Kleptokracja PiS

Chroniczne złodziejstwo jest zwane kleptomanią. Gdy psycholodzy pochylili się nad tą przypadłością, odkryto w niej znamiona choroby. Często słyszy się od złodziei, iż mają kłopoty psychiczne, dlatego dobra kleją się im do rąk.

Chorobowy stan złodziejski chorobowy zorganizowany pod szyldem idei można nazwać kleptokracją. Szajki, mafie i inne szemrane towarzystwa cierpią na niedocenianie, na kiepskość, więc dowartościowują się materialnie poprzez kradzenie.

W polityce jest to o tyle groźne, iż można posłużyć się lewicowymi bądź prawicowymi ideami, lecz zawsze łupem takich idei pada budżet wspólny, czy to samorządowy, czy państwa. W PRL powstało usprawiedliwienie, iż złodziejstwo na dobrach państwowych nie jest złodziejstwem, bo złodziej nie okradał bliźniego, tylko znienawidzone państwo.

Ten PRL-owski idiom wrósł w Polaków bardziej niż tatuaż, a bliżej mu do genu narodowego. Niespełna 30 lat po upadku gen nie mógł być wypleniony, wyleczony, bo na narodzie nie dokonano żadnej lobotomii, terapii elektrowstrząsowej. Było tylko transformacyjne przejście z jednego ustroju w drugi, ale tylko w sferze gospodarczej i urządzeń ustrojowych.

Naród nie był leczony, gdyż leczyć w tym wymiarze może tylko szkoła, wychowanie i pokolenia, a tych pokoleń musi zemrzeć kilka, niektóre tradycje mówią o 7 pokoleniach, inne – jak hebrajska – o 40 latach.

PiS z okradania stworzył ideę, której celem końcowym nie jest dowartościowanie innych w imieniu, których się kradnie, ale przede wszystkim siebie. Można to ojreslić tworzeniem wspólnoty kleptomańskiej.

Jarosław Kaczyński kiedyś nawet nazwał to TKM (teraz k… my), uwłaszczył sie na państwowym, stworzył Srebrną. Działo się to w wymiarze prywatnej partii, która jednak sięgnęła po władzę w państwie.

Elektorat został kupiony za pieniadze z budżetu, czyli nasze, a gdy został on stygmatyzowany 500+ (jak szkarłatną literą), niejako stworzył wspólnotę z PiS. Nie dziwmy się zatem, że w porywach PiS zyskiwał poparcie 50 proc. Polaków.

Złodzieje zawsze przekupują innych po drodze do celu, lecz łupem właściwym nie dzieli się, bo jest on przeznaczony dla stosunkowo niewielu i jest wielokroć przewyższający niż 500+.

Złapany złodziej krzyczy: „łapać zdzieja” (przez dwa lata obowiązywał idiom: „PO przez 8 lat tamto-siamto”), a gdy został przygwożdzony i otwarto mu tobół z trofeami, zlodziej był stwierdzić, ze „mu się należy”. Bo ciężko pracował na zniszczeniem reputacji Polski i zniszczeniem ustroju demokratycznego.

Napracowali się. Ale złodziej zauważył, że stygmatyzowane 500+ grono wspólników odwraca się od niego, bo co to za szmal 500+. Wiec prezes wpadł na szatański pomysł, aby zwrocić trofea, ale nie do Sezamu (budżetu), z którego wynoszono, ale do przyjaznej mu instytucji, do katolickiego Caritasu.

Acz zwrot nie bedzie pełny, bo można będzie sobie odpisać go od podatku, czyli w gruncie rzeczy nie jest to zwrot, tylko ofiara na Caritas. Te pieniądze są jednak z łupu, nie zawarto na nie żadnej umowy cywilno-prawnej.

Zatem to nie koniec prawnych kłopotów PiS. Zaś w wymiarze psychologicznym, czyli owego genu kleptomanów. Nie jest on do powstrzymania, nie ma odwrotu od gnicia i rozkładu tej formacji, która wyznaje ideę kleptomanii i sama stwarza ustrój kleptokracji.

Okraść budżet, prawo, demokrację, a nawet Księżyc. Taki jest gen politycznych lunatyków.

 

 

Piotrowicz o wizycie Timmermansa: Jestem umiarkowanym optymistą

Piotrowicz o wizycie Timmermansa: Jestem umiarkowanym optymistą

– Jestem umiarkowanym optymistą. Ważne, że rozmowy się toczą, natomiast obawiam się, że w przypadku pana Timmermansa to bardziej ideologia odgrywa niż fakty. Chciałbym mieć nadzieję, że z tego też względu chyba nikomu nie zależy na zaognianiu sytuacji. Jest tyle problemów w UE, którymi winna się zająć, natomiast sprawy w Polsce mają się dobrze. Życzyłbym, aby taka praworządność, jak jest w Polsce, była udziałem wielu krajów europejskich, w szczególności te, które o praworządności w Polsce chcą dyskutować – stwierdził Stanisław Piotrowicz w rozmowie z TVN24, pytany o wizytę Fransa Timmermansa w Polsce.

 

PAD: Silną, suwerenną, solidarną – taką Polskę każdego dnia swojej służby budował prezydent Kaczyński

To ważny moment. Ważny dla polskiego Sejmu, ale także dla całego polskiego parlamentu, ale także dla Polski, dla przyszłości Rzeczypospolitej, bo przecież o nią staramy się, żeby była jak najlepsza i o nią właśnie z tak wielką troską przez całe swoje polityczne życie zabiegał pan prezydent Lech Kaczyński. Najpierw jako młody prawnik, pracownik naukowy, ale jednocześnie zarazem ten, który szedł pomagać robotnikom, szedł radzić w sprawach dot. prawa pracy, obrony robotników przed prześladowaniami, zwłaszcza tych z „Solidarności”, którzy nie bali się walczyć o wolną Polską. Potem wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność, senator I kadencji, poseł I i przez moment IV kadencji, minister w Kancelarii Prezydenta, nadzorujący BBN, szef NIK, jakże pamiętny minister sprawiedliwości-prokurator generalny, który wypowiedział wojnę mafii w Polsce i zniszczył ją w efekcie. Prezydent Warszawy, prezydent Rzeczypospolitej, nasz prezydent. Jakże piękne, jakże ważne dla Polski karty życia. Właśnie dlatego za te karty życia, za nieustanne, niestrudzone budowanie Polski silnej, suwerennej, solidarnej, takiej, w której wszyscy są równo traktowani, w której zwyciężać ma uczciwość i nie ma miejsca dla cynizmu i draństwa – taką Polskę właśnie każdego dnia swojej służby dla Rzeczypospolitej budował pan prezydent” – mówił podczas odsłonięcia tablicy w Sejmie prezydent Andrzej Duda.

 

Kuchciński: Lech Kaczyński miał wizję Polski sprawiedliwej i bezpiecznej. Jego misja, tragicznie przerwana, zmieniła bieg historii naszej ojczyzny

– Lech Kaczyński budował przyszłość w duchu wartości wielkich, polskich patriotów. Służba Polsce była treścią jego całego życia. Miał wizję polski sprawiedliwej i bezpiecznej. Dobrze zarządzanej i dumnej z własnej historii i statusu Polski w świecie. Jego misja, przerwana tragicznie, zmieniła bieg historii naszej ojczyzny. Po 2010 roku stał się odczuwalny brak naszego prezydenta. Pozostała wśród nas świadomość niedokończonego dzieła i mamy nadzieję, że odsłaniana dzisiaj tablica upamiętni postać prezydenta Lecha Kaczyńskiego i to bardzo ważne, aby właśnie w Sejmie pamięć o tym wybitnym Polaku wciąż trwała i pomagała nam urzeczywistniać jego najpiękniejsze wizje, idee i kontynuować jego dzieło w naszej pracy parlamentarnej – stwierdził marszałek Sejmu Marek Kuchciński na uroczystości odsłonięcia tablicy poświęconej śp. Lechowi Kaczyńskiemu.

 

PO domaga się od marszałka Kuchcińskiego wyjaśnień ws. niewpuszczenia dziennikarzy do Sejmu

Wspólnie skierujemy wystąpienie do marszałka Kuchcińskiego, żeby dowiedzieć się, co się dzisiaj takiego stało w Sejmie i kto podjął decyzję, by nie wpuszczać dzisiaj do Sejmu dziennikarzy. Dowiedzieliśmy się od dziennikarzy, że przy Biurze Przepustek są informowani, że nie mogą wejść do środka. Jest to zdumiewająca informacja, która łamie wszelkie standardy i prawa konstytucyjne obywateli do informacji o tym, co się dzieje w Sejmie. Sejm jest organem władzy publicznej i każdy obywatel ma prawo wiedzieć o tym, co się w Sejmie dzieje. Bez obecności dziennikarzy tej informacji nie ma” – mówił na konferencji prasowej przed Sejmem rzecznik PO, Jan Grabiec.

Obawiamy się, że ta decyzja ma związek z uroczystością organizowaną nie wiemy przez kogo, najprawdopodobniej przez PiS i Marszałka Sejmu, uroczystością tajnego odsłonięcia tablicy poświęconej śp. Lechowi Kaczyńskiemu. To jest coś horrendalnego, żeby w związku z organizacją uroczystości partyjno-rządowej zamknąć Sejm dla dziennikarzy” – dodawał.

 

W KPRM trwa spotkanie Morawiecki-Timmermans

Wcześniej Frans Timmermans spotkał się z Jackiem Czaputowiczem i Małgorzatą Gersdorf. Jak podkreśla MSZ, celem wizyty jest „dalsza wymiana poglądów przedstawicieli Polski i KE na kluczowe kwestie wzajemnego zainteresowania, w szczególności związane z przebiegiem i założeniami reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości”.

Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱

@MSZ_RP

Min. przywitał w Warszawie @TimmermansEU

Celem wizyty jest dalsza wymiana poglądów przedstawicieli Polski i KE na kluczowe kwestie wzajemnego zainteresowania, w szczególności związane z przebiegiem i założeniami reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości.

 

Macierewicz o raporcie technicznym: Głównym pytaniem jest bezpośrednia przyczyna śmierci polskiej elity narodowej

– Głównym pytaniem, wokół którego się koncentrowaliśmy, było pytanie o bezpośrednią techniczną przyczynę śmierci polskiej elity narodowej, co było bezpośrednim powodem śmierci. Muszę powiedzieć, że to podejście, które było niezwykłe dosyć. Poprzednie komisje koncentrowały się wokół dziesiątków, a nawet setek różnych pytań i problemów, omijając bardzo intensywnie samą przyczynę śmierci. Wręcz pan Lasek, o ile się nie mylę, na jednej z konferencji stwierdził, że oni już nie badali tego, co się działo po ich pancernej brzozie. Uznali, że od tego momentu nic nie jest ważne. Podobne było stanowisko strony rosyjskiej niedawno. Pan Morozow, który był szefem komisji technicznej pani Anodiny, powiedział w zeszłym roku, że oni wiedzą, że były awarie przed upadkiem samolotu, przed jego ostateczną katastrofą, czy nawet było ich wiele, ale oni ich już nie badali, gdyż wszystko, co działo się za ich mityczną pancerna brzozą, już po prostu było nieważne. Ale pan Morozow kłamał. Okazuje się, że Rosjanie to jednak badali i że stwierdzili, że doszło do eksplozji, tyle że przypisywali ją tzw. uderzeniu hydraulicznemu. Ale opis tej eksplozji bardzo dokładny, precyzyjny, w dokumentacji rosyjskiej istnieje. Nikt na to dotychczas nie zwracał uwagi – stwierdził Antoni Macierewicz w „Sygnałach dnia” PR1.

 

Lubnauer o Ujazdowskim: Rozumiem Schetynę, że to przewrotny plan, by pozyskać część elektoratu, który jest związany z PiS

– Jeśli chodzi o Wrocław, mówię jasno. Rozumiem Grzegorza Schetynę, że to był pewien zamysł, przewrotny plan tego, by pozyskać część elektoratu, który jest związany z PiS. Prawdopodobnie mu się to uda. Myślę, że sondaże pokażą, że część elektoratu PiS-u zagłosuje na Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Naszym kandydatem jest Michał Jaros – mówiła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak dodała, nie przewiduje poparcia dla Ujazdowskiego.

 

Lubnauer: W Białymstoku prawdopodobnie będzie poparty Tadeusz Truskolaski

– W praktyce to mamy koalicję do sejmików wojewódzkich – wszędzie, w całej Polsce – i ona jest już ustalona, podpisana. Jeśli chodzi o miasta, to każde miasto będzie dogrywane oddzielnie. W Szczecinie mamy wspólnego kandydata. Jeżeli się dogadamy, to mamy wspólnych kandydatów na prezydenta i wiceprezydenta i tak jest w Szczecinie. W Białymstoku prawdopodobnie będzie poparty bardziej związany w tej chwili z Nowoczesnej Tadeusz Truskolaski. Jego syn jest naszym posłem – mówiła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

 

Lubnauer: Prawdziwym pomnikiem mogłoby być zakopanie tych rowów, a pomnik na pl. Piłsudskiego te rowy tylko pogłębia

– Nie [nie będę na odsłonięciu pomnika smoleńskiego]. Jako człowiek prawdopodobnie mocno bym się zastanawiała, natomiast jako polityk nie mogę zgodzić się na taki sposób prowadzenia całej debaty. Pamiętam tamte emocje i mam wrażenie, że właśnie przez to, co zrobił PiS, te emocje są bardzo złe – mówiła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak dodała:

„Dla mnie to, co mogło być prawdziwym pomnikiem, to dwie rzeczy: to, żebyśmy tak zbudowali państwo, żeby takie sytuacje jak to, co stało się 8 lat temu, żeby nie mogło do tego dojść, czyli żeby było rzeczywiście państwo nie teoretyczne, tylko dobrze skonstruowane. Druga kwestia to podziałów społeczeństwie. Prawdziwym pomnikiem mogłoby być zakopanie tych rowów, a pomnik na pl. Piłsudskiego te rowy tylko pogłębia”

 

Sasin: Nikt nie przejął placu Piłsudskiego, bo plac zawsze należał do Skarbu Państwa

Nikt nie przejął placu Piłsudskiego, bo plac Piłsudskiego do zawsze należał do Skarbu Państwa. Jak ja słyszę przedstawicieli warszawskiego ratusza, że ktoś odebrał im plac Piłsudskiego, każdy warszawiak może przejść na plac Piłsudskiego – nikt niczego nie odbierał. Kiedy wojewoda zdecydował, że plac będzie zarządzany przez niego, a nie przez starostę, którym jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, mówiłem o tym, że wtedy nie było decyzji ani zamysłu, żeby ten pomnik tam stawiać. Kiedyś może napiszę wspomnienia jak ten pomnik powstawał. My mieliśmy zupełnie inny zamiar. Szukaliśmy miejsca, które byłoby do pogodzenia z ideą, żeby pomnik był na Krakowskim Przedmieściu z tym, że nie bardzo można go wkomponować bezpośrednio przed Pałacem Prezydenckim” – mówił w Radiu Zet minister Jacek Sasin.

 

Lubnauer: Proponujemy obniżenie subwencji dla partii politycznych

– My proponujemy inne „sprawdzam” [niż PSL], żeby obniżyć w takim razie subwencję dla partii politycznych – mówiła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

 

Lubnauer: Minister powinien zarabiać ok. 20 tys. zł

– Zupełnie poważnie uważam, że powinno być jednak tak, że minister powinien zarabiać mniej więcej tyle, co parlamentarzysta europejski, żeby nie było, jak to ktoś kiedyś żartował, że Waszczykowski ma pecha, bo kazali mu zostać szefem MSZ, a mógł pójść do PE. Nie może być takiej sytuacji. Musi być wiara w to, że mamy jako ministrów najlepszych polityków – mówiła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM. Jak dodała:

„Powinno być tak, że szczególnie wiceministrowie, którzy przychodzą z rynku, są fachowcami nie z politycznego nadania, muszą zarabiać na tyle, żeby to było konkurencyjne w jakikolwiek sposób. Robią dla Polski, nie muszą zarabiać tyle, co w dużej firmie, ale żeby to przynajmniej umożliwiało utrzymanie się”

– Załóżmy, że życie w Polsce jest tańsze. Niech zarabia 1,5 raza tyle co w tej chwili. Załóżmy że około 20 tys. minister [powinien zarabiać]. Natomiast dla posłów byłam przeciwna, kiedy był ten pomysł podwyższania – stwierdziła przewodnicząca Nowoczesnej. Jej zdaniem należały powiązać pensje parlamentarzystów ze średnią krajową.

 

Sasin o nagrodach: Totalna opozycja dostała szaleństwa w tej sprawie. Nie jej głos był decydujący, a głos społeczeństwa

To nie ma znaczenia, co my uważamy w tej sprawie, główne znaczenie ma to, co uważają Polacy. Polacy w tej sprawie przemówili i wyraźnie dali nam do zrozumienia, że oczekują, żeby władza była jeszcze skromniejsza niż była dotychczas i to realizujemy” – mówił w Radiu Zet minister Jacek Sasin.

Przez cały miesiąc przemawiała totalna opozycja, która dostała szaleństwa w tej sprawie. Nie głos opozycji, która neguje wszystko, co robi rząd, był tutaj decydujący. Decydujące były te rozmowy, które prowadziliśmy z przedstawicielami społeczeństwa, z Polakami” – dodawał Sasin.

 

Lubnauer: PiS zdaje sobie sprawę, że przegra wybory samorządowe

– Nasz kolega stwierdził, że jeżeli chodzi o pokonywanie PiS-u, to on to może robić nawet za darmo. To chyba Witek Zembaczyński. Nie [nie zniesiemy uposażenia poselskiego], bo nie chcemy mieć tzw. dziadowskiego państwa. Jak rządzący tak mówi, to najczęściej to jest tak, zgodnie z zasadą Urbana, że on się sam wyżywi. Możemy spodziewać się, że dlaczego oni się nie buntują specjalnie, bo zdają sobie sprawę, że za chwilę będą wybory samorządowe, jakieś rodziny startują w wyborach, na boku – mówiła Katarzyna Lubnauer w rozmowie z Robertem Mazurkiem w RMF FM.

– To, że chcą wójtom, burmistrzom i prezydentom [obniżyć] to wynika z faktu, że PiS zdaje sobie sprawę, że przegra te wybory [samorządowe]. Jak przegra, to w sumie jest im wszystko jedno, ile będą dostawać prezydenci i burmistrzowie miast – dodała przewodnicząca Nowoczesnej.

 

Sasin: Dotarło do nas, że Polacy uważają, że politycy zarabiają za dużo

Wbrew pozorom tutaj nie ma sprzeczności. O tym, że się należały [premier] nie decydujemy my, politycy, tylko decydują wyborcy. W naszym odczuciu, w odczuciu pani premier Szydło, która zdecydowała o tym, żeby te premie przyznawać, te premie się należały. Miała takie głębokie przekonanie, bardzo dobrze oceniała pracę ministrów. Myślę, że, obiektywnie rzecz biorąc, ta praca musi być bardzo dobrze oceniona. To widać również po tym, jakie są efekty tego rządu” – mówił w Radiu Zet minister Jacek Sasin.

Dotarło do nas, że Polacy uważają, że politycy zarabiają za dużo i stąd takie decyzje. Ważne, że wsłuchujemy się w głos obywateli. Te decyzje dla wielu polityków są trudne. Nikt nie lubi zarabiać mniej niż zarabiał dotychczas, ale jesteśmy gotowi te decyzje podejmować, bo hołdujemy świętej zasadzie, że nasi pracodawcy, czyli nasi wyborcy, Polacy, mają zawsze rację” – dodawał Sasin.

 

Szymański: Nie dostrzegam jakichkolwiek działań Tuska w sprawie tego sporu

– Przyznam, że nie dostrzegam jakichkolwiek działań przewodniczącego Tuska w sprawie tego sporu [o praworządność], o którym mówimy. W innych sprawach tak, w tej sprawie nie. Przyznam, że przez ostatnie dwa lata było bardzo dużo czasu, żeby zaznaczyć swoją rolę, mam nadzieję pozytywną, zmierzającą do tego, by spór był mniej rozogniony – mówił Konrad Szymański w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał, RE tą sprawą się nie zajmuje i nie rozumie odrobinę teatralnych żali Donalda Tuska.

 

Szymański: Reformy wymiaru sprawiedliwości mają za sobą poważne uzasadnienie, które musi być brane pod uwagę

– Polskie reformy wymiaru sprawiedliwości mają za sobą poważne uzasadnienie, które musi być brane pod uwagę. Z drugiej strony osoby, które pełnią funkcje sądownicze, powinny uważać, by nie przekraczać dozwolonej, uzasadnionej granicy krytyki, która dzieli ją od czystej polityki – mówił Konrad Szymański w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

 

Szymański: Racją stanu opozycji jest to, by do porozumienia z Brukselą nie doszło

– Gdyby opozycja kierowała się racją stanu, to powinna przynajmniej uprzejmie milczeć w tej sprawie. Powinna zwrócić uwagę na to, że te propozycje wymykają się prostej ocenie ustępstwa vs. kosmetyka. Racją stanu opozycji jest to, by do tego porozumienia [z Brukselą] nie doszło. To wiemy na pewno – mówił Konrad Szymański w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Jeżeli zobaczymy, że w opozycji dojrzewa postawa racji stanu, to być może będzie sens rozmawiać nt. okrągłych stołów, natomiast dzisiaj naszym partnerem jest KE i państwa członkowskie, w których widzimy postawę realistyczną, konstruktywną i chcemy z tego skorzystać. Złożone propozycje [dot. sądów] nie są ani kosmetyką, ani ustępstwami. To propozycje, które z jednej strony mają zażegnać spór, ale z drugiej strony obronić sens polskich reform wymiaru sprawiedliwości, które są wyborem polskiego Sejmu”

 

Szymański: Nigdy nie byliśmy bliżej kompromisu z Brukselą

– Z całą pewnością nigdy nie byliśmy bliżej kompromisu. Przez ostatnie dwa lata nigdy nie było to tak bardzo możliwe. Ale pamiętajmy, że droga do tego daleka. Wymaga ta droga współpracy instytucji unijnych, otwartości instytucji unijnych i musimy brać pod uwagę również fakt, że jest bardzo wiele ośrodków, które są temu przeciwne – mówił Konrad Szymański w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24. Jak dodał:

„Myślę, że ta sprawa nie powinna trwać długo. Powinna być zamknięta jak najszybciej. Nie sposób na tym etapie prac przeciągnąć je na długie miesiące. Nie stoi nic na przeszkodzie, aby zamknąć ją szybko, w ciągu tygodni i miesięcy. Natomiast pamiętajmy, że to porozumienie ma bardzo wielu oponentów. Opozycja w kraju, międzynarodowe środowiska prawnicze, niektóre państwa członkowskie starej UE, którym podoba się sytuacja, w której Polska jest uwiązana przy tym sporze”

 

Szymański: Polska jest zainteresowana zażegnaniem niepotrzebnych, nieuzasadnionych napięć z Brukselą. Oczywiście nie za wszelką cenę

– Nastrój [przed wizytą Fransa Timmermansa] wygląda tak, jak przez ostatnie kilka tygodni. Jest widoczny zupełnie publicznie. Polska, Warszawa jest zainteresowana zażegnaniem niepotrzebnych, nieuzasadnionych napięć z Brukselą, oczywiście nie za wszelką cenę. Większość parlamentarna udowodniła, że jest w stanie bardzo poważnie i otwarcie podejść do cudzych racji w tym sporze, natomiast oczekujemy tego samego, symetrii po stronie instytucji europejskich – mówił Konrad Szymański w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Jeden na jeden” TVN24.

300polityka.pl

STAN GRY: 300: Kaczyński stawia na pragmatyzm Morawieckiego, RZ: Duda zdecydowanym faworytem wyborców PiS, DGP: Projekty PiS na konwencji za 1,5 mld zł

— PETRU: WYNIK NA WĘGRZECH POKAZUJE DO CZEGO PROWADZI BRAK WSPÓŁPRACY OPOZYCJI – 300LIVEhttp://300polityka.pl/live/2018/04/09/

— DZIENNIK BAŁTYCKI NA JEDYNCE O NAGRODACH SAMORZĄDOWCÓW.

— KACZYŃSKI STAWIA NA PRAGMATYZM MORAWIECKIEGO – ANALIZA 300POLITYKI: “Czy to wzbudzi zachwyt mocniej wysuniętej prawicy, czy nie, ale prezes PiS pokazał, że bardziej wierzy w polityczne znaczenie i pragmatyzm unijnej misji i planu gospodarczego Morawieckiego niż drogę największych radykałów swojego obozu. Dość znamienne były też słowa prezesa po prezydenckim wecie, kiedy zaskakująco zdawkowo i bez żadnych emocji stwierdził: “Uznaliśmy tę sprawę w tym momencie za zamkniętą”. Wszystko wskazuje na to, że Kaczyński uznał pielęgnowanie sukcesu gospodarczego i społecznego pokoju (wygaszanie dyskusji wokół postulatów bardziej zdecydowanej ochrony życia, pauza dla ustawy degradacyjnej) za polityczny fundament strategii wyborczej opartej na większym umiarkowaniu”.

— RZĄD NIE MA CARTE BLANCHE NA SPRAWY LEGISLACYJNE – dalej na 300
: „Nie jest też tak, że rząd ma carte blanche na sprawy legislacyjne. Partia mocno buntuje się przeciw wizjom ograniczenia wjazdu samochodów do miast, bacznie obserwowane są, także u koalicjantów ruchy wspierające różne lobbies – od spraw przywilejów instytucji finansowych aż po dobrostan zwierząt – są to sprawy dla prezesa PiS, także rodzinnie i towarzysko „nieprzekraczalne”. http://300polityka.pl/news/2018/04/08/kaczynski-przecina-sprawe-nagrod-i-szlifuje-kanty-bo-stawia-bardziej-na-pragmatyzm-morawieckiego-niz-droge-radykalow-analiza/

— PIS WCHODZI NA WYBORCZE OBROTY – DGP (Godusławski, Osiecki, Chądzyński): “Rodziny z małymi dziećmi, emeryci, przedsiębiorcy – to oni będą beneficjentami pomysłów, jakie mają zostać zgłoszone w sobotę na konwencji Zjednoczonej Prawicy. Wygrają koncepcje tanie i opłacalne politycznie”.

— NOWE PROJEKTY PIS TO OK 1,5 MLD ZŁ – DGP: “Trwa przegląd propozycji, ale decyzji nie ma. Problemem rządu jest stosunkowo wąski margines finansowy. – Mówimy o kwocie rzędu 1–1,5 mld zł – mówi nam osoba z rządu”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/572254,pis-wybory-samorzadowe-obietnice.html

— 33,5 DUDA, 33 TUSK, 11 BIEDROŃ, 6 KUKIZ, 3 KOSINIAK, 1,7 JKM, 1,3 ZANDBERG – sondaż prezydencki dla RZ.

— DUDA FAWORYTEM ELEKTORATU PIS – pisze Michał Szułdrzyński w RZ: “ Z badania przeprowadzonego przez IBRiS wynika, że połowa wyborców PiS uznaje go za najlepszego kandydata tej partii. Choć zwykło się uważać, że ulubienicą prawicowego elektoratu jest Beata Szydło, o tym, że powinna startować w wyborach prezydenckich, przekonanych jest zaledwie… 11 proc. wyborców PiS”.

— Z DUDĄ WARTO ŻYĆ DOBRZE – dalej Szułdrzyński: “Dla PiS wypływa stąd jedna zasadnicza lekcja – atakowanie prezydenta to droga donikąd, jeśli Jarosław Kaczyński chce wygrać wybory w 2020 r. I nawet jeśli PiS ciężko jest przeboleć zawetowanie ustawy degradacyjnej, kalkulacja polityczna powinna ustąpić miejsca emocjom”. http://www.rp.pl/Komentarze/304089961-Szuldrzynski-Z-Duda-warto-zyc-dobrze.html

— POROZUMIENIE JEST BLISKO – DGP CYTUJE ANONIMOWEGO URZĘDNIKA KE (Cedro, Osiecki): “Z Brukseli płyną sygnały, że Komisja jest skłonna wycofać wniosek w sprawie art. 7, ale pod warunkiem że Polska pójdzie na kolejne ustępstwa. – Komisja byłaby gotowa do maksymalnie pozytywnego potraktowania jakichkolwiek gestów ze strony polskiej, ale nie zadowoli się tym, co do tej pory było, bo to kosmetyczne, wręcz pozorne zmiany – mówi rozmówca zbliżony do KE”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/572254,pis-wybory-samorzadowe-obietnice.html

— DO ZAŻEGNANIA SPORU NIE WYSTARCZĄ OBECNE USTĘPSTWA – BARTOSZ T. WIELIŃSKI w GW: “Bruksela jest pogodzona, że Polska w bliskiej przyszłości nie wypełni wszystkich zaleceń co do praworządności. Ale do zażegnania sporu nie wystarczą ustępstwa zaproponowane przed Wielkanocą”.

— WIELIŃSKI O DYLEMATACH ANTAGONIZOWANIA NOWYCH CZŁONKÓW UE: “Jednak w kwestii Polski żywe są te same dylematy Unii, które przed paru laty pomagały Orbánowi. Chodzi o regionalną solidarność z Warszawą (m.in. w krajach bałtyckich), która może umacniać historyczne linie podziału w Unii. Oraz o obawy, że pryncypialność Brukseli będzie nakręcać eurosceptyków”. http://wyborcza.pl/7,75399,23243058,timmermans-jutro-w-warszawie-szuka-kompromisu-z-pis-em-ale.html

— ADAM LESZCZYŃSKI W OKU NAMAWIA RAZEM NA KOALICJĘ Z SLD: “Razem w sondażach trwale poniżej progu wyborczego. Spisane przez wszystkich na straty SLD zmartwychwstaje i przekracza próg 10 proc. Warto pomyśleć o sojuszu z Sojuszem. Paryż wart jest mszy”.

— SLD JAKI JEST, KAŻDY WIDZI, ALE MA WYBORCÓW – DALEJ LESZCZYŃSKI: “SLD jakie jest, każdy widzi. Ma jednak wyborców, których Razem nie ma. Razem ma za to dużo pomysłów i potencjał na przyszłość. Potencjał jednak trzeba wykorzystać: każdy zna takich, którzy świetnie się zapowiadają – aż do emerytury. Na razie, jak słyszę, Razem składa projekt obniżenia pensji posłów licząc w cichości ducha na to, że wówczas ludziom z SLD nie będzie się chciało startować. Powodzenia”. http://krytykapolityczna.pl/kraj/do-partii-razem-podajcie-lape-czarzastemu/

— WŁODZIMIERZ CZARZASTY O LIKWIDACJI SENATU: “Teraz w Senacie mamy w większości obiboków wypełniających polecenia od władcy marionetek, czyli Kaczyńskiego. Zamiast izby refleksji mamy izbę głupoty. Bo jaka to izba refleksji, skoro wysiłek intelektualny senatorów sprowadza się do otwarcia koperty, którą marszałek Senatu dostaje od Kaczyńskiego? Stąd skoro mówi się o obniżeniu pensji posłów, my przypominamy nasz dawny postulat – aby zlikwidować Senat, który jest już niepotrzebny”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/wlodzimierz-czarzasty-komentuje-sprawy-socjalne-nie-maja-barw_1048595.html

— POLITYCY POSTSOLIDARNOŚCI WNIEŚLI DO POLITYKI ZEMSTĘ WYNIESIONĄ Z KONSPIRACJI – Krzysztof Gawkowski w RZ: “Politycy postsolidarności wnieśli też do polityki żywioną w czasach konspiracji chęć zemsty. Pomysł ustaw drastycznie zmniejszających emerytury funkcjonariuszom służb to przecież dzika zemsta zwycięzców. Najpierw, w 2009 r. dokonana przez PO, teraz, w drugim kroku, kontynuowana przez PiS. Vae victis! Czyli można czynić wszystko, bo ma się siłę? A jeżeli tak, to czemuż Platforma dziś się dziwi, gdy PiS łamie zasady, zmienia Trybunał Konstytucyjny jak chce? Ma siłę. Vae victis! Prawo zemsty, prawo siły, które wnosi do życia publicznego postsolidarność na to pozwala”.

— PRECZ Z SOLIDARUCHAMI – pisze Gawkowski: “Że „precz z komuną” nic dziś nie znaczy, że uwolnić Polskę, oczyścić nasze życie publiczne, może tylko hasło „precz z solidaruchami”! Rozprawa z dogmatami, które wnieśli. Te dogmaty, kiedyś spiżowe (tak traktowali je politycy SLD, gdy rządzili), dziś wyglądają jak nadpleśniała tektura. Im szybciej je rozwalimy, tym lepiej”. http://www.rp.pl/Publicystyka/304089966-Gawkowski-Pycha-postsolidarnosci.html

— JACEK ŻAKOWSKI O KLEPTOPRAWICY: “W PiS protestów nie było. Nie z tchórzostwa, ale właśnie dlatego, że zgodnie z korupcyjno-kleptokratyczną naturą tej władzy jej ludzie – podobnie jak w Rosji i na Węgrzech – mają się nachapać, by być nową elitą i by tej władzy bronić jako źródła własnego bogactwa. Wbrew temu, co sugeruje prezes, nagrody nie były błędem. Były narzędziem kleptokratycznego systemu”. http://wyborcza.pl/7,75968,23243492,w-aferze-z-nagrodami-ktore-przyznal-sobie-rzad-pis-tylko-jedno.html

— UJAZDOWSKI MÓWI, ŻE MA WĄTPLIWOŚCI DO IN VITRO ALE USZANUJE DECYZJĘ RADY MIASTA – jak mówi Jackowi Nizinkiewiczowi w RZ: “Mam etyczne wątpliwości co do metody in vitro na gruncie obecnych regulacji prawnych, ale nie będę narzucał swojego stanowiska i uszanuję decyzję rady miejskiej. Powinna być ona podjęta w tym gronie po rozważeniu wszystkich głosów za in vitro i przeciw”.

— UJAZDOWSKI O USZANOWANIU KOMPROMISU ABORCYJNEGO: “Satysfakcjonują mnie obecne regulacje prawne i ramy konsensusu, który obowiązuje. To prawo trzeba pielęgnować, ponieważ przywróciło ochronę życia, znosząc aborcję na żądanie. To owoc wieloletniej edukacji, że krucha egzystencja nienarodzonych to życie człowieka. Warto przy tym pamiętać o stanowisku Trybunału Konstytucyjnego, które zostało zdefiniowane za prezesury prof. Andrzeja Zolla. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego podkreśla, że fundamentem państwa prawa w Polsce jest ochrona prawa do życia. Nie można bronić niezależności TK i bagatelizować jego orzeczenia”.

— UJAZDOWSKI NA PYTANIE NIZINKIEWICZA O POMNIK WE WROCŁAWIU: “Dzisiaj we Wrocławiu pamięć o parze prezydenckiej jest uszanowana. Wszyscy razem, w poczuciu zgody, otwieraliśmy bulwar Lecha i Marii Kaczyńskich nad Odrą. W przestrzeni miasta uhonorowane są także wszystkie osoby związane z Wrocławiem, które zginęły w katastrofie smoleńskiej – Ola Natalli-Świat, Jerzy Szmajdziński, Władek Stasiak, Janina Natusiewicz-Mirer. Niemal każdego dnia zatrzymuję się przed tablicą upamiętniającą ministra Stasiaka na budynku Instytutu Historii przy ul. Szewskiej. Podziwiam Wrocław za zdolność do okazania sobie wzajemnego szacunku, mimo sporów politycznych, i będę tę cechę pielęgnował”. http://www.rp.pl/Wybory-samorzadowe/180409531-Ujazdowski-PiS-buduje-wladze-monopolistyczna-i-wroga-samorzadom.html

— KATAKUMBY CENNE DLA PRAWICY – Jakub Majmurek w GW: “To męczeństwo – zamknięcie w katakumbach – odstrasza umiarkowanych wyborców, ale dla części środowisk skupionych wokół PiS jest bardzo wygodne. Katakumby dają poczucie absolutnej racji i wyższości moralnej, a tożsamość zbudowana na figurach prześladowania i męczeństwa usprawiedliwia przekonanie, że po wyjściu z katakumb i zwycięstwie w walkach o władzę nie będą obowiązywały żadne reguły – „lud smoleński” bowiem reprezentuje pokrzywdzoną cnotę, która niesiona słusznym gniewem bierze sprawiedliwy odwet na złym świecie”.

— MAJMUREK O POTRZEBIE SYMBOLICZNEGO GESTU WS SMOLEŃSKA: “Sporu o Smoleńsk nie zakończy zwycięstwo jednego plemienia – do tego trzeba symbolicznego gestu, który z jednej strony zahamuje bezczelne zawłaszczanie pamięci o 2010 roku przez PiS, z drugiej natomiast – zaoferuje taką formułę pamiętania, w której odnajdzie się również prawicowy elektorat”. http://wyborcza.pl/7,75968,23243097,smolenskie-katakumby-nie-zamilkna-sa-dla-prawicy-zbyt-cenne.html

— RAFAŁ ZIEMKIEWICZ NIE WIERZY W ZAMACH – jak mówi SE: “Wydaje mi się ona mało prawdopodobna. Wystarczy prześledzić, jak sytuacja wyglądała godzina po godzinie zaraz po katastrofie. Z wypowiedzi świadków wyraźnie wynika, że Rosjanie sami byli mocno przerażeni tym, co się stało. Nie wiedzieli, co robić. Jednak szybko połapali się, jaki jest ich interes. I zaczęli go realizować. Polski rząd zrobił, co zrobił. To szkoda nieodwracalna, za którą, jak to mówiła moja babcia, Donald Tusk z piekła nie wyjdzie”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/rafal-ziemkiewicz-teoria-zamachu-w-interesie-putina_1048594.html

—  PIOTR SKWIECIŃSKI O OCHRONIE DLA KACZYŃSKIEGO JAK ALERGENIE DLA JEGO PRZECIWNIKÓW: “choć agresja i nienawiść to w dzisiejszej Polsce, niestety, zjawiska powszechne, to zarazem po ich stronie, wśród ludzi myślących podobnie do nich, podzielających te same, co oni emocje, agresji i nienawiści prawdziwej, czyli takiej, przekraczającej granice gadania czy pisania na facebooku, mogącej natomiast przerodzić się w fizyczne działanie, po ludzku mówiąc – w próbę mordu, jest więcej. Bo, moim zdaniem, jest ewidentnie więcej. Ale nawet, gdyby nie było więcej, a „tylko” tyle, ile po stronie formacji IVRP, nawet i wtedy taka konstatacja byłaby dla koryfeuszy „antypisu” nie do przyjęcia. Bo oni są przecież z definicji tymi lepszymi, tymi bardziej cywilizowanymi. Uznanie, że ktoś może mieć realne powody, aby obawiać się, że z ich obozu wyjdzie morderca, zakłócałoby to dobre samopoczucie w stopniu niemożliwym do zaakceptowania. I dlatego ochrona prezesa PiS wywołuje u nich taki efekt, jak alergen u alergika”. https://wpolityce.pl/m/polityka/389380-alergicy-i-alergen-czyli-dlaczego-ochrona-kaczynskiego-tak-strasznie-kluje-w-oczy-formacje-iii-rp

— JACEK KARNOWSKI O MARZENIU “DOKOŃCZENIA” SMOLEŃSKA: “Moja teza tej przeciwna: ochrona lidera Prawa i Sprawiedliwości jest, jak na skalę zagrożenia, absolutnie minimalna i powinna być potraktowana jeszcze poważniej. Źli ludzie najwyraźniej liczą na to, że presją i wulgarnymi atakami doprowadzą do tego iż w jakiś sposób Smoleńsk zostanie „dokończony”. To marzenie, tak mocno formułowane w 2010 roku, nie zostało porzucone. Nie można im na to pozwolić. Choć fakt, że taki tekst trzeba pisać w rocznicę kwietniowej narodowej tragedii, która poza wszystkim była też wynikiem zaszczuwania śp. prezydenta przez inne ośrodki ówczesnej władzy i media, jest gorzką refleksją”. https://wpolityce.pl/m/polityka/389293-za-atakami-na-i-tak-minimalna-ochrone-lidera-pis-kryje-sie-marzenie-o-jakims-dokonczeniu-smolenska

— GW O ZARZĄDZIE KGHM – jak pisze Jacek Harłukowicz: “Rafał Pawełczak to również bliski znajomy rosnącej w siłę posłanki Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, która niedawno została szefową struktur PiS w okręgu wrocławskim, a jesienią będzie kandydatką tej partii w wyborach na prezydenta Wrocławia. Z jej mężem, Radosławem Porajem-Różeckim obecny p.o. prezesa KGHM, zna się jeszcze z czasów pracy w KGHM za poprzednich rządów PiS ponad dekadę temu. – To oni przekonali Lipińskiego, by postawił na Pawełczaka – słyszymy w partii”. http://wyborcza.pl/7,155287,23241321,lipinski-rozdaje-karty-w-kghm-doprowadzil-do-odwolania-prezesa.html

300polityka.pl

Kaczyński przecina sprawę nagród i szlifuje kanty, bo stawia bardziej na pragmatyzm Morawieckiego niż drogę radykałów? – ANALIZA

Czy to wzbudzi zachwyt mocniej wysuniętej prawicy, czy nie, ale prezes PiS pokazał, że bardziej wierzy w polityczne znaczenie i pragmatyzm unijnej misji i planu gospodarczego Morawieckiego niż drogę największych radykałów swojego obozu. Dość znamienne były też słowa prezesa po prezydenckim wecie, kiedy zaskakująco zdawkowo i bez żadnych emocji stwierdził: “Uznaliśmy tę sprawę w tym momencie za zamkniętą”. Wszystko wskazuje na to, że Kaczyński uznał pielęgnowanie sukcesu gospodarczego i społecznego pokoju (wygaszanie dyskusji wokół postulatów bardziej zdecydowanej ochrony życia, pauza dla ustawy degradacyjnej) za polityczny fundament strategii wyborczej opartej na większym umiarkowaniu.

Innego początku kampanii wyborczej nie będzie. Dni przed 8. rocznicą katastrofy smoleńskiej i przed konwencją PiS opinia publiczna, choć głównie jej komentatorzy, zaczynają kolekcjonować wrażenia, które złożą się na bardziej rozbudowany obraz kto, jak i z czym startuje do wyborczego trójskoku.

– Ludzi nie ruszyła sprawa TK i sądów, bo po pierwsze, nie wierzą w status quo, po drugie, sprawa jednak była dla mas abstrakcyjna. Co innego kryzys w relacjach z UE, aborcja i nawet sprawa degradacji. Sondaże pokazały, że ludzie godzą się nawet na radykalne zmiany, ale chcą spokoju – mówi nam polityk prawicy będący świadkiem najważniejszych dyskusji na szczycie PiS.

Więcej niż liczący się statystycznie spadek partii rządzącej i to, że dość wirtualne SLD staje się dla jeszcze niewielkiej, ale części wyborców ciekawszą alternatywą niż wiecznie zamotana Platforma Obywatelska, to niekwestionowane już chyba przez nikogo główne parametry wiosennego startu polityki. I jednak coraz wyraźniejsza perspektywa jakiegoś, więcej niż symbolicznego “powrotu Tuska”.

Sygnały te odczytał Jarosław Kaczyński. Pewnym szlifowaniem radykalizmów i uderzeniem w przywileje. Mniej zaś odczytał je Grzegorz Schetyna wikłając się w obronę wynagrodzeń samorządowców i z pompą stawiając na konserwatywnego kandydata w ważnym mieście. Brak “zoffsetowania” tego, w koronkowej finezji Tuska także jakimś lewicowym transferem, alienuje PO nie tylko ze środowiska inicjującego najsilniejszy sprzeciw wobec rządzących (Frasyniuk, Lempart) ale i od związanej przecież jakimś aliansem Nowoczesną. No, ale Platforma pokazała tyle razy jak daleko sytuuje się od wszelkich dogmatyzmów, że i być może w tej sprawie kierunek nie okaże się przesadnie trwały.

Z Nowogrodzkiej docierają sygnały, że Kaczyński wyraźnie nie życzy sobie „kołysania łódką” przez płynących nią. Wiele razy miał wysyłać jasny sygnał o potrzebie jedności, bo ciągnięcie przez każdego ważniejszego gracza w swoją stronę i pożytkowanie energii na rozbudowę frakcji przypomina mu najgorsze czasy AWS.

Nie jest też tak, że rząd ma carte blanche na sprawy legislacyjne. Partia mocno buntuje się przeciw wizjom ograniczenia wjazdu samochodów do miast, bacznie obserwowane są, także u koalicjantów ruchy wspierające różne lobbies – od spraw przywilejów instytucji finansowych aż po dobrostan zwierząt – są to sprawy dla prezesa PiS, także rodzinnie i towarzysko „nieprzekraczalne”.

Jakkolwiek na zewnątrz nie byłoby odebrane sejmowe wystąpienie Beaty Szydło, w sejmowych ławach partii rządzącej wzbudziło pewne ożywienie, bo partia czuje, że potrzebuje sejmowego wojownika, co też jest jakimś wskazaniem dla premiera, który od czasu expose z sejmowej trybuny nie przemawiał. Jeśli Beata Szydło wystąpi na sobotniej konwencji, a najpewniej tak się wydarzy, to będzie to najlepszy dowód, że nie ma przyzwolenia na jej marginalizację. Paradoksalnie, nie wystąpiła jako urzędująca szefowa rządu w Przysusze, a ma wystąpić teraz. To sygnał trudny do zbagatelizowania w wewnętrznych układankach.

Pewnie Jarosław Kaczyński podczas 120 dni premiera Morawieckiego nieraz łapał się za głowę, ale choćby cała inżynieria sukcesu wyborczego z 2015 pokazała, że jest w decydujących momentach politykiem zbudowanym bardziej z pragmatyzmu niż emocji. A przede wszystkim politykiem prowadzącym realną grę, ważącym znaczenie wojennych manewrów, działającym z misją, ale nie z misjonarskim obłędem. I jeżeli do startu najważniejszej wyborczej rozgrywki od lat, w trzech bitwach, potrzebuje uspokojenia nastrojów, dającego wyborcom większe poczucie bezpieczeństwa nowego paktu z Unią, to nie powinno dziwić, że nadal stawia na pragmatyzm symbolizowany przez Mateusza Morawieckiego, ale przecież mocno “zabezpieczany” politycznie i partyjnie wyjątkowo silną obecnością swoich najbliższych ludzi jak Joachim Brudziński czy Mariusz Błaszczak.

300polityka.pl

Kleptokracja PiS. Taki ustrój grabieży fundują pisowskie pokraki

Porzekadło mówiące, iż największą sztuką w życiu jest znaleźć się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze, robi ostatnio prawdziwą karierę. Stowarzyszenie Ekonomia Nauka Społeczeństwo „SENS” np. ledwo powstało, a zaraz otrzymało 236 tys. 870 zł dotacji z MNiSW.  Jak to było możliwe?

Wchodząc w szczegóły tygodnik „Wprost” ujawnia, że organizację powołano 18 dni przed rozpisaniem konkursu o przyznanie dotacji, ale zauważa też, że w jej władzach zasiadają trzy osoby powiązane z partią Jarosława Gowina!

Dalsze komentarze właściwie wydają się zbyteczne, chociaż… interesujące jest, że – jak czytamy w tygodniku – prezesem stowarzyszenia jest Krzysztof Kupiec – od 13 stycznia 2016 r. asystent społeczny Michała Cieślaka, posła Porozumienia. Jest też szefem powiatowych struktur partii ministra Gowina. Funkcję wiceprezesa pełni z kolei Aneta Bobowiec-Stachowicz, która od stycznia 2016 r. zatrudniona jest przez Cieślaka. Drugim wiceprezesem stowarzyszenia jest Hubert Przybyszewski, który w 2014 r. pełnił funkcję pełnomocnika Polski Razem Jarosława Gowina w powiecie kazimierskim, a później był delegatem na kongresie krajowym partii. W grudniu 2017 r. wszyscy troje wzięli udział w konwencji regionalnej Porozumienia w Kielcach.

Według ustaleń „Wprost” w ministerialnym programie, z którego skorzystał „SENS”, nie znalazł się wymóg, by organizacja miała doświadczenie w pracy z seniorami, wymagane było za to przedstawienie historii działalności z okresu dwóch lat. Skąd się jednak miała wziąć historia, skoro stowarzyszenie powstało 18 dni przed rozpisaniem konkursu? Sumując swoje spostrzeżenia tygodnik zapytał ministra Gowina, czy nie zachodzi tutaj konflikt interesów.

„Wnioski są oceniane pod względem formalnym i merytorycznym, a nie pod względem przynależności członków władz podmiotów zgłaszających do organizacji politycznych” – odpowiedział krótko zespół informacyjny resortu. Ministerstwo poinformowało także, iż w zespole oceniającym projekty nie ma osób związanych z partią ministra, a jedna nawet startowała w wyborach z listy partii opozycyjnej.

A że Jarosław Gowin zatwierdził listę? Cóż, nie miał powodów, by sądzić, że eksperci byli nierzetelni… Taki sobie zbieg okoliczności.

Michał Kuczyński na crowdmedia.pl odwołuje się do celnego porównania Giertycha.

 

W dzisiejszym wydaniu tygodnik “Wprost” przypomina ubiegłotygodniowe słowa wicepremiera rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, że nikomu z obozu zjednoczonej prawicy nie można zarzucić nic od strony moralnej. Te słowa mogą być dla szefa Porozumienia kompromitujące, tym bardziej że właśnie okazało się, że ministerstwo którym kieruje przyznało ponad 230 tys. złotych dotacji dla stworzonego przez partyjnych kolegów wicepremiera stowarzyszenia. Już samo to budzi uzasadnione wątpliwości co do intencji oraz razi jawnym konfliktem interesów, ale sprawie pikanterii dodaje fakt, że Stowarzyszenie Ekonomia Nauka Społeczeństwo “SENS” powstało zaledwie 18 dni przed rozstrzygnięciem grantu. Wygląda zatem na to, że wicepremier Gowin dołączy do swojego kolegi z rządu Piotra Glińskiego, który również musi się bardzo mocno tłumaczyć w sprawie znikającego pół miliarda złotych, przekazanego do Fundacji Czartoryskich.

Dziennikarze tygodnika “Wprost” ustalili, że do konkursu, dotyczącego dofinansowania uniwersytetów trzeciego wieku wpłynęło 49 zgłoszeń, spośród których wybrano 20 najlepszych. W sumie kwota dofinansowania wyniosła 6 mln zł, czyli o 2 mln więcej niż rok temu. W wymogach konkursu ogłoszonego w listopadzie 2017 roku nie znalazł się wymóg, by ubiegające się o grant organizacje miały jakiekolwiek doświadczenie w pracy z seniorami, jednak należało złożyć m.in. informację o zadaniach z zakresu upowszechniania nauki wykonywanych przez wnioskodawcę w okresie ostatnich 2 lat przed złożeniem wniosku, w tym informacje o działaniach popularyzatorskich, z uwzględnieniem działań skierowanych do osób w wieku poprodukcyjnym. Nie wiadomo, jak ten wymóg formalny spełniło stowarzyszenie “SENS”, które w Krajowym Rejestrze Sądowym zostało zarejestrowane 20 października 2017 roku, jednak na liście beneficjentów się znalazło, mimo iż regulamin jasno stanowi, iż nie zgłoszenie w ogóle nie powinno trafić do rozpatrzenia.

Można przypuszczać, że swoje zrobiło to, przez kogo stowarzyszenie zostało zawiązane. Jak podaje “Wprost”, prezesem stowarzyszenia jest Krzysztof Kupiec – od 13 stycznia 2016 r. asystent społeczny Michała Cieślaka, posła Porozumienia. Kupiec jest też szefem powiatowych struktur partii ministra Gowina Funkcję wiceprezesa pełni z kolei Aneta Bobowiec-Stachowicz, która od stycznia 2016 r. zatrudniona jest przez Cieślaka. Drugim wiceprezesem stowarzyszenia jest Hubert Przybyszewski, który w 2014 r. pełnił funkcję pełnomocnika Polski Razem Jarosława Gowina w powiecie kazimierskim, a później był delegatem na kongresie krajowym partii. W grudniu 2017 r. wszyscy troje wzięli udział w konwencji regionalnej Porozumienia w Kielcach.

Choć sprawa przysłowiowo śmierdzi na kilometr, resort idzie w zaparte, przekonując iż wnioski były oceniane pod kątem merytorycznym i formalnym a nie pod kątem przynależności politycznej wnioskodawców. Ostateczną listę beneficjentów zatwierdził sam wicepremier Gowin, który na pytania redaktorów tygodnika jednak nie zdecydował się odpowiedzieć.

W sieci nie brakuje już w tej sprawie komentarzy. Sprawa jest tak grubymi nićmi szyta, że lekko uwłacza komentatorom politycznym a wyborców traktuje jak bezrozumny tłum. Słowa Gowina o nieskazitelności moralnej polityków jego obozu brzmią dziś jak niesmaczny żart. Sprawę skomentował także Roman Giertych, zwracając uwagę na to, że gdyby takie działanie miało miejsce wtedy, gdy Jarosław Gowin miał trudności z przetrwaniem za ministerialną pensję do pierwszego, czyli za rządów Donalda Tuska, to dziś byśmy o takim polityku nie pamiętali, gdyż błyskawicznie zostałby zdymisjonowany.

Dziś jednak mamy inne standardy. Dojna zmiana ma się dobrze.

– Cały PiS zachował się w tej sprawie jak „chytra baba z Radomia” – powiedział w Poranku TOK FM Bartłomiej Sienkiewicz (PO), były minister spraw wewnętrznych, komentując aferę wokół nagród.

– PiS ma problem wizerunkowy z nagrodami dla ministrów. Teraz Jarosław Kaczyński chce obciąć uposażenia posłów o 20 proc. – powiedziała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. – Czy taka taktyka okaże się skuteczna i PiS zdoła wyjść ze swoich kłopotów? – zapytała prowadząca.

Zdaniem Sienkiewicza ten manewr się nie powiedzie.

Mam wrażenie, że niewielu Polaków nabierze się na ten wybieg, absolutnie hucpiarski, którego istotą jest rozmycie sprawy

– skomentował były koordynator ds. służb specjalnych. – Rząd przyznał sobie nagrody nielegalnie. Nie mają one uzasadnienia – dodał. – Jak to nielegalnie? – zapytała prowadząca Dominika Wielowieyska.

Tajne nagrody

Zdaniem gościa Radia TOK FM ministerialne nagrody PiS nie mieszczą się w kodeksie pracy. – Nagrody zostały przyznane awansem. Nie zostały wypłacane po jakimś okresie pracy. Były ukrytą drugą pensją – wyjaśnił Sienkiewicz.

Do tego wszystkiego nie są zawarte w aktach personalnych. Jednym słowem to tajna pensja,  którą rządzący potajemnie sobie przyznali.

– Tusk też przyznawał nagrody, jeżeli w ten sposób oceniamy sytuację – skontrowała go prowadząca Dominika Wielowieyska.

– Ten symetryzm jest o tyle nietrafiony, że informacje na ten temat natychmiast znajdowały się w dokumentach sejmowych. Tutaj mamy do czynienia z tajnymi nagrodami, z tajnym wypłacaniem sobie pieniędzy, to jest ta różnica – odpowiedział były minister w rządzie PO-PSL

„Chytra baba z Radomia”

Były minister MSW odniósł się również do słów prezesa PiS, który zapowiedział, że oprócz cięć w pensjach poselskich i senatorskich, należy wprowadzić nowe limity dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, a także dla starostów i marszałków województw.

– Teraz gdy sprawa się wydała, usłyszeliśmy: „Wy wszyscy, którzy pracujecie na niwie publicznej, wyskakujcie z pieniędzy. Nie dość, że ktoś coś ukradł ze Skarbu Państwa, teraz mówi, „jak ukradniemy wszystkim, to nasze złodziejstwo będzie mniejsze”.

Powiem szczerze, że cały PiS, a szczególnie pani Beata Szydło, zachowali się w tej sprawie jak słynna chytra baba z Radomia

– podsumował Sienkiewicz. To aluzja do zachowania kobiety, która podczas radomskiej wigilii nie miarkowała się w zbieraniu poczęstunku ze stołu.