Tag Archives: Daniel Obajtek

Krystyna Pawłowicz nie jest Filipem z konopi. Jest esencją zbuków prezesa

Zwykły wpis

Na to, co się stało w Sandomierzu, nie wskazywały żadne sondaże. Wręcz przeciwnie – nawet wykluczały taki scenariusz. Do drugiej tury nie przeszedł ani dotychczasowy burmistrz, który pisał do Jarosława Kaczyńskiego, ani kandydat PiS. Ciekawe, tym bardziej, że właśnie od Sandomierza premier Morawiecki w sierpniu rozpoczął kampanię przed wyborami samorządowymi 2018. Wykorzystał go również w swoim spocie wyborczym, w którym mówił do wiwatującego tłumu mieszkańców o tym, że „potrzebujemy dobrych gospodarzy dla dobra demokracji” – przypomina portal naTemat.

Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że na sandomierskim Rynku mieszkańców miasta to akurat było najmniej, jeśli wcale. Za to było na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS. – „To nie była konwencja sandomierzan. Tam nie było mieszkańców miasta, to byli ludzie przywiezieni z całej Polski. Sam naliczyłem 17 autokarów, które miały rejestracje z różnych stron kraju – powiedział portalowi Jacek Krupa, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Forum Obywatelskie Sandomierza FOSa.

Tymczasem w wyborach samorządowych kandydat PiS na burmistrza Sandomierza przegrał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej i nawet nie wszedł do II tury. Krzysztof Szatan otrzymał niewiele ponad 19 procent głosów i zajął trzecie miejsce. Morawiecki może być zawiedziony, bo okazało się, że obietnice PiS zdecydowanie nie zadziały. – „Wydawało się, że kandydat PiS był w dobrej sytuacji, bo mógł się podeprzeć tą konwencją. Dawał też do zrozumienia, że może liczyć na wsparcie rządu – przyznaje Jacek Krupa. Żartuje, że jeśli chodzi o środowiska obywatelskie, „plan minimum” został w tym momencie wykonany: – Żeby kandydat PiS nie został burmistrzem.

Krzysztof Szatan obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń, prezentował przy tym szczególną atencję dla rządowych programów. Obiecywał zatem „Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych. „Współpraca między rządem i samorządem jest najlepszą gwarancją realizacji programu” – powiedział w jednym z wywiadów, przy okazji ujawniając swoja filozofię w kwestii samorządności. Do mediów najbardziej jednak przebił się … stary, zamknięty most na Wiśle. Ten sam, który od lat czeka na remont. Dodajmy, że w sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. Mieszkańcy miasta zebrali nawet 9 tysięcy podpisów pod petycją do premiera, które Bronkowski zawiózł do Warszawy – pisze portal naTemat.

Most, choć stary i zamknięty, odegrał swoja rolę w kampanii przedwyborczej. – „Tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie” – opowiedział portalowi naTemat Jacek Krupa.

Cóż, tylko że ludzie nie uwierzyli. Nie zadziałało to, że burmistrz związany z rządem, może więcej móc niż inni. „Ten most już obiecywał poseł Kwitek [sandomierski poseł PiS – przyp. red.] 3 lata temu i co?” – przypominali na FB niektórzy mieszkańcy, podkreślając, że o most „zaczął walczyć pan Bronkowski! A nie pan i pana partia!”

Nie ironizujmy,że Pawłowicz potrzebuje pomocy psychiatry. Koniec żartów.Ta pani jest zaufanym żołnierzem Kaczyńskiego,na pierwszej linii frontu jego chorej wojenki przeciwko Polsce. Bo kiedyś zaspał. Bo nie przeskoczył przez bramę. Brak budzika i jaj wystarczą,żeby zgubić Polskę?

Holtei

Krzysztof Daukszewicz

Podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Niemczech gospodarze byli uprzejmi. Gospodarz, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, zaznaczył, że „więcej nas łączy, niż dzieli”, ale trudne tematy we wzajemnych relacjach nie zostały przemilczane w rozmowach. Te trudne tematy to spór o sądownictwo, stosunek pisowskiej Warszawy do Unii Europejskiej, odbierany w Berlinie jako chłodny, oraz reparacje za zniszczenia wojenne.

Słabnie polsko-niemieckie zaufanie

Żaden z nich nie psuł stosunków polsko-niemieckich przed dojściem do władzy pisowskiej prawicy. Teraz psują, co berlińska gazeta „Tagesspiegel” podsumowała tak: „Duża część Niemców i Polaków stała się sobie w minionych latach obca. Nie rozumieją sposobu myślenia panującego w sąsiednim kraju i mają mu to za złe”. Innymi słowy, stosunki psują się nie tylko na górze, ale i na dole. A to już prawdziwy problem dla obu naszych krajów, bo oznacza, że słabnie po obu stronach wzajemne zaufanie.

Niektóre wypowiedzi i „bon moty” prezydenta Dudy na towarzyszącym jego wizycie Forum Polsko-Niemieckim potwierdzają to wrażenie. Prezydent nie zdobył się na…

View original post 3 299 słów więcej

Motłoch PiS narzuca swoją narrację przeciw rzeczywistym elitom

Zwykły wpis

Beata Szydło wciąż poszukuje swojego miejsca w polityce. Zdetronizowana z funkcji premiera musiała się zadowolić fasadową pozycją wicepremiera bez realnych kompetencji, którą stworzono tylko po to, aby zmniejszyć opór elektoratu przed zmianą na stanowisku szefa rządu. Wobec Szydło rozważano wiele scenariuszy, od startu w wyborach prezydenckich po posadę europarlamentarzystki. Jednak najbardziej prestiżową i intratną możliwością ze wszystkich było stanowisko unijnego komisarza. Takie spekulacje w rozmowie z Polskim Radiem podnosił nawet publicznie poseł PiS, Marcin Horała.

Okazuje się jednak, że na polityczne ambicje Szydło spadł druzgocący cios. Jak donosi Wprost, w PiS w tym temacie klamka zapadła, że była premier stanowi zbędny czynnik ryzyka dalszego pogorszenia sytuacji międzynarodowej rządu. Rozmówca tygodnika ocenił bez ogródek: “Jej kandydatura niesie ryzyko burzliwej konfrontacji a nawet kompromitacji na forum europejskim”.

Beata Szydło była na tyle realistką, że miała ambicje stanąć na czele Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Była to doskonała okazja, ponieważ już w sierpniu premier Mateusz Morawiecki ma wskazać nowego przewodniczącego tej Rady na kolejną kadencję, co tworzy wizje bezpiecznej posady na parę lat. Jednak i tutaj partia nie okazała się łaskawa, ponieważ wzięły górę obawy, że taka nominacja wywoła awanturę o upolitycznienie rady.

Wszystko wskazuje zatem na to, że jedyną możliwością dla Beaty Szydło pozostaje start do Parlamentu Europejskiego. Jest to funkcja, która oferuje możliwości wzbogacenia się polityków o większe niż nawet kilka kadencji w polskim Sejmie, stąd wielu traktuje Europarlament jako formę lokaty przedemerytalnej. Tu PiS nie powinien stawiać Szydło żadnych przeszkód, ponieważ przy okazji pozbędzie się jej z krajowego podwórka, gdzie przynosi ostatnio rządzącym znacznie więcej problemów niż korzyści. Jednak jak wskazał Roman Giertych i tutaj na Szydło może czekać pułapka. Skok PiS na kontrolujący wyniki eurowyborów Sąd Najwyższy daje bowiem wspólnocie narzędzia do zamrożenia uzyskania mandatów przez ludzi z listy PiS. Przyszłość byłej premier wciąż rysuje się zatem w niepewnych barwach.

Ustawa zasadnicza dobrze służy Polsce – twierdzi były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski.

„Rzeczpospolita”: Równo 21 lat temu, 16 lipca 1997 r., jako prezydent RP złożył pan podpis pod tekstem nowej konstytucji. Czy dzisiaj ma pan jakieś wątpliwości wobec obowiązującej ustawy zasadniczej?

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent RP: Żadnych. Jestem z niej dumny. Wykonaliśmy wtedy wielką pracę, która przetrwała 21 lat. Ustawa zasadnicza dobrze służy Polsce.

Zmiany w sądach nie pomogą PiS

Mówi się o niej, że to konstytucja postkomunistyczna, nad którą pracowały tylko środowiska jednej opcji politycznej.

Jest postkomunistyczna tylko według PiS, które chcą ją zniszczyć i nie przestrzega jej zapisów. Konstytucja z 1997 r. była przygotowywana przez wszystkie ugrupowania, które były w parlamencie, a więc SLD i PSL, które tworzyły koalicję, ale także Unię Wolności, Unię Pracy oraz środowiska, które znalazły się w parlamencie w wyniku wyborów. Jak słyszałem prezydenta Dudę, który mówił, że należy szanować wyniki wyborów, to tylko to za nim powtórzę. W wyniku wyborów z 1993 r. udało się stworzyć większość konstytucyjną, co jest rzadkie i trudne. Warto przypomnieć, że pracowaliśmy również nad projektami konstytucji, które były złożone w kadencji 1991-1993, kiedy ugrupowań w Sejmie było ponad 20. Mieliśmy sześć projektów, wszystkie były omówione i dyskutowane merytorycznie.

I w 1997 r. powstała lewicowa ustawa zasadnicza?

To jest mało lewicowa konstytucja. Zresztą lewica ją krytykuje. W preambule jest odniesienie do Boga. W ustawie jest zapis o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny. Jest też o ochronie życia w duchu konserwatywnym. Twierdzenie, że konstytucja jest lewicowa czy postkomunistyczna to fałszywa opinia.

W pracach nad konstytucją nie brały udziału środowiska, które są dzisiaj u władzy.

Taki był układ parlamentarny. Porozumienie Centrum nie weszło do Sejmu. Prawica nie dogadała się w Konwencie Św. Katarzyny i do Sejmu nie weszła. Stałem na czele Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego i zabiegałem o to, żeby projekty środowisk prawicowych, które były składane w kadencji 1991-1993, były rozpatrywane, mimo że nie musiałem tego robić, bo w parlamencie obowiązuje zasada dyskontynuacji. Reprezentanci każdego z projektów uczestniczyli w naszych obradach. Dopuściliśmy również projekt obywatelski sponsorowany przez Solidarność. Proces prac nad konstytucją był pluralistyczny i demokratyczny, czego życzę moim następcom, którzy chcą zmieniać konstytucję.

W referendum konstytucyjnym wzięła udział mniej niż połowa uprawnionych do głosowania: niespełna 43 proc.

Frekwencja była niska, ale to jest problem wszystkich demokratycznych wyborów w Polsce, łącznie w pierwszymi w 1989 r. Ważne, że większość Polaków opowiedziała się za przyjęciem nowej ustawy zasadniczej, co uważam za swój osobisty sukces. Tym bardziej, że kampania przeciw konstytucji była brutalna, pełna kłamstw i straszenia ludzi.

Po 21 latach czas na zmianę konstytucji?

Konstytucje nie są dziełem wiecznym, choć ich stabilność jest wartością samą w sobie. Debata nad konstytucją jest potrzebna, tylko że ona w Polsce nie ma miejsca. Ustawa zasadnicza traktowana jest przez rządzących instrumentalnie. Napisaliśmy, że przegląd konstytucji powinien nastąpić po 25 latach, czyli za cztery lata. Byłbym za tym, żeby w Sejmie działała stała komisja konstytucyjna, złożona z wybitnych konstytucjonalistów, posłów, senatorów, przedstawicieli samorządów, żeby przez cztery lata prac parlamentu mogli dokonać analiz i przedstawić sugestie, które mogłyby zostać rozpatrzone przez kolejny parlament. Tymczasem w Polsce debata konstytucyjna jest postawiona na głowie. Mamy markowanie dyskusji, ma odbyć się referendum, nie wiadomo jakie padną w nim pytania i nie ma pewności, czy w ogóle się odbędzie. Konstytucji w Polsce nie traktuje się poważnie, nie wspominając o jej łamaniu przez rządzących przez ostatnie dwa lata.

Może zabrakło w konstytucji zabezpieczeń przed jej naruszaniem?

Nie sposób wszystkiego przewidzieć i zapisać w ustawie. Konstytucji nie obroni się przed rewolucją, przed prawniczymi barbarzyńcami. W ustawie zasadniczej jest odpowiedzialność konstytucyjna, Trybunał Konstytucyjny, a nowa władza zrobiła wszystko, żeby te przepisy obejść lub nagiąć.

Nie ma pan wrażenia, że choćby model podziału kompetencji między prezydentem a ministrem obrony narodowej w kwestii nadzoru nad siłami zbrojnymi jest błędny?

Można o tym dyskutować. Zdecydowaliśmy się wtedy na model mieszany. Ja współpracowałem przez dziesięć lat z ministrami różnych rządów bez większych konfliktów. Litera konstytucji to jedno, a dobra wola i działanie w duchu konstytucji to drugie. Gdyby była dobra wolna między prezydentem Andrzejem Dudą a ministrem Antonim Macierewiczem, to napięć by nie było. Nawet jeśli rządzący będą kombinować przy konstytucji, to jestem przekonany, że te zapisy zostawią, bo Polska nie jest dziś gotowa ani na model czysto prezydencki, ani na model czysto parlamentarno-gabinetowy.

Jest pan za tym, by wpisać do konstytucji obecność Polski w UE i NATO?

Nie, choćby dlatego, że nie wiadomo czy te instytucje będą istniały za pięć lat lub w jakim kształcie. W konstytucji stworzyliśmy ramy dla integrowania Polski ze strukturami europejskimi. Nazywać je z imienia i nazwiska nie ma potrzeby, bo one ulegają przekształceniom.

Dzisiaj jest właściwy moment historyczny na zmianę konstytucji?

Czas nie jest szczególny, po pierwsze dlatego, że obecna konstytucja sprawdza się przez lata, a po drugie alternatywną dla niej jest konstytucja, która będzie ograniczała nasze prawa i wolności, podporządkowana jednemu żarłocznemu obozowi politycznemu. Za tą konstytucją głosowało 451 posłów, poza KPN-BBWR i kilkoma posłami PSL. Po latach Leszek Moczulski powiedział mi, że wtedy popełnili błąd, bo to jest całkiem dobra konstytucja i KPN powinna za nią głosować. Konstytucja, która dzisiaj miałaby powstać, byłaby konstytucją jednej partii i to jest wielkie zagrożenie dla demokracji.

Po PiS zostanie rżysko, a na nim jedno wielkie śmietnisko. Kaczyński i jego szemrane towarzystwo będą mieli gdzie spoczywać. I nie trzeba ich segregować, bo to śmieci ogólnie szkodzące Polsce, taka ich toksyna.

Hairwald

Mateusz Morawiecki został wygwizdany podczas uroczystości w Kraśniku.

Morawiecki przyjechał wraz z innymi przedstawicielami rządu na uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej. Na miejscu uroczystości pojawili się protestujący rolnicy i sadownicy.

Kaczyński zabrał głos ws. pomnika Lecha Kaczyńskiego: Uhonorowanie odważnej służby ojczyznie

– Dla Prezydenta Lecha Kaczyńskiego państwo prawa i prawo państwa miały się kierować przede wszystkim sprawiedliwością – mówił w Kraśniku premier Mateusz Morawiecki, a w tle słyszał… gwizdy producentów owoców, którzy przyjechali na uroczyste odsłonięcie pomnika Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej.

Mateusz Morawiecki wyraźnie skrócił swoje wystąpienie, podczas którego powoływał się na zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezydenta. Nawiązał także krótko do potrzeby wprowadzenia zmian w sądownictwie. Po przemówieniu podszedł do protestujących i krótko z nimi rozmawiał.

W Kraśniku na Lubelszczyźnie odsłonięto kolejny już pomnik Lecha Kaczyńskiego. Trudno już zliczyć wszystkie obiekty upamiętniające zmarłego prezydenta, stawiane w Polsce przez PiS.

Twórca monumentu w Kraśniku ewidentnie…

View original post 2 697 słów więcej