Sejm jak twierdza. Przed niedzielnym protestem stanęły nowe barierki.

Ciekawostka: prezes Kaczyński nie podpisał się pod żadnym z głośnych projektów ustaw/uchwał PiS dotyczących sądownictwa.

Kto chce czekać na rycerza niech się złapie z innymi za ręce i dalej woła„Rycerzu,przyjdź i zbaw nas!”

Jedność Wymaga Wybaczenia. Musimy zadzownić do tych, których lubimy najmniej i podać sobie ręce

Każdy z Was na swoim poletku poświęcił czas, energię, bezpieczeństwo, czasem życie rodzinne, prywatne, aby zbudować struktury, organizację, tożsamość swojej grupy, której celem (w większości) jest ochrona demokracji w Polsce. Ochrona, a być może jej dalsza budowa. Demokracja to bowiem proces, a nie stała, a jej różne elementy konsolidować się będą latami.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Razem z Wami na posterunku stali ludzie, którzy dokonali tego samego rodzaju poświęceń. Chociaż można by też to nazwać, po prostu obywatelskim obowiązkiem.

***

Każdy z Was miał swoją wizję, swoje oddziały, swój udział w mediach, swoje sukcesy i swoje porażki.

Każdy z Was pokłócił się też z kimś, został oszukany przez kogoś (czasem świadomie, a czasem nie), podkopany przez innych, niesprawiedliwie potraktowany, patronizowany albo wyrywał sobie włosy z głowy zażenowany niekompetencją innych, zaszokowany liczbą niesnasek i konfliktów, nieracjonalnością decyzji i wyborów ludzkich.

Część – powiedzmy to głośno – miała i wciąż ma też w tym swój własny interes. Jest nim wysunięcie się na prowadzenie. Czasem, ponieważ uważacie, że Wasza wizja jest słuszna i bardziej przysłuży się Polsce, innym razem powodem są wewnętrzne interesy charakterologiczne. Żadnej z tych pobudek oceniać nie chcę, obie rozumiem.

Część osób zaangażowanych w ruchy działała z większą bądź mniejszą etyką, wedle wyższych lub niższych standardów – a to oceniamy inaczej w zależności od punktu widzenia.

***

Dziś jednak nastąpił ten dzień. Wydaje mi się, iż musicie do siebie zadzwonić. ZADZWONIĆ DO SIEBIE i przemyśleć JAK na czas krótki, jeden raz, zgodzić się na degradację własnych królestw na korzyść społeczeństwa, które chce widzieć połączony front.

Czy to będzie robienie oddzielnych wydarzeń, ale wciąż wzajemne wspieranie się, zachęcanie do walki, odwoływanie się do wzajemnych działań, czy też robienie w dłuższej perspektywie czegoś razem. Tego nie wiem. Róbcie oddzielnie – jeśli tak jest skuteczniej. OK. Niech będzie. W takim razie napiszcie wspólny list, podkreślcie, że to tylko w tej sprawie (bo może tak łatwiej). Pokażcie jedność.

Tak jak w psychologicznym doświadczeniu „dylemat dwóch więźniów”, którzy osobno przesłuchiwani muszą zaufać sobie, że ten drugi powie tę samą wersję wydarzeń, tak samo teraz, po tych wszystkich bitwach i upokorzeniach, musielibyście sobie zaufać w najgorszych warunkach z możliwych, że na pewien czas to zawieszenie broni ustanie.

***

W życiu jest jednak tak, że ktoś musi podjąć pierwszy to ryzyko i musi w tym ryzyku trwać. Bo jedność wymaga wybaczenia. Gdyby Mandela nie wybaczył ludziom, którzy zamknęli go w więzieniu, nigdy nie doprowadziłby do zmiany politycznej.

Chociaż raz jeden bądźmy nieważni, nie róbmy selfie, wznieśmy się ponad logo, ponad swoje własne wizje. Nie musimy ich zamykać, po prostu je zamroźmy. Na chwilę nie bądźmy pierwsi, ale drudzy.

Polacy potrzebują tej nadziei bardziej niż kiedykolwiek.

Chcą widzieć ZDOLNOŚĆ DO WSPÓŁPRACY, wszystko inne już było. Było ważne. Jednak dziś jesteśmy już w innej sytuacji i innej siły nam potrzeba. Tak mi się wydaje. Tak czuję.

Na pewno w części to się już dzieje. Tych telefonów musi być między Wami więcej. Zacznijcie od tych, których nie lubicie najbardziej.

#IdzPodSejm

* Katarzyna Mortoń, politolożka, specjalistka ds. budowy potencjału społeczeństwa obywatelskiego i mediów, przedsiębiorczyni, tancerka. Więcej na blogu www.stuffbymorton.blox.pl

wyborcza.pl

1. Opozycja jest słaba, bo jest mniejszością. Nic nie poradzi na większość w Sejmie, Senacie i prezydenta z PiS-u. To sytuacja obiektywna. I nawet gdyby na czele opozycji był ktoś lepszy od Schetyny czy Petru, to to nic nie da. PiS wszystko przegłosuje. Co nie znaczy, że nie należałoby się zjednoczyć i działać z większym polotem oraz z większą determinacją. Należałoby, bo to zwiększa szanse błędu władzy i mobilizuje ludzi do oporu.

2. Manifestacje nie nabiorą masowego charakteru, bo nie ma kryzysu ekonomiczno-społecznego. Przeciwnie: sytuacja jest lepsza dla większości rodzin. Jednak trzeba je organizować, bo to buduje alternatywę, gdy już przyjdzie odpowiedni kryzys.

3. Sytuacja budżetowa jest umiarkowanie dobra, a nawet jak się trochę pogorszy to nic się nie stanie. Władza wykazała wielką determinację, dając 500+ oraz obniżając wiek emerytalny. To ludzie bardziej cenią niż sytuację budżetu.

4. Kaczyński i jego ekipa się jeszcze nie znużył i nie stanie się to szybko, bo oni są po 10 latach rządów PO. Opatrzenie nastąpi jako wynik przesytu pełnią władzy. Trzeba jednak pokazywać wszystkie nadużycia władzy i ją ośmieszać.

5. Kościół popiera PiS z dwóch powodów: boi się teczek z dowodami współpracy z komunistami oraz Rydzyka, który ma większość w kościele. Walka wewnętrzna da efekty w dłuższej perspektywie.

6. Pozycja międzynarodowa Polski oczywiście osłabła, ale ten efekt jest zmniejszony przez kryzys w USA i na całym Zachodzie. Jest chaos i Polska zła polityka jest w nim mało widoczna. Trzeba o tym mówić, bo to jeden z wielu strumyczków, które kiedyś dadzą efekt.

7. Sankcje unijne w obecnej sytuacji tylko wzmocnią rząd PiS-u. Rząd daje pieniądze i ogranicza przywileje, a Unia dla większości Polaków to dojna krowa, a nie świat wartości demokratycznych czy mieszczańskich.

8. Prawa kobiet i szykany wobec kobiet to realna szansa dla opozycji, aby osłabić rząd. Jeśli będą składane kolejne wnioski czyniące z kobiet niewolnice ich mężów, to to może wywołać protest, ale tylko wówczas, gdy jednocześnie władza użyje przemocy.

9. PiS nie wprowadzi systemu autorytarnego w stylu komunistycznym czy faszystowskim. To nie jest konieczne, bo rewolucja medialna powoduje, że część efektu zastraszania i posłuszeństwa uzyskuje się mniejszymi środkami i działając punktowo, a nie masowo. Represje nie dotkną zwykłych ludzi.

10. Trzeba wyznaczyć nowe pole starcia, gdzie władza skrzywdzi zwykłego człowieka i to wywoła gniew. Władza najczęściej sama to robi z nadmiaru władzy. Usunięcie z pracy strażnika w Sejmie, bo sobie wypił wywołuje więcej buntu wśród ludzi niż likwidacja Sądu Najwyższego.

11. PiS w końcu przegra jak każda władza. Wygra ten, który będzie miał determinację, wyczuje moment i znajdzie się wówczas tam, gdzie trzeba. Ale tego, co to będzie, dziś nie wiadomo.

palikot.pl

To ten moment, kiedy nie można milczeć i być obojętnym. Bo nie wybaczą nam pokolenia. Przyjdźcie jutro o 15.00 pod Sejm!

Oto jak niszczona będzie niezależna telewizja, prywatna.

Świetnie rozebrana na części strategia Kaczyńskiego.

Kaczyński szykuje się do ostatecznej bitwy

Gdy wydawało się, że po serii krwawych starć w życiu politycznym nastało swoiste zawieszenie broni, okazało się, że główny agresor, prezes PiS-u, po wcześniejszym wycofaniu się na z góry upatrzone pozycje, przeczekaniu i nabraniu sił, postanowił przypuścić decydujący szturm na polską demokrację.

Mały Napoleon, po rozbiciu na przełomie roku w pył protestującej w kraju (i za granicą) opozycji, poszybował w sondażach i nabrawszy przekonania co do swojej potęgi postanowił wysłać grupę dywersantów do Brukseli, gdzie mieli przywieźć ze sobą jeńca Tuskiem zwanego. Niestety, generał Waszczykowski współpracując z agentem Saryuszem-Wolskim ponieśli sromotna klęskę, co zapoczątkowało przejście PiS-u do defensywy. Do tego doszła przegrana „bitwa warszawska”, kłopoty z szeregowcem Misiewiczem, co spowodowało spadek popularności i odrodzenie największego wroga-Platformy Obywatelskiej. Wódz podjął decyzję o wyciszeniu kliku frontów i okopaniu się na takich obszarach jak edukacja czy miesięcznice smoleńskie. Okazało się, że to cisza przed burzą.

Bo oto Jarosław Kaczyński podjął decyzję o wypowiedzeniu decydującej bitwy opozycji i innym obrońcom demokracji w dosyć niespodziewanym momencie. Postanowił przejąć Sąd Najwyższy. Wydaje się, że wszystko zaplanował z precyzją godną prawdziwego wodza. Oto dlaczego:

1. Analiza potencjału wojsk przeciwnika

Prezes PiS-u przeczekał trudny dla jego partii okres spadku poparcia. Przestał działać efekt Tuska, dzięki któremu PO zyskiwała w sondażach, sprawa ekshumacji smoleńskich oraz problemy ze spójnym przekazem ws. uchodźców spowodowały zatrzymanie wzrostu popularności największej partii opozycyjnej. Najważniejszą diagnozą stanu wojsk stał się dzień 1 lipca, kiedy to odbył się bezpośredni pojedynek na konferencje programowe między największymi partiami. Kaczyński uznał, że zwyciężył przez nokaut. Tymczasem inne partie opozycyjne w ogóle przestały się liczyć. Mały Napoleon już wiedział, że jego wróg nie jest przygotowany na walna bitwę. Ostatecznie w tym przekonaniu utwierdził go propagandowy sukces wizyty Trumpa, który niewątpliwie wzmocnił polityków partii rządzącej. Do tego wszystkiego dodać należy dobre wskaźniki gospodarcze.

2.Budowa broni atomowej

Kaczyński przygotował sobie na wszelki wypadek cudowną broń w postaci irracjonalnego strachu Polaków przed uchodźcami i pokazał wszem i wobec, że nie zawaha się jej użyć. Sondaż, w którym większość Polaków deklaruje, że wolałoby opuścić UE niż przyjąć uchodźców musiał spowodować euforie jego umysłu. Teraz już wie, iż posiadając wunderwaffe może sobie pozwolić na najbardziej ryzykowne zagrania.

3.Pozorne ruchy taktyczne

Dobry dowódca wie, że kilkoma pozorującymi manewrami może zmylić przeciwnika. Plotki puszczane przed kongresem programowym wskazywały na przyhamowanie i wygaszanie frontów, co okazało się nieprawdą. Dodatkowo Kaczyński postanowił zwieść zarówno Polaków jak i opozycję podwyżką opłaty paliwowej, która zdominowała przekaz medialny w ostatnim czasie. Ten temat zdecydowanie bardziej interesuje wyborców niż sprawa Sądu Najwyższego. Prawdopodobnie opozycja również miała przygotowaną strategie mającą uderzać w tę podwyżkę, wydaje się jednak, iż była to typowa zasłona dymna, mającą przykryć prawdziwy kierunek uderzenia.

4.Mobilizacja wojska

Bez zdyscyplinowanej armii trudno wygrywać duże bitwy, dlatego podczas ostatniego posiedzenia klubu liderzy PiS-u, słysząc pomruki niezadowolenia wśród swoich posłów postanowili ich zdyscyplinować grożąc przedterminowymi wyborami. Sygnałem ostrzegawczym był także problem w skonstruowaniu kworum podczas głosowania nad ustawą dot. KRS Nie wszyscy, jak wiemy, posłuchali tego apelu, ale dopiero okaże się podczas nadchodzącego starcia, na ile ten wewnętrzny terror okazał się skuteczny.

5.Narzucenie miejsca bitwy

Dobry lider sam wybiera czas bitwy. Kaczyński wybrał wakacje, kiedy większość Polaków w nosie ma politykę, a połowa polityków opozycji jest myślami na wakacjach. Liczy na słabą mobilizacje opozycji i na brak zainteresowani Polaków.

6.Przewidywanie ruchów przeciwnika.

Prezes zdaje się mieć w głowie przygotowane wszystkie scenariusze, które wykorzysta opozycja: jej, przynajmniej prowizoryczne, zjednoczenie, próby blokowania mównicy sejmowej, demonstracje uliczne, używanie bardzo radykalnego języka. Raczej ma przygotowane odpowiedzi na każdy z nich.

Wydaje się więc, że Kaczyński jest skazany na zwycięstwo, które może zdusić demokrację w naszym kraju. Pytanie, co musi się wydarzyć, żeby naczelnik tej bitwy nie wygrał. Oto kilka możliwych scenariuszy:

  • Zdrada Marszałka

Pierwsze podczas kadencji PiS-u veto prezydenta Dudy może być jednorazowym wyskokiem albo jednak zapowiedzią odcinania pępowiny od macierzystej partii. Jeżeli tak, to Kaczyński będzie miał kłopoty i jego misterny plan może spalić na panewce.

  • Bunt generała

Gdzie jest Jarosław Gowin? Może właśnie w tej chwili niczym Kmicic walczy ze swoimi emocjami i bije się z myślami patrząc jak zdycha demokracja. Może obudzą się w nim resztki sumienia i postanowi wyprowadzić swoich żołnierzy z wielkiej prawicowej armii pozbawiając ją wsparcia w decydującym momencie? Może Grzegorz Schetyna powinien wysłać swoich emisariuszy do Ministra Nauki, i przeciągnąć go na swoją stronę proponując mu np. tekę premiera? Paryż wart jest mszy!

  • Dezercja żołnierzy

Może pan Łukasz Rzepecki, z PiS-u krytykując ustawę paliwową da przykład kilkunastu wkurzonym posłom PiS-u i przejdą oni na jasna stronę mocy krzyżując plany swojego prezesa? Taki scenariusz jest coraz bardziej realny.

  • Zaskakujący manewr opozycji.

Stosowanie konwencjonalnych i przewidywalnych zagrywek przez opozycję już nie wystarczy. Potrzeba czegoś innowacyjnego, zaskakującego. Blokowanie mównicy, nieliczne protesty, ostry język mogą nie wystarczyć. Kaczyński zna te sztuczki doskonale. Poza tym trudno w okresie letnim będzie wyciągną ludzi na ulice. Dlatego oprócz oczywistego w tym przypadku wspólnego działania czy nawet zjednoczenia, niezbędne jest cos jeszcze. Pisałem już o próbie dogadania się z Gowinem, może warto rozważyć okupację Sądu Najwyższego? Na pewno wezwanie posiłków w zagranicy w postaci Komisji europejskiej powinno być tym razem bardziej skuteczne.

Jeżeli Kaczyński wygra tę decydująca bitwę, czeka nas okupacja demokracji w centrum Europy!

crowdmedia.pl

Roman Giertych: Szanowny Panie Prezesie, mam dla Pana ustawę, która zrealizuje „dobrą zmianę”

„Męczy się Pan z tym Sejmem i Senatem co miesiąc, próbując wprowadzać coraz to słuszniejsze zmiany. Teraz znowu będą krzyczeć jakby zabieranie ludziom niezawisłego sądownictwa było jakimś realnym problemem. Dlatego napisałem dla Pana ustawę, która raz przegłosowana pozwoli skończyć z tymi śmiesznymi protestami opozycji i zrealizuje „dobrą zmianę” w sposób ostateczny – pisze Roman Giertych.

Art. 1

Polska jest krajem demokratycznym, a demokracje wyraża suweren.

Art. 2

Suwerenem jest prezes partii, która ma w chwili wejścia niniejszej ustawy w życie najwięcej posłów w Sejmie.

Art. 3

Posłów w przyszłości wybiera się w okręgach jednomandatowych spośród dwóch kandydatów wskazanych przez suwerena. Skład Państwowej Komisji Wyborczej przeprowadzającej wybory i skład Sądu Najwyższego czuwającego nad prawidłowością przebiegu procesu wyborczego są wyznaczane przez suwerena w drodze obwieszczenia publikowanego na tablicy w lokalu partyjnym partii, o której mowa w art. 2.

Art. 4

Sądy, policja, rząd, prezydent, administracja państwowa, spółki skarbu państwa, media, związki zawodowe stoją na straży realizacji woli suwerena. Ich skład osobowy oraz zakres ich władzy określa suweren w drodze obwieszczenia publikowanego w sposób wskazany w art. 3

Art. 5

Sprzeciw wobec woli suwerena wyrażający się: demonstracjami, krytykowaniem, złym opisywaniem i wszelkim innym niepopieraniem jest przejawem zdrady narodowej i jako taki powinien być surowo karany. Zakres kar za zdradę narodową oraz tryb postępowania w tych sprawach obwieszcza suweren w sposób wskazany w art. 3.

Art. 6

Ustawa powyższa może zostać zmieniona przez Sejm na wniosek suwerena.

Prawda panie Jarosławie, że w swej prostocie genialne? Raz przegłosować i będzie po krzyku. Kuchciński i Karczewski panu tego nie przegłosują? Bez przesady!

PS Jeżeli ktoś nie chciałby, aby powyżej napisana ustawa stała się naszą rzeczywistością dnia codziennego to zapraszam pod Sejm na godzinę 15 w niedzielę. W swej istocie bowiem te wszystkie zmiany ostatnio głosowane sprowadzają się do jednego: do dyktatury zrealizowanej w drodze konstytucyjnego zamachu stanu. Przerwijmy urlopy, zostawmy grille. Jak pozwolimy wprowadzić w Polsce dyktaturę to nasze dzieci nam tego nie zapomną.

wp.pl

Przeżyć Kaczyńskiego

Wspaniały Fedorowicz naładowany ogromną energią.

PiS zamienia Sejm w twierdzę

Nie dość, że przed Sejmem wyrosły barierki i co kilka metrów stoi policjant, to do przyszłego piątku marszałek zawiesił wydawanie jednorazowych kart wstępu do Sejmu. Korzystają z nich m.in. goście klubów poselskich bądź posłów.

Jednym z powodów decyzji Kuchcińskiego może być zapowiadane przez PO zorganizowanie wysłuchania publicznego na temat projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Zapowiada je przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. – „Zaprosimy autorytety prawnicze, byłych sędziów SN i Trybunału Konstytucyjnego, żeby oni pokazali obywatelom, jakie zagrożenia dla Polaków wynikają z tej ustawy”. Wydane przez Kuchcińskiego zarządzenie może to uniemożliwić.

W zarządzeniu Kuchcińskiego czytamy, że zostało ono wydane w sprawie „zapewnienia spokoju i porządku na terenach i budynkach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu”. Zgodnie z dokumentem aż do 21 lipca do godz. 24 zawieszona zostaje możliwość wstępu osobom, „którym wstęp przysługuje na podstawie jednorazowych kart wstępu i list imiennych”.

W przyszłym tygodniu odbędzie się ostatnie posiedzenie Sejmu przed wakacjami. Na stronie parlamentu nie został jeszcze zamieszczony harmonogram obrad, ale najprawdopodobniej wtedy właśnie posłowie zajmą się złożonym przed kilkoma dniami przez posłów PiS projektem ustawy o Sądzie Najwyższym. Zgodnie z nim obecny skład SN przechodzi w stan spoczynku. O tym, kto zostanie, a kto nie, w praktyce zdecyduje minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

koduj24.pl

Uwaga, zapnijcie pasy, poseł Suski

Zasłużony gamoń nr 1 – Suski.

Leszek: Jażdżewski: Dlaczego nie potrafimy jednoznacznie napiętnować oszustwa, które dzieje się na naszych oczach?

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22090723,jazdzewski-dlaczego-nie-potrafimy-jednoznacznie-napietnowac.html

Policja chce ukarania 31 osób po nocnym proteście przed Sejmem

W nocy Obywatele RP protestowali przed Sejmem przeciw wprowadzanym przez PiS zmianom w sądownictwie. Budynek został otoczony barierami i kordonem policji.

– „Barierki tylko w waszych głowach” – skandowali, protestując Obywatele RP. Wtórowała im reszta zebranych. Niektórzy z nich trzymali transparenty „Łapy precz od sądów” czy „PiS pod sąd”. Obywatele RP przywieźli ze sobą również taczki, na których widniały podobizny polityków PiS.

Część protestujących sforsowała barierki i dostała się na teren Sejmu. Zostali siłą wyniesieni przez policję, a potem wylegitymowani. Wobec 29 z policja skierowała wnioski do sądu o ukaranie za blokowanie drogi. Natomiast wobec dwóch osób wnioski o ukaranie za tzw. naruszenie miru za wejście na teren Sejmu.

Rzecznik KSP Mariusz Mrozek poinformował, że żadna z osób nie została zatrzymana, a po wykonaniu przez policjantów czynności na miejscu, wszyscy mogli wrócić do domów.

koduj24.pl

Senatorowie PiS błyskawicznie przegłosowali ustawy o sądownictwie

W nocy z piątku na sobotę o godz. 2.30 Senat przyjął bez żadnych poprawek ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych. Teraz ruch należy do prezydenta, który ma 21 dni na decyzję. Jeżeli Duda podpisze, a nic nie wskazuje na to, żeby miał tego nie zrobić, kadencja obecnej KRS wygaśnie we wrześniu.

Wracając do Senatu, za ustawami zmieniającymi sądownictwo było 57 senatorów PiS, 29 było przeciw. Przegłosowane ustawy m.in. przerywają kadencję KRS, która według Konstytucji powinna trwać 4 lata i umożliwiają przeprowadzenie zmian w sądach powszechnych. Mogą one objąć nawet kilka tysięcy osób.

– „Senat RP bierze udział w mordowaniu zasad demokracji w Polsce. Zasad, które kształtowała cywilizacja przez co najmniej 25 wieków” – mówił Jerzy Wcisła z PO. – „Przysłowiowy Kowalski może jeszcze dzisiaj nie odczuwać, że ów zamach na niezależność sądów może mieć znaczenie w jego życiu. Ale każdy może znaleźć się na trasie VIP-owskiego auta wiozącego premiera czy ministra. I każdy może bez sądu zostać uznany winnym spowodowania wypadku. Każdy też może trafić do komisariatu i może nawet zostać w nim zabity. A bez niezależnych sądów nikt się o jego prawa nie upomni. Bo politycznie uzależnione sądy nie będą chciały narażać się wszechpotężnemu ministrowi, by walczyć o sprawiedliwość owego przysłowiowego Kowalskiego”.

Sam przebieg prac nad ustawami był skandaliczny. Senatorowie opozycji mówili, że ustawy dotyczące spraw fundamentalnych z punktu widzenia państwa są procedowane w trybie 48-godzinnym, a w tym czasie trudno jest zapoznać się z treściami i je przeanalizować, bo brakowało niektórych druków. Wicemarszałek Bogdan Borusewicz przypominał, że za czasów PRL to jego sadzano na 48 godzin do aresztu. Inni pytali, „czy wojna nam grozi”, skoro Senat zajmuje się ustawą w takim trybie.

Ustawę o KRS za sprzeczną z Konstytucją uznali Sąd Najwyższy, Rzecznik praw Obywatelskich, organizacje prawnicze, a nawet Biuro legislacyjne Sejmu i Senatu.

koduj24.pl

Sędzia odpowiada Kaczyńskiemu: absurdalny zarzut, też studiował prawo 15 lipca 2017 (http://www.tvn24.pl)

http://www.tvn24.pl/sedzia-o-zmianach-pis-to-nie-jest-reforma-to-jest-dewastacja,757133,s.html

Wszelkie granice smaku zostały przekroczone. Skandaliczna grafika przedstawiająca Jarosława Kaczyńskiego na Twitterze PO!

14.07.2017

https://wpolityce.pl/polityka/348806-wszelkie-granice-smaku-zostaly-przekroczone-skandaliczna-grafika-przedstawiajaca-jaroslawa-kaczynskiego-na-twitterze-po

Supersłużba Mariusza Błaszczaka. Szef MSW chce patrzeć na ręce mundurowym

Piotr Żytnicki, 15 lipca 2017

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Błaszczak podczas uroczystości przekazania nowego wozu strażackiego dla OSP Gozd

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Błaszczak podczas uroczystości przekazania nowego wozu strażackiego dla OSP Gozd(Fot. Andrzej Michalik/ Agencja Gazeta)

Dostaną prawo do noszenia broni, zakładania podsłuchów i werbowania płatnych informatorów. Inspektorzy nowego biura tworzonego w resorcie Mariusza Błaszczaka mają patrzeć na ręce policjantom, strażakom i pogranicznikom.

– Służby muszą działać w sposób przejrzysty, a minister musi mieć nad nimi realny, a nie teoretyczny nadzór – zapowiedział cztery miesiące temu minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. Od słów przeszedł do czynów – jego urzędnicy proponują utworzenie Biura Nadzoru Wewnętrznego. Ma to być nowa komórka działająca w strukturach ministerstwa, choć Rządowe Centrum Legislacji stwierdziło, że „charakter zadań świadczy raczej o powołaniu kolejnej, nowej służby”.

Zdaniem Błaszczaka działalność biura „pomoże egzekwować odpowiednie standardy pracy służb mundurowych”, a jego inspektorzy zajmą się „wszelkimi nieprawidłowościami, w tym przypadkami łamania i naruszenia etyki zawodowej”. O pracach nad powołaniem supersłużby napisał w czwartek portal Onet.pl.

12 mln rocznie na biuro Błaszczaka

Zapoznaliśmy się z projektem i złożonymi do niego uwagami. Uprawnienia biura mają być szerokie. Inspektorzy będą weryfikować kandydatów na komendantów i naczelników w policji, straży pożarnej, straży granicznej i Biurze Ochrony Rządu. Sprawdzą, czy kandydaci nie przekraczali uprawnień, nie dopuszczali się nadużyć. Sprawdzani będą także wszyscy funkcjonariusze, których minister chciałby odznaczyć za zasługi dla służby. Inspektorzy będą mogli zbierać informacje o kandydatach, także te objęte klauzulą tajności.

A to nie koniec. Biuro ma wykrywać przestępstwa popełniane przez funkcjonariuszy, ujawniać „zachowania naruszające zasady etyki zawodowej” oraz kontrolować postępowania wyjaśniające i dyscyplinarne prowadzone w służbach.

CZYTAJ TAKŻE: Mariusz Błaszczak. Minister od multi-kulti

Inspektorzy dostaną legitymacje służbowe, prawo do noszenia broni, stosowania środków przymusu bezpośredniego, będą mogli werbować płatnych informatorów. W tym celu powstanie w ministerstwie fundusz operacyjny (800 tys. zł rocznie). Biuro dostanie prawo do zakładania podsłuchów (zgodę będzie musiał wydać sąd), będzie też mogło zlecać „czynności operacyjno-rozpoznawcze” służbom podległym MSW.

Biuro ma tworzyć ponad 40 inspektorów – będą to oddelegowani do ministerstwa policjanci, strażnicy graniczni, strażacy i funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Mają zarabiać po 10 tys. zł miesięcznie (do tego nagrody i premie). Ich szef – inspektor nadzoru wewnętrznego – dostanie co miesiąc 14 tys. zł. Rocznie utrzymanie biura ma kosztować prawie 12 mln zł.

Mimo utworzenia nowej komórki w policji i straży granicznej nadal będą działać dotychczasowe biura spraw wewnętrznych, które tropią przestępstwa funkcjonariuszy.

Rządowe Centrum Legislacji ma wątpliwości

„Komórka organizacyjna ministerstwa zostaje wyposażona w zadania, których nie posiada minister” – oceniło projekt Rządowe Centrum Legislacji. I dodało, że bezpośredniego nadzoru ministra nad funkcjonariuszami podległych mu służb nie przewidują żadne przepisy.

Inna wątpliwość: inspektorzy będą mogli zlecać policjantom inwigilację, nie informując szefów policji. „Kłóci się to z zasadą, że określoną służbą kieruje szef tej służby i ponosi za to odpowiedzialność” – oceniło RCL. I dalej: „Minister nie może sprawować nadzoru nad rozpoznawaniem, zapobieganiem i wykrywaniem przestępstw, nawet popełnianych przez funkcjonariuszy podległych mu służb, gdyż nie jest organem ścigania i nie ma uprawnień dochodzeniowo-śledczych”.

CZYTAJ TAKŻE: Minister Błaszczak: Kosztami zabezpieczenia miesięcznic należy obciążyć… organizatorów kontrmanifestacji

Andrzej Szary, szef policyjnych związkowców w Wielkopolsce: – Uprawnienia nowego inspektoratu są bardzo szerokie i niezrozumiałe. To krok w kierunku całkowitego upolitycznienia służb. Oficjalnie to przełożeni powołują policjantów na stanowiska kierownicze, a nie minister. Boimy się jednak, że minister będzie wykorzystywał ustalenia swoich inspektorów do wywierania nieformalnego wpływu na komendanta głównego policji. Będzie telefon i sugestia, by tego czy innego policjanta nie powoływać.

Dr Janusz Kaczmarek, adwokat, były minister spraw wewnętrznych: – Tworzenie tego biura jest nieekonomiczne i niecelowe. W każdej służbie podległej szefowi MSW są komórki odpowiedzialne za walkę z nieprawidłowościami wśród funkcjonariuszy. Może za parę lat powołamy nową komórkę do kontroli kontrolujących?

wyborcza.pl

taka prawda.opozycjo w jedności siła.Przykład Ziobry.Wrócił do PiS.I co?I podzielona lewica.12% głosów dla PiSu.

No tak ale teraz w dobie „takiego patriotyzmu”psiowskiego Pan King bedzie uchodźcą.

„Albo był agentem KGB, albo zwariował”. Były opozycjonista Bogdan Lis wraca do swojego spotkania z Macierewiczem

14 lipca 2017

http://natemat.pl/212483,albo-byl-agentem-kgb-albo-zwariowal-byly-opozycjonista-bogdan-lis-wraca-do-swojego-spotkania-z-macierewiczem

: Zamach na sądy to:

Ten niedopchnięty waleń juz nawet nie ukrywa że obecna dyktatura to jedyny sposób na jej zaistnienie. Tak się rodził faszyzm

Musi to na Rusi -Stanisław 🙂 Teraz jestem pewien że za gowniarza Staszek nie walczył o „obalenie komuny” On chciał założyć własną!!

Adam Michnik

Strasznie cuchnie. Nie dajmy się zadusić!

15 lipca 2017

3Marsz dla Europy Kocham Cie, Europo ' w Warszawie

3Marsz dla Europy Kocham Cie, Europo ‚ w Warszawie (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Z kraju, który był wzorem sukcesu transformacji demokratycznej, stajemy się państwem izolowanym, lekceważonym, pogardzanym.

Kilka tygodni przed śmiercią Andrzej Wajda pytał mnie ze smutkiem: „Dlaczego ja muszę jeszcze raz to oglądać? Pamiętam stalinizm, pamiętam ohydę Marca ’68, a teraz znowu…”. Dorzucił jeszcze: „Czytaj listy Tomasza Manna”. Teraz wśród aktów „dobrej zmiany” reżimu Kaczyńskiego, Ziobry i Macierewicza wciąż słyszę pytanie Wajdy.

Czy niczego nas nie nauczyły tamte draństwa, prowokacje i krzywdy ludzkie? Jaka jest tajemnica tego zaniku pamięci, że tak wielu z nas pozwala na to, by Polska od ćwierćwiecza wolna i demokratyczna, choć pełna wad, przerabiana była na kraj coraz bardziej podobny do Rosji Putina? Czy Kaczyński i jego ekipa bezwzględnych arywistów zdołają na długo wszczepić Polakom wirusa przestępczych przekonań, który wtrąca Polskę w czarną dziurę regresu i zbiorowego ogłupienia?

Z kraju, który był wzorem sukcesu transformacji demokratycznej, stajemy się państwem izolowanym, lekceważonym, pogardzanym. A naśladowcą Rosji – groteskowym, bo inaczej niż zbrojny w potęgę militarną dyktator Kremla możemy tylko żałośnie prężyć muskuły lili-Putinów.

Pisowscy amatorzy dyktatury mylą szacunek ze strachem. Wierzą – wbrew najlepszym polskim tradycjom – że jeśli ludzie będą się ich bali, to będą ich też szanowali. Dlatego ich polityka przypomina nieustanne mordobicie: łamanie konstytucji, likwidacja niezależnego sądownictwa, zawłaszczanie majątku państwa przez pisowską nomenklaturę, brutalne uderzenie w niezależność kultury, w teatr, film, muzea, nawet w Puszczę Białowieską.

Mają apetyty jak rekiny, chcą pożreć wszystko: niezależną naukę historii, spółki skarbu państwa, media publiczne, stadniny koni. Wszystko, co zasługuje na szacunek przez swój rozum, piękno i odwagę, jest obrazą dla pisowskiego reżimu.

Czynią z Polski „chorego człowieka Europy”. Czy wedle Kaczyńskiego Polska w Unii Europejskiej i NATO jest państwem sezonowym? Czy chce z Macierewiczem zaciągnąć nas pod skrzydła Putina?

Tomasz Mann pisał w kwietniu 1935 r.: „Ci ludzie siłą rzeczy i nawet na przekór własnej wiedzy i zamiarom popełniają wszystkie błędy (nie mówiąc już o występkach), które muszą ich doprowadzić do zagłady. A w ogóle III Rzeszy sądzony jest los wszystkich bezsensownie nacjonalistycznych, wrogich światu i duchowi niemieckich przedsięwzięć. Tacy oni są. Nie ma pod słońcem bardziej nikczemnych świństw!”.

W lipcu 1936 r. Tomasz Mann poszedł w Wiedniu do opery: „W Operze śmierdziało przeraźliwie. Okazało się, że naziści rzucili bomby cuchnące. Przynajmniej wiemy teraz dokładnie, jak pachnie narodowy socjalizm: przepocone skarpetki do entej potęgi”.

Niedawno byłem na spotkaniu, gdzie miłośnicy „dobrej zmiany”, chcąc wzbogacić debatę o własne przemyślenia, cisnęli w tłum bombę-śmierdziela. Nie porównuję Kaczyńskiego do Hitlera ani siebie do Manna. Porównuję tylko cuchnący język i sposób niszczenia instytucji demokratycznego państwa.

Czy musimy żyć w tym smrodzie jeszcze długo? Czy Polska na nic lepszego nie zasłużyła? Nie dajmy się zadusić!

wyborcza.pl

Nocny protest pod Sejmem. Uczestnicy manifestacji wynoszeni przez policję

http://www.newsweek.pl/polska/polityka/pis-reformuje-sadownictwo-pis-usunie-wszystkich-sedziow-sn,artykuly,413057,1.html?src=HP_Section_1

Niezawisłe sądy nie obronią nas już przed wariatami u władzy

Likwidacja przez PiS Trybunału Konstytucyjnego, samorządu sędziowskiego i Sądu Najwyższego jest zagrożeniem dla każdego z nas, w każdym obszarze naszego życia – publicznego, zawodowego, biznesowego, prywatnego.

Po przegłosowaniu przez Sejm całkowicie niszczącej samorząd sędziowski ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa Prawo i Sprawiedliwość wrzuciło – jak zwykle nocą, jak zwykle bez konsultacji – projekt ustawy całkowicie niszczącej Sąd Najwyższy. Dający Zbigniewowi Ziobrze prawo do wybrania sobie spośród ludzi posłusznych lub złamanych pierwszego składu nowego SN, a później dający prawo wyboru kolejnych jego składów nowej Krajowej Radzie Sądownictwa, kiedy zostanie już całkowicie przejęta przez PiS.

Po zniszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, Sąd Najwyższy ma być drugą instytucją kluczową dla polskiego ładu prawnego i konstytucyjnego, która zostanie całkowicie zniszczona, upartyjniona, zmieniona w fasadę. W coś w rodzaju Rady Państwa czy Kolegiów do Spraw Wykroczeń w czasach PRL-u. Gdzie wiadomo było, że żadnego państwa ani żadnego prawa nie ma, bo nad wszystkim czuwa i wszystko interpretuje jedna partia rządząca.

Kaczyński robi to, na co mu pozwalamy

Dlaczego Jarosław Kaczyński znów się zradykalizował? Otóż Kaczyński robi to, na co mu pozwalamy – jako zbyt bierne społeczeństwo i jako zbyt podzielona opozycja. Uznał, że skoro przeżył kryzys sondażowy z wiosny tego roku, nie musi odwoływać nawet najbardziej skompromitowanych swoją nieudolnością (Waszczykowski, Radziwiłł) lub jawnym wariactwem (Macierewicz) ministrów. Przeciwnie, może sobie pozwolić na jeszcze większą radykalizację, na jeszcze szybsze niszczenie instytucji ograniczających jego władzę, zanim nastąpi jakieś kolejne społeczne czy ekonomiczne przesilenie. Uznał, że przy pomocy publicznych pieniędzy (zasiłkowe rozdawnictwo z budżetu, obniżenie wieku emerytalnego, inne formy ułatwionej ucieczki z rynku pracy) i strachu (przed „hordami imigrantów”) otrzyma przyzwolenie na dokończenie swojego „puczu konstytucyjnego” (cyt. za Andrzej Zoll i Adam Strzembosz).

Jakie będą konsekwencje zniszczenia Sądu Najwyższego i całkowitej już likwidacji zapisanej w polskiej konstytucji zasady niezawisłości władzy sądowniczej? Zacznijmy od tego, że to Sąd Najwyższy stwierdza ważność lub nieważność wyborów każdego szczebla. Niezawisły Sąd Najwyższy jest ostatnią obroną przed dokonywanym przez władzę – formalnie lub nieformalnie, na lokalną lub ogólnopolską skalę – fałszerstwem wyborczym. Sąd Najwyższy złożony z nominatów Kaczyńskiego, Ziobry i Piotrowicza nie obroni nas przed fałszerstwem wyborczym, bo sam może się stać jego podstawowym narzędziem.

Można sobie myśleć, że likwidacja niezawisłych sądów nie dotyczy zwykłych ludzi, codziennego życia, a tylko jakiejś polityki, jakichś wyborów, jakichś opozycjonistów, dziennikarzy. Faktycznie, pierwszą ofiarą aresztu wydobywczego, którego domagali się agenci Kamińskiego i prokuratorzy Ziobry miał paść polityk opozycji Józef Pinior, a obronił go przed tym niezawisły sąd. Inną ofiarą ma paść dziennikarz Tomasz Piątek, dla którego prokuratorzy Ziobry już domagają się dla niego trzech lat więzienia jako kary za śledztwo dziennikarskie pokazujące, że Antoni Macierewicz i jego najbliższe otoczenie są umoczeni w bliskie kontakty z najgroźniejszymi przeciwnikami demokratycznej i suwerennej Polski. Ale areszty wydobywcze na wniosek ludzi Mariusza Kamińskiego czy Zbigniewa Ziobry dotkną także biznesmenów, jeśli nie będą płacili haraczu na PiS, jeśli nie będą oddawali swoich firm ludziom PiS-u, kiedy ci tego zapragną. Brak możliwości odwołania się do niezwisłych sądów dotknie kobiety, których podstawowe wolności i prawa staną się zabawką w rękach aplikantów z Ordo Iuris czy Opus Dei mianowanych sędziami przez Zbigniewa Ziobrę. Zniszczenie niezawisłych sądów zagrozi także zupełnie podstawowym prawom pracowniczym, kiedy o samym prawie do strajku będą decydowali nominaci PiS-u występujący w roli sędziów.

Sam na sam z wariatami

Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego zniszczenie niezawisłości sądów – od Trybunału Konstytucyjnego, poprzez Sąd Najwyższy, skończywszy na Krajowej Radzie Sądownictwa i całym samorządzie sędziowskim – jest niebezpieczne. Tym powodem jest charakter ludzi obecnej władzy, którym zniszczenie niezawisłych sądów całkowicie rozwiązuje ręce. Symptomatyczna jest tu informacja ujawniona przez TVN24, a dotycząca obecnego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotra Pogonowskiego (to jest stanowisko dające naprawdę ogromną władzę nad życiem Polaków). Pogonowski to jeden z dawnych chłopców Mariusza Kamińskiego z Ligii Republikańskiej. Od momentu powołania na szefa ABW awansował on z kaprala na pułkownika zdobywając 14 kolejnych stopni w ciągu 18 miesięcy. Jak przypomniał Wojciech Czuchnowski w Gazecie Wyborczej, ten kabaret nie był w ogóle potrzebny, gdyż poważni szefowie służb – tacy jak Kozłowski, Milczanowski czy Pałubicki – pozostawali cywilami, nie udawali pułkowników czy generałów z błyskawicznego partyjnego awansu. Jednak Pogonowskiego nie interesuje służba państwu, ale epolety, podkute buty i władza nad ludźmi. Słusznie jest wyśmiewany przez podległych mu funkcjonariuszy (już wyrzuconych albo jeszcze w służbie), którzy na każdy swój stopień musieli zasłużyć latami pracy, ryzykownymi akcjami przeciwko rosyjskim agentom czy potencjalnym terrorystom.

newsweek.pl

Replying to   

Kaczyński tym razem jest pewny siebie, nie lęka się ani ulicy, ani zagranicy

Moment krytyczny

Czy opozycja tym razem zdoła się zjednoczyć? Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy.

W obliczu krytyki ze strony opozycji, a także Brukseli, PiS tradycyjnie odwraca kota ogonem. Opozycja mówi o zamachu stanu drogą likwidacji niezależności sądów. Kaczyński w odpowiedzi zarzuca opozycji zamach stanu i zdradę pod hasłem: „ulica i zagranica”.

Opozycja wskazuje na fatalne dla obywateli skutki pisowskiego uderzenia w trzecią władzę, Kaczyński bez zmrużenia oka zapowiada, że dopiero teraz sądy będą służyły obywatelom i pracowały szybko. Gada dziad do obrazu, obraz do dziada.

PiS, niczym Trump, Putin i Erdoğan, bez żenady podpina się pod piękne słowa o wolności, demokracji, sprawiedliwości dla wszystkich polskich obywateli. Ale należy je czytać odwrotnie: to zapowiedź likwidacji demokracji i zainstalowania reżimu monopartyjnego.

Czy opozycja się zjednoczy?

Kaczyński tym razem jest pewny siebie, nie lęka się ani ulicy, ani zagranicy. Co do zagranicy, na krótką metę może mieć rację. Brukselskie młyny, jak kościelne, mielą powoli. Na dłuższą PiS boleśnie się przekona, że tupet Kaczyńskiego i arogancja Szydło będą PiS i nas wszystkich, choć niewinnych, słono kosztowały.

W Unii Macrona i Merkel będziemy jeszcze słabsi. Co gorsza, pozbycie się Polski niektórzy liderzy europejscy przyjmą z ulgą. Niech się o Polskę troszczy Trump, skoro PiS stawia na niego, a nie na Unię.

Co do ulicy, to Kaczyński nie cofa się przed groźbami. Niedzielną manifestację pod Sejmem w proteście przeciw podporządkowaniu ministrowi Ziobrze władzy sądowniczej PiS już nazywa blokadą i oznajmia, że minister Błaszczak jest gotowy do działania. Niech się obywatele nie łudzą: co obiecaliśmy, przeprowadzimy do końca, i nikt nam w tym nie przeszkodzi.

No właśnie: czy opozycja tym razem zdoła się zjednoczyć? Jeśli nie teraz, to już chyba nigdy. Jest przyczyna, jest słuszność, jest konsternacja. Implikacje międzynarodowe są oczywiste i korzystne dla opozycji.

Nie chodzi o sto tysięcy ludzi pod Sejmem. To byłoby premią, ale nie zastąpi skutecznej obstrukcji parlamentarnej i komunikacji z elektoratem i opinią międzynarodową. Może zmobilizują się środowiska prawnicze do jakiejś czarnej procesji na wzór tej z czasu Konstytucji 3 Maja.

Prawdopodobnie nadszedł w Polsce moment ustrojowo i parlamentarnie krytyczny. Opozycja nie może go przegapić.

polityka.pl

Bastylia coraz mocniejsza

14.07.2017
piątek

Kiedy Francuzi świętują rocznicę wolności, my nie potrafimy jej obronić. Demokracja zamiast triumfować – jest coraz bardziej ograniczana.

Trwa rewolucja kadrowa, niekończąca się czystka – służba cywilna, generałowie i oficerowie, dyplomaci i pracownicy mediów publicznych, spółki skarbu państwa, teatry, instytuty, aż po stanowiska najbardziej newralgiczne w wymiarze sprawiedliwości – sędziowie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, członkowie Krajowej Rady Sądownictwa. Na horyzoncie majaczy Instytut Wolności, który stanie na czele organizacji i środowisk pozarządowych – słuszne nagrodzi, niesłuszne zagłodzi. Podobnie z mediami: słuszne wspiera się ogłoszeniami i prenumeratą, niesłuszne wykreśli się z listy, niech zdychają.

Kilka dni temu pojawiła się wiadomość, że od 2015 r. w służbach celnych i innych placówkach podległych Ministerstwu Finansów obowiązywał zakaz prenumeraty niesłusznych czasopism: „Newsweek Polska”, „Press”, POLITYKA i „Wprost” (jeśli kogoś pominąłem, to przepraszam). Kiedy ta zawstydzająca sprawa nabrała rozgłosu, Ministerstwo odwołało zarządzenie. Niestety, nie słychać, żeby Ministerstwo Sprawiedliwości odwołało podobne zarządzenie, którego motorem jest minister Patryk Jaki. Od czasu PRL władza nie pełniła tak otwarcie funkcji cenzora.

Inny przykład wspierania swoich: kilka tygodni temu serwis Press poinformował, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich dostało od MSZ ponad ćwierć miliona złotych na „dialog dziennikarzy polskich z dziennikarzami zagranicznymi”. Celem projektu SDP jest „promocja Polski wśród dziennikarzy zagranicznych i odbiorców zagranicznych mediów”.

Polscy dziennikarze – czytamy w serwisie Press – mają się spotykać z kolegami w różnych stolicach europejskich. „Wszystko wskazuje na to, że dzięki rządowemu dofinansowaniu SDP będzie przekazywać zagranicznym dziennikarzom jednostronny obraz Polski”. SDP informuje, że do udziału w programie zaprosiło 30 wybitnych dziennikarzy polskich. Podano kilka nazwisk z prawej strony sceny politycznej. Wśród zaproszonych nie było nikogo z „Newsweeka”, „Wyborczej” czy POLITYKI. Szef „Newsweeka Polska” Tomasz Lis, podobnie jak redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, nie otrzymali zaproszeń.

Wśród zaproszonych wymieniono natomiast red. Jerzego Haszczyńskiego, kierownika działu zagranicznego „Rzepy”, któremu jednak wyraźnie nie odpowiadała podwójna rola dziennikarza – niezależnego i dotowanego przez rząd. „Niech MSZ samo dba o swój wizerunek – powiedział. – Nie zamierzam wyjeżdżać za granicę, by poprzez rozmowy z dziennikarzami poprawiać wizerunek rządu” – napisał.

„Obroną rządów i partii (żadnych) nie będę się zajmował”.

Ciekawe, kogo SDP uznaje za 30 wybitnych dziennikarzy, chętnie zapoznam blogowiczów z listą, jeśli tylko uda się do niej dotrzeć.

passent.blog.polityka.pl

Marszałek Kuchciński ogranicza wstęp do Sejmu. By „zapewnić spokój i porządek”

Paweł Kośmiński, 14 lipca 2017

Ceremonia wręczenia medali Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Marszalek Sejmu Marek Kuchciński

Ceremonia wręczenia medali Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Marszalek Sejmu Marek Kuchciński (JAKUB PORZYCKI)

Do przyszłego piątku marszałek Marek Kuchciński zawiesił wydawanie jednorazowych kart wstępu do Sejmu, z których korzystają m.in. goście klubów poselskich bądź posłów. Prawdopodobny powód? PO chciała w poniedziałek zorganizować wysłuchanie publiczne na temat projektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

W przyszłym tygodniu odbędzie się ostatnie posiedzenie Sejmu przed wakacjami. Na stronie parlamentu nie został jeszcze zamieszczony harmonogram obrad, ale najprawdopodobniej wtedy właśnie posłowie zajmą się złożonym przed kilkoma dniami przez posłów PiS projektem ustawy o Sądzie Najwyższym. Zgodnie z nim obecny skład SN przechodzi w stan spoczynku. O tym, kto zostanie, a kto nie, w praktyce zdecyduje minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Protesty w obronie Sądu Najwyższego. Zobacz, kiedy i gdzie

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zapowiedział w piątek, że w przyszłym tygodniu zorganizuje w Sejmie wysłuchanie publiczne z udziałem prawników. – Zaprosimy autorytety prawnicze, byłych sędziów SN i Trybunału Konstytucyjnego, żeby oni pokazali obywatelom, jakie zagrożenia dla Polaków wynikają z tej ustawy – mówił.

Ta władza jest władzą szeryfa, który ma w pogardzie zwykłego człowieka i podział władzy – w „Temacie dnia” o zamachu PiS na państwo

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,22095990,video.html

Ale za sprawą zarządzeniu marszałka Marka Kuchcińskiego w sprawie „zapewnienia spokoju i porządku na terenach i budynkach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu” może się to nie udać. Zgodnie z dokumentem aż do 21 lipca do godz. 24 zawieszona zostaje możliwość wstępu osobom, „którym wstęp przysługuje na podstawie jednorazowych kart wstępu i list imiennych”. A to właśnie za ich okazaniem do parlamentu mogą wejść goście zapraszani przez posłów czy kluby poselskie.

Zobacz obraz na TwitterzeZobacz obraz na Twitterze

Widać przygotowania idą „pęłną parą”do najbliższego posiedzenia .Rozdać trzeba jeszcze pałki,kaski,gaz ,ściągnąć policję i można obradować..

 

Projekt ustawy krytykuje nie tylko opozycja, ale też większość autorytetów prawnych, którzy podkreślają, że to zamach na niezależność sądownictwa i trójpodział władz. Tym bardziej że to kolejna ustawa PiS dotycząca sądów. Sejm przyjął już ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i o ustroju sądów powszechnych.

Ostatnimi wydarzeniami zaniepokojona jest Komisja Europejska, która w przyszłym tygodniu ma się zająć sytuacją w Polsce. Ale politycy PiS już wcześniej zapowiadali, że krytyką Zachodu przejmować się nie zamierzają.

wyborcza.pl

%d blogerów lubi to: