Zbigniew Ziobro zapowiada, że pójdzie do sądu

Były rzecznik ministra sprawiedliwości Sebastian Kaleta przyznal, że w rejstrze pedofilów „nie znajdują się tam księża” (tweet z 5 września), gdyż „księża nie popełniają nabrutalniejszych przestępstw (tam się znajdują brutalne gwałty)”.

Gwał na dziecku nie należy do brutalnych? Zaiste, przewrotna to moralność. Kaleta, który zrezygnował z rzecznika na rzecz zasiadania w sejmowej komisji ds. reprywatyzacji w Warszawie zabezpieczył się w tym tweecie nawiasem, w którym umieścił zastrzeżenie „w rejestrze niejawnym”.

Mniej więcej sens tego jest taki, iż złodziej sądzony o kradzież miliona złotych twierdzi, że nie mógł ukraść miliona, bo jest biedakiem, o czym świadczą jego konta bankowe, na których ma debety. A sąd mówi, że ich śledczy odkrył konto złodzieja w raju podatkowym na Kajmanach, na którym ma ukradziony milion. Złodziej jednak zapiera sie, że to konto niejawne.

Otóż jawne jest, że kler dopuszcza się pedofilii (przemocy wobec najsłabszych, wobec dzieci) z racji perturbacji seksualnych spowodowanych celibatem, o czym świadczą „rejestry jawne” w USA, bardzo głośne ujawnione ostatnio akty pedofilii kleru w Pensylwanii (określono to zjawisko jako katolicka mafia pedofilska), także w Irlandii, pedofilia w tym kraju – już byłym katolickim – spowodowała masowe odejście wiernych z kościoła.

„Rejestr niejawny” ma taki sam sens, jak biskupi niejawnie przerzucający z parafii do parafii księży pedofilów. Bodaj najpowszechniejszy proceder krycia kumpli w sutannach, zmowa zawodowa klerykalnej kasty.

Bliski człowiek Ziobry twierdzi – logicznie interpretując jego tweeta – że resort ukrywa pedofilów w sutannach na niejawnych rejestrach, o czym pisze w „Wyborczej” Marcin Kącki – „Księża wyjęci z rejestru pedofilów”. Czyli znaleźli się na Kajmanach zakłamania ministerstwa sprawiedliwości.

No i Ziobro obudził się, przeczytał „Wyborczą”, ten magister prawa dostał piany na ustach. Nie jest oczywiście zdolny do stworzenia metafory z Kajmanami, ale do parcianej dosłownosci owszem. Mianowicie – do zastraszania. Nazwał artykuł Kąckiego kłamstwem, a innym dziennikarzom i mediom zapowiedział pozwy, jeżeli „rozpowszechniać będę kłamliwe informacje w sprawie”.

Mógłbym zacytować retorykę medialną Ziobry, ale nie narażę czytelników na słowotok ministra (jawną logoreę), w każdym razie zastrasza pójściem do sądów, bo mniema, iż sądy stały się już pisowskie, partyjne. Ale i one zaczynaja się wyłamywać spod partyjnego zawłaszczenia pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości UE.

 

 

Kaleta totalnie odleciał. Człowiek PiS „wyjaśnił”, dlaczego księży nie ma na liście pedofilów

„Fakt, że nie znajdują sie tam księża (w rejestrze jawnym) oznacza, że księża nie popełniali najbrutalniejszych przestępstw (tam kwalifikują się brutalne gwałty)” – pisze na Twitterze Selastian Kaleta, polityk związany z PiS. Na reakcję oburzonych internautów nie trzeba było długo czekać.

Sebastian Kaleta zabrał głos po poście Adama Szłapka i wdał się z nim w pyskówkę. Poseł Nowoczesnej zwrócił uwagę, że na liście pedofilów, którą opublikowało Ministerstwo Sprawiedliwości, nie ma księży.

I nie wiadomo, czy w przypadku Kalety można tu mówić o ułańskiej fantazji, braku wiedzy, wpadce myślowej, czy o zwykłym braku empatii. Jedno jest pewne, że brak mu informacji na temat pedofilii w Kościele Katolickim w Polsce.

Według członka komisji rewizyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie „fakt, że nie znajdują się tam księża (w rejestrze jawnym) oznacza, że księża nie popełniali najbrutalniejszych przestępstw”.

Na reakcję na jego słowa nie trzeba było długo czekać. „Panie Kaleta, KAŻDY gwałt popełniony na dziecku jest BRUTALNY. Proszę to sobie zakodować w głowie”, „Ohydna jest pańska wypowiedź. Jestem ciekawa jaki byłby pański wpis, gdyby gwałt dotyczył pańskiego dziecka lub z bliskiej rodziny. Ciekawi mnie, czy to jest pańska prywatna opinia, czy przekaz partii?” – pisali w komentarzach pod jego wpisem.

naTemat.pl

Pedofile w sutannach pod ochroną PiS

Zbigniew Ziobro zapowiada procesy po publikacji „Gazety Wyborczej”

07.09.2018

To wszystko kłamstwa – mówił dziś na konferencji prasowej Zbigniew Ziobro, odnosząc się do dzisiejszej publikacji „Gazety Wyborczej” dotyczącej rejestru pedofilów. Jednocześnie minister sprawiedliwości zapowiedział pozwy przeciwko dziennikarzom i mediom, które rozpowszechniać będę kłamliwe informacje w sprawie.

  • Artykuł „Gazety Wyborczej” wywołał duże kontrowersje
  • Zbigniew Ziobro zapewnia, że wszystkie przypadki księży-pedofilów zostały zbadane
  • Minister Sprawiedliwości uważa, że rejestr skazanych za pedofilię działa obiektywnie

Dzisiaj „Gazeta Wyborcza” w artykule „Księża wyjęci z rejestru pedofilów” podała, że w części jawnej stworzonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym nie znajdują się dane księży, którzy popełnili tego rodzaju przestępstwo. Gazeta przywołała m.in. przykład księdza Pawła Kani, który „przez 10 lat molestował i zmuszał do seksu ministrantów, a następnie został za to prawomocnie skazany, nie figuruje na liście stworzonej przez MS”.

– Podchodzimy z całą powagą i z najwyższym potępieniem do tego rodzaju przestępstw o charakterze pedofilskim i nie chronimy nikogo, żadnej grupy zawodowej czy społecznej przed odpowiedzialnością i umieszczeniem w jawnym bądź niejawnym rejestrze – podkreślił Ziobro.

Wszystkie przypadki zostały zbadane

Zapewnił, że zbadane zostały przypadki księży, którzy dopuścili się pedofilii. – Żaden z tych przypadków podnoszonych medialnie nie potwierdził się jakoby ustawa źle zadziałała i nie ujęła w kartotekach czy to jawnego rejestru (…), a przede wszystkim tego niejawnego rejestru, jakiejś osoby, a w szczególności osoby duchownej. Wszystkie osoby skazane, o których nam wiadomo, (co do których) były zgłaszane przez media wątpliwości, że nie są umieszczone w rejestrach, wedle naszej wiedzy, zostały właściwie przez ustawę i przez system potraktowane. I ten system działa prawidłowo – zapewnił Ziobro.

Ocenił, że „sugerowanie w nikczemny sposób”, że chroniona jest jakąś grupa pedofilów, spotka się z wytoczeniem procesów. Zapowiedział wytoczenie procesów w tej sprawie dziennikarzom, autorom artykułu, „jak i tym wszystkim dziennikarzom i mediom, które takie informacje będą podawać czy powtarzać”. – Nie zamierzam dalej tolerować tego rodzaju kłamstw – powiedział Ziobro.

Podkreślił jednocześnie, że jest zwolennikiem wolności słowa, bardzo ją szanuje i trzeba ją chronić. – Ale musimy też chronić przed kłamliwą, oszczerczą, fałszywą informacją – zaznaczył Ziobro.

Rejestr pedofilów działa obiektywnie

Ocenił, że publikacja „GW” zmierza do „uderzenia przeciwnika politycznie, zwłaszcza w kontekście wyborczym”. – Bo wiele wskazuje, że taki kontekst ma ten artykuł biorąc pod uwagę napastliwość tego tekstu wymierzonego właśnie w pana ministra (Patryka) Jakiego, który ma coraz mocniejsze sondaże i poparcie w Warszawie i szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenckich w Warszawie – powiedział Ziobro.

Ziobro zapewnił, że rejestr pedofilów działa obiektywnie. – Czy to byłby dziennikarz „Gazety Wyborczej”, czy osoba zaangażowana w „Gazetę Wyborczą”, w publicystykę, czy byłby to ksiądz, to byłby tak samo potraktowany przez ten system. W sposób obiektywny, a Ministerstwo Sprawiedliwości nie mogłoby w tej sprawie nic uczynić, ani o jotę nie mogłoby zmienić tego systemu, który działa obiektywnie i bezstronnie, i nie patrzy na to czy ktoś jest osoba wpływową czy nie wpływową, czy jest takiej lub innej profesji, czy należy do takiego czy innego środowiska – mówił Ziobro.

– Wszyscy są traktowani przez ten system tak samo. W związku z tym zarzuty (Gazety Wyborczej – red.), że bronimy księży pedofilów są po prostu kłamstwem i mają charakter nikczemny – podkreślił Ziobro.

onet.pl