Macierewicz po słowie z Kaczyńskim ws. prezesa NIK

Prezes Kaczyński wrócił na łono polityki z chorym kolanem, wrócił też – choć nie był chory w sensie nominalnym – wiceprezes Antoni Macierewicz. Specjalista od katastrofy smoleńskiej wrócił w dwójnasób, bo wiceprezes PiS to postać zarówno komiczna i tragiczna.

Macierewicz został z rządu brutalnie wykopany, ale długo trzymał się gabinetu ministra obrony, jego następca Mariusz Błaszczak musiał się zainstalować pod innym adresem. I bynajmniej nie streszczam literackiej farsy, tylko politykę uprawianą przez ministrów rządu RP.

Raczej nie łudziliśmy się, że Macierewicz zostanie wykopany na amen z pisowskiej polityki, bo to gość, który ma haki na licznych, w tym na swego prezesa. Nie wiemy, czego dotyczą – choć możemy się domyślać – swoje atuty trzyma przy orderach. I co rusz rzuca atutową kartę na stół – wraca do polityki.

Kaczyński nie może się go pozbyć, bo to on stoi za sukcesem PiS. Mit katastrofy smoleńskiej jest dziełem mitomana Macierewicza. Osiągnięcia wiceprezesa PiS w demolowaniu obronności polskiej są niebywałe (ulubione słowo prezesa), dla niego jednak niewystarczające.

Macierewicz obracał głową, co by tu jeszcze sknocić. Mówiło się, że może objąć posadę marszałka Sejmu, bo to instytucja coraz bardziej fasadowa, można gnębić opozycję jeszcze dotkliwiej niż to czyni Marek Kuchciński, niemniej pozory parlamentaryzmu z marszałkiem Macierewiczem byłyby konkurencyjne np. z rosyjska Dumą, a to nie podobałoby się instytucjom unijnym.

No i proszę, Macierewicz wypatrzył dla siebie posadę – prezes Najwyższej Izby Kontroli. Na razie jest po słowie z prezesem, czyli nastąpiły zaręczyny, które proceduralnie mogą zostać skonsumowane. Kaczyński ponoć klepnął Macierewicza. Obecny szef NIK Krzysztof Kwiatkowski kończy kadencję w przyszłym roku, lecz przeciw niemu ruszył proces w warszawskim sądzie, w którym staje jako oskarżony o ustawianie konkursów w podległej mu instytucji.

Czy słowo Kaczyńskiego stanie się ciałem dla Macierewicza i obejmie posadę prezesa NIK? Na pewno byłoby wesoło. Macierewicz mógłby zainicjować każda kontrolę, która by mu się przyśniła. A fantazję ma on niebylejaką, Mateusz Morawiecki mógłby się bać nadejścia hord kontrolnych Macierewicza i Misiewicza, gdyż i ten ostatni wróciłby do władzy pod skrzydłami Macierewicza.

Macierewicz uzyskałby bat na wszystkich, miałby możliwości nawet większe niż na poprzednich posadach rządowych. W czasie kadencji prezesa NIK byłby nieusuwalny, zwłaszcza gdyby PiS oddał władzę.

Jak powszechnie wiadomo, Macierewicz w młodości uprawiał skoki do wody, był nawet wicemistrzem Polski w skokach z wieży, dzisiaj też lubi skoczyć do basenu. W polityce zwykle skacze na główkę bez zabezpieczenia, wody bowiem w takim basenie zwykle nie ma. A jednak wychodzi bez szwanku, bo przyzwyczailiśmy się, że ten nominalnie zdrowy polityk ma – pisząc kolokwialnie – kuku na muniu.

Jako kontrolujący obecną władzę i przyszłą Macierewicz nie bałby się skoczyć głową do przodu i wyrżnąć o dno.

 

 

Antoni Macierewicz oskarża Rosjan: Czarne skrzynki w tupolewie mogły zostać podmienione

pawk 04.09.2018=96

– Istnieje domniemanie fałszerstwa, są dwa sprzeczne ze sobą protokoły. W Tu-154M nie ma czterech czarnych skrzynek – oznajmił w Polskim Radio 24 Antoni Macierewicz, szef podkomisji smoleńskiej.

„Gazeta Polska” już zapowiedziała sensacyjne doniesienia oparte na protokołach oględzin miejsca katastrofy smoleńskiej, z których ma wynikać, że rejestrator pokładowy MSRP-64M (zapisuje dane parametrów lotu, tzw. czarna skrzynka), miał być odnaleziony przez Rosjan „dwa razy”. Najpierw popołudniem, a potem wieczorem.

Rosjanie znaleźli nieuszkodzone rejestratory lotu polskiego tupolewa, które po zapakowaniu w worki zostały zabrane z wrakowiska i zniknęły. W ich miejscu kilka godzin później pojawiły się identycznie wyglądające skrzynki

– zapowiada „Gazeta Polska”.

Tekst na ten temat ma pojawić się w środę 5 września, ale tygodnik „ubiegł” były szef MON i przewodniczący podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz. W Polskim Radio 24 opowiadał właśnie o tym temacie.

Macierewicz o czarnych skrzynkach: Mogły być sfałszowane

– 10 kwietnia w okolicach wczesnego popołudnia Rosjanie znaleźli jedną parę czarnych skrzynek, które nie miały być zniszczone. Po 6 godzinach znaleźli inne czarne skrzynki zupełnie zniszczone. Nie ma w Tu-154M czterech czarnych skrzynek – mówił Antoni Macierewicz.

Jak stwierdził, te dwa protokoły sporządzone przez Rosjan mają być ze sobą sprzeczne.

Istnieje domniemanie fałszerstwa. Podobnie jak niezgodzenie się Rosjan na niezłożenie wraku, co jest obowiązkiem. Jest domniemanie, że czarne skrzynki zostały sfałszowane

– oznajmił szef podkomisji smoleńskiej. Zapowiedział przy tym, że kierowana przez niego komisja kończy rekonstrukcję wraku. Oprócz tego podkomisja ma kończyć prace nad badaniem sprawy czarnych skrzynek i czeka na symulację przebiegu wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku, którą przygotowuje Narodowy Instytut Badań Lotniczych w USA.

Macierewicz krytycznie o Prokuraturze Krajowej

Wcześniej Macierewicz uderzył w Prokuraturę Krajową, która wysłała do Smoleńska pięciu śledczych, uczestniczących w oględzinach wraku. Zabrakło jednak miejsca dla przedstawiciela podkomisji smoleńskiej.

Obruszyło to Macierewicza, który w TV Trwam zarzucił Prokuraturze Krajowej brak współpracy z podkomisją, a wręcz łamanie prawa i poddawanie się rosyjskiej grze.

gazeta.pl

Prezes PiS zgodził się, by Macierewicz został szefem NIK

Justyna Dobrosz-Oracz, Roman Imielski, 
W poniedziałek Jarosław Kaczyński spotkał się z Antonim Macierewiczem i wstępnie się zgodził, by były minister obrony narodowej został nowym szefem Najwyższej Izby Kontroli – dowiedziała się nieoficjalnie „Wyborcza”.

Informacje o tym, że Macierewicz przymierzany jest do NIK, krążyły od kilku dni. Teraz, zdaniem rozmówców „Wyborczej”, polityków PiS, klamka zapadła, bo wstępną zgodę na taki ruch dał prezes Kaczyński. Lider PiS wychwalał Macierewicza na niedawnych obchodach 70. urodzin byłego szefa MON.

W partii wielu osobom taka sytuacja się nie podoba, bo obawiają się zemsty byłego ministra, odsuniętego w styczniu na boczny tor nie tylko w rządzie. Jak żalił się ostatnio Macierewicz w Radiu Maryja, członkowie jego podkomisji smoleńskiej nie zostali zaproszeni do Smoleńska przez polskich prokuratorów, którzy – po latach przerwy – w poniedziałek pojechali obejrzeć wrak prezydenckiego tupolewa.

– On nas wszystkich powsadza – powiedział nam jeden z polityków PiS.

Krzysztof Kwiatkowski, szef Izby i były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL: – To Sejm wybiera kandydata, który w jego mniemaniu daje gwarancję niezależności w działaniach instytucji.

 

Antoni Macierewicz może zostać prezesem Najwyższej Izby Kontroli? Rozmawiał już z Jarosławem Kaczyńskim

04.09.2018

Po wczorajszym spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Antonim Macierewiczem, prezes PiS zgodził się wstępnie, by były szef MON został nowym prezesem Najwyższej Izby Kontroli – dowiedziała się nieoficjalnie „Gazeta Wyborcza”.

  • Antoni Macierewicz ma zabiegać o zostanie prezesem NIK. Nieoficjalnie rozmawiał na ten temat z Jarosławem Kaczyńskim
  • Kadencja obecnego prezesa, Krzysztofa Kwiatkowskiego, kończy się w 2019 roku, ale ze względu na proces, w którym Kwiatkowski występuje w roli oskarżonego, pojawiają się już nazwiska jego potencjalnych następców
  • Poza Macierewiczem, jako kandydat na szefa NIK brany jest pod uwagę Jakub Skiba, prezes PGZ

Jak informowali wcześniej dziennikarze Onetu, Macierewicz już od pewnego czasu czynił zabiegi, by zostać prezesem Najwyższej Izby Kontroli. Politycy PiS odmówili jednak komentarza w tej sprawie.

Kadencja obecnego prezesa NIK kończy się w przyszłym roku, ale w warszawskim sądzie ruszył właśnie proces, w którym Krzysztof Kwiatkowski jest oskarżony o ustawianie konkursów w podległej mu instytucji. Nieoficjalnie wiadomo, że propozycję przejścia do Najwyższej Izby Kontroli otrzymał minister obrony Mariusz Błaszczak, ale ją odrzucił.

Z informacji Onetu wynikało też, że bardzo poważnie brana jest pod uwagę kandydatura Jakuba Skiby, obecnego prezesa Polskiej Grupy Zbrojeniowej, który już kiedyś pracował w NIK.

W czasach pierwszego rządu PiS (2005 -2007) Antoni Macierewicz był likwidatorem WSI, szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i wiceministrem obrony. Przed wyborami w 2015 roku jego nazwisko pojawiło się wśród kandydatów do objęcia teki ministra obrony, jednak przyszła premier Beata Szydło zdecydowanie temu zaprzeczała, podkreślając, że kandydatem na szefa MON jest Jarosław Gowin, przewodniczący Polski Razem. Po wyborach Macierewicz jednak objął funkcję szefa resortu obrony, a Gowin został ministrem kultury i wicepremierem.

onet.pl

Polska na ostatnim miejscu w Unii. Druzgocące efekty polityki rządu

Polska gospodarka rozwija się nadzwyczaj dobrze. Obecna fala koniunktury objęła bowiem całą gospodarkę światową sprawiając, że nie tylko nad Wisłą, ale w większości krajów notuje się pozytywne wskaźniki gospodarcze. Jednak kiedy już niektóre dane pokazują, że szczyt wzrostu mamy już za sobą, to jest jeden strategiczny obszar, gdzie polska gospodarka radzi sobie tak źle, że spadała na ostatnie miejsce w Unii Europejskiej. Polska bowiem przez ostatnie trzy lata zanotowała największy spadek poziomu inwestycji w całej Unii Europejskiej.

Kiedy w okresie wzrostu najsilniejsze kraje Europy notują wzrost inwestycji, od niecałego 1% w Niemczech po 2% w Danii, to w tym samym czasie Polska spadła o ponad 2% umiejscawiając się wśród krajów takich jak Łotwa, Bułgaria, Rumunia i Estonia, które także zanotowały spadki.

Jeszcze w 2008 roku stopa inwestycji wynosiła 23,1% PKB, aby w wyniku kryzysu spaść i w 2015 roku wynieść 20%. Od momentu przejęcia przez PiS władzy wskaźnik spadł do 18% PKB, osiągając słabe wyniki nie notowane od 20 lat.

Ma to związek z prowadzoną polityką gospodarczą rządu i wiążącym się z nią zaufaniem inwestorów do Polski. Notujemy spadki, mimo że wdrażana przez Mateusza Morawieckiego Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju promowała zwiększenie inwestycji aż do poziomu 25% PKB rocznie. W kampanii parlamentarnej PiS uciekał się nawet do tak absurdalnych tez, że dzięki niemu 1,4 bln złotych trafi na inwestycje. Gdzie są omawiane środki, tego nie wie nikt.

Warto zaznaczyć, że inwestycje w 2017 roku wprawdzie nominalnie wzrosły, jednak równocześnie ten wzrost tylko i wyłącznie skompensował poprzednie spadki i ledwie dorównał szybkiemu tempu wzrostu gospodarczego, który nadal opiera się głównie na filarze rosnącej konsumpcji.

Widoczne wyraźnie staje się zatem, że strategia “planu Morawieckiego” nie działa. Premier obiecywał oparty na zdrowych podstawach wzrost czego nie potrafił dotrzymać. Warto cieszyć się obecnym szybkim wzrostem, jednak od polityków wymaga się czegoś więcej niż przypisywania sobie zjawisk w znacznej mierze od ich działań niezależnych. Na tym polu zaś premier nie ma już tak dużego pola zasług.

crowdmedia.pl

Drożyzna – osiągnięcie PiS

Drastyczny wzrost kosztów życia:„co miesiąc statystyczne gospodarstwo domowe ma do zapłaty zobowiązania na kwotę 1572 zł, podczas gdy trzy lata temu było to 976 zł(…)kwoty comiesięcznych rachunków w porównaniu do badania z 2015 roku wzrosły zatem o 61%”.

>>>

Partia rządząca jest niewątpliwym i głównym beneficjentem propagandowej narracji, w ramach której władza po raz pierwszy od dekad dzieli się ze społeczeństwem owocami wzrostu gospodarczego. Gdybyśmy wierzyli w istnienie rzeczywistości, kreowanej przez media narodowe, moglibyśmy pomyśleć, że Polakom jeszcze nigdy nie żyło się tak dobrze i tak dostatnio. W końcu niemal każdego dnia możemy usłyszeć, że dzięki cudownej władzy Polacy w końcu mogą wysłać dzieci na kolonie lub sami wyjechać na wczasy nad polskim morzem, że nie muszą liczyć każdej złotówki, by wystarczyła od pierwszego do pierwszego. Czy tak jest rzeczywiście?

Otóż z raportu Krajowego Rejestru Długów, którego druga edycja została właśnie opublikowana wynika, że liczby tego hurraoptymizmu nie potwierdzają. Widać natomiast olbrzymi wzrost kosztów życia polskich obywateli, niewspółmierny do korzyści, jakie oferuje władza. Według deklaracji respondentów, wszystkie opłaty, jakich dokonują co miesiąc, wzrosły w przeciągu trzech ostatnich lat. Począwszy od 20-proc. wzrostu w przypadku opłat za telewizję kablową, do nawet 188 proc. dla opłat za energię cieplną. Polacy odczuwają w swoich portfelach, że obecnie o wiele więcej płacą za media; rachunki za gaz, w ich odczuciu, wzrosły o 73 proc., podobnie jak rachunki za prąd (wzrost o 65 proc.), wodę (wzrost o 56 proc.), czy telefon (wzrost o 24 proc.).

Dysproporcję w partycypowaniu w rosnącej drożyźnie pomiędzy przeciętnym Polakiem a polityką gospodarczą rządu niech świadczy chociażby fakt, że w ciągu ostatnich trzech lat kwoty comiesięcznych rachunków do opłacenia wzrosły o 61 proc. Dla porównania, pensja minimalna w tym okresie wzrosła jedynie o 20 proc., a przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, według GUS, wzrosło o 23 proc.

Co ciekawe, są też wieści optymistyczne. Mimo iż większość respondentów uważa, że koszty życia w Polsce są wysokie to z raportu wynika, że po opłaceniu wszystkich comiesięcznych zobowiązań, średnio w portfelu zostaje nam prawie 1679 zł. Według co trzeciego Polaka jest to wystarczająca suma, która nie dość, że wystarcza na zakup jedzenia, ubrań, artykułów chemicznych i kosmetyków, to jeszcze na pokrycie kosztów rozrywki oraz oszczędności. Niestety to już wkrótce może się zmienić – wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że już tej jesieni czeka nas kolejny wzrost cen, w dużej mierze produktów pierwszej potrzeby. Wszystko to może być pochodną wzrostów cen energii i paliwa. Jak pokazują prognozy branżowe, jeszcze w tym tygodniu cena paliwa wzrośnie o ok. 5 gr na litrze.

>>>

%d blogerów lubi to: