Po wyborach urosły kompleksy Kaczyńskiego

Cyferki przy zdobyczach w wyborach samorządowych nie za dużo mówią o tym, co się stało przy urnach wyborczych i wcześniej w kampanii, ani co czeka kraj w najbliższej przyszłości. A z pewnością czeka i natężenie oczekiwań będzie gęstsze niż dotychczas.

Przede wszystkim wynik opozycji jest dwukrotnie wyższy niż partii Kaczyńskiego, bo to nie tylko arytmetyka wyników Koalicji Obywatelskiej, PSL, SLD, a nawet Kukiza ’15, ale też komitetów wyborczych lokalnych polityków, którym z pewnością bliżej do opozycji niż do PiS.

Partia Kaczyńskiego nie utrzymała stanu posiadania, jeżeli uwzględni się, jakie środki propagandowe, finansowe i kłamstw zostały użyte podczas kampanii. Ich natężenie nie było dotychczas znane w kraju. Podobne nasilenie propagandy goebbelsowskiej jest używane w dyktaturach i autokracjach, w których wynik PiS byłby uznany za klęskę, a autorzy kampanii daliby głowę na ołtarzu reżimu.

PiS nie ma już za wiele amunicji politycznej oprócz jednego środka i on zostanie niewątpliwie użyty, a jest nim wzmożenie rewolucji prawicowej. Czym się objawi? W najbliższym czasie dojdzie do zderzenia z unijnymi instytucjami, Kaczyński i jego faworyt Mateusz Morawiecki nie wycofają się z tzw. reformy sądowniczej, nie będą respektować wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE. Jak miecz Damoklesa będą wisieć nad władzą PiS sankcje finansowe i otrzymają dużo mniejsze środki z unijnego budżetu niż oczekują. Przekonaliśmy się, jak marnym negocjatorem jest Morawiecki, potrafi tylko wykonywać polecenie przełożonych, tak było w BZ WBK, tak jest w rządzie.

PiS nie ma za co kupować elektoratu, a przegrał sromotnie z PSL na wsi, więc uderzy w media, które w umyśle Kaczyńskiego są winne temu, że występują przeciw jego partii. Każda w tej sferze decyzja zawłaszczenie partyjnego wywoła reperkusje międzynarodowe.

Wyborcy zauważą, że coś jest nie tak ze „zwycięstwem”, które ogłosił prezes Kaczyński, PiS jest niekoalicyjny, tak jak prezes niewybieralny. Zwłaszcza pretensje wyrażą partyjne doły w terenie, które liczyły na frukta w samorządach, a takich nie będzie. Odpowiedzialność za ten stan zwalą na lokalnych posłów, a ci zmuszeni zostaną knuć przeciw swoim ministrom. Władza PiS niespójnie zachowa się przy każdej trudniejszej decyzji, przy każdym kryzysie, a te przyjdą z zewnątrz i ze stropny opozycji. To rodzić będzie konflikty wewnątrz PiS, nad któryumi nie zapanuje schorowany prezes, Morawiecki zaś nie ma posłuchu w aparacie partyjnym.

Bardzo dużo zyskuje na wyborach samorządowych szczególnie jeden polityk, mianowicie szef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Uważany będzie za tego, który nie przegrał mimo zmasowanego ataku PiS, ciągle należy podkreślać, że w natężeniu dotychczas niespotykanym. Ci którzy się obronili, obsadzili swoich prezydentów w największych miastach w Polsce, z automatu – jak to w kulturze popularnej – uważani są za bohaterów kultowych, traktowani jak charyzmatyczne postaci.

Schetyna ma szanse ma mityzację swojej osoby, urósł przy Rafale Trzaskowskim, Hannie Zdanowskiej i Jacku Jaśkowiaku, a Kaczyński zmiejszył się do wielkosci wójta bądź burmistrza z Pcimia. Tak działa podświadmość i takie będzie postrzeganie „wygranej” PiS.

Do wyborców dotrą wielkości zwycięstw. W Warszawie wygrał Trzaskowski, a w Pcimiu jakiś Daniel Obajtek. Zatem Koalicja Obywatelska, a wraz z nią przewodniczący Schetyna będą się mieli do PiS i Kaczyńskiego, jak stolica kraju do owego Pcimia.

Poważnej polityki nie da się prowadzić w Pcimiu, bo w takich miejscowościach można uprawiać tylko kompleksy. I na to skazany jest PiS – na kompleksy Kaczyńskiego, które jeszcze bardziej mu urosły.

 

 

Jarosław Kaczyński obwieścił, że PiS wygrało czwarte wybory z rzędu. „Znów zwyciężyliśmy!” to przekaz partii władzy. To jednak wygrana propagandowa, bo PiS niewiele zdoła poszerzyć wpływy w terenie. Dla Nowogrodzkiej wybory samorządowe były jedynie próbą generalną przed wyborami do Sejmu.

gazeta.pl

PiS z pewnością przegrał wybory samorządowe, teraz tylko obsuwa

PiS z pewnością przegrał wybory samorządowe, teraz tylko obsuwa

„Chcę podziękować mieszkańcom Warszawy za tak wielki kredyt zaufania, którym mnie obdarzyli”– powiedział Rafał Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski wygrał wybory prezydenckie w Warszawie już w pierwszej turze. Uzyskał 54,1 proc. poparcia. Jaki uzyskał 30,9 proc.

