Senat przyjął prawo wyborcze wraz z poprawkami. Przywrócono głosowanie korespondencyjne dla niepełnosprawnych

Senat przyjął prawo wyborcze wraz z poprawkami. Przywrócono głosowanie korespondencyjne dla niepełnosprawnych

Senat przyjął nowelizację niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych wraz z poprawkami – jedna z nich przywraca możliwość głosowania korespondencyjnego dla osób niepełnosprawnych.

Ustawę poparło 60 senatorów, przeciw było 21, a jeden wstrzymał się od głosu. Teraz ustawa wróci do Sejmu, który zajmie się poprawkami na najbliższym posiedzeniu. Zgodnie z wstępnym harmonogramem, do rozpatrzenia dojdzie 10 stycznia, a do przegłosowania poprawek prawdopodobnego tego samego dnia wieczorem.

 

„Nie przedstawiono mi żadnych zarzutów, nie mam statusu podejrzanego, ani świadka” – Gawłowski wydaje oświadczenie

 

Beata Szydło na czele Komitetu Społecznego Rady Ministrów

Zgodnie z zarządzeniem premiera, które dzisiaj zostało opublikowane w Monitorze Polskim, Beata Szydło stanie na czele Komitetu Społecznego Rady Ministrów, o którym wczoraj pisaliśmy na 300POLITYCE. Całe zarządzenie dostępne jest w MP.

 

Jest wniosek do marszałka Sejmu o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Gawłowskiego

– Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zamierza postawić posłowi na Sejm RP Stanisławowi Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym – poinformowała Prokuratura Krajowa.

– Dlatego z inicjatywy prowadzącego śledztwo Zachodniopomorskiego Wydziału Prokuratury Krajowej Prokurator Generalny wystąpił do Marszałka Sejmu o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła Stanisława Gawłowskiego do odpowiedzialności karnej, a także na jego zatrzymanie i zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu – dodano.

„Obszerny i skrupulatnie zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną w rządach PO-PSL funkcją Sekretarza Stanu w Ministerstwie Środowiska poseł Stanisław Gawłowski przyjął jako łapówki co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych. Zarzuty, które prokuratura zamierza ogłosić posłowi, dotyczą również nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej. Przedstawienie zarzutów oraz ewentualne aresztowanie posła będzie możliwe, jeśli Sejm wyrazi zgodę na uchylenie mu immunitetu”

300polityka.pl

STAN GRY: Karnowski: Rządzący nie mogą ulec wpychaniu na wymyślone tory Polexitu, Stankiewicz: PAD wraca na łono PiS, Jastrzębowski: Wdzięk słonia dyplomatów z PiS

— GUARDIAN O REPRYWATYZACJI: “Artykuł rozpoczyna się od historii Marty Pyzel, która pewnego zimowego dnia w styczniu 2013 roku wracała z zakupów i nie mogła otworzyć drzwi do budynku na Grochowie, w którym mieszka. Nowi właściciele, którzy przejęli budynek, nie pozwolili jej wejść do środka. Budynek był właśnie reprywatyzowany. W kolejnych miesiącach do mieszkania, w którym zostały meble należące do rodziny, pozwalano od czasu do czasu wejść jej niepełnosprawnemu mężowi i 11-letniemu synowi. Pół roku po przejęciu nieruchomości właściciele sprzedali ją deweloperowi, który miał już plan postawienia w tym miejscu nowego budynku i rozebranie starego. Tuż przed rozbiórką pani Marta zobaczyła, jak meble z jej mieszkania są wyrzucane przez okno prosto na śnieg. Część rzeczy wrzucono potem do pobliskiego garażu, ale prawie wszystkie zostały zniszczone przez wilgoć i pleśń. Budynek jest jednym z ponad 4 tys. nieruchomości w Warszawie, które zostały oddane w prywatne ręce po 1989 roku”.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1732328,1,ukradli-dusze-miasta-guardian-o-chaosie-reprywatyzacji-w-warszawie.read

— 300LIVE:
Konferencja z udziałem m.in. Schetyny i Gawłowskiego odwołana
Jaki: Nie wykluczam że HGW dostanie zarzuty
Jaki: Polska przestaje być kolonią, z której można wyprowadzać pieniądze
Suski: Dopiero zaczynam ogarniać. To rzeczywiście gigantyczny zakres obowiązków
Dera: Ustawy o SN i KRS fundamentalnie różnią się w stosunku do lipcowych
Dera: Nie złamaliśmy zaleceń KE
Dera: Jeżeli są zarzuty, że ktoś bierze łapówkę, śledczy powinni eliminować takie osoby z życia publicznego
CBA w mieszkaniu posła PO Stanisława Gawłowskiego
http://300polityka.pl/live/2017/12/21/

— PREZYDENT WRACA NA ŁONO PIS – Andrzej Stankiewicz: “Obóz władzy demonstruje swym twardym wyborcom, że jest monolitem. Oczywiście, można Unii pokazać figę. Tylko to będzie mieć poważne konsekwencje dla międzynarodowej pozycji Polski. Wszystkie wewnątrzunijne sojusze, lansowane przez rząd, okazały się papierowe wobec decyzji Komisji Europejskiej. To, że przez 2 lata PiS nie zrobiło nic, by dogadać się z Brukselą, to fundamentalny błąd. Trudno twierdzić, że Unia to nasi sojusznicy, a jednocześnie toczyć z nią zażartą walkę na wyniszczenie”. http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prezydent-wraca-na-lono-pis-komentarz/f1lpf0j

— JACEK KARNOWSKI PISZE, ŻE RZĄDZĄCY NIE MOGĄ ULEC WPYCHANIU NA WYMYŚLONE TORY POLEXITU: “Przegrani wyborów z roki 2015-go stale próbują wepchnąć obóz rządzący na wymyślone przez siebie tory „Polexitu”. Rządzący nie mogą temu ulec, muszą wytrzymać nerwowo, muszą unikać nieprzemyślanych wypowiedzi. Dziś najważniejsze są jedność i spokój. Tę presję trzeba wytrzymać, a odpowiedź przemyśleć starannie”.

— STAWKĄ ZDERZENIA JEST SUWERENNOŚĆ – pisze Jacek Karnowski: “Tym samym stawka tego zderzenia jest jasna: elementarna suwerenność państwa. W stosunku do państw postkomunistycznych unijna centrala nie ukrywa, że wolno im dużo mniej niż zachodowi. Nawet kopiowanie rozwiązań zachodnich niczego nie gwarantuje. O tym, co i gdzie jest zachodnie, decyduje zachód. Wschód ma dzielnie znosić patologie życia codziennego, milczeć w obliczu eksploatacji i cieszyć się z unijnych funduszy”. https://wpolityce.pl/m/polityka/372873-stawka-tego-zderzenia-jest-jasna-elementarna-suwerennosc-panstwa-i-prawo-narodow-ze-wschodu-unii-do-naprawy-swoich-panstw

— MICHAŁ KARNOWSKI PISZE, ŻE ZADECYDUJE JEDNOZNACZNY MANDAT SPOŁECZNY DLA ZMIAN: “A co dalej? Trzeba spokojnie tłumaczyć polskie racje, potrzebna sensowna ofensywa informacyjna. No i najważniejsze: potrzebny silny, nadal tak jednoznaczny, mandat społeczny dla zmian. Ten ostatni czynnik zdecyduje o wyniku tej bitwy”. https://wpolityce.pl/m/polityka/372866-zaklamane-uzasadnienie-tej-decyzji-napisala-totalna-opozycja-i-to-na-jej-sumieniu-jest-ta-krzywda-wyrzadzona-polsce

— MICHAŁ SUTOWSKI O ZGUBNEJ STRATEGII OPOZYCJI WS UE: “Efekty uruchomienia procedury „atomowej” zależą przede wszystkim od tego, do jakiej interpretacji przekona Polaków opozycja. Jeśli większość ich uzna, że PiS w imię zyskania kontroli nad kolejnymi sferami życia publicznego złamał reguły właściwe dla zachodniej demokracji i naraził społeczeństwo na koszty materialne, a potencjalnie na ryzyko geopolityczne – otworzy się szansa na to, że PiS jeśli nie zawróci, to przynajmniej wyhamuje antykonstytucyjny walec. Jeśli jednak liderzy opozycji swą postawą zasugerują, że PiS tak naprawdę broni naszego wspólnego prawa do samostanowienia („mamy wątpliwości”, „pan Timmermans posunął się jednak za daleko”, „to sprawy do załatwienia między Polakami”) – pogrzebią nie tylko własne szanse na dobry wynik wyborczy, nie tylko ułatwią PiS zaoranie demokracji do końca, ale pomogą zepchnąć Polskę na geopolityczną równię pochyłą. http://krytykapolityczna.pl/swiat/ue/ke-uruchomi-wobec-polski-artykul-7-traktatu-ue-pilka-jest-po-stronie-opozycji/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter&utm_campaign=krytyka

— MICHAŁ SZUŁDRZYŃSKI O WINIE ZWOLENNIKÓW OSTREGO KURSU – pisze w RZ: “To w największej mierze „zasługa” wszystkich zwolenników ostrego kursu w ramach obozu dobrej zmiany. Wbrew propagandzie KE nie zabrania Polakom reformować naszego kraju, ani nie podważa naszej suwerenności. Chodzi jednak o to, by robić to zgodnie z Konstytucją, prawem i zasadami UE a także zdrowym rozsądkiem. Polska potrzebuje reformy wymiaru sprawiedliwości, tak samo jak potrzebowała zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Ale właśnie TK jest przykładem, że PiS nie chodziło o żadną reformę, lecz o przejęcie tej instytucji. Ale jedną sprawą jest sama reforma wymiaru sprawiedliwości, a inną sposób, w jaki PiS prowadził dyskusję z Komisją Europejską. Przykład Viktora Orbana i Węgier pokazuje, że przy pewnej elastyczności w relacjach z Brukselą, da się osiągać zamierzone cele polityczne”. http://www.rp.pl/Komentarze/171229908-Polski-nie-stac-na-zimna-wojne-z-Unia-Europejska.html&cid=44&template=restricted

— WIELKI KROK OD UE – Witold Gadomski na wyborcza.pl: “Już sam fakt wszczęcia procedury z artykułu 7 oznacza, że Komisja Europejska ma poważne wątpliwości, czy Polska jest krajem praworządnym i czy wypełnia swoje zobowiązania wynikające z członkostwa w Unii. Wątpliwości te podzielą zapewne inwestorzy”. http://wyborcza.pl/7,75968,22812823,wielki-krok-od-europy.html

— PIS SIĘ NIE COFNIE – Agata Kondzińska w GW: “– To dobrze, że procedura już się zaczęła, bo szybciej się skończy. Nawet jeśli potrwa rok, to i tak w 2019 wejdziemy z czystą kartą, bo Komisja przegra głosowanie w Radzie Europejskiej w sprawie sankcji – zapewnia bliski współpracownik prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego”. http://wyborcza.pl/7,75398,22812782,artykul-7-1-pis-nie-zrobi-ani-kroku-wstecz.html

— UNIA NA WOJNIE Z POLSKĄ – jedynka DGP.

— INWESTORZY NIE WIERZĄ W SANKCJE I POZOSTAJĄ NIEWZRUSZENI – Bartek Godusławski i Grzegorz Osiecki w DGP.

— NIE TYLKO WĘGRZY STANĄ W OBRONIE POLSKI – piszą autorzy DGP: “Wczoraj wicepremier Węgier Zsolt Semjén zapowiedział, że Budapeszt „obroni Polskę”. – Jeśli dojdzie do głosowania, Litwa nie poprze nałożenia sankcji na Polskę. Ale powinniście zakończyć konflikt z UE, bo on szkodzi całemu regionowi. Złe relacje z Polską dają niektórym politykom z Zachodu pretekst do postponowania całej Europy Środkowej – mówi nam źródło w rządzie litewskim. Z kolei prezydent Łotwy Raimonds Vejonis w wywiadzie dla DGP przekonywał: „Ta sprawa powinna być rozwiązana w dialogu między Polską i UE. Nie jesteśmy zwolennikami sankcji”. Niechętni sfinalizowaniu procedury art. 7 po myśli Komisji będą również Rumuni, którzy próbują przeforsować – nieakceptowane przez Brukselę – ustawy dotyczące wymiaru sprawiedliwości”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/565137,unia-europejska-na-wojnie-z-polska-ke-uruchamia-artykul-7-o-ue.html

— JEŚLI W POLSCE SIĘ NARODZI POWAŻNA SIŁA ANTYEUROPEJSKA TO TIMMERMANS BĘDZIE JEJ OJCEM CHRZESTNYM – pisze Katarzyna Szymańska-Boringon: “Jeżeli w Polsce narodzi się poważna siła antyeuropejska, to Timmermans będzie jej „ojcem chrzestnym”. Nic Brukselę nie nauczył przykład Węgier, które z każdej potyczki z KE wychodziły z większym poparciem społecznym i coraz bardziej – eurosceptyczne. I wreszcie – z pewnością zadowolony z decyzji Brukseli jest jeden z krajów spoza UE. Ten, który zawsze się cieszy, gdy w Unii są podziały i problemy. Osłabienie Polski, podział Unii, wzmocnienie przeciwników integracji europejskiej – to będą  pewnością najkosztowniejsze odpryski decyzji o artykule 7 Traktatu UE”. http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/katarzyna-szymanska-borginion/blogi/news-kogo-ucieszy-oslabienie-polski-i-podzial-unii-europejskiej,nId,2480592

— WŁODZIMIERZ CIMOSZEWICZ O DOBREJ DECYZJI KE – mówi Agnieszce Kublik w GW: “Dobra decyzja w złej sytuacji. Polska, niestety, na to zasługuje, a Komisja zachowuje się konsekwentnie. Wysyłała wiele ostrzegawczych sygnałów, wykazała się cierpliwością”. http://wyborcza.pl/7,75398,22812770,cimoszewicz-artykul-7-1-polska-niestety-na-to-zasluguje.html


— NAPAŚĆ NA POLSKĘ – jedynka GPC.

— PREZYDENT WBREW UNII – jedynka RZ: “Groźba uznania Polski za niepraworządną nie odwiodła Andrzeja Dudy od podpisania ustaw o sądach”. http://www.rp.pl/Polityka/312209892-Prezydent-wbrew-Unii-Europejskiej.html&cid=44&template=restricted

— DZIEŃ WSTYDU – jedynka GW.

— OD PRYMUSA DO PARIASA – Jarosław Kurski w GW: “Przeżyliśmy najgorszy dzień od 1989 r. Dzień zażenowania postawą człowieka, który piastuje urząd prezydenta Polski. Dzień wstydu wobec przyjaciół i sojuszników na Zachodzie za rząd, który wiedzie Polskę na Wschód”. http://wyborcza.pl/7,75968,22812647,sadne-dni.html

— NASZ KRAJ ZACZYNA DRYF NA WSCHÓD – Bartosz T. Wieliński w GW.

— PISOWSCY DYPLOMACI NA UNIJNYCH SALONACH PORUSZAJĄ SIĘ Z WDZIĘKIEM SŁONIA – naczelny SE Sławomir Jastrzębowski: “Patrząc jednak na dyplomację Orbána i dyplomację polską, nie mogę się pozbyć wrażenia, że PiS-owscy dyplomaci na unijnych salonach poruszają się z wdziękiem słonia, tyle że głośniej. Nie do końca o to chodzi. Chodzi o to, żeby dbać o własny interes, a nie narażać się na kary i starcia z silniejszym. Dyplomacja, PiS-ie! http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/tak-posel-andrzej-halicki-balowal-przy-sledziku-zdjecia_1033172.html

— SUKCES TARGOWICY – Joanna Lichocka w GPC: “W biurach targowicy strzeliły korki od szampana – udało się uruchomić procedurę art. 7, będzie można straszyć sankcjami. Z metody „ulica i zagranica” po odwróceniu się Polaków od opozycji jedynym narzędziem walki o powrót do władzy ludzi systemu III RP są obce dwory”.

— ZMOWA PRZECIW POLSCE – jedynka Naszego Dziennika.

— ŻENUJĄCY LEŃ – WOJCIECH MUCHA O KIJOWSKIM – w GPC: “Lansowany na nowego Lecha Wałęsę, Jerzego Owsiaka i Józefa Dąbrowskiego w jednym Mateusz Kijowski kończy jako żenujący leń, który w internecie zbiera pieniądze na dalsze bumelowanie. Inna twarz opozycyjnych protestów – antypatyczny „Farmazon” – okazuje się posiadaczem nielegalnej broni. Dodajmy do tego podejrzanego o handel kobietami lidera KOD-Kapeli i agresywnego Pawła Kasprzaka (zwanego „Trójzębem”). Oto forpoczta zaplecza obywatelskiego totalnej opozycji”.

— HALICKI NA ŚLEDZIKU – SE: http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/tak-posel-andrzej-halicki-balowal-przy-sledziku-zdjecia_1033172.html

— MICHAŁ WOŚ, WICEMINISTER SPRAWIEDLIWOŚCI POKAZUJE POWSTAJĄCE MUZEUM WIĘŹNIÓW POLITYCZNYCH ORAZ BRONI DECYZJI WS TRYBUNAŁU I USTAW SĄDOWYCH: https://wiadomosci.wp.pl/kto-nami-rzadzi-michal-wos-pokazuje-nam-katownie-ub-na-rakowieckiej-6200689989212289v

— ORLEN Z NOWYM PROFILEM NA FACEBOOKU:

— 22 LATA TEMU premier Józef Oleksy został oskarżony podczas przemówienia w Sejmie przez ministra spraw wewnętrznych Andrzeja Milczanowskiego o związki z rosyjskim wywiadem.

300polityka.pl

PRL powrócił? Wyciekł tajny mail przedstawiający propagandowe działanie władzy

Choć od upadku PRL minęło już 27 lat, to przyglądając się poczynaniom ekipy rządowej, jak i przychylnych im mediów narodowych, można spokojnie dojść do wniosku, że poprzedni ustrój ma się w naszym kraju dobrze. Nie grasuje co prawda  (jeszcze) wszechobecna służba bezpieczeństwa, ale takie zjawiska jak: monowładza jedynie słusznej partii, nachalny propagandowy przekaz informacyjny, czy narracja o wrogach narodu, którzy usadowieni są na zachodzie, jak nic przypomina lata głębokiej komuny.

Równie przykre co zabawne są inscenizacje z udziałem kluczowych polityków partii rządzącej, takie jak niedawne zakupy wicepremiera Mateusza Morawieckiego w sklepie Lewiatan, w którym towary na półkach były przeciętnie o 50% tańsze niż w innych marketach. Wszystko po to, by pokazać obraz kraju mlekiem i miodem płynącego.

Dziś z kolei mamy do czynienia ze „spontaniczną” wiadomością ze strony rzecznika prasowego ministra infrastruktury Adama Adamczyka, który w pilnym mailu wzywa prezesów państowych spółek do składania podziękowań na ręce Klaudiusza Pobudzina, szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Podziękowań za rzetelną pracę na froncie medialnego przedstawiania sukcesów tychże przedsiębiorstw.

 

Powyższa praktyka wydaje się być rodem zaczerpnięta z okresu głębokiego PRL, gdzie takie spontaniczne zachowanie były na porządku dziennym. Wystarczy zwrócić uwagę na listę adresatów, by zauważyć, że powyższa wiadomość skierowana jest to wiodących podmiotów w sektorze transportu i infrastruktury.

Jak widać, z dobrą zmianą nie ma żartów. Podziękowania dla pana prezesa TAI są pilne, należą się i basta. Wszakże red. Klaudiusz Pobudzin robi co może, żeby przedstawiać partię władzy w jak najlepszym świetle, bez względu na to jak bardzo rozmija się przy tym z rzeczywistością…

 

crowdmedia.pl

Mecenas Rydzyk i jego dzieło sykstyńskie

Mecenas Rydzyk i jego dzieło sykstyńskie

Ojciec dyrektor przymierza się do sprowadzenia budzącej wielkie kontrowersje rzeźby „Rzeź Wołyńska”.

Ojciec Tadeusz Rydzyk kroczy drogą wielkich mecenasów sztuki, jaką jego klasa polityczna wydała. Papież Juliusz II zamówił u Michała Anioła malunek na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej i powstało arcydzieło, które cieszy oczy i dusze wiernych, niewiernych, a nawet ateistów.

Choć zaraz po pontyfikacie Juliusza II wykluła się w łonie Kościoła katolickiego reformacja, a Marcin Luter oparł swoje tezy na obnażeniu symonii (przekupstwie) kleru, to jednak katolicy tego nie chcą pamiętać, lecz dzieło Michała Anioła owszem. Jeżeli nie wiedzą, dzięki komu kardynałowie wpatrują się w sklepienie podczas konklawe, aby Najwyższy zesłał im natchnienie do właściwego wyboru następcy Piotra, to znają poszczególne sceny fresku, jak choćby ten, gdy stworzony przez Boga Adam wymyka mu się z rąk i staje wolnym człowiekiem.

Poprzednikom Rydzyka było łatwiej. Obowiązywała na bożym katolickim świecie dziesięcina, więc mogli uszczęśliwiać ludzkość zamawianiem arcydzieł u artystów. I szczodrze płacili. Ojciec dyrektor co prawda pobiera od rządu PiS dotacje, ale nie można ich nazwać dziesięciną, a jakąś tysięciną, czy też jeszcze mniejszym ułamkiem budżetu. Co to za dziesięcina, która w tej chwili wynosi 85,5 mln zł (wg licznika dlugwdziecznosci.pl, który zainstalował szef klubu PO Sławomir Neumann). Te miliony to tyle, co kot napłakał, to kropla w morzu potrzeb Rydzyka.

Nie znamy wielkości dziesięciny, która spływa na konto Rydzyka, a którego numer zwykle podaje, gdy występuje w swoich mediach. Czy to jest symonia, czy też nie, nie mnie decydować, acz pojawiają się Lutrowie, jak ks. Lemański, czy też ks. Boniecki – są jednak skutecznie uciszani przez zwierzchność.

Jaka więc dziesięcina, tacy Michałowie Aniołowie, takie arcydzieła sykstyńskie. Nie są zamawiane, a są po prostu sprowadzane, bo ktoś ich nie chce, bo budzą kontrowersje. Ojciec dyrektor przymierza się do sprowadzenia rzeźby „Rzeź Wołyńska”, która miałaby stanąć w jego „Parku Pamięci Narodowej”.

Michał Anioł nazywa się Andrzej Pityński i został już opłacony przez Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Tadeusz Rydzyk więc byłby mecenasem za friko, czyli inni zapłacili, on bierze. Rzeźba to istny mega monument. Ma kształt 14-metrowego orła z wyciętym krzyżem, „w którym znajduje się nabite na trójząb dziecko” – opisują na portalu Onet. W monument wkomponowana jest także rodzina w płomieniach – ojciec, matka i trójka dzieci.

Nawet prawicowy publicysta ze „strefy wolnego słowa” Wojciech Mucha oburza się na „arcydzieło”, pisze: – „Nekropornograficzny pomnik Ofiar ludobójstwa wołyńskiego to obraza dla Ofiar, pamięci i estetyki. To dowód na to, że część polskiej prawicy jest upośledzona intelektualnie i nieodwracalnie zaczadzona”.

Ależ ta recenzja nie odbiega zanadto od emocji mecenasa Rydzyka na żołdzie, pardon: na dziesięcinie płaconej przez władze PiS. Wszak jego ulubionym słowem określającym inaczej myślących jest: lewactwo. Monument nienawiści do narodu ukraińskiego wpisywałby się w emploi ojca duchowego PiS, guru Mateusza Morawieckiego, który u niego sformułował swój cel polityczny: rechrystianizacja Europy.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Publicysta Radia Maryja patronem jednej z ulic

Publicysta Radia Maryja patronem jednej z ulic

„Szał” dekomunizacyjny PiS dotyczący zmian nazw ulic dotarł także do miejscowości Korzelów, w gminie Włoszczowa na Kielecczyźnie. Patronem jednej z ulic został pochodzący stamtąd ks. prof. Henryk Witczyk, wykładowca KUL. Jest także publicystą Radia Maryja, a w Telewizji Trwam założył Telewizyjny Uniwersytet Biblijny, w którym prowadzi wykłady.

– „Ksiądz profesor pochodzi z tamtejszej parafii, jest honorowym obywatelem Miasta i Gminy Włoszczowa, założył stowarzyszenie Dzieło Biblijne im. Jana Pawła II, przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego odznaczony został Złotym Krzyżem Zasługi” – argumentowała ten wybór wojewoda kielecki Agata Wojtyszek.

O jego działalności publicystycznej na antenie Radia Maryja nie powiedziała, choć sama jeszcze niedawno pojechała na hucznie obchodzone urodziny toruńskiej rozgłośni. Zdjęciami z tej imprezy chwaliła się na Facebooku.

Wzruszony ksiądz Witczyk dziękował pani wojewodzie. – „Dziękuję za to wyróżnienie, to uhonorowanie mojej działalności i osoby. To dla mnie też wielkie wyzwanie i zobowiązania, bo ważna ulica w Kurzelowie będzie nosić moje imię” – powiedział.

Wojewoda zapytana, czy oprócz papieża Jan Paweł II zna kogoś, kto za życia został patronem ulicy, powołała się na… piłkarza Roberta Lewandowskiego.

 

koduj24.pl

Karolina Wigura: Polowanie na symetrystów. Oto jak „Newsweek” wzmacnia Kaczyńskiego

Karolina Wigura, 21.12.2017

Jarosław Kaczyński z taką miną słucha przemówień o 'końcu demokracji'

Jarosław Kaczyński z taką miną słucha przemówień o ‚końcu demokracji’ (Fot. Slawomir Kaminski / AG)

Czy tzw. symetryści są „pożytecznymi idiotami Kaczyńskiego”? Czy krzycząc o „końcu demokracji” można z PiS-em wygrać? Dziś publikujemy głos Karoliny Wigury z „Kultury Liberalnej”. Czekamy też na wasze listy (niekoniecznie „symetrystyczne”) i na wasze polemiki (niekoniecznie grzeczne). Najciekawsze opublikujemy. Piszcie na adres opinie@agora.pl

Uruchomienie przez Komisję Europejską artykułu 7 unijnego traktatu to dla Polski wizerunkowa katastrofa. Doprowadziły do niej nie tylko nadużycia PiS-u w kwestii rządów prawa, ale też ostentacyjne lekceważenie okazywane Brukseli przez urzędników „dobrej zmiany”, ich ignorancja, brak umiejętności dyplomatycznych. Mimo to poparcie dla PiS – ku osłupieniu i złości obozu liberalnego – jest stabilne, a nawet rośnie.

Należałoby więc szukać rozsądnych wyjaśnień tego stanu rzeczy, a także stawiać sobie ważne pytania. Dlaczego my, liberałowie nie jesteśmy przekonujący dla obywateli? Czy nie powinniśmy poszukać skuteczniejszego języka sprzeciwu wobec pisowskiej narracji? Zamiast tego pokaźna część obozu liberalnego – nazwę ich „alarmistami” – uprawia polowanie na „symetrystów”. I to z nagonką. Zgodnie z rewolucyjną zasadą, że prowadzić walkę należy nie tyle z przeciwnikiem ideologicznym, co z osobami mniej zradykalizowanymi wewnątrz własnego obozu.

Renata Kim na tropie

W czwartek w porannej audycji TOK FM mieliśmy kolejny przykład. Rzekomi „symetryści” zostali zaatakowani przez Renatę Kim z „Newsweeka”, oberwała też „Kultura Liberalna”, której jestem redaktorką. Podobno od 2015 roku powtarzamy naszym czytelnikom, że w Polsce „nic takiego się nie dzieje”, i że należy patrzeć spokojnie na politykę PiS-u. Prawda jest inna. W „Kulturze Liberalnej” nigdy nie napisaliśmy, że „nic takiego się nie dzieje”, ani też nie patrzyliśmy biernie na działania PiS-u szkodliwe dla sądownictwa. Od samego początku pisaliśmy w sposób jasny o nadużyciach władzy i łamaniu konstytucji. Jednocześnie – co „Newsweekowi” oraz zbliżonym do niego środowiskom bardzo się nie podobało – mówiliśmy, że część diagnoz PiS dotyczących zaniedbań sprzed 2015 roku, kwestii socjalnych, reprywatyzacji, czy potrzeby reform rozmaitych sektorów państwa polskiego jest trafna. Zaś fakt, że pozostałe polskie partie nie potrafiły się tymi rzeczami zająć, wpisać ich do swoich programów, wynika z ich nieumiejętności słuchania. Krytykowaliśmy polską opozycję jako reaktywną, bierną i nudną dla elektoratu.

 „Kaczyzm”. „Faszyzm”. To nie działa na PiS

„Alarmiści” mogliby spędzać czas bardziej pożytecznie niż na tropieniu „symetrystów”. Na przykład zastanowić się, dlaczego nie są słuchani i co po naszej stronie jest nie tak, skoro wyborcy, który wczoraj głosowali na partie liberalne, przechodzą do obozu PiS – pomimo najcięższych zarzutów pod jego adresem. Językowe wzmożenie – nazywanie obecnej Polski „totalitaryzmem”, „kaczyzmem”, „faszyzmem”, bezustanne wieszczenie „końca demokracji” – nie tylko prowadzi do utraty wrażliwości na radykalne komunikaty, ale też jest po prostu nużące dla dużej części Polaków, nawet tych niepopierających PiS. Wyścig na najostrzejsze epitety powoduje hałas, w którym nie sposób już dosłyszeć czegokolwiek istotnego. Tak naprawdę to oznaka nie siły i zdecydowania, ale słabości i braku wiary w nośność własnych idei.

Fakty są takie, że poparcie dla PiS od miesięcy utrzymuje się w okolicach 40 procent. Ten stan rzeczy powinien zmusić do pytań o efektywność strategii „Newsweeka” i podobnych mu środowisk, uprawiających od 2015 roku permanentny „alarmizm”. Może przedstawiciele tych środowisk mogliby więcej myśleć o celu, jaki powinien nam wszystkim przyświecać: Polsce lepiej rządzonej, bardziej szanującej prawo, pluralistycznej realnie, a nie tylko w deklaracjach. Rozumiem, że ważne są komercyjne kryteria, sprzedaż egzemplarzowa, „atrakcyjne” okładki i jasne ostre tezy. Ani mnie to nie dziwi, ani nie gorszy. Ale skoro samemu nie chce się (albo nie może z powodów rynkowych) niuansować, to warto pozwolić to robić tym, których te ograniczenia nie pętają. Tak aby inni mogli przedstawiać trudne diagnozy i zalecać lekarstwa.

 „A nie mówiłem!”, czyli strzał w stopę

„Alarmiści” wolą mówić wyłącznie do przekonanych, do własnego plemienia, a nie do tych, którzy mogliby jeszcze zmienić zdanie. Aby z PiS wygrać, nie wystarczy mieć rację. Po raz kolejny drukować ten sam komentarz i powtarzać: „A nie mówiłem!”. Psychologowie są zgodni, że jest to jedna z najgorszych strategii, by kogokolwiek do czegokolwiek przekonać. „Alarmistyczne” reakcje nie tylko nie działają, ale wręcz są na rękę populistom, wzmacniają ich. Tym bardziej, że logika moralnej racji może być odbierana jako wyraz pogardy wobec adwersarza. Pogardliwie brzmią w uszach wielu osób twierdzenia, że tak naprawdę „Polacy nie interesują się polityką”, że „trafia do nich wyłącznie populistyczny i narodowy język”, że „dali się kupić programem 500+” itd. Liberalny demokrata nie powinien nigdy używać sformułowania „pisowski lud”. Jeśli ktoś tak mówi, to należy pytać, czy naprawdę uważa, że kogokolwiek uda mu się przekonać.

My, liberalni demokraci, na Święta powinniśmy sobie zyczyć powrotu do podstaw liberalizmu. Czyli między innymi do rozumienia, że spory w rodzinie, także liberalnej, są czymś dobrym i wzmacniającym.

Karolina Wigura (1980) jest socjolożką i historyczką idei, redaktorką „Kultury Liberalnej”, adiunktem w Instytucie Socjologii UW

Widmo unijnych sankcji nad Polską. Oto słynna ‚opcja atomowa’

http://www.gazeta.tv/plej/19,158949,22817451,video.html

 

gazeta.pl

Decyzja komisji wyrazem zazdrości o sukces Polski? Osobliwa argumentacja polityków PiS

Rządzący starają się obecnie na rożne sposoby bagatelizować decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu przeciwko Polsce art. 7. Politycy PiS prześcigają się w coraz bardziej kreatywnych liniach obrony, przez co czasem starania te przybierają kuriozalną formę. Mieliśmy tego szereg dowodów, jednym z nich jest dzisiejsza wypowiedź marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Marszałek wypowiedział się w tonie lekceważącym decyzję komisji, sugerując wręcz jej nobilitujący dla działań rządu charakter:

„Jeżeli Polska była prymusem, to w tej chwili jest liderem. Dbamy przede wszystkim o interes Polski i Polaków i o to zawsze będziemy dbali„.

Jest to specyficzne stwierdzenie. Karczewski mówi wprost, że Komisja karze rząd za dbanie o polskie interesy. Marszałek uważa, że z roli prymusa przeszliśmy do roli lidera. Ciężko stwierdzić, czy Stanisław Karczewski rozumie sens swoich słów, czy rzuca frazesy na oślep, ale w świecie polityki jest to awans. Prymus się wyróżnia w realizowaniu obecnych celów, ale to lider przewodzi innym krajom i wytycza kierunki na przyszłość. Skoro Polska pod rządami PiS z realizatora polityki europejskiej stała się jej kreatorem, czym pociągnęła za sobą inne kraje, to próba ostracyzmu ze strony Brukseli jest wyrazem prostych emocji – strachu i przede wszystkim zazdrości. W TVP jesteśmy zalewani propagandą o wielkich sukcesach gospodarczych i nieustających zagrożeniach czyhających na ulicach miast zachodniej Europy. Polska to ostoja bezpieczeństwa i gospodarczy tygrys Europy. Pawłowicz już rano ogłosi kolejną mesjanistyczną krucjatę, kiedy to napisała, że Polska „Broni nie tylko siebie,broni całej Europy !”

Z całej tej retoryki polityków PiS wyłania się prosty przekaz dla wyborcy. Polska jest silna i prężnie się rozwija. Bruksela jest zazdrosna o sukcesy Polski i boi się naszej konkurencji, stąd prowadzi polityczną wojnę przeciwko Warszawie. Witold Waszczykowski powiedział przecież swego czasu, że Francja nie jest w stanie konkurować z Polska gospodarką. Odwet był zatem nieuchronny.

Karczewski dodał, że decyzja KE jest „zła, niepotrzebna, nietrafna”; jest „aktem skierowanym przeciwko polskiemu rządowi, przeciwko Polsce”
„Nie tracimy żadnych środków, nie będzie żadnych sankcji. To jest tylko i wyłącznie gest i krok polityczny.”

Jest to jednak typowy defekt mentalności polskiej prawicy. Nie potrafi ona przyjąć do wiadomości, że sami popełniliśmy w biegu historii liczne błędy, mogliśmy szereg spraw załatwić lepiej, była to jednak nasza wina i odpowiedzialność, a nie efekt działania tajemnych sił zewnętrznych, dyktatów i kondominiów. Rząd przypomina rozkapryszone dziecko szukajcie na siłę wymówek. Jednak konsekwencje polityki rządu będą wymierne i bolesne, a puste deklaracje polityków PiS tego nie zmienią.

Źródło: dziennik.pl

 

crowdmedia.pl

„Miały być śmigłowce, a nie ma”. Duda uderza w Macierewicza

Newsweek Polska, 21.12.2017

© PAP– Chciałbym, żeby to wszystko funkcjonowało lepiej – mówi prezydent Andrzej Duda w wywiadzie. I ostro krytykuje Antoniego Macierewicza uderzając w najsłabszy punkt ministra, czyli kontrakt na śmigłowce. Prezydent, który od miesięcy jest w ostrym konflikcie z ministrem obrony, niemal wprost deklaruje, że chętnie pozbył by się go z rządu.

O dymisji Macierewicza i jego słabnącej pozycji mówiło się dużo przy okazji ciągnących się tygodniami spekulacji o rekonstrukcji rządu. Ostatecznie wszyscy ministrowie (poza tymi pracującymi w KPRM) zachowali stanowiska. Szef MON poczuł się wyraźnie silniejszy, na tyle, by prowokować prezydenta. W dniu powołania gabinetu Morawieckiego podległa Macierewiczowi SKW odebrała certyfikat bezpieczeństwa jednemu z najbliższych współpracowników Dudy.

Duda niezadowolony z tempa modernizacji

Czy w takiej sytuacji współpraca prezydenta z rządem, w którym zasiada Macierewicz będzie możliwa? Na tak postawione pytanie prezydent w rozmowie z telewizją Polsat nie odpowiedział wprost, ale nie waahał się także krytykować Macierewicza. Podkreślał, że zasługą Macierewicza jest przyjęcie ustawy dot. stopniowego podwyższania wydatków na obronność, jednak pieniądze te – w ocenie Dudy – powinny być wydawane „mądrze”.

A Andrzej Duda nie jest przekonany, że tak jest. – Uważnie się przyglądam temu, w jaki sposób te elementy są realizowane i staram się także przyczyniać do tego, żeby były realizowane dobrze – mówił.

– Trzeba też pana ministra z tego rozliczać, w jaki sposób realizowana jest modernizacja, w jaki sposób są wydawane te pieniądze na polskie wojsko – dodał prezydent.

Pytany, czy jest to robione dobrze przez szefa MON, odpowiedział, że ma na ten temat „informacje i w wielu punktach swoje zdanie”. – Nie ukrywam, że mam też wiele wątpliwości. Mam sporo wątpliwości, chciałbym, żeby to wszystko funkcjonowało lepiej.

– Mieliśmy mieć śmigłowce dla polskiej armii – nie mamy ich, mieliśmy je mieć w zeszłym roku, pan minister osobiście obiecywał w mediach, że one będą – nie ma ich. To są takie elementy, które mnie ogromnie martwią – mówił Andrzej Duda.

Trudna współpraca z Macierewiczem

Pytany o współpracę z szefem MON Antonim Macierewiczem powiedział, że jest „trudna”. – W wielu punktach mam odmienne zdanie, niż pan minister Macierewicz i ja to artykułuję. Pan minister Macierewicz też nie zawsze zgadza się ze mną, na nim spoczywa odpowiedzialność z bieżącym prowadzeniem spraw związanych z obroną narodową – mówił Andrzej Duda.

Dopytywany, czy oczekuje zmian w MON odpowiedział: – Uważam, że jeżeli okaże się, iż modernizacja nie jest prowadzona sprawnie, to chociażby z tej przyczyny zmiana jakaś będzie potrzebna. Dopytywany, czy będzie to zmiana na stanowisku ministra, czy zmiana polityki, prezydent odpowiedział: – Też zmiana polityki w jakimś sensie.

– Trzeba, żeby te procedury były sprawniej realizowane, więc trzeba tutaj większej kompetencji – dodał Andrzej Duda.

Morawiecki pomoże współpracownikowi Dudy?

Prezydent był także pytany o to, jakiej decyzji spodziewa się od premiera Mateusza Morawieckiego ws. odwołania gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego od decyzji SKW ws. cofnięcia mu dostępu do informacji niejawnych.

Generał Kraszewski to jeden z najbliższych współpracowników prezydenta w dziedzinie obronności. Otoczenie prezydenta uważa, że z powodu różnicy zdań między Kraszewskim a szefem MON SKW odebrała generałowi dostępu do informacji niejawnych. Po trwającym pół roku postępowaniu Służba Kontrwywiadu Wojskowego poinformowała o cofnięciu Kraszewskiemu certyfikatu bezpieczeństwa. Według BBN w uzasadnieniu nie podano powodów tej decyzji. Prezydent jest przekonany o niewinności swojego współpracownika, co wielokrotnie podkreślał.

Andrzej Duda stwierdził, że oczekuje od Morawieckiego, od którego zależy teraz los generała, decyzji takiej, która będzie oddawała „rzeczywisty stan”. – Takiej, która będzie decyzją sprawiedliwą, rzetelnie, merytorycznie podjętą. Jestem przekonany, że taka decyzja będzie. Czekam na nią bardzo spokojnie i cieszę się, że tamto postępowanie zostało zakończone – powiedział.

 

msn.pl

Mecenas Rydzyk i jego dzieło sykstyńskie

Ojciec Tadeusz Rydzyk kroczy drogą wielkich mecenasów sztuki, jaką jego klasa polityczna wydała. Papież Juliusz II zamówił u Michała Anioła malunek na sklepieniu Kaplicy Syktyńskiej i powstało arcydzieło, które cieszy oczy i dusze wiernych, niewiernych, a nawet ateistów.

Choć zaraz po pontyfikacie Juliusza II wykluła się w łonie Kościoła katolickiego reformacja, a Marcin Luter oparł swoje tezy na obnażeniu synomii (przekupstwie) kleru, to jednak katolicy tego nie chcą pamiętać, lecz dzieło Michała Anioła owszem. Jeżeli nie wiedzą dzięku komu kardynałowie wpatrują się w sklepienie podczas konklawe, aby Najwyższy zesłał im natchnienie do właściwego wyboru następcy Piotra, to znają poszczególne sceny fresku, jak choćby ten, gdy stworzony przez Boga Adam wymyka mu się z rąk i staje wolnym człowiekiem.

Poprzednikom Rydzyka było łatwiej, obowiązywała na bożym katolickim świecie dziesięcina, więc mogli uszczęśliwiać ludzkość zamawianiem arcydzieł u arystów. I szczodrze płacili. Ojciec dyrektor co prawda pobiera od rządu PiS dotacje, ale nie można ich nazwać dziesięciną, a jakąś tysięciną, czy też jeszcze mniejszym ułamkiem budżetu. Co to za dziesięcina, która w tej chwili wynosi 85,5 mln zł (wg licznika dlugwdziecznosci.pl, który zainstalował szef klubu PO Sławomir Neumann). Te miliony to tyle, co kot napłakał, to kropla w morzu potrzeb Rydzyka.

Nie znamy wielkości dziesięciny, która spływa na konto Rydzyka, a którego numer zwykle podaje, gdy występuje w swoich mediach. Czy to jest synomia, czy też nie, nie mnie decydować, acz pojawiają się Lutrowie, są jednak skutecznie uciszani przez wierzchność, jak ks. Lemański, czy też ks. Boniecki.

Jaka więc dziesięcina, tacy Michałowie Aniołowie, takie arcydzieła sykstyńskie. Nie są zamawiane, a są po prostu sprowadzane, bo ktoś ich nie chce, bo budzą kontrowersje. Ojciec dyrektor przymierza się do sprowadzenia rzeźby Rzeź Wołyńska, ktora miałaby stanąć w jego Parku Pamięci Narodowej.

Michał Anioł nazywa się Andrzej Pityński i został już opłacony przez Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Tadeusz Rydzyk więc byłby mecenasem za friko, czyli inni zapłacili, on bierze. Rzeźba to istny megamonument. Ma kształt 14-metrowego orła z wyciętym krzyżem, „w którym znajduje się nabite na trójząb dziecko – opisują na portalu Onet. W monument wkomponowana jest także rodzina w płomieniach – ojciec, matka i trójka dzieci.

Prawicowy publicysta ze „strefy wolnego słowa” Wojciech Mucha oburza się na „arcydzieło”, pisze: „Nekropornograficzny pomnik Ofiar ludobójstwa wołyńskiego to obraza dla Ofiar, pamięci i estetyki. To dowód na to, że część polskiej prawicy jest upośledzona intelektualnie i nieodwracalnie zaczadzona”.

Ależ ta recenzja nie odbiega zanadto od emocji mecenasa Rydzyka na żołdzie, pardon: na dziesięcinie płaconej przez władze PiS, wszak jego ulubionym słowem określającym inaczej myślących jest: lewactwo. Monument nienawiści do narodu ukraińskiego wpisywałby się w emploi ojca duchowego PiS, guru Mateusza Morawieckiego, który u niego sformułował swój cel polityczny: rechrystianizacja Europy.

 

Kontrowersyjny pomnik „Rzeź Wołyńska” może stanąć u ojca Rydzyka

Pomnik ofiar ludobójstwa na Wołyniu może znaleźć się w Toruniu – informuje Onet.

Według portalu, ojciec Tadeusz Rydzyk chce sprowadzić do Torunia pomnik „Rzeź Wołyńska” autorstwa Andrzeja Pityńskiego. – Ma być jednym z najważniejszych obiektów w Parku Pamięci Narodowej. Nasz informator twierdzi, że kilka tygodni temu pojechał obejrzeć go w Gliwicach i monument zrobił na nim wrażenie – donosi Onet. Sam park ma powstać na gruntach obok Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, który potocznie nazywany jest „kościołem Rydzyka”.

Pomnik Pityńskiego wzbudza spore kontrowersje. Ma kształt 14-metrowego orła z wyciętym krzyżem. – W którym znajduje się nabite na trójząb dziecko – opisuje Onet. W pomnik wkomponowana jest też rodzina w płomieniach- ojciec, matka i trójka dzieci. Fundatorem monumentu jest Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce.

 

dziennik.pl

„Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu…”

„Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu…”

Decyzja prezydenta o podpisaniu projektów ustaw sądowniczych jest zdaniem byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza swoistą odpowiedzią na uruchomienie przez Komisję Europejską wobec Polski art. 7. Cimoszewicz użył obrazowego porównania: – „Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc, mówi: nic mi nie zrobicie”.

Uważa, że z pewnością „tak to zostanie odczytane w Brukseli. Odpowiedź bardzo arogancka, bardzo butna, będąca demonstracją braku jakiejkolwiek chęci do dialogu z Komisją Europejską. To jest zapowiedź pogarszania się relacji” – powiedział w TVN24.

– „To upodlenie Polski na oczach Europy i sporej części świata”- dodał Cimoszewicz. Uznał, że tym samym „wykluczamy się z rodziny demokratycznych, wysoko rozwiniętych państw świata zachodniego. To jest zmiana wizerunku kraju i systemu politycznego na taki, od którego kiedyś, 28 lat temu odeszliśmy”. Przyznał, że co prawda sankcje „są mało prawdopodobne”, ale istotne są„wszystkie inne konsekwencje: polityczne, prestiżowe, wizerunkowe i wreszcie ekonomiczne”.

Cimoszewicz zauważył, że w rezultacie „decyzje w Unii Europejskiej (…) będą podejmowane w sytuacji, w której w zasadzie nie będziemy mieli żadnego sojusznika – ani wśród państw członkowskich, ani w Komisji Europejskiej – który by solidaryzował się z nami, kiedy będziemy podnosili swoje potrzeby. Na potrzeby Polski nie będzie się zwracać uwagi”.

koduj24.pl

Dr Kamil Zajączkowski: Polsce grożą konsekwencje gospodarcze

Dr Kamil Zajączkowski: Polsce grożą konsekwencje gospodarcze

Niepokojący może być odbiór społeczeństw europejskich i to może mieć bezpośrednie konsekwencje, nie tylko dla sytuacji politycznej, ale i gospodarczej. Inwestycje lubią ciszę i spokój, a ta środowa decyzja ciszy i spokoju na pewno nie zapewni – komentuje dla nas decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu artykułu 7 dr Kamil Zajączkowski, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego. Pytamy też o możliwość sankcji i dlaczego Orbánowi udawało się unikać tego, co spotkało dziś Polskę.

JUSTYNA KOĆ: Co dalej?

KAMIL ZAJĄCZKOWSKI: Dotychczas mieliśmy taką sytuacje, że ten dialog między Unią a Polską był prowadzony na szczeblu Polski rząd-Komisja Europejska. To się dziś skończyło. Od dzisiaj dialog z rządem będzie prowadzić Rada Unii Europejskiej, czyli będzie to dialog na szczeblu rządowym. Polski rząd ma kilkanaście tygodni, żeby ustosunkować się do tych wszystkich uwag i komentarzy, właśnie przed państwami członkowskimi, czyli, mówiąc najogólniej, przed Radą Unii Europejskiej, a dokładniej Radą do spraw ogólnych.

Swoje stanowisko musi też przedstawić Parlamentowi Europejskiemu. Od tego, jak to uczyni i jak zostanie to odebrane przez państwa członkowskie, zależeć będzie głosowanie.

Większością 4/5, czyli 22 głosów na 28 może podjąć decyzję o istnieniu ryzyka łamania praworządności w Polsce.

Wówczas sprawą zajmie się Rada Europejska, czyli już głowy państw, prezydenci i premierzy. Dopiero oni jednomyślnie mogą podjąć decyzję o sankcjach.

Zatem jeszcze teraz mamy czas na dialog.

Czyli wiemy, że po pierwsze, długa droga do tego, a po drugie – Viktor Orbán już zapowiedział, że się na to nie zgodzi.

Na dzień dzisiejszy najbardziej prawdopodobne jest, że Orbán się nie zgodzi. Natomiast  w polityce „nigdy nie mów nigdy”. Natomiast myślę, że procedura potrwa do połowy czy nawet końca 2018 roku. Przełom roku 2018/19 to czas kluczowych decyzji, jeżeli chodzi o kwestie finansowe, perspektywę budżetową. To też kwestie związane z Brexitem. To wszystko będą kwestie, które mogą się nałożyć na decyzję Orbána.

Wydaje się, że Orbán jest solidarny z Polską, ale jest też pragmatykiem, doskonale liczy, a nie wiadomo, co będzie za rok czy dłużej.

Dzisiaj wydaje się to opcja mało prawdopodobna. Część osób sugeruje, że Orbán nie zagłosuje za sankcjami dla Polski, żeby samemu później nie podlegać tej procedurze.

Panie doktorze, jak to możliwe, że Orbán, na którym wzoruje się Kaczyński, nigdy nie miał aż takich problemów?

Orbán stosował metodę negocjacyjną. Najpierw przedstawiał jakąś kontrowersyjną kwestię, z której później pewne elementy wycofywał. Zostawiał optimum tego, czego chce. To były sprawne zagrania. Udawało mu się w ten sposób grać z Unią. Prawdą jest też to, że z niektórych elementów się wycofał.

Dla mnie kluczowa jest też druga kwestia. Tam cały czas

był dialog między rządem węgierskim a Brukselą. Ten dialog był na kilku szczeblach. Właśnie takiego dialogu zabrakło Polsce.

Już nie mówię, że na szczeblu premier-Komisja Europejska czy minister-komisarz. Tego dialogu zabrakło na najniższym szczeblu urzędników. Nie oszukujmy się. Te decyzje przygotowują urzędnicy. One oczywiście są wypadkową politycznych kalkulacji, ale brak tego dialogu na najniższym szczeblu miał tu ogromne znaczenie.

Oto jeden z przykładów: dzisiaj funkcję ambasadora pełni jego zastępca. Nie mamy oficjalnie ambasadora.

Jesienią został zdymisjonowany ambasador z powodów jego przeszłości i do tego czasu nie został powołany następny.

To też pokazuje, że nie było woli politycznej.

Komisja złożyła też pozew do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie obowiązującej już ustawy o sądach powszechnych. Czym to grozi?

Tak, bo KE z jednej strony oddała sprawę pod art. 7, a z drugiej skierowała ustawy o sądach do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To są dwie różne kwestie. Zobaczymy, jaki będzie wyrok i czy Polska dostosuje się do niego.

Wiemy, że potrafi bagatelizować to, co mówi TS, jak w przypadku wycinki Puszczy.

Tak, i warto powiedzieć, że tu

konsekwencje mogą być dużo dalej idące niż w przypadku Puszczy.

W tym przypadku jest już bezpośrednie skierowanie tej ustawy do Trybunału. Tu będzie istotna rola późniejszych decyzji politycznych Warszawy. Niedawno premier Morawicki mówił, że akceptujemy decyzje Trybunału.

Czy to, co się stało, oznacza, że Komisja Europejska uważa, że w Polsce nie ma demokracji?

Aż tak bym nie mówił. Problemem jest to, że te ustawy zaburzają trójpodział władzy. Najważniejsze zarzuty Komisji Europejskiej dotyczą właśnie trójpodziału władzy, Sądu Najwyższego i KRS. Niepokojący może być natomiast odbiór społeczeństw europejskich i to może mieć bezpośrednie konsekwencje, nie tylko dla sytuacji politycznej, ale i gospodarczej. Inwestycje lubią ciszę i spokój, a ta środowa decyzja ciszy i spokoju na pewno nie zapewni.

Jeden z europosłów PiS-u, Ryszard Czarnecki uważa, że dzisiejsza decyzja to kara za brak przyjęcia uchodźców. Jak pan uważa?

Ja bym w ogóle tego nie łączył z uchodźcami czy z opozycją, bo takie głosy też się pojawiają.

Powiem tak.

Nawet jak robi się projekt badawczy, to należy być w dialogu z KE. Odpowiadać, tłumaczyć, pokazywać, bez osobistych wycieczek, personaliów.

Rozumiem, że czasami komisarze, a szczególnie wiceprzewodniczący Timmermans nie zachowywał się do końca neutralnie, zdarzało mu się np. komentować. Natomiast ze strony polskiej oczekiwałbym większej wstrzemięźliwości i rzeczowej rozmowy. Proszę zobaczyć, co robi Wiktor Orbán. Jeżeli cokolwiek było nie tak, to Viktor Orbán jechał do Brukseli, rozmawiał, tłumaczył.

Czy mogą nam grozić realne konsekwencje finansowe, prawne? 

Na dzień dzisiejszy nie, natomiast wszystko będzie zależało od tego, jak te rozmowy między polskim rządem a Radą będą przebiegały. Jeżeli w taki sposób, że Rada, czyli państwa członkowskie zobaczą, że istnieje wola polityczna ze strony polskiej, to będziemy mieć dużo łatwiej, jeżeli chodzi o negocjacje finansowe.

Jeżeli tego dialogu nie będzie, to sądzę, że będą czekały nas konsekwencje w kontekście dyskusji o przyszłym budżecie UE.

 

wiadomo.co

„To jest tyrania. Kłamców i głupców”

20 grudnia 2017

– Zapanowała w naszym kraju tyrania. To jest tyrania większości. Tego obawiali się ojcowie demokracji – stwierdził w „Faktach po Faktach” profesor Marcin Król, filozof i historyk idei.

 (http://www.tvn24.pl)

Cimoszewicz w TVN24: Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu

Nie chodzi tylko o krytykę ze strony Komisji Europejskiej (KE podjęła decyzję o uruchomieniu art. 7 wobec Polski – przyp. red.) – mówił w rozmowie w TVN24 były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

– Departament Stanu USA zwracał uwagę na to samo, tak jak wiele instytucji międzynarodowych. To jest coś co oznacza zniszczenie wizerunku Polski jako państwa praworządnego. Staliśmy się państwem, które niedługo będzie zasługiwało na pogardę– powiedział w programie „Fakty po Faktach” w TVN24 Włodzimierz Cimoszewicz, były premier, były szef MSZ, były minister sprawiedliwości.

Dodał, że jego zdaniem „wykluczamy się z rodziny demokratycznych wysokorozwiniętych państw świata zachodniego”. – To jest zmiana wizerunku i systemu politycznego, na taki, od którego odeszliśmy – dodał Cimoszewicz. Stwierdził, że sytuacja polegająca na tym, że los Polski zależy od Orbana jest poniżającą.

Pytany o ton wypowiedzi polityków PiS, którzy komentowali w ostatnich dwóch latach stanowiska unijnych instytucji wobec Polski powiedział: „Wszedł cham w zabłoconych gumofilcach do salonu, wypróżnił się i rechocząc, mówi „nic mi nie zrobicie””.

dziennik.pl

Dylemat Morawieckiego: jak z bankstera stać się populistą

Żeby dostawać gigantyczne pieniądze od prywatnych („antypolskich” – cyt. za PiS) właścicieli banków Morawiecki zachowywał się jak najbardziej cyniczny bankster, nic sobie nie robiący z narodowych i etatystycznych wartości. Żeby dostać od Kaczyńskiego ogromną władzę jako minister finansów, minister rozwoju, a teraz premier, Morawiecki zachowuje się jak przykładny Polak-katolik-etatysta.

Pierwsze programowe wystąpienie Mateusza Morawieckiego w Radiu Maryja swoją katolicką czystością ścigało się z wystąpieniami Marka Jurka, a swoim narodowym populizmem z wystąpieniami Antoniego Macierewicza. Nowym ministrem Morawieckiego został Marek Suski, człowiek z najtwardszego partyjnego aparatu PiS, którego słynny komplement pod adresem Małgorzaty Sadurskiej („ma kompetencje do kierowania PZU, ponieważ zna program partii”) nie świadczy najlepiej o politycznej inteligencji nowego ministra w gabinecie Mateusza Morawieckiego.

Beata Kępa została skierowana przez Morawieckiego do realizowania wyjątkowo „chrześcijańskiej” polityki PiS-u „zero uchodźców”. Do tego należy dodać pierwszą wyjątkowo konfrontacyjną wizytę nowego premiera w Brukseli, gdzie Morawiecki starał się charakterystyczną dla PiS-owskiej dyplomacji ostatnich dwóch lat mieszaniną prowokacji i nieudolnością, przelicytować nawet Witolda Waszczykowskiego i Beatę Szydło. A kiedy faktycznie zerwał swój pierwszy szczyt, poprosił o reprezentowanie Polski Viktora Orbana, który jest znany w Europie z tego, że się najbardziej cynicznie Polską zasłania.

Efekt Dudy

Nie ma w tym wszystkim żadnej tajemnicy. Mateusz Morawiecki uważa, że jego priorytetem nie jest przekonywanie bardziej prawicowej części klasy średniej czy bardziej prawicowego biznesu, które głosowały na PiS. Ci ludzie i tak uważają, że Morawiecki jako premier to najlepsze, co im się mogło przydarzyć.

Lobbyści Morawieckiego od lat chodzili do polskich oligarchów z przekazem: „wiemy tak samo jak wy, że Macierewicz czy Kaczyński to świry, ale oni przeminą, a na stworzonym przez nas zamkniętym narodowym rynku, można robić rewelacyjne interesy”.

Lobbyści Morawieckiego od dwóch lat chodzili do różnych polskich oligarchów z prostym przekazem: „wiemy tak samo jak wy, że Macierewicz czy Kaczyński to świry, ale oni przeminą, a na stworzonym przez nas zamkniętym narodowym rynku, w nieliberalnym pseudochińskim kapitalizmie, który chcemy zbudować, można robić rewelacyjne interesy, bez przetargów, dostając od państwa monopol na poszczególne usługi czy rynki, a w zamian wypełniając jedynie proste putinowskie kryterium sympatii do PiS lub chociaż wyraźnie deklarowanej neutralności wobec naszej władzy”.

Morawiecki jako premier, jego przyboczny Jerzy Kwieciński, który też urośnie, a także ich pomniejsi lobbyści mają teraz więcej władzy, więc bardziej rynkowi zwolennicy PiS-u uważają, że być może obietnice Morawieckiego jako ministra rozwoju i finansów zostaną spełnione przez Morawieckiego jako premiera.

Nawet część elektoratu liberalnego (blisko połowa wyborców Nowoczesnej, jeśli wierzyć coraz dziwniejszym polskim sondażom) uważa, że Morawiecki może być tylko lepszy od Szydło czy Kaczyńskiego, bo gorszy od nich być już nie może. To powtórzony i chyba nawet wzmocniony efekt Andrzeja Dudy z okresu jego wet.

Przekonać twardy elektorat PiS

Priorytetem Morawieckiego stało się zatem nie nawiązanie lepszych kontaktów z centrum, bo i tak ma je lepsze, niż ktokolwiek z PiS-u. Za najważniejsze zadanie pierwszych tygodni swego premierowania uznał przekonanie starego partyjnego aparatu Prawa i Sprawiedliwości (który czuje się przez Kaczyńskiego nominacją Morawieckiego mocno oszukany), a jeszcze bardziej przekonanie do siebie 20 procent najtwardszego elektoratu PiS. Tego politycznego diamentu Jarosława Kaczyńskiego, dzięki któremu Wódz przetrwał osiem lat porażek i doczekał „kelnerskich podsłuchów” sprezentowanych mu na tacy przez człowieka kupującego rosyjski węgiel od ludzi Putina.

Na najtwardszy elektorat PiS-u składają się ludzie wierzących w zamach smoleński (chyba że Kaczyński powie inaczej), wierzący w „Polskę w ruinie” (chyba że Kaczyński przejmuje władzę, wówczas ruiny znikają), wierzący w to, że Tadeusz Rydzyk jest chrześcijaninem i powinien „zrechrystianizować” nie tylko Europę, ale nawet papieża Franciszka.

Dla nich Mateusz Morawiecki był tylko podejrzanym milionerem z przeszłością polskiego lobbysty najgorszego globalnego kapitału finansowego. Faktycznie nim był i na tym zrobił majątek. Pamiętajmy bowiem, że ten dzisiejszy obrońca polskiej suwerenności, kiedy był prezesem BZWBK pozwolił swojemu biuru maklerskiemu obsługiwać transakcję wrogiego przejęcia Tarnowskich Azotów przez rosyjski Acron, którego właściciel związany jest z Władymirem Putinem bardzo blisko.

Gdyby transakcja doszła do skutku, obsługujący ją bank miałby gigantyczny zysk, a Morawiecki dodatkowe bonusy. Transakcja została jednak zablokowana przez polskie państwo rządzone jeszcze wówczas przez (jakie to dziwnej, jeśli przyjmiemy logikę PiS-u) Platformę Obywatelską i PSL. Morawiecki, dziś zwolennik twardego etatyzmu na potrzeby Kaczyńskiego, w swoim niedawnym wcieleniu lobbował na rzecz sprzedaży państwowego Ciechu Kulczykowi, bo jego bank dostarczał ogromnego finansowego lewara dla tej transakcji (kolejne bonusy dla Morawieckiego).

A kiedy Irlandczycy sprzedawali BZ WBK, a przejąć chciał go państwowy bank PKO BP, Morawiecki lobbował po różnych ministerstwach, gdzie miał kolegów z podziemia albo z AWS-u, za sprzedażą banku Santanderowi, bo prywatny kapitał hiszpański dawał mu więcej, niż polskie państwo jako lobbyście i prezesowi.

Żeby dostawać gigantyczne pieniądze od prywatnych („antypolskich” – cyt. za Prawo i Sprawiedliwość) właścicieli banków Morawiecki zachowywał się jak najbardziej cyniczny bankster, „uniwersalista”, nic sobie nie robiący z narodowych i etatystycznych wartości. Żeby dostać od Kaczyńskiego ogromną władzę jako minister finansów, minister rozwoju, a teraz premier, Morawiecki zachowuje się jak przykładny Polak-katolik-etatysta. Można się spodziewać, że gdyby jutro Polską rządzili Mongołowie ze Złotej Ordy, to Morawiecki występowałby w telewizji przekonując polskie dzieci do picia kumysu.

Suski i Kempa w rządzie

Problem Morawieckiego polega na tym, że to wszystko, o czym ja tu piszę, wiedzą też najtwardsi PiS-owcy. Ci z „zakonu PC”, ci od Macierewicza, ci z „Gazety Polskiej”. I bardzo Morawieckiego za jego giętkość, a jeszcze bardziej za jego dzisiejszy odwzajemniony uczuciowy związek z Prezesem, nie lubią.

Stąd Marek Suski jako nowy minister, który nie jest wcale – jak sądzą niektórzy – upokorzeniem Morawieckiego, ale jego tarczą. Stąd wezwanie do „rechrystianizacji Europy” na falach Radia Maryja, stąd Beata Kempa jako minister zajmujący się niewpuszczaniem uchodźców. Stąd wizerunkowo samobójcze zachowanie na szczycie w Brukseli. Stąd wreszcie ckliwy kawałek w sejmowym expose Morawieckiego na temat prześladowanych w stanie wojennym drukarzy z podziemia.

Nowy premier wygłaszał go stojąc naprzeciwko Stanisława Piotrowicza, który takich drukarzy ścigał w stanie wojennym, a dziś pomaga Morawieckiemu i jego partii łamać konstytucję. Sam Mateusz Morawiecki świetnie wie, że dzisiejszy spór toczy się o transformację, a nie o komunizm. Kiedyś stał nawet w tym sporze po stronie transformacji, kiedy na niej jako bankier zarabiał. Jednak fragment o podziemnych drukarzach był adresowany do tej części twardego elektoratu PiS-u, która chce wierzyć, że obrażając Wałęsę, Schetynę, Niesiołowskiego czy Frasyniuka wciąż walczy z komuną. Morawiecki nie został do tego wszystkiego zmuszony przez Kaczyńskiego, on tego wszystkiego potrzebuje jako cynicznej PR-owej tarczy.

A czy straci przez to zaufanie centrum? Zobaczymy. Dwa wykluczające się z pozoru PR-owe strategie – najbardziej zdemoralizowanego miliardera i przyjaciela ewangelikańskiego ludu – udało się w Ameryce połączyć Trumpowi. Być może bankster i populista to rzecz do sprzedania w Polsce.

Czytaj także: „Uogólnienia” Morawieckiego. Sąd Najwyższy odpowiada premierowi

newsweek.pl

Maciej Stuhr komentuje decyzję Andrzeja Dudy. Padają mocne słowa

Plotek, 21.12.2017

Maciej Stuhr© Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta Maciej Stuhr

 

Maciej Stuhr odniósł się do decyzji prezydenta Dudy w sprawie podpisania ustaw o SN i KRS. Wyśmiał głowę państwa na Facebooku.

Zaangażowany politycznie Maciej Stuhr w swoim stylu skomentował wczorajszą decyzję prezydenta. Na Facebooku dodał ironiczny wpis, w którym wyraził, co myśli o zachowaniu Andrzeja Dudy, który w środę podpisał ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Strażnik Konstytucji, hahaha! Bardzo śmieszne! Lodów bym mu nie dał potrzymać, bo by na pewno liznął! – napisał.

Mocna dyskusja

Post odbił się szerokim echem. Ma ponad 1 300 udostępnień oraz zebrał ponad 24 tysiące reakcji. Wywołał także poważną dyskusję i podzielił internautów na dwa obozy.

Sporo internautów poparło aktora, który już nie pierwszy raz wyraził swoje zdanie na tematy polityczne. Osoby popierające poglądy Stuhra w mocnych słowach skrytykowały działania Andrzeja Dudy i nie ukrywały, co myślą o jego zachowaniu. Druga grupa skrytykowała Macieja Stuhra, który dla nich nie jest żadnym autorytetem w kwestii polityki.

Stuhr i jego zaangażowanie polityczne

Maciej Stuhr chętnie zabiera głos w sprawach politycznych. Nierzadko żartuje sobie z tego, co się dzieje w Polsce i wyśmiewa działania rządu. Takim przykładem jest gala rozdania Polskich Nagród Filmowych, podczas której nawiązał do do słów Jarosława Kaczyńskiego o „Polakach gorszego sortu”.

 

msn.pl

Donald Tusk komentuje decyzję Komisji Europejskiej. PiS-owi trudno będzie te słowa przełknąć

Gazeta.pl, 20.12.2017

© pap

 

Liczę, że polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie będzie szukać za wszelką ceną konfliktu w sprawie, w której najzwyczajniej w świecie nie ma racji – mówi Donald Tusk.

Komisja Europejska rozpoczyna procedurę wobec Polski z artykułu 7 unijnego traktatu. Komisarze na posiedzeniu w Brukseli zdecydowali o wysłaniu wniosku do krajów członkowskich o stwierdzenie zagrożenia dla praworządności w Polsce. Zaakceptowali tym samym propozycję wiceszefa Komisji Europejskiej.

Ruch Komisji Europejskiej skomentował Donald Tusk. – Ta decyzja wynika z głębokiej zmiany, jaką zaproponowała większość parlamentarna, więc PiS. Zmiany polegającej na tym, że to władza będzie ponad prawem, a nie prawo ponad władzą. Tak to oceniają instytucje europejskie – mówi były polski premier, który przebywa w Krakowie.

Potem szef Rady Europejskiej mówi jeszcze mocniej:

 

– Głęboko liczę na to, że polski rząd pójdzie po rozum do głowy i nie będzie szukać za wszelką ceną konfliktu w sprawie, w której najzwyczajniej w świecie nie ma racji.

 

Jeszcze raz zapewnił, że „zrobi wszystko, żeby żadne kary nie spotkały Polski”. – Ale konsekwencje już są. Z dużym zdziwieniem patrzy się w Brukseli na to, co dzieje się w Warszawie – stwierdził były premier.

 

msn.pl

%d blogerów lubi to: