MSZ wezwał chargé d’affaires Francji Sylvaina Guiaugué w związku z wypowiedzią Emmanuela Macrona

publikacja: 25.08.2017

Foto: AFP

Wiceszef MSZ Marek Magierowski wezwał „w trybie pilnym” chargé d’affaires Francji Sylvaina Guiaugué i „wyraził oburzenie rządu RP po aroganckich słowach prezydenta Francji Emmanuela Macrona” – poinformował w komunikacie resort spraw zagranicznych.

Emmanuel Macron, komentując w Bułgarii sprzeciw Polski wobec zaostrzenia dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych, ocenił, iż stawia się ona „na marginesie” Europy w „wielu kwestiach”. – Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra – podkreślił Macron na wspólnej konferencji z prezydentem Bułgarii Rumenem Radewem w Warnie.

Jak podkreślono w komunikacie MSZ, wiceminister Magierowski na spotkaniu z chargé d’affaires Francji podkreślił, „że Polska, podobnie jak Francja, jest równoprawnym członkiem UE, posiadającym takie same prawa jak inne państwa członkowskie, z których będzie korzystała dla dobra kraju i swoich obywateli”. „Zwrócił też uwagę, że dla Polski poszanowanie takich wartości jak demokracja, wolność, mają nadrzędne znaczenie” – czytamy.

Magierowski zapowiedział podczas spotkania, „że Polska będzie nadal aktywnie uczestniczyła w kształtowaniu przyszłości UE, zgodnie z zasadami jedności, spójności i solidarności”.

„W tym kontekście rząd RP sprzeciwia się wszelkim działaniom, które mogą prowadzić do podziałów i osłabienia UE” – podkreślił cytowany w komunikacie wiceszef MSZ.

Odnosząc się do kwestii delegowania pracowników przypomniał podczas spotkania stanowisko Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej ws. obrony zasad wspólnego rynku. – Polska wspierając wszelkie działania na rzecz pogłębienia rynku wewnętrznego i wzmacniania konkurencyjności całej UE, wyraża sprzeciw wobec jakichkolwiek barier stanowiących przeszkodę dla swobody przepływu osób, usług i kapitału – mówił wiceminister.

Magierowski „wyraził oczekiwanie, że Francja odrzuci język podziałów i rozbijania jedności UE, wyrażając gotowość do współpracy służącej interesom wszystkich państw członkowskich”.

rp.pl

 

Macron pokazał miejsce Polsce pisowskiej

Prezydent Francji Emmanuel Macron zafundował nam narrację o Polsce. Narrację, która opowiadana jest w Paryżu, ale nie tylko, bo w Brukseli i na niemal całym „zgniłym Zachodzie”. Macron wybrał się do naszej części Europy i skrzętnie ominął Polsce.

Francuz ma do załatwienia jedną ważną obietnicę z kampanii prezydenckiej i wydawałoby się, że Polska nie jest w tej kwestii do ominięcia, ale ciągle nie doceniamy władzy PiS. Potrafią wiele. Z naszego regionu to z Polski najwięcej jest delegowanych pracowników do realizacji kontraktów w innym państwie Unii, szczególnie we Francji. Macron chce, aby obowiązywała zasada: za tą samą pracę powinna zostać wypłacona ta sama płaca. Aby francuscy pracownicy byli konkurencyjni dla polskich, aby nie dochodziło do socjalnego dumpingu i nieuczciwej konkurencji.

Ta kwestia socjalna wydawałoby się szczególnie leży w gestii władz pisowskich. Okazuje się, że jednak tak nie jest. Bo w pakiecie zawsze pojawiają się inne sprawy polityczne, w tym przestrzeganie standardów demokratycznych i wolności obywatelskie.

Macron podzielił się narracją o Polsce. W Bułgarii powiedział, iż „Europa to region stworzony na podstawie wartości, związanych z demokracją i wolnością publiczną, z czym Polska jest dziś w konflikcie”.

A „Polacy zasługują na coś lepszego”, na lepszy rząd. Te słowa są szczególnie nieprzyjemne dla rządu Beaty Szydło, bo następne wskazują, czym Polska staje się dla zachodniej Europy: „Polska nie definiuje europejskiej przyszłości dzisiaj i nie będzie definiować Europy jutro”. Taka asertywność w dypomacji jest wykluczająca: „Polska się izoluje w Europie”.

To już nie tylko słowa. Za sprawą PiS doszło do „wygaszenia” Trójkata Weimarskiego, teraz przestała istnieć Grupa Wyszehradzka, Francję poparły Czechy i Słowacja. Powstał nowy regionalny format „Trójkąt z Austerlitz” składający się z Austrii, Czech i Słowacji, który jest nawiązaniem do historycznego zwycięstwa Francuzów w 1805 roku.

Macron niczym Napoleon odniósł zwycięstwo. Z czym zatem została Polska? W tym wypadku z upieraniem się, iż nie zgadza się z naruszeniem w kwestii wysyłania pracowników do krajów unijnych i ma obowiązywać dyrektywa, jak wcześniej. Niestety, ta przegrana socjalna w UE wyglada jak 1:27 w kwestii niepoparcia Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.

Rząd PiS przegrywa w Unii bitwę za bitwą. Spójrzmy na tournee Francuza poprzez inny okular, mianowicie rodak Macrona Stendhal o narracji jako takiej był rzec: „Powieść to jest zwierciadło przechadzające się po gościncu. To odbija lazur nieba, to błoto przydrożnej kałuży.”

Przeszedł więc Macron po Europie środkowo-wschodnie, Mitteleuropie, jak po gościńcu, i co zobaczyliśmy w tym lustrze? Osamotnioną Polskę, bez przyjaciół, z samymi wrogami bliskiej i dalekiej zagranicy, czyli znaleźliśmy się porzuceni w „błocie przydrożnej kałuży”. Jak długo Polacy będą się godzić na tę sytuację, chyba zgodzą się z Macronem, iż „zasługują na coś lepszego”.

 

Powieść to jest zwierciadło przechadzające się po gościncu. To odbija lazur nieba, to błoto przydrożnej kałuży.

Stendhal (z książki Czerwone i czarne)

Emmanuel Macron: Polska sama izoluje się w Europie. Polacy zasługują na coś lepszego

publikacja: 25.08.2017

Prezydent Francji Emmanuel Macron (z prawej) i prezydent Bułgarii Rume...
Prezydent Francji Emmanuel Macron (z prawej) i prezydent Bułgarii Rumen Radev

Foto: PAP/EPA

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że Polska sama izoluje się w Europie, a Polacy „zasługują na coś lepszego” niż niechęć rządu PiS dążenia do kompromisu w sprawie zmian w zasadach zatrudnienia pracowników delegowanych.

Macron ocenił, że Warszawa, gdzie rządzi nacjonalistyczny, eurosceptyczny rząd, porusza się w wielu sprawach w odwrotnym kierunku niż reszta Europy i nie będzie w stanie wpłynąć na ścieżkę rozwoju kontynentu – pisze agencja Reuters.

– Europa to region stworzony na podstawie wartości, związanych z demokracją i wolnością publiczną, z czym Polska jest dziś w konflikcie – powiedział Macron w czasie trzeciej części swojej podróży po Europie Środkowo-Wschodniej.

Sprzeciw Polski wobec proponowanych przez Francję zmian w zakresie unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych francuski prezydent nazwał „socjalnym dumpingiem i nieuczciwą konkurencją”.

– Polska nie definiuje europejskiej przyszłości dzisiaj i nie będzie definiować Europy jutro – powiedział Macron na wspólnej konferencji prasowej z bułgarskim prezydentem Rumenem Radevem w Warnie.

Komisja Europejska przedstawiła w 2016 roku propozycję nowelizacji dyrektywy w sprawie delegowania pracowników w UE. Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę.

Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, lecz także inne obowiązkowe składniki wynagrodzenia, takie jak premie czy dodatki urlopowe. Gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, pracownik delegowany – zgodnie z propozycją KE – byłby objęty prawem pracy państwa goszczącego. Dla polskich firm, które delegują prawie pół miliona pracowników, to skrajnie niekorzystne zapisy.

Francja, wspierana przez kilka innych zachodnich krajów, w tym Niemcy, forsuje ograniczenie delegowania do 12 miesięcy.

Po czwartkowym posiedzeniu rządu premier Beata Szydło oświadczyła, że rząd nie zmieni swojego stanowiska w sprawie pracowników delegowanych. – Będziemy bronili do końca naszego stanowiska, ponieważ ono jest w interesie polskich pracowników – podkreśliła.

„Polacy zasługują na więcej niż to i pani premier będzie miała problem z wytłumaczeniem, że dobrze jest źle opłacać Polaków” – oświadczył cytowany przez AFP prezydent Francji w odpowiedzi na stanowisko polskiego rządu w sprawie pracowników delegowanych. – W żaden sposób decyzja jednego kraju, który postanowił sam siebie izolować w pracach Europy, nie zagrozi znalezieniu ambitnego kompromisu – ocenił Macron, którego słowa przytacza Reuters.

 

rp.pl

Emmanuel Macron rozbija jedność Grupy Wyszehradzkiej

publikacja: 24.08.2017
Czwartek, Pałac Prezydencki w Bukareszcie. Prezydenci Francji i Rumuni...
Czwartek, Pałac Prezydencki w Bukareszcie. Prezydenci Francji i Rumunii, Emmanuel Macron i Klaus Iohannis, z małżonkami.

Foto: AFP

Czesi i Słowacy przechodzą na stronę Francji w bitwie o pracowników delegowanych. To efekt izolacji Polski.

 

Nazwa formatu dyplomatycznego łączącego Austrię, Czechy i Słowację – ,„Trójkąt z Austerlitz” – dla Francuzów nie mógł zostać wybrany lepiej. W środę Emmanuel Macron, jak Napoleon 2 grudnia 1805 r. odniósł zdecydowane zwycięstwo w tym gronie, choć nie pod Brnem tylko w położonym 400 km dalej Salzburgu.

Francuski prezydent zdołał rozbić solidarność Wyszehradzkiej Czwórki w fundamentalnej dla naszego kraju sprawie zaostrzenia praw pracowników delegowanych do realizacji kontraktów w innym państwie Unii. Żaden kraj Wspólnoty nie wysyła ich tylu, co Polska.

– Zgodziliśmy się, że musimy obowiązywać zasada, iż za tą samą pracę powinna zostać wypłacona ta sama płaca – powiedział po rozmowach gospodarz spotkania, kanclerz Austrii Christian Kern. Chodzi o postulat Francuzów, aby pracownicy delegowani otrzymali nie tylko pensję minimalną obowiązującą w kraju, gdzie świadczą usługę, ale także całość świadczeń socjalnych. Zdaniem Kerna „Trójkąt z Austerlitz” jest też gotów pójść w kierunku postulatów Macrona w sprawie maksymalnej długości kontraktów. Francuz chciałby, aby czas ten został skrócony z trzech do jednego roku.

– Zgodziliśmy się, aby okres delegowania był krótszy niż 24 miesiące – powiedział Kern. Porozumienie powinno zostać osiągnięcie w Radzie UE już w październiku.

Minister ds. europejskiej Konrad Szymański relatywizuje. – Jedność Grupy Wyszhradzkiej jest gwarantowana mandatem negocjacyjnym przyjętym przez czterech premierów dwa miesiące temu. Na jego podstawie negocjacje koordynują Węgry. Wspomniał o tym w Salzburgu premier Fico – mówi „Rz”. Ale przyznaje, że mandat pozostaje poufny. A niezalenie od tego wiadomo, że francuski prezydent w ogóle nie chce się spotkać z Viktorem Orbanem.

Macron, którego poziom poparcia we Francji załamał się od maja z 67 proc. do ledwie 36 proc. łaknie sukcesu w sprawie pracowników delegowanych jak kania dżdżu. Nad Sekwaną rzekomy „dumping socjalny” ze strony biedniejszych krajów Unii jest uważany za ważny powód kłopotów kraju. W Salzburgu Macron znów uderzył w ten ton: „dyrektywa o pracownikach delegowanych, w kształcie, w jakim jest obecnie, to zdrada ducha europejskiego. To tylko podsyca populizm w naszych krajach” – powiedział.

Obietnica w sprawie uchodźców

Zdaniem czeskiego dziennika „Lidove Noviny” Bohuslav Sobotka poszedł na ustępstwa wobec Francji w zamian za obietnicę, że Paryż przestanie popierać niemiecki pomysł włączenia obowiązkowego mechanizmu rozlokowania uchodźców w UE w rewizji Konwencji Dublińskiej.

– Na tym skorzystałyby wszystkie kraje, także Polska – przekonują „Rz” czeskie źródła dyplomatyczne.

Konrad Szymański przyznaje: kompromis w tej sprawie usunąłby bardzo poważne napięcie polityczne wewnątrz Unii. Ale Polska nie zgodzi się na dzielenie się kompetencjami w sprawie polityki azylowej.

W Salzburgu premier Słowacji Robert Fico miał z kolei wybrać w sporze o pracowników delegowanych stronę Paryża za obietnicę, że jego kraj będzie włączony na pełnych prawach do lansowanego przez Macrona projektu pogłębienia strefy euro.

– To tradycyjne stanowisko Słowaków od lat. Mówimy o pięciomilionowym kraju, który jest bardzo zależny od Niemiec – mówią źródła w Pradze.

Ale zmiana stanowiska Czechów i Słowaków ma też bardziej zasadniczą przyczynę.

– Te dwa kraje chcą się zdystansować wobec Polski i Węgier, które są coraz bardziej izolowane w Unii – mówi „Rz” Magdalena Bernaciak z European Trade Union Institute w Brukseli. Dodatkowo Czechy (18 tys. USD na mieszkańca) i Słowacja (16,3 tys. USD) to państwa zdecydowanie bogatsze od Polski (12,3 tys. USD), dla których przyjęcie zachodnich norm socjalnych dla pracowników delegowanych jest mniej bolesne.

Rumunia stawia opór

W czwartek w Bukareszcie Macron jeszcze podkręcił swoją retorykę. Uznał, że jeśli obecny system delegowania pracowników nie zostanie zmieniony, Unia „rozpadnie się”. Ale mimo to nie odniósł takiego sukcesu jak w Salzburgu. Prezydent Klaus Iohannis powiedział tylko, że kontrowersyjna dyrektywa powinna zostać „ulepszona”, ale uznał, że tak samo uzasadnione są obawy Francuzów przed „dumpingiem socjalnym”, co pragnienie obywateli biedniejszych krajów Unii pracy w bogatszych krajach Zachodu.

– Moim zdaniem Macron także Rumunów i Bułgarów przekonuje do ustępstw, otwierając perspektywę przystąpienia do strefy Schengen albo wykluczając z dyrektywy o pracownikach delegowanych firm transportowych – mówi Bernaciak. Z obu krajów pochodzi ok. 200 tys. kierowców, którzy tirami przemierzają Unię. W piątek Macron spotka się w Warnie z prezydentem Bułgarii Rumenem Radewem.

Ale już sama zmiana stanowiska Czech i Słowacji wystarczy, aby zmienić w Radzie UE zasady delegowania pracowników. Znacznie bardziej prawdopodobne jest natomiast, że uda się zablokować ofensywę Francuzów, gdy idzie o zasady świadczenia usług transportowych. Tu utworzony 31 stycznia „sojusz drogowy” objął tylko Francję, Niemcy, Belgię, Austrię, Danię, Włochy i Luksemburg – za mało, aby przeforsować zmianę dyrektywy.

Macron chce, aby już po trzech dniach świadczenia usług w Unii kierowcy delegowani mieli taką samą pensję, jak w kraju, w którym świadczą usługę. To oznaczałoby bankructwo większości spedytorów z Europy Środkowej, którzy kontrolują jedną czwartą floty transportowej Wspólnoty.

Podczas polsko-hiszpańskich konsultacji międzyrządowych premier Mariano Rajoy powiedział, że „limit trzech dni nie ma żadnego sensu”. Uznał także, że usługi transportowe powinny zostać wykluczone z dyrektywy o pracownikach delegowanych. Hiszpania, która przeszła surowe reformy rynkowe trzy lata temu, ma dziś bardziej konkurencyjnych spedytorów niż Francja.

rp.pl

„Politico”: Polska izolowana, gdy trwa regionalna ofensywa Macrona

publikacja: 25.08.2017

Foto: AFP

Francuski prezydent Emmanuel Macron bierze na cel zagranicznych pracowników, by poprawić swą pozycję w kraju – pisze w piątek „Politico”. Wskazuje, że Macron omija Warszawę w podróży do Europy Środkowej i Wschodniej oraz ocenia, że Polska jest izolowana.

W zamieszczonym na stronie internetowej belgijskiego tygodnika tekście, zatytułowanym „Polska izolowana, gdy Macron podejmuje regionalną ofensywę”, jego autor Jan Cieński zauważa, że gospodarz Pałacu Elizejskiego omija Warszawę w czasie swojego tournee po Europie Środkowo-Wschodniej, ale Polska to główny powód, dla którego wybrał się on w tę podróż.

„Coraz mniej popularny Macron przygotowuje się do uruchomienia po wakacjach reform gospodarczych w kraju, które mają ułatwić zwalnianie i zatrudnianie pracowników. Związki zawodowe już planują protesty. Aby zniechęcić francuskich pracowników do wyjścia na ulice, Macron musi pokazać, że podejmuje kroki, by ich chronić” – pisze Cieński.

Jego zdaniem to właśnie powód, który skłonił francuskiego przywódcę do szukania sojuszników w sprawie zmian w dyrektywie o pracownikach delegowanych.

„Politico” zauważa, że Francja od dawna stara się ograniczyć liczbę zagranicznych pracowników, mogących pracować w krajach Europy Zachodniej za niższe pensje i płacących jednocześnie niższe podatki w swoich macierzystych krajach. Macron, a także inni politycy zachodnioeuropejscy nazywają to „dumpingiem socjalnym”. Paryż chce, by długość delegowania została ograniczona do maksymalnie 12 miesięcy zamiast obecnych dwóch lat. Dodatkowo pracownicy delegowani mieliby dostać, co już przewiduje propozycja KE, taką samą płacę, za taką samą pracę, jak miejscowi pracownicy.

W artykule podkreślono, że z 1,9 mln pracowników delegowanych około 420 tys. to Polacy. Pracują głównie w branży budowlanej, szukając zajęcia w takich krajach jak Francja, Austria, czy Niemcy. „Nawet jeśli tacy pracownicy odpowiadają za mniej niż 1 proc. unijnej siły roboczej, stali się celem w wielu krajach zaniepokojonych niskopłatną konkurencją z Europy Środkowej” – czytamy.

Cieński przypomina, że Polska zgadza się na zmiany w przepisach, aby ograniczyć nadużycia, ale sprzeciwia się radykalnym zmianom w dyrektywie, która może zaszkodzić bardzo wielu obywatelom naszego kraju. „Ale rosnące problemy Warszawy z Brukselą i napięte relacje z Paryżem czynią (z Polski – PAP) łatwy cel dla Macrona” – ocenia dziennikarz.

Zwraca przy tym uwagę, że w Austrii, gdzie francuski prezydent spotykał się w środę z kanclerzem tego kraju oraz premierami Czech i Słowacji, chciał on podważyć wspólne stanowisko Grupy Wyszehradzkiej w sprawie pracowników delegowanych. Według „Politico” Macronowi udało się osiągnąć postęp, zdobywając ostrożne wsparcie dla swojego planu reform od Czech i Słowacji. W zamian Macron uznał obawy obu krajów dotyczących programu podziału uchodźców.

„Nie do mnie należy mówienie, ilu migrantów powinno być wysłanych na Słowację” – cytuje francuskiego prezydenta tygodnik. Zauważa przy tym, że podobne uwagi nie zostały skierowane pod adresem Polski, czy Węgier.

„Macron od dawna postrzegał polski rząd PiS jako kluczowego wroga na drodze przebudowy UE. Podczas kampanii wyborczej wzywał UE do nałożenia sankcji na Polskę, jeśli będzie ona kontynuowała łamanie norm demokratycznych bloku” – przypomina „Politico”.

Cieński pisze, że rozluźnienie się więzi między Paryżem i Warszawą to część szerszego procesu odchodzenia Polski od głównego nurtu UE. Przypomina w tym kontekście, że „najbliższy sojusznik” naszego kraju, Wielka Brytania, opuszcza „28”, Niemcy są „dotknięte” przez starania Warszawy o reparacje wojenne, a spotkań Trójkąta Weimarskiego nie ma.

„Warszawa, której pozostało już niewielu przyjaciół, ma trudności z blokowaniem ruchów Macrona” – uważa „Politico”. Tygodnik nie przesądza jednak, czy wysiłki Macrona dotyczące dyrektywy o pracownikach delegowanych będą skuteczne. Unijni ministrowie pracy będą rozmawiać na ten temat w październiku, a pomiędzy krajami członkowskimi są wciąż głębokie różnice w tej sprawie, podobnie jak w Parlamencie Europejskim.

Choć Francja potraktowała ozięble Polskę w sprawie obaw dotyczących praworządności, a Macron nie wyraził zainteresowania spotkaniami z władzami w Warszawie podczas swojej podróży, to – jak mówi cytowany przez „Politico” wiceszef komisji ds. europejskich francuskiego parlamentu Pieyre-Alexandre Anglade – prezydent Francji ma bliskie relacje z Andrzejem Dudą. „Polska nie jest stracona. To wspaniały kraj, z którym się poważnie różnimy” – oświadczył Anglade, dodając, że dialog z prezydentem Dudą jest bardzo uczciwy, zwłaszcza jeśli chodzi o praworządność.

rp.pl

Mocne słowa Macrona w Bułgarii. „Polska izoluje się w Europie”. Waszczykowski odpowiada

raq, IAR, AP, 25.08.2017

Prezydent Francji Emmanuel Macron w Warnie

Prezydent Francji Emmanuel Macron w Warnie (VADIM GHIRDA / AP Photo)

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że Polska „zdecydowała się na samoizolację w Europie”. Podkreślił, że Polacy zasługują na więcej, niż oferuje im rząd, odmawiający poszukiwania kompromisu w sprawie zatrudniania najsłabiej opłacanych obcokrajowców. Jest odpowiedź MSZ.

Prezydent Francji mówił o tym w Bułgarii, którą odwiedził w ramach wizyty w regionie.

„Polska przeciwko UE”

Emmanuel Macron powiedział, że Polska „zdecydowała się wystąpić przeciwko Europie w wielu sferach polityki unijnej”. Jak mówił, w związku z tym Warszawa nie może przesądzać o kierunku, w którym zmierza kontynent. Według Macrona, Polska zdecydowała się na „samoizolację w Europie”.

Jego zdaniem Warszawa ryzykuje, że w przyszłości może znaleźć się „na marginesie historii Europy”.

Prezydent Francji przebywa z wizytą w Warnie, gdzie spotkał się z prezydentem i premierem Bułgarii. Rozmowy dotyczyły między innymi unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych. Zdaniem Macrona, przepisy faworyzują kraje Europy Środkowo-Wschodniej i należy je zaostrzyć.

Prezydent Bułgarii Rumen Radew oświadczył na konferencji z francuskim politykiem, że aby przezwyciężyć różnice między państwami wschodu i zachodu Europy, konieczne jest „wszechstronne podejście”, jeśli chodzi o warunki zatrudnienia pracowników z krajów o niższych płacach.

MSZ: Polska nie jest izolowana

Do słów prezydenta Francji odniósł się szef MSZ Witold Waszczykowski. – Polska nie jest izolowana, dziś spotkałem się z sekretarzem generalnym NATO i ministrami spraw zagranicznych Turcji i Rumunii – skomentował.

Macron omija Polskę

W planach wizyty Macrona w regionie znalazły się: Austria, Bułgaria i Rumunia oraz spotkania z kanclerzem Austrii, premierem Czech, premierem Słowacji, prezydentem i premierem Rumunii, oraz z prezydentem i premierem Bułgarii.

Agencja AFP podała, powołując się na źródła w Pałacu Elizejskim, że prezydent chciał uhonorować kraje „najmocniej zakotwiczone w Europie”, a pomijane przez Paryż w ostatnich latach.

Jeszcze niedawno polska administracja zapowiadała, że pod koniec sierpnia odbędzie się szczyt Trójkąta Weimarskiego. O takim terminie spotkania przywódców Polski, Francji i Niemiec mówił pod koniec maja szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Według Reutera, polski rząd mocno zabiegał o wizytę prezydenta Francji w Warszawie podczas jego podróży do państw Europy Środkowo-Wschodniej. Informację potwierdziły dwa rządowe źródła. – Ale nie zaobserwowaliśmy zbytnich chęci – mówi jedno ze źródeł.

„Uczyńmy naszą planetę znów wielką”. Donald Trump ma inne zdanie

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,21903658,video.html

gazeta.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s