W Łodzi Hanna Zdanowska zdetronizowała kandydata PiS i uzyskała 70,1 procW Poznaniu też wygrał w pierwszej turze Jacek Jaśkowiak 56,6 proc.

Według sondażu Ipsos dla w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju: PiS – 32,3 proc. ; Koalicja Obywatelska – 24,7 proc.; PSL – 16,6 proc.; Kukiz’15 – 6,3 proc.; Bezpartyjni Samorządowcy – 6,3 proc.; SLD-Lewica Razem – 5,7 proc.

Frekwencja według sondażu wyniosła 51, 3 proc.

„To nie jest komunikat o zwycięstwie” – tak politolodzy w studiu TOK FM komentowali słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów samorządowych.

W skali kraju wyniki do sejmików wojewódzkich wyglądają tak: PiS – 32,3, KO- 24,7, PS L- 16.6, Kukiz 6,3, Bezpartyjni – 6,3, SLD – Lewica Razem 5,7 proc, Wolność – 1,5, Razem – 1,4.

– Musimy zachować spokój, ale jeśli to, co jest w tej chwili, będzie potwierdzone, przynajmniej generalnie (…), to będziemy mogli starać o władze w wielu miejscach, jeżeli chodzi o sejmiki samorządowe. Będziemy mogli w pewnych ważnych miastach walczyć w drugiej rundzie i jednocześnie będziemy musieli, i to jest mój główny przekaz, bardzo ciężko pracować w ciągu kolejnego roku, także po to, by w ostatnich momentach przed wyborami nie spadały na nas różne ciosy – mówił po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezes PiS, Jarosław Kaczyński.

Słowa o tym, że „należy zachować spokój”, komentowali politolodzy obecni z studiu TOK FM. – To nie jest komunikat o zwycięstwie – stwierdził prof. Andrzej Rychard, a prof. Antoni Dudek powiedział tylko: To znaczy, że jest źle.

– Powiedzmy sobie jasno: PiS startował z poziomu jednego sejmiku na 16, czyli gdyby nawet w tylko trzech przejął władzę, prezes ogłosi: trzykrotnie zwiększyliśmy nasze siły w sejmikach – komentował prof. Dudek.

– Po trzech latach bardzo agresywnej polityki, walki o te samorządy (…) nagle się może okazać, że PiS ugrał bardzo niewiele. Zdobycie przy tej skali zaangażowanych sił i środków, powiedzmy – dwóch, góra trzech województw, to nie jest sukces, tylko to jest porażka

– podsumował politolog.

Eksperci odnosili się również do słów prezesa PiS na temat ciosów, jakie spadać miały na Prawo i Sprawiedliwość na ostatnim etapie kampanii wyborczej. Zdaniem Antoniego Dudka, partii rządzącej nie pomógł np. zaprezentowany na ostatnim etapie wyścigu przedwyborczego spot, odnoszący się do uchodźców.

Zdaniem prof. Dudka, to wideo nie pomogło PiS, zwłaszcza w dużych miastach. – Mam wrażenie, że tu będzie spiskowa teoria – że to chodziło o taśmy z udziałem premiera Morawieckiego, że pewnie ten Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej był tu czynny – wyliczał.

Morawiecki zostanie oceniony surowo

„Jednym z najlepszych wyników w historii III RP” – tak Mateusz Morawiecki ocenił wynik komitatu PiS. Jednak zdaniem prof. Dudka, premier, który był twarzą kampanii partii rządzącej, zostanie oceniony surowo. – To nie jest sukces i prezes doskonale o tym wie – stwierdził. Jarosław Flis wprost wskazał, że za wynik wyborczy PiS odpowiedzialny jest Jarosław Kaczyński. – Teraz pan prezes się będzie musiał zastanowić, czy z tym nieco zużytym koniem Morawieckim iść w bój przez najbliższy rok, czy go jednak wymieniać. To będzie najciekawsze i to się, moim zdaniem, rozstrzygnie w ciągu miesiąca – dodał Antoni Dudek.

Eksperci zgodzili się, że PiS będzie musiało tłumaczyć, dlaczego mimo wygranej, wynik jest niższy niż ten, którego się spodziewano. Zdaniem Antoniego Dudka – jest ekwilibrystyka, która polega na wmawianiu, że wynik procentowy do sejmików jest ważniejszy od tego, w ilu sejmikach się rządzi. – Ja nie wykluczam, że za rok PiS dostanie w wyborach parlamentarnych najwięcej głosów, ale nie będzie rządził, bo powstanie „kordonowa koalicja” – stwierdził prof. Dudek.

Prof. Jarosław Flis stwierdził za to, że fundamentalne znaczenie ma to, iż w Polsce – przy takim rozbiciu partyjnym – nie da się samodzielnie wygrać wyborów. – To, że się ma zamknięte wszystkie drzwi do wszystkich potencjalnych koalicjantów, w szczególności do PSL, jest różnicą w stosunku do Orbana. Jego Fidesz jest w koalicji z Partią Drobnych Rolników, czyli tamtejszym PSL-em i na tym się m.in. opiera jego siła – podkreślał.

Wyniki wyborów samorządowych 2018 według sondaży

„Po wojnie, którą rozpętał ze wszystkimi ugrupowaniami – przede wszystkim z Koalicją Obywatelską, ale także z Polskim Stronnictwem Ludowym – wiadomo, że tutaj nie ma możliwości współpracy. To jest to, co spotkało PiS cztery lata temu – nie będą rządzić w sejmikach wojewódzkich, to już dzisiaj widać” – powiedział Grzegorz Schetyna w Polsat News. Wygrana PiS w sejmikach wcale nie oznacza, że będzie w nich rządził. Trzeba przypomnieć rok 2014 r. Wtedy PiS wygrał w pięciu województwach: łódzkim, małopolskim, mazowieckim, podlaskim i podkarpackim. Jednak koalicję, która pozwalała na rządzenie, zbudował tylko na Podkarpaciu, o którym mówi się, że jest bastionem PiS.

W obecnych wyborach PiS wygrał wybory do sejmików w 9 województwach: dolnośląskim, lubelskim, łódzkim, małopolskim, mazowieckim, podkarpackim, podlaskim, śląskim i świętokrzyskim. Koalicja Obywatelska z kolei wygrała w województwach: kujawsko-pomorskim, lubuskim, opolskim, pomorskim, warmińsko-mazurskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim – wynika z sondażu Ipsos.

Grzegorz Schetyna już zapowiedział, że dotychczasowa współpraca z PSL w sejmikach województw będzie kontynuowana. – „Będziemy budować koalicję, jestem umówiony z prezesem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Zrobimy wszystko, by móc kontynuować tę koalicję, która od 12 lat funkcjonuje w sejmikach” – powiedział lider PO.

Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej, wygrywa w I turze i został prezydentem Warszawy. Uzyskał 54 proc. poparcia, a jego konkurent Patryk Jaki z PiS-u tylko 30 proc. To nie jedyne zaskoczenie tych wyborów. Na Hannę Zdanowską z PO w Łodzi zagłosowało aż 70 proc. wyborców. Kandydaci opozycji nokautują PiS w miastach. W wyborach do sejmików partia rządząca zdobyła najwięcej głosów, ale Koalicja Obywatelska razem z PSL-em i tak o 9 proc. więcej. To dane z pierwszych wyników sondażu exit poll dla TVN, Polsat i TVP. Frekwencja wyniosła 51,3 proc., a to najlepszy wynik w historii wyborów samorządowych od 1990 roku. – To wielki dzień, ale to początek drogi. To pierwszy krok ku zwycięstwu. Zbudowaliśmy skuteczną koalicję anty-PiS – cieszył się podczas wieczoru wyborczego KO lider PO Grzegorz Schetyna. Prezes PiS prosi za to o „zachowanie spokoju”.

Trzaskowski prezydentem Warszawy

– Chciałem podziękować warszawiakom i warszawiankom, bo to dzięki nim mogę świętować ten sukces. Mam nadzieję, że te wyniki się potwierdzą. Dzięki setkom rozmów udało się zarobić na ten wielki kredyt zaufania, który zobowiązuje do bardzo ciężkiej pracy – mówił podczas wieczoru wyborczego KO Rafał Trzaskowski.

Wedle sondażowych wyników kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy zdobył 54,1 proc. głosów. Jego główny rywal, czyli Patryk Jaki, który kandydował z list PiS, otrzymał 30,9 proc. głosów.

Rafał Trzaskowski podziękował też liderom i liderkom Koalicji Obywatelskiej, bo „bez nich nie byłoby tego sukcesu”. Podziękował też Grzegorzowi Schetynie: – Rok temu ta osoba zapytała, czy będę ciężko pracował przez cały czas. Powiedziałem „tak”, a on „no dobra, to jedziemy dalej”. Tą osobą jest Grzegorz Schetyna.

Krzysztof Strzałkowski 🇵🇱🇪🇺@KStrzalkowski

Rafał wygrywa w pierwszej turze! Dziękujemy warszawiakom i warszawiakom!

„To wielki dzień. Współpraca ma sens”

– To wielki dzień, ale to początek drogi. To pierwszy krok ku zwycięstwu. Zbudowaliśmy skuteczną koalicję anty-PiS. Dziękuję Polakom, którzy wzięli udział w tym święcie demokracji. Dziękuję też wszystkim, którzy kandydowali – mówił podczas wieczoru wyborczego lider PO Grzegorz Schetyna. Pogratulował też wszystkim, którzy wygrali.

Według Katarzyny Lubnauer „miasta zostały bastionem wolności”. – Mamy niezłomną Warszawę i Łódź. Dziękuję wszystkim wyborcom i kandydatom. Zrobiliście wielką pracę, to wasza zasługa – mówiła przewodnicząca Nowoczesnej.

– I co, współpraca ma sens! – cieszyła się także Barbara Nowacka, szefowa stowarzyszenia Inicjatywa Polska. Według niej „tylko zjednoczeni zwyciężymy PiS”.

Wyniki w miastach. Historyczne zwycięstwo Zdanowskiej

Hanna Zdanowska z PO zdobyła w Łodzi aż 70 proc. głosów. To jeden z wyższych wyników w kraju. PiS przez ostatni czas kampanii wyborczej próbował straszyć, że nawet jeżeli obecna prezydent Łodzi wygra wybory, to nie będzie mogła rządzić, bo ma na koncie wyrok grzywny. Jak widać, straszenie łodzian nic nie dało, a wręcz przeciwnie.

Jacek Jaśkowiak, kandydat KO i obecny prezydent Poznania, na stanowisku pozostanie. Uzyskał 56,6 proc. głosów mieszkańców Poznania.

Tadeusz Truskolaski po raz kolejny został prezydentem Białegostoku z wynikiem 51,6 proc.

Wszystko wskazuje na to, że prezydentem Wrocławia zostanie kandydat PO Jacek Sutryk. Według sondażowych wyników uzyskał 50,1 proc.

II tura będzie musiała się odbyć w Krakowie, gdzie Jacek Majchrowski, wspierany przez KO, zdobył 43,7 proc. głosów, a kandydatka PiS-u Małgorzata Wassermann 33,6 proc.

Podobnie w Gdańsku, wybory na prezydenta tego miasta nie zostały rozstrzygnięte w I turze. Z wyścigu odpadł kandydat KO Jarosław Wałęsa. Wyścig rozstrzygnie się pomiędzy obecnym prezydentem Pawłem Adamowiczem i Kacprem Płażyńskim, który kandyduje z listy PiS-u.

Sejmiki – pierwsze miejsce to nie wygrana

Według sondażu exit poll w głosowaniu do sejmików zwyciężył PiS z wynikiem 32,3 proc. Na drugim miejscu Koalicja Obywatelska z wynikiem 24,7 proc., a PSL zdobyło 16,6 proc.

W przypadku tych wyborów liczy się nie największa liczba głosów, tylko zdolność koalicyjna, której PiS nie posiada. Teraz rządzi w jednym województwie, zyskać może niewiele więcej.

Dwuprocentowy wynik KO i PSL-u i tak daje im zwycięstwo, czyli w sumie 41 proc. Ta koalicja, podobnie jak teraz, może rządzić w większości województw.

Nerwowa reakcja Jarosława Kaczyńskiego

PiS musi przegraną zamienić w zwycięstwo, a to nie jest proste. Reakcja Jarosława Kaczyńskiego wskazuje na nerwowość w sztabie PiS-u.

– Kończymy wybory wynikiem, który dobrze wróży, jeśli chodzi o przyszłość. To jest dobra wróżba – mówił Jarosław Kaczyński w pierwszym powyborczym wystąpieniu. – Musimy tutaj zachować spokój, ale jeśli to, co jest w tej chwili, będzie potwierdzone, to będziemy mogli starać się o władzę w wielu miejscach, jeśli chodzi o sejmiki samorządowe. Będziemy mogli walczyć o władzę w ważnych miastach – zaklinał rzeczywistość prezes PiS-u.

Nie było uśmiechów, była za to zachęta do ciężkiej pracy. – Będziemy musieli bardzo ciężko pracować w ciągu kolejnego roku, to jest mój główny przekaz – mówił Jarosław Kaczyński.

Komentatorzy podkreślają, że PiS przestał być teflonowy, a wyniki wyborów samorządowych mogą zwiastować początek końca „dobrej zmiany”, ale też zbrutalizowanie kampanii w następnych krokach wyborczych. Kampania wciąż trwa.

Wynik wyborów 2018. Paweł Kowal: Wynik PiS jest zły

Paweł Kowal w rozmowie z Łukaszem Kijkiem w Gazeta.pl ocenił, że wynik PiS w wyborach samorządowych wcale nie jest tak dobry, jak mogłoby się wydawać. – To zwycięstwo jest w rzeczywistości złym wynikiem, powiedziałbym nawet, że bardzo złym – mówił Kowal.

Paweł Kowal dodał, że pomimo iż sondaże exit poll pokazują, że PiS wygrał w dziewięciu województwach, ostatecznie może okazać się, że wpływ polityków Prawa i Sprawiedliwości będzie znacznie mniejszy.

– Zobaczymy, ile ostatecznie zostanie na stole. Jeśli to będzie tylko dwa czy trzy województwa, bo tak też może być, to sytuacja PiS-u może być bardzo kłopotliwa – tłumaczył.

Chodzi o spekulacje dotyczące tego, że głosy współpracujących ze sobą Koalicji Obywatelskiej i PSL mogą przeważyć nad politykami PiS.

W wyborach samorządowych w Warszawie zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski – wynika z sondażu Ipsos dla TVP, TVN i Polsatu. W starciu przegrał popierany przez PiS Patryk Jaki. Telewizja Polska nie wyemitowała jednak w „Jedynce” powyborczego przemówienia polityka. 

Prezydentem Warszawy zostanie Rafał Trzaskowski – tak wynika ze wstępnych wyników exit poll pracowni Ipsos dla TVP, TVN i Polsatu. Kandydata Koalicji Obywatelskiej poparło 54,1 proc. badanych.

Główny kontrkandydat Trzaskowskiego – wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki popierany przez Prawo i Sprawiedliwość – uzyskał poparcie na poziomie 30,9 proc.

Wszystko wskazuje na to, że w Warszawie nie dojdzie więc do II tury.

Na wieczorze wyborczym Prawa i Sprawiedliwości przemówienia wygłosili prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki, którzy dziękowali wyborcom za głosy na partię w wyborach do sejmików. Tu PiS wygrał, zdobywając 32,3 proc. głosów. Przemówienia transmitował m.in. kanał TVP1.

TVP1 bez przemówienia Patryka Jakiego

Później w siedzibie swojego sztabu przemówienie wygłosił były kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki. Przemówienie rozpoczęło się ok. 21.21. Wówczas na „Jedynce” trwał jeszcze program wyborczy, jednak nie przeniesiono się do sztabu kandydata PiS.

Podczas gdy Jaki dziękował wyborcom i gratulował kontrkandydatowi, dziennikarz Michał Adamczyk w TVP1 komentował ogólnopolskie wyniki.

Transmisję z przemówienia byłego kandydata PiS na prezydenta stolicy emitowało za to m.in. TVN24. – Chciałbym powiedzieć, że mogłem zrobić coś więcej, ale to byłaby nieprawda. Zrobiliśmy wszystko, co dało się zrobić – mówił Patryk Jaki.

Wszystko wskazuje na to, że o przegranej Jakiego nie chciało informować również w mediach społecznościowych Prawo i Sprawiedliwość. Godzinę po ogłoszeniu wyników exit poll na oficjalnych kanałach partii na Facebooku i Twitterze nie umieszczono ani zdjęcia, ani cytatów z wypowiedzi Patryka Jakiego.

Kto po zamknięciu urn może czuć się wygrany? Na pewno Rafał Trzaskowski i kandydaci na prezydentów miast, którzy wygrali w pierwszej turze. Wszyscy z antypisowskiego rozdania.

Wygranym jest też PSL, które zdobyło dwucyfrowy wynik w sejmikach, choć sondaże wieszczyły ludowcom utratę terenu na rzecz PiS o znacznie większej skali. A także partia Kaczyńskiego zdobywająca większość w wyborach do sejmików i (teoretyczną) szansę na przejęcie władzy w dziewięciu sejmikach. Teoretyczną, bo zdolność koalicyjna PiS jest mała.

Dla Rafała Trzaskowskiego to awans do politycznej ekstraklasy. Zwycięstwo w pierwszej turze otwiera nowy rozdział jego kariery politycznej i kreuje na nowego lidera antypisowskiej opozycji. I, szerzej, liberalno-demokratycznej Polski.

Trzaskowski bierze Warszawę, PiS wygrywa w sejmikach [WYNIKI EXIT POLL]

Po stronie PiS te wybory także zaowocowały namaszczeniem na delfina. Jarosław Kaczyński nie pozostawił cienia wątpliwości, czyją zasługą jest wygrana PiS w sejmikach. Twarzą zwycięstwa dla prezesa jest Mateusz Morawiecki. I, analogicznie, milczenie Kaczyńskiego na temat Patryka Jakiego i jego koncertowej przegranej w Warszawie jest równoznaczne z wydaniem na niego wyroku. W roszadach na Nowogrodzkiej Jaki już nie istnieje.

Pierwsze wybory po przejęciu władzy przez PiS w 2015 roku są też ważną prognozą na nadchodzące lata wyborów parlamentarnych, europejskich i prezydenckich. Owszem wybieraliśmy w wyborach samorządowych wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i radnych (często bezpartyjnych), ale w ostatecznym rozrachunku decydowaliśmy, czy PiS ma społeczne przyzwolenie na kontynuowanie swojej rewolucji czy nadchodzi czas kontrrewolucji.

Opozycja obywatelska mogła się dotychczas policzyć tylko na ulicach podczas demonstracji przeciwko łamaniu konstytucji i niszczeniu demokracji. Dziś policzyła się przy urnach. Pierwsze powyborcze prognozy pokazują przecięcie Polski na pół. Oznacza to walkę o każdy głos. Do przekucia warszawskiego sukcesu w ogólnopolskie zwycięstwo nie wystarczy zjednoczenie dwóch partii. Koalicja Obywatelska musi oznaczać sojusz wszystkich pozostających w opozycji do władzy.

PiS wpadł we własną pułapkę

Przewaga nad najbliższym konkurentem Tadeuszem Zyskiem kandydującym z PiS (wynik sondażowy 22,2 proc.), a także duży margines ponad granicę sondażowego błędu pozwalają zakładać, że obecny prezydent Poznania będzie kierował miastem przez kolejne 5 lat. Wszystko wskazuje też na to, że województwo wielkopolskie, w którym wygrała Koalicja Obywatelska, będzie rządzone przez opozycję, co ułatwi choćby realizację projektów z udziałem środków europejskich.

Jaśkowiak w drodze po reelekcję

PiS stracił kontakt z miastami

Wygrana Jaśkowiaka nie zaskakuje, choć były takie momenty w kampanii, kiedy wydawało się, że zwycięstwo nie będzie takie oczywiste. Zaskakuje na pewno skala sukcesu, bo ujawnia nie tylko potencjał polityczny samego kandydata, ale także katastrofalne błędy PiS na finiszu wyborczych zmagań. Próba dyskredytacji Jaśkowiaka jako prezydenta „tęczowego miasta”, który brata się z gejami i promuje homoseksualizm, a także szczucie przez lokalną TVP, która stała się tubą ohydnej ksenofobicznej propagandy, odniosły odwrotny efekt. Podobnie jak rasistowski spot antyuchodźczy wyemitowany przez PiS w ostatnim tygodniu kampanii.

Pyrrusowe zwycięstwo PiS

Po prostu PiS po trzech latach zapatrzenia w niezmiennie dobre ogólnopolskie sondaże polityczne stracił kontakt ze społeczną rzeczywistością. A już na pewno z rzeczywistością społeczną polskich miast. Te nawet jeśli są konserwatywne, to pokazały, że brzydzą się bigoterią i coraz bardziej faszyzującą retoryką państwowej propagandy. A mieszkańcy Poznania, podobnie jak innych metropolii, pokazali, iż nie boją się pogróżek ze strony Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego grożących samorządom „warczącym” na rząd.

Premia za polaryzację

W wyniku Jaśkowiaka jest więc na pewno premia za polaryzację politycznej sceny w Polsce, co przełożyło się na kampanię wyborczą w największych polskich miastach. W efekcie niewielkie szanse miały w tym roku alternatywne propozycje, np. ruchów miejskich (Dorota Bonk-Hammermeister z „Prawa do miasta” zdobyła 3,6 proc. i 2,3 proc. w wyborach do rady miasta). W rezultacie, o ile w kończącej się kadencji Jaśkowiak korzystał z poparcia ruchów, a ich przedstawiciel Maciej Wudarski był wiceprezydentem, to obecnie prezydent będzie dysponował znacznie mocniejszym mandatem.

Wybory, szansa dla ruchów miejskich

Jaki model kierowania miastem wybierze? Oczywiście, wiele jeszcze zależy od składu rady miasta – zgodnie z sondażem telewizji WTK Koalicja Obywatelska zdobyła 47 proc., a więc będzie miała większość, drugi PiS ma 21,5 proc. Na pewno możemy się spodziewać bardzo ciekawej kadencji. Jeśli Jaśkowiak dotrzyma zapewnień, że nie chce rządzić dłużej miastem niż przez dwie kadencje, wówczas wolny od konieczności walki o reelekcję i dysponując silnym demokratycznym mandatem, będzie mógł prowadzić odważną autorską politykę, nie przejmując się zbytnio nie tylko opozycją, ale nawet partyjnym zapleczem.

Czy ktoś może  powiedzieć, że to są wyniki SONDAŻOWE, a komisje jeszcze nie podały wyników? Bo nadal liczą! Kryśka, zlituj się! Niedziela! Dzień święty! 🙂

Bartosz Kondziołka@kondziolka_tok

. H. Zdanowska wygrywa w I turze z wynikiem 70,1% – sondaz Ipsos @TOKFM_NEWS

W miastach ponad 500 tysięcy:  46%  22% Dlaczego? Bo w dużych miastach wyborcy nie są skazani tylko na , jak na wsiach. To jest ważny sygnał dla liberalnej sceny politycznej.

NEWSWEEK: Tuż po opublikowaniu wyników sondażu exit poll. Zwycięstwo ogłosili Jarosław Kaczyński, Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamaysz. Ale kto faktycznie wygrał w niedzielę?

JAROSŁAW FLIS: Łatwiej powiedzieć kto przegrał, bo nie mam wątpliwości, że największym przegranym jest Prawo i Sprawiedliwość. Niezależnie od procentowego wyniku w skali kraju, to jeśli spojrzymy na aspiracje rządzący spodziewali się po tych wyborach znacznie więcej. Owszem PiS w porównaniu z wynikiem sprzed czterech lat poszedł do przodu i w skali kraju ma największe poparcie, ale przekonanie, że będzie nowe rozdanie w samorządach i że w Polsce lokalnej nastanie nowy porządek się nie potwierdziło.

Z kolej najbardziej pozytywnie zaskoczony wynikiem jest na pewno PSL. Gdyby przed wyborami ktoś dał przewodniczącemu tej partii 12 proc. to ten zapewne brałby taki wynik w ciemno. Tymczasem, o ile potwierdzą się wyniki sondaży ludowcy będą mieli ponad 16 proc. Wreszcie o wygranej w sensie wyborów w dużych miastach może mówić Koalicja Obywatelska. Okazało się, że potrafi wygrywać w pierwszej turze nawet tam, gdzie nie walczy urzędujący prezydent. Tak jak w Warszawie. Moim zdaniem zwycięstwo Trzaskowskiego już w pierwszej turze to największe zaskoczenie tych wyborów.

Jak bardzo dla wyniku PiS istotne było to, że są to wybory lokalne, a nie ogólnokrajowe.

– Wybory samorządowe są o wiele mniej spolaryzowane niż krajowe i jak się ma 40 proc. poparcia w ogólnopolskich sondażach, to wcale nie znaczy, że dostaje się te 40 proc. w wyborach do sejmiku. PiS popadł we własną pułapkę zamieniając te wybory w plebiscyt poparcia dla partii rządzącej. Owszem, trzeba prężyć muskuły by mobilizować elektorat, ale wtedy rosną też oczekiwania i coś może pójść nie tak. Widać to zwłaszcza w dużych miastach, gdzie zdecydowanie łatwiej było mobilizować ludzi przeciw PiS.

Niespodziewanie dobry wynik PSL i niezły Koalicji Obywatelskiej mogą sprawić, że PiS nie zrealizuje też planów przejęcia sejmików po prawej stronie Wisły.

– Z takim wynikiem rządzący utrzymają Podkarpacie i być może dostanie się najwyżej Małopolska Lubelskie i Podlasie. Natomiast o łódzkim i Mazowszu mogą zapomnieć. Rozkład sił w sejmikach będzie też bardzo zależał od tego, ile realnie mandatów zdobędzie Kukiz i bezpartyjni samorządowcy. Ci ostatni to też zwycięzcy tej kampanii. Jeśli ten komitet został wychwycony w sondażach a przecież zarejestrował listy tylko w 11 województwach to znaczy, że może być istotnym graczem w układaniu koalicji rządzących województwami. SLD takiej roli nie odegra bo i tak jeśli już wejdą to i tak przyłączą się do Koalicji Obywatelskiej i PSL, jak to wcześniej robili.

Jak ocenić wynik SLD? Liczyli chyba na więcej?

– Tak, moim zdaniem są raczej wśród przegranych. Wydaje się, że Sojusz nie będzie się liczyć w samorządach, a 5,6 proc. poparcia to jest jednak słaby prognostyk przed wyborami ogólnokrajowymi. Musimy tu jednak poczekać na wyniki, a nie sondaże z poszczególnych województw.

Wieczór wyborczy Newsweeka, Onetu i Faktu

Waldemar Mystkowski pisze o tym, co po wyborach jest najważniejsze – sądownictwo.Kleofas Wieniawa

W środowisku sędziowskim raczej nie było konfliktu między togą a liberią, bo sędziowie zachowali się nad wyraz poprawnie, oprócz niedużego odsetka służalców, których PiS wykorzystał do tzw. reformy sądownictwa.

Ta pisowska łyżka dziegciu jednak na długo zepsuła polskie prawo. Będzie ta okoliczność wykorzystywana przez przestępców, którzy z ochotą powołają na PiS, a do partii Kaczyńskiego i rządu należy też Mariusz Kamiński, do którego nieprawnie prawo łaski zastosował Andrzej Duda. Najprawdopodobniej Kamiński kiedyś pójdzie za kraty na swoje zasłużone 3 lata. O ile nie na więcej, bo to on może stać za wieloma aferami PiS, w tym podsłuchową.

Trybunał Sprawiedliwości UE przez zamrożenie przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym o wysyłaniu sędziów SN i NSA na wcześniejszą emeryturę przywraca wiarę, że sądownictwa obroni niezależność w takiej mierze, w jakiej kodyfikuje prawo unijne.

W poniedziałkowym jazgocie wyników głosowania do samorządów zagłuszony zostanie powrót sędziów odesłanych przez PiS na emeryturę. I tak – do Naczelnego Sądu Administracyjnego wraca 8 sędziów. Prezes NSA Marek Zirk-Sadowski zapowiedział już, że będzie im wyznaczał normalne posiedzenia sądu.

I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf nie może być usunięta. Nieważne jest ślubowanie sędziów w liberiach, które przyjął prezydent Duda, gdyż nie mogą być powołani nowi sędziowie na miejsca tych, którzy wracają do orzekania. Jasne?!

Do tej pory wiadomo o tym, że wraca siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, pisze o tym na Facebooku sędzia Stanisław Zabłocki, prezes Izby Karnej SN.

Jak zachowa się PiS w stosunku do powracających sędziów? Będzie to bardzo ciekawe, bo jakiekolwiek rozwiązanie siłowe, zdegraduje jeszcze bardziej Polskę w  Unii Europejskiej.

Środowiska sędziowskie do tej pory zachowują się bardzo porządnie, wszak cztery najważniejsze stowarzyszenia sędziowskie Themis, Iustitia, Pro Familia i Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych zajęły stanowcze i jasne stanowisko o tym, że ustawy PiS i postawa prezydenta Dudy wskazują, że weszli na ścieżkę Polexitu.

W walce togi (niezależność) z liberią (służalczość) ci pierwsi wygrywają zdecydowanie. Polacy mają się z czego cieszyć, elity prawnicze ich nie zawodzą. A jeżeli tak jest, to wynik przegranej PiS jest przesądzony, niewiadomym jest tylko, kiedy Kaczyński i jego towarzystwo polegną i jak efektownie, bo może być tak, jak podobny autokrata Janukowycz na Ukrainie, który salwował się ucieczką do Rosji.

Równe prawo do wiwatów mają Grzegorz Schetyna, i Katarzyna Lubnauer, i Władysław Kosiniak Kamysz. Ten ostatni bodaj największe, bo PSL miało być w tych wyborach starte z powierzchni ziemi, więc niemal 17-procentowe poparcie to sukces i dowód, że wieś nie należy wyłącznie do PiS-u.

Od początku tej kampanii było wiadomo, że Platforma i Nowoczesna są w defensywie. Ich liderzy i wyborcy modlili się, by rozpędzony walec PiS-u nie zmiażdżył ich w mateczniku, czyli w wielkich miastach. PiS miał zresztą ku temu nieporównywalnie większe, niż wszyscy dotąd środki. Nikt przecież do tej pory w najnowszej historii wolnej Polski nie dysponował takim arsenałem. Prezydent, rząd, większość parlamentarna, spora część kościoła, na koniec upartyjnione w stopniu dotąd nie spotykanym media publiczne. Wszystko to pracowało na sukces partii Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli dodać do tego wigor kandydatów takich jak Patryk Jaki i pracowitość „twarzy kampanii”, czyli Mateusza Morawieckiego, Koalicja Obywatelska mogła naprawdę czuć się zagrożona, a Grzegorz Schetyna miał pełną wiadomość, że walczy o życie.

Polacy wybrali

Celem więc minimum i prawdziwą stawką tych wyborów były wielkie miasta. Polska liberalna musiała je utrzymać, Polska solidarna odwojować. I właśnie to tym ostatnim się nie udało. Sukces w pierwszej turze kandydatów Koalicji Obywatelskiej w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu, Lublinie i Białymstoku, na dodatek potencjalna i prawdopodobna porażka kandydatów PiS w Gdańsku i Krakowie to sukces, który dla Schetyny i Lubnauer jeszcze dziś rano był szczytem marzeń. Swoistym fenomenem jest wygrana Trzaskowskiego w Warszawie i frekwencja, która jest dowodem wyjątkowej mobilizacji liberalnego elektoratu w Warszawie. To zarazem fantastyczna zapowiedź dla Koalicji Obywatelskiej przed serią kolejnych wyborów.

Do powyborczych problemów PiS trzeba zaliczyć także kwestię możliwości budowy większościowych koalicji w sejmikach wojewódzkich. Mimo, iż nominalnie partia prezesa Kaczyńskiego wygrała na Podlasiu, Mazowszu, czy Dolnym Śląsku, ze względu na układ sił trudno im tam będzie przejąć władzę.

Najważniejsze zarówno dla PiS, jak i jego antagonistów pytanie brzmi: dlaczego walec wyborczy nie zmiażdżył  nieruchawych i mało charyzmatycznych przeciwników? Nie mam wątpliwości, że błędem było straszenie wyborców, iż niewybranie wskazanych przez partię Prezesa kandydatów będzie skutkowało brakiem wsparcia finansowego. To był wyborczy szantaż, a te zwykle budzą opór. Swoje zrobiło kompletnie nietrafione w czasie pytanie ministra Zbigniewa Ziobry do Trybunału Konstytucyjnego i decyzja TSUE o zawieszeniu przepisów ustawy o SN. Bardzo pomieszał PiS-owi szyki odświeżony kotlet taśm od Sowy z premierem. I premiera pewnego filmu, który obejrzały trzy miliony wystraszonych ludzi. Ale najważniejsza była (to już nie błąd) strategia Schetyny, który zrobił z wyborów plebiscyt. Ten plebiscyt wygrał tam gdzie było można. To dla PiS ważna lekcja przed kolejnymi wyborami.