Duda nie przekonał prezydenta Niemiec

Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier przyjechał do Polski po 2 miesiącach urzędowania, podczas gdy poprzednik  Joachim Gauck 5 lat temu niemal natychmiast po swoim wyborze i Polskę uczynił, jako pierwsze państwo swoich odwiedzin.

Nie tylko dlatego, że prezydentem był Bronisław Komorowski, bynajmniej nie będący marionetką Donalda Tuska. Steinmeier był już dwukrotnie we Francji. To pokazuje, jak politycznie przestaliśmy się liczyć, a gospodarczo jesteśmy godnym partnerem Niemiec, bo gdyby miało być inaczej, to już dzisiaj bylibyśmy za Albanią i Grecją.

Wizyta była wybitnie kurtuazyjna, zarówno Andrzej Duda jak i Niemiec przedstawili się, jako rzecznicy dobrych stosunków niemiecko-polskich.

Acz Duda otworzył twarz (tak on ma, robiąc „papuasa”), gdy Steinmeier przywołał wartości europejskie, jak praworządność i otwarte społeczeństwo.

A tych ostatnich w kraju nad Wisłą mamy deficyt, Duda niezależnie od propozycji referendum konstytucyjnego, musi mieć w tyle głowy, iż nie ominie go Trybunał Stanu za wielokrotne łamanie konstytucji.

Jak to on ma w zwyczaju, coś tam bąknął o Trójkącie Weimarskim, który jest martwy i takim pozostanie, póki PiS utrzyma się u władzy.

Mogę tylko współczuć Dudzie, gdyż antyszambruje jako Adrian na Nowogrodzkiej. Prezes złamał go dokumentnie.

Przy okazji wizyty Niemca niektórzy próbowali powstać z kolan i zaliczyć hardość w stosunku do niemieckiego polityka, jak marszałek Senatu Marek Karczewski i rzecznik rządu Bochenek, ale padli na rozum, to znaczy zaliczyli intelektualną glebę. Ot, niedojdy bez klasy.

Więcej >>>

Zakłócili przemówienie Dudy. Najadł się wstydu przed prezydentem Niemiec

nat, 19.05.2017

Na zdjęciu: Andrzej i Agata Duda

Na zdjęciu: Andrzej i Agata Duda (Fot. Andrzej Hrechorowicz / KPRP)

Protest podczas spotkania Andrzeja Dudy z prezydentem Niemiec w Warszawie. Jak podało Radio ZET ludzie zakrzykiwali Dudę. W rękach trzymali egzemplarze konstytucji.

nformację o zajściu na Twitterze podała Anna Józefowicz, dziennikarka Radia Zet. Radio informowało też o tym na swojej stronie.

Dzisiejsza wizyta prezydentów Polski i Niemiec na Stadionie Narodowym odbyła się po rozmowach Andrzeja Dudy i Franka-Waltera Steinmeiera. Obaj przywódcy otworzyli niemieckie stoisko z książkami podczas 8. Warszawskich Targów Książek.

Tłumaczenie książek na języki obce to element budowania więzi pomiędzy państwami i więzi między ludźmi – tak między innymi mówił prezydent Andrzej Duda.

Jego przemówienie było jednak zagłuszane okrzykami „konstytucja”. Ludzie krzyczeli „będziesz siedział”. Protestujący trzymali w rękach egzemplarze polskiej konstytucji.

– Prezydenta A. Dudę na Warszawskich Targach Książki wita grupa osób z najważniejszą książką w Polsce -napisała dziennikarka Zetki.

To nie pierwszy raz, kiedy przemówienie Andrzeja Dudy zostało zakłócane przez jego przeciwników. Największym echem odbiło się przywitanie prezydenta w Nowym Jorku oraz w Meksyku. Ostatnio doszło też do incydentu w Obornikach Wielkopolskich.

Pierwsza wizyta prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera po objęciu urzędu

http://www.gazeta.tv/plej/19,114927,21836816,video.html

gazeta.pl

Frans Timmermans Człowiekiem Roku „Gazety Wyborczej”. Relacja na żywo z gali wręczenia nagrody

Michał Wilgocki

Redakcja „Gazety Wyborczej” świętuje 28. urodziny i po raz 19. wręcza nagrodę Człowieka Roku. Otrzyma ją Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej.

http://wyborcza.pl/relacje/14,126862,21835924.html#BoxGWImg

 

Festiwal Piosenki w Opolu: Dr Misio wycofany z koncertu Premier. Teledysk zespołu Jakubika nie spodobał się TVP

Paulina Domagalska, 19 maja 2017

Arkadiusz Jakubik w czasie koncertu Dr Misio

Arkadiusz Jakubik w czasie koncertu Dr Misio (ŁUKASZ CYNALEWSKI)

Dr Misio był wśród 12 wykonawców, którzy mieli wziąć udział w opolskim koncercie premier. Zespół, w którym wokalistą jest Arkadiusz Jakubik, miał wystąpić z piosenką „Pismo” promującą jego najnowszy album „Zmartwychwstaniemy”. TVP twierdzi, że Dr Misio nie wystąpi w Opolu.

54. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej „Opole 2017” zacznie się 9 czerwca, ale wciąż nie wiemy, kto dokładnie wystąpi na koncertach.

Na stronie internetowej festiwalu jeszcze w piątek po południu można było zapoznać się z listą 12 artystów, którzy wystąpią na opolskim koncercie premier. Zaproszeni twórcy to: Katarzyna Cerekwicka, Golec uOrkiestra, Lanberry, Monika Lewczuk i Antek Smykiewicz, Pectus, Kasia Popowska, Izabela Trojanowska, Szymon Wydra, Zakopower, Patrycja Zarychta, NaVi oraz Dr Misio.

„Nieemisyjny charakter” przechylił czarę goryczy

Zespół Dr Misio, którego wokalistą jest aktor Arkadiusz Jakubik, miał wystąpić z piosenką „Pismo” do słów Krzysztofa Vargi. Piosenka pochodzi z albumu „Zmartwychwstaniemy”, który miał premierę 12 maja. Teledysk do „Pisma” wyreżyserował Wojciech Smarzowski, w którego filmach Jakubik wielokrotnie grał. W teledysku oglądamy scenę mszy-koncertu, a Jakubik odgrywa rolę biskupa.

Po południu „Wyborcza” otrzymała oficjalny komunikat z redakcji festiwalu w Opolu z informacją, że Dr Misio został wycofany z koncertu. Powód? „Z uwagi na nieemisyjny charakter oficjalnego teledysku piosenki ‚Pismo’, w wykonaniu Dr Misio, nominacja zgłoszenia do udziału w konkursie Premier Opole została wycofana”. Menedżer zespołu nie chciał komentować tej informacji.

Nosowska solidarna z Kayah

Dr Misio to już kolejny wykonawca, który nie wystąpi w Opolu. W ramach festiwalu zaplanowano jubileusze działalności Jana Pietrzaka, Andrzeja „Piaska” Piasecznego oraz Maryli Rodowicz. Maryla Rodowicz zaprosiła do występu w swoim jubileuszu Kayah. Okazało się, że Kayah jest na „czarnej liście” TVP i Jacek Kurski nie zgodził się na jej występ w Opolu. Menedżer Kayah Tomasz Grewiński powiedział „Wyborczej”: – Dotarły do mnie nieoficjalne informacje z telewizji, że Kurski powiedział [o występie Kayah] „po moim trupie”.

Gdy okazało się, że Kayah nie może wystąpić w Opolu, w geście solidarności z występu zrezygnowała Katarzyna Nosowska. Napisała na Facebooku: „Nie wystąpię w Opolu, bo wykluczenie, w jakiejkolwiek odsłonie, uznaję za zawstydzające” (wpis zebrał ponad 40 tys. reakcji użytkowników serwisu).

Zobacz: Śpiewanie dla Kurskiego jest obrzydliwe – Krzysztof Materna o sytuacji w TVP i festiwalu w Opolu

Śpiewanie dla Kurskiego jest obrzydliwe – Krzysztof Materna o sytuacji w TVP i festiwalu w Opolu

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21835030,video.html

Maryla Rodowicz wystąpi i tak

Po decyzji Nosowskiej pod znakiem zapytania stanął występ samej Rodowicz, która zwróciła się do Jacka Kurskiego z pytaniem, czy zablokował występ Kayah. Kurski miał wtedy wycofać się ze swojej decyzji. Ostatecznie Maryla Rodowicz zdecydowała się wystąpić. Napisała na Facebooku: „Opole to miejsce bliskie mojemu sercu. Tam debiutowałam i tam będę świętować swoje 50-lecie”.

Po ogłoszeniu, że Rodowicz wystąpi w Opolu, wycofał się kolejny zespół. Audiofeels, który miał wystąpić na jubileuszu Rodowicz, napisał: „Zwlekaliśmy z tą decyzją dość długo, licząc, że Pani Maryla stanie solidarnie w obronie artystów i wolności artystycznej i odwoła swój jubileusz w Opolu, zorganizuje go w innym miejscu i czasie. Niestety tak się nie stało”.

wyborcza.pl

Trybunał Konstytucyjny: W czerwcu wyrok w sprawie prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf

Łukasz Woźnicki, 19 maja 2017

Prezes TK z nadania PiS sędzia Julia Przyłębska

Prezes TK z nadania PiS sędzia Julia Przyłębska (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

22 czerwca Trybunał Konstytucyjny zbada skargę posłów PiS w sprawie legalności wyboru pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf. Wyrok wyda pięcioro sędziów i dublerów sędziów. Czworo wybrali posłowie PiS.

Informację o terminie rozprawy w piątek opublikowano na stronie Trybunału. „Odbędzie się 22 czerwca 2017 r. o godz. 10” – czytamy. Tego dnia TK zbada wniosek grupy 50 posłów PiS. W marcu parlamentarzyści wnieśli o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisów, na podstawie których wybrano pierwszą prezes Sądu Najwyższego.

Od 2014 r. to stanowisko piastuje prof. Małgorzata Gersdorf. Jest znana z ostrej krytyki działań PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego. Występuje przeciw reformie sądownictwa autorstwa Zbigniewa Ziobry. Wzywa prawników do obrony praworządności. – Pani prof. Gersdorf staje się ikoną obrony zasad państwa prawa. Powinna być zadowolona, że tryb jej wyboru będzie zbadany przez Trybunał – ironizował w marcu poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. PiS chce, by Trybunał „stwierdził niekonstytucyjność procedury wyboru pierwszego prezesa SN i uznał za niebyłe czy też nieskuteczne czynności dokonywane dotychczas przez prezesa SN”. – Trudno mi sobie wyobrazić konsekwencje. Gdyby decyzje prezes Gersdorf zostały unieważnione, konsekwentnie trzeba by unieważnić decyzje jej dwóch poprzedników, bo kwestionowane przepisy obowiązują od 15 lat – mówił rzecznik SN sędzia Michał Laskowski.

Wybrani przez PiS ocenią wniosek PiS

Trybunał rozstrzygnie sprawę w pięcioosobowym składzie, z którego aż cztery osoby zostały wybrane przez PiS. Składowi będzie przewodniczyć prezes TK Julia Przyłębska. Na sprawozdawcę wyznaczyła dublera sędziego Mariusza Muszyńskiego. W składzie jest jeszcze jeden dubler – prof. Lech Morawski, który niedawno mówił w Oksfordzie, że reprezentuje TK i rząd. Obaj dublerzy zostali wybrani na prawomocnie obsadzone miejsca sędziów, od których przysięgi nie odebrał prezydent Andrzej Duda. Z wyroków TK wynika, że wybór dublerów „nie wywołał skutków prawnych”. A więc legalność wyroków z ich udziałem może być kwestionowana. Do orzekania dublerów dopuściła w grudniu prezes Julia Przyłębska.

Zobacz: Poirytowany sędzia Morawski ucieka przed pytaniami

Poirytowany sędzia Morawski ucieka przed pytaniami

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21828521,video.html

W składzie jest jeszcze sędzia Zbigniew Jędrzejewski, wybrany przez PiS w kwietniu 2016 r. Jedyny sędzia w pięcioosobowym składzie niepochodzący z nadania PiS to prof. Leon Kieres. Sędzią Trybunału jest od 2012 r.

Co kwestionuje PiS

Kandydatów na pierwszego prezesa wybiera spośród sędziów SN Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN (ZOSSN). Dwóch przedstawia prezydentowi, ten dokonuje wyboru. Zasady określają przepisy ustawy o SN, a także uchwała ZOSSN z 2003 r. PiS je zakwestionował. Uważa m.in., że trybu wyborów nie może określać uchwała.

„Regulamin wyboru kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i przepis ustawy, który pozwala na jego uchwalenie, są konstytucyjne” – napisała pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf w stanowisku dla Trybunału Konstytucyjnego. „Wniosek poselski zmierza do stworzenia ustawodawcy – a więc każdorazowej większości parlamentarnej – możliwości oddziaływania na proces wyłaniania kandydatów na I Prezesa SN” – czytamy w stanowisku.

Prof. Andrzej Zoll, były prezes TK, w rozmowie z „Wyborczą” zwracał uwagę na kolejny aspekt. – Wniosek oceniam jako próbę zablokowania SN, który ma za chwilę rozstrzygać, czy powołanie pani prezes TK Julii Przyłębskiej było zgodne z konstytucją i czy może nadal być prezesem Trybunału – mówił.

W lutym Sąd Apelacyjny w Warszawie skierował do SN pytanie w tej sprawie. Wskazał, że prezydent Andrzej Duda powołał sędzię Przyłębską na prezesa TK bez przewidzianej w przepisach uchwały Zgromadzenia Ogólnego TK. Możliwe, że SN zbada tę sprawę także w czerwcu.

Kolejna ważna rozprawa w Trybunale w lipcu

W lipcu TK rozstrzygnie także sprawę trzech sędziów, których wybór kwestionuje prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Stanisława Rymara, Piotra Tuleję i Marka Zubika Sejm wybrał w 2010 r. W styczniu tego roku Ziobro doszedł do wniosku, że stało się to nielegalnie (z tą oceną nie zgadza się Krajowa Rada Sądownictwa).

Prokurator generalny wystąpił do TK z wnioskiem o stwierdzenie nieważności wyboru sędziów. Od tego czasu występuje także o to, by wyłączać Rymara, Tuleję i Zubika z orzekania w konkretnych sprawach. I sędziowie wybrani przez PiS ich wyłączają. „Fakt podważania przez prokuratora generalnego legalności ich wyboru stał się pretekstem do ich wyłączania” – pisało w kwietniu do Julii Przyłębskiej ośmioro sędziów TK.

Rozprawa odbędzie się 13 lipca. Sprawę rozstrzygną… trzy osoby wybrane przez PiS. To prezes Przyłębska, dubler Muszyński jako sprawozdawca, a także sędzia Michał Warciński wybrany do TK w grudniu ubiegłego roku.

wyborcza.pl

Igor Rakowski-Kłos

Noc Muzeów: Gliński zaprasza zespół Contra Mundum do ministerstwa. Norwid z Wyspiańskim tarzają się ze śmiechu!

19 maja 2017

Contra Mundum

Contra Mundum (ŁUKASZ WĄDOŁOWSKI)

Zaproszenie Contra Mundum do występu na dziedzińcu Ministerstwa Kultury w Noc Muzeuów (20 maja) to posunięcie śmiałe i przewrotne. Bo ten zespół wykonuje rozwleczone „patriotyczne” numery, a wokalista śpiewa każde słowo, jakby Było Napisane Wielką Literą, to tak naprawdę to projekt pełen ironii i szyderstwa wobec konserwatywnej wizji polskości. Nawet jeśli sami muzycy jeszcze tego nie wiedzą.

Contra Mundum jest zespołem z pozoru serio. Jego nagrania to kompilacje fragmentów utworów Juliusza Słowackiego, Stanisława Wyspiańskiego, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, ale też hymny oddziałów podziemia antykomunistycznego. Jest koturnowo – utwory poprzedza motto, np. ze Zbigniewa Herberta.

Po powierzchownym przesłuchaniu może się wydawać, że twórczości Contra Mundum można słuchać albo na baczność, albo na kolanach. To zmyłka – trzeba tarzać się ze śmiechu.

Tekst dowolny, byle grać poloneza

Zespół precyzyjnie wycina słowa z wierszy i dramatów, ale musi się nieraz mocno natrudzić, by wyciąć z polskiej klasyki fragment, który pasuje do koncepcji. Tu nie ma miejsca na fałszywy ruch.

Jeden wers w dół lub w górę i wyszłoby na jaw, że utwór jest zupełnie o czymś innym

Weźmy takie „Wyzwolenie”, ironiczny dramat Wyspiańskiego o narodowych frazesach i nadętym patosie. Wokalista Norbert „Smoła” Smoliński wybiera fragment, w którym Muza mówi, że trzeba uderzyć w górne, wysokie tony, aby słuchał ten, który żyjesz w polskiej ziemi/ i smucisz się, i czoło kryjesz,/ z rękoma w krzyż załamanemi. Przebiegłość Contra Mundum polega na tym, że mówi to postać skompromitowana w „Wyzwoleniu”, która nieco wcześniej lekko rzuca receptę na sztukę dla Polaków: A, to musi odbywać się tak,/ by naród mógł się bawić:/ Trzeba dekoracje ustawić,/ pamiętać o każdym sprzęcie, (…)/ A gdy już wszystko gotowe, /rozkazać grać na rozpoczęcie/ poloneza, jeśli polski temat,/ i rzucić, jako pierwszą kartę,/ wielkie Słowo (…) / Tekst dowolny, komedia del’arte.

Ostap Ortwin, krytyk literacki młodszy o kilka lat do Wyspiańskiego, tak skomentował ten fragment o patriotycznej sztuce: „Recepta”

Bierze się dwa deka męki, trzy gramy trudu, litr pasji, bólu, skarg, żalu, smętku, lęku, grozy i litości

Przybiera się pozę goryczy i zmęczenia, zapowiedzi, wróżb i proroctwa, rzuca się na scenie lub w okładce wykrzykniki wyrzutów, spowiedzi, oskarżeń, chłosty (…). Zatem literatura nie jako arka przymierza i kwiat narodowego życia, ale jako szumowina, odpadki, luksusowy fuzel tego życia, dekoracja, tapety i frazes”.

Wypisz, wymaluj – Contra Mundum!

Zespół potrafi też zaskoczyć. „Hymn 5. Brygady Wileńskiej” poprzedza wierszem Mariana Hemara „Odpowiedź”. Contra Mundum wybrało z niego puentę, w której wśród tragicznych polskich postaci obok Rejtana znalazł się Stefan Okrzeja – bojowiec Polskiej Partii Socjalistycznej. Trzeba wiele cywilnej odwagi, by dziś publicznie opiewać socjalistycznych zamachowców.

Na tym nie koniec, „Smoła” bierze też na warsztat wiersze pisane przez Mieczysława Romanowskiego, postępowego powstańca z 1863 r. należącego do frakcji czerwonych czy Władysława Sebyły, lewicującego poety dwudziestolecia.

Skoczyć w ogień czy jechać do wód

Ale czasem zespół napotyka opór nie do przebycia. Wiadomo, Wyspiański, Mickiewicz czy Słowacki to nie są autorzy jednoznacznych rymowanek o Bogu, honorze i ojczyźnie skonstruowanych z myślą o rockowych czy kibicowskich zapiewajłach. Dlatego czasem trzeba im coś dopisać.

Z Norwida muzycy wzięli osiem wersów z dramatu „Za kulisami” i dopisali drugie osiem. Gdyby postąpili inaczej, okazałoby się, że postać nie chce, zgodnie z dopisanymi wersami, przepaść w ogniu i spopielić się, lecz, że „jest zmęczona” i „woli jechać do wód”.

Niemal każdy utwór Contra Mundum to śmiałe żonglowanie cytatami bez oglądania się na kontekst. Słuchając tych dzieł, obserwujemy, jak patriotyzm przez najwyższe C nieuchronnie załamuje się pod własnym ciężarem, potraktowany retoryczną maszynerią persyflażu.

Wyśmiać i wykpić potrafi każdy. Muzycy Contra Mundum dokonują natomiast misternej dywersji, ośmieszając cały nurt hurrapatriotycznej i bogoojczyźnianej sztuki. Założę się, że pod kamiennymi twarzami pękają ze śmiechu.

wyborcza.pl

Macierewiczowi nos wykręca się w paragraf

Macierewiczowi nos wykręca się w paragraf

Czasy, w których minister musiał odejść, bo w deklaracji majątkowej nie umieścił pozycji o nabyciu zegarka za 30 tys. złotych, mamy dawno za sobą. Tego już nie pamiętają nawet starożytni Polacy, to jak przełom epok – przed Chrystusem, tj. przed odejściem Sławomira Nowaka, a obecnie mamy mroczne czasy barbarzyńców, którzy na przekór rozumowi nazwali się „dobrą zmianą” i jak Hunowie najechali Polskę.

Jak to kiedyś mówiono, „nie znasz dnia, ani godziny”, tak dzisiaj nie zna Polska „dnia, ani godziny”, aby jej nie ogołocono, pozbawiono dobrego imienia. Gdzie nie spojrzysz, masz do czynienia z podłością „dobrej zmiany”. Gdyby dzisiaj Kopernik ogłosił „O obrocie ciał niebieskich”, to Kaczyński nazwałby go „elementem animalnym”, a jakiś tygodnik prawicowy przedstawił na okładce w mundurze Wehrmachtu, acz mógłby też paradować jako esesman.

Wybitnym przedstawicielem tej „dobrej” podłości jest minister Antoni Macierewicz, który nie wiadomo jaki resort reprezentuje, bo najmniej obrony narodowej. Krajowa Izba Odwoławcza upubliczniła orzeczenie dotyczące zakupu 3 samolotów dla VIP-ów.

Macierewicz rżnął KIO, jak to tylko on potrafi. 2,5 mld zł na zakup z wolnej ręki (bez przetargu) samolotów firmy Boeing argumentowano, iż pieniądze przepadną, jeśli nie zostaną wydatkowane do końca marca 2017 roku. Co jest kłamstwem, bo szmal przechodził na następny rok budżetowy. Rozmowy z Boeingiem prowadzono już od 22 stycznia 2016 roku. Problemem było, jak zerwać kontrakt z Airbusem na zakup Caracali.

Były pracownik Boeinga i tzw. ekspert Macierewicza od katastrof „termobaryczny” Wacław Berczyński przechowywał w domu przez kilka miesięcy dokumenty negocjacyjne z Airbusem. Jakby nie wetknąć nosa detektywistycznego w tę sprawę, to nozdrza wykręca od korupcji.

Korupcja wykręca się w esy-floresy, to znaczy w bardzo konkretne paragrafy. Czy to jest największy przekręt w XXI wieku, czy też po 1989 roku? Śmiem wątpić, bo PiS w tej mierze nie powiedział ostatniego słowa.
Platforma Obywatelska domaga się unieważnienia kontraktu na zakup 3 boeingów dla VIP-ów. Minister obrony w gabinecie cieni Czesław Mroczek orzekł: „Nie ma zgody na to, by w państwie polskim środki publiczne były wydawane po uważaniu, w jakiejś zmowie co do wyboru oferenta”.

Z kolei były minister obrony Tomasz Siemoniak – jeden z najważniejszych dzisiaj polityków PO – stawia sprawę jeszcze bardziej zdecydowanie: „To jest naprawdę jedna z największych afer ostatnich lat w Europie i w świecie. Z powodu tego, co stało się w tym postępowaniu, powinien upaść rząd”.
Przesada? Wszystko, czego dotknie się PiS, zamienia się, jak u anty-Midasa, w g… Możemy się tylko zastanawiać, kiedy Polska zostanie puszczona z torbami.

Waldemar Mystkowski

koduj24.pl

Łapiński: Prezydent nie jest notariuszem rządu

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Jeśli głowa państwa wybierana jest w wyborach powszechnych i ma bardzo silny mandat społeczny, to powinny pójść za tym równie silne kompetencje – mówi Krzysztof Łapiński, rzecznik prezydenta RP.

Dlaczego Andrzej Duda przestał zabiegać o to, żeby być prezydentem wszystkich Polaków?

Krzysztof Łapiński, rzecznik prezydenta RP: Andrzej Duda jest prezydentem wszystkich Polaków, ale nie wszyscy Polacy muszą deklarować chęć głosowania na prezydenta Dudę i go popierać.Prezydent chciałby, żeby popierała go największa liczba rodaków. Jesteśmy państwem demokratycznym i każdy ma prawo do wolnego wyboru.

Po ogłoszeniu wyniku wyborów Andrzej Duda deklarował, że będzie prezydentem wszystkich i zrobi wszystko, żeby podziałów wśród narodu nie było. Dzisiaj mówi, że nie da się być prezydentem wszystkich oraz dzieli naród, mówiąc o odpowiedzialności dziedziczonej przez wnuki i dzieci zdrajców ojczyzny, którzy zajmują eksponowane stanowiska. A wypowiedzi głowy państwa dzielących Polaków było więcej.

Nawet jeśli takie wypowiedzi padają, to przecież dotyczą wąskich grupy ludzi albo jednostkowych sytuacji. To nie są opisy rzeczywistości dotyczące wszystkich Polaków, czy większości.

Ale prezydent zapowiadał łączenie, a nie piętnowanie.

Powtórzę, nawet jeśli takie oceny są formułowane, to nie dotyczą większości Polaków. Sytuacja jest taka, że od dziesiątek lat polskie społeczeństwo jest podzielone, bo podzielona jest też scena polityczna, która jest mocno zantagonizowana. Nie jest łatwo w kilkanaście tygodni, czy nawet miesięcy, zasypać rowów dzielących społeczeństwo.

Czy wypowiedzi prezydenta pomagają zasypywać podziały i budować mosty między zwaśnionym społeczeństwem?

Nie pomagają w budowaniu wspólnoty i w łączeniu wypowiedzi opozycji, która często w bardzo agresywny sposób atakuje prezydenta i podgrzewa spór polityczny.

Prezydent Komorowski również był obrażany przez PiS, a nawet przez osoby, które współpracowały później z prezydentem Dudą, jak przez Marka Magierowskiego, który atakował w kampanii urzędującego prezydenta wpisami na Twitterze.

A jak był obrażany śp. Lech Kaczyński czy jak obecnie jest obrażany prezydent. Prezydent Duda nie odstąpił od budowania wspólnoty i chce jednoczyć Polaków. Ale prezydent nie załatwi tego sam. Jeśli spory będą podgrzewane przez partie polityczne, to nie da się zbudować wspólnoty, bo z jednej strony wielu będzie wlewać wodę do łódki, a z drugiej jedna osoba będzie miała ją wylewać i jeszcze będzie oskarżana, że łódź napełnia się wodą.

Prezydent Duda wylewa wodę z łódki, czy wlewa ją do niej?

Prezydent stara się, żeby łódź zwana Polską płynęła w dobrym kierunku, a ci którzy na niej płyną, płynęli bezpiecznie. Każdy z prezydentów deklarował chęć budowania wspólnoty. Bronisław Komorowski mówił: idźmy razem środkiem Polskiej drogi. Jak wiemy, ten marsz nie udał się prezydentowi Komorowskiemu i zszedł z urzędu po jeden kadencji.

Prezydent Duda zmierza drogą prezydenta Komorowskiego?

Prezydent Komorowski podgrzewał spory polityczne, czego nie można powiedzieć o prezydencie Dudzie.

A zacytowane wcześniej wypowiedzi prezydenta nie były podgrzewaniem podziałów?

Prezydent Duda idzie swoją drogą, która w kampanii dała mu zwycięstwo. Ta droga dzisiaj jest trudniejsza, bo trzeba się mierzyć z przeciwnościami. Oczekiwania są też dużo wyższe od prezydenta urzędującego, niż od kandydata na prezydenta.

Pan, jako nowy rzecznik prezydenta, ma być tym, który przywróci sympatię centrowego elektoratu PiS do Andrzeja Dudy?

Pracuję dla prezydenta, po to żeby jak największa liczba obywateli widziała w Andrzeju Dudzie swojego prezydenta. Jestem częścią większego zespołu, więc nie ode mnie wszystko zależy.

Dzisiaj prezydent Duda, który w kampanii nazywał Bronisława Komorowskiego notariuszem, podpisuje wszystkie ustawy uchwalone w Sejmie przez PiS. Ostatnio podpisał ustawę „apteka dla aptekarzy”, którą skrytykował Jarosław Gowin, twierdząc że ta „skandaliczna ustawa uderza w wolność gospodarczą”.

Prezydent podpisał ustawę po długotrwałych naradach ze swoimi ekspertami z Narodowej Rady Rozwoju i po wysłuchaniu głosów równych środowisk i opinii z przekonaniem, że ustawa chroni polskich aptekarzy, nie spowoduje podwyżki cen leków i dotyczy aptek tworzonych na przyszłość, a nie ogranicza praw tysięcy aptek, które dzisiaj istnieją, także tych których właścicielami nie są aptekarze, a sieci aptek.

Nie jest tak, że jednym podpisem prezydenta Dudy zniszczył polskie firmy i wzmacnia apteki wspomaganie przez zagraniczne koncerny?

Rynek aptek jest wszędzie w Europie regulowany. Wprowadzane obostrzenia nie są niczym nowym. Problem byłby wtedy, gdyby w Polsce było mało aptek, a tworzenie nowych byłoby ograniczane. Apteki będą powstawały, ale według nowych reguł. Natomiast te które już istnieją dalej będą funkcjonować.

Dlaczego?

Bo apteka to też jeden z elementów całego systemu ochrony zdrowia. Warto, żeby apteki nie były tylko nastawione na zysk, ale były jednym z pierwszych miejsce, gdzie pacjent przychodzi i otrzymuje poradę.

Nie ma w Pałacu Prezydenckim obawy, że prezydent podpisuje ustawy bez namysłu?

Ustawę o aptekach prezydent podpisał w ostatnim dniu, kiedy można było ją podpisać i po wysłuchaniu wielu ekspertów z NRR. To ustawa, która przez polskich aptekarzy była długo wyczekiwana. Sam jeszcze jako poseł wielokrotnie o tym słyszałem z ust aptekarzy.

Pan prezydent nie stał się notariuszem rządu?

Na pewno prezydent Duda nie podpisze ustawy, jeśli będzie ona niekorzystna dla Polaków. Na pewno nie zgodziłby się na wydłużenie wieku emerytalnego, jak zrobił to prezydent Komorowski. Jeśli niezależność prezydenta rozumiemy przez wetowanie ustaw, to żaden z prezydentów nie był niezależny. Prezydent Komorowski był nazywany notariuszem rządu PO-PSL, dlatego, że podpisywał szkodliwe dla obywateli ustaw: wydłużającą wiek emerytalny, podnoszącą podatki, czy ustawę obniżającą zasiłek pogrzebowy.Reklama

Przypomnę, że sprzeciwiano się też ustawie prezydenta Komorowskiego ograniczającej wolność zgromadzeń. Tymczasem na ograniczenie wolności zgromadzeń zgodził się prezydent Duda.

Prezydent Duda odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał ją za zgodną z konstytucją.

A czy TK cieszy się jeszcze autorytetem po tym, jak sędzia prof. Lech Morawski powiedział w Oxfordzie, że występuje w imieniu rządu, który jest przeciwko homoseksualistom, a w Polsce sędziowie TK i Sądu Najwyższego oraz politycy są skorumpowani?

Sędzia Morawski przeprosił za swoją wypowiedź i sprawa jest zamknięta. Znaczenie wcześniej zdarzały się mocne polityczne wypowiedzi sędziów TK, nawet prezesów Trybunału. TK został uwikłany w spór polityczny. Wielka w tym wina byłego przewodniczącego prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Dzisiaj Trybunał odbudowuje swój autorytet, mimo że jest mocno atakowany przez opozycję.

A nie jest tak, że sam pozbawia się autorytetu jeśli zasiada w nim nie tylko prof. Morawski, ale też sędzia Muszyński, który nie krył swoich poglądów wyrażając się przeciwko PO i opozycji w bardzo wulgarny sposób? Z kolei przewodnicząca TK jest żoną byłego TW, a przecież rządzący piętnują rodziny tajnych współpracowników.

Nie dostrzegam tego o co pan oskarża rządzących. Nie widzę też powodu, dla którego żona miałaby odpowiadać za oskarżenia wobec męża, które na dodatek są na etapie wyjaśniania. Sędziowie przeszli wszystkie procedury i zgodnie z prawem są sędziami TK. Nie ma powodu do podważania autorytetu TK.

Mówi pan o sędziach zaprzysiężonych w nocy na miejsce sędziów wybranych przez poprzedni rząd, których prezydent nie zaprzysiągł. Prezydent nie obawia się odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu?

Nie ma powodów do stawiania prezydenta przed Trybunałem Stanu, choć zapewne opozycja będzie tym straszyć.

Czy prezydent opublikuje aneks do raportu WSI?

Sprawa publikacji aneksu do raportu WSI jest zamknięta po zablokowaniu publikacji przez wyrok TK. Nie ma przesłanek prawnych do publikacji aneksu. Jest on w kancelarii tajnej.

A prezydent podpisze się pod zmianami w KRS, łącznie z wygaszaniem kadencji sędziów?

Prezydent zastanowi się nad podpisaniem ustawy po zasięgnięciu stosownych opinii. Prezydent Duda nie postępuje pochopnie.

W sprawie zmiany konstytucji prezydent zamierza organizować szeroką debatę, spotkania ze wszystkimi zainteresowanymi, sympozja, brać udział w konferencjach itp.?

Prezydent chce przede wszystkim debaty z Polakami. Na pewno będzie chciał inicjować szeroką dyskusję z udziałem organizacji społecznych, politycznych i samorządów. Zostanie powołany pełnomocnik, który będzie organizował debatę nad referendum konstytucyjnym.

Co prezydentowi nie podoba się w konstytucji?

To nie jest kwestia tego, co głowie państwa nie podoba się w ustawie zasadniczej. Prezydent chce poznać opinię społeczeństwa na temat tego, co chcieliby zmienić w konstytucji. Jak powinny być ułożone relacje między prezydentem a rządem, za jakim ustrojem się opowiedzieć… To będą pozytywne pytania.

PKW twierdzi, że referendum nie może się odbyć w dniu wyborów samorządowych.

PKW zwróciła uwagę na kwestie dotyczące natury technicznej i prawnej, ale to nie jest stanowisko blokujące przeprowadzenie referendum. Jest wystarczająco dużo czasu, żeby dokonać zmian prawnych i organizacyjnych pozwalających przeprowadzić referendum w terminie wyborów samorządowych. Przy pewnym wysiłku organizacyjnym i zmianach w prawie referendum może odbyć się w dniu wyborów samorządowych.

Czy prezydent przedstawi swój projekt konstytucji?

Referendum będzie miało charakter konsultacji ze społeczeństwem nad najważniejszymi kwestiami ustrojowymi. Prezydent nie będzie przedstawiał gotowego projektu ustawy zasadniczej, bo chce poznać w jakim kierunku społeczeństwo chciałoby zmienić konstytucję. Dopiero potem należałoby podjąć prace nad przygotowaniem nowego projektu.

Prezydent Duda chciałby wzmocnienia swojej roli?

Te konsultacje i później referendum są dla obywateli. Od wielu lat częste są opinie, że obecna ustawa zasadnicza wymaga jaśniejszego opisania relacji między najważniejszymi urzędami w państwie. Jeśli głowa państwa wybierana jest w wyborach powszechnych i ma bardzo silny mandat społeczny, to powinny pójść za tym równie silne kompetencje. Oczywiście społeczeństwo może wyrazić inną opinię w referendum. Ważne, żeby konstytucja była spójna w swoich zapisach.

W jakich nie jest?

Z jednej strony mamy system gabinetowo-parlamentarny, a z drugiej prezydenta wybieranego w wyborach powszechnych z mocnym mandatem społecznym, na którego często głosuje więcej obywateli niż na partie rządzące.

Czyli prezydent chciałby większych uprawnień?

Prezydent chciałby aby Polacy powiedzieli jakiego modelu ustrojowego chcą. Obecnie prezydent ma mniejsze uprawniania niż prezydenci innych państw pochodzący także z wyborów powszechnych.

Poprzednicy prezydenta Dudy nie narzekali na konstytucję. Lech Kaczyński nie postulował praca nad jej zmianami.

Pewnie można znaleźć tez wypowiedzi wyrażające konieczność jej zmiany, a nawet jeśli poprzedni prezydenci nie narzekali na konstytucję, to chyba każdy dostrzegał jej niespójności i niekonsekwencję.

Ile pytań powinno znaleźć się w referendum?

To nie powinna być duża ankieta, ale pytania w sprawach najważniejszych.

Znajdzie się pytanie o euro?

To zależy jak często ta sprawa będzie podniesiona przez obywateli.  Dzisiaj, żeby doszło do wprowadzenia euro potrzebna jest zmiana konstytucji. Pozostawienie takiego zapisu mogłoby nadal  być wentylem bezpieczeństwa, który  pozwoliłby na wprowadzenie euro tylko dzięki szerokiemu porozumieniu partii parlamentarnych.

Prezydent powinien mieć więcej praw do rozwiązania parlamentu?

Dzisiejsza konstytucja w określonych sytuacjach daje prezydentowi takie prawo. W referendum to czas na zadanie generalnych pytań, dotyczących spraw ustrojowych, które potem będą drogowskazem do konkretnych zapisów projektu konstytucji.

I co po referendum?

W zamyśle prezydenta chodzi o to, żeby konsultacje i głosy, które padną podczas referendum zostały przełożone na projekt konstytucji.

Kiedy pierwsze debaty i spotkania dotyczące zmiany konstytucji inicjowane przez prezydenta?

Jak będzie nowy pełnomocnik. On pokieruje szczegółowo pracami.

rp.pl

PIĄTEK, 19 MAJA 2017

W środę o 7:30 sejmowa komisja zajmie się wnioskiem o odwołanie Macierewicza

17:34

W środę o 7:30 sejmowa komisja zajmie się wnioskiem o odwołanie Macierewicza

Posiedzenie sejmowej komisji obrony, na której nastąpi zaopiniowanie wniosku PO o wyrażenie wotum nieufności wobec szefa MON Antoniego Macierewicza zaplanowano na środę na 7:30. Jak pisaliśmy na 300POLITYCE, Sejm wniosek rozpatrzy w czwartek o 9:00.

17:18

MSWiA: Polska nie może w ramach mechanizmu relokacji przyjmować wyłącznie kobiet i dzieci

Nie jest prawdą twierdzenie posłów Platformy Obywatelskiej, w tym byłej premier Ewy Kopacz, że rząd koalicji PO-PSL wypracował mechanizm pozwalający przyjąć do Polski wyłącznie kobiety i dzieci – poinformowało MSWiA w komunikacie.

Według resortu, polski rząd nie ma możliwości wybierania osób według płci czy kategorii wiekowych przy relokacji z obozów dla uchodźców z Włoch i Grecji. Takie działanie byłoby traktowane przez instytucje unijne jak dyskryminacja i jest niemożliwe.

„Warto wyjaśnić, że listy osób przewidzianych do relokacji tworzone są na terenie Włoch i Grecji. Na ich ostateczny kształt Polska i inne kraje nie mają wpływu. Jedyną sytuacją, w której można odmówić przyjęcia danej osoby są względy bezpieczeństwa (np. w przypadku niemożliwości zweryfikowania tożsamości i autentyczności dokumentów). Polska delegowała do hotspotów w Grecji i we Włoszech oficerów łącznikowych. Ich zadaniem było sprawdzenie osób pod kątem bezpieczeństwa. Po przeprowadzeniu weryfikacji żadna ze wskazanych przez służby greckie i włoskie osób nie spełniła wymagań bezpieczeństwa”

Warto zaznaczyć, że program unijny przewidujący relokację 160 tysięcy osób okazał się nieskuteczny. Do tej pory do innych krajów UE trafiło około 18 tysięcy uchodźców, co stanowi jedynie 11 proc. całości. Polska pomaga uchodźcom z Syrii i Iraku. W 2016 r. na działania humanitarne rząd przekazał kwotę około 119 mln zł – informuje MSWiA.

14:12

PAD: Kiedy słyszę o przymusowym przywożeniu ludzi do Polski, mówię zdecydowanie „nie”

Polska jest otwarta na tych, którzy chcą do Polski przyjechać i na tych, którzy będą potrzebowali od Polski pomocy. Jest i była zawsze otwarta. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś jest przywożony do Polski siłą i w Polsce przetrzymywany, bo do tego się to sprowadza. Kto chce i potrzebuje, może do Polski przyjechać, pomoc w Polsce uzyska, natomiast nikt nie będzie – mam nadzieję – w Polsce nikogo siła zatrzymywał, zwłaszcza jeżeli ten ktoś w żaden sposób nie narusza prawa. Kiedy słyszę o jakimś przymusowym przemieszczaniu ludzi, przywożeniu ludzi do Polski, to mówię zdecydowanie „nie”, chociażby dlatego, że to zwykłe naruszenie praw człowieka. To obywatele, wprawdzie innych państw, ale obywatele, którzy mają takie same ludzkie prawa jak i my i nie wolno tych ludzi w żaden sposób niewolić – stwierdził prezydent Andrej Duda na wspólnej konferencji z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem. Jak dodał:

„Chcę podkreślić, ze Polska jest otwarta. My wydaliśmy w zeszłym roku 1 mln 300 tys. chociażby dla obywateli Ukrainy i Białorusi. Ci ludzie do Polski przyjeżdżają. My oczywiście strzeżemy europejskiej granicy, wywiązujemy się ze wszystkich swoich obowiązków, jakie mamy wobec innych państw UE jako państwo członkowskie i jako państwo, które ma u siebie granicę UE i strefy Schengen, natomiast działając zgodnie z obowiązującymi przepisami, jesteśmy państwem otwartym, do którego przybywają ludzie z państw spoza UE i ten obieg jest stały”

Jak dodał, „cieszę się, że polski rząd jest tego samego zdania, jakiego ja jestem”.

13:20

PAD: Liczę na to, że ze strony Macrona będzie zaproszenie do Paryża po to, aby się spotkać w formacie Trójkąta Weimarskiego

Relacjonowałem także prezydentowi moją ostatnią rozmowę telefoniczną z nowo wybranym prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Mówiłem o tym w kontekście tego, co dla Pana Prezydenta jeszcze wcześniej, jako ministra spraw zagranicznych Republiki Federalnej Niemiec, było sprawą ważną, a mianowicie: trójstronna współpraca w ramach Trójkąta Weimarskiego. Mówiłem, że prezydent Macron zadeklarował mi, że jest zainteresowany tą współpracą i że chciałby ją jako prezydent Francji prowadzić. Tak więc liczę na to, że ze strony pana prezydenta Macrona będzie zaproszenie do Paryża po to, aby się spotkać w formacie Trójkąta Weimarskiego – stwierdził prezydent Andrej Duda na wspólnej konferencji z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem.

12:53

PAD: Zadeklarowałem prezydentowi Niemiec, że może mnie śmiało uważać za rzecznika jak najlepszych polsko-niemieckich relacji

Bardzo się cieszę, że prezydent jest u nas, ale przede wszystkim bardzo się cieszę, że to właśnie Frank-Walter Steinmeier jest dzisiaj prezydentem Niemiec, dlatego, że prezydent zawsze był wielkim rzecznikiem dobrych relacji polsko-niemieckich i jest też znawcą spraw polskich i naszych spraw sąsiedzkich. Jest bardzo doświadczonym politykiem i ciesze się, że będę miał teraz możliwość z panem prezydentem współpracować w dziedzinie tych relacji, na których mnie też bardzo, bardzo zależy. Na tym, żeby one były jak najlepsze, żeby relacje polsko-niemieckie dobrze się układały zarówno na tym szczeblu politycznym, jak również międzyludzkim, bo to także niezwykle istotne. Niemcy są naszym wielkim partnerem, przede wszystkim gospodarczym, sąsiadem i chciałbym ogromnie, aby te relacje i polityczne i gospodarcze i międzyludzkie układały się jak najlepiej o tych sprawach przede wszystkim rozmawialiśmy. Zadeklarowałem prezydentowi, że tutaj, w Polsce może mnie śmiało uważać za rzecznika tych jak najlepszych polsko-niemieckich relacji, że zawsze będę się starał, aby one takie były. Prosiłem prezydenta o swoistą opiekę prezydencką w Niemczech nad Polonią – stwierdził prezydent Andrej Duda na wspólnej konferencji z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem.

300polityka.pl

Steinmeier długo zwlekał z wizytą w Polsce. Zaczynamy tracić w Berlinie polityczne znaczenie

Prezydent Steinmeier odegrał podczas wizyty w Polsce rolę rzecznika dobrych stosunków niemiecko-polskich. W tej samej roli obsadził się prezydent Duda. Ale nie wypadł wiarygodnie.

Frank-Walter Steinmeier, prezydent Niemiec, zwlekał z wizytą w Polsce prawie dwa miesiące od swego zaprzysiężenia 22 marca.

Francję odwiedził już dwa razy. Wcześniej, w 2012 r., ówczesny prezydent Joachim Gauck wybrał Polskę na miejsce swej pierwszej po objęciu urzędu wizyty zagranicznej. Wtedy był to sygnał, że nasze państwo jest dla Niemiec ważnym partnerem nie tylko gospodarczym, ale i politycznym.

Obecna późna wizyta Steinmeiera to sygnał, że relacje polsko-niemieckie nie są dziś w rozkwicie, lecz w stagnacji. Od czasu objęcia władzy przez pisowską prawicę Polska pozostaje ważnym partnerem gospodarczym, ale zaczyna tracić w Berlinie znaczenie polityczne.

Marszałek Senatu narzeka na status polskiej mniejszości w Niemczech

Nie zmienią tego deklaracje rządzących polskich polityków o gotowości do współpracy. Dobrze, że prezydent Andrzej Duda rozmawia ze swym niemieckim odpowiednikiem o reaktywacji polsko-niemiecko-francuskiego Trójkąta Weimarskiego, ale co z tego, gdy rzecznik rządu Beaty Szydło powtarza w dzień wizyty, że Warszawa będzie bronić bezpieczeństwa polskich obywateli, a marszałek Senatu Stanisław Karczewski ponawia żądanie nadania polskiej mniejszości w Niemczech oficjalnego statusu.

Deklaracja Bochenka jest de facto ponowioną odmową współpracy w rozładowywaniu kryzysu unijnego, którego ciężar wzięły na siebie Niemcy. Przypomnijmy, że premier Ewa Kopacz zdeklarowała gotowość przyjęcia ok. 7 tys. spośród ponad stu tysięcy uchodźców w Grecji i Włoszech. Jej następczyni odrzuca nawet tę obietnicę, pomna, że 70 proc. pytanych obywateli polskich nie chce relokacji uchodźców do naszego kraju.

W stolicach europejskich postawa obecnego obozu władzy (a także lidera opozycji, Grzegorza Schetyny) w tej sprawie nie poprawia jego wizerunku. Niewiele pomoże tu zapewnienie szefa dyplomacji Witolda Waszczykowskiego, że Polska, w konsultacji z Watykanem i Kościołem, rozważa możliwość wydawania niektórym ciężko chorym uchodźcom i dzieciom wiz humanitarnych. Unijna Bruksela oczekuje po dużym i obficie zasilanym przez europejskich podatników kraju czegoś znacznie więcej.

W Niemczech sprawy mniejszości to sprawa landów

Sprawa uznania potomków przedwojennej polskiej społeczności w Niemczech za oficjalną mniejszość jest kontrowersyjna. To prawda, że w Polsce tutejsi Niemcy mają taki status, lecz Rzeczpospolita jest państwem unitarnym, podczas gdy Niemcy są państwem federalnym i sprawy mniejszości leżą w gestii rządów poszczególnych landów.

Przywódcy niemieccy powtarzają to polskim od dawna i do znużenia, zapewniając zarazem, że pracują nad sprawą. Takie jednak zawiłe sprawy lepiej załatwia się w ciszy dyplomatycznych gabinetów niż pod presją deklaracji składanych z mównic i przed kamerami.

Prezydent Steinmeier odegrał podczas wizyty w Polsce rolę rzecznika dobrych stosunków niemiecko-polskich. W tej samej roli obsadził się prezydent Duda. Byłby w tym bardziej wiarygodny, gdyby miał czyste konto w dziedzinie poszanowania wartości europejskich, takich jak praworządność i otwarte społeczeństwie, które przywołał w piątek w Warszawie prezydent Niemiec.

polityka.pl

Jarosław Kaczyński i rzekomy doradca Trumpa. PiS dał się nabrać?

19.05.2017

© pap

 

Ted Malloch przedstawia się jako człowiek ustosunkowany i wpływowy. Ba, pogłoski mówiły, że może zostać ambasadorem USA przy UE, chociaż ostro krytykował Wspólnotę. Problem w tym, że wiele z jego deklaracji nie ma nic wspólnego z prawdą. Mimo to Jarosław Kaczyński przyjął Mallocha na Nowogrodzkiej.

Jakie są rzeczywiste wpływy Mallocha w administracji Donalda Trumpa? Nie jest to do końca jasne. Wydaje się jednak, że sam zainteresowany bardzo je wyolbrzymia. Tymczasem media, które weryfikowały jego deklaracje stwierdziły, że polityk bardzo często mija się z prawdą. Tak często, że można nazwać go mitomanem – pisze „Rzeczpospolita”.

Przykładów zmyśleń w życiorysie Mallocha nie brakuje. Amerykanin twierdził, że jest potomkiem prezydenta Theodore’a Roosevelta, Margaret Thatcher nazwała go geniuszem, jego artykuły ukazywały się w „The New York Times” i „Washington Post”, i jest profesorem Oksfordu. Dziennik „Financial Times” ustalił, że to wszystko nieprawda.

Biografia Mallocha jest pełna luk, choć nie jest on człowiekiem znikąd. Ten 64-letni politolog i ekonomista rzeczywiście pracował na ważnych stanowiskach w ONZ i obracał się w kręgach amerykańskiej polityki, a także wielkiego biznesu, ale jego pozycja w ramach administracji Donalda Trumpa nie jest jasna. Zdaniem ekspertów powołuje się na prezydenta najpewniej po to, by budować własną pozycję. Chociaż zimą wymieniano go jako kandydata nowego prezydenta USA na ambasadora przy Unii Europejskiej, to zdaniem „Financial Times” od tego czasu jego notowania znacznie spadły. Tego, że jest kandydatem nie potwierdzają nawet Amerykanie – pisze „Rz”.

„Zdaniem ekspertów powołuje się na prezydenta najpewniej po to, by budować własną pozycję”.

Mimo to Malloch był przyjmowany w Polsce z honorami, a PiS bardzo zabiegało o zorganizowanie spotkania z nim. Co ciekawe polityka zaprosili do naszego kraju narodowcy, którym odpowiadają jego radykalne, antyunijne poglądy. Malloch był zwolennikiem Brexitu i porównywał UE do ZSRR.

Dzięki determinacji PiS udało się doprowadzić do spotkania Mallocha z Jarosławem Kaczyńskim. – Rozmawialiśmy o spotkaniach, które polski rząd chciałby odbyć z różnymi przywódcami politycznymi w Waszyngtonie – mówił Amerykanin po tym spotkaniu.

Wątpliwości związanych z Mallochem nie chcieli komentować jego pozostali uczestnicy – europosłowie PiS Tomasz Poręba i Ryszard Legutko – pisze „Rzeczpospolita”.

Źródło: „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza”

msn.pl

Macierewiczowi nos wykręca się w paragraf

Czasy, w których minister musiał odejść, bo w deklaracji majątkowej nie umieścił pozycji o nabyciu zegarka za 30 tys. złotych, mamy dawno za sobą. Tego już nie pamiętają nawet starożytni Polacy, to jak przełom epok – przed Chrystusem, tj. przed odejściem Sławomira Nowaka, a obecnie mamy mroczne czasy barbarzyńców, którzy na przekór rozumowi nazwali się „dobrą zmianą” i jak Hunowie najechali Polskę.

Jak to kiedyś mówiono „nie znasz dnia, ani godziny”, tak dzisiaj nie zna Polska „dnia, ani godziny”, aby jej nie ogołocono, pozbawiono dobrego imienia. Gdzie nie spojrzysz, masz do czynienia z podłością „dobrej zmiany”. Gdyby dzisiaj Kopernik ogłosił „O obrocie ciał niebieskich”, to Kaczyński nazwałby go „elementem animalnym”, a jakiś tygodnik prawicowy przedstawił na okładce w mundurze Wehrmachtu, acz mógłby też paradować jako esesman.

Wybitnym przedstawicielem tej „dobrej” podłości jest minister Antoni Macierewicz, który nie wiadomo jaki resort reprezentuje, bo najmniej obrony narodowej. Krajowa Izba Odwoławcza upubliczniła orzeczenie dotyczące zakupu 3 samolotów dla VIP-ów.

Macierewicz rżnął KIO, jak to tylko on potrafi. 2,5 mld zł na zakup z wolnej ręki (bez przetargu) samolotów firmy Boeing argumentowano, iż pieniądze przepadną, jeśli nie zostaną wydatkowane do końca marca 2017 roku. Co jest kłamstwem, bo szmal przechodził na następny rok budżetowy.

Rozmowy z Boeingiem prowadzono już od 22 stycznia 2016 roku. Problemem było, jak zerwać kontrakt z Airbusem na zakup caracali.

Były pracownik Boeinga i tzw. ekspert Macierewicza od katastrof „termobaryczny” Wacław Berczyński przechowywał w domu przez kilka miesięcy dokumenty negocjacyjne z Airbusem. Jakby nie wetknął nosa detektywistycznego w tę sprawę, to nozdrza wykręca od korupcji.

Korupcja wykręca się w esy-floresy, to znaczy w bardzo konkretne paragrafy. Czy to jest największy przekręt w XXI wieku, czy też po 1989 roku? Śmiem wątpić, bo PiS w tej mierze nie powiedział ostatniego słowa.

Platforma Obywatelska domaga się unieważnienia kontraktu na zakup 3 boeingów dla VIP-ów. Minister obrony w gabinecie cieni Czesław Mroczek orzekł: „Nie ma zgody na to, by w państwie polskim środki publiczne były wydawane po uważaniu, w jakiejś zmowie co do wyboru oferenta”.

Z kolei były minister obrony Tomasz Siemoniak – jeden z najważniejszych dzisiaj polityków PO – stawia sprawę jeszcze bardziej zdecydowanie: „To jest naprawdę jedna z największych afer ostatnich lat w Europie i w świecie. Z powodu tego, co stało się w tym postępowaniu, powinien upaść rząd”.

Przesada? Wszystko, czego dotknie się PiS, zamienia się, jak u anty-Midasa, w g… Możemy się tylko zastanawiać, kiedy Polska zostanie puszczona z torbami.

Platforma Obywatelska: przetarg na samoloty dla VIP-ów musi zostać unieważniony

KAMIL DZIUBKA, 19.05.2017
To jest naprawdę jedna z największych afer ostatnich lat w Europie i w świecie – powiedział Tomasz Siemoniak na zwołanej dziś w Sejmie konferencji Platformy Obywatelskiej. – Z powodu tego, co stało się w tym postępowaniu, powinien upaść rząd – mówił z kolei poseł Czesław Mroczek. PO domaga się unieważnienia przetargu na kupno samolotów dla VIP.
 

– PiS jako formacja nie ma prawa pouczać kogokolwiek w sprawie uczciwości, sumienności postępowania i praworządności, dopóki ten kontrakt będzie realizowany. Nie ma zgody na to, by w państwie polskim środki publiczne były wydawane po uważaniu, w jakiejś zmowie co do wyboru oferenta – mówił Czesław Mroczek. – Ten przetarg musi być unieważniony. W tej sprawie muszą działać organy państwa powołane, aby zatrzymać ten skandaliczny kontrakt – dodał poseł.

– Nie ma powodu, żeby ponad 2 mld złotych wydawać na trzy samoloty – powiedział Tomasz Siemoniak – Jedyna rzecz, jaka udaje się temu rządowi, a konkretnie Antoniemu Macierewiczowi, to zakupy za ogromne pieniądze – mówił. Siemoniak zapowiedział, że PO będzie domagała się rozliczenia wszystkich odpowiedzialnych „za tę skandaliczną sytuację”.

 

onet.pl

Kulisy zakupu samolotów dla VIP

EDYTA ŻEMŁA, 19.05.2017
MON od początku faworyzował firmę Boeing w przetargu na zakup średnich samolotów dla VIP – wynika z upublicznionego właśnie orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej. Izba zakwestionowała też tryb wyboru tych maszyn z wolnej ręki. Dodatkowo uznała, że przedstawiciele resortu wprowadzili ją w błąd, argumentując, że pieniądze na zakup samolotów dla VIP przepadną, jeśli nie zostaną wydane do końca marca 2017 rok.
  • MON w ubiegłym roku rozmawia z Airbusem i Boeingiem. Obie firmy są gotowe dostarczyć Polsce średnie samoloty dla VIP-ów
  • 30 sierpnia 2016 roku Inspektorat Uzbrojenia ogłasza przetarg na zakup trzech samolotów Do MON wpływają cztery wnioski o udział w postępowaniu, ale po weryfikacji do negocjacji zaprasza się dwie firmy: Boeing oraz Glomex. Obie proponują samolot Boeing B737, obie oferty są odrzucone 31 marca resort obrony kupuje trzy samoloty Boeinga. Tylko tę firmę zaprasza do negocjacji w ramach zakupu z wolnej ręki. Sprawę kontraktu wartego 2,5 mld zł finalizuje w ciągu kilku dni

31 marca resort obrony kupił trzy średnie samoloty do przewozu najważniejszych osób w państwie. Umowę na dostawę maszyn podpisali przedstawiciele Inspektoratu Uzbrojenia MON i The Boeing Company. Wartość kontraktu to 2,5 miliardy złotych. Samoloty wybrano w trybie zamówienia z wolnej ręki. Do negocjacji zaproszono tylko amerykańską firmę Boeing.

Ta decyzja została oprotestowana przez trzy firmy, które również chciały uczestniczyć w postępowaniu. Wśród nich znalazły się brytyjski The Jet Business International, szwajcarski Altenrhein Aviation AG oraz Aerospace International Group ze Słowacji, który nie został dopuszczony do udziału w przetargu ze względu na negatywną opinię Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Zgodę na zawarcie umowy musiała jednak wyrazić Krajowa Izba Odwoławcza, do której zgłosili się oferenci nieuwzględnieni w postępowaniu. Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku Izba wydała jednak zgodę na podpisanie umowy z Boeingiem.

Powód? Ponoć umowa musiała zostać podpisana w ostatni dzień marca, bo gdyby nie udało się sfinalizować transakcji, pieniądze musiałyby wrócić do budżetu państwa.

Tymczasem w uzasadnieniu wyroku Izby z 3 kwietnia tego roku czytamy, że pieniądze pochodziły z programu wieloletniego na zakup samolotów dla VIP. Gdyby nie udało się w tym roku zawrzeć umowy, zostałyby przesunięte na przyszły rok. W związku z tym MON wprowadził Izbę w błąd.

Dla rządu PiS nowe maszyny od początku były priorytetem. Świadczy o tym chronologia wydarzeń, wyłaniająca się z upublicznionego właśnie uzasadnienia do wyroku Krajowej Izby Odwoławczej w sprawie przetargu na samoloty do przewozu najważniejszych osób w państwie.

Okazuje się, że już 22 stycznia 2016 roku delegacja MON-u spotkała się z przedstawicielami firmy Boeing. Rozmowy dotyczyły możliwości zakupu przez Polskę samolotów tej firmy.

MON: Śmigłowce nie są najważniejsze. Wojsko oburzone

Z notatki sporządzonej po spotkaniu wynika, że koncern oferuje BBJ2, czyli Boeinga B 737-800. Jego przedstawiciele mówią, że jest to konstrukcja sprawdzona, posiadająca odpowiednie certyfikaty. Nie ma też problemu, by samoloty doposażyć w systemy samoobrony i łączność specjalną. Z dodatkowymi zbiornikami paliwa mogą realizować loty zarówno na trasach regionalnych, jak i transatlantyckich. Koszt jednej maszyny to około 429 mln zł. Cena jednak nie obejmuje doposażenia.

Kilka dni później – 10 lutego 2016 roku – przedstawiciele MON spotykają się z firmą Airbus. Również powstaje notatka. Wynika z niej, że firma jest gotowa zaoferować samoloty ACJ 319 Sharklets. To nowoczesna konstrukcja, a maszyny z rodziny ACJ zostały dostarczone już 180 klientom na całym świecie, z czego 33 proc. z nich trafiła do sektora rządowego. Samoloty doposażone w dodatkowe zbiorniki paliwa mogą wykonywać loty transatlantyckie na trasie Warszawa – Nowy Jork z 50 pasażerami na pokładzie. Posiadają też m.in. system ochrony własnej, system identyfikacji czy możliwość transportu na noszach.

Po tych spotkaniach w resorcie obrony ruszają sprawy formalne. 13 czerwca 2016 roku minister obrony Antonii Macierewicz zatwierdza „Kompleksową koncepcję ubezpieczania transportu powietrznego najważniejszych osób w państwie (VIP)”. Na tej podstawie – dwa tygodnie później – rząd przyjmuje uchwałę nr 73 w sprawie finansowania tego projektu.

Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku KIO, „zamawiający”, czyli resort obrony tłumaczy, że od tego momentu „zaczyna się odbudowa całego systemu przewozu lotniczego najważniejszych osób w państwie”.

Tym bardziej że – jak argumentuje resort, 31 grudnia 2017 roku wygasa umowa na czarter samolotów embraer od LOT-u, którymi dotąd latały najważniejsze osoby w państwie. Umowę zawarto w 2013 roku. KIO zwraca jednak uwagę, że umowa z LOT-em może zostać przedłużona, a VIP-y mogą też latać wojskowymi samolotami CASA.

Wróćmy jednak do połowy 2016 roku. Gdy dokumenty i wszystkie wymagane formalności zostały już zakończone, przedstawiciele MON zaczynają szukać odpowiednich samolotów.

MON zaczyna szukać odpowiednich samolotów

18 czerwca 2016 roku szef Inspektoratu Uzbrojenia, instytucji, która odpowiada za zakupy dla armii, na mocy decyzji ministra obrony ma rozpocząć przetarg na dostawę dwóch średnich samolotów do przewozu VIP. Wtedy jeszcze nie ma mowy o tym, że MON chce kupić dodatkowo jeszcze jeden średni samolot używany. Ta opcja pojawi się kilka miesięcy później i stanie się jednym z argumentów w dyskusji o uczciwości przetargu na zakup samolotów dla VIP-ów.

W lipcu 2016 roku przedstawiciele MON spotykają się w Wielkiej Brytanii na targach lotniczych z producentami małych samolotów: Bombardier Inc., Dessault Aviation, Gulfstream Aerospace Corporation. Tam też odbywa się kolejna runda spotkań z producentami średnich maszyn.

Chodzi o koncerny Boeinga i Airbusa. „(…) rozmawiano o możliwości pozyskania 2 nowych samolotów, zasygnalizowano koncepcję zawarcia umowy w I kwartale 2017 r. z dostawami w 2020 i 2021, przekazano informacje dotyczące konfiguracji pokładu z uwzględnieniem miejsc pasażerskich, wymaganego zasięgu lotu regionalnego i transatlantyckiego, dodatkowego wyposażenia specjalnego (…)”.

Nowy sprzęt dla Obrony Terytorialnej. Kontrowersyjna decyzja Macierewicza

Właśnie na brytyjskich targach pojawiła się po raz pierwszy informacja o możliwości dokupienia przez MON w ramach przetargu na średnie samoloty dla VIP-ów dodatkowo używanej maszyny bez wyposażenia specjalnego i przezaczonej tylko do lotów regionalnych. Samolot miałby być dostarczony już w listopadzie 2017 roku. Obaj producenci potwierdzili możliwość realizacji tych dostaw w wymaganych terminach.

Postępowanie w trybie negocjacji z ogłoszeniem na zakup małych i średnich samolotów dla VIP-ów wystartowało we wrześniu 2016 roku. „(…) z zapytań o treść ogłoszenia w trybie negocjacji z ogłoszenia wynika, że firma Airbus interesowała się możliwością złożenia oferty, a poza nią także Embraer oraz Boeing, a także inne podmioty, których status i nazwy nie da się ustalić, bo w ich imieniu zapytania składały kancelarie prawne” – czytamy w uzasadnieniu do wyroku KIO.

Postępowanie dotyczące zakupu trzech samolotów średnich do przewozu najważniejszych osób w państwie rozpoczęto 30 sierpnia 2016 roku. Wówczas Inspektorat Uzbrojenia ogłosił przetarg na zakup trzech samolotów średnich, w tym jednego używanego wraz ze szkoleniem personelu latającego i pakietem logistycznym. Terminem dostawy maszyn miał być – w przypadku samolotu używanego – listopad 2017 roku. Nowe maszyny miały być dostarczone w 2020 i 2021 roku.

W październiku ubiegłego roku do MON wpłynęły cztery wnioski o udział w postępowaniu, ale po weryfikacji do negocjacji zaproszono jedynie dwie firmy: Boeing oraz Glomex.

Obie zaproponowały Polsce samolot Boeing B737. Oferty mogły składać do 8 marca 2017 roku. Następnego dnia, po dokonaniu ich oceny, obie oferty zostały odrzucone ze względu na błędy formalnoprawne, a oferowane samoloty miały zbyt wygórowaną cenę (np. Boeing żądał około 3,44 mld zł, a Glomex 2,66 mld zł brutto).

10 marca 2017 roku została uruchomiona kolejna procedura, tym razem w trybie zamówienia z wolnej ręki. Do negocjacji zaproszono amerykańską firmę Boeing. MON był zainteresowany samolotem B737-800, czyli Boeing Business Jet – BBJ2.

Firmy, które chciały wystartować w tym przetargu, oprotestowały tę umowę i zwróciły się o jej ocenę do KIO. Zarzucają resortowi obrony, że w sposób bezpodstawny przyjął, iż jedynym samolotem możliwym do zaoferowania jest boeing. Stanowisko to podziela KIO. „W ocenie Izby zamawiający nieprawidłowo ocenił stan faktyczny, przyjmując, iż istnieje tylko jeden wykonawca The Boeing Company zdolny wykonać dostawę (…).

MON też zdaniem Izby, wybierając tryb z wolnej ręki dla samolotów VIP-owskich, łamie zasadę konkurencji i ustawę prawo o zamówieniach publicznych.

Zwraca też uwagę, że wybierając ten tryb, zamawiający, czyli MON, przedstawia to w ten sposób, że zaistniała sytuacja jest „wyjątkową, niedającą się przewidzieć”. Miało nią być unieważnienie wcześniejszego postępowania. Tymczasem, jak argumentuje izba, unieważnienie postępowania w procesie przetargowy nie jest niczym wyjątkowym.

onet.pl

PIĄTEK, 19 MAJA 2017

Schetyna o referendum ws uchodźców: Lepiej zapytać wprost Polaków, czy są za tym, aby opuścić UE

11:16

Schetyna o referendum ws uchodźców: Lepiej zapytać wprost Polaków, czy są za tym, aby opuścić UE

Jeżeli rząd Beaty Szydło chce organizować referendum, to pytam panią premier, jakie będzie pytanie w tym referendum. Czy takie: czy Polska jest gotowa przyjmować kobiety i dzieci, ofiary wojny domowej w Syrii, czy też, bo może tak trzeba zadać: czy Polacy są za opuszczeniem UE? Bo jeżeli ktoś podważa decyzję RE, te podjęte w 2015 roku, podważa europejskie ustalenia, dyrektywy europejskie, to znaczy, że nie chce być w UE, że chce opuścić UE. Lepiej zapytać o to Polaków wprost, czy Polacy są za tym, aby opuścić UE – stwierdził Grzegorz Schetyna na konferencji w Rzeszowie.

11:07

Schetyna: Wojna atomowa z KE zakończy się nie tylko wyrzuceniem nas na margines decyzji UE, ale także poza UE

Widzimy, że PiS z kwestii uchodźczych, humanitarnej pomocy dla osób, które jej potrzebują, bo są ofiarami wojny w Syrii, wytacza najcięższe działa i walczy nie tylko z opozycją, PO, ale także z KE w Brukseli. To już działania nie tylko absurdalne, ale szkodzące polskiej racji stanu i polskiemu interesowi. Taka wojna atomowa z KE zakończy się nie tylko wyrzuceniem nas na margines decyzji UE, ale także poza UE – stwierdził Grzegorz Schetyna na konferencji w Rzeszowie. Jak dodał, wygląda na to, że to realizacja scenariusza Jarosława Kaczyńskiego, który ma wyprowadzić Polskę z UE.

300polityka.pl

PIĄTEK, 19 MAJA 2017

Łapiński o pełnomocniku PAD ds referendum: Przed wakacjami ta funkcja będzie obsadzona, ale nie chciałbym podawać konkretnej daty

Łapiński o pełnomocniku PAD ds referendum: Przed wakacjami ta funkcja będzie obsadzona, ale nie chciałbym podawać konkretnej daty

– Nie chciałbym określać, czy to będzie w maju czy w czerwcu. Myślę, że to kwestia bardziej tygodni. Przed wakacjami ta funkcja będzie obsadzona, ale nie chciałbym podawać konkretnej daty – stwierdził Krzysztof Łapiński w rozmowie z Beatą Lubecką w „Politycznym Graffiti” Polsat News, pytany o pełnomocnika prezydenta ds referendum.

300polityka.pl

PIĄTEK, 19 MAJA 2017

Szymański nie wyklucza referendum ws uchodźców

Szymański nie wyklucza referendum ws uchodźców

– Im dłużej będziemy słyszeli taką presję, że państwa mają się subordynować, bo są w UE, bo to zobowiązanie i nie ma dyskusji, tym bardziej problem referendum będzie stawał się aktualny. To nie do mnie zależy, ale jeżeli ktoś sprawia sprawę w ten sposób, że próbuje ktoś Polskę czy Polaków stawiać pod murem, to oczywiście, że ostateczną odpowiedzią jest referendum. Jeżeli ktoś nie rozumie dlaczego i jednym z istotnych powodów jest brak społecznego konsensusu wokół polityki uchodźczej tego typu, to być może należy się wypowiedzieć w referendum. Referendum jest naturalnym sposobem wyrażania opinii w sprawach ważnych, a ta sprawa jest ważna, bo dotyczy modelu społecznego, zarządzania migracją czy uchodźcami – stwierdził Konrad Szymański w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

300polityka.pl

PIĄTEK, 19 MAJA 2017

Karczewski: Tusk nie pilnuje interesów Polski

Karczewski: Tusk nie pilnuje interesów Polski

PO zmienia bardzo często zdanie, zmieniała wielokrotnie. Donald Tusk też zmieniał, proszę przypomnieć, jak jeszcze niedawno mówił, że nie jest absolutnie zainteresowany żadnymi stanowiskami w UE, interesują go tylko sprawy polskie. Okazało się bardzo szybko i nagle, że tak nie jest. PO i Tusk zmieniają swoje stanowisko, zmieniając swoje opinie, pokazuje, że jest partią niewiarygodną, łącznie z Tuskiem, który jednak dba o interesy nie Polski, nie nasze, nie pilnuje interesów Polaków, Polski tylko jednak myśli o [swoim] interesie i Platformie – stwierdził Stanisław Karczewski w TV Republika.

300polityka.pl

Paweł Soloch: Szczyt NATO? Donald Trump jest przewidywalny

Paweł Soloch
Paweł Soloch

Foto: rp.pl

– Będzie to pierwsze spotkanie z nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Słyszeliśmy zapewnienia, że NATO jest w centrum zainteresowania prezydenta i że wypowiedzi kampanijne nie mają nic wspólnego z obecną sytuacją – mówił w programie #RZECZOPOLITYCE Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Tematem rozmowy był zbliżający się szczyt NATO w Brukseli (25 maja). – Będzie to pierwsze spotkanie po szczycie w Warszawie. Pierwsze spotkanie z nowym prezydentem Stanów Zjednoczonych – mówił Soloch.

Uczestnicy będą poruszać między innymi kwestię roli więzi transatlantyckich, a także zagrożenia terrorystycznego.

Jakie wyzwania przed NATO? – Implementacja szczytu w Warszawie, czyli obecność wojsk na wschodniej flance – powiedział gość programu. – Słyszeliśmy zapewnienia, że NATO jest w centrum zainteresowania prezydenta i że wypowiedzi kampanijne nie mają nic wspólnego z obecną sytuacją – przekonywał Soloch.

Mówił, że niezmienne będą ustalenia poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych i będą kontynuowane. – Trump jest przewidywalny, polityka Stanów Zjednoczonych jest przewidywalna – mówił Soloch. – Jeden człowiek nie może przewrócić całej polityki, zresztą nic na to nie wskazuje.

– Będzie ważne co Donald Trump powie na szczycie w Brukseli. Ustalenia ze szczytu w Warszawie są cały czas realizowane – zapewniał Soloch.

Plany poszerzenia NATO o nowe państwa członkowskie. – Trwa dyskusja jakie państwa. Najbliższym kandydatem jest Czarnogóra, czeka Gruzja, Ukraina – mówił Soloch.

Rosja mogła mieć wpływ na wyniki wyborów w Stanach Zjednoczonych? – Trudno to oszacować. Rosja zyskała jedną rzecz. Stała się tematem numer jeden. Rosja została dostrzeżona przez Stany Zjednoczone i w tym sensie odniosła sukces – mówił Soloch.

Szef BBN odniósł się też do krytyki polskiej armii przez byłych dowódców. – Stan polskiej armii był krytykowany od kilku lat. Krytyka byłych dowódców, czy słowa gen. Polko z wywiadu dla „Rzeczpospolitej”, jest wielowątkowa – mówił Soloch.

– Antoni Macierewicz jest kompetentnym ministrem. Zarysował plan, z którego pan prezydent będzie go rozliczał. Prezydent oczekuje realizacji wszystkich projektów – mówił Soloch. Dodał, że „jesteśmy przed istotnymi reformami”.

Na koniec poruszono wątek uchodźców i relokacji do państw wewnątrz Unii Europejskiej. – Niezmiernie trudno jest sprawdzić czy ludzie, którzy znajdują się w Europie faktycznie uciekają przed zagrożeniem, czy chcą się przenieść do lepszego świata, do lepszych warunków – mówił Soloch. – Przyjmowanie uchodźców na warunkach określonych przez Polskę będzie bezpieczne. Jeżeli decyzje mają zapadać w Brukseli, to musimy mieć gwarancję weryfikacji, systemu pomocy.

rp.pl

PIĄTEK, 19 MAJA 2017

STAN GRY: Frasyniuk: Wstyd mi za słowa Schetyny, Stankiewicz: Niesłychane wolty PO, Fakt: PO się pogrąża, Krzyżak: PiS napompował atmosferę przeciw obcym

26 lat temu Donald Tusk został przewodniczącym Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

#wyboryUK – serwis 300POLITYKI o wyborach w Wielkiej Brytanii – jeszcze 20 dni kampanii: Labour mocno rośnie w sondażach kosztem mniejszych, premier May obiecuje wprowadzenie rozwiązań zniechęcających do zatrudniania obcokrajowców: http://300polityka.pl/wyboryuk/

300LIVE: Szymański nie wyklucza referendum ws uchodźców, Łapiński o powołaniu pełnomocnika, Karczewski o Tusku, polityczny plan dnia: http://300polityka.pl/live/2017/05/19/

O PYJASIE I TRZECH KUMPLACH – ROBERT MAZUREK ROZMAWIA Z BOGUSŁAWEM SONIKIEM:
“- To byli pańscy trzej kumple.
– Został jeden, Bronek Wildstein.
– Poznał ich pan hurtem.
– Tak, Wildstein i Pyjas wnieśli nam Maleszkę w wianie…
– Bo wy byliście katoliccy.
– Moja obecna żona, Lilka Batko, Gosia Gątkiewicz, Ela Krawczyk, Józek Ruszar – wszyscy byliśmy z „Beczki”, akademickiego duszpasterstwa dominikańskiego. To Rysiek Terlecki zaproponował nam spotkanie z takimi hipisującymi studentami polonistyki i filozofii.
– Terlecki, dziś wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS…
– …A wtedy już nie „Pies”, bo jako znanego hipisa „Psa” widywałem go w końcu lat 60., kiedy przesiadywał na Plantach pod BWA. Wtedy, w 1976 r., miał okres biały, czyli chodził ubrany cały na biało, kończył studia w Lublinie, znał wszystkich w Krakowie i Warszawie.
– Wówczas niebywale barwna postać, pierwszy chłopak Kory.
– On nas skontaktował z Wildsteinem i Pyjasem, i w ten sposób w mieszkaniu Bronka na Chocimskiej nastąpiło pierwsze spotkanie dwóch światów. Szybko przestali być dla nas mocno zabawowymi, wszystko kontestującymi chłopakami, zanurzonymi w swojej filozofii i poezji. My podpisaliśmy ich pismo w obronie zawieszonego na studiach Wildsteina, oni zaczęli zbierać podpisy pod listami KOR. Szybko się polubiliśmy”.

SONIK O LUSTRACJI mówi Mazurkowi: “Zawsze twierdziłem, że trzeba otworzyć akta bezpieki, przeżyć to jakoś. Lepiej zmierzyć się z przeszłością, niż chować przed nią, tym bardziej że to bezskuteczne. Prawda i tak nas dopadnie”. http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/550097,pis-prawo-i-sprawiedliwosc-sonik-polityka-po-kosciol-ipn.html

FRASYNIUK: WSTYD MI ZA SŁOWA SCHETYNY – jak pisze w liście do GW Własysław Frasyniuk: “Słuchając niedawno panów Grzegorza Schetyny oraz Władysława Kosiniaka-Kamysza, było mi zwyczajnie wstyd. W kraju głębokiego chrześcijaństwa oraz tradycji Wielkiej Solidarności słowo „człowiek” przestało mieć znaczenie. Dawno przestałem się łudzić, że Jarosław Kaczyński jest w stanie odnaleźć w sobie okruchy empatii. Jej brak po stronie partii opozycji, zdawałoby się demokratycznej, traktuję jako osobistą porażkę ostatniego 25-lecia. Apeluję zatem do Grzegorza Schetyny i Władysława Kosiniaka-Kamysza o elementarną refleksję, a do ich doradców o przyspieszony kurs historii”. http://wyborcza.pl/7,75968,21831603,panowie-z-po-i-psl-wolny-polak-nie-kreci-tylko-pomaga-rowniez.html

PLATFORMA SIĘ POGRĄŻĄ, CIĄGLE ZMIENIA ZDANIE – FAKT: “Kompromitacja Platformy Obywatelskiej! Kolejne odpowiedzi polityków PO na pytanie, czy są za czy przeciw przyjmowaniu uchodźców, pogrążają tę partię”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/grzegorz-schetyna-i-platforma-obywatelska-o-uchodzcach/8p8sk3f

TAK PLĄCZĄ SIĘ POLITYCY PO – cytaty w Fakcie.

LĘK PRZED OBCYMI WYNIKA ZE SZTUCZNIE NAPOMPOWANEJ PRZEZ PIS ATMOSFERY STRACHU – Tomasz Krzyżak w RZ: “Rzeczywiście takie są wyniki badań. Ale ten lęk przed „obcymi” wynika w dużej mierze ze sztucznie napompowanej przez rząd PiS atmosfery strachu. Podsyca ją ciągłe opowiadanie o terrorystach islamskich, zdziczałych muzułmanach, którzy rabują i gwałcą, i którzy usiłują narzucić mieszkańcom Unii Europejskiej swoje zwyczaje oraz prawa. W przepychance dotyczącej uchodźców (bo trudno to nazwać debatą) brak jest merytorycznych argumentów, a w wielu tematach społeczeństwo wprowadzane jest po prostu w błąd. I to zarówno przez PiS, jak i Platformę Obywatelską”.

PIS PROWADZI GRĘ Z KOŚCIOŁEM WS KORYTARZY I NIE MA ODWAGI – jeszcze Krzyżak: “Od kilku miesięcy PiS prowadzi w tej sprawie przedziwną grę z Kościołem i nikt nie ma odwagi, by powiedzieć wprost, że żadnych korytarzy humanitarnych nie będzie. Zresztą wygląda na to, że o propozycji Episkopatu wcale w szeregach PiS się nie rozmawia, a posłowie nie mają w tym temacie odrobiny elementarnej wiedzy. Bo jak traktować wypowiedź prof. Krystyny Pawłowicz, która w środę w rozmowie z „Super Expressem” zaskakująco szczerze wyznała, że dotąd nie słyszała o korytarzach, bo była „w tym czasie za granicą” i wyczytała „gdzieś w prasie, że jest taki pomysł”?” http://www.rp.pl/Publicystyka/305189856-Krzyzak-PiS-nie-chce-korytarzy.html

MĄŻ STANU MA ODWAGĘ MÓWIĆ O RZECZACH NAJTRUDNIEJSZYCH – Jerzy Surdykowski w RZ: “Przez dwie kadencje Platforma trzymała władzę, strasząc, że przyjdzie PiS. Teraz PiS ma nadzieję na kolejną wygraną przez straszenie Platformą. Mąż stanu tym różni się od politykiera, że ma odwagę mówić obywatelom o sprawach najtrudniejszych. Ale skąd wziąć takiego asa, kiedy w talii same walety? Żeby chociaż znalazła się jakaś dama…”
http://www.rp.pl/Felietony/305189853-Surdykowski-Program-i-belkot.html#ap-1

NIESŁYCHANE WOLTY SCHETYNY – Andrzej Stankiewicz w rozmowie z SE: “Wraca element, który pomógł tej partii w wyborach parlamentarnych, czyli strach przed islamskim terroryzmem. Dlatego PiS żadnych kar nie zapłaci. I może sobie na to pozwolić, bo jest więcej państw w Unii Europejskiej, które nie zgadzają się na przyjęcie imigrantów. Obok Polski czy Węgier jest to na przykład Austria. Natomiast to, co się dzieje, bardzo mnie smuci. Są to ludzie będący ofiarami wojny, należy im pomóc, nie ma ich w Polsce, a już stali się tematem nawalanki politycznej. I przyznam, że PiS jest przynajmniej konsekwentny. To, co robi Schetyna, to jakieś niesłychane wolty”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/stankiewicz-znow-wraca-strach-przed-terroryzmem-dla-pis-to-dobrze_994182.html

RACJONALNA KALKULACJA ZA RETORYKĄ DUDY – Paweł Wroński w GW: “Retoryka Dudy jest, jak by powiedział Herbert, parciana, ale czai się za nią racjonalna kalkulacja. Prezydent dostrzegł, że kluczowy dla jego zwycięstwa będzie elektorat młody, ten, który w dużej części głosował w ostatnich wyborach na Pawła Kukiza. Dlatego zwraca się bezpośrednio do młodych wyborców, czyni ich podmiotem i głównym aktorem proponowanych zmian. W wywiadzie dla tygodnika „wSieci” Duda stwierdził, że „młodzi mają prawo wypowiadać się w kwestiach konstytucyjnych”, a w publicznych wystąpieniach kieruje swoje słowa do nowego pokolenia, któremu „należy się nowa konstytucja”. I wzmacnia swój przekaz retoryką narodową”. http://wyborcza.pl/7,75968,21831812,trybun-duda-na-wojnie-z-elitami.html

BERLIN LICZY NA DUDĘ – Bartosz T. Wieliński w GW: “Ale o dziwo prezydent Duda nie obraził się, nie zerwał kontaktów i z Gauckiem spotkał się jeszcze dwa razy w serdecznej atmosferze. A potem w lutym podczas wizyty kanclerz Angeli Merkel w Warszawie przez kilkadziesiąt minut rozmawiał z nią w cztery oczy, bez doradców. Kanał komunikacyjny do Niemiec pozostał więc otwarty. Otoczenie Steinmeiera chce go wykorzystać”. http://wyborcza.pl/7,75398,21828041,prezydent-frank-walter-steinmeier-przyjezdza-do-warszawy-niemcy.html

CZY PREZYDENT NIE JEST NOTARIUSZEM? KRZYSZTOF ŁAPIŃSKI odpowiada Jackowi Nizinkiewiczowi w rozmowie RZ: “Na pewno prezydent Duda nie podpisze ustawy, jeśli będzie ona niekorzystna dla Polaków. Na pewno nie zgodziłby się na wydłużenie wieku emerytalnego, jak zrobił to prezydent Komorowski. Jeśli niezależność prezydenta rozumiemy przez wetowanie ustaw, to żaden z prezydentów nie był niezależny. Prezydent Komorowski był nazywany notariuszem rządu PO-PSL, dlatego że podpisywał szkodliwe dla obywateli ustaw: wydłużającą wiek emerytalny, podnoszącą podatki czy ustawę obniżającą zasiłek pogrzebowy”.

NIE MA PRZESŁANEK PRAWNYCH DO PUBLIKOWANIA ANEKSU DO RAPORTU WSI – Łapiński: “Sprawa publikacji aneksu do raportu WSI jest zamknięta po zablokowaniu publikacji przez wyrok TK. Nie ma przesłanek prawnych dla publikacji aneksu. Jest on w kancelarii tajnej”.

REFERENDUM MOŻE SIĘ ODBYĆ RAZEM Z WYBORAMI SAMORZĄDOWYMI – mówi Łapiński Nizinkiewiczowi: “PKW zwróciła uwagę na kwestie dotyczące natury technicznej i prawnej, ale to nie jest stanowisko blokujące przeprowadzenie referendum. Jest wystarczająco dużo czasu, żeby dokonać zmian prawnych i organizacyjnych pozwalających przeprowadzić referendum w terminie wyborów samorządowych. Przy pewnym wysiłku organizacyjnym i zmianach w prawie referendum może się odbyć w dniu wyborów samorządowych”. http://www.rp.pl/Polityka/170518923-Krzysztof-Lapinski-prezydent-nie-robi-referendum-pod-siebie.html

MONIKA OLEJNIK O NIEPODLEGŁOŚCI DUDY: “A co na to wszystko prezydent Andrzej Duda? Próbuje się wybić na niepodległość, chcąc referendum konstytucyjnego, a mógłby się wybić, działając w konkretnych sprawach. (…) Czy prezydentowi szkodzi „Ucho Prezesa”, czy też szkodzi sobie sam?” http://wyborcza.pl/7,75968,21831830,kto-tu-rznie-glupa.html

MISIEWICZ ZAŁOŻYŁ FIRMĘ DORADCZĄ – SE: “Jak ustalił „Super Express”, były pupil szefa MON Antoniego Macierewicza (69 l.) Bartłomiej Misiewicz (27 l.) postanowił rozkręcić własny biznes. W połowie maja założył firmę BBM, która zajmuje się doradztwem, realizowaniem kampanii reklamowych oraz organizacją uroczystości. Firma mieści się w prestiżowej kamienicy na warszawskim Mokotowie”. http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/misiewicz-zostal-biznesmenem_993948.html

ANTONI DUDEK O SEZONOWOŚCI KUKIZA – mówi SE: “- Co tu dużo mówić – świetnie to pokazał podobny organizm polityczny, czyli Ruch Palikota. Można w sprzyjających okolicznościach być polityczną gwiazdą jednego sezonu, ale tak naprawdę sztuką jest załatwić sobie reelekcję. Wiem, że na razie sondaże są dla Kukiza dobre, ale pamiętajmy, że Palikot też długo trzymał się dobrze. Wszyscy wiemy, jak skończył”. http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/dudek-bez-pis-gowina-czeka-polityczna-wegetacja_994156.html

AMERYKAŃSKI ŁĄCZNIK PIS – Agata Kondzińska i Maciej Czarnecki w GW: “Porównywał Unię Europejską do ZSRR, wieszczy upadek strefy euro, kibicował Brexitowi – Ted Malloch typowany, na nowego ambasadora USA przy UE odbył tournée po Polsce. Spotkał się z narodowcami i… prezesem Kaczyńskim. (…) Już po spotkaniu z Kaczyńskim Malloch mówił: – Rozmawialiśmy o propozycjach dotyczących tego, kiedy polski rząd chciałby odbyć spotkania w Waszyngtonie z różnymi przywódcami politycznymi. Ja przekażę te sugestie do liderów niektórych partii w Waszyngtonie”. http://wyborcza.pl/7,75398,21831621,ted-malloch-amerykanski-lacznik-pis-doradca-trumpa-na-godzinnym.html

SCHETYNA CHCE SPRAWDZENIA LOBBINGU WS APTEK: “- To temat dla komisji śledczej, która powinna zbadać lobbing w tej sprawie. Ta ustawa to jest po prostu rozbój w biały dzień – stwierdził Grzegorz Schetyna”. http://wyborcza.pl/7,75398,21831326,apteka-dla-aptekarza-grzegorz-schetyna-temat-dla-komisji.html

CZŁOWIEK NIEMIEC – DOROTA KANIA O TUSKU: “Bo nawet jego sympatycy nie chcą w Polsce obcej cywilizacji, jaką jest islam, którego wyznawców próbuje się Polsce narzucać. Coraz więcej osób widzi także, że Tusk jest człowiekiem Niemiec, a interesy Polski reprezentuje obecny rząd”. http://gpcodziennie.pl/64206-targowicatuska.html

POŚLIZG NA DROGACH – jedynka GW: “Wbrew zapowiedziom na wakacje kierowcy nie dostaną ok. 130 km nowych dróg ekspresowych. Coraz więcej rządowych inwestycji drogowych wpada w poślizg”. http://wyborcza.pl/7,155287,21825805,nie-bedzie-130-km-nowych-drog-ekspresowych-obiecanych-na-wakacje.html

TOMASZ PIETRYGA O KONGRESIE PRAWNIKÓW – pisze w RZ: “Sędziowie, adwokaci i radcowie nie mogą mówić w sobotę w Katowicach o własnych problemach i interesach, skupiać się na krytyce reform. Niech pamiętają o błędach sędziowskiego kongresu w Warszawie, który stał się wiecem poparcia dla prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Niech przedstawią własną wizję naprawy wymiaru sprawiedliwości. Z myślą o obywatelach i dobru wspólnym”. http://www.rp.pl/Opinie/305189886-Prawnicy-musza-miec-wlasna-wizje-reform.html

KRUPIŃSKI NA PREZESA PEKAO? – jak pisze Magdalena Rubaj w Fakcie: “Najlepiej zarabiający bankowiec w Polsce – prezes Pekao SA Luigi Lovaglio za kilka tygodni pożegna się ze stanowiskiem! Najpoważniejszym kandydatem na jego następcę jest odwołany niedawno prezes PZU Michał Krupiński, uznawany za człowieka Zbigniewa Ziobry”. http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/byly-prezes-pzu-michal-krupinski-zostanie-prezesem-pekao-sa/jtrgp9b

300polityka.pl

Monika Olejnik, „Kropka nad I” TVN 24

Kto tu rżnie głupa

18 maja 2017

Były juz szef MON-owskiej podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr.Wacław Berczyński. Najpewniejszym powodem jego rezygnacji jest wywiad dla 'Dziennika Gazety Prawnej', w którym Berczyński wygłosił zdanie: 'To ja wykończyłem caracale'. I tłumaczył, że przekonał do tego szefa MON Antoniego Macierewicza, który miał mu powiedzieć: 'Bądź moim pełnomocnikiem w sprawie śmigłowców'

Były juz szef MON-owskiej podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr.Wacław Berczyński. Najpewniejszym powodem jego rezygnacji jest wywiad dla ‚Dziennika Gazety Prawnej’, w którym Berczyński wygłosił zdanie: ‚To ja wykończyłem caracale’. I… (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Czy prezydentowi Dudzie szkodzi „Ucho Prezesa” czy też bardziej szkodzi sobie sam?

Prof. Lech Morawski, zaprzysiężony nocą przez prezydenta Andrzeja Dudę, za dnia, podczas spotkania w Oksfordzie, ujawnił swoje poglądy. Profesor wziął udział w konferencji na temat Trybunału Konstytucyjnego zorganizowanej przez wydział prawa oksfordzkiego uniwersytetu. Zapominając o niezależności sędziowskiej, stwierdził, że jest przedstawicielem rządu. Teraz twierdzi, że to było przejęzyczenie, choć świadkowie mówią inaczej, a dowodem są taśmy i każdy może posłuchać, co mówił prof. Morawski.

A powiedział, że najważniejsi politycy w Polsce są skorumpowani, sędziowie Sądu Najwyższego i TK biorą łapówki. Teraz pan sędzia twierdzi, że został źle zrozumiany, bo mówił o demoralizacji w środowisku sędziowskim. A w Oksfordzie powiedział, że może dostarczyć niezbitych dowodów w sprawie łapówek.

Poirytowany sędzia Morawski ucieka przed pytaniami

Poirytowany sędzia Morawski ucieka przed pytaniami

http://www.gazeta.tv/plej/19,82983,21828521,video.html

Zachowanie prof. Morawskiego, jak powiedział prof. Marcin Matczak z UW, zdumiało uczestników spotkania. Teraz pan Morawski kręci, kluczy, wbija szpile swoim kolegom, mówiąc, że reprezentowali zawsze poglądy PO i PSL-u, w swoim oświadczeniu atakuje prof. Biernata z TK, a jednocześnie przeprasza.

Najbardziej haniebną rzeczą było to, że Morawski stwierdził, iż polski rząd jest przeciwko homoseksualistom, ale ich nie ściga. Potem twierdził, że powoływał się na konstytucję, która mówi o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny.

Od sędziego Morawskiego odcięli się rządzący, twierdząc, że nie reprezentował rządu. Ale cóż z tego? Czy to dotarło do Oksfordu? Tam zapamiętane zostaną niegodne wypowiedzi profesora, który przez prawie całe środowisko prawnicze nie jest uznawany za sędziego TK, tylko za dublera.

Przewodnicząca TK Julia Przyłębska nas nie zaskoczyła. Stwierdziła, że pan profesor przeprosił i że sprawę uważa za zakończoną. Okazuje się, że w Polsce i za granicą można pleść, co ślina na język przyniesie, jeżeli jest się związanym z PiS-em. Bez konsekwencji.

Podobnym przypadkiem jest prof. Wacław Berczyński, który najpierw stwierdził, że wyjechał do Stanów ze względów zdrowotnych, a teraz „Super Expressowi” mówi, że chciał po prostu święta spędzić z rodziną. Przyznaje się do tego, że oglądał dokumenty, w których były zapytania ofertowe, wbrew temu, co mówią przedstawiciele MON-u, że sprawa dotyczyła tylko rzeczy historycznych. Sam zainteresowany o politykach PO, którzy złożyli do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Berczyńskiego przestępstwa, mówi, że rżną głupa.

Ale cóż, jabłko niedaleko pada od jabłoni, skoro minister obrony narodowej Macierewicz mógł powiedzieć z trybuny sejmowej: jest prawdą, że „mistrale [francuskie] zostały sprzedane do Egiptu” i że „w ostatnich dniach przekazano je de facto za 1 dolara Federacji Rosyjskiej”. Do tej pory wypowiedzią pana ministra zajmowali się tylko publicyści, a nie służby. Włos mu z głowy nie spadł.

A co na to wszystko prezydent Andrzej Duda? Próbuje się wybić na niepodległość, chcąc referendum konstytucyjnego, a mógłby się wybić, działając w konkretnych sprawach. Ciekawe, czy zimnym prysznicem dla prezydenta będzie ostatni sondaż dla „Rzeczpospolitej” (IBRIS): 64 proc. ankietowanych uznało, że prezydent jest niesamodzielny, a 50 proc. źle ocenia jego pomysł referendalny. Czy prezydentowi szkodzi „Ucho Prezesa”, czy też szkodzi sobie sam?

wyborcza.pl

Część opinii dla TK sporządzają zewnętrzni eksperci. Do sieci wyciekły dokumenty

18.05.2017

W internecie pojawiły się skany umów, z których wynika, że część opinii dla Trybunału Konstytucyjnego sporządzają zewnętrzni eksperci – podaje gazeta.pl. Zawierał je z nimi sędzia Mariusz Muszyński.

Skany wspomnianych umów opublikowano na twitterowym profilu organizacji „Dane publiczne”. Dotyczą one „przygotowania 45 projektów opinii, zarządzeń i postanowień w sprawach skarg konstytucyjnych i wniosków wpływających do Trybunału Konstytucyjnego”.

 

Jak opisuje gazeta.pl, jedną umowę zawarto z Agnieszką Sułkowską (specjalistka ds. podatkowych), drugą – z Piotrem Karlikiem (karnista z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu). Na obu dokumentach widnieje data 31 marca 2017 roku oraz informacja, że po stronie Trybunału zawiera je sędzia Mariusz Muszyński.

„Jeśli to jest prawda, właśnie pseudosędzia Muszyński udowodnił, że mamy pseudotrybunał, a pseudosędziowie TK nie potrafią orzekać” – ocenił były minister sprawiedliwości Borys Budka.

W rozmowie z serwisem wPolityce.pl, Muszyński przekonuje, że tylko przedłużył umowy zawarte przez poprzedniego prezesa TK, prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Jak mówi, osoby te pracują na zlecenie Trybunału „od kilku lat”.

dziennik.pl

„To Wawel, nie Nowogrodzka” vs „Obywatele SB wynoście się”. Kaczyński odwiedził grób brata i bratowej na Wawelu

18.05.2017

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyjechał w czwartek wieczorem na Wawel, gdzie złożył kwiaty na grobie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii. Na trasie jego przejazdu u stóp wzgórza wawelskiego zebrały się kilkudziesięcioosobowe grupy przeciwników i zwolenników tej partii.

Wawel

Grupa osób protestujących przeciwko tej wizycie zebrała się pod hasłem „Stop upartyjnieniu Wawelu”; wznosiła okrzyki: „To jest Wawel, nie Nowogrodzka”, „Módl się Kaczyński, ale za swoje”. Przedstawiali się jako stowarzyszenie „Obywatele Solidarnie w Akcji”. „Jak co miesiąc zebraliśmy się tutaj, żeby zaprotestować przeciwko upartyjnianiu skarbu narodowego, jakim jest Wawel i zawłaszczaniu go przez przedstawicieli jednej partii” – podkreślali.

dziennik.pl

Kaczyński odwiedził grób brata, Obywatele RP znów na trasie przejazdu. „To jest kultura wschodnia, sowiecka”

19.05.2017

Wawel© Stanisław Rozpędzik Wawel

 

Jarosław Kaczyński, jak każdego 18. dnia miesiąca, odwiedził grób śp. Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich. Przed Wawelem po raz kolejny pojawiły się grupki manifestantów.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości każdego 18 dnia miesiąca składa kwiaty na grobie swojego zmarłego brata i jego małżonki. Comiesięczne wizyty prezesa PiS w Krakowie związane są z miesięcznicami pogrzebu Pary Prezydenckiej. Od grudnia ubiegłego roku tego dnia przed Wawelem pojawia się także grupa osób związanych z Komitetem Obrony Demokracji i Obywatelami RP, która próbuje uniemożliwić przejazd Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wczoraj było podobnie. Grupa to przyszła pod hasłem „Stop upartyjnieniu Wawelu” i wznosiła okrzyki: „To jest Wawel, nie Nowogrodzka”,„Módl się Kaczyński, ale za swoje”.

Kontrmanifestację wobec Obywateli RP zorganizował już po raz kolejny Ryszard Majdzik. W rozmowie z TVP Info organizator kontrmanifestacji tłumaczył, że celem jego akcji jest umożliwienie Jarosławowi Kaczyńskiemu spokojnego przejazdu, ponieważ – jak podkreślał – nie mieści się w naszej kulturze, by ktokolwiek blokował wejście na cmentarz, czy odwiedzenie grobu bliskiej osoby.

Majdzik przyznał, że blokowanie dostępu do grobu nie mieści mu się w głowie. – To jest kultura wschodnia, sowiecka, NKWD-owska – ocenił.

msn.pl

Europa nam ucieknie? Hiszpania przyłącza się do pomysłu Macrona

Marcin Kaczmarczyk
18.05.2017

SUSANA VERA/REUTERS

Rząd w Madrycie wysłał do Brukseli listę propozycji dotyczących reformy strefy euro. Sugeruje głębszą jej integrację, co pasuje do pomysłów nowego prezydenta Francji. Rośnie ryzyko marginalizacji naszego kraju.

W siedmiostronicowym dokumencie wysłanym do Komisji Europejskiej przez konserwatywny rząd Mariana Rajoy’a, do którego dotarł dziennik El Pais, Madryt zwraca uwagę, że ostatnia recesja ujawniła poważne błędy w całym projekcie związanym ze wspólną walutą. Unia, próbowała je usunąć – zdaniem Hiszpanów – za pomocą krótkoterminowych, doraźnych działań. To za mało, by ustrzec się przed możliwymi kryzysami w przyszłości.

Potrzebny jest więc, jak uważa rząd w Madrycie, przemyślany długoterminowy plan i głębsze reformy Unii – zwłaszcza strefy euro. – Euro nie potrzebuje wyłącznie strażaków, potrzebuje też architektów – czytamy w dokumencie.

Lekarstwem na bolączki Unii ma być, w propozycji Madrytu, głębsza gospodarcza integracja strefy euro. Rząd Rajoy’a proponuje między innymi specjalny wspólny dla eurolandu budżet antykryzysowy, kolejny który będzie służył walce z bezrobociem, chce też zakończenia budowy unii bankowej i możliwości emitowania przez rządy narodowe eurobligacji.

Czytaj więcej: Niemcy też chcą reformy Unii. Ale niektóre pomysły Macrona są nierealistyczne.

Madryt sugeruje też, by zmienić zapisy Paktu Stabilności i Wzrostu w ten sposób, by w trakcie kryzysu nie trzymać się bezwzględnie jego zapisów – takie podejście bowiem, jak uważają autorzy hiszpańskich propozycji reformy Unii – tylko pogłębia recesję.

Hiszpanie chcieliby również, by w strefie euro doprowadzić do unii fiskalnej – a więc jakiejś formy ujednolicenia obowiązujących podatków.

Te propozycje nie tylko są duchem zgodne z kierunkiem reformy Unii, do której dąży Emmanuel Macron, ale wydają się nawet jeszcze dalej idące. Wątpliwe by zostały, w aktualnych realiach politycznych, wprowadzone. Ale widać, że koncepcja pogłębienia integracji w ramach eurolandu zyskała kolejnego zwolennika i wydaje się, że rosną szanse na to, by działania w tym kierunku – zwłaszcza po wyborach w Niemczech – zostały podjęte.

Czytaj więcej: Polska też może zyskać na Macronie. Ale pod jednym warunkiem.

Dla nas oznacza to więc ryzyko zepchnięcia do drugiej kategorii krajów Unii Europejskiej. Zwłaszcza, że rząd Beaty Szydło kategorycznie odrzuca wejście w Polski w przewidywalnym terminie do eurolandu. Mówił o tym ostatnio wyraźnie między innymi Mateusz Morawiecki – jego zdaniem samodzielna polityka monetarna Polski jest ogromną wartością. Tak dużą, że można dla niej odrzucić wszelkie pomysły głębszej integracji w ramach Unii.

Tekst pochodzi z blogu “Giełda i gospodarka.pl”.

Blumsztajn: Prezydent Macron chce wystawić Polskę na margines. Ale to nie jest jego wybór

http://www.gazeta.tv/plej/19,115170,21780329,video.html

next.gazeta.pl

Ted Malloch – amerykański łącznik PiS. Doradca Trumpa na godzinnym spotkaniu z Kaczyńskim

Maciej Czarnecki, Agata Kondzińska, 19 maja 2017

W kolacji z Mallochem wzięli udział m.in. politycy Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego oraz prawnicy z konserwatywnego instytutu Ordo Iuris

W kolacji z Mallochem wzięli udział m.in. politycy Kongresu Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego oraz prawnicy z konserwatywnego instytutu Ordo Iuris (Frank Augstein / AP (AP Photo/Frank Augstein))

Porównywał Unię Europejską do ZSRR, wieszczy upadek strefy euro, kibicował Brexitowi – Ted Malloch typowany, na nowego ambasadora USA przy UE odbył tournée po Polsce. Spotkał się z narodowcami i… prezesem Kaczyńskim.

Malloch był w Polsce w ubiegłym tygodniu. Jego tłumaczem na spotkaniu z prezesem PiS był Michał Krupa, wrocławski działacz Ruchu Narodowego. To on był inicjatorem ściągnięcia Amerykanina do Polski. Krupa u narodowców odpowiada za kontakty zagraniczne organizacji. – Wychował się pod Toronto i ma dobre kontakty w USA i Kanadzie – zachwalają go koledzy.

Kaczyński, Legutko i Poręba na spotkaniu z Mallochem

Malloch swoją wizytę w Polsce zaczął od Wrocławia. W ubiegłą środę spotkał się tam z przedstawicielami środowisk narodowych. W czwartek odwiedził Częstochowę, gdzie przekonywał: – Obywatele każdego państwa europejskiego mają prawo do podjęcia decyzji, czy chcą funkcjonować w ramach Unii Europejskiej, czy chcą z niej wyjść. Niedawno Wielka Brytania zdecydowała o wyjściu i zobaczymy, czy inne kraje nie pójdą za tym przykładem.

Do kluczowego spotkania doszło jednak w piątek: Malloch ponad godzinę rozmawiał z liderem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Towarzyszyli mu europosłowie Ryszard Legutko i Tomasz Poręba.

– PiS się dowiedział, że ściągamy do Polski Mallocha, i swoimi kanałami w Brukseli zaczął zabiegać o spotkanie. W ten sposób doszli do organizatorów, działaczy Ruchu i ludzi z biura europosła Michała Marusika [wszedł do europarlamentu z listy Janusza Korwin-Mikkego] – opowiada Krzysztof Bosak, lider Ruchu Narodowego.

Brukselskim łącznikiem był Janusz Beszłej, b. ambasador w Meksyku w latach 2000-04, dziś związany z grupą Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. – Beszłej dotarł do działaczy Ruchu i ludzi z biura europosła Marusika – mówi jeden z naszych rozmówców.

Prezes PiS szuka dojścia do Trumpa

Marusik tak tłumaczy zaproszenie Mallocha: – Ma bogate doświadczenie dyplomatyczne i zawsze może więcej powiedzieć o sytuacji globalnej, nim obejmie funkcję, bo później będzie reprezentował rząd USA i jego wypowiedzi nie będą swobodne.

Według Bosaka PiS szukał drogi do administracji Trumpa. – Prezesowi Kaczyńskiemu zależy, żeby mieć jakiekolwiek dojście do prezydenta – mówi lider narodowców.

Ted Malloch, 64-letni ekonomista i politolog, świetnie zna się z Donaldem Trumpem, jest dopuszczany do bliskiego kręgu współpracowników i typowany na ambasadora Stanów Zjednoczonych w Unii Europejskiej. W lutym szefowie frakcji liberałów i chadeków w europarlamencie – Guy Verhofstadt i Manfred Weber – podnieśli alarm w tej sprawie w liście do szefów unijnych instytucji, przypominając głęboki eurosceptycyzm przyszłego ambasadora.

Unia Europejska jak Związek Radziecki

Malloch porównywał UE do Związku Radzieckiego, a o szefie Komisji Europejskiej Jeanie-Claudzie Junckerze powiedział, że nadawałby się na burmistrza jakiegoś miasta w jego ojczystym Luksemburgu. Od dawna wieszczy upadek strefy euro. Podobnie jak Trump kibicował Brexitowi. Powiedział, że jego zdaniem więcej krajów podąży drogą Wielkiej Brytanii. Z amerykańskim prezydentem łączy go też dość swobodne podejście do faktów. W wydanej niedawno autobiografii Mallocha „Financial Times” wykrył szereg przeinaczeń lub kłamstewek, np. na temat otrzymanych odznaczeń.

Już po spotkaniu z Kaczyńskim Malloch mówił: – Rozmawialiśmy o propozycjach dotyczących tego, kiedy polski rząd chciałby odbyć spotkania w Waszyngtonie z różnymi przywódcami politycznymi. Ja przekażę te sugestie do liderów niektórych partii w Waszyngtonie.

Tego samego dnia wieczorem kolację na kilkadziesiąt osób w hotelu Sheraton zorganizował dla Mallocha europoseł Marusik. Wśród gości byli: politycy KNP, Ruchu Narodowego czy prawnicy z zarządu Ordo Iuris. – Interesował się sytuacją w Polsce, starał się zrozumieć, na czym polega konflikt między PiS a PO, jaka jest jego geneza, jakie są rzeczywiste poglądy polityków PiS. Myślę, że wyjechał z dobrym wrażeniem o partii rządzącej. A to, co dzieje się w Polsce, też nie robi na nim wrażenia, bo nie jest to człowiek, który miałby antykonserwatywne uprzedzenia – mówi nam osoba, która towarzyszyła Mallochowi w spotkaniach.

wyborcza.pl

Niemiecki dziennik: z prezydentem Dudą dzieje się coś dziwnego

18.05.2017

Andrzej Duda© PAP Andrzej Duda

 

Poważny zgrzyt przed wizytą w Polsce prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera. Niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” w lekceważący sposób potraktował prezydenta RP Andrzeja Dudę, nazywając go „marionetką” Jarosława Kaczyńskiego. – Ton artykułu jest obraźliwy. Takie publikacje uderzają w rozwój polsko-niemieckich stosunków – uważa europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski.

Prezydent Andrzej Duda, którego przez długi czas uważano jedynie za pomocnika Jarosława Kaczyńskiego, „emancypuje się”, blokując kluczowe projekty potężnego szefa PiS – pisze w czwartek w relacji z Warszawy niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Autor materiału, warszawski korespondent „FAZ” Konrad Schuller zaznacza, że Polacy widzieli w Dudzie przez długi czas „miłego chłopca w eleganckim niebieskim garniturze, którego Kaczyński przed wyborami prezydenckimi w 2015 roku wyczarował z kapelusza, by był „przyjazną twarzą” katolicko-narodowej rewolucji”.

„Od czasu przejęcia dwa lata temu władzy przez patriotyczno-klerykalną prawicę Duda podpisywał ochoczo właściwie wszystko to, co zepchnęło Polskę na peryferie Europy. Wspierał ujednolicenie publicznych mediów, odmówił zaakceptowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego legalnie wybranych przez poprzedni liberalny parlament, a zamiast tego zaprzysiągł podczas upiornej akcji nocnej listę kandydatów zastępczych, przedłożoną mu na jesieni 2015 roku przez Kaczyńskiego. Potem popierał wszystkie ustawy, za pomocą których prawica opanowała polski TK” – pisze Schuller.

Zdaniem autora pod koniec drugiego roku urzędowania z Dudą „dzieje się coś dziwnego”. „Nagle stał się nie tylko miły” – zaznacza niemiecki dziennikarz, dodając, że prezydent udowadnia, że jest w stanie powiedzieć „nie”. „Czasami wygląda na to, że rzeczywiście robi, co chce, jakby nitki w bunkrze, z którego Kaczyński steruje swoimi marionetkami, się poplątały” – czytamy w „FAZ”.

 

Dowodem na pogorszenie relacji z kierownictwem PiS jest, zdaniem Schullera, wysunięta przez prezydenta propozycja referendum w sprawie konstytucji, która „uderzyła jak torpeda odpalona z łodzi podwodnej”. Autor zwraca uwagę na argument, do którego odwołał się Duda, uzasadniając swoją inicjatywę – głosy niemal 9 mln wyborców. „Mam mocny mandat do rozpoczęcia takiej debaty” – cytuje prezydenta „FAZ”, oceniając, że „tak nie mówi notariusz”.

Zdaniem Schullera, nigdy przedtem Duda nie mówił z taką pewnością siebie o swoim mandacie. „Od tego momentu Duda przejął inicjatywę” – ocenia autor, przytaczając opinię anonimowych współpracowników Dudy, że prezydent nie ma zamiaru pozbawiać PiS i Kaczyńskiego władzy, ale „jest mocno zdecydowany, by od tego czasu współkształtować politykę”. „W jubileuszowym roku 2018 prezydent chce, by naród widział właśnie w nim, a nie w kimś innym, najważniejszego partnera w wielkim dialogu o kolejnym polskim stuleciu” – podsumowuje Schuller.

Zdecydowana reakcja PiS

Artykuł spotkał się ze zdecydowaną reakcją polityków PiS, którzy widzą w nim próbę zepsucia atmosfery przed wizytą w Polsce prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera.

– Dla mnie to świadectwo, że są jednak jakieś kręgi, do nich chyba należy gazeta „FAZ”, które starają się przeszkodzić temu, aby stosunki między rządem Niemiec i rządem Polski rozwijały się pozytywnie. Dlatego publikuje się tego rodzaju bardzo obraźliwy artykuł – powiedział PAP europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski, który dodał, że nie ma nic przeciwko krytycznym tekstom w gazetach, ale ton artykułu w „FAZ” jest obraźliwy.

Europoseł zauważa, że prezydent RP został przedstawiony jako niesamodzielny polityk. – Czy mamy to ignorować? Czy mamy reagować? Moim zdaniem trudno tego nie zauważać. (…) Powinniśmy z tego wyciągnąć wnioski i być może niemiecka strona rządowa powinna wyciągnąć z tego wnioski – zakończył Krasnodębski.

msn.pl

%d blogerów lubi to: