Rewizor Kaczyński na Jasnej Górze

Między PiS a Kościołem katolickim panuje zależność. Partia Kaczyńskiego dostaje głosy twardych katolików, a wyższy kler wsparcie medialne w kwestii usprawiedliwiania swoich grzechów, zwłaszcza pedofilii.

Kiedyś ta współpraca zostanie zerwana, PiS (o ile partia przetrwa bez Kaczyńskiego) odbije się od murów kościołów, a kler zostanie osądzony przez komisję państwową i pójdzie z torbami. Stanie się to prędzej niż później, bo forma wiary katolickiej uprawiana w Polsce jest anachroniczna i zakłamana społecznie.

Jednak dzisiaj oglądamy spektakl marnej jakości i nie jest to żaden sojusz ołtarza z tronem, tylko groteska, komedia, bynajmniej nie najwyższego lotu, acz można sięgnąć po porównania z najwyższej półki.

Oto prezes Kaczyński wraca z Katowic, gdzie propagandowo urabiał elektorat, przez Jasną Górę. Zakon paulinów dostaje cynk, że będzie przejeżdżał rewizor polityczny, więc aparaty fotograficzne trzymają w pogotowiu.

Na koncie twitterowym klasztoru publikowane są zdjęcia prezesa Kaczyńskiego, który klęczy i wznosi wzrok do góry, a za nim znajduje się wygodny fotel, przyjazny hemoroidom.

Do tego w kraju politykom służy Kościół, do celebryckich zachowań, do pokazaniu się ciemnemu ludowi. Rewizor Kaczyński zasygnalizował, że w relacjach z klerem nadal obowiązuje układ, filiacja. My filujemy na was, wy filujecie na nas, tymczasem postraszymy LGBT, tudzież dziećmi, które mogą być adoptowane przez pary homoseksualne.

Rewizor wraca w swoje pielesze na Nowogrodzką i Żoliborz, gdzie codziennie składa mu sprawozdania Mateusz Morawiecki, pełniący tymczasem funkcję premiera, zaś Andrzej Duda (prezydent) będzie miał okazję na jakiejś uroczystości czyhać na uściśnięcie ręki rewizora. Może tym razem mu się uda.

Tak zostaliśmy wrobieni w pusty śmiech. W pustotę takich postaci, jak rewizor Kaczyński. Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie. Anachroniczna Polska, żałość.

 

Kaczyński w sojuszu z Kościołem

17MAR

Temat w sam raz na niedzielę. Dzień, któremu wyjątkowości dodała ustawa o zakazie handlu. Dzień, podczas którego wielu obywateli Polski, przy wspólnym stole porozmawia na temat wczorajszej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach. Wreszcie dzień, w którym zasadnie będzie zadać pytania o roli Kościoła Rzymskokatolickiego w uprawianiu polityki w Polsce. Pretekstu do tego dostarcza osobliwy wpis na Twitterze oficjalnego konta klasztoru zakonu Paulinów na Jasnej Górze.

Wpis, fotorelacja z modlitwy „w intencji Ojczyzny i zbliżających się wyborów” na Jasnej Górze powracającego z regionalnej konwencji Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego to odważny akt wyrażonego wprost poparcia Kościoła dla rządzącej Polską partii. Jest to również z drugiej strony bezczelne wykorzystywanie kościoła do bieżących interesów politycznych. Na wpis zareagował ostro polityk Platformy Obywatelskiej Paweł Zalewski. Zapytał, „dlaczego konto twitterowe klasztoru jasnogórskiego @JasnaGoraNews wchodzi w funkcję rzecznika szefa PiS?”.

Wpis konta @JasnaGoraNews ma potężny zasięg. Oprócz ponad 3 tys. obserwujących, mógł trafić potencjalnie na tablicę ponad 160 tys. użytkowników obserwujących podlinkowany w wpisie profil @pisorgpl należący do partii Prawa i Sprawiedliwości.

Wolne od przykrego obowiązku handlu to także okazja do omówienia stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w sprawie tak zwanej Karty LGBT i konferencji KEP ws. pedofilii w Kościele. Powyższe wystąpienia zostały sprowokowane niczym innym, jak startem Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego i narracji, której partia się podjęła. Kościół, nie dość, że, przy całym swoim autorytecie, zagrał w grze na zasadach PiS, to spróbował wykorzystać nową nienawistną narrację do obrony własnych interesów wokół ujawnianych właśnie skandali pedofilskich.

Ręka rękę myje. PiS zapędził się w defensywną narrację chroniącą przed odpływem zdegustowanych wyborców głównego rdzenia tzw. żelaznego elektoratu, a do tego wsparcie duchownych jest mu niezbędne. Opartej na kłamstwie narracji wymierzonej w osoby nieheteronormatywne nie da się się obronić. Prędzej czy później Kościół zapłaci za polityczny mariaż z Prawem i Sprawiedliwością, co nie musi prowadzić do pozytywnych efektów.