Macierewicz nie jest urojony – jest właścicielem urojeń

Macierewicz nie jest urojony - jest właścicielem urojeń

Podkomisja Antoniego Macierewicza dokonała kopernikańskiego odkrycia o ładunku termobarycznym, który eksplodował w smoleńskim Tupolewie. Dlaczego inni nie wpadli na ten pomysł? Proste – bo nie ma żadnych dowodów, a podzespół Wacława Berczyńskiego, choć nie przedstawił cienia dowodu, za to dowiódł. Nawet udało się im pokonać prawa fizyki, iż wybuch jest szybszy od dźwięku, a rozum od fantazji.

Popularny portal lotniczy FlightGlobal.com zaczyna opis najnowszego dzieła podwładnych  Macierewicza „O obrotach sfer smoleńskich” od enuncjacji: „Polski rząd podsyca niezdrową urazę wobec katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, która teraz objawia się jako farsa urojeń”. Im głębiej w tekst, tym bardziej mnożą się określenia, jak: „obsesja”,  „urojona farsa” i „paranoja”. Zaś nieumiejętność przyznania się, iż katastrofa była tragicznym wypadkiem i niczym ponadto, jest „tchórzostwem na potwornym poziomie”.

Kopernik nie był tak odważny, jak Giordano Bruno, ani jak Macierewicz, poczekał z publikacją wiekopomnego dzieła, aż wyzionie ducha. Macierewicz jest tego świadomy, iż jego światłość mogłaby stać na przeszkodzie wielkich tego świata, więc utworzył wokół swojej osoby kordon nie do przeniknięcia dla wrogów.

Jak podaje portal onet.pl, ministra obrony chroni prawie stu żandarmów. Naprzeciw adresu Macierewicza na Żoliborzu zostało opróżnione mieszkanie, w którym ochrona pod bronią nie spuszcza 24 godzin na dobę osoby Macierewicza. Dyżury są pełnione rotacyjnie, jak zmiany warty w jednostkach wojskowych.

Kiedy Macierewicz ma gdzieś przebywać jakiś czas, wcześniej wkraczają pirotechnicy z psem, sprawdzają, czy miejsce jest czyste i niezagrożone. Kontrolowane są auta i samoloty, którymi podróżuje Macierewicz. Utrzymanie jest ogromnie wysokie, bo ci ochroniarze mają uposażenie większe niż żołnierze GROM, plus dodatki za niebezpieczeństwo. Całkiem możliwe, że posiłki serwowane Macierewiczowi są sprawdzane przez jakiegoś podręcznego kuchcika. Przeżyje kuchcik, Macierewicz zaczyna szamanie, zatruje się lub zejdzie, Macierewicz zaznaje głodu.

Nie są to jakieś moje dowcipy, to dzieje się w Polsce, tę paranoję ma minister. Wiemy, że ochrona Kaczyńskiego kosztuje rocznie blisko 1,5 mln zł, a Macierewicza jest grubo wyższa, lecz prezes jest tylko posłem. Macierewicz nie jest urojony, Macierewicz dostarcza urojenia, bo jest tych urojeń właścicielem. Taka to paranoja.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

, 11 KWIETNIA 2017

Walka o prawdę u Kaczyńskiego zaostrza się jak walka klas u Stalina. Uderzające podobieństwo cytatów

W czasie obchodów katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński mówił, że walka o prawdę będzie tym ostrzejsza, im bliżej będzie do prawdy. To samo mówił Józef Stalin o zaostrzaniu się walki klas wraz z postępami w budowie socjalizmu. Sformułowana przez Stalina w 1933 r. teoria stała się pretekstem do czystek i represji. OKO.press porównuje słowa dwóch wodzów

W czasie wieczornego przemówienia w 7. rocznicę katastrofy smoleńskiej Jarosław Kaczyński, prezes PiS, mówił o „zbliżaniu się do prawdy” o tragedii. Przypominał prezentację przygotowaną przez Wojskową Akademię Techniczną, mówiącą o zamachu.

Dochodzenie do prawdy – mówił Kaczyński – wywoła wściekły opór.


Dziś możemy powiedzieć, że został uczyniony ogromny krok w tym kierunku i musimy się wobec tego liczyć z coraz większym oporem, z coraz większą nienawiścią wobec prawdy, ale także wobec pamięci.

Jarosław Kaczyński, Przemówienie na rocznicę katastrofy smoleńskiej – 10/04/2017


ZNAMY TEN CYTAT! WYPOWIEDZIAŁ GO STALIN


Dodawał także:

„Z całą pewnością to, co nas spotyka od kilku miesięcy, ten straszliwy atak nienawiści wynika właśnie z tego, że prawda jest coraz bliżej. To jest powód tego, że nasze pochody comiesięczne, które przez tyle lat mogły odbywać się w spokoju dzisiaj są atakowane;

jest ten wielki strach przed prawdą, wielki strach przed tym, by to wszystko, co zostało pokazane, ale jeszcze w sferze pewnego uprawdopodobnionego domysłu, nie zostało ostatecznie udowodnione”.

OKO.press ten pogląd coś przypomniał, chociaż jesteśmy zbyt młodzi, aby załapać się na kursy marksizmu-leninizmu. Im bliżej zwycięstwa, tym większy opór wroga – ta idea nie wydała nam się nowa. Okazało się, że Jarosław Kaczyński nie sformułował jej sam. W bardzo podobny sposób wyraził się Józef Stalin, kiedy powiedział, że walka klasowa zaognia się w miarę nadchodzącego zwycięstwa socjalizmu.

Była to nowość w doktrynie marksizmu-leninizmu. Wielu marksistów (zwłaszcza tych, którzy nie byli zwolennikami rewolucji) sądziło, że socjalizm można wprowadzić drogą pokojowych reform, a im będzie ich więcej, tym opór klas posiadających będzie łatwiejszy do pokonania na drodze demokratycznej.

Stalin sformułował pogląd o wzmaganiu się walki klas w przemówieniu na podsumowanie pierwszego planu pięcioletniego, 7 stycznia 1933 r. Stalin mówił wówczas o sukcesach w budowie przemysłu, ale także o złodziejstwie, niegospodarności i sabotażu, trapiących budowę socjalizmu. Kluczowy fragment jego przemówienia brzmiał:

„Trzeba mieć na uwadze, że wzrost potęgi Państwa Radzieckiego będzie potęgował opór ostatnich resztek klas umierających.

Właśnie dlatego, że umierają i dokonują żywota, będą one przechodziły od jednych form napaści do innych, ostrzejszych form napaści, apelując do zacofanych warstw ludności i mobilizując je przeciw Władzy Radzieckiej”.

Stalin dodawał, że „nie jest to oczywiście straszne”, ale trzeba być czujnym: „Oto dlaczego rewolucyjna czujność jest tą właśnie cechą, która szczególnie niezbędna jest obecnie bolszewikom”. („Dzieła”, Warszawa 1951, t. 13, s. 218-219).

Przeczytaj też:

Partyjna tablica smoleńska w KPRM z Kaczyńskim, Gosiewskim i Wassermannem. Sami swoi ku pamięci

DANIEL FLIS  10 KWIETNIA 2017

Było to wezwanie Stalina do radykalizacji rewolucji: bycia bardziej czujnym, bardziej zaangażowanym i bardziej bezwzględnym. Zwycięstwo jest za progiem, ale im ono jest bliżej, tym bardziej wzmaga się opór wroga.

Nie miało przy tym znaczenia, że wroga w Rosji Radzieckiej już dawno wtedy nie było. Znany publicysta paryskiej „Kultury” Juliusz Mieroszewski tak komentował to w eseju „Ewolucjoniści i wyzwoleńcy” (1957):

„Stalin wysunął absurdalne hasło, że im bliższe ostateczne zwycięstwo socjalizmu, tym ostrzejsza winna być walka klasowa. W okresie gdy Stalin dokonał tego odkrycia, w Rosji nie było już śladu ani popiołu z burżuazji. I w tym wypadku Stalin znalazł jednak wyjście, tworząc nowy termin: „wróg ludu”.

Kto był niewygodny lub niepewny, stawał się automatycznie „wrogiem ludu”. W ten sposób można było podtrzymywać w nieskończoność terror rewolucyjny i wspartą na nim dyktaturę”.

W książce „Powojnie” zmarły niedawno sławny amerykański historyk Tony Judt pisał:

„Twierdzenie Stalina, że ten konflikt się wzmaga, gdy nadchodzi socjalizm, przywoływano, aby wytłumaczyć tę osobliwość, że nawet gdy w wyborach powszechnych partia uzyskiwała 99 procent poparcia, przybywało jej wrogów i walkę trzeba było prowadzić z jeszcze większą determinacją, a wewnętrzną historię ZSRR należało drobiazgowo powtarzać w całym bloku radzieckim. Głównymi wrogami pozornie byli kułak i burżuj. Ale w praktyce najłatwiejszy cel często stanowili – jak dla nazistów – intelektualiści”.

A zatem: dla Stalina hasło o wzmaganiu się oporu wroga w miarę zbliżania się do zwycięstwa było to wezwanie do zaostrzenia kursu i ataku na resztki społecznej i intelektualnej niezależności w społeczeństwie radzieckim. Ciekawe, jaki użytek z tej idei zrobi Jarosław Kaczyński – ostatecznie przecież parafrazował wodza rewolucji radzieckiej dość dokładnie.

 

OKO.press

„Los tupolewa był przesadzony zanim samolot uderzył w brzozę” – prof. Jancelewicz. Reszta to pierdolenie Berczyńskiego

WTOREK, 11 KWIETNIA 2017

Augustynowska: Moja dalsza współpraca w klubie Nowoczesnej jest niemożliwa

20:10

Augustynowska: Moja dalsza współpraca w klubie Nowoczesnej jest niemożliwa

Uważam decyzję o zawieszeniu mnie za nieuzasadnioną i absurdalną a cała sytuacja jest dla mnie bolesnym zaskoczeniem. W związku z powyższym moja dalsza współpraca w klubie Nowoczesnej jest niemożliwa – napisała posłanka Joanna Augustynowska w oświadczeniu.

Warszawa, 11 kwietnia 2017 r.

OŚWIADCZENIE

Wczorajsze doniesienia medialne o rzekomym transferze politycznym posłów .Nowoczesnej, w tym również moim, były podstawą dla Przewodniczącego Petru do podjęcia decyzji o zawieszeniu mnie w prawach członka partii.

O decyzji poinformował mnie przewodniczący partii, Ryszard Petru SMS.

O 17:48 otrzymałam smsa od Ryszarda Petru z prośbą o dementi informacji medialnych, brak odpowiedzi w ciągu godziny okazał się dla kierownictwa partii wystarczającą podstawą, by orzec o moim działaniu na szkodę .Nowoczesnej.

Jestem oburzona taką formą, szczególnie że nie mam sobie nic do zarzucenia.
Cały poniedziałkowy dzień spędziłam w obecności moich synów, którzy po moim 5 dniowym pobycie w Warszawie byli bardzo stęsknieni, a przede wszystkim jestem Mamą, każdy z Was wie jak bardzo absorbujące są maluchy. Mimo to udało mi się odbyć kilka wcześniej zaplanowanych spotkań.

Oczekiwanie przez Przewodniczącego natychmiastowej odpowiedzi na wiadomość jest w takiej sytuacji co najmniej nierealistyczne!

Taka forma komunikacji jest w moim przekonaniu niedopuszczalna.

Zaangażowałam się w budowanie .Nowoczesnej od początku, aby następnie przez ostatnie półtora roku w Sejmie aktywnie reprezentować wyborców, którzy nam zaufali – nam, to znaczy wielu osobom, które poświęciły swój czas i energię na budowanie nowej jakości w polityce.

Uważam decyzję o zawieszeniu mnie za nieuzasadnioną i absurdalną a cała sytuacja jest dla mnie bolesnym zaskoczeniem.

W związku z powyższym moja dalsza współpraca w Klubie Nowoczesnej jest niemożliwa.

20:00

Sikorski: Chciałbym wiedzieć, która z kilkudziesięciu teorii nt. tego, co stało się w Smoleńsku, jest aktualna

– Chciałbym wiedzieć, która z kilkudziesięciu już chyba teorii nt. tego, co stało się w Smoleńsku, jest w tej chwili aktualna. Bo one nie mogą być wszystkie prawdziwe jednocześnie. Przy tym nie zaprezentowano żadnej spójnej relacji tego, co mogło się stać. Spójnej z zapisem ze skrzynek, z transkryptem z kokpitu, ze zeznaniami innych świadków – mówił Radosław Sikorski w rozmowie z Anitą Werner w „Faktach po faktach” TVN24. Jak dodał:

„Rosyjscy kontrolerzy ewidentnie popełnili błędy, natomiast nie rozumiem, bo jestem laikiem. Jak może być sytuacja, w której słychać uderzenia w drzewa i krzyki, przerażenia pilotów, a nie słychać wybuchu?”

19:50

Sikorski: Lech Kaczyński uważał, że Macierewicz jest konfabulantem i partaczem

– Wiem jedno, że np. jego brat Lech Kaczyński miał wyrobione zdanie co do wiarygodności Macierewicza. Był jakiś powód, dla którego prezydent Kaczyński nie opublikował aneksu do raportu z likwidacji WSI. Bo uważał, że jest konfabulantem i partaczem. To oczywiście moje słów, ale widział skutki i wiarygodność samego raportu, a popłuczyny raportu pewnie były jeszcze bardziej kompromitujące. Uważam, że to, co się dzieje i w wojsku i polskiej polityce zagranicznej to coś, czego się przez pół pokolenia nie da się odrobić – mówił Radosław Sikorski w rozmowie z Anitą Werner w „Faktach po faktach” TVN24.

19:43

Sikorski o rozmowie z Kaczyńskim 10 kwietnia: W tej sprawie sprawie spytałem o opinię moją mamę

– Byłem pierwszym członkiem rządu, który dowiedział się, że coś niepokojącego wydarzyło się w Smoleńsku. W pierwszej chwili to człowiek nie zakłada najgorszego, ale wiedziałem, że jakiejś awarii czy kolizji uległ samolot. Chyba najgorszym momentem była rozmowa z ambasadorem Bahrem stojącym dosłownie nad dymiącym wrakiem, palącymi się jeszcze szczątkami samolotu, który mówił, że tu nie mógł nikt przeżyć – mówił Radosław Sikorski w rozmowie z Anitą Werner w „Faktach po faktach” TVN24. Pytany o rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim stwierdził:

„Nie musiałem tego robić [informować go], bo 15 minut później dowiedziałby się z mediów, ale uważałem, że tak należy, że państwo polskie powinno go poinformować z wyprzedzeniem. Byłem u siebie na wsi. W tej sprawie powiem szczerze: spytałem o opinię moją mamę. Powiedziała: tak, zrób to, będzie to gest. De facto łączono nas dwa razy (…) Był opanowany, ale miał też swoje takie natychmiastowe reakcje. Mówił, że to wina tabloidów i waszej polityki, w domniemaniu wtedy zrozumiałem to jako polityki zakupowej, jeżeli chodzi o samoloty”

300polityka.pl

„Nie wiem, czy prezes Sądu Najwyższego dotrwa do końca kadencji”. Arkadiusz Mularczyk zbroi się do walki przed TK. Do czego przyznał się poseł PiS?

Justyna Dobrosz-Oracz, Arkadiusz Mularczyk; Zdjęcia: Marcin Urban; Montaż: Katarzyna Szczepańska, 11.04.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,155168,21625318,video.html?embed=0&autoplay=1

Temat ucichł tylko na chwilę. Arkadiusz Mularczyk szykuje się do rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym. Chce podważyć wybór prezes Sądu Najwyższego. W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz zaklina się, że to nie jest zemsta wobec niepokornej profesor Gersdorf. Tyle, że w 2014 roku Sejm nowelizował ustawę o SN. Wtedy nikt z PiS nie zgłaszał uwag do procedury wyboru. A okazja była. ‚Wówczas na ten problem nie zwróciliśmy uwagi. Problem powstał teraz, kiedy różne osoby z wymiaru sprawiedliwości angażują się w kwestie obrony wartości konstytucyjnych’- przyznaje z rozbrajającą szczerością poseł. Czy od wczoraj stał się wyznawcą teorii wybuchu? Czy pamięta, co sam proponował swego czasu? Dlaczego mimo prześladowań opozycji poleciał z wizytą na Białoruś?

wyborcza.pl

Macierewicz nie jest urojony, jest właścicielem urojeń

Podkomisja Antoniego Macierewicza dokonała kopernikańskiego odkrycia o ładunku termobarycznym, który eksplodował w smoleńskim tupolewie. Dlaczego inni nie wpadli na ten pomysł? Proste, bo nie ma żadnych dowodów, a podzespół Wacława Berczyńskiego choć nie przedstawił cienia dowodu, za to dowiódł. Nawet udało się im pokonać prawa fizyki, iż wybuch jest szybszy od dźwięku, a rozum od fantazji.

Popularny portal lotniczy FlightGlobal.com zaczyna opis najnowszego dzieła podwładnych  Macierewicza „O obrotach sfer smoleńskich” od enuncjacji: „Polski rząd podsyca niezdrową urazę wobec katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, która teraz objawia się jako farsa urojeń”.

Im głębiej w tekst, tym bardziej mnożą się określenia, jak: „obsesja”,  „urojona farsa” i „paranoja”. Zaś nieumiejętność przyznania się, iż katastrofa była tragicznym wypadkiem i niczym ponadto, jest „tchórzostwem na potwornym poziomie”.

Kopernik nie był tak odważny, jak Giordano Bruno, ani jak Macierewicz, poczekał z publikacją wiekopomnego dzieła, aż wyzionie ducha. Macierewicz jest tego świadomy, iż jego światłość mogłaby stać na przeszkodzie wielkich tego świata, więc utworzył wokół swojej osoby kordon nie do przeniknięcia dla wrogów.

Jak podaje portal onet.pl ministra obrony chroni prawie stu żandarmów. Naprzeciw adresu Macierewicza na Żoliborzu zostało opróżnione mieszkanie, w którym ochrona pod bronią nie spuszcza 24 godzin na dobę osoby Macierewicza. Dyżury są pełnione rotacyjnie, jak zmiany warty w jednostkach wojskowych.

Macierewicz ma gdzieś przebywać jakiś czas, wcześniej wkraczają pirotechnicy z psem, sprawdzają, czy miejsce jest czyste i niezagrożone. Kontrolowane są auta i samoloty, którymi podróżuje Macierewicz. Utrzymanie jest ogromnie wysokie, bo ci ochroniarze mają uposażenie większe niż żołnierze GROM, plus dodatki za niebezpieczeństwo.

Całkiem możliwe, że posiłki serwowane Macierewiczowi są sprawdzane przez jakiegoś podręcznego kuchcika. Przeżyje kuchcik, Macierewicz zaczyna szamanie, zatruje się lub zejdzie, Macierewicz zaznaje głodu.

Nie są to jakieś moje dowcipy, to dzieje się w Polsce, tę paranoję ma minister. Wiemy, że ochrona Kaczyńskiego kosztuje rocznie blisko 2 mln zł, a Macierewicza jest grubo wyższa, lecz prezes jest tylko posłem. Macierewicz nie jest urojony, Macierewicz dostarcza urojenia, bo jest tych urojeń właścicielem. Taka to paranoja.

 

Stanisław Skarżyński, OKO.press

Zamach z krainy czarów

11 kwietnia 2017

Kadr z filmu

Kadr z filmu „Smoleńsk” w reżyserii Antoniego Krauzego

Z punktu widzenia nauki zamach w Smoleńsku jest tym samym co ufoludki w latających talerzach. Ze społecznego punktu widzenia – świadectwem fatalnej kondycji rozumu w Polsce

Teoria o zamachu w Smoleńsku zwykle rozpatrywana jest w suchym porządku faktów. Analizując kolejne wypowiedzi Antoniego Macierewicza i jego akolitów wskazuje się ich błędy we wnioskowaniu, wytyka uznanie za udowodnione hipotez, które nie mają oparcia w faktach i przypomina raz po raz sekwencję zdarzeń, które doprowadziły do tego, że na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą Tupolew w gęstej mgle leciał wprost na ścianę wzniesienia; mało brakowało, żeby odejście na drugi krąg się udało. Gdyby nie rosnąca tam brzoza, na której została trzecia część skrzydła, skończyłoby się na zadrapaniach i olbrzymim skandalu.

Tak jest i dziś, dzień po wyświetleniu najgłupszego filmu w historii prac „ekspertów” Macierewicza – internet i gazety wypełniają wyliczenia błędów logicznych, faktograficznych i fizycznych zawartych w prezentacji zespołu Wacława Berczyńskiego.

Zobacz także: Tego w Smoleńsku nie było – Michał Setlak obala tezę o wybuchu w tupolewie

W porządku rozumu przyczyny katastrofy nie są żadną tajemnicą. Chcąc ją zgłębić przy pomocy oświeceniowego „szkiełka i oka” wystarczy czytać dużo mądrych dokumentów i w ten sposób poznać najlepsze z istniejących wyjaśnienie katastrofy, które jest dziełem ekspertów Jerzego Millera i Macieja Laska. Teoria nauki jest brutalna: dowód jest dobry tylko tak długo, jak długo nie zostanie obalony. Tymczasem naukową wartość ich raportu potwierdza to, że reaguje on na nowe fakty, takie jak poprawiony odczyt stenogramów czy kolejne badania.

Z punktu widzenia nauki zamach w Smoleńsku jest hipotezą bez śladu dowodu, ma dokładnie ten sam status naukowy co ufoludki w latających talerzach. Ale świadectwem kondycji rozumu w Polsce jest nie tylko to, że wciąż 14 procent Polek i Polaków wierzy w zamach, ale również to, że pozostali pozwolili, by wybory prezydenckie i parlamentarne wygrała partia, której wiceprezesem jest najwybitniejszy w Polsce opowiadacz smoleńskich głupot. Na marginesie, fizyka to niejedyny przedmiot, na którym PiS jest z rozumem i wiedzą na bakier, lecz wykorzystuje to, że ocen nie wystawia nauczyciel, lecz obywatele w demokratycznym głosowaniu: czarodziejska stała się dzięki temu artmetyka, stosowana nie tylko w ekonomii, ale również w polityce zagranicznej, oraz gramatyka, w której Kaczyński może „wyłanczać”, a Krystyna Pawłowicz „wziąść”.

Za PiS stoi dobrze opisana potrzeba ludzka nakazująca sięgać po czary i fałszywe wyjaśnienia, by unikać poczucia zagrożenia ze strony rzeczywistości, która raz po raz demonstruje swoją bezwzględność. W porządku nauk społecznych to samo zjawisko z stoi za popularnością zamachu w Smoleńsku, za dociekaniami jak była ubrana, czy piła alkohol i czy „prowokowała” ofiara gwałtu oraz za tłumaczeniem bezrobocia lenistwem, nieuctwem i brakiem kręgosłupa tych, którzy są biedni i pozbawieni realnej możliwości zmiany owego stanu.

Tyle że dostrzegając to, dochodzi się paradoksu. Polski zwolennik rozumnego podejścia do świata musi – rozumem właśnie – przyjąć do wiadomości, że nie przez rozum wiedzie dziś droga do sukcesu. Dowodem fakt, jak licznie nasi współobywatele i współobywatelki albo sami ulegają potrzebie nadawania światu sensu przez  myślenie magiczne, albo – to postawa powszechniejsza – owo myślenie magiczne szczególnie im nie przeszkadza.

Ich decyzje i postawy to krzyk w stronę racjonalnych mediów, racjonalnych partii oraz racjonalnych współobywateli: „inaczej opowiedzcie nam tę historię. Nie przez rozum, ale przez serce. Nie tak, żeby to miało sens, ale przede wszystkim tak, żeby się chciało w to uwierzyć i dla tego żyć”.

Jak? Tego „szkiełko i oko” nie powiedzą. Ale jeśli nie dostaną opowieści mniej trucicielskiej, lecz równie emocjonalnej co smoleńska, dalej będą odpływać w objęcia współczesnych czarowników: Wacława Berczyńskiego, Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego.

Wyborcza.pl

 

Zachęcamy do udziału w kolejnym prof. Romanowskiego nt. polityki historycznej, Poznań, Delta, 12.04 o 18:00

WTOREK, 11 KWIETNIA 2017, 14:35

GW: Joanna Augustynowska występuje z Nowoczesnej

Wrocławska posłanka Joanna Augustynowska zrezygnuje dziś z członkostwa w klubie i partii Nowoczesnej – ustaliła nieoficjalnie „Wyborcza”.

W ciągu kilku godzin Joanna wyda stosowne oświadczenie, w którym poinformuje o swoim rozstaniu z partią – mówi współpracownik posłanki, cytowany przez GW.

„Nie jest jednak prawdą, że zamierza wiązać się z Platformą, czy ucieka przed spadającymi sondażami. Jej krok to efekt bałaganu i coraz większego chaosu towarzyszącego działaniom .N i jej lidera”

300polityka.pl

Ale wstyd! Ceniony portal lotniczy wyśmiewa teorie Macierewicza: Urojona farsa, obsesja i paranoja

11 kwietnia 2017

Polski rząd podsyca niezdrową urazę wobec katastrofy prezydenckiego Tu-154 w Smoleńsku, która teraz objawia się jako farsa urojeń – zaczyna się tekst, który pojawił się w popularnym serwisie lotniczym FlightGlobal.com. Dalej jest jeszcze ciekawiej.

Specjalna podkomisja do zbadania na nowo katastrofy smoleńskiej zebrała w poniedziałek dużą widownię. Przyciągnęła ją obietnica, że po wielu miesiącach pracy, wreszcie jesteśmy blisko prawdy o 10 kwietnia. Według ekspertów Antoniego Macierewicza na pokładzie Tu-154 doszło do wybuchu bomby termobarycznej.

 

Poza członkami podkomisji, rządem PiS i jego zwolennikami nikt nie wierzy w przedstawione rewelacje. We wtorek poważnie odnieśli się do nich Maciej Lasek i Paweł Artymowicz, ironiczny punkt widzenia przedstawia z kolei portal lotniczy FlightGlobal.com. Padają tam takie określenia, jak: „obsesja”, „urojona farsa” i „paranoja”.

Autorzy nakreślają historyczne tło katastrofy (te samy lasy, gdzie miała miejsce zbrodnia katyńska) i przekonanie teoretyków spiskowych, że arcywróg – Rosja nie śpi. „Ale paranoja nie ogranicza się do wybranej grupy nieszkodliwych samotników w czapkach z cienkiej folii [mają chronić mózg m.in. przed polem elektromagnetycznym – red.]. – czytamy – Ponowne przeprowadzenie dochodzenia w sprawie wypadku z 2010 r. oraz wysoka frekwencja przedstawicieli rządu podczas premiery filmu, pokazuje, że obejmuje ona najwyższe szczeble polskiej administracji”.

Z tekstu wyłania się obraz rządu, który nie potrafi przyznać, że katastrofa była tragicznym wypadkiem i niczym więcej, usilnie odmawiając „uznania i zaakceptowania szeregu solidnych dowodów”. Najbardziej miażdżąca jest jednak konkluzja – zdaniem autorów PiS podejmuje „ohydną próbę wyrzeczenia się odpowiedzialności, nie mniej haniebnej i nieprzekonującej, jak własna żałosna defleksja Rosji potępiającej zestrzelenie samolotu MH17” i jest „tchórzostwem na potwornym poziomie”.

źródło: FlightGlobal.com

naTemat.pl

http://natemat.pl/205815,ale-wstyd-ceniony-portal-lotniczy-wysmiewa-teorie-macierewicza-urojona-farsa-obsesja-i-paranoja

Czegoś się boi? Prawie 100 żandarmów chroni Macierewicza. Pirotechnicy, komandosi, psy, noktowizja…

11.04.2017

Szef MON jest chroniony lepiej niż prezydent Polski. Antoniego Macierewicza przez 24 godziny na dobę strzegą specjalnie wyszkoleni żandarmi. Siedzą w wynajętym lokalu naprzeciwko mieszkania ministra. Nocą używają noktowizorów – ustalił Onet.

Zakres ochrony zapewnionej Antoniemu Macierewiczowi robi wrażenie. Jak podaje onet.pl, przed każdym wyjazdem ministra pirotechnicy z psem sprawdzają miejsce jego czasowego pobytu, kontrolowane są też samoloty i auta, do których wsiada szef MON. W jego ochronę zaangażowanych jest prawie stu żandarmów.

Co ciekawe, według informacji portalu za ochronę ministra odpowiada Kazimierz Bartosik, osobisty kierowca Antoniego Macierewicza, który prowadził limuzynę z szefem MON w czasie pamiętnego wypadku pod Toruniem, gdzie auta z kolumny Antoniego Macierewicza staranowały stojące na czerwonym świetle na skrzyżowaniu samochody cywilne.

Ochrona nie spuszcza Macierewicza z oka nawet w nocy. Oddział pod bronią zawsze czeka w wynajętym w tym celu mieszkaniu naprzeciwko żoliborskiego adresu ministra obrony narodowej. Pełnią dyżury rotacyjnie, także w nocy. Przyjeżdżają na miejsce skodą superb, potem auto wraca do centrali.

Funkcjonariusze z osobistej specjalnej ochrony ministra dostają dodatki, na jakie w polskiej armii mogą liczyć jedynie komandosi GROM.

– Żandarmi Macierewicza, jak ich teraz nazywamy, dostają nawet więcej niż GROM-owcy, bo zachowali swoje poprzednie dodatki. Zatem dziś mogą oprócz pensji podstawowej liczyć na dodatek „gromowski” w wysokości około 3,5 tysiąca złotych plus stary dodatek w wysokości około 450 złotych – mówi informator Onetu, żołnierz znający kulisy sprawy.

– Tak w wojsku powstała grupa doskonale opłacanych z kieszeni podatników pretorian ministra obrony. Dzięki tym gigantycznym podwyżkom są lojalni, oddani i gotowi spełnić wszystkie żądania – dodaje rozmówca portalu onet.pl.

 

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/547248,antoni-macierewicz-ochrona-zandarmeria-komandosi-wynajete-mieszkanie-mon.html

 

Kłamstwo nie tylko smoleńskie, czyli kłamstwa PiS o polskiej gospodarce

Propaganda smoleńska wyrządziła w sercach i mózgach niektórych Polaków tak wielkie zniszczenia, że trudno będzie je naprawić. Winni temu jesteśmy my wszyscy, którzy – w pierwszych miesiącach, a nawet latach po katastrofie – mówiliśmy raczej cicho (żeby nie urazić bliskich ofiar) zamiast krzyczeć, że PiS kłamie.

Niestety zakłamywanie rzeczywistości to codzienność PiS, dlatego naszą codziennością musi być obnażanie tych kłamstw. A ponieważ PiS kłamie na każdy temat, więc jest co robić. Także podczas debaty sejmowej o wotum nieufności Premier Szydło skłamała lub zmanipulowała dane dotyczące polskich finansów publicznych i gospodarki 17 razy! Pozwoliłam sobie przytoczyć wypowiedzi Pani Premier i dołączyć mój komentarz.

I. B.Sz.: „W grudniu w 2015 r., wygospodarowaliśmy w tym budż ecie ponad 17 mld zł.”
Kłamstwo – nie wygospodarowali, tylko zabrali z budżetu 2015 roku 9 mld. zł. z aukcji szerokopasmowego internetu LTE, a ok. 8 mld. zł. to był zysk NBP z 2015 r. To jednorazowe dochody, które pozwoliły wypłacić pieniądze na program 500+, a nie trwały dochód budżetowy.

II. B.Sz.: „…gdzie były te pieniądze, skoro wy nie potrafiliście wspierać polskich rodzin.”
Kłamstwo – dopiero w 2015 roku zdjęto z Polski procedurę nadmiernego deficytu i 2016 rok był pierwszym, w którym mogliśmy zwiększyć wydatki na cele społeczne! A 8 naszych lat to dwie wielkie fale kryzysu, podczas których w innych państwach UE obniżano emerytury i wynagrodzenia! My w tym czasie wspieraliśmy rodziny: płaca minimalna wzrosła z 900 zł. do 1850 zł., a wysokość najniższej emerytury o 30%. Ponadto wprowadziliśmy:
1. Najdłuższy w Europie urlop rodzicielski płatny!
2. 1000 zł. mies. przez pierwszy rok życia dla matek, które nie pracowały.
3. Ulgi podatkowe, odliczane także ze składek ZUS, to dla rodziny wielodzietnej, posiadającej 5 dzieci, 9 tys. 600 zł.
4. Opłacanie składki ZUS w czasie urlopu wychowawczego (3 lata).
5. Opłacanie składki ZUS za nianię.
6. Opiekę przedszkolną – liczba dzieci w przedszkolach na wsi wzrosła z 17% do 70%, a w miastach dwukrotnie.
7. Dopłatę do przedszkoli publicznych i niepublicznych, aby godziny powyżej pięciu (te są bezpłatne) nie były droższe niż 1 zł. dla rodzica.
8. Ulgi w CIT dla firm, które tworzą żłobki lub partycypują w kosztach.
9. Urlop ojcowski.
10. Kartę Dużej Rodziny
11. Bezpłatny podręcznik.
12. Mieszkanie dla Młodych, obejmujące rynek wtórny.
13. Finansowanie in vitro.
14. Mechanizm w świadczeniach socjalnych „złotówka za złotówkę”!

III. B.Sz.: „Opodatkowaliśmy zagraniczne banki i walczymy z oszustami podatkowymi”
Kłamstwo – opodatkowali także polskie małe banki spółdzielcze, a najwięcej do budżetu wpłaca polski ubezpieczyciel – PZU, całkiem sporo polski bank PKO BP. Trzeba też pamiętać, że banki i ubezpieczyciele przerzucili ten podatek na klienta, mamy droższe kredyty, płacimy więcej za usługi bankowe i OC, a lokaty są niżej oprocentowane.

IV. B.Sz.: „Nie zrobiliście nic, co byłoby kompleksowym planem na rozwój, na poprawienie demografii, czy przyspieszenie gospodarki.”
Kłamstwo – O prorodzinnych, poprawiających demografię rozwiązaniach pisałam wyżej. Dla gospodarki wprowadziliśmy trzy pakiety deregulacyjne (o szczegóły można spytać Premiera Gowina), przedsiębiorcom pomógł też skrócony okres rozliczania VAT, zniesienie sankcji za pomyłkę w deklaracji vatowskiej, szybkie i proste rejestrowanie firmy, możliwość zawieszenia działalności, zniesienie REGON, oświadczenia zamiast zaświadczeń i dziesiątki innych ułatwień w odprawach celnych, czy relacjach z fiskusem. W ramach pomocy de minimis setki tysięcy firm uzyskały gwarancje BGK, dzięki którym otrzymywały tanie kredyty na rozwój firm. Nie bez znaczenia dla rozwoju była także wiarygodność polskiego rządu, wysokie ratingi, niska rentowność polskich obligacji. Nie byłoby wreszcie rozwoju Polski i setek tysięcy nowych miejsc pracy, gdyby nie drogi i autostrady wybudowane w ciagu tych ośmiu lat. Dodajmy wybudowane nie drożej niż dzisiaj stara się budować PiS (wysoka cena budowy dróg to kolejne kłamstwo PiS).

VI. B.Sz.: „Jan Vincent-Rostowski, minister finansów Platformy, z właściwą sobie dokładnością prognozował: Na te obietnice, które składa Prawo i Sprawiedliwość, pieniędzy nie ma i w ciągu 4 najbliższych lat nie będzie. A co się okazało? Rządzi Prawo i Sprawiedliwość i pieniądze są i będą. Swoją drogą po raz kolejny zadaję pytanie: Gdzie były te pieniądze? Niektórzy mówią, że wystarczy nie kraść. „
Kłamstwo – pieniędzy nie ma, bo finansują program 500+ z długu. Mówił o tym Premier Morawiecki do działaczy PiS. Są na to zresztą dowody: dzisiaj Polska jest wśród trzech państw UE, które w ubiegłym roku zadłużyły się najbardziej, a w czasach rządów PO należeliśmy do elitarnego klubu trzech państw zadłużających się najmniej (w relacji do PKB). Tymczasem w 2016 r. Polska zwiększyła swój dług o 95 mld. zł, to ok. 2% PKB!

VII. B.Sz:.„…mówiliście, ż e nie da się realnie zmniejszyć biedy w Polsce. Przekonywaliście, że Polska jest zieloną wyspą, a prawda była taka, ż e umieliście tylko zabierać. Podnieśliście VAT”
Kłamstwo – nigdy nie mówiliśmy, że nie da się zmniejszyć biedy! Co więcej obszar ubóstwa zmniejszał się podczas naszych 8 lat zdecydowanie szybciej, niż planuje to w SOR Morawiecki! Można to sprawdzić, porównując dane GUS i tabeli nr 3. „Wskaźniki kluczowe przedstawiające stopień realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” z tegoż dokumentu. Podatek VAT? Podnieśliśmy VAT w latach największego od 100 lat kryzysu, a PiS znowelizował ustawę po to, by utrzymać tę wyższą stawkę w roku 2017, chociaż jest przecież dobra koniunktura gospodarcza!

VIII. B.Sz.: „Szczyciliście się tym, że walczycie z kryzysem, a w rezultacie po 8 latach waszych rządów gospodarka dramatycznie wyhamowała.”
Kłamstwo – oddaliśmy gospodarkę w doskonałej kondycji, ale zapaść w inwestycjach wywołana brakiem kompetencji ekipy PiS, a także niepewnością w otoczeniu gospodarczym w związku z niszczeniem TK, służby cywilnej, w ogóle instytucji demokratycznych oraz nieprawdopodobnym zwiększeniem zadłużenia Polski spowodowała spadek dynamiki PKB z 3,9% w 2015 r. do 2,8% w 2016 r. GOSPODARKA WYHAMOWAŁA POD RZĄDAMI PiS!

IX. B.Sz.: „Rząd Prawa i Sprawiedliwości udowodnił, że można realizować tak ambitne programy jak „Rodzina 500+” i jednocześnie zapewnić dynamiczny rozwój gospodarki. Wieszczyliście załamanie gospodarcze, a prawda jest taka, że w 2016 r. deficyt polskich finansów publicznych był najniższy od 9 lat i wyniósł 2,4% PKB.”
Kłamstwo – W 2016 r. mieliśmy spadek dynamiki wzrostu i zapaść w inwestycjach, a nie dynamiczny rozwój! Deficyt finansów publicznych był niski, bo samorządy miały nadwyżkę, a budżet nie wydał prawie nic na współfinansowanie projektów unijnych, tzn. na inwestycje publiczne. Ponadto, gdyby z 2015 r. nie zabrano 9 mld. zł. z LTE, to deficyt 2015 byłby najniższy, bo nawet po przeniesieniu tych środków na 2016 r. deficyt w 2015 wyniósł 2,6%, a w 2016 2,4%.

X. B.Sz.: „Ten rok to również bardzo dobre warunki na rynku pracy. Bezrobocie wynosi 8,2% i jest dziś najniższe od 25 lat.”
Manipulacja – niski poziom bezrobocia to efekt wzrostu gospodarczego, a nawet dynamicznego przyspieszenia, ale z 2015 r., a także decyzji, że ubezpieczenie nie jest uzależnione od uzyskania statusu bezrobotnego. Ludzie się nie rejestrują w PUP, bo nie muszą tego robić dla ubezpieczenia.

XI. B.Sz.: „Jako pierwszy rząd zaczęliśmy działać w kierunku innowacyjnego rozwoju, a nie tylko o tym mówić. Polska w 2016 r. awansowała o siedem miejsc, na 39. pozycję, w rankingu globalnego wskaźnika innowacyjności.”
Manipulacja – dobry wskaźnik w 2016 nie może być wynikiem działań rządu z 2016 r., to efekt z poprzedniego roku, bo dane zbiera się z lat wcześniejszych!

XII. B.Sz.:„…na koniec 2015 r., czyli wtedy kiedy kończyły się wasze rządy, środki europejskie były wydane w Polsce na poziomie 0,3%. Na koniec 2016 r., a więc po roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, zaangażowanie tych środków było na poziomie 24%. „
Kłamstwo i manipulacja – czym innym jest wydanie środków, a czym innym zaangażowanie! Nie wolno porównywać jabłek i pomarańczy! Zaangażowanie to dopiero plan ich wydania! Ponadto cały 2014 rok był stracony dla wydatkowania środków z nowej perspektywy, bo UE spóźniła się z nowymi procedurami! W 2015 przygotowaliśmy wszystkie programy centralne i kontrakty regionalne właśnie po to, żeby w 2016 móc inwestować środki! Warto dodać, że zaangażowanie środków UE na poziomie jst wynosi ok. 20%, więc oskarżenia kierowane do samorządów o niewydawanie tych środków także są na wyrost.

XIII. B.Sz.: „Skutecznie realizujemy uszczelnienie systemu podatkowego. To my rozpoczęliśmy autentyczną walkę z wyłudzaniem podatku, z uderzającymi budż et i uczciwych przedsiębiorców tzw. karuzelami podatkowymi. Wy ignorowaliście takie wyłudzenia, nie kiwnęliście palcem, by wykrywać oszustów… „
Kłamstwo – Po pierwsze narazie nie ma żadnych efektów uszczelnienia z 2016 roku, co więcej relacja dochodów z VAT do wartości dodanej brutto w gospodarce pogorszyła się, a to raczej znaczy, że nastąpiło rozszczelnienie systemu. Walkę rozpoczęliśmy my! Odwrócony VAT, wprowadzenie jednolitego pliku kontrolnego, ustawa o cenach transferowych, ustawa o zagranicznych spółkach kontrolowanych. To wszystko zrobił minister finansów z PO, a poza tym zostawiliśmy wyniki pracy zespołu ds. zwalczania oszustw podatkowych – cały szereg rekomendacji kolejnych koniecznych działań. Klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania to nasz gotowy projekt ustawy zostawiony w szufladzie, a wprowadzony przez PiS; koncepcja centralnego rejestru faktur, czy mechanizm split payment to pomysły i opracowania tego właśnie zespołu!

XIV. B.Sz.: „Agencja ratingowa Moody’s podniosła prognozę wzrostu PKB Polski z 2,9% do 3,2% w r.”
Specjalnie nie ma się z czego cieszyć, bo w budżecie zapisany jest wzrost PKB na poziomie 3,6%, czyli i tak jeszcze sporo brakuje!

XV. B.Sz.: „Wartość giełdowych spółek wzrosła o 44 mld.”
Kłamstwo – od czasu wyboru Prezydenta Dudy wartość spółek spadła tak bardzo, że wzrost o 44 mld zł. nie jest nawet odrobieniem strat wywołanych rządami PiS!

XVI. B.Sz.: „Narodowy Bank Polski historycznie osiągnął najwyż szy zysk.”
Ale czy na pewno jest się czym chwalić? Zysk NBP ma związek z osłabieniem złotego! A to nie jest dobra wiadomość, i to nie tylko dla frankowiczów. Zysk taki może uratować napięty do granic możliwości budżet 2017 r., więc może stąd radość PiS, ale już dla deficytu wg ESA 2010 jest i tak neutralny, a to jest prawdziwy nasz problem.

XVII. B.Sz.: „Wskaźnik PMI wynosi powyż ej 50 punktów.”
Manipulacja polega na tym, że wskaźnik PMI w połowie 2015 r. wynosił 54,5%, a dzisiaj 53,5%, więc wciąż jest niższy niż wtedy, gdy rządziła PO i było po prostu normalnie.

Ciekawe, ile razy Beata Szydło skłamała, mówiąc o innych obszarach działalności rządu PiS?

izabelaleszczyna.natemat.pl

 

WTOREK, 11 KWIETNIA 2017

Schetyna o Misiewiczu: To pokazuje pozycję Macierewicza. To świadectwo tego, że PiS-em rządzą misie-pisie

13:42

Schetyna o Misiewiczu: To pokazuje pozycję Macierewicza. To świadectwo tego, że PiS-em rządzą misie-pisie

To pokazuje tylko pozycję Antoniego Macierewicza. I może sobie godzinami przemawiać czy prezydent Duda czy prezes Kaczyński czy premier Szydło, a Antoni Macierewicz – co widzimy wyraźnie – jest ponad ten rząd, pond prezydenta i premiera. Osoba naprawdę skompromitowana, która jest symbolem PiS-owskiego wstydu i tego, co zrobili przez tego ostatnie 17 miesięcy. Ta osoba ląduje na wygodnej posadzie z wielotysięczną pensją i pewnie jeszcze z premią. To prawdziwy obraz tego rządu i świadectwo tego, że rządą PiS-em misie-pisie – mówił Grzegorz Schetyna na briefingu, pytany o zatrudnienie Bartłomieja Misiewicza w PGZ.

13:25

Schetyna: Nie mam wiedzy na temat zmian czy roszad personalnych w innych klubach parlamentarnych

Jak mówił Grzegorz Schetyna na briefingu w Warszawie, pytany o możliwe transfery z Nowoczesnej do PO:

„Nie mam wiedzy na temat zmian czy roszad personalnych w innych klubach parlamentarnych, także opozycyjnych. Wiem, że to wywołuje wielkie emocje, bo byłem w Sejmie parędziesiąt minut temu. Zawsze mówię, że relacje między partiami opozycyjnymi, szczególnie wtedy, kiedy partia rządząca ma bezwzględną większość i nie musi mieć. koalicjanta, te relacje między partiami opozycyjnymi i parlamentarzystami są bardzo ważne. Mówiłem to od pierwszego dnia po wyborach  i bardzo się cieszę, że te relacje w dobry sposób się wzmocniły przez protest, który wspólnie organizowaliśmy po 16 grudnia, też w sprawie obecności mediów w parlamencie. Mam nadzieję, że nie zdarzy się nic tak złego, co mogłoby te relacje pogorszyć. Każdy pisze swoją historię swojej obecności w parlamencie. Bardzo szanuję i doceniam aktywność, obecność i świeżość polityków Nowoczesnej. To partia, która jest nową w polskiej polityce, też nową w dojrzałym, doświadczonym w Sejmie. Uważam, że wprowadzili rzeczywiście sporo nowego, ożywczego fermentu i to tylko dobrze. Życzę im wszystkim, parlamentarzystom z tego ugrupowania jak najlepiej”

13:19

Schetyna: Wczoraj widzieliśmy teatr nienawiści nie tylko z udziałem polityków PiS, ale także PAD

Jak mówił Grzegorz Schetyna na briefingu w Warszawie:

„W piątek w wystąpieniu w Sejmie, uzasadniając wniosek o konstruktywne wotum nieufności, mówiłem jaka nas, według Platformy, powinna być Polska. Nie wiem, czy państwo pamiętacie, ale użyłem też sformułowania, że oczekujemy i zrobimy wszystko, aby Polska była zdrowa psychicznie. To memento dla tego wszystkiego, co zdarzyło się od wczoraj i co dzieje się w ostatnich godzinach, bo inaczej nie jestem w stanie tego określić, w jaki sposób można opisywać tę tragiczną rzeczywistość 10 kwietnia 2010 roku, niż albo przez cynizm, albo przez rzeczywiście tezy, opinie, które są formułowane w stanie albo skrajnych emocji, albo braku równowagi psychicznej. przecież to, co usłyszeliśmy wczoraj, jest jedną wielką kompromitacją. Już nie mówię o tym, że publiczne pieniądze są wydatkowane na te aktywności, bo też mówiłem o tym w piątek: te wszystkie rzeczy, łamanie prawa, ale też łupienie budżetu państwa, Skarbu Państwa – za to wszystko ci, który to robią, za to odpowiedzą”

Jak mówił dalej przewodniczący PO:

„Ale oprócz tego, co widzieliśmy w tzw. pseudonaukowej relacji czy prezentacji, to wszystko miało potwierdzenie na Krakowskim Przedmieściu, w drugiej odsłonie, kompletnego teatru nienawiści, który widzieliśmy, nie tylko z udziałem polityków PiS, ale także prezydenta Dudy. Mówiłem o prezydenturze partyjno-rekreacyjnej przez ostatni czas, od momentu wyborów. Dzisiaj czy wczoraj widzieliśmy tę pierwszą część. Może rzeczywiście mniej szkód dla Polski, dla tej trudnej sytuacji, trudnego wspomnienia o 10 kwietnia 2010 roku, robi prezydent, kiedy wyjeżdża po raz siódmy raz na narty, niż wypowiadając się w taki sposób, jak zrobił to wczoraj. Mówię o tym z przykrością ze smutkiem i przykrością, bo z roku na rok. Mam wrażenie, że PiS cynicznie chce Polakom czy części naszym rodakom wytłumaczyć, potwierdzić, uzasadnić absurdalna tezę o zamachu, wybuchu i tym wszystkim, co się z tym wiąże”

300polityka.pl

Konsekwencją powinna być wojna z Rosją. PiS osiągnął dno – bez obawy, zejdą jeszcze niżej, będą pukać od spodu dna. Macierewicz to mistrz kloaki.

Szostkiewicz o rocznicy smoleńskiej: Tak się nie czci pamięci ofiar, tak się ją rani

jsx, 11.04.2017

Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej w Krakowie

Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej w Krakowie (JAKUB PORZYCKI)

„Siódma rocznica smoleńska to kolejna zmarnowana okazja. Pisowska władza obchodzi ją sama z sobą i jej sympatykami” – pisze Adam Szostkiewicz. Jego zdaniem to „partyjny wiec, na którym dygnitarze krzyczą, a tłum skanduje imię zbawcy narodu”.

„Nie ma zmiłuj. Siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej uczczono wiecem partii rządzącej i prezentacją filmu o wybuchu bomby termobarycznej na pokładzie prezydenckiego samolotu” – pisze Adam Szostkiewicz na swoim blogu w serwisie Polityka.pl. Jego zdaniem, partia Kaczyńskiego „idzie drogą konfrontacyjną”.

Co może przynieść promowanie tezy „wybuchowej”? Według publicysty rozpoczną się przygotowania do procesów polityków opozycji, których o katastrofę obwinia PiS, nastąpi także ochłodzenie w stosunkach polsko-rosyjskich. Autorzy teorii „pilnowali się, by nie przypisać winy za katastrofę komuś konkretnemu”, oskarżenie Moskwy oznaczałoby bowiem wypowiedzenie jej wojny. Władza jednak, uważa publicysta, tego nie zrobi, „ale będzie usiłowała grać kartą smoleńską w polityce wewnętrznej i międzynarodowej”.

„Siódma rocznica smoleńska to kolejna zmarnowana okazja. Pisowska władza obchodzi ją sama z sobą i jej sympatykami” – twierdzi Szostkiewicz. Nikt poza tym nie bierze w niej udziału, w „partyjnym wiecu, na którym dygnitarze krzyczą, a tłum skanduje imię zbawcy narodu”. „Tak się nie czci pamięci ofiar, tak się ją rani” – ocenia.

Rocznica w cieniu wybuchu

Nie ma zmiłuj. Siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej uczczono wiecem partii rządzącej i prezentacją filmu o wybuchu bomby termobarycznej na pokładzie prezydenckiego samolotu. Wymowa pisowskich obchodów smoleńskich nie pozwala większości społeczeństwa się łudzić: mimo przestróg przed nienawiścią i zemstą oraz wezwań do wzajemnego wybaczenia – PiS pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego idzie drogą konfrontacyjną.

Teza „wybuchowa”, powtórzona w ramach obchodów, nabiera rangi wytycznej dla władzy i wymiaru sprawiedliwości. Jej konsekwencje polityczne będą dwojakie: rozpoczęcie przygotowań do procesów polityków opozycji, których PiS obarczy odpowiedzialnością za katastrofę, oraz funkcjonariuszy państwowych działających na ich polecenie. Po drugie, dalsze pogorszenie klimatu w stosunkach polsko-rosyjskich. Rosja nie może zignorować zarzutów pod adresem kontrolerów lotu przyjmujących polski samolot. Zignoruje jednak zapewne tezę o wybuchu.

Autorzy „wybuchowej” prezentacji pilnowali się, by nie przypisać winy za katastrofę komuś konkretnemu. Nie oskarżyli nikogo o podłożenie i zdetonowanie ładunku wybuchowego. Tym zajmie się pisowska władza. Gdyby wskazała na Rosjan, musiałaby oskarżyć Moskwę, czyli wypowiedzieć jej wojnę zimną lub gorącą. Tego nie uczyni, ale będzie usiłowała grać kartą smoleńską w polityce wewnętrznej i międzynarodowej.

Jak puste i obłudne są pisowskie apele o empatię, pamięć i jedność, pokazuje niejako symbolicznie tablica odsłonięta ku czci ofiar katastrofy, pracowników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wymienieni z nazwiska są tylko urzędnicy związani z PiS, innych pominięto.

Siódma rocznica smoleńska to kolejna zmarnowana okazja. Pisowska władza obchodzi ją sama z sobą i jej sympatykami. Poza nimi nikt nie bierze w tych obchodach udziału. Wielu obywateli na pewno by chciało, ale przecież nie na partyjnym wiecu, na którym dygnitarze krzyczą, a tłum skanduje imię zbawcy narodu. Tak się nie czci pamięci ofiar, tak się ją rani.

TOK FM

Dr Paweł Artymowicz: Żadnego wybuchu nie było

Dr Paweł Artymowicz: Żadnego wybuchu nie było

„Można wymyślać hipotezy, scenariusze typu fantasy, trzeba tylko mieć na to jakikolwiek dowód” – powiedział „Faktach po Faktach” dr Paweł Artymowicz astrofizyk, doktor habilitowany nauk fizycznych na uniwersytecie w Toronto, komentując doniesienia podkomisji smoleńskiej.

Zarzucił temu gremium amatorszczyznę i ignorancję. – „My wiemy z prac prawdziwych komisji, prawdziwych ekspertów, że żadnego wybuchu nie było, a wiemy to z bardzo wielu źródeł” – oświadczył. Zwrócił też uwagę, że rejestrator głosu jest najczulszym z rejestratorów. – „Jeżeli jest wybuch, fala uderzeniowa, to nie ma możliwości, żeby ona się nie zapisała albo nie przerwała pracy całego urządzenia. Tymczasem rejestrator w Tu-154 pracował ciągle, aż do momentu, kiedy samolot spadł na ziemię”.

Gość „Faktów po Faktach” uczynił zarzut członkom podkomisji z tego, że nigdy nie pojechali ani nawet nie chcieli pojechać do Smoleńska. – „Starali się nie zebrać danych. Czy pani sobie może wyobrazić zespół, który działa przez 6 lat i nie pojechał nigdy do Smoleńska”? – zapytał prowadzącą program Katarzynę Kolendę-Zaleską.

Dr Artymowicz odniósł się również do zaprezentowanego przez podkomisję filmu, uznając, że dzieło to jedynie ośmieszyło twórców. – „To, co tam pokazano jest niezgodne z fizyką, a wartość obliczeń, które były wspominane, jest zerowa” – podsumował. – „W zasadzie nie usłyszeliśmy żadnych dowodów i jest to klęska podzespołu, który powołał pan Macierewicz” – powiedział astrofizyk.

Przyznał, że kontrolerzy smoleńscy popełniali błędy i odstępowali od procedur, jednak udowodnienie im celowego spowodowania katastrofy jest niemożliwe. – „Zasadniczym celem kontrolerów było doprowadzenie samolotu 2,5 kilometra przed pasem i to się im udało. Ewentualny proces nic by nie dał i chyba grupa Macierewicza o tym wie” – dodał. Zwrócił uwagę, że sam Antoni Macierewicz nigdy do Smoleńska nie pojechał. Artymowicz zasugerował, że „minister nie chciał po prostu zebrać faktów, nie chciał konfrontacji z Rosjanami. Jest cynicznym politykiem i wie, że polska strona nie ma żadnych mocnych argumentów. Macierewicz będzie udawał, że to Rosjanie blokują ich przyjazd” – skomentował i przypomniał oficjalne wypowiedzi rzeczniczki rosyjskiego MSZ, która zapraszała Polaków do Rosji.

Ekspert z Toronto wytykał również członkom podkomisji, że nie rozumieją, ile zarzutów sami stawiają pilotom. – „Podkomisja powiada, że piloci czekają na decyzję wieży kontroli lotów. To postawienie sprawy na głowie. To nie kontrolerzy mieli coś mówić, ale piloci zameldować, że widzą ziemię” – ocenił krótko. Ponadto Paweł Artymowicz zarzucił podkomisji złą interpretację danych: – „Sygnał TAWS został zinterpretowany jako sygnał awarii systemu hydraulicznego. To świadczy o ignorancji całej podkomisji, która składa się z amatorów”. Jak podsumował, ogłaszanie tak „domorosłych hipotez”, których dopuściła się podkomisja smoleńska, w dniu tak tragicznej rocznicy, jest „niepoważne”.

Przypomnijmy – w poniedziałek podkomisja Wacława Berczyńskiego przedstawiła swoje dotychczasowe ustalenia na temat katastrofy samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. Tezy podkomisji wyraźnie różnią się od efektów prac komisji ministra Jerzego Millera i prokuratury z okresu, gdy prokuratorem generalnym był Andrzej Seremet. Eksperci podkomisji smoleńskiej twierdzą, że na pokładzie samolotu doszło do eksplozji, która zniszczyła Tupolewa i zabiła pasażerów. Ich zdaniem 10 kwietnia 2010 roku zachowanie rosyjskich nawigatorów na lotnisku w Smoleńsku odbiegało od przyjętych standardów.

koduj24.pl

R. w sądzie: jako szef MSZ nie zajmowałem się organizacją wizyty z 10.04.2010, prowadziłem politykę zagraniczną, a nie organizacyjną

Dyletanci pracują nie tylko w TVP.

WTOREK, 11 KWIETNIA 2017

Oni mają skłonność do pomników, a my do życia dzisiaj i jutro – 300POLITYKA u Hanny Gronkiewicz-Waltz

Donald Tusk

– Szef Rady Europejskiej. Mam z nim dość dobry kontakt, chociaż nie ma łatwego charakteru. 
Na czym polega niełatwość tego charakteru?
– Np. że się irytuje.
Przeklinał przy pani?
– Nie, nigdy. Jak się pytam, czemu się na mnie irytujesz, to mówił: no wiesz, na ciebie mogę.
U niego widać tę złość, jak u dziecka? 
– Nie, tylko irytację.
Myśli pani, że Tusk będzie w podręcznikach historii?
– W zależności od tego, kto będzie je pisał. Jak do 2031 roku będzie PiS – jak mówi Morawiecki – to na razie nie będzie. Ale potem na pewno tak. Na razie Tusk nie może dać się PiS-owi wypchnąć z Polski. Tak jak Mikołajczyk dał się wypchnąć komunistom.
Tusk ma jeszcze jakieś ambicje, chciałby mieć wpływ na polską politykę?
– Czy na politykę, to nie wiem. Ale zależy mu na Polsce – co do tego jestem przekonana. Natomiast zgodnie z powiedzeniem Wałęsy, może być sytuacja: nie chcę, ale muszę.

*****

Pani go tyle lat zna.
– Tuska czy Kaczyńskiego?
Kaczyńskiego.
– Nie znam go dobrze. Pierwszą rozmowę miałam z nim 26 lat temu, w związku z powołaniem na prezesa NBP. On mi podał wówczas trzy powody, dla których Porozumienie Centrum nie będzie na mnie głosować. Najważniejszy, ze jestem kobietą, drugi, że wnioskuje o moje powołanie Wałęsa i trzeci, że jestem za młoda. Mówię: proszę pana, jestem niewiele młodsza od pana.
Ile pani miała wtedy lat?
– 39.
I mówił, że za młoda? 
– Powiedziałam też, że nie będę pierwszą kobietą prezesem, bo w Austrii jest Maria Schaumayer, która jest prezesem banku centralnego od 2 lat.

*****

Ogląda pani „Ucho prezesa”?
Oglądam.
Śmieszy panią?
– Tak. Chociaż jednak ociepla wizerunek prezesa. I to taki śmiech przez łzy. Bo pokazuje, kto rządzi naszym państwem.

*****

Ma pani taką intuicję, że PiS przegra wybory parlamentarne?
– Mam gorsze przeczucia. Nie dopuści do wyborów.
W ogóle?
– W ogóle. Coś tam wymyśli, żeby nie było wyborów.
Naprawdę?
– Tak sądzę.
Aż tak?
– Aż tak. Powiedzą, że jest niepokój społeczny, stan zagrożenia, terroryzm, więc przekładamy o rok, a potem o kolejny. Hollande do dziś nie odwołał stanu wyjątkowego. Kiedyś też sobie nie wyobrażaliśmy ręcznego sterowania Trybunałem Konstytucyjnym i wycinania confetti na przyjazd ministra. Ale to się wydarzyło.
Jaką ma pani intuicję? Że rządy PiS-u będą trwały do tego 2031 roku?
– Nie, ale wicepremier bardzo by chciał. Boję się, że skończy się dramatycznie, choć tak dramatycznie, jak powiedział prof. Friszke może nie będzie. My jesteśmy nieskuteczni w komunizmie, nieskuteczni w dyktaturze. Ale myślę, że może być dużo poważnych napięć społecznych.

*****

W 2020 roku Tusk wystartuje na prezydenta?
– Na pewno Kaczyński w to głęboko wierzy i wręcz się tego obawia. Czuje, że Donald Tusk może być zagrożeniem i dlatego chce go nastraszyć, stąd to zawiadomienie do prokuratury. Myślę, że Kaczyński myśli nawet i dalej. Fascynuje go pewnie wizja wyroku w zawieszeniu. Wówczas Tusk nie mógłby startować w wyborach.
Czy będzie sąd, który go skaże? Co innego zarzuty.
– Wszystko zależy od tego, jak daleko pójdzie tzw. reforma sądów.
Wyobraża sobie pani skazanego Tuska?
– Jarosław Kaczyński nie ma żadnych ograniczeń, czego dowodem jest zachowanie premier w Brukseli.
To autentyczne, że chce skazać?
– Myślę, że to autentyczne. Taki jest, po prostu, mściwy.

*****

Mam naruszyć zasady dla Jarosława Kaczyńskiego? Ja tak nie potrafię.

Nie ma pani takiego poczucia winy, że nie postawiła pomnika Lecha Kaczyńskiego?
– W całej Polsce powstało kilkanaście pomników i tablic ku czci prezydenta i osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej. Lech Kaczyński ma swoje monumenty między innymi w Radomiu i Siedlcach. Na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie jest pomnik ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej. Drugie miejsce, wskazane przez radnych, gdzie mógłby stanąć pomnik ku ich czci jest na rogu Trębackiej i Focha, tuż przy Krakowskim Przedmieściu.
Przy tej zajezdni?
– To ostatni przystanek, a nie zajezdnia. Na Krakowskim Przedmieściu również są przystanki, tak jak w całej Warszawie. Umówmy się, że chodzi tutaj tylko o awanturę polityczną i umacnianie elektoratu PiS.
To z boku jest.
– De facto na placu Piłsudskiego. W osi Krakowskiego Przedmieścia nie można.
W osi nie można Krakowskiego nie można, a można było dobudować dwa piętra w Hotelu Europejskim…
– Na dokumentacji z 1912 roku widać, że dokładnie jest taka wysokość hotelu. Tylko wtedy, przed wojną, tego nie zrealizowano.
Nie była pani złośliwa w sprawie pomnika Lecha Kaczyńskiego?
– Nie.
Trochę by pani zakończyła spór.
–  Mam naruszyć zasady dla Jarosława Kaczyńskiego? Ja tak nie potrafię.
Obniżyłaby pani poziom wrogości Polaków.
– Taka jest decyzja konserwatora zabytków. Póki co jakieś reguły obowiązują. Rozumiem, że prezes nie rozumie, że ktoś inny może czuć się ograniczony prawem. Na Krakowskim Przedmieściu nikt oprócz komunistów niczego nie zbudował. Ostatni pomnik postawili komuniści. Rada Miasta, którą wybrał suweren, wskazała miejsce. Teraz można by zrobić konkurs. No chyba, że usuniemy pomnik Józefa Poniatowskiego i zrobimy miejsce. Już raz go zdejmował carski urzędnik Paskiewicz.

*****

My żyjemy tu i teraz i ewentualnie trochę w przyszłości

Z naszych dwóch godzin z Hanną Gronkiewicz-Waltz wyłania się obraz osoby praktycznej, pomimo lat w polityce, przecież rządzonej emocjami. Polityka odrzucającego świat wzniesień i symboli.

Jedno zdanie oddaje jej wyobrażenie o sobie, że nie jest szołmenką, ale że widzi siebie jako patrona drobnych, praktycznych zmian, a nie wizji. Gdy przy rozmowie o Brexicie wspomina o Borisie Johnsonie:

“On był widowiskowy, miał swój program w TV. Myślę, że gdybym miała mieć cały program w telewizji, to nie byłby najciekawszy”.

“My jesteśmy bardziej otwarci, więc nie jesteśmy nastawieni tak na nasze symbole. Naszą cechą jest otwartość, rozumienie ludzi życia codziennego. Dla mnie ważne jest, żeby ludzie mieli jak pojechać do pracy w komforcie, czyli transport, żeby można było oddać dzieci do żłobka i wrócić na rynek pracy, żebyśmy mieli okazje, szanse i z nich korzystali, żebyśmy żyli jak najlepiej tu i teraz. Większość żyje tu i teraz i ewentualnie trochę w przyszłości, ale jesteśmy częścią świata. Jak to powiedział kiedyś mi nuncjusz Kowalczyk: najpierw jestem człowiekiem, potem chrześcijaninem, a potem Polakiem”.

*****

Pojechałam szybko do Sejmu i powiedziałam: bardzo proszę, żebyśmy juz zaprzestali

W rozmowie, prezydent stolicy często mówi o regułach, gorzko wytyka skłonność do populizmu, podając przykład zrzucania przez polityków winy za własne błędy na UE:

“Politycy głównie zgrzeszyli przez składanie obietnic. Żeby być wybranym, wszystko się obiecuje. To mają politycy we wszystkich krajach. I tak naprawdę żeby wytłumaczyć swoje błędy, swój lęk przed odważnymi decyzjami, wszystko zrzucają na UE. Np. Francja po wojnie, po wycofaniu się z Algierii zaczęła przyjmować obywateli z tych krajów, których była kolonizatorem. To nie wina UE, że są napięcia ws migracji. To wina w jakimś sensie sytuacji, że nie potrafiła zasymilować osób ze swojej byłej kolonii. A przerzucanie teraz odpowiedzialności na UE jest niepoważne”

Gronkiewicz-Waltz nie oszczędza gołosłowia nawet własnej partii: “Był taki moment, powiem szczerze, że jak się przygotowywaliśmy do kampanii, jak usłyszałam kolejną obietnicę, to pojechałam szybko do Sejmu i powiedziałam: bardzo proszę, żebyśmy juz zaprzestali”.

*****

Gazeta Stołeczna jest lewicowa, a Śpiewak to cyngiel PiS-u (…) A dlaczego walczy z Macierewiczem? Służby rywalizują…

Sprawa reprywatyzacji.
Tak jest.
Nie ma pani tak po ludzku poczucia winy?
– Tak po ludzku mam poczucie, że nie krzyczałam jeszcze głośniej w sprawie ustawy reprywatyzacyjnej. Uważam, że największą szansę miały pierwszy rządy. Premier Buzek przygotował, obciążam winą prezydenta Kwaśniewskiego za veto. Uważam, że PiS powinien przeprowadzić tę ustawę w 2006 roku, bo miał łatwiejszą sytuację gospodarcza. Miał też rząd i prezydenta, który tę kwestię znał, choćby ze swojego doświadczenia jako prezydenta Warszawy w związku z aferą zwrotu ogródków Waszyngtona. Jego brat był premierem, można było ustawę uchwalić. Wnosiłam kolejne projekty, a Rostowski mówił, że kryzys i nie ma na nic pieniędzy, że bierzemy z OFE i nie mamy na reprywatyzację. Miałam trzecie podejście, kiedy premierem została Ewa Kopacz, które – choć w ograniczonym zakresie – wygrałam. Jeśli chodzi o urzędników, wzięłam wszystkich z dobrodziejstwem inwentarza, nie upolityczniłam urzędu. To byli bezpartyjni urzędnicy, którzy zostali przyjęci po wielkiej reformie w 2002 roku przez Lecha Kaczyńskiego. Czy to, że zostali przyjęci przez PiS znaczyło, że są nieuczciwi? Nie miałam takich podejrzeń. Może to był błąd. Ale setki osób pracowały z PiS-em i nadal z nimi pracuję. Dzisiaj PiS też nie chce rozwiązać tej kwestii.
To nie było tak, że nikt o tym nie mówił. Te lampki się zapalały.
– Nie dostałam nigdy ostrzeżenia od służb państwa, a przecież do października 2009 roku szefem CBA był pan Kamiński. W 2013 roku BGN był sprawdzany przez CBA, o czym nikt mnie nie poinformował. Nie wiem, może szykowali przeciwko mnie taką bombę.
Ale to było w Warszawie trochę tak, że hulaj dusza.
– Zanim zostałam prezydentem, zwrócono ponad 2000 nieruchomości. Sprawa reprywatyzacji nie dotyczy jedynie Warszawy. Inne miasta też mają problemy. Nie ma ustawy i takie są efekty. Warszawa jest większa i ma dekret Bieruta, który oddzielił grunt od domów. Tam odpowiadają za zwroty wojewodowie, a tu na końcu procesu jest prezydent miasta.
A to zdarzenie z zabójstwem Jolanty Brzeskiej, to nie był taki moment, że PO wtedy rządziła, nie powinniście do tego poważnie podejść?
– Zwrot kamienicy Joanny Brzeskiej nastąpił za rządów PiS-u. Sprawę zabójstwa Joanny Brzeskiej prowadziła prokuratura i policja. Naprawdę prezydent miasta nie ma wpływu na takie postępowania. Byłam pierwszym prezydentem Warszawy, który wprowadził ułatwienia w uzyskaniu mieszkania komunalnego przez osoby ze zwróconych nieruchomości. Dobrze, że prokuratura na nowo prowadzi sprawę tego zabójstwa, może zostanie wyjaśniona…
Pani krytycy mówią, że w Warszawie rządzą deweloperzy.
– Oraz rowerzyści, matki z wózkami i NGO-sy. Nie. Warszawa się rozwija i jesteśmy dość rygorystyczni. Konserwator jest może bardziej restrykcyjny niż poprzedni. Staramy się. Ludzie też muszą gdzieś mieszkać. Nie każdy ma szansę na mieszkanie w centrum odziedziczone po babci czy dziadku. Im więcej mieszkań, tym większa konkurencja i spada cena. Gdybym ograniczała wydawanie pozwoleń, to cena mieszkań byłaby wyższa. Setki ludzi co roku przeprowadza się do Warszawy. Gdzie mają mieszkać? Ludzie spłacają kredyty, młodzi ludzie z rodzinami muszą mieć na relatywnie tanie mieszkania. Oni dopiero startują w dorosłe życie. A powierzchnie biurowe to miejsca pracy.
Ale chcieli mieć i biurowce na pl. Zamkowym w strefie UNESCO…
– To niestety naczelnik Śródmieścia wydał tę decyzję. Sprawdziliśmy. Przed wojną był tam budynek.
Nie budziło to takiego politycznego sprzeciwu? Jest pani politykiem. Nie widziała pani? Gazeta Stołeczna o tym pisała.
– Gazeta Stołeczna jest coraz bardziej lewicowa, ja mam inne poglądy. Uważam, że trzeba zwrócić 10-20 procent tego, co państwo komunistyczne ukradło.
Naprawdę pani uważa Śpiewaka za agenta PiS-u?
– Tak.
On też z miał wojnę z ludźmi Macierewicza, o powiązania jego jednego człowieka z Moskwą, więc jest też w kontrze wobec PiS-u. Może po prostu taki jest.
– Wspiera PiS. Jest cynglem PiS-u i tyle. A dlaczego walczy z Macierewiczem? Służby rywalizują…
Tak wprost?
– A widzieli panowie ten filmik z posiedzenia rządu? Jak przyszedł Macierewicz? Z kim się nie przywitał?
Nie jest tak, że trochę te ruchy miejskie mają rację?
– Śpiewak nie oferuje nic konstruktywnego. Organizacje pozarządowe do wielu rzeczy nas mobilizują. Nie jestem przeciwna ruchom jako takim, mają inną optykę i to jest cenne.

*****

Thatcher powiedziała do Suchockiej: muszę już wyjść z Denisem, a protokół mi zabrania wyjść przed panią

Pierwsze, co rzuca się w oczy wchodząc do gabinetu prezydent Warszawy, to ściana ze zdjęciami.

Ulubiony moment?
– Początek życia publicznego.
Jak odbierała pani nominację na prezesa NBP. A te z papieżem?
– Też lubię. Obama jest, Clinton, Bush-senior. To ostatnie powinnam zdjąć, bo wskazuje na rocznik.
Thatcher?
– Tak, tak. Ona już nie była premierem.
Jak pani ją wspomina?
– Była bardzo bezpośrednią kobietą. Powiedziała do Suchockiej: muszę już wyjść z Denisem, a protokół mi zabrania wyjść przed panią, czym skłoniła premier Suchocką do zakończenia kolacji.

*****

Nie jestem establishmentem

Trudno nie odnieść wrażenia, że Hanna Gronkiewicz-Waltz widziała w polskiej polityce wszystko. Jedno ze zdjęć, jak sama mówi – dla niej – najważniejsze, gdy odbiera nominację na szefową banku centralnego ma ręcznie napisaną datę: 5 marca 1992 roku.

Można powiedzieć, że pani jest takim klasycznym przedstawicielem establishmentu, bo pełni pani funkcje publiczne nieprzerwanie… – zagadujemy.
– Od 25 lat.
Tak.
– Służę Polsce. Tym, którzy nie lubią III RP, chcę powiedzieć, że się tego nie wstydzę. 25 lat to jubileusz. Nie czuję się establishmentem. Uważam, że zawsze służyłam Polakom, zwykłym ludziom – i w NBP, i w Warszawie.

*****

My bardziej zwracamy uwagę na codzienne życie ludzi

Dłuższą chwilę rozmawiamy z Hanną Gronkiewicz-Waltz o tym, co robiła w polityce. Wspomina denominację złotego, czasy w NBP, uniknięcie kryzysu bankowego, czasy w EBOiR i prezydenturę stolicy.

– Tak naprawdę wszystko to, co robimy – czy to rowery, czy przedszkola, żłobki czy metro, ma służyć mieszkańcom. Co najwyżej można powiedzieć, że SKM dla siebie zrobiłam [śmiech], ale mieszkańcy Wawra, Międzylesia bardzo się z tego powodu cieszą – mówi.

– Zainwestowaliśmy w infrastrukturę dzielnic, w wygodny dojazd ludzi do pracy. My bardziej zwracamy uwagę na codzienne życie ludzi – wykłada swoje polityczne credo, polityki praktycznej, odległej od wzniosłych idei i monumentalnych projektów.

*****

Wyższy wynik prezydencki niż Bochniarz i Ogórek

Jest pani niezwyciężona?
– Nie, dlaczego?
W sensie formalnym pani jest. Nikt z panią nie zwyciężył, oprócz nieudanego startu w 1995 r.
– Później tak. Czy ktoś w to wierzy czy nie, traktuję to jednak jako służbę publiczną i pewne wyzwanie. Wyzwanie dla mnie – to ten egoistyczny punkt widzenia, służba publiczna, że coś zrobię dzięki przyjęciu wyzwania dla ludzi.
Ale nigdy pani nie przegrała. Poza tymi nieszczęsnymi wyborami prezydenckimi, w każdych wyborach później pani wygrywała.
– Powiem nawet, tak dla żartu, że w wyborach prezydenckich dostałam więcej niż Ogórek i Bochniarz. Więc jestem niepokonana do tej pory jako kandydat-kobieta na urząd prezydenta RP przez 22 lata.

*****

Za chwilę telefon od Wałęsy: Jacek, musisz do mnie mówić przez telewizor, nie mogłeś do mnie przyjechać?

Ale ta polityka jednak w latach 90 czy nawet na początku lat 2000 była zupełnie inna, niż teraz.
– Była zupełnie inna. Nazywam ją okresem niemalże romantycznym. To było budowanie ustroju od początku, każdy myślał, jak tu zrobić, żeby było mniej boleśnie dla ludzi. Specjalnie nikt nie myślał o wygraniu wyborów, na początku, przez pierwsze kilka rządów. Jaki miała opór Suchocka i Osiatyński przed wprowadzeniem VAT.
To się stało bezboleśnie.
– Tak, ale wiem, że to nie było bezbolesne dla ówczesnych decydentów. Syryjczyk, Suchocka, Osiatyński siedzieli i myśleli, co zrobić żeby prezydent nie zawetował. Potem była kwestia indeksacji emerytur. Do dziś niektóre starsze panie się krzywią na widok Hanki, bo zmniejszyła waloryzację. Pamiętam, jak byłam u premier w ogrodzie, a Kuroń pojechał do telewizji. Oglądamy… on apeluje do prezydenta, żeby nie wetował i potem Kuroń wraca, my mówimy, że dobrze mu poszło, a za chwilę telefon od Wałęsy: Jacek, musisz do mnie mówić przez telewizor, nie mogłeś do mnie przyjechać?!

*****

Oni mają skłonność do pomników, a my mamy do życia dzisiaj i jutro

Ale Warszawa jakoś nie uczciła Kuronia.
– Mamy skwer Kuronia.
Co to jest skwer!
– Trochę mało. Jestem fanką Kuronia.
Dlaczego takich postaci nie ma? Francuzi potrafią swoich byłych mężów stanu tak, czy Amerykanie, a w Warszawie to takie niewidzialne. Geremek, Kuroń, Mazowiecki.
– Są szkoły im. Kuronia.
Gdyby byli z PiS-u, to mieliby pomniki i legendę.
– To prawda. Ale nie wiem, czy Kuroniowi by na tym zależało.
W ogóle, ale jakoś by to budowało.
– Mają taką skłonność do pomników i muzeów, a my mamy skłonność do życia dzisiaj i jutro i budowania perspektyw naszym wnukom.

*****

Pewne poglądy mam ewidentne konserwatywne

A można powiedzieć, że pani prezydent się trochę wyemancypowała spod takiego wpływu Kościoła na panią? In vitro w Warszawie?
– To propozycja radnych.
Ale była pani postrzegana jako osoba pod dużym wpływem Kościoła.
– Taki mi zrobiono wizerunek. W czasie kampanii w 1995 roku Radio Maryja zwalczało mnie ostro jako lewą katoliczkę, a z kolei dewotkę robiła ze mnie telewizja publiczna. Zawsze byłam niezależna w myśleniu, a jednocześnie poglądy na niektóre sprawy mam ewidentnie konserwatywne. Zawsze jednak uważałam, że nie mogę narzucać swoich poglądów innym, nawet mojej córce.
Pamiętam taką pani wypowiedź – nie wiem, czy nie była zmanipulowana – że Duch święty…
– Nie powiedziałam tak.. To Czarnecki tak mówił. Natomiast rzeczywiście byłam w odnowie w duchu świętym. W tym sensie wierzę, że Bóg człowieka prowadzi, ale to nie znaczy, że nim kieruje.
Nie konsultowała pani z Duchem Świętym?
– Nie [śmiech].
Tak się zrobiło – jak pani powiedziała – dewotkę. A Suchockiej, że diabeł jej pomylił w głosowaniu jakimś tam.
– Nad ustawą z 1992 roku…
Ale takie wypowiedzi jednak zaciążyły?
– Zostają w pamięci.
Ale w sumie wygrywała pani wybory w najbardziej liberalnym mieście.
– Może ludzie czują, że jestem otwarta, że nie narzucam swoich poglądów. Poza tym w samorządzie są inne problemy do rozwiązywania. Więcej codzienności, mniej filozofii.
Może pani ukrywała swoje prawdziwe poglądy?
– Nie ukrywam swoich poglądów. Ale też nie głoszę z poczuciem wyższości. Artykułuję tak samo publicznie, jak prywatnie. Nawet jak prowadzę wykłady, to też nie narzucam swoich poglądów studentom. Choć oczywiście je mam. Prowadzę wykład – Europejska Unia Gospodarcza i Walutowa. Jestem za unią walutową, i to jak najszybciej, ale nie mówię tego studentom, że to jedyna droga do szczęścia. Mówię: uczę was instytucji i sami musicie myśleć, czy te instytucje dobrze działają. Zawsze przekazuję argumenty za i przeciw.

*****

Nie mogę powiedzieć: nie zmieniać ustawy antyaborcyjnej, bo byłoby to narzucanie poglądów

Popierałaby pani zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej?
– Myślę, że aborcja eugeniczna to bardzo trudny problem. Chyba najtrudniejszy w życiu rodziców dziecka. Uważam, że Kościół – powiem wprost – chce zamiast drogą formacji u wiernych wyręczyć się przymusem państwowym. Tak się nie godzi, to pójście na łatwiznę. Kiedy byłam ostatnio we Francji, w wielu miejscach widziałam piękny plakat ze zdjęciem dziewczynki z zespołem Downa. To porusza i zmienia człowieka, a nie zakaz.
Czyli nie zmieniać w tym zakresie ustawy?
– Uważam, że każdy ma prawo głosować, jak chce. Nie mogę powiedzieć: nie zmieniać, bo to znów narzucanie. Uważam, że należy o tym dyskutować, ale przede wszystkim formować sumienie do samodzielnego podejmowania decyzji.
Nie zauważa pani, że Kościół przestał być autorytetem?
– Zauważyłam.
Kiedyś głos prymasa Polski to było coś, co się komentowało, do czego się odnosiło, a teraz ten głos umarł. Musielibyśmy się nawet chwilę zastanowić, kto jest prymasem.
– Generalnie jest takie poczucie u wielu wierzących, które może mieć swoje źródło w sojuszu ołtarza z tronem. Jeden z arcybiskupów wprost powiedział, że Kościół nigdy nie miał tak dobrze, jak z tą władzą… A Kościół miał się najlepiej i był silny właśnie wtedy, kiedy nie miał dobrze z władzą.
To nie tak, że o. Rydzyk porwał Kościół, że on jest twarzą?
– Niestety tak.

*****

Jestem zawsze zwolenniczką zjednoczenia się wokół przywódcy, który jest

Jak pani prezydent patrzy na rok rządów Schetyny jako szefa PO?
– On to kiedyś ujawnił publicznie, więc mogę o tym powiedzieć. Powiedziałam mu w rozmowie: słuchaj, jak za rok będziesz miał 20%, to będzie dobrze.
I jest 20%. Nawet więcej.
– Każdy lider naszej partii jest inny. Ewa jest inna, Donald był inny, Grzegorz jest inny. On inwestuje w pracę organiczną. Jak pan czyta Twittera, to działacze Platformy bez przerwy gdzieś są. To ważne, bo Polacy potrzebują takich spotkań. Tego w momencie rządów Platformy było za mało. Byliśmy zajęci rządzeniem i sprzątaniem po PiS. Ewa Kopacz trochę to odwróciła w czasie kampanii. A teraz to zmasowana akcja. Tego oczekują Polacy i taką politykę robi Grzegorz Schetyna. Jestem zawsze zwolenniczką zjednoczenia się wokół przywódcy, który jest. I to mówię szczerze. Każdy jest inny. Jeden ma taki specjalny czar jak Tusk, Ewa jest zdeterminowana do pracy, to przez nią przemawia, Grzegorz ma opinię dobrego organizatora i potrafi zmobilizować ludzi w terenie.
Myśli pani, że Schetyna będzie premierem?
– Myślę, że będzie. Jest liderem. Musimy działać sprawnie jako opozycja. Został wybrany na ten czas i powinniśmy go wspierać. I wspieramy!

*****

Kaczyński pojechał brać korepetycje dla Polexitu

Widzi pani w Polsce taki trend, że PiS spada?
– Myślę, że rzeczywiście strzelił sobie w stopę zachowaniem w UE i dalej w to brnie, co mnie nie martwi z punktu widzenia czysto politycznego. Martwi mnie bardziej z punktu widzenia państwowego. Po co Kaczyński pojechał do Londynu? No chyba po korepetycje, jak zrobić Polexit!
PiS zdecyduje się na dwukadencyjność i ustawę metropolitalną tutaj, w Warszawie?
– Zdecyduje się.
Ten projekt gdzieś tam utknął w Sejmie.
– W odpowiedniej chwili zostanie wyciągnięty. Ale to mała sprawa przy ich zapędach. Gorzej… martwię się, że wyjdziemy z UE i będziemy biedni jak mysz kościelna.
To możliwe? Polexit jest możliwy?
– Formalnie Kaczyński się nie wycofa, ale UE tu nie będzie. Nie będzie tu Unii i pieniędzy, za które budujemy metro, drogi rowerowe czy żłobki.

*****

Trzaskowski bardziej pracowity niż się wydaje

Kto będzie pani następcą tutaj, w stolicy?
– Jest kilka osób w Platformie, które są w stanie wygrać, ale trzeba się napracować. Dzisiaj nic nie przychodzi za darmo, co widać po kampanii Komorowskiego.
Ma pani żal do Komorowskiego, że tak niefrasobliwie poszedł do tej kampanii?
– Niefrasobliwie to może za mocne słowo. Że nie podjął wysiłku w mediach społecznościowych. Tego mu zabrakło.
On miał takie poparcie. Teoretycznie, nie miał prawa przegrać tych wyborów. Może był zbyt pewny siebie?
– Wydaje mi się, że mógł mieć lepszy sztab, lepszą kampanię. Duda miał świetną kampanię. Jak to niektórzy mówią: PiS ma zawsze lepszą kampanię, co nie znaczy, że zawsze wygrywa.
Kogo by pani chciała, żeby był kandydatem?
– Uważam, że powinien być dobry kandydat i w konsekwencji dobry prezydent.
Trzaskowskiego by pani chciała. Widać po oczach.
– W Warszawie kandydatem musi być osoba, która ma największe szanse i jest najbardziej rozpoznawalna.
Tak prywatnie – skończy się na Siemoniaku, bo Trzaskowski nie będzie chciał, bo nie chce mu się.
– Jest bardziej pracowity niż się wydaje. Ten jego luz sprawia inne wrażenie.
Ale nie ma pasji związanej z miastem.
– Ma pasję. Myślę, że o swojej wizji Warszawy mógłby powiedzieć dużo.

*****

Nie jestem beztrosko wesoła

Na zdjęciach zawsze jest pani tak szeroko uśmiechnięta.
– Nie jestem pogodna z natury.
Nie?
– Jestem uśmiechnięta, ale nie zawsze pogodna. Czasem jestem melancholijna.
Naprawdę jest tak pani melancholijna?
– Tak, tak. Oczywiście nie jestem bez przerwy melancholijna, ale też nie jestem beztrosko wesoła.

*****

Człowiek w jakimś sensie w ogóle jest w życiu sam

Odczuwa pani samotność w polityce? Popierali jak wszystko było super, a potem się odwrócili? Jak teraz pani partia się odwracała po publikacjach o reprywatyzacji?
– Człowiek w jakimś sensie w ogóle jest w życiu sam. Mimo udanego małżeństwa nie mogę powiedzieć, że nigdy nie odczuwałam samotności. Po drugie, w polityce tym bardziej nie ma co oczekiwać towarzystwa. Mój mąż bardzo mnie wspiera w mojej działalności publicznej. Na partię też nie mogę narzekać. Ale są takie momenty, one są przejściowe, kiedy człowiek siłą rzeczy jest sam. To też konieczne ćwiczenie duchowe dla człowieka.
To charakterystyczna cecha polityki, że jednak w pewnym momencie się zostaje samemu?
– To też cecha artystów. Artyści, zwłaszcza ci, którzy tworzą nowe trendy, też są sami.
Ale w takich sytuacjach chyba smutek towarzyszy, prawda?
– Jest trudno, ale jak to różni mądrzy ludzie piszą, jak nie jest trudno, to człowiek się nie rozwija.
Miała pani dosyć?
– Tak żeby zupełnie to nie. Czasem są momenty, że mam dosyć, ale bez jakiegoś przygnębienia.
Wierzy pani w przyjaźń w polityce?
– Przyjaźń jest jak miłość – jest dawaniem. Nie jest braniem. Wierzę, że ktoś może komuś dawać, na przykład w przypadku Suchockiej to myśmy się poznały 36 lat temu, ale nie w polityce. I się przyjaźnimy.

*****

Wałęsa miał takie fajne powiedzenie: ona startuje na prezydenta i co? Przecież ona wódki nie pije, co ona z Rosją załatwi?

Pani miała pewne takie załamanie relacji z Wałęsą, jak pani wystartowała przeciwko niemu.
– I za to mnie nie lubił. Cóż mogę powiedzieć? A ja miałam do niego żal, że dopuścił do zwycięstwa lewicy. Wiedziałam, że nie wygra.
Że rozwiązał Sejm z Suchocką?
– To trudno jednoznacznie ocenić. Suchocka uważała, że ten Sejm się wyczerpał. Oceniała to jako konstytucjonalista, jako polityk. Mówiła, że nie bardzo widziała, co można było zrobić w tym Sejmie, jaka byłaby bardziej trwała koalicja.
To o co miała pani do niego pretensje?
– O to, że nie namaścił kogokolwiek – nie musiałam to być ja – kto by wygrał z Kwaśniewskim. Wydaje mi się, że to był jego błąd. Wałęsa to nie jest jakiś zwykły kandydat, który przegrywa. To jednak jest nazwisko i bohater. Nawet namaścić Strzembosza, Olechowskiego, Kuronia. Każdego, kto miałby szanse wygrać z Kwaśniewskim.
Nie była pani nielojalna wobec Wałęsy?
– Że wystartowałam? On tak twierdził. Uważam, że w demokracji jednak każdy ma prawo wystartować w każdej sytuacji. Nawet gdyby mi się przytrafiło, że ktoś z moich pracowników startuje obok mnie, to trudno. A Wałęsa miał takie fajne powiedzenie: ona startuje na prezydenta i co? Przecież ona wódki nie pije! Co ona załatwi z Rosją?! Lubię go za to.

Fot. Urząd Miasta Stołecznego Warszawy

300polityka.pl

WTOREK, 11 KWIETNIA 2017, 11:47

Artymowicz: Byłbym bardzo zainteresowany debatą publiczną z Berczyńskim

Byłbym bardzo zainteresowany debatą publiczną z dr Berczyńskim. Został on zaproszony przez Polsat na debatę ze mną. Jeżeli dr Berczyński zechce się pojawić, bardzo chętnie przedyskutuje z nim wszystkie sporne kwestie – mówił Paweł Artymowicz na posiedzeniu parlamentarnego zespołu PO do zbadania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy Tu-154, w celu osiągnięcia korzyści politycznych.

11:41

Kierwiński: Zwrócimy się do podkomisji o wszystkie wyliczenia i dokładny opis wszystkich eksperymentów

My jako zespół zwrócimy się z prośbą do podkomisji o wszystkie wyliczenia, które zostały przeprowadzone, o dokładny opis wszystkich eksperymentów. Będziemy chcieli, aby prawdziwi fachowcy pochylili się nad tymi wyliczeniami – mówił Marcin Kierwiński na posiedzeniu parlamentarnego zespołu PO do zbadania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy Tu-154, w celu osiągnięcia korzyści politycznych.

11:02

HGW o Tusku: Zgodnie z powiedzeniem Wałęsy, może być sytuacja: nie chcę, ale muszę

– Czy na politykę [chciałby mieć wpływ], to nie wiem. Ale zależy mu na Polsce – co do tego jestem przekonana. Natomiast zgodnie z powiedzeniem Wałęsy, może być sytuacja: nie chcę, ale muszę – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz w rozmowie z 300POLITYKĄ.

Prezydent Warszawy przyznaje, ma dość dobry kontaktu z Donaldem Tuskiem, chociaż nie ma on łatwego charakteru. Na pytanie, na czym polega ta niełątwość, HGW odpowiada, że przewodniczący RE np. łatwo się irytuje.

Jak się pytam, czemu się na mnie irytujesz, to mówił: no wiesz, na ciebie mogę – dodaje HGW.

10:57

HGW: PiS nie dopuści do wyborów. Coś tam wymyśli, żeby ich nie było

Mam gorsze przeczucia. Nie dopuści do wyborów. W ogóle. Coś tam wymyśli, żeby nie było wyborów. Tak sądzę – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz w rozmowie z 300POLITYKĄ na pytanie, czy ma taką intuicję, że PiS przegra wybory parlamentarne. Jak dodaje:

„Powiedzą, że jest niepokój społeczny, stan zagrożenia, terroryzm, więc przekładamy o rok, a potem o kolejny. Hollande do dziś nie odwołał stanu wyjątkowego. Kiedyś też sobie nie wyobrażaliśmy ręcznego sterowania Trybunałem Konstytucyjnym i wycinania confetti na przyjazd ministra. Ale to się wydarzyło”

10:48

HGW o pomniku: Mam naruszyć zasady dla Jarosława Kaczyńskiego? Ja tak nie potrafię

– W całej Polsce powstało kilkanaście pomników i tablic ku czci prezydenta i osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie smoleńskiej. Lech Kaczyński ma swoje monumenty między innymi w Radomiu i Siedlcach. Na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie jest pomnik ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej. Drugie miejsce, wskazane przez radnych, gdzie mógłby stanąć pomnik ku ich czci jest na rogu Trębackiej i Focha, tuż przy Krakowskim Przedmieściu – mówi prezydent Warszawy w rozmowie z 300POLITYKĄ.

Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że nie była złośliwa w sprawie pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na stwierdzenie, że trochę by zakończyła spór, odpowiada: – Mam naruszyć zasady dla Jarosława Kaczyńskiego? Ja tak nie potrafię.

„Taka jest decyzja konserwatora zabytków. Póki co jakieś reguły obowiązują. Rozumiem, że prezes nie rozumie, że ktoś inny może czuć się ograniczony prawem. Na Krakowskim Przedmieściu nikt oprócz komunistów niczego nie zbudował. Ostatni pomnik postawili komuniści. Rada Miasta, którą wybrał suweren, wskazała miejsce. Teraz można by zrobić konkurs. No chyba, że usuniemy pomnik Józefa Poniatowskiego i zrobimy miejsce. Już raz go zdejmował carski urzędnik Paskiewicz”

Cały wywiad 300POLITYKI z Hanną Gronkiewicz-Waltz

10:42

Kierwiński zapowiada, że PO w ciągu tygodni dokładnie odniesie się do filmu podkomisji smoleńskiej

– Dokładne odniesienie się do wszystkich rzeczy zawartych we wczorajszym filmie będzie przedstawione w ciągu kilku najbliższych tygodni. Dzisiaj chcieliśmy na bieżąco z ekspertami skomentować to, co wczoraj się zdarzyło – mówił Marcin Kierwiński na posiedzeniu parlamentarnego zespołu PO do zbadania przypadków manipulowania przyczynami katastrofy Tu-154, w celu osiągnięcia korzyści politycznych.

W spotkaniu biorą udział Maciej Lasek, Paweł Artymowicz i Agata Kaczyńska.

10:30

Umorzono postępowanie przeciwko prezydent Łodzi

Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim umorzyła postępowanie karne w sprawie głównego zarzutu, który postawiła Prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej w listopadzie ubiegłego rokupodaje Radio Łódź.

Zarzut dotyczył rzekomego poświadczenia nieprawdy przy wniosku kredytowym na zakup nieruchomości.

Według radia, prokuratura uwzględniła wniosek obrońcy Hanny Zdanowskiej o umorzenie postępowania prowadzonego przeciwko niej.

Śledczy potwierdzili, że kredyt został spłacony przez Hannę Zdanowską zanim wszczęto postępowanie w tej sprawie, a bank udzielający kredytu nie ma wobec niej żadnych roszczeń.

08:53

Magierowski o nominacji Misiewicza: Skoro do niej doszło, to prezes PGZ i Macierewicz mają przekonanie, że Misiewicz jest kompetentny

– Prezydent zajmuje się sprawami dotyczącymi wojska jako zwierzchnik Sił Zbrojnych, natomiast nie może zajmować się wszystkimi nominacjami, które w tym obszarze się odbywają. Skoro doszło do tej nominacji, to zarówno prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, jak i pan minister Macierewicz, który w pewnym sensie nadzoruje tą spółkę, mają przekonanie, że pan Bartłomiej Misiewicz jest na tyle kompetentny i dobrze przygotowany do pełnienia tej funkcji, zapewne stąd ta decyzja – mówił Marek Magierowski w “Kwadransie politycznym” TVP1.

08:43

Gliński: Pan Shrek może wszędzie występować, w każdych mediach. Ja nie miałem dostępu do mediów w tamtym czasie

Fortel z tabletem wynikał z tego, że żyliśmy w kraju, w którym nie było demokracji. Opozycja nie miała praw. Taka była demokracja, nie dopuszczano nas do debaty. Pan Shrek może wszędzie występować, w każdych mediach. Ja nie miałem dostępu do mediów w tamtym czasie. Pan Shrek – to się przejęzyczyłem. Sytuacja obecnej opozycji jest zupełnie nieporównywalna. Oni mają swoje zaprzyjaźnione media, mogą funkcjonować w debacie publicznej – mówił Piotr Gliński w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM. Jak dodał wicepremier, w tamtym czasie był wygumkowywany na całe miesiące.

08:22

Gliński: Wiemy, że społeczeństwo może czuć się zmęczone pewną dynamiką zmian

Myśmy szli do wyborów z hasłem zmiany i musimy te zmiany realizować. Tę dobrą zmianę w wielu wymiarach realizujemy. Jeżeli w jakichś kwestiach nam się to nie udaje, to chcemy o tym mówić i jesteśmy gotowi na korektę. Wiemy także, że społeczeństwo może się czuć zmęczone pewną dynamiką zmian. To naturalne zjawisko społeczne – mówił Piotr Gliński w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM.

08:18

Macierewicz: Sikorski jest bardzo ważnym świadkiem. Jego wgląd w działania związane z rozmowami nt. przygotowań do lotu był olbrzymi

Pan minister jest świadkiem bardzo ważnym, bo minister spraw zagranicznych jest jedną z trzech osób – w systemie prawnym polskim – która ma prawo wypowiadać się zawierać porozumienia w imieniu państwa polskiego. Jego wgląd w działania związane z wszystkimi rozmowami nt. przygotowań do lotu Tu-154 był olbrzymi. Miał największą wiedzę na temat tego, kto z kim, o czym rozmawiał. Szereg tych rozmów on przygotowywał i on tymi ustaleniami kierował. Włącznie z ustaleniami, które miały miejsce w ostatnich godzinach tej tragedii, bo przecież musimy pamiętać, że w ostatnich godzinach przed tą tragedią, toczyły się swoiste negocjację – nie wiem, czy był w nie zaangażowany Sikorski, ale na pewno ambasada polska – co do tego, czy będzie wskazana zapasowe lotnisko dla samolotu – mówił minister Macierewicz w Polskim Radiu 24.

Dziś Sikorski ma stawić się prokuraturze w Warszawie. Jest świadkiem w procesie byłego szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego.

08:15

Gliński: W tej chwili trudno mieć nadzieję, że będziemy mieli 100% pewności co do wyjaśnienia katastrofy

Jako Polak, chyba każdy z nas śledzi z trochę ze smutkiem, bo po 7 latach w sytuacji takiej, jak były te sprawy prowadzone, w tej chwili trudno jest mieć nadzieję, że będziemy mieli 100% pewności co do wyjaśnienia katastrofy – mówił Piotr Gliński w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM. Jak dodał, za wcześnie, by mówić o rozdźwięku między podkomisją MON a prokuraturą.

08:07

Brudziński: Laskowi zadedykowałbym wypowiedź, że nie skorzystał wczoraj z okazji, żeby siedzieć cicho

– Nie jestem ekspertem od wybuchów i katastrof lotniczych. Nie chcę się wymądrzać i występować w roli kolejnego autorytetu. Panu Laskowi zadedykowałbym, skądinąd skandaliczną wypowiedź ówczesnego prezydenta Francji skierowaną pod adresem Polski, że nie skorzystał wczoraj z okazji, żeby siedzieć cicho. Co sądzę o pracy komisji dr Berczyńskiego? Sądzę, z dużą wdzięcznością wobec tych, którzy podjęli, że jest ona o 6 lat za późno. To, co mówi Lasek i ci wszyscy, którzy w parę minut po katastrofie wiedzieli już wszystko, że winni piloci, niedoświadczeni, że winny pijany polski generał, tracą okazję, żeby siedzieć cicho – mówił Joachim Brudziński w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

Jak dodał:

„Usłyszałem wczoraj z wypowiedzi dr Berczyńskiego i innych ekspertów, że jesteśmy w połowie drogi. Że jest wielce prawdopodobne, żaden z nich nie postawił kropki nad i. Jeżeli mówimy o tych eksperymentach i badaniach, jestem wdzięczny dr Berczyńskiemu i komisji, że ustrzegli się próby robienia takiej szopki i spektaklu, jaką urządzał Lasek, który wychodził do dziennikarzy albo wzywał dziennikarzy do KPRM i nawet od niektórych wysłuchiwał: no dajcie nam jakieś argumenty”

08:01

Macierewicz zaprasza Laska i jego ekspertów do debaty

Pan, jak i ludzie z pana zespołu mogą stanąć do dyskusji naukowej z komisją ds. badania wypadków lotniczych. Ten materiał, te dziesiątki badań, które zostały wczoraj pokazane są do naukowej dyskusji. One zostały już zakończone i mogą być poddane osądowi naukowemu. Proszę bardzo. Jesteśmy do tego gotowi. W dowolnym gremium, na dowolnych na zasadach naukowych – ale merytorycznych, a nie propagandowych – na dowolnym uniwersytecie, czy instytucie badawczym pod auspicjami obiektywnych uczonych – możemy taką dyskusję zrobić – deklarował gotowość do debaty minister Macierewicz w audycji “24 pytania” PR24.

07:54

Macierewicz: Nie ma czegoś takiego jak komisja Macieja Laska. Był zespół propagandowy

– Nie ma czegoś takiego jak komisja Macieja Laska. Był zespół propagandowy, którym kierował pan Maciej Lasek, na użytek pana Donalda Tuska. Osłonę propagandową Donalda Tuska, ale zespołu naukowego, czy też badawaczego nie było – mówił minister Macierewicz w Polskim Radiu 24.

07:52

Macierewicz: Eksperymentem, który zrobiła komisja Millera, było przepisanie raportu Anodiny

Komisja przeprowadziła setki dokumentów. Żadnego z nich nie zrobiła niestety komisja pana Millera. Eksperymentem, który zrobiła było przepisanie raportu pani Anodiny. To był eksperyment, który nie udał się – mówił Antoni Macierewicz w PR24 o wczorajszych ustaleniach podkomisji Berczyńskiego.

07:48

Brudziński: Nikt skuteczniej nie podzielił narodu jak ci, którzy podjęli decyzję o usunięciu krzyża na Krakowskim Przedmieściu

Jak mówił Joachim Brudziński w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24:

„Każdy, kto mógł obserwować te wszystkie sceny, które towarzyszyły pierwszym próbom upamiętnienia wszystkich ofiar tych katastrofy, która to próba miała miejsce na Krakowskim Przedmieściu, wtedy kiedy harcerze z potrzeby własnego serca postawili krzyż i kiedy zostali przez bliskiego Bronisławowi Komorowskiemu polityka, jakim był Janusz Palikot skrzyknięci młodzi ludzie po to, aby urządzali tam, na Krakowskim Przedmieściu awantury, kiedy ówczesny premier Tusk mówił o swoistego rodzaju ot taki młodzieżowy hydepark. Opisywał sytuację, w której ci młodzi ludzie, niejednokrotnie pod wpływem alkoholu, np. zbili z puszek po piwie Lech krzyż i z tym krzyżem stali i urządzali różnego rodzaju – jak to mówił Tusk – happeningi”

Jak dodał:

„Nikt skuteczniej nie podzielił społeczeństwa i narodu jak ci, którzy podjęli decyzję o usunięciu krzyża na Krakowskim Przedmieściu, jak ci, którzy mówili: oj tam, oj tam, emocje opadną. Nikt skuteczniej nie podzielił narodu jak ci, którzy wykorzystali takich ludzi jak Andrzej Hadacz do tego, aby wywoływać awantury. Nikt skuteczniej nie podzielił narodu jak ci, którzy wezwali tych, o których mówiłem. Nikt skuteczniej nie podzielił narodu jak ci, którzy uznali, że można tę tragedię potraktować jak włamanie do garażu na Pradze”

300polityka.pl

WTOREK, 11 KWIETNIA 2017

STAN GRY: Płatne ogłoszenie Szyszki w GPC, Staniszkis: Film komisji przekonujący, Gawłowski: Przecież PO nie miała kandydata, Gadomski: Opozycja bez odwagi

PŁATNE OGŁOSZENIE SZYSZKI W GPC: “Podziękowania Ministra Środowiska za poparcie polityki resortu środowiska. Dziękuję leśnikom, myśliwym, członkom klubów Gazety Polskiej, słuchaczom Radia Maryja, widzom Telewizji Trwam i wszystkim, którzy stanęli w obronie Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Ministra Środowiska, popierając działania resortu środowiska w zakresie ochrony lasów, przyrody i klimatu”.

WITOLD GADOMSKI PODZIELA OBAWY MARKA BEYLINA NA TEMAT PLATFORMY – jak pisze w GW: “Im mocniejsza będzie PO, tym mniej chętnie jej lider Grzegorz Schetyna wda się we współpracę z innymi. Zamiast współpracy zobaczymy kopaninę odpychającą ludzi od obu partii. A jeśli PO jednak wygra? To będzie pyrrusowe zwycięstwo: powrócą słabości i patologie, które tak wkurzyły wyborców, że dali władzę Kaczyńskiemu. Zwycięska Platforma pozbawiona idei i linii będzie się koniunkturalnie chybotać od problemu do problemu. Ujrzymy też, jak niegdyś, festiwal obietnic oraz brak woli, by je realizować. A także rozkwit aroganckiego partyjniactwa” – napisał wczoraj Marek Beylin. Podzielam jego niepokoje”.

GADOMSKI  O POLITYCE PIS NA KREDYT: “W krótkim okresie wyborcy nie odczuwają rosnącego długu, odczuwają natomiast korzyści finansowane kredytami. To trochę tak, jakby głowa rodziny oświadczyła: nareszcie stać nas na więcej, dobry samochód, zagraniczne wczasy, lepsze ubrania, bo właśnie zaciągnąłem kredyt!”

GADOMSKI O BRAKU ODWAGI OPOZYCJI: “Partie opozycyjne nie mają odwagi demaskować oszustwa PiS. Obiecują, że będą kontynuowały politykę zadłużania”. http://wyborcza.pl/7,75968,21620561,program-opozycji-kochani-jedzmy-i-pijmy-wzialem-kredyt.html

FORMALNIE PLATFORMA NIE MIAŁA KANDYDATA – TAK STANISŁAW GAWŁOWSKI TŁUMACZY 1,75% GŁOSÓW ODDANYCH W STARGARDZIE NA SZEFOWĄ LOKALNYCH STRUKTUR PO: “Pani Zofia Ławrynowicz należy do PO, ale formalnie my nie mieliśmy swojego kandydata, formalnie komitetu Platformy w tych wyborach nie było [Zofia Ławrynowicz startowała z komitetu Platforma Samorządowa popieranego przez PO]. Należy też przypomnieć, że Rafał Zając w ostatnich wyborach do sejmiku wojewódzkiego kandydował z listy Platformy, tak więc niektórzy wyborcy mogli nie być pewni, który z kandydatów jest bardziej związany z PO”. http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,21617810,kleska-po-i-pis-politycy-obu-partii-komentuja-spektakularna.html

RZĄD PRZEJMIE KONTROLĘ NAD 31 MLD EURO ŚRODKÓW UNIJNYCH – Tomasz Żółciak na jedynce DGP: “Niepokój w regionach wzbudził projekt nowelizacji ustawy wdrożeniowej, określającej zasady wydatkowania europejskich funduszy. Przewiduje ona m.in. włączenie wojewodów w prace komitetów monitorujących programy operacyjne i komisji oceniających projekty. Ponadto będą oni mieli prawo do przeprowadzenia doraźnych kontroli np. w urzędach marszałkowskich”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/547185,rzad-pieniadze-pis-samorzad-fundusze-marszalkowie.html

JADWIGA STANISZKIS NA PYTANIE CZY FILM PODKOMISJI MACIEREWICZA JEST PRZEKONUJĄCY – mówi Jackowi Nizinkiewiczowi w RZ: “Czy film podkomisji jest przekonujący? Tak. Szokujące błędy wieży i być może niewielkie ładunki umieszczone w różnych częściach samolotu mogły doprowadzić do katastrofy. Pytanie, jak i kiedy mogło dość do umieszczenia tych ładunków. Losowy i kumulujący efekt awarii nie wydaje się możliwy”.

DUDA GLĘDZI ALE TO JEST WSZYSTKO – Staniszkis: “o nie ten kaliber. Nie broni prawa. Nie broni wojska, mimo że jest naczelnym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Nie budzi szacunku. To wszystko razem jest smutne. Lech Kaczyński wiedział, że wszystko zaczyna się od wolności i godności, a prawo jest instrumentem walki o te dwie rzeczy, a nie jest im przeciwstawiane. Duda ględzi, jest dobry retorycznie, ale to wszystko. On przeminie”.

LECH KACZYŃSKI NIE POZWOLIŁBY NA DYKTATURĘ PIS I PSUCIE PRAWA – dalej Staniszkis w RZ: “Dla pamięci Lecha Kaczyńskiego Jarosław powinien zrobić coś, z czym osobiście może się nawet nie zgadzać jako polityk PiS. Państwo przestrzegające prawa to testament Lecha Kaczyńskiego, który prezes PiS powinien wypełnić. Lech Kaczyński nie pozwoliłby na dyktaturę PiS i psucie prawa. Jeśli jeszcze udałoby się odzyskać wrak i czarne skrzynki oraz postawić pomnik na Krakowskim Przedmieściu, to udałoby się zasypać polityczne podziały, które dzielą społeczeństwo”. http://www.rp.pl/Polityka/304109906-Prof-Jadwiga-Staniszkis-Lech-Kaczynski-nie-chcial-dyktatury-PiS.html

MISIEWICZ – REAKTYWACJA W PGZ – Grażyna Zawadka w RZ: “Bartłomiej Misiewicz, kontrowersyjny ex-rzecznik ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza został pełnomocnikiem zarządu do spraw komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej – ustaliła „Rzeczpospolita”. http://www.rp.pl/Rzad-PiS/170419868-Bartlomiej-Misiewicz-pelnomocnikiem-zarzadu-do-spraw-komunikacji-w-PGZ.html

DUDA DOSTOSOWAŁ SIĘ DO NARRACJI PIS – Michał Szułdrzyński w RZ: “W zeszłym roku Andrzej Duda zdobył się na odwagę i zaapelował o narodowe pojednanie. W tym roku, niestety, dostosował się do obowiązującej obecnie w PiS narracji. Z niepokojem myślę o tym, co może się wydarzyć podczas ósmej rocznicy katastrofy w Smoleńsku”. http://www.rp.pl/Komentarze/304109882-Michal-Szuldrzynski-Szacunek-i-pojednanie.html

PAŃSTWOWE KŁAMSTWO SMOLEŃSKIE – Wojciech Czuchnowski na jedynce GW: “Poniedziałkowy pokaz „ustaleń” powołanej przez rząd PiS podkomisji smoleńskiej był triumfem partyjnej woli nad prawdą i zdrowym rozsądkiem”. http://wyborcza.pl/7,75968,21620937,katastrofa-smolenska-i-panstwowe-klamstwo-ludzie-macierewicza.html

ROCZNICA W CIENIU OSKARŻEŃ I OHYDY – tytuł w Fakcie.

OBCHODY W CIENIU PODZIAŁU – jedynka RZ.

BOMBA W ROCZNICĘ – tytuł w GW.

PODKOMISJA WIERZY W WYBUCH – tytuł w RZ.

WYBUCH – jedynka GPC.

TO MAJĄ BYĆ DOWODY NA WYBUCH?! – Agnieszka Burzyńska w Fakcie.

KOMISJA MACIEREWICZA ZMIERZA DO ŚMIESZNOŚCI – Andrzej Stankiewicz w rozmowie z SE: “Boję się, że ta komisja zbliża się do śmieszności. Ewidentnie przyspieszyła ona pracę po krytyce rozlegającej się na prawicy, wedle której nic miało nie wynikać z ustaleń komisji. Natomiast jeśli mam wierzyć którejś z dwóch instytucji – wspominanej komisji, która nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, co robi, i prokuraturze, która jednak ma elementarną odpowiedzialność, to wybieram prokuraturę”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/andrzej-stankiewicz-komisja-zmierza-w-kierunk-u-smiesznosci_978379.html

NACZELNY SE O BANKOWYCH LOBBYSTACH WOKÓŁ PIS – pisze w SE Slawomir Jastrzębowski: “No, ale przecież są koło was kochani politycy lobbyści, w tym bankowi – osobiście znam co najmniej kilku, którzy mi od dawna tłumaczą, że się nie da, a co ich widzę, to w coraz droższych garniturach mi tłumaczą swoje nudne kwestie. )…) Trzeba było nie obiecywać! Ugrupowanie Kukiz’15 złożyło projekt ustawy, która, w skrócie, mówi, że żadnych kredytów w walucie nie było i tylko banki udawały, że w walucie. (…)  A mnie się podoba projekt ustawy Kukiz’15, która staje po stronie obywateli, a nie banków. Czy jasno się wyraziłem, PiS-ie?” http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/slawomir-jastrzebowski-pis-obieca-a-pomoc-chce-kukiz_978375.html

PIS CHCE ZGASIĆ LUDOWCÓW W OSP – Leszek Kostrzewski w GW: “W Sejmie jest już ustawa, która ma pozwolić rządowi przejąć nadzór nad pieniędzmi dla ochotniczych straży pożarnych. – To walka z PSL-em o wpływy na wsi przed samorządowymi wyborami – mówią strażacy”. http://wyborcza.pl/7,75398,21620883,pis-chce-zgasic-ludowcow-szykuje-sie-bitwa-o-pieniadze-strazakow.html

MON SIĘ ZBROI – ZŁAMANE OBIETNICE I CZESKI FILM – Paweł Wroński w GW: “Szef PGZ Arkadiusz Siwko – były szef gabinetu Macierewicza, kiedy ten kierował MSWiA w rządzie Jana Olszewskiego – w lutym pożegnał się ze stanowiskiem. Dlaczego? Pierwsza wersja: próbował prowadzić samodzielną politykę, m.in. wyrzucając ze stanowiska członka zarządu PGZ Radosława Obolewskiego. To sprzedawca plecaków i pracownik apteki. Druga wersja: Siwko miał powiedzieć Macierewiczowi, że PGZ i zakłady w Bydgoszczy nie są w stanie wyprodukować w ciągu roku „tysięcy dronów”, które zapowiedział minister. Nowy szef PGZ Błażej Wojnicz niewiele miał do czynienia z przemysłem zbrojeniowym. W branży mówią, że na razie „się wdraża”.

MACIEREWICZ PISAŁ W RAPORCIE O NIEPRZYDATNYM ROSOMAKU – konkluzja Wrońskiego: “W przeszłości Macierewicz był wiceministrem obrony, ale nie miał do czynienia z techniką obronną. Zajmował się likwidacją Wojskowych Służb Informacyjnych. W raporcie z likwidacji uznał za zupełnie nieprzydatny, niepotrzebny i kupiony z naruszeniem prawa transporter opancerzony Rosomak. Dziś to jeden z nielicznych udanych produktów polskiego przemysłu zbrojeniowego”. http://wyborcza.pl/7,75398,21620809,polska-sie-zbroi-chaotycznie-czyli-zlamane-obietnice-i-czeski.html

MON CHCIAŁOBY WYDAWAĆ, ALE NIE BARDZO WIE JAK – Maciej Miłosz w DGP.

DLACZEGO PARTIE NIE MUSZĄ ORGANIZOWAĆ PRZETARGÓW? – Agata Kondzińska i Iwona Szpala w GW: “Dlaczego partie, choć obracają naszymi milionami, nie muszą organizować przetargów, sprawdzać, czy cena usługi nie jest zawyżona i czy inna firma nie wykonałaby jej taniej?” http://wyborcza.pl/7,75968,21620529,ide-przejrzec-finanse-pis-kiepski-pomysl-obywatelu.html

WYCINKA DRZEW BĘDZIE TRWAĆ – RZ: “Usunięcie drzewa na prywatnej posesji trzeba będzie zgłosić. Gmina teoretycznie może wnieść sprzeciw”. http://www.rp.pl/W-sadzie-i-urzedzie/304109911-Wycinka-drzew—nowa-ustawa-nie-rozwiazuje-wszystkich-problemow.html

KATARZYNA KOLENDA-ZALESKA O MUZEUM II WŚ – pisze w GW: “Ale tu przecież nie chodzi o muzeum, tylko o to, że na jego czele stoi wybitny historyk powołany jeszcze przez… Ano właśnie. Donalda Tuska. A więc próżne są dyskusje o ekspozycji. Jest zła z założenia, bo maczał w tym ręce „on”. Minister Gliński chciał się wykazać w wojnie przeciwko Tuskowi, a że nie miał za dużo możliwości, więc skupił się na niszczeniu tego, co, jak można przypuszczać, dla gdańszczanina jest szczególnie drogie”. http://wyborcza.pl/7,75968,21620552,muzeum-ii-wojny-nieprawe-dziecko-tuska.html

NOWE PRZEPISY O APTEKACH UDERZĄ NAS PO KIESZENI – RZ: “Zmiany w prawie farmaceutycznym znacząco osłabią duże sieci. W siłę urosną dostawcy i producenci, a to przełoży się na wyższe ceny leków”.

MORAWIECKI PODAROWAŁ KACZYŃSKIEMU KSIĄŻKĘ O MEGADAWKACH WITAMIN – pisze SE: “kilka dni temu Kornel Morawiecki wręczył Kaczyńskiemu biblię naturalnego zdrowia, czyli książkę „Wylecz się sam”, w której dr Andrew Saul opisuje narzędzia i techniki naturalnego uzdrawiania niemal wszystkich chorób! – To moja córka mnie poprosiła, żebym wręczył podarunek prezesowi. Może chodziło o Święta Wielkanocne? Pan Jarosław Kaczyński bardzo się ucieszył – mówi nam Kornel Morawiecki”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/morawiecki-chce-leczyc-kaczynskiego-witaminami_978445.html

300polityka.pl

Paweł Wroński

Misiewicz w cichej przystani

11 kwietnia 2017

Bartłomiej Misiewicz i szef MON Antoni Macierewicz

Bartłomiej Misiewicz i szef MON Antoni Macierewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Odnalazł się skarb ekipy Prawa i Sprawiedliwości – Bartłomiej Misiewicz. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, 10 kwietnia zaraz po obchodach smoleńskich zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej zdecydował, że Misiewicz zostanie pełnomocnikiem zarządu ds. komunikacji. Zarząd jest w całości obsadzony ludźmi ministra Macierewicza.

Całe szczęście. Przez dłuższy czas nawet wiceministrowie w MON nie wiedzieli, co robi ulubieniec ministra Macierewicza – z wykształcenia maturzysta z doświadczeniem technika w aptece Aronia w Łomiankach – szef gabinetu politycznego i rzecznik resortu. Szkoda byłoby, aby tak wielki talent polityczny marnował się w ukryciu.

To już drugie wejście Bartłomieja Misiewicza do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. We wrześniu ubiegłego roku okazało się, że został tam członkiem rady nadzorczej. Nie miał co prawda koniecznego wyższego wykształcenia ani nie ukończył kursu na członków rady nadzorczej, ale na jego potrzeby w sierpniu został zmieniony status PGZ. Ustąpił. Potem były lutowe nieszczęsne występy w nocnym klubie, ale z fotograficznej ustawki w tabloidach wynika, że Misiewicz lekko schudł, ustatkował się, znalazł miłość i być może nawet studiuje to „normalne prawo” na uczelni w Toruniu.

Bartłomiej Misiewicz stał się symbolem pisowskich rządów. Dzięki nim młodzi, niekompetentni, ale obdarzeni tupetem i protekcją partyjnych notabli i ojca Tadeusza Rydzyka mogą wierzyć, że też będą zajmować najbardziej eksponowane stanowiska i korzystać z uroków życia. W poprzednim, złym „minionym okresie”, gdy wybitny specjalista od PR Igor Ostachowicz – doradca premiera Donalda Tuska -został zatrudniony w zarządzie Orlenu jako specjalista od PR, protestowały zgodnie wszystkie media z „Wyborczą” na czele. Głosiliśmy, że jest to złamanie zasad oraz przyzwoitości. Ostachowicz w ciągu doby zrezygnował. W przypadku Misiewicza chyba nikt specjalnie głośno nie będzie protestował. A odetchnie z ulgą. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ekipa PiS znacząco przesunęła zasady przyzwoitości, kierując się niezłomnie zasadą TKM.

Dlatego po tej nominacji należy złożyć serdeczne gratulacje Misiewiczowi, a jeszcze większe pracownikom MON oraz polskim żołnierzom. Do tej pory ulubieniec ministra Macierewicza skutecznie rozstawiał wszystkich po kątach w ministerstwie, testował poziom służalczości, nakazywał wojskowym oddawanie sobie honorów wojskowych, co wpływało dewastująco na morale żołnierzy. Teraz będzie mógł nadal być faktycznie u boku Antoniego Macierewicza, będzie mógł w PGZ robić to, co w MON za większe pieniądze, a szkody dla polskiej armii będą mniejsze.

O tym, że „Misiewicz powinien zniknąć z życia publicznego”, mówił prezes Jarosław Kaczyński, „niedojrzałość Misiewicza” do zajmowania wyższych stanowisk wskazywał prezydent Andrzej Duda. Gratulacje należą się więc także ministrowi Macierewiczowi. Nominacja Misiewicza to może być znak ostatecznego zwycięstwa nad obiekcjami prezesa Kaczyńskiego i marudzeniem prezydenta Dudy. Cóż, w końcu jest to godna nagroda za wynalezienie „bezgłośnego wybuchu ładunku termobarycznego” na pokładzie Tu-154 w siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej.

Mam nadzieję, że Bartłomiej Misiewicz jeszcze z pewnością wypłynie. Wicemarszałek Joachim Brudziński już twierdzi, że przejdzie do historii europejskiego PR-u. Ma bowiem w sobie wszystkie cechy, które czynią zeń doskonałego działacza obecnej ekipy, bohatera naszych czasów.

wyborcza.pl

PiS chce zgasić ludowców. Szykuje się bitwa o pieniądze strażaków

Leszek Kostrzewski, 11 kwietnia 2017

Podhale , Kościelisko . Strażacy z OSP Witów pogłębiają rów melioracyjny i stawiają zaporę z worków z piaskiem aby woda z pol nie zalała drogi prowadzącej do Witowa

Podhale , Kościelisko . Strażacy z OSP Witów pogłębiają rów melioracyjny i stawiają zaporę z worków z piaskiem aby woda z pol nie zalała drogi prowadzącej do Witowa (Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta)

W Sejmie jest już ustawa, która ma pozwolić rządowi przejąć nadzór nad pieniędzmi dla ochotniczych straży pożarnych. – To walka z PSL-em o wpływy na wsi przed samorządowymi wyborami – mówią strażacy.

W Polsce mamy 16, 2 tys. jednostek OSP, to ok. 700 tys. strażaków.

Projekt ustawy o ochronie przeciwpożarowej przygotowała grupa posłów PiS. Prace idą ekspresowo. 4 kwietnia odbyło się w sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych pierwsze czytanie. Nowe prawo może obowiązywać już od połowy tego roku.

Teraz 5 proc. wpływów z obowiązkowego ubezpieczenia od ognia (ok. 20 mln zł rocznie) zakłady ubezpieczeniowe przekazują OSP, a kolejne 5 proc. – komendantowi głównemu Państwowej Straży Pożarnej. Po zmianach wszystkie pieniądze dostawałby komendant.

Co to zmienia? Przełożonym komendanta jest szef MSWiA, czyli dzisiaj Mariusz Błaszczak. To on nadzorowałby wydawanie tych pieniędzy. Natomiast szefem zarządu głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, który do tej pory zarządzał tymi środkami, jest b. premier i działacz PSL Waldemar Pawlak. – Chcą pozbawić nas niezależności – mówi jeden z przedstawicieli OSP. – Walczyliśmy jako organizacja z zaborcami, a teraz musimy walczyć z polską władzą.

Inny dodaje: – PiS chce w najbliższych wyborach samorządowych wygrać w małych miejscowościach z ludowcami. Gdy zyska te pieniądze, będzie mu łatwiej.

Posłowie PiS i wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński twierdzą, że strażacy ochotnicy nic na zmianach nie stracą, bo nadal będą dostawać tyle samo pieniędzy, jak do tej pory. A zmiany mają służyć „bardziej racjonalnemu i efektywnemu wydawaniu środków”.

Adam Nowak ze Związku OSP: – Jesteśmy poddawani kontroli przez NIK czy MSWiA i nie stwierdzono nieracjonalnego wydawania pieniędzy.

Co więc posłowie PiS chcą poprawiać? Według Nowaka to chęć upaństwowienia każdej niezależnej od władzy instytucji.

Janusz Konieczny, wiceprezes Związku OSP, zwraca uwagę na inny aspekt. Twierdzi, że strażacy ochotnicy na wsiach to „patriotyczni liderzy” – chodzą na imprezy kościelne, pełnią warty pod pomnikami. Ale nie wszyscy popierają PiS. – I to się obecnej władzy nie podoba. Rząd chciałby mieć monopol na wszelkie imprezy patriotyczno-kościelne. Obawiam się, że gdy przejmą pieniądze, zawłaszczą wszelkie uroczystości patriotyczne na wsiach – mówi Konieczny.

– A kto będzie chciał dostać pieniądze od komendanta głównego, będzie musiał zadeklarować organizowanie na wsi apeli smoleńskich – dodaje inny strażak.

To kolejna próba przejęcia przez władzę kontroli nad pieniędzmi, które dostają niezależne organizacje czy stowarzyszenia. Rząd negocjuje z Norwegami, kto ma dzielić kolejną transzę milionów euro tzw. funduszy norweskich. To pieniądze dla organizacji zajmujących się prawami człowieka i budową społeczeństwa obywatelskiego. Dotąd robiła to wyłoniona w konkursie Fundacja Batorego. Rząd chce, by teraz kasę dzieliła organizacja nadzorowana przez premiera.

Wcześniej „Wiadomości” TVP i inne prorządowe media tygodniami sugerowały rzekome patologie w organizacjach pozarządowych. Efekt? Premier Szydło zapowiedziała powołanie Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Będzie je nadzorować premier, ma ono wyznaczać zadania organizacjom pozarządowym i dzielić publiczne pieniądze.

Zobacz: „I kto tu rządzi?”: Nieoczekiwana zamiana miejsc. Prezes PSL w nowej roli

 

wyborcza.pl

Jarosław Kurski

Do upartyjnienia tragedii przez PiS przez lata przywykliśmy. Wczoraj stało się coś gorszego

11 kwietnia 2017

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Antoni Macierewicz i członkowie komisji biorą na swoje sumienie wielką odpowiedzialność za ofiary przyszłych wypadków lotniczych.

Powstrzymywałem się od politycznego komentarza wczoraj, by uszanować pamięć wszystkich tragicznie zmarłych w katastrofie smoleńskiej. Uszanować to, czego nie uszanowali ani mówcy, ani uczestnicy comiesięcznego partyjnego wiecu na Krakowskim Przedmieściu.

Znów na uroczystości – przecież żałobnej – skandowano „Be-a-ta!”, „Ja-ro-sław!”, „An-to-ni!”. Znów prezes mówił o „lepszym i gorszym sorcie Polaków”, a prezydent w groteskowo patetycznym przemówieniu jak zwykle wzywał do pojednania, jednocześnie łając politycznych poprzedników. Kolejny pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego postawiono cichaczem, z zaskoczenia i prawem kaduka. I wreszcie tablica w kancelarii premiera, o której PAP donosił, że czci pamięć wszystkich 96 ofiar, a wymienia tylko trzy, te z „lepszego sortu”.

Już samo to upartyjnienie i sprywatyzowanie przez PiS tragedii narodowej napawa, oględnie mówiąc, niesmakiem, ale do tej żenady – choć ją odrzucamy – przez siedem lat jakoś przywykliśmy.

Zobacz: Zobacz: Teoria podkomisji smoleńskiej

Wczoraj stała się rzecz gorsza. Operetkowa podkomisja ds. badania wypadków lotniczych powołana przez Antoniego Macierewicza w imieniu państwa polskiego (którego honoru, nadymając wargi, prezydent tak żarliwie wczoraj bronił) orzekła, że przyczyną katastrofy był wybuch bomby termobarycznej.

Werdykt komisji wystawia nasz kraj, państwo polskie na pośmiewisko. Być może za czasów Platformy to państwo „było teoretyczne”. Ale dziś jest do tego niepoważne – jak ze skeczu Monty Pythona. Nie ma już granic błazeństwa i autokompromitacji w dowodzeniu teorii zamachu. Powiedzmy to jasno: nasz kraj znalazł się w rękach ludzi nieracjonalnych i niebezpiecznych.

Podstawową rolą komisji badania wypadków lotniczych jest nie tylko ustalenie przyczyn katastrofy, ale wyciągnięcie wniosków, by w przyszłości uniknąć podobnych tragedii. Jeśli wszystkiemu winni są rosyjscy kontrolerzy i bomba termobaryczna, a z polskiej strony zachowane zostały wszelkie procedury i piloci działali wzorowo, to oznacza proszenie się o kolejne katastrofy. Bo na podstawie fałszywych przyczyn wypadku mogą zostać wyciągnięte fałszywe zalecenia dotyczące bezpieczeństwa.

Członkowie komisji i ich polityczni mocodawcy biorą na swoje sumienie wielką odpowiedzialność za ofiary przyszłych wypadków lotniczych.

wyborcza.pl

Mówiłem, że państwo z kartonu.

 

Berczyński o wybuchu ładunku termobarycznego. „Mogło tak być, ale nie z całą pewnością”

mk, PAP, 11.04.2017

Wacław Berczyński

Wacław Berczyński (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Znaleźliśmy ślady zapalnika materiału wybuchowego na jednej z 20 próbek – mówił w TVP Info przewodniczący podkomisji smoleńskiej dr Wacław Berczyński. Jak powiedział, nie ma jednak pewności, że do wybuchu doszło.

Tu-154M w Smoleńsku został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą – do takich m.in. wniosków doszła podkomisja. W poniedziałek zaprezentowała ona – w postaci 42-minutowego filmu – wyniki badań przeprowadzonych w ciągu ostatniego roku. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

– Mogło tak być, ale nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że tak było – tak przewodniczący podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej dr Wacław Berczyński mówił w TVP Info o możliwości wybuchu ładunku termobarycznego na pokładzie Tu-154.

Dopytywany, czy warunkiem koniecznym takich zniszczeń samolotu Tu-154, do jakich doszło w Smoleńsku, musiało być wystąpienie eksplozji, Berczyński odparł: „Prawie na pewno”.

Na pytanie, co oznacza wybuch termobaryczny, szef podkomisji odpowiedział, że „to jest bardzo mały zapalnik, rzędu gramów”. – I ślady tego wybuchowego materiału zapalnika znaleźliśmy na jednej z 20 próbek – dodał. Jak mówił, podkomisja badała też hipotezę, że nastąpił wybuch mieszkanki paliwowo-powietrznej. – To się nie w pełni potwierdziło – oświadczył.

„Ani jeden fotel był niezniszczony”

Odpowiadając na pytania podczas wideoczatu na portalu Niezalezna.pl, Berczyński mówił, że większość foteli z reguły wytrzymuje uderzenie samolotu o ziemię, a ich zniszczenia są „relatywnie nieznaczne”. – W tym wypadku ani jeden fotel nie był niezniszczony; to jest bardzo charakterystyczne dla wybuchu – dodał.

Na pytanie, czemu przy wybuchu na zewnątrz nie wypadły okna Tu-154M, Berczyński odpowiedział, że okna samolotu są umieszczone inaczej niż normalne – znajdują się w uszczelkach i wypadają dopiero wtedy, gdy rama okna ulegnie zniszczeniu.

Według prof. Ewy Anny Gruszczyńskiej-Ziółkowskiej, urządzenia nagrywające nie zdążyły nagrać odgłosu wybuchu, bo „fala dźwięku jest późniejsza od siły wybuchu”.

Berczyński: Samolot był sprowadzany niewłaściwie

Według przewodniczącego podkomisji nie ma sprzeczności w ustaleniach podkomisji i prokuratury, która też bada sprawę (według śledczych jedną z przyczyn katastrofy było działanie kontrolerów z wieży w Smoleńsku; są podejrzani o „umyślne sprowadzenie katastrofy” – red).

– Teza jest taka, że samolot był celowo sprowadzany w niewłaściwy sposób, sprzeczny z regulacjami rosyjskimi i inaczej niż samolot rosyjski Ił-76, który był sprowadzany właściwie. Jedno nie wyklucza drugiego. Myślę, że dowiedliśmy, że samolot był sprowadzany niewłaściwie, do katastrofy, ale to nie wyklucza, że mogły być inne przyczyny rozpadu samolotu w powietrzu – dodał Berczyński.

Pytany, jak długo podkomisja będzie jeszcze pracowała, Berczyński powiedział – powołując się na ministra obrony – że „jest chyba za półmetkiem”.

O wyjeździe do Smoleńska

Podczas wideoczatu na portalu Niezalezna.pl dr Berczyński stwierdził, że podkomisja „będzie chciała jechać do Smoleńska”. – Nie mieliśmy możliwości jechać na miejsce katastrofy, które zostało całkowicie zmienione – przyznał Berczyński.

Dr Kazimierz Nowaczyk podkreślił, że najbardziej istotna jest dokumentacja miejsca danego wypadku bezpośrednio po zdarzeniu. Jak mówił, komisja Millera pojawiła się tam 11 kwietnia 2010 r. i zrobiła ok. 100 zdjęć; Nowaczyk określił je mianem „zdjęć pamiątkowych”. – Panowie z komisji Millera w gruncie rzeczy dokumentowali swoją obecność na wrakowisku” – dodał.

Zobacz także: ‚Coraz bliżej prawdy’. Od 6 lat Jarosław Kaczyński powtarza to samo

gazeta.pl

Katarzyna Kolenda-Zaleska, Fakty TVN

Muzeum II Wojny, nieprawe dziecko Tuska

10 kwietnia 2017

1 września 2010, premier Donald Tusk, minister kultury Bogdan Zdrojewski i słynny architekt Daniel Libeskind podczas ogłoszenia wyników konkursu na projekt budynku Muzeum II Wojny Światowej

1 września 2010, premier Donald Tusk, minister kultury Bogdan Zdrojewski i słynny architekt Daniel Libeskind podczas ogłoszenia wyników konkursu na projekt budynku Muzeum II Wojny Światowej (Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta)

Muzeum II Wojny ma jasny i słuszny przekaz: Niemcy wywołały wojnę, Polska bohatersko walczyła. Ale ma też pecha: powołał je największy wróg prezesa

To bardzo ciekawe. Co zrobi nowy dyrektor Muzeum II Wojny Światowej? A raczej, co każe mu zrobić minister? A właściwie, co każe im zrobić Jarosław Kaczyński?

Prezes PiS wydał werdykt jeszcze przed jego otwarciem: muzeum musi przedstawiać bardziej polski punkt widzenia. Nie bardzo wiadomo, o co prezesowi chodzi, i on chyba też sam nie wie, bo jak może wiedzieć, skoro nie poświęcił czasu, by na własne oczy się przekonać, jakie wrażenie robi budowana latami ekspozycja.

A zapewniam, że robi ogromne. To wystawa kompletna, w której nasz kraj ma jak najbardziej zachowane swoje ważne miejsce w historii XX w. Wszystko nazwane jest po imieniu. To Niemcy, a nie jacyś naziści, są odpowiedzialne za wybuch wojny. To Polska jako jedyna tak długo opierała się agresji. To Polska nie kolaborowała, to Polska stworzyła największe na świecie państwo podziemne. Jest o Westerplatte, jest o Janie Karskim i niechęci Zachodu, który nie chciał uwierzyć w istnienie obozów zagłady. Są fantastyczne zabiegi formalne. Niewielka sala z prototypem Enigmy – znów Polacy – na której ścianach można odcyfrowywać treść zaszyfrowanych depesz. Jest też sala, w której opowiedziano historię odpowiedzialności: po jasnej (dosłownie) stronie proces norymberski, po ciemnej – historie tych, którym pozwolono uciec.

Ale tu przecież nie chodzi o muzeum, tylko o to, że na jego czele stoi wybitny historyk powołany jeszcze przez… Ano właśnie. Donalda Tuska. A więc próżne są dyskusje o ekspozycji. Jest zła z założenia, bo maczał w tym ręce „on”. Minister Gliński chciał się wykazać w wojnie przeciwko Tuskowi, a że nie miał za dużo możliwości, więc skupił się na niszczeniu tego, co, jak można przypuszczać, dla gdańszczanina jest szczególnie drogie.

To może wyjaśniać blitzkrieg. Parę godzin po decyzji sądu, który się zgodził na połączenie placówki z Muzeum Westerplatte, operacja została dokonana, stary dyrektor odwołany, a nowy już czekał w blokach startowych. Wyrzucenie Pawła Machcewicza z godziny na godzinę, bez kompletnie żadnych podstaw, bez żadnych konkretnych powodów, poza chęcią przejęcia placówki, to działanie bolszewickie.

Co zrobi nowy dyrektor? Sądząc po aroganckich wypowiedziach, będzie chciał je zmienić, a ponieważ muzeum jest objęte prawami autorskimi, najprawdopodobniej będzie mógł zrobić tylko jedno: zniszczyć to, co do tej pory stworzono. Pozostaje nadzieja, że nowy dyrektor zobaczył lub zobaczy wystawę i jednak opowie się po stronie kultury, a nie politycznych korzyści.

Zobacz: „Teraz musimy bronić wystawy” – Bogdan Borusewicz o zmianach w muzeum II wojny światowej

 

wyborcza.pl

Sfabrykowane fakty, alternatywna rzeczywistość – o teoriach spiskowych ▶️

Bartłomiej Misiewicz dostał pracę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej

Maciej Bednarek, Michał Wilgocki, 10 kwietnia 2017

Bartłomiej Misiewicz

Bartłomiej Misiewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

„Rzeczpospolita” ustaliła, że Bartłomiej Misiewicz, były rzecznik prasowy ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, będzie pełnomocnikiem zarządu do spraw komunikacji w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.

Dziennik podaje, że decyzja zapadła w poniedziałek na posiedzeniu zarządu państwowej spółki. Tę informację miał potwierdzić wieczorem Łukasz Prus, rzecznik spółki. To oznacza powrót Misiewicza do PGZ.

Braki w wykształceniu

Po uformowaniu się rządu Beaty Szydło Misiewicz został rzecznikiem prasowym i szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza. Minister obrony narodowej odznaczył go Złotym Medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”. Antoni Macierewicz tłumaczył, że to wyróżnienie za lata pracy przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej.

W ubiegłym roku Misiewicz zasiadał też w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, mimo braku odpowiedniego wykształcenia. Przy okazji wyszło na jaw, że poza wykształceniem brakuje mu także specjalnego kursu dla członków rad nadzorczych. Jak się później okazało, pod koniec sierpnia specjalnie „pod niego” zmieniono statut PGZ, wykreślając z niego wymogi, których Misiewicz nie spełniał.

Analiza dezinformacji

Kiedy o jego sprawie zrobiło się głośno, a Nowoczesna rozpoczęła akcję „Misiewicze”, rzecznik MON zrezygnował z członkostwa w radach nadzorczych i poprosił Macierewicza o zawieszenie w funkcjach. Minister prośbę przyjął. Ale po krótkim czasie Misiewicz wrócił do MON, by zajmować się „analizą dezinformacji medialnych”.

Po tym gdy w styczniu „Fakt” opisał udział Misiewicza na zabawie w klubie studenckim w Białymstoku, odsunięto go również od pracy w resorcie obrony. Formalnie poszedł na urlop. Niedawno rzeczniczką MON została major Anna Pęzioł-Wójtowicz.

 

wyborcza.pl

padło też potwierdzenie, że byli na 20metrach: 80m poniżej podjęcia decyzji o odejściu?

 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

23:48

Kończymy naszą relację na żywo. Dziękujemy za uwagę.

23:45

Ostatnie pytanie: – Czy są jakiekolwiek informacje od świadków, które wskazywałyby na głośny wybuch?

Odpowiedź: – Było to badane przez panią Anitę Gargas. Są świadkowie błysku i wybuchu, to jest kilkanaście osób. Mamy zeznania pilota Artura Wosztyla, który widział.

23:39

Komisja mówi o tym, że bardzo ważny będzie dostęp do wraku, ponieważ do tej pory pracowała na modelu wirtualnym.

– Nie powinniśmy zamykać prac komisji, dopóki nie dotrzemy do wraku.

23:21

Pytanie: – Jakie wnioski płyną z przeprowadzanych ekshumacji?

Odpowiedź: – To prokuratura prowadzi badania i to pytanie do niej. We wszystkich ekshumacjach uczestniczy przedstawiciel podkomisji.

23:14

Pytanie: – Czy członkowie komisji byli w Smoleńsku?

Odpowiedź: – Nie mieliśmy możliwości. Zdajecie sobie też państwo sprawę, że miejsce katastrofy zostało całkowicie zmienione, zostały tam zbudowane jakieś budynki. Będziemy odtwarzać katastrofę na podstawie zdjęć.

Prof. Nowaczyk: – To jest zarzut, który pojawia się często ze strony doktora Laska i komisji Millera. Najważniejsza jest dokumentacja zaraz po katastrofie. Komisja Millera zjawiła się tam 11 kwietnia. Zrobiono tam głównie zdjęcia pamiątkowe.

23:11

Kolejne pytanie: – Czy wybuchy zostały zarejestrowane na czarnych skrzynkach?

Odpowiedź: – Nie. Wybuchy były szybsze niż dźwięk.

23:10

Kolejne pytanie: – Dlaczego okna samolotu nie zostały uszkodzone podczas wybuchu?

Odpowiedź: – Okna są na uszczelkach, wypadają z samolotu, kiedy rama ulegnie zniekształceniu. To są dwa różne zjawiska.

23:04

Kolejne pytanie: – Czy wybuch bomby termobarycznej zostawia ślady na ciałach ofiar?

Odpowiedź: – Oczywiście odnajdujemy ślady takiego wybuchu, badając odpowiednio tkanki. Tylko nie są to zbyt charakterystyczne obrażenia, dlatego opiniowanie w takich sytuacjach jest takie, że jeśli wiemy, że do wybuchu doszło, możemy potwierdzić, że obrażenia odpowiadają wybuchowi. Ale nie w drugą stronę.

Jednakże gdyby autopsje były przeprowadzone wcześniej, na tkankach miękkich, byłyby do wykrycia.

22:56

– Skoro doszło do wybuchu, dlaczego rejestratory nie zarejestrowały zmiany ciśnienia?

Odpowiedź: Prawdopodobnie nie zdążyły.

22:51

Zaczęła się konferencja z udziałem zespołu dr Berczyńskiego. Jeden z internautów pyta, czy do zrobienia bomby termobarycznej można użyć trotylu.

– Moim zdaniem nie – odpowiada Berczyński. Jeden z członków komisji dopowiada, że trotyl może być stosowany, ale zalecane są inne materiały.

22:26

Dr Wacław Berczyński jest gościem TVP Info:

– To, co pokazaliśmy, mogło się wydarzyć w Smoleńsku. Natomiast nie możemy powiedzieć z całą pewnością, że tak było. Ale prawie na pewno warunkiem koniecznym tego, co stało się w Smoleńsku, była eksplozja.

http://wyborcza.pl/relacje/14,126862,21618656.html#BoxGWImg

%d blogerów lubi to: