Psalm nie może być zanadto świąteczny,

codzienność nie jest świąteczna, a tylko ona jest warta obchodzenia,

świąteczność jest ukoronowaniem codzienności, jest esencją codzienności,

jest potęgą codzienności.

 

Codzienność jest trudem budowania strof z pojedynczych wierszy,

jest trudem szukania słów, adekwatności, codzienność jest świętym znojem.

Gdy codzienność wreszcie sięgnie po koronę pieśni, jest świętem

wyrażania siebie, potęgą.

 

Psalm mało świąteczny

 

Ty, który chcesz być nade mną,

nie możesz być we mnie.

Ja, który jestem bez ciebie,

nie mogę być przez ciebie władany.

 

Być nad kimś, być władanym,

jest niesprawiedliwym.

A sprawiedliwość jest zaklęta w księgach,

sprawiedliwość w słowach, a nie między nami.

 

Między nami są słowa,

słowa niesprawiedliwe,

między słowami jest sprawiedliwość,

wchodząc w słowa, stajemy się sprawiedliwi.

 

Wszystkie księgi trzeba przepisywać,

jeszcze raz i jeszcze, księgi nieprzepisane umierają,

księgi pisane wciąż i wciąż rodzą się ponownie.

Wiedzieli o tym starożytni kopiści, wiedzieli benedyktyni.

 

Dlaczego my pozbawieni jesteśmy tej wiedzy,

dlaczego wierzymy w martwe ksiegi,

w księgi nie przepisywane.

Tylko sprawiedliwość wciąż pisana

jest warta być sprawiedliwością.

 

Ty, który jesteś we mnie

możesz stać się sprawiedliwym,

gdy ja uczynię cię równym,

a nie władnym.

 

Być nad kimś,

to jest skazać innego na piwnicę.

A tego nie życzy sobie sprawiedliwość,

ani słowa, które są w nas jasnością.