Tag Archives: Hanna Lis

Pal diabli faszystów w lesie. Problemem są ich sojusznicy u władzy

Zwykły wpis

>>>

* * *

Obserwujcie które z mediów i którzy dziennikarze solidaryzują się z dziennikarzami TVN, a którzy nie – w prosty sposób zorientujecie się kto jest za wolnością słowa, a kto trzyma z władzą.

Depresja plemnika

Dialog na Twitterze między Hanną Lis a Brudzińskim z pointą.

Piątkowa nominacja Jacka Jastrzębskiego na szefa Komisji Nadzoru Finansowego – w miejsce skompromitowanego Chrzanowskiego – niesie zmianę układu sił w obozie władzy. Premier nie miał bowiem do tej pory większego wpływu na politykę KNF. Dotychczasowy jej przewodniczący, Marek Chrzanowski, był człowiekiem Adama Glapińskiego, wywodzącego się z tzw. zakonu PC, czyli pierwszej partii Kaczyńskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Z naszych informacji wynika, że na początku listopada, kiedy atmosfera wokół KNF zaczęła gęstnieć, weterani PC i PiS próbowali zapewnić sobie długofalową kontrolę nad Komisją – także na wypadek ewentualnych zmian kadrowych.

– Wraz ze słynną poprawką „bank za złotówkę”, dającą KNF prawo do wywłaszczania właścicieli banków, do Sejmu trafiły po cichu także dwie inne propozycje zmian. Chodziło o zapisy, dające marszałkom Sejmu i Senatu prawo do delegowania do władz Komisji swoich przedstawicieli – mówi osoba znająca kulisy sprawy. Poprawki były kwestionowane przez…

View original post 2 341 słów więcej

Krystyna Pawłowicz nie jest Filipem z konopi. Jest esencją zbuków prezesa

Zwykły wpis

Na to, co się stało w Sandomierzu, nie wskazywały żadne sondaże. Wręcz przeciwnie – nawet wykluczały taki scenariusz. Do drugiej tury nie przeszedł ani dotychczasowy burmistrz, który pisał do Jarosława Kaczyńskiego, ani kandydat PiS. Ciekawe, tym bardziej, że właśnie od Sandomierza premier Morawiecki w sierpniu rozpoczął kampanię przed wyborami samorządowymi 2018. Wykorzystał go również w swoim spocie wyborczym, w którym mówił do wiwatującego tłumu mieszkańców o tym, że „potrzebujemy dobrych gospodarzy dla dobra demokracji” – przypomina portal naTemat.

Dopiero potem zaczęły dochodzić sygnały, że na sandomierskim Rynku mieszkańców miasta to akurat było najmniej, jeśli wcale. Za to było na przykład ponad 50 pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach pojechało tam na wycieczkę opłaconą przez PiS. – „To nie była konwencja sandomierzan. Tam nie było mieszkańców miasta, to byli ludzie przywiezieni z całej Polski. Sam naliczyłem 17 autokarów, które miały rejestracje z różnych stron kraju – powiedział portalowi Jacek Krupa, przewodniczący zarządu Stowarzyszenia Forum Obywatelskie Sandomierza FOSa.

Tymczasem w wyborach samorządowych kandydat PiS na burmistrza Sandomierza przegrał z kandydatem Koalicji Obywatelskiej i nawet nie wszedł do II tury. Krzysztof Szatan otrzymał niewiele ponad 19 procent głosów i zajął trzecie miejsce. Morawiecki może być zawiedziony, bo okazało się, że obietnice PiS zdecydowanie nie zadziały. – „Wydawało się, że kandydat PiS był w dobrej sytuacji, bo mógł się podeprzeć tą konwencją. Dawał też do zrozumienia, że może liczyć na wsparcie rządu – przyznaje Jacek Krupa. Żartuje, że jeśli chodzi o środowiska obywatelskie, „plan minimum” został w tym momencie wykonany: – Żeby kandydat PiS nie został burmistrzem.

Krzysztof Szatan obiecywał mieszkańcom Sandomierz Marzeń, prezentował przy tym szczególną atencję dla rządowych programów. Obiecywał zatem „Czyste Powietrze, Dostępność Plus czy Mieszkanie dla Młodych. „Współpraca między rządem i samorządem jest najlepszą gwarancją realizacji programu” – powiedział w jednym z wywiadów, przy okazji ujawniając swoja filozofię w kwestii samorządności. Do mediów najbardziej jednak przebił się … stary, zamknięty most na Wiśle. Ten sam, który od lat czeka na remont. Dodajmy, że w sprawie mostu do prezesa PiS pisał już dotychczasowy burmistrz Marek Bronkowski. Mieszkańcy miasta zebrali nawet 9 tysięcy podpisów pod petycją do premiera, które Bronkowski zawiózł do Warszawy – pisze portal naTemat.

Most, choć stary i zamknięty, odegrał swoja rolę w kampanii przedwyborczej. – „Tydzień przed wyborami przyjechał minister Adamski i pojawił się na moście razem z wojewodą, posłami PiS i komitetem pana Szatana. Nikt inny nie był poinformowany, że coś takiego się odbędzie. Nie zaproszono władz miasta. A na moście padły takie obietnice, że miałem wrażenie, że praktycznie jest już gotowy. Tylko nam się wydaje coś innego. Szatan tak prowadził kampanię, by ludzie wierzyli, że nie trzeba już się martwić, bo most będzie” – opowiedział portalowi naTemat Jacek Krupa.

Cóż, tylko że ludzie nie uwierzyli. Nie zadziałało to, że burmistrz związany z rządem, może więcej móc niż inni. „Ten most już obiecywał poseł Kwitek [sandomierski poseł PiS – przyp. red.] 3 lata temu i co?” – przypominali na FB niektórzy mieszkańcy, podkreślając, że o most „zaczął walczyć pan Bronkowski! A nie pan i pana partia!”

Nie ironizujmy,że Pawłowicz potrzebuje pomocy psychiatry. Koniec żartów.Ta pani jest zaufanym żołnierzem Kaczyńskiego,na pierwszej linii frontu jego chorej wojenki przeciwko Polsce. Bo kiedyś zaspał. Bo nie przeskoczył przez bramę. Brak budzika i jaj wystarczą,żeby zgubić Polskę?

Holtei

Krzysztof Daukszewicz

Podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Niemczech gospodarze byli uprzejmi. Gospodarz, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, zaznaczył, że „więcej nas łączy, niż dzieli”, ale trudne tematy we wzajemnych relacjach nie zostały przemilczane w rozmowach. Te trudne tematy to spór o sądownictwo, stosunek pisowskiej Warszawy do Unii Europejskiej, odbierany w Berlinie jako chłodny, oraz reparacje za zniszczenia wojenne.

Słabnie polsko-niemieckie zaufanie

Żaden z nich nie psuł stosunków polsko-niemieckich przed dojściem do władzy pisowskiej prawicy. Teraz psują, co berlińska gazeta „Tagesspiegel” podsumowała tak: „Duża część Niemców i Polaków stała się sobie w minionych latach obca. Nie rozumieją sposobu myślenia panującego w sąsiednim kraju i mają mu to za złe”. Innymi słowy, stosunki psują się nie tylko na górze, ale i na dole. A to już prawdziwy problem dla obu naszych krajów, bo oznacza, że słabnie po obu stronach wzajemne zaufanie.

Niektóre wypowiedzi i „bon moty” prezydenta Dudy na towarzyszącym jego wizycie Forum Polsko-Niemieckim potwierdzają to wrażenie. Prezydent nie zdobył się na…

View original post 3 299 słów więcej

PiS funduje nam państwo stalinowskie

Zwykły wpis

Już po raz drugi sędzia Igor Tuleya został przesłuchany w charakterze świadka przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Tym razem chodziło o pytania prejudycjalne, które Tuleya wysłał do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Przesłuchanie trwało prawie dwie godziny.

Przed siedzibą KRS, gdzie zeznawał sędzia Tuleya, zgromadzili się ludzie, którzy przyszli go wesprzeć. – „Żeby być niezawisłym sędzią, trzeba być przede wszystkim odważnym człowiekiem. Tego się nauczyliśmy podczas protestów od obywateli. Walczymy do końca, walczymy o niezależność, niezawisłość. Bronimy takich prostych wartości wspólnych wszystkim obywatelom, jak sprawiedliwość i przyzwoitość. Słyszy się, że takich postępowań i działań jest dużo więcej. Choćbyśmy byli tu wzywani przez 365 dni w roku, nasze stanowisko nie zmieni się. Będziemy mówić to, co mówiliśmy do tej pory. Mówimy prawdę i bronimy tych wartości, które są zapisane w Konstytucji” – powiedział Tuleya po wyjściu od rzecznika dyscyplinarnego.

W przesłuchaniu sędziego nie mógł wziąć udziału jego pełnomocnik mecenas Jacek Dubois. Taką decyzję podjął rzecznik Przemysław Radzik. – To rzecz skandaliczna, ponieważ zostały naruszone prawa świadka w postępowaniu. Nigdy w całej karierze nie spotkałem się z taką sytuacją, żeby człowiek został pozbawiony obrońcy. Przepis mówi, że dopuszcza się pełnomocnika, jeżeli wymaga tego interes prawny” – powiedział mec. Dubois. Oświadczył, że złoży zażalenie na taką decyzję rzecznika.

Sędzia Tuleya bez pełnomocnika, bez mec. J. Dubois na przesłuchaniu. Bez prawa do obrony. Decyzję podjął sędzia Radzik. Skandal!

Holtei

Bez słowa komentarza Donald Tusk umieścił na swoim profilu na Twitterze zdjęcie, na którym razem z liderem zespołu U2 stoją na tle plakatu z napisem „Konstytucja”. Bono był gościem Parlamentu Europejskiego. – „Jestem fanem Europy, moim zadaniem jako artysty jest nadanie nowego blasku pojęciu „bycia Europejczykiem” – mówił w Brukseli.

Zdjęcie było szeroko komentowane, także przez przez dziennikarzy. – Przeczuwam bojkot tego nikomu nieznanego artysty oraz dosadny post pani poseł Pawłowicz” – Dominika Długosz;

„Dotąd symbolem walki o wolność i demokrację było słowo SOLIDARNOŚĆ. Dzisiaj po zawłaszczeniu go przez przybudówkę PiS, takim symbolem jest słowo KONSTYTUCJA! Piękne”; – „Dziś Donald Tusk spotkał się z Bono, a poseł Jarosław Kaczyński spotkał się z Premierem Morawieckim i Błaszczakiem. Znajdź różnicę”;

„Jarosław Kaczyński już kilkanaście lat temu mówił, że nie przepada za „U Dwa”. Wyczuł pismo…

View original post 2 964 słowa więcej

Joachim Brudziński jako menda Główna

Zwykły wpis

„Oj, tam, oj tam. Jeżeli po ośmiu «gorących» miesiącach mojej obecności w MSWiA największą wpadką jest to, że zasłoniłem sobą na zdjęciu dwie litery i dałem powód do prześmiewczych komentarzy i memów na Twitterze, to… daj Boże takie wpadki” – tak beztroskim wpisem zareagował Joachim Brudziński na wpadkę, która wywołała w Internecie falę ataków na ministra i jego sposób zarządzania resortem.

Otóż w sieci furorę robi zdjęcie Brudzińskiego, który w nieprzemyślany sposób pozował na tle napisu „Policja Komenda Główna” i własną posturą zasłonił „Ko” słowa Komenda. Co z tego wyszło – w lot podchwycili internauci.

„Dobry rzecznik/doradca PR uchroniłby Joachima Brudzińskiego od takich wpadek. No, ale żeby mieć kogoś takiego, trzeba stawiać na profesjonalistów, a nie tych, którzy głośniej krzyczą, że im się podobają «Nowe szaty króla». PiS tak funkcjonuje – liczy się gibki kręgosłup i dobra wazelina…” – skomentował fotografię na Twitterze Jakub Urbański.

Inni komentujący fotkę przekonywali ministra, że jeśli wydaje mu się, iż to największa wpadka Brudzińskiego, to jest w poważnym błędzie. Poradzili mu, by wziął się za wpadkę, jaką stała się cała obecna polska policja.

„Wpadek jest więcej… gromadzonych latami! Zadbajcie w końcu o policjantów, bo za chwilę ta formacja upadnie! Dajcie im godnie zarabiać, Panie Ministrze!” – pisze internauta. „Takie dobre miesiące, tylko czemu policjanci strajkują?” – pyta użytkownik Twittera.

Inny z kolei wspomina o skandalach z udziałem policji oraz sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Wpadek było mnóstwo: pijaństwo policjantów, przestępcy w policji, ekscesy Jarosława Zielińskiego. Zawsze lepiej wszystko obrócić w żart” – napisał internauta.

Jest konstytucja? Jest. A czytam, że Morawiecki przyszedł do prof. Gersdorf, by pohandlować praworządnością, bo PiS chce uniknąć ostrych działań ze strony KE. Musieliby wycofać się ze wszystkich niekonstytucyjnych zmian w TK, KRS i SN, a chcą być trochę w ciąży. Gorzej niż źle.

Hairwald

Przepychankami zakończył się więc wyborczy PiS w Lublinie z udziałem Beaty Szydło. Wicepremier promowała kandydata swojej partii na prezydenta miasta.

Na pl. Litewskim czekały na nią transparenty z napisami „Witamy gwiazdę dojnej zmiany” i „Tu jest Lublin, tu się nie kłamie”. Przeciwnicy PiS skandowali m.in. „Oddaj kasę!”, „Konstytucja”.

Zostali zaatakowani przez zwolenników PiS. Działacze KOD twierdzą, że zostali opluci. Jedna z kobiet miała też zostać kopnięta. Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości w odpowiedzi na hasło „Konstytucja”, odpowiadali „prostytucja”.

Jak informuje TOK FM, kilku osobom podarto papierowe plakaty z napisem „Konstytucja”.

„Przepychali nas mimo, że my spokojnie staliśmy. Ktoś rzucił w nas pieniędzmi. I porwali mój plakat. Wychodzi na to, że Konstytucja im przeszkadza”– powiedziała stacji jedna z uczestniczek…

View original post 1 683 słowa więcej

Lech Kaczyński mógł zginąć 9 lat temu

Zwykły wpis

Lans kiepskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego w mediach narodowych TVP, porównywalnych tylko z gadzinówkami, trwa w najlepsze.

Oto Lech K. wstrzymał Rosję, obronił Gruzję. w pojedynkę – taki heros.

Radosław Sikorski, który był wówczas szefem dyplomacji, przypomina jak to było.

Gruzję uratował prezydent Sarkozy w imieniu Unii Europejskiej. Prezydent Lech Kaczyński próbował zapobiec rozejmowi. Został zignorowany.

„Historia uczy, że mania wielkości i rozdęte ego mogą być śmiertelnie niebezpieczne. Szkoda, że Jarosław Kaczyński miast uczyć się historii, woli uprawiać histerię!”

Otóż to.

Inny twitterowicz przypomina, jakim marnym prezydentem był Lech K.

>>Należy podziękować mediom, które po katastrofie beatyfikowaly miernego prezydenta. Na tym PiS zbudował mit „wielkiego Prezydenta”.<<

„L. Kaczyński w pojedynkę uratował Gruzję.  Czy ktoś już w Gruzji o tym wie!?”

A Hanna Lis przypomina, że już wówczas mogło dojść do katastrofy smoleńskiej, która nazywałaby się katastrofą gruzińską, ale pilot odmówił ladowania w Tbilisi. Lech K. zresztą potem zwalczał pilota, a wskładzie  ówczesnej załogi był Arkadiusz Protasiuk, który był I pilotem pod Smoleńskiem. I dlatego doszło do katastrofy, za wszelka cenę lądował, bo bał się losu pilota lecącego do Gruzji, mjr Grzegorza Pietruczuka, którego spotkały szykany ze strony Kaczyńskich.

Dzisiaj byłoby 9 lat po katastrofie gruzińskiej, a na Krakowskim przedmiesiu łaziłyby miesięcznice gruzińskie.

Jak odsunąć Kaczyńskiego od władzy? Bo uczynić jeszcze wiele najgorszego zła

Zwykły wpis

Już jest pozamiatane. Żyjemy w państwie autokratycznym, reżimie – w psychokracji Kaczyńskiego. Niezależna władza sądownicza jest partyjna, a w zasadzie kaczystowska, bo zależna od woli prezesa PiS.

Andrzej Duda się nie liczy. Co dalej?

Jarosław Kaczyński nie czuje się winny, że wypowiedzial najbardziej haniebne słowa w Sejmie. W TVP Info prezes PiS jak zwykle pokrętnie tłumaczył.

„Lech Kaczyński nie zginąłby, gdyby był otoczony szacunkiem, jaki należy się prezydentowi. Cynicznie i systematycznie obniżano jego poziom bezpieczeństwa, a jego wrogowie wiedzieli, że nie będzie broniony. Nie miałem innego wyjścia, to był mój imperatyw moralny. W dalszym ciągu uważam, że uczyniłem dobrze.”

Mały prezydent, jakim był Lech Kaczyński, jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską, ale przynajmniej miał szacunek do konstytucji i państwa prawa.

Jarosław K. niszczy prawo, Polskę. Właśnie wychodzimy w Unii Europejskiej. Dotknie to wszystkich, brak środków unijnych, zamknięte granice, zbeszczeszczone imiona Polski i Polaka.

Nie odsuwając Kaczyńskiego od władzy, pozwalamy na tę hańbę.

Michał Szułdrzyński w „Rzeczpospolitej” pisze o pogrzebaniu III RP, IV RP i tak nie powstanie. Jednak co dalej?

„W wielu dziedzinach jednak PiS, zamiast naprawiać dziś instytucje, przejmuje je i zmienia we własną karykaturę. Tak było z mediami publicznymi, z Trybunałem Konstytucyjnym, służbą cywilną itd. Ci, którzy będą rządzili Polską po PiS, będą musieli mieć pomysł, jak poukładać te sprawy na nowo. W tym więc sensie Jarosław Kaczyński jest grabarzem III RP. Ale czwartej nie uda mu się zbudować. A za ten pogrzeb nam wszystkim przyjdzie zapłacić.”

Jak odebrać władzę Kaczyńskiemu, aby koszty były jak najmniejsze?

Czy poleje się krew? Raczej tak, na pewno tak, bo Polską rządzi chory człowiek. Ile poleje się krwi? Ile polskiej krwi przeleje Kaczyński? – nie zadają (na razie) tego pytania politycy, dziennikarze.

Nie potrzeba nam najazdu z zewnatrz hitlerowców, ruskich – mamy takich w pakiecie w postaci władzy PiS. I wcale te słowa nie są przesadne.