscy myślą jak politycy Prawa i Sprawiedliwości. Być może dzięki takim działaniom z czasem coraz więcej Polaków uzna w końcu, że rząd postępuje nieetycznie, odmawiając pomocy ofiarom wojny. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, a ludzie, którzy cierpią i narażeni są na utratę życia, szczególnie.

Zbigniew Ćwiąkalski: To gest zaniepokojonego obywatela

Czy wysłane w czwartek pismo dotarło już do krakowskiej prokuratury? Janusz Hnatko, rzecznik krakowskiej prokuratury, zapowiedział, że do sprawy odniesie się w poniedziałek.

 – Każdy może powiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ta jest zobowiązana do przeprowadzenia postępowania sprawdzającego. Ma na to 30 dni – mówi prof. Zbigniew Ćwiąkalski z UJ, adwokat i b. minister sprawiedliwości w rządzie PO. I dodaje: – W przypadku premier Beaty Szydło sprawa jest o tyle skomplikowana, że chroni ją poselski immunitet. Prokuratura musiałaby dodatkowo wystąpić o jego uchylenie. Całą sprawę odczytuję jako gest zaniepokojonego obywatela, który jednak nie przełoży się na rzeczywiste działania prokuratury.

Żenująca, rasistowska wypowiedź premier Szydło – Jacek Rostowski w 3×3 o ignorancji Beaty Szydło

Żenująca, rasistowska wypowiedź premier Szydło – Jacek Rostowski w 3×3 o ignorancji Beaty Szydło

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21541102,video.html

 

wyborcza.pl

B. dyrektor artystyczny Opola: Publiczna TV gnije. Trzeba po prostu tę czarną d**ę przerwać

jagor, 22.05.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,103454,21845655,video.html?embed=0&autoplay=1
– Kilkanaście razy byłem reżyserem koncertów w Opolu i każdy robił to, co chciał. Ważne było utrzymanie poziomo artystycznego. Nie pamiętam, aby ktokolwiek, kiedykolwiek stosował jakąkolwiek cenzurę. Takie rzeczy się nie zdarzyły – mówił w Radiu TOK FM Jacek Kęcik, b. dyr. artystyczny festiwalu w Opolu.

Jacek Kęcik, reżyser telewizyjny, były dyrektor artystyczny kilku edycji Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, przyznał otwarcie, że cały sercem popiera bunt artystów.

Zobacz też: Opole 2017. To już nie porażka, a klęska Kurskiego. „Niech ten festiwal się nie odbędzie” 

– Kilkanaście razy byłem reżyserem koncertów w Opolu i każdy robił to, co chciał, ważne było utrzymanie poziomo artystycznego. Nie pamiętam, aby ktokolwiek, kiedykolwiek stosował jakąkolwiek cenzurę. Takie rzeczy się nie zdarzyły.  W 2010 roku, kiedy robiłem koncert z Zenkiem Laskowikiem, a u władzy był wtedy PiS, a prezesem TVP był Romuald Orzeł, odbyło się jedno spotkanie. Na spotkaniu zarządu Orzeł miał (zastrzeżenia) do spraw warsztatowych, ale nikt nie czytał scenariuszy. Wręczenie Nagrody Grand Prix Laskowikowi było oczywiste, mimo że nie był o przychylny władzy, a nikt inny z tych, którzy tam występowali – wspominał Kęcik w „Pierwsze śniadaniu w Toku”.

– Nie pamiętam takich czasów, takiego upolitycznienia w telewizji – przyznał Jacek Kęcik. Jednak jak dodał, można było spodziewać się wybuchu buntu środowiska artystycznego.

Nigdy tak nie było. W jakimś stopniu to dotyczyło dziennikarzy, reżyserów, nigdy artystów, nikt sobie na to nie pozwolił. Wszyscy cieszyliśmy się wolnością. Ja wiedziałem, że tak będzie, bo ciśnienie w środowisku artystycznym było tak wielkie, że to musiało eksplodować. Wystarczyła tylko iskra. I szczęśliwie uruchomił ją prezes Kurski, bo teraz wszyscy możemy pokazać mu fucka. Nie zajmuję się polityką tylko rozrywką i kulturą i całym sercem jestem za wszystkimi, którzy bojkotują ten festiwal, bo po prostu tę czarną dupę trzeba przerwać

– ocenił Jacek Kęcik.

B. dyrektor artystyczny festiwalu w Opolu zwrócił uwagę na fakt, że większość artystów włada ogrom pracy w przygotowanie jubileuszy. Tak było i w przypadku Maryli Rodowicz, która zapoczątkowała bunt środowiska.

– Maryla niewątpliwie włożyła masę pracy w przygotowanie tego jubileuszu [50 lat na scenie – red.]. Jeżeli hejterzy piszę o kasie, to niech o tym zapomną, ponieważ artyści którzy występują w Opolu, w większości dokładają z własnej kieszeni. Telewizja nie zwraca, a honorarium, które dostają jest porównywalne z tym za zwykły koncert – mówił Kęcik.

– To po co artyści protestują?- zapytał prowadzący audycję Piotr Maślak.

– Ponieważ telewizja publiczna gnije. W zeszłym roku robiłem koncert Grand Prix w Opolu i był to mój pierwszy koncert po zmianie. Na festiwalu pojawił się komisarz polityczny. Jego największym problemem było, jak zrobić, by Jacek Kurski nie był wygwizdany. Całe szczęście prezes był wygwizdany, a ja robiłem swoje – trzymałem się scenariusza – przyznał Kęcik.

Opole 2017. Polscy artyści masowo bojkotują festiwal

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,21844323,video.html

tok fm

Opole 2017. To już nie porażka, a klęska Kurskiego. „Niech ten festiwal się nie odbędzie”

22.05.2017

.© Fot. Rafał Mielnik / AG 20090610

 

Opole 2017. Do festiwalu pozostały niecałe trzy tygodnie, a grono artystów rezygnujących z występu nadal się powiększa. Prezydent miasta chce przejąć organizację wydarzenia i przenieść festiwal na inny termin.

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu miał być, jak co roku, świętem polskiej piosenki i okazją do wysłuchania największych gwiazd muzycznej sceny. Przebieg zaplanowanego na 9-11 czerwca festiwalu stoi jednak pod znakiem zapytania. Na opolską scenę wdarła się polityka, przez co rezygnują z niego kolejni artyści i członkowie obsługi.

Zaczęło się od wokalistki Kayah, która była jedną z artystek zaproszonych przez Marylę Rodowicz na jubileuszowy koncert z okazji 50-lecia działalności. W mediach pojawiła się jednak informacja, że Kayah nie wystąpi. Jak sugerował manager artystki w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, miał się na to nie zgodzić prezes TVP Jacek Kurski. Powodem odsunięcia Kayah miało być uczestnictwo wokalistki we wrześniowym marszu Komitetu Obrony Demokracji.

Po medialnej burzy Kurski spotkał się z Rodowicz. TVP rozesłało do mediów oświadczenie, w którym zapewniało, że Telewizja Polska nie będzie ingerować w dobór gwiazd podczas opolskiego festiwalu. Rodowicz stwierdziła jednak później na Facebooku, że „poszła walczyć o Kaję”, co sugeruje, że sytuacja od początku nie była jasna.
Rodowicz o „atmosferze politycznego skandalu”

Mimo zielonego światła Kayah postanowiła zrezygnować z występu. „To moja decyzja. Na znak jedności z tymi, którzy na cenzurowanym byli i nadal pozostali, bo wobec nich nie wywołała się taka burza” – napisała wokalistka w oświadczeniu na Facebooku. Do Kayah dołączyła Katarzyna Nosowska, która również miała zaśpiewać na opolskich deskach. „Nie wystąpię w Opolu, bo wykluczenie, w jakiejkolwiek odsłonie, uznaję za zawstydzające” – stwierdziła w oświadczeniu.

Dzień później zrezygnowała ostatecznie Maryla Rodowicz. Decyzję podjęła m.in. z powodu „atmosfery politycznego skandalu”.

„Coraz mniej muzyki i coraz więcej polityki”

Atmosfera, o której napisała Rodowicz, popchnęła do podobnego kroku innych artystów. „W tegorocznym Opolu jest coraz mniej muzyki i coraz więcej polityki” – stwierdził zespół Audiofeels. „W wolnej Polsce każdy obywatel ma prawo do własnych poglądów politycznych, czy to lekarz, nauczyciel, czy artysta. Polityka jest bagnem, do którego mimowolnie dzisiaj wciągnięci zostali wszyscy, nawet nasi fani, którzy wcale nie muszą mieć na to ochoty” – napisał zespół Pectus.

Z występów zrezygnowali m.in. Andrzej Piaseczny, Kombii, Urszula, Katarzyna Kowalska, Michał Szpak, Szymon Wydra, Blue Cafe, Mesajah, Papa D., Natalia Szroeder, Grzegorz Hyży, Mateusz Ziółko, Lanberry, Arek Kłusowski.

„Artyści dobrze robią rezygnując. Powiem więcej – niech dalej rezygnują i niech ten festiwal się nie odbędzie. Tylko tak można przeciąć wielkie polityczne manipulacje, jakich dopuszczono się w tym roku wobec artystów. To jest wstrętne” – komentuje w rozmowie z nto.pl Elżbieta Zapendowska, trener emisji głosu i jurorka w programach telewizyjnych.
Dr Misio bez wstępu na Opole

Sporo kontrowersji wzbudziło też wycofanie z konkursu premier utworu „Pismo” zespołu Dr Misio, którego wokalistą jest aktor Arkadiusz Jakubik. W teledysku muzycy przebrani są za księży, a wydźwięk klipu jest antyklerykalny – pokazuje księży jako osoby chciwe.

TVP to się nie spodobało, dlatego Dr Misio nie zaśpiewa w Opolu ze względu na „nieemisyjny charakter oficjalnego teledysku”. Najprawdopodobniej kierownictwo festiwalu przed dopuszczeniem utworu nie zapoznało się z klipem. Z decyzją  nie zgodziły się m.in. wokalistki Katarzyna Popowska i Katarzyna Cerekwicka, które zrezygnowały z udziału w konkursie premier.

„Muzyka i festiwale artystyczne powinny być ponad polityką. Żaden z artystów nie powinien być „karany” wykluczeniem z koncertu za własne poglądy” – napisała Popowska. Koncertu nie poprowadzi w związku z tym także prezenter Artur Orzech. Prowadzącą nie będzie również wbrew wcześniejszym planom Tatiana Okupnik.

„W związku z niepokojącymi informacjami dotyczącymi segregacji wykonawców podjęłam decyzję o wycofaniu się z prowadzenia koncertu. Solidaryzuję się ze wszystkimi w środowisku artystycznym, którzy czują że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w XXI wieku w wolnym kraju” – oświadczyła artystka.
Reżyser: Nikt nie śmiał bojkotować Opola

Rezygnują nie tylko artyści. W niedzielę o swoim rozstaniu z Opolem napisał na Facebooku Konrad Smuga, reżyser i producent telewizyjny. „Nie chcę brać udziału w imprezie, która na wiele lat podzieli polskie środowisko artystyczne na tych lepszych i na tych gorszych zostawiając na nim wielką „bliznę” – stwierdził.

Smuga miał wyreżyserować trzy koncerty. Miał, bo już jako kolejna osoba postanowił zrezygnować z pracy przy tym kultowym wydarzeniu. Zaznacza, że nie opowiada się po żadnej ze stron, bo obie są jego zdaniem winne tej sytuacji.

„Dotychczas festiwal starał się być właściwie wolny od tej dziedziny życia. Istniał od ponad 50 lat i właściwie nikt nie śmiał go bojkotować mimo najróżniejszych systemów politycznych, władz i rządów. Mogę śmiało powiedzieć, że był ponad otaczającą go rzeczywistość” – pisze Smuga.
Prezydent Opola: Festiwal trzeba przełożyć

W obliczu niepewnej przyszłości opolskiego festiwalu prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski zaproponował, by koncerty przełożyć. „W związku z tym, że Miasto jest właścicielem marki „Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej – Opole” informuję, że Opole jest gotowe przejąć rolę organizatora tego przedsięwzięcia” – napisał Wiśniewski na Facebooku.

Prezydent miasta zaproponował, by TVP zajmowała się jedynie kwestiami technicznymi, a dobór artystów należał do przedstawicieli miasta, telewizji, artystów i dziennikarzy.

„Oczywistym jest, że wydarzenia ostatnich dni uniemożliwiają realizację zawartej między Miastem a TVP umowy, w związku z tym zmienić powinien się także termin festiwalu” – stwierdził Wiśniewski.
Co zrobi prezes Kurski?

Liczba artystów skurczyła się drastycznie. Pozostaje pytanie, jak władze TVP rozwiążą kryzys, który narósł wokół festiwalu.

Jak informuje natemat.pl, w poniedziałek w siedzibie TVP ma odbyć się spotkanie dotyczące trudniej sytuacji festiwalu. Portal twierdzi jednak, że są już pierwsze plany.

Zamiast koncertu Andrzeja Piasecznego na scenie ma pojawić się Doda, a jubileusz Maryli Rodowicz ma zostać zastąpiony przez Wieczór Góralski z udziałem Golec uOrkiestra i Zakopower. W przypadku tego drugiego zespołu decyzja prawdopodobnie zapadnie w poniedziałek. Rozmówca natemat.pl twierdzi, że w Opolu wystąpią również finaliści talent show „The Voice of Poland”.

Portal przypomina, że zgodnie z zapowiedziami mają wystąpić m.in. Izabela Trojanowska, Jerzy Połomski, Feel, Margaret, Formacja Nieżywych Schabuff, Andrzej Dąbrowski, Wojciech Gąssowski, Jacek Stachursky i Ireneusz Dudek. W gronie prowadzących znajdą się Edyta Herbuś, Norbi, Rafał Patyra i Paulina Chylewska.
„Ekscelencja” Zenon Martyniuk

Gwiazdą Opola miałby być też zespół Akcent – informacja o koncercie w amfiteatrze znajduje się na stronie zespołu. Jacek Kurski nie ukrywa, że przepada za liderem zespołu Zenonem Martyniukiem.

 

Ekscelencjo, genialne, genialne! Tak się cieszę – wszędzie mówię, że dosyć z tą hipokryzją, z tym udawaniem, że to jest jakiś gorszy gatunek. Absolutnie, ludzie to kochają i pan ma zawsze otwarte miejsce w TVP dopóki ja jestem prezesem

 

– witał Martyniuka prezes TVP podczas konferencji sylwestrowej stacji. Chwilę później panowie – ku wyraźniej radości Kurskiego – razem zaśpiewali jeden z utworów.

msn.pl

Jacek Żakowski ?Polityka?, Collegium Civitas

Czas komitetów

21 maja 2017

Aż do połowy sierpnia 1976 r. akcja pomocy dla uczestników protestów czerwcowych ograniczała się do Ursusa | Na zdjęciu: Jacek Kuroń na obchodach 17. rocznicy zajść w Radomiu z 25.06.1976 r.

Aż do połowy sierpnia 1976 r. akcja pomocy dla uczestników protestów czerwcowych ograniczała się do Ursusa | Na zdjęciu: Jacek Kuroń na obchodach 17. rocznicy zajść w Radomiu z 25.06.1976 r. (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Nawet jeżeli dzięki kolejnym wyborom uda się odsunąć PiS od władzy, to bez samoorganizujących się obywateli i tak nie uda się zbudować stabilnej demokracji. Gościnne występy, w poniedziałek – Żakowski

Kto zaśpiewa w Opolu, tego już nawet Duch Święty nie wie. Ale to nie ma znaczenia. Ktoś się znajdzie. Może Jacek Kurski w duecie z Marcinem Wolskim. Może Jan Pietrzak z Janem Pospieszalskim. Orkiestra Reprezentacyjna Obrony Terytorialnej też nie będzie grymasić (jeśli już istnieje). Chętnych nie zabraknie.

Ciekawsze jest dla mnie, co wyjdzie z pomysłu Jerzego Owsiaka, żeby jubileusz Maryli Rodowicz odbył się na Woodstocku. Kiedy na YouTubie coraz więcej produkcji ma już więcej widzów niż flagowe programy TVP SA, kiedy facebookowe transmisje mają globalne zasięgi, tworzenie alternatyw dla coraz bardziej patologicznych przedsięwzięć władzy politycznej jest nie tylko potrzebne, ale też faktycznie możliwe.

Nie chodzi tylko o to, żeby się kolejny raz przeciwstawić wybrykom obecnej władzy, zaliczającej coraz liczniejsze prztyczki od różnych środowisk. Chodzi przede wszystkim o to, żeby klocek po klocku tworzyć społeczeństwo, które państwo może przez swoje instytucje wspomagać, ale które – jak Wielka Orkiestra – potrafią sobie bez tego państwa radzić. Bo jeśli PiS-owi dziś tak łatwo przychodzi skok na wszystko, co polskie, to w dużym stopniu dlatego, że za dużo Polski oddaliśmy politykom, a za mało zostawiliśmy sobie jako obywatelom. Fakt, że nawet sztandarowy festiwalkomercyjnej rozrywki jest w Polsce za pomocą publicznych pieniędzy kontrolowany przez władzę polityczną, pokazuje skalę tej aberracji. Sęk w tym, że nawet teraz, kiedy władza kolejnym środowiskom zachodzi boleśnie za skórę, pomysły na samoorganizację i rodzą się, i wcielają niemrawo.

Prawnicy na przykład są już w stanie zorganizować imponujący, pierwszy, historyczny kongres, ale nawet w takich okolicznościach wciąż nie potrafią wyjść poza „dawanie świadectwa” i narzekanie na władzę. Na katowickim kongresie prof. Marek Safjan zaproponował stworzenie Społecznej Komisji Kodyfikacyjnej, przygotowującej alternatywę dla zmian wprowadzanych przez PiS, oraz powołanie czegoś w rodzaju alternatywnego Trybunału Konstytucyjnego, który będzie niezależnie oceniał zgodność nowego prawa z konstytucją – zwłaszcza w sprawach rozpatrywanych pod rządami sędzi Przyłębskiej. Żadna z tych propozycji nie wywołała jednak poważnej reakcji, żadna nie trafiła do końcowych uchwał kongresu i żadna nie została podchwycona przez media.

Dawno temu Jacek Kuroń rzucił słynne wezwanie: „Nie palcie komitetów. Zakładajcie własne!”. Ale szło to opornie, dopóki nie wybuchła pierwsza „Solidarność”. Teraz jest podobnie. Zrzędzenie na PiS wychodzi nam śpiewająco. Dzięki KOD-owi udało się kilka masowych zrywów. Jak zawsze w Polsce zdarzają się odważni gotowi płacić cenę za dawanie świadectwa. A z „komitetami”, czyli z budowaniem struktur uniezależniających społeczeństwo od władzy i dających zaczyn przyszłej demokracji, wciąż idzie nam jak po grudzie. To Polsce i wszystkim nam bardzo kiepsko wróży. Bo nawet jeżeli dzięki kolejnym wyborom uda się odsunąć PiS od władzy, to bez „komitetów” – czyli samoorganizujących się obywateli – i tak nie uda się zbudować stabilnej demokracji. Te „komitety” trzeba tworzyć teraz.

Zobacz:

Czekają nas zmiany w rządzie? W „Temacie dnia” o referendum konstytucyjnym i konflikcie J. Kaczyńskiego z B. Szydło

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21820612,video.html

 

wyborcza.pl

Zakazana miłość: Christophe i Valérie

Arte po polsku, Reporter:Michael Sztanke Kraj:Francja Rok:2015, 19.05.2017

Katolicki ksiądz zrobił jedną rzecz, do której nie miał prawa: zakochał się. Christophe wystąpił z Kościoła aby być z Valérie, jednak wspomnienie jego transgresji pozostało: anonimy z pogróżkami, wyzwiska, społeczna marginalizacja? Ich miłość po raz kolejny musi przejść przez ciężką próbę.

wyborcza.pl

Jędrzej Słodkowski

Festiwal w Opolu: Jacek Kurski to najzdolniejszy człowiek w Polsce. Sprowokował pierwszy od czasów stanu wojennego bojkot TVP ze strony artystów

21 maja 2017

Jacek Kurski na festiwalu w Opolu, 6 czerwca 2016. Został wtedy wygwizdany

Jacek Kurski na festiwalu w Opolu, 6 czerwca 2016. Został wtedy wygwizdany (fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta)

Jestem pewien, że prezes TVP uratuje imprezę w Opolu. Może po prostu sam wyjść na scenę – wśród jego niezliczonych przewag jest także talent pieśniarski.

Nie od dziś wiadomo, że dla Jacka Kurskiego nie ma rzeczy nie do zrobienia. Lista jego czynów wydłuża się regularnie od jakiegoś ćwierćwiecza – z braku miejsca przypomnijmy tylko kilka. Wyreżyserowany przez niego film „Nocna zmiana” stworzył legendę rządu Jana Olszewskiego, któremu w 1992 r. dawni towarzysze z opozycji haniebnie zadali cios w plecy, otwierając drogę do władzy postkomunie. „Nocna zmiana” prawdopodobnie przyczyniła się też do przegranej Wałęsy w wyborach w 1995 r.

Kurski powtórzył wyczyn dekadę później, kiedy oznajmił wszem wobec, że dziadek Donalda Tuska na ochotnika zgłosił się do Wehrmachtu. Był to fake news, ale Tusk przegrał wybory.

Na jeszcze większy podziw zasługuje uzyskanie przez Kurskiego fotela szefa TVP. Chociaż dwukrotnie w przeszłości zdradzał Jarosława Kaczyńskiego, ten pozwolił mu kierować publiczną telewizją, która zamieniła się w tubę propagandową rządu. Kurski musiał oczywiście publicznie posypać głowę popiołem, ale pokażcie mi innego działacza, wobec którego pamiętliwy naczelnik okazałby takie miłosierdzie.

Jednak nawet ten wyczyn blednie przy operacji Kurskiego o kryptonimie „Opole”. Prezes TVP, który koncertowo rozwala słynny festiwal polskiej piosenki, dokonał niemożliwego – i to na trzech poziomach.

Po pierwsze, sprawił, że Opole, które od lat jest postrzegane bardziej w kategorii telewizyjnej rozrywki niż wydarzenia artystycznego, znów stało się istotnym społecznie, szeroko dyskutowanym wydarzeniem.

Po drugie, doprowadził do sytuacji, w której słuchanie Maryli Rodowicz (a także Andrzeja Piasecznego, Kombii, a nawet Michała Szpaka) staje się polityczną deklaracją.

Warto też zauważyć, że pierwsza dama polskiej piosenki śpiewała w Opolu za Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego, a zrezygnowała dopiero teraz. Imponujące.

Po trzecie, sprowokował pierwszy od czasów stanu wojennego tak masowy bojkot państwowego medium ze strony artystów.

Biorą w nim udział nie tylko gwiazdy, które nie kryją się z antypatią do rządu, jak Kayah, ale także młodsi artyści, których poglądów dotychczas nie znaliśmy i którzy mają coś do stracenia, bo występ w Opolu ma dla ich kariery znaczenie. „Możliwość występu na opolskiej scenie była dla mnie zaszczytem, jednak obrona ważnych dla mnie wartości i solidarność są najważniejsze” – pisze wokalistka Lanberry.

A inna piosenkarka Kasia Popowska stwierdza: „Mam wrażenie, że stwierdzenie żyjemy w wolnym kraju jest mocno przeterminowane”. I tak dalej.

W stanie wojennym festiwalu w Opolu nie było – i kto wie, czy odbyłby się teraz, gdyby nie Jan Pietrzak i jego benefis, na który „Solidarność” ma autokarami zwieźć związkowców.

Na szczęście prezes TVP może uratować festiwal, po prostu samemu wychodząc na scenę. Nieraz grywał przecież publicznie utwory Kaczmarskiego.

„Zerwij kajdany, połam bat/ a mury runą, runą, runą!” w wykonaniu prezesa – czy można sobie wyobrazić piękniejszy finał tej historii?

fot. Beata Kitowska / AG

8 marca 2005, Nowy Dwór Gdański. Obchody Dnia Kobiet w domu kultury zoorganizowane przez Samoobronę. Jacek Kurski śpiewa pieśń napisaną specjalnie dla Samoobrony, obok ówczesna posłanka tej partii Danuta Hojarska

wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: