, 8 MAJA 2017

Absurdalny wykręt fundacji o. Rydzyka. Nie ujawnią wpływów z budżetu państwa, bo pytający mogą być szpiegami

Fundacja Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka prawie od roku odmawia udostępnienia informacji o środkach, które dostaje od państwa z budżetu. W końcu odpowiedziała, że odpowiedzi nie udzieli, bo domagająca się jej Sieć Obywatelska Watchdog Polska jest powiązana z „podmiotami zagranicznymi o nie w pełni transparentnej proweniencji”

Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska od czerwca 2016 roku już trzy razy wysłało wnioski o udostępnienie informacji publicznej do Lux Veritatis i Naszej Przyszłości, fundacji założonych przez o. Tadeusza Rydzyka.

Za każdym razem Sieć domagała się tego samego:

  • wskazania przedsięwzięć prowadzonych od 2008 roku, w których korzystano ze środków publicznych,
  • wskazania podmiotów przekazujących środki publiczne wraz z datami umów – także od 2008 roku,
  • podania wykazu wydatków tych środków (celu, kwoty, daty, kontrahentów) – od 1 stycznia 2016 roku.

Do tej pory Watchdog nie doczekał się udostępnienia informacji, choć ustawa daje maksymalnie dwa tygodnie na odpowiedź. Za pierwszym razem kiedy Watchdog złożył skargę do sądu, fundacje tłumaczyły, że nie dotarły do nich maile z wnioskami. Sąd im uwierzył.

Za drugim razem, gdy Watchdog wysłał wnioski pocztą, fundacje przekonywały, że obowiązek udostępniania informacji publicznej ich nie dotyczy. W przypadku Naszej Przyszłości sąd nie zgodził się z taką wykładnią i zobowiązał fundację do udostępnienia informacji. Sprawa Lux Veritatis czeka na rozstrzygnięcie.

Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą (art. 4 ust. 1 pkt 5) wszystkie podmioty, które dysponują środkami publicznymi, są zobowiązane do udzielenia informacji o ich wysokości czy sposobie wykorzystania.


Przeczytaj też:

Fundacje o. Rydzyka ukrywają wpływy z budżetu. Watchdog zawiadomił prokuraturę

DANIEL FLIS  1 KWIETNIA 2017


Mimo wyroku żadna z fundacji odpowiedzi nie udzieliła, więc 12 kwietnia 2017 roku Watchdog wysłał wnioski o udostępnienie informacji po raz trzeci. Fundacje znalazły kolejną wymówkę od udzielenia odpowiedzi:

„Zważywszy na terytorialny zasięg, a także powiązania Wnioskodawcy z podmiotami zagranicznymi o nie w pełni transparentnej proweniencji, uprzejmie informujemy, że merytoryczne rozpatrzenie wniosku (…) nie będzie możliwe do czasu wcześniejszego podania przez Wnioskodawcę (organizację pozarządową) podstawy normatywnej do występowania do Fundacji Lux Veritatis/Nasza Przyszłość (…), czyli także o statusie organizacji pozarządowej (…)”.

Każdy ma prawo do informacji

„Zastrzeżenia co do zasięgu terytorialnego, skali i powiązań międzynarodowych są absurdalne – mówi OKO.press Bartosz Wilk z Sieci, prawnik specjalizujący się w prawie do informacji publicznej. – Nie ma podstaw też żądanie wskazania podstawy prawnej. Można przypuszczać, że taka odpowiedź ma sprawiać pozory realizacji naszego wniosku, a de facto wydłużyć postępowanie” – domyśla się.

Na swoim profilu facebookowym Watchdog skomentował pismo od fundacji tak: „Czyżby Watchdog był agentem obcego wywiadu?”

Być może inspiracją dla pełnomocniczki fundacji o. Rydzyka była działalność Bartłomieja Misiewicza. Gdy OKO.press domagało się od Ministerstwa Obrony Narodowej udostępnienia informacji publicznej związanej z odszkodowaniami dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, we wrześniu 2016 roku dostaliśmy odpowiedź od ówczesnego rzecznika MON:

„Jesteśmy w trakcie sprawdzania statusu prawnego Państwa instytucji. Do momentu uzyskania wiążącej opinii prawnej, nie możemy udzielić Państwu odpowiedzi”.

Tymczasem ustawa o dostępie do informacji publicznej nie przewiduje żadnych ograniczeń ze względu status czy rodzaj działalności wnioskodawców. Wręcz przeciwnie: wprost mówi (art. 2), że prawo do informacji publicznej przysługuje każdemu, a od wnioskodawcy nie wolno żądać wykazania, że może z niego skorzystać.


Przeczytaj też:

Sąd: Kuchcińskiemu grożą trzy lata, bo nie wpuścił Czarnego Protestu. Prokuratura musi wszcząć śledztwo

DANIEL FLIS  24 LUTEGO 2017


Kalendarium długiej drogi do prawdy

Sieć Obywatelska Watchdog Polska zmaga się z fundacjami o. Rydzyka od 7 czerwca 2016 roku. Dwukrotnie złożyła na nie skargi (trzecią złoży wkrótce) oraz zawiadomienie do prokuratury.

7 czerwca 2016 roku Watchdog wysłał mailem wnioski o udostępnienie informacji publicznej. W wyznaczonym przez ustawę terminie dwóch tygodni nie dostał żadnej odpowiedzi.

20 lipca Watchdog złożył do WSA w Warszawie skargę na bezczynność obu fundacji.

3 listopada Watchdog wysłał wnioski ponownie, tym razem tradycyjną pocztą. Znów bez żadnej odpowiedzi.

23 listopada sąd odrzucił skargę w sprawie Lux Veritatis, dając wiarę fundacji, że mail do niej nie dotarł.

19 grudnia Watchdog złożył kolejne skargi na bezczynność obu fundacji. Fundacje złożyły wnioski o ich odrzucenie, argumentując, że obowiązek udzielania informacji publicznej ich nie dotyczy.

25 stycznia 2017 roku WSA w Warszawie uznał skargę na Naszą Przyszłość i zobowiązał fundację do rozpatrzenia wniosku w ciągu dwóch tygodni. Fundacja nie zastosowała się do wyroku. Skargi na Lux Veritatis jeszcze nie rozpatrzył.

Także 25 stycznia Watchdog złożył do prokuratury rejonowej Warszawa-Wola zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez obie fundacje.

24 kwietnia prokuratura rejonowa Warszawa-Wola odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie nieudostępnienia informacji publicznej. W uzasadnieniu stwierdzono, że o odpowiedzialności karnej można mówić tylko wtedy, gdyby zarząd fundacji nie udostępniał informacji umyślne, a w tym wypadku tak nie było.

Watchdog złożył zażalenie na decyzję prokuratury. Sąd rejonowy Warszawa-Wola zajmie się nim na rozprawie 24 maja.

Państwowe dzieła o. Rydzyka

O wsparciu dla “dzieł” o. Tadeusza Rydzyka z budżetu państwa pisaliśmy już wielokrotnie. Oto lista znanych już dotacji od jesieni 2015 roku:

OKO.press

PONIEDZIAŁEK, 8 MAJA 2017, 15:52

Szydło: Sygnały, które płyną z różnych części Europy, podważające ideę wspólnego rynku, są niepokojące

Jak mówiła premier Beata Szydło w Tallinie, na wspólnej konferencji premierów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii

„Estonia, Litwa i Łotwa są bliskimi partnerami Polski w regionie Bałtyku. mamy wiele zbieżnych interesów, wspólnie realizujemy projekty energetyczne i infrastrukturalne. Współpracując na forach międzynarodowych, nasze kraje aktywnie uczestniczą w rozwiązywaniu problemów w regionie i na świecie. Dalsza intensyfikacja naszych relacji, zarówno w wymiarze dwustronnym, jak i wielostronnym nabiera szczególnego znaczenia wobec złożonej i niepewnej sytuacji bezpieczeństwa w tej części Europy. Polska od lat angażuje się w zapewnienie bezpieczeństwa państw bałtyckich. Od 1 maja polski kontynent Orlik po raz siódmy bierze udział w ochronie przestrzeni powietrznej Estoni, Litwy i Łotwy w ramach NATO-owskiej misji Baltic Air Policing. Nasi żołnierze uczestniczą w ćwiczeń i manewrach organizowanych na terytorium państw bałtyckich. Nie ustajemy w wysiłkach na rzecz wzmocnienia obecności NATO w regionie Bałtyku. Aktywnie włączamy się również w projekty wzmacniające bezpieczeństwo energetyczne naszych państw, w szerszym wymiarze także całego regionu i UE. Kontynuujemy realizację przedsięwzięć infrastrukturalnych, takich jak Rail Baltica i Via Baltica. Mam nadzieję na wykorzystanie możliwości ubiegania się o środki finansowe UE na realizację zadań zaplanowanych w ramach tych projektów”

Jak dodała:

„Podczas dzisiejszego spotkania mieliśmy też dobrą okazje do porozmawiania o przyszłości UE, o sprawach Europy, które od wielu miesięcy absorbują państwa członkowskie. Przed nami Brexit, ważne rozmowy o tym, jak ułożyć przyszłe stosunki relacje między UE a Wielką Brytanią. Zgodziliśmy się, że kluczem w tych rozmowach musi być jedność i spójność UE. To podstawa do tego, abyśmy mogli mówić o przyszłości Europy. Europa zjednoczona, spójna będzie Europa silniejszą i tego chcą wszystkie cztery państwa obecne na dzisiejszym spotkaniu. Kreślenie nowych podziałów tylko osłabia Europę i nie stanowi recepty na obecny kryzys. W trakcie rozmów podkreśliłam znaczenie jednolitego rynku UE, będącego najbardziej wymiernym instrumentem europejskiej integracji, przynoszącym zauważalne korzyści zarówno obywatelom, jak i przedsiębiorcom. Z punktu widzenia Polski to jeden z poważniejszych problemów, które rysuje się na horyzoncie UE. Sygnały, które płyną z różnych części Europy, podważające ideę wspólnego rynku, są niepokojące i musimy bardzo mocno stawiać tezę i bronić tego, co stało się fundamentem UE – jednolity rynek jest przyszłością UE i ta świadomość w państwach członkowskich musi być mocno podkreślana. Zgodziliśmy się co do tego, że w rozmowach o przyszłości UE niezwykle ważna będzie kwestia dot. jednolitego rynku. Liczymy na konstruktywną współpracę z estońska prezydencję w UE”

15:22

Waszczykowski: Nowy ambasador Polski we Francji w ciągu kilku, kilkunastu tygodni

Nowy ambasador Polski we Francji będzie w Paryżu w ciągu kilku, kilkunastu tygodni – stwierdził Witold Waszczykowski na konferencji z szefem MSZ Portugalii. Jak dodał, kandydat na to stanowisko ma już wszystkie zgody i czeka go jeszcze spotkanie z komisją sejmową. Szef MSZ zapowiedział, że nowy ambasador będzie w czerwcu, najdalej w lipcu.

15:20

Waszczykowski: Oczekujemy, że prezydent Francji odejdzie już od retoryki wyborczej

Oczekujemy przede wszystkim, że odejdzie już prezydent Francji od retoryki wyborczej, która – rozumiem – była na użytek wewnętrzny i niesłusznie w tej retoryce wewnętrznej posługiwał się przykładami polskimi. Uważamy, że to było zagranie conajmniej niezręczne i ta retoryka wraz z wyborem prezydenta Macrona się skończyła – stwierdził Witold Waszczykowski na konferencji z szefem MSZ Portugalii. Jak dodał:

„Zakładamy, że w czasie wizyty w Polsce – chociaż mamy świadomość, że niekoniecznie musi być to pierwszy kraj, który odwiedzi – wyjaśni też, niekoniecznie publicznie, ale przynajmniej bądź w rozmowie z prezydentem lub premier, swoje podejście do niektórych reform w UE. Bo gdyby one zostały wprowadzone, to nasze interesy gospodarcze w UE bardzo by ucierpiały. Tutaj liczymy od retoryki kampanijnej i na przystąpienie do poważnych rozmów, jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji, jaka jest UE”

15:14

Waszczykowski: Mamy nadzieję, że prezydent Macron podejmie rozmowy z Polską, aby wspólnie rozwiązywać problemy europejskie

Mogę powtórzyć za depeszami gratulacyjnymi, które zostały przesłane do prezydenta Macrona przez prezydenta i premier Polski, iż cieszymy się tego wyboru, respektujemy go, gratulujemy zwycięstwa. Mamy nadzieję, że prezydent Macron odwiedzi Polskę, podejmie rozmowy z Polską, aby wspólnie rozwiązywać problemy europejskie, które przed nami stoją, stworzone przez Brexit, pewien problem sposób rozwoju UE. Nasze interesy w Europie są mocno i jasno zdefiniowane. Będziemy ich bronić i wyjaśniać każdym władzom w innym kraju UE, na czym te interesy polegają i jak je chcemy re

300polityka.pl

PONIEDZIAŁEK, 8 MAJA 2017

STAN GRY: Szułdrzyński: Problem PiS z Tuskiem, Szefernaker: Pośpiech z referendum grozi zabetonowaniem systemu, Lichocka o marszu do galerii handlowych

28 LAT TEMU ukazało się pierwsze wydanie Gazety Wyborczej.

300LIVE: Schetyna o tonięciu PiS, Szefernaker o Polakach uśmiechniętych po raz pierwszy na wakacjach, Trzaskowski o swoim kandydowaniu w Warszawie, polityczny plan poniedziałkuhttp://300polityka.pl/live/2017/05/08/

500+ TO SUKCES PIS – Marek Belka w rozmowie z DGP: “Myślę, że 500 plus to największy sukces ekonomiczny, społeczny i polityczny PiS. Oczywiście nie mogę nie zauważyć tego, że finansowanie długoterminowe tego programu stoi pod znakiem zapytania. Ale dziś nic złego się nie dzieje. Nie przesadzałbym też z wpływem 500 plus na popyt konsumpcyjny. On na pewno jest, ale to jest jednorazowy strzał, bo przecież od kwietnia nie mamy tego efektu. Oczywiście on się będzie jeszcze jakoś rozlewał. Natomiast wiem, jak olbrzymie są związki polityki i życia społecznego. W tym względzie program „Rodzina 500 plus” niewątpliwie zmniejszył obszary biedy w Polsce. Mówi się o tym, że szczególnie to widać w rodzinach wielodzietnych, które były największym rezerwuarem nędzy. To zniknęło. Dla części ludzi te kilkaset złotych miesięcznie to znacząca suma. Dzisiaj ekonomista nie powinien ignorować takich spraw. A jeśli to robi, to potem znajdujemy się w takiej sytuacji jak w 2015 r., kiedy wydawało nam się – chyba niesłusznie – że polskie społeczeństwo odrzuciło sukcesy transformacji. Ja nie zgadzam się z taką tezą. Uważam, że to była taka żółta kartka, jeśli chodzi o sposób rządzenia”. http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/549104,kaczynski-pis-polityka-brexit-gospodarka-sondaz-trump.html

REFERENDUM TO PRÓBA WYTYCZENIA POLA SPORU, NA KTÓRYM DUDA WYGRA Z TUSKIEM – analizuje Grzegorz Osiecki w DGP: “Referendalna inicjatywa prezydenta to krok do politycznej odrębności i próba wytyczenia pola sporu, na którym będzie miał przewagę w wyborach prezydenckich, w których zapewne zmierzy się z Donaldem Tuskiem”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/549103,duda-tusk-referendum-konstytucja-pis-polityka-sondaz.html

PAWEŁ SZEFERNAKER NA PYTANIE KIEDY POWINNO SIĘ ODBYĆ REFERENDUM ZAPROPONOWANE PRZEZ DUDĘ – mówi w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w RZ: “Jak będzie realna szansa na zmianę umacniającej postkomunistyczny układ konstytucji. Pośpiech i źle przeprowadzona kampania informacyjna grożą zabetonowaniem obecnego systemu na lata”.

NOMINACJA ŁAPIŃSKIEGO TO NADZIEJA NA KOMUNIKACYJNĄ SPÓJNOŚĆ – mówi Szefernaker w rozmowie z RZ: “Polacy zagłosowali na PiS oraz naszego kandydata na prezydenta, bo chcieli zgody i porozumienia na rzecz realizacji konkretnego programu. Dla mnie nominacja dla Krzysztofa Łapińskiego to nadzieja, że spójna polityka komunikacyjna całego naszego środowiska, którą w profesjonalny sposób udało się prowadzić podczas obu kampanii, będzie kontynuowana”.

SCHETYNA MOBILIZUJE SŁABIEJ NIŻ KIJOWSKI – Szefernaker mówi Nizinkiewiczowi: “Grzegorz Schetyna, nawet według mało obiektywnych źródeł warszawskiego ratusza, zmobilizował mniej ludzi niż rok temu Mateusz Kijowski. Okazuje się, że umacniająca się w opozycji PO nie sumuje całego poparcia, które miały KOD i Nowoczesna. http://www.rp.pl/Prawo-i-Sprawiedliwosc/305079948-Pawel-Szefernaker-Grzegorz-Schetyna-mobilizuje-slabiej-niz-KOD.html

POLITYCZNY KAPISZON PLATFORMY – jedynka GPC. http://gpcodziennie.pl/63753-politycznykapiszonplatformy.html

Z DEMONSTRACJI URWALI SIĘ DO GALERII HANDLOWYCHJoanna Lichocka w GPC: “Ludzie przyjechali za darmo autokarami do Warszawy i natychmiast, jak tylko mogli, urwali się do galerii handlowych. To dlatego Big Cyc grał już dla garstki słuchających. Żadnej spontanicznej emocji, gorącego zaangażowania – ot, rutyna partyjnej aktywności. Nic dziwnego, domaganie się wolności w kraju wolnym i demokratycznym, gdy nikt spośród manifestujących nie odczuł żadnego ograniczania swoich swobód, było cokolwiek przestrzelone”. http://gpcodziennie.pl/63758-parawgwizdek.html

GORZEJ GDY ZWYKŁĄ WALKĘ POLITYCZNĄ TŁUMACZY SIĘ OBRONĄ RZEKOMO ZAGROŻONEJ WOLNOŚCI – Wojciech Mucha w GPC: “Z sobotniego marszu zapamiętamy więc dwie rzeczy – postępującą niewydolność intelektualną opozycji i jednoczesną dominację w tej magmie partii Grzegorza Schetyny. Gdzie tu jednak wolność, tak rzekomo zagrożona? Chyba istotnie jest tak, jak w programie „Gość Wiadomości” powiedział Bronisław Wildstein. Nie ma nic złego w maszerowaniu. Gorzej, jeśli zwykłą walkę polityczną tłumaczy się rzekomą obroną rzekomo zagrożonej wolności”. http://gpcodziennie.pl/63734-schetynakontratakuje.html

DUDA ZACZYNA KAMPANIĘ – Magdalena Rubaj w Fakcie: “Prezydent zaczął tracić cierpliwość. Zwłaszcza, że sondaże zaczęły pokazywać, że gdyby teraz doszło do wyborów, Duda przegrałby z Donaldem Tuskiem (60 l.). Do tego doszły sygnały z centrali PiS przy Nowogrodzkiej, że partia może nie udzielić wsparcia prezydentowi w kolejnej kampanii. Pogarszały się też relacje z mediami. A Duda pamięta, że to m.in. dzięki nim udało się wygrać wybory dwa lata temu. Dla prezydenta wybranego na pierwszą kadencję kampania przed reelekcją trwa pięć lat, dwa pierwsze i to nie najlepsze – Duda ma już za sobą”.

MAGIEROWSKIEMU TRZEBA COŚ ZNALEŹĆ, ŻEBY NIE CHODZIŁ JAK MARCINKIEWICZ – dalej Fakt: “Co teraz będzie z Magierowskim? – Poszedł na zaległy urlop – mówi nam informator z Pałacu. – Trzeba będzie mu jednak coś znaleźć, bo przy jego rozbuchanym „ego” może zacząć chodzić do mediów i stać kolejnym tzw. Marcinkiewiczem – dodaje”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/oto-kulisy-zmian-w-palacu-prezydenckim/99yv008

KOLEJNA PO-PISOWA PRÓBA SIŁ – Fakt o demonstracji i odpowiedzi Kaczyńskiego.

U KACZYŃSKIEGO ROZMAWIANO O PUŁAPCE Z PRZESŁUCHANIEM TUSKA WS AMBER GOLD – Michał Szułdrzyński w RZ: “Komisję ds. Amber Gold stworzono dla celów politycznych. Partia rządząca znalazła się jednak w kłopocie, bo przesłuchanie Donalda Tuska umocni jego pozycję. Widząc, jak działania przeciw Donaldowi Tuskowi przełożyły się na popularność Platformy Obywatelskiej, władze PiS zaczęły się zastanawiać, czy nie przestać grillować szefa Rady Europejskiej. Jak wynika z naszych informacji, niedawno rozmawiano na ten temat w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej”. http://www.rp.pl/Analizy/305079955-Michal-Szuldrzynski-o-komisji-ds-Amber-Gold-PiS-w-pulapce-na-wlasne-zyczenie.html

SCHETYNA PRZECZEKAŁ TRUDNY MOMENT I DZIŚ ROZDAJE KARTY – Michał Wilgocki w GW: “PO po wyborczej klęsce i sondażowym spadku opanowała kryzys. W tym samym czasie z turbulencjami nie poradziły sobie ani Nowoczesna, ani Komitet Obrony Demokracji. Schetyna, wiedząc, że do wyborów jeszcze mnóstwo czasu, przeczekał trudny moment i dziś to on rozdaje karty”.

ALTERNATYWĄ DLA NOWOCZESNEJ JEDNOKADENCYJNOŚĆ PALIKOTA – dalej Wilgocki w GW: “ Schetyna wie, że zarówno KOD, jak i Nowoczesna są pod ścianą i jeżeli zgodzą się na koalicję, a z wypowiedzi liderów można wnioskować, że tak będzie, odbędzie się to na warunkach PO. Dla Nowoczesnej alternatywą jest rozpaczliwa walka o to, by nie podzieliła losu jednokadencyjnego Ruchu Palikota. Dla KOD-u – przekształcenie się po wyborach w jednego z wielu watchdogów polskiej sceny. Dla członków organizacji, którzy jeszcze niedawno byli wiodącą opozycyjną siłą uliczną, może się to okazać pigułką nie do przełknięcia”. http://wyborcza.pl/7,75968,21777678,marsz-wolnosci-przed-maratonem.html

IM SZYBCIEJ PO SIĘ WSPINA, TYM MNIEJSZA NADZIEJA, ŻE ZOZUMIE – JACEK ŻAKOWSKI w GW: “Ciemna strona sukcesu Schetyny jest taka, że politycy, którzy zbyt łatwo odzyskują poparcie, raczej tracą, niż zyskują, skłonność do namysłu nad wcześniejszą porażką. Im bardziej i szybciej PO się wspina, tym mniejsza nadzieja, że zrozumie, dlaczego tylu Polaków jest tak bezbronnych wobec porywów politycznego szaleństwa – i jakiego kształtu polskiej wolności trzeba, by ono nie wracało. Ten brak tworzy nad opozycją sondażowy sufit. A na przyszłość zwiększa ryzyko recydywy”. http://wyborcza.pl/7,75968,21774755,w-sobote-szlismy-po-wolnosc-ale-po-jaka.html

JEŻELI O JAKĄ WOLNOŚĆ TRZEBA WALCZYĆ TO OD DUOPOLU PO-PIS – Tomasz Walczak w SE: “Wszyscy byśmy sobie jednak życzyli, żeby opozycja zaproponowała coś więcej niż tylko to, że nie jest PiS. Bez przewartościowania swojej polityki PO, odzyskując władzę, znów wejdzie w swoje stare buty, w które po wygranej wszedł też PiS – butnej, aroganckiej władzy, która dba przede wszystkim o siebie. PiS z kolei znów będzie krzyczał, że nie ma w Polsce demokracji. Jeśli więc o jakąś wolność trzeba w Polsce walczyć, to o wolność od duopolu PO-PiS, który sprawia, że polska polityka jest jałowa niczym najgorszy ugór”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/ojczyzne-wolna-racz-nam-wrocic-panie_989969.html

OPOZYCJA NIE MA PROGRAMU – prof. Elżbieta Mączyńska w SE: “Walka polityczna koncentruje się na walce o władzę, co wczoraj powiedziano otwarcie na Marszu Wolności. Problemem opozycji jest dziś to, że nie mają programu gospodarczego. Przedstawiają więc głównie takie hasła… Słyszał pan może o ich programie?” http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/opozycja-nie-ma-programu-gospodarczego-to-jej-problem_989984.html

GDYBY CHCIAŁ BRONIĆ POKRZYWDZONYCH TO WYSTĄPIŁBY Z INICJATYWAMI WS PRAW PRACOWNICZYCH W SIECIACH HANDLOWYCH – Kazimierz Michał Ujazdowski w rozmowie z GW: “Gdyby prezydent chciał rzeczywiście bronić pokrzywdzonych, mógłby wystąpić z inicjatywami ustawodawczymi np. w sprawie przestrzegania praw pracowniczych w wielkich sieciach handlowych. Nie odnotowałem takich inicjatyw. (…) powinien wyjść z własnym projektem konstytucji. Poza Sejmem i Senatem prezydent ma inicjatywę konstytucyjną”. http://wyborcza.pl/7,75398,21777668,referendum-konstytucyjne-to-iluzja-wladzy-suwerena.html

WIELKA KARIERA SZOFERÓW RZĄDOWYCH LIMUZYN – SE: “Okazuje się, że politycy rządzącej partii nie zapominają o szoferach, którzy w przeszłości wozili bliskie im osoby. Dzięki temu Tomasz Kędzierski (41 l.), który był kierowcą Jadwigi Kaczyńskiej (87 l.), na stanowisku wiceszefa BOR zarabia 15 tys. zł. Z kolei Cezariusz Lesisz (58 l.), który był osobistym kierowcą Kornela Morawieckiego (76 l.), został szefem gabinetu politycznego wicepremiera Mateusza Morawieckiego (49 l.) z pensją 14 tys. zł”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/wielka-kariera-szoferow_989825.html

ŻONA I DZIECI KWIATKOWSKIEGO STRACĄ DOM – Fakt o rozwodzie prezesa NIK: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kulisy-rozwodu-prezesa-nik-krzysztofa-kwiatkowskiego-zona-i-dzieci-straca-dom/vxlhzc7

JESTEŚMY RAZEM Z RYSZARDEM – posłanka Schmidt na jedynce SE: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/jestesmy-razem_989917.html

300polityka.pl

Rafał Zakrzewski, Gazeta Wyborcza

Każdy widział, ilu ludzi maszerowało w sobotę

08 maja 2017

Marsz Wolności w Warszawie

Marsz Wolności w Warszawie (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Po każdej manifestacji opozycji powstaje pytanie: ile osób protestowało? Tak było i po Marszu Wolności. Jak zawsze policja i media rządowe podają minimalną liczbę protestujących (tym razem 12 tys.), a warszawski ratusz wielokrotnie wyższą (tym razem 90 tys.).

We wszystkich programach publicystycznych temat wzbudził silne emocje mimo częstych zapewnień – czy to prowadzących, czy dyskutujących – że w zasadzie „to nie jest takie ważne”. Otóż moi państwo – to jest ważne!

Politycy i komentatorzy zawzięcie kłócą się o to, ilu ludzi przemaszerowało przez warszawskie ulice, bo wiedzą , że to właśnie jeden z istotnych mierników nastrojów społecznych.

Oczywiście warto do tych szacunków używać zdroworozsądkowego oka. Oko, zwłaszcza to pisowsko-rządowe, w takich przypadkach zawodzi znacznie bardziej niż oko opozycyjne. Czyżby to strach zaglądał w oczy władzy i wypaczał obraz rzeczywistości? Nerwowy sobotni komentarz posła Kaczyńskiego wskazywałby na to.

W niedzielę wiceszef MON Michał Dworczyk w „Śniadaniu w Radiu ZET” mówił: „12 tysięcy to oczywiście sporo osób, ale jeżeli odniesiemy to do wysiłku PO i całej opozycji, to frekwencja była kompromitująca. (…)Trzeba to uznać za klapę organizacyjną”.

Ze spokojem ripostował Marek Sawicki – ważny polityk PSL, który brał udział w Marszu. Powiedział, że do Warszawy w sobotę samych ludowców przyjechało około 10 tys. Zakładam, że wie, co mówi. To było przekonujące.

A jak na zimno dodamy do tego zmobilizowanych członków PO i Nowoczesnej czy nauczycieli z ZNP, to owe – tak ulubione przez władzę i TVP – 12 tys. wygląda na żart. Pamiętajmy też, że mnóstwo ludzi, którzy chodzą na te marsze, to niepartyjne pospolite ruszenie obywatelskie.

Dlatego takie pełne dezynwoltury oświadczenie jak to, które złożył w poniedziałek w TOK FM prawicowy publicysta Piotr Semka, że wedle niego na sobotnim marszu było najwyżej 15 tys., denerwuje, bo bezczelnie zaprzecza temu, co można było zobaczyć na ulicach Warszawy czy w relacjach uczciwych stacji telewizyjnych i portali.

Oczywiście te goebbelsowskie chwyty propagandowe można lekceważyć. Ale chyba lepiej jednak na nie reagować. Choćby śmiechem.

Zobacz: 70:1. Marsz Wolności w minutę

 

wyborcza.pl

„Relacje z Polską nie polepszą się. Chyba że nastąpi zmiana, ale w Warszawie”

Tomasz Setta, 08.05.2017

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron (Michel Euler (AP Photo/Michel Euler))

Choć nie dawano mu wielkich szans, Emmanuel Macron już wkrótce oficjalnie obejmie urząd prezydenta Francji. Jakie będą jego pierwsze decyzje i jak jego wygrana wpłynie na polsko-francuskie relacje, mówi w rozmowie z nami prof. Stéphane Wahnich.

Tomasz Setta, Gazeta.pl: Stało się. Emmanuel Macron, zgodnie z przewidywaniami, pokonał ostatecznie w niedzielę Marine Le Pen i wkrótce wprowadzi się do Pałacu Elizejskiego. Gdzie liderka Frontu Narodowego popełniła błąd?

Prof. Stéphane Wahnich*: – Z pewnością bardzo źle wypadła w ostatniej, decydującej debacie telewizyjnej. To była jej ostatnia szansa na przyciągnięcie wyborców. Nie zachowywała się wtedy „prezydencko”, przez co nawet część zwolenników Frontu Narodowego odwróciła się od niej. Oprócz tego, była też bardzo skupiona na przeszłości, na wytykaniu błędów obecnego prezydenta, Francoisa Hollande’a [Macron był jego ministrem – red.], zamiast na swoich przyszłych planach. Do tego doszła wielka, niedzielna mobilizacja „anty-Le Pen” w trakcie głosowania.

Pytanie co teraz, kiedy opadł już powyborczy kurz?

– Podstawowe pytanie brzmi, kogo Macron wskaże jako premiera. To będzie pierwsza decyzja nowego prezydenta. Tu w grę wchodzą trzy rozwiązania: to może być ktoś z Partii Republikańskiej lub Socjalistycznej – „wyciągnięcie” takiej osoby z którejś z tych ugrupowań może je jeszcze bardziej osłabić [ich kandydaci nie weszli do II tury – red.]. Trzecia opcja to natomiast ktoś zupełnie z poza politycznego establishmentu, choć to rozwiązanie jest akurat najmniej prawdopodobne. Niemniej, giełda nazwisk jest wciąż otwarta.

W centrum minionej kampanii była bez wątpienia Unia Europejska i stosunek do niej. Macron deklarował się jako jej wielki zwolennik, ale także orędownik reform. Jakie będą jego pierwsze kroki na tym polu?

– Swego rodzaju komunikacyjny talent Macrona polega na tym, że w jednym zdaniu potrafi on połączyć ze sobą dwie przeciwstawne koncepcje. Mówi w taki sposób, że w rezultacie każdy słyszy to, co chce usłyszeć. Stąd nie zawsze można być do końca pewnym jego zamiarów. I tak jest w tym przypadku. Wiemy jedynie, czego na pewno nie zrobi – nie wyprowadzi Francji ze strefy euro. I zmieni w jakiś sposób relacje z Berlinem, ale jak? Odpowiedź przyjdzie z czasem.

Ryzyko Frexitu, czyli wyjścia Francji z Unii Europejskiej, oddaliło się za sprawą przegranej Le Pen? Pytam, bo o takim rozwiązaniu wspominał w trakcie kampanii nawet proeuropejski Macron.

– W tym momencie Frexit nie wydaje mi się prawdopodobny. Chociaż, owszem, przesadna biurokratyzacja jest dziś jednym z przykładowych, nierozwiązanych problemów Unii Europejskiej. Dlatego jeśli chce ona poprawić swój wizerunek, musi się zwrócić ku ludziom, przeprowadzić niezbędne reformy – i to zapowiadał Macron, ale bez szczegółów. Ale Francuzi z pewnością nie chcą opuszczać strefy euro, a musieliby to zrobić, gdyby zdecydowali się na Frexit. Jednak wizja tego, co by się wtedy stało z ich pieniędzmi, jest dla nich zbyt przerażająca i nigdy na to nie pozwolą.

Niedzielna przegrana to koniec Marine Le Pen w polityce?

– Trzeba pamiętać, że jej wczorajszy wynik nie był oczywiście zwycięstwem, ale nie był też zupełną porażką. To najlepszy rezultat Frontu Narodowego w historii. Gdyby jednak uzyskała w II turze co najmniej 40 procent, można by się spodziewać, że powalczy o Pałac Elizejski jeszcze raz za kolejne 5 lat, czyli w 2022 roku. Ponieważ jednak zdobyła dużo mniej głosów, to podejrzewam, że w następnych wyborach jej partia postawi na zupełnie nowego kandydata i będzie nim najpewniej Nicolas Dupont-Aignan, którego Le Pen chciała wskazać na premiera. Te wybory pokazały, że Francuzi nie mają ani zaufania do Frontu Narodowego jako takiego, ani do rodziny Le Pen, zwłaszcza ich ekonomicznych rozwiązań. Dlatego jeśli chcą mieć szanse w następnych wyborach, muszą postawić na kogoś zupełnie nowego.

Na koniec chciałem zapytać, jak teraz ułożą się relacje pomiędzy Paryżem a Warszawą? Wielu komentatorów w Polsce twierdzi, że, nasze stosunki znacznie ochłodziły się, zwłaszcza po rezygnacji z zakupu francuskich śmigłowców bojowych. Od miesięcy nie Polska nie ma też swojego ambasadora w Paryżu.

– Moim zdaniem głównym powodem tego ochłodzenia jest ogólnie polityczna rewolucja, jaka dokonała się niedawno w Polsce, a nie sprawa Caracali. Do tego trzeba pamiętać, że Macron był ministrem w rządzie obecnego prezydenta, Francoisa Hollande’a. Dlatego uważam, że w dziedzinie stosunków zagranicznych kurs Francji nie ulegnie żadnej zasadniczej zmianie, także w relacjach z Polską, ale i np. z Rosją. Nasze wzajemne stosunki nie polepszą się, chyba że nastąpi zmiana, ale w Warszawie. To jest jedyny sposób.

*Prof. Stéphane Wahnich jest dyrektorem instytutu badania opinii publicznej SCP Communication w Paryżu oraz profesorem, wykładowcą komunikacji politycznej na Uniwersytecie Paris Est-Creteil (UPEC).

A TERAZ ZOBACZ: Macron wygrywa wybory prezydenckie. Radość na ulicach Paryża i rozczarowanie w sztabie Le Pen

 

gazeta.pl

Napisał „Odę do Jarosława Kaczyńskiego”. MSZ chce, by został ambasadorem w Kazachstanie

08.05.2017

Selim Chazbijewicz

 

Wiceszef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Robert Tyszkiewicz poinformował, że nowym ambasadorem Polski w Kazachstanie ma zostać Selim Chazbijewicz – profesor i działacz społeczności tatarskiej, który zasłynął jako autor Ody do Jarosława Kaczyńskiego.

Szef MSZ Witold Waszczykowski skierował pismo do Grzegorza Schetyny, przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych z prośbą o wyznaczenie spotkania, podczas którego posłowie zaopiniują kandydaturę na nowego ambasadora Polski w Kazachstanie. Polityk PiS poinformował, że Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym ma zostać Selim Chazbijewicz.

Chazbijewicz to politolog, pisarz i publicysta. Pracuje jako profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, był także wykładowcą Elbląskiej Uczelni Humanistyczno-Ekonomicznej. Ponadto jest członkiem Komitetu Nauk Orientalistycznych Polskiej Akademii Nauk. Był współzałożycielem oraz w latach 1999–2007 prezesem rady centralnej Związku Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej, a do 2003 imamem gminy muzułmańskiej w Gdańsku. W latach 1998–2008 pełnił funkcję współprzewodniczącego Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów.

Od 2010 roku jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Bezskutecznie startował w wyborach do Sejmu i Senatu. Chazbijewicz jest również członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jest autorem kilku tomików poetyckich, publikował także prace związane z kulturą i dziejami polskich Tatarów.

O kandydacie na polskiego ambasadora w Kazachstanie głośno stało się w połowie ubiegłego roku, kiedy to publiscysta opublikował na swoim profilu na Facebooku wiersz poświęcony prezesowi PiS. Utwór został napisany po wyborach w 2015 roku, jednak autor tłumaczył, że „nie opublikował ody od razu, bo bał się oskarżeń o lizusostwo”.

Oto pełna treść utworu autorstwa Selima Chazbijewicza:

Niby zwycięski Chrobry wzmacniasz państwo nasze,

Ty, który od nowa polską godność wskrzeszasz,

Jak orzeł ponad skałą wzlatujesz i zawsze,

To Ty masz rację, Ty na pomoc spieszysz.

Tyle dróg przejść musiałeś, wodzu nasz zwycięski,

Tyle klęsk przejść musiałeś by podnieść się z klęski,

Tyle lat musiałeś czekać by teraz już w chwale,

Rządzić Polską, by zmieniać nasz kraj stale

W kierunku mocarstwa od morza do morza,

By wszystkie narody od Bałkanów po Bałtyk

A nawet ptaki co krążą w przestworzach,

Wielbiły Polskę i wielbiły jej wodza.

O Jarosławie Wielki, władco dusz Polaków,

Który nasz naród wyprowadzisz z klęski,

Który zdobędziesz imperium Lechitów,

I znów odrodzisz Warszawę i Kraków.

Niech będzie pamięć Twego brata Lecha

Na zawsze w kraju świętego Wojciecha

Łączyć a nie dzielić naród nasz wybrany

msn.pl

Cezary Żak atakowany w sieci za udział w Marszu Wolności. „Już nie obejrzę Miodowych Lat”

Kacper Sulowski, 08 maja 2017

Cezary Żak na spotkaniu z widzami w Bydgoszczy

Cezary Żak na spotkaniu z widzami w Bydgoszczy (%Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta)

W sobotę na portalu społecznościowym Cezary Żak opublikował zdjęcie z Marszu Wolności. Hejterzy zareagowali natychmiast. Pod wpisem pojawiło się blisko 600 komentarzy. „Jest pan zerem”, „wstydzę się za pana”, „Następny się skurw…” – to tylko niektóre z nich.

W minioną sobotę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Wolności. W pochodzie organizowanym przez Platformę Obywatelską, według różnych źródeł, wzięło udział od 12 do 90 tys. ludzi. Wśród nich byli politycy, samorządowcy i mieszkańcy Warszawy.

„A ja panią szanuję za odmienne poglądy”

W marszu uczestniczył znany z telewizji, kina i scen teatralnych aktor Cezary Żak. Podczas demonstracji na portalu społecznościowym (jego profil śledzi 15 tys. ludzi) aktor opublikował zdjęcie, które opatrzył podpisem: „Byłem na Marszu Wolności, bo przyzwoitość nakazuje. Imponujące, że tyle ludzi uśmiechniętych i życzliwych sobie”.

Na odpowiedzi nie trzeba było długo czekać. Pod postem pojawiło się blisko 600 komentarzy. Oto niektóre z nich: „Wstydzę się za Pana”, „Następny dobry aktor się skur…”, „Lubiłam Pana, Miodowe Lata mój ulubiony film. Już nie będę go oglądać bo wstydzę się za Pana”, „Panie Żak zawiódł mnie pan, ja myślałam że pan jest Polakiem”, „Jest Pan zerem, jak cała reszta pseudo artystów”, „Na szczęście to durne pokolenie komuchow już wymiera”, „Jak się pan pojawi na ekranie wyłączę telewizor, moi znajomi i rodzina też”, „Panie Żak, a sądziłam, że jest pan chrześcijaninem i nie dotknął pana szatan. Szkoda pana”. Na niektóre z komentarzy aktor zdecydował się odpowiedzieć. Pod wpisem „I następny doby aktor się skur…” napisał: „Pan we mnie kamieniami, a ja w Pana chlebem”, a na komentarz od jednej z użytkowniczek: „Wstydzę się za Pana”, odpowiedział: „A ja Panią szanuję za odmienne poglądy i pozdrawiam”.

Wśród setek agresywnych komentarzy są również pozytywne, jak np. „Przyzwoity z Pana człowiek”, „Brawo i wielki szacunek dla pana. Jest pan wspaniałym aktorem, ale również wspaniałym człowiekiem” czy „Teraz jeszcze bardziej pana lubię i szanuję”.

Stuhr, Janda, Cielecka… Aktorzy pod ostrzałem hejtu

Podobna fala hejtu wylała się m.in. na Krystyne Jandę, gdy we wrześniu ubiegłego roku wezwała polskie kobiety do masowej demonstracji przeciw władzy. Na jej profilu pisano m.in. „Ty komunistyczna kur…, wypierd… z tego kraju”. W jednym z wywiadów aktorka przyznała, że zatrudnia „specjalistę od hejtu”, który codziennie rano usuwa agresywne i nienawistne komentarze z jej strony.

Z podobnymi reakcjami musiała się zmierzyć Magdalena Cielecka. Aktorka w wywiadzie dla „Newsweeka” powiedziała, że gdy wracała z demonstracji KOD, czuła się „jak żydowskie dziecko w czasie Holocaustu”. Internauci pisali na jej profilu: „Dno, jesteś nikim” czy „Bardzo ładnie się Pani starzeje. Myślała już Pani co po śmierci?”. Od kilku lat na celowniku prawicowych hejterów jest także Maciej Stuhr. Po roli w rozliczeniowym „Pokłosiu” wyzywano go od „pejsatych Żydów” i zdrajców. Kolejna fala nienawiści zalała go po poprowadzeniu ubiegłorocznej gali rozdania nagród filmowych Orły 2016. Aktor chciał wręczyć nagrodę „aktorce drugiego sortu” (zamiast drugoplanowej), mówił o „wałęsających” się aktorach i armii artystów przeklętych. Kiedy połowa Polski śmiała się z politycznych aluzji, druga połowa już pisała obraźliwe komentarze w internecie: „Zajmij się swoją karierą ty marny aktorzyno. A nie podjudzaj Polaków”. Głośny wówczas był wpis Krystyny Pawłowicz, która napisała na Twitterze: „A jak tam ze zdrowiem Tatusia Szanownego Pana Aktora? Proszę też coś zabawnego wymyślić…Te Pana koleżanki, aktorki też się na pewno pośmieją. Pani Anna Dymna też się śmiała… Śmieszne było, co…?”.

wyborcza.pl

Aluzja Macierewicza dzień po francuskich wyborach. „Nigdy nie zniżyliśmy się do kolaboracji”

Marcin Kozłowski, IAR, 08.05.2017

Antoni Macierewicz

Antoni Macierewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Polska była jedynym narodem, jedynym państwem, które nigdy nie kolaborowało ani z sowieckim, ani z niemieckim zaborcą – mówił dziś na placu Piłsudskiego szef MON Antoni Macierewicz.

W samo południe na placu Piłsudskiego w Warszawie odbyły się uroczystości upamiętniające 72. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej. Szef MON powiedział, że Polacy mieli nadzieję, że zakończenie drugiej wojny światowej będzie dniem zwycięstwa, jednak, jak dodał, rzeczywistość okazała się inna.

Szef MON podkreślił, że Polacy w czasie wojny „nie zniżyli się do kolaboracji”. – Polska była jedynym narodem, jedynym państwem, które nigdy nie kolaborowało ani z sowieckim, ani z niemieckim zaborcą, które nie stworzyło w czasie II wojny światowej rządu kolaborującego – mówił Antoni Macierewicz.

– Odwrotnie: stworzyło wielkie państwo podziemne, stworzyło wielką Armię Krajową tu w Polsce i czwartą armię sojuszniczą walczącą na wszystkich frontach ówczesnej wojny – dodał minister.

W czasie II wojny światowej z niemieckim okupantem kolaborował m.in. francuski rząd Vichy. Słowa ministra mają o tyle ważne znaczenie, że padły tuż po wyborze nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

Szef MON Antoni Macierewicz powiedział także, że świat staje wobec zagrożenia imperialistycznego ze strony Rosji. – Dzisiaj znowu Polska, Europa i świat staje wobec prób zniszczenia ładu światowego, staje wobec państwa, które uważa, że ma prawo siłą zmieniać granice, narzucać swoje rządy wszystkim innym, którzy są słabsi, dyktować Europie i światu swoją wolę – mówił minister.

Zobacz także: Andrzej Duda ogłasza, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków

gazeta.pl

PONIEDZIAŁEK, 8 MAJA 2017

„To nieprawda” – Macierewicz na pytanie, dlaczego Berczyński miał dostęp do dokumentów ws przetargu na Caracale

13:09

„To nieprawda” – Macierewicz na pytanie, dlaczego Berczyński miał dostęp do dokumentów ws przetargu na Caracale

To nieprawda. Nie miał takiego dostępu. Niech pani nie rozpowszechnia fałszywych informacji – stwierdził Antoni Macierewicz, pytany przez Fakty TVN, dlaczego Wacław Berczyński miał wgląd do dokumentów odnośnie przetargu na Caracale.

11:55

Petru: Francja to kolejny dobry sygnał, że zatrzymanie fali populizmu jest realizowane przez liberałów

Francja to kolejny bardzo dobry sygnał – po Holandii – że ta fala walki z populizmem czy zatrzymanie fali populizmu jest realizowane przez liberałów. Przypomnę, że pierwszy był Mark Rutte, dzisiaj Macron. To bardzo dobry sygnał, który pokazuje, że siły reformatorskie nie tylko mogą zatrzymać nacjonalizm i populizm, ale mogą też dać szansę Europie na wyjście z kryzysu i na odzyskanie takiej żywotności, w której Europa kiedyś słynęła – mówił Ryszard Petru w Sejmie, na debacie Nowoczesnej dot. dyplomacji. Jak dodał:

„To nie tak, że nie ma żadnych problemów. Jak zobaczymy wyniki we Francji z I tury, to bardzo niepokojące jest to, jak głosują młodzi ludzie, cały czas albo na populistów albo na populistycznych nacjonalistów. Podobnie niestety zdarzyło się ostatnio w Polsce, ale mogę powiedzieć, że dobry wiatr zmian, który idzie od zachodu jest też nadzieją, że w Polsce podobna fala może w ciągu najbliższych kilku lat doprowadzić do zmian władzy i dojścia nacjonalistycznych populistów od władzy, czyli rządów PiS”

11:10

Tomczyk: Wzywam Ziobrę, żeby w ciągu 48 godzin zajął się sprawą Berczyńskiego

Dzisiaj składamy wniosek do Zbigniewa Ziobro, dając jednocześnie polskiej prokuraturze 48 godzin na działanie tak, aby prokuratura mogła z urzędu zająć się sprawą przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez ministra Macierewicza w związku z ujawnieniem tajemnic polskiego wojska. Nie może być tak, że państwo polskie ni działa. Nie możemy nawet powiedzieć, że państwo działa teoretycznie. Wzywam ministra Ziobrę do tego, żeby w ciągu 48 godzin zajął się tą bulwersującą sprawą. W tej sprawie wszystko jest na stole – stwierdził Cezary Tomczyk na briefingu w Sejmie.

Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Panie Zbigniewie Ziobro. Proszę działać. Pani Premier @BeataSzydlo proszę działać. Panie Prezydencie @AndrzejDuda proszę działać!

09:46

Gowin: Potrzebujemy pewnego wyciszenia w relacjach polsko-francuskich i spokojnych rozmów z dala od mikrofonów

Potrzebujemy pewnego wyciszenia [w relacjach polsko-francuskich] i spokojnych rozmów, z dala od mikrofonów radiowych. Po obu stronach resztą, bo my też trochę się zacietrzewialiśmy w ostatnich miesiącach nadmiernie – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”, wyrażając nadzieję, że po wyborach we Francji możliwie szybko dojdzie do spotkań na wysokim szczeblu z polskimi politykami.

09:36

Gowin: Macron jest trochę niezapisaną kartą w europejskiej polityce

Co czuję? Zaciekawienie, bo Emmanuel Macron jest trochę niezapisaną kartą w europejskiej polityce. Jest politykiem młodym, stoi na czele nowego ruchu politycznego – mówił Jarosław Gowin w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”. Jak dodał:

„Jeżeli chodzi o sprawy zasadnicze, niewątpliwie Francja wybrała kurs na stabilizację sytuacji w UE i – co dla mnie ważniejsze – stabilizację swojej polityki dot. bezpieczeństwa, bo Marine Le Pen zapowiadała wystąpienie Francji z NATO, a to była zapowiedź, która w Polsce przechodziła trochę mniej zauważona, ale to była najbardziej niebezpieczna ze wszystkich zapowiedzi, które padły w trakcie francuskiej kampanii prezydenckiej”

08:45

Szefernaker: Niech PO pojedzie nad morze i zobaczy uśmiech Polaków, którzy pierwszy raz mogli pojechać na wakacje

– Martwi brak programu, propozycji. Mówią o uśmiechach, a w sobotę uśmiechy były wymuszone przez prowadzącego marsz- „teraz się uśmiechamy”. Polecam, żeby politycy PO w wakacje pojechali nad polskie morze i zobaczyli tam uśmiechy Polaków, mających w końcu możliwość dzięki naszym programom pojechać pierwszy raz w życiu na wakacje – mówił w Sygnałach Dnia PR1 Paweł Szefernaker.

Szefernaker: Nikt nie ucieka od referendum

– Debata o zmianach Konstytucji przed nami. Z drugiej strony, Polacy wybrali program, który jest realizowany, bo w 2011 PO nie mówiła, że podniesie wiek emerytalny, my w kampanii mówiliśmy o gimnazjach. Sytuacja referendum prezydenta Komorowskiego pokazała, że Polacy nie są przyzwyczajeni do tej formy wypowiadania się, ale nikt od referendum nie ucieka – mówił minister w KPRM w Polskim Radiu.

Mówią o wolności, a zapowiadają rozliczenia

– Mówią o wolności a jednocześnie zapowiadają rozliczenia, że tej wolności nie będzie, że będą rozliczać. Przez 8 lat nie dawali Polakom możliwości wyboru, czy Polacy chcą pracować dłużej czy krócej, kazali pracować do śmierci – mówił Szefernaker.

08:32

Szefernaker o nominacji Łapińskiego: Ta nominacja to zapowiedź lepszej współpracy

– Z Krzysztofem Łapińskim znam się od lat, współpracowaliśmy przy obu zwycięskich kampaniach i w centrali PiS. Jest osobą niezwykle pracowitą, to dobry wybór pana prezydenta. Polacy liczą na spójną politykę, wspólną realizację programu. Ta nominacja to zapowiedź lepszej współpracy – mówił Paweł Szefernaker w Sygnałach Dnia PR1.

300polityka.pl

PO: 48 godzin na zajęcie się Macierewiczem

08.05.2017

Posłowie Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński.© PAP/ Marcin Obara Posłowie Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński.

Posłowie Platformy Obywatelskiej dali prokuraturze 48 godzin, by mogła z urzędu zająć się sprawą domniemanego przekroczenia uprawnień w pełnieniu obowiązków przez szefa MON Antoniego Macierewicza. Polityce złożyli w tej sprawie wniosek do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Posłowie Cezary Tomczyk i Marcin Kierwiński na poniedziałkowym briefingu w Sejmie nawiązali do sprawy byłego już szefa podkomisji smoleńskiej dr. Wacława Berczyńskiego, który w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” powiedział, że to on „wykończył” Caracale. Przedstawiciele rządu i politycy PiS zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetowymi, które rozpoczęły się we wrześniu 2015 r. i zakończyły bez podpisania umowy w październiku 2016 r.

Tomczyk przypomniał, że w piątek grupa posłów Platformy odwiedziła siedzibę MON w Warszawie, by zapoznać się z dokumentami z postępowania na śmigłowce, w którym poprzedni rząd wskazał maszyny H225M Caracal produkcji Airbus Helicopters; do realizacji umowy nie doszło.

Po wizycie politycy PO poinformowali, że do akt związanych z postępowaniem na śmigłowce Caracal mieli dostęp: dr Wacław Berczyński, Kazimierz Nowaczyk i Bartłomiej Misiewicz – osoby, które nie zostały zweryfikowane przez polskie służby specjalne i nie miały certyfikatów bezpieczeństwa.

– Są dwie możliwości: albo MON – który uporczywie twierdzi, że pan Berczyński nie był pełnomocnikiem do spraw śmigłowców – złamał prawo w dostępie do informacji niejawnej, dostępie do tajemnicy państwowej, albo, co może bardziej prawdopodobne, pan Berczyński był pełnomocnikiem ds. śmigłowców i od samego początku MON w tej sprawie kłamie – powiedział Tomczyk.

Według niego, „w jednej i w drugiej sprawie mamy do czynienia ze złamaniem prawa”.

– Albo Berczyński był pełnomocnikiem i złamał prawo, o czym sam powiedział, że wykończył Caracale, albo nie był i złamano tajemnicę państwową. Za jedną i drugą sprawę osobiście odpowiada minister Macierewicz jako osoba nadzorująca jego pracę – podkreślił Tomczyk.

– Dzisiaj składamy wniosek do pana ministra Ziobro, dając jednocześnie polskiej prokuraturze 48 godzin na działanie, tak, aby prokuratura mogła z urzędu zająć się sprawą przekroczenia uprawnień w pełnieniu obowiązków przez ministra Macierewicza w związku z ujawnieniem tajemnic polskiego wojska – poinformował poseł PO.

– Nie może być tak, że państwo nie działa. My nawet nie możemy powiedzieć, że państwo działa teoretycznie, państwo w żaden sposób nie działa – mówił Tomczyk. – Wzywam ministra Ziobrę do tego, by w ciągu 48 godzin zajął się tą bulwersującą sprawą – dodał.

msn.pl

Macron – prezydent położony daleko na Zachód od PiS

Macron - prezydent położony daleko na Zachód od PiS

Francja miała jedyny wybór – Emmanuela Macrona, acz nam Polakom mogło się wydawać, że jest on zagrożony ze strony nacjonalistki Marine Le Pen. My, Polacy potrafimy wpadać w euforię, a jak ona jest niewłaściwa – w zbytnią ostrożność, w wycofanie. Le Pen byłaby dla Francji drugą Wandeą, tym razem zwycięską. Francja niezagrożona z zewnątrz zawsze wybierała nowoczesność, choć czasami robiła pół kroku do tyłu.

Macron jest najlepszym wyborem dla Unii Europejskiej, lepszym niż Francois Fillon, bo tylko on jeszcze mógł być brany pod uwagę jako ewentualny prezydent. Le Pen osiągnęła maksimum w tych wyborach, to nie ona jest zagrożeniem w przyszłości dla Francji i dla Unii Europejskiej – i nie jest zagrożeniem tego rodzaju nacjonalizm.

Zagrożeniem dla Francji, dla Unii Europejskiej, w tym dla Polski, jest zatrzymanie reformowania Unii Europejskiej, tynkowanie istniejącej fasady i odświeżanie barw – zbierania się w tych samych gremiach, debat nad krzywizną banana, etc.

Wokół Macrona zgromadzili się młodzi ludzie, to oni świętowali jego zwycięstwo pod Luwrem, a następnie w całej Francji. I to z nich prezydent Francji może czerpać energię, a widać, iż należy do ludzi odważnych, nie tylko prywatnie, jest twórczy i niezłomny w dobrym znaczeniu (w niedobrym znaczeniu niezłomność poznaliśmy w Polsce). Nie miał wsparcia tradycyjnych partii we Francji, więc powołał swój twór En Marche!

Nawet gdyby Macron miał zapłacić dużą cenę za swoją otwartość, nie zostanie to zmarnowane i nie skorzysta z tego Le Pen, lecz socjaliści albo gaulliści. Zagrożeniem dla przeistaczających się społeczeństw nie są one same, tylko elity. I nie jest prawdą, że elity wyrażają dążenia społeczeństw. Elity potrafią zawinąć aspiracje społeczne w fałszywe papierki i kusić takimi zatrutymi cukierkami.

Takie zagrożenie widzieliśmy we Francji, ale do niego nie doszło, gdyż nie mogło dojść w tym otwartym społeczeństwie. Taka otwarta Francja jest jednak zagrożeniem dla PiS – w tym miejscu koniecznie należy dodać językowego gluta: Polski pisowskiej.

Z kim przed wyborami spotkał się Witold Waszczykowski? O kim wyraził się, że będzie świecić oczami, gdy przyjedzie do Polski? Tym, którzy niezbyt uważnie śledzili polską politykę, odpowiadam. Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: Waszczykowski spotkał się z Le Pen, a na drugie – świecić oczami miałby jakoby Macron, tym samym Waszczykowski wyraził nadzieję, iż nie życzy sobie prezydenta Francji w Polsce.

Jeszcze bardziej znamienne jest zachowanie premier Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy. Kilka godzin potrzebne im było, aby pospieszyć z gratulacjami. Czyżby oczekiwali na inny wybór? Czyżby oczekiwali, że rękami Le Pen będą demolować Unię Europejską?

Jakich doradców politycznych ma Szydło, iż w gratulacjach dla Macrona zaprasza go do odwiedzin Polski? Premier zaprasza prezydenta? Komu się kićka, a może faktycznie Szydło nadaje się najwyżej na wójta Brzeszcz? To nie jest wpadka, pokazuje, że zaplecze Szydło tworzą jacyś trolle.

Unia Europejska jest skazana na turboładowanie, na wspólną prędkość. Nie będzie winą Macrona ani jego sojuszników z Beneluxu i Niemczech, iż do tej prędkości nie załapią się maruderzy, w tym glut – Polska pisowska.

PiS zresztą nie jest przygotowany na awans cywilizacyjny Polski, bo to są te elity, które w kolorowe papierki, w sreberka, zawinęły fałszywe wartości. PiS to świstaki naszej historii. Reformująca się Unia będzie coraz bardziej rozchodzić się z Polską pisowską, a my Polacy nieglutowscy zostaniemy wraz z nimi na peronie i będziemy tęsknie patrzeć za odjeżdżającym pendolino Unii Europejskiej.

Czy pogodzimy się z tym? Jeżeli tak, to szybko kupujmy chusteczki, będą potrzebne nam do płaczu za zaprzepaszczoną szansą. Prezydent Francji jest daleko położony na Zachód od PiS, poza ich zasięgiem.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

7 rzeczy, o których tydzień temu nie mieliśmy pojęcia

Olga Woźniak, 08 maja 2017

Układ Epsilon Eridani - wizja artysty

Układ Epsilon Eridani – wizja artysty (NASA/SOFIA/Lynette Cook)

Nauka dała nadzieję naszemu lenistwu i przejrzała nas na wylot. Zachwyciły nas odległe światy i przestraszyły kleszcze. Słowem – jak co tydzień jesteśmy nieco mądrzejsi niż siedem dni temu.

1. Ćwiczenia w pigułce. Opracowana przez naukowców pigułka „zamiast ćwiczeń” podnosi wydolność organizmu o 70 proc.
http://wyborcza.pl/7,75400,21758845,cwiczenia-w-pigulce-czyli-wez-tabletke-i-zapomnij-o-wysilku.html

Na starcie biegu The Color Run, który odbył się w sobotę nad Pogorią III, stanęło ponad 2 tysiące osób. W wielobarwnym tłumie, który przebiegł dystans 5 kilometrów, spotkać można było żyrafy, jednorożce, tęczowe kucyki, zawodników w zabawnych perukach i zwiewnych tiulowych spódniczkach. Nie brakowało maluchów w nosidełkach i specjalnych wózkach do biegania.Na starcie biegu The Color Run, który odbył się w sobotę nad Pogorią III, stanęło ponad 2 tysiące osób. W wielobarwnym tłumie, który przebiegł dystans 5 kilometrów, spotkać można było żyrafy, jednorożce, tęczowe kucyki, zawodników w zabawnych perukach i zwiewnych tiulowych spódniczkach. Nie brakowało maluchów w nosidełkach i specjalnych wózkach do biegania. DAWID CHALIMONIUK

2. NASA: Krążąca w jego centrum gwiazda Epsilon Eridani, nazywana też Ran – od nordyckiej bogini morskich otchłani – jest trochę mniejsza od naszego Słońca. Wokół niej wykluwa się właśnie system planetarny.

http://wyborcza.pl/7,75400,21762904,nasa-potwierdza-mamy-w-poblizu-uklad-sloneczny-bis-w-wieku.html

3. Moc lasera European XFEL miliardy razy przewyższa zwykłe aparaty rentgenowskie do prześwietleń ciała. Zbudowano go w Hamburgu, sześć metrów pod ziemią. Mierzy 3,4 km. Właśnie po raz pierwszy go uruchomiono.

http://wyborcza.pl/7,75400,21764790,zaswiecil-najpotezniejszy-laser-rentgenowski-na-swiecie-polska.html

Laser XFEL w HamburguLaser XFEL w Hamburgu /European XFEL

4. Stanowisko paleontologiczne w Chinach, z którego pochodzą skamieniałości prawdopodobnie najstarszych na świecie szczątków zwierząt, może ulec zagładzie – alarmują tygodniki „Nature” i „Science”.

http://wyborcza.pl/7,75400,21767533,wojna-gornikow-z-naukowcami-czyli-buldozerem-w-najstarsze-zarodki.html

5. Sposób na zrozumienie matmy? Ucz się jej całym ciałem. Dzieciaki, które ucząc się dodawania czy mnożenia, jednocześnie mogły wykonywać najróżniejsze ćwiczenia ruchowe, szybciej chłonęły wiedzę – mówią najnowsze badania przeprowadzone na pierwszakach z Kopenhagi.

http://wyborcza.pl/7,75248,21771470,matematyki-najlepiej-uczyc-sie-w-ruchu.html

6. Polscy naukowcy ostrzegają Europę, że w przyszłym roku w lasach może być wyjątkowo dużo kleszczy. Potwierdzili też ciekawy związek między liczbą żołędzi a liczebnością zakażonych boreliozą myszy leśnych.

http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,21726755,nadchodzi-wielki-atak-kleszczy.html

7. Internet wszystkiego. Nie ma już dwóch światów – wirtualnego i rzeczywistego. Dziś świat jest hybrydą, która będzie poszerzała rozpiętość swych technologicznych macek.

http://wyborcza.pl/7,156282,21753412,internet-wszystkiego-czyli-czy-czeka-nas-bunt-ludzi-lub-maszyn.html

wyborcza.pl

Paweł Wroński

Wybory we Francji. Wygrał Macron, a polski rząd je żabę

08 maja 2017

Minister Spraw Zagranicznych w rządzie PiS Witold Waszczykowski

Minister Spraw Zagranicznych w rządzie PiS Witold Waszczykowski (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Po wyborach we Francji i zwycięstwie Emmanuela Macrona Polska potrzebuje niezwykle zręcznej i odważnej polityki europejskiej. Możemy oczekiwać, że będzie ją prowadziła wypróbowana ekipa – prezydent Duda, premier Szydło oraz minister Waszczykowski, wirtuoz dyplomacji, który właśnie oczyszcza MSZ ze specjalistów. I wreszcie prezes Kaczyński, osoba, którą – jak pokazały francuskie wybory – w europejskich krajach straszy się wyborców.

Czytamy depesze gratulacyjne dla Emmanuela Macrona ze strony prezydenta Andrzeja Dudy i pani premier Beaty Szydło, ale tak naprawdę po wyborach we Francji oglądamy nad Wisłą proces jedzenia żaby. Choć żaby to ponoć specjał francuski od wieków jedzony prapolskim widelcem.

Francja nie dała się fali populizmu i nacjonalizmu. Wybrała najbardziej proeuropejskiego kandydata z tylnego rzędu. A Polska? Jak zwykle zaskoczona.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wybory we Francji. Moskwa przewiduje starcie Macrona z Warszawą

„Liczę na nasze spotkanie w najbliższym czasie”. „Mam nadzieję na owocną współpracę w zakresie odbudowania zaufania Europejczyków do procesu integracji europejskiej”. To słowa prezydenta Andrzeja Dudy z depeszy gratulacyjnej do nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Duda stwierdził też, że ma nadzieję na współpracę w ramach Trójkąta Weimarskiego złożonego z Francji, Polski i Niemiec. Tymczasem ostatnie spotkanie bilateralne prezydenta Polski z prezydentem Francji odbyło się w październiku 2015 roku, jeszcze przed zerwaniem przetargu na caracale. W ambasadzie w Paryżu nie mamy ambasadora. Do tego polscy politycy obozu władzy kilkakrotnie deklarowali, że Trójkąt Weimarski jest martwy, a Polska będzie rozwijać współpracę w ramach Wyszehradu (tworzą go Polska, Słowacja, Czechy i Węgry) i realizować koncepcję Międzymorza.

Zobacz:

Ładunek oczekiwań jest ogromy, Macron musi zbudować swoją siłę polityczną – w 3×3 były polski ambasador w Paryżu o francuskich wyborach

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21778510,video.html

Wybory we Francji. Macron zaświeci oczami?

W wywiadzie dla TVP Info z 3 maja prezydent Andrzej Duda mówił, że Macron po wypowiedziach o poparciu politycznych sankcji wobec rządu PiS będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i do Unii Europejskiej.

Równolegle szef naszej dyplomacji Witold Waszczykowski (znalazł czas, by zrobić sobie zdjęcie z Marine Le Pen, ale nie udało mu się sfotografować z Macronem) mówił, że „Macron będzie świecił oczami jak przyjedzie do Polski”. Należy to chyba uznać za bardzo dyplomatyczną i oryginalną formę zaproszenia.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wybory we Francji. Kogo Macron mianuje premierem? Jak rozegra kampanię przed wyborami parlamentarnymi?

„Gratuluję wyboru Francuzom, już dziś zapraszam prezydenta Francji do Polski” – napisała premier Beata Szydło. W oficjalnej depeszy szefowa polskiego rządu stwierdziła, że chodzi o konsultacje rządowe, próbując tuszować dyplomatyczną wpadkę, jaką jest zapraszanie prezydenta przez premiera. Ale już w dzisiejszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” pouczyła francuskiego prezydenta elekta: „Wypowiedział się nieodpowiedzialnie [na temat Polski]. Polityk, który ubiega się o ważną funkcję, powinien bardziej ważyć słowa”.

Pociąg europejski odjeżdża

Marine Le Pen przegrała, w Holandii nie poradził sobie prawicowy populista Geert Wilders. W Niemczech zapewne wygra Angela Merkel, a jeśli nie ona, to mocno proeuropejski Martin Schulz. Z Unii Europejskiej odchodzi Wielka Brytania, ostatni wielki kraj, który bronił własnej waluty przed euro, i przeciwnik zacieśnienia współpracy europejskiej. Wcześniej – jakże przewidująco! – wybrany przez Polskę na partnera strategicznego w UE.

Wybór Emmanuela Macrona na prezydenta Francji to wielkie wyzwania dla polskiej polityki. Oznacza, że proces wzmacniania współpracy europejskiej zyska nowy impuls choćby przez tworzenie budżetu strefy euro, co postuluje nowy prezydent. Polski rząd, co pokazała wizyta ostatniej szansy Angeli Merkel z lutego tego roku, zacieśnianiem współpracy nie jest szczególnie zainteresowany.

W tej sytuacji potrzebna jest niezwykle zręczna i odważna polityka europejska. Możemy oczekiwać, że będzie ją prowadziła wypróbowana ekipa – prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło i minister Witold Waszczykowski, wirtuoz dyplomacji, który właśnie oczyszcza MSZ ze specjalistów. I wreszcie Jarosław Kaczyński, osoba, którą – jak pokazały francuskie wybory – w europejskich krajach straszy się wyborców. Zapewne swoje niepowodzenia będą tłumaczyć nienawiścią Zachodu wobec Polski, naruszeniem interesów, niechęcią do poprawności politycznych, zemstą elit i podobnymi frazesami, jakimi posługiwali się Le Pen i wszyscy populiści tego świata.

Pociąg europejski właśnie odjeżdża, a na peronie zostanie grupa nieudaczników. Niestety tymi nieudacznikami są obecnie rządzący Polską. Co gorsze, my możemy pozostać na peronie wraz z nimi. Pozostanie nam kolejny triumf 27 do 1.

wyborcza.pl

Spodziewane zaskoczenie. Kulisy zmiany rzecznika

Autor: Tomasz Skory

08.05.2017

To nie powołanie Krzysztofa Łapińskiego na rzecznika Prezydenta było reakcją na rezygnację Marka Magierowskiego. Odwrotnie – Magierowski zrezygnował w odpowiedzi na zamiar powołania Łapińskiego. W tle zaskakującej zmiany nie ma jednak sporu personalnego. Chodzi raczej o ambicje, funkcję sekretarza stanu i wewnętrzne tarcia w pałacu prezydenckim.

Kluczem jest kalendarz

To właśnie przebieg wypadków jest najlepszą pomocą w ustaleniu przyczyn nagłej zmiany. Poseł PiS Krzysztof Łapiński propozycję objęcia funkcji rzecznika prezydenta otrzymał dwa tygodnie przed zmianą. Co istotne – od razu związana ona była z objęciem funkcji sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, a więc stanowiska wyższego, niż zajmowane przez Magierowskiego – zaledwie dyrektora biura informacyjnego.

Nie jest tajemnicą, że posądzany przez otoczenie prezydenta o przesadną „grę na siebie” Magierowski nie był zadowolony z podporządkowania prezydenckim ministrom. Tym bardziej, że od kwietnia, kiedy nastąpiła zmiana na stanowisku szefa gabinetu Prezydenta (min. Adama Kwiatkowskiego zastąpił w tej roli min. Krzysztof Szczerski) zmienił się też przełożony dyrektora Magierowskiego. Do kwietnia był on podwładnym szefowej Kancelarii Prezydenta Małgorzaty Sadurskiej, po zmianie jego przełożonym został właśnie bardzo aktywny w sprawach międzynarodowych Krzysztof Szczerski. Dla ambitnego i zabiegającego zwykle o udział w zagranicznych rozmowach prezydenta dyrektora biura w Kancelarii oznaczało to oczywiście nieuchronne osłabianie pozycji w tej dziedzinie.

Magierowski? Może sobie zostać…

Proponując stanowisko ministra w kancelarii i jednocześnie rzecznika Łapińskiemu prezydent nie miał zamiaru pozbywać się Magierowskiego. Dokonując zmiany pozbawiałby go jednak nadziei na wyjście poza rolę dyrektora biura informacyjnego, zatem także szans na funkcję ministra. Co więcej, Magierowski zostałby zapewne podwładnym Łapińskiego i straciłby pozwalające na kształtowanie własnego wizerunku publicznego częste okazje do występowania w imieniu prezydenta, nie mówiąc o ambicjach rywalizowania w sprawach zagranicznych ze Szczerskim. Zamiaru pozbywania się Magierowskiego nie miał jednak także sam Łapiński.

Liczący zapewne na znacznie podnoszące status stanowisko sekretarza stanu Marek Magierowski dowiedziawszy się o planach pozbawienia faktycznej pozycji rzecznika mógł się na to zgodzić, bądź odejść, zanim nowy układ sił w Kancelarii sprowadzi go do czysto administracyjnej roli dyrektora biura informacyjnego. Wybrał to drugie, czym nie zaskoczył nikogo, kto zna i jego samego, i stosunki w pałacu.

Spodziewane zaskoczenie

Z punktu widzenia Andrzeja Dudy rezygnacja Magierowskiego jest właściwie obojętna. W pewnym sensie ambitny i nader sprawnie radzący sobie z mediami dyrektor-rzecznik od niedawna wprawiał wręcz prezydenta w konfuzję – a to otwarcie przyznając się do niewiedzy na temat propozycji referendum konstytucyjnego, a to odsyłając do nauki czytania rzeczniczkę PiS Beatę Mazurek, a to – co ostatnio miano mu w pałacu za złe – dopuszczając do kreowania wizerunku prezydenta, opisanego podczas wizyty w Meksyku memem „Na kolanach przez świat”.

Dla nowego rzecznika odejście dyrektora biura informacyjnego to także nic strasznego. Krzysztof Łapiński musiał się z tym liczyć przyjmując propozycję prezydenta. Rezygnację Magierowskiego nowy rzecznik mógł wręcz przyjąć z ulgą – z jednej strony kłopotliwe ambicje podwładnego, z drugiej jego frustracja po dojściu do „szklanego sufitu” mogły być potencjalnymi przeszkodami w sprawnej współpracy, za którą odpowiedzialny byłby właśnie on, nie Magierowski.

Splot okoliczności

Wyjaśniając powody swojej rezygnacji Marek Magierowski wskazał na powody osobiste. Tych w pracy w dużym stresie oczywiście nie da się bagatelizować. Są one jednak tylko elementem układanki, której efektem była zmiana, do której doszło w pałacu prezydenckim. Inne jej części to ambicje, zabieganie o prestiż, rywalizacja, porządkowanie pracy sporej instytucji i wreszcie najzwyczajniejsze stosunki między ludźmi. Jak w życiu, tak i w polityce.

rmf24.pl

 

Macron, prezydent położony daleko na zachód od PiS

Francja miała jedyny wybór – Emmanuela Macrona, acz nam Polakom mogło się wydawać, że jest on zagrożony ze strony nacjonalistki Marine Le Pen. My, Polacy potrafimy wpadać w euforię, a jak ona jest niewłaściwa – w zbytnią ostrożność, w wycofanie. Le Pen byłaby dla Francji drugą Wandeę, tym razem zwycięską. Francja niezagrożona z zewnątrz zawsze wybierała nowoczesność, choć czasami robiła pół kroku do tyłu.

Macron jest najlepszym wyborem dla Unii Europejskiej, lepszym niż Francois Fillon, bo tylko on jeszcze mógł być brany pod uwagę, jako ewentualny prezydent. Le Pen osiągnęła maksimum w tych wyborach, to nie ona jest zagrożeniem w przyszłości dla Francji i dla Unii Europejskiej – i nie jest zagrożeniem tego rodzaju nacjonalizm.

Zagrożeniem dla Francji, dla Unii Europejskiej, w tym dla Polski, jest zatrzymanie reformowania Unii Europejskiej, tynkowanie istniejącej fasady i odświeżanie barw – zbierania się w tych samych gremiach, debat nad krzywizną banana, etc.

Wokól Macrona zgromadzili się młodzi ludzie, to oni świętowali jego zwycięstwo pod Luwrem, a następnie w całej Francji. I to z nich prezydent Francji może czerpać energię, a widać, iż należy do ludzi odważnych, nie tylko prywatnie, jest twórczy i niezłomny w dobrym znaczeniu (w niedobrym znaczeniu niezłomność poznaliśmy w Polsce), nie miał wsparcia tradycyjnych partii we Francji, więc powołał swój twór En Marche!

Nawet gdyby Macron miał zapłacić dużą cenę za swoją otwartość, nie zostanie to zmarnowane i nie skorzysta z tego Le Pen, lecz socjaliści, albo gaulliści. Zagrożeniem dla przeistaczających się społeczeństw nie są one same, tylko elity. I nie jest prawdą, że elity wyrażają dążenia społeczeństw. Elity potrafią zawinąć aspiracje społeczne w fałszywe papierki i kusić takimi zatrutymi cukierkami.

Takie zagrożenie widzieliśmy we Francji, ale do niego nie doszło, gdyż nie mogło dojść w tym otwartym społeczeństwie. Taka otwarta Francja jest jednak zagrożeniem dla PiS – w tym miejscu koniecznie należy dodać językowego gluta: Polski pisowskiej.

Z kim przed wyborami spotkał się Witold Waszczykowski? O kim wyraził się, że będzie świecić oczami, gdy przyjedzie do Polski? Dla tych, którzy niezbyt uwaznie śledzili polską politykę, odpowiadam. Na pierwsze pytanbie odpowiedź brzmi: Waszczykowski spotkał się z Le Pen, a na drugie – świecić oczami miałby jakoby Macron, tym samym Waszczykowski wyraził, iż nie życzy sobie prezydenta Francji w Polsce.

Jeszcze bardziej znamienne jest zachowanie premier Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy. Kilka godzin potrzebne im było, aby pospieszyć z gratulacjami. Czyżby oczekiwali na inny wybór?

Czyżby oczekiwali, że rękami Le Pen będą demolować Unię Europejską? Jakich doradców politycznych ma Szydło, iż w gratulacjach dla Macrona zaprasza go do odwiedzin Polski? Premier zaprasza prezydenta? Komu się kićka, a może faktycznie Szydło nadaje się najwyżej na wójta Brzeszcz? To nie jest wpadka, pokazuje, że zaplecze Szydło tworzą jacyś trolle.

Unia Europejska jest skazana na turboładowanie, na wspólną prędkość. Nie będzie winą Macrona, ani jego sojuszników z Beneluxu i Niemczech, iż do tej prędkości nie załapią się maruderzy, a tym glut: Polska pisowska.

PiS zresztą nie jest przygotowany na awans cywilizacyjny Polski, bo to są te elity, które w kolorowe papierki, w sreberka, zawinęły fałszywe wartości, PiS to świstaki naszej historii. Reformująca się Unia będzie coraz bardziej rozchodzić się z Polską pisowską, a my Polacy nieglutowscy zostaniemy wraz z nimi na peronie i będziemy tęsknie patrzeć za odjeżdżającym pendolino Unii Europejskiej.

Czy pogodzimy się z tym? Jeżeli tak, to szybko kupujmy chusteczki, będą potrzebne nam do płaczu za zaprzepaszczoną szansą. Prezydent Francji jest daleko położony na Zachód od PiS, poza ich zasięgiem.

Paryż zawiódł Moskwę, nadzieja w Warszawie. Reakcje rosyjskiej prasy na zwycięstwo Macrona we francuskich wyborach

Wacław Radziwinowicz, 08 maja 2017

Francja, prezydent-elekt Emmanuel Macron

Francja, prezydent-elekt Emmanuel Macron (Thibault Camus (AP Photo/Thibault Camus))

Rosyjscy komentatorzy niezbyt aktywnie komentują wyniki francuskich wyborów prezydenckich, w których zwyciężył Emmanuel Macron. Bo i nie mają się z czego cieszyć, i co innego mają dziś w głowie.

Kraj z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej, obchodzonej w Rosji 9 maja, ma wolne od piątku, a jutro będzie wielka doroczna defilada zwycięstwa na Placu Czerwonym. Uwagę Rosjan bardziej więc zaprząta polarna wersja rakietowo-artyleryjskiej baterii przeciwlotniczej pancir niż słupki głosowania. Po tym, jak rachuby Moskwy na to, że na fotelu prezydenta Francji zasiądzie „drug” Rosji Marine Le Pen, zawiodły, bardziej aktualne stało się hasło, że kraj ma „tylko dwóch sojuszników – armię i marynarkę wojenną”.

Wybory we Francji: Rosja ponownie „zwycięża”

Jeśli się jednak trzeba, to w każdej sytuacji można ogłosić sukces. Bliski Kremlowi dziennik „Izwiestia” poradził sobie z tym zadaniem i podliczywszy głosy oddane w pierwszej turze przez Francuzów, powiadomił czytelników, że kandydaci, obnoszący się ze swą sympatią do Rosji i domagający się zniesienia zachodnich sankcji nałożonych na Moskwę „za Ukrainę”, zostali poparci przez 67 proc. wyborców. A więc jednak znowu zwycięstwo.

W ten sposób nie da się jednak ukryć tego, że Moskwa wczoraj, na razie przynajmniej, przegrała Paryż, przegrała Europę. W Rosji przecież bardzo liczyli na to, że do władzy we Francji dojdzie sympatyzujący z nią eurosceptyk, który przyspieszy erozję Unii Europejskiej, przybliżając katastrofę wspólnoty, o której marzą na Kremlu.

Popularna jest wśród naszych sąsiadów legenda o fatalnym wpływie na losy imperiów liczby 17. Tak więc, jeśli w roku 1917 runęło mocarstwo carów, to równo 100 lat później powinna się rozsypać i UE, gdzie po władzę w kolejnych krajach przychodzić mieli w bieżącym roku populiści doprowadzający do kolejnych „exitów”. A najbardziej w Moskwie liczyli właśnie na to, że Paryż wbije swój gwóźdź do europejskiej trumny.

Moskwa przewiduje starcie Macrona z Warszawą

Jak w dzienniku „Wiedomosti” napisał Timofiej Bordaczow, jeden z najlepszych w Rosji znawców procesów zachodzących dziś w Europie, „do cudu, na jaki liczyło wielu, jednak nie doszło”.

Pod rządami Emmanuela Macrona, jak podkreśla ekspert, Francja będzie się „głębiej pogrążać w Unię Europejską”, stając u boku Niemiec.

A to z pewnością pomoże Angeli Merkel w jej konfrontacji z „agresywną”, zdaniem Bordaczowa, Warszawą.

„Teraz Macron i jego niemieccy partnerzy muszą stanąć do decydującego starcia z Polską, uparcie sprzeciwiającą się dalszej eurointegracji. A w tych zmaganiach będą musieli przede wszystkim przeciągnąć na swoja stronę maksymalną liczbę małych i średnich państw Unii” – zapowiada Bordaczow, oceniając, że takie działania Macrona przeciw antyeuropejskiej Warszawie „nie mogą doprowadzić do pozytywnych zmian w stosunkach Francji i Rosji”. „Przynajmniej w tym sensie, w jakim my w Moskwie oceniamy, co jest pozytywne, a co nie” – dodaje ekspert. Czy teraz Warszawa spełni antyeuropejskie nadzieje Kremla, dopiero się okaże.

Hakerzy Kremla

Opozycyjni komentatorzy już dziś zastanawiają się jednak nad sensem ingerowania Rosji w wybory francuskie na ostatnim etapie kampanii. Chodzi im o masowy atak sterowanych z Moskwy hakerów, którzy tuż przed głosowaniem opublikowali w sieci tysiące dokumentów z internetowych kont sztabu Macrona.

Julia Łatynina, publicystka radia Echo Moskwy ocenia, że taka interwencja w wybory francuskie nie mogła wpłynąć na ich wynik i zapowiada: „Jasne jest, że efekt tego włamania będzie dokładnie taki sam, jak następstwa rosyjskich ataków na konta amerykańskiej Partii Demokratycznej. To znaczy, że na Rosję będą pokazywać palcem. Wszyscy kolejny już raz przekonają się, że we współczesnym świecie nie ma niczego straszniejszego od dzisiejszej Rosji”.

wyborcza.pl

„Polski hydraulik o twarzy Jarosława Kaczyńskiego”

08.05.2017

Jarosław Kaczyński© Polska Agencja Prasowa, Marcin Bielecki Jarosław Kaczyński

 

Wczorajsze wybory we Francji mają dla Polski znaczenie szczególne. Ich zwycięzca Emmanuel Macron zdefiniował w nich to, o czym do tej pory głośno mówili tylko lud i populiści w stylu Marine Le Pen. Nowy prezydent oficjalnie przyznał, że Wielka Unia, wraz z Polską i szerzej, Europą Środkową – przestała się Francji opłacać.

Wokół słów wypowiedzianych do robotników fabryki Whirlpool w Amiens będzie teraz organizowana przebudowa Wspólnoty. Tak by znów zaczęła pracować na rzecz Republiki. Populistyczne wezwanie do walki z tym, co Macron nazywa dumpingiem socjalnym, jest może mniej groźne niż quasi-agenturalna prezydentura Le Pen. Dla Polski to jednak i tak zła wiadomość.

Zwycięzca wyborów, jeszcze przed objęciem urzędu, powiedział jasno: jesteśmy zainteresowani jednolitym rynkiem europejskim, ale tylko wtedy, gdy jest to jednolity rynek zbytu francuskich produktów lub jednolity rynek chroniący francuskie koncerny przejmujące co lepsze kąski w pozbawionej własnego kapitału i wychodzącej z transformacyjnej traumy nowej Europie. Miejsca pracy mogą tworzyć w Polsce wielkie sieci handlowe czy banki, które w ten sposób będą miały swój wkład w budowanie francuskiej pozycji w światowej gospodarce. Zasada ta przestaje jednak działać wówczas, gdy wiąże się to ze zwolnieniami w samej Francji. Przyjaźń kończy się również wtedy, gdy biedota środkowoeuropejska zaczyna się emancypować i proponuje podatki handlowe czy od instytucji finansowych, a zakładane przez nią firmy transportowe czy usługowe są na tyle konkurencyjne, by zdominować Europę.

Wehikuł integracyjny miał sens, gdy koncern francuski – w dużej mierze powiązany z państwem – przejmował Telekomunikację Polską. Wówczas temat zwolnień nie miał znaczenia. Mieliśmy do czynienia z „dostosowaniem organizacji firmy do potrzeb klienta” (termin oryginalny). Gdy szwedzki Electrolux przeniósł swoje zakłady z Revin do polskiej Oławy, a amerykański Whirlpool planuje za rok przeprowadzić się do Łodzi, mamy do czynienia z „dumpingiem socjalnym”.

Macron, broniąc fabryki w Amiens, powiązał go z demokracją w Polsce i na Węgrzech. Nie okłamujmy się jednak: sytuacja w Europie Środkowej ma dla niego znaczenie trzeciorzędne i będzie przez niego traktowana wybitnie instrumentalnie. Gdyby nie było Kaczyńskiego i Orbána, znalazłby się nowy polski hydraulik jak w przypadku kampanii przeciw konstytucji europejskiej w 200 5 r . Dziś ma on po prostu twarz prezesa PiS.

Nowy prezydent Francji to z punktu widzenia Polski kandydat niekorzystny. Dobrze wykształcony 39-latek nie jest półinteligentem, którego może ujarzmić system polityczny. To on opracował tzw. Loi Macron, które uderzyło w polską branżę transportową. I to na długo przed gwałtem na demokracji, którego miał dokonać Kaczyński. Macron dobrze gra na nucie populistycznej, ale równocześnie doskonale odnajduje się na brukselskich salonach. Szybko znalazł wspólny język z – władającymi obciachowym, z punktu widzenia Paryża, pikardyjskim – pracownikami Whirlpoola. Podobnie jak ze Ch’tis, dogada się również z unijnymi przywódcami w kwestii przebudowy UE. Tak by jednolity rynek UE powrócił do swojej pierwotnej roli jednolitego rynku zbytu, z którego korzystają najsilniejsi gracze skupieni w ekskluzywnym klubie UE pierwszej prędkości.

Nowy prezydent, w przeciwieństwie do pragnącej demontażu UE Marine Le Pen, ma plan na przebudowę Europy. To nie jest jednak wizja, z której mogłaby się cieszyć Polska. W tym sensie wczorajsze wybory były dla nas wyborem pomiędzy dżumą i cholerą.

msn.pl

Gra z zaplanowanym celem? Duda wystrzelił, Tusk może złapać tę kulę

08.05.2017

Duda Dzień Strażaka© Polska Agencja Prasowa, Rafał Guz Duda Dzień Strażaka

 

Referendalna inicjatywa prezydenta to krok do politycznej odrębności i próba wytyczenia pola sporu, na którym będzie miał przewagę w wyborach prezydenckich, w których zapewne zmierzy się z Donaldem Tuskiem.

Według Andrzeja Dudy referendum konstytucyjne może odbyć się w przyszłym roku. Prezydent nie pójdzie do niego z gotowym projektem zmian konstytucyjnych. Przeciwnie, to referendum ma rozstrzygnąć o kierunku zmian ustawy zasadniczej. Jak wynika z wywiadu Dudy dla Radia dla Ciebie, pierwsze pytania mają dotyczyć tego, czy konstytucja powinna być w ogóle zmieniana oraz, jeśli tak, czy powinna to być korekta obecnie obowiązującej ustawy czy zupełnie nowy projekt. Kolejne pytania mają dotyczyć konkretnych rozwiązań, jakie zostałyby zawarte w konstytucji, np. modelu silniejszej władzy prezydenta czy premiera.

Chciałbym, żeby Polacy mogli się wypowiedzieć co do kierunku zmian. Nie na zasadzie takiej, że politycy czy jakieś inne elity ustalą sobie tekst czy propozycje tekstu konstytucji i wtedy zapytają Polaków – mówił w RDC prezydent.

To dowodzi, że jeśli faktycznie dojdzie do zmiany konstytucji, to dopiero w kolejnej kadencji parlamentu. Referendum nie wywoła bezpośrednich konsekwencji prawnych, ale polityczne już tak. Stanie się elementem rozgrywki między dwoma walczącymi coraz bardziej stronami. – Obawiam się, że spokojne zapytanie ludzi, czy wolą system kanclerski, czy prezydencki nie ma szans się przebić, bo jedni będą krzyczeć, że to próba ustanowienia dyktatury, a drudzy, że to Polacy gorszego sortu chcą zapobiec dobrej zmianie ustrojowej – podkreśla politolog Antoni Dudek.

Gra z zaplanowanym celem?

Dlatego też specjaliści uważają, że propozycja prezydenta wynika z chęci poprawienia politycznej pozycji. Andrzej Duda trzy lata przed starciem o reelekcję nie ma komfortowej sytuacji. Jako prezydent utożsamiany jest wyłącznie z ochroną interesów PiS. Do tego stopnia, że opozycja bez skrępowania określa go w rzeczywistości tak jak w ramach satyry twórcy serialu „Ucho Prezesa”, czyli jako osobę bez żadnego znaczenia, niemająca nawet wstępu do najważniejszego gabinetu przy ul. Nowogrodzkiej.

W ostatnich sondażach prezydenckich Andrzej Duda przegrywa z Donaldem Tuskiem. Jeśli myśli o reelekcji, to musi zacząć działać. Dlatego z punktu widzenia prezydenta istotne jest zarówno wyjście z własną inicjatywą polityczną, jak i wskazanie pola sporu spójnego z głoszonymi poglądami, na którym będzie miał za sobą większość Polaków, a które postawi jego konkurentów w niewygodnej pozycji.

Referendum konstytucyjne może się okazać wygodnym polem bitwy z Donaldem Tuskiem, domniemanym rywalem w wyborach prezydenckich. Po pierwsze, jak pokazuje np. ostatni sondaż Ibris za zmianą konstytucji jest 60 proc. pytanych, więc już na początku Andrzej Duda zdobywa przewagę, narzucając wygodny dla siebie temat debaty. Po drugie, referendum da mu szansę na ustawienie rywala w niewygodnej pozycji obrońcy status quo i pozwoli narzucić przedwyborczą narrację na zasadzie kontry: my PiS – zwolennicy zmian i reszta – broniący złej III RP.

Prezes musiał wiedzieć

Nic dziwnego, że propozycja została ostro skrytykowana przez opozycję jako potencjalnie niebezpieczny dla niej ruch. Bardzo dziwna za to okazała się reakcja PiS. – Prezydent był bohaterem jednego dnia dopóki politycy PiS nie zaczęli mówić o jego propozycji, że tak naprawdę to PiS postulował referendum już wcześniej lub, że mało o tej propozycji wiedzą – zauważa politolog Marek Migalski.

Rzeczywiście, politycy PiS wypowiadają się o ruchu prezydenta ostrożnie, jeśli nie sceptycznie. Rzecznik klubu PiS Beata Mazurek mówi, że propozycja jest tak ogólna, że trudno ją komentować. – To inicjatywa prezydenta, my ją szanujemy. Z całą pewnością będziemy się do tego odnosić, jak będziemy znać konkrety – mówi Beata Mazurek.

– Kluczowe jest pytanie, czy wie o tym prezes Kaczyński – zastanawia się Antoni Dudek.

Lider PiS nadal nie zajął stanowiska, zresztą nawet jeśli Andrzej Duda konsultował wcześniej pomysł z Jarosławem Kaczyńskim, to i tak się tego szybko nie dowiemy. Dla PiS debata konstytucyjna może być wygodnym tematem politycznych kampanii. Dlatego Dudek uważa, że „wystrzał” prezydenta nie był samowolką, ale miał miejsce w porozumieniu z Jarosławem Kaczyńskim.

To może oznaczać dwa warianty rozwoju sytuacji. Albo Kaczyński postanowił bardzo ostro zagrać w celu walki o zmianę konstytucji, albo chodzi o przymiarki do rozpoczęcia nowej kampanii wyborczej przed kolejnymi wyborami do Sejmu, w których PiS będzie walczył o większość dającą prawo zmiany konstytucji. Dziś jak wiemy jej nie ma, a według Kaczyńskiego tylko taka większość da mu realną władzę w Polsce.

msn.pl

Prezes PiS stracił panowanie nad własnym obozem

08.05.2017

© photo: Wojciech Grzędziński / source: Forum

 

Ministrowie manipulują decyzjami Jarosława Kaczyńskiego i tworzą własne księstwa, Antoni Macierewicz z „Gazetą Polską” ustawiają się w kolejce do sukcesji, na zapleczu trwa wojna frakcji i szukanie haków. Nawet prezydent chce odciąć się od partii.

Rozmówca z Nowogrodzkiej: – Kryzys, przez który dziś przechodzimy, będzie testem dla Szydło. Jeśli zapanuje nad problemami, to świetnie, zda egzamin. Jeśli nie, trzeba będzie dokonać zmian w rządzie. Rekonstrukcja może objąć wszystkich, także panią premier.

Polityk związany z szefową rządu: – To typowe dla Jarosława. Jak coś mu nie idzie, robi unik i patrzy, na kogo by tu zwalić winę. Jego otoczenie oczywiście tylko na to czeka, bo Beata nigdy nie cieszyła się sympatią Nowogrodzkiej, ale prawda jest taka, że to prezes stracił panowanie nad sytuacją.

Poseł z tylnych ław: – W gruncie rzeczy wpadliśmy w dołek jesienią zeszłego roku. Proszę sięgnąć pamięcią. Opozycja tropiąca Misiewiczów, Piotrowicz twarzą partii, zła frekwencja na PiS-owskich manifestacjach. Tyle że dostaliśmy prezent w postaci 16 grudnia. Jarosław mądrze to rozegrał, kupując kilka miesięcy spokoju. Dziś problemy do nas wracają.

„Beata nigdy nie cieszyła się sympatią Nowogrodzkiej, ale prawda jest taka, że to prezes stracił panowanie nad sytuacją”.

Przez pierwsze kilkanaście miesięcy kadencji Andrzeja Dudy relacje między biurem PiS przy Nowogrodzkiej a Pałacem wyglądały tak: partia przysyłała ustawy, prezydent je podpisywał. W codziennych kontaktach łącznikiem między partią a głową państwa był prezydencki minister Maciej Łopiński. Gdy pół roku temu Łopiński odszedł z Kancelarii, kontakty się rozluźniły.

W połowie kwietnia Kaczyński niespodziewanie ogłosił, że przed Pałacem Prezydenckim nie stanie żaden z dwóch pomników smoleńskich (jeden ma upamiętnić wszystkie ofiary, drugi – samego Lecha Kaczyńskiego). Obie rzeźby przesunięto kilkaset metrów dalej. – Duda dowiedział się o tym z mediów. To był znaczący gest, pokazujący, że relacje między Nowogrodzką a Pałacem się ochłodziły – twierdzi osoba z otoczenia głowy państwa.

Kilka tygodni później to Duda się zrewanżował: podczas przemówienia z okazji 3 maja ogłosił zamiar przeprowadzenia referendum ustrojowego. Współpracownik prezydenta mówi z satysfakcją: – Kaczor się wściekł. Prezydent totalnie go zaskoczył, z nikim nie konsultował pomysłu referendum. Ludzie z Nowogrodzkiej cały dzień wydzwaniali do Pałacu z pytaniami, kto to Andrzejowi podsunął i co to w ogóle oznacza. Wszyscy się dobijali. Karczewski, Witkowa, Szefernaker. Każdy chciał się czegoś dowiedzieć, żeby błysnąć przed prezesem.

„Andrzej wchodzi na kurs kolizyjny z partią”.

Rozmówcy z Nowogrodzkiej przyznają, że sytuacja jest tym bardziej niekomfortowa, że partia od kilku tygodni robi uniki w sprawie zgody na referendum w sprawie reformy edukacyjnej, w sprawie którego zebrano już prawie milion podpisów. W imię czego PiS miałoby się teraz zgadzać na głosowanie, którego domaga się głowa państwa? Podstawowe pytanie jest jednak inne: czy zapowiedź Dudy to tylko incydent, czy może zapowiedź usamodzielnienia? – Andrzej dojrzał do przecięcia pępowiny. Wejście w zwarcie z Antonim Macierewiczem w sprawie zmian w armii, pomysł referendum, powierzenie funkcji rzecznika Pałacu Krzysztofowi Łapińskiemu, najbardziej krytycznemu posłowi PiS. To wszystko decyzje podjęte z premedytacją. Andrzej wchodzi na kurs kolizyjny z partią – twierdzi współpracownik prezydenta.

msn.pl

08:26

Schetyna: PiS-owski statek zaczyna nabierać wody. Zaczynają się konflikty i wojna domowa w PiS

– Formuła jednej listy, o czym mówię od tygodni, to też wyzwanie, które powinny podjąć partie, środowiska opozycyjne, polityczne, ale do tego trzeba dojrzeć. To musi trwać. Nie mówię tego po to, żeby komuś narzucać swoją czy Platformy wolę. Mówię o pewnej konstrukcji, którą musimy zaakceptować – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM. Jak dodał:

„Będziemy budować listę, która będzie akceptować programowe podstawy, ale będzie chciała być skutecznym anty-PiS-em i zrozumie, że trzeba współpracować między sobą, że najważniejsze jest porozumienie pomiędzy środowiskami opozycyjnymi, bo jeżeli one będą ze sobą walczyć, to będą inwestować w pozycję PiS. Dzisiaj PiS jest słabnie, jest konflikt w rządzie między prezydentem, prezes Kaczyński traci kontrolę i sterowność całego systemu PiS-owskiego, więc dzisiaj jest szansa” 

PiS-owski statek zaczyna nabierać wody i jeżeli prezes Kaczyński traci sterowność co do poszczególnych części tego wehikułu PiS-owskiego, to są kłopoty i dzisiaj to widzimy. Zaczynają się konflikty i wojna domowa w PiS-ie – dodał przewodniczący PO.

PONIEDZIAŁEK, 8 MAJA 2017

Schetyna o marszu: Widzę, że przedstawiciele mediów narodowych wycofują się z tych 12 tys.

08:16

Schetyna o marszu: Widzę, że przedstawiciele mediów narodowych wycofują się z tych 12 tys.

– Było nas wielu i widzę, że przedstawiciele mediów narodowych wycofują się z tych 12 tys. Policja mówiła o tym, co było na początku, kiedy godzinę przed marszem jeszcze zbieraliśmy się na placu Bankowym. Pamiętam ten język propagandy z lat 80, o przerwach w pracy, grupach wyrostków, kiedy język propagandy, bolszewicki narzucał swój nieprawdziwy obraz rzeczywistości – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM. Jak dodał:

„Daję szanse policji i komendzie stołecznej, żeby zweryfikowała to, bo gdyby ktoś powiedział kilkadziesiąt, 50 tys., 40, może 60, to można się kłócić o te dziesiątki tysięcy, bo tylu nas było, wszyscy to widzieli, kto był na tym marszu czy spoglądał z boku. Taka manipulacja kompromituje i będę bronił komendę stołeczną i tych, którzy liczyli, że albo została ta informacja zmanipulowana, albo nie chcę pisać innych scenariuszy”

08:14

Schetyna: Jestem bardzo zadowolony z tej manifestacji

Jestem bardzo zadowolony z tej manifestacji. Serdecznie dziękuję tym wszystkim, którzy byli i wspierali nas przez te tygodnie przygotowań. To początek etapu, drogi, który doprowadzi nas do wyborów. To wszystko będzie jeszcze trwało – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM. Jak stwierdził, milionowe demonstracje przyjdą, ale w kampanii wyborczej.

08:06

Schetyna: To pierwszy krok i spore wyzwanie dla Macrona i Francji, bo w czerwcu są wybory parlamentarne

– Wygrał wysoko, to trzeba sobie powiedzieć. Trochę niespodziewanie, bo wydawało się, że ta walka będzie bardziej zacięta przed II turą. Wygrał przy sporej frekwencji, ale tak naprawdę to pierwszy krok i spore wyzwanie dla Macrona i Francji, bo w czerwcu są wybory parlamentarne i one tak naprawdę zdecydują o tym wszystkim, o kierunku, w którym pójdzie Francja. Te 5-6 tygodni będzie teraz absolutnie krytyczne co do przyszłości – mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Porannej rozmowie RMF FM.

07:58

„Sondaże pokażą” – Trzaskowski o kandydacie PO na prezydenta Warszawy

Bardzo dobre. Zawsze takie były [moje relacje z Grzegorzem Schetyną]. Bardzo dobrze współpracowało nam się w MSZ, teraz też – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał: – Wiem, że Schetyna podejmie taką decyzję, która będzie najlepsza dla partii. Sondaże pokażą [kto będzie kandydatem PO na prezydenta Warszawy].

07:52

Trzaskowski: To będą trudne negocjacje, natomiast na końcu wiemy, że musimy iść do wyborów zjednoczeni

Nie, nie jestem [rozczarowany frekwencją na Marszu Wolności]. Byłem tam i widziałem dziesiątki tysięcy uśmiechniętych ludzi. Byłem tam przez parę dobrych godzin i jak słyszę z ust polityków PiS, że to byli albo aparatczycy Platformy albo że ludzie, którzy są z nami powiązani, to znaczy, że nikogo z PiS tam nie było – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Zawsze liczą się relacje, natomiast wszyscy wiemy, że musimy iść razem, współpracować ze sobą. To naturalne, że pojawiają się różnice zdań. Jeżeli Nowoczesna chce się – moim zdaniem trochę na siłę – odróżniać od Platformy, to jestem w stanie to zrozumieć. Jesteśmy jednak osobnymi bytami”

Nikt przy zdrowych zmysłach nie zadeklaruje, że to się stanie natychmiast i że to będzie proste. Grzegorz Schetyna świetnie o tym wie, dlatego mówi o konieczności listy, natomiast nikt z nas nie mówi, że to się stanie w przeciągu tygodnia czy dwóch. To będą trudne negocjacje, natomiast na końcu wiemy, że musimy iść do wyborów zjednoczeni – stwierdził poseł PO.

07:46

Trzaskowski: Powinna być deklaracja, że jeżeli Polska i UE będzie gotowa, to wejdziemy do strefy euro

Gdyby mnie zapytał [Macron], czy Polska wejdzie do strefy euro, powiedziałbym tak: polska jest zobowiązana traktatem akcesyjnym do tego, żeby do strefy euro wejść i w momencie, kiedy strefa euro będzie na to gotowa i my z pełnimy warunki, Polska powinna wejść do strefy euro – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Powinna być deklaracja taka, że jeżeli Polska będzie gotowa i UE gotowa, to my do strefy euro wejdziemy (…) Postawmy ten dylemat: Polska na marginesie, poza strefą euro, czy Polska w centrum decyzyjnym jako jedno z ważniejszych państw, w momencie, kiedy Europa będzie się ściślej integrować. Zdecydowanie wybieram to drugie”

07:37

Trzaskowski: Wybór Macrona będzie wyzwaniem, zwłaszcza dla rządu PiS

– Jeżeli patrzymy na konkurentkę [Macrona], to zdecydowanie to są dobre wiadomości dla Polski i dla Europy. To wybór, który będzie dla nas wyzwaniem. Zwłaszcza dla rządu PiS, dlatego, że Macron jest człowiekiem, który wspiera ściślejszą integrację w UE i mówi też o tym, że te państwa, które chcą się ściślej integrować, powinny szybko iść do przodu i nie jest specjalnie pozytywnie nastawiony do rządu PiS – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Ta fotografia ministra Waszczykowskiego z Marine Le Pen, z którą nikt się nie fotografował z establishmentu europejskiego, może PiS-owi zaszkodzić (…) Naprawdę wyglądało tak, jakby Waszczykowski wierzył, że wygra Le Pen i ustawiał się z wiatrem. Inaczej trudno mi sobie wyobrazić to postępowanie”

Uważam, że Macron poszedł o krok za daleko, natomiast rozumiem zniecierpliwienie francuskiej klasy politycznej tym, co się dzieje w Polsce, jeżeli chodzi o łamanie Konstytucji i w samych relacjach polsko-francuskich, które są w najgorszym możliwym stanie – stwierdził poseł PO.

300polityka.pl

Szybki start prezydentury Macrona. Za kilka dni zaprzysiężenie i nowy rząd

Marcin Kozłowski, IAR, 08.05.2017
http://www.gazeta.tv/plej/19,114881,21777529,video.html?embed=0&autoplay=1
66,06 proc. poparcia dla liberalnego Emmanuela Macrona, 33,94 proc. dla prawicowej Marie Le Pen – tak kształtują się wyniki wyborów prezydenckich we Francji po przeliczeniu 99,99 proc. głosów. Macron już wkrótce obejmie urząd.

Centrysta Emmanuel Macron, który uzyskał 66,06 procent głosów, został wybrany na prezydenta Francji. Jego rywalka, szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego, zdobyła 33,94 procent głosów. Frekwencja wyniosła ok. 74,6 procent i była najniższa od 1969 roku.

Najbliższe dni będą dla prezydenta-elekta wyjątkowo pracowite, bo zostanie zaprzysiężony jeszcze w tym tygodniu: mandat obecnie urzędującego prezydenta Francois Hollande’a wygasa w poniedziałek 15 maja o północy.

Chcieli zatrzymać Le Pen i się udało. Teraz się cieszą. I to jak! [MAMY KOMENTARZE FRANCUZÓW] >>>

Już dziś Macron weźmie udział obok prezydenta Hollande’a w uroczystościach przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Paryżu z okazji Międzynarodowego Dnia Zwycięstwa. Pierwszy raz pojawi się na państwowych obchodach jako prezydent-elekt.

Za dwa dni – 10 maja – francuska Rada Konstytucyjna ogłosi oficjalne wyniki wyborów, a najprawdopodobniej już w weekend Macron zostanie zaprzysiężony. Nie została jeszcze ustalona ostateczna data. Wtedy też Macronowi zostaną przekazane kody do broni nuklearnej.

Najbliższe plany nowego prezydenta

Niedługo po zaprzysiężeniu Macron ogłosi nazwisko nowego premiera, który stworzy nowy rząd. Jego skład może być znany już w przyszłym tygodniu.

Nie wiadomo, gdzie i kiedy odbędzie się pierwsza zagraniczna wizyta nowego prezydenta Francji. Emmanuel Macron zapowiadał w trakcie kampanii, że chce odwiedzić stacjonujących w innych krajach francuskich żołnierzy.

Pierwsze rozmowy z przywódcami innych krajów mogą się odbyć 25 maja w trakcie spotkania głów państw NATO w Brukseli.

Macron: Będę bronił Europy

Prezydent-elekt Emmanuel Macron zapewnił, że nie będzie dzielił Francuzów na lepszych i gorszych, bo w czasach, gdy trapi ich wiele trudności, nie ma miejsca na podziały. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

W przemówieniu po wygranej podziękował też za oddane na niego głosy i zapewnił, że cały swój wysiłek i energię włoży w to, żeby nie zawieść pokładanego w nim zaufania. – Będę bronił Europy, wspólnoty losu, danej narodom naszego kontynentu – zadeklarował. Jego zdaniem, koniecznym warunkiem pomyślności jest odbudowa zaufania obywateli do Europy i jej instytucji.

Marine Le Pen powiedziała z kolei: „Dziękuję 11 milionom Francuzów, którzy powierzyli mi swoje głosy i swoje zaufanie”. – W tym głosowaniu, historycznym i masowym, Francuzi wskazali na sojusz sił patriotycznych i republikańskich jako pierwszą siłę opozycyjną – dodała.

Jak Francuzi wybierają prezydenta? Głosowanie wygląda inaczej niż w Polsce

http://www.gazeta.tv/plej/19,114927,21776468,video.html

 

gazeta.pl

Macron prezydentem Francji. Szydło złożyła mu gratulacje i… zaliczyła wpadkę

Patryk Strzałkowski, z Paryża Tomasz Setta

Premier Beata Szydło

Premier Beata Szydło (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta .)

Kandydatka skrajnej prawicy przegrała wybory we Francji. Młody, proeuropejski Emmanuel Macron zostanie kolejnym prezydentem Francji. Polskie władze z opóźnieniem złożyły mu gratulacje

Zwycięstwa Macronowi od razu pogratulowała jego kontrkandydatka oraz prezydent Francji Francois Hollande. Po tym zaczęły spływać gratulacje od przywódców państw organizacji międzynarodowych.

„Gratulacje dla Emmanuela Macrona. Gratulacje dla obywateli Francji za wybranie wolności, równości i braterstwa zamiast tyranii i fejk newsów” – napisał na Twitterze tuż po ogłoszeniu wyników przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

Przyszłemu prezydentowi szybko pogratulowali także premier Belgii Charles Michel i szef Europarlamentu Antonio Tajani. „Brawo Emmanuel Macron, będziemy współpracować razem na rzecz nowego impulsu europejskiego” – napisał Michel na Twitterze. „Liczymy, że Francja pozostanie w sercu Europy, że będziemy zmieniać Unię wspólnie, by przybliżyć ją obywatelom” – z kolei Tajani.

„Z niecierpliwością czekam na współpracę” – napisał z kolei prezydent USA Donald Trump. Na Twitterze Macronowi gratulowali też m.in. przywódcy Wielkiej Brytanii, Finlandii, Słowacji, Gruzji, Bułgarii, Austrii i innych państw. Na gratulacje od władz Polski trzeba było poczekać.

„Takich zaproszeń nie ogłasza się na Twitterze”

W końcu także Beata Szydło i Andrzej Duda wystosowali parę słów do Macrona. „Gratuluję wyboru Francuzom. Już dziś zapraszam Prezydenta Macrona do Polski” – napisała premier na Twitterze. Prezydent w depeszy gratulacyjnej podkreślił, że „ma nadzieję na owocną współpracę w zakresie odbudowy zaufania Europejczyków do procesu integracji europejskiej”.

Jednak niektórzy komentatorzy zauważyli zgrzyty w tych gratulacjach. Po pierwsze, pojawiły się one dużo później, niż innych przywódców – ponad dwie godziny po tym, jak poznaliśmy wyniki wyborów. W tym czasie na profilu Kancelarii Prezydenta zamieszczano zdjęcia Dudy z Etiopii.

Po drugie, politolog Marek Migalski zwrócił uwagę, że zaproszenie wystosowane przez Szydło może być dyplomatyczną niezręcznością. „Takich zaproszeń nie ogłasza się na Twitterze, nim nie przekaże się ich kanałami dyplomatycznymi (z potwierdzeniem). To nietakt dyplomatyczny. Prezydenta Francji zaprasza Prezydent RP, nie – z całym szacunkiem – premier” – napisał.

„Wystąpienie Macrona trzeźwe i poważne”

Niecałą godzinę po ogłoszeniu sondażowych wyników Macron wygłosił krótkie wystąpienie przed kamerami. Podziękował swoim wyborcom, złożył ukłon wobec swojej rywalki i jej elektoratu, podkreślając, że szanuje jego wybór.

Przyznał, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaka na nim spoczywa odpowiedzialność. I zaczął wymieniać – opiekę nad najbardziej tego potrzebującymi i budowę solidarności w społeczeństwie, walcząc ze wszystkimi odmianami nierówności społecznej i dyskryminacji. Dodał, że musi zapewnić Francuzom bezpieczeństwo, a jednocześnie jedność narodu.

– Z pokorą, z oddaniem, z wytrwałością będę służył wam i Francji. Niech żyje Francja, niech żyje Republika! – powiedział Marcon na koniec krótkiego wystąpienia.

Komentatorzy podkreślają, że jego przemówienie było odmiennego od entuzjastycznego wystąpienia po pierwszej turze – teraz Macron mówił spokojniej, podkreślał, że stoją przed nim wyzwania i że musi pracować nad łączeniem podzielonego narodu. – Będę bronił Francji i Europy – zapowiadał.

„Wystąpienie Macrona trzeźwe i poważne. Inaczej niż Hollande 2012 roku” – ocenił dziennikarz Christian Fraser.

„To wielka ulga, czujemy dumę”

Po godz. 22 Macron zabrał głos po raz drugi. Tym razem na scenie przed Luwrem, w bardziej radośniej atmosferze. Zgromadzony tłum z ogromnym entuzjazmem zareagował najpierw na ogłoszenie wyników, a później – przybycie zwycięzcy.

Macron wszedł na scenę przy dźwiękach hymnu Unii Europejskiej – „Ody do Radości”. Odczytywane jest to jako jasny symbol jego proeuropejskości i poparcia dla globalizacji i otwartości. Później odśpiewano Marsyliankę, hymn Francji.

Był tam nasz reporter Tomasz Setta, który relacjonował, że w tłumie – głównie młodych Francuzów – byli też obcokrajowcy. – To szalenie ważne, że wygrała jedność – mówił Christoph z Niemiec. – Wielu moich francuskich przyjaciół poszło dziś do urn by zatrzymać Le Pen i to się udało. Mówią, że to był ich obywatelski obowiązek – dodał.

– To wielka ulga, czujemy dumę – mówiła z kolei Camille. – Tak, przez te 10 sekund, dopóki nie zobaczyliśmy wyników, byliśmy w nerwach, ale udało się – dodała jej koleżanka, Juliette. Ich znajomy Guillaume opowiadał, że przekonał je do oddania głosu na Macrona. – To ważne, że wygrał postępowy, liberalny, proeuropejski kandydat. Wielu Francuzów, zwłaszcza młodych, mieszka w UE, korzystamy z euro. Nie możemy tego stracić – tłumaczył.

Frekwencja wyniosła 75,35 – najmniej od kilku dekad. Ponadto ok. 9 proc. głosów (czyli ok. 4 milionów) było nieważnych. Odczytywane jest to jako protest przeciwko obojgu kandydatom.

gazeta.pl

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21777741,powazne-przemowienie-pozniej-triumf-przy-dzwiekach-hymnu-ue.html#MT

Nowicjusz w Pałacu Elizejskim

– Francuzi wybrali kontynuację – oświadczyła zaraz po ogłoszeniu wynik...
– Francuzi wybrali kontynuację – oświadczyła zaraz po ogłoszeniu wyników Marine Le Pen. Zapowiedziała też budowę nowej formacji politycznej.

Foto: AFP

Emmanuel Macron wieńczy sukcesem najbardziej niezwykłą kampanię Piątej Republiki.

Do lidera ruchu En Marche! najwyraźniej zaczyna docierać, jak wielka odpowiedzialność spoczęła na jego barkach. W wystąpieniu po ogłoszeniu wyników wyborów mówił powoli, niemal pompatycznie.

– Próbuje pokazać, że ma cechy prezydenckie – uważa Jean-Marie Colombani, wieloletni szef „Le Monde”.

Jeszcze nigdy w Piątej Republice Francja nie miała tak młodego (39 lat) i tak mało doświadczonego prezydenta. I to w czasach, gdy kraj przechodzi głęboki kryzys. Macron przesłał „republikańskie pozdrowienie” Le Pen, trochę jakby już ją uznał za pełnoprawnego uczestnika rywalizacji demokratycznej. Zapewnił też, że rozumie „desperację” wielu rodaków, którzy oddali głos na skrajną prawicę i obiecał, że „będzie chronił” najuboższych. Zapowiedział, że postara się „przywrócić więź” między Francuzami a zjednoczoną Europą. I oddał hołd François Hollande’owi, doceniając jego „pięć lat cięż- kiej pracy”. W kampanii wyborczej odcinał się od niepopularnego prezydenta, choć ten wyciągnął go cztery lata temu z politycznego niebytu, mianując zastępcą szefa swojej administracji, a potem ministrem gospodarki.

Mimo bardzo brutalnej debaty w środę Marine Le Pen zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów zadzwoniła do rywala z gratulacjami. Chwilę potem wygłosiła krótkie przemówienie, które może jednak na lata nadać kierunek rozwoju francuskiej sceny politycznej.

– Francuzi wybrali kontynuację. A ci, którzy wezwali do poparcia Macrona, całkowicie się zdyskredytowali – powiedziała liderka Frontu Narodowego, wskazując na Republikanów. Dlatego jej zdaniem konieczne będzie teraz zbudowanie „nowej formacji patriotów” zdolnej odebrać władzę „zwolennikom globalizacji”. W tym celu Le Pen wezwała polityków prawicy, aby poszli w ślad ruchu Powstań Francjo! Nicolasa Dupont-Agnan (w pierwszej turze dostał 5 proc. głosów) i zbudowali z FN koalicję przed wyborami parlamentarnymi

Z 34,5 proc. głosów Le Pen osiągnęła znacznie gorszy wynik, niż wskazywały jeszcze kilka dni temu sondaże. Zapewne zaważyła na tym debata z Macronem, w której kandydatka skrajnej prawicy pokazała obraz „starego”, brutalnego, ksenofobicznego Frontu Narodowego. Ale mimo to jej wynik jest dwukrotnie lepszy niż w czasie, gdy jej ojciec był w drugiej turze 15 lat temu.

W znacznym stopniu to wynik poczucia zagrożenia u wielu Francuzów, także w dniu wyborów. MSW zmobilizowało 50 tys. policjantów i żandarmów, do których dołączyło przeszło 7 tys. wojskowych. Mieli zabezpieczyć potencjalne cele ataków terrorystycznych, w tym wszystkie punkty wyborcze w Paryżu. A jednak kilka minut po godzinie 14 trzeba było ewakuować Luwr: miejsce, które Macron wybrał, aby świętować zwycięstwo w niedzielny wieczór. Powód: podejrzana paczka, potencjalny ładunek wybuchowy.

Ale to nie była jedyna próba wsparcia niedemokratycznymi metodami Le Pen. Zgodnie z prawem od północy w piątek obowiązywała we Francji cisza wyborcza. A jednak w sobotę i niedzielę media społecznościowe huczały od przecieków ze skrzynek e-mailowych sztabu Macrona, w tym pogłosek, że kandydat En Marche! wyprowadził poważne środki do rajów podatkowych.

Wszystko zaczęło się kilka minut przed północą w piątek. Lider ruchu En Marche! zdążył tuż przed wejściem w życie zakazu wypowiedzi ostrzec, że do sieci przedostały się dokumenty autentyczne pomieszane z podróbkami. Tropy, podobnie jak to było w amerykańskich wyborach prezydenckich, wiodą do Rosji: w jednym z dokumentów wykorzystano rosyjską wersję Excela, inny edytował niejaki Roszka Georgij Pietrowicz, specjalista zatrudniony w moskiewskiej firmie technologicznej Eureka CJSC. Ale w błyskawicznym rozprowadzeniu materiałów kluczową rolę odegrały skrajnie prawicowe portale w USA, które popierały kampanię Donalda Trumpa.

Sama Le Pen oddała głos w miejscowości Henin-Beaumont przy granicy z Belgią, gdzie upadek zakładów przemysłowych doprowadził do rekordowego bezrobocia. To miał być sygnał, że występuje w obronie „ludu” przeciwko ekscesom „niekontrolowanej globalizacji”, którą miałby reprezentować Macron (ten ostatni głosował w modnym kurorcie Le Touquet nad kanałem La Manche, gdzie ma dom). Ale manewr nie do końca się udał: gdy Le Pen głosowała, działaczki Femenu toples wdarły się na dach miejscowego kościoła i rozwinęły transparent: „Marine au pouvoir, Marianne au desespoir” (Marine u władzy, Marianna w rozpaczy).

Nigdy wcześniej nowy prezydent nie świętował zwycię- stwa na dziedzińcu Luwru. Macron nie chciał jednak tego robić ani w miejscu symbolicznym dla prawicy, jak plac Zgody, ani emblematycznym dla „robotniczego Paryża”, jak plac Bastylii. Wolał pokazać, że choć odcina się od skompromitowanej ekipy socjalistów, nie jest też na pasku prawicy, finansjery (choć sam był menedżerem w banku Rothschilda).

– To były wybory, w których stanęły naprzeciwko siebie elity i klasy uboższe, żeby nie powiedzieć – oligarchia i lud. A trudno znaleźć kandydata, który bardziej należy do establishmentu niż Macron. Dlatego musi ukrywać swoje pochodzenie – mówi „Rzeczpospolitej” Jean-Thomas Lesueur z instytutu Thomasa More’a w Paryżu. Macron nie zdobył zresztą Pałacu Elizejskiego na fali powszechnego entuzjazmu. Do wyborów poszło 74 proc. uprawnionych, najmniej od 48 lat. Oddano też 4 mln głosów nieważnych. Jednym z powodów było to, że do końca lider radykalnej lewicy Jean-Luc Mélenchon nie wezwał 6 milionów zwolenników do głosowania na przywódcę ruchu En Marche!

– Wielu wyborców poparło Macrona nie z uwagi na program, tylko aby zablokować Le Pen – uznał Lesueur.

Aby dodatkowo nie zniechę- cać swoich zwolenników, Macron nie ujawnił, kto będzie jego premierem, choć szefa rządu musi wskazać już w tym tygodniu. Zdaniem Lesueura jedna z pogłosek mówi o dyrektor generalnej MFW Christine Lagarde, która wielu lewicowym wyborcom kojarzy się z drastycznymi programami oszczędnościowymi i aferami korupcyjnymi. Ale na liście potencjalnych premierów pojawia się także dotychczasowy minister obrony Jean-Yves Le Drian, deputowany Partii Socjalistycznej, który przeforsował w parlamencie reformę rynku pracy Macrona, Richard Ferrand czy lider centrystów François Bayrou, trzykrotny kandydat na prezydenta. A więc nie politycy, którzy byliby symbolami prawdziwej odnowy.

rp.pl

Chrabota: Macron i Polska na peryferiach

Foto: Fotorzepa/Maciej Zienkiewicz

W tej sprawie pomyłki być nie może. Emmanuel Macron w drugiej turze francuskich wyborów zdystansował Marine Le Pen i został ósmym prezydentem V Republiki.

Tuż po zamknięciu urn wątpliwości też nie mieli przywódcy europejscy. „Brawo Emmanuel Macron, będziemy współpracować razem na rzecz nowego impulsu europejskiego” – napisał na jednym z portali premier Belgii Charles Michel. Nie on jeden oczekuje „impulsu”. Także większość triumfujących euroentuzjastów. Na brukselskich salonach pewnie zabrakło w niedzielę wieczorem szampana.

A w Warszawie? Budapeszcie? Pradze? Ten sam impuls, na który z taką niecierpliwością czekają w Brukseli, w stolicach Europy Środkowej prędzej budzi konsternację niż entuzjazm. Zważywszy na poglądy Macrona i rolę Francji w europejskiej polityce, ów „impuls” musi oznaczać nasze problemy. Bo Macron nigdy nie ukrywał poparcia dla daleko idącej integracji strefy euro. Odrębny budżet, koordynacja polityki fiskalnej, wspólna administracja gospodarcza, to pomysły, które nie są w twardym jądrze UE uznawane za szczególną ekstrawagancję. Jeśli nowy francuski prezydent będzie konsekwentny, realne działania w tym kierunku rozpoczną się już niedługo.

Dla Warszawy byłby to cios między oczy. Rząd premier Beaty Szydło wielokrotnie zapewniał, że fundamentalną racją polskiej polityki zagranicznej jest zapobieżenie Europie wielu prędkości. Cóż więc, jeśli Macron od słów przejdzie do czynów, i na dodatek (na co Europa bardzo liczy) uda mu się zdobyć poparcie w wyborach parlamentarnych i udanie zacznie francuskie reformy? Co się wydarzy, jeśli się politycznie wzmocni? Z pewnością pękną niemieckie opory i silna integracja strefy euro stanie się faktem. Jak zareaguje Warszawa? Tego nie wiemy, ale już czas przygotowywać się na zmianę strategii europejskiej.

Po pierwsze trzeba zakopać topór niechęci wobec Paryża. Zintensyfikować kontakty dyplomatyczne. Rozważyć katalog spraw problematycznych w relacjach polsko-francuskich. Jedno jest oczywiste. Petryfikacja Europy dwóch prędkości z Polską na marginesie byłaby fundamentalnym błędem cywilizacyjnym. Odpowiedzialność podpowiada: trzeba być w twardym jądrze Unii. Nawet kosztem wprowadzenia euro. Kosztem głębszej integracji gospodarczej z Unią. Nie wolno dopuścić, by Warszawa znalazła się na peryferiach Europy. Nie wybaczą nam tego nasze dzieci.

rp.pl

Emmanuel Macron prezydentem Francji, choć mało kto o nim słyszał jeszcze kilka miesięcy temu. Kim jest i co to oznacza dla Polski?

07.05.2017

kim jest emmanuel macron

 

Emmanuel Macron prezydentem Francji – takie są wstępne wyniki wyborów, w których niezależny kandydat pokonał kontrowersyjną reprezentantkę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Kim jest nowy prezydent Francji i co jego wybór oznacza dla Polski?

Jeszcze kilka lat temu był nikomu nieznanym bankierem z doświadczeniem we francuskiej kontroli skarbowej. Raptem trzy lata temu został ministrem gospodarki i przemysłu – w rządzie rządów François Hollande’a, prezydenta kończącego swoją obecną kadencję przy skrajnie niskich notowaniach. A do tego – nazwijmy to – niestandardowe wybory sercowe. Mimo to Emmanuel Macron zdołał przekonać miliony Francuzów, że to jemu warto powierzyć losy europejskiego mocarstwa. Kim jest ten „człowiek znikąd” – przynajmniej z naszej, polskiej perspektywy?

Kim jest Emmanuel Macron – nowy prezydent Francji?

Choć Francja jest krajem laickim, to Emmanuel Macron swoją edukację odebrał m.in. w jezuickim liceum w Amiens, skąd pochodzi. To wówczas – jako piętnastolatek – poznał swoją przyszłą żoną, a wówczas zamężną nauczycielkę Brigitte Trogneux, z którą ożenił się w 2007 roku.

Po ukończeniu szkoły średniej studiował filozofię (pracę dyplomową poświęcił Niccolo Machiavellemu), ale również studiował w paryskich szkołach wyższych: Instytucie Nauk Politycznych oraz École nationale d’administration. Obie uczelnie to kuźnie kadr administracji państwowej, to z nich wywodzą się liczni francuski prezydenci, premierzy i członkowie rządów.

Młody Emmanuel Macron został inspektorem finansowym w Inspection générale des finances – odpowiedniku naszych urzędów kontroli skarbowej. W międzyczasie zostaje członkiem Partii Socjalistycznej, z której jednak po trzech latach rezygnuje – co w sumie nie powinno dziwić, bo w 2008 roku zaczyna pracować w należącym do Rotschildów banku Rotschild & Cie Banque. Zajmował się tam bankowością inwestycyjną.

W 2012 roku Emmanuel Macron wraca do budżetówki – tym razem na zdecydowanie wyższe niż do tej pory stanowisko, bowiem trafia do administracji prezydenta François Hollande’a. Początkowo pełni funkcję zastępcy sekretarza generalnego Pałacu Elizejskiego, by po dwóch latach zostać ministrem gospodarki, przemysłu i cyfryzacji w rządzie Manuela Vallsa. Daje się poznać jako przeciwnik związków zawodowych. To on wprowadził reformy w prawie pracy, pozwalając m.in. na wydłużenie tygodnia pracy, a także ułatwił pracodawcom zwolnienia (w tym w zakresie odszkodowań dla wyrzucanych pracowników).

W kwietniu 2016 roku zakłada własny ruch polityczny En Marche! (tłum. Naprzód!). 7 maja 2017 roku spełnia się jego marzenie: pokonuje wszystkich konkurentów w wyścigu o Pałac Elizejski i zostaje kolejnym prezydentem Francji.

Co oznacza wybór Macrona dla Polski?

Emmanuel Macron to – używając naszej terminologii politycznej – liberał. Taki Ryszard Petru, tylko potrafiący zwyciężać, a do tego z realnym doświadczeniem i sukcesami w polityce krajowej. W wyborach obiecywał zmniejszanie deficytu budżetowego i zatrudnienia w administracji państwowej. Przedsiębiorcom ma żyć się lepiej m.in. dzięki niższym podatkom i liberalizacji rynku pracy.

To dla Polaków z pewnością lepszy wybór niż nacjonalistka Marine Le Pen, która z chęcią pozbyłaby się naszych rodaków (nie tylko hydraulików) z francuskiego rynku pracy. Macron co prawda zapowiada reformy Unii Europejskiej (np. zmniejszenie biurokracji), jednak nie ulega wątpliwości, że szara, polityczna codzienność nowego, francuskiego prezydenta będzie skupiona na rynku wewnętrznym, nie polityce…

…choć w czasie wyborów głośnym echem odbiły się wypowiedzi Emmanuela Macrona o Polsce, m.in. dotyczące zapowiedzi sankcji za łamanie europejskich zasad demokracji. Wydaje się jednak, że na izolację Polski ze strony nowego Macrona nie ma co liczyć (podobnie, jak nie należało się – i słusznie – przejmować zapowiedziami Donalda Trumpa o rychłym zniesieniu wiz dla Polaków).

Kim jest Emmanuel Macron? Wydaje się, że przede wszystkim – zagadką. Ale z pewnością proeuropejski wybór Francuzów to znak, że mieszkańcy Unii Europejskiej wciąż chcą w niej być. Być może wynika z obserwacji zawirowań wokół Brexitu, który – tak to wygląda – zaczyna się Brytyjczykom odbijać czkawką. Czy wybór Emmanuela Macrona to zatem zapowiedź końca nacjonalistycznych ruchów w Europie? Przekonamy się już niebawem.

msn.pl

PiS w pułapce na własne życzenie

07.05.2017

 

Komisję ds. Amber Gold stworzono dla celów politycznych. Partia rządząca znalazła się jednak w kłopocie, bo przesłuchanie Donalda Tuska umocni jego pozycję.

Widząc, jak działania przeciw Donaldowi Tuskowi przełożyły się na popularność Platformy Obywatelskiej, władze PiS zaczęły się zastanawiać, czy nie przestać grillować szefa Rady Europejskiej. Jak wynika z naszych informacji, niedawno rozmawiano na ten temat w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego na Nowogrodzkiej.

Sęk w tym, że PiS będzie musiało przesłuchać byłego premiera przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Wszak została ona powołana z myślą o Tusku. Jej cel – oprócz wyjaśnienia tego, jak mogło dojść do wyłudzenia niemal miliarda złotych przez małżeństwo z Pomorza – był polityczny. Miał pokazać związki PO z biznesmenem, który oszukał tysiące ludzi.

Komisja zresztą, jak dotąd, pracuje poprawnie i dość merytorycznie, ujawniając po kolei rażące nieprawidłowości we wszystkich instytucjach, które mogły powstrzymać tę aferę, albo przynajmniej zmniejszyć rozmiar strat. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że gdyby sądy, prokuratura, Komisja Nadzoru Finansowego, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pracowały na 100 proc. i wzajemnie się wspierały, afera na taką skalę nie byłaby możliwa.

Czym innym jednak jest ujawnienie nawet poważnych nieprawidłowości, a czym innym stwierdzenie, że na tę aferę było przyzwolenie ze strony Platformy czy samego Donalda Tuska lub istniały jakieś tajne związki pomiędzy PO a założycielem Amber Gold. Tej tezy śledczym nie udało się jak dotąd udowodnić. Komisja zaplanowała już przesłuchanie syna byłego premiera, który pracował dla właściciela Amber Gold, i zapowiada też przesłuchanie samego premiera.

Ale może się okazać, że w zastawioną przez PiS pułapkę wpadnie nie Donald Tusk, a sam PiS. Obserwując, jak sprzeciw partii rządzącej wobec ponownego wyboru Tuska na szefa RE zbudował jego pozycję, widząc, jak udało mu się przekuć przesłuchanie przez wojskową prokuraturę w medialne show, trudno mieć wątpliwości, że również wezwanie przez komisję śledczą ds. Amber Gold były przewodniczący Platformy Obywatelskiej będzie w stanie wykorzystać również dla wzmocnienia swojej pozycji. Sondaże są nieubłagane i za każdym razem, gdy powstaje wrażenie, że PiS usiłuje grillować Donalda Tuska, poparcie dla PO rośnie, choćby ta partia nic nie robiła, a PiS trąbiło o sukcesach gospodarczych Polski i o efektach programu 500+.

Dlatego PiS znalazło się w sytuacji bez wyjścia. Gdyby komisja ds. Amber Gold nie wezwała Tuska, śledczy z partii Jarosława Kaczyńskiego będą musieli obejść się smakiem, a jej prace de facto stracą sens, a PiS nie będzie mógł wykazać zbrodniczej działalności PO. Podobnie rzecz ma się trochę ze sprawą wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. PiS nie znalazł jak dotąd przekonujących dowodów na to, że wypadek przebiegał znacząco inaczej od tego, co ustaliła rządowa komisja w czasach PO. Ale jednocześnie, gdy PiS jednak Tuska na przesłuchanie przed komisją ds. Amber Gold wezwie, były premier dostanie do ręki argument, że jest politycznie prześladowany przez Jarosława Kaczyńskiego i na micie swego męczeństwa, będzie budować pozycję polityczną własną oraz Platformy.

W tej pułapce PiS znalazł się wyłącznie na własne życzenie.

msn.pl

Wybory we Francji. Jak Warszawa powinna się układać z Paryżem, jeśli to Macron zostanie prezydentem?

WYWIAD
Bartosz T. Wieliński, Paryż, 04 maja 2017

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron (Michel Euler (AP Photo/Michel Euler))

– Warszawa ma dziś fatalną opinię nad Sekwaną, co przekłada się i na wzajemne stosunki – mówi „Wyborczej” Mark Semo, korespondent dyplomatyczny dziennika „Le Monde”.

Bartosz T. Wieliński: Dlaczego Emmanuel Macron zaatakował w kampanii wyborczej prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego?

Marc Semo: Bo wierzy w zjednoczoną Europę. Macron jest jedynym kandydatem w wyborach prezydenckich, który uznał, że przyszłość francuskiego społeczeństwa zależy od jej przyszłości. Unię Europejską umieścił w swoim przekazie na centralnej pozycji. I chce w Europie szybkich, pozytywnych zmian. W jednym z wywiadów utyskiwał, że w UE tyle dyskutuje się o szczegółach budżetu, a zarazem milczy o fundamentalnych dla obywateli kwestiach: o ochronie przed negatywnymi konsekwencjami globalizacji, o stanie praworządności, przestrzeganiu praw człowieka. W tym kontekście skojarzenia z sytuacją w Polsce czy na Węgrzech nasuwają się automatycznie. Macron wziął Polskę na cel, bo Jarosław Kaczyński łamie konstytucję, narusza praworządność. A to fundamenty Europy. Macron uważa, że w Unii Europejskiej po prostu nie wolno tego robić.

Czyżby? A może we Francji na nowo odżył strach przed polskim robotnikiem? A Macron, tak jak jego rywalka, przywódczyni Frontu Narodowego Marine Le Pen, próbuje to wykorzystać.

Owszem, to odgrywa ważną rolę. Macron uważa, że UE ma dawać ochronę w sensie globalnym – pilnować granic, chronić przed niekontrolowanym napływem migrantów czy terrorystami – ale również zapewniać bezpieczeństwo socjalne. Tymczasem stara Europa od lat musi sobie radzić ze skutkami dumpingu socjalnego i fiskalnego. Czyli z tym, że Francję zalali tani pracownicy z nowej Europy, a francuskie firmy przenoszą produkcję na Wschód, gdzie podatki i koszta pracy są niższe. Przykład fabryki Whirlpoola w Amiens, skąd produkcja ma zostać przeniesiona do Łodzi, pokazuje, że ta sprawa ciągle wywołuje wielkie emocje. I Macron na pewno będzie chciał to zmienić

Jak?

Przywódca ruchu En Marche! jest zdania, że Europa potrzebuje nowego impulsu. Wie, że musi działać szybko, bo jesienią Niemcy czekają wybory parlamentarne, a potem będzie powstawał nowy rząd, co może zająć długie tygodnie. Jeśli zwycięży, dostanie w Europie duży kredyt zaufania, nabierze impetu.

Macron chce być uznawany w Europie za poważnego gracza, zwłaszcza przez kanclerz Angelę Merkel. Dlatego musi szybko zreformować prawo pracy we Francji [domaga się jego liberalizacji, co pomogłoby zwalczyć bezrobocie]. Druga sprawa to dumping socjalny; będzie dążył do tego, by unijna dyrektywa w sprawie pracowników delegowanych została zmieniona. Dojdzie do zwarcia z Polską.

Zobacz: Silna Francja w Unii Europejskiej vs. ocieplenie stosunków z Putinem. Co proponują kandydaci we francuskim wyborach?

Silna Francja w Unii Europejskiej vs. ocieplenie stosunków z Putinem. Co proponują kandydaci we francuskim wyborach?

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21683408,video.html

Ale chodzi o miejsca pracy we Francji, a nie o demokrację w Polsce.

Procedura o przestrzeganie praworządności, którą w sprawie Polski prowadzi Komisja Europejska, to skomplikowany proces, który zapewne jeszcze długo nie przyniesie rezultatów. A zmiana dyrektywy jest w zasadzie prosta. Macron potrzebuje na początku sukcesu i będzie go miał. Pokaże, że jest poważnym politykiem, przysłuży się zmniejszeniu bezrobocia w kraju i udowodni rodakom, że UE potrafi ich chronić przed dumpingiem socjalnym. Sprawa polskiego Trybunału Konstytucyjnego zostanie odłożona na później.

Polski rząd na szybko poprawia stosunki z Niemcami, zapewne licząc, że Angela Merkel będzie nas chronić przed zapędami i Komisji Europejskiej, i Paryża.

Nie sądzę, by w tej sprawie hamowała Macrona. Berlin od lat dziwił się, że w kwestii pracowników z nowej Europy Paryż zajmuje tak łagodne stanowisko. Przecież Niemcy jeszcze mocniej odczuwają skutki dumpingu socjalnego!

Jeśli Macron zostanie prezydentem, jaką politykę zagraniczną będzie prowadził?

Raczej taką samą, jak urzędujący obecnie Francois Hollande. Proeuropejską, ale z podkreślaniem roli Francji. Widać jednak, że będzie mniej skłonny interweniować zbrojnie zagranicą, jeśli nie będzie jasnej perspektywy wycofania żołnierzy i znalezienia politycznego rozwiązania. Po prostu nie będzie chciał się wikłać w długie, kosztowne konflikty. Z drugiej strony takie zapowiedzi łatwo przychodzą podczas kampanii. Jako prezydent Macron będzie musiał działać szybko. Tak jak Hollande decydując się na interwencję w Mali w 2013 r.

W kwestii Rosji na pewno będzie bardziej stanowczy niż Hollande. To efekt ataków rosyjskich hakerów na serwery jego ruchu En Marche! i kampanii prowadzonej przez finansowany przez Rosję portal Sputnik, który próbował zohydzić Macrona Francuzom.

A jeśli chodzi o Brexit, będzie nieustępliwy.

Jak Polska powinna się układać z Francją Macrona?

Nie wiem. Warszawa ma w tej chwili fatalną opinię nad Sekwaną, co będzie się przekładać i na wzajemne stosunki. Z drugiej zaś strony politycy w Paryżu wiedzą, że za Kaczyńskim nie stoi cały kraj.

wyborcza.pl

Ziobro bez wsparcia swojej Alma Mater. Prawnicy z UJ o reformie sądów: „Niekonstytucyjna”

Łukasz Woźnicki, 07 maja 2017

AGATA GRZYBOWSKA

Prawnicy z Wydziału Prawa i Administracji UJ, na którym studiował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, ocenili, że reforma sądownictwa PiS jest niekonstytucyjna i podważa równowagę władz.

Liczący 23 strony dokument ujawniło w piątek RMF FM. To analiza prawna przygotowana przez naukowców Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. W tym tygodniu ma ją przyjąć Rada Wydziału. Dotyczy dwóch kluczowych projektów forsowanej przez PiS reformy: zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa, a także w sądach powszechnych. Obydwa są już w Sejmie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Pięć kroków, w których PiS przejmie sądy – analiza Łukasza Woźnickiego.

– To jest sprawa bardzo ważna z punktu widzenia funkcjonowania państwa – mówił RMF FM prof. dr hab. Jerzy Pisuliński, dziekan Wydziału Prawa UJ.

– Te propozycje zmierzają do zmiany dotychczasowego systemu, przyznając większy wpływ na wymiar sprawiedliwości władzy wykonawczej czy ustawodawczej – ocenił projekty prof. Pisuliński. – Są tam też oczywiście zmiany pozytywne, ale przede wszystkim chcieliśmy wskazać elementy, które stanowią zagrożenie dla konstytucyjnych wartości, zwłaszcza co do niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Prawnicy w analizie napisali wprost: „Obydwa projekty zawierają wiele przepisów wyraźnie niekonstytucyjnych albo budzących poważne wątpliwości co do ich zgodności z Konstytucją”. W projekcie zmian w KRS największe zastrzeżenia mieli do pomysłu skrócenia kadencji 15 sędziów zasiadających w Radzie, bo w konstytucji wprost zapisano, że kadencja członków KRS trwa cztery lata. Wątpliwości wzbudził też podział Rady na dwa zgromadzenia oraz wybór nowych sędziów do KRS już nie przez samorząd sędziowski, ale przez sejmową większość.

„Nowy sposób wyboru sędziów nie będzie gwarantował KRS niezależności niezbędnej do realizacji jej funkcji zapisanej w Konstytucji. Nie może bowiem strzec niezależności sądów przed zagrożeniem ze strony władzy ustawodawczej i wykonawczej organ, którego skład w tak istotnym stopniu jest determinowany przez te władze” – oceniają prawnicy.

Reforma KRS jest po pierwszym czytaniu w Sejmie. 9 maja projektem zajmie się komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Drugi z projektów – reforma sądów powszechnych – w kwietniu został skierowany do Sejmu.

Prawnicy UJ mają wobec tego projektu liczne zastrzeżenia. Budzi je m.in. przepis przyznający ministrowi sprawiedliwości przez sześć miesięcy prawo jednoosobowego powoływania i odwoływania prezesów sądów wszelkich szczebli i odebranie samorządowi sędziowskiemu wpływu na decyzje. „Zwiększenie roli ministra sprawiedliwości w zakresie nadzoru nad sądami w kształcie wynikającym z projektu nie znajduje oparcia w Konstytucji i prowadzi do podważenia konstytucyjnie gwarantowanej odrębności władzy sądowniczej” – napisali naukowcy z UJ w analizie.

Absolwentami Wydziału Prawa UJ są zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. – Myśli pan, że ta opinia do nich przemówi? – pytał prof. Pisulińskiego dziennikarz RMF FM. – To tylko stanowisko. Jakie z tego wnioski wyciągną władze państwowe i czy zechcą podzielić te uwagi i te zastrzeżenia, tego nie wiem – przyznał dziekan.

wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: