Wałki PiS i Dudy nie z nami. My, nie ciemny lud

Cięta riposta Niesiołowskiego podczas debaty nad ustawą o Sądzie Najwyższym

Pyskówka nad zmianą ustawy o Sądzie Najwyższym na pewno nie zasługuje na miano debaty. Oczywiste bzdury, utrzymane w sensacyjnym tonie wypowiedzi posłów PiS, godzące w autorytet wymiaru sprawiedliwości nie zasługują na komentarz.

Ciekawa jednak wydała się wymiana zdań pomiędzy posłami Piotrem Kaletą a Stefanem Niesiołowskim.

Poseł PiS Piotr Kaleta wykazał się niewiarygodną butą, właściwą jednak politykom swojej formacji. Jego minutowe wystąpienie to istny hymn pochwalny dla autorów projektu zmian w ustawie oraz innych niezłomnych posłów jedynej słusznej partii. Na początku odniósł się do słów wypowiedzianych przez posła Witolda Zembaczyńskiego w kierunku występującego Ireneusza Zyski z Wolnych i Solidarnych. Miał powiedzieć, że ten po swoim wystąpieniu powinien zasiąść w ławach Prawa i Sprawiedliwości. Kaleta przyznał mu rację! Po prawej stronie mównicy siedzą wszak tylko patrioci i na to trzeba sobie zasłużyć. Spieszę wyjaśnić, że koło poselskie WiS powstało po iście patriotycznej postawie głosowania „na dwie ręce” przez posłankę Zwiercan za Kornela Morawieckiego, z Zyską tworzących poselskie trio w służbie PiS.

Kaleta dodał, że lista hańby, jak nazwali ją politycy opozycji, czyli 49 osób podpisanych pod poselskim projektem zmiany ustawy o SN to tak naprawdę lista chwały! Okazuje się, że posłowie podpisani pod tym haniebnym dokumentem, ze swojego czynu są dumni. O tak… Wybudowali pomnik trwalszy niż ze spiżu, o nich będą śpiewać w pieśniach… Listę chwały zamieszczam ewentualnym niezorientowanym.

Na to odpowiedział niezawodny poseł Niesiołowski. W krótkich słowach poprosił, aby od dziś nikt nie zajmował się tworzeniem list patriotów, a już na pewno nie „pisowskie lizusy”.

Tymi słowami wywołał śmiech wśród posłów opozycji przeciwnych wprowadzeniu monopartyjnej dyktatury. Śmiech przez łzy, bo nikt z nich nie powstrzyma rewolucyjnego walca PiS. Słowa sprzeciwu z ust Stefana Niesiołowskiego brzmią tym dosadniej, biorąc pod uwagę jego internowanie w literze prawa bliźniaczego do właśnie forsowanego przez Prawo i Sprawiedliwość.

crowdmedia.pl

Weto Dudy nie pokrzyżuje planów PiS-u?

Przez chwilę wydawało się, że zapowiedź prezydenckiego weta całkowicie popsuje plany PiS-u dotyczące Sądu Najwyższego. Ale prawda może być inna. Sam PiS faktycznie nie jest w stanie osiągnąć 3/5 głosów w Sejmie, co dałoby mu władzę nad doborem sędziów Sądu Najwyższego. Ma jednak kogo prosić o pomoc. Pytanie tylko, czy ją otrzyma.

PiS, chcąc poradzić sobie z tą gorzką pigułką, jaką jest wystąpienie Andrzeja Dudy i zapowiedź niepodpisania projektu ustawy o Sądzie Najwyższym, będzie musiał się postarać.

Na początku kadencji problemu właściwie by nie było. Koalicja PiS-Kukiz’15 miałaby 277 posłów, czyli większość potrzebną do powołania członków Krajowej Rady Sądownictwa według propozycji prezydenta Dudy. Ale niestety, klub parlamentarny Pawła Kukiza się wykruszył i wcale nie wiadomo co zrobią posłowie niezrzeszeni.

Prawo i Sprawiedliwość ma tylko 234 posłów, a więc musi szukać poparcia również wśród klubów opozycyjnych. Najłatwiej partii rządzącej byłoby się dogadać znowu z klubem Kukiz’15, który dystansuje się od reszty opozycji. Ale i to nie wystarczy. Obie formacje mają obecnie tylko 266 posłów, czyli o 11 mniej niż na początku kadencji.

Spowodował to rozłam w klubie Pawła Kukiza, z którego odeszło 10 posłów. Większość z nich zasiliło dwa koła poselskie: Republikanie (3 posłów) oraz Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego (3 posłów). W optymistycznej dla PiS-u wersji trzeba przyjąć, że oba koła będą głosować zgodnie z hipotetyczną umową między Prawem i Sprawiedliwością a Kukiz’’15. Wtedy taka koalicja miałaby 272 posłów. A więc wciąż za mało, by wybrać członków KRS!

Wszystko będzie więc zależało od pięciu posłów niezrzeszonych. Ale i to nie wystarczy. Wszystko zależeć więc może od posła Ryszarda Galli z… Mniejszości Niemieckiej. Bez jego głosu PiS będzie musiał szukać porozumienia z PO, Nowoczesną bądź z PSL-em.

koduj24.pl

Poprawka Dudy nie blokuje skoku PiS na sądy.

Takie tweety są najpiękniejsze.

Grzegorz Schetyna: ta ustawa trafi do kosza

Falę komentarzy spowodował prezydent Andrzej Duda odmawiając podpisania ustawy o Sądzie Najwyższym.

„Otrzymał solidną żółtą kartkę, która boli” – powiedział o Kaczyńskim, z nieukrywaną satysfakcją Grzegorz Schetyna lider PO. „Chcemy przekonać prezydenta, żebyśmy razem zorganizowali referendum w sprawie niezależności sądów” – dodał. Schetyna uważa, że wypowiedź prezydenta oznacza tylko jedno – ustawa o SN trafi do kosza.

Przewodniczący PSL Władysław Kosiniak-Kamysz komentując stanowisko prezydenta stwierdził, że potrzebne jest teraz pilne wstrzymanie przez Marszałka Sejmu prac nad ustawą o SN. Apelujemy o spokój. Oświadczenie prezydenta jest bardzo ważne, ale nie kończy sprawy- dodał.

Z kolei rzeczniczka PiS zapewniała, wbrew podejrzeniom, że „Propozycja prezydenta nie była absolutnie uzgodniona z PiS. Musimy się zastanowić jak się do niej odnieść”.

Pozytywnie o stanowisku prezydenta wyraził się Paweł Kukiz. „Ta propozycja demokratyzuje państwo” – uznał lider Kukiz’15. „Bardzo serdecznie dziękujemy prezydentowi, również w imieniu obywateli” – dodał i zaznaczył: „Gdybyśmy mieli realny wpływ na władzę, to z całą pewnością ta ustawa miałaby zupełnie inne brzmienie”. Wtórował mu wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka mówiąc: „Wygrywa nie ten, który głośniej krzyczy. Od zawsze mówimy, że wymiar sprawiedliwości powinien być podporządkowany obywatelom” – stwierdził. Do decyzji prezydenta Ryszard Petru odniósł się krótko: „Widać, że presja ma sens” – powiedział.

koduj24.pl

Macie jeszcze jakieś watpliwości?

Prezydent chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie dajmy się ogłupić

Prezydent ogłosił pozornie kompromisową propozycję.

Dziś o 21 obywatele przyjdą pod Pałac Prezydencki apelować do prezydenta Andrzeja Dudy, by zawetował ustawy o ustroju sadów powszechnych i o Krajowej Radzie Sądownictwa. Prezydent postanowił ich uprzedzić i ogłosił „kompromisową” propozycję, dzięki której upiecze dwie pieczenie przy jednym ogniu: pozbędzie się apeli o zawetowania ustawy o KRS i zdusi w zarodku apele o niepodpisywania ustawy Sądzie Najwyższym.

Postawił Sejmowi ultimatum: albo natychmiast znowelizuje ustawę o KRS tak, by sędziowie do KRS wybierani byli przez posłów większością 3/5 głosów, a więc z udziałem opozycji, albo on nie podpisze uchwalanej właśnie ustawy o Sądzie Najwyższym. Czyli: jak spełnią jego żądanie, to on będzie moralnie zobowiązany podpisać ustawę pozwalającą PiS przejąć Sąd Najwyższy. Więc nie będzie po co do niego apelować: pacta sunt servanta.

PiS i tak przejmie kontrolę nad KRS

Po pierwsze: nie wiadomo, dlaczego niby należy Sąd Najwyższy poświęcić dla ratowania KRS? Obie instytucje mają dla sądownictwa fundamentalne znaczenie.

 

Po drugie: propozycja prezydenta nie udaremnia przejęcia przez PiS KRS. PiS może bowiem wykorzystać fizyczną nieobecność opozycji w Sejmie i przegłosować swoich nominatów. W ten sam sposób mógłby – teoretycznie – zmienić konstytucję. A przygrywkę do tego mieliśmy przy głosowaniu budżetu w Sali Kolumnowej.

Poza tym w ustawie o KRS zostają dwa ewidentnie niekonstytucyjne przepisy, które i tak pozwolą PiS sterować KRS. Przerywa się kadencję obecnej Rady. I zostaje ona podzielona na dwie Izby: polityczną i sędziowską. Polityczna może blokować sędziowską, w razie, gdyby w sędziowskiej PiS nie zdobył większości. A więc nie zostanie sędzią nikt, kogo nie zaakceptuje Izba polityczna.

Może to spowodować blokadę obsadzania stanowisk sędziowskich, w tym stanowisk w Sądzie Najwyższym, który – wedle procedowanej właśnie ustawy o Sądzie Najwyższym ma zostać rozwiązany i wybrany od nowa. PiS nie będzie płakał, jeśli Sąd Najwyższy nie będzie działał. A winę zwali na sędziów w KRS. Powie: patrzcie, blokują wymiar sprawiedliwości! Będzie to doskonały instrument szantażu.

Pozorny kompromis PiS w sprawie ustawy o SN

Podobnie pozorny jest kompromis ogłoszony dziś rano przez wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła, dotyczący ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak było do przewidzenia, PiS rezygnuje z przepisu, który wpisał do ustawy po to właśnie, żeby potem, w ramach kompromisu, z niego zrezygnować. Otóż wykreśla przepis, według którego tych sędziów, którzy będą mogli zostać w nowym Sądzie Najwyższym miałby wskazywać minister Ziobro.

Tyle że po wykreśleniu tego przepisu minister Ziobro dalej będzie wskazywał sędziów Sądu Najwyższego. Pisowska ustawa stanowi bowiem, że to minister sprawiedliwości przedstawia Krajowej Radzie Sądownictwa (przejętej przez PiS) kandydatów do Sądu Najwyższego. Nawet bardzo wytężając umysł i dobrą wolę trudno uznać, że PiS poszedł na kompromis.

PiS boi się obywateli

Tymczasem pod Sejmem trwa demonstracja obywateli. I to jest jedyne, czego obawia się PiS. Bo gdyby opozycja wyszła z sali obrad, by udaremnić uchwalenie ustawy o Sądzie Najwyższym – to nic nie zmieni, bo PiS samodzielnie ma kworum.

Jeśli opozycja zablokowałaby, mimo to, salę obrad, będzie powtórka z grudniowych obrad w Sali Kolumnowej: PiS zwoła posiedzenie gdziekolwiek indziej, bo ma kworum. Może nawet znienacka zwołać sesję wyjazdową tak, by opozycja na nią nie zdążyła. Konstytucja i regulamin Sejmu nie wymagają, by parlamentarzyści obradowali i głosowali wyłącznie na terenie Sejmu.

PiS boi się oporu obywateli. Dlatego zmylił tropy zawiadamiając, że ustawa rozpatrywana będzie jutro. Dlatego ściągnął wielkie siły policyjne pod Sejm. Dlatego marszałek Sejmu wprowadził stan wyjątkowy w Sejmie. Zakazał wpuszczania posłów w okolice mównicy sejmowej. „Gazeta Wyborcza” informuje; „Ruchy posłów są mocno ograniczane. Marszałek Marek Kuchciński wydał rozporządzenie, na mocy którego nie mogą oni przebywać w części prezydialnej sali posiedzeń „obejmującej przestrzeń za stołem prezydialnym pomiędzy drzwiami do saloniku rządowego i marszałkowskiego”. Do pisma dołączona została mapka. Zaznaczono na niej przerywanymi liniami granicę, której posłowie nie mogą przekroczyć.”

„Wyborcza” pisze też, że wczoraj mianowano nowego dowódcę sejmowej straży: „Został nim płk Piotr Rękosiewicz. To były oficer BOR oraz były funkcjonariusz jednostek nadwiślańskich MSW. W czasach rządów PO-PSL ochraniał obiekty Kancelarii Premiera. Jest wyspecjalizowany w likwidowaniu zagrożeń takich jak próba wdarcia się do budynku rządowego czy okupacja urzędu. Nieoficjalnie mówi się, że jego poprzednik miał zostać usunięty, bo nie zgadzał się na interwencję, która mogłaby polegać na wynoszeniu posłów z sali sejmowej.”

PiS od grudnia zeszłego roku zamyka Sejm przed ludźmi. Nie tylko budynek, ale nawet jego otoczenie. Barierki, policja, zapowiadana budowa muru. Obywatele na teren do Sejmu nie mają wstępu. Jako małe dziecko bawiłam się między sejmowymi budynkami. Teraz Obywatele RP, którzy wchodzą na ten teren mają zarzuty karne o naruszenie miru domowego marszałka Sejmu.

PiS boi się obywateli, dlatego obywatelski sprzeciw, to jedyna obrona, jaka może być skuteczna.

polityka.pl

PiS będzie zabierał koncesje niezależnym mediom?

Były członek KRRiT Krzysztof Luft ostrzega, że po reformie sądownictwa nikt już nie będzie mógł powstrzymać dalszych zapędów PiS. Nieuchronnie przychodzi czas na komercyjne media. – „Kontrola niezawisłych sądów powstrzymywała dotąd KRRiT przed cofaniem koncesji mediów komercyjnych, takich jak TVN24, TVN, Polsat, RMF FM, Radio TOK FM, Radio ZET i in. To się teraz może zmienić, bo ochoty do zniszczenia prywatnych mediów w PiS nie brakuje, a sędziowie Ziobry już takich decyzji nie podważą. Nie wierzycie? Zobaczycie” – napisał Luft we wpisie na Facebooku.

To riposta na niewybredny atak posłanki PiS Pawłowicz, która krótko po przyjęciu przez Senat projektów ustaw o KRS i ustroju sądów powszechnych napisała na Facebooku: – „Medialne macki totalnej opozycji bez skrępowania nawołują do blokowania reform i obalenia demokratycznie wybranych polskich władz. Czy jest to zadanie dopuszczone koncesjami na nadawanie programów rtv? Krajowa Rado Radiofonii i Telewizji – do roboty!”. Pawłowicz kroku dotrzymuje obecna wiceprzewodnicząca KRRiT Teresa Bochwic, która błysnęła „intelektem” na Twitterze, popierając nawoływanie do „zarzynania TVN i Polsatu”.

Oliwy do ognia dolała Rada Mediów Narodowych, która z „niepokojem odnotowuje ataki i agresywne zachowania polityków wobec dziennikarzy, w tym szczególnie Telewizji Polskiej. Nie są to sporadyczne działania, tylko przyjęta przez polityków opozycji – szczególnie Platformy Obywatelskiej – metoda, mająca na celu odebranie wiarygodności dziennikarzom oraz zastraszenie tych, którzy chcieliby wykonywać swój zawód w sposób niezależny”. RMN zauważa, że „ataki te wpisują się w działania na rzecz ograniczenia wolności słowa i naruszają konstytucyjne gwarancje w tym zakresie”.

Jak informuje rzeczniczka Krajowej Rady, koncesję można odebrać na mocy art. 38 ust. 1 i ust. 2 ustawy o radiofonii o telewizji. Może do tego dojść między innymi w sytuacji, gdy „rozpowszechnianie programu powoduje zagrożenie interesów kultury narodowej, bezpieczeństwa i obronności państwa lub narusza normy dobrego obyczaju”. Ponadto z prawem do nadawania można się też pożegnać między innymi, gdy „wydano prawomocne orzeczenie zakazujące nadawcy wykonywania działalności gospodarczej objętej koncesją” lub „nadawca rażąco narusza warunki określone w ustawie lub w koncesji”.

Jeśli KRRiT nie ugnie się pod apelami, np. posłanki Pawłowicz, niezależne media na mocy aktualnych koncesji mają przed sobą jeszcze co najmniej kilka lat spokojnego działania. Najwcześniej, bo w 2023 roku wygasa koncesja dla Tok FM. Pięć lat później straci ważność ta dla Radia Zet i RMF FM. W 2024 roku wygasną z kolei koncesje dla Polsatu i TVN.

koduj24.pl

Duda i PiS zagrywają śmierdzącą kozą i idą na rympał

 „Nie podpiszę ustawy o Sądzie Najwyższym, dopóki nie zostanie uchwalona zgłoszona przeze mnie dziś do marszałka Sejmu ustawa zmieniająca ustawę o KRS. Jest ona bardzo krótka, składa się z dwóch przepisów, gdzie jest jasno i wyraźnie powiedziane, że członków nowej KRS Sejm będzie wybierał większością 3/5 głosów” – oświadczył Andrzej Duda.
PiS nie ma takiej większości w Sejmie. Będzie musiał szukać sprzymierzeńców – czyżby w Kukiz’15?

Ależ prymitywna zagrywka Dudy.

Dobrze to ujmuje poseł PO Michał Szczerba. Duda podpisze niekonstytucyjną ustawą o KRS. PiS zaakceptuje poprawkę o 3/5. To nic nie zmienia

PiS sam się wysypuje, ujawniając ustawkę. Ta śmierdząca koza jest robiona na rympał. Po to jest zamieszanie z ustawami o Sądzie Najwyższym i KRS, żeby uzynić wodę tak mętną, żeby ciemny lud niczego nie zrozumiał.

Kaczyńskiego metoda na kozę i bobek Waszczykowski

Kaczyńskiego metoda na kozę i bobek Waszczykowski

PiS Konstytucji nie zmienia, ale zmienia ustrój Polski, który to w Konstytucji jest zapisany. Wydaje się to nielogiczne. Tak zmieniana „praworządność” ustrojowa jest nielogiczna, bo jest po prostu bezprawiem. To bezprawie będziemy nazywali autokracją, reżimem, nadając jej swojski zapaszek nomenklatury i określając kaczyzmem.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Witold Waszczykowski mówi wprost: – „Polacy, dając nam władzę, chcieli zmian. Dlatego zmieniamy ustrój państwa”. Czyli PiS demokrację zmienia na ustrój podporządkowany woli jednego człowieka – Kaczyńskiego.

Warto pamiętać, iż PiS nie osiągnął lepszego wyniki wyborczego niż dwukrotnie w wyborach parlamentarnych Platforma Obywatelska i SLD, ale tym nie przyszło do głowy, aby zmieniać ustrój. Dlaczego? Bo na co można zmienić demokrację? Tylko na reżim, autokrację. Na swojski zapaszek, który jest zwykle prawicowy i ma jedną konotację w Polsce: Ciemnogród, kołtuństwo.

I PiS zmienia ustrój metodą, która publicystycznie nazywana jest metodą na kozę. Wprowadza się na agendę kozę, która waniajet i wszystkim nosy zatyka, zaczynają gadać o tym i protestować. Taką kozą była zapowiadana podwyżka cen paliw o 25 groszy. Nagle prezes Kaczyński oznajmia o wycofaniu się z tego projektu. Koza zatem zostaje wyprowadzona.

W narodzie radość. Kozy nie ma, nie ma smrodu. A Kaczyński narobił w tym czasie tyle tych kozich bobków, a przede wszystkim zakamuflował inne kozy. To jest typowe działanie dla reżimów – metoda na kozę.

Kiedyś takie metody satrapów przybliżano określeniem: „W tym szaleństwie jest metoda”. Dzisiaj na przykładzie naszym – polskim – wiemy, że do tego szaleństwa Kaczyński stosuje metodę kozy. Liczy na to, że zabraknie nam powonienia rozumu, tj. użycie tego rozumu. I wielu dało się na to nabrać. W mediach powstał rejwach, paliwa podrożeją (większość ma samochody), podrożeje także większość towarów i usług.

Uspokajam. Wszystko podrożeje, lecz tym Kaczyński się nie martwi, jego zmartwieniem jest to, iż mogą być zbyt szybko odkryte jego zamiary. Kaczyński będzie wprowadzał i wyprowadzał kozy.
Jak to mówią sztukmistrzowie: patrzycie nie na to, na co należy, kozy odwracają wasze uwagi. I dlatego Kaczyńskiemu się udaje, gdyż właściwą kozą jest Kaczyński, to od niego waniajet, to on jest sprawcą zmiany ustroju Polski.

Kaczyński jest kozą, a Waszczykowski – na którym opiera się konstrukcja tego felietonu – kozimi bobkami. Tyle on wart intelektualnie, ile bobki. Co nie zmienia postaci Polski, iż stajemy się państwem autokratycznym, który do demokracji ma się tak, jak obora z kozami do pałacu.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

”To jest komuna, tylko nie czerwona, a czarna. Trwa budowa państwa policyjnego”

2017-07-18

  • http://www.gazeta.tv/plej/19,109983,22108388,video.html?embed=0&autoplay=1
  • MIECZYSŁAW MICHALAK
  • Jarosław Kaczyński i partyjni oficjele w Sejmie, 7 lipca 2017 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • Partia klaszcze prezesowi. Sejm, 8 czerwca 2017 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
  • SŁAWOMIR KAMIŃSKI
  • Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie (fot. Sławomir Kamiński/AG)Prezes PiS Jarosław Kaczyński w Sejmie (fot. Sławomir Kamiński/AG)
  • FRANCISZEK MAZUR

– Sądownictwo ma być takie, by nie krępowało ruchów policyjnej pałki – aresztowań czy wyroków, których państwo policyjne sobie życzy. Ja to znam. Mam na swojej wygarbowanej skórze wypisane – mówił w TOK FM Karol Modzelewski, działacz opozycyjny z czasów PRL.

Prof. Karol Modzelewski, legenda ”S”, komentował w TOK FM zmiany, które forsuje PiS. – To jest zmiana ustrojowa. Ona jest zamknięciem ciągu technologicznego, który zaczął się od likwidacji niezależnego Trybunału Konstytucyjnego, wprowadzenia w życie ustawy medialnej, która zmieniła media publiczne w tubę propagandową partii rządzącej czy wprowadzeniu w życie ustawy o prokuraturze poddała ministrowi Ziobro wszystkie postępowania karne w kraju – mówił w TOK FM Modzelewski.

Jego zdaniem jesteśmy świadkami przejęcia przed rząd i partii zwierzchności nad całym sądownictwem w Polsce. W tym – mechanizmu kontroli wyborów. – To, czy będą uczciwe wybory zależy tylko od Jarosława Kaczyńskiego – mówił.

– Autorytaryzm to budowa państwa policyjnego. Sądownictwo ma być takie, by nie krępowało ruchów policyjnej pałki – aresztowań czy wyroków, których państwo policyjne sobie życzy. Ja to znam. Mam na swojej wygarbowanej skórze wypisane. Byłem trzy razy więziony, dwa razy skazany w Polsce Ludowej – mówił Modzelewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Jego zdaniem mówienie o powrocie do PRL nie jest przesadą.

Ja to przeżyłem, poznaję to. Logika jest taka sama. To jest komuna. Tylko nie czerwona, a czarna. A że ludzie to wierzą? Nic dziwnego, wielu z nich zostało za burtą zmian

– stwierdził.

Modzelewski uważa, że rządy PiS potrwają długo, bo w Polsce jest wiele osób, które doznały społecznej niesprawiedliwości i do nich trafia przekaz PiS.

Czego chce PiS?

W Sejmie toczy się batalia o sądy – PiS ogłosiło przyspieszenie i błyskawicznie proceduje nad poselskim projektem ustawy dot. sądów powszechnych, KRS i Sądu Najwyższego pomimo tego, że zasady ich działania reguluje konstytucja. Sędziów – jeśli ustawa zostanie przyjęta – ma nominować Zbigniew Ziobro.

W Sejmie przemawiała dziś prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes SN – jak sama mówiła – być może ostatni raz. Grzmiała, że PiS zamachuje się na konstytucję i niszczy trójpodział władzy. Nie wszyscy to usłyszeli – Jarosław Kaczyński i część posłów wyszła z sali. Ci, którzy zostali przekrzykiwali, buczeli.

TOK FM

Przejdziem góry, przepłyniem fale,

Od Żywca do Gdyni,

Dał nam przykład Jacek Żalek,

Że to kretyni.

 

Już mamy państwo policyjne, a w zasadzie mafijne.

Sejm znajduje się pod spluwami.

Wszyscy jesteśmy na muszce Kaczyńskiego. Pif-paf i nie ma nas.

Krystyna Pawłowicz do reportera Onetu: po wakacjach zabierzemy się za was!

18.07.2017

– Przed wakacjami musimy uporządkować wymiar sprawiedliwości – wyjaśnia, pytana o tempo wprowadzania ustaw dot. wymiaru sprawiedliwości, posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. – W pewnych etapach, w pewnym tempie wprowadza się po prostu reformy, a po wakacjach weźmiemy się za was! – ostrzega w rozmowie z Onetem. – To znaczy, ja tak mówię – dodała szybko, oddalając się od reportera. Dlaczego posłanka PiS chce się za brać za media? Zobaczcie całe nagranie rozmowy z Krystyną Pawłowicz.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/krystyna-pawlowicz-do-reportera-onetu-po-wakacjach-zabierzemy-sie-za-was/hf4z648

Kaczyńskiego metoda na kozę i bobek Waszczykowski

PiS konstytucji nie zmienia, ale zmienia ustrój Polski, który to w konstytucji jest zapisany. Wydaje się to nielogiczne. Tak zmieniana „praworzadność” ustrojowa jest nielogiczna, bo jest po prostu bezprawiem. To bezprawie będziemy nazywali autokracją, reżimem, nadając jej swojski zapaszek nomenklatury i określając kaczyzmem.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Witold Waszczykowski mówi wprost: ” Polacy, dając nam władzę, chcieli zmian. Dlatego zmieniamy ustrój państwa”.

Czyli PiS demokrację zmienia na ustrój podporządkowany woli jednego człowieka – Kaczyńskiego. Warto pamiętać, iż PiS nie osiągnął lepszego wyniki wyborczego niż dwukrotnie w wyborach parlamentarnych Platforma Obywatelska i SLD, ale tym nie przyszło do głowy, aby zmieniać ustrój.

Dlaczego? Bo na co można zmienić demokrację? Tylko na reżim, autokrację. Na swojski zapaszek, który jest zwykle prawicowy i ma jedną konotację w Polsce: Ciemnogród, kołtuństwo.

I PiS zmienia ustrój metodą, która publicystycznie nazywana jest metodą na kozę. Wprowadza się na agendę kozę, która waniajet i wszystkim nosy zatyka, zaczynają gadać o tym i protestować. Taką kozą była zapowiadana podwyżka cen paliw o 20 groszy. Nagle prezes Kaczyński oznajmia o wycofaniu się z tego projektu. Koza zatem zostaje wyprowadzona.

W narodzie radość. Kozy nie ma, nie ma smrodu. A Kaczyński narobil w tym czasie tyle tych kozich bobków, a przede wszystkim zakamuflował inne kozy. To jest typowe działanie dla rezimów – metoda na kozę.

Kiedyś takie metody satrapów przybliżano określeniem: „W tym szaleństwie jest metoda”. Dzisiaj na przykładzie naszym – polskim – wiemy, że do tego szaleństwa Kaczyński stosuje metodę kozy. Liczy na to, że zabraknie nam powonienia rozumu, tj. użycie tego rozumu. I wielu dało się na to nabrać. W mediach powstał rejwach, paliwa podrożeją (wiekszość ma samochody), podrożeje także większość towarów i usług.

Uspokajam. Wszystko podrożeje, lecz tym Kaczyński się nie martwi, jego zmartwieniem jest to, iż mogą być zbyt szybko odkryte jego zamiary. Kaczyński będzie wprowadzał i wyprowadzał kozy.

Jak to mówią sztukmistrzowie: patrzycie nie na to, na co należy, kozy odwracają wasze uwagi. I dlatego Kaczyńskiemu się udaje, gdyż wlaściwą kozą jest Kaczyńskiego, to od niego waniajet, to on jest sprawcą zmiany ustroju Polski.

Kaczyński jest kozą, a Waszczykowski – na którym opiera się konstrukcja tego felietonu – kozimi bobkami. Tyle on wart intelektualnie, ile bobki. Co nie zmienia postaci Polski, iż stajemy się państwem autokratycznym, który do demokracji ma się tak, jak obora z kozami do pałacu.

Waszczykowski: Nie interesuje mnie los Tuska

Lech Wałęsa niepotrzebnie wdaje się w ostrą kampanię polityczną – uważ...
Lech Wałęsa niepotrzebnie wdaje się w ostrą kampanię polityczną – uważa Witold Waszczykowski.

Foto: Rzeczpospolita, Robert Gardziński

Polacy, dając nam władzę, chcieli zmian. Dlatego zmieniamy ustrój państwa – mówi szef MSZ.

 

Rzeczpospolita: Czy Donald Trump okazał się liderem wolnego świata po wizycie w Polsce?

Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych: Każdy prezydent USA jest liderem wolnego świata, bo każdy jest od lat liderem najważniejszego państwa świata i do takiej funkcji jest predysponowany.

Podczas przemówienia na placu Krasińskich ani słowem nie wspomniał o demokracji.

A był jakiś powód, dla którego Donald Trump podczas wizyty w Polsce miał wspomnieć o demokracji? Nie znam takiego. Prezydent w pełni demokratycznych Stanów Zjednoczonych Ameryki odwiedził w pełni demokratyczną Polskę. Nie było powodów, żeby rozmawiać o demokracji.

Nie niepokoją pana relacje Donalda Trumpa oraz jego najbliższego otoczenia z Rosją i rosyjskim wywiadem?

To są wewnętrzne sprawy USA. Jeśli potwierdzą się takie problemy, które doprowadziły na przykład do dymisji gen. Flynna, to może to rzutować na funkcjonowanie tej administracji, ale mam nadzieję, że tak się nie stanie.

Jakie biznesy udało się załatwić Polsce z USA podczas wizyty Trumpa?

To była wizyta, która dała polityczne dyrektywy do działania w dwóch sferach: współpracy wojskowej, ewentualnego zakupu sprzętu amerykańskiego oraz możliwości zakupu gazu skroplonego z USA. Eksperci w obu dziedzinach zaczną wkrótce rozmawiać o komercyjnych zasadach przeprowadzenia tych transakcji.

Opłaca się nam kupować gaz ze Stanów Zjednoczonych?

To się okaże po tym, jak będzie wyglądała komercyjna oferta. Będziemy twardymi negocjatorami. Różnice mogą być duże. Nic nie jest przesądzone. Interes musi się opłacać Polsce. Pod względem politycznym transakcja jest pewniejsza, dlatego że dostawca jest przewidywalny i uniezależnia nas od Rosji, ale oczywiście musi się też spinać komercyjnie.

A co z wizami dla Polaków?

Poruszyłem ten temat w rozmowie z Jaredem Kushnerem, doradcą prezydenta Trumpa. Przypomniałem o zobowiązaniu Donalda Trumpa z czasów kampanii prezydenckiej i obietnicy podczas spotkania z Polonią amerykańską. Kushner powiedział, że przypomni to zobowiązanie prezydentowi Trumpowi. Będziemy przypominać administracji amerykańskiej, że Polska jest jednym z nielicznych krajów w UE, których obywatele muszą starać się o pozwolenie wjazdu do USA. Będziemy pytać dlaczego. Inną sprawą jest, że w Polsce nie ma już presji na zniesienie wiz, bo wielu Polaków, którzy chcieli zamieszkać, pracować lub uczyć się w USA, ma w tej chwili możliwość wyboru innych krajów europejskich i pozaeuropejskich.

A co z kwestią Smoleńska?

Ta sprawa była podniesiona przez ministra obrony podczas rozmów plenarnych. Prezydent Trump obiecał, że przyjrzy się sprawie katastrofy smoleńskiej.

Administracja Trumpa pomoże Polsce w odzyskaniu czarnych skrzynek i wraku? Przekaże zdjęcia satelitarne z 10 kwietnia 2010 r.?

Liczymy na to. Wyraziłem już takie oczekiwanie w poprzednich latach, kiedy spotkałem się z Johnem Kerrym i kiedy spotykałem się z Rexem Tillersonem. Na razie odpowiedź przyszła od ambasadora USA w Polsce, że wszystko co Amerykanie posiadali, zostało Polsce przekazane.

A zostało?

MSZ od Amerykanów nic w sprawie katastrofy smoleńskiej nie dostało. Być może zostało to przekazane inną drogą – bezpośrednio do komisji lub do MON.

Nie ma niczego, co niepokoiłoby pana w prezydenturze Donalda Trumpa?

Nie czytam „Gazety Wyborczej” i nie oglądam TVN 24, więc nic mnie nie niepokoi.

Trump pokłonił się Lechowi Wałęsie, według szefa MON „najniebezpieczniejszemu agentowi”.

Minister Macierewicz ma swoje informacje i wie, co mówi. Nie jest moją rolą ocenianie zachowania prezydenta USA.

Wałęsa jest polską coca-colą na świecie. Czy napiętnowanie przez rządzących publicznie polskiej marki ma sens?

Nie porównywałbym Wałęsy do coca-coli, bo colę lubię. Wałęsa jest osobą coraz bardziej kontrowersyjną. Wdał się w ostrą kampanię polityczną i ponosi tego konsekwencje. Mówi, że politycy PiS powinni wyskakiwać z okna, więc natrafia na ostre riposty. Sam jest sobie winien. Wolałbym, żeby Wałęsa reprezentował Polskę na świecie w sposób bardziej umiarkowany i zrównoważony. Niech pomaga w realizacji polskich interesów narodowych, a nie angażuje się w wewnętrzny spór polityczny.

Emmanuel Macron mówi, że UE dwóch prędkości jest faktem. Polska stała się członkiem UE drugiej kategorii?

Nie ma UE dwóch prędkości, bo nie ma dwóch budżetów unijnych. Wszystkie instytucje są wspólne. Są państwa, które są w strefie Schengen, a inne nie. Ale nie można mówić o UE dwóch prędkości. Wydaje się, że prezydent Francji proponuje mało realistyczne rozwiązania, których realizacja może zależeć od Niemiec.

Idą ciężkie czasy dla UE?

Musimy się liczyć z mniejszymi funduszami w przyszłości, ze względu na brak wpłat brytyjskich po brexicie. Pieniądze w przyszłej perspektywie budżetowej mogą być dla Polski mniejsze. Jest też ryzyko, że powstanie fundusz unijny dla strefy euro kosztem funduszu dużego. Mogą być też próby odchodzenia od funduszy strukturalnych na rzecz tworzenia funduszy celowych.

UE ma problemy z Polską. Polska jest napominana przez Komisję Europejską w sprawie imigrantów.

Polska przyjmuje uchodźców, którzy pojawiają się u naszych granic i składają aplikacje o azyl. Przyjmujemy imigrantów z Ukrainy. W ubiegłym roku wydaliśmy milion dwieście sześćdziesiąt siedem tysięcy wiz Ukraińcom, z czego połowa była z prawem do pobytu i pracy.

Rząd PO–PSL zobowiązał się też do przyjęcia 7 tys. uchodźców, a premier Szydło w zeszłym roku zapowiadała, że rząd PiS zastosuje się do tych zobowiązań.

Próbowaliśmy. Decyzje KE były podjęte w oparciu o błędne interpretacje prawa europejskiego. Okazało się, że nie ma możliwości zweryfikowania tożsamości tych ludzi, którzy nie mają dokumentów lub mają ich zbyt dużo. Warunki, żeby ich bezpiecznie przesiedlić, były niespełnione. Nie pomogli nam Włosi, których poprosiliśmy o pomoc w selekcji uchodźców: dzieci i kobiety. Nie mając możliwości panowania nad bezpieczną relokacją, nie mogliśmy jej zrealizować.

A co z korytarzami humanitarnymi i pomocy chorym w Polsce?

Dzisiaj jedynie studiujemy doświadczenia innych państw, np. Włoch i Francji. Preferujemy jednak pomoc potrzebującym na miejscu, w regionach dotkniętych kryzysami. Możemy to zrobić m.in. przez organizowanie mobilnych szpitali i punktów medycznych np. na pograniczu syryjskim w ościennych krajach.

Większość państw UE przyjmuje uchodźców, nawet jeśli w niewielkim stopniu, to nieduże grupy są przyjmowane.

Z grona 160 tys. uchodźców nawet 20 tys. nie zostało przyjętych. Pomagamy uchodźcom, współpracując z UE i Kościołem. Jesteśmy członkiem olbrzymiego funduszu 3 mld euro, jakie UE płaci Turcji na utrzymanie uchodźców syryjskich w Turcji. Jesteśmy też członkami innych funduszy i sami pomagamy Syryjczykom na miejscu. Ze względów bezpieczeństwa naszej zgody na relokację, a w zasadzie przesiedlanie, uchodźców nie będzie. Również społeczeństwo polskie sobie tego nie życzy. Badania opinii jednoznacznie pokazują, że aż 75 proc. Polaków nie chce takiej relokacji. Nie jesteśmy samobójcami. Jesteśmy politykami, którzy odpowiadają na atmosferę społeczną.

Na Polskę mogą zostać nałożone unijne sankcje?

Sprawa jest zaskarżona do Trybunału Sprawiedliwości, czekamy na wyrok. Relokacja miała się odbyć miedzy 2015 a 2017 r. Nie została wykonana przez nikogo w całości. Unia nie ma instrumentów do ukarania w tym przypadku. Funduszy strukturalnych nie można łączyć z innymi dziedzinami współpracy. Fundusze strukturalne to nie są pieniądze za dobre zachowanie. To są pieniądze, które rekompensują słabszym gospodarkom otwarcie się na silne gospodarki zachodniej Europy.

Komisja Europejska pozywa Polskę za wycinkę Puszczy Białowieskiej.

Pozew jeszcze do nas nie dotarł. Ministerstwo Środowiska będzie prowadziło dialog z KE. Podczas moich konsultacji nikt nie podnosi kwestii Puszczy. Nawet UNESCO odsunęło decyzję na przyszły rok, ponieważ ten spór jest sporem ideologicznym.

KE niepokoi się też zmianami w sądownictwie.

Ja w sądownictwie niczego nie zmieniam.

Świat zobaczy Polaków protestujących na ulicach przeciwko zmianom w sadownictwie. Czy wokół Polski nie tworzy się zły klimat na świecie?

My realizujemy interes państwa. Polacy, dając nam władzę, chcieli zmian. Dlatego zmieniamy ustrój państwa, walczymy z patologiami w sądownictwie. Nawet na dyżurach poselskich ludzie żalą się nam, że ich sprawy toczą się od lat.

A co jeśli na świecie Polska będzie miała opinię państwa, w którym łamie się demokrację?

Polska jest oceniana dobrze, a nasi przeciwnicy tworzą złą atmosferę. Świat docenia spokój gospodarczy i ratingi rosną. Tylko TVN 24 i „Wyborcza” straszą, że jesteśmy izolowani i w Polsce jest łamana demokracja, co nie jest prawdą.

Polska będzie domagać się odszkodowań od Niemców za II wojnę światową, o czym wspomniał Jarosław Kaczyński podczas kongresu PiS?

Ta kwestia została podniesiona przez lidera partyjnego, ale jeszcze nie była omawiana przez rząd. Nie otrzymałem dyrektywy formalnej w tej sprawie. Poprosiłem odpowiednie departamenty, żeby przygotowały mi informację, jak wygląda na dzisiaj historia odszkodowań, bo Polska w PRL dostawała rekompensaty, których później się zrzekała.

Niemcy powinni wypłacić odszkodowania?

Pracujemy nad tym. Sprawdzamy, jak wygląda stan prawny decyzji, które zostały podjęte za czasu PRL i czy one definitywne zamykają sprawę. Są eksperci, którzy twierdzą, że decyzje podejmowane pod naciskiem w PRL, państwie niesuwerennym, nie są dzisiaj wiążące.

Była ciągłość państwa.

Sprawdzamy sprawę z punktu widzenia prawnego. Błędem było zrzeczenie się odszkodowań przez PRL, państwo niedemokratyczne, o księżycowej gospodarce.

Jak idzie czyszczenie „złogów” w MSZ?

Czekamy na nowelizację ustawy o służbie zagranicznej. W ciągu 30 dni od czasu wejścia w życie ustawy pracę stracą ci, którzy pracowali dla służb specjalnych i TW.

A ci, którzy nie byli tajnymi współpracownikami, a tylko pracowali w MSZ w okresie PRL i wciąż pracują?

W MSZ pracują ludzie jeszcze od lat 70. Weryfikacja w każdym przypadku będzie prowadzona indywidualnie.

Ambasador Andrzej Przyłębski, o którym wiadomo, że współpracował z SB, pozostanie w Berlinie?

Czekamy na opinię IPN. Wszystko w rękach prof. Szarka. Ja ambasadora Przyłębskiego nie mogę zawiesić na czas weryfikacji, nie ma takiej formy zawieszenia ambasadora. Kontakty ambasadora obejmowały tylko wczesny etap studencki. IPN ma teraz mnóstwo pracy i nie wiadomo, kiedy będzie decyzja ws. ambasadora.

Pojawiają się głosy, że Donald Tusk mógłby wrócić do Polski i założyć nową partię.

Nie budzi mnie to w nocy. Tusk jako szef Rady Europejskiej powinien wspierać Polskę, a tymczasem uprawia politykę antyrządową, nie informując, co się dzieje w instytucji, nie ściągając współpracowników z kraju, nie odwiedza KPRM i prezydenta, nie inicjuje nic propolskiego, brał udział w puczu przeciwko Polsce. Tusk jest czynnym członkiem opozycji. Nie sądzę, żeby Polacy czekali na powrót Tuska. Nie interesuje mnie los Tuska i nie zaprzątam sobie nim głowy.

Rekonstrukcja…

Suchar.

Nie zmieni pan pracy jesienią?

Nie planuję. Sukces szczytu NATO, ŚDM, wizyty Ojca Świętego, prezydenta USA, zdobyliśmy niestałe miejsce w RB ONZ, odbyliśmy z sukcesem szczyt UNESCO w Krakowie, przeprowadziliśmy z sukcesem naszą prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej oraz szczyt Trójmorza… W tych wszystkich wydarzeniach polska dyplomacja miała swój pozytywny wkład. Można wymienić dużo więcej sukcesów, a negatywnych uwag przełożonych pod moim adresem nie słyszałem. Jeśli zdrowie pozwoli, jestem gotowy pracować dalej.

rp.pl

Waszczykowski powiedział to wprost: PiS chce zmienić ustrój państwa

lulu, 18.07.2017

Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski (Fot. Adam Stępień/ Agencja Gazeta)

Opozycja i sędziowie ostrzegali: PiS chce zmienić ustrój państwa. Teraz wprost powiedział to szef MSZ, Witold Waszczykowski.

– My realizujemy interes państwa. Polacy, dając nam władzę, chcieli zmian. Dlatego zmieniamy ustrój państwa – powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” szef MSZ, Witold Waszczykowski. – Walczymy z patologiami w sądownictwie – dodał. W ten sposób odpowiedział na pytanie, czy wokół Polski nie tworzy się zły klimat na świecie. Jego zdaniem Polska ma dobrą opinię, a „zły klimat” tworzą „przeciwnicy” PiS, a TVN i „Wyborcza” straszą ludzi.

Na słowa dziennikarza, że Komisja Europejska niepokoi się zmianami w sądownictwie odparł: – Ja w sądownictwie niczego nie zmieniam.

Pytany o Tuska stwierdził, że „nie obchodzi” go los Tuska, a na pytanie o rekonstrukcję rządu odpowiedział krótko i niedyplomatycznym językiem: „suchar”.

„Jesteście tchórzami! Boicie się debaty!”. Tak PiS przejmuje Sąd Najwyższy

http://www.gazeta.tv/plej/19,150682,22109382,video.html

gazeta.pl

Czy PiS może przejąć Państwową Komisję Wyborczą? To nie będzie takie proste

Michał Gostkiewicz

18.07.2017

Jarosław Kaczyński ma w ręku Sejm, Senat i Trybunał Konstytucyjny. Będzie też miał Sąd Najwyższy, chyba, że prezydent zawetuje mu ustawę albo Sejm złagodzi ją przed głosowaniem. Ale są jeszcze dwie ważne instytucje, których PiS nie ma. Jedna z nich to Państwowa Komisja Wyborcza.

W Polsce są trzy najważniejsze sądy – Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. Każdy jest ostatnią instancją w swojej dziedzinie prawa – ich decyzje mają ogromny wpływ na życie obywateli. A niezależność dwóch pierwszych jest poważnie zagrożona. Przez obóz władzy.

Trybunał Konstytucyjny – wzięty. Co już widać po orzeczeniach. Sąd Najwyższy – będzie wzięty, jeśli ustawa o SN przejdzie w obecnym kształcie. Pierwsze czytanie we wtorek 18 lipca. Kilka dni temu obóz władzy „wziął” też Krajową Radę Sądownictwa. Nowa ustawa o KRS przewiduje m.in. wygaszenie kadencji jej piętnastu członków-sędziów. Ich następców wybrałby Sejm, a nie jak dziś – środowiska sędziowskie. Parlament wzmocnił też w nowej ustawie o sądach powszechnych pozycję Zbigniewa Ziobry wobec nich. Z trzech najważniejszych organów władzy sądowniczej niezależność zachował jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny. I zdaniem naszego rozmówcy, pragnącego zachować anonimowość znanego sędziego, zachowa – tak długo, jak nie będzie się „wychylał” i piętnował władzy.

Ale jest jeszcze jedna kluczowa dla ustroju państwa instytucja, ściśle powiązana z tymi trzema sądami – TK, SN i NSA. Państwowa Komisja Wyborcza.

16.07.2017 Warszawa , pl. Krasinskich , Sad Najwyzszy . Akcja ukladania lancucha swiatla ' ze zniczy w ramach protestu przeciwko zmianach w ustawie o sadownictwie przeprowadzonych przez PIS . Akcja zorganizowala Akcja Demokracja .Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Warszawa, pl. Krasińskich , Sąd Najwyższy. Demonstracja przeciw zmianom ustawy o sądach (fot. Franciszek Mazur/AG)

PKW m.in. określa granice okręgów wyborczych, rozpatruje skargi na okręgowe komisje wyborcze, ustala wzory kkart gdo głosowania, a także bada i ocenia sprawozdania finansowe komitetów wyborczych (ważność wyborów do Sejmu i Senatu stwierdza Sąd Najwyższy).

PKW liczy dziewięć osób. To sędziowie wskazani (po trzech) przez prezesów trzech najwyższych organów władzy sądowniczej w Polsce – Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i właśnie Naczelnego Sądu Administracyjnego – spośród członków składów TK, SN i NSA.

Władza pokazała już w TK, że nie ma oporów przed zastępowaniem „starych” sędziów nowymi. Przepchnięte przez Sejm ustawy dają jej taką możliwość w Krajowej Radzie Sądownictwa i w praktyce w wielu sądach, których prezesów wyznaczy Zbigniew Ziobro. W kolejce czeka Sąd Najwyższy. Czy wykorzystując podobny mechanizm PiS wybierze sobie nowy skład Państwowej Komisji Wyborczej?

Sprawdźmy, co może PiS.

17.07.2017 Warszawa . Byly prezes Trybunalu Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzeplinski i pierwsza prezes Sadu najwyzszego Malgorzata Gersdorf podczas wysluchania publicznego dot. pisowskiej ustawy o Sadzie Najwyzszym .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński i Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Jak zdobyć PKW? Trzeba być cierpliwym

Wybory parlamentarne odbywają się w Polsce zwyczajowo na jesieni, w październiku. Najbliższe głosowanie nad składem Sejmu czeka nas zatem w październiku 2019 roku. Kto Za jego przebieg będzie odpowiadała Państwowa Komisja Wyborcza.

Kto wskaże nowego?

Jeśli będziemy trzymać się obowiązującego prawa, to przejęcie kontroli przez jakiekolwiek stronnictwo polityczne nad PKW jest mocno utrudnione. Wejdźmy w szczegóły. Ostatnie rozdanie w PKW wykonano jeszcze za rządów PO. Kadencje wszystkich członków obecnej komisji rozpoczęły się 1 stycznia 2016 roku. Potrwają dziewięć lat. Co może skrócić ten okres?

Stanowisko w PKW może zwolnić się przed 2025 rokiem, gdy któryś sędzia:

– umrze

– skończy 70 lat

– zrzeknie się członkostwa w Komisji

– zgodzi się kandydować w wyborach lub zostanie pełnomocnikiem lub mężem zaufania

– odwoła go prezydent „na uzasadniony wniosek prezesa, który wskazał sędziego jako członka Komisji”.

W tych przypadkach, albo gdy po 9 latach kadencja sędziego upłynie naturalnie, prezes TK – dziś Julia Przyłębska, Pierwszy Prezes SN – (jeszcze) Małgorzata Gersdorf lub prezes NSA, Marek Zirk-Sadowski – będą mieli prawo wskazać nowych członków PKW.

Przed najbliższymi wyborami do parlamentu w obecnej PKW na pewno nastąpią dwie zmiany, w tym na stanowisku prezesa. Obecny prezes PKW Wojciech Hermeliński siedem miesięcy przed potencjalnymi wyborami (29 marca 2019 r.) skończy 70 lat. A to wiek, który z urzędu kończy kadencję członka PKW. Gdy zostanie po nim wakat, nowego sędziego wskaże prezydent Andrzej Duda na wniosek uznawanej przez PiS prezes TK – Julii Przyłębskiej.

16.07.2017 Warszawa , pl. Krasinskich , Sad Najwyzszy . Akcja ukladania ' lancucha swiatla ' ze zniczy w ramach protestu przeciwko zmianach w ustawie o sadownictwie przeprowadzonych przez PIS . Akcja zorganizowala Akcja Demokracja . Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Warszawa, pl. Krasińskich , Sąd Najwyższy. Demonstracja przeciw zmianom ustawy o sądach (fot. Franciszek Mazur/AG)

Kiedy zmieni się cały skład PKW? Nieprędko

Za dwa lata wiek zmuszający do odejścia z Komisji osiągnie – oprócz Hermelińskiego – jeszcze jeden sędzia – Janusz Niemcewicz (ur. 28.07.1949 r.). Jednak komisja obraduje przy obecności minimum pięciu członków swojego dziewięcioosobowego składu. Przy głosowaniach w przypadku równej liczby głosów decyduje przewodniczący posiedzenia, czyli prezes lub jeden z jego zastępców. W uproszczeniu: PiS musiałoby mieć minimum pięciu członków Komisji po swojej stronie, aby uzyskać stały, stabilny i realny wpływ na jej decyzje.

A to się nie uda do najbliższych wyborów. Skład PKW może się zmienić na korzyść PiS najwcześniej w 2025 roku. To jednak nie problem dla Jarosława Kaczyńskiego – plany ma przecież długofalowe. W rozmowie z „Do Rzeczy” podkreślał, że aby „zlikwidować postkomunizm”, potrzebuje dwóch, a nawet trzech kadencji. Arytmetyka i prawo wskazują więc, że do końca obecnej kadencji Sejmu PiS nie będzie w stanie wywalczyć sobie wpływu na decyzje PKW tak, jak to zrobił z Trybunałem Konstytucyjnym. Oczywiście pozostaje pytanie, czy w ogóle tego chce. I czy zamachnie się na NSA. Polska polityka bywa jednak ostatnimi czasy nieprzewidywalna.

14.07.2017 Warszawa , ul. Nowogrodzka , siedziba partii Prawo i Sprawiedliwosc . Prezes Jaroslaw Kaczynski podczas konferencji prasowej dotyczacej zmiany w sadownictwie .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Fot. Sławomir Kamiski / Agencja Gazeta

Co PiS-owi by przyszło z opanowania NSA?

Obecny prezes NSA Marek Zirk-Sadowski pełni swoją funkcję od 2016 roku. Powołał go już prezydent Duda, ale wiceprezesem NSA mianowali go już wcześniej Aleksander Kwaśniewski i potem Bronisław Komorowski. Pytany rok temu przez „Rzeczpospolitą”, czy jako prezes NSA widzi zagrożenie dla orzecznictwa administracyjnego w tym, co działo się z Trybunałem Konstytucyjnym, podkreślał, że zagrożenie „istnieje w tym sensie, że całe zachwianie pozycji Trybunału powoduje niespójność w systemie wymiaru sprawiedliwości”. Tłumaczył też, że sądownictwo administracyjne jest specyficzne, ponieważ „sądzi państwo”, więc skutki sporów politycznych na pewno go będą dotyczyć. Zaznaczał, że „utrzymanie dzisiejszej mocnej pozycji ustrojowej sądów administracyjnych w polskim sądownictwie jest sprawą najważniejszą”.

I ma rację, bo to sądownictwo administracyjne tak naprawdę jest najbliższe zwykłego obywatela. Naczelny Sąd Administracyjny rozpatruje m.in. odwołania od orzeczeń wojewódzkich sądów administracyjnych (WSA) – a sprawy w nich rozpatrywane dotyczą dosłownie każdego Polaka. To do WSA idziemy, gdy chcemy zaskarżyć niekorzystną dla nas decyzję organu administracji publicznej. Na przykład jeśli nie udostępniono nam – jako pacjentowi – dokumentacji medycznej. Albo jeśli nie zgadzamy się z decyzją o warunkach zabudowy. Albo gdy chcemy poskarżyć się na to, że dany organ administracji nie zrobił w naszej sprawie nic.

Kadencja Zirk-Sadowskiego kończy się w 2022 roku.

Prezes NSA jest powoływany przez prezydenta RP na sześcioletnią kadencję spośród dwóch kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów NSA. Kto wybiera sędziów zasiadających w Zgromadzeniu? Prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Z jakiego grona? Spośród sędziów Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, których wskazują ich prezesi.

To system, w którym nominacje są w ogromnej mierze zależne od środowiska sędziowskiego. System, w którym prezydent jest w praktyce jedynie „zatwierdzaczem” nominacji wyłonionych przez środowisko prawnicze. W tym systemie PiS zrobi – jeśli nie będzie weta ws. ustawy do KRS – potężny wyłom. Skoro to Krajowa Rada Sądownictwa wnioskuje do prezydenta o desygnowanie nowych sędziów sądów administracyjnych, to kółko się zamyka, bo KRS po zmianach będzie miała skład wybrany przez Sejm – czyli w praktyce przez PiS.

Które prawo jest ważniejsze?

Teoretycznie więc wymiana składów wojewódzkich sądów administracyjnych i samego NSA nie jest łatwa i możliwa do zrobienia w jedną noc. Uniemożliwia to obowiązujące prawo.

Rządząca większość może jednak przegłosować w Sejmie podobną ustawę, jak szykuje w przypadku SN. Czyli np. z przepisem w brzmieniu niemal identycznym jak ten:

„Z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie Sądu Najwyższego powołani na podstawie przepisów dotychczasowych przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości”.

A teraz za „sędziowie Sądu Najwyższego” podstawiamy „członkowie NSA”. Albo „członkowie PKW”. Tak, można to zrobić zwykłą ustawą, bo PKW – jak przypominała Ewa Siedlecka – nie jest w Konstytucji.

Według obecnie obowiązującego prawa do najbliższych wyborów parlamentarnych to się nie uda. Tyle, że jeszcze kilka dni temu wymiana całego składu SN też wydawała się niemożliwa według prawa. Pytanie, czy prawo – po zamachu na Sąd Najwyższy – będzie miało dla Prawa i Sprawiedliwości jakiekolwiek znaczenie?

16.07.2017 Warszawa , pl. Krasinskich , Sad Najwyzszy . Akcja ukladania ' lancucha swiatla ' ze zniczy w ramach protestu przeciwko zmianach w ustawie o sadownictwie przeprowadzonych przez PIS . Akcja zorganizowala Akcja Demokracja . Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Warszawa, pl. Krasińskich , Sąd Najwyższy. Demonstracja przeciw zmianom ustawy o sądach (fot. Franciszek Mazur/AG)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, „Dziennika” i „Newsweeka”. Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

weekend.gazeta.pl

18 LIPCA 2017

Dziekani wydziałów prawa z dziewięciu uniwersytetów przyłączają się do protestu. Publikują list otwarty w obronie Sądu Najwyższego

Proponowane rozwiązania zmierzają do pozbawienia obywateli prawa do rozpatrzenia ich sprawy przez sąd właściwy, bezstronny i niezawisły” piszą w swoim stanowisku prawnicy ze wszystkich najważniejszych uniwersytetów w Polsce. I dodają „Takie traktowanie Sądu Najwyższego uniemożliwi temu organowi pełnienie funkcji strażnika demokracji”

To już kolejny protest środowiska prawa przeciwko próbie przejęcia Sądu Najwyższego ustawą, którą omawia dziś w Sejmie PiS.

Główne zarzuty dziekanów:

  • to nie naprawa SN, to przekształcenie go w zupełnie inny sąd,
  • kompletny brak konsultacji ze społeczeństwem i ekspertami,
  • rozpatrywanie projektu w trybie poselskim to złamanie Konstytucji – art. 123 ust. 1 mówi: Rada Ministrów może uznać uchwalony przez siebie projekt ustawy za pilny, z wyjątkiem projektów ustaw podatkowych, ustaw dotyczących wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej, Sejmu, Senatu oraz organów samorządu terytorialnego, ustaw regulujących ustrój i właściwość władz publicznych, a także kodeksów,
  • podporządkowanie SN kontroli polityków,
  • zaburzenie ciągłości jego działania przez odwołanie całego jego składu,
  • naruszenie zasady podziału władzy (art. 10 Konstytucji) przez jej koncentrację w ręku Ministra Sprawiedliwości oraz zasady odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji) przez podporządkowanie jej władzy wykonawczej,
  • możliwość dopuszczenia do orzekania w SN mało doświadczonych sędziów najniższego szczebla,
  • ograniczenie prawnej ochrony sędziów SN i przyznanie Ministrowi Sprawiedliwości możliwości wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko sędziom,

„Takie instrumentalne traktowanie SN przez polityków uniemożliwi temu organowi pełnienie powierzonej mu funkcji strażnika demokracji” – podsumowują prawnicy.

Pod listem podpisali się

Prof. dr hab. Jerzy Pisuliński (dziekan WPiA Uniwerystet Jagielloński)
Prof. dr hab. Tomasz Giaro (dziekan WPiA Uniwersytet Warszawski)
Prof. dr hab. Karol Kiczka (dziekan WPAiE Uniwersytet Wrocławski)
Prof. US dr hab. Zbigniew Kuniewicz (dziekan WPiA Uniwersytet Szczeciński)
Prof. UŁ dr hab. Agnieszka Liszewska (dziekan WPiA Uniwersytet Łódzki)
Prof. dr hab. Czesław Martysz (dziekan WPiA Uniwersytet Śląski)
Prof. dr hab. Marek Michalski (dziekan WPiA Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego)
Prof. dr hab. Anna Przyborowska-Klimczak (dziekan WPiA Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej)
Prof. dr hab. Zbigniew Witkowski (dziekan WPiA Uniwerystet Mikołaja Kopernika)
Prof. UO dr hab. Piotr Stec (dziekan WPiA Uniwersytet Opolski)

Cały list:

Jako prawnicy oraz przedstawiciele jednostek uczestniczących w kształceniu studentów – przyszłych prawników – wyrażamy głębokie zaniepokojenie wprowadzanymi ostatnio zmianami ustawodawczymi w polskim sądownictwie, w szczególności zmianami  proponowanymi w   poselskim projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym wniesionym do Sejmu w dniu 12 lipca 2017 r. (druk nr 1727/VIII kadencja).

oko.press

Wszyscy przed Sejm

Komitet Obrony Demokracji prosi wszystkich obywateli o przyjście przed Sejm o 17.00. Przedstawiciele KOD-u ostrzegają ze sceny, by nie dać się sprowokować przez dziennikarzy TVP. –Chodzą z kamerą i prowokują. Apelujemy, by nie dawać im powodów do manipulacji i pozdrawiamy ich serdecznie”. Jednym z prowokowanych był Krzysztof Łoziński, przewodniczący KOD: – „Nie chcę z nimi rozmawiać, bo nie mam im nic do powiedzenia”. Protesty planowane są także w innych miastach Polski.

– „Szef straży marszałkowskiej został w nocy dymisjonowany i zastąpiony funkcjonariuszem BOR. Po terenie sejmu swobodnie przechadza się policja, wywierając presję na posłów opozycji. W każdym rogu sali stoją kobiety ze straży marszałkowskiej. W każdym rogu sali stoją kobiety ze straży marszałkowskiej. Rano BOR spisywał protestujących” – napisały na Facebooku przedstawicielki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, nowy szef Straży Marszałkowskiej pułkownik Piotr Rękosiewicz jest specjalistą od likwidowania zagrożeń takich jak próba wdarcia się do budynku rządowego czy okupacja urzędu. Nieoficjalnie mówi się, że jego poprzednik miał zostać usunięty, bo nie zgadzał się na interwencję, która mogłaby polegać na wynoszeniu posłów z sali sejmowej.

– „Po raz pierwszy miałam problem z wjechaniem na teren Sejmu. Rano zostałam zatrzymana przez policję. Ale BOR mnie przepuścił”  – opowiadała „Wyborczej” Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. – „Na sali czekała na nas Straż Marszałkowska, co się nigdy wcześniej nie zdarzyło. A w sekretariacie marszałka Kuchcińskiego i przed jego drzwiami był BOR”.

Agencja Reutersa nadała depeszę opisującą atmosferę sali sejmowej podczas debaty w sprawie ustawy o sądownictwie. „Otoczeni przez straż marszałkowską posłowie krzyczeli „hańba”, wstyd”. Z kolei ‚Financial Times” pisze: „Walka o polskie sądownictwo wkracza w krytyczną fazę”.

W Sejmie głos zabrał przewodniczący KRS Dariusz Zawistowski. – „Projekt ustawy o SN w sposób ewidentny godzi w polską tradycję konstytucyjną, tradycję demokratycznego państwa prawnego”. – Jak zaznaczył, projekt w „sposób oczywisty” jest niezgodny z Konstytucją. Wskazał m.in. na możliwość skrócenia kadencji prezesa SN. „Nie można ustawą usunąć sędziego z urzędu. Kolejna kwestia wiąże się z przyznaniem ministrowi sprawiedliwości jakichś superkompetencji nadzorczych nad SN” – mówił Zawistowski.

Według niego, projekt ogranicza uprawnienia prezydenta. – „Konstytucja nie powierza ministrowi sprawiedliwości jakichkolwiek kompetencji w powoływaniu sędziów do sprawowania urzędu. One są zastrzeżone wyłącznie dla prezydenta i prezydent może to zrobić na wniosek KRS” – podkreślił. Zdaniem Zawistowskiego, nie przedstawiono rzeczowych argumentów przemawiających za zmianami w działaniu sądownictwa. „Dokonywanie zmian ustrojowych, tak fundamentalnych, musiałoby się opierać o jakieś rzeczowe uzasadnienie, którego nie ma” – powiedział.

Zawistowski stwierdził, że KRS o projekcie dowiedziała się w ubiegły piątek. – „Na dzisiaj, ze względu na informacje, że projekt będzie procedowany w środę, zwołałem nadzwyczajne posiedzenie KRS. To przesunięcie terminu rozpoznawania projektu oznacza, że KRS nie będzie miała możliwości przedstawić swojej opinii zgodnie z przepisami prawa” – powiedział Zawistowski.

A wieczorem prezydent ma się spotkać z marszałkami Sejmu i Senatu Kuchcińskim i Karczewskim w sprawie ustawy o SN. Kolejny pozorowany ruch Dudy…

koduj24.pl

WTOREK, 18 LIPCA 2017, 12:41

 

„Model ten ma charakter represyjny”. SN wydał opinię o projekcie PiS

I prezes Sądu Najwyższego przedstawił opinię SN dotyczącą projektu ustawy o Sądzie Najwyższym, w której zwrócono uwagę na trzy cele projektu.

Po pierwsze, celem jest usunięcie większości obecnie orzekających sędziów SN pod pozorem zmian ustrojowych, o których mowa w art. 180 ust. 5 konstytucji. Po drugie, wprowadzenie nowego modelu odpowiedzialności dyscyplinarnej, w którym szczególną rolę wyznaczono prezesowi i sędziom orzekającym w Izbie Dyscyplinarnej. Model ten ma charakter represyjny i umożliwi np. pociąganie do odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy nie będą respektowali orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Trzecim celem projektu jest istotne zwiększenie wpływu ministra sprawiedliwości na SN.

Opinia wskazuje zawarte w projekcie przepisy, które pozostają w sprzeczności z konstytucją. Dotyczy to m.in. przerwania kadencji I prezesa SN. W opinii zwraca się nadto uwagę na wyeliminowanie procedury konkursowej na zwolnione stanowiska sędziów (art. 92 projektu) oraz dysfunkcjonalną strukturę organizacyjną SN, która wpłynie na wydłużenie czasu rozpoznawania spraw. Podkreślić trzeba, że projekt, bez określenia jakichkolwiek kryteriów, przewiduje możliwość wygaszenia stosunku pracy w odniesieniu do wszystkich pracowników SN bez uwzględnienia jakiejkolwiek ochrony i osłon socjalnych.

Cała opinia tutaj

12:10

 

Gersdorf: Nie kto inny jest suwerenem tylko konstytucja

– To art. 180 ust. 5 konstytucji, a konstytucja to wypowiedź suwerena. Nie kto inny jest suwerenem tylko konstytucja. Naród wypowiedział się w konstytucji – mówiła Małgorzata Gersdorf w Sejmie, w trakcie I czytania projektu ustawy o SN.

11:53

 

Gersdorf: Zwracam się do posłów by wskazać iż nie ma podstaw do likwidacji SN

– Zwracam się do przedstawicieli narodu jako przedstawiciel polskiego sądownictwa, w którym naród przez przyjętą konstytucje powierzyli ochronę praw i wolności. Zwracam się do polskich posłów by wskazać iż nie ma podstaw do likwidacji SN. Ta likwidacja następuje po bezprecedensowym ataku na wymiar sprawiedliwości. Ten atak jest na sędziów, którzy  mają być leniwi, skorumpowani i nieetyczni. Ostatnio pojawiły się ataki osobiste na mnie jako I prezesa SN, profesora prawa, który został mianowany przez Lecha Kaczyńskiego i który to Kaczyński bardzo dobrze mnie znał, ponieważ uprawialiśmy tę samą dziedzinę prawa – mówiła Małgorzata Gersdorf w Sejmie, w trakcie I czytania projektu ustawy o SN.

11:07

 

PiS w błyskawicznym tempie forsuje projekt ustawy o SN i omija komisję

Według informacji 300POLITYKI, PiS ma wnioskować o natychmiastowe przejście do II czytania projektu ustawy o SN – tuż po zakończeniu pierwszego. Mówiąc inaczej: ominięte zostaną prace w komisji.

Pozwala na to regulamin Sejmu, który mówi iż Sejm w szczególnie uzasadnionych wypadkach może skrócić postępowanie z projektami ustaw oraz uchwał przez przystąpienie do drugiego czytania niezwłocznie po zakończeniu pierwszego bez odsyłania go do komisji.

Rozmówcy 300 mówią, że jest około 20 poprawek. Teraz trwa I czytanie, blok głosowań zaplanowano na 12:00, choć zapewne będzie opóźnienie. Senat – jak twierdzi Bogdan Borusewicz – już jutro ma zająć się ustawą.

09:32

 

Kuchciński zarządzeniem zakazuje posłom wchodzić w prezydialną część sali posiedzeń Sejmu

– Nie zezwala się posłom na wchodzenie i przebywanie w części prezydialnej sali posiedzeń Sejmu obejmującej przestrzeń ze stołem prezydialnym pomiędzy drzwiami do saloniku rządowego i marszałkowskiego oznaczoną przerywaną linią na schemacie sali posiedzeń Sejmu – zapisano w zarządzeniu marszałka Sejmu ws. zapewnienia porządku na sali posiedzeń Sejmu. Zakaz obowiązuje do 21 lipca włącznie.

08:45

 

Warchoł zapowiada 2 poprawki do projektu ustawy o SN

– Chciałbym wyraźnie zaznaczyć mimo, że projekt jest poselski, my w Ministerstwie Sprawiedliwości przeanalizowaliśmy go bardzo drobiazgowo, niemal punkt po punkcie stwierdzamy, że w dwóch punktach jest szansa na wyjście naprzeciw wątpliwościom, które państwo m.in. podnosiliście – mówił Marcin Warchoł na briefingu w Sejmie. Jak dodał wiceminister sprawiedliwości:

„Chciałbym zaznaczyć, że to cenny i ważny projekt, który zmierza do zracjonalizowania postępowań dyscyplinarnych. Nie przywrócimy zaufania do urzędu sędziego, nie przywrócimy do wymiaru sprawiedliwości, jeśli nie zreformujemy sądownictwa dyscyplinarnego, najważniejszego sądu, który pełni kluczową rolę w postępowaniach dyscyplinarnych. Reforma jest ważna i potrzebna, oczekują ją Polacy i nasi obywatele, którzy zaufali nam, powierzyli nam swoje zaufanie. Nie możemy tego zaufania zawieść”

Pierwsza poprawka będzie dotyczyła kwestii kadencji sędziów SN, którzy po reformie przejdą w stan spoczynku. To KRS, a nie minister sprawiedliwości będzie decydować, którzy sędziowie pozostaną.

Druga poprawka dotyczy przejścia w stan spoczynku – to KRS będzie decydować o dalszym pełnieniu funkcji przez sędziego mimo przejścia w stan spoczynku.

W sumie zmiany sprowadzają się do zwiększenia roli KRS kosztem ministra sprawiedliwości, choć kadencja obecnej KRS zostanie wygaszona.

300polityka.pl

WTOREK, 18 LIPCA 2017

STAN GRY: Szef MSZ: Tusk brał udział w puczu, Rozwadowska: Ty protestujesz, Lewiatan grilluje z PiS, Strzembosz, Rzepliński, Szułdrzyński, Jedlak o roli PAD

— O GRILLU LEWIATANA Z PIS-EM – Adrianna Rozwadowska w GW: “Kiedy w czwartek cała Polska łapała się za głowy, czytając opublikowany tuż przed północą projekt ustawy o Sądzie Najwyższym, na tyłach willi przy ul. Cybulskiego w Warszawie dym z grilla zasnuł pół parku Sieleckiego. Oto Konfederacja Pracodawców Lewiatan – członek Rady Dialogu Społecznego – wpadła na pomysł zorganizowania posiedzenia wyjazdowego RDS pod chmurką. Zdecydowano się na grilla w siedzibie Lewiatana. (…)  I kiedy Wy, drodzy czytelniku i czytelniczko, na Facebooku deklarowaliście swoje uczestnictwo w proteście przeciwko gwałceniu demokracji, Henryka Bochniarz pozowała do wspólnego zdjęcia z minister Rafalską. W kilkanaście godzin po ukazaniu się projektu ustawy ws. SN zdjęcie wrzuciła na Twittera z podpisem: „Najważniejsza jest współpraca biznesu i administracji!”. http://wyborcza.pl/7,75968,22106627,cala-polska-grilluje-z-pis-em-swoje-pieczenie.html

— PROTESTY SĄ WYNIKIEM NIEZNAJOMOŚCI WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI – Barbara Piwnik w SE: “Myślę, że część obaw wyrażanych w związku z reformami wynika w dużej mierze z tego, że problemy wymiaru sprawiedliwości i specyfika pracy sędziego nie są materią powszechnie znaną. Słuchając wypowiedzi polityków – i to różnych opcji – widać, że nie wiedzą, nie czują tej problematyki. Emocjonalny ton wypowiedzi sprawia, że emocje udzielają się także osobom, które są sympatykami tej czy innej partii politycznej, tego czy innego polityka. Część osób uczestnicząca w tych protestach kieruje się zapewne tym, jakie poglądy w danej kwestii prezentuje lubiany przez nich, szanowany polityk. Obywatel, który nie zna niuansów dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, kieruje się często tym, co prezentuje partia, którą popiera. I nie można wykluczyć, że właśnie to ma decydujący wpływ na podjęcie decyzji o udziale w proteście”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/barbara-piwnik-protesty-sa-wynikiem-braku-znajomosci-wymiaru-sprawiedliwosci_1009108.html

— NIEZAWISŁOŚĆ NIE JEST ZAGROŻONA – PROF. KRUSZYŃSKI: “Jeżeli chodzi o niezawisłość sędziowską, to ja nie widzę tutaj żadnych niebezpieczeństw. Byłaby ona wtedy zagrożona, gdyby czynnik polityczny mógł wpływać na konkretne wyroki sędziów. Sędziowie dalej będą orzekać tak, jak orzekali. Jeżeli chodzi o niezależność KRS, to w dalszym ciągu będą zasiadać tam sędziowie – tyle, że rzeczywiście będą wybierani przez polityków. Wniosek, że niezależność sądów będzie zagrożona, jest jednak zbyt daleko idący. Choć muszę podkreślić, że żadne rozwiązanie ekstremalne nie jest dobre – ani, gdy sami sędziowie decydują o tym, kto ma być sędzią, ani nie jest dobrze, gdy tylko wybierają politycy. Najlepsza byłaby większość kwalifikowana w takich wyborach”. http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/554339,pis-reforma-sadownictwa-sad-najwyzszy-krs-sdy-powszechne.html

— ADAM STRZEMBOSZ: DUDA NIE CHCIAŁBY PRZEJŚĆ DO HISTORII JAKO PREZYDENT, KTÓRY PRZYCZYNIŁ SIĘ DO LIKWIDACJI NIEZALEŻNEGO SĄDOWNICTWA – mówi w rozmowie z Pawłem Wrońskim w GW: “To bardzo dobry prawnik, który został wyedukowany na świetnym uniwersytecie. Myślę, że nie chciałby przejść do historii jako ten prezydent, który przyczynił się do likwidacji niezawisłego sądownictwa w Polsce”. http://wyborcza.pl/7,75398,22107303,prof-adam-strzembosz-licze-na-prezydenta-andrzeja-dude.html

— NIE MA LEKKO I NIE MA ZMIŁUJ, PIŁKA PO STRONIE PREZYDENTA – Andrzej Rzepliński w tekście dla GW: “Ustawa o KRS jest absolutnie niekonstytucyjna. Dlatego mówimy o ustawie tylko z pozoru. Konstytucja w art. 95 ust. 1 nie zezwala na stanowienie ustaw w oczywisty sposób niekonstytucyjnych, podejmowanych ze złą wolą, w obliczu „wygaszonego” Trybunału Konstytucyjnego, w obliczu krytycznej opinii communio iuris – polskiego i europejskiego. Nie ma lekko. I nie ma zmiłuj. Piłka jest teraz po stronie prezydenta Rzeczypospolitej. (…) Panie Prezydencie, proszę o uważną, konstytucyjną lekturę również nocnej ustawy o zmianie prawa o ustroju sądów powszechnych”. http://wyborcza.pl/7,75968,22106268,guzikiem-do-glosowania-nie-oszukamy-sumienia.html

— CZAS PRÓBY PREZYDENTA DUDY – Michał Szułdrzyński w RZ: “Najwyższy czas, by prezydent Andrzej Duda odpowiedział sobie na pytanie, czy przyłoży rękę do całkowitego podporządkowania sądownictwa politykom. Być może jest on jedyną osobą w Polsce, która może nie tyle powstrzymać zmiany, ile złagodzić ich radykalny kształt”. http://www.rp.pl/Opinie/307179874-Szuldrzynski-Czas-proby-prezydenta-Dudy.html

— PREZYDENT MOŻE ROZBIĆ ZGNIŁE JAJO – naczelny DGP Krzysztof Jedlak: “Ponadto z punktu widzenia prezydenta oznaczałoby to straconą szansę na wyraźne wzmocnienie własnej pozycji właściwie bez większych kosztów politycznych (które pojawią się w każdym odmiennym wariancie, choć inny będą mieć charakter przy podpisaniu ustawy, a inny w przypadku weta), a za to z korzyścią – co najważniejsze – dla państwa”. http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/554376,jedlak-prezydent-duda-zgnile-jajo-sad-najwyzszy.html

— DAWNE PRZYJAŹNIE KUKIZA DETERMINUJĄ JEGO RUCHY? – Ryszard Kapuściński w GPC: “Każde wystąpienie medialne posłów tego ruchu jest pełne frazesów i udawanej troski o Polskę. Jednak gdy przychodzi do głosowań nad ustawami, które wprowadzają reformy, wtedy ludzie ci głosują razem z bene cjentami III RP. Może dawne przyjaźnie Pawła Kukiza determinują zachowania posłów Kukiz’15? A co o tym sądzą jego wyborcy?” http://gpcodziennie.pl/66329-maskaspadla.html

— WASZCZYKOWSKI O STOSUNKU KE DO ZMIAN W SĄDOWNICTWIE – FRAGMENT ROZMOWY JACKA NIZINKIEWICZA W RZ:
“- KE niepokoi się też zmianami w sądownictwie.

– Ja w sądownictwie niczego nie zmieniam.

– Świat zobaczy Polaków protestujących na ulicach przeciwko zmianom w sadownictwie. Czy wokół Polski nie tworzy się zły klimat na świecie?

– My realizujemy interes państwa. Polacy, dając nam władzę, chcieli zmian. Dlatego zmieniamy ustrój państwa, walczymy z patologiami w sądownictwie. Nawet na dyżurach poselskich ludzie żalą się nam, że ich sprawy toczą się od lat.

– A co jeśli na świecie Polska będzie miała opinię państwa, w którym łamie się demokrację?

– Polska jest oceniana dobrze, a nasi przeciwnicy tworzą złą atmosferę. Świat docenia spokój gospodarczy i ratingi rosną. Tylko TVN 24 i „Wyborcza” straszą, że jesteśmy izolowani i w Polsce jest łamana demokracja, co nie jest prawdą”.

— TUSK BRAŁ UDZIAŁ W PUCZU PRZECIW POLSCE – jeszcze Waszczykowski u Nizinkiewicza: “Nie budzi mnie to w nocy. Tusk jako szef Rady Europejskiej powinien wspierać Polskę, a tymczasem uprawia politykę antyrządową, nie informując, co się dzieje w instytucji, nie ściągając współpracowników z kraju, nie odwiedza KPRM i prezydenta, nie inicjuje nic propolskiego, brał udział w puczu przeciwko Polsce. Tusk jest czynnym członkiem opozycji. Nie sądzę, żeby Polacy czekali na powrót Tuska. Nie interesuje mnie los Tuska i nie zaprzątam sobie nim głowy”.

— WASZCZYKOWSKI NA PYTANIE O SWOJE ODEJŚCIE: “Nie planuję. Sukces szczytu NATO, ŚDM, wizyty Ojca Świętego, prezydenta USA, zdobyliśmy niestałe miejsce w RB ONZ, odbyliśmy z sukcesem szczyt UNESCO w Krakowie, przeprowadziliśmy z sukcesem naszą prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej oraz szczyt Trójmorza… W tych wszystkich wydarzeniach polska dyplomacja miała swój pozytywny wkład. Można wymienić dużo więcej sukcesów, a negatywnych uwag przełożonych pod moim adresem nie słyszałem. Jeśli zdrowie pozwoli, jestem gotowy pracować dalej. http://www.rp.pl/Wiadomosci/307179877-Waszczykowski-Nie-interesuje-mnie-los-Tuska.html

— WIELKA GRA O PAŃSTWO PRAWA – jedynka GWhttp://wyborcza.pl/7,75968,22107688,wielka-gra-o-panstwo-prawa-z-jednej-strony-pis-z-drugiej-cala.html

— PIS BIJE SIĘ O SĄDY, ODPUSZCZA PALIWA – jedynka RZ.

— ZWARTE SZYKI OPOZYCJI – Agata Kondzińska i Iwona Szpala w GW.

— OPOZYCJA SZYKUJE SIĘ DO STARCIA, ALE POMYSŁÓW BRAK – Zuzanna Dąbrowska w RZ.

— ZDANIEM RZ NA BLOKADĘ NACISKA NOWOCZESNA: “Wszystko wskazuje na to, że podczas zaczynającej się we wtorek sesji parlamentu czeka nas kolejne polityczne przesilenie. I choć partie opozycyjne nie zgodziły się, jak dowiaduje się „Rzeczpospolita”, na forsowaną przez polityków Nowoczesnej kolejną blokadę obrad, to szykują się na radykalne działania władzy” http://www.rp.pl/Polityka/307179871-Opozycja-gotuje-sie-do-starcia.html

— … A ZDANIEM GW NOWOCZESNA JEST PRZECIWNA BLOKADZIE: “Z nieoficjalnych informacji wynika, że powtórki z grudniowego blokowania mównicy sejmowej nie chcą politycy Nowoczesnej. W PO, która jest o wiele większym klubem, słychać głosy poparcia dla takiego scenariusza. Ale to ostateczność. Na razie wiadomo tyle, że koalicja trzech partii chce rozegrać PiS taktycznie – czyli maksymalnie opóźnić uchwalenie ustawy o Sądzie Najwyższym”. http://wyborcza.pl/7,75968,22107688,wielka-gra-o-panstwo-prawa-z-jednej-strony-pis-z-drugiej-cala.html

— CAŁA WŁADZA W RĘCE ZIOBRY – KATARZYNA KOLENDA-ZALESKA W GW: “Wkrótce nadejdzie moment, w którym Zbigniew Ziobro już nie będzie chciał dłużej czekać. Nie potrzebuje dużego poparcia w partii, gdy ma rzesze wiernych podwładnych w prokuraturze, a za chwilę również sądy wypełnią ludzie, których kariera będzie zależeć od niego. Naprawdę jestem zaskoczona niefrasobliwością Jarosława Kaczyńskiego”. http://wyborcza.pl/7,75968,22106728,cala-wladza-w-rece-ziobry-czy-kaczynski-abdykuje.html

— STAGNACJA OPOZYCJI – Krzysztof Karnkowski w GPC: “Kolejny weekend, który miał przynieść opozycji szansę na nowe otwarcie, nie przynosi tak naprawdę nic nowego. Dla publicysty to kłopotliwa sytuacja. Nie można przecież w nieskończoność powtarzać tych samych konkluzji o słabości i braku pomysłów”. http://gpcodziennie.pl/66296-sadynerwyistagnacja.html

— WIERNI POD-PISOWCY – GW: “Pod sztandarowymi ustawami PiS najczęściej podpisuje się pięciu parlamentarzystów PiS. Jest wśród nich sprawozdawca projektu ustawy o Sądzie Najwyższym Andrzej Matusiewicz. To były współpracownik „Solidarności” i obrońca w procesach politycznych oraz korespondent Komitetu Helsińskiego w Polsce. Z PiS związany od 2005 roku, pełnił już funkcję senatora, w Sejmie zasiada po raz pierwszy”. http://wyborcza.pl/7,75398,22107686,wierni-podpisowcy-kto-najczesciej-podpisuje-sie-pod-poselskimi.html

— NIE PODWYŻSZAMY CEN WODY – Henryk Kowalczyk w SE: “- Rząd nie podwyższy opłaty za wodę i ścieki. Najpierw wyjaśnijmy, że cena wody składa się z kilku elementów. Rząd ma wpływ tylko na określenie maksymalnej stawki za korzystanie z zasobów wodnych, ustala ją minister infrastruktury. Pokażę to na przykładzie metra sześciennego domowej kranówki. Obecnie stawka „opłaty rządowej” wynosi 11 gr. i tak zostanie. Mogę uspokoić statystycznego Kowalskiego, że ta kwota nie wzrośnie”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/henryk-kowalczyk-rzad-nie-podwyzszy-ceny-wody_1009110.html

— JAJKA NIEZGODY – GPC: “Już sześć dużych sieci handlowych w Polsce ogłosiło rezygnację ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego. Dla naszych hodowców to ogromne wyzwanie, bo aż 90 proc. kur jest w Polsce hodowanych w klatkach. Dlatego stowarzyszenia hodowców drobiu rozpoczęły kampanie informacyjne na ten temat, przekonując, że najwyższą jakość zdrowotną zapewnia system klatkowy”. http://gpcodziennie.pl/66306-jajkaniezgody.html

— ALARM! MASŁO PO 7 ZŁ – jedynka Faktu.

— URODZINY: Jacek Fedorowicz kończy 80 lat

300polityka.pl

Wojciech Czuchnowski

Sąd Najwyższy kończy w tym roku 100 lat. PiS chce go załatwić w kilkanaście godzin

18 lipca 2017

Protest przed Sądem Najwyższym w Warszawie

Protest przed Sądem Najwyższym w Warszawie (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

PiS do końca wciska gaz w pędzie do zakończenia procesu przejmowania sądownictwa w Polsce. Ukoronowaniem jest zakończenie działalności Sądu Najwyższego w kształcie, który znamy od 1990 r.

Sąd Najwyższy – zgodnie z pomysłem PiS – ma stać się głównie izbą dyscyplinującą wszystkich prawników. Zasiadający w nim sędziowie skończą pracę. Ich miejsce zajmą nominaci partii rządzącej.

Opozycja na razie jest bezsilna. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński bez żadnych konsultacji wprowadził projekt ustawy o Sądzie Najwyższym pod głosowanie. Kolejne wnioski PO, Nowoczesnej i PSL padają, przegłosowane przez większość rządzącą z PiS.

Partia Jarosława Kaczyńskiego szykuje blitzkrieg. Możliwe, że jeszcze we wtorek projekt znajdzie się w komisji i najdalej w środę Sejm wyśle go do Senatu.

Tak szybko nie procedowano jeszcze żadnej ustawy.

A przecież mamy tu do czynienia ze zmianą ustrojową, dotyczącą kluczowej instytucji państwa. To się nie mieści w głowie.

Partia Kaczyńskiego prawo o najważniejszym organie władzy sądowniczej w Polsce forsuje bez żadnych konsultacji, znienacka, byle jak, byle szybciej.

Już samo to pokazuje, jaki jest stosunek PiS do Sądu Najwyższego, który powstanie w wyniku tych prac. Zależny do polityków, obsadzany przez sędziów z partyjnego rozdania, ustanowiony w pośpiechu, na podstawie niekonstytucyjnych zapisów.

Taki ma być Sąd Najwyższy według PiS. A raczej jego karykatura.

wyborcza.pl

Pod Sejmem trwają przygotowania do protestu w obronie Sądu Najwyższego

Zdjęcia: Paweł Głogowski; Montaż: Łukasz Carbone, 18.07.2017

Przed barierkami i kordonem policji trwają przygotowania do kolejnego protestu w obronie Sądu Najwyższego. Manifestanci sprzeciwiają się planom rządowych reform, które uzależniają od partii rządzącej system sądownictwa w Polsce. Protest zapowiedziano na godzinę 18, ale zmiana porządku obrad Sejmu i przesunięcie na dzisiejszy poranek dyskusji na temat ustawy o Sądzie Najwyższym, sprawiły, że manifestanci zbierają się pod Sejmem już teraz. Zobacz naszą relację spod Sejmu.

wyborcza.pl

Nie wolno podchodzić do Marszałka, wokoło sejmu płoty i policja, zakaz wejścia ekspertów do sejmu. PIS wprowadza stan wyjątkowy?

I tak Zbigniew Ziobro wskaże sędziów Sądu Najwyższego – Ewa Siedlecka komentuje poprawki PiS

Ewa Siedlecka, Zdjęcia: Paweł Głogowski, Montaż: Łukasz Carbone, 18.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22108859,video.html?embed=0&autoplay=1

Poprawki PiS, że to Krajowa Rada Sądownictwa wyznaczy sędziów SN tak naprawdę niczego nie zmienią – mówi dla Wyborcza.pl publicystka Ewa Siedlecka. Przepis o tym, że to minister sprawiedliwości ma wygaszać kadencje sędziów SN został umieszczony po to, by móc się z niego wycofać – sugeruje dziennikarka tygodnika Polityka.

wyborcza.pl

Eliza Michalik, publicystka, Superstacja

Dorwać Piątka!

17 lipca 2017

Tomasz Piątek i Antoni Macierewicz

Tomasz Piątek i Antoni Macierewicz (Agencja Gazeta)

Tomasza Piątka, autora książki o szefie MON-u, oskarżali pisowscy dziennikarze, że kłamca. Nie wyszło, bo pisze prawdę. Że beztalencie. Okazało się, że prestiżowe nagrody dostawał. Jak go tu dopaść? W końcu znaleźli rozwiązanie

Przyznaję, nie bez zaciskania zębów i poczucia musu wynikającego z zawodowego obowiązku, choć czasem też dla dawki bardzo czarnego humoru, że regularnie oglądam seanse nienawiści w państwowej telewizji. Ze szczególnym zainteresowaniem śledzę rzecz jasna propagandową walkę z Tomaszem Piątkiem, który od początku wybuchu rosyjskiej afery z szefem MON-u jest przez funkcjonariuszy PiS-u zatrudnionych tam na stanowiskach dziennikarzy zwalczany szczególnie zajadle.

Jest więc Tomasz przez onych określany rozmaicie, a ewolucję mających oczernić go przymiotników obserwuję nie bez pewnej fascynacji – zrozumiałej, jeśli uwzględnić, jak niezmiernie rzadko normalny człowiek, niepałający na ogół do nikogo specjalną nienawiścią, ma okazję zobaczyć rozgrywające się przed jego nosem, na żywo, kolejne etapy rozwoju zła, tzw. studium zła.

Najpierw był więc Piątek kłamcą, był nim jednak niezbyt długo, bo okazało się, że zwyczajnie nie kłamie. Narracja o oszuście stała się więc zbyt trudna i kosztowna w utrzymaniu.

Z kłamcy przedzierzgnął się więc nasz Tomasz w opłacanego pismaka z „Wyborczej”, opluwającego szefa MON-u za pieniądze. Argument ten szybko jednak wycofano, bo wyszło na jaw, że funkcjonariusze TVP, Republiki, TV Trwam i innych Rydzykowo-pisowskich mediów też pracują za pieniądze! W dodatku, o ile Piątek pieniądze bierze wyłącznie za swoją pracę, o tyle tamci – zbyt często – za samo to, że popierają PiS. Ponadto w przypadku Piątka forsę (niebyt wielką) zgarnia tylko on sam, a w przypadku tamtych (forsę większą) często także rzesze rozmaitych pociotków: kochanek i kochanków, szwagrów, przyjaciół i znajomych królika. Zrozumiano, że fakt ten, odpowiednio nagłośniony i spreparowany przez liberalną stronę sporu, mógłby niewłaściwie wpłynąć na morale prostego narodowo-socjalistycznego elektoratu.

Atakowanie Tomasza, że ćpun i pijak, niestety, także nie chwyciło, jako że oskarżany, nie mając żadnego wstydu (wiadomo: Żyd i mason!), głośno mówi o swojej walce z nałogami i o tym, na czym polega trzeźwość, mówi też jasno o swoich błędach, człowieczeństwie, a nawet – o zgrozo – o potrzebie i sposobach poprawy. Mając na uwadze przypadek redaktora Cezarego „Trotyla” Gmyza i paru innych, powszechnie (przynajmniej w Warszawie) znanych, uznano więc, że temat lepiej wygasić. Zwłaszcza że niebezpiecznie dociekliwy i troskliwy Piątek zaczął już dopytywać, czy aby niektórzy z owych nieszczęśników nie potrzebują jego pomocy, rady i tak dalej. Gdyby któryś przyjął jego pomoc (a tak się zawsze może zdarzyć!), afera byłaby nie do opisania i nawet „Nasz Dziennik” razem z TVP Info i Trwam miałyby kłopot, żeby z tego wybrnąć.

Pomyślano, że wobec tego najlepiej będzie określić Tomasza jako beztalencie: ot, takie zero, co chce się wypromować na plecach jednego z najpotężniejszych w Polsce ludzi. Niestety i tu także, jakże pechowo, wyszło na jaw, że rzeczony, zanim zajął się dokonaniami szefa MON-u, bezczelnie napisał 16 książek, za które dostawał nawet jakieś prestiżowe nagrody. Niektóre z nich tłumaczone były nawet na wraże zachodnie języki! No kanalia!

Na domiar złego Piątek pisuje także w zagranicznej prasie, gdzie uznają jego inteligencję i dociekliwość i podchwytują podejmowane przez niego tematy.

Ku uldze wszystkich (bo mimo polecania z samej góry Partii wszyscy na Woronicza mieli już tego wyjątkowo trudnego do zniesławienia teflonowego Piątka dość!) znalazło się iście salomonowe rozwiązanie (którego zaletą było także to, iż jego nazwa pochodzi od biblijnego króla, czym można zapunktować u Ojca Dyrektora), i ku niewymownej radości wszystkich zaczęto zwyczajnie nazywać Piątka… skandalistą!

Zanim roześmieją się Państwo TVP Info w twarz, doceńcie, proszę, ogrom cierpień, jaki do tego określenia doprowadził, i jego niezwykłą finezję i pojemność! Zauważcie, jak wiele w nim można zmieścić – teraz i w przyszłości, ile zasugerować i zainsynuować. Zaprawdę w błędzie będzie ten, kto tego świeżutko przeze mnie zasłyszanego i uporczywie (a więc nieprzypadkowo) powtarzanego określenia nie doceni.

Choć i ono – jak zwracam nieśmiało uwagę, mając nadzieję, że kolegów z TVP nie zdenerwuje to za bardzo – ma swoją maleńką, maciupką wadę. Ludzie (tak, nawet elektorat socjalistyczno-narodowy) lubią skandalistów, imponują im oni (często słusznie!), postrzegają ich jako wyrastające ponad przeciętność rajskie ptaki, a nawet (niestety) stają się oni z czasem ich idolami, ikonami czy (tak, tak) ideałami, do których się dąży. A takie naśladownictwo tej akurat władzy nie posłuży.

Tak czy owak, z kronikarskiego obowiązku zaznaczam, że mimo namiętnego zajmowania się osobą Tomasza do przedstawionych przez niego faktów, choć skandal zatacza już coraz szersze kręgi w Europie, nadal nikt z MON-u się nie odniósł.

wyborcza.pl

Elżbieta Bieńkowska: Obawiam się, że po 2021 r. unijne fundusze dla Polski będą o wiele skromniejsze

17.07.2017

Unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości i MŚP Elżbieta Bieńkowska obawia się, że po roku 2021 „fundusze dla Polski będą o wiele skromniejsze”. Według niej to, ile Polska otrzyma w nowej perspektywie finansowej, będzie wiadomo w przyszłym roku.

Komisarz Bieńkowska przyznała podczas konferencji prasowej w poniedziałek w Słupsku, iż „obawia się, że po roku 2021 fundusze dla Polski będą o wiele skromniejsze”.

Powiedziała, że dopiero w przyszłym roku będzie wiadomo, ile Polska otrzyma z unijnej kasyTe rozmowy dopiero się w tej chwili rozpoczynają – tłumaczyła. Mogę natomiast państwu powiedzieć to, co mówię od kilku miesięcy, i to co słyszy się w Brukseli ze wszystkich instytucji, że to, w jaki sposób Polska jest w tej chwili postrzegana i to, co się dzieje w Polsce, na pewno będzie miało wpływ na wielkość przyszłego budżetu – mówiła Bieńkowska w Słupsku.

Komisarz wyjaśniła, że na zmniejszenie budżetu dla naszego kraju będą miały wpływ nie tylko zewnętrzne ograniczenia (np. Brexit), ale, jak mówiła, także „względy wyłącznie księgowe, wyliczenia, o ile jesteśmy bogatsi, i o ile mniej w związku z tym dostaniemy pieniędzy bo to było oczywiste od samego początku”. Przypomniała, że „w obecnym budżecie (na lata 2014-2020 – PAP) Polska dysponująca 100 mld euro jest największym w historii beneficjentem funduszy strukturalnych”. Ten budżet będzie ostatnim takim dużym – dodała.

Oceniła, że „gdyby liczyć tylko księgowo”, uwzględniając ograniczenia zewnętrzne, to „na pewno tych pieniędzy byłoby więcej niż kwota, o jakiej możemy myśleć na przyszłość”.

Unijna komisarz poinformowała, że „projekt (następnego – PAP) budżetu wyjdzie z KEprawdopodobnie pod koniec bieżącego roku”. Oceniła, że w przyszłym roku „będą zakończone wszystkie rozmowy” m.in. w Komisji Europejskiej, Parlamencie Europejskim, z krajami członkowskimi. Uważa ona, że „w przyszłym roku będzie wiadomo, jaki Polska będzie miała budżet”. Nowy budżet będzie obowiązywał od 2021 roku.

Elżbieta Bieńkowska przebywała w poniedziałek w Słupsku na zaproszenie prezydenta Roberta Biedronia; uczestniczyła w spotkaniu m.in. na temat drogi ekspresowej S6 z samorządowcami, przedsiębiorcami oraz przedstawicielami nauki ziemi słupskiej i koszalińskiej.

Pod koniec czerwca KE przedstawiła wstępne koncepcje w sprawie finansów UE do 2025 roku. W dokumencie znalazły się zapisy wskazujące na związek między praworządnością a finansami, ale bez wyraźnej warunkowości. Twarde wskazanie KE na chęć uzależnienia przyznania funduszy od spełniania unijnych wartości przez kraje członkowskie mogłoby być niekorzystne dla Polski, która objęta jest procedurą praworządności.

KE przedstawiła pięć wariantów, jakie wobec budżetu mogą przyjąć państwa członkowskie w związku z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE. Tylko w jednym scenariuszu, który zakłada większą integrację, nie przewiduje się cięć w unijnej polityce rolnej i kluczowej dla Polski polityce spójności.

dziennik.pl

PiS kontra sędziowie. „Powstanie specsąd ze specsędziami, którzy w specsposób wyrzucą sędziów”

18.07.2017

Przepisy nowej ustawy o Sądzie Najwyższym są tak skrojone, że minister Ziobro będzie mógł pozbyć się każdego niepokornego sędziego.

Odrębny budżet, przywileje finansowe i wolność od kontroli. Tak będzie wyglądała nowo utworzona izba dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym przemodelowanym przez ministra Zbigniewa Ziobrę. Posłowie PiS pytani o jej status nabrali wody w usta. Sędziowie nie mają jednak wątpliwości, na czym będzie polegać jej aktywność.

 Powstanie specsąd ze specsędziami, którzy w specsposób wyrzucą sędziów bez dopiska „spec” z zawodu – komentuje sędzia SN.

W świetle nowych przepisów całe postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów (nie tylko tych Sądu Najwyższego, lecz także niższych szczebli) będzie prowadzone w SN. W pierwszej instancji będzie orzekał wydział pierwszy izby. Co do zasady w składzie jednego sędziego, którego wyznaczy prezes izby – w praktyce wybrany przez ministra sprawiedliwości. W instancji odwoławczej, w wydziale drugim, orzekać już będzie trzech specsędziów. Także wyznaczonych pośrednio przez ministra.

Pieczę nad postępowaniem ma sprawować rzecznik dyscyplinarny SN. Jego wybierze kolegium sądu. Ale i on będzie pod stałą kontrolą. Ziobro będzie mógł powołać własnego rzecznika spośród prokuratorów. Wtedy ten „sądowy” nie podejmie żadnych czynności.

A co jeśli wybrany rzecznik uzna, że nie ma powodu do prowadzenia sprawy dyscyplinarnej wobec sędziego? Wystarczy, że minister stwierdzi inaczej. Będzie mógł nakazać mu działać w określony sposób. Wszystko po to, by – jak przekonują politycy PiS – przywrócić elementarną sprawiedliwość. I przeciwdziałać kastom, które mają problem z samooczyszczeniem.

– Mydlenie oczu. Już teraz minister ma prawo do odwołania, jeśli jest niezadowolony z rozstrzygnięcia dyscyplinarnego. Wystarczy, by zaczął korzystać z tych uprawnień – zwraca uwagę radca prawny Jerzy Kozdroń, były wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem jedynym celem powołania izby dyscyplinarnej jest wtłoczenie całego wymiaru sprawiedliwości pod but ministra. Tak, by sędziowie bali się konsekwencji, gdyby ich działania nie przypadły do gustu ministrowi.

Kozdroń był sędzią w latach 1978–1981. Został wyrzucony z zawodu. Odmówił stosowania dekretu o stanie wojennym. – Są dni, gdy te wspomnienia wracają – mówi.

dziennik.pl

Trzy scenariusze dla prezydenta. Może wejść do gry w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym jeszcze w trakcie prac sejmowych

18.07.2017

Andrzej Duda może wejść do gry w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym jeszcze w trakcie prac sejmowych.

Do prezydenckiego podpisu trafiły dwie ustawy zmieniające wymiar sprawiedliwości: o ustroju sądów powszechnych i o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jednak największa polityczna wojna będzie się toczyła o regulacje dotyczące Sądu Najwyższego. I to nie tylko w Polsce. Już wczoraj szefowie kilku frakcji w Parlamencie Europejskim (w tym szef Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber) skierowali do przewodniczącego Antonio Tajaniego list, w którym domagają się zainicjowania „konkretnych działań mających na celu zatrzymanie upadku demokratycznego ustroju w Polsce”. Podpisani pod nim politycy przekonują, że zmiany dotyczące wymiaru sprawiedliwości są sprzeczne nie tylko z polską konstytucją, lecz także z traktatami unijnymi.

Ustawa o SN budzi największe kontrowersje. Nawet wśród części wyborców PiS czy prawicowych publicystów, jak Piotr Zaremba, jest oceniana jako „o jeden most za daleko” z racji olbrzymich uprawnień, jakie otrzymuje minister sprawiedliwości.

 Prezydent Duda będzie rozmawiał z prawnikami na temat tych ustaw i później podejmie decyzję – mówi osoba z Pałacu Prezydenckiego. Andrzej Duda ma tu też własny interes – według konstytucji to prezydent wręcza nominacje sędziowskie, mianuje prezesów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, więc proponowane zmiany dotykają także jego pola aktywności.

W przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym możliwe są trzy scenariusze. Pierwszy, dający najwięcej możliwości prezydentowi, to wkroczenie do gry na etapie prac sejmowych z propozycją mediacji lub własnych rozwiązań z propozycją zostania arbitrem w sporze.

 Ani nie powinien czekać na uchwalenie ustawy i wtedy wetować, ani nie stać z boku. Żeby zwiększyć swoje szanse w wyborach i nie skonfliktować się z Jarosławem Kaczyńskim, powinien zacząć prowadzić negocjacje i zaprosić strony do Pałacu Prezydenckiego – komentuje politolog Marek Migalski.

Próby mediowania były podejmowane już przy okazji konfliktu o Trybunał Konstytucyjny, choć wówczas nie zakończyły się powodzeniem.

Teoretycznie prezydent może wyjść także z własnymi rozwiązaniami korygującymi projekt poselski i zapowiedzieć, że jeśli nie znajdą się w ustawie, to jej nie podpisze. Tak zrobił Bronisław Komorowski, gdy rząd przygotował projekt ustawy podwyższającej wiek emerytalny. Komorowski zaproponował wówczas emerytury częściowe, które miały łagodzić skutki podwyższenia wieku, i rząd się na nie zgodził, dodając takie rozwiązanie podczas prac w Sejmie. Teoretycznie w najszybszym scenariuszu ustawa o Sądzie Najwyższym może zostać uchwalona przez Sejm i zaakceptowana przez Senat do jutra.

Wydaje się, że taką grę w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym Andrzej Duda już zaczął. Wczoraj na rozmowach w Pałacu Prezydenckim byli Paweł Kukiz i Stanisław Tyszka z Kukiz’15. Dotyczyły one projektów ustaw o sądownictwie. Po niej klub Kukiza zaczął rozważać, czy nie zgłosić poprawki, która w ustawie o Sądzie Najwyższym uprawnienia, jakie ma tam minister sprawiedliwości w decydowaniu o personalnym kształcie sądu, przekazuje prezydentowi. Czy taka poprawka zostanie zgłoszona, okaże się w trakcie prac parlamentarnych.

Inny scenariusz to czekanie na efekt prac w Sejmie. Politycznie jest on dużo mniej korzystny. Jeśli Andrzej Duda podpisałby ustawę, to zwiększy się krytyka opozycji, że podpisuje wszystkie ustawy ważne dla PiS. A od kilku miesięcy prezydent w niektórych kwestiach dystansuje się od macierzystej partii, czego dowodem były: ostatnie weto do ustawy PiS o regionalnych izbach obrachunkowych oraz wcześniejsze różnice zdań z szefem MON Antonim Macierewiczem i szefem dyplomacji Witoldem Waszczykowskim.

W innym wariancie prezydent mógłby też wysłać ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, co co najmniej opóźniłoby jej wejście w życie lub ją zawetować.

 Po pierwszym wecie, które było osłodą za upokorzenia, decyzja w sprawie kolejnego może zostać podjęta łatwiej. Tym bardziej że rozwiązania w ustawie są samobójcze. W podobny sposób można w stan spoczynku przenieść prezydenta – zastanawia się politolog dr Jarosław Flis. Tyle że gdyby takie weto zostało postawione bez oficjalnego uprzedzenia PiS, zostałoby odebrane przez sporą część wyborców tej partii i polityków tego ugrupowania jako zatrzymanie zapowiadanych zmian i zdradę.

We wszystkich proponowanych ustawach są kontrowersyjne zapisy. Największe dotyczące zmian kadrowych. Jednak w kampanii Andrzej Duda krytykował polskie sądy i żądał zmian. Prezydencki prawnik Paweł Mucha deklarował także, że prezydencka decyzja dotycząca KRS zależy do stanowiska Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł ostatecznie po myśli PiS. To może być przesłanka do tego, by zakładać, że te ustawy prezydent podpisze. Jednak w przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym może zechcieć pokazać swoją odrębność.

dzienik.pl

Szułdrzyński: Czas próby prezydenta Dudy

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Reakcje władz PiS na poniedziałkową debatę zorganizowaną w Sejmie przez opozycję, w której wzięli udział znani prawnicy, można czytać jasno: Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza się przejmować niedzielnymi protestami przeciwko zmianom w sądownictwie. W sprawie prac nad kolejną ustawą, o Sądzie Najwyższym, PiS będzie nieugięty. Ale dla osłody władze partii zdecydowały się wycofać z wprowadzenia opłaty paliwowej, przez którą miała podrożeć benzyna.

– To nie wysłuchanie publiczne, to jest samowolka i demolka opozycji – tak Beata Mazurek, rzecznik PiS, skomentowała spotkanie w Sejmie. A wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki dorzucił na Twitterze: „Opozycja kłamie, że trwa wysłuchanie publiczne. Niezbędna jest na to zgoda Sejmu”.

Zignorowanie protestów opozycji, a także zwykłych obywateli, może być błędem, za który PiS przyjdzie jeszcze zapłacić. Być może kilka tysięcy osób pod Sejmem w niedzielę nie robi na politykach partii rządzącej wrażenia. Ale już wieczorne zgromadzenie pod Sądem Najwyższym zebrało kilkanaście tysięcy osób. Obywatele zbierali się nie tylko w Warszawie i wielkich miastach. W internecie można było znaleźć zdjęcia kilkudziesięcioosobowych grupek manifestantów w mniejszych miejscowościach. I może każda z tych manifestacji z osobna nie robi wielkiego wrażenia, ale w skali kraju pokazuje determinację przeciwników rewolucji w Sądzie Najwyższym.

PiS więc zastosował następującą taktykę: wycofał się z projektu, który rozpalał emocje milionów Polaków jakim było wprowadzenie opłaty paliwowej, ale równocześnie twardo stoi przy swej propozycji zmian w Sądzie Najwyższym. I nic nie wskazuje, aby w tej sprawie zamierzał się cofać.

To fatalna wiadomość. Nie tylko dla PiS i dla opozycji, ale też dla Polski. Tak fundamentalna reforma, jak przebudowa sądownictwa, powinna się odbywać w atmosferze przynajmniej częściowego kompromisu. To zbyt ważna sprawa, by przepychać ją łokciami i kolanami czy głosować ukradkiem w Sali Kolumnowej, gdyby doszło do blokady Sejmu.

Owszem, opozycja musi zrozumieć, że PiS ma większość i będzie wprowadzać zmiany, które obiecał swoim wyborcom – a reforma wymiaru sprawiedliwości była w jego programie od samego początku. Równocześnie partia rządząca musi przyjąć do wiadomości, że nie ma mandatu do wprowadzania zmian, które naruszałyby konstytucję, nawet jeśli ma w ręku Trybunał Konstytucyjny. I że wdrażanie reform przeciwko wszystkim zemści się na niej, kiedy już straci władzę, a przede wszystkim, zamiast obiecanej naprawy państwa, doprowadzi do pogłębienia politycznych podziałów i dalszej dewastacji tego, co wspólne.

Najwyższy czas, by prezydent Andrzej Duda odpowiedział sobie na pytanie, czy przyłoży rękę do całkowitego podporządkowania sądownictwa politykom. Być może jest on jedyną osobą w Polsce, która może nie tyle powstrzymać zmiany, ile złagodzić ich radykalny kształt.

rp.pl

Taktyka już przećwiczona ze zmianami dotyczącymi zgromadzeń.

Światełko cc

By Wacław Pruszyński na FB

Dziś w Sejmie rozmawiałem z dziennikarzem konkurencji o tym, że PiS po wprowadzeniu kozy teraz ją wyprowadzi dla odwrócenia uwagi od sądów.

PiS wycofuje się z opłaty paliwowej. Decyzję ogłosił Kaczyński

mk, IAR, 17.07.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114884,22107765,video.html?embed=0&autoplay=1
Zapadła decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który wprowadzał nową opłatę paliwową – poinformował Polską Agencję Prasową prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Prawo i Sprawiedliwość wycofuje projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych – informuje PAP. Projekt wprowadzał nową opłatę paliwową. Informację przekazał prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Zapadła decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który wprowadzał nową opłatę paliwową – szef @pisorgpl dla PAP

Dziś w godzinach popołudniowych władze PiS spotkały się w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Ta decyzja to najprawdopodobniej efekt dzisiejszego spotkania. Jak poinformował na Twitterze poseł PiS Joachim Brudziński, wycofania projektu domagał się Kaczyński.

Na wniosek PJK podjęliśmy decyzję o wycofaniu ustawy paliwowej. @pikus_pol powinien być zadowolony🙂 niekoniecznie😂

Ustawa została wycofana mimo że przedstawiciele rządu i politycy PiS przekonywali, że opłata paliwowa nie będzie wiązała się z podwyżkami cen benzyny. Mówił o tym m.in. rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki tłumaczył, że wycofanie z Sejmu projektu ustawy paliwowej ma na celu uspokojenie nastrojów. – My nie chcemy, aby obywatele sądzili, że sięgamy do ich kieszeni. Nic takiego nie planowaliśmy – zapewniał Ryszard Terlecki. Dodał, że „podwyżka była bardzo hipotetyczna”. – Mimo projektowanej zmiany, praktycznie miało jej i tak nie być – mówił wicemarszałek Sejmu.

Rząd wciąż obiecuje pieniądze na drogi.

Wiceszef PiS Joachim Brudziński, w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że decyzja partii nie oznacza wycofania się rządu z planów przekazania pieniędzy na budowę dróg.Szczególnie tam gdzie jest to niezbędne. – To wsparcie na pewno będzie miało miejsce, ale nie przez kieszenie Polaków – stwierdził Brudziński w wypowiedzi dla TVN24CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Autorami projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych byli posłowie PiS. Zadaniem Funduszu miało być dofinansowywanie budowy i przebudowy dróg powiatowych i gminnych oraz mostów w ciągu dróg wojewódzkich.

Fundusz Dróg Samorządowych miał być zasilany pieniędzmi pochodzącymi z tzw. opłaty drogowej, która miała być wliczona w cenę paliwa. Jej wysokość netto w przypadku benzyn i oleju napędowego miała wynieść 20 groszy za litr. W przypadku gazu opłata miała wynieść prawie 37 groszy za 1 kilogram.

Opozycja ostrzegała przed wzrostem cen

Opozycja zgłaszała zastrzeżenia do projektu. Platforma Obywatelska przekonywała, że wzrost cen paliw nieuchronnie doprowadzi do wzrostu cen w ogóle.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz twierdził, że dziwi się temu, że to właśnie kierowcy, przedsiębiorcy i rodziny wciąż są obciążani różnymi podwyżkami. – Najpierw wzrost OC, w tamtym roku o 50 procent, dzisiaj podwyżka – przy jednym tankowaniu to jest średnio 20 złotych więcej – mówił lider ludowców.

– Widocznie taką potrzebę mają, brakuje kasy, no to trzeba ją skądś ściągnąć – w ten sposób wprowadzenie nowej opłaty skomentował Marek Jakubiak z klubu Kukiz’15.

Ceny paliw w Polsce

Obecnie na cenę paliw sprzedawanych na stacjach benzynowych wchodzą: koszt zakupu paliwa z rafinerii, akcyza, opłata paliwowa, VAT i marża sprzedawcy.

Cena surowca od producenta uwzględnia też m.in tzw. koszty realizacji Narodowego Celu Wskaźnikowego, który określa minimalny udział biokomponentów i innych paliw odnawialnych w ogólnej ilości paliw zużywanych w ciągu roku w transporcie.

gazeta.pl

Sprawa rolnika spod Mławy i zajęcia ciągnika. Komornik wyrzucony z zawodu za szybką sprzedaż pojazdów przez asesorów

Małgorzata Kolińska – Dąbrowska, 17 lipca 2017

Kadr z reportażu TTV - moment zajęcia ciągnika rolnika spod Mławy przez ekipę, z którą na posesji pojawił się asesor komorniczy

Kadr z reportażu TTV – moment zajęcia ciągnika rolnika spod Mławy przez ekipę, z którą na posesji pojawił się asesor komorniczy (TTV)

Jarosław Kluczkowski nie jest już komornikiem. Komisja dyscyplinarna przy Krajowej Radzie Komorniczej wydaliła go z zawodu za nieprawidłowości w działaniu własnej kancelarii i brak nadzoru nad egzekucjami jego asesorów.

Był styczeń 2015 r. Radosław Zaremba, rolnik spod Mławy, opowiada nam o przeprowadzonej egzekucji komorniczej. Kilka tygodni wcześniej dokonał jej asesor Michał K., zatrudniony u komornika Jarosława Kluczkowskiego z Łodzi. Szkopuł w tym, że Zaremba nie był dłużnikiem. Długi miał mieszkający po sąsiedzku szwagier rolnika. Ale asesor wszedł na posesję Zaremby i tam zajął jego ciągnik. Asesorowi K. postawiono za to prokuratorskie zarzuty (m.in. przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków oraz ukrywania majątku zabezpieczonego na poczet ewentualnych odszkodowań i grzywien) i czeka na proces przed sądem.

Choć Zaremba okazał asesorowi dokumenty potwierdzające, że kupił maszynę za unijną dotację i ciągnik należy do niego, K. kazał swojej ekipie załadować pojazd na lawetę i odjechać. Potem w ekspresowym tempie asesor sprzedał ciągnik z wolnej ręki (bez wymaganej przepisami licytacji).

Komornik w akcji: szybko zająć, sprzedać i zarobić

Tak działała kancelaria Kluczkowskiego. Tu wszystko podporządkowane było jednemu celowi – zyskowi. Każda egzekucja oznaczała pieniądze. A jeśli zadłużony był niewypłacalny? Był na to sposób. Asesorzy zajmowali wtedy majątek osoby z nim spokrewnionej. Jak to możliwe? Kluczkowski i jego pracownicy powoływali się na taką interpretację przepisów egzekucyjnych, która dopuszcza zajęcie rzeczy należącej do kogoś innego niż zadłużony. Można to zrobić, jeśli komornik uzna, że była „we władaniu dłużnika”, czyli po prostu z niej korzystał. W przypadku Zaremby wystarczyło, że ciągnik stał blisko płotu sąsiada-dłużnika, aby asesor Michał K. dopatrzył się owego władania.

Największym zainteresowaniem łódzkiej kancelarii cieszyły się samochody i maszyny rolnicze. Od ręki odbierano je dłużnikom, choć zgodnie z prawem można było to zrobić tylko w wyjątkowych okolicznościach (np. gdy wiadomo, że dłużnik ukrywał już majątek). Co się działo po zajęciu pojazdów? Zanim zaskoczony właściciel doczekał się rozpatrzenia złożonej w sądzie skargi na czynności komornicze lub powództwa przeciwegzekucyjnego, ruchomości sprzedawano. Dotarliśmy do kilku takich poszkodowanych niedłużników.

Jak utrzymywano taki „ciąg technologiczny” w kancelarii komorniczej? Asesorzy Kluczkowskiego współpracowali z łódzkim prawnikiem Januszem Kaczmarkiem, szefem kancelarii prawno-windykacyjnej Sokrates. On dostarczał komornikowi pakiety spraw egzekucyjnych. Żeby interes się kręcił, potrzebne było jeszcze rozeznanie, jaki majątek ma dłużnik i jego rodzina, oraz sprawnie działająca ekipa do prowadzenia egzekucji i przejmowania zajętych rzeczy. Tym zajmował się windykator terenowy powiązany z Sokratesem. I był też autokomis, za którego pośrednictwem zawierano umowy sprzedaży przejętych pojazdów. Komis kupował tanio, a sprzedawał drogo. Przykład: ciągnik Zaremby był wart 75 tys. zł. Autopośrednik kupił go od komornika za 40 tys. zł, a sprzedał za 65 tys. zł. Zarabiał nie tylko właściciel komisu. Kancelaria komornicza i prawna miały pieniądze z wyśrubowanych opłat egzekucyjnych. Reszta – za pomoc w przeprowadzaniu egzekucji. Większość szła z pieniędzy z kieszeni dłużnika.

Komornik nic nie wiedział

„Nie wiedziałem” – w ten sposób Kluczkowski tłumaczył się z braku nadzoru nad czynnościami egzekucyjnymi i pracą zatrudnionych asesorów. Okazuje się, że rzadko bywał we własnej kancelarii – pełnił rozliczne funkcje społeczne (w łódzkiej oraz Krajowej Radzie Komorniczej) lub… bawił na wakacjach. Dopiero gdy media zaczęły się interesować działaniem kancelarii Kluczkowskiego i pytano o jego absencję, łódzki sąd doliczył się, że w 2015 r. komornik przepracował jedynie 84 dni.

Po doniesieniach mediów, w tym „Wyborczej”, która o sprawie pisze od początku, problemem rolnika zainteresowała się senator Lidia Staroń, a później minister sprawiedliwości i prokuratura. Wcześniej organy ścigania i sądy lekceważyły problem Zaremby. Sąd w Mławie nie rozpatrzył nawet jego skargi na czynności komornika, „bo traktor został sprzedany”.

Kiedy pełnomocnikiem Zaremby został mec. Lech Obara, szef stowarzyszenia Stop Wyzyskowi, postępowania ruszyły. Komornik zwrócił rolnikowi 81 tys. zł za ciągnik. Trwa jeszcze postępowanie cywilne o odszkodowanie za inne straty Zaremby.

Prokurator nie postawił komornikowi Kluczkowskiemu zarzutów, ale postawił je asesorowi Michałowi K. i pięciu osobom z nim współpracującym. Natomiast poważnych uchybień w pracy Kluczkowskiego dopatrzyli się minister sprawiedliwości i Krajowa Rada Komornicza. Komornika zawieszono w pracy, a on sam zrzekł się wszelkich funkcji. W ubiegły piątek zapadł wyrok komorniczego sądu dyscyplinarnego o wydaleniu Kluczkowskiego z zawodu. Nie jest prawomocny, bo od orzeczenia można się odwołać do Sądu Okręgowego w Łodzi.

W kwietniu 2015 r. komisja dyscyplinarna zdecydowała się wykreślić K. z listy asesorów. Siedem miesięcy później Sąd Okręgowy w Łodzi orzekł, że choć „asesor rażąco naruszył przepisy”, to kara komisji dyscyplinarnej KRK jest zbyt wysoka. I zamienił ją na 8 tys. zł grzywny. Mimo korzystnego dla siebie wyroku Michał K. nie zajmuje się już egzekucją komorniczą.

W Polsce jest ok. 1,6 tys. komorników. W 2016 r. do kancelarii komorniczych wpłynęło blisko 4,5 mln spraw.

wyborcza.pl

Frans Timmermans już w tę środę zda Komisji Europejskiej relację o ustawach demontujących niezależne sądownictwo w Polsce

Tomasz Bielecki, Bruksela, 17 lipca 2017

Budynek Komisji Europejskiej w Brukseli

Budynek Komisji Europejskiej w Brukseli (123RF)

Bruksela jeszcze nie wie, jakie kroki podjąć wobec Warszawy. Za to sprawozdawca Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy ostrzega przed naruszeniem trójpodziału władzy i wzywa posłów do wycofania się z ustaw

Temat Polski został przed paru dniami wprowadzony do porządku środowych obrad Komisji Europejskiej przez jej szefa Jeana-Claude’a Junckera. Na tym etapie to głównie polityczny gest protestu przeciw najnowszym ustawom, bo w Brukseli nie zarysowano jeszcze wariantów dalszych działań wobec Polski.

Jednak eksperci od prawa UE nie wykluczają, że część ostatnich zmian w kwestii sądów może być piętnowana nie tylko w ramach – w praktyce dość bezzębnego – „postępowania na rzecz praworządności”. Ale również na drodze zwykłych procedur dyscyplinujących, grożących pozwaniem władz Polski przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości mogący nakładać olbrzymie grzywny.

Chcemy utrzymania przepisów, które chronią nas przed orzekaniem pod czyjeś dyktando – warszawski sędzia w „Temacie dnia”

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22106511,video.html

Przed kilkoma laty Komisja Europejska za pomocą takiej procedury dyscyplinującej skłoniła premiera Węgier Viktora Orbána do – przynajmniej częściowego – wycofania się z czystki w wymiarze sprawiedliwości za pomocą obniżania wieku emerytalnego. Odwołała się wówczas do ogólnounijnych przepisów przeciwko dyskryminacji ze względu na wiek.

– To trochę jak sadzanie amerykańskiego gangstera Al Capone w więzieniu za podatki, ale okazało się pomocne. Polskie ustawy trzeba dopiero szczegółowo sprawdzić, czy podpadają pod jakąś procedurę dyscyplinującą – tłumaczy nam ekspert, który był zaangażowany w postępowania Brukseli przeciw Orbánowi (obecnie niezależny).

Najpierw zawstydzanie, potem artykuł 7.

Już w styczniu 2016 r. Komisja Europejska wszczęła – oparte głównie na zawstydzaniu – postępowanie na rzecz praworządności z powodu ataku PiS-owskich władz na Trybunał Konstytucyjny. W zasadzie wyczerpała już wszystkie środki w ramach tego postępowania.

Kolejnym krokiem byłoby sięgnięcie po dyscyplinujący artykułu 7 z traktatu UE (odnoszący się do naruszenia podstawowych wartości UE). Na jego mocy Rada UE większością głosów 22 z 27 krajów UE (Polska nie brałaby udziału w głosowaniu) mogłaby potwierdzić „wyraźne ryzyko” naruszenia praworządności.

Ale do nałożenia na Warszawę sankcji, łącznie np. z zawieszeniem unijnych funduszy, trzeba by jednomyślnej zgody wszystkich członków Unii poza Polską. Weto już dawno obiecał węgierski premier Viktor Orbán.

Jak dyscyplinować Warszawę bez konsensusu?

Frans Timmermans, I wiceprzewodniczący KE, poprosił Radę UE ds. Ogólnych (składa się z ministrów ds. europejskich lub szefów dyplomacji krajów Unii) o dyskusję o Polsce w maju – poza ramami artykułu 7.

Nasza dyplomacja bardzo zabiegała – i do końca łudziła się, że to się uda – by po przemówieniu Timmermansa nikt nie zabrał głosu. A jednak wywiązała się trwająca ponad godzinę gorąca dyskusja – 17 spośród 22 przemawiających ministrów jednoznacznie poparło Timmermansa (najostrzej uczynili to przedstawiciele Francji, Włoch, Belgii i Szwecji). Wezwali Polskę do pełnej współpracy z Komisją. Jak relacjonowali nasi rozmówcy, czterech kolejnych ministrów (m.in. Czech i Brytyjczyk) było „bardziej neutralnych”, ale też namawiali Warszawę do dialogu z KE. Tylko Węgier stanowczo wyraził sceptycyzm wobec postępowania Komisji.

Kolejna dyskusja Rady UE o Polsce, o którą Timmermans poprosił prezydencję estońską (przewodzi Radzie do końca roku), powinna odbyć się w październiku – wedle wstępnej decyzji, podjętej jeszcze przed ostatnimi głosowaniami w Warszawie. Jednak za sprawą niedawnych wydarzeń zapewne w najbliższych tygodniach Komisja będzie rozważać, czy jednak nie sięgnąć po artykuł 7 – nawet jeśli nie ma szans na konsensus członków UE wymagany do sankcji.

– Juncker nie ma jeszcze wyrobionego zdania, czy byłoby to przydatne – tłumaczy jeden naszych rozmówców.

Nie ma praworządności, nie ma kasy?

Wydarzenia w Polsce są głównym powodem trwającej w Unii dyskusji, czy w przyszłym wieloletnim budżecie UE po 2020 r. powiązać wypłaty funduszy unijnych z praworządnością. Taką propozycję wpisano w maju do niemieckiego dokumentu rządowego o przyszłej polityce spójności, a otwarcie popierają ją Włochy.

Wedle jednego z pomysłów zawieszanie funduszy w sensie formalnym nie byłoby karą. Jednak ich wypłatę uzależniano by np. od istnienia w danym kraju niezależnego wymiaru sprawiedliwości, bo tylko ten gwarantuje ochronę przed sprzeniewierzeniem funduszy oraz sprawną walkę z korupcją przy projektach unijnych.

Ostrzeżenie ze strony Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy

W poniedziałek oświadczenie ws. tego co się dzieje w Polsce wydał Bernd Fabritius, sprawozdawca Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Rada Europy to międzynarodowa organizacja skupiająca prawie wszystkie państwa Europy oraz kilka państw spoza tego kontynentu. Jest starsza niż sama Unia Europejska. Zajmuje się głównie promowaniem i ochroną praw człowieka, demokracji i współpracą państw członkowskich w dziedzinie kultury.

Fabritius ostrzega przed konsekwencjami uchwalenia przez polski parlament trzech ustaw, które ograniczą niezależność wymiaru sprawiedliwości.

– Rozdzielenie poszczególnych władz jest fundamentem funkcjonowania demokratycznego państwa prawa. Nowe ustawy osłabiają zasadę „checks and balances”, zapewniającą instytucjonalną i polityczną stabilność, naruszają trójpodział władzy, doprowadzą do podporządkowania sędziów władzy – czytamy w oświadczeniu Bernd Fabritius. – Tylko silne, zależne i bezstronne sądownictwo chroni demokrację przed autorytaryzmem – dodał Fabritius.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wzywa posłów do wycofania się z ustaw.

wyborcza.pl

Skoro przywracają sądy Polakom, to dlaczego boją się ich opinii?

http://jagiellonski24.pl/2017/07/14/skoro-przywracaja-sady-polakom-dlaczego-boja-sie-ich-opinii/

Jan Paweł II o trójpodziale władz.

%d blogerów lubi to